IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pokój Tresury

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 65


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyPon Maj 27, 2019 7:47 pm

Pokój jest w kolorach szarości. Ściany potraktowane farbą, okratowane okno i niewielka ilość mebli. A wszystko po to, żeby świeży wampir powoli zaczął się przyzwyczaić do "wygodnych" warunków. Bo w końcu w ten sposób buduje się zaufanie, prawda?

Rysunek poglądowy pokoju - rozmieszczenie zawartości:
 
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 65


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyPon Maj 27, 2019 8:08 pm

Na Blythowych kostkach zostały założone kajdanki blokujące moc, ale bez łańcuszka. Łowca uznał, że malec nie uczyni już nic. Może kombinować, może walczyć ale nadal będzie znajdować się na terenie wroga. Chociaż dla łowcy, mały wampir wrogiem nie był. Kolejny podopieczny z którego zrobi podwładnego sobie potwora. Do ataków, do przeszpiegów. Do wszystkiego, czego sobie wymyśli człowiek. Ale póki co, musi zmierzyć się z wytresowaniem młodego wampira. Co znaczy, że przed nimi dość długa droga, niemniej Beret wierzył w swoje doświadczenie.
- To twój nowy dom, Młody.
Odezwie się łowca, trzymając otumanionego lekami wampira. Blyth nie miał możliwości ucieczki ani ataku, wszak tuż za nimi szedł Cancer. Nie spuszczał z malucha oczu, czekał aż coś zrobi. Chociaż wątpił, prochy które podaje łowca są naprawdę silne i skuteczne.
Przed oczami porwanego ukaże się wielka metalowa brama, otwierana od wewnątrz domu. Mogło świadczyć o tym, że w domu nie tylko dyżurował Beret z Rakiem. Byli też inni. Pociągnął chłopaka za sobą, a ten teraz mógł podziwiać zalesiony ogród. Sporo drzew, a za nimi spora posiadłość. Jasna cegła, starodawne zaokrąglone okna.
- Podoba ci się? Poznasz tutaj wielu. Nie będziesz samotnym wampirkiem.
Uśmiechnie się, zerkając kątem oka na czuprynę chłopca. Zapewne już ślina spływała z jego ust, ba, przecież leki robią z mózgu sieczkę. Po wejściu do domu, od razu udali się na wyższą kondygnację; później długim korytarzem weszli do Tego pokoju. Rak pozostawił ich już samych; udał się do siebie w celu spoczynku. Natomiast Beleth zamierzał trochę pobyć z młodym. Chociaż zapewne i tak z niego nic nie wyciągnie, to jednak malucha trzeba przygotować. Aczkolwiek już jeden z Dyżurujących wampirów cynk dodał.
Wpuszczony do środka, zaprowadzony na łóżko. Dopiero wtedy łowca odsunął się i stanął na przeciwko od dzieciaka. Kilka kroków dalej, coby pozostawić dzieciakowi odrobinę swobody.

_________________
Pokój Tresury UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Blyth

Blyth

http://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 51


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyPon Maj 27, 2019 8:36 pm

Dzieciaczek był całkowicie otumaniony. Spoglądał tylko wielkimi oczyma na obce tereny, które przez chwilę wydawały się wyglądać podobnie jak jego dom. Ten prawdziwy. Łza pojawiła się na policzku, dawno się tak nie bał. Niemiły pan podał mu jakieś dziwne środki po których czuł się bardzo źle.
Trzymany przez swojego nowego ojca, czasem zerkał na Raka. Myślał, że się zaprzyjaźnią.
- Nowy dom. - Powtórzył cicho. Nie stawiał żadnego oporu. Po prostu szedł za Beretem, obracając główkę na różne strony. Po wejściu do pomieszczenia, wyczuł woń innych wampirów. Mimowolnie przybliżył się do łowcy, bał się obcych.
- Też ich pan zabrał tak jak mnie? Będę się mógł z nimi bawić? - Na moment wydawał się zaciekawiony. Wszakże dzieckiem był i tylko zabawki mu w głowie.. biedaczek nie spodziewał się, że intencje człowieka były brudne jak obsrany kibel.
Nie potrafił jeszcze logicznie myśleć. Źle się czuł. Blada skóra dziecka była delikatnie spocona, a wielkie oczy były podkrążone. Kiedy weszli do pokoju, od razu wskoczył na łóżko. Usiadł na nim po turecku, ze smutkiem patrząc na kajdanki. Ograniczały mu wszystkie ruchy, jak miał się bawić? Rozejrzał się za Cancerem, przecież dał mu kapelusz taty.. powinien oddać!
Blyth zerknął na łowcę ze strachem. Bał się go, bo był dziwny. Uśmiechał się czasem, miał ciepły głos.. ale robił mu złe rzeczy. Dlatego może też mały wampir nie do końca rozumiał, co powinien zrobić.
Przełknął głośno ślinę i spróbował się podrapać po włosach, niestety nie mógł. Zrezygnowany zaczął się wiercić, po czym w końcu raczył się odezwać.
- Nie będzie pan mnie bił, prawda? Będę grzeczny.. - Dziecięcy głosik i przerażona twarzyczka. Blyth wyglądał jak biedny aniołek z potapirzoną czupryną.
- Gdzie Cancer? - Zapytał, choć obiecał sobie, że nie będzie tego robił. Mimo to właśnie podświadomie związał się z cichym wampirem, a może po prostu chciał odzyskać odebraną czapkę?

_________________
Pokój Tresury LbSchyV
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 65


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyNie Cze 16, 2019 12:44 pm

Dokładnie tak. Nowy dom dla porwanego wampirka. Beret nie był łaskawy dla zniszczonych rodzin pijawek, wszak dla niego liczyły się tylko wymierzone cele oraz to, że dokonywał tego, czego jego ród zajmował się od wieków. Prawdziwa hodowla wampirów służącym ludziom. Prawdziwym panom świata. Dla łowcy pijawka była zwierzęciem, a nie istotą zdolną do życia w społeczeństwie. Ale trzeba było też umieć obchodzić się z tymi stworzeniami, dać im możliwość wybudowania zaufania oraz poczucie bezpieczeństwa. Przecież Niemiec nie zabijał wampiry dla zabawy, nie zajmował się bezsensownym torturowaniem ich. Więc Blyth nie musi się aż tak bardzo bać.
- Zabierał? To zbyt okrutne słowo. Daję im szansę na nowe życie, tak jak tobie. I owszem, będziesz mógł. Znajdziesz tutaj wielu kolegów.
Zapewni szczerze, zerkając na przestraszonego chłopca. Wyglądał źle. Jak widać lek jeszcze działał, ale już nie w tak silny sposób. Jak widać najgorszy kryzys został zażegnany.
Wpuszczony do środka pokoju. Rak niestety udał się już na spoczynek i faktycznie wciąż miał czapkę należącą do ojca młodego.
- Czemu myślisz, że chcę wyrządzić ci krzywdę? Żadnego bicia, żadnych parszywych zachowań. Jak już mówiłem, to twój nowy Dom, Nowa rodzina. Będziemy żyć wszyscy razem. Przekonasz się, że nie jest tutaj tak źle.
Uśmiechnie się, po czym usiądzie obok malca. Gdzie jest Cancer? No tak. Czapka.
- Poszedł odpocząć. Cały dzień patrolował ze mną okolice, więc musi mieć wolne. A czemu właściwie o niego pytasz?
Zagada, patrząc uważnie na młodego. Powie o czapce? A może potrzebował towarzystwa milczącego potwora, który tak naprawdę nie nadawał się na bycie przyjacielem? Przejechał dłonią po włosach, zerkając teraz w stronę drzwi.
- Ty też powinieneś się przespać. Niebawem dostaniesz coś do jedzenia. Ach, no i kogoś poznasz.
Nadal głos łowcy był spokojny, wręcz przekonujący. Wreszcie wstanie, po czym skieruje się ku drzwiom. W tym samym czasie rozległo się pukanie, a następnie drzwi zostaną otwarte. O wilku mowa. Do środka wszedł wysoki mężczyzna. Jasny szatyn z jasno zielonymi oczami. Uśmiechał się, przez co jego twarz wyglądała nabrała cieplejszych rysów. A może to za sprawą kilku piegów. I co najważniejsze, przybyły okazał się szlachetnym.
- To jest nasz brat?
Spyta się łowcy wampir, lustrując uważnie drobną postać chłopca. Beret skinie głową.
- Zgadza się. Blyth. To jest Andre. Dowodzi on wszystkimi wampirami, które tutaj mieszkają, więc jeśli będziesz potrzebować pomocy, wyjaśnień, czy innych rzeczy... Kieruj się do niego.
Przedstawi wampira, odsuwając się aby ten mógł wejść. W końcu musieli się poznać, wyczuć intencje. Andre żadnych wrogich nie miał, może i wyglądał przyjaźnie, to pozostawał czujny. Co zrobi Blyth?

_________________
Pokój Tresury UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Blyth

Blyth

http://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 51


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyNie Lip 21, 2019 10:26 am

Nowy dom. A co z tatą i mamą? Blyth w końcu dobrze pamiętał o swojej rodzinie. A Malcolm i Blanka? Czy przejęli się nieobecnością brata bliźniaka? Tęsknił za nimi, za ich śmiechem i wspólnym chodzeniem do kawiarni. Twarz dziecka nabrała smutku, obcy pan w ogóle nie przypominał kogoś, kogo można byłoby nazwać rodziną.
- A jak mnie nie polubią? - Zapytał cicho. Blyth zawsze miał  lekki problem z kontaktem z innymi rówieśnikami, zazwyczaj się z nimi bił albo unikał. Czemu niby to miejsce miałoby być inne?
- Bo tak zawsze mówili rodzicie.. oni na pewno mnie znajdą i stąd zabiorą. - Powiedział, zaciskając usta w linijkę. Nie, żeby było mu tutaj źle.. po prostu Joffrey rozniesie całą Yokohamę jeśli będzie trzeba, aby znaleźć swojego potomka. W dodatku został wiceburmistrzem, czy Beleth zdawał sobie z tego sprawę?
- Zabrał mi coś. - Rzekł, patrząc na łowcę nieufnie, kiedy usiadł obok. Młody wciąż nie mógł poczuć się tutaj swobodnie, zwłaszcza że obcy koleś mówi mu że to jego nowy dom i nowa rodzina.
Jak dużo w ogóle ich tutaj było?
- Kogo? - Zapyta, zerkając na drzwi. A w nich ukazał się kolejny wampir, który miał zabawne piegi i całkiem przyjazny wygląd. Mimo to dzieciak skulił się i odsunął do ściany łóżka. Bał się.
- Brat. - Powtórzył cicho, czując jak napływają mu łzy do oczu. Jeszcze chwila i dzieciak wybuchnie. Nerwowo spoglądał na łowcę i wampira, nie wiedząc za bardzo na kim bardziej powinien skupić wzrok. W końcu chwycił poduszkę i zaczął ją obejmować, zagryzając wargi i wbijając drobne pazurki w poszwę.
- Wyjaśnień? Zostałem porwany! - Zawył, rzucając w łowcę poduszką. Zeskoczy z łóżka, aby biegiem ruszyć w stronę drzwi. Jeśli się uda, czmychnie na korytarz i zacznie biec przed siebie. Gorzej jak Andre go złapie, a nawet jeśli, to młody zamierzał go podrapać, a nawet pokąsać.
- Chcę do taty i mamy! - Krzyknął i tupnął nogą. To miejsce było bardzo dziwne, dzieciaczek czuł się bardzo nieswojo w obecności obcych panów. Jak widać bez prania mózgu się nie obejdzie, w końcu wspomnienia o rodzinie wciąż były świeże. Ponure spojrzenie malca z chwili na chwilę się pogłębiało.
- Tata zrobi wam wszystkim krzywdę. - Powie bardziej do samego siebie, mając nadzieje że znajdzie wyjście z tego wariatkowa. Czy Cancer by mu pomógł? Mały wydawał się mu jakoś dziwnie ufać, choć w zasadzie wampir nie odezwał się do niego ani słowem.
W ogóle ciekawe jak duża była ta rodzina łowcy.

_________________
Pokój Tresury LbSchyV
Powrót do góry Go down
Beleth
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Beleth

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458 http://vampireknight.forumpl.net/t4008-beret#88427 http://vampireknight.forumpl.net/t3369-op-beret
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 65


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyWto Lip 30, 2019 12:31 pm

- Polubią.
Trzeba upewnić chłopca, chociaż z początku będzie trudno o całkowite zaufanie. Ale dajcie Beretowi czas, prędzej czy później ten maluch będzie jadł z jego ręki i łasił się niczym pies. Z każdym wampirem jakiego dopadł tak się działo i niezależnie od płci.
- Twoi rodzice... Myślisz, że cię chcą? Poza tym na pewno sprawiasz im sporo problemów, jak na przykład samotnym włóczeniem się. Może pora ich odciążyć?
Spyta, zerkając uważnie na chłopca. Niech zastanowi się nad słowami łowcy, w końcu on chciał dla niego dobrze.
- Później na pewno ci to odda.
Uśmiechnie się, po czym przejdzie do kolejnej sprawy. Poznanie Andre. Szlachetnego który sprawował niemałą władzę wśród wampirów mieszkających tutaj. Każde stado ma swojego przewodnika.
- Zajmij się nim.
Szepnie, kiedy chłopak zacznie swoje krzyki i szarpaniny. Beret natomiast musiał coś załatwić i to niezwłocznie. Począwszy od sprowadzenia do domu Schlechtów, zwłaszcza najstarszego. Pora skompletować Rodzinę. Gwizdem przywołał Cancera i wreszcie udał się ku wyjściu.

Andre nie zamierzał ganiać się z chłopakiem. Kiedy ten pragnął wybiec, wampir zagrodził mu drogę mocą; przed wampirkiem wyrosła lustrzana bariera. Nie miał szans na ucieczkę, poza tym nawet nie mógł używać mocy.
- Nie pamiętasz co mówił łowca? Odpuść sobie. Twój ojciec sam wpadnie w tarapaty, jeśli zacznie cię szukać.
Odezwie się wampir, podchodząc do malca. Może się rzucać, atakować tymi swoimi piąstkami. Z dorosłym szlachetnym nie ma żadnych szans. Pochyli się nieco nad dzieciakiem i o dziwo się uśmiechnie.
- Do siebie i to już, Blyth.
Rzuci stanowczo, czekając aż maluch wykona dobry krok. Jeśli nie, pomoże mu w tym poprzez siłowe zaciągnięcie pokoju. Nie chciał go karać, ale jak widać niedługo zacznie stosować na nim cielesne kary.

zt dla Bereta

_________________
Pokój Tresury UnbG0gT
Powrót do góry Go down
Blyth

Blyth

http://vampireknight.forumpl.net/t3865-blyth
Zarejestrował/a : 09/05/2018
Liczba postów : 51


Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury EmptyToday at 8:04 pm

Dzieciak mimo to pokiwał drobną główką na boki. Nawet nie wiedział jakie wampiry się tutaj znajdowały, ale jeżeli wszystkie miały zachowywać się jak Cancer.. cóż, pozostało młodemu mieć jedynie nadzieję, że jest inaczej.
- Sprawiam im problemy? - Powtórzył niemal z łzami w oczach. Dlaczego jeszcze nikt po niego nie przyszedł? Może łowca miał rację? Może jego rodzicie potrzebowali uwolnić się od tak problematycznego dzieciaka.. aż serce mu się zaczęło krajać. Nerwowo postukał palcami o bok łóżka. Dostanie czapkę ojca z powrotem? Jego złote oczy wlepiły się w Bereta, oby nie kłamał! Blyth potrafi być naprawdę nieznośny kiedy nie dostaje to czego chce.
Nie usłyszał co powiedział do obcego wampira, ale jedno było pewne. Beret zostawiał go zupełnie samego! I jak niby ma się poczuć pewnie? Złote oczy ciskały piorunami w stronę Andre. A kim on niby był?
Wyleciał z pokoju, biegnąc przed siebie. W pewnym momencie odbił się od bariery. Próbował przejść przez nią jeszcze raz, ale nic nie mógł zrobić. Zagryzł zęby, obracając się przodem do idącego w jego stronę Andre.
- Nawet nie wiesz kim jest mój ojciec! Ciebie też każe mu zabić! BĘDZIESZ PIERWSZY NA MOJEJ LIŚCIE. - Wrzeszczał, trzęsąc się jak galareta z nerwów. Jak tylko pochyli się, młody zacznie go drapać, kąsać, robić wszystko aby utrudnić zaciągnięcie do pokoju. Nawet wbije pazury w ścianę, zostawiając za sobą głębokie rysy.
- Nie masz prawa mi rozkazywać pajacu! - Darł się dalej, nerwowo rozglądając się po długim korytarzu. Czy ktoś jeszcze tutaj był? Jeśli tak to niech mu pomogą! Andre miał nierówno pod kopułą i zaczął ojcować, a przecież Blyth już taty nie potrzebował.
- ROZKAZUJĘ CI MNIE STĄD WYPROWADZIĆ. - Ryknął ze łzami w oczach, dalej się szarpiąc. Andre chyba będzie musiał go jakoś unieruchomić, młody bowiem miał jakieś dziwne ADHD.
- IDŹ SOBIE. - Dodał i zrobił coś za co pewne przyjdzie mu pożałować. Solidny wdech i opluł śliną twarz szlachetnego, uśmiechając się przy tym wrednie. Młody jeszcze nie miał pojęcia jakie konsekwencje go czekały i że nikt nie przyjdzie mu z pomocą. Wychowywał się w zbyt beztroskim świecie.
Tam to tylko on był zły.

_________________
Pokój Tresury LbSchyV
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Pokój Tresury Empty
PisanieTemat: Re: Pokój Tresury   Pokój Tresury Empty

Powrót do góry Go down
 
Pokój Tresury
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: WIOSKA :: DOM RODZINY-
Skocz do: