IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Pozory mylą

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Pozory mylą   Pozory mylą EmptySob Lis 02, 2019 6:44 pm

Po zakończeniu dnia w pracy i zbliżającym się oczekiwanym weekendzie, pracownicy portu postanowili wspólnie udać się do pobliskiego klubu mieszczącego się parę przecznic dalej. Klub ze striptizem. Wielki wróg numer jeden mężczyzn żonatych i w związkach. Cóż, czasami muszą sobie poprawić humor nim wrócą do codziennego, nudnego życia. Fergal niechętnie udał się z nimi, nic dziwnego, to nie było w jego stylu. Ale żeby lepiej wtopić się w tło, musiał udawać. Co prawda nie uśmiechało się mu siedzieć w barze, patrzeć na podskakujące cycki w rytmie muzyki i walczyć z próbą wymordowania całego lokalu. Nawet podczas drogi, szedł na poboczu, nie specjalnie starając się iść bliżej. Ludzie go niemiłosiernie drażnili, śmierdzieli potem i prowokowali. Rekin najchętniej spędziłby czas po swojemu; w zaciszu domowym, z rybim koktajlem i przed telewizorem. Albo po prostu wymordować całą zmianę, zeżreć ich ciała, a później pójść spać w jakimś opuszczonym magazynie... Tak jak czynił to dawno temu nim postanowił się ustatkować.
- Hej, chłopaki! Ritta dzisiaj tańczy!
Zawołał jeden z pracowników, wpatrujący się w ruchomą reklamę klubu, umieszczoną obok wejścia. Przedstawione na nim tancerki dumnie wywijały swoimi walorami, zachęcając umęczonych panów do wejścia. A wspomniana Ritta była mocno wymalowaną farbowaną blondwłosą Japonką z dużymi ustami i sztucznymi piersiami. Schlecht uniósł jedynie brew, szukając powodu do zachwytu. Może w środku klubu znajdzie coś lepszego? Chociażby zaciemniony kąt, sporo piwa i święty spokój?
W środku dominowało czerwono neonowe światło. Zmrużył ślepia, rozglądając się po wnętrzu. Głośna muzyka, panowie którzy w skupieniu przyglądali się do pół naga rozebranej brunetce głaszczącej swoimi pośladkami zimną, stalową rurę umieszczoną na środku sceny. Stojący obok krępy Japończyk obrzydliwie mlasnął z zadowoleniem.
- Ale bym ją poklepał po tej pupci.
Mruknął pod nosem i sprzedał kuksańca z łokcia pod żebrem Fergala. Ten warknął gardłowo, mordując wzrokiem chojraka. Ten był zbyt jednak pochłonięty własną wyobraźnią klepania pupy tancerki, niż rzeczywistą groźbą. Co do samego Rekina... Czuł się źle. Bardzo źle i chciał stąd wyjść. Zwierzęce instynkty mówiły jedno: zostajesz tu, patrzysz a później bierzesz siłą. Nic a nic, nie zwiastowało nic dobrego. Wewnętrzne pragnienie jednak koligowało się z onieśmieleniem, które zaczęło występować wraz z jego próbą zejścia na dobra stronę. Zostało ono odkryte w podobny sposób co miłość do rodzeństwa - nagle, brutalnie i mąciło w głowie.
- Muszę stąd wyjść.
Postanowił, odwracając się szybko. Wpadł niechcący na tancerkę. Kobieta otarła się obnażonymi piersiami o tors wampira, na co ten aż się cofnął jak poparzony. Pracownica uśmiechnęła się w taki sposób, jak do innych klientów - sztucznie.
- Proszę się odprężyć, proszę pana i udać się do baru.
Zachęciła Rekina, zupełnie nie zdając sobie sprawy co działo się w jego głowie. Burza myśli, wewnętrzna walka. One nie były jak inne; jak Mei, Laurie. Te kobiety pracowały,  musiały udawać. Obrzydliwy kolega z pracy klasnął w dłonie, znowu dźgając Niemca. Ten odruchowo go pchnął, dość mocno bo aż wpadł na krzesło. Całe szczęście puste.
Tancerka nie zareagowała. Tylko chwyciła pod ramię Fergala i zaprowadziła w stronę baru. Wyczuła wstyd? Niechęć? Być może, ale i tak wykonywała swój obowiązek należycie.
- Hej, kociczko. Zaopiekujesz się naszym nowym klientem? Chyba jest tu po raz pierwszy, bo się biedaczysko stresuje!
Zawołała pewnie w stronę barmanki. Wampirzyca... Od razu ją wyczuł. Niebieskie ślepia wampira od razu skupiły na niej uwagę, wszystko inne, niż ta cycata tancerka. Wreszcie puściła biednego Niemca, pozostawiając go przy barze. Nim jednak odeszła, nachyliła się, tak, aby jej duże piersi się zatrzęsły.
- Za drobną dopłatą zatańczę dla ciebie w VIP roomie.
Wszystko było reklamą. Cwanie. Ilu już dało się nabrać na podobną akcję? Fergal prychnął pod nosem, zasiadając na barowym krześle. Tancerka wzruszyła ramionami, po czym wróciła do swojej pracy. Koledzy bladego wyglądali na znacznie bardziej chętnych. Niech tracą.
- Piwo.
Burknie zły, sięgając po portfel do kieszeni spodni. Zamierzał wypić i ulotnić się stąd. Nie znosił takich miejsc.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pozory mylą DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Seiyushi

Seiyushi

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 186


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą EmptyNie Lis 03, 2019 8:20 pm

Klub nie wyróżniał się niczym nadzwyczajnym, o ile tancerki i skąpo ubrane kelnerki można było uznać za coś co podpadało pod standard. Z jednej strony pół nagie kobiety można było znaleźć w każdym barze, tylko że jedne były pracownicami a inne klientkami na łowach.
Wprawiona barmanka nie miała problemu żeby znaleźć pracę. Ale w tym miejscu nie była zatrudniona, wyświadczała znajomej przysługę. Chyba jako jedyna nie świeciła cyckami przed klientami. Ona była od tego żeby zrobić drinka, nalać piwa i skasować odpowiednią kwotę. Nikt nie wieszał na niej zbyt długo oka, bo w koszuli zapiętej pod prawie samą szyję i czarnych, dżinsowych biodrówkach nie było zbytnio gdzie zaglądać. Od ślinienia się do nagiej skóry były tancerki i kelnerki. "Jeszcze kilka godzin i koniec z tą całą szopką.." pocieszyła się w myślach podając kolejnego drinka jakiemuś napaleńcowi gwiżdżącego w kierunku sceny. "Plebs.." tylko tak mogła skomentować zachowanie ponad połowy klienteli. Westchnęła łapiąc za jedną ze szklanek i zaczęła ją polerować ściereczką. "Niby sami ludzie.. ale wolałabym chyba zdechnąć z głodu niż wziąć się za którąś z tych świń.." z myśli wyrwały ją słowa jednej z kelnerek. Zerknęła przez ramię na Fergala i odchodzącą napastliwą dziewczynę. Szczery uśmiech pojawił się na jej ustach, już myślała że zapach który gdzieś tam przebijał się przez zatłoczony klub jest urojeniem. Wyczuła innego krwiopijcę parę minut temu i teraz nawet była w stanie zlokalizować źródło zapachu. Złapała za czysty kufel i nalała mu idealnie schłodzonego piwa. Rzuciła przed nim na blat papierową podkładkę z logiem klubu i postawiła zamówione piwo. - Na mój koszt.. - dodała zanim zdołał nawet pomyśleć o zapłacie. - Widzę że ty też nie przepadasz za takimi miejscami.. - powiedziała ze spokojem w głosie łapiąc za kilka limonek i zaczęła je kroić dość wprawnie posługując się nożem. Nie musiał nawet nic mówić, widać po nim było wszystko. Przez lata przewinęli się różni klienci, powielając pewne zachowania. Fergal nie wyglądał na takiego co szlaja się po burdelach co nos. Sprawiał wrażenie spiętego. - Przegrałeś z kimś zakład że tu wylądowałeś? - rozmowa jeszcze nikogo nie zabiła, a może pomoże rozluźnić się biedakowi. Swoim trzeba jakoś pomagać przecież.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą EmptyCzw Lis 07, 2019 3:18 pm

Rekin też miał w planach szybko się stąd uwinąć, jak tylko wypije piwo. Nie ma co ukrywać, nawet nabrał na nie ochoty. Nie tylko w ramach odstresowania, ale też skorzystania z okazji posmakowania alkoholu. Dawno już tego nie robił. Z jakieś kilkadziesiąt lat temu? Na pewno będzie smakować wybornie.
Przyglądał się z zażenowaniem na kręcące się kobiety oraz zaślinionych klientów. Byłby w stanie ich zabić, zaatakować. Pożreć co do jednego... Ale po co? Schlecht skończył z bycia tym, kim był. Czasami jednak żądza się budziła, a wtedy nie było tak łatwo jak mogłoby się wydawać.
Zerknął przelotnie na barmankę, szykującą dla niego piwo. Nie spodziewał się, że zagada i przede wszystkim, że postawi na swój koszt. Rekin podniósł lekko brwi, nie wiedząc zbytnio jak się zachować.
- Dzięki?
Wydukał jedynie, biorąc kufel za uchwyt. Nim jej odpowiedział upił spory łyk. Może piwo nie było najlepszego rodzaju, ale nie było takie złe. Odetchnął głośno.
- Aż tak to widać?
Warknął, mierząc wzrokiem kelnerkę która zbliżyła się do lady, aby odłożyć puste szklanki po piwie. Znowu chęć uderzyła w głowę. Kiedy pracownica odeszła, Schlecht kontynuował odpowiedź.
- Raczej próbuję się wtopić w tłum. Życie z ludźmi jest... trudne. Chyba sama o tym wiesz.
Wiedział, że ma do czynienia z wampirzycą. Zapewne i ona starała się żyć z innymi w zgodzie, wszak pracowała. Rekin też pracował z ludźmi. Czasami tego żałował. A ona? Jak się z tym czuła?
- Pełno tu ludzi; żądnych ciał tych kobiet. Aż dziw bierze, że to nas biorą za zwierzęta.
Dorzuci szorstko, wyraźnie zdradzając swoją wielką niechęć do ludzi. Może i starał się z nimi żyć, pomagał im w miarę możliwości, to jednak nadal wciąż tkwiła w nim stara, rekinia persona rodem z obozu. Poza tym zaczynał robić się wściekły: do jego nosa doszedł zapach ostrego potu. Jakiś napaleniec przeszedł właśnie obok, zasiadając na wysokim krześle barowym. Postukał portfelem o blat. Fergal spojrzał na niego z nieukrywaną pogardą. Klient w przepoconej koszuli, rozpiętym rozporku. Idealny przykład ludzkiego gbura.
- Ty! Mała! Daj mi szybko dwie butelki szampana! Zaraz będę mieć taniec w VIP ROOM! SZYBKO, DUPECZKO!
Zaniósł się wysokiej tonacji głosem. Musiał mieć problemy z mutacją głosu, co zapewne nie raz odbiło się na jego życiu. Niemiec póki co nie reagował, jedynie wstrzymał oddech aby nie zaciągnąć się smrodem. Poza tym wampirzyca zapewne nie raz miała do czynienia z podobnymi napaleńcami.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pozory mylą DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Seiyushi

Seiyushi

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 186


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą EmptyCzw Lis 07, 2019 7:43 pm

Uśmiechnęła się do niego bardzo miło, zdecydowanie milej niż do tych obleśnych ludzi. Zdecydowanie bardziej szczerze, ale tego nie dało się tak łatwo odczytać. W końcu uśmiechała się do wszystkich, taka praca. Pokiwała lekko głową w odpowiedzi na jego pytanie. - Sprawiasz wrażenie jakby cię ktoś tu na smyczy zataszczył i przykuł do tego taboretu łańcuchami. - powiedziała z nutką rozbawienia wyobrażając sobie te łańcuchy pętające biednego wampira. Ona wydawała się lepiej odnajdywać w podobnych sytuacjach.
Wzięła szklankę i wrzuciła do niej kilka kostek lodu, po czym zalała szklane naczynie do połowy czystą wódą i dodała do niej nieco coli, podając drinka kelnerce. - To prawda. To niby nasze naturalne środowisko, niby jesteśmy predatorami.. ale szczerze. Czasami mam tego dość. Sam widzisz co nas otacza.. Plebs.. dasz takiemu zapałki i szepniesz tylko słowo o Naszej egzystencji a będzie biegał po lesie z pochodnią i widłami.. świat wcale nie ruszył aż tak bardzo do przodu. - skomentowała. Jej też często się to nie podobało, to jacy ludzie potrafili być. Ich natura była paskudna, chaotyczna. - Brakuje im bata nad głową, wypadałoby im pokazać czasami gdzie ich miejsce.. może kiedyś dożyjemy takich czasów? - zaśmiała się rozbawiona własnymi słowami.
Spojrzenie jasnowłosej przeniosło się na śmierdzącego oprycha który zaczął się zachowywać jak jakiś dzikus, który wyczołgał się z buszu. Westchnęła zrezygnowana i uśmiechnęła się sztucznie, to było aż widać po niej tym razem. Odwróciła się plecami do klienta tylko po to żeby się schylić po dwie butelki szampana. Postawiła je zaraz po chwili przed nim na blacie. Mdliło ją na sam fakt że musi obsługiwać tego typa. - Życzę więc udanej zabawy.. - wymamrotała z trudem utrzymując uśmiech na ustach. "Kark bym mu skręciła jak by mnie tym swoim obleśnym paluchem tknął.. jak te ludzkie kobiety to wytrzymują?! Czy one nie mają żadnych standardów?" przemknęło jej przez myśl. Jeśli klient zabrał alkohol i się zwinął to wróciła do towarzystwa Fergala. - To takie przykre.. choć mnie bardziej dziwi że te kobiety się tak chętnie oddają byle komu. Ktoś im pomacha banknotem i już nogi rozkładają.. - westchnęła nie kryjąc zniesmaczenia na tą myśl. - Ta grupa ludzi z którą przyszedłeś.. znaczy którzy cię tu zaciągnęli siłą jak mniemam.. to twoi znajomi z pracy? Aż ci współczuję że utknąłeś z takimi zboczeńcami. Nie pasujesz do nich. - skomentowała dyskretnie wskazując na stolik przy którym siedzieli machając pieniędzmi w kierunku płaszczącej się po scenie tancerki.
Powrót do góry Go down
Fergal
Prefekt
Prefekt
Fergal

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176 http://vampireknight.forumpl.net/t3750-fergal http://vampireknight.forumpl.net/t3672-fergal#79795 http://vampireknight.forumpl.net/t3641-fergal#79025
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 780


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą EmptyNie Lis 10, 2019 2:16 pm

Bardzo szybko wyciągała wnioski. Fergal mimo wszystko przepuszczał jej słowa, nie odpalając jeszcze zapalnika gniewu.
- Prawie trafiłaś w dziesiątkę. Tylko zamiast smyczy i łańcucha, padły podejrzenia. Nie mogłem uniknąć zaproszenia, bo typki zaczynali już bardziej się mi przyglądać.
Wzruszy lekko ramionami i upije łyk schłodzonego piwa. Naprawdę wypicie alkoholu okazało się dobrym wyborem. Nie tylko poprawiło samopoczucie, lecz także zajął myśli. Przyjrzał się barmance uważniej. Czyżby trafił na wampirzego rasistę? Cóż, Fergal myślał inaczej. Wychowywał go człowiek; trenował, szkolił, dawał poczucie bezpieczeństwa, ale tylko dlatego, żeby wykorzystać do własnych, potwornych celów. Więc nie widział w ludziach pustych parobków. Byli cwani, przebiegli.
- Nie, mylisz się. Jakby ludzie byli cofniętym gatunkiem, nie przetrwaliby. Nasza rasa nie zdołała nimi zawładnąć, wciąż mamy jakby ten sam poziom w świecie. Jedni na drugich ostrzą widły.
Nie musiała się z nim godzić. Schlecht przeżył swoje, ona również. Dwa różne światy. Chociaż kto wie kim była uśmiechnięta kobieta zza lady? Nie znali się.
- Tylko teraz wykorzystujemy się wzajemnie. Chociaż przestałem trawić temat polityki dawno temu. Mąci w głowie.
Dorzuci, dopijając chwilę po piwo do połowy. Jeszcze chwila i opróżni kufel. Na wspomnienie o złapaniu ludzi w rygorze, uniósł kącik ust. Dla niego obydwie rasy nie były ani lepsze, ani gorsze. Dążyli do samodoskonalenia, niszczyli. Niemniej człowiek był bardziej destrukcyjnym narzędziem, wszak odkryte nowości kończyły w ich szponach; martwe, żywe. Nie miało znaczenia. Dlatego zagrożenie im batem mogłoby mieć skutki całkiem pozytywne... Do czasu.
- Nie mam bladego pojęcia. Póki co to my, musimy trzymać się w cieniu, pod pretekstem strachu o własne życie.
Odpowie. Taka prawda. Wampiry kryły się pod osłoną mroku, polowały z dala od gapiów. Żyły swoim życiem. Natomiast człowiek rozdawał karty. To on decydował kto zostaje, kto przegrywa. A gdy tylko wampir pokaże, że ma za długie kły oraz pazury; zostaje zgładzony. Pieprzony brak sprawiedliwości.
Kiedy spocony gbur zachichotał i otrzymał to, co chciał, oddalił się. Schlecht przez moment jeszcze go obserwował.
- Niektóre mają beznadziejne poczucie, prymitywnej wartości. Im więcej w siebie włoży, myśli że jest coś warta.
Warknie i wreszcie skończy piwo. Odstawi pusty kufel, po czym lekko przesunie go palcem w stronę wampirzycy.
- To samo.
Od razu wolał zamówić, bo im więcej pił, tym lepiej przychodziło mu lepsze samopoczucie. Aż tak jego niemiecki organizm stęsknił się za piwem?
Obejrzał się na miejsce wskazane przez Sei. Koledzy z pracy... Oni naprawdę mieli partnerki?
- Tak, znajomi. Szaraczki, ale całkiem znośni. Chociaż zrobiło się nieprzyjemnie, po tym jak jeden z nich nakrył mnie na przestawianiu skrzyń. Całkiem normalna czynność, do momentu w którym dowiadujesz się, że skrzynia miała wysokość przeciętnego, dorosłego mężczyzny i ważyła ponad dwieście kilogramów. Gdzie ja wtedy miałem głowę?
Aż się za nią złapał. Stąd też musiał udawać; zwykła adrenalina, wymysł. Cokolwiek. O tyle dobrze, że widział tylko jeden. Mniejsza szansa na uwierzenie w bajeczkę. Chociaż kto wie co sobie myśleli? Może wiedzieli o wampirach i radowali się, że mają bladego kumpla?
- A jak barmanka daje sobie radę wśród tych wszystkich napaleńców?
Skoro on tylko mówił o sobie, może pora aby rozmówczyni tez się czymś podzieliła? Schlecht zmrużył ślepia, przez co wyglądał bardziej na wrogo nastawionego, niż neutralnie.

_________________
mowa japońska || mowa niemiecka || mowa polska

Pozory mylą DhL3upP

卐Laurka卐
THEME||VOICE
Powrót do góry Go down
Seiyushi

Seiyushi

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 186


Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą EmptyYesterday at 1:49 am

- Nie miałeś wyboru? - wymamrotała lekko zaskoczona tym co mówił. To było dziwne stwierdzenie. Każdy przecież ma wybór. Uśmiechnęła się lekko słysząc jego słowa. On faktycznie bronił tych wieśniaków którymi się teraz otaczali. Oczywiście Sei nie myślała źle o wszystkich ludziach. Była za równowagą we wszechświecie, ostatnie sytuacje ją nieco zniesmaczały. Podejście łowców do jej gatunku. Ci wszyscy obleśni mężczyźni z kompleksami, udający przed innymi kogoś kim nie byli. Wszystko dla poczucia władzy, dla chwały, słaby czy innych podobnych pobudek. Brzydziło ją to w jakimś stopniu. - Cóż ich zawziętość jest powodem tak długiej żywotności gatunku. Z resztą nie twierdzę wcale że życie byłoby bez nich lepsze, wręcz przeciwnie. Potrzebujemy ich. Jedyne co mi się marzy to selekcja naturalna wśród tych gorszych jednostek.. - wyjaśniła o co jej wcześniej chodziło.
Nie lubiła się tak bardzo dzielić z innymi swoimi prawdziwymi myślami czy odczuciami. Kryjąc frustracje czy inne uczucia za sztucznym uśmiechem, dopracowanym do perfekcji. Tak idealnym że wyglądał jak prawdziwy, szczery prosto z serca. To była jej odpowiedź na wszystko. - Tak.. mrok naszym sprzymierzeńcem, choć i w cieniu kryje się niesprawiedliwość.. ta łowcza.. - dodała upijając przy okazji coś kolorowego z wysokiej szklanki. Zerknęła na jego pusty kufel i odstawiła go do zlewu. Wzięła nowy, nalała piwa po brzegi podstawiając mu pod nos.
Przechyliła lekko głowę w bok zerkając na niego jak spuszcza głowę i rozwija wcześniejszą myśl. - Oh.. - mruknęła zaskoczona jego lekką bezradnością. - Wow.. no to wpadłeś po uszy.. - uśmiechnęła się lekko, po czym pochyliła się lekko nad blatem bliżej niemu. - A nie wpadłeś na pomysł żeby mu wykasować tą część wspomnienia? Problem miałbyś z głowy.. - wyszeptała na tyle by tylko on ją słyszał.
Oparła się o blat kontuaru gdy padło pytanie. - Nie jest łatwo, wspomagam się swoimi mocami jak jestem zagoniona do rogu. Kasuję wspomnienia i zmieniam często miejsce zatrudnienia. Dzisiaj tylko zastępuję znajomą, która próbuje znaleźć lepszą pracę. Biedna łatwo nie ma, ludzie są tacy delikatni, słabi choć ich determinacja jest fascynująca. - wyjaśniła upijając kolejny łyk. Widocznie oboje w jakimś stopniu próbowali znaleźć sobie miejsce w tym zagmatwanym świecie.
- Tak z czystej ciekawości, bo widziałam że bardzo się krępujesz przy moich.. roznegliżowanych koleżankach.. czy to przez skąpe odzienie czy jest coś innego co cię tak rozdrażnia? - chyba mogła zapytać. To było doprawdy fascynującej, jego zachowanie w tym miejscu było naprawdę nietypowe. Chyba był pierwszym tak reagującym wampirem na zaloty ludzkich kobiet.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Pozory mylą Empty
PisanieTemat: Re: Pozory mylą   Pozory mylą Empty

Powrót do góry Go down
 
Pozory mylą
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Informacje :: Kącik Graczy :: RETROSPEKCJE-
Skocz do: