IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Kac zabija i wampira

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira EmptyNie Wrz 29, 2019 8:43 pm

Kto by przypuszczał, że któregoś pięknego wieczoru, Mleczny podczas spaceru po Głównej dzielnicy miasta Yokohamy, napotka na swojej drodze pijanego bratanka. Joffrey siedział zalany w trupa na ławce, mamrocąc coś pod nosem. Przykre, że tak zacny Kurosz podupadł na swoim nieśmiertelnym zdrowiu i zamiast wspinać się na wyżyny, brnie ku dołowi. Czy Logan był aż tak okrutny aby pozostawić samotnego wampira na marny los? Nigdy nie wiadomo kto napotka ledwo co przytomnego Hagena. A nuż widelec jakiś podły drań, który zechce okraść biedaka z oszczędności?
- Ach, Joffrey, co ty tu robisz? Czemu korzystasz ze światła latarni i opalasz się w jej świetle? Chodź do mnie! Dam ci łóżeczko, a później rogala z nadzieniem.
Uśmiechnie się zadziornie Mleczny, po czym podejdzie do młodszego wiekiem i pomoże pozbierać się z ławki. Jedno jego ramię przerzuci przez swój bark, a swoim obejmie go w pasie. Wampirom lekko było przenosić innych, wszak siła robi swoje. Daleko iść nie musieli, bowiem apartamentowiec Logana znajdował się całkiem niedaleko.

Minęło trochę od momentu dotarcia. Z pomocą sługi, Logan wszedł ze swoim nieoczekiwanym gościem do środka mieszkania. Od razu skierował się z nim do salonu, kładąc go na kanapie.
- No tak, to jest Joffrey. Mój ukochany bratanek.
Wskaże dłonią na śpiącego Kurosza, zerkając na biednego podwładnego. Chłopak pokiwał głową, nie mając właściwie nic do gadania. Jego pan sprowadza kogo chce do swojego domu. Nieraz był to łysy człowiek, a teraz "bratanek". Strach pomyśleć kto będzie następny. Milky ściągnął z grzbietu szary płaszcz, powiesił na wieszaku. Również ściągnął buty. Z Joffreya uczynił tak samo, niech się nie panoszy w buciorach w jego domu. Poza tym są w Japonii, zasady ściągania obuwia obowiązuje niemal wszędzie.
Ale tak... Coś wampirowi nie pasowało. Stanął nad kanapą, wpatrując się w śpiącą postać gościa. Nie, na pewno nie może tutaj spać. Szybko zatem przeniósł go do swojej sypialni, żeby ułożyć go na wielkim łóżku. Kto by pomyślał, że Milky poczuje się przez tak mały dobry uczynek lepiej? Już zresztą miał w głowie jak bratanek się wybudza, jak nie wie co się dzieje, a z nicości wyłania się Logan. Ciekawe czy również tak mocno się przerazi jak wiele innych jego... gości. Oczywiście zostawił go samego, a sam powrócił do salonu w celu spoczęcia w fotelu. Gazeta lokalna sama się nie przeczyta. A tyle tych nowinek... Liczył na jakieś morderstwo, porwanie, a nie tylko te pieprzone gwiazdy.
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 783


Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Re: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira EmptyWto Paź 01, 2019 7:12 pm

To nie były dobre czasy dla Joffreya. Stracił dziecko, związek mu się rozpadał, a dodatkowo był obciążony wszystkim co było związane z objęciem nowej posady. Niby wiceburmistrz, a jednak nie spodziewał się, że będzie miał tyle na głowie. Może dlatego też, kiedy miał wolne, zatracał się w alkoholu i prochach. Nie dbał o to, czy zostanie rozpoznany. Wybierał takie pory, że większość ludzi już smacznie spała w łóżku. Czasami ktoś go zobaczył, ale zazwyczaj był równie pijany jak Szlachetny. No właśnie, co się stało z tym wyjątkowym wampirem? Joffrey zawsze miał w sobie silne pokłady energii, a teraz?
Zestarzał się, o ile to możliwe.
Był ledwie przytomny, ale i tak nie zdawał sobie sprawy, że ktoś go ciągnie do domu. W zasadzie to łatwo można było Kurosza porwać i sprzedać, a on dopiero po czasie by ogarnął, co się właściwie stało. Logan był szalony, ale jednak w sprawach rodzinnych zawsze można było na niego liczyć.
Po szczęśliwym dotarciu do domu starszego wampira, Kurosz na moment otworzył jedno oko. A co to za postać biednego chłopca? Skrzywił się lekko, a potem znowu odleciał. Stróżka śliny zebrała się w jego lewym kąciku, gdy smacznie drzemał na kanapie.
Milky akurat mu się przyglądał i co? Postanowił go przenieść! Joffrey ten moment również pominął i po upływie kilku minut się przebudził. Zaczął się szamotać, ściągając z siebie ubranie. Spodnie utkwiły mu na nogach wraz z skarpetkami, koszulę zaś podarł. Nagi tors był upiornie blady, a można nawet powiedzieć że i wychudzony, a przecież Joffrey raczej był z takich, co się pojawia brzuszek.
Nie, nie chodzi mi o ciążę.
Przysnął znowu na kilka minut, po czym raptownie się obudził. Ze strachem zaczął się rozglądać. Był prawie nagi, w obcym łóżku.. cholera! Naćpany viceburmistrz zaczął szukać czegoś w wyrze.
- Kurwa no nie.. bez zabezpieczenia to ja nie mogę.. kurwaaa! - Niemalże zawył, czując narastającą panikę. O co chodziło? No właśnie o to, że jakieś babsko go uwiodło i ujeżdżało gdy drzemał! Zaraz wyjdzie z tego niechciana ciąża i kolejny problem na głowie! Panika, Kurosz bowiem nie spodziewał się takiego obrotu wydarzeń. Aż zawarczał, wychodząc z łóżka i kierując się w stronę drzwi. Pierwszą postacią jaką zobaczył to.. Logan? Zdziwiony nieco się podniósł, a następnie zaczął się szczerzyć.
- Ojej, a to Ci niespodzianka.. - Powiedział trochę pijackim głosem, mrużąc czerwone ślepia. Następnie niemal zaczął się zalewać łzami, więc podszedł do wampira będąc w samych bokserkach i usiadł mu na kolanach, obejmując go za szyję.
- Loganie, dziecko mi porwali, mój związek się rozpada, a ja czuję się jak jedno wielkie gówno! - Zawył mu do ucha, wciągając smarki w nosie. Co gorsza, Joffrey naprawdę ryczał.
- Co ja tu w ogóle robię? - Zakręcił się lekko, a potem spojrzał w stronę bokserek. No co? Dopiero wstał! Ale nie to było prawdziwym problemem, zaczął się rozglądać jak Karyna w sklepie za najtańszą bluzką.
- A gdzie Twoja łysa dama? Ostatnio widuję Cię tylko z nim. - Napomknął, nie odrywając od niego ciekawskich oczu. Jak widać powoli szlachetny brał się w garść, jednak i tak prochy i alkohol krążyły mu we krwi.

_________________
Kac zabija i wampira RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Re: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira EmptyNie Paź 06, 2019 6:43 pm

Logan był wiele uczynić dla swojej ukochanej rodziny, zwłaszcza tych najbardziej ulubionych. Joffrey akurat należał do tego grona, więc tym bardziej Mleczny nie mógł przejść obojętnie obok niego i zostawić na pastwę innych jestestw. A co jeśli trafiłby w szpony baloniastej japonki o brązowej twarzy i tak mocnym makijażem, że strach nawet szpachlą ruszać? Nie raz takie widział, więc już na samą myśl dostawał dreszczy obrzydzenia. Dlatego młody Kurosz bezpiecznie leżał w wielkim łożu i mógł szamotać się do woli. Jego niespokojny sen nie zostanie przerwany, chyba że nastąpi pożar, wtedy bezpieczeństwo ponad wszystko.
Ale tak czy siak, Logan siedział w salonie, przeglądając gazetę. Dziwny zbieg okoliczności, że właśnie czytał o wice burmistrzu i o tym jak widywano go w barze? Uniósł kącik ust.
- Czyżby?
Zaśmiał się pod nosem, na wzmiankę o braku zabezpieczenia; zero ochrony, lokal publiczny z rożnymi osobami. Reporterzy nie mieli zielonego pojęcia o tym kim jest Joffrey.
Jak tylko usłyszał hałas, zerknął znad gazety na przybysza. Już wcześniej coś piszczał z sypialni, a teraz proszę, raczył spojrzeć na pana domu.
- Całkiem ładna bielizna.
Skomentował, powracając do gazety. Nie na długo, bowiem na jego kolanach wyrosła persona Joffreya. Odłożył gazetę na bok, zamierzając oczywiście wysłuchać lamentów dzieciaka. Objął jednym ramieniem chuderlaka i lekko poklepał po ramieniu.
- No już, już. Wszystko się ułoży. Nie z takiego... gówna jak to powiedziałeś, już wychodziłeś.
Starał się jakoś pocieszyć szlachetnego. Był aż tak zdesperowany, że postanowił się wypłakać? Mleczny ani na moment nie miał w głowie go komentować.
- Leżałeś nieprzytomny na ławce, więc postanowiłem cię z niej pozbierać. Lepiej abyś doszedł do siebie u mnie, niż w obcym domu jakiegoś szaleńca.
Uśmiechnął się lekko, bo przecież tak, jakby mówił o sobie. Ale jednak Joff doskonale wiedział, że wujaszek go uwielbia i nic mu nie zrobi. No... Prawie.
Pewny widok postanowił pozostawić dla siebie, zważywszy na stan wice burmistrza. Chociaż faktycznie mógłby nie chodzić w samych bokserkach, zwłaszcza w obcym mieszkaniu. Ale Joff to Joff. Stan umysłu.
Temat Sorna jednak musiał zostać poruszony. Logan przez moment milczał, właściwie z powodu takiego, że się zastanawiał. Wciągnął ze świstem powietrze przez zaciśnięte zębiska.
- Jest w swoim domu.
Odpowie, mając dość sporo pewności. A dlaczego? Otóż jak tylko ulokował bratanka obok, wstał i skierował się do sypialni po laptop. Kiedy wrócił, szybko otworzył sprzęt, włączył i uruchomił odpowiedni program. Cóż takiego mógł zobaczyć Joffrey na ekranie monitora? Kilkanaście kadrów. To monitoring ustawiony w obcym domu; na zewnątrz i w każdym pokoju. A gdy tylko Logan zwiększył dźwięk, można było też usłyszeć odgłosy pochodzące z obserwowanego domu. Na jednym z kadrów był widoczny człowiek; łysy odziany w szary dres. Stał właśnie w kuchni i coś gotował. A przynajmniej tak to wyglądało... Jak tylko szlachetny zwróci swój wzrok na Mlecznego, ujrzy w jego ślepiach nie tylko niezdrową fascynację, ale też i zauroczenie?
- Znam jego tryb życia na pamięć. Wiem kiedy prasuje, kiedy pierze skarpety, a nawet pory w ktorych przebywa w toalecie. Najgorzej jednak, kiedy to ktoś przychodzi do niego.
Z wielką pasją opowiadał o pogromcy, co mogłoby nawet wydawać się niezdrowe. Lecz każdy ma jakieś swoje zboczenie, prawda?
Jak tylko uznał że już koniec przedstawienia, zamknął laptop i odstawił na bok na stoliku. Wreszcie złote ślepia powędrowały na jeszcze podchmielonego wampira.
- A ty? Zamierzasz skończyć tak jak teraz? Naćpany? Pijany? Może właśnie stąd masz te wszystkie problemy?
Uznał, że to dobra chwila na rozmowę. Rozsiadł się nawet wygodniej, rozkładając ramiona, tak że jedno wylądowało za barkami gościa. Jak zareaguje? Bo Logan tylko się uśmiechał i to dość... tajemniczo.
Powrót do góry Go down
Joffrey

Joffrey

http://vampireknight.forumpl.net/t3437-joffrey-emilio-hagen http://vampireknight.forumpl.net/t3477-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3476-relacje-joffrey-a http://vampireknight.forumpl.net/t3539-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3463-joffrey http://vampireknight.forumpl.net/t3480-apartament-joffrey-a#75060
Zarejestrował/a : 06/08/2017
Liczba postów : 783


Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Re: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira EmptyWto Paź 15, 2019 12:34 pm

Cóż, Joffrey z pewnością doceni działania Logana. Rodzina jest najważniejsza, jednak kiedy w grę wchodzi interes, tym bardziej trzeba sobie pomagać. Media mogły oszaleć z powodu informacji, że wice burmistrz upija się do nieprzytomności. Dla nich był zwykłym człowiekiem, a nie wampirem lubującym się w zabijaniu.
Uśmiechnął się lekko pod nosem. Baloniasta japonka? Cóż.. nie problemem byłoby usunąć takie ścierwo, gorzej jednak z wspomnieniami. Ich Joffrey nie wymaże. Wampir przechylił lekko łeb na bok, czyli media już wiedziały, że nadużywał alkoholu.. chyba powinien zwiększyć swoje wpływy. A może wystarczyłoby wziąć się w garść i zapomnieć o całej sytuacji i próbować jakoś przeciwdziałać.
Przydałaby się pomoc.
W gaciach poszedł pożalić się Loganowi. Zmrużył oczy i wyciągnął ręce, zerkając na swoje bokserki.
- Eee... dzięki. - Burknął, a potem zaczął wylewać swoje żale na koszulę wampira. Co jak co, ale Logan jako jeden z nielicznych nigdy się z niego nie śmiał. Nawet pomimo tego, że był pijany i ryczał to blondyn wciąż go wspierał, czyż to nie kochane?
- Jestem silny, dam sobie radę z każdym. - Rzucił pijacko, nie zamierzając jednak schodzić z właściciela domu. Milky był grzecznym szaleńcem, tylko Sorn miał z nim trochę przejebane.
O czym Joffrey miał okazję się dowiedzieć.
- Skąd wiesz? - Zapytał, mrużąc ciekawskie spojrzenie po czym obserwował go, gdy wychodził. Cóż takiego Kurosz wymyślił?
Z zafascynowaniem obserwował, jak jego oczom ukazuje się widok mieszkania łowcy. Każdy kąt, nawet sracz! I jeszcze sam Sorn znajdował się w domu, Joffrey wydawał się być szczerze, pozytywnie zaskoczony.  
- O cholera.. Ty to masz łeb Logan! Łowca nie ma pojęcia, że jest obserwowany? - Zapytał, przyglądając się, a następnie wypuścił powietrze z ust. A gdyby tak infiltrować niektóre osoby? Wice burmistrz mógłby poszerzyć swoje wpływy..
Uśmiechnął się drapieżnie.
Potem wysłuchał, jak Milky opowiada o trybie życia mężczyzny. Naprawdę miał bzika na punkcie człowieka, jednak czy cokolwiek było w stanie zaskoczyć Joffreya? Położył mu rękę na ramieniu.
- Widać, że łowca Ci się spodobał. Zależy Ci na nim.. ale wiesz, że nie będzie łatwo? Oświata zrobi wszystko, aby uniemożliwić Wam znajomość. - Powiedział, nie kryjąc swojej niechęci do całej organizacji. Sorna to mógłby jeszcze jako tako zostawić, w końcu to przyjaciel Logana, który podzielił się z bratankiem, ale reszta.. reszta powinna zniknąć.
- Kto by pomyślał, że w oko wpadnie Ci Twój największy wróg. - Zaśmiał się lekko, patrząc jak odkłada laptopa. Potem niestety wampir zamierzał dać mu jakiś wywód, przez co Emilio się skrzywił i spojrzał gdzieś w bok. Założył ręce za głowę, którą oparł na części ręki Logana.
- A propo pijaństwa i ćpania, masz coś może na stanie? - Zapytał, mając nadzieję, że wampir zbytnio go nie zbeszta, a wyciągnie coś z magicznej szafki.
- To nie są problemy. Mam dużo więcej na głowie niż myślałem i jeszcze więcej pracy. Bycie wiceburmistrzem jest głupie, bo praktycznie nic nie mogę i mam związane ręce. Dodatkowo przeszukałem całą Yokohamę aby znaleźć moje dziecko i.. przepadł. Jak kamień w wodę. - Niemal warknął, zaciskając zębiska. Nawet jego ton sugerował, że alkohol powoli się ulatniał z jego organizmu. W końcu taktyczna drzemka w łóżku Logana się opłaciła.
Jedną ręką chwycił za włosy wampira i zaczął przejeżdżać rękoma po jego głowie i karku.
- I jaki jest łysy? Zrobiliście to? - Zachichotał, nie spuszczając z niego krwistych oczu. W końcu to chyba przeznaczenie, że mogli prowadzić tę rozmowę.. ostatnio każdy był zalatany, czas nadrobić rodzinne pogawędki.

_________________
Kac zabija i wampira RmBgozL
I want your drama
The touch of your hand
I want your leather studded kiss in the sand
I want your love
Love love love


Voice J.


Joff & Fab (wiadomo kto w zielonym he)
Powrót do góry Go down
Milky

Milky

http://vampireknight.forumpl.net/t3885-milky#85749 http://vampireknight.forumpl.net/t3905-milky#86014 http://vampireknight.forumpl.net/t3907-milky#86018 http://vampireknight.forumpl.net/t3886-milky#85750 http://vampireknight.forumpl.net/t3906-mieszkanie-nr-266#86017
Zarejestrował/a : 11/08/2018
Liczba postów : 243


Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Re: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira EmptyCzw Paź 31, 2019 11:47 pm

Tym bardziej Joffrey powinien uważać co robi. Nikt nie bronił mu imprezować, ale w bezpieczniejszym gronie oraz otoczeniu. Nie może włóczyć się samotnie po okolicy, wiedząc jakie śmieci mogą czyhać na jego wampirze życie, zwłaszcza gdy był szlachetnej krwi. Powinien bardziej skupić się na swoich błędach aby wyciągnąć z nich lekcje.
- Ani razu nie zwątpiłem w twoją siłę.
Odpowie na pijackie słowa, chociaż wcale one tak bełkotliwie nie brzmiały. Wiedział, że bratanek jest zaradny, nie jest byle jakim krwiopijcą, tylko ma delikatny problem z używkami. Chyba nie chciał skończyć jak dawny burmistrz, wszak i on lubił sobie folgować.
A skoro rozmawiali o Sornie, to wyszło, że i Logan też wcale takie idealny nie jest. Każdy ma swoje obsesje nad którymi ciężko jest zapanować.
Nie ukrywał przed bratankiem faktu śledzenia łowcy. Wiedział niemal o nim wszystko, ba, w końcu jakoś się przywiązał. Co prawda bez wzajemności, ale kto wie co czas przyniesie.
- A jak myślisz?
Spyta, zerkając na wampira. Wyszczerzył się szeroko, po czym przejechał palcem po ekranie; w miejscu w którym znajdował się obecnie Sorn.
- Jakby wiedział, nie miałbym jak go oglądać, bo z całą pewnością pozbyłby się kamer.
Dorzuci do poprzedniego pytania. Przecież jakby Łysy wiedział, że ma w domu Big Brothera, już dawno dorwałby do Mlecznego z zamiarem zamordowania go. Ależ by się wtedy Kurosz ucieszył... Westchnął ciężko, przeczesując dłonią jasne włosy. Na samą myśl o człowieku wpadał w obłęd.
- Biorę to pod uwagę. Prędzej czy później łowcy i tak mnie dopadną, a potem cóż... Wszystko zależy od nas.
Wzruszył lekko ramionami, dając do zrozumienia że pogodził się z nadchodzącym losem. Milky nie odczuwał strachu względem łowców, bardziej denerwował go fakt wtrącania nosa reszty pogromców w nieswoje sprawy.
Odwzajemnił śmiech. Milky żył już trochę na tym paskudnym świecie. Miał wiele dziwnych przygód, ale fakt... Nie poznał wcześniej tak interesującego człowieka jakim jest Łysy. Wyróżniał się zbyt mocno, nawet po tym, jak wymordował jego rodzinę.
- On jest inny od reszty ludzi. Już nie chodzi o nienawiść rozrywającą go od środka; ten człowiek dosłownie rozłożył moje wygłodzone Ja na łopatki. Wreszcie ktoś zaspokoił mój głód woli.
Jeśli wiedział o co Mlecznemu chodzi. Joffrey znał moce wujaszka, wiedział też że ma obsesję na punkcie smakowania woli przeciwników. A Sorn wpadł w jego gust nie tylko pod kątem smakowym, ale też personalnie.
Niestety. Kazanie musiało się rozpocząć, a młodszy Kurosz w piękny sposób je zakończył. Logan zmarszczył lekko brwi, chociaż uśmieszek pozostał.
- Dobrze wiesz, że w moim domu narkotyków nie dostaniesz. A alkoholu już ci wystarczy.
Powie, mając świadomość że Kurosz będzie smutny. Nic nie poradzi, Milky nie podrzuci mu używek, jeśli ten nie umie nad nałogiem zapanować. Nie był zwykłym szarym wampirem.
- Chcesz skończyć jak Samuru?
Doda, nim przejdą dalej. Powinien naprawdę zacząć myśleć przyszłościowo, jeśli potrzebował pomocy.. Logan jest w stanie wyciągnąć do niego pomocną dłoń. I cóż? Zaginęło mu dziecko?
- Nie miałem pojęcia, że aż tak ciężko. Jednak nie znaczy to, że masz doprowadzać się do takiego stanu. Powinieneś być bardziej przygotowany na działanie - TRZEŹWY, a nie opity alkoholem lub naćpany. Joffrey. Jesteś Kuroiashita. Nie schodzimy na dno jak marni ludzie. Skoro zniknęło dziecko, trzeba je zatem odnaleźć. Które? Słodka Blanka? Malcolm? A może Blyth?
Nieco rozgniewany Mleczny się zrobił, ale nie na bratanka, lecz na sam fakt. Nie znosił kiedy ktoś dotykał jego rodzinę, zwłaszcza najbliższą. Zamyślił się na moment. Może dałoby radę wykorzystać swoje wpływy? Wszak ma dobre relacje z Barabalem, z Hiro. Powinni poszukać dzieciaka wice burmistrza. Chciał już to zaproponować, kiedy padło dość osobiste pytanie. Na głaskanie wyrwał się cichy pomruk. Skoro mają czas...
- Przykro mi, ale nie wiem o co ci chodzi. Zrobiliśmy co?
Uniósł brew, oblizując kącik ust. Doskonale wiedział o co chodzi, jednak chciał aby Joffrey powiedział pełnym zdaniem. Wtem ramię wampira osunęło się niżej, opadając ciężko na barki szlachetnego. Przyciągnął go w swoją stronę.
- Zaczynasz robić się dość wścibski, wiesz?
Zarechocze, po czym druga ręką chwyci Kurosza pod brodą. Uniesie lekko jego głowę, obnażając szyje.
- Dlaczego zszedłeś na ten temat? Robić... Coś... Coś zwykłego, zwyczajnego.
Zamruczał, schodząc to dłonią niżej... Na gardło szlachetnego. Zerknie też w stronę jego twarzy. Nic poza żądzą nie dało się wyczytać ze ślepi Logana.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Kac zabija i wampira Empty
PisanieTemat: Re: Kac zabija i wampira   Kac zabija i wampira Empty

Powrót do góry Go down
 
Kac zabija i wampira
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: