IndeksSzukajRejestracjaZaloguj

Share
 

 Magazyn 280.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hachiko
Hachiko
Hachiko
Hachiko

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 947


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyWto Paź 23, 2012 8:00 pm

Magazyn który odbiega od innych i jest strzeżony przez groźne psy i wartowników. Znajduje się na uboczu. Dzięki temu, że wygląda na opuszczony, mało kto tu z obcych zagląda.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 402


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyPon Mar 06, 2017 4:37 pm

Ile to już dni mija, gdy tak bezowocnie się błąkam i potem dziwie się, gdy mam okazje ocknąć się w kompletnie innym miejscu. Ile miesięcy minęło gdy ostatni raz miałem okazje napoić swoje ciało cudzą krwią? Jeśli będę sobie tak ciągle pozwalał, to w końcu zabije mnie przypadkowy przechodzień, który zbyt mocno by mnie pchnął. Czy to nie byłoby zabawne? Zresztą śmierć nieumarłego jest już sama w sobie mało racjonalna.
Potarłem swoją mało przytomną głowę i rozejrzałem się mało pośpiesznie dookoła. Wysoko, acz nie do końca. Mam do połowy przymknięte ślepia i ciężko dużo wychwycić leniwym wzrokiem na raz. Ale z pewnością jestem na dachu jakiegoś mało znaczącego piętrowego budynku naprzeciw dziwnego magazynu. Moja wampirza aura jest tak beznadziejnie słaba, że psy nawet nie przejęły się moją obecnością. Teraz z pewnością dla typowego krwiopijcy, jestem jakimś dziwadłem z uszami i ogonem. Usiadłem po turecku i rozruszałem ramiona. Kurde, teraz powinienem jakąś zejść. Tylko co jeśli znowu w trakcie błąkania urwie mi się film? Już zbyt wiele taśmy filmowej poszło do wyrzucenia, ile jeszcze mam jej powycinać?

- Ajć ajć ajć...
Wydałem mało znaczące słowa, chwytając się tym sposobem za głowę. Cholera, mam wiele obić na ciele i być może nawet rozdarć. Musiałem w dziwne rzeczy wpaść, co doskonale insynuuje moje nieco podarte ubranie. Moja regeneracja jest teraz na niemal niezauważalnym poziomie. Musze się w końcu ogarnąć... Musze... Tylko, że teraz nawet jakbym zamienił się w jakiegoś bezmyślnego potrzebującego krwi, to wybije mi to z głowy nawet ludzki nastolatek. Aghhrr! Koniec się użalania, czas zebrać siły by w końcu wstać! Ale to zaraz...

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.
Magazyn 280. 8f834e324e1edf0c
Bang!
Powrót do góry Go down
Draco

Draco

http://vampireknight.forumpl.net/t3184-draco
Zarejestrował/a : 01/02/2017
Liczba postów : 4


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyWto Mar 07, 2017 2:36 pm

Stary, pozornie opuszczony magazyn nie zdawał się najlepszym wyborem na wieczorny spacer. Nikt o zdrowych zmysłach z pewnością nie wybrałby się w takie miejsce. Może poza łowcą, który wcześniej dostał nie do końca jasne informacje odnośnie przebywania w tych okolicach niebezpiecznych wampirów. Draco nie lubił się nudzić, dlatego nie czekał na potwierdzenie owych informacji i postanowił sam zbadać magazyn. Chociaż byłoby to w jego stylu, to nienajlepszym pomysłem byłoby użycie w tym celu głównego wejścia, gdzie na dodatek kręciło się kilka osób oraz psów. Jeśli faktycznie okazaliby się wampirami, to mogłoby się zrobić nieciekawie. Trochę gryzło go to, że nie mógł tego zrobić… Miał w sobie coś z dziecka i na dodatek należał do osób odważnych. Rozsądek jednak wziął górę i podpowiedział, że martwy raczej wiele by już w życiu nie mógł zrobić. A jeszcze gdyby skończył jako kolejny krwiopijca, znienawidziłby się za to, że stał się kimś, na kogo od zawsze polowała jego rodzina.
Jakby nie było, postanowił zbadać magazyn w dzielnicy portowej. Ostrożnie poruszał się ciemnymi, ciasnymi uliczkami, kierując się w stronę podejrzanie wyglądającego miejsca. Mając już jednak trochę doświadczenia w takich sprawach, postanowił trochę bardziej się przyjrzeć. Jako punkt obserwacyjny obrał sobie budynek znajdujący się naprzeciwko miejsca, które znał z opowieści informatora. Spojrzał w górę, aby ocenić jego wysokość – w końcu najlepiej jest sprawdzić okolicę z góry. Rozejrzał się jeszcze dookoła, żeby sprawdzić, że nikt się tutaj nie kręci… Po czym spojrzał raz jeszcze z góry i wykorzystując swoją specjalną technikę teleportacyjną, znalazł się w oka mgnieniu na dachu budynku. Niestety nie miał prawa wiedzieć, jak dokładnie wyglądała sytuacja na górze, dlatego też znalazł się trochę za wysoko. Chciał prędko naprawić swój błąd miękkim lądowaniem na ugiętych nogach, jednak śliska pokrywa dachu spotęgowała jedynie problem. Mężczyzna poślizgnął się i runął prosto na osobę, która niefortunnie znalazła się w tym samym miejscu… Jeżeli ktoś by to oglądał z zewnątrz, to byłby świadkiem wręcz komicznego przedstawienia. Zwłaszcza, że użycie magii przez Draco, spowodowało pojawienie się na jego plecach, uformowanych przez energię, skrzydeł koloru niebieskiego. Tak niestety miał, kiedy personalizował ten rodzaj magii… Najprawdopodobniej jego prawdziwe nazwisko nie wzięło się znikąd. W obecnej sytuacji wyglądało to tylko śmiesznie. Ciężko było o widok bardziej niezdarnego „smoka”. Na dodatek poleciał prosto na wampira, który się tu znalazł.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 402


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyCzw Mar 09, 2017 4:24 pm

Jeśli nie jestem zbyt skupiony, zwłaszcza gdy jestem tak osłabiony, łatwo mogę przeoczyć swoimi instynktami osobę w pobliżu. W ostatniej chwili, ale niestety z opóźnieniem, moje zmysły dokładnie dały mi znać o zagrożeniu. Gdy się już odwracałem widziałem tylko jak ktoś pojawił się jakby niby nic, wysoko ze skrzydłami i nie była to żadna nieumarła istota. Cholera o co... Ech, nieistotne bo nawet nie miałem sił by w porę zareagować i się odsunąć! Co za ironie, ostatecznie niby zmysły mnie ostrzegły a i tak nic nie mogłem z tym zrobić! Poturlałem się i wypadłem z tego piętrowego budynku na ziemie. Wszystkie psy podniosły się i złowrogo wyszczerzyły. Starłem błoto z twarzy i sam zastrzygłem uszami. Zwykle działałem racjonalnie, ale brak krwi chyba powoduje, że gdzieś to wszystko się zatraca. Spanikowałem. Zacząłem szybko na siedząco wycofywać się do tyłu, gdy tylko zauważyłem jak ruszyły na mnie psy.
- Zostawcie mnie!
Wrzasnąłem, jednak nie tak głośno jak powinno, gardło miałem suche i brzmiało to ode mnie dosyć biednie. Za nim ktokolwiek mógłby mi pomóc, jeśli by w ogóle ktoś chciał, psy już ruszyły. Jeden zaczął się wgryzać w mojego buta i szarpać, drugi pochwycił nogawkę i też nie zamierzał odpuścić. Zacząłem niemrawo próbować od szarpnąć się z ich zębisk i nawet próbować kopnąć. Jednak miały większą siłą i z pewnością wiele wytrwałości. Myślicie, że jestem pechowcem? To chyba nie widzieliście jak właśnie zainteresowała się trójka wampirów. Nie wyczują w aktualnym stanie, że należę do jednego z nich, a nawet jeśli to z pewnością nie mają w planach mnie oszczędzić.
"Jak Ja się w to wpakowałem?..."

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.
Magazyn 280. 8f834e324e1edf0c
Bang!
Powrót do góry Go down
Draco

Draco

http://vampireknight.forumpl.net/t3184-draco
Zarejestrował/a : 01/02/2017
Liczba postów : 4


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptySro Mar 15, 2017 5:33 pm

Obrót, jaki przybrały sprawy, był wielce zaskakujący. To, co się stało, nawet nie pojawiło się jako opcja w głowie Draco. Nie dość, że teleportacja nie była do końca udana, dach śliski, to jeszcze pechowy jegomość, który znalazł się na dachu był na tyle osłabiony, że nie był w stanie uniknąć kolizji. Na szczęście ciemnowłosy był zręczny i w ciężkich sytuacjach myślał szybko, dlatego też nie upadł na twarz, a chwycił sprytnie dachu i zawisnął nań. Kiedy chociaż trochę doszedł do siebie, spojrzenie przeniósł na miejsce, gdzie upadł pechowy wampir. Bądź co bądź, ale łowca miał teraz sporo to przeanalizowania… Czy możliwym jest, że przypadkowa osoba znalazła się wówczas na dachu? Kim w ogóle był ten mężczyzna, któremu nawet nie zdołał się dobrze przyjrzeć? I przede wszystkim czy powinien wrócić na ziemię i sprawdzić czy wszystko z nim w porządku, czy być może… był to wampir? Wprawdzie Draco nie był typem łowcy, który walczył z każdym przejawem wampiryzmu i był świadom, ze istnieje coś takiego jak „dobry” krwiopijca, który nie atakuje niewinnych ofiar, ale… W ogóle nie znał tej osoby, o ile w ogóle była tym, za kogo go posądzał.
Wziął głęboki oddech i doszedł do wniosku, że musi się tego dowiedzieć. Wtem zobaczył jak w kierunku białowłosego ruszyły psy, a zaraz potem jakieś nieznane osoby. Teraz był już pewien, że musi zareagować. Przecież nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby ktoś przez jego błąd miał teraz zginąć. Nawet, jeśli okazałby się to być wampir, to wyglądał na dziwnie osłabionego. Możliwe, że na niego polowano. Jakby nie było, Draco postanowił sam się przekonać – raz jeszcze skorzystał ze swojej magii teleportacyjnej, by w oka mgnieniu znaleźć jak najbliżej poturbowanego wampira. Kolejny raz, przez krótki czas, na jego plecach pojawiły się skrzydła z lekkiej, niebieskiej poświaty energetycznej. Ruszył na przód momentalnie. Zobaczył tylko, że jeden z psów zaczął szarpać nieznajomego. Kiedy tylko dotarł do celu, chwycił psa za kark i rzucił nim nieopodal. Nie chciał robić zwierzęciu krzywdy, ale jednak chciał pomóc być może niewinnej osobie. Na ten widok reszta psów trochę odpuściła, ale nadal krążyła wokół teraz dwójki mężczyzn obnażając zębiska. Draco wreszcie miał okazję przyjrzeć się wampirowi i… cóż, czegoś takiego jeszcze nie widział w swoim życiu. Teraz był już niemal pewien, że nie jest to zwykła osoba. Ale nie było teraz czasu na pytania.
- Żyjesz tam jeszcze? Szukałem dzisiaj guza, a widzę, że nabiłem go komuś innemu. Jak pomogę, to będziemy kwita? – zapytał trochę z cwaniackim uśmiechem, jednak stojąc tyłem do białowłosego, gdyż musiał bacznie przyglądać się zbliżającym osobom. – Panowie do kogo? – zapytał, ustawiając się w pozycji bojowej. Naciągnął skórzane rękawice na dłonie, postukał czubkami butów o podłogę i rozejrzał się po adwersarzach. Wtem usłyszał od jednego z nich, że jest kobietą, a nie jakimś panem… Kolejny raz miało być epicko, a wyszło jak zawsze…
- Psujesz mi wejście, młoda damo. A teraz może porozmawiamy o tym, żebyście sobie stąd poszli, a nie stanie się wam krzywda? – pytał nadal uśmiechnięty. Mimo kiepskiej sytuacji, nie tracił poczucia humoru. Sprawiał wrażenie odważnego, skoro sięgał po żarty nawet w tej chwili. Nadal czekał też na jakiś ruch ze strony wampira. Nie spodziewał się jednak zbyt wiele, kiedy zobaczył, że był znacznie osłabiony.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

Nourh Noutiatir

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 402


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptySob Mar 18, 2017 10:53 am

Nerwowe szarpanie, trach, zdenerwowanie i duża dezorientacja. Tak szybko przybyły te emocje do mojej głowy, powodując wszech obecną panikę, ale tak szybko też uciekły. Myślałem, że wpadłem w okropną zasadzkę, lecz nagle przybyła równie niespodziewana pomoc. Patrzyłem przez chwile pusto jak pies pofrunął od siły ludzkich dłoni. Potem jak zwierzęta trzymały bezpieczny dystans. Z lekkim opóźnieniem dotarło do mnie, że pewna osoba która stoi obok mnie, właśnie się odezwała. Zastrzygłem uszami i popatrzyłem na niego przez chwile zdumiony. Gdybym w ogóle potrzebował powietrza, mógłbym powiedzieć, że nieco zabrakło mi tchu od tego wszystkiego. Moje szeroko otwarte oczy wróciły do leniwym, czyli w połowie przymkniętych. Gdy nieznajomy zaczął prowadzić rozmowę, złapałem się za głowę i zaczynałem powoli wstawać, niestety nieco nieudolnie. Na szczęście miałem za plecami oparcie w postaci budynku i ustanie na nogach w miarę się powiodło. Popatrzyłem na wampiry, które w sumie po za jakimiś obnażonymi ostrzami, nie były bardziej uzbrojone. Po ich krwi stwierdzam, że nie są od urodzenia "nieumarlakami", byli ludzie?
- Jesteś łowcą?
Wywaliłem swoje pierwsze słowa. Dlaczego tak twierdze? Pojawia się znikąd, zwykły człowiek tego nie potrafi, a pachnie ewidentnie nim. To jest takie proste, w końcu ludzie się pocą i mają swój osobliwy zapach, z nieumarłymi jest znacznie inaczej. Kiedyś mógłbym teoretyzować różne rzeczy, czarownik, inkwizytor, mnich z konkretnego zakonu... Ale to były dawne czasy, teraz niemal większość, która stosuje w miastach jakieś magiczne sztuczki, to właśnie łowcy.
- Wybacz, jestem zbyt wyczerpany by nagle uciec o własnych siłach.
Kaszlnąłem i popatrzyłem na wampiry, które zaczęły się śmiać bez opamiętania. Z pewnością nie chciały go posłuchać, ale dały mu propozycje do rozważenia.
"Oddaj się nam dobrowolnie, a może spróbujemy się opamiętać, żeby nie wyssać Ci krwi do cna."
Po tych słowach wszystkie się wyszczerzyły z swoimi wygłodniałymi kiełkami.

- No pięknie...
Zrobiłem minę zniesmaczonego i stanowczo niezadowolonego z tego co słyszałem. Wiadomo, że nikt by się na coś takiego nie zgodził. Chcą po prostu się zabawić, a wydaje im się, że znalazły dwa idealne kąski. Jeśli jegomość jest jakimś znaczącym łowcą, to powinien spuścić im łomot bez problemu. Ale co jeśli tylko jest taki na pokaz i go zaraz rozprują, a Ja będę kolejny? O, popatrzcie! Leży tutaj kij. Niesamowite, teraz mogę się bronić!... Jak inwalida.

_________________
Aktualny Wakacyjny Ubiór: Kiedy inni ubierają się na kolorowo, Nourh jednak wolał pozostać czarno-białą istotą na plażach. Całe ciało jest oczywiście klasycznie spowite bandażami, aż bo samą szyje. Chodzi boso i ma na sobie czarne bojówki, a do tego czarny rozpięty płaszcz, wszyscy mogą mieć aż dziw, że nie wychodzi z niego pieczony wilk.
Magazyn 280. 8f834e324e1edf0c
Bang!
Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 468


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptySro Sty 22, 2020 11:53 pm

Pusty magazyn to odpowiednie miejsce do interesów, zwłaszcza, że panował tutaj spokój, nie było ani żywego ducha, a księżyc wpadał do środka przez luft oświetlając całe pomieszczenie skąpane w pół mroku ~ Na miejscu były dwa czarne samochody, jeden VAN któremu brakowało tylko napisu z boku, że mają tam darmowe cukierki. W środku stało czterech Rosyjskich gangsterów z wyrodnymi mordami. Dwóch z nich trzymało AK-47 w rękach, jeden był całkowicie nieuzbrojony, za to miał na nosie okulary i notatnik w rękach ~ wiadomo, że lepiej to robić na tablecie czy jakimś innym Ipadzie, ale Dimitry był po prostu starej daty.
Pomiędzy gangsterami stały dziewczyny, było ich dokładnie sześć każda z nich wydawała się raczej świadoma tego co się działo, nie wyglądały na przestraszone ani trochę, gdybym pokusił się tutaj o założenia to można by powiedzieć, że część była nawet szcześliwa, reszta obojętna i jeden, najładniejszy i najsłodszy rodzynek na kolanach przed jednym z chłopców. Proszę sobie tutaj nie wyobrażać jakiś bezeceństw, dziewczyny były czyste ~ w każdym stopniu, po prostu jedna z nich wydawała się na zdezorientowaną i miała zaszklone oczy, widocznie nie była tutaj z własnej woli. No cóż, pięć na sześć ochotniczek to i tak całkiem niezły wynik, ta jedna będzie potrzebowała trochę więcej tresury.
Od początku. Jednym z trzymających AK-47 był Yuliy, twardy Rosjanin zbudowany niczym pierdolony niedźwiedź. Umięśniony z wrednym wyrazem pyska, widać że to on dowodził całą tą akcją. Dwóch obok niego wyglądali na braci, byli bardzo podobni do siebie. Jeden z nich trzymał karabin, a drugi wydawał się nieobecny jakby w ogóle nie zdawał sobie sprawy z tego gdzie się znajduje, bardzo podobnie do tej ostatniej dziewczyny, ale twardo wpatrywał się w dowódce akcji. Czwarty oglądał dziewczyny z każdej możliwej strony, aż zatrzymał się przy cicho łkającej młodej damie do której zwrócił się po Rosyjsku.
-Nie bój się dziewuszka. Wiem, że zostawiłaś rodzinę i tak dalej, ale pomyśl o plusach. Teraz Twój ojciec będzie całkowicie wolny od długu, a Ty możesz zatrzymać część zarobionych pieniążków na przeżycie, a są to sumy, których nie zobaczyłabyś w Rosji. Twoja Matula na pewno to doceni, będziesz pod ochroną Pana Draculi. Bądź grzeczna i otrzyj łzy, zaraz po was przyjadą. - Dimitry, jeden z łagodniejszych żołnierzy Bratvy uspokoił dziewczynę, a przy okazji inne, które w tej chwili albo rozmawiały ze sobą, albo paliły papierosy. Wszystkie z nich były różnego wzrostu zaczynając od 160 na 176 kończąc. Długie, piękne lśniące włosy, długie nogi i wzrok który widział już niejedno, może nie były zbytnio doświadczone, a przynajmniej większość z nich to z pewnością wiedziały na co się zapisały.
Yuliy jak na razie nie szczekał rozkazami tylko stał i mordował wzrokiem każdą panienkę, a także każdego typa który przechodził obok. ~ W tym momencie.
W tym momencie pod magazyn podjechał kolejny czarny samochód z którego wyszedł Zaren i odpalając papierosa wszedł do magazynu, oczywiście wpierw poprawiając fryzurę. W ręku miał telefon na którym wystukał SMS'a do biznespartnera, a następnie stanął na samym środku unosząc w górę ręce pełen radości, czyżby ktoś tu poruchał? No jak na załączonym obrazku!
-Yuliy! Ty skurwysynu nie wiedziałem Cię chyba z trzy lata. Jak w Kraju? Gadaj, albo kurwa nawet nie gadaj. Widzę po tym parszywym pysku, że się nic nie zmieniłeś. - pół śmiechem wypalił Zaren do swojego kumpla, wyższego stopniem.
Na co oczywiście niedźwiedź tylko wyszczerzył zęby nie wiadomo czy w usmiechu czy w gniewie, ale podszedł do Zarena i objął go mocno przyciskając do siebie, gdyby uścisnął go mocniej można by usłyszeć chrupnięcie kości. Kurwa, był jebany silny.
-Puszczaj skurwielu bo mnie połamiesz. Też Cię dobrze widzieć. Jak widzisz interes się kręci, doglądałeś ich sam? No, no.. Dracula będzie wniebowzięty. - Fakt, było się czym zachwycać, zwłaszcza tą najbardziej wystraszoną, była suka piękna, nie da się ukryć.
-Zaren Ty pierdolony Skośnooki fiucie. Ileż można na Ciebie czekać, bierz dowodzenie nad tą ekipą specjalnej troski, ja spierdalam do tego klubu co mi obiecywałeś w listach. Wziąłęś mi te bilety? - Powiedział agresywynym tonem do szlachetnego ~ Taki już był.
-Jasne, po prostu powiedz, że jesteś z Bratvy i jesteś ode mnie to na pewno usadowią Cię w najlepszym miejscu, baw się skurwielu. - Yuliy jeszcze raz uścisnął Zarena i odszedł w stronę wyjścia z magazynu po drodze dając karabin jednemu z nieuzbrojonych braci. Niby nie spodziewali się żadnych kłopotów, ale bez wódki i karabinu AK-47 to nie Rosyjska impreza.

zt Yuliy.


w Magazynie : Zaren, Igor(ak47), Zahkrev(ak47) , Dimitry. ~ chodzi o widoczność uzbrojenia, są na widoku, bo gdzie to kurestwo schować.

_________________
Magazyn 280. 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 667


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptySob Sty 25, 2020 3:58 pm

Tragedia kurwa, tragedia! Tego co musiał przeżyć przez ostatnie półtorej godziny nie wynagrodzą mu żadne wschodnie dziewczyny, choćby jego rosyjscy przyjaciele porwali Miss 2k19 z każdego kraju byłego Układu Warszawskiego. To co się odjebało odbije się traumą na i tak pokrzywionej jak Zaren po mefedronie, psychice szlachetnego. Naprawdę, mało mu było problemów... Jeszcze matce musiało coś się odkleić pod kopułą i po dwudziestu latach obudziły się w niej instynkty i matczyna miłość do pierworodnego. Przez tą nagłą eksplozję miłości i czułości oczywiście spóźnił się odrobinę na spotkanie ze swoim biznespartnerem. Dwa auta, sportowe a za nim elegancki van wtoczyły się powoli pod magazyn z chrzęstem opon i cichymi pomrukami silnika. Rozległ się klakson, w razie gdyby ktokolwiek z ruskich miał wątpliwości kto właśnie przyjechał. Z vana wysiedli Vincent i jakaś młoda dziewczyna. On bez widocznej na wierzchu broni, dziewucha z ordynarnym kijem baseballowym opartym o ramię. VIncent odpalił papierosa i póki co nie ruszył się z miejsca.
- Mira, kurwa, mówiłam coś o tym pierdolonym kiju. W pizdę go sobie włóż jak nie umiesz się z nim rozstać. - wrzaski po rumuńsku rozległy się z ust wysokiej kobiety w mundurze, która wysiadła od strony pasażera ze sportowej fury.
- Wyglądasz jak jebany neandertalczyk z pałą... - jedyną odpowiedzią ze strony młodej, jakiej doczekała się mundurowa to ostentacyjne nadmuchanie balonu z gumy do żucia.
- Starczy kurwa. - całą awanturę przerwał dopiero szef, który wysiadł z auta jako ostatni.
- Privet tovarishchi! - młody Asmodey pierwszy wkroczył do magazynu. Za nim w luźnej formacji przypominającej trójkąt - od lewej Vincent, środek Mirella i po prawej Irina.
- Wybacz drobne opóźnienie, sprawy rodzinne mnie zatrzymały. - tu Dracula zwrócił się bezpośrednio do Zarena i wyciągnął ku niemu rękę aby przywitać się jak człowiek. Zauważył oczywiście, że ekipa wyposażona jest w AK jednak postanowił nie komentować tego, przynajmniej na razie.
- To moje devochki? - rzucił okiem na grupę dziewcząt skupionych nieopodal. Jego syczący akcent kiedy mówił po rosyjsku nie poprawił się ani trochę od czasu ich ostatniego spotkania. Niemal niezauważalnie wykonał krótki gest dłonią na co Vincent i Irina zamienili się miejscami w szyku po czym mundurowa podeszła do przywiezionych dziewuch i bez ogródek zaczęła je oglądać jak murzynów na targu.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 468


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyPią Sty 31, 2020 3:19 pm

Każdemu już zaczęło się nudzić po jakimś czasie ~ Dracula się spóźniał i nie było to jedno z tych spóźnień jak na imprezie, gdzie warto pokazać się parę minut później by zrobić dobre wrażenie. Rosjanie zaczęli się już powoli niecierpliwić, a wiadomo co wtedy się działo. Z nudów nie wiadomo skąd i nie wiadomo kiedy rozległ się dźwięk otwieranej butelki wódki gdzieś za plecami Zarena, który tylko odwrócił się w stronę swoich kompanów i przechylił głowę z wielkim zdziwieniem. Przecież nikt nie miał wódki, gdzie, skąd jak do kurwy nędzy.
Szlachetny przewrócił oczami i machnął ręką na cały ten obraz, chłopaki się nudzili, więc po prostu zaczęli chlać, ale nie można było przecież tak nieładnie za plecami kapitana żłopać wódy, prawda?
-Co do kurwy. Zamierzacie chlać za moimi plecami jak w pierdolonej szkole? Dawać mi to. - wyciągnął rekę po flaszkę od Igora, który przyniósł i wręczył ją Zarenowi, jednak ten nim zdążył pociągnąć łyka na pół butli, to rozległ się klakson. Bardzo szybko wcisnął butlę z powrotem w rękę swojego kompana i stanął na przodzie całej imprezki.
Trzeba przyznać, że największe wrażenie na Ruskach zrobiła zdecydowanie mniejsza dziewczyna trzymająca w rękach kij bejsbolowy. Braciom Graychov od razu pojawił się na pysku wredny uśmiech gdy tylko zawitałą do magazynu, nawet Dimitry podniósł wzrok z nad okularów. Jedynym na którym nie zrobiła wrażenia był sam kapitan Bratvy, on bardziej intereresował się Samaelem #Nohomo, ale zdecydowanie zależało mu na pozytywnym zakończeniu tej transakcji, więc nie mógł sobie pozwolić na żadne latanie z głową w chmurach w tej chwili.
Gdy Dracula przywitał się z obecnymi Ci najpierw unieśli lekko głowę w górę jakby zaskoczeni słowami, które wypowiedział, ale zaraz skinęli w jego stronę z głupimi uśmiechami. Sam Zaren wyszedł parę kroków do przodu i również uścisnął dłoń Asmodeya.
Dziewczyny nie wydawały się w żaden sposób przestraszone oprócz tej jednej do której jeszcze nie zdążyła przyjść Irina, reszta dała się oglądać z góry na dół i nawet prezentowała przed oczyma wampirzycy.
-Nie szkodzi. ~ Jak Ci się podobają? - odwrócił się w stronę dziewczyn i wskazał ręką na całe towarzystwo.
Ruski na razie nie zwracali za wielkiej uwagi na to co się działo, bo każdy był zauroczony Mirą. Czy Dracula serio brał laski w takie miejsce? Normalne, że teraz większość nie będzie mogła się skupić, ale z pozytywnej strony tego wszystkiego ten który miał najwięcej do powiedzenia miał najczystszy umysł.
-Ciężarówka z alkoholem powinna właśnie parkować pod Twoim klubem w tej właśnie chwili. Co do dziewczyn wybierz sobie które chcesz, może być jedna, mogą być wszystkie. - Zaren już w głowie widział duży przelew na fakturce od Asmodeya, wiec był oczywiście bardzo szczęśliwy.

_________________
Magazyn 280. 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 667


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptySro Lut 05, 2020 7:26 pm

Mirela, stojąca luźno, z kijem do bejsbola opartym o ramię, bezwiednie patrzyła to na jednego to na innego ruskiego, żując gumę i ostentacyjnie dmuchając co jakiś czas balon. Zauważyła, że faceci przyglądają jej się w dziwny sposób więc nie spuszczała z nich wzroku choć nie wyglądała na spiętą czy zestresowaną sytuacją. Czemu się tak na nią gapili? Tego nie wiedziała, ale gdyby spytała kogoś bardziej oblatanego w temacie, szybko wyłożyłby jej o co chodzi. Wparowała tutaj odjebana w czapkę z daszkiem i dresy z trzema paskami. Jej bluza była biała niczym najczystsza kokaina. Miała kij i sukowate spojrzenie, które mówiło, że gotowa jest przyjebać nim każdemu lamusowi, który wejdzie jej w drogę. Krótko mówiąc uosabiała mokry sen każdego gopnika i ruskiego gangusa. Stanowiła zupełne przeciwieństwo Iriny, ubranej w mundur i zachowującej się jak oficer w wojsku. Dlatego to młodsza wampirzyca wydała się towarzyszom ze wschodu bardziej interesująca.
- Macie jakiś problem? - dziewucha zrobiła kilka kroków w kierunku towarzystwa. Szef tylko zerknął kątem oka na to co się tam dzieje jednak nie zareagował będąc zbyt zajętym gadką-szmatką z Zarenem. Całe szczęście szlachetny nie miał mu za złe małej obsuwy w czasie i szybko przeszli do załatwiania interesów. W końcu przyjechał tutaj ubić deal a nie na towarzyską pogawędkę. Jakby chciał po prostu pogadać to znalazłby dużo ciekawsze miejsce niż stary magazyn w jebiącym porcie.
- Niezłe. Wezmę wszystkie na próbę. Jak którejś nie będzie szło to oddam z reklamacją. - na wrednej gębie Draculi wykwitł uśmiech.
- Już? Szybciej niż myślałem. W takim razie mam jeszcze mniej czasu na to by wymienić się grzecznościami.
Jeżeli ciężarówka wypełniona alkoholem właśnie była pod jego klubem, musiał wykonać telefon do Zivy żeby ogarnęła temat, skrzyknęła kogo trzeba i zajęła się całym tym bajzlem związanym z policzeniem, sprawdzeniem, przeniesieniem, ułożeniem... Na samą myśl, ze miałby nadzorować to osobiście zaczynał go napierdalać łeb.
Po wstępnych oględzinach dziewczyn, Irina wróciła do szefa i zaskrzeczała mu coś krótko po rumuńsku a następnie zwróciła się do Zarena, wskazując palcem na jedyną zapłakaną.
- A z tą co jest nie tak?

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 468


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyCzw Lut 06, 2020 5:44 pm

Mirela zdecydowanie robiła furorę wśród Rosyjskich gangsterów, którzy byli zafascynowani młodą wampirzycą ~ a przynajmniej młodo wyglądającą wampirzycą. Najmniej uwagi poświęcał jej Dimitry, który pomimo krótkiego zawieszenia wzroku, był bardziej skupiony na Irinie, może to wynikało z faktu, że oboje byli bardzo zdyscyplinowani, ale bracia Graychov nie mogli oderwać wzroku od Małej ~ Bah, nawet podeszli do niej kilka kroków i rzucili lekkim ukłonem i wystawieniem białych kłów. Nie można było powiedzieć, że faceci wyglądali źle, ale zdecydowanie nie byli tutaj z tego powodu. Gdyby nie szybka interwencja Zarena, mogłoby tu dojść do dziwnych flirtów i tak dalej, a tego przecież nie chcemy w miejscu biznesu prawda?
Zaren chwilę oderwał uwagę od Draculi i wystawił rękę do góry i strzelił palcami, a właściwie pstryknął dosyć głośno by przyjąć uwagę braci Graychov.
-Wiem, że wam się podoba, ale to nasz gość, napaleni skurwiele. Jakie mamy zasady do gości? Żadnych kutasów i strzelanin w pobliżu gości. Zachowujcie się i przestańcie mi robić wstyd. Po wszystkim możecie iść do klubu i próbować szczęścia. Teraz jest czas na interesy. - Pokręcił głową delikatnie i uśmiechnął się do Samaela.
-Przepraszam za nich. Nieważne. Mówisz wszystkie? Mhm. Bierz. - Zaren ręką tylko wskazał na do chłopaków by w razie problemów, pomogli zapakować dziewczyny do cukierkowego Vana Draculi, ale nie sądził, że będą jakieś problemy, przynajmniej ze wszystkimi oprócz ten jednej, na którą zwróciła uwagę Irina. No cóż ~ ta jedna akurat była tutaj najmniej z własnej woli, wiec nie dziwne, że nie bardzo podobało jej się to towarzystwo. Dalej nie mogła się pogodzić z faktem, ze jej stary przegrał ją za długi. No, ale taka była ta pierdolona rzeczywistość, na ludzkim skurwysyństwie było najłatwiej zarobić i właśnie wtedy wkraczali goście tacy jak Zaren, którzy umieli się na tym wybić.
-Myślałeś, że to takie trudne zapierdolić z trzy transportowe ciężarówki? Wystarczyło zrobić sobie wycieczkę do innego miasta. Nie sprawdzałem dokładnie co tam jest, wiem, że pierwotnie transporty były przeznaczone do specjalistycznych sklepów z alkoholem, więc może być trochę droższego gówna, to już dogadasz się ze swoją małą asystentką ile to było warte. Płatnościami się nie przejmuj na razie, przy rozliczeniu kwartalnym pogadamy już o szczegółach, a co do reklamacji. - wskazał rękami na kobiety i rozłożył ramiona szeroko z głupim uśmiechem na twarzy.
-Widziałeś co brałeś, zwrotów nie przyjmujemy, chyba, że towary są wadliwe, a nie dlatego, że Ci się kurwa nie spodoba sposób w jaki suka się odzywa. -lklepnął go w ramię dosyć przyjaźnie, ton z którym wypowiadał słowa był równie miły i z łatwością można było wyłapać co było żartem, a co nie.
Dopiero gdy podeszła do nich Irina to Zaren oderwał wzrok od swojego pierwotnego rozmówcy i uśmiechnął się do zimnej, umundurowanej dzierlatki. Lekko przychylił głowę i kiwnął głową na zapłakaną dziewczynę.
-Wiesz ile jest warte życie dziecka dla zadłużonego, zapijaczonego skurwiela? Cztery tysiące po przeliczeniu rubli na dolary. Rodzina sprzedała ją za cztery tysiaki by zachować palce i dalej grać w naszym kasynie, co jest kurewsko debilne, ale to już nie mnie oceniać. - westchnął głęboko Zaren.
-Jest zdecydowanie najładniejsza i najbardziej niewinna z nich wszystkich, nie jestem do końca pewien czy już skończyła 18 lat. -
Dziewczyna przerwała w środku zdania i wstała z kolan podbiegając do szlachetnego Kuroiashity i Draculi, łapiąc kawałek ŁADNIEJSZEJ koszuli Zarena i pokręciła głową. Czyżby go zrozumiała? Przecież używał Japońskiego ~ szkolone dziewcze?
Nie potrafiła skleić zdania po Japońsku, ale zdecydowanie jej Rosyjski wyjaśnił wątpliwości.
-Nienawidzę ich. Jak mogli mi to zrobić. Mam skończone, jestem studentką! Byłam nia... Ja.. ja przestanę płakać, chce zaczać nowe życie. - Zaren spojrzał na nią jakoś litościwie, widać, że miał chłop naprawdę dobry humor, bo normalnie to by się wkurwił za pomięcie koszuli, ale stanowczym ruchem wyrwał rękę, ale obdarzył dziewczę uśmiechem.
-Nie wiem czy rozumiesz wszystko, ale ta młoda jest pełnoletnia, chce zacząć nowe życie. Była podobno studentką, co mnie trochę nie interesuje, ale dajcie jej tam taryfę ulgową, jestem pewien, że przyniesie dużo zysków. Nie wiem co na to Adolf - - tu głową wskazał na Irine, widać nie bardzo lubił umundurowanie jak w jakimś pieprzonym wojsku. -Nazwij to ostatkiem mojego sumienia, ale to Twój wybór, wiadomo. Sprzdane, nie mój interes.

_________________
Magazyn 280. 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 667


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyPią Lut 07, 2020 4:18 pm

Widać było, że Zaren trzyma swoich podwładnych na dużo krótszej smyczy niż Dracula, choć na pierwszy rzut oka wyglądał na dużo sympatyczniejszego jegomościa niż rumuński diabeł. Szlachetny niemal natychmiast zareagował na podchody dwóch Rosjan i ukrócił gówniarskie zaloty zanim na dobrze zdążyły się rozpocząć. Tymczasem jego rozmówca wydawał się w ogóle nie zwrócić uwagi na to co dzieje się te kilka metrów dalej, w pełni skupiając się na tym co ważniejsze. Być może zbyt lekko podchodził do swojej pozycji jako lidera tego towarzystwa albo... Jego autorytet w grupie był tak duży, że nawet nie musiał reagować na tego typu ekscesy. Vincent, lub Irina (prawdopodobnie byłaby to ona) szybko uspokoiliby młodzież, pogrozili palcem i wyjaśnili, że nie nie są na szkolnym boisku tylko w pracy. I chociaż relacje między ich szefami były raczej pozytywne, żeby nie nadużyć słowa "przyjacielskie" (bo wcale nie znali się aż tak dobrze jak mógłby na to wskazywać luz z jakim rozmawiali), to jednak należy zachować chociaż odrobinę profesjonalizmu.
Na słowa przeprosin za zachowanie żołnierzy, smok tylko machnął niedbale ręką. Nie było co zawracać sobie głowy tego typu pierdołami, kiedy mieli do załatwienia interes. Do tego musiał się naprawdę szybko uwinąć żeby ogarnąć niespodziewanie szybką dostawę do klubu. Jak Ziva zobaczy trzy ciężarówki pełne alkoholu nie będą poinformowaną o tym wcześniej... No zła będzie. I znowu zacznie mu suszyć głowę, że jest nieodpowiedzialny, że o takich rzeczach mówi się wcześniej, bla, bla, bla.
- Nie kłopocz się tym, że za jakiś czas któraś z nich zapuka do Twoich drzwi, powie, że wywaliłem ją z roboty i kazałem wracać do was... - Asmodey uniósł prawy kącik ust do góry.
- Jeśli jakaś dziewucha będzie inwestycją, która się nie zwróci czeka ją czarny worek. Przez reklamację miałem na myśli stanowczą prośbę o przypomnienie sobie warunków naszej przyjacielskiej umowy. Chodzi mi o defekty fabryczne i uszkodzenia nabyte w trakcie ewentualnego użytkowania. O ile pamiętasz interesuje mnie tylko zdrowy i czysty towar.
Nie przerywając krótkiej pogawędki Iriny z szefem Bratvy, utkwił wzrok w dziewczynach odprowadzanych właśnie w kierunku przeznaczonego do ich transportu auta. Fura była zaskakująco luksusowa jak na przewóz żywego towaru, jednak innej o podobnych gabarytach i pojemności na stanie nie posiadał. I tak cud, że udało mu się skołować vana tak szybko.
- Zobaczymy... - zwrócił się do wspólnika po tym jak przetłumaczył dla niego gorączkowo wypowiadane przez zanoszącą się od płaczu dziewczynę. To nie tak, że młody smok nie miał serca, ale nie mógł sobie pozwolić na to by kogoś traktować ulgowo tylko dlatego, że się rozpłakał i ładnie poprosił.
- Co studiowałaś, devochka? Znasz jakieś języki? - Dracula zwrócił na dziewczę swoje diabelskie ślepia. Może znalazłby się sposób żeby nieco uspokoić sumienie ruskiego gangstera, jednak to nie zależy tylko od niego.
- Umiesz robić cokolwiek przydatnego? Jeśli nie... Pójdziesz do tej samej roboty co reszta i żaden lament tego nie zmieni. Będziesz zarabiać kręcąc dupą i machając cyckami na rurze.
Mówił po rosyjsku ze swoim charakterystycznym syczącym akcentem. W tym czasie Vincent ogarniał już temat porozsadzania towarzystwa w prowadzonej przez siebie furze przed magazynem.

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Zaren
Admin
Admin
Zaren

http://vampireknight.forumpl.net/t3378-zaren#72368 http://vampireknight.forumpl.net/t3395-zaren#73081 http://vampireknight.forumpl.net/t3396-zaren#73082
Zarejestrował/a : 01/07/2017
Liczba postów : 468


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyPią Lut 07, 2020 7:07 pm

Może i goście od Samaela byli bardziej zdyscyplinowani, ale to już było w korzeniach. Ruskie to zawsze kurwa jakieś takie trudne w utrzymaniu, ale to nawet nie chodziło do końca o trzymanie ich krótko. Zaren pozwalał im na dużo więcej niż którykolwiek Kapitan własnej ekipie, jedyne czego szlachetny po prostu kurewsko nie znosił to brak profesjonalizmu ~ Spotkania biznesowe są od biznesów, spotkania na dupczenie są od dupczenia, zabawa gdy przyjdzie czas na zabawę, nigdy kurwa nie mieszać mu tych jebanych pojęć, bo tylko wtedy można było go z łatwością wyprowadzić z równowagi ~ gdyby na miejscu Draculi był znany już lepiej Rosyjski biznesmen, to chłopaki dostaliby w ryja przy wszystkich pracownikach i całej pierdolonej firmie, ale że nie chciał robić scen przy nowych potencjalnych długotrwałych partnerach w interesach to się ograniczył jedynie do surowego upomnienia, które chłopaki wzięli sobie chyba do serca, bo odeszli na krok do tyłu od Mirelli i oparli karabiny o ramię, dosyć luźno ~ daleko im było do zdyscyplinowania Iriny, ale jak na nich wypadli całkiem nieźle.
Na słowa Asmoedya lekko przechylił głowę i również uśmiechnął się lekko. To co mówił było chyba normalne bez konieczności wytykania tego palcami, gdyby jakaś wróciła pukając do drzwi Zarena to by się chłop niemiłosiernie wkurwił.
-Są Twoje, zrobisz z nimi co chcesz. A co do tej młodej. Chyba nie chciała zostać sekretarką.
Dziewczę stało i patrzyło się na Samaela i z nad morza łez pojawił się mały uśmiech i energiczne kiwnięcie głową.
-Mogę tańczyć, nie mam nic przeciwko. No, ale znam bardzo dobrze Rosyjski, Angielski i uczę się w tej chwili Japońskiego, właściwie to byłam w połowie kursu, nie używam go na razie, bo nie ma potrzeby go kaleczyć, dopiero jak nauczę się wszystkiego, zacznę się nim posługiwać. Nie chce wracać do domu, nie ma tam dla mnie nikogo. Mogę zasiadać z klientami w lożach i namawiać ich na kupno coraz to droższych drinków, słyszałam, że hostessy są dosyć popularne w tych stronach. Jeśli przy tym mnie obronisz to tym lepiej będę mogła skupić się na pracy. - dziewczyna chyba rozwiała wszelkie wątpliwości jakie dwóch dżentelmenów mogło tutaj mieć, więc nie będzie z nią problemów, płacz i histeria była tutaj dosyć zrozumiałe, bo w końcu była zmuszona porzucić dotychczasowe życie ~ ale gdy już do niej dotarł fakt dokonany, pewnie po słowach Zarena, który bez pierdolenia powiedział, że rodzina sprzedała ją za tak marne pieniądze by dalej chlać i grać w kasynach.
Zaren machnął ręką na to wszystko i znów zwrócił się do samego Asmodeya.
-A właśnie. Jakbyś znalazł gdzieś po drodze Veine z taką małą czarnulą to bądź tak miły i daj mi znać. Oczywiście tylko w wypadku, gdybym potrzebował o tym wiedzieć. Mała jest dla mnie dosyć ważna. To nie tak, że nie ufam pannie Virtanen, ale kurwa nie będę ich zbierał z rynsztoka z jakiejś pierdolonej meliny. - Szlachetny rozłożył ręce ówcześnie machając do Dimitriego by podszedł do dwóch wampirów, pewnie kończących powoli ten cudowny interes.
-Jak mówiłem wczesniej, dziewczyny są już załatwione, umówimy się na kwartalną zapłatę, a co do transportu alkoholu. Nie wiem co tam kurwa jest. Może to być pierdolony bimber z piwnicy, a mogą to być wysokiej klasy Brandy czy inne gówno. Ustalamy prawo niespodzianki i chcesz dogadać stałą cenę za transporter niezależnie od towaru, czy pozwalasz swojej asystentce bawić się w wyliczanie kosztów od butelki? - Zaren uwielbiał ryzyko, zawsze przenosił to gówno na swoje towarzystwo, nieważne kim było. Dla niego byłoby miodem gdyby Dracula się zgodził na prawo niespodzianki, ale to zależało od samego szefa klubu. Chociaż, od razu można było zauważyć lisi uśmiech i błysk w oku Kuroiashity. Jak on kurewsko ~ kochał hazard.

_________________
Magazyn 280. 2b696210


So what if you could kill me now
What if you could end it here
What if you could live somehow
Would you even shed a tear?





color=#0066ff - Rosyjski
color=#cc0033 - Japoński
color=#009900 - Angielski
Powrót do góry Go down
Samael

Samael

http://vampireknight.forumpl.net/t3142-samael#66400 http://vampireknight.forumpl.net/t3143-samael#66402 http://vampireknight.forumpl.net/t3740-samael#82374 http://vampireknight.forumpl.net/t3341-samael#71656 http://vampireknight.forumpl.net/t2756-opis-zamczyska-rodu-dracula
Zarejestrował/a : 14/01/2017
Liczba postów : 667


Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. EmptyPią Lut 07, 2020 8:17 pm

Diabelskie ślepia patrzyły na zapłakaną twarz dziewuszki beznamiętnie kiedy ta z histerycznego szlochu szybko przeszła nie tylko do fazy akceptacji swojego losu ale wręcz zdawała się nastawiona optymistycznie do przyszłości jaka ją czeka. Dziwna i bardzo nagła zmiana w jej zachowaniu wydała się smokowi na tyle irytująca, że pozwolił sobie na westchnięcie.
- No i po co był ten lament, devochka, szto? Tylko zawracasz głowę. Zabieraj się z resztą do samochodu. Na miejscu wszystkiego się dowiesz. - w innych okolicznościach pewnie sprzedałby małolacie siarczystego klapsa na rozpęd ale skoro była to sytuacja biznesowa to wypadało być poważnym i nie pozwalać sobie na tego typu frywolne zachowania.
- Jeśli będę z ciebie zadowolony, będziesz żyła jak caryca. Jeśli nie... Tym na razie się nie kłopocz. Staraj się a na pewno zostaniesz doceniona. - dorzucił na odchodne aby całkowicie rozwiać jakiekolwiek wątpliwości jakie jeszcze mogły kłębić się w głowie dziewczyny. Nie ma co straszyć ich od razu... Stres jaki wywołuje obawa o swoje zdrowie i życie negatywnie wpływa na jakość wykonywanej pracy. Tak przynajmniej wyczytał kiedyś w jednej mądrej książce.
Jeśli małolata miała zamiar wreszcie opuścić magazyn i dołączyć do reszty koleżanek, dla pewności odprowadzi ją Mirela, która rzuci w stronę ruskich ostatnie spojrzenie i odwróci się na pięcie by wykonać swoją robotę.
- Puściłeś dzieciaka na miasto z Veiną? - Asmodey prychnął żartobliwie obnażając przy tym kły w rozbawieniu.
- Jak gdzieś je zobaczę to dam znać.
Kogo jak kogo ale Veiny na pewno nie przeoczy jeśli znajdzie się gdzieś w pobliżu. Tą dwójką łączyła specyficzna relacja, którą trudno było jednoznacznie sklasyfikować. Niby razem nie byli, raczej zachowywali się jak dobrzy znajomi (z wyjątkiem ekscesów kiedy wyraźnie starał się ją uwieść i dwuznacznych żartów), sam nie stronił od towarzystwa innych kobiet a jednocześnie pewnie nogi by z dupy wyrwał każdemu typowi jakby się dowiedział, że przystawia się do Norweżki.
Trochę pojebane, ale nikt nigdy nie mówił, że Dracula był normalny.
- Zaren... Czy ja wyglądam jakbym miał wydziaraną kropkę za uchem? - to było pytanie retoryczne i niech go Pan Jezus czy inny Budda bronią przed próbą udzielenia odpowiedzi.
- Nie to żebym Ci nie ufał, ale czuję, że wchodząc w taki układ dość często mógłbym być ruchany w tyłek na ten towar. Jeśli lubisz hazard, niedługo mam zamiar otworzyć nową salę w klubie. Taką z kasynem. - klepnął kapitana Bratvy po ramieniu w przyjacielskim geście po czym uśmiechnął się paskudnie, czyli jak zwykle.
- Ty lubisz ryzyko a ja lubię motywować moich ludzi i współpracowników do bardziej efektywnej pracy. Dlatego im lepszy towar tym lepsza stawka, oczywiście dodając jeszcze należna kwotę za fatygę. Nie bawmy się w renegocjowanie. A przynajmniej nie teraz i nie w taki sposób. To dopiero pierwszy deal jaki doszedł do skutku.
Dźwięk klaksonu oznaczał, że na zewnątrz wszystko było już gotowe, towar zapakowany do fury i tylko czekał na transport.
- Czas na mnie. Do następnego. Gdybyś miał jakąś sprawę to masz mój numer. - pożegnał Zarena uściskiem dłoni i nie zabierając więcej czasu odwrócił się i ruszył w kierunku wyjścia z magazynu. Kawałek za nim szła Irina, nie odstępująca go na krok.
- Wszystko? To zawijamy do bazy. Trzeba ogarnąć ten transport. - rzucił do reszty po rumuńsku i chwilę później radośnie odjechali pozostawiając Rosjan samych.

[z/t]

_________________


On the horizon I stand,
Watching the fallen men,
Victims of hatred, greed and desire,
In retrospect I feel no anger,
Only a urge for something higher,
So many have fallen due to my ambitions,
So many have fallen in the name of narcissism,
No men are free to disagree,
Without facing their mortality!


Powrót do góry Go down
Sponsored content




Magazyn 280. Empty
PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Magazyn 280. Empty

Powrót do góry Go down
 
Magazyn 280.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: