IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Taras [czwarte piętro]

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next
AutorWiadomość
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Gru 17, 2013 9:50 am

Doskonale wiedział kogo wybrał. Szukał delikatnej osoby, taka która, stara się zgrywać niedostępną, a wewnątrz siebie drży. Choć i tak wierzył w pazurki swojej delikatnej oblubienicy. Idealna... Dlatego nie mógł tak łatwo się poddać, ba, Barabal nigdy wcześniej nie używał poddania.
Kogoś kogo kocha całym sercem. Szlachetny widział tą osobę w jej wspomnieniach. Wysoki, fioletowo włosy mężczyzna. Człowiek i w dodatku łowca. Niezły rywal. Tak bardzo chciałby poznać tego mężczyznę i dać szansę spotkania dawnej głowy rody Kuroiaishita, która to w dodatku zaleca się do Louisy. Ale czy ona tego chciała? Na pewno nie! I czy to właśnie nie było piękne? Ranić słodkie serce, a później spijać z niego krew.
Niech nie przesadza, że jak wampir to za pięć minut po współżyciu ją zostawi. Nie, nie... nic z tych rzeczy.
- Ha! Wiem dużo! Jesteś niemal jak otwarta książka, z której mogę czytać!
Barabal jest tak stary, wychował masę dzieci, miał mnóstwo kobiet, znajomych, zajmował najwet nauką.. Więc zna się na innych jak mało kto. Widział jak ma do danej osoby podchodzić.
Odnośnie słów o medyku uśmiechnął się jedynie, jakby chciał przez to powiedzieć, że mu wystarczy i taka wiedza. A później już z górki.
Dziewczyna wyraźnie pragnęła sama wpaść w jego ramiona i oddać się namiętnej, zakazanej pokusie. Owładnięta naturalnym urokiem wampira nie mogła mi się wprost oprzeć i wcale mocy nie było tutaj trzeba.
- Ale to wśród ludzi, nie wampirów.
Odezwał się natychmiast jak ona skończyła. Wylądowała w jego silnych ramionach, następnie na kanapę i już miała nad sobą wampira, który patrzył na nią z nieukrywanym uwielbieniem. Louisa najwidoczniej poddała się woli Barabala oraz swojemu pragnieniu. Chętnie przyjął jej dotyk, pozwalając na czuły aczkolwiek ledwo wyczuwalny pocałunek.
- Zasady są po to, by je łamać. I to samo tyczy się zasad wychowanie.
Jak zwykle miał odpowiedź. Szlachetny wreszcie sam pochylił się do łowczyni, ostrożnie nie za gwałtownie dotknął ustami jej warg, nie wpychał na siłę języka. Wolał pierw zachęcić ją do dalszej współpracy, niżeli zmuszać do czegokolwiek. Wtedy zaś mu ucieknie. I jeśli pozwoliła pogłębić pierwsze połączenie, wampir wsunie dłonie pod jej szyję oraz plecy i uniesie ku sobie, żeby mógł składać drobne pocałunki na zagłębieniach szyi. Wyglądało to, jakby chciał ją ugryźć, oczywiście tak się nie stało. Pieścił ciało oblubienicy ustami, chcąc jak najwięcej dać jej rozkoszy i wzbudzić jeszcze większe pożądanie. Jest żywą istotą, wspólna przyjemność jest nieodłącznym elementem życia, dlatego musi w końcu się otworzyć.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Gru 17, 2013 5:03 pm

Zatem sam wybrał sobie okaz niewinności i to chodzącej, na dwóch nogach, wciąż żywej. Zapewne wiedział, że jeśli ją tknie, Louisa utraci pewną niewinność. Wtedy nie będzie tak zabawnie jak w tej chwili. Nawet sama dziewczyna miała niemałą przyjemność z droczenia się ze starszym od siebie wampirem. A co jeśli utraci tę swoją niewinność i przestanie być taka interesująca? Cóż, zapewne samo dziewictwo ma się nijak do tej całej sprawy, ale Louisa miała zaledwie dziewiętnaście lat i nie była niczego pewna. Wyobrażała sobie TO nieco inaczej, a już na pewno nie z wampirem.
Gdyby tylko wiedziała, co ten wampir właśnie sobie wyobrażał i myślał… strzeliłaby mu w twarz i opuściła ten zamek. Zaczęła mu ufać, wierzyć, że nie zrobi jej niczego złego, a ten już obmyślał jak ją zranić i spić z niej krew. Może to i było romantyczne, ale tylko dla samego Barabala. Umierać to Louisa nie chciała i będzie walczyła niczym lwica o swoje ludzkie życie. Już raz była krwiopijcą, nie zamierzała tego powtarzać. No, chyba że chciałaby spędzić z kimś wieczność… Ale Barabal miał swoją rodzinę i żonę, nie zamierzała wkraczać w jego sferę prywatną. Zresztą ona kochała Jamesa.
No, to zostawi ją po sześciu minutach po współżyciu...
Naburmuszyła się, słysząc jego słowa. Uśmiechnęła się kwaśno, co ją jedynie postarzyła, ale zupełnie się tym nie przejmowała.
– W takim razie, niezły z Ciebie mul książkowy!
Zakpiła z niego. Przestało byś jej już chłodno. W komnacie temperatura była o wiele wyższa, temu ciało dziewczyny nieznacznie się rozgrzało. Mimo chłodu, jaki bił od wampira.
– Gdyby była taka możliwość, spędziłbyś jeden dzień jako człowiek?
Spytała nagle, wymyślając pytanie. Nie wiedziała skąd się takowe wzięło dziewczynie. Pojawiło się nagle, więc je zadała, nim zapomni. A swoją drogą, była bardzo ciekawa odpowiedzi.
Właśnie ten urok wampira tak na nią wpływał. Była niemało zaspokojona tym faktem. Zawsze stroniła od mężczyzn, uciekała, nigdy się tym nie interesowała. Nie miała nawet czasu. Pierwszy takim, okazał się być James. Teraz zaś Barabal, który nagle owładną myśli i ciało dziewczyny. Może to jakieś czary? Jakaś jego moc? Nie znała ich, nie miała pojęcia co potrafił i chyba wolała nigdy się niedowidzieć. W takich chwilach nieświadomość to naprawdę piękny dar.
– Ja jestem człowiekiem. I nie praktykuję poligamii.
Żachnęła się po raz kolejny dzisiejszego wieczora. Chciała go od siebie odepchnąć i zapomnieć o tej całej sprawie, ale jakoś nie mogła. Nie wiedziała, dlaczego on miał na nią taki wpływ. Wampiry zamordowały jej matkę. Na jej oczach. Testament zdzierał z niej skórę. Ringo chciał zgwałcić, pierw przemienił ją w wampira. Naprawdę nie miała szczęścia, co do tych krwiopijców.
– O! Od jutra będę zachowywać się jak pies! Nasikam Ci do kapci, podrę koszulę, wyrzygam na krew, którą będziesz chciał spożyć, pogryzę Twoje dzieci i będę na Ciebie warczeć.
Skoro można łamać zasady wychowania… to zamiast oblubienicą, zostanie jego suką! Psem. Zwierzęciem. Na pewno będzie ukontentowany.
Zadrżała, gdy poczuła chłodne wargi na swoich. Wciąż nie mogła przywyknąć do jego dotyku. Zresztą nic dziwnego. Znała go zaledwie parę godzin! Rety, właśnie to do niej dotarło! Rozchyliła nieznacznie wargi, jakby zapraszając wampira do dalszych pieszczot. Dłonie znów położyła na jego policzkach, czując chłód jaki od niego bił. I ponownie zadrżała, gdy dłonie wampira zabłądziły na jej plecy i kark, zmuszając ciało do uniesienia się do pozycji siedzącej.
– Nie… nie gryź, proszę…
Była na tyle roztrzęsiona, by wydać z siebie jedynie szept. Przycisnęła ramię do szyi tak, by uniemożliwić mu wgryzienie się w szyję. Nie chciała znów być wampirem, całkowicie zdana na rozkazy swojego „stwórcy”.
Wreszcie nieco się rozluźniła, odchylając głowę do tyłu tak, że całkowicie obnażyła swoją szyję. Włosy opadły na plecy. Swoje kolana wbiła nieznacznie w biodra albo żebra wampira, przenosząc swoje dłonie na jego ramiona. Zacisnęła je w piąstki, chwytając także kawałek materiału.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 KStLn5u

Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPon Gru 23, 2013 9:52 pm

Być człowiekiem? Barabal uśmiechnął się tajemniczo, nie odpowiadając. Mógł stać się człowiekiem dzięki swojej mocy, wejść w ludzkie ciało. Czuć je... czuć chorobę... czuć co zechce. Po co więc sie z tym zdradzać? Niech żyje dalej w tajemnicy, niech wie jak najmniej o potworze, który najwyraźniej oczarował ją do takiego stopnia, że chętnie mu się odda. Z czasem oczywiście pokaże swoje oblicze, ale to wolnymi krokami. Nic na siłę.
- To rozumiem, że jesteś w związku małżeńskim.
Szepnął do ucha dziewczyny, śmiejąc się wyjątkowo podłe. Jaka ona jest naiwna i głupiutka. Może i dlatego tak szybko nią zawładną. Czy w ogóle zdawała sobie z tego sprawę? Najwidoczniej nie, skoro tak łatwo mu uległa. I jak wiadomo tą znajomość będzie ciągnął jak najdłużej.
Na kolejne jej słowa, uniósł brew. Aż tak naprawdę brała wszystko do siebie? Ale jak wiadomo, Barabal i na to znajdzie odpowiedź.
- To wtedy ja znajdę Twojego fioletowo włosego chłopaka i go... usunę ze świata. Pasuje Ci taka zemsta za złośliwość?
Zapewne nie podejdą pod jej gust te słowa, no ale sama chciała. Szlachetny wreszcie zajęła się swoją ukochaną, nową. oblubienicą. Pieścił ją, całował, strasznąc chęcią ugryzienia, aż ta zaczęła prosić żeby tego nie robił, ale o dziwo oddawała mu się jeszcze bardziej. On natomiast zamiast jej ugryźć, zahaczył zębami o jej ubranie. Pociągnął parę razy, szew puszczał z łatwością przez siłę wampira. Obnażył piersi łowczyni zakryte biustonoszem. Nie, nie ściągnął go jeszcze. Położył dziewczynę płasko na kanapie, żeby nieco się zniżyć i obdarować pocałunkami brzuch dziewczyny.
- Naprawdę kochasz swojego kochasia?
Spytał z nad ciała Louisy, patrząc prosto w jej oczy. Przy okazji mógł pewnie dostrzec te dziewicze, słodkie rumieńce i dzięki temu już wiedział, że ma być tylko jego.
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptySro Gru 25, 2013 9:06 pm

Dziewczynie nie bardzo spodobał się fakt, iż nie udzielił odpowiedzi na pytanie. Chciała wiedzieć, jak przedstawiał się jego punkt widzenia. Bardzo możliwe, że chciała mu pokazać jak to jest być człowiekiem, przebywać w jego towarzystwie. Louisa z chęcią zostałaby jego towarzyszką, na taki jeden wieczór, gdyby oboje zachowywali się jak ludzie. Bez wampirzych sztuczek, słów, obiecanek czy wielu innych rzeczy. A przede wszystkim z dala od mocy. Tak, Louisa nie znosiła wampirzych mocy, nigdy nie wiedziała czego można się po nich spodziewać. Jako człowiek, nie była pozbawiona zmysłu ucieczki, przynajmniej w większej ilości przypadków. Przy Barabalu jej równowaga została zachwiana, zupełnie jakby rzucił na nią jakiś czar, urok. Nie poznawała siebie.
– Mówiłam o Tobie. Nie mów mi, że mając tyle wieków, ile Ty masz, a także masę dzieciaków, nie masz żony. Aż tak głupia nie jestem.
Prychnęła, odsuwając jego ręce od siebie. Czy aby czasem nie był zbyt pewny siebie? Najchętniej ucięłaby mu te łapy przy samej dupie, ale nim pomyślałaby słowo tasak, Barabal by ją uwięził albo skrzywdził. Wciąż wątpiła, aby dotrzymał danego słowa. To wampir! Nie wolno o tym zapominać.
Ach, więc była nawiną i łatwą dzierlatką tylko dlatego, że zamierzała zrobić coś, czym nigdy dotąd się nie interesowała?! Świetnie! Zostanie chyba feministką oraz lesbijką, bo chyba tylko druga kobieta mogłaby zrozumieć wolność płci pięknej w seksie. Gdyby powiedział to na głos, kopnęłaby go prosto w klejnoty, bo miała wręcz dogodną pozycję do takiego ciosu. Ciekawe czy wampiry także były wrażliwe w tamtym miejscu.
Gdy usłyszała jego groźbę, zbladła. Struchlała i zatrzęsła się jak osika. Dosłownie ją zmroziło i nie była w stanie się poruszyć nawet na milimetr. Najwyraźniej wampir wykorzystał jej nieuwagę i rozerwał w ciągu sekundy bluzkę, jaką miała na sobie, a właściwie to sweter. Nawet nie pisnęła i nie poczuła się skrępowana, wciąż rozpatrując jego słowa. Nie podobała jej się ta groźba.
– Nie odważysz się. Mam Ci wystarczyć ja! Od moich bliskich trzymaj się z daleka!
Warknęła, unosząc dłoń. Chciała go uderzyć po twarzy, ale zamiast tego, zasłoniła swoje ciało. Odsunęła biodra, chroniąc się w ten sposób przed drobnymi pieszczotami.
– To nie jest kochaś! On ma imię! I tak… ej, skąd o nim wiesz?
Spytała podejrzliwie, odwzajemniając jego spojrzenie. Nie było żadnych rumieńców, patrzyła na niego bez skrępowania, niemalże żądając od niego odpowiedzi. Jedyny sposób, to napicie się krwi przez ugryzienie Louisy. Ale jak to zrobił?! Zacisnęła mocniej dłonie na swoich piersiach.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 KStLn5u

Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyNie Gru 29, 2013 7:49 am

Wzruszył ramionami. Co ją obchodzi małżeństwo Barabala? On się nie wtrącał w miłość Louisy i Jamesa, choć nie omieszkał odpowiedzieć.
- Tyle wieków z jedną kobietą.
Burknął jakby w niesmaku, nie ukrywając znudzenia. Już miał dosyć na tą jedną noc, a Louisa powinna wrócić do domu, wszak nie może trzymać wiecznie w zamku tej dziewczyny, nie na tym jego plan polegał. Dlatego na klatce piersiowej się zatrzymał. Już nie będzie macana, wszak Bagabal już miał dosyć i czuł znużenie, moc panowania nad ciałami jest naprawdę wyczerpująca.
Dlaczego bała się jego groźby? To był tylko odwet za jej słowa odnośnie zachowaniu jak pies. Spojrzał na nią lekko zaskoczony, kręcąc za chwilę głową z niedowierzaniem.
- Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie.
No i masz. Szlachetny ziewnął, zmierzwił włosy, choć później zaś ucałował ramię łowczyni. Słodka ona jest, tylko tak z deka irytująca. A może to wina jego migreny?
- Czary mary.
Koniec. Barabal wstał, pozwalając w ten sposób pozbierać się dziewczynie. Może sobie iść, nawet machnął jej rękę, a jeśli zechce żeby ją doprowadził, tak oczywiście uczyni. Wszak to typu dżentelmen. Huehue. Do następnego spotkania, tyle że teraz u niej w domu, ot co. On w końcu już ma w głowie mroczny i podły plan, ha!
Powrót do góry Go down
Louisa
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Louisa

http://vampireknight.forumpl.net/t522-louisa#612 http://vampireknight.forumpl.net/t592-louisa#811 http://vampireknight.forumpl.net/t3331-ofiara-losu-luska#71592
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 412


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyNie Gru 29, 2013 11:48 am

Louisę nic nie obchodził związek tego mężczyzny. Usiłowała jedynie… no właśnie, sama do końca nie była pewna co też chciała uczynić. Nie interesowało ją, ile wieków spędził z jedną kobietą. Zresztą wątpiła i to szczerze, aby ten pan był wierny. Nie wyglądał na takiego. Raczej szukał możliwie jak najwięcej okazji, by przelecieć kogoś, kto nie jest jego żoną. Cóż za szlacheckie pobudki, godne wręcz średniowiecznego rycerza od siedmiu boleśni!
Nic się zatem nie odezwała na jego głupi komentarz, choć tak bardzo ją korciło. I czyżby wampir był tak wielce znużony swoją oblubienicą? No tak, w końcu była tylko głupim śmiertelnikiem, który ośmielił się odmówić takiemu komuś jak Barabal. Najwyraźniej nie przywykł do tego, by ktokolwiek mu odmawiał. Louisa wreszcie chyba zyskała szansę na ucieczkę i zamierzała to wykorzystać. Ba, nawet przejrzała na oczy i dostrzegła, że Barabal w ogóle się niczym nie różni od innych wampirów tego rodu. Nudziło mu się, więc postanowił zabawić się Louisą. Nie zamierzała więcej odwiedzać tego drania.
Dzielnie zniosła jego lodowaty, beznamiętny pocałunek w ramię. A kiedy wstał, prychnęła na niego, ściągając za sobą narzutę na kanapie. Nie będzie przecież wracać do domu w samym staniku w środku zimy! Miała tylko nadzieję, że odnajdzie swój zaginiony w akcji płaszcz, bo inaczej zamrozi się na śmierć. Ale nie wytrzymała, kiedy machnął na nią ręką. Jakby była jakąś upodloną, znieważoną kobietą!
– Ty parszywy krwiopijco! Wypchaj się! Nie machaj na mnie tym swoim łapskiem, jak na jakąś kurwę! Pieprzony wampir! Pieprzony zamek i wszyscy jego mieszkańcy! Sczeźnijcie!
Wdarła się, zakrywając się cieplutkim kocem.
– Nie leź za mną, pokrako! Odpieprz się!
Zagrzmiała, widząc, że ten ruszył tuż za nią, by ją pewnie odprowadzić. Phew! Sama sobie świetnie poradzi. Trzasnęła za sobą drzwiami, że aż rozległ się huk na całym piętrze. Błądząc po całym zamczysku, znalazła swój płaszcz, więc szybko go założyła i opuściło to przeklęte leże krwiopijców! Barabal również opuścił komnatę.

zt oboje

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 KStLn5u

Kot Louisy.

@
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyNie Kwi 27, 2014 7:41 pm

Udało im się przybyć do Zamczyska, gdzie wampir został poddany badaniom przez tomograf. Testament został od razu wypuszczony. Był zmęczony, więc nie było potrzeby przedłużać tego spotkania i wysłała go na odpoczynek. Jednak jak można się było spodziewać, zbyt długo nie odpoczął, a już go pognało gdzieś w świat. Hahiko nie odezwała ani słowem, nie mogła mu przecież zabronić. Zresztą nim się zorientowała, kanibal opuścił już Zamczysko i ruszył na polowanie. Rudowłosa opuściła laboratorium, zostawiając Hiro, by opracował wyniki. Była ciekawa, co z tego wyniknie. Miała nadzieję, że jakimś cudem mózg nie został uszkodzony. A jeśli faktycznie już się to stało, to minimalnie. Testament już sporo przeszedł, nacierpiał się, nie potrzebował kolejnego ciężaru.
Wampirzyca nie wiedziała, co ze sobą zrobić. Początkowo udała się do sypialni, kierując się za zapachem męża, który miał odpocząć w sypialni. Wyspać się, wypocząć, by móc wrócić w pełni sił do siebie. Sypialnia okazała się pusta, co w ogóle nie zdziwiło wampirzycy. Nie mogła wyjść z podziwu, że dał radę zejść po tych wszystkich schodach z usztywnioną nogą. Pokręciła głową, westchnęła i opuściła sypialnie, zamykając za sobą drzwi. Przez jakąś godzinę, niczym duch krzątała się po Zamczysku, zwiedzając. Mieszkała tutaj, a raczej pomieszkiwała, długie lata, a wciąż odnajdywała komnaty i zakątki, których dotąd jeszcze nie poznała. Dotarła wreszcie na czwarte piętro do komnaty, w której kiedyś spędzali mile czas. Z komnaty przedostała się na taras przez czarne kotary, gdzie od razu otulił ją chłodny, nocy wiatr. Zamknęła oczy i podeszła do barierki, wychylając się głęboko przez nią. Spojrzała w dół i zastanowiła się jak wyglądałby lot. Mogłaby skoczyć na cztery łapy, jak kot. Spojrzała wreszcie ponad horyzont, zerkając na widoki. Rozpościerał się stąd widok na rozległe cmentarzysko oraz las. Jakaś wielka postura na cmentarzu przykuła jej uwagę. Bez problemu mogła rozpoznać swojego męża. Nie zamierzała mu jednak przeszkadzać, gdy spostrzegła drugą, ciemną postać. Nie rozpoznała jej. Odwróciła się tyłem do barierki i skierowała się ku tarasowego fotela, na którym usiadła. Rozsiadła się wygodnie i zamknęła oczy, by rozkoszować się na swój sposób urokami nocy.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPon Kwi 28, 2014 7:59 am

Kiedy Hachiko postanowiła się wycofać z tarasu, wampir wtedy się wycofał do zamku. Już miał dosyć świeżego powietrza i to czego najbardziej pragnął, to znaleźć się przy Hachiko. Opuścił Stare Cmentarzysko, kierując się kulawym krokiem do zamku. Trochę musiało minąć, zanim całkowicie odnalazł się na swoim głównym terenie i dotarł do komnaty, gdzie nie odnalazł małżonki. Za to obmył się z krwi Tsuki... woń posoki ciągle go drażniła, wciąż łaknął pokarmu, acz nie może sięgnąć po tą Najlepszą, po ludzką. Najwidoczniej nie tylko z gustu, potrzebował żywej istoty ale także i od strony zdrowotnej.
Nieco ogarnięty, doczłapał do pokoju z tarasem. Tym razem Ruda tutaj była, zapach nie okazał się pomyłką. Obdarzył żonę zmęczonym spojrzeniem, po czym wszedł głębiej do pomieszczenia. W milczeniu zasiadł na kanapie stojącej na przeciewko wampirzycy. Ostrożnie też przysunął bardziej do siebie nogę. Ciężko było mu chodzi z szynami. I wyniki z tomografu najwidoczniej były jeszcze opracowywane. Ściągnął gumkę z włosów, rozpuszczając je swobodnie na ramiona.
- Nie najadłem się marnym poziomem E.
Burknął zirytowany, kładąc się na kanapie. Głowę oparł na oparciu i po prostu zamknął oczy. Ileż tak wytrzyma bez ludzkiej krwi oraz ciała? Dobre pytanie! No i oczywiście już niego trzeba zbierać się do Gerarda. Na pewno dostanie ochrzan za spóźnienie.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPon Kwi 28, 2014 10:59 am

Hachiko nie wycofała się z tarasu, po prostu odwróciła się od balustrady, by nie śledzić poczynań męża. Może nie chciał, by ktokolwiek go obserwował podczas polowania. Znała jego zachowanie podczas polowań, był skryty i obnażał zębiska, by odstraszyć potencjalnego przeciwnika. Wciąż znajdowała się na tarasu, siedziała sobie na fotelu, na którym właśnie się rozłożyła. Nawet nie wiedziała, w którym momencie ogarnął ją sen. Nie był to głęboki sen, bo gdy wyczuła zapach Testamenta, który z każdym jego krokiem stawał się intensywniejszy, otworzyła oczy. Nie mogła wyjść z podziwu, że dał radę wejść aż na czwarte piętro z tą usztywnioną nogą. W ogóle cud, że mu się chciało tak wspinać. Musiał także po drodze odwiedzić łazienkę, ponieważ na jego twarzy czy dłoniach nie było ani grama krwi. Cóż, co innego mówił płaszcz, ale to normalne, że podczas zarzynania ofiary, krew tryska niczym fontanna.
Hachiko uśmiechnęła się do męża słabo i nim ten cokolwiek zdążył zrobić, wampirzyca odezwała się jako pierwsza.
- Powinieneś udać się do sypialni i wypocząć. Padasz. Sen dobrze by Ci zrobił.
Zlustrowała go uważnie. Nie komentowała oczywiście tego, że ubrudził ubranie. Nie zamierzała mu przecież niczego wypominać.
Pierwsza noc powoli się kończyła.
- Jeśli nie chce Ci się iść do sypialni, to chociaż połóż się na kanapach w tej komnacie.
Sama zaś wstała ze swojego miejsca i podeszła do kanibala, by go zawrócić. Zmusiła go do ułożenia się na czarnej kanapie, podkładając mu pod głowę miękkie poduszki z obu kanap. Chciał się sprzeciwić? Lepiej niech tego nie robi, bo wampirzyca nie było w humorze na ustępowanie rannemu. Można by jej włożyć w rękę bicz i lateksowe ubranko, a raz, dwa, zajęłaby się biedakiem. Gorzej dla jego ciała...
- Nim pojedziesz tam, dam Ci kilkanaście mocnych tabletek przeciwbólowych.
Tam. Właśnie w taki sposób radziła sobie w obliczu nowej sytuacji, z którą sobie nie radziła. Testament miał jechać tam, gdzie są łowcy.
Hachiko nie wiedziała, że wampir otrzymał tylko jedną noc, która niedługo się skończy... Testament samodzielnie przedłużył sobie czas. Właściwie to nawet dobrze, wypocznie i przy okazji Hiro zajął się jego ranami. Same plusy!

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Kwi 29, 2014 10:54 am

Akurat w płaszczu nie był. Miał na sobie bluzę, wszak poprzednie ubranie musiał zrzucić i wrzucić do prania. Zatem brudny od krwi nie chodził. O dziwo ogarnął się, zanim przyszedł do żony.
Oczywiście kobieta nie mogła pozwolić, żeby jej mąż leżał na niewygodnym miejscu. Podstawiła mu pod głowę wiele poduszek z czego oczywiście skorzystał. Nie kręcił nosem, wszak tu chodzi o jak najlepsze warunki do spania. Ciekawe czy u Gerarda nadal będzie leżał na podłodze. Poza tym Ruda dobrze zauważyła. Wampir padał, w dodatku ta wspinaczka po schodach ogromne go zmęczyła, że jak tylko wylądował na poduszkach, zamknął te jedyne ślepie, pragnąc oddać się w ramiona Morfeusza. Zresztą czując na sobie wzrok zdenerwowanej żony, kanibal skrzywił się, spoglądając na nią. Nie ma humoru na ustępowanie rannemu? Cóż... każdy z tej dwójki zawsze na swój sposób będzie samolubnym istnieniem.
- A-ale nie każesz zażyć ich wszystkich na raz?
Co jak co, nie chciał brać za wiele leków. Sięgnął po jedną z poduszek z pod głowy, zakrywając się nią. Hiro też faszerował go lekami i też otrzyma na osłabienie głodu. Tak, strasznie przydatne proszki. Zwłaszcza w sytuacji zamieszkania z ludźmi - łowcami.
- Ciągle jesteś zła.
Oznajmił nagle, nie ujawniając swojej dość przygnębionej miny zza poduszki. Nie znosił gdy ktoś ogląda go w takim stanie, a na dodatek Leadris wysyła w niego dosłownie błyskawice. Ma wyjść z zamku w naprawdę kiepskim humorze? Nikt tak naprawdę mu nie pomógł. Hiro też krzywo patrzy. Co to oznacza? Że pora już iść.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptySro Kwi 30, 2014 7:54 pm

Wampir jak nigdy przyszedł do żony wymyty z krwi, w czystym ubraniu, z rozpuszczonymi, acz nieco poplątanymi włosami. Patrząc tak na niego z chęcią by je rozczesała. Nie chciała tego jednak robić, jeśli Testament nie miał na to ochoty. Wiadomo, to była ego strefa prywatna, której nie chciała przekraczać, jeśli nie miał na to większej ochoty. Lubiła jednak bawić się jego długimi włosami, nie tylko dlatego, by się z nim podrażnić.
Wampirzyca nawet nie chciała myśleć w jakich warunkach Testament będzie mieszkał. Niech się cieszy, że łowca nie zamknie go w jakichś lochach, piwnicy czy na strychu, przykutego do jakiegoś rozgrzanego kaloryfera. Nie, szybko odrzuciłaby takie myśli. To były ostatnie chwile kanibala na jego wolności i nie mogła dłużej zachowywać się tak samolubnie. Zapewne mu przyjemne wspomnienia, do których będzie mógł wracać, gdy będzie się męczył pod dachem łowcy.
Gniew oraz złość czy nawet zdenerwowanie szybko minęła, gdy tak na niego patrzyła. Poraniony, przybity i na pewno nie cieszył się na samą myśl, że musi wracać w tamto miejsce. Znów pomyślała o tym miejsce, nie identyfikując go dokładnie. Mimo wszystko chciała także, by Testament także zrozumiał powody Hachiko do gniewu i złości. Zamknął się jedynie, uznając, że tylko żona powinna zrozumieć i ustąpić. I po prostu pękła, jakby nic więcej się nie liczyło. Przeraziła ją myśl, że mógłby więcej nie ujrzeć kanibala. Oczywiście, że nie chciała, by to się tak skończyło. Ale co miała poradzić?
- Oczywiście, że nie! Chyba, że będziesz chciał oddać się w ręce Morfeusza. Możesz je brać tylko wówczas, gdy będziesz odczuwał silny ból, dwie, góra trzy tabletki na raz.
Poinstruowała go. O tabletkach krwi nawet nie pomyślała. Dobrze, że Hiro wpadł na ten pomysł i dał wampirowi, potrzebującemu tabletki. Wampirzyca ich nie używała, nawet takich nie posiadała, acz wiedziała, że gdzieś można się w takie wyposażyć. Cóż, przynajmniej szlachetny miał głowę na karku i wiedział, że dwa plus dwa to cztery.
Hachiko chwyciła kant poduszki, którą wampir się zakrył i lekko nią szarpnęła, by nieco unieść i odsłonić jego twarz.
- Po prostu mnie zrozum. Nie ufam łowcom. Wiem, że nie chcesz tam wracać, ale musisz. Po prostu...
Wzruszyła ramionami i puściła poduszkę. Nie kontynuowała podjętego wątku, uznając go za zamknięty. Może zrozumie, że nie chce dla niego źle, a po prostu martwi ją cała sytuacja.
- Uczeszę Ci włosy, a później, obiecaj, prześpisz się. Jesteś padnięty, a sen dobrze Ci zrobi, nim, wiesz...
Zniknęła na chwilę z komnaty, udając się do łazienki po szczotkę. Wróciła i zajęła miejsce przy oparciu kanapy, na której leżał Testament. Ułożyła jego włosy, podzieliła na poszczególne pasma włosów i zaczęła czesać. Był to delikatny, subtelny dotyk, którym mogła się rozkoszować. Taka chwilowa pieszczota mogła sprawić, że wampir szybko zaśnie. Lubił przecież wszelkie drapanie po głowie.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPią Maj 02, 2014 8:43 am

Sam nie wiedział, co może go spotkać po powrocie do łowcy. W końcu spóźnił się aż o jedną noc! Pewnie dostanie mnóstwo kazań, a w najgorszym wypadku karę. Właściwie nie bał się, aczkolwiek nie chciał łamać słowa, przecież Gerard zaś mu pomógł. Westchnął cicho. Hachiko ma prawo sie gniewać, ma prawo martwić. W końcu wraca w łapy wroga.
- Dobrze. Hiro też mi dał jakieś proszki.
I wyciągnął z kieszeni małym, białym i plastikowym słoiczku. Wewnątrz znajdowały się tabletki, takie małe oraz okrągłe. Opisane były drukowanymi, pogrubionymi oraz podkreślonymi literami, treść - Na głód. Tak żeby Olbrzym pamiętał do czego służą. I nie, nie były to tabletki krwi. Miały one zmniejszyć łaknienie. Żeby nie stanowił zagrożenia dla siebie oraz otoczenia. Schował z powrotem do kieszeni spodni.
Zerknął na żonę zdrowym ślepiem, jak uniosła kawałek poduszki. Ruda jest zmartwiona, wiedział o tym aż za dobrze.
- Nie uwięzi mnie, spotkamy się jeszcze.
Może się uspokoi? Wampir ponownie dostał swoją poduszkę, jaką szczelnie się zakrył. Tak, brało go na sen, ale czy był w porządku do żony? Przecież ją zaniedbał! Odsunął poduchę, wtem ona wpadła na pomysł rozczesania włosów. Nie ma sprawy, wampir nie zamierzał nigdzie odchodzić, póki nie przybyła żona. Powolne oraz monotonne ruchy, sprawiły że wampirowi same opadły powieki. Hachiko zawsze umiała o niego dbać. Temu też zmusił się do otwarcia oczu oraz złapania jeden dłoni wampirzycy, jaką natychmiast ucałował. Pierw wierzch, później nadgarstek. A na końcu badał palcami jej twarz. Szkoda, że musi wracać. Przebywanie z tą kobietą uspokaja go jak nic innego.
Oczywiście chwile rozkoszy, musiał przerwać nikt inny niż Samuru, który dosłownie palił się w środku. Podrażnione ego piekło, jak zgaga! Nie mógł sie dodzwonić do macochy, wszakże ma przeogromny kaprys na rozmowy z nią, niż z własną matką. Testament od razu wyprostował się do siadu, czując na sobie wzrok syna.
- Tak, jak myślałem. Prędzej czy później się odnajdziesz, ale to nieważne. Hachiko, muszę z Tobą porozmawiać.
Wypalił surowo, patrząc na żonę ojca. Właściwie Olbrzym chciał coś powiedzieć, ale syn raczej nie wyrażał żadnych chęci na rozmowy z nim. Skrzyżował ręce, mając minę nieco zadumaną.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPią Maj 02, 2014 11:07 am

Hachiko nie gniewała się na wampira. Nie mogła. To nie jego wina, że był wampirem, uwielbiającym mordować. Pech chciał, że zaufał łowcy, a ten skazał go na taki los. Wampirzyca jakoś się z tym pogodzi, wyjścia innego nie miała. Nie mogła mu przecież zabronić albo zamknąć w Zamku. Nie zachowałaby się lepiej, niż ten łowca.
Wampirzyca spojrzała na słoiczek, który został wyciągnięty z kieszeni spodni. Wzięła go i zerknęła na napis, po czym odkręciła, by wyjąć jedną tabletkę i jej się przyjrzeć. Po oględzinach wrzuciła ją ponownie do słoiczka i zakręciła, oddając właścicielowi. Dobrze, że Hiro o tym pomyślał. Kanibalowi na pewno się przydadzą i złagodzą jego ataki. A przynajmniej miała taką nadzieję.
- Hiro Ci powiedział, żebyś je brał, gdy poczujesz głód? Jak weźmiesz je za późno, to Ci nie pomogą.
Pogłaskała go po głowie, jak małe dziecko. Później uniosła nieco poduszkę, by spojrzeć w to gadzie, złociste oko. Drugie niedługo pewnie zacznie się odbudowywać. Wampirzyca wiedziała z doświadczenia, że nie będzie to przyjemny proces. Towarzyszy temu ból. Wiadomo, nerwy także muszą się odbudować.
- Gdy tylko będziesz mógł, urwij się stamtąd i przyjedź do Zamku. Trzeba często zmieniać opatrunek oka, by właściwie się regenerowało.
Kolejna rada, a raczej rozkaz wypowiedziany spokojnie. Może i była to tyrada, której wampir mógł mieć już dość, ale wyjścia nie było. Musiał wiedzieć o wszystkim i być przygotowanym. Nie skomentowała jednak jego słów. A co, jeśli uwięzi? Co, jeśli nie zwróci mu wolności? Nie miała zielonego pojęcia.
Mógł spać, sen dobrze mu zrobi, a wampirzyca się nie obrazi. Jasne, nie oszukujmy się, była wściekła na Hiro, że pojawił się akurat w takim momencie. Ale w tej chwili Testament potrzebował snu, a nie zabaw z małżonką.
Pozwoliła złapać się za dłoń, szczotkę przekładając do drugiej dłoni. Przymknęła powieki, rokoszując się jego dotykiem. Schyliła się ku twarzy wampira i zatopiła wargi w jego wargach. Przerwała jego czesanie i dłonie oparła na klatce piersiowej, wodząc po niej.
Oderwała się od męża, gdy wszedł Samuru. Zerknęła na szlachetnego, posyłając mu mordercze spojrzenie. Czy przez te dwa dni wszyscy się zmówili, by im przerwać? Nie pozwoliła Testamentowi wstać. Miał rany.
- Leż. Mów, Samuru.
Zachęciła młodszego wampira, wskazując mu najbliższy fotel. Skoro chciał rozmawiać, niech mówi, co mu leży na "sercu" i niech zostawi ją i Testamenta na prywatności.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPią Maj 02, 2014 12:56 pm

Również popatrzył na opakowanie i tabletkę. Hachiko bardziej znała się na medykamentach, niż on. Dla niego proszek to proszek. Zmarszczył nawet nos, gdy zaciągnął się zapachem tabletek.
- Tak, tak... Wiem. Mówił mi o tym.
Skinął głową na słowa żony. Ma brać lekarstwo jak poczuje głód, a nie będzie miał szansy się pożywić, wtedy złagodzą apetyt oraz samo zdenerwowanie wampira. Mogą więc ocalić mu życie, aczkolwiek i tak musi spożywać pokarm, leki nie dadzą mu potrzebnych składników do przetrwania. To tylko chwilowa ulga. Schował je z powrotem do kieszeni. Niedługo ma wracać, oczywiście musiał też powiadomić o tym Białowłosego, ten ponoć ma go do Gerarda zabrać.
- Raczej pod pretekstem zmiany opatrunku mnie nie wypuści.
Wyburczał cicho i dosyć niemrawo. Naprawdę chce zostać w zamku, wśród swoich. Wszakże lepiej na własnych włościach najlepiej. I kiedy zajęli się sobą, Ruda obdarzyła męża pocałunkiem, przerwał im Samuru. Chłopak uśmiechnął się sztucznie, patrząc na wściekłą macochę.
- Przerwałem Wam w czymś?
Zapytał, udając głupa. Przecież doskonale wiedział, że parka gołabków chciała ze sobą pobyć. Ale niee.. nie wtedy kiedy mości Burmistrz ma problemy z własnym ego. Usadowił się we wskazanym miejscu, wyciągnął papierosa z paczki, którą natychmiast rzucił na stolik. Był u siebie, miał prawo. Zaciągnął się, jak tylko papieros zapłonął przez zapalniczkę.
- Ciężko mi o tym mówić, kiedy tak na mnie patrzyć. Jestem taki wstydliwy.
Zaczął, mierząc chłodno ojca. Nie chciał go tutaj, w końcu i tak nie zrozumie. Kanibal skrzywił się, wstając z kanapy. Pogłaskał żonę po głowie, po czym skierował się do wyjścia z pokoju. Lepiej jak poszuka Hiro. Może nauczy go jak zmieniać opatrunki. Tymczasem wracając do Hachiko i Samuru.
- Mam mały problem, znaczy... jakby to powiedzieć. Podrażniłem swoją dumę.
Odezwał się, jak tylko zostali sami. Samuru przestał siedzieć oparty o oparcie kanapy, a zgarbił się, opierając łokcie o nogi. Czemu w ogóle rozmawia z Rudą? Może po prostu ufał kobiecie? Ma w sobie siłę jaką Samuru chwali i chyba dlatego. Poza tym mądrość wampirzycy, ten chłód. Tak, stanowczo dlatego go przyciąga.
- Schlałem się i wykorzystałem swoją córkę.
No i powiedział. Spojrzał na Macoche. Co ona na to? Skarci mlodego? Nie, Samuru nie obawia się. Ma zamiar tylko pogodzić się z dumą i nie można nazwać tego sumieniem, wszak go nie posiada.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPią Maj 02, 2014 5:24 pm

Wszystko odnośnie do leków zostało już omówione, a Kanibal wiedział już większość. Na tę chwilę nie potrzebował niczego więcej do przetrwania. To zatem oczywiste, że tabletki były jedynie na zniwelowanie głodu, ale pożywiać się wciąż musiał.
- Pod pretekstem mordowania wampirów pewnie Cię wpuści.
Podsunęła mu pomysł na to, jak się mógł wydostać z mieszkania łowcy. Wampirzyca nie wiedziała, gdzie mieszkał. Może to i lepiej, inaczej zrobiłaby rzeź niewiniątek w domu łowcy. Oczywiście nie samodzielnie, ale Hiro mogłaby zwerbować na tę napaść.
- Tak, usiłowaliśmy spędzić razem ostatnie chwile.
Stwierdziła oschle, przeszywając lodowatym wzrokiem pasierba. Samuru jednak miał to gdzieś, choć kto wie, może zazdrościł? Nie patrzyła w stronę szlachetnego, spojrzała na Testamenta, który zaczął się zbierać, gdy jego syn zażyczył sobie prywatności. Był u siebie? Nie, nie był. Był w gościnie u ojca. To oni powinni wyjść, a nie wyganiać pana domu i to jeszcze rannego. Warknęła pod nosem na szlachetnego, odprowadzając wzrokiem męża.
- On jest ranny, a Ty każesz mu chodzić.
Nie musiała wcale wysłuchiwać tyrady Samuru. Mogła opuścić komnatę, ale wyglądał tak, jakby zjadało go sumienie. Możliwe, że jeszcze nie wiedział, iż je posiada. Nigdy nie jest za późno, by się o tym dowiedzieć.
Wstała ze swojego miejsca obok kanapy i usiadła na niej, zakładając nogę na nogę. Sięgnęła, bez pytania, po paczkę fajek pasierba i poczęstowała się jednym. Wetknęła go do usta i zapaliła, pożyczając również zapalniczkę od szlachetnego. Sama rzadko paliła, wykorzystywała zasoby innych osób.
- Niemożliwe! Co musiałeś zrobić, by urazić swą dumę?
Przyjrzała się uważniej wampirowi, czekając na odpowiedź. On także miał w sobie siłę. Potrzebował silnej i stanowczej kobiety, a nie takiej, która głównie zajmuje się sobą.
W pomieszczeniu zrobiło się gwałtownie zimno, gdy Ruda usłyszała, że wampir wykorzystał córkę.
- Rozumiem, że raczej nie zabrałeś jej karty kredytowej i nie kupiłeś sobie samochodu?
Zawsze mógł ją wykorzystać w sposób finansowy. Ale zapewne miał więcej pieniędzy, niż najbogatszy człowiek na świecie. Zatem nie potrzebował ograbiać córki z jej oszczędności.
- Zainteresowałeś się nią? Przejąłeś się tym, co dalej się z nią stało? Jak mniemam chodzi tutaj jedynie o Twoją dumę, prawda? Zatem jeśli choć w małym stopniu zainteresujesz się nią i zrekompensujesz jej to, zadowolisz swoje samolubne zapędy.
Spojrzała na niego surowo. Nawet nie chciała wiedzieć, ile przeżyła ta dziewczyna. Ale zaraz... czy on ją zgwałcił? Nawet Hachiko obawiała się gwałtów, a co dopiero miała powiedzieć ta młoda istota.
- Jeśli liczysz na moją szczerość, oto ona. Nie zachowałeś się jak prawdziwy mężczyzna, Sam. Jeśli chcesz pogodzić się ze swoją dumą, powinieneś odwiedzić córkę.
Przyszpiliła go spojrzeniem swoich chłodnych, kocich oczu.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptySob Maj 03, 2014 6:27 am

Może wypuści pod pretekstem polowania, a może i nie. Nie mógł tego przewidzieć, przecież zawali pierwszą obietnicę! Skinął tylko głową na słowa małżonki, nie mówiąc nic o tym. Po co ją denerwować jeszcze bardziej?
Przerwał im. Samuru nie wykazał się żadnym zainteresowaniem w tej sprawie, uznając iż jego problem jest o wiele poważniejszy niż seks.
- Nie rób z mojego ojca mięczaka. Da sobie radę.
Krzywo spojrzał na macochę. Bez przesady, Kanibal to kawał wampira, jemu żadne bóle nie są straszne. Poza tym jakby nie chciał wstać, to po prostu by został. Proste!
Tak, zraził swoją dumę. A na poczęstowanie się przez Rudą jego papierosami zareagował sarkastycznym uśmiechem. Ale niech bierze, n zdrowie.
- Prędzej ta panna ograbia moje konta bankowe.
Wypalił tuż po jej dziwacznym pytaniu, lecz tak, miało ono charakter retoryczny. Bowiem Hachiko zdążyła się domyślić o co może chodzić. Zaciągnął się zaś, odtrzepując popiół z papierosa do popielniczki. Dym wypuszczał nosem.
- Nie mam zamiaru się z nią widywać.
Odparł tuż po kazaniach wampirzycy. Niby dlaczego ma zainteresować się swoją ofiarą. Sama sobie na to zasłużyła. Poza tym był przy tym Fabio.
- Nie byłem tam sam, a z Fabio. Skąd mogę wiedzieć, czy on coś jej nie zrobił? Albo umówili się przeciwko mnie. Wrobią w gwałt, odbiorą wszystko co mam. Normalnie jak w jakiejś taniej telenoweli. Czysty kretynizm.
Uniósł kącik ust na własną daremną paranoję. Wszak Fabio jest zbyt delikatny na gwałty, Samur oszukiwał samego siebie.
- Jak zajdzie w ciążę, opłacę jej aborcję. To już chyba będzie wystarczający objaw zainteresowania.
Nie kłamał. Burmistrz ma czelność, jeszcze bardziej skrzywdzić ofiarę, sprawdzając jak bardzo wytrzymała jest do swych granic możliwości. Choć czy to spełni? Do pomieszczenia wszedł Hiro, a za nim Olbrzym. Białowłosy rozsiewał za sobą dosyć ponurą aurę, a wyraz twarzy dosłownie stał się kamienny. Wbijał wzrok w Samuru, niemal jakby chciał młodego rozerwać. Słyszał część rozmowy.
- O kim mówisz Samuru?
Spytał spokojnie, lecz spokój nie wydawać się wcale kojący, ciągnął za sobą grozę. Kanibal cicho przysunął się do kanapy na który siedziała małżonka. Spoczął obok niej. Hiro sam chciał do nich zajrzeć, a gwoli ścisłości porozmawiać z Hachiko.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptySob Maj 03, 2014 2:50 pm

Hachiko nie przyjęła do siebie słów Samuru. Może i szlachetny miał w głębokim poważaniu istnienie ojca, to jednak Hachiko bardzo sobie ceniła Testamenta. W dodatku za kilka godzin będzie musiał udać się do domu łowcy, a tam na pewno nie odpocznie. Nie pozwolą mu na to. Nie będzie miał takiej możliwości. Samuru jednak o tym nie wiedział. Zresztą taka wiedza i tak niczego nie zmieni. Dlatego posłała młodemu oskarżycielskie spojrzenie. Temperatura w pomieszczeniu znów zyskała znów swój normalny stan.
Zaciągnęła się ponownie papierosem, wypuszczając dym z warg. Wpatrywała się prosto w pasierba, uważnie, jakby nie chciała, by umknęło jej jakieś słowo z tego, co zamierzał powiedzieć. I tak nie mogła wyjść z podziwu, że przyszedł właśnie do niej, by podzielić się tak ważną, istotną rzeczą, jak uraz na dumy. Przecież dla głowy rodu to było ważniejsze niż władza! Tak, to jednak możliwe. Znalazło się u niego coś ważniejszego niż władza. Czy zdawał sobie sprawę, że duma to jego słaby punkt? O, taka pięta Achillesowa.
- Powinieneś mieć więcej szacunku dla własnej rodziny, skoro jesteś głową rodu, Sam. Prędzej czy później będziesz musiał się tego nauczyć, inaczej zabiorą Ci nawet władzę nad rodem. Znam także Fabio. Może nie tak bardzo jak Ty, ale wątpię, by był zdolny do zrobienia czegoś takiego. Winę ponosisz Ty, nie on albo Twoja córka. Pogódź się z tym.
Powiedziała spokojnie, nie poruszywszy się nawet na milimetr. Nawet nie była już zdziwiona tym, co uczynił. Był zwyrodnialcem, nie miał uczuć ani sumienia, kierował się za to dumą oraz władzą.
- Nie zdziwiłabym się, gdybyś własnoręcznie zrobił jej skrobankę.
Stwierdziła oschle, posyłając mu ostre spojrzenie. Akurat wątpiła, żeby dziewczyna potrzebowała takiej "łaskawości" od ojca gwałciciela. I w ogóle by się nie zdziwiła, gdyby młoda wampirzyca zechciała urodzić dzieciaka, by następnie zniszczyć życie burmistrza. To byłby skandal, a jak wiadomo, wampiry bywają pamiętne. Szkoda, że zamiast zajmować się czymś naprawdę produktywnym, interesowali się czyimiś dupami. Nie potrafiła zrozumieć tego, czym zajmuje się Rada. Ostatnio przecież oczernili kogoś z Shiroyama. Zamiast zająć się wojną z łowcami, zajmują się plotkami.
Hachiko spojrzała na białowłosego, których ich odwiedził i posłała mu słaby uśmiech. Gdy olbrzym usiadł obok niej, oparła się kurtuazyjnie o jego ramię. Wiedziała już, czemu przyszedł razem z Hiro. Czas wracać do łowcy.
- No, Samuru, pochwal się wujowi.
Zachęciła młodzieńca, gasząc papierosa. Powie? Czy się wycofa jak tchórz?

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
Testament

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638 http://vampireknight.forumpl.net/t3168-testament#66838 http://vampireknight.forumpl.net/t3976-testament#87885
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1933


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptySob Maj 03, 2014 3:50 pm

Naprawdę... Hachiko potrafi rozmawiać z Samuru, tak żeby słuchał ją do końca, acz na słuchaniu się kończyło niż wykonywaniu owych "porad". Prychnął na słowa macochy, marszcząc lekko brwi. Łatwo jej mówić.
- Jestem niewinny.
Owszem, upierał się przy swoim, kończąc w ten sposób temat. Liczył że Ruda pomoże mu w jakiejś intrydze, a nie zacznie pouczać jak dziecko, choć Sam jest dla niej jak dzieciak porównując ich wiekiem. Ale to Samur, wyjebane ma i wie o wszystkim najlepiej. Dogasił papierosa w popelniczce.
- Wreszcie gadasz jak ludzie.
Kpina! Poza tym podsunęła mu niezły plan. Wykorzysta ojca do zamordowania nienarodzonego wnuka, jeśli tylko zajdzie taka potrzeba. O i o wilku mowa. Kanibal jednak za długo nie zostanie, wszak musi wracać, a Hiro go odwieźć. Lecz zanim to nastąpi, podał Hachiko wyniki z tomografii. Nie były one zadowalające ale też nietragiczne. Mózg co prawda uległ zniszczeniu, acz ma się dobrze. Wreszcie spojrzał na młodego Kuroiashite, oczekując odpowiedzi. Samur jedynie westchnął, zakładając ręce za głowę.
- O rety, rety Cornelia nie jest już niewinna.
Wielkie halo robią, serio. Lecz kiedy Hiro domyślił się co takiego mógł narobić młody, gniew ogarnął go jak nigdy dotąd. Nawet i Kanibal się skrzywił.
- Mogłeś ją zjeść.
Syknąl w stronę syna, zostawiając dłońmi usta, jakby Hachiko z Hiro mieli go nie usłyszeć. Oczywiście się mylił. Samuru parsknął śmiechem, a Białowłosy skarcił wampira spojrzeniem.
- Jeden wart drugiego. Testament, powiedz Pa pa i idziemy. A ty Samuru masz tutaj być do mojego powrotu. Przypilnuj go Hachiko.
Po tych słowach, Olbrzym wtulił się po raz ostatni do żony, a Samowi po prostu pomachał, znikając razem z Hiro z komnaty. I właśnie nastała miażdżąca cisza. Kto pierwszy odważy się ją złamać?

zt Tess i Hiro

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 LsbQT4u
Powrót do góry Go down
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 942


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyNie Maj 04, 2014 5:01 pm

Hachiko miała świetną rękę do młodszych wampirów albo do osób o wybujałym ego. Choć w przypadku Samuru akurat to wybujało ego miałoby swoje podstawy. Nie musiał przecież kierować się radami wampirzycy. Był dorosły i robił, co mu się podobało. Tym razem również zrobi jak mu się tam podoba. Mógł nawet poskakać na lewej nodze, jeśli mu to w czymś pomoże.
- Och, proszę Cię. Kogo jak kogo, ale mnie nie oszukuj.
Zaśmiała się, spoglądając mu w oczy wyzywająco. Wampirzyca aż tak głupia to nie była. Ruda mogła mu pomóc! Bardzo chętnie wymyśli jakąś intrygę (byle nie na kogoś z rodziny, szanowała ją, może prócz Gabrieli...), może wziąć także udział w ciekawych eksperymentach. Uwielbiała je! Może i nie była tak doświadczona jak białowłosy, ale na pewno jej umiejętności w czymś by się przydały.
- O, coś mi się przypomniało, kochanieńki. Kiedyś mieliśmy plany stworzenia hodowli ludzi...
Przypomniała mu, machając lekceważąco ręką, jakby zamykała poprzedni temat. O, nie było o czym rozmawiać. Stało się! Zgwałcił i nie cofnie tego. Nawet pewnie by nie chciał, bo po co?
Hachiko sięgnęła po wyniki, przyglądając im się. Zmarszczyła brwi. Nawet jeśli dla szlachetnego nie były to takie złe wyniki, Hachiko była wstrząśnięta. Dla takiego wampira jak Testament, nawet najmniejsza "rysa" na mózgu może wpłynąć na niego źle, na przykład wpływając jakoś na jego osobowość. Trzeba mieć Testamenta na oku. Spojrzała nawet znacząco na Hiro, jakby ten miał zdolność czytania w myślach.
W każdym razie pożegnała się, ze smutkiem, z mężem, którego zabrał Hiro. Gdy opuścili spojrzała tajemniczo na pasierba, posyłając mu uśmiech.
- Jak mniemam, knujesz coś niedobrego? Przyznaj się!
Zaśmiała się, nachylając w jego stronę. Normalnie czuła, że coś knuł! A ona była pierwsza, by mu w tym pomóc.
Hachiko obiecała przekazać Hiro, że Samuru otrzymał ważny telefon przez co nie będzie mógł się z nim spotkać. Oczywiście młody szlachetny bardzo nad tym "ubolewał". W każdym razie, wampirzyca nie miała co tutaj robić, zatem opuściła komnatę.

zt

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Taras [czwarte piętro] - Page 3 Cz6mbzo


Ostatnio zmieniony przez Hachiko dnia Czw Maj 08, 2014 7:41 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
Samuru

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru http://vampireknight.forumpl.net/t3537-samuru#76535
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1350


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Maj 06, 2014 6:24 am

Dokładnie. Szlachetny zrobi co zechce, wszak jest tak niezależnym typem, do tego okrutnym, że żadne groźby ani rozkazy nie zrobią na niego żadnego wrażenia. Nawet Hiro ma z nim trudności, mimo iż jeszcze ma jakiś wpływ na młodego.
- Naprawdę jestem czysty jak łza! Spójrz na mnie... Pokojowy, tolerancyjny i wcale nieszkodliwy dla społeczeństwa osobnik. Tylko do piersi mnie tulać.
Zero emocji, zero przekonania. Samur znudził się już klepaniem biedy o Cornelii, przecież czasu się nie cofnie, a panna przynajmniej spokornieje na widok ojca. Hachiko ani Hiro nie odnajdą w nim sumienia, w końcu go nie ma.
- Taa? A jasne, jasne...
Tak, burmistrz i jego rozmowy. Dosłownie nie miał chęci na coś, co już robi i to sam. Dla niego zyski, frajda. Dzielić się nie znosi - no chyba, że mu się jednak coś odwidzi. Zresztą Ruda go zna. Sam to chuj.
Może szkoda na mózg wcale zła nie wyjdzie? Trzeba bestie obserwować, a nuż się nic nie stanie. W każdym razie Hiro musiał wyjść z Kanibalem, zostawiając wampiry same. Samuru rozsiadł się wygodniej. Oczywiście ciszą nie na długo zabawił. Spojrzał na macoche na wpół przymkniętymi powiekami.
- Nie powiem Ci.
Odparł, poprawiając się na kanapie. Nogi na drugą stronę siedziska, głowa na oparcie i już leżał. Dłonie (z czego lewa miała na sobie czarną skórzaną rękawiczkę) splót palcami kładąc je ba brzuchu. Telefon zabrzędzał wibracjami w kieszeni, na co Samur zareagował cichym warknięciem. Niechętnie wyciągnął sprawcę naruszenia spokoju, odczytując wiadomość. Pierwsza ofiara już jest. Ręka z telefonem opadła na podłogę. Przyciąganie kanapy było zbyt silne oraz przyjemne.
- Powiesz Hiro, że dostałem ważny telefon z pracy i musiałem wyjść.
Odezwał się nagle, choć z miejsca się i tak ani o milimetr nie ruszył... noo ale niestety za długo leżeć nie mógł i zanim Hiro tutaj wpadnie. Samura już nie będzie, o!

zt
Powrót do góry Go down
Rillianne

Rillianne

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 335


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPon Sie 18, 2014 3:17 pm

- Ale ja nie chcę jeszcze wracać! - zawyła, wlepiając w dziadka zawiedzione tęczówki. Wcale nie uśmiechał się jej powrót do domu. Nie w chwili w której zaczęła się właśnie dobrze bawić. Naburmuszyła się, splatając ze sobą obie rączki, by właśnie w ten sposób przekazać starszemu wampirowi swoje ogromne niezadowolenie. Na jakiekolwiek prośby Marius'a by zachowała względny spokój bądź pouczenia, zawierające w sobie nagminne upomnienia brzmiące mniej więcej tak: zachowuj się tak jak, to przystało na szlachetnego wampirka bądź dziewczynką tak nie wypada, wcale nie reagowała. Ba! Wszystkie słowa dziadka zbywała zwykłym machnięciem ręki, robiąc mu w ten sposób siarę przy obecnej służbie. Sama sobie wstydu narobić nie mogła, wszak jest jeszcze tylko pięcioletnim, kapryśnym dzieckiem natomiast Marius dorosłym mężczyzną, który nie potrafi zapanować nad rozbrykaną młódką. Kiedy jednak głośne słowa ogólnego protestu Rillianny zostały zupełnie zignorowane przez szlachetnego, Julie potulnie się poddała, ostatecznie bez większej afery wsiadając do auta, które zawiozło ją pod same drzwi zamczyska. Na widok dobrze znanej jej służby, całkowicie rozpromieniała zapominając dziadkowi jego haniebne zachowanie w stosunku do niej. Ot, pośpiesznie pożegnała się z wampirem (zachowała jednak przy tym ogładę, oddając mu też należyty szacunek jako osobie starszej. W końcu tak uczyła ją matka) po czym rzuciła się w ramiona pierwszej lepszej (baloniastej) pokojówki Tess'a. Nie było jej zaledwie parę godzin, ale zdążyła się już za nimi wszystkim stęsknić, poważnie. Dziewczęta mają swój nietuzinkowy urok! Dlatego perspektywa spędzenia teraz z nimi kilku chwil wydawała się małolacie niezwykle kusząca. Pograła z nimi w kółko i krzyżyk te sprawy, aż w końcu wpadła na genialny pomysł, ażeby pobawiły się z nią w nieśmiertelnego berka, także biedne służki musiały ganiać za Rill po całym domostwie mrocznego Testament'a niczym niespełna rozumu, dziesięcioletnie dzieci.
- Kocham tatusia! - wydarła się praktycznie na pół zamczyska, stojąc w drzwiach od salonu, gdzie Ringo siedział z jakąś kobietą. Pomachała jaj zamaszyście, zaraz gromiąc ją wzrokiem za to, że w ogóle odważyła się przebywać w towarzystwie jej tatusia, kiedy ona jest w zamku. Prychnęła głośno i donośnie, chcąc wejść do pomieszczenia, gdy nagle ktoś zwyczajnie zatkał jej buzię, grzecznie odstawiają ją na taras. Rillka przymknęła się, kiedy uświadomiła sobie, że została zupełnie sama! Zatarła śmiesznie łapki, zaraz rzucając się na jedną z kanap w pokoju. Przytuliła się do wielkiej poduchy, wbijając w nią ostre kiełki. Po co? By delikatnie ją nadszarpać i uwolnić z niej biały puch, który zaraz opadł na posadzkę.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 TJw3nFg
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
Dastan

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Sie 19, 2014 8:49 pm

Zatem Dastan pojechał razem z Yuki w stronę Zamku na cmentarzu. Po drodze szlachetny dowiedział się, że Rillianne nie jest jednak w posiadłości matki, a już powróciła do starego zamczyska w mieście. Podwiózł ją tam ten stary cap Marius. Dastan nie znosił dziada za samolubnie podejmowane decyzję względem swej jedynej córki, o którą powinien dbać. Ale zamiast tego wolał ją sprzedać Ringo i o, tak powstały kolejne, nawarstwiające się problemy. Zatem niech się Marius nie dziwi, że Dastan wolał zostać następcą swojego ojca, a nie następcą Mariusa. Jeszcze go nie popieprzyło, aby zniżać się do takiego poziomu samolubstwa. Marius przebijał w tym nawet swoją córkę! Już wiadomo przynajmniej po kim to miała Yuki – po ojcu.
W każdym razie Dastan zajechał w trybie ekspresowym do Zamku. Jego sportowy samochód pozwolił mu dojechać tam w pół godziny. Oczywiście złamał po drodze kilka przepisów, nakazów i zakazów, ale kogo to obchodziło? Ludzie przynajmniej będą wiedzieli, by nie opuszczać domu po dwudziestej drugiej, bo może ich rozjechać niebieski szatan. Jeśli Yuki wtrącała się do tego, jak blondas prowadził, zatrzyma samochód i pozwoli jej wysiąść po drodze, skoro było jej tak źle. Ale jeżeli nic nie komentowała tylko zdała się na synowskie umiejętności i refleks geparda, odstawił ją pod samiuteńką bramą zamku. Stamtąd oczywiście przyszło im iść na nogach. Właściwie to Dastan nie wiedział, jak czuć się zamku. Lubił to miejsce, przez jakiś czas nawet tutaj mieszkał, ale teraz był tutaj jedynie gościem. Po drodze rozdzielił się z wampirzycą i zaczepił jedną z… cycatych służących Testamenta, by łaskawie zechciała wskazać mu, gdzie znajduje się jego siostra Rillianne. Został odesłany na czwarte piętro, na taras. Pojawił się tam w przeciągu kilku sekund, poruszał się oczywiście w wampirzym tempie. Usłyszał nawet tajemniczy krzyk dziewczynki, że kocha tatusia. Cóż, przynajmniej ona miała w miarę normalne dzieciństwo. Mogła czuć się jak roszpunka! Zamknięta w wieży (Zamek), która była strzeżona przez złą wiedźmę (Yuki), zabrana od kochającego ojca (Ringo), a uwolniona przez przystojnego księcia (Dastana), który wspiął się po wieży do okna po jej długich, splecionych w warkocz włosach.
I tak oto w drzwiach tarasu pojawił się nie kto inny, jak Szatan vel Dastan.
– Rillianne?
Wolał się upewnić. Ostatnim razem widział ją, gdy miała kilka godzin. Nawet trzymał ją na rękach przez kilka minut. Dość przyjemne, nietuzinkowe uczucie. Jeszcze trochę i będzie trzymał własne dziecko.
– Jestem Dastan. Twój starszy brat.
Z góry się przedstawił, informując ją, jeśli nie miała pojęcia kim był. Może i wiedziała, że miała brata, ale na pewno go nie pamiętała. Wampir wszedł do środka pewnie, rozglądając się dookoła. Dość przytulny salonik, z podwójnymi, szklanymi drzwiami, prowadzącymi na olbrzymi oszklony taras. Tak, to miejsce z pewnością spodobałoby się Mel.
– Nie nudzi Ci się przebywać tutaj samej?
Spytał, zerkając na nią wreszcie swoimi złotymi tęczówkami.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 9qqaX9w
Powrót do góry Go down
Rillianne

Rillianne

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 335


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyWto Sie 19, 2014 9:31 pm

Rillianne od razu wyczuła obecność matki w zamku. Poruszyła się nawet nieznacznie na miękkiej kanapie, przysłaniając twarz poduszką. Ot, miała nadzieję, że matka skieruje swoje kroki właśnie do niej i wynagrodzi swojej najmłodszej córce tak długą nieobecność. Zawiodła się jednak, wyczuwając zupełnie inny, obcy sobie zapach, który z każdą chwilą przybierał na sile. Zmarszczyła zaskoczona brwi, odkładając poduszkę na miejsce. Uniosła się do siadu, wlepiając wyczekujące spojrzenie w drzwi prowadzące do pokoju, aż w końcu pojawił się w nich Dastan. Młódka na widok swojego starszego brata oniemiała, ba! Z wrażenia uchyliła bezwiednie usteczka, samoistnie formując je na kształt litery 'O'. I tak trwała bez ruchu przez dłuższą chwilę, zrywając się nagle, zupełnie nieoczekiwanie ze swojego siedziska. Podbiegła pośpiesznie do blondyna, zaraz oplatając jego nogi swoim chudymi rączkami, natomiast pulchny policzek wtuliła w jedno z jego kolan. Tak - przypływ miłości al'a Rillka właśnie nastąpił.
- Dasti! Dasti! - zawołała pełna szczęścia, niezmiennie trwając w swojej bądź, co bądź dziwnej pozycji. Zachichotała cicho, odsuwając buzię od nóg wampira, by spojrzeć na niego z dołu. Uśmiechnęła się od ucha do ucha, prezentując przy okazji swojemu bratu małe, ostre kiełki. No co!? Trzeba się chwalić, prawda?
- Służki się ze mną bawią. - odpowiedziała na jego pytanie, nie widząc nic dziwnego w tym, że nie przebywa z dziećmi w swoim wieku. W końcu od pieluchy panoszy się po zamku, otaczając się głównie dorosłymi 'kompanami'. Co prawda ma jeszcze Sahal'a, chociaż po jego zachowaniu mała wnioskuje, że chłopak zwyczajnie jej nie lubi. Nikt jej natomiast jeszcze nie wytłumaczył, że posiadanie koleżanek w swoim wieku, to normalna kolej rzeczy, więc Julie żyje w błędzie ciesząc się przynajmniej tym, że może porozmawiać z mamą, tatą czy kimkolwiek innym z zamczyska.
- Chodź Dasti, chodź. - mruknęła, ciągnąc go za rękę w kierunku kanap. Usadowiła go na jednej z nich, samej stając przed nim. Obróciła się w okół własnej osi, kłaniając się po swoim małym występie.
- Jak Ci się podobam? - palnęła, czekając z zawziętą miną na jego odpowiedź.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 TJw3nFg
Powrót do góry Go down
Dastan
Dastan
Dastan
Dastan

http://vampireknight.forumpl.net/t502-dastan
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 505


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyCzw Sie 21, 2014 9:26 am

Naprawdę sądziła, że matka do niej zajrzy, zainteresuje się i zapyta, jak miewa się jej najmłodsza córka? Najwyraźniej nie znała jeszcze Yuki i wciąż żyła swoją naiwną, dziecięcą nadzieją, że matka żyje tylko dla tej małej istotki. Dastan jednak nie zamierzał sprawiać, by Rillianne stanęła na ziemi i przejrzała na oczy. To by ją mocno zraniło. Ale póki co musiał wystarczyć jej starszy brat. Obiecał sobie, że będzie ją często odwiedzał, przynajmniej dopóki nie wyjedzie do Stanów na studia. Zresztą sam wiedział po sobie, że dziecku nikt matki nie zastąpi.
Szlachetny dostrzegł oniemiałość, jaka rozjaśniła twarz dziewczynki. Musiał przyznać, że była bardzo podobna zarówno do samego Ringo jak i do Yuki. Nie wiadomo po kim miała włosy, były tak jasne, że w zależności od kąta podania światła wpadały albo w kolor żyta albo w kolor mleka. A wampiry miały wręcz doskonały wzrok, więc takie szczegóły dało się uchwycić. I te oczy… odziedziczone zarówno po ojcu, jak i matce. Tylko Dastan miał więcej cech Naizena z wyglądu jak i charakteru. Może to i dobrze? Albo nawet nie dostrzegał, że w swoim charakterze miał coś po matce. Tak, odpychał od siebie innych!
Reakcja dziewczynki nieco go zaskoczyła, ale nie dał tego po sobie znać. Patrzył na nią z góry, jak przytula się do jego nóg i właściwie to nie wiedział, jak powinien na to zareagować. Dlatego też nic nie zrobił. Pozwolił na to dziewczynce i zmierzwił ostrożnie jej jasne włosy.
– Niezłe ząbki. Robisz z nich już użytek?
Ba, młode damy trzeba przecież komplementować, jeśli sobie na to zasłużyły, prawda? A jak na takie małe dziecko jej zęby robiły wrażenie. Widać, że w połowie należy do rodu Kuroiaishita, a oni już wiedzą, do czego służą kły. Gdyby tylko sam należał do tego rodu… nie musiałby hamować swoich zapędów i potrzeb. Ale ze względu na ojca i swojego rodu musiał to robić, niestety.
– Chcesz zobaczyć moje kły?
Aż mu oczy błysnęły. Tak, nie ma to jak popisywać się przed pięcioletnią dziewczynką. Ale wciąż był przecież młodzieńcem, to normalne w jego wieku, że chciał, musiał i odczuwał potrzebę popisywania się przed dziewczynami. Nawet takimi niewyrośniętymi!
Pozwolił wziąć się za rękę i zaprowadzić na jedną z tych skórzanych, czarnych kanap. Spoczął zatem na niej, krzyżując ramiona na klatce piersiowej. Przyglądał się uważnie dziewczynce, która właśnie prezentowała mu swój ubiór. Zmarszczył brwi. Ringo naprawdę pozwalał jej się tak ubierać?
– Podobasz, podobasz, ale nie za krótkie te spodenki?
Tak, Dastan już gderał! Zresztą powinni go i tak trzymać z dala od Rillianne. Przecież zdążył się już dobrać do swojej jednej przyrodniej siostry. Teraz, patrząc na młodszą siostrę, mógł śmiało stwierdzić, że będzie naprawdę piękną kobietą. A pech chciał, że Dastan, nie wiadomo w ogóle dlaczego, uwielbiał takie kobiety, które były podobne do jego matki. Pierw Yvelin, teraz Rillianne. No nie ma bata! Dobrze, że wciąż była dzieckiem.
– Nie powinny być nieco dłuższe? Takie, no wiesz, do ziemi?
Tak, najlepiej to ubrałby ją w habit. W tym Zamku to aż roi się od zboczeńców!

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 9qqaX9w
Powrót do góry Go down
Rillianne

Rillianne

http://vampireknight.forumpl.net/t1412-rillianne#27490
Zarejestrował/a : 23/03/2014
Liczba postów : 335


Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 EmptyPon Sie 25, 2014 4:36 pm

- Tak! Papcio mówi, że im wcześniej zacznę pić krew bezpośrednio od swoich ofiar, tym lepiej. Raz nawet pozwolił mi ugryźć siebie! - dziwne? Ani trochę! Jej rodzina od wieków lubuje się w krwi, dlatego widok małego dziecka spijającego zachłannie czerwoną posokę z żył służby bądź niewolników na nikim nie robi już wrażenia. Ponad to młódka otwarcie podziela zdanie własnego ojca. Picie krwi z woreczka dla nikogo nie jest ani fajne, ani miłe. Sięga się po to w ostateczności, zresztą gdyby mała Rillianna szła w tym temacie śladami matki, to nie wyszłaby z tym na dobre. Młódka doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że zaczynając wcześniej swoje podboje na ofiarach, szybciej wykształci w sobie odpowiednie wampirze instynkty, które pozwolą jej przetrwać na tym okrutnym świecie. W końcu Julie nie chce być słaba! Musi wiedzieć jak się pożywiać, jak sprowadzić kogoś do parteru i potraktować go jak przystawkę. Gdyby jakimś cudem się tego nie nauczyła stałaby się słaba i całkowicie bezużyteczna dla swojej rodziny, a dla wampirzycy byłoby to okropną porażką. Szczególnie, że została obdarzona przez matkę naturę niezwykle ciekawymi talentami.
- Chcę. - ona by nie chciała? A w życiu! Wszystko co dotyczy Dastan'a od tej chwili jest dla niej najciekawsze, najfajniejsze i w ogóle, wow! Ot, Dasti jest pierwszym członkiem jej rodzeństwa, który postanowił ją poznać, dodatkowo roztaczając nad nią swoje skrzydła. Choć widzą się dopiero niecałe pięć minut, Rill jest święcie przekonana, że gdy przyjdzie co do czego, blondas stanie w jej obronie, choćby nie wiem co. Również młódka, gdy nieco podrośnie bez żadnego ale stanie za bratem murem. Czemu? Bo otoczyła go zupełnie niezrozumiałą sympatią małego dziecka, które bezgranicznie ufa ludziom, których widzi zaledwie chwilę. Mimo, że nie jest naiwna, nie zawsze pozwala się zbliżyć komuś bliżej, Dastanowi pozostawiła do siebie otwartą drogę. No bo czemu nie? Jest jej bratem. Jedynym starszym bratem o którego istnieniu wie i wie, że będzie z nią na zawsze nawet wtedy, kiedy przeprowadzi się na drugi koniec świata, o!
- Przecież jest lato. Nie ma sensu chodzić w długich spodniach, kiedy inne dzieci ubierają się tak jak ja. - wymamrotała, przybierając czerwonych kolorków na pyzatych polikach, jakby się co najmniej speszyła. Podgryzła nawet dolną wargę, przez chwile wlepiając namolne spojrzenie w czubki swoich czarnych, lakierowanych sztybletów. Splotła ze sobą łapki, wzdychając cichutko. Nikt jeszcze nigdy nie zwrócił jej uwagi na temat wyglądu oraz ubioru. Rill zawsze miała wrażenie, że jest ubierana dobrze i schludnie przez służki bądź samą matkę, która najczęściej wciska ją w przeróżne, kolorowe sukienki.
- Mogę to coś, co masz na ręce? - wypaliła nagle, zauważając pieszczochę na jednej z rąk Dastan'a. Klasnęła wesoło w rączki, robiąc przy okazji maślane oczęta typowe dla piesków, które widzą najlepsze smakołyki za sklepową witryną. Odważyła się nawet podejść bliżej blondyna, ba! Oparła drobne dłonie na jego kolanach, wysuwając łepek nieco do przodu, by być jeszcze bliżej buzi brata. Tak o - żeby miał jeszcze lepszy widok na jej wielkie, dwukolorowe tęczówki nachalnie zerkające raz na pieszczochę raz wprost w jego piwne oczy.

_________________
Taras [czwarte piętro] - Page 3 TJw3nFg
Powrót do góry Go down
Sponsored content




Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Taras [czwarte piętro]   Taras [czwarte piętro] - Page 3 Empty

Powrót do góry Go down
 
Taras [czwarte piętro]
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Stary Zamek :: POSIADŁOŚĆ I TEREN WOKÓŁ ZAMKU :: DRUGIE PIĘTRO I NAJWYŻSZE-
Skocz do: