IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stara Biblioteka [Drugie piętro]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Wto Paź 23, 2012 6:57 pm

Jedno z pomieszczeń zamknięte i znajdujące się gdzieś w zakątku zamku, na końcu jednego z korytarzy. W miejscu tym znajdują się regały ułożone w rzędzie sięgające sufitu. Na ich półkach dostrzec można stare księgi, podręczniki bądź zaszyty i zapiski. Wiele z nich jest zniszczonych i zakurzonych, bowiem nikt przez dość długi czas nie zaglądał do tego pomieszczenia. Zdarzy się czasem znaleźć nowe książki, ale zajmują jedynie połowę jednego regału.
W pomieszczeniu tym, nie ma okna. Panuje całkowita ciemność. Jedynie oświetlenie to lampa naftowa. wisząca na ścianie przy wejściu lub świeczka. Pod lampą znajdowała się szafka, na której czasami spoczywały zapałki w razie czego, gdyby ktoś nie miał ich przy sobie.

Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Sie 31, 2013 12:12 pm

Elliot wrócił do Japonii po dłuższej nie obecności. Miał swoje powody, aby wyjechać i zaczerpnąć czegoś nowego w swoim życiu. O dziwo matka, która do tej pory uważała, że kocha swojego syna najbardziej na świecie, nawet się do niego nie odezwała. Ell nie ubolewał nad tym faktem, bo on sam też do nikogo nie pisał, nie dzwonił. Odezwał się dopiero, gdy wysiadł z samolotu wraz ze służka. Sophie nie odpisała mu na sms. Minęło kilka dni, a ona wciąż się nie odzywała. Chłopak postanowił wstąpić do zamku zobaczyć co się tu ciekawego dzieje. Oczywiście zamek prawie był pusty, bo każdy zajmował się swoimi sprawami. Czarnowłosy młodzieniec udał się na piętro nie wiedząc co ze sobą zrobić. W końcu udał się do biblioteki, która była stara i zakurzona, jakby od lat nikt tutaj nie zaglądał. I tak pewnie było.
Szlachetnokrwisty sięgnął pierwszą lepszą powieść i zasiadł na fotelu pogrążając się w lekturze. Strasznie długo czytał, a więc sen go złapał. Nie zdążył przyzwyczaić się do innej strefy czasowej i zasnął na moment.

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Nie Wrz 01, 2013 4:11 pm

Cornelia także przez jakiś czas siedziała za granicą. Z ojcem, w posiadłości Hiro, chcąc się czegoś nauczyć po pilnym okiem wampirów należących do mafii. Wszak teraz była prawą ręką ojca, więc jakby nie patrzeć spadła na nią spora odpowiedzialność. Ba! Kiedy wrócili do Japonii sama z siebie, bez niczyjej zachęty, a już tym bardziej przymusu, sięgnęła po książki, by wreszcie nadgonić tę całą wiedzę, jaką przekazują w gimnazjach. Tak, Cornelia skończyła ledwo podstawówkę. Nie była głupia czy mało inteligentna, po prostu promienie słoneczne bardzo jej dokuczały, a matka nie chciała, by jacyś ludzie kręcili im się po domu, dlatego nie załatwiła dla córki nauczania indywidualnego. Poza tym sama blondynka stwierdziła, że szkoła i tak na nic jej się przyda, była także leniwa, to trzeba było przyznać.
Ostatnio jednak robiła postępy, choć wciąż nie umiała zwalczyć lenia. Czasami szukała wielu innych rzeczy bądź wymówek, byle tylko nie sięgnąć po żadne książki. Od swojego nauczyciela, jakiego zatrudnił ojca, dostała rok, w czasie którego musiała nadrobić trzy lata ze wszystkich zasranych i nudnych przedmiotów szkolnych, po czym będzie zmuszona pisać egzamin. Gorzej jeśli go nie zda. Wolała o tym nie myśleć. Chyba fakt o wstydzie, jakiego wówczas zazna zarówno ona jak i Samuru zmuszał ją do tego, by wziąć się do nauki. Inaczej zostawiłaby to w trzy diabły i ruszyła na podbój świata. Była go ciekawa i miała ochotę zajrzeć w każdy zakątek.
Obecnie swoje kroki skierowała do Zamku. Wyczuwała gdzieś zapach brata, ale za słabo go znała, by wiedzieć, że drzemał sobie akurat w bibliotece. Zresztą, Zamek i tak nie należał do niego, oboje byli tutaj gościem, więc chyba nie będą się bić o kawałek kanapy tudzież fotela, by sobie usiąść i coś poczytać? Boże! Dziewczyna zamierzała czytać! Tak jej się nie chciało…
Otworzyła ze skrzypnięciem drzwi i weszła do komnaty. Dostrzegła jakiś ciemny kształt na fotelu.
– To musiała być bardzo wciągająca lektura, skoro nad nią zasnąłeś.
Podeszła do brata, by zaraz bezceremonialnie usiąść sobie na jego kolanach. Wyszczerzyła się do niego ładnie, zaciskając swoje kolana na jego biodrach tak, żeby jej z siebie nie zrzucił. Spomiędzy warg wampirzycy wypełzł język, zasyczała i oblizała usta.
– Jakie nuuuudy!
Krzyknęła, gdy już przeczytała tytuł potężnego tomiszcza.
– Naprawdę chce Ci się to czytać?
Spytała całkiem poważnie, lustrując go uważnie swoimi niebieskimi, jaszczurzymi tęczówkami.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Pon Wrz 02, 2013 12:29 pm

Ell nie mógł nacieszyć się długo drzemką. Po jakiejś godzinie Cornelia postanowiła zawitać w zamku i również udać się do biblioteki. Gdyby Ell wiedział, że ją tu zastanie z pewnością udałby się do innego miejsca. Jedyne spotkanie jakie miał z siostrą było przed jego wyjazdem i nie należało do przyjemnych. Wolał nie psuć sobie humoru, gdyby znowu miało dojść do sprzeczki między tą dwójką. Zbudził się już, gdy jasnowłosa otworzyła drzwi komnaty, ale otworzył oczy gdy blondyna zasiadła na jego nogach. Tego to się w sumie nie spodziewał. Na początku mógł uznać, że to Sophie, bo kto inny pcha się na kolana, jak nie jego matka? Ale to jego siostrzyczka! Jej by nigdy nie posądził o tak bliskie spoufalenie z nim.
Zamknął książkę, której kurz się uniósł w powietrzu wprost na przeciw Corniszona. Odłożył księgę na stolik i znów zwrócił niebieskie tęczówki w stronę nastolatki.
- Póki się nie przeczyta nie można stwierdzić czy faktycznie nudne, czy nie - skomentował bez emocji, patrząc podejrzliwie na dziewczynę. Nie znał jej, przez co nie wiedział czego się po niej spodziewać. Ze stoickim spokojem nie ruszał się czekając co też się dalej potoczy.

zt

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru


Ostatnio zmieniony przez Elliot dnia Pon Paź 14, 2013 8:15 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sro Wrz 04, 2013 3:07 pm

Bo to stara zrzęda, temu potrzebował aż tyle snu! No normalnie Cornelia zapłacze nad jego losem swojego brata, żeby było mu raźniej. Ciekawe czy miał jakieś sny? I o czym takim szlachetne wampiry mogą śnić? Sama zaś rzadko miewała jakiekolwiek sny, choć nigdy ich do końca nie pamiętała. Ostatniej nocy śniła jej się znów zmarła matka. Wyglądała na naprawdę szczęśliwą, więc dziewczyna mogła przestać się martwić. Posiadała uczucia, nie tak jak ojciec, i nie raz tęskniła za Hedwigą. W końcu wychowała ją, nauczyła wielu rzeczy, a teraz nagle zabrakło matczynej opieki.
O rety, najwyraźniej Leliot nie przepadał za swoją nową siostrą. No cóż, najwyraźniej dała mu porządnie w kość, skoro teraz z chęcią by ją unikał. Natomiast dziewczyna była tak znudzona, że z chęcią pomęczy trochę brata swoją skromną osobą. Jakby nie patrzeć łączyły ich jakieś tam więzy, więc zawsze można by się do siebie zbliżyć. Jednak co z tego wyniknie, to nawet oni sami nie widzą.
Och, Cornelia nie zamierzała robić nic zboczonego Leliotowi, mógł być spokojny. Dziewczyna nie miała żadnego doświadczenia jeśli chodzi o mężczyzn. Nawet się nie całowała! Zresztą bała się tego, co mężczyźni mają między nogami, więc szlachetny mógł być spokojny, Cornelia nie będzie go molestować. Leliot siostrę raczej też nie, w końcu tak bardzo ją nienawidził.
Corniszonek, zapewne ku smutku Leliota, nie kichnęła czując kurz w nosie. Zamrugała jedynie oczami, intensywnie przyglądając się bratu.
– Ale Ty jesteś wielki.
Rozdziawiła wargi z zachwytu, dłońmi zaś badając jego twarz. Od, kontur, długość, szerokość, zmacała mu kąciki oczu, nos, wreszcie przeszła do warg i przejechała po nich palcem wskazującym i środkowym.
– Wiesz, zazdroszczę Ci. Masz matkę. Ja swojej już nigdy nie zobaczę.
Mówiła całkowicie poważnie, zatrzymując swoje dłonie na jego policzkach. Zmusiła go by na nią spojrzał tymi swoimi niebieskimi tęczówkami.
– Miała takie oczy jak Ty. Turkus.
Posłała mu smutny uśmiech i zabrała czym prędzej dłonie, żeby nie posądził ją o żadne molestowanie.
Ale braciszek coś przymulił. Może znów zasnął, bo był czymś zmęczony? Ha, na pewno życie go tak zmęczyło! Zasyczała, oblizała wargi i zsunęła się z ciała Elliota, opuszczając potężną bibliotekę.

[zt]
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Wto Lis 05, 2013 9:38 am

Ta noc okazała się dosyć pouczająca. Nie tylko dowiedział się gdzie mieszka jego przybrana matka, ale także pokazała mu leśne zwierzęta. Jego zwierzęcy umysł czuł się jak w raju, niemal jakby właśnie w lesie miało miejsce jego narodziny. Odwiedzał różne krzaki, zaglądał co jest w dziuplach. Napotkał na ptasie gniazdo, które akurat było puste. No i oczywiście dorwał zająca, jeśli Hachiko go nie powstrzymała, Akumu zabił go, pijąc krew i zjadając mięso. W końcu lisy odżywiają się małymi zwierzętami, więc... mogłaby mu odpuścić. Oczywiście po spacerze, wrócili do zamku, a tam prosto do biblioteki. Lis grzecznie szedł za rudowłosą, patrząc na nią jak obrazek. Czemu tam w środku czuł jakby ciepło? Może to było właśnie Gorące uczucie? W każdym bądź razie patrzył się ciągle na nią, a czasami delikatnie dotknął opuszkami palców jej ciała. Zaprzestał, jak tylko weszli do biblioteki... ogromne pomieszczenie, ilość... tego czegoś na regałach, wzbudził w nim potężny zachwyt.
- To tu? Tutaj są książki? - Zawołał, podchodząc do jednego z regałów, wyciągając jakiś spory tom. Gruba okładka, nieco zakurzona, że aż biedny lis musiał kichnąć. Jak widać wiele mu zostało odruchów spowodowane lisimi genami.
O czym była książka? O czarnej magii! Aku pokazał ją Hachiko, żeby zaprezentować swoje znalezisko. Co ona o tym sądzi?

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Wto Lis 05, 2013 1:58 pm

Tak jakby dowiedział się, gdzie mieszka Hachiko, ponieważ postanowił wrócić z nią do Zamku zamiast udać się prosto do miejsca wampirzycy, gdzie było bliżej, skoro wybrali się na spacer po lesie. Nie rozumiała tej decyzji, znacznie lepiej czuła się u siebie i dawno nie odwiedzała swoich czterech kątów i to nie w tak doborowym towarzystwie. Wzruszyła zatem ramionami, skoro zapragnął powrotu do Zamku, gdzie jak sądziła, czuł się nieco przytłoczony.
Nie odmówiła wampirowi zjedzenia królika. Taka była jego lisia natura, w szał na pewno nie wpadnie, nie był jeszcze zatracony w sobie, aby do czegoś takiego kiedykolwiek doszło. Jasne, nigdy nie wiadomo co się stanie w najbliższej przymości, ale Hachiko potrafiła rozpoznać, kiedy ktoś ma skłonności do wpadania w zwierzęcy instynkt.
Dotarli wreszcie do Zamku, a Hachiko poczuła się nieco spragniona. Lochy zawsze były bogate w jakieś specjały w postaci ludzkich istot. Czemu by zatem z nich nie skorzystać? Nie wyczuwała nikogo z domowników, oprócz Ringo, więc mogła skorzystać z zapasów. Wskazała Lisowi drogę do biblioteki, samej udając się do lochów. Wampir miał już za sobą polowanie, więc ugasił pragnienie. Ruda nie polowała na zwierzęta, a ludzi rzadko można było ostatnio spotkać w lesie, a w szczególności wokół jej posiadłości. Czyżby zaczęli się bać odwiedzać te rejony, bo zbyt wielu ludzi zaginęło w tajemniczych okolicznościach? Bardzo możliwe.
Ruda zeszła zatem na dół, do ciemnych i wilgotnych lochów, przepełnionych cudownym zapachem ludzkiej krwi. Weszła do jednej z celi, sprawdzając każdą osobę z osobna, wszak nie lubiła pić byle jakiej krwi. W jaki sposób to uczyniła? Pochylała się nad każdym, pierw gustując w zapachu, potem wyciągała język i kosztowała skóry. Aż wreszcie znalazła! A przynajmniej miała nadzieję, że młody mężczyzna jej nie zawiedzie. Uwolniła go z łańcuchów i posłała tajemniczy, koci uśmiech. Chwyciła za przegub jasnowłosego, prowadząc ku wyjściu z podziemi, by skierować się biblioteki, gdzie zapewne Akumu czekał. Hachiko nie przeszkadzała nagość człowieka, jak dla niej był śmiesznie zbudowany. Taki mały… chudy, kostropaty, przywykła do innych widoków, bardziej męskich. Choć ostatnio coś mąż jej się rozbestwił. Trzeba coś z tym zrobić i już nawet wiedziała co. Chyba Testament za bardzo przywykł do tej dobrej i kochanej Hachiko, która dawno nie pokazała swoich pazurków. Czas to zmienić.
Weszła zatem do biblioteki w momencie, gdy Lis cieszył się swoją książką, jaką sięgnął z jednego z wielu regałów.
– Tak, to są właśnie książki. Świetny wybór, ale czy coś rozumiesz czytając?
Spytała, spoglądając ukradkiem na tytuł księgi, by mieć pewność, że faktycznie wybrał coś z zakresu czarnej magii. Była to raczej dziedzina, którą zajmowali się łowcy, choć nie do końca wiedziała czy łowcy mają podział na magię białą i czarną. Cóż szkodzi zapytać?
Człowiekowi wskazała miejsca na podłodze przy kanapie. Miał tam usiąść i czekać, aż wampirzyca łaskawie zwróci się w jego stronę. Drogę ucieczki miał zamkniętą. Chyba, że przez okno, prosto w ramiona śmierci, nadziewając się na jakiś ostry krzak. Pale już są nudne i przereklamowane.
– Swoją drogą, nie będzie Ci przeszkadzało, że zrobię sobie ucztę?
Przechyliła głowę, niczym ciekawska kotka, i w mgnieniu oka znalazła się przy mężczyźnie, który na ten widok zaczął drżeć jak osika. Pazurami przejechała po jego szyi, aż krew trysnęła.
– I jak, coś sobie przypomniałeś?
Źrenice Rudej zabłysły szkarłatem, czując ten słodki zapach ludzkiej krwi. Po chwili przyssała się wargami do rany, pogłębiając ją swoimi kłami. Dosłownie jakby wgryzała się w kawałek ciasta. Ale nie chciała przecież zabijać go od razu, więc wysunęła z niego kły, zlizując resztki z warg. Usiadła na kanapie, kładąc swoje nogi na mężczyźnie, jakby był podnóżkiem. Całe czas jej uwaga była skupiona na białowłosym.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Wto Lis 05, 2013 8:53 pm

Ha! Pora wrócić do domu na małe co nieco. Serio... ciągle grały mu kiszki marsza, a on nawet nie spotkał żadnej żywej duszy na swojej drodze. Totalna żenada... miał ogromną chęć wcisnąć swój czerep w piersi Hachiko i zapłakać gorzko nad swoim losem. Ach... i właśnie w takim stanie emocjonalnym wrócił.
Oczywiście wyczuł zapach wampirzycy, dlatego z kuchni (gdzie opustoszył pół lodówki), skierował się ku niej Biblioteka... Ha. No powaga. Hachiko owszem... ale on?! Chyba że ruda mu poczyta.
Wpadł jak taran do pomieszczenia, krzycząc rozpaczliwie za małżonką. Ale zaraz, zaraz... co to... Ona z jakimś gołym kolesiem i wampirem z uszami lisa? Kanibal zrobił naprawdę głupią minę, patrząc pytając na Leadris.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sro Lis 06, 2013 12:47 pm

Akumu nie wnikał co robi Hachiko, wszak i tak nie widział o co chodziło wampirzycy, poza tym sam ma swój cel! Biblioteka. Lisi wampir zaczął węszyć za książkami, za nowościami. I właśnie wtedy weszła Hachiko, prowadząc ze sobą jakiegoś człowieka bez ubrań. Całkowicie nagi. Aku przechylił łebek na bok, patrząc pełen ciekawości na delikwenta. Co Hachiko z nim zrobi? Otrząsnął się szybko, kiedy usłyszał pytanie odnośnie czytania. Szybko otworzył księgę, przeglądając strony. Zawierała ona przepisy, jakieś formułki i obrazki! Cała mnóstwo obrazków. Znalazł nawet nagą panią zawieszoną na haku głową w dół. Miała poderżnięte gardło, a jej krew spływała do garnuszka trzymanego przez jakąś starszą kobietę. Zapewne do jakiś czarów. A słowa zapisane na drugiej stronie... przepis.
- Cztery głowy starych ropuch, dwa palce małej sieroty, trzy buraki i gotowane raki... - Przerwał, żeby przyjrzeć się dokładniej wszystkim literom. Umiał czytać, ale miał trudności ze zrozumieniem słów.
- Krew latawicy zawieszonej w piwnicy. - Wymruczał kolejne zdanie i mimowolnie oblizał się. I czyżby instynktownie samo słowo Krew działała na niego, czy woń jaka roznosiła się z mężczyzny, rozbudziła wewnętrzny głód. Oczywiście nie zdradził się z tym faktem i nadal przyglądał książkę.
- Nie rozumiem nic. - Odezwał się wreszcie, zatrzymując się to zaś na innym obrazku. Tym razem to był płacący anioł, pochylony nad rozsypanym ziarnem zboża. I wszystko byłoby niezbyt straszne, gdyby nie to, że z ziaren wychodzą karaluchy. Zapewne ta formułka musiała dotyczyć jakiś klątw, tak samo jak ta poprzednia. Może trucizna? Mimo wszystko Akumu nie miał pojęcia co to takiego jest i dopóki nikt mu o tym nie opowie, będzie zielony.
- Nie będzie. - Odparł na pytanie, zainteresowany czynnościami wampirzycy. On także gryzł już kogoś i to całkiem sobie nieznajomą osobę. Nie była zbyt zadowolona. Ale czy to dobrze? Akumu nie mógł wnikać w dalsze losy ofiary, nie potrafił odnaleźć współczucia. Nawet przy tym mężczyźnie. Troska strach... były zastępowane ciekawością oraz podnieceniem samego widoku. Nie mógł oderwać oczu od krwi, jaka pokazała się na skutek zranienia.
- Książki mnie pochłaniają, czyli musiałem je bardzo lubić czytać. - Szczera prawda. Jakiś kolejny punkt z przeszłości miał. Cóż... Usiadł sobie pod regałem, biorąc następną książkę. Atlas świata! O tak. Pełno jakiś rysunków! Może to były mapy? Coś tam takiego słyszał. O mapach.
- Mapy, prawda? - Spytał, pokazując pazurem mapkę jakiegoś państwa. Chiny? Możliwe. W każdym bądź razie przerwano mu dalsze oglądanie książki, poprzez wejście jakiegoś typa. Akumu zlustrował go od stóp aż oo głowę. Nie wyglądał na kogoś sympatycznego, tak właściwie... mogłaby zrobić Liskowki krzywdę. Temu też obnażył swoje zębiska ostrzegawczo, warcząc wściekle. Książkę odłożył od razu... i tylko jeden ruch tego tłustego kąska, a dobierze mu się do skóry.

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sro Lis 06, 2013 6:33 pm

To był zwykly człowiek, jedna z wielu ofiar, którą nie warto zaprzątać sobie głowy. Lepiej by było, jakby powrócił do swojej poprzedniej czynności. Ludzka istota nie była warta czasu, jaki Akumu jej poświęcił, na dokładniejsze przyjrzenie czy też rozmyślanie o tym, kim jest ta postać. Wampirzyca i tak nie zwracała uwagi na nagość mężczyzny. Co zatem zamierzała z nim zrobić? Zjeść go! Po to ciągnęła go przez połowę zamku, stawiał opór i to całkiem niezły, wszak ludzie w lochach nie mogą być głodzeni czy zaniedbywani, nie nadawaliby się już do spożycia.
Hachiko lubiła książki o czarnej magii, a najbardziej to właśnie te ciekawie rozbudowane rysunki. Tak, nie były to zdjęcia, nic było to sfingowane. W tamtych czas, skąd pochodzą owe rękopisy, ludzie nie rysowali niczego z głowy, musieli pierw doświadczyć tego, ujrzeć na własne oczy. Chyba, że w grę wchodziły sprawy religijne. A jak wiadomo te były najważniejsze i całe średniowiecze wokół chrześcijaństwa się toczyło. Mordowano nawet niewinne kobiety, posądzone o uprawianie czarnej magii, którą de facto bawiły się wampiry albo i pierwsi łowcy. Każdy zresztą wierzy w to, co chce.
Umiał czytać. To już jakieś postępy, bo nie zapomniał podstawowych rzeczy. Ciekawe jak szłoby muz liczeniem. Hachiko sprawdzi później, znajdując jakąś książkę z nie zbyt trudnym materiałem z matematyki. Choć słuchając przepisu, wargi wampirzycy uniosły się nie znacznie ku górze.
– Może chcesz przygotować ten przepis? Pomogę Ci, a dzięki temu, zrozumiesz lepiej znaczenie tych słów.
Zaproponowała, uznając to wręcz za wyborną zabawę! Miała ochotę jakoś się zabawić, zrobić komuś krzywdę czy cokolwiek innego.
Skoro nie zrozumiał nic, zostawiła swojego człowieka, obecnie podnóżek, i skierowała się ponownie do regałów z księgami. Wyciągnęła z niej ilustrowaną encyklopedię dla dzieci. Może nie znajdzie tutaj latawicy, ale całą resztę na pewno tak.
– Popatrz, masz tutaj obrazki do prawie każdego wyrazu. Dzięki temu, będziesz widział jak wygląda jego leksykalne znaczenie. Szukasz wyrazu…
Zerknęła na pierwsze słowo ropucha i zaczęła kartkować obrazkowy słownik, aż natrafiła na żabę, pokazując jej zdjęcie wampirowi.
– To jest ropucha. W taki sposób, znajdziesz też inne słowa.
I gdy miała pomóc białowłosemu w odkryciu przed nim kolejnych wyrazów, pojawił się nie byle kto, a sam gospodarz.
– Och, Testament. Miło Cię widzieć. Przywitaj się ładnie.
Posłała mężowi uśmiech, ale ton głosu był chłodny, lekko rozkazujący. Mógł także dostrzec tajemnicze iskierki, których nie widział… od lat.
– Nie wolno, Akumu.
Chwyciła go za ramię mocniej, niż chciała.
– To pan tego Zamku. Podopieczny Twojego ojca, tak jak Ty.
Wyjaśniła mu, a jeśli będzie trzeba, wyjaśni Lisowi, że winien jest Kanibalowi posłuszeństwo. No, chyba, że chce skończyć na półmisku czarnowłosego. Zaraz podrapała Akumu po głowie i uszach, na uspokojenie, stukając długim pazurem w książkę, by ponownie się skupił nad swoją nauką.
– To dobrze, że powracają wspomnienia. Pamiętasz litery i umiesz czytać, to naprawdę sporo.
Pochwaliła go, wracając na kanapę i swojej przekąski, na którą znów ułożyła swoje nogi i sięgnęła po dłoń. Wodziła po nadgarstku palcem i po chwili żyły stały się widoczniejsze.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Czw Lis 07, 2013 8:51 pm

O rany! To, to na niego walczy! Poza tym Hachiko ma taki dziwny ton... Chociaż nie! Znał go bardo dobrze i jak zwykle budził w nim coś na wzór... podniecenia? O tak! Kanibal aż się oblizał, lecz raz jeszcze powrócił uwagą na tego dziwaka z lisimi uszami. Ciekawe jak to to smakuje, a przede wszystkim skąd to się wzięło? Może Hiro Histeryczka zaś coś sobie ubzdurał albo gorzej! Na oglądał się Lucy i małe zoo i sam postanowił je założyć. Mimowolnie zarechotał na własny, zajebisty żart! Hahah...
- Dzieeeń dooobry!
Nie ma to jak przywitanie w stylu przedszkolaka, no ale jak małżonka kazała, poza tym dlaczego ona głaskała tego albinosa? Nie przywitała się z mężem? Czyżby w jego gadzim wewnętrznu zrodziła się... zazdrości? Pomruczał coś pod nosem, podchodząc do jednego z regałów po drugiej stronie ściany, tak że stał tyłem do Hachiko oraz... oraz Akumu.
- Jeszcze utul go do cyca, jeny. I czytać każdy umie.
Warknął cicho, jakby nie chcąc żeby Ruda go usłyszała. Ech... tak jak myślał. Hachiko już ma dosyć swojego mężulka.
- A tego faceta miałem dzisiaj zjeść na kolację przed snem.
Wskazał na golasa, mając tą obrażoną minę. Phew, chociaż tak się wyżyje. A co do lisiego wampira? Ciekawe czy te uszy są prawdziwe, choć jego woń była taka inna, niż u pozostałych wampirów. Dziwne, naprawdę dziwne.
Powrót do góry Go down
Akumu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1152-akumu#17876
Zarejestrował/a : 08/09/2013
Liczba postów : 204


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Pią Lis 08, 2013 12:27 pm

Dokładnie. Umiejętność czytania to podstawa! Akumu cieszył się w duchu, że chociaż to mu zostało, no ale... nie rozumiał tego co czyta. Musi nauczyć na nowo się rozumieć świat i umieć się w nim odnaleźć. Hachiko jak widać mogła mu pomóc.
- Jasne, możemy spróbować. Od razu dowiemy się, ile w tych książkach jest prawdy. - Najwidoczniej także spodobała mu się wizja zbadania przepisów, ach... po prostu ciągnie wilka do lasu, a w przypadku Akumu... lisa. Musiał być naprawdę podłym gadem, skoro wizja skrzywdzenia niewiasty wydaje mu się bardzo podniecająca i to jeszcze w towarzystwie Mamy. Mało tego! Pokazała mu kolejny sposób na naukę. Sięgnęła po całkiem inną książkę z innymi obrazkami. Bardziej kolorowymi i przyjemnymi dla oka, niż ta wcześniejsza o magii.
Kiedy Hachiko znalazła ropuchę, Akumu zrobił naprawdę wielkie oczy pełen zachwytu i poczuł jeszcze bardziej ogromną chęć do nauki. I podobnie jak rudowłosa, zaczął szukać innych wyrazów, znajdując ich wygląd. Przy okazji przypomniał także wiele o sobie. I właśnie wtedy przerwał im ten wielki wampir. Akumu od razu poczuł silne zagrożenie z jego strony i nie mógł być przychylnie do niego nastawiony. Poza tym ten typ ma oczy jak u węże, którego znalazł w encyklopedii. I z nerwów otrząsnął go ból, który poczuł przez mocny chwyt Hachiko. Skrzywił się, patrząc na nią z nad ramienia. Krzywa mina lisa nie wskazywało na zadowolenie. Wyrwał się wampirzycy, zbierając szybko książki z podłogi. Poczyta sobie w odosobnieniu, bo coś instynkt mu podpowiada, że nie powinno go tutaj być.
- Poszukam... ojca. - Rzekł cicho, kierując się do wyjścia. Nie będzie im tutaj przeszkadzał, a zwłaszcza gdy ten chudy inaczej patrzył na niego tak, jak on patrzy na małe, słodkie króliczki.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 2:21 pm

– Nie licz na zbyt wiele, Akumu.
Pocieszyła od razu wampira, żeby nie robił sobie zbyt wielu nadziei. Jasne, że w takich książkach spisanych w dawnych czasach, było ziarno prawdy. Sama zresztą była ciekawa, co mogłoby by wyjść z tego małego eksperymentu. W dzisiejszych czasach przecież tak łatwo było zdobyć latawicę, powiesić ją w piwnicy na haku. Społeczeństwo na pewno na niczym nie ucierpi.
Ucieszyła się, że chłopakowi spodobał ilustrowany słownik dla dzieci. Cóż z tego, że ciałem był dorosły? To był jeden z wielu kroków, jakie pomogą mu w dotarciu do prawdy. Choć może powinien faktycznie porozmawiać z Hiro, o swojej przeszłości. Szlachetny pomógł by mu szybciej, opowiedział, oddał swoją krew, by tylko pomóc zagubionemu lisowi. No, chyba, że zamiarem białowłosego była tajemnica. Hachiko nie znała prawdy, a przynajmniej nie całkowicie, Hiro nie należał do osób, które tak chętnie otwierają się przed innymi, choć sami są wręcz doskonałymi słuchaczami.
Wampirzyca zmierzyła uważnie spojrzeniem postać męża. Surowy wzrok dzikiej kocicy, nie mogła się nawet powstrzymać przed przewróceniem oczami, gdy usłyszała jego przywitanie. Cóż, przynajmniej to zrobił. Dlaczego miała przywitać się z mężem, skoro był niegrzeczny? Zresztą, nie chciał jej dotyku, więc zaoszczędzi mu tych kilku minut cierpień. A sam albinos był przecież jej synem. Jej i Hiro. Matka Medycyna potrafi spłatać niejednego figla, bo przecież Hiro i Hachiko w żaden sposób się nie dotykali.
– Świetny pomysł Testamencie. Gdyby nie fakt, że biedny Akumu się przestraszy, prawda?
Puściła białowłosego, gdy ten się wyrwał. Nie chciała mu zrobić krzywdy. A wyczuwając jego strach, będzie lepiej jeśli opuści bibliotekę. Nie dojdzie do niepotrzebnego rozlewu krwi. Spojrzała na mężowskie plecy, który to chyba ją ignorował.
– Będziesz musiał znaleźć innego. Ten został moim podwieczorkiem.
O tak, walka o racje żywnościowe to doprawdy coś nowego. Posłała mężowi chłodne spojrzenie, oblizując się zachłannie. Wargi rozświetlił wredny uśmiech.
– Pachniesz jakąś kobietą. Mam Cię zniewolić, żeby do Ciebie dotarło, że jesteś mój?
Ot, takie niewinne, złowrogie warknięcie wydobyło się z gardła wampirzycy, a oczy zalśniły czerwienią. Chrząknęła i złapała biednego mężczyznę za włosy, by podnieść go do góry. Zatopiła brutalnie kły w szyję, połykając zachłannie krew. Po wypiciu ostatnich kropel, upuściła mężczyznę na podłogę. Nie zlizała z warg, które były aż nabrzmiałe od krwi. A sama wampirzyca była bardzo zła, a mąż był bardzo niegrzeczny.
– Gdzie się szlajałeś, Gadzie?


_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 2:43 pm

Nie wiedział, że ten mały lis jest "synem" Hachiko i Hiro i zrobili go bez dotykania się. Kanibal musiałby pierw zrozumieć, jak do tego doszło, żeby później móc się wściekać z zazdrości. W każdym bądź razie wampirek uciekł, co oczywiście szło na korzyść olbrzyma. Został sam na sam z małżonką, która najwyraźniej miała do niego jakieś kolejne "ale". Co tym razem? Nie wytarł butów z błota? Pobrudził się resztkami mięsa? A może on cały jej przeszkadza i utrudnia widywanie z kochankiem? Ha! Możliwe. Ale mimo wszystko on się nie da, co to, to nie. Nie ma bata. W dodatku ma czelność wyjadać z jego lochów! I nie ma zamiaru się podzielić! A słowa odnośnie, że ma wziąć sobie kogoś innego, to aż zadrżał z nerwów!
- Ale to jego właśnie chciałem, nie kogoś innego! Dlaczego jesteś taka pazerna?! - Syknął ostro, patrząc złowieszczo na małżonkę z której wredny uśmiech nie schodził. To jest oczywiste, że kogoś innego ma.
- Popukaj się w czoło. Prędzej to Ty dymasz się na lewo i prawo z kim popadnie.
Pyskowanie, wredne odzywki i szał zazdrości. Ale i tak najbardziej boli go to, że zabrała JEGO ofiarę. Ach, zaczęła gryźć młodzika. Wampir aż przyssał się do własnej wargi, odwracając gwałtownie wzrok. Brak wyzwisk pod jej adres, po prostu brak. Kiedy skończyła, bestia z nieogarniętą niecierpliwością, dopadła do ledwo żyjącego mężczyzny. Nie pozwoli! Złapał za nogę czy tam rękę i odciągnie go od rudej, żeby samemu się napchać.
- A co Cię to obchodzi.
Wyburczał, oblizując paluchy. Nieważne, że niedawno opróżnił prawie całą lodówkę było mu mało. Toć to musi mieć energię, aby prawidłowo funkcjonować. Ot co.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 3:31 pm

Dlaczego miałby być zazdrosny o eksperyment Hiro? Wampirzyca po prostu uznała, że Lisowi, który zaczyna swoje życie od nowa, przyda się ktoś taki jak matka, by wskazać mu właściwą drogę, nauczyć, przekazać parę rzeczy z kobiecego punktu widzenia. Oczywiście, szlachetny miał szerszą wiedzę, ale z męskiego punktu widzenia. Nie bez powodu przecież rodzinę tworzą mężczyzna, kobieta i dzieci, które wychowują razem. Testament sam miał rodzinę, z Hachiko i jak się okazuje nie tylko. Miał sporo wpadek ze swojego życia, wampirzyca nie zamierzała w to wnikać, sama posiadała takową wpadkę, która obecnie całkowicie odcięła się od matki.
Oczywiście, że miała do męża ale. Ale najpierw obiad, ale najpierw umyj ręce, ale tylko w weekendy, ale kolega ma lepsze. Tak samo jak Testament miał coś do własnej żony, a teraz, w chwilach gniewu, który kumulował się w nich od lat, mieli wreszcie okazję zdradzić to, co im na czarnym sercu leży. Hachiko także nie zamierzała więcej dać sobą pomiatać. Nie była jakąś pieprzoną służką, która posprząta po nim za każdym razem, gdy się ubrudzi. Była jego żoną! A on, do jasnej cholery, był mężczyzną!
– Pazerna? Wyżarłeś całą lodówkę, a mi mówisz, że jestem pazerna, bo wypiłam krew z jakiegoś durnego człowieka?! Mało masz ludzi w lochach?
Wybuchła, obnażając wściekle zębiska, ale zaraz je schowała, uspokajając się. Gdyby była człowiekiem, dyszałaby, usiłując złapać choć trochę oddechu. Przeczesała dłonią włosy, zaczesując je do tyłu, gotując się z gniewu. Kilka głębszych oddechów, które ponoć ludziom pomagają. Policzyła sobie nawet do dziesięciu. A przynamniej miała taki zamiar, bo mąż zaraz powiedział coś, co dosłownie rozwaliło Hachiko. Szczęka opadła jej do ziemi, a język poturlał się kilometrami, jak to bywa w bajkach. Ktoś będzie musiał pomóc jej później pozwijać język i złożyć szczękę…
Na jego słowa doskoczyła do niego w tri miga. Furiatka. Istna burza. Ognisty temperament odbijał się w jej krwistych źrenicach. Uniosła rękę i przedzwoniła wampirowi prosto w tej jego policzek.
– Nie szastam dupą na prawo i lewo! Mimo, że nie widzisz we mnie kobiety. To nie ja oglądam się za młodszymi.
Oczywiście sprawa rozchodziła się o Yuu czy też Roksanę. A wiadomo, że Ruda była kurewsko zazdrosna o męża. Dla niej, był istnym ciachem w rozmiarze XXL. Złapała go za koszulę, zaciskając mocno na niej pazury tak, że nawet sam szatan nie będzie w stanie odciągnąć Rudej od męża.
– Gdzie się podział ten, za którego wyszłam?
Wpatrywała się z napięciem i ogniem w mężowskie, złociste tęczówki. Atmosfera wokół nich zrobiła się nagle nieco chłodniejsza. Jeszcze trochę i ziemia zacznie się pod nimi trząść! Podłoga pod nimi zmieniła się zresztą w lodową wyspę.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 4:33 pm

Rodzina? Jaka rodzina? Kanibal nigdy nie widział swojej córki, Gabriel miał go w dupie, bo przecież Hachiko zajęła cały ich świat swoją osobą, odgradzając dzieci od ojca. Naprawdę pięknie! Ona rujnuje wszystko co go otacza! Wpycha nosa w jego polowanie, w jego styl bycia. Stara się uczynić z niego zajebistego, magazynowego męża! Ale on się nie da, o nie. Kanibal mimo wszystko chce być sobą i takim pozostanie! I owszem, nadszedł ten czas, żeby w końcu Ruda zrozumiała, że z Olbrzymem się nie zadziera oraz należy się go bać! A co!
- Tak u licha! Mam mało ludzi w lochach od momentu kiedy trujesz moje życie!
On także wrzeszczeć potrafi. Zaciskał dłonie w pięści, kiedy musiał mierzyć z tą damulą o wieki starszą od niego. I najlepsze miało właśnie nadejść! Ruda postanowiła ruszyć swoje dupsko i wymierzyć wampirowi cios w policzek. Od razu złapał się za nie, a jego wzork pełen gniewu, wywiercił w ciele Hachiko ogromną, morderczą dziurę.
- Ty...
Przerwał, by w ostatniej chwili ugryźć się w język. Nie tylko będzie kłótnia, ale kto wie czy nie dojdzie do dalszych rękoczynów. Wszak i kanibal ma potężne nerwy. Skoro ona chwyciła go za koszulę, on złapał jej dłoń i to nie oszczędzał siły. Miała puścić ten kawałek materiału, inaczej on oderwie ją od siebie siłą.
- Stoi przed Tobą, głupia.
Warknął przez zaciśnięte szczęki i kiedy ten chłód ostudzał atmosferę, olbrzym także zaczął ją nieco zmieniać... ale na gorącą. Istne dwa walczące ze sobą żywioły! Dobrali się.
- Rozerwę Ci tętnice.
Nie ma co, słowa pełne miłości i jeśli ruda nie zareaguje, staną się one czynem! Wszak wampir rzucił się na nią z kłami! Nie ma przebacz, złość przerodzi się w szał!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 6:29 pm

Bo Kanibal nigdy nie chciał zobaczyć swojej córki czy syna. Ruda przecież mu to proponowała, ani raz nie przyszedł do Enklawy, żeby odwiedzić swoje potomstwo. A gdy wpadały w tarapaty, nawet nie raczył się tym zainteresować, więc Hachiko musiała sama się tym zająć. O ich ojcu zawsze mówiła dobrze, nie namawiała ich do znienawidzenia rodziciela. Jeśli już, to sam sobie zasłużył na to, mając głęboko w trzewiach swoje dzieci, myśląc jedynie o tym, jak należy je zjeść. Ani razu nie zabroniła Kanibalowi odwiedzić ją czy Herę albo Gabriela, lecz ani razu się nie zjawił.
Nie wnikała przecież w jego polowania, nie chodziła z nim. Nie chciał tego. Przestała ingerować w to, jak się zachowuje, jak o siebie nie dba, patrząc jak stacza się na samo dno. Czekała, w którym momencie wyciągnie do niej rękę, prosząc o pomoc. Złapałaby go i pociągnęła z tego dna. Ale prośba ani razu się nie pojawiła. Ciągłe zarzuty, kłótnie, zazdrości, jakie wyrzucali sobie wzajemnie sprawiło, że stali się obcymi wampirami. Spoglądali na siebie jak na wrogów, a jedyne co ich łączyło w tej chwili to dwa szkraby, które dorosły.
– To Ty wyrzuciłeś mnie ze swojego życia. Zacząłeś traktować jak wroga. Nie pamiętam, kiedy ostatnio powiedziałeś cokolwiek, co do mnie czujesz. Bo wiesz co? Bo ja Cię do kurwy nędzy kocham. Pamiętasz, co to znaczy? Odejdę, skoro truję Ci życie.
Twarde, stanowcze słowa. Czy jakoś zareaguje albo ją powstrzyma? Bardzo w to wątpiła. Przecież sięgnęła po JEGO człowieka z lochów. Zatopiła kły w JEGO ofierze. Wkroczyła nieproszona w JEGO życie i odwróciła je o sto osiemdziesiąt stopni. Sprawiła, że JEGO życie przestało być wreszcie smutne i samotne. Zatruła mu życie, niczym żmija.
Dosłownie wmurowało ją w podłogę, łapiąc go za fraki. Wpatrywała się w niego równie uparcie. Nawet się nie skrzywiła, czując jego żelazny zacisk na dłoniach. Mógł je nawet połamać, nie zamierzała go puszczać, nic ją nie odepchnie od Kanibala. Nie miał takiej siły, by ją odepchnąć. Musiałby ją chyba zabić, tu i teraz.
– Więc mi go pokaż. Pokaż mi, kto jest moim mężczyzną!
Warknęła na niego tak głośno, że na pewno cały Zamek ich słyszał. Pchnęła go całą swoją wampirzą siłą na regały z książkami. Lód rozszerzył się na większe tereny biblioteki, wdzierając się teraz na półki, liżący stopy obojga wampirów. Nie panowała na żywiołem.
Nie puściła jego koszuli nawet wówczas, gdy rzucił się na nią z kłami. Zrobiła unik, kuląc się i tym samym pociągając go w dół, za sobą.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 7:09 pm

Ależ on chciał widzieć swoje dzieci! Są na tyle duże, że nie miałbym łykać ich w całości, a jedynie upić odrobinę krwi. No ale Hachiko nie i chuj, i nie prawda co tam sobie sądzi. Jej dzieci mieszkały u niej w domu, jej dzieci nigdy nie odwiedziły schorowanego ojca i nigdy go nie widziały, poza Gabriem który ma wygrawerowane w główce, że Hachiko ponad wszystko, a ojciec won do kopalni. Przecież było to widać gołym okiem! I Ruda zaś robi z siebie jedyną poszkodowaną, a także i ona jest winna, nie tylko kanibal. To ona zaczęła wojnę! No ale skoro zawsze była zapatrzoną w siebie księżniczką, marzącą o zajebistym księciu, to się grubo pomyliła, bo księcia w Kanibalu nie znajdzie, a conajmniej smoka! Lecz jak tu pogadać? Hachiko ofiara, Olbrzym fuj, zły wampir. A co do pomocy... mnóstwo zakazów, mnóstwo zazdrości o pierdoły. Etc. Szkoda nerwów, rozwód byłby tutaj chyba najlepszym wyjściem.
- Do cholery jasnej, przestań robić z siebie ofiarę, bo nią wcale nie jesteś! I dlaczego mam klepać w kółko coś, o czym powinnaś sama widzieć?! Wymagasz ode mnie za wiele! A skoro chcesz odejść, to won, droga wolna!
Może i trochę bolesne, jednakże ile można? W dodatku obroża zaczęła działać. Wampir oczywiście nie reagował na to. Był zbyt wściekły, żeby ból go zdekoncentrował.
Egoistka i tyle, phew. Wampir w przepływie gniewu, miał nieodpartą chęć wyrzucenia jej z zamku (co oczywiście by później żałował). W dodatku nie chciała go wypuścić... co jeszcze bardziej rozzłościło wampira, a prąd z obroży coraz mocniejszy. Chciał już ją chwycić za szyję, kiedy ta pchnęła go na regał. Kilka książek spadło, a wraz z ciężarem wampira, uszkodzono sam mebel. No i kto kogo tutaj bije?! Wampir skrzywił się lekko, jak poczuł na sobie ciężar książek, a regał zginął się w pół. Zaraz zawali się na ich obu.
- Wynoś się!
No, no... nie dość że kipił gniewem, to jeszcze zrobiło mu się nie dobrze. Wszak jak próbował ugryźć wampirzycę, wykonała unik, ciągnąc go gwałtownie. Krótki zawrót głowy i bełt gotowy! Na szczęście to sama krew z resztkami mięsa... jeżeli Hachiko nie ucieknie, spadnie to prosto na jej piękne, cud miód, rude włosy. I tak na podsumowanie... Hachiko się także nie nadawała. Dzisiaj dała pokaz, PHI.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Sob Lis 09, 2013 9:25 pm

Skoro chciał je widzieć, mógł kazać zawieźć się do Enklawy. Po prostu kazać jednej ze służek to uczynić, a że uwielbiały zajmować się swoim panem, na pewno zawiozłyby go do posiadłości żony. Ruda im jeszcze nie podpadła na tyle, żeby zostać przez nie znienawidzona. Mógł pić krew z dzieci, umiały już o siebie zadbać, więc umiałyby powstrzymać ojca przed zabiciem. Zresztą wampirzyca nie widziała niczego złego w spożywaniu krwi z własnych dzieci czy nawet partnera. Sama oddawała niegdyś krew mężowi. Ich dzieci mieszkały u Rudej, bo ojciec nie był szczęśliwy z faktu pojawienia się na świeci potomstwa. Od samego początku nie był zadowolony. Nie zabraniała im przecież widywania się z Testamentem, nie odebrała mu ich, a były już na tyle dorosłe, by samodzielnie zainteresować się życiem rodzica. Zresztą, Ruda też jakiś czas nie widziała się z synem.
– Coś co jest oczywiste? Ostatnio w ogóle nie dajemy sobie innego powodu, niż chęć nienawiści, zawiści i mordobicia! Świetnie, skoro tego właśnie chcesz, odejdę.
Sama się dziwiła, że była w stanie powiedzieć te słowa, bo zaraz w gardle poczuła gule i omal się nie zachłysnęła. Jako człowiek, pewnie by się udusiła, ale tak jakoś sobie radziła.
– Odpychaj dalej od siebie wampiry, które Cię kochają. Jak wpadniesz w szał i stracisz kontrolę, kto Ci pomoże?
Wysyczała przez zęby, puszczając wreszcie jego frak, po tych wszystkich unikach przed atakiem wampira. A potem wiadomo, wylądował na półce z książkami, na którą go pchnęła. Ciągle jej zarzucał, że była egoistką, a chciała mu jedynie pomóc, by zrozumiał i pojął tym swoim dziecięcym móżdżkiem, że nie może doprowadzać się do takiego stanu i obżerać wszystkim co popadnie. Będzie tylko gorzej. Ale nic nie pomagało. Nawet słowa Hiro uderzały w Testamenta jak w ścianę.
– Uparty osioł! Przynajmniej doceniłbyś starania Hiro!
Dostrzegła błyski roznoszące się na ciele wielkoluda i zaklęła. Na jego słowa wbiła ostre spojrzenie w postać męża. Po chwili spojrzenie zmieniło się w zaskoczenie. Cofnęła się od niego jak poparzona, wpadając na stolik, o który się wyrżnęła, przewracając się wraz z nim. Wylądowała na podłodze niczym rasowa łamaga, nie unikając obrzygania z paszczy Testamenta. Ba, z powodu upadku, zawartość żołądka wylądowała od szyi po pięty. Była cała upaćkana krwią, skórą, wnętrznościami, ludzkimi kośćmi, jakimiś mięśniami. Wszystkim, co było pochłonięte przez Kanibala.
– Jak sobie życzysz.
Powiedziała twardo, opadając na podłogę. Teraz już nawet włosy były upaćkane w wymiocinach. Zaraz stąd pójdzie, tylko chwilę odsapnie. Musiała przecież wejść jeszcze do sypialni Testamenta, nie to już nie była sypialnia i spakować swoje rzeczy. Wampira rzeczy, jakie były u niej w posiadłości, wyśle mu pocztą, tradycyjną. Wątpiła, żeby cokolwiek zostało zrobione w celu odwrócenia słów, które padły. Gniew i duma aż buchały. Przynajmniej Ruda będzie żałować, ale cóż to da.
Wzięła kilka głębszych oddechów, jednak wciąż się nie ruszała. Uniosła rękę do góry, przyglądając się przez chwilę, a potem przeczesała nią lepkie włosy. Dłoń zadrżała, silne emocje dotarły wreszcie w każdy członek jej ciała.
– Obrączkę, pierścionek i kolię… zachowam. Reszta jest Twoja, nie potrzebuję niczego.
Przez chwilę milczała, a potem zaczęła się zbierać z podłogi. Poniżona kobieta, jej czas się skończył, czas zebrać swoje zabawki i opuścić teatr. Wstając na drewnianej podłodze, poślizgnęła się jeszcze o lepkie rzygowiny, ale szybko odzyskała równowagę. Dosłownie nie miała sił, jakby stoczył wielo dzienną walkę. Ich dzisiejszy popis był wręcz mistrzowski, nie zdziwiłaby się, gdyby nawet sam Kanibal czuł psychiczne zmęczenie. Nie chciała, żeby tak to się właśnie skończyło.
Ruszyła ku wyjściu z biblioteki, opierając się ręką o framugę, odwróciła w stronę Testamenta. Spojrzała na niego, jakby czegoś oczekiwała, otworzyła nawet usta, by coś powiedzieć, ale nie padło nawet słowo. Sama nie wiedziała, czego chciała, a raczej czego oczekiwała. Zgubili coś po drodze, czegoś zabrakło i patrząc wstecz, nie wiedziała co. Było dobrze, nawet doskonale, ufali sobie, mogli szukać u siebie pocieszenia i tego, czego pragnęli, ale w życiu by się do tego nie przyznali. Miłości. Mimo wszystko, jako istoty myślące, odczuwały, były zdolne do miłości, przywiązania i ufności. Po drodze, zgubili gdzieś wiarę we własną, silną miłość, jaka ich wciąż dzieli. Ciekawe kiedy to zrozumieją. Ciekawe… czy w ogóle to zrozumieją.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Nie Lis 10, 2013 12:43 pm

Uuucieeekamy do głównych wydarzeń. Kanibal zbyt wściekły na wszelkie dyskusje, marzył tylko żeby rozerwać szyję tej samolubnej rudej panny, nie mógł już nawet na nią patrzeć! Oskarża go o zdrady, wymądrza się, mówi jak ma żyć! I nie, to nie są rozmowy, ona robi to wszystko na siłę. Czyżby chciała popisać się przed Hiro? Przed służkami? Przed wszystkimi w zamku, jaka to ona dobra jest? Kolejna kobieta warta Gabrielli. Niestety...
- Od dzieciaka radzę sobie sam, więc teraz tym bardziej dam radę! Traktujesz mnie jak niezdarę, ofiarę losu! Ciągle mi narzucasz jak mam żyć! A sama zgarniasz pochwały, nawet nasze wspólne potomstwo ani razu nie postanowiło tutaj nogi! Zgarniasz wszytko dla siebie, bo jesteś zalepioną we własną byt damulą!
I teraz on wrzeszczał. O nie, nie ma mowy. Nie da sobą pomiatać. Pchnęła go na regał, a on za to zwróci na nią kolacje. U licha... głód się. wzmocnił.
- Zamknij się już.
Warknął ostro, zaciskając dłonie w pięści. Wpadnie w szał, zaatakuje Rudą i zaś będzie, że jest najgorszy, że bije żonę. A nikt nie będzie znał prawdy. Ach... Ale pierw ta musi znieść upokorzenie. Należało się jej, naprawdę należało. W dodatku zabrała mu ofiarę, nawet nie chcąc się podzielić. Tak bardzo szybko ją znienawidził i nie, nie chodziło już o ofiarę. Choć późniejsze wydarzenie zmieniło się szybko. Hachiko chciała naprawdę odejść. Wampir spojrzał na nią lodowatym wzrokiem i rzucił się ku niej, jeśli zmierzała ku drzwiom zamknął je z hukiem, tuż przed jej twarzą. Szkarłat ślep wskazywał iż już mógł wpaść w szał, obroża na karku szalała. I co dalej? Rudowłosa stała się czarną pochodnią! Olbrzym podpalił własną żonę (głównie ubranie), ba, jeśli będzie chciała się chłodzić, ten ogień wzmocni. Oczywiście pieczone mięso wzbudziło głód, więc aż strużka śliny pociekła po brodzie...
Jednakże na szczęście Hachiko, ktoś był w pobliżu, ktoś kto czuł ogień. I ten ktoś o potężnej sile stał pod drzwiami biblioteki. Cóż takiego uczynił? Ogień zgasł, tak nagle zgasł. Bestia stała rozkojarzona i zdziwiona, aż wreszcie przeniósł wzrok na drzwi i w nich stał nikt inny jak sam ojciec Kanibala - Barabal. Nie wyglądał na zadowolonego.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Nie Lis 10, 2013 1:40 pm

Hachiko także była wściekła, jakieś pięć minut temu. W tej chwili napięcie, stres i niechęć minęła. Do czasu, bowiem Testament wpadł w kolejny szał. Hachiko panną już nie była, choć niedługo to się zmieni. Wróci do swojego rodowego nazwiska i wymaże z pamięci te wszystkie lata, jakie poświęciła niewdzięcznemu mężowi. Już nie pamiętał ile dla niego zrobiła, jak się starała, jak się opiekowała, gdy po walkach był strzępkiem wraka i własnego cienia. Cienia mężczyzny.
On także oskarżał ją o zdrady. I o tyle, o ile Ruda starała się mu pomóc, a nie, przepraszam, przejąć kontrolę nad jego życiem, o tyle wampir miał całkowicie w nosie życie swojej partnerki. W tej chwili sam by je z chęcią zakończył, ale ona nie była taka słaba, za jaką ją uważał. Nigdy przecież nie zamierzała zrobić mu krzywdy, wbrew pozorom.
– Więc radź sobie od dziś sam, skoro najbardziej kochasz siebie!
Starała się zapanować nad głosem, ale nie dała rady. Dosłownie wykrzyczała mu to prosto w twarz. Wszystko i tak już skończone. Cały plan, jaki miała z Hiro, żeby pomóc Testamentowi szlag trafił. Wampir wiedział przecież najlepiej!
– Nie martw się, ostatni raz mnie słyszysz!
Darła się z pozycji leżącej, zaciskając dłonie tak mocno w pięści, że aż wbiła sobie paznokcie w skórę, aż do krwi. Nie zwróciła na to uwagi, zajęta zbieraniem z podłogi swojej poniżonej osoby. Było jej przykro, ale po raz ostatni pozwoliła sobie na poniżenie z jego strony. Nigdy więcej. Już nigdy. Przekonała się już, że miłość jest bardzo samolubna i zaślepiona. Wampir także był pazerny, to on nie dzielił się swoimi ofiarami, wyraźnie rozeźlony jakimkolwiek dotykiem ofiary.
Nie zdążyła dotrzeć do drzwi, nie spojrzała na niego po raz ostatni, jakby prosząc o… o co? Dopadł do niej, zamykając tuż przed nosem wampirzycy drzwi.
– Nie dotykaj mnie!
Warknęła, obracając się gwałtownie w stronę męża. Zaraz jednak stanęła w płomieniach. Normalnie szczęka opadła jej ponownie ku ziemi. Nie zamierzała go atakować, nie zachowa się agresywnie, jak on w stosunku do niej. Spoglądała w jego oczy z chłodem i obojętnością. Użyła swojego żywiołu, pokrywając cienką warstwą każdy cal skóry. Nie przejmowała się ubraniami, one już spłonęły przy pierwszej, silnej fali ognia. Gdy wampir zwiększył siłę ognia, wampirzyca zwiększyła lód na ciele. Jej żywioł był silniejszy, niż u innych wampirów tej samej krwi. Choć wiadomo, czarny ogień silniejszy od zwyczajnego, ciało wampirzycy także na tym ucierpiało. Głównie brzuch i piersi, otwierając drobne rany, aż do krwi.
I nagle ogień zniknął. Nie zdawała sobie sprawy z czyjejś obecności. Nie puszczała z męża wzroku. Po chwili dopiero zasłoniła swoje nagie, poniżone ciało, jakby chciała się schować. Drzwi skrzypnęły i pojawił się w nich ktoś, podobny do Testamenta, ale sto kilo temu. Nie znała tego wampira, ale wzbudzał respekt i szacunek.
– Pan wybaczy za te hałasy, jeśli zbudziły pana ze snu. Pójdę już.
Im starsze wampiry, tym częściej udają się na spoczynek, traktując sen jako hobby. A ten wampir, był naprawdę specyficzny. Nim wampirzyca się ruszyła, musiała stopić ze swojego ciała lód, bo inaczej się nie ruszy. Strużki wody zaczęły spływać bo alabastrowej skórze, przy okazji zmywając śladowe ilości krwi i mniejsze części wnętrzności ludzkich, jakie wyrzygał na nią wampir. Nie miała pojęcia, kim Barabal jest dla Testamenta. Może jakimś przodkiem, ale może także ojcem.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Pon Lis 11, 2013 7:37 am

Niestety, zaatakował ją, jak ona wcześniej jego. Kanibal miał naprawdę dosyć na dzisiaj, nie mógł patrzeć na osobę tej kobiety. Nerwy także go pożrały, nie pozwalając w miarę logicznie myśleć. Zapewne gdyby był o zdrowych zmysłach, nie skrzywdziłby Hachiko. No ale stało się, jak stało i się już nie odstanie. Na szczęście przybył w porę Barabal, który natychmiast powstrzymał płomienie, mimo iż te nie były jego, a syna. Za chwilę spojrzał na rudowłosą. Nie wyglądała ona najlepiej. Ściągnął z siebie koszulę, okrywając nią nagą osobę wampirzycy. Może poczuje się pewniej i zakryje swoją goliznę. Sam natomiast pozostał w podkoszulku, który to zdradzał idealnie wyrzeźbione mięśnie górnego ciała.
- Powinnaś iść się wykąpać i odpocząć.
Surowy ton szlachetnego, nie lubiącego sprzeciwu. I nie szkodzi, że mówi na Ty, co? Wszak Hachiko mogłaby być śmiało jego dzieckiem, ba, a nawet wnuczką. Co do samego olbrzyma, który stał w ciszy ze spuszczoną głową? W końcu ojca także bardzo się bał, nie, nie tylko przez to, że był mężem Gabrielli i w ogóle, ale jego jestestwa. Jako ojciec zawsze był surowy, a przynajmniej dla niego.
- A my musimy porozmawiać... synu.
Jeszcze bardziej lodowaty ton, choć nazwa Syn, zabrzmiała nieco łagodniej i również może dać do myślenia z kim ma Ruda do czynienia. Kanibal przełknął tylko ślinę i posłusznie skinął głową, nie. ma sensu się buntować. Mimo wszystko ojciec specjalnej krzywdy (poza bycie ślepym i głuchym na czyny matki) mu nie zrobił, choć miłości to on od niego nie dostawał. Tak dokładnie, śmiało można rzec, że Kanibal praktycznie nie miał rodziców. Ale i tak pozostawał posłusznym. No i oczywiście nie mogło zabraknąć spojrzenia na małżonkę, uwaga... przepraszającego spojrzenia i pełnego wyrzuty. Najwidoczniej ojciec niczym wiadro zimnej wody, ostudził wściekłość kanibala.
- I później chcę z Wami porozmawiać w salonie. To nie dopuszczalne, że w tym rodzie panuje taka nienawiść między bliskimi.
Dodał, łamiąc ciszę i spoglądając to na Hachiko i jej męża Testamenta. A ten drugi aż westchnął.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Pon Lis 11, 2013 12:14 pm

Jednak między podpaleniem ciała, a pchnięciem na regały z książkami, istniała różnice. Oczywiście, że Ruda pierwsza zaatakowała, jednak nie spodziewała się tego, że wampir użyje na niej swojej mocy. Mocy, która była chyba najgorsza z możliwych. Bardzo silna i groźna dla każdego wampira. Temu poczuła się słabo, chociaż płomienie przestały lizać skórę. Była przyzwyczajona raczej do chłodniejszych klimatów, z racji żywiołu jaki posiada, a tutaj taka niemiła niespodzianka.
Odwróciła wzrok od uważnego spojrzenia szalchetnokrwistego. Raczej nie czuła się zbyt przyjemnie pod tym spojrzeniem. Testament ją poniżył, więc teraz stała, całkowicie obnażona i poddana Podwiesku. Nie lubiła takiego uczucia, temu z chęcią przyjęła koszulę Barabala. Podziękowała mu skinięciem głowy i zasłoniła się ciasno czarnym materiałem. Koszula nie będzie się już nadawała do noszenia. Nawet jeśli zostanie wyprana, materiał ulegnie zniszczeniu i przejdzie zapachem wymiocin, krwi i ludzkich wnętrzności. Zresztą, była to tylko materialna rzecz, którą z łatwością można zastąpić czymś nowym. Tym samym w ogóle nie przejęła się wyrzeźbionymi mięśniami Barabala. To nie tacy mężczyźni jej się podobali. Nawet jedna blizna nie odznaczała się na tym zbyt perfekcyjnym ciele. Spojrzała ukradkiem na Testamenta, po czym westchnęła.
– Tak, z chęcią bym wzięła prysznic.
Przyjęła jego gościnę, bo teraz czuła się jak intruz w Zamku, a nie jak jeden z jego mieszkańców czy też gości. Choć nie spodobało się wampirzycy przejście na Ty, nie powiedziała nic. Także oczekiwała jakiegoś szacunku ze strony starszego, silniejszego i dojrzalszego wampira, który wydawał się być dżentelmenem. Już ona znała takich mężczyzn. Zrobią niemal wszystko, by zaciągnąć niewiastę do łóżka. Ruda głupia nie była. A mimo, że małżeństwo wisiało na włosku, nie był to przecież powód do zdrad i skoków w bok, a już tym bardziej z ojcem męża. Nie była kobietą typu kochanie, odchodzę, Twój ociec robi to lepiej.
Ruda także nie miała rodziców. Przygarnęła ją ciotka, ale młoda wampirzyca troszczyła się sama o siebie. Może właśnie z tego powody nabawiła się dwóch chorób, o których zapewne Testament zdążył już zapomnieć. Hachiko znów była sama, nawrót choroby przyniósł niemiłe konsekwencję, ale radziła sobie z tym sama.
Między bliskimi? Uśmiechnęła się blado, słabo i pokręciła głową, zastanawiając się nad znaczeniem tego słowa. Mieszkańcy tego Zamku byli jej rodziną. Pierwszą, prawdziwą rodziną. Wreszcie czuła, że przynależy do wampirzej społeczności i nie musi ukrywać się z tym, jaka jest.
– Odświeżę się i zejdę na dół w takim razie. Tak swoją drogą, nazywam się Hachiko. Po prostu… Hachiko.
Przedstawiła się swojemu teściowi, chcąc poznać i jego imię. A potem zniknęła w korytarzu, kierując się na górę, do łazienki na pierwszym piętrze, tej dla gości. Tym samym Barabal, wraz z Testamentem od razu skierowali się do salonu.

[zt wszyscy]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 926


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Nie Lis 24, 2013 1:48 pm

Właściwie nie wiedziała gdzie zmierza. Nie znała tego zamku, jedynie niewielką, naprawdę niewielką jego część, więc co by tu dużo mówić, szła po omacku. Oczywiście nie sama, gdyż doskonale wiedziała, iż wciąż będzie za nią podążał jej ochroniarz przydzielony przez Ringo, który miał jej ani na chwilę nie odstępować. Nie sądziła, by było to aż tak bardzo konieczne, choć doskonale zdawała sobie sprawę z obaw jakimi kierował się jej mąż, ona również poniekąd te obawy podzielała, choć w głównej mierze były one związane właśnie z przynależności do tej konkretnej rodziny.
W swej wędrówce zaszła aż... do biblioteki. Uchylił lekko drzwi, pierwszych lepszych drzwi, które wydały jej się najlepsze i trafiła właśnie w to miejsce. O tak, tu się zatrzyma nieco dłużej, a potem pewnie ruszy dalej. Jak zwiedzać, to zwiedzać. Była wypoczęta, pełna sił, więc musiała to wykorzystać, póki jeszcze była w stanie sprawnie i bez wysiłku się przemieszczać, potem może być różnie.
Zaszła głębiej, starając się nie zwracać uwagi na swój cień. Przechadzała się wolno, bez pośpiechu, chcąc nieco zapoznać się z tym miejscem. Była ciekawa co tu też się mieści, z jakimi rodzajami książek się tu spotka i przede wszystkim, jakie jeszcze pomieszczenia mieści w sobie ten zamek w ogóle.
Pogładziła swój brzuch, co zresztą robiła coraz częściej, może chciała w ten sposób pokazać temu maleństwu, że mamusia z nim jest i o nim myśli. W każdym razie, w ramach swojej wycieczki krajoznawczej wędrowała od półki, do półki, by zapoznać się z tutejszym księgozbiorem. Jak dotąd nie spotkała się jeszcze z ani jednym mieszkańcem zamku. Była to spora budowla, więc było to oczywiście jak najbardziej możliwe.
Jasnozielona sukienka falowała przy każdym jej poruszeniu.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Stara Biblioteka [Drugie piętro]   Nie Lis 24, 2013 2:28 pm

Wieści szybko się rozniosą w tak ogromnym zamku. Służki dbające o porządek i... plotki, szybko zdradziły jednej z mieszanek informacje o zamieszkaniu żony Ringo. I jak zaniedbać taką nowinę? Jedna z wampirzyc, a dokładniej Gabriela Kuroiaishita, szybko skierowała się po zapachu Denshy i tej nowej. Szlachetna dostrzegła ochroniarza przy wejściu do biblioteki. Ten posłusznie skinął jej głową na przywitanie, po czym wpuścił kobietę do blond włosej. Gabriela odnalazła szybko Yuki. Posłała jej sztuczny uśmiech.
- Yuki Sharp... Więc to Ty jesteś nową małżonką Ringo.
No tak, trzeba jakoś zacząć. Szlachetna nie ma w tym żadnego problemu, zwłaszcza gdy wyczuwa słabość u drugiej osoby. Przyjrzała się jej od stóp aż po sam czubek głowy. Niska, drobna. Od Gabrielli o wiele niższa, o jakiejś dwadzieścia centymetrów, jak nie więcej. W dodatku gustowała w zieleni, nie jak Gabriela w bieli. A biała zwiewna sukienka idealnie pasowała do wampirzycy o mlecznej skórze i czarnych jak smoła włosach.
- Jestem Gabriella Kuroiaishita. Twoja bratowa.
Teraz już będzie wiedzieć z kim ma do czynienia. Siostra Ringo we własnej osobie. W dodatku matka kanibala. Miło, czyż nie? Poza tym miała niemal takie same oczy jak u Testamenta.
Powrót do góry Go down
 
Stara Biblioteka [Drugie piętro]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Stara latarnia morska
» Stara, pusta klasa
» Kawiarnio-biblioteka "Bookszpan"
» Piwnice (z ukrytymi, starymi zapasami win)
» Płacząca wierzba przy stawie

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: DRUGIE PIĘTRO I NAJWYŻSZE-
Skocz do: