IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Zniszczony las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Zniszczony las   Wto Paź 23, 2012 7:06 pm

Stary kawałek lasu po wielkim pożarze. Nigdy las się tutaj nie odrodził. Trawa rośnie kępkami, zwierząt nie ma - nawet ptaków. Kawałek ziemi świeci pustkami. Ino wystające spróchniałe drzewa walające się na ziemi, powalone, albo do części jeszcze stojące.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Gru 28, 2012 1:50 pm

Zszedł z gór i nie omieszkał przejść przez te dziwne miejsce. No tak, pasował do niego bardziej od innych. Nie należał do normalnych więc nie mógł przebierać za bardzo w normalnych miejscach. Nie polezie przecież do sklepu bez pieniędzy, bo po co? No chyba, że by coś ukradł czy coś takiego. Jednak nie było jak na razie mu to potrzebne, bo po co? Ubrania miał? A jeśli chodziło o udekorowanie jego niby "salonu" niech sobie kasę na to traci Yuu o ile nie zmieniła przez ten czas swojej decyzji. Przecież jak wiadomo mogła wrócić do rodziny lub kogoś z jej znajomych. Dla niego w sumie to obojętne, tak samo jak i dla niej więc nie zdziwi się wcale jak jej więcej tam nie zobaczy, baa nawet nie będzie nad tym za długo rozmyślał. Co prawda od czasu, do czasu będzie musiał sprawdzić czy aby nadal dycha ta mała wampirzyca, by zaspokoić swoje jakby dziwaczne odchyłki sumienia. Na "starość" robi się chyba zbyt łaskawy dla innych. Będzie i to trzeba usunąć z jego zbędnych emocji i odczuć, tylko mu przeszkadza a nie wiadomo jak się rozwinie w dalszym czasie. Być może niebawem nie będzie mógł przez to normalnie pracować i co wtedy zrobi? Rozmyślał cały czas przechodząc obok spróchniałych drzew, aż do czasu gdy zatrzymał się przy jednym. Wlazł na nie i oparł się o wystająca gałąź.
Do tej całej sytuacji dochodzą jeszcze niestety inne problemy. Westchnął myśląc o tym, że musi dorwać jeszcze jednego szlachetno krwistego, oraz złapać tą dziewkę, która ośmiela się go szpiegować i myśleć, że on na to pozwoli. I jeszcze faktem, że ostatnim spotkaniem ośmielił się go kusić, a potem zwiać. O nie tym razem tak to się nie skończy.
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Gru 28, 2012 2:31 pm

Można się pokusić o stwierdzenie, że tutejszą okolicę znała jak własną kieszeń, ale hej! Trudno było tego nie powiedzieć o jakimkolwiek terenie przylegającym do tego miasta, a zwłaszcza znajdującym się blisko gór. Ostatnimi czasy spędzała tu całkiem zauważalną część swojego czasu, głównie skupiając się na pewnej grocie, ale również na poznawaniu otaczających jej terenów. Zresztą i wcześniej nie była obojętna na te tereny, ale dość o tym... wszyscy wiemy, że Kats miała niewiele kieszeni, a jeżeli już to wcale nie znała ich "na wylot".
Wciąż nie miała butów i wciąż nosiła na sobie tę nieszczęsną czarną sukienkę. Tych, którzy spodziewają się smrodu i brudu nieco zawiodę: jej ubiór był zmieniany zaledwie wczoraj, nic natomiast nie poradzę na to, że był identyczny. Kats nie lubiła skupiać się specjalnie na wyborze ubioru, stąd to, że potrafiła czasem kupować na kilogramy identyczne ciuchy. Zresztą kto by się tym przejmował? Nie spodziewała się w takim miejscu spotkać jakiegoś słynnego projektanta mody, a jeżeli tylko takie spotkanie by się zdarzyło, posłałaby go w diabły i to w jednym z najkorzystniejszych dla niego scenariuszy. Pouczanie tej wampirzycy w kwestii mody nigdy nie mogło się skończyć dobrze, a już z pewnością nigdy nie było i nie będzie owocne.
Tak więc ze swoją czarną sukieneczką wyróżniała się pośród wciąż nie stopniałych pokryw śnieżnych. Co lepszy obserwator, a więc wilk niedźwiedź czy inny milusiński przechadzający się po okolicy mógł ją wypatrzeć już z daleka, co tu dopiero mówić o nie zauważeniu jej sylwetki z tak bliska, jaką to okazję miał Aristeo. Zaraz... chyba pominęłam to, że usiadła sobie całkiem blisko niego? Cóż... nie wyglądała na osobę przejmującą się towarzystwem, sprawiała raczej wrażenie nieświadomej tego, że ktoś tu w ogóle był. Możemy się jej dziwić, lub nie, ale chyba rzeczywiście nie wyczuła cudzego zapachu, nie zwróciła uwagi na żaden hałas i nie rozejrzała się uważnie. Pozostaje tylko płacić za swoją nieostrożność. Tymczasem wyjęła komputer i zajęła się pracą. Jaką? Trudno zgadnąć. Jak zwykle na ekranie pojawiały się tylko cyfry i litery, można było nawet stwierdzić, że ot, postanowiła sobie powalić klawiaturę dla integracji z dzisiejszą technologią.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Sob Gru 29, 2012 12:57 pm

Początkowo nawet się nie zbytnio przejmował tym, że ktoś przybył do tego miejsca, nawet nie chciało mu się używać zmysłów by sprawdzić czy to człowiek, czy nie? Tak po prostu się wyłączył jakby był "upośledzony", czy coś takiego. Dopiero z czasem gdy osoba się zbliżała do jego osoby doszło do niego, że jest to ta, którą w sumie szukał. Tak, tej sylwetki nie da rady zapomnieć, a zwłaszcza, że widział ją bez ubrań, prawie całkowicie nago. Jednak, nie teraz o tym. Podniósł się, a gdy ta usiadła obok niego, nie reagując albo po prostu go nie widząc i tak bezczelnie zaczęła udawać, że jest mądra przy tym komputerze, ten zszedł z drzewa delikatnie na tyle, że raczej nie było mowy o tym, że go zobaczy lub coś takiego. Podszedł do niej, by po chwili opleść ją swoimi łapami wytrącając jej z ręki laptopa, który zapewne w kontakcie z ziemią zostanie uszkodzony, ale co go to? Z rękawów natychmiast wypełzły węże i skierowały pyski w jej stronę.
- No popatrzmy, kogo tu mamy. Tym razem nie pozwolę ci odejść w spokoju i odpowiesz na każde moje pytania. Tylko teraz jak to się odbędzie, zależy od ciebie.
Zaśmiał się i przejechał językiem po jej karku, by następnie zakończyć przy uchu. Już miał kontynuować gdy nagle sobie przypomniał o jej mocy.
- I uwierz mi nie radzę używać tej twojej marniutkiej zdolności, bo i tak nic ci to nie da.
Mógłby jeszcze powiedzieć coś na temat, że jeśli będzie grzeczna i ładnie mu będzie odpowiadać, to nic jej nie zrobi. A jeśli będzie odwrotnie to nie będzie taki miły i przyjemny. Jednak było to chyba zbędne, bo pewnie nie jest na tyle głupia by się samemu tego nie domyślić.
Powrót do góry Go down
Katsuko
Katsuko
Katsuko
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t745-uff#2969
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 48


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Sob Gru 29, 2012 1:58 pm

Trudno o to, by w pewnym momencie się nie zorientowała, że ktoś rzeczywiście tu jest. Zwłaszcza, że ów ktoś zbliżał się coraz bardziej i tu już nie chodziło o to, czy wydawał przy tym jakieś dźwięki, choć i te zapewne się pojawiły przy obecności skrzypiącego śniegu. Jednak wystarczyło zauważyć obcy zapach, który z pewnością stawał się coraz intensywniejszy i wyróżniał się spośród prawie bezwonnego, zimowego otoczenia. Trudno nie znaczy jednak, że to było niemożliwe. Kats ostatnimi czasy była strasznie rozkojarzona. Brak zagrożenia, ulubiona pora roku, cokolwiek... wszystko to składało się w jedną, spójną całość wyłączającą wszelką jej czujność i ostrożność. Mogłaby zostać zabita i nawet się nie zorientować, tymczasem...
Wzdrygnęła się czując cudzy dotyk na swojej skórze. Pewnie podskoczyłaby lub zrobiła coś równie kompromitującego gdyby nie to, że była przytrzymana. Nawet nie zwróciła nieuwagi na laptopa. Pewnie do niczego już się nie nadawał.
Zanim zorientowała się, z kim miała do czynienia w zasięgu jej wzroku znalazły się pyski węży. Wyciągnęła rękę w kierunku jednego z nich, nie dotykając go, jedynie czekając na reakcję. Zastanawiało ją, czy były jadowite, agresyw... znowu się rozkojarzyła. Do porządku przywołał ją dopiero głos, który mogła umiejscowić gdzieś tuż obok swojego ucha. Ponownie jej ciało przeszedł dreszcz. Nie mogła wiele poradzić na to, że akurat uszy były wyjątkowo czułymi narządami. Zwłaszcza w jej przypadku, ale o tym może kiedy indziej.
Szarpnęła się gwałtownie, choć nie wykazywała jakiejś ogromnej woli do uwolnienia się. Wystarczyło jedno stuknięcie miecza by nie móc nazwać walki poddanej. była ciekawa. Tego, co wampir zamierza i tych węży. Widywała je od czasu do czasu wyglądające z jego płaszcza, ale nigdy nie miała okazji zobaczyć ich z tak bliska. Kolejne wzdrygniecie. przeklęty! Jak ona miała się skupić na dwóch rzeczach naraz? W dodatku znowu męczył jej uszy! Kolejne szarpniecie, bardziej energiczne i dość prawdopodobne w odzwierciedleniu jej sił, acz niezbyt skuteczne.
-Co mi zrobisz, jak jednak jej użyje?- chyba z czystej przekory użyła właśnie tej umiejętności. Wystarczyła chwila, a ona już była hen, daleko. Moglibyśmy się zastanawiać, czemu nie została na dłużej, żeby porozmawiać ze swoim celem. Może właśnie dlatego, że nie mogła znieść myśli o braku kontroli nad rozwojem sytuacji. Była zbyt rozkojarzona na czerpanie pełnej przyjemności z tego spotkania. Może innym razem. Może nigdy. Kto to wie...

zt, ale żeby nie było- czekałam dwa miesiące ; ;
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 5:14 pm

Wampirzyca postanowiła wybrać się na mmały spacer po lesie i tak sobie szła wsłuchując się w śpiew pataków i szum drzew, że nawet nie wiedziała kiedy znalazła się w zupełnie innej jego części. Tutaj już nie było tak wesoło, a śpiew ptaków umilkł. Tak samo jak szum drzew, zrobiła się taka martwa, mrożąca krew w żyłach cisza. Nie przejęła się tym zupełnie, w końcu była wampirem i nie obawiała się tych wszystkich zabojców i gwałcicieli. Drzewa tutaj były takie ciemne i zniszczone, w ogóle nie dochodziło tutaj światło sloneczne, dlatego panował półmrok. Dziewczyna teraz nie wyróżniała się niczym, gdyż jej czarna sukienka mogła wręcz zlewać się z otoczeniem. Musiała jakoś znaleść wyjście z tego lasu oraz drogę powrotną do miasta. I tak się właśnie kończyły jej wycieczki, nie miała za bardzo orientacji w terenie takim jak las i było trochę ciężko. Wyjęła komórkę i spojrzała na wyświetlacz. Znakomicie, brak zasięgu co oznaczało, że nawigacja nie pomoże jej stąd wyjść szybko. Cóż, pozostało jej iść przed siebie i liczyć na to, że może kiedyś ta część lasu się skończy, a ona kiedyś trafi do domu. Powoli robiła się głodna, gdyby nie Kas, który wypił jej śniadanie, nie odczuwałaby głodu i potrzeby wypicia krwi. Nawet tabletek ze soba nie wzięła. Istny koszmar.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 5:23 pm

Nawet nie wiedział ile tutaj przebywał, faktem Kats dawno opuściła to miejsce, ale on za diabła nie miał zamiaru się ruszać z tego miejsca. No nic, za pewien czas będzie musiał powrócić do swojego działania. Krew Yuki już dawno doszła do stadium n, którym może eksperymentować a dla niego to bardzo dobra wiadomość, lecz jeszcze musi dobyć krew szlachetnego, a to już cięższa sprawa. Mniejsza o to, tym razem znowu nie miał zostać sam. A to nawet lepiej przyda mu się osoba, do jego zabawy w boga oraz jedzenie, nawet jeśli będzie zmuszony do kanibalizmu tak jak ten obleśny Tess. Zeskoczył z drzewa i skierował się ku dziewczynie, która zbliżała się coraz bliżej do niego. Jego wąż już dawno wystartował, by po chwili być za nią. W jego głowie zrodziły się kolejne psychiczne myśli odnośnie tego, co jej zrobi oraz tego jak będzie cierpiała, aż z tego tytułu na jego ustach zawitał szyderczy uśmiech. Nie minęła chwila jak był na tyle blisko dziewczyny, że mógł spokojnie spojrzeć w jej oczy.
- Witam. A czego to taka panienka szuka tutaj?
Wyciągnął rękę, tylko na tyle by miał odczucie ile ją od niego oddziela, po czym opuścił ją i schował ręce do kieszeni. Z jego twarzy nie schodził ani gram szyderczego uśmiechu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 5:50 pm

Szła przed siebie rozglądając się po otoczeniu i kiedy spojrzała przed siebie, nagle znikąd pojawiła się wysoka postać wyglądająca nieco dziwnie. Mia zatrzymała się natychmiastowo patrząc na postać przed nią. Zastanawiała się kim może być nieznajomy. Poprawiła swoją dopiero co zrobiona grzywkę, która zaczęła wchodzić jej na oczy po czym zaczęła mu się przyglądać. Na pewno nie wyglądał jak człowiek, te oczy, ta skóra, zaczynało się jej to wszystko coraz bardziej niepodobać.
- Zgubiłam się, byłbyś tak miły i wskazał mi wyjście? - odpowiedziała beznamiętnym tonem i od razu rzuciła pytanie. Nie będzie się bawiła w podchody, chciała jak najszybciej opuścić to miejsce, gdyż nie miała czasu. Głód dawał jej znać o sobie, gdyż jej szmaragdowe oczy zmieniły kolor na głęboki odcień rubinu. Może i była niska i wyglądała na słodziutką i niewinną wampirzycę, ale nie oceniajmy książki po okładcę. Jeśli przychodziło do walki, to Mia jak najbardziej mogła dać popalić. Nie wdawała się w większe dyskusje z chłopakiem, im mniej wiedziała na jego temat tym lepiej dla niej. Chciała jedynie wyjść stąd, a nie pytac kim jest i czego chce.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 6:01 pm

Zamierzała zignorować jego osobę? Albo jest, aż tak pewna swoich zdolności albo naprawdę nie wie co czyni. No niestety będzie musiał jej to wyjaśnić, ale do tego jeszcze dojdziemy w swoim czasie, teraz musi ją przekonać, że raczej pójdzie z nim, a nie odejdzie. Nawet jeśli będzie musiał użyć swoich zdolności by do tego doszło, lub po prostu użyć asa, którym jest jego towarzysz ukryty za dziewczyną. Jednak ma jeszcze swoistą szansę i pójść z nim po dobroci bez krzty uszczerbku na swoim pięknym ciele. Swoją drogą od czasu spotkania tylu kobiet zaczął się coraz bardziej nimi interesować, teraz tylko trzeba dojść do tego, czy interesują go jako kobiety, obiekt westchnień prawie każdego faceta na tym świecie, czy po prostu jako jego króliczek doświadczalny. Tak, po stracie Lur zapewne lekko stracił na tym odczuciu, w końcu była ona wyjątkowym okazem człowieka i zapewne drugiej takiej nie znajdzie, no cóż więc będzie musiał posłużyć się wampirem. Niestety w tym celu musi bardziej się postarać, bo jak wiadomo ludzka krew jest czystsza niż wampirza.
- Chętnie mogę cię zaprowadzić moja droga damo. Jednak nie jest tak prosto wyjść z tego miejsca.
A może chwyci przynętę i nie będzie na tyle wnikać w jego propozycję, żeby wyszukać każdej złej intencji w jego zamiarach. Miał tylko nadzieję, że jako wampirzyca nie posiada ona zdolności szperacza myśli, bo miałby pewien problem.
- Jednak przydałoby się poznać na chwilową pracę w zespole, do wyjścia, że tak to nazwę. A może po prosu z zwykłej grzeczności. Jakby nie patrząc zwą mnie Aristeo, a ciebie młoda panienko?
Ukłonił się po czym podniósł wzrok na nią. A potem wyprostował się dając ukryty gest, by jego przyjaciel ukrył się jeszcze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 6:15 pm

Chłopak był dla niej coś podejrzany i czuła w powietrzu zapach jakieś intrygi. Nie był on jednak poziomem wyżej od niej dlatego nie musiała się tak bardzo go obawiać, gdyż miała szanse w razie ataku. Przeszywała go wzrokiem tymi swoimi rubinowymi oczami, sądziła, że skoro jest głodna to też jest zła, a to dodawało jej dodatkowej siły. Tak czy owak nie chciała z nim zaczynać walki, ani go podpuszczać. Uznała, że tym razem pójdzie mu na ręke.
- Miło mi, jestem Mia - powiedziała po chwili dziewczyna i lekko skłoniła się. Co jak co, ale była dobrze wychowana. Zrobiła kilka krokow i stanęła obok chlopaka, dobrze wiedziała na ile może sobie pozwolić. On zapewne myślał, że jest przestraszoną dziewczynką, a ona chciała mu pokazać, że jest zupełnie inaczej.
- A więc działajmy we dwójkę, prowadź - położyła mu rekę na ramieniu i odezwała się znów głosem bez żadnych emocji, takim zimnym jakim zawsze zwracała się do nieznajomych. Tak samo zachowała kamienną twarz, nie chciała, być jak wielka księga z której chłopak czytałby i wiedział co teraz czuje i jakie są jej zamiaru. Zdjęła rękę z jego ramienia i czekała na ruch chlopaka.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 6:29 pm

By czasami się dziewczyna nie przeliczyła, nie jeden uważał go za słabeusza i potem źle kończył, lecz spokojnie, to póki jest na swoim terenie ma większe szanse, niż dziewczyna, która nie zna terenu. I taka była prawda, zawsze to tak działało i nigdy się to nie zmieni. A więc zaczynało się robić zabawnie, a nawet bardzo zabawnie. Poczuł jej dłoń na sobie i już miał odepchnąć lecz popsuło by to jego plany, a tego nie może zrobić. A więc wyprzedził ją na tyle, by być na przeciw niego. Wyciągnął dłoń do przodu, w celu po prostu niby pojednania się, bo na takiej zasadzie ludzie chyba powinni oznaczać to, że są do siebie przyjaźnie nastawieni i miał nadzieję, że nie zniweczy to już jego obmyślonego planu, a nawet jeśli tak to już ma w głowie kolejny plan. Jego umysł stanowczo nadawał się dla analityków, czy też strategów. Nie lubił on bezpośredniej walki a raczej te, które odgrywały się w jego umyśle lecz niestety tutaj musiał sobie zabrudzić łapy. Niestety nie wszystko można samemu zrobić, w tych czasach służba nie wszystko zdziała.
- Mam nadzieję, że praca będzie owocna. I dojdziesz tam gdzie masz dojść
Czekał nadal bo nie zabierze ręki, po chwili gdy dziewczyna już to zrobiła uśmiechnął się szerzej, lecz na tyle by ta nie widziała tej zmiany. I w tej chwili wysunął się wąż, który miał za zadanie ugryzienie dziewczyny i nie zrobienie nic innego jak wstrzyknięcie jej jadu, który ją sparaliżuje. Nikłe szanse na obronę były ponieważ, chłopak ją trzymał za rękę, lecz jeśli to zawiedzie to, za nią już był jego towarzysz, który jeśli się nie uda Ari'sowi to ugryzie ją w kostkę, również aplikując jej truciznę paraliżującą.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 26, 2013 6:43 pm

Od początku wydawał jej się podejrzany, ale starała się go mieć na oku. Przyjżała się mu uważniej i stwierdziła, że jest on co najmniej dziwny i taki nietypowy. przypominał jej skrzyżowanie węża z czlowiekiem, a do tego jeszcze czuła, że jest wampirem. Wysłuchała tego co miał jej do powiedzenia po czym wystawił w jej stronę dłoń. Patrzyła na nią przez krótki moment, ale postanowiła mu również podać swoją, bo czemuż by nie? W tej chwili w ogóle pożałowała jakichkolwiek interakcji z tym osobnikiem. Wtedy poczuła ukłócie, niesamowity ból, miała zamiar krzyczeć, ale nie mogła tak jakby usta odmówiły jej posłuszeństwa. W mgnieniu oka straciła również czucie w nogach i upadła na ziemię. Miała świadomość, ale nie mogła ruszyć żadną częścią ciała, to jednak był ten jego podstęp.
~ Nie wiem co zamiarzasz mi zrobić, ale wiedz, że ci się do niczego nie przydam wredna żmijo ~ chłopak mógł usłyszeć w swojej głowie przekaz telepatyczny bo tylko tak mogła się teraz porozumiewać z nim Mia. I nazwanie go "żmijom" idealnie opisywało całą tą sytuację, wygląd i zachowanie chłopaka. Niech no tylko odzyska władze nad cialem, a od razu skopie mu tyłek.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Sob Kwi 27, 2013 8:10 am

No poparz "żmijo", jak bardzo spodobał mu się ten przydomek. I stanowczo dziewczyna miała rację, był jak żmija, która atakuje z zaskoczenia. Był całkiem rad, że jego podstęp udał się w 100% nie będzie musiał się męczyć i przybierać tej "formy" by szybko zakończyć walkę, a co do mowy dziewczyny nie bardzo go ruszyła. Ile to on gróźb w swoim życiu się nabawił i jakoś nikt nigdy jeszcze ich nie spełnił. No może jedna osoba, która zniweczyła jego badania w ostatniej wiosce, ale na niej przyjdzie czas zemsty, nie teraz ale już coraz bliżej. Mniejsza o to wracając do teraźniejszej sytuacji, chłopak podszedł do niej i ukucnął przy niej.
- Nie przydasz? Nie masz pojęcia kim jestem i co planuje, byś mogła tak stwierdzić. Co do twoich gróźb chętnie się przekonam, czy na serio jesteś tak groźna, czy tylko próbujesz kąsać jak komar, który nic nie potrafi zdziałać w obliczu prawdziwego zagrożenia.
Podniósł jej głowę do góry i niestety jak na razie nie może się nią posilić, bo przecież w obiegu jej krwi nadal pływa trucizna, a to byłoby głupotą jeśli pozwoliłby sobie ją wypić i sparaliżować samego siebie.
- Nie martw się jednak, obiecuję ci spaniałą zabawę jakiej nigdy nie zapomnisz w swoim życiu.
Przejechał ręką od brody po jej piersi, po czym zabrał ją i chwycił Mie i nosząc ją ze sobą skierował się ku swojemu uroczemu mieszkanku.

z/t + Mia
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Kwi 29, 2016 8:23 pm

Szlag by to! Kurwa mać! Zamiast siedzieć w domu, gdzie mógł robić wszystko i nic. Zawsze mógł utknąć na gorszym zadupiu. Wystarczyło by tylko do punktu wyjścia, ale po co jak taki Ivan - Łajza jak ich mało, chce brnąć dalej. Najwyżej niedźwiedź zechce go pożreć. Czy martwił się tym? Oczywiście, że nie. Jeden strzał i bydle leży.
Do odważnych świat należy, dlatego pokonując kolejne metry lasu, nie bał się. Miał jaja i szedł przed siebie z uniesioną głową, raz do czasu zatrzymując się, by zerknąć za siebie. Patrzył za siebie, bo niekiedy miał wrażenie, że coś go śledzi. Cóż był w lezie, więc pełno zwierząt dookoła.
W pewnym momencie przystanie na chwile i nazbiera trochę chrustu, by rozpalić małe ognisko, które z każdą sekundą będzie płonęło i dawało coraz więcej światła i ciepła. Usiadł przy nim i patrzył w ogień, jak ten tańczy miedzy sobą.
-Już niebawem braciszku, będę patrzył jak upadasz...
Słowa pełne nienawiści opuściły usta łowcy, który przybył tu by się zemścić, jak i doprowadzić do upadku kilka osób... Jak to będzie jednak w przyszłości, to się zobaczy...
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Nie Maj 01, 2016 4:25 pm

A co właściwie z Vitem? A dokładnie to, że zaczął się kręcić gdzieś po lesie... Gdzie? A gdzieś w tych okolicach. Dlaczego? Bo tak? Kto by to tam wiedział... Chyba miał po prostu taki kaprys, by pokręcić się gdzieś tutaj, zamiast tkwić w domu, czy siedzieć z którymś z braci. Na dodatek odetchnąć świeżym powietrzem... Eh.
Minął rok, a Vito jedynie dobierał sobie jakieś dorywcze prace. Nie umiał nic znaleźć dla siebie, a powołanie? Nie, nie odczuwał niczego takiego, przez co w większości wypadków mu się nudziło. Co i gdzie porobić? Kto by to tam...
Z tego wszystkiego przyszło mu jeszcze zauważyć ognisko... Jak również i poczuć jego ciepło. Co u licha... W lesie coś takiego? Co z tego, że "zniszczony", skoro to nadal las? Dlatego też wampir udał się w tamtym kierunku, czując również ciekawość.
Chwilę później ukazał mu się widok w postaci ciepłego ogniska... I kogo właściwie?
- Palenie ognia w tym miejscu jest ryzykowne - burknął na przywitanie. Z kim właściwie miał do czynienia? Jednym okiem tasował postać, zastanawiając się nad tym. I co właściwie dalej? Wampir po prostu się zatrzymał, zamierzając zachować ostrożność. Kimkolwiek był nieznajomy, nie zamierzał ryzykować... Nikt, kto jest nieszkodliwy, nie zatrzymywałby się w takim miejscu... Wiedział z doświadczenia.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Maj 02, 2016 6:01 pm

Dla Iva lata nie były jakąś przeszkodą. Umiał sobie z nimi radzić, zwłaszcza kiedy technologia ruszała coraz szybciej do przodu. Życie dało się wydłużać i nie musiało się być wampirem. Ivan tez nie był lepszy. Nawet jeśli miał ponad 30 lat, to nie wyglądał na takiego i tu akurat działały geny. Technologia nie miała tu nic do rzeczy. No ale chyba każdy się domyśli co chce się powiedzieć nie?
Mniejsza z tym siedząc przy ognisku w które się wpatrywał, usłyszał łamiące się gałązki, co mogło oznaczać tylko jego. Ktoś, albo coś nadchodzi. Nic dziwnego zatem, ze jego wzrok skierował się w stronę dźwięku. Nie mylił się... Zauważył chłopaka. Nie za młodego, ale też nie starucha. Czy długo tu już stał? Chyba nie patrząc na to, ze jeszcze niedawno było słychać kroki. Zapewne nieznajomego. Do tego to powitanie.
-Cóż... Nie mój las, więc mam to w poważaniu.
Odparł zerkając na ognisko. Tak an prawdę nie miał tego w dupie. Jeśli nieznajomy się przypatrzy ujrzy, ze Ivan rozpalił ognisko i okręgu z kamieni o średniej wielkości. Szkoda lasu, a nie był jakimś piromanem by go podpalić. Szanował zieleń i chyba tylko ją. Nie... Jeszcze swojego pupila, ale to już inna historia.
-Co cię tu sprowadza nocny przyjacielu?
Skoro już tu był to czemu nie wypada zagadać nie? Usiadł wygodnie na kamieniu o wiele większemu niż te przy ognisku. Nie był wrogo nastawiony do nieznajomego, jak na razie, jednak jak się to wszystko potoczy potem? Tego nikt nie wie.
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pią Maj 06, 2016 8:23 pm

Vito lekko uniósł brwi, obserwując nieznajomego. Dziwne... Naprawdę nie spodziewał się spotkać tutaj człowieka, zwłaszcza o tej porze. A tutaj jednak taka niespodzianka... Właściwie, dlaczego? Dziwne...
Wzruszył lekko ramionami, nie wnikając zbytnio ani w to, ani w całe podpalanie. Póki nie robił czegoś głupiego, było w porządku. A tak to... Cóż, może zda się na jego odpowiedni rozsądek? Tak uznał, widząc zabezpieczenia ogniska.
- Spacer. Nuda. Nic ciekawego - odpowiedział mu znużonym tonem głosu Vito.
Co by tutaj porobić... Właściwie, to sam nie wiedział i nie bardzo umiał odnaleźć dla siebie rozwiązanie. Nie znał kompletnie tego człowieka, a do poznawania również zbytnio się nie palił.
Westchnął cicho, pocierając nieco czoło. Szukać braci? Potruć im trochę tyłek? Pewnie oboje wykopaliby go gdzieś po kilku minutach. Pomimo bycia najstarszym, potrafił dawać mocno we znaki.
- Hm... To ja już raczej nie będę się narzucać... - żachnął jeszcze. Widzicie? Nie bardzo go ciągnie do jakiś nowych znajomości. Chyba, że nieznajomy jakoś by go przekonał... Chwila. Nocny przyjacielu?
Uniósł brew, patrząc na niego.
- Skąd nasunęło się ci takie określenie? - spytał się go, wkładając dłonie do kieszeni. Eh. I jednak nadal tutaj tkwił, zamiast sobie pójść.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Nie Maj 08, 2016 3:09 pm

Można było by się na tym długo zastanawiać, jednak po co? Jeśli wampirowi zależało na dowiedzeniu się, dlaczego zastał tutaj człowieka, to wystarczyło tylko zapytać. Co zatem zrobi Vito? Jego sprawa. Ivan jednak sam od siebie nie zamierzał się spowiadać, a co dopiero nieznajomemu. Ognisko spokojnie płonęło, a co chwile człowiek dokładał do niego kilka gałązek, by nie przygasało. Było bezpiecznie, a przyjemniej tak się wydawało. Zresztą Wystarczyło się rozejrzeć... Las już i tak był zniszczony. Brak jakikolwiek zwierząt, jak i bujnej roślinności. Tylko pozostałości po pożarze. Nawet jeśli ognisko wymknęło się się spod kontroli, to nie miało by wielkiego pola do manewru...
Odpowiedz wampira była niemal łudząco podobna do powodu dla którego i człowiek tutaj był. Ivan tez tu się udał z nudów. Początkowo miał iść gdzie indziej, ale los poprowadził go tutaj. Może specjalnie dlatego, bo i wampir tutaj się znalazł? Można jedynie zgadywać, jak to na prawdę jest... Choć tak na prawdę szkodna to czasu.
-Ach te spacery z nudów... Gdzie one nasz jeszcze nie wyprowadzą...
Skomentował słowa chłopaka, dając mu sugestie, że i jego tutaj taki spacer przyprowadził. Jeśli chłopak nie miał ochoty na rozmowę to Ivan go nie zmuszał, a po odpowiedzi wampira ciężko było określić jego chęci co do rozmowy.Usiadł wygodniej na kamieniu, czując dokładnie jaki chłód bije od niego, no ale co zrobić? Lepsze to niż ziemia...
-Skoro już tu jesteś Moglibyśmy trochę pogadać, jednak rób co chcesz.
Odparł spokojnie. Oczywiście był nastawiony do rozmowy, bo był tutaj nowy, a chłopak jeśli był tutejszy mógłby być niezłym informatorem o ile ten chciałby nieco doinformować nieznajomego. Jeśli jednak nie to Ivan był na tyle duży, aby sobie poradzić samemu. Musiał już od wielu lat, więc przyzwyczaił się, że może w wielu wypadkach liczyć tylko na siebie... Nie obejrzał się an wampira zbytnio po tych słowach. Jeśli będzie chętny do rozmowy to podejdzie, jeśli nie to odejdzie. Proste? Proste. Słysząc jego pytanie uniósł brew, zerkając na chłopaka.
-Jeszcze tu jesteś...
Nie było to słowa zawodu czy coś podobnego. Stwierdził fakt i tyle. Zastanowił się chwile nad jego pytanie, patrząc neutralnie na nieznajomego. Dlaczego doczepił się do czegoś tak oczywistego w sumie? To nieco wzbudziło podejrzenia Ivano. Nawet jeśli dowiedziałby się kim jest nieznajomy, to nie wyskoczy do niego z bronią, by zabić. Nudne to już było.
No ale czas odpowiedzieć na pytanie tak? W związku z tym jego dłoń, a głownie palec był skierowany ku górze wskazując na niebo. Była noc.
-Stąd, że jest noc. Raczej nie pasowało gdybym powiedział dzienny przyjacielu prawda?
Zadał pytanie pomocnicze, patrząc na chłopaka czy zrozumie to dlaczego skąd się wzięło przedrostek "Nocny".
-Skąd Ci się nasunęło to pytanie? Czyżbyś miał coś do ukrycia? Mi możesz wszystko powiedzieć. Ja niczym ksiądz na spowiedzi. Do tego nieznajomy
W sumie za wiele nie skłamał, bo ta rozmowa chcąc nie chcąc zastanie pomiędzy nimi, między innymi dlatego, bo się nie znają i mówiąc o tym spotkaniu opisali by wygląd rozmówcy, jednak jak wiadomo... Na całej ziemi każdy człowiek, jak i pewnie wampir ma ok 8-10 osób które są podobne do niego... Zresztą... Czy potrafili by się opisać na tyle szczegółowo?
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Wto Maj 10, 2016 7:24 pm

Wampira nie bardzo kręciło, by wgłębiać się w jakieś rozmowy z nieznajomym. Wyczuwał od początku, że miał do czynienia z człowiekiem, przez co niemalże od razu nastawił się bardziej negatywnie na to wszystko. Może przejdzie mu to w miarę szybko? W sumie, nie tak negatywnie, co bardziej było mu to obojętne. Nie obawiał się go, ale nie zachowywał się również beztrosko. Po prostu jak każdy człowiek w lesie.
- Wzięło cię na rozważania filozoficzne? - mruknął na jego słowa natomiast i westchnął cicho. Męczyło go to wszystko. Nie miał nastroju na jakiegoś tego typu gadki i niestety, niewiele mógł na to poradzić. Nie nachodziły go chęci, za to czuł, że najchętniej zatopiłby kły w jakiejś szyi i napił się trochę. Może wykorzystać obecność człowieka? Miał jednak wrażenie, że to byłoby zbyt głupie posunięcie.
- Niby o czym mielibyśmy rozmawiać? - spytał się go natomiast. Nie umiał odnaleźć jakiegoś dobrego tematu, do którego mógłby się odnieść. Chyba, że on sam miał coś ciekawego na myśli, ale w to wampir akurat wątpił. Nie zamierzał podchodzić do niego, ale najwyraźniej... Nie odszedł jeszcze.
- Na twoje nieszczęście, tak - burknął w odpowiedzi. Oh, coś zaczął podejrzewać? Może to, że był z kolesiem z kiełkami? Tylko pelerynki brakowało. Proszę bardzo, jeśli się rzuci na niego, nie będzie stał bezczynnie. Wtedy też przekonałby się człowiek, że nie miał przed sobą jakiegoś malucha, a doświadczoną w walce osobę.
Wzruszył lekko ramionami.
- Niech ci tam będzie - "Nocny przyjacielu"? Powinien dobrze wiedzieć, do czego prowadziło takie skojarzenie. Więc po co dziwienie się na ten temat? Mógł przecież tak zareagować na to określenie, kto mu bronił?
Uśmiechnął się krzywo na jego kolejne słowa.
- Przykro mi - rzekł, chociaż wcale tak nie było. - Nie potrzebuję spowiedzi. Nie jestem na tyle zdesperowany... - urwał na chwilę, zanim dodał. - I dlaczego się pytam? Ponieważ to jest niecodzienne określenie - wgłębiał się teraz w rozmowę z nim, co go w głębi duszy nie zachwycało. - A teraz, skoro zaczęliśmy siebie się wypytywać, to powiedz mi, dlaczego uważasz, że mam coś do ukrycia - mógł mieć wiele rzeczy. Chociażby fakt, że był wampirem. Żołnierzem. I tak dalej, i tak dalej... Każdy miał swoje sekrety, o których nie mówił nikomu innemu.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Czw Maj 12, 2016 2:44 pm

Cóż... Pogodzi się przecież z tym... Skoro nie chciał rozmawiać to wystarczyło tylko jedno słowo np. nara, po czy mógł się odwrócić i odejść w swoim kierunku. Toż to Ivan nikogo do rozmowy nie będzie zmuszał, aż taki zdesperowany nie był. Może nawet niekiedy cisza jest lepsza? Można podczas niej wiele przemyśleć, nie musząc nikogo słuchać. Każdy ma jednak do tego inne podejście przez co Ivan je akceptował, a w każdym bądź razie, takie sprawiał pozory, a jak to one... Potrafią mylić o czym Vito zapewnię doskonale wie, nie? Mniejsza z tym... Pewnie nawet pochodzili z różnych środowisk. Ba! Na pewno! Choć... Ivan potrafił doskonale wczuć się w niemal każda sytuacje, jeśli ma w tym jakiś cel, trzeba tylko chcieć...
Wracając jednak do zniszczonego lasu... Po zachowaniu chłopaka, człowiek podejrzewał że nieznajomy nie ma zbytnio wiele chęci na rozmowę, a jest zapewne dalej tutaj, tylko dlatego iż Ivan do zagaduje? Mylę się? Nie? Mniejsza! Chłopak tu jednak został i to się liczyło.
-Takie miejsca są dobre na takie rozważania
Wyraził swoją opinie na ten temat. Może to że było tutaj tak cicho, pozwalało podróżnikom w ciszy przemyśleć kilka spraw tych ważnych i tych mniej ważnych. Jeśli jednak chłopak zamierzał zakłócić spokój Ivana, musi brać pod uwagę, że ten może mieć jakiegoś asa w rękawie. W końcu człowiek, nie wiadomo skąd w zniszczonym lesie, czy to nie dziwne? Na jego pytanie westchnął i pokręcił teatralnie oczami myśląc chwile nad odpowiedzią.
-Nie mam bladego pojęcia... Jednak nie mój się o moje nieszczęście... Takie sytuacje to pikuś...
W sumie racja, bo nic się nie działo niepokojącego by Ivan myślał inaczej, w każdym razie Vito nie zachowywał się podejrzanie, chyba że człowiek był "ślepy". Ivan nie wątpił w umiejętności chłopaka, jednak sam nie był gówniarzerią, jednak jego gniew nie był skupiony głównie na wampirach, kierowały nim jeszcze kilka innych wartości. Kwestie nocnego przyjaciela można było zostawić w spokoju, bo była ona wyjaśniona. Cóż może nie codziennie się spotykało takie określenie, jednak wiele zależy od osoby z jaką się rozmawia i tego jakim stylem ona mówi. Do nieznajomego teraz raczej nie mówi się przyjacielu...
-Zaraz tam nie codzienne... To zależy od środowiska w jakim się obracasz. Do niczego cię nie zmuszę. Chcesz mówić, wal śmiało a skoro nie chcesz to też Twoja sprawa. Nie jestem Twoim starym byś mnie słuchał, więc jeśli chcesz... możesz odejść. Nie trzymam Cię.
Odparł zerkając na niego, przez co musiał się nieco obrócić do niego przodem, wolał widzieć swojego rozmówce zwłaszcza, kiedy jest on nieznajomym.
-Nie wiem... Z każdym rokiem Ci co nas otaczają, maja coraz więcej do ukrycia
Była to czysta prawda. Teraz wiele osób kryło niektóre informacje, jak by od nich zależało życie lub śmierć... Wiedział o tym doskonale, bo sam tak robił...
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Nie Maj 15, 2016 1:36 pm

Wampir musiał przed sobą przyznać, że bardzo kusiło go opuszczenie tego miejsca... I właściwie nie potrafił zrozumieć, dlaczego nadal tutaj był, zamiast przestać się męczyć i pójść sobie stąd. To przecież też wyjście! I to całkiem dobre. Vito przynajmniej tak uważał, czując zarazem, że to strasznie uciążliwe, że jednak pozostał i rozmawiał z nieznajomym.
- Nie, jednak nie bardzo kusi mnie, by spowiadać się z czegokolwiek - mruknął na to mężczyzna. - No chyba, że ty masz taką potrzebę, to mogę... Jeszcze zostać i posłuchać.
Może zadziałałoby to w drugą stronę? Akurat. Jego wiara w to, że tamten cokolwiek by mu powiedział, była niższa niż zero, ale spróbować można, kto mu to tan bronił... Nawet uśmiechnął się krzywo na to wszystko.
- Sorka, ale nie jestem aż tak towarzystki, jakby się chciało - burknął jeszcze, odwracając wzrok.
Przeciągnął się leniwie.
- A dziwisz się im? Coraz więcej sekretów... Ten świat robi się coraz to bardziej poprany... Jedynie co nie zmienia się to fakt, że ciągle jest wojna... - żachnął cicho, czując pewnego rodzaju zniechęcenie, ale tym razem do ogółu.
- Każdy ma jakieś swoje sekrety... Pewnie ty też i zarazem założę się, że nie palisz się do wyznawania ich akurat mi.
I co teraz? Eh, nie wiedział o czym mógłby rozmawiać z tym człowiekiem, chyba... Może tamten będzie miał lepsze pomysły.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Sob Maj 21, 2016 8:07 pm

Vito był wolny... Mógł robić co chciał. Zresztą... Ivan otwarcie mu powiedział, że nie trzyma, nie zmusza go na silę do rozmowy. Wystarczyło się odwrócić i zwyczajnie iść. Człowiekowi nie zależało aż tak bardzo na rozmowie. Zresztą wystarczy spojrzeć na to, że był w opuszczonym, zniszczonym miejscu całkiem sam, więc chyba mu nie przeszkadzała samotność. Skoro jednak miał okazje do kogoś zagadać, to grzechem było by tego nie zrobić, zwłaszcza patrząc na okoliczności, które wzbudzały ciekawość.
-Nie zmuszam Cię przecież do tego. Tylko tak zapytałem.... Ja spowiadać się? Obawiam się trochę że abyś mógł mógł się wyspowiadać np tobie, to by nam, mi zajęło by to długo.... Bardzo długo...
Kiedy zaczął mówić do chłopaka, jego głos był spokojny jednak chłodny, monotonny, jednak z kolejnym słowem, zwłaszcza tymi ostatnimi, jego ton wydał się tajemniczy. Czyżby coś krył? Oczywiście, to było nie do wykluczenia. Każdy miał coś za uszami nie?
-Towarzyski... Takie zachowanie jest dobrym kamuflażem, nie tłumaczysz się z tego czego powinieneś, a zagadujesz, zmieniasz temat, oddalając od istoty sprawy... Zresztą nie ważne...
Mruknął bo mimo wszystko każdy był inny, każdy zachowywał się inaczej, ewentualnie podobnie, nie dało się zalesić jednak dwóch osób, które działają identycznie. Nie dało się, bo takich osób nie było...
-Wojna była jest i będzie... Choćbyśmy nie się jak się starali, to jednym zawsze nie będzie pasowało co robią inni i na odwrót. Takie są odwieczne reguły, którymi kieruje się świat i którymi przede wszystkim świat tętni rozwija się... Wyobrażasz sobie życie w ciągłym spokoju? Ja, nie...
Życie w taki sposób okazało by się nudne, a ludzie stracili by instynkt samoobronny. Potrafili by wtedy zaufać byle komu, wiedząc że ten nic im nie zrani, jak i przede wszystkim... Technologia zatrzymała by się, a jeśli nie to na pewno by zwolniła...
-Sekrety... Nie nazwałbym tego w ten sposób... To raczej informację poufne, które lepiej by zostały zachowane dla osób zaufanej tylko mnie. Kogo by to interesowało że np... Niech pomyśle... Że np, jestem łowcą przygód?
Zapytał się chłopaka, obserwując go uważnie. BYł ciekawy reakcji, bo można było jego słowa odebrać na wiele różnych sposóbów... No ale jakim sposobem odbierze to wampir?
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Pon Maj 23, 2016 9:26 am

Taka prawda, mógł zrobić co właściwie chciał, a najwyraźniej jego kaprysem było to, by tutaj zostać. Zdarzają się i takie przypadki, ale jednak nie umiał za dobrze wyjaśnić własnego zachowania i tego, co nim kierowało, że pozostawał tutaj i rozmawiał z nieznajomym. Najprawdopodobniej, po prostu nuda.
- Spokojnie, mam czasu... I to nie mało. Więc, zawsze mogę cię wysłuchać, nieznajomy. Może akurat dzięki temu zrobi ci się lżej na duszy? - tss... Nawet nie wiedział, skąd mu się wzięło, by gadać takie głupoty. Przecież pijany nie był. A właśnie, może się upić? Nie najgorszy pomysł. Wyciągnąć na to Marco? Najmłodszego z braci raczej nie udałoby mu się zaciągnąć.
- Ciekawe, skąd wzięło ci się na takie filozofowanie - odparł na to, ciut znużonym tonem głosu. - I na dodatek ta analiza... Do każdego masz takie podejście, czy ja jestem wyjątkiem?
No chyba, że zrobi się klony. wtedy będą dwie identyczne osoby i posypia się cała teoria. Jednakże można być spokojnym, dzisiejsza technologia na to jeszcze nie pozwalała.
- Natura ludzka na to nie pozwoli. Mimo wszystko, mogliby się ogarnąć z tymi wojnami, niektóre powody, by je wywoływać, są typowo bezsensowne.
Przynajmniej tak uważał osobiście, a miał na ten temat niemałe doświadczenie. Nie ma to jak być wampirem, prawda?
- Hę? Nie wiem. Raczej nikogo. Po prostu ma się to w głębokim poważaniu, czy jesteś poszukiwaczem przygód, księdzem czy baletnicą. No chyba, że po powód do drwiny - jeśli mężczyzna sądził, że dowie się czegoś więcej o Vito, to mógł się trochę rozczarować, ale z drugiej strony, on sam nie mógł się dowiedzieć o nim więcej. Nadal byli dla siebie nieznajomi i tyle.
Powrót do góry Go down
Ivan
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2526-ivan#53746 http://vampireknight.forumpl.net/t3547-ivan http://vampireknight.forumpl.net/t3687-ivan#80309
Zarejestrował/a : 24/04/2016
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Wto Maj 24, 2016 12:38 pm

Nikogo nie oceniał. Znał wiele osób, które szybko zmieniają zdanie, dlatego też skoro Vito jednak postanowił zostać, to Ivan nic na to nie powiedział. Był tutaj nowym mieszkańcem, dlatego też nie oceniał ludności, jaka mieszkała w mieście i na ich obrzeżach. Może się nudził, a rozmowa była ucieczką od ciszy, nudy. Może. Kto wie jaka była prawda? Tylko Vito, bo to w sumie od niego zależało. Ivan jednak miał wyjebane czy chłopak zostanie czy też nie, nawet jeśli nie było tego po nim widać.
-A co jeśli już nie mam duszy... Co jeśli jestem tylko skorupą, która istnieje dla konkretnego celu, która nie ma uczuć, jest tylko narzędziem w rękach zła, lub dobra? Spowiedź okazała by się najprawdopodobniej fikcją, która kryła by prawdę, bowiem nawet podczas sakramentu pojednania, wielu kłamie...
Odparł patrząc w ognisko, do którego dorzucił chrustu. Ton jakim mówił, nie był zbyt zabawnym, z humorem. Raczej był mroczny, podkreślając urok słów, które również były kolejnym z rozmyśleń. Jeśli chłopak zauważył, to Ivan nie porozumiewał ie z nim konkrętnie, a za pomocą rozmyśleń, dlatego też nawet jeśli mówił wiele, to wampir się nic nie dowiedział o rozmówcy.
-Taki mam sposób bycia Przyjacielu Nocny, jestem człowiekiem po przejściach, wiedzącym że lepiej rozmyślać o czymś, niż pleść co ślina na język przyniesie, bowiem przez rozmyślanie możemy coś osiągnąć.
Odparł na jego pytanie i skierował się w stronę miasta, machnięciem ręki zapraszając chłopaka do towarzyszenia w spencerze. Zaprosił go, bo słyszał że wampir ma coś do powiedzenia, a stać mu się nie chciało.
-Widzisz. To potwierdza moje słowa... Przez ostatnie lata ludzie nie myślą co robią, postępują szybko, pochopnie co ma swoje konsekwencje, niekiedy nawet krytyczne dla nich. Jednak od lat wiadome jest, że ludzie są leniami, dlatego nic innego że zamiast rozmyślać nieco dłużej nad problemem by stworzyć dobry plan, to postępują według jakiegoś gównianego. Potem obwiniają siebie nawzajem i powstaje co konflikt... A potem wojna, którą można było ominąć... Dla potwierdzenia reguły są wyjątki, ale przy całej populacji, to garstka
Był człowiekiem obserwujące inne jednostki i wiedział co mówił. Był tu i tak i widział jak ludzie, jak i wampiry postępują i niemal wszyscy postępowali zgodnie z jego słowami. Zdarzały się też wyjątki. Wiedział co mówi, bo widział.
-Masz racje. A jak myślisz. Mając na rękach krew innych, to jest to powód do drwin?
Zapytał poważnie wyjmując paczkę fajek by zapalić i nawet poczęstował towarzysza, przemierzając drogę w stronę miasta o ile Vito się zorientuje.
Powrót do góry Go down
Vito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2307-vito-nessuno#48695 http://vampireknight.forumpl.net/t2308-vito-nessuno#48702 http://vampireknight.forumpl.net/t2343-vito
Zarejestrował/a : 14/12/2015
Liczba postów : 125


PisanieTemat: Re: Zniszczony las   Sro Cze 01, 2016 11:00 pm

Naprawdę, ta rozmowa robiła się coraz to bardziej nietypowa. Vito nie potrafił się wyzbyć tego uczucia, które go prześladowało od chwili rozpoczęcia ich spotkania. Może rzeczywiście byłoby lepiej ją przerwać? Nie czuł się na tyle, by mieć głowę do filozoficznych rzeczy. Na dodatek rozmawianie z człowiekiem... Wydawało sie to być bardzo męczące dla niego. Niespecjalnie przepadał za takimi rzeczami.
- Któż to może wiedzieć? Nawet nie wiadomo, czy sama ta jedna osoba to wie... Więc, co może powiedzieć ktoś, kto kompletnie nie orientuje się w danej sytuacji? - mruknął mu natomiast w odpowiedzi, starając się w miarę dobrze dobierać słowa. Skrzywił się lekko również.
- Rozmyślanie nie zawsze przynosi coś dobrego - burknął w odpowiedzi. Upierdliwe to jest. I na dodatek kompletnie męczące... I chwila, dlaczego ja właściwie rozmawiam ciągle z człowiekiem? Nic dziwnego, że już mam dość.
Przystał na niemą propozycję spaceru, więc ruszył się, by iść z nim. Jednakże nie obok niego, jakby byli znajomymi, trzymał się ciut dalej. W końcu, lepiej nie ryzykować i mu zaufać, by potem tylko tego żałować.
- Mimo to, nie każdy jest taki - westchnął po tych słowach. - Ciężko dopasować wszystkich ludzi do jednej kategorii, skoro tak bardzo różnią się od siebie. Jednakże rzeczywiście, wojna jest według nich najlepszym rozwiązaniem, by potem ginęli niewinni.
Pokręcił przecząco głową, odmawiając przyjęcia papierosów.
- Nie, nie jest - rzekł w odpowiedzi. - Posiadanie krwi na rękach zawsze niesie jakiś powód, który wyjaśniałby owe postępowanie - zauważył dopiero teraz, że zmierzali w kierunku miasta. Obstawiał również, że to oznaczało, iż niedługo się rozdzielą.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Zniszczony las   

Powrót do góry Go down
 
Zniszczony las
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Zniszczony las
» Zniszczony Statek Widmo.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Poza Miastem :: GÓRY-
Skocz do: