IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Prom.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Prom.   Wto Paź 23, 2012 7:59 pm

Zaniedbany, niemalże opuszczony port, do którego wciąż cumują statki. Uwaga, są to na ogół statki towarowe, żadko przewożą osoby, chociaż i to się zdaża, jeśli oczywiście zapłaci się sporo pieniędzy za przewóz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Pon Mar 04, 2013 7:52 pm

Ucieczka z apartamentowca szybko zleciała. Kanibal w swojej prawdziwej, wampirzej postaci mógł wreszcie nadrobić straty w łowach i właśnie w tym tkwi szczegół - Olbrzym nie mógł opanować żądzy. Zapanowała nad nim całkowicie! Wyjątkowo głodny i rozjuszony. Szukał byle jakiej ofiary, w którą mógły zatopić swoje zębiska i pożreć. Prom idealnie się do tego nadawał. Często znajdował tutaj nieszczęśników wartych uwagi oraz paszczy bestii.
Wlókł swoje cielsko ku przystani, węsząc niczym pies. Jak na razie nie znalazł nic zjadalnego. Żadnej żywej duszy. Wściekłość rosła w niebezpiecznym tempie, aż obroża dawała o sobie znać choć nic a nic nie pomogła. Furia wampira istniała jak tylko docierał fakt o braku ofiar do jego zwierzęcego umysłu. Prąd nie był w stanie opanować tego osobnika. Chwytał za ustrojstwo na gardzielu, walcząc o zerwnie go, w dodatku porażenie jeszcze bardziej szkodziło umysłowi potwora, mimo iż ciało także cierpiało. Jak to się skończy? Tego on nie zgadnie, nie jest w stani racjonalnie myśleć. Jak widać przemiana w wampira otworzyła wrota całkowitemu szaleństwu.
Szedł nadal przed siebi dysząc z przeklętego głodu i złoście. Gorzej będzie kiedy nikogo nie znajdzie na swojej drodze.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Pon Mar 04, 2013 8:36 pm

Szła wolno. Nie czuła się za dobrze, bo choć bardzo się starała, głód zaczynał jej doskwierać i nawet tabletki jej nie pomagały. Powiedziała sobie, że jak tylko bardzo się zaprze to da radę, problem polegał na tym, że im bardziej chciała mieć nad sobą kontrolę, tym więcej o tym myślała, a co za tym idzie, trudniej było jej się skupić i tym trudniej było jej zachować nad sobą panowanie. Żądza krwi niestety dawała o sobie znać, krwi dawno nie piła, to tylko zaczynała być coraz bardziej podrażniona, a to nie wróżyło dobrze na przyszłość i prędzej czy później kogoś zaatakuje.
Opuściła akademię, gdyż nie mogła już dłużej wytrzymać. Była zdenerwowana, we wściekłości wyrzuciła resztkę tabletek krwi. Przeklęty Samuru urządził cudnie. Wampirzyca szła ulicami, ale że zapach ludzi ją drażnił wybierała mniej ludne miejsca i w ten sposób, przemykając się bokiem dotarła aż do portu w pobliżu promów. Były tu pustki, a San szła wolno, lekko chwiejnie. Oczy żarzyły jej się czerwono i wyraźnie widoczny był u niej głód krwi. W pewnym momencie przystanęła zaczynając się rozglądać. Mimowolnie jej nos zaczął węszyć. Coś wyłapała, ale nie wiedziała co to jest. Znajome, bardzo znajome... Nieważne, szła dalej, kręcąc się po wąskich ścieżkach, aż doszła do samego brzegu...
Idąc tak, w pewnym momencie znów przystanęła. Dlaczego? Powód był prosty - jej oczom ukazał się nie kto inny jak Testament. spojrzała na niego czerwonymi tęczówkami. Jeszcze była świadoma wszystkiego, to nie było jak wtedy - nie była ogłupiała i pozbawiona wolnej woli. Wiedziała gdzie jest, ale czuła potworny ból, który palił jej gardło. Zawarczała głucho, zakaszlała, odpluła, ale ból nie mijał.
- Ty...
Poznała Tessa, a przynajmniej poznawała go jak przez mgłę. Kiedy ostatnim razem go wiedziała, to wspólnie zrobili niezłą rzeź w domu dziecka. Jak będzie teraz? Tess nie wyglądał najlepiej, a i San cierpiała katusze, ponownie przechodząc przez to samo. Miała dość.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Pon Mar 04, 2013 9:31 pm

Nie przestawał szukać. Instynkt wciąż podpowiadał o pozostaniu, że tutaj napcha swój brzuch. Nie może przecież nie posłuchać tych rad. Oblizał się z widoczną zachłannością, by przy tym przystanąć. Rozejrzał się nerwowo po promie i przeczucie go nie zmyliło. Na widoku pojawiła się postać. Wampir poziomu E. Bestia nie rozpoznawała osób, stawał się wręcz niebezpieczny dla otoczenia. Dlatego w Santii nie poznał nikogo. Prychnął, otwierając szerzej ślepia. Przemiana w wampira odbudowała utracony wzrokowy narząd i także rozbudziła prawdziwego potwora.
Postać także była głodna, a wskazywały na to ślepia koloru szkarłatu. Kanibal w przeciwieństwie od niej nie miał takich źrenic - miały normalny, żółty kolor. Tylko właśnie nie pokazywały opanowajia jedynie dzikość i żądzę krwi. Wpatrywał się w nią swoją pełną złością. Obnarzył zaślinione zębiska i zamruczał wrogo do swojej małej ofiary. Ruszył na nią. Wielkie cielsko potwora ruszyło ku Santii. Ta niewinna osóbka stanie się jego małym początkiem.
A co do obroży? Raniła bestie okrutnie lecz głód był o wiele silniejszy. Nic go nie powstrzyma. Nic! I ciężko nawet stwierdzić czy jedna ofiara mu wystarczy na zaspokojenie ogromnego apetytu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 9:28 am

Nie spodziewała się, że zastanie tu innego drapieżnika, który tak jak ona, a może nawet bardziej niż ona, będzie chciał dopaść jakąś ofiarę. No cóż, natrafili na siebie ponownie, choć San kojarzyła tego wampira ledwo-ledwo. To trochę tak, jakby próbować sobie przypomnieć zdarzenia z poprzedniej nocy będąc na totalnym kacu. Jednak nie o to chodzi teraz, gdyż, gdy spotykają sie w jednym miejscu dwaj drapieżnicy, nic dobrego z tego wyjść nie może. I tak właśnie miało być w tym momencie.
Czerwone oczy wampirzycy otwarły się szeroko, widząc co zamierza zrobić wielkolud. Stała chwilę, ale gdy ten naglę ruszył w jej stronę, wiedziała już, instynktownie czuła, że powinna zacząć uciekać. Tu już nie chodziło o rządzę krwi, wszystko teraz obracało się wokół woli przetrwania, a o ile bez wahania rzuciłaby się na jakiegoś człowieka, w tym wypadku niestety sprawa wyglądała inaczej. San widząc szarżującego na nią wampira warknęła wściekle i odwróciła się gwałtownie, lekko zataczając. Zamierzała uciec z tego miejsca i to jak najszybciej.
Biegła, skręcając ledwo udało jej się utrzymać równowagę, przy okazji uderzyła bokiem z jakiś budynek, odbiła się od niego i biegła dalej. Nie myślała o niczym, nie planowała, nie zastanawiała się, po prostu biegła, nawet nie patrząc gdzie biegnie, nawet nie zastanawiając się nad tym, że tuż za nią pędzi Testament. To był instynkt, czysty, niczym niezmącony instynkt.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 10:51 am

O tak. Dwa stworzenia łaknące krwi biedaków spotykają się na niemal opuszczonym promie. Ale które z nich okaże się drapieżnikiem szczytowym w łańcuchu pokarmowym? Z całą pewnością dowiemy się dzisiaj.
Kanibal nie przestanie ścigać swojej ofiary aż do utraty tchu. Głód oraz adrenalina dodawały mu większej siły, a okrtutne pieszczenie elektrycznością nie tylko okaleczało olbrzyma, także wpędzało go w gorszy szał. Jeżeli bezbronna i zagubiona we własnym bolesnym świecie Santia wpadnie w łapy wygłodniałego potwora, nie ujdzie z życiem. Zginie w brutalny choć szybki sposób mianowicie zostanie rozerwana na strzępy. Jednakże zamieni się ona w proch po śmierci i napastnik się nie naje, dlatego też istnieje opcja iż stwór rozprawi się z nią powoli. Piers wypije krew by następnie wchłonąć najważniejsze członki jej ciała. I ucieczka na nic się nie przyda ofierze. Bowiem ruszył za nią w pogoń i dzięki swojemu wzrostowi górował wiele nad San: tworzył wielkie kroki dzięki czemu przyspieszał.
Nie odrywał oczu od dziewczyny. Dyszcząc, sapiąc i ciężko stąpając doganiał ofiarę. Jak tylko ta wpadła na przeszkodę, ten skorzystał z tego i przyspieszył wyczerpując ostatczne cząstki siły napędzanej adrenaliną. Wyciągnął wielkie łapy i chwycił biedulę z głowę, zmuszając ją do gwałtownego zahamowania. Jeśli nie wyrwie mu się jakimś nadzwyczajnym cudem, powali ją na podłoże i przygniecie nogą. A wtedy biada jej życiu, biada. Stwór za grosz litości dla niej nie znajdzie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 12:41 pm

Sapała głośno, wręcz charczała, starając się uciec kanibalowi, który ją ścigał. W prawdzie nie myślała niczym i nad niczym się nie zastanawiała, ale upierdliwe piszczenie zza jej pleców świadczyło o niestającym pościgu. Nie, nie zamierzała tak po prostu dać się zabić, była w niej jeszcze zbyt wielka wola walki i śmierć przez pożarcie nie była najlepszą opcją. Swoją drogą zamienienie się w proch i całkowite zniknięcie, pozostawiać po sobie tylko niewielką kupkę pyłu, nie było czymś czego pragnęła i chciała. Miała nadzieje jeszcze powrócić kiedyś do formy ludzkiej, bo skoro raz już jej się udało, wręcz miała niewyobrażalne szczęście, to dlaczego teraz nie miałaby dać rady? Musiała tylko jakoś załatwić to z Samuru... ale teraz? Biegła przed siebie jak dzikie zwierze, którym w zasadzie właśnie była.
Była za to przerażona. Potwornie przerażona. Instynkt samozachowawczy tutaj działał, starała się uciec. Ale jak widać nie bardzo jej sie to udało, a właściwie miałaby większe szanse gdyby nie musiała się obijać o budynki, bo niestety port z promami była bardzo ciasno ułożony i w momencie, gdy uderzyła w jeden z budynków, Testament ją dopadł, co doskonale wyczuła, gdy pochwycił ją za głowę. Krzyknęła przeraźliwie , natychmiastowo chcąc się wyrwać z uścisku. Nie myślała co robi, ona po prostu działał i to ostro działała. Wierzgała, wyrywała się, krzyczała. Jej dłonie zakończone ostrymi pazurami drapały skórę wampira i nie hamowała sie w tym. Instynkt był silniejszy i o subtelnościach nie było tu mowy.
Gryzienie, kopanie, drapanie, warczenie, wręcz ryczenie. To nie było zachowanie ludzkie, tak tylko zachowuje się zwierze. Albo człowiek obłąkany. Straciła kontrole nad swoimi ruchami, chciała się wyrwać, uciec, nie ważne jakim kosztem. Choćby miała mi pazurami do samych kości sie dobrać, wyrwie się. Białowłosa dziewczyna walczyła jak tylko mogła.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 2:48 pm

Złapana! Wampir powalił swoją upatrzoną ofiarę i natychmiastowo przygniótł ciężką nogą. Dziewczyna walczyła dzielnie ale co to jej da? Ból jeszcze bardziej rozjuszył potwora, w dodatku Santia mogła poczuć lekkie mrowienie prądem bowiem elektryczność z obroży przeszła i na nią. Kanibal tracił powoli czucie w łapach ale to nie przeszkodziło w dalszej walce o przetrwanie.
Chwycił ją za te dłonie, które zadawały rany. Noga jaka przytrzymywała wampirzycę, przeniosła się na jej twarz. Pod tak wielkim naporem mógł zmiażdżyć nos oraz jak samą całą buźkę dziewczyny. Kończyny górne poziomu E nie miały lepiej: kanibal wykręcał je i szarpał. Używał do tego swojej brutalnej siły i wcale bym się nie zdziwił gdyby wyrwał jej ręce ze stawów a potem od reszty ciała. Ta bestia potrafi wyrwać łańcuchy ze ściany, zatem oderwanie rąk nie stanowi trudnego zadania.
Nikt nie mógł pomóc uczennicy akademi. W pobliżu nie było nikogo, są całkiem sami. Oczywiście idzie to na korzyść głodnego potwora - nikt mu nie przeszkadzał, śmiało poddawał się woim pragnieniom. A myśl iż niebawem pożre tą małą napawały go silnym dreszczem. Dziewczyna chyba nie uzyska szansy na odnalezienie sprawcy przemiany w wampira i powrotu do normalnego życia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 3:04 pm

Szarpała się i darła jak opętana. Nie ma się zresztą co dziwić, skoro napadł na nią wielki typ z mordem w ręce. Nie tak to miało wyglądać, zupełnie nie tak! San przyszła na polowanie, gdyż męczyło ją to od dłuższego czasu, a im dłużej powstrzymywała się od picia krwi tym było gorzej, teraz postanowiła wreszcie zapolować i co? Z drapieżnika, stała się ofiarą, czego zupełnie nie przewidziała. Nie, to nie może się stać. Dziewczyna ani na chwile nie zamierzała być bierna, o nie, nie da się tak po prostu zabić, Tess nie będzie miał z nią łatwo, już ona się o to postara.
Santia wierciła się, kręciła, warczała i drapała, choć ten ją przygniatał, co doskonale odczuwała, do tego jeszcze te kopanie prądem! Nieważne jednak, gdyż w takich momentach wiele drobnych aspektów nie ma żadnego znaczenia dla ogółu, a wampirzyca w obecnej sytuacji nie przejmowała się takimi szczegółami. Adrenalina robiła swoje, San nie zważając na potworny ból walczyła jak mogła by tylko uwolnić się z jego uścisku. Gdy noga wampira wylądowała na jej twarzy starała, z jej gardła wydobył się zduszony krzyk, starając się jednocześnie wyrwać gdzieś bokiem, czuła też potworny ból w rekach, które były przez niego wykręcane.
Wydarła się na całe gardło nie zważając absolutnie na nic. W sumie to nie była teraz zdolna do niczego prócz wydawania z siebie niezrozumiałych dźwięków, które z ludzką mową nie miały nic wspólnego. Ból w rekach był potworny, tak potworny, że na moment ją zaćmiło, a przed oczami pojawiły jej się ciemne plamy, mimo tego wszystkiego nadal walczyła, uparcie i natarczywie, choć żadnych szans już na przeżycie nie miała. Śmierć dosłownie stanęła jej przed oczami, ale on uparcie starała się ją od siebie oddalić. Choć jej ręce w sumie do niczego się nie nadawały, ona sama nie przestała się wiercić i kręcić. Ból, cierpienie, strach, bliskość śmierci, sprawia, że robi się rzeczy pozornie niemożliwe, a San właśnie teraz była o krok od utraty życia, a to powodowało, że jeszcze zacieklej walczyła. Miała jeszcze nogi przecież, choć w tej sytuacji mogła nimi jedynie wierzgać, próbując zrzucić z siebie ciężar wampira, który ją przygniatał.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 6:10 pm

Trafiła na silniejszego i dlatego polegnie. Wampir nie odpuści sobie takiej wspaniałej przekąski i zaspokojeniu apetytu. Santia polegnie na promie gdyż padnie jako ofiara arcy drapieżcy. Mhahaha! Ale na poważnie...
Kanibal ze zwierzęcą niecierpliwością szarpał się z kończynami wampirzycy. Wydawał z siebie warkoty i sapał ze złości. Ona nie umrze od wyrwania rąk, choć cierpi okrutnie. I jej krzyki nic nie pomogą. Nie dość, że nie ma tutaj nikogo prócz nich oraz trzymał nogę na jej twarzy i krzyk miała nieco przytłumiony.
Wreszcie do jego uszu dotarł ten trzask. Kości miała pęknięte! A następnie z górki. Santii ręce zostały oderwane. Stwór odrzucił je na boki, następnie podniósł stopę z głowy młodej. Pewnie była na pograniczu utraty przytomności. Trudno. Pochylił się by złapać ją za włosy i unieść ku górze na wysokość swojej wrednej gęby. Co dalej? Zatopił zębiska w szyję ofiary i zaczął spijać krew. Osłabienie to podstawa, jak i uspokojenia pragnienia krwi. Zapewne kolejnym czynem będzie pożeranie ciała, przecież od początku o to besti chodziło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Wto Mar 05, 2013 6:56 pm

Wyrwanie rąk było potwornym cierpieniem. Jedyną właściwą reakcją na tę chwilę były spazmatyczne ruchy, drgawki, a także okrzyk bólu, który był zduszony przez nogę wampira. Dni Santii były definitywnie policzone, wiedziała o tym dobrze, choć za nic w świecie nie chciała dopuścić tej myśli do świadomości. Była juz na skraju wytrzymałości, a wyrwanie rąk było jakby przełomem. Dziewczyna po krótkiej chwili męczarni i gorączkowych próbach uwolnienia zmęczona już była walką. Czuła zapach własnej krwi i to ją denerwowało. Była głodna, jej oczy żarzyły się na czerwono, choć ich blask powoli zaczynał gasnąć.
Gdy wampir pociągnął ją za włosy ku górze, krzyknęła przeraźliwie, ale nic nie mogła zrobić, ledwo już była w stanie utrzymać się w przytomności, a bez rąk i tak nie mogła nic zrobić. Jedynie na co było ją jeszcze stać, to wierzganie nogami, ale w tym wypadku na niewiele się to może zdać, tym bardziej, że Tess postanowił przejść już do sedna sprawy i bez zbędnych ceregieli postanowił wreszcie dobrać się do jej szyi. Ponownie krzyknęła i szarpnęła się na tyle na ile mogła. Krzyczała, wierzgała... była przerażona po prostu przerażona. To nie mieściło jej się w głowie po prostu... nie tak miało to wyglądać...
Słabła. Z każdą chwilą coraz bardziej słabła. Nie mogła nic zrobić, absolutnie nic. W końcu przestała się ruszać. Ból zlał się w jedno ze wszystkim. Coraz gorzej widziała, wszystko było rozmazane i kompletnie bez wyrazu. Jęczała głucho i co jakiś czas podrygiwała, ale to już była końcówka. Nie mogła nic zrobić, nie mogła się obronić... Była zbyt słaba...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Sro Mar 06, 2013 11:23 am

Już nic nie mogła zrobić. Stwór pozbawiał ją każdej szansy na uwolnienie i ocalenie życia, a jak utraciła ręce to tym bardziej skreśliło ją z ostatniej nadzieji. Wierzganie zapewne zmęczyło ją bardziej niżeli pomogło i besti takie ruchy nie przeszkadzał bo z każdym łykiem traciła siłe, więc i ciosy stawały się nikłe.
Nie upił z niej wszystkiego. Instynkt nakazał mu przestać gdyż może uśmiercić dziewczynę i nici z ciałka. Wyciągnął zatem kły, przyjrzał się bladej ofierze i by bardziej ogłuszyć, nakierował jej głowę na najbliższą ścianę budynku. Uderzenie było miażdżące. I tak dwa razy jeszcze uderzał swoją ofiarą o ścianę. Aż tynk opadał.
Kiedy skończył, puścił ją na podłogę by dokończyć dzieła. Usiadł przy tym ledwo żyjącym ciele ba, niemal dopadł z dziką zachłannością od razu chwytając za ubranie wampirzycy. Rozrywał je szybko i widok miękkiego ciała od razu nakazał na zatopienie w nich zębisk. Trafił na brzuch ofiary i taki zwyczaj miał. Wampir nie umrze od pożarcia mu wątroby... Pazurami rwał Santie, pochłaniał, łykał nie raz w całości. Tu nie było mowy o kulturze, o subtelności. Kanibal jak zwierzę: pożerał swoją żywą ofiarę. Mruczał i sapał. Brudził resztkami krwi... Oderwał jej stopę, wydłubał oczy, odgryzł język, nos! Wszystko zjadał... Dopiero na samym końcu dorwał się do serca i mózgu. I dodam fakt, że do tej właśnie chwili Santia była żywa. Umierała w męczarniach, tucząc swojego napastnika. Ostatnie kosteczki zliyzywał do czysta. Nawet nie zostało nic, co mogło by się stać prochem. I może Santia zaszczyci nas ostatnim postem?

W każdym bądź razie potwór uciekł w dalszy teren.

z/t


Ostatnio zmieniony przez Testament dnia Sro Mar 06, 2013 8:39 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Prom.   Sro Mar 06, 2013 5:58 pm

Co ja tu mam dużo pisać? Santia nie była już w stanie absolutnie nic zrobić. Jej los był przesądzony - miała skończyć pożarta przez kanibalistycznego wampira. I tak też miało się stać. Cierpiała okropne męki, przynajmniej z początku, gdyż z czasem nie miała już sił ani na krzyki, ani na próby oswobodzenia, a po tym jak ją trzepnął o ścianę, to jakichkolwiek protestach już nie było w ogóle mowy. Jako wampir mogła wytrzymać wiele, ale wiadomo, wszystko ma swoje granice. Po pewnym czasie więc już zupełnie nie reagowała, tracąc przytomność, co było nawet znacznie lepszym rozwiązaniem, gdyż przynajmniej umarła nie wiedząc już o niczym. W taki o to sposób odeszła Satnia Marone, młoda dziewczyna, która zupełnie nie miała szczęścia w życiu, dwukrotnie stała się wampirem, a jej największe obawy ziściły się, choć w nieco innej formie niż mogłaby kiedykolwiek przypuszczać.

Tyle w tym temacie. Santia umarła przez... pożarcie. Okrutna śmierć.
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Prom.   Sob Kwi 23, 2016 3:13 pm

Przybycie do portu prywatnym jachtem zeszło dość szybko. Przy tak dobrej pogodzie, nie było żadnych problemów z transportem. Pokładowi statku okazali się nader życzliwi dla swojego gościa i robili wiele aby jak najlepiej cały rejs przetrwał. Jako wampir lubujący się w nocy, starali się też nie wybudzać go ze snu za dnia. Ale właściwie czemu starali się tak bardzo? Bowiem Abaddon dobrze ich opłacił, a bogatsi klienci są przeważnie najlepiej traktowani. Jednak nie znali jego prawdziwej zapłaty.

Jach dobił do brzegu, lecz coś było nie w porządku... Na pokładzie była kompletna cisza. Nikt nie wychodził. Nie rozległ się żaden hałas poza delikatnym szumem wody i dzwonienia informującego o pojawieniu się statku. Skoro był to opuszczony port, też nikt bardzo nie interesował się nowym nabytkiem, dość drogo wyglądającym. Jeśli Seiyushi już dotarła, będzie miała widok na szarą łódź i odczucie aury, która wcale nie zdradzała jako przyjazna. Wręcz przeciwnie - dało wyczuć się śmierć.
Po niekrótkim czasie, pojawiła się wreszcie osoba jaka wyszła z kadłuba jachtu. Nikt inni, jak sam Abaddon. Trzymał w dłoni jedną czarną walizkę którą ciągnął za sobą po drewnianym pokładzie i podszedł do maleńkiego wyjścia zamykanego szczelnymi drzwiczkami. Nie musiał mieć schodów by zejść, użył swojej mocy by z nóg uczynić cztery, długie macki i dzięki nim przedostać się na suchy ląd. Walizkę postawił obok i dopiero teraz mógł wziąć głęboki wdech. Yokohama! Nowy punkt jego misji oraz działań! Rada wreszcie odezwała się, chcąc skorzystać z usług dość podłego osobnika. Ale co z tego wyjdzie? To się okaże.
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Prom.   Sob Kwi 23, 2016 3:41 pm

Kiedy dostała sms'a o przybyciu starego znajomego uśmiechnęła się bezczelnie do wyświetlacza telefonu. Kazać mu czekać aż do końca zmiany czy urwać się na godzinkę aby załatwić mu transport do apartamentu. Aż ją korciło żeby biedaczek trochę pooddychał nadmorską bryzą.
- ohh.. twój luby ? - zaśmiał się bezczelnie drugi barman wieszając się na ramieniu blondyneczki.
- stary znajomy.. będę za godzinę.. góra dwie.. - skomentowała jedynie dziewczyna wyswabadzając się z uścisku kolegi z pracy. Sięgnęła po kurtkę spod lady i narzuciła ją na siebie.
- mhm.. albo wcale.. czas tak szybko leci jak się ma o czym.. wspominać.. - dodał nieco głośniej do wychodzącej przez tylne drzwi wampirzycy. Wsiadła do swojego Dodge Challenger'a i po zapięciu pasów odpaliła silnik i ruszyła z piskiem opon.

****

Nie całe pół godziny i już stała na parkingu zaraz przy dokach wypatrując szarą łajbę. Oczywiście pojawiła się nawet o czasie i od razu kiedy zacumowała, oparta o maskę samochodu wampirzyca wyczuła w powietrzu zapach krwi.
- mhm.. to kolacje mamy z głowy.. - zaśmiała się wrednie krzyżując rączki pod piersiami dostrzegła idącego w jej stronę delikwenta. Kiedy doszedł do autka uśmiechnęła się dość jadowicie.
- załoga cię podkurwiła czy po prostu się nudziłeś.. jak zawsze ? - zachichotała zadowolona przechylając główkę w bok. Ametystowe oczka się zaświeciły nie ukrywając fascynacji.
- ile to.. ? Ze sto lat żeśmy się nie widzieli.. a ty się wcale nie zmieniłeś Don.. - puściła mu oczko. Ubrana była w czarną obcisłą sukieneczkę z dekoltem i czarne botki do tego. Na sobie miała czarną skórzaną kurtkę rozpiętą oczywiście, w końcu noc była dość ciepła.
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Prom.   Sob Kwi 23, 2016 4:06 pm

Uśmiechnął się na widok swojej dawnej znajomej, acz nie był to przyjazny uśmiech. Oblicze Dona wydawało się bardziej przebiegłe, niżeli spokojne czy życzliwie nastawione do życia. Postawił obok samochodu walizkę, gdy tylko dotarł.
- Chcieli ode mnie więcej pieniędzy, uznałem że zapłacę im na swój sposób.
Odpowiedział na pytanie zaciekawionej wampirzycy. Niestety, Abad zabił niewinnych ludzi których zgubiła własna chciwość. Ale czy aby na pewno wampir pozostawił ich żywych skoro wiedzieli, że ów jegomość właśnie przybył do Yokohamy?
- Ty także trzymasz się swojego stylu, Seiyushi. Ale to dobrze, że z biegiem wampirzych lat nie musimy się martwić o zmiany na gorsze.
Zauważył wampir, nie mogąc oderwać czerwonych ślep od postaci kobiety. Dawna znajoma. Jedna z nielicznych do której Ab nie miał silnych skłonności aby ją skrzywdzić. Lecz jeśli nadejdzie pragnienie... Oby nie była w zasięgu jego ręki.
- Smak krwi tych zapracowanych ludzi nie był zbyt wyborny... Lecz za to przystroiłem ich pokój sterowniczy. Gdy ktoś zechce odwiedzić jacht i trafi na te pomieszczenie, spotka go przecudne dzieło z jelit starego kapitana. Idealnie komponują się ze sterami!
Musiał się pochwalić swoim nowym dziełem, wszak Aba miał dziwne pragnienia wyzwolenia z siebie krwawego artysty, a zwłaszcza gdy był w transie. Spojrzał na samochód, oczekując aż dziewczyna otworzy bagażnik i on będzie mógł włożyć swój bagaż. Wtedy mogą jechać do niej.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Prom.   Sob Kwi 23, 2016 4:24 pm

Uśmieszek nie schodził z jej twarzy gdy tak słuchała jego wypowiedzi.
- banda chciwych łajdaków.. nigdy im nie dogodzisz.. nie ważne ile wytrzepiesz zielonych z portfela.. chodź z drugiej strony to zadziwiające jak często wystarczy sypnąć przysłowiowym groszem aby dostać więcej niż by się w rzeczywistości chciało.. - skomentowała kręcąc główką na boki. Odgarnęła kosmyk jasnych blond włosków z oczek.
- jakiś ty słodki.. komplement z twoich ust jest zawsze na wagę złota.. nigdy nie wiadomo kiedy się trafi kolejny.. - zaśmiała się żartobliwie i wyjęła z kieszeni kurtki kluczyki. Wcisnęła guziczek pilota i bagażnik sam się otworzył.
- pakuj się do środka.. tyłek sobie odmrażam na masce.. - mruknęła wystawiając mu język i odkleiła się od samochodu wchodząc do środka. Siadając za kółkiem zapięła pasy i odpaliła silnik obserwując w lusterku każdy ruch wampira. Kiedy wsiadł do środka ruszyła z miejsca kierując się w stronę apartamentu.
- jak miło że się odezwałeś.. biorąc pod uwagę że większość twojej rodzinki jest ulokowana w Yokohamie.. to cud że mnie jeszcze pamiętasz.. - zachichotała nie spuszczając wzroku z drogi.
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Prom.   Sob Kwi 23, 2016 4:51 pm

Przytaknął na słowa znajomej, także zauważając iż ludzie to strasznie łapczywe stworzenia. Ne żeby wampiry były lepsze... Lecz jaka z obu ras jest idealna?
- Dlatego bardzo łatwo nimi manipulować.
On sam pewny siebie skrzyżował ręce na klatce piersiowej, nie spuszczając z oczu wampirzycy. Może byli znajomymi, lecz ona sama w każdej chwili mogła zaatakować. Chociażby dla zabawy? Abaddon obecnie nie miał chęć zabawić się w kotka i myszkę ze znajomą. Wolał odpocząć po podróży, który niestety była dość męcząca.
Nie skomentował słów odnośnie komplementów. Niech najlepiej zapamięta tą chwilę, chociaż Abowi zdarzało się częściej mówić do istot obdarzonych pięknem wiele trafnych określeń. Sei miała w sobie coś, co wampira przyciągało. I chyba dlatego nadal stała o własnych siłach.
- Mam nadzieję, że masz mieszkanie niedaleko. Mam dość środków transportu. Chciałbym porządnie wypocząć.
Może zabrzmiał zbyt władczo, ale taki właśnie jest. Mimo uśmiechniętej mimiki, dobrego humoru nadal pozostanie sobą.
- Wolę aby większość obecnej tutaj rodziny nie wiedziała o moim przybyciu, chociaż przez jakiś czas.
Odparł dość chłodno, gdy tylko władował się do środka samochodu. Barabal zapewne już zacierał łapy do swojego bratanka. Ale Samuru? Ten głośny smarkacz? Na samą myśl Ab gotował się, ze taki gówniarz ma posadę Głowy Rodu!
- Jedźmy już.
Warknął nagle wampir, mrużąc ślepia. Oblizał usta odruchowo, czując jeszcze na nich smak krwi. Nie, oni naprawdę nie smakowali dobrze.

z/t x2

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
 
Prom.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Prom.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: