IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3=

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Manuela
Manuela
Manuela
Manuela

http://vampireknight.forumpl.net/t4162-manuela#91509 http://vampireknight.forumpl.net/t4173-manuela http://vampireknight.forumpl.net/t4161-manuela
Zarejestrował/a : 28/06/2019
Liczba postów : 53


Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3=   Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 EmptyPon Sie 12, 2019 11:23 pm

Dała mu się ciągnąć bez słowa. Pustym wzrokiem jeszcze tylko patrzyła za resztkami, które pozostały po małym, drobnym ciałku jej brata, oraz za Szawłem i Jakubem, którzy zostali odeskortowani przez nazistów. Dokąd?
Nie wiedziała. Jeszcze nie. Dopiero kiedyś, gdy w uda im się znowu spotkać, może zobaczy, przez jakie tortury musieli przejść – i to najpewniej z jej powodu.
Zaczęła obwiniać się w myślach, że coś zrobiła nie tak. Że to wszystko jej wina. Że gdyby nie ta przeklęta butelka, za którą wtedy z rozpaczy złapała, aby uchronić się przed gwałtem, być może Joachim by żył. Szaweł i Kuba zostaliby w barakach, a ona…
Ona by tylko posłużyła za zabawkę Niemca – i tyle.
Czy oprócz tego jeszcze postąpiła źle? Czy powiedziała coś niewłaściwego wobec Fergala? Czy fakt, że mu się opierała, aż tak go wkurzył?
To nie tak, że przestała go teraz obwiniać i nienawidzić – niczego nie pragnęła w życiu tak jak tego, aby dał wreszcie spokój jej rodzinie i poszedł do diabła. Ale to, co zrobił jej, braciom, ukochanemu i Esterce, powoli wypaczało jej psychikę tak, że Manuela była nawet skora uwierzyć, że to wszystko jej wina.
Coś jej mówiło, że Szaweł i Jakub nie zginą. Nie bez niej w pobliżu – Rekin będzie chciał, aby to widziała, Manuela to czuła. W końcu mówił, że ją całkowicie zniszczy.
Dlatego postanowiła, że choćby nie wiadomo, co jej robił, będzie teraz całkowicie posłuszna. Byleby jakkolwiek złagodzić tę karę, którą jej właśnie wymierzał za uderzenie butelką – bo kobieta była pewna, że bracia i Jakub cierpieli właśnie przez to.
Domyśliła się w połowie drogi, co znowu z nią zrobi, ale ani trochę się nie opierała. Szła grzecznie tuż obok niego, przełykając łzy, które jeszcze spływały jej po policzkach, i próbując opanować płacz.
Boże, co ona powie Esterce, gdy uda jej się ją zobaczyć? Jak jej wyjaśni, że… Joachim… tak samo jak Zachi…
Zerknęła na niego mokrymi oczami, gdy wspomniał o mamie.
Z matką? Teraz?
Teraz, gdy kolejne z jej dzieci zostało pożarte i rozszarpane na kawałki?...
Teraz, gdy to na niej, na Manueli, spocznie ciężar przekazania tej wiadomości?...
Przełknęła nerwowo ślinę. Nie wierzyła Fergalowi, że z dobroci serca postanowił pozwolić im się spotkać. Co jeśli matulę też chciał zabić na jej oczach?
Szła z coraz większym strachem, przez budynek, który już znała, i przez pokój, w którym prawie ją wykorzystał, ale nie zatrzymywała się i hardo stawiała kroki w milczeniu. Kiedy minęli naprawione biurko, przepchnął ją przez kolejne drzwi.
Od razu rzuciło jej się w oczy ogromne łóżko. Przełknęła ślinę, zaciskając nerwowo dłonie.
Obiecała sobie, że teraz będzie posłuszna – dla dobra rodziny. Musiała.
Dlatego nic nie powiedziała, kiedy zdarł z niej przemoczone od śniegu ubranie i stanęła przed nim naga, wychudzona i drżąca. Trzęsła się z zimna, bo choć w środku było ciepło, to jednak zimny, wilgotny pasiak zrobił swoje.
Objęła się chudymi rękami, zasłaniając piersi i kawałek brzucha, po czym spojrzała Fergala z przerażeniem. Miała nawet pytać, co powinna zrobić, ale Niemiec akurat ściągał koszulę. Zaczęła modlić się w duchu ze strachu, gdy zobaczyła jego umięśnione, pięknie wyrzeźbione ciało – pewnie ważył przynajmniej dwa razy tyle co ona.
Mógłby ją spokojnie zgnieść, zabić nawet jedną ręką czy wziąć ją bez specjalnego wysiłku. Manuela pamiętała też o jego nieludzkiej, zwierzęcej naturze.
Boże, dlaczego wyżywał się akurat na niej, słabej, niedożywionej, która nie była w stanie choćby go od siebie odepchnąć? Czy aż taką przyjemność sprawiała mu świadomość, że miał nad nią pełną władzę, że może jej boleśnie uświadomić hierarchię w obozie?
Bez ostrzeżenia dostała w brzuch, mimo że nic nie zrobiła. Jęknęła, zakrztusiła się i skuliła, a zaraz po tym rzucił ją na łóżko. Instynktownie przyjęła pozycję embrionalną, aby chronić zranione miejsce na ciele, ale Fergal to wykorzystał – doskoczył do niej, a zaraz po tym boleśnie wbił zębiska w ramię.
Spoiler:
 
Ale Fergal jak zwykle pozostał bezlitosny – i już po chwili matka była świadkiem, jak jej najstarsza córka była brutalnie brana przez jednego z najgorszych niemieckich katów. Manuela zawyła cicho i odwróciła głowę tak, aby matka przynajmniej nie widziała cierpienia na jej twarzy.
Mama!... – krzyknęła jedynie, a zaraz po tym spróbowała unieść własną dłoń spod uścisku Fergala, aby zagryźć swoje palce.
Nie chciała, aby matka słyszała jej płacz.
Kiedy w końcu Rekin z nią skończył i zostawił nagą oraz poranioną, mama od razu do niej doskoczyła i wzięła w ramiona. Manuela wtuliła twarz w jej piersi, ledwo ruszając całym ciałem, i zaczęła płakać.
Z jednej strony chciała być silna, chciała jej pokazać, że jest dorosła, że jest w stanie przez to wszystko przejść, że mama nie musi się martwić, ale z drugiej…
Z drugiej strony to jej miłości, pokrzepienia i ochrony najbardziej potrzebowała – jej oraz reszty rodziny. Dlatego gdy poczuła dobrze jej znany matczyny zapach i usłyszała, jak próbuje ją pocieszać przez własne łzy, puściły jej wszelkie hamulce i zaczęła po prostu ryczeć. Nie zwracała uwagi na to, gdzie poszedł Fergal – musiała wykorzystać każdą chwilę przy matce.
Nic mi, mamo, nic… – mówiła cicho w jidysz, którego Fergal nie rozumiał. Podniosła odrobinę głowę i otarła łzy. – O czym ty mówisz, mamo? Nie, nie mogą! – zaprotestowała cichym krzykiem. – On ich zabije, wszystkich, i ciebie też, i Esterkę, i… – Przełknęła ślinę. Nie potrafiła mamie powiedzieć o Joachimku. – To się nie uda, on na to nie pozwoli – mówiła jak w transie, przerażonym tonem, wpatrując się szeroko otwartymi oczami w matkę.
Jaki bunt? O czym ona mówi? Przecież Fergal ich wszystkich za to zatłucze, Manuela o tym wiedziała! Musieli być… posłuszni…
Matka pogładziła ją po policzku, sama łkając. Patrzyła tylko na twarz córki – nie była w stanie spojrzeć na jej poranione miejsce pomiędzy udami.
Cii, dziecko, nie myśl teraz o tym, nie myśl. Pomyśl o Esterce. Widziałam się z nią, wiesz? Pozwolili mi. – Do jej oczu znowu napłynęły łzy. – Jest taka biedna… chorowita… och, Boże, Maniu, powiedzieli, że dadzą jej leki, jeśli tu przyjdę, ale ja… ja nie wiedziałam, że… że ten potwór ci to…
I teraz to starsza zaczęła płakać, wtulając się we włosy umęczonej córki.
Tymczasem niemiecki lekarz stanął przy drzwiach, aby lepiej słyszeć kobiety. Nie spuszczał jednak oczu z Fergala.
Żydówki mówiły w swoim świńskim języku, ale nie wiedziały jednego – że doktor znał jidysz. Dlatego teraz cierpliwie wyłapywał pojedyncze słowa. Najpierw jednak wrócił jeszcze do tematu zdrowia Fergala – martwił się o Niemca. W końcu był dobrym, pracowitym nazistą.
Powinieneś też uważać, kiedy bierzesz sobie Żydówki. Są brudne. Tamta ma w dodatku zachowała włosy. Była w burdelu? Wiesz, ilu ją przed tobą miało? Nie lepiej, żebyś brał za każdym razem jakąś ze świeżej dostawy? – Zerknął w stronę tulących się Żydówek i wyraźnie się krzywił. Obrzydliwe. – Jeśli chcesz, to rzucimy ją dalej innym chłopakom, a tobie załatwię nową. Albo nowe. Ile tylko będziesz chciał. Zresztą nie wiem, czy rozumiesz, ale… – zniżył głos, uśmiechając się szyderczo – ta stara wspomniała coś o buncie w męskim bloku. Napieprzała o tym cały czas wcześniej w tej swojej żałosnej mowie, myśląc, że nie rozumiem. Jeśli chcesz, mogę wydusić z niej teraz resztę informacji albo możemy… poczekać na rozwój wydarzeń i zobaczyć, co te dwie zrobią i do kogo nas zaprowadzą. Pomyśl, jak Beleth cię wynagrodzi, jeśli zdusisz bunt w samym zarodku, Fergal, i zabijesz wszystkich nieposłusznych. Chcesz udawać, że nie wiemy, o czym mówią?

_________________


Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 Youre_11

Japoński: #993300
Polski: #009900
Rosyjski: #cc0033
Jidysz XD: #0033cc


Bracia Schlecht SZLETH.
Jak ja ich, kurwa, nienawidzę.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 655


Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3=   Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 EmptyYesterday at 11:11 pm

Już nie chodziło o samo wydarzenie z udziałem butelki. Rekin już na samym początku ujrzenia jej; tego jak walczy i jak próbuje przeciwstawić się mu, postanowił ją złamać. Ale do takiego stopnia, że ze chce samodzielnie odebrać sobie życie. Miała mieć na sumieniu życie swojej rodziny, ale też i innych ludzi których Fergal zamierzał krzywdzić. Ile Manuela będzie w stanie jeszcze znieść? A może karmi tylko potrzebę wykonania zemsty?
Cóż, Niemiec nie zamierzał przerywać swoich działań. Ani teraz, ani w przyszłości. Chociaż nie wiedział, że dalsza przyszłość jednak się zmieni...
Nie w interesie wampira wyjaśnienia. Dla niego bachory były posiłkiem i przede wszystkim kolejnymi kartami wykorzystywanymi do gry. Już teraz widział w kobiecie totalne załamanie, słyszał jej płacz podczas całego gwałtu. Niemiec nie zamierzał dawać jej przyjemności, poza tym nawet tego nie umiał. Dla niego seks ma być dziki, karmiący zwierzęce pożądanie. Nic poza tym. A ta młoda żydówka tylko się o tym przekonała i niech dziękuje swojemu Bogu, że jednak nie zabił. A mógł.
Aż dziwnie. Nie protestowała? Czyżby zaczynała się godzić z bycia tym, kim się stawała? Albo już była? Niemiec niemniej nie przerywał aktu zbędną gadaniną, tylko pomrukiwał albo głośniej dyszał. W takich chwilach Rekin nie myśli; jest jak zwierzak. Skupiony na jednej, naturalnej czynności. Gorzej jednaj, gdy do pomieszczenia weszła osoba trzeba. Jak widać Fergalowi to nie przeszkadzało, gorzej z Manuelą. Nie dość, że okradziona z godności, to jeszcze ktoś śmiał na nią spojrzeć. I już nie chodziło o lekarza, ale o samą jej matkę.
Widok dla starszej kobiety był traumatyczny. Nie dość, że zamordowano jej dzieci, to jeszcze musiała znosić widok ich katuszy. Ukochana córeczka - gwałcona przez potwora, który miał za nic w świecie jej towarzystwo. Musiał skończyć. Dojść. Ogarnąć się aż wreszcie zejść. Tym samym dał chwilę kobietom, bo przecież tej suce obiecał.

Podczas rozmowy Manueli z jej matką, Rekin siedział z drugim lekarzem - nazistą. Zmrużył ślepia, zerkając na jego postać. No tak, Manuele mogli mieć inni. Była w burdelu. Na pewno ktoś ją dotykał.
- To trzeba ją wyparzyć we wrzątku. Wtedy będzie czysta. I użyć więcej środków chemicznych!
Warknie w złości, uderzając ręką o blat biurka. Lekarz aż podskoczył. Poprawił nerwowo okulary.
- Jak sobie chcesz.
Dorzuci. Lepiej jest więc zmienić temat. Bunt wśród żołnierzy? Niemiec aż z uwagą spojrzał na lekarza, oczekując na dalsze słowa.
- Poczekajmy. Ale i tak trzeba się przygotować na wszelki atak. Jestem gotowy ich rozszarpać, rozumiesz? Stać się bestią i porozrywać ich na drobne szczątki.
Ileż złości włożył w słowa. Bunty w obozie? Też coś. Fergal już nie dopuści do starć, przecież te społeczne larwy mają gnić, a nie walczyć o swoje. Wstał z fotela, rozmasował ramiona, dochodząc do wniosku że już płetwy dawno znikły.
- Wyniesiesz tą starą prukwę. Już wystarczająco napatrzyła się na córkę i wiesz co?
Przerwie aby podejść do człowieka, który odruchowo się cofnął.
- Każ jej sprzątnąć resztki po tym bachorze. Wiesz... Którego zjadłem.
Zmarszczy brwi, patrząc na lekarza. Ten zaś się uśmiechnie, skinie głową i wejdzie do pokoju sypialnianego. Wyciągnie matkę siłą, odrywając ją z ramion Manueli. Oczywiście nie obeszło się bez uderzenia starszej kobiety - tak dla zasady.
Fergal zaś sam pozostał z Manuelą. Przyjrzał się jej, ale przez moment nic nie mówił. Dopiero po czasie miała nakazane zmienić pościel. Wskazał gdzie jest, a była ona w szafie. Sam natomiast spoczął w fotelu w saloniku. Ewidentnie był już zmęczony dniem, a rano też przecież jest dzień. I to nie byle jaki. Ale apel selekcyjny wśród kobiet. Do czego będą miały być wybierane? Do badań? Do pracy?
- Dzisiaj śpisz ze mną.
Postanowił. Kiedy żydówka wykona swoje polecenie, wampir zaś pchnie ją na łóżko. Biedna, naga i zgwałcona miała leżeć pod ciężkim ramieniem  Niemca. Chyba lepiej tak, niż spać na zimnej koi. Prawda?

Kolejny dzień. Nieważne ile Manuela spędziła godzin w pokoju Rekina. Miała się nie ruszać. Dopiero kiedy wampir się wybudził, mogła rozprostować kości. Ale tym razem nie obeszło się bez pognania jej; kilka kopniaków w poranione ciało. Wygnanie z pokoju, jakby co najmniej wyrządziła mu wielką krzywdę.
- Won do baraków!
Warknie, trzaskając za nią drzwiami. Byłoby nawet dobrze, gdyby nie to, że Sojka nie miała na sobie ubrania. Musiała wracać zupełnie nagusieńka. A ile komentarzy wyszło pod jej adresem? Mnóstwo. Wychłodzenie, wygłodzenie, umęczenie. Niebawem kobieta padnie z wycieńczenia, a Schlecht chyba nie do końca zdawał sobie z tego sprawę. Dla niego ta dziwka miała przetrwać wszystko, póki on nie zdecyduje kiedy ma zdechnąć.
W drodze oczywiście musiała wpaść na inne więżniarki. Szykowały się właśne one na poranny apel. Stojące kobiety były w szoku, widząc nagą Manuelę. A czy matka była w pobliżu? Owszem była. Ona jako jedyna podeszła do swojej córki, oddając swój marny koc.
- Później postaram się załatwić ci świeże ubranie. Wytrzymaj, słońce.
Starała się nie panikować, nie płakać. Ale było widać, że przeszła wiele; wczoraj widziała gwałt na córce, a potem kazano sprzątać jej resztki po synku. Ileż ona łez wylała tej nocy, to nawet nie jest w stanie sobie wyobrazić.
Lecz z drugiej strony czy mogło być jeszcze gorzej? Dla Manueli owszem. Dla reszty także, wszak nie wiadomo czego Niemcy od nich teraz oczekiwano. Póki na drewnianym niskim podejście nie pojawiła się ciemnowłosa Niemka w mundurze. Brzydka, lekko pulchna i zimne spojrzenie. Typowa esesmanka.
- Wy brudne parszywe suki! Doszły mnie słuchy, że niektóre z was obijają się podczas pracy! Albo przechadzają się nagie!
Zaczęła mówić, krążąc po podeście i uderzając pejczem o cholewkę oficerskiego buta.
- Ty tam! Podejdź tutaj!
Zatrzymała się nagle aby wskazać na Manuele. Naprawdę myślała, że nie została zauważona? Matka dziewczyny aż zamarła, ściskając ją mocno za ramię. Co teraz? Przecież nie mogą teraz polec, nie kiedy lada dzień miała odbyć się próba walki o wolność.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3= - Page 2 DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
 
Dzika żydowka i rybia ofiara, czyli Romans w obozie <3=
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: