IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Nie będę wisiał ukrzyżowany!

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptySob Maj 18, 2019 10:25 am

Za dużo. Zdecydowanie za dużo ostatnio działo się w jego życiu. Zbyt wiele zmian, na które nie miał żadnego wpływu, zbyt wiele oczekiwań jakie zmuszony był spełnić. Mimo wszystko próbował. Początkowo zaciskał zęby i starał się sprostać temu wszystkiemu stopniowo zatracając samego siebie, stając się dziwną abominacją, zlepkiem cech narzucanych mu z góry i własnego ja. Do tego wciąż kolejne i kolejne wybryki miłosne, nad którymi nie umiał zapanować. Chciał zatracić się wreszcie całkowicie, odnaleźć odrobinę stabilizacji chociaż w sferze osobistej. Jednocześnie kompletnie nie potrafił tego zrobić. Nagłe wybuchy następowały po sobie raz za razem. Żaden nie wygasał całkowicie jednak on wciąż dokładał do nich następne plątając się w tej pogmatwanej sieci jeszcze bardziej. Ranił innych, krzywdził samego siebie. Miał dość. To wszystko musiało wreszcie znaleźć jakieś ujście...

Plaża w Yokohamie, dokładniej dość odległa jej część gdzie lubiła spotykać się zbuntowana młodzież woląca bardziej śmieciowe imprezy od kolorowych od neonów klubów. Młody Asmodey znalazł się tam właściwie przypadkowo. Ot, pijany w sztok zawędrował aż tutaj dając się prowadzić losowi. Z daleka było widać, że lepiej doń się nie zbliżać... Kiedy ktoś jest nastawiony w tak bojowy sposób to po prostu się wyczuwa.
Przyplątał się akurat kiedy gówniarze darli mordy z prowizorycznie skleconej z drewna sceny obwieszonej najróżniejszymi symbolami tak zwanej zbuntowanej młodzieży. Starsi i młodsi, poubierani pstrokato, w wystylizowane na zniszczone cichy, niektórzy z kolorowymi irokezami na głowach, bawili się w najlepsze. Dziwne, że przeznaczenie skierowało jego kroki akurat w miejsce takie jak to. Bo czy nie był do nich podobny? Oni też nie radzili sobie z życiem i rolami jakie ktoś z góry im narzucał. Buntowali się. Dawali temu tylko inny wyraz, budowali w okół tego całą otoczkę, subkulturę. Wkurwiło go to. Szum procentów zagłuszał zdrowy rozsądek i ubzdurał sobie, że kult buntu tych gówniarzy to wyśmiewanie, obraza jego jak najbardziej rzeczywistych problemów. Bo jakie oni mogą mieć problemy? Niezdany sprawdzian z przyrki?
- Bawi was to gnoje? - burknął przeciskając się w stronę sceny, dość brutalnie odpychając od siebie ludzi. Zaraz miało się zrobić gorąco...
Jak się jednak znalazł na tej scenie z mikrofonem w ręku? Musiało go zamroczyć, bo za cholerę nie mógł sobie przypomnieć jak to się stało. Jakaś garażowa kapela za nim zaczynała łupać w swoje tanie, zdezelowane instrumenty, on ogarniał co tu się właściwie odjebało a tłum na dole skandował.
- Punki grać! Kurwa mać! Punki grać! Kurwa mać!
Chcieli punk, tak? Chcieli buntu i sprzeciwu? Pijany w trzy dupy wampir zacisnął dłoń na mikrofonie i zaczął wyrzygiwać z siebie całe to wkurwienie, które się w nim kłębiło. A im bardziej podobało się to tym wrzeszczącym, kolorowym brudasom tym bardziej był wkurwiony.
- Nie będę wisiał ukrzyżowany! Pijak nie będzie ślinił mojej rany!
Nie będę zdobił niczyich drzwi! Nie będę mesjaszem, ani mi się śni!
Nikt mnie nie kopnie w żałosnej rozpaczy!
Nie będzie jęczał żebym wybaczył!
Nie będzie szarpał mojego sumienia!
Nie będzie szarpał tak od niechcenia!

Tłum szalał. Krzyki, pogo i dzikie podrygiwania. Wtedy się zaczęło. Asmodey wyrwał gitarę najbliższemu członkowi kapeli, tylko po to żeby sekundę później rozbić ją w drzazgi na jego głowie. Nieprzytomny padł jak długi na deski. Reszta już przestała grać, zaczęła się cofać. Huk perkusji wyrzuconej z ogromną siłą ze sceny odbił się w okolicy jak grom. Krzyki radości i podniecenia szybko zmieniły się w krzyki paniki. Kilka minut później było już po wszystkim. Panowała absolutna cisza. Kilka ciał, które leżało w piasku mogły należeć zarówno do poszkodowanych jak i tych, którzy upili się do nieprzytomności i przegapili wielki finał tego wydarzenia.
Ozdoby wiszące na froncie drewnianej konstrukcji płonęły. Na tle płomieni siedział on. Ciemna sylwetka odróżniająca się w gęstej nocy dwoma jarzącymi się czerwienią węgielkami oczu. Z opuszczonymi rękoma patrzył gdzieś przed siebie. Tak po prostu, beznamiętnie i bez celu. Może kogoś wezwą? A może zjawi się tu jakiś łowca? Wszystko mu kurwa jedno.
- Chodźcie kurwa... - rzucił pogardliwie gdzieś w pustą przestrzeń i przechylił butelkę jakiegoś wina czy innego bełta do ust biorąc kilka głębokich łyków.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptySob Maj 18, 2019 9:58 pm

I wtedy wchodzi ona, cała na biało.
A właściwie to nie na biało, tylko na czarno. I nie wchodzi, tylko się zatacza. Czarnowłosa przemierzała miasto chwiejnym krokiem, jak zwykle bez celu snując się między budynkami, przeciskając w tłumie rozwrzeszczanych turystów korzystających z uroków japońskiego miasta nocą. I choć teraz mógłby nastąpić długi opis oczekiwań jakie kobieta wiązała z tym wieczorem, byłoby to wierutne kłamstwo. Veina spędzała ten wieczór, tak jak setki innych - samotnie, szukając rozrywki dla choć chwilowego ukojenia nerwów. Ostatnio miała więcej kłopotów, skupiających się głównie na płaszczyźnie zawodowej, które skutecznie wyprowadzały ją z równowagi. Jednak nie miało to większego znaczenia, biorąc pod uwagę, że niezależnie od humoru, Veina znała tylko jeden sposób spędzania wieczoru. Pewnie gdyby zaczęła o tym myśleć, mogłaby nawet się tym przejąć, ale nie wpłynęłoby najlepiej na i tak depresyjny sposób bycia kobiety, więc stosując taktykę ignorowania problemu, pociągnęła kolejny łyk z butelki, która jako jedyna była jej wierną towarzyszką na każdym etapie życia.
Lewo, prawo - jakie to miało znaczenie? Czarnowłosa ślicznotka zaszła dość daleko, zupełnie nie martwiąc się o kierunek, wybierając drogę zupełnie nieświadomie, idąc tam gdzie jej nogi same zdecydowały.
Znajdując się jeszcze wiele metrów od plaży, już z daleka słyszała niesamowity hałas, produkowany przez sfrustrowanych nastolatków - nazywali to muzyką, jednak kobieta nie była pewna czy faktycznie można było tak nazwać tę mieszankę chrapliwych krzyków, dźwięków gitarowych i kompletnie nierytmicznych uderzeń w bębny. Jednak patrząc na całą sytuację z drugiej strony, lepiej by takie dzieci pożytkowały swoją frustrację zamieniając ją w energię wykorzystywaną na scenie niż wpadły w liczne uzależnienia; tako rzecze ciocia dobra rada.
Zbliżając się do prowizorycznej sceny, czarnowłosa dopiero zauważyła, że to co z daleka wyglądało na świetną zabawę, z bliska okazało się kompletnym chaosem. Veina początkowo nie wierząc własnych zmysłom była przekonana, że na scenie widzi Samaela. Mężczyzna, dość bezpardonowo zabierając mikrofon chłopcu, przejął przewodnictwo na drewnianym podeście. Wampirzyca była pod wrażeniem jego umiejętności wokalnych, a także fizycznej kondycji, która umożliwiła mu roztrzaskanie gitary na głowie innego muzyka, niczym cienką zapałkę. Właśnie w tym momencie, większość publiczności zgromadzona na plaży zaczęła uciekać w popłochu, potykając się o własne nogi. Tylko jedna postać stała nieruchomo, nienerwowo popijając z ciemnej butelki. Gdy wampir zrobił ze sceny marną podpałkę, świadomie lub nie, czarnowłosa kiwnęła głową w uznaniu. Widząc jak pijane lub zdezorientowane niedobitki fanów kurczą się na ziemi, zapewne chcąc zakopać się w piasku, Vi podeszła do jednego z nich i powiedziała:
- Sugerowałabym spierdalać. - i wykonała znaczący ruch głową, by upewnić chłopaka, że umożliwi im odejście bez żadnego szwanku, ewentualnie z małą rysą na zdrowiu psychicznym. I choć cała sytuacja wydawała się interesująca, a ogień wytworzył niesamowicie romantyczną atmosferę, istniało duże ryzyko interwencji służb nieprzychylnych takim awanturnikom, zwłaszcza wampirom. Młody Smok nie wyglądał najlepiej; i choć niekontrolowane wybuchy agresji oraz generalna pogarda dla każdej formy istnienia nie była niczym wyjątkowym w jego zachowaniu, teraz było inaczej i nawet nie do końca trzeźwa Vi była w stanie to zauważyć. Jego desperackie nawoływania rzucone w przestrzeń świadczyły, że jeszcze nie skończył. Dlatego niebieskooka wolnym krokiem podeszła do niskiej sceny i unosząc głowę nieco do góry, spojrzała w twarz siedzącego mężczyzny.
- Cześć, strigoi. - odezwała się pierwsza, uśmiechając słabo i spoglądając w czarne jak noc oczy Samaela. - Pięknie rozjaśniasz noc. - dodała, kątem oka spoglądając na płonące za nim drewno i dym, który zaczął otaczać dwoje wampirów niczym mgła.
- Zbieraj się, idziemy. - był to rozkaz, kobieta nie chciała go tutaj zostawiać; choć nie specjalnie przejmowała się innymi mieszkańcami miasta, którym mógł zrobić krzywdę w takim amoku. Była po pierwszej dawce płynnego znieczulacza, ale zdawała sobie sprawę jakie konsekwencje dla Asmodeya może mieć ta sytuacja. Właściwie nie widząc żadnych wymiernych korzyści w swoim działaniu, postanowiła i tak nie zostawiać tutaj wampira samego.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyNie Maj 19, 2019 1:24 pm

Oczekiwanie, w zasadzie nie wiadomo na co, wypełniało mu picie taniego alkoholu i rzucanie przekleństw i gróźb gdzieś w pustą przestrzeń. Ogień tuż za nim trzaskał aż miło, wznosząc się wysoko w niebo kiedy licha, drewniana konstrukcja zbita z palet i starych desek zajęła się niemal całkowicie. Jedna z belek podtrzymujących baner z wymalowanymi symbolami anarchii i napisami typu Punks not dead, z potępieńczym jękiem zwaliła się na scenę wznosząc potężny snop iskier.
Ostatni łyk, upewnienie się czy aby na pewno nic nie zostało w butelce i odrzucenie jej gdzieś na bok, gdzie cicho zaległa w piachu. Tuż obok kilku leżących tam również ciał, nie wiadomo, martwych czy tylko nieprzytomnych.
Wampirzy słuch wychwycił syreny, gdzieś bardzo daleko ale jednak. Nie umiał rozpoznać czy to straż pożarna czy może policja, tak czy inaczej dotarcie tutaj zajmie im na pewno sporo czasu. Nie był to teren łatwy, ciężko było się tu dostać nie wiedząc dokładnie jak jechać. Nie robiło mu to jednak różnicy. I tak nie miał zamiaru się stąd nigdzie ruszać. Jeszcze nie. Chociaż kompletnie miał tu nic do roboty to durna upartość doprawiona sporą dawką alkoholu nie pozwalała mu odejść. Przecież to by było jak uciekanie, nie? A on przed nikim nie będzie uciekał.
Dopiero wtedy zwrócił uwagę na postać wyłaniającą się z ciemności. Gdy weszła w krąg światła wywołanego przez pożar rozpoznał ją, chociaż zamglony wzrok był bardzo zawodny. Zeskoczył z konstrukcji i stanął przed brunetką, nie mówiąc ani słowa. Bezceremonialnie zabrał jej butelkę i pociągnął z niej kilka, zdecydowanie za dużych łyków.
- Co? - sapnął kiedy już skończył pić - Twoje oczekiwania też zawiodłem? Ty też stworzyłaś sobie ładny obrazek, w który mnie wepchnęłaś a ja to koncertowo zjebałem? Nic kurwa nowego. Wszyscy się ode mnie odpierdolcie.
Warknął machając niedbale ręką jakby odganiał muchę czy inne latające obok niego stworzenie.
- Wszyscy czegoś kurwa chcecie! - rzucona z impetem butelka z grubego szkła rozbiła się z trzaskiem o dogorywającą w płomieniach scenę.
- A ja... Nie chcę. Nie umiem. - brzmiał jakby się na moment zawahał. Głośno przełknął ślinę.
- Wszyscy sie odpierdolcie. Wszyscy. - dodał już ciszej. Zmrużył oczy wlepiając je w kobietę. Jej rozkaz jakoś nie wywarł na nim większego wrażenia. Nie wyglądało na to jakby miał zamiar poruszyć się choćby o krok.
- Gdzie idziemy? Nie mam gdzie, tu mi dobrze. - parsknął. Rozejrzał się po oświetlonej płomieniami okolicy w poszukiwaniu jakiegoś alkoholu. Nie było nic wartego uwagi, same opróżnione butelki. Ot, właśnie odkrył jeden sensowny argument przemawiający jednak za tym żeby zmienić miejscówkę.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyNie Maj 19, 2019 6:19 pm

Choć Veinie nie brakowało obecnie czasu, przecież właśnie starała się go zabić, to jednak odczuwała narastający niepokój, który nie pozwolił jej na zmarnowanie go w celu sprawdzenia czy ciała zalegające na plaży to rzeczywiście tylko pijana młodzież czy na nieszczęście dla wampira ofiary jego załamania, bo przecież właśnie tym było zachowanie Samaela, prawda? Wampirzyca nie przejmowała się potencjalnymi poszkodowanymi, a jedynie ewentualnymi konsekwencjami, które stawały się realne w obliczu nadciągających tu służb. Miała wystarczająco dużo kłopotów, które sprowadziły na nią zapewne prewencyjną kontrolę, dlatego nie miała zamiaru dłużej się zastanawiać. Jednak nie zmieniło to faktu, że zawahała się przez chwilę, nie będąc pewną czy samej szybko zniknąć z miejsca, w którym znalazła się w najmniej odpowiednim momencie - jak zwykle, czy też próbować zabrać ze sobą mężczyznę, który najwyraźniej zatracony we własnych problemach kompletnie bagatelizował niebezpieczeństwo. Jakże łatwiej byłoby po prostu zniknąć w dymie, tak samo szybko jak się w nim pojawić.
- Oczywiście, mogę się od Ciebie odpierdolić i właściwie to zrobiłabym to z największą ochotą. - odparła, abstrahując od faktu, że nie znała kontekstu wątku, w którym sama się znalazła, co sugerowała konkretna odpowiedź Samaela na jej rozkaz.
Fakt, że wyrwał jej butelkę w połowie zapełnioną alkoholem i sam ją opróżnił w jedną milisekundę nie poprawił humoru kobiety, co było widać na jej twarzy. Liczyła na ten trunek, a teraz po tym złudzeniu pozostało jedynie gorzkie skrzywienie karminowych ust na bladej twarzyczce. Oparła ręce na biodrach i westchnęła głośno, spoglądając na wampira, który kompletnie nie ułatwiał niczego w tej sytuacji. Nie był to znak bezradności, a jedynie potrzeby zastanowienia czy naprawdę nie łatwiej byłoby zostawić go tutaj samego; jednak była pewna, że w takiej sytuacji narobił by jeszcze więcej szkód co miałoby wymierne konsekwencje.
- Ale zrobię to później, bo teraz pójdziesz ze mną po dobroci lub nie. Właśnie teraz tego od Ciebie chcę. - dodała, chwytając wampira za rękę. Nie liczyła, że trudności w przekonaniu pijanego krwiopijcy o słuszności jej decyzji skończą się w tym momencie, ale warto było spróbować skoro już podjęła wysiłek wydobycia go z tego bagna, w które sam wchodził. Cholerna dobroć serca.
- Potem opowiesz jak to pierdolisz mnie i całą resztę. - o kimkolwiek myślał wampir, wydawało się to poważniejsze niż na pierwszy rzut oka. Jednak wampirzyca nie była terapeutą i z pewnością nie miała ochoty dopytywać kompletnie pijanego mężczyznę dlaczego właściwie urządził sobie ognisko na plaży, nieco większe niż standardowo. Jej cierpliwość była już na wyczerpaniu, więc Asmodey powinien posłuchać Veiny, która póki co próbowała chociaż raz nie myśleć o sobie. Jednak nie będzie to trwało długo z czego powinien zdawać sobie sprawę, chociaż w tym stanie pewnie było to dużo trudniejsze.
Im dłużej wpatrywała się w Samaela, tym bardziej była ciekawa co teraz nim powodowało, bo widok był dość żałosny. Jego fatalny stan nie mógł być efektem błahego wydarzenia, przynajmniej tego była pewna.
- Chodź ze mną. Póki co, jeszcze niczego nie zjebałeś. - powiedziała spokojnie używając jego własnych słów. Dym zaczął osnuwać cały krajobraz w zasięgu wzroku kobiety, jego szarość zdominowała ciemność nocy i zasłoniła światło księżyca, które wcześniej skrzące się na powierzchni wody, teraz było niewidoczne. Stała tuż przy mężczyźnie, dając mu jeszcze krótką chwilę na podjęcie półświadomej decyzji. Nie miała zamiaru go długo przekonywać, wolała zadbać o siebie, by nie dać pewnym ludziom kolejnych powodów do zainteresowania jej osobą. Nie wiedząc czemu, nie znając konkretnych powodów, jeszcze próbowała zabrać Samaela ze sobą.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyPon Maj 20, 2019 6:33 pm

Kto by się spodziewał, że zetkną się w miejscu takim jak to i to w dodatku w okolicznościach takich a nie innych? Choć z drugiej strony wędrówka w pijanym widzie mogła zaprowadzić w naprawdę dziwne miejsca i doprowadzać do cholernie dziwnych sytuacji i spotkań. Pech chciał, że Veina natknęła się na młodego Smoka akurat w momencie całkowitego załamania a to w jego przypadku objawia się wyjątkowo destruktywnie dla otoczenia. Chociaż wątpliwym było by jakoś szczególnie zadziwił ją fakt do jakiego okrucieństwa, zniszczenia czy bezmyślności jest w stanie się posunąć pod wpływem silnych emocji, to sam fakt tego, ze coś wstrząsnęło nim na tyle by ów stan wywołać, mógł być intrygujący. Ciekawość to jednak pierwszy stopień do piekła. Tak przynajmniej mówią. Nierozsądnie byłoby wypytywać kogoś w takim stanie o przyczynę rozpierdolu jaki sieje w okół. Moment zdecydowanie nie byłby najodpowiedniejszy i kierując się rzadko spotykanym wyczuciem, brunetka nie nadepnęła na minę.
- Gdzie mnie ciągniesz? - złapany za rękę burknął pod nosem wydając się nieco zbity z tropu. Chwilę temu miał ochotę podpalić cały świat i patrzeć jak wszystkie jego życiowe problemy i rozterki giną w płomieniach bo to przecież takie proste. A teraz Veina ciągnie go niemal siłą, co nie było zbyt trudne biorąc pod uwagę, że był najebany jak dziki wieprz, nie wiadomo gdzie, nie wiadomo po co. Kojarzenie faktów ze słowami jakie padały z jej ust przychodziło mu z wybitną trudnością.
- Wrzy... wszystko zjeba... em. - procenty wydojone w ekspresowym tempie wreszcie dotarły gdzie trzeba i zaczęły plątać rozdwojony jęzor.
- Ja nie estem taaki zły, wiesz? Tylko nie umiem inaszej. - o czym mówił? Chyba nawet sam do końca nie wiedział o co mu w tej chwili chodzi. Za dużo wszystkiego na raz. Nie mniej jednak bez oporu dał się prowadzić choć co jakiś czas nieco bardziej zawiało go w jednym lub drugim kierunku. A, ze łeb miał iście smoczy to musiał naprawdę wiele wypić. I pić bardzo długo. Bez przerwy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyPon Maj 20, 2019 9:41 pm

Najważniejsze było, by w miarę szybko oddalić się od płonącej konstrukcji, która zawaliła się kompletnie zniszczona przez smoczy ogień. Poza pijanymi, stratowanym i gitarzystą zabitym przez własny instrument, nie było żadnych świadków, którzy mogli wskazać sprawcę. Miała nadzieję, że Samael pozostanie sprawcą anonimowym, dokładnie tak samo jak czarnowłosa, dla której póki co było to najważniejsze i z drugiej strony nie powinno być to zaskoczeniem dla kogokolwiek, że wampirzyca jak zwykle stawiała siebie na pierwszy miejscu. Sam fakt, że jednak zabrała mężczyznę ze sobą, w jej własnych oczach był czynem niemal heroicznym.
Póki wampir nie stawiał dłużej oporu, kobieta złapała go za rękę i niczym dziecko pociągnęła za sobą, kierując się w stronę miasta, jednak pozostając na plaży. Chciała znaleźć się w bezpiecznej odległości, która nie sugerowałaby uczestnictwa w całym zamieszaniu. Jako, że było żadnych dowodów uczestnictwa Smok w tym zajściu, w razie spotkania z przedstawicielami władzy zawsze mogą udawać parę, która szukając prywatności znalazła się na brzegu - jakakolwiek wymówka jest lepsza od żadnej.
- Pójdziesz ze mną, tutaj nie możemy zostać. - odparła krótko, nie widząc sensu w dalszym tłumaczeniu. Jeszcze nie wpadła na lepszy pomysł gdzie może zabrać kompletnie pijanego Samaela. Przejście z nim w takim stanie przez miasto wydawało się za dużym ryzykiem. Jego załamanie mogło mieć różne konsekwencje dla otoczenia, a pożar w gęsto zabudowanym mieście gasi się dużo trudniej niż kilku zbitych desek na plaży.
Na bełkotliwe stwierdzenia wampira, Vi mogła tylko przytakiwać. Chyba pierwszy raz widziała kogoś bardziej pijanego od siebie, oczywiście nie żeby to miało jakikolwiek pływ na jej postrzeganie własnego uzależnienia, ale było to ciekawe doświadczenie poznawcze. Odrobina dawki adrenaliny sprawiła, że czarnowłosa szybciej wytrzeźwiała i zaczęła zdawać sobie sprawę jak bardzo potrzebowała teraz alkoholu. Chód Samaela zaczął być bardzo niestabilny, co nie ułatwiało kobiecie dobrego uczynku, dlatego założyła sobie jego rękę na ramiona by ten widowiskowo nie upadł na piasek.
- Wiem, że nie jesteś. - powiedziała unosząc kącik ust do góry i patrząc kątem oka na twarz wampira. W tej chwili, może nawet odczuwała lekkie współczucie. Doprowadzić się do takiego stanu było nie lada wyczynem, zwłaszcza dla krwiopijcy, dlatego zdawała sobie sprawę, że musiał pić długo i nikt mu do tej pory nie pomógł.
Gdy znaleźli się odpowiednio daleko, a dogorywający ogień z tego miejsca był już tylko małym kłębem dymu, Vein zatrzymała się wciąż podtrzymując mężczyznę. Dalsza droga nie miała większego sensu, więc czarnowłosa potrzebowała chwili odpoczynku i zastanowienia co ma dalej zrobić z tym fantem znalezionym na plaży. Szybki rzut oka na mężczyznę i Vi wiedziała, że jeszcze długo nie wytrzeźwieje, ale może mogłaby to nieco przyspieszyć - zawsze istniała nadzieja.
- Nie mam zamiaru przepraszać, może kiedyś to docenisz. - powiedziała prowadząc Samaela w stronę miejsca gdzie woda łączyła się z piaskiem i szła dalej nawet gdy woda wdarła się obojgu do butów. Wampirzyca zdjęła rękę Asmodeya z własnego ramienia, by przypadkiem samej nie wpaść. Szybko znalazła się za nim i niezbyt mocnym kopnięciem w zgięcie jego lewego kolana zmusiła go do upadku na oba; złapała go prawą ręką za czarne jak smoła włosy i zmusiła do zanurzenia głowy w zimnej wodzie. Przytrzymała go tylko przez chwilę. Ile było w tym faktycznej chęci pomocy, a ile sadystycznej przyjemności wiedziała tylko ona. Choć niemożliwe było kompletne wytrzeźwienie, miała nadzieję, że Samael zacznie lepiej kontaktować i ułatwi jej tę sytuację. Po zelżeniu uścisku na jego włosach, odsunęła się dwa kroki dalej, wiedząc że może nie być zadowolony z jej ruchu.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptySro Maj 22, 2019 3:24 pm

Nie mając aktualnie wystarczająco siły a przede wszystkim zbytniej chęci, dał się prowadzić niemal jak dziecko. Co prawda halny wiał momentami wyjątkowo mocno, znosząc szlachetnego na jedną lub drugą stronę. Krok za krokiem jednak, człapał chwiejnym krokiem za Veiną co jakiś czas racząc ją mniej lub bardziej zrozumiałym bełkotem. To był już ten stan kiedy nawet nie był świadom czy śpi czy wszystko dzieje się na jawie. Jeżeli to miał być sen to wyjątkowo dziwny. Spodziewałby się, że brunetka przyśni mu się w zupełnie odmienny sposób i na pewno nie prowadzałaby go najebanego cholera wie gdzie a zajmowali by się dużo ciekawszymi rzeczami. I na pewno przyjemniejszymi.
- Gówno tam wiessssssz. - ostatni wyraz zakończył jakimś dziwacznym syknięciem, łudząco podobnym do wężowego. Pokręcił głową jakby prócz grzywy nachodzącej mu na oczy pozbyć się alkoholowej mgiełki i zawirowań. Bo, jasna cholera, trudno się chodzi kiedy przed sobą widzi się nie jedną osobę a wirujące jak na cholernej karuzeli cztery.
Oparł się o kobietę kiedy ta zarzuciła sobie jego rękę na ramiona. Chciałoby się teraz rzucić jakimś niewybrednym, wybitnie dwuznacznym komentarzem, jednak średnio kontaktujący Smok zdawał się nie bardzo poruszony sytuacją. Wreszcie doczłapał się tam gdzie jego anioł stróż go podprowadziła.
Czy byli daleko od płonącej sceny? Nie wiedział. W zasadzie to właściwie zdążył już zapomnieć o tym co robił jakieś 10 minut temu. Pytanie tylko czy w ogóle sobie to przypomni czy może pijaństwo  ostatnich dni zakryją to wydarzenie mgłą zapomnienia.
Tak czy inaczej, kopnięty gdzie trzeba, runął jak długi i pewnie gdyby nie fakt, że został podtrzymany to po prostu padłby gębą w piach. Koślawo podparł się na łokciach i miał zamiar coś powiedzieć gdy nagle jego głowa znalazła się pod wodą. Naturalna reakcja - szeroko otwarte oczy, próba podniesienia się i wydostania na powierzchnię. Ale byli nad morzem. Woda była słona.
- Co Ty odpierdalasz?! - warknął kiedy nie czując już uścisku podniósł łeb. Przekręcił się na bok i usiadł, łapiąc się za kurewsko piekące oczy.
- Zajebię Cię, rozumiesz?! - szczek, szczek. Mimo tego plan Veiny zdał egzamin, przynajmniej częściowo. Nie wiadomo tylko co bardziej otrzeźwiło szlachetnego, zimna woda czy wkurwienie z powodu soli w oczach.
Podniósł się gdy już przestał przyciskać dłonią zaciśnięte, zaczerwienione powieki. Mrugał jeszcze dłuższa chwilę zwalczając odruch ponownego zamknięcia oczu.
- Pojebało Cię do reszty, Vein? Zmień dilera dziewczyno... - uuu zły był. Ale chyba nie agresywny. Przynajmniej jeszcze nie.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyCzw Maj 23, 2019 12:37 am

Zdawała sobie sprawę o ile łatwiej byłoby zostawić Samaela na plaży, nieprzytomnego i zdanego na niełaskę służb, pędzących tu na złamanie karku. Jednak najwyraźniej serce Vein nie było tak martwe i zimne jakby sama uważała lub chciała; jak widać to tylko przysparzało jej większej ilości kłopotów. Skoro już podjęła się wyzwania zostania anielicą stróżującą - jakże piękne poetyckie sformułowanie - nie było odwrotu. Nie liczyła również, że Samael kiedykolwiek jej podziękuje. Choć z jej perspektywy zasłużyła co najmniej na pieść pochwalną, bo gdyby nie jej wysiłek znajdowałby się w tym momencie w zupełnie innym miejscu, on mógł uważać zupełnie inaczej; biorąc pod uwagę fakt, że jest niewdzięcznym dupkiem, czarnowłosa sama musi zacząć uprawiać poezję opiewającą jej piękno i dobro.
- A może Ty gówno widzisz. - odparła krótko, ale i tak szybko machnęła ręką, widząc że rozmowa z wampirem nie miała sensu. Jego bełkotliwa mowa i syczenie świadczyły, że nie było sensu zmuszać go do podejmowania bardziej skomplikowanych czynności niż chód i w dodatku bardzo chwiejny. Za kilka dni gdy wytrzeźwieje, może nawet nie będzie pamiętał o Veinie; uzna, że magicznym sposobem nic mu się nie stało i bezpiecznie przeżył wyjście na miasto, którego nie będzie w stanie sobie przypomnieć. Ciężko ukrywać, że wampirzyca również inaczej wyobrażała sobie kolejne spotkanie z Asmodeyem, a sny z jego udziałem wyglądały zupełnie inaczej - były one dużo ciekawsze, a oboje zawsze znajdowali się w ciekawszych sytuacjach i pozycjach.
I choć na duży efekt działania zimnej fali oblewającej głowę Sama nie liczyła, generalnie była zadowolona z efektu. Nie powinien tak przesadzać z reakcją, bo przecież przytrzymała jego twarz pod wodą przez krótką chwilę, zaledwie dwie morskie fale otrzeźwiły jego zmysły.
- Fantastycznie, tym sposobem pozbyliśmy się jednego promila z Twojej krwi. Jeszcze tylko sześć. - odpowiedziała sarkastycznie, siadając na piasku - oczywiście tym suchym, więc jakiś metr od krwiopijcy, który powoli wychodził z szoku. Czarnowłosa kompletnie zbagatelizowała fakt, że morska woda jest słona; jakie to miało znaczenie dla wampira, przecież go nie zabije.
- Póki co beze mnie daleko nie zajdziesz, i to dosłownie, więc uspokój się i zacznij ładniej wyrażać, bo w przeciwnym razie będę zmuszona dać Ci w mordę. - dodała szukając paczki papierosów w kieszeniach skórzanej kurtki. Skoro na alkohol nie mogła liczyć z powodu nieposkromionego pragnienia Smoka i braku baru w promieniu dwudziestu metrów, musiała zadowolić się tylko tytoniem. A mężczyzna nie powinien bagatelizować jej ostrzeżenia; dla niej żadnym wysiłkiem będzie go uderzyć i w dodatku tak by faktycznie zabolało, oporów też żadnych nie miała - niestety uważała, że przemoc czasami jest najlepszym rozwiązaniem.
- A od mojego dilera się odwal. - i po co mieszać w to jeszcze postronne osoby, zwłaszcza takie, które handlują sproszkowanym szczęściem?
Veina mogła odtrąbić triumf gdy tylko wreszcie udało jej się znaleźć w połowie zapełnioną paczkę papierosów. Będące niczym światełko w bagnie, w którym się znalazła na własne życzenie, wywołały satysfakcjonujący uśmiech na porcelanowej twarzy wampirzycy. Szybko włożyła jednego do ust i podpaliła, by po chwili mocno się nim zaciągnąć i wypuścić duży kłąb dymu spomiędzy warg. Kątem oka spojrzała na żałosną sylwetkę Samaela i po krótkim zawahaniu podała mu papierosa - a właściwie podetknęła pod same usta, nie wierząc, że będzie w stanie sam utrzymać papierosa, jeśli w ogóle go widział w pijanym widzie.
- Nigdy nie mówiłam Ci, że jestem normalna, więc nie rozumiem czemu się dziwisz. - spokojne stwierdzenie, które wyjawiało sposób rozumowania czarnulki. Wątpiła by był jakikolwiek sens rozpoczynania dyskusji z pijanym Samaelem, więc póki co wolała się zrelaksować, patrząc na rozgwieżdżone niebo, które nie było już osnute dymem ze smoczego ognia. Może kiedyś dowie się jaki jest powód tak destrukcyjnego zachowania mężczyzny, ale póki co nie była to odpowiednia chwila, a kobieta nie chciała burzyć swojego spokoju.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptySob Maj 25, 2019 7:21 pm

Zapewne gdyby Smok był nieco bardziej świadomy i a rzeczywistość nie była z jego perspektywy wykrzywiana alkoholowymi oparami doceniłby poświęcenie jakim wykazała się Veina. Bezinteresownie wyciągnęła go z opresji i z niemałym wysiłkiem przetransportowała w miejsce na tyle odległe by byli poza zasięgiem podejrzeń, że mogą mieć coś wspólnego z pożarem i ewentualnymi poszkodowanymi. Niestety jednak był pijany w sztok tak więc na żadną wdzięczność i zrozumienie z jego strony nie mogła liczyć. Pieśni opiewającej jej wspaniałość i dobre serce na pewno nie usłyszy, chyba, że zaśpiewa ją sobie sama.
Odrobinę otrzeźwiony przez zimną wodę a dodatkowo rozbudzony szokiem jaki sprawiła cholerna sól w oczach, siedział dłuższą chwilę, dochodząc do siebie. Przestał łzawić i przecierać podrażnione ślipia, jednak moment zajęło mu ogarnięcie gdzie się właściwie znajduje. Wydarzenia kilku ostatnich minut były zatarte i wyjątkowo mętne.
- Co tu się odjebało? - sapnął całkowicie ignorując groźbę jaką w jego kierunku rzuciła brunetka. W innych okolicznościach zapewne szybko odpowiedziałby jakimś niewybrednym komentarzem nawiązującym do BDSM i innych tego typu zabaw.
Podetkniętego pod usta papierosa przyjął z niemą wdzięcznością. Zaciągnął sie mocno, chcąc pozbyć się z ust nieprzyjemnego posmaku taniego alkoholu i przede wszystkim morskiej wody. Wypuścił chmurę z płuc i opierając ręce na zgiętych w siadzie kolanach wlepił swoje ponure ślepia w kobietę.
- Zakładam, że gdybyś była normalna to nie siedziałabyś tu teraz ze mną. Zwłaszcza, że niewiele pamiętam. I nie mówię, że mi to przeszkadza... Cośmy robili? - Smok prychnął. Wysławianie się i składanie myśli w logiczną całość wychodziło mu coraz lepiej. Nie tylko wymuszona kąpiel, ale również szlachetna krew sprawiały, że efekty procentów opuszczały go powoli ale zauważalnie. No, na pewno szybciej niż przeciętnego człowieka czy wampira.
- Bo nie wierzę, że zabrałem Cie na romantyczny spacer po plaży i schlałem się do tego stopnia. - odkasłał mocno i potrzepał gwałtownie głową rozpryskując w okół odrobinę wody.
- Więc?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptySob Maj 25, 2019 10:04 pm

Właściwie, czarnowłosa nie wiedziała jak długo powinna zajmować się Samaelem. Czy czekanie aż całkowicie wytrzeźwieje było potrzebne? Pewnie tak, bo w przeciwnym razie mógł wpaść w kolejne kłopoty, ale samemu je wywołać. Z drugiej strony, nie wiedziała ile zajmie mu faktyczne wytrzeźwienie, a niestety czasu nie można było zatrzymać, tak samo jak wschodu słońca. Na szczęście zostało jeszcze kilka godzin, więc wampirzyca mogła pomyśleć o tym problemie później; może wcześniej wszystko się jakimś cudem ułoży i nie będzie musiała transportować mężczyznę w kolejne miejsce.
Terapia szokowa z pewnością podziałała, choć patrząc z perspektywy, Vei uznała, że mogła jednak nieco dłużej przytrzymać jego głowę pod wodą, widząc wszystkie pozytywne efekty zimnej i słonej fali wody. Niestety, drugi raz nie mogła już tego powtórzyć, zwłaszcza że Asmodeyowi zaczynała wracać świadomość gdzie mniej więcej się znajdował.
- A to bardzo proste. - odparła. Nim jednak rozpoczęła streszczenie wydarzeń dzisiejszego wieczoru postanowiła wyjąć drugiego papierosa, ponieważ nie zanosiło się na odzyskanie tego pierwszego; ale trudno, mężczyźnie najwyraźniej był bardziej potrzebny w tej chwili. Gdy Vi już podpaliła kolejnego i zaciągnęła się kilkakrotnie ciężkim dymem, podjęła wyjaśnianie.
- Wpadłam tu na Ciebie jakieś pół godziny temu. Wdarłeś się na scenę, kompletnie pijany. Rozwaliłeś głowy jakimś dwóm lub trzem osobom, co było bardzo widowiskowe. - dodała, kiwając głową z uznaniem. - Gdy przestałeś wreszcie śpiewać, zacząłeś krzyczeć, że nie możesz beze mnie żyć. Co ja jak najbardziej rozumiem. - historia zapowiadała się wspaniale.
- To wyznawanie miłości trwało w najlepsze i gdyby nie fakt, że chwilę wcześniej podpaliłeś scenę, która zamieniła się w ogromne ognisko, mogłabym tego słuchać o wiele dłużej. Niestety, szybko musiałam Cię stamtąd zabrać, bo groziłeś, że wszystkich pozabijasz, a właśnie nadjeżdżała policja albo straż, a nie chciałam żeby skojarzyli Cię z tym wydarzeniem. - Vein zaciągnęła się papierosem i usiadła po turecku dla lepszej wygody.
- Dopiero gdy obiecałam, że nigdy więcej Cię nie zostawię oraz oddam Ci się tu i teraz, zgodziłeś się ze mną pójść. - wampirzyca położyła dłoń na lewej piersi, by zaznaczyć jakie było to dla niej wzruszające, doprawdy jej serduszko zostało poruszone.
- Ale jak widzisz udało nam się oddalić, bez najmniejszego szwanku. - tylko dzięki determinacji i dobrej woli kobiety, ale to już Samael może sobie sam dopowiedzieć.
- Niestety. - tu zrobiła dramatyczną pauzę, kręcąc głową z lekkim zasmuceniem. - Gdy chciałam spełnić moją obietnicę, okazało się, że jednak za dużo wypiłeś i w tej chwili nic z tego nie będzie. Ale nie przejmuj się, każdemu się zdarza, a poza tym na pewno będzie kolejna okazja. - i tu nastał koniec wspaniałej opowieści. Vein była zachwycona całością romantycznej historii, jednak powstrzymywała się by nie parsknąć śmiechem patrząc na mężczyznę. Najwyraźniej nie specjalnie przejmowała się jego załamaniem albo uznała, że to jednak skutek błahego problemu, kto wie. Mogła też chcieć rozładować nieco ponurą atmosferę. Naturalnie, żaden człowiek przy zdrowych zmysłach nie uwierzyłby w cokolwiek co powiedziała wampirzyca.
Poza całą nieco nerwową sytuacją, na plaży w środku nocy było bardzo przyjemnie. Monotonny szum morskich fal przełamywał ciszę, noc była ciepła, a i towarzystwo wampira w żadnym razie jej nie przeszkadzało.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 525


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyNie Maj 26, 2019 10:12 am

Słuchał uważnie i nie przerywając wampirzycy opowieści choć ta wydawała się wyjątkowo nieprawdopodobna. Co prawda mało pamiętał, praktycznie nic, jednak jakoś trudno byłoby mu uwierzyć w gorące miłosne wyznania i tego typu rzeczy jakie miałby wyprawiać. Zdecydowanie nie był to najlepszy okres w jego życiu i schlał się zdecydowanie "na smutno" o ile tak można to określić. Może w innych okolicznościach faktycznie posunąłby się do czegoś takiego, ale nie dziś.
- A nie oświadczyłem się przy okazji? - odgryzł się krzywiąc się przy tym nieco. No ładne czarnulka miała fantazje, nie ma co! Publiczne wyznania miłości, obietnice i romantyczny seks nocą na plaży. Na prawdę, gdyby tylko okoliczności były inne to podjąłby jej grę udając, że w każde jej słowo wierzy i samemu zapewniając, że wszystko co dziś według niej powiedział, to najszczersza prawda, nie może bez niej żyć i już rezerwuje termin ślubu w urzędzie. Zapytałby jej jak nazwą ich dzieci, które na pewno wkrótce będą mieli... Ciekawe jak szybko Vein by wtedy zwiała. Ah, pokonywanie innych ich własną bronią było cudowne tylko, że naprawdę ani trochę nie miał teraz nastroju. Szkoda...
- Podsumowując, rozwaliłem jakiś koncert, padło kilka trupów i podpaliłem scenę. Ty jako dobry samarytanin, w co ciężko uwierzyć, z poświęceniem ewakuowałaś mnie kiedy nadjeżdżały służby. Wsadziłaś mi łeb pod wodę i oto jesteśmy. Cudownie.
Wampir burknął coś jeszcze w ojczystym języku po czym zaciągnął się mocno podebranym papierosem. Niesamowicie sprawnie udało mu się wyłuskać fakty i odseparować je od tego co wymyśliła brunetka na potrzeby droczenia się z nim. Wlepił w nią ponure ślepia.
- Mimo wszystko gratuluję historii. A co do oddania się... - zrobił równie efektowną pauzę - Nie lubię jak piasek wszędzie włazi. A chyba nie wziąłem kocyka. - jednak nie potrafił się powstrzymać. Chyba nawet w najczarniejszej dupie nadal pozostanie sobą i zawsze jego wrodzona natura da o sobie w jakiś sposób znać.
- Mimo wszystko obietnicę zapamiętam i nie omieszkam Ci o niej przypomnieć. - parsknął krótkim śmieszkiem.
Brawo, udało jej się na chwilę odciągnąć Smoka od jego wyjątkowo czarnych myśli. Myślał teraz jak powinien się Vein odwdzięczyć bo taka pomoc nie powinna zostać bez jakiejś nagrody. Mimo wszystko zadała sobie sporo trudu żeby uratować mu tyłek, który naraził na własne życzenie. Kto wie jakby dzisiejsza noc skończyła się gdyby jakimś zrządzeniem losu brunetka nie skierowała tutaj swoich kroków?
Wampir uniósł się z ciężkim westchnięciem i przyczłapał te kilka kroków do wampirzycy by klapnąć obok. Stuknął ją żartobliwie ramieniem.
- Masz dziesięć sekund żeby wymyślić co chcesz w zamian za uratowanie mi dupy. Jeden... - zaczął odliczać a z każdą sekundą jego wredny uśmiech był coraz szerszy.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Veina

Veina

http://vampireknight.forumpl.net/t3924-veina-erika-virtanen#86359 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 657


Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! EmptyNie Maj 26, 2019 3:04 pm

Bujna wyobraźnia kobiety ani trochę nie przeszkadzała w twardym stąpaniu po ziemi. I jak widać nawet marny stan wampira nie powstrzymał jej przed nieco wrednym zagraniem, które według niej było tylko zabawną anegdotą. Niestety Samael zaczął trzeźwieć i nie uwierzył w choć nawet jeden procent wersji Veiny, a szkoda. Musiała zadowolić się miłą nocą, możliwe nawet, że mężczyzna okaże się lepszym ekwiwalentem sposobu dobrze spędzonego wieczoru zamiast alkoholu, który bezczelnie zabrał jej w pijanym widzie. W tej chwili czarnowłosa żałowała, że przestała nosić w torebce małą piersiówkę, która była niezwykle praktyczna i czasami wręcz ratowała życie.
- Nie zdążyłeś. - odparła, szczerząc się sztucznie do granic możliwości. Prawdopodobnie pękła by jej twarz gdyby promienny uśmiech trwał sekundę dłużej, dlatego postanowiła zatkać się papierosem. Kłęby dymu puszczane w ciemność nocy niestety nie dorównywały efektownemu pożarowi wywołanemu przez Samaela.
- Najwyraźniej moja dobroć ujawnia się powoli. Nie wypominaj mi tego, bo ją spłoszysz. - powiedziała sarkastycznie. Asmodey powinien dobrze zdawać sobie sprawę, że faktycznie wampirzyca nie musiała nawet kiwnąć palcem by mu pomóc; jednak najwyraźniej w przytłaczającej ilości potencjalnych negatywnych skutków wtrącenia się w to zamieszanie, znalazła choć jeden, który zadecydował o losie wampira. A po za tym, choć w całej sytuacji widziała niewiele pozytywnych aspektów, doceniała fakt znalezionej rozrywki, której w żadnym wypadku się nie spodziewała.
- Wyjąłeś z historii te nudniejsze fakty, ale owszem - mniej więcej tak to wyglądało. - skomentowała podsumowanie wszystkich zdarzeń. - I wszyscy żyli długo i szczęśliwie. - dodała, ale po chwili obejrzała się w stronę, z której przyszli, gdzie ogień prawdopodobnie został już ugaszony. - No, może poza tymi kilkoma. - w jej głosie nie dało się wyczuć żadnego żalu i współczucia dla śmiertelników albo tym bardziej złości na Smoka, który walnie przyczynił się do ich przedwczesnych zgonów. Nie lubiła ekscytować się błahymi sprawami, a to incydentalne zajście - które może zdarzyć się każdemu krwiopijcy - było właśnie jedną z nich.
Na wieść o braku plażowego kocyka, Vein powinna robić smutną minę, ale jakoś jej się nie chciało. Drobny żart kosztem wampira jej wystarczył, nie miała żadnych oczekiwań, zwłaszcza, że nie wierzyła w jego powodzenie. Nie zareagowała również gdy Samael przysiadł się bliżej, ponieważ zakłada, że zrobił to tylko dla pozostałych papierosów w osamotnionej paczce. Odwróciła się twarzą w jego stronę i wydmuchała kolejną porcję dymu.
Złożona jej propozycja była fascynująca, ale nim mężczyzna wymówił trzy, czarnowłosa kierując zimny wzrok w jego czarne oczy, wtrąciła:
- Niczego od Ciebie nie chcę. - odparła. Nie widziała w tym zbiegu okoliczności żadnej szansy dla siebie; jeśli tym samym rozczarowała rozmówcę, to trudno. Tylko jedna kwestia ciekawiła czarnowłosą. Z pewnością łatwo wróci do życia i bez tej informacji, także nie miała zamiaru wymuszać zeznań na jeszcze pijanym mężczyźnie.
- Z czystej przyzwoitości powinieneś mi choć pokrótce wyjaśnić powód, dla którego urządziłeś całe to przedstawienie. Jednak z drugiej strony, biorąc pod uwagę to jakim dupkiem jesteś, nie spodziewam się tego. Chciałabym tylko wiedzieć czy planujesz kontynuację, wtedy będę wiedzieć by trzymać się z daleka. - powiedziała, kończąc papierosa i rzucając niedopałek tuż obok własnego buta. Miała wystarczająco dużo własnych kłopotów, by jeszcze teraz zajmować się lub zostać wmieszaną w potencjalne problemy Samaela.

_________________


"Kiedy leżeli upojeni w swoich ramionach,
Błogosławili noc i przeklinali nadchodzący dzień."




You left me alone in the darkest hour
Is there a place where we could find, find our love again
It's beaten and bruised, but the only thing given to us

Powrót do góry Go down
Sponsored content




Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty
PisanieTemat: Re: Nie będę wisiał ukrzyżowany!   Nie będę wisiał ukrzyżowany! Empty

Powrót do góry Go down
 
Nie będę wisiał ukrzyżowany!
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: