IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn 280.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Magazyn 280.   Wto Paź 23, 2012 8:00 pm

Magazyn który odbiega od innych i jest strzeżony przez groźne psy i wartowników. Znajduje się na uboczu. Dzięki temu, że wygląda na opuszczony, mało kto tu z obcych zagląda.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Pon Mar 06, 2017 4:37 pm

Ile to już dni mija, gdy tak bezowocnie się błąkam i potem dziwie się, gdy mam okazje ocknąć się w kompletnie innym miejscu. Ile miesięcy minęło gdy ostatni raz miałem okazje napoić swoje ciało cudzą krwią? Jeśli będę sobie tak ciągle pozwalał, to w końcu zabije mnie przypadkowy przechodzień, który zbyt mocno by mnie pchnął. Czy to nie byłoby zabawne? Zresztą śmierć nieumarłego jest już sama w sobie mało racjonalna.
Potarłem swoją mało przytomną głowę i rozejrzałem się mało pośpiesznie dookoła. Wysoko, acz nie do końca. Mam do połowy przymknięte ślepia i ciężko dużo wychwycić leniwym wzrokiem na raz. Ale z pewnością jestem na dachu jakiegoś mało znaczącego piętrowego budynku naprzeciw dziwnego magazynu. Moja wampirza aura jest tak beznadziejnie słaba, że psy nawet nie przejęły się moją obecnością. Teraz z pewnością dla typowego krwiopijcy, jestem jakimś dziwadłem z uszami i ogonem. Usiadłem po turecku i rozruszałem ramiona. Kurde, teraz powinienem jakąś zejść. Tylko co jeśli znowu w trakcie błąkania urwie mi się film? Już zbyt wiele taśmy filmowej poszło do wyrzucenia, ile jeszcze mam jej powycinać?

- Ajć ajć ajć...
Wydałem mało znaczące słowa, chwytając się tym sposobem za głowę. Cholera, mam wiele obić na ciele i być może nawet rozdarć. Musiałem w dziwne rzeczy wpaść, co doskonale insynuuje moje nieco podarte ubranie. Moja regeneracja jest teraz na niemal niezauważalnym poziomie. Musze się w końcu ogarnąć... Musze... Tylko, że teraz nawet jakbym zamienił się w jakiegoś bezmyślnego potrzebującego krwi, to wybije mi to z głowy nawet ludzki nastolatek. Aghhrr! Koniec się użalania, czas zebrać siły by w końcu wstać! Ale to zaraz...

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Draco

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3184-draco
Zarejestrował/a : 01/02/2017
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Wto Mar 07, 2017 2:36 pm

Stary, pozornie opuszczony magazyn nie zdawał się najlepszym wyborem na wieczorny spacer. Nikt o zdrowych zmysłach z pewnością nie wybrałby się w takie miejsce. Może poza łowcą, który wcześniej dostał nie do końca jasne informacje odnośnie przebywania w tych okolicach niebezpiecznych wampirów. Draco nie lubił się nudzić, dlatego nie czekał na potwierdzenie owych informacji i postanowił sam zbadać magazyn. Chociaż byłoby to w jego stylu, to nienajlepszym pomysłem byłoby użycie w tym celu głównego wejścia, gdzie na dodatek kręciło się kilka osób oraz psów. Jeśli faktycznie okazaliby się wampirami, to mogłoby się zrobić nieciekawie. Trochę gryzło go to, że nie mógł tego zrobić… Miał w sobie coś z dziecka i na dodatek należał do osób odważnych. Rozsądek jednak wziął górę i podpowiedział, że martwy raczej wiele by już w życiu nie mógł zrobić. A jeszcze gdyby skończył jako kolejny krwiopijca, znienawidziłby się za to, że stał się kimś, na kogo od zawsze polowała jego rodzina.
Jakby nie było, postanowił zbadać magazyn w dzielnicy portowej. Ostrożnie poruszał się ciemnymi, ciasnymi uliczkami, kierując się w stronę podejrzanie wyglądającego miejsca. Mając już jednak trochę doświadczenia w takich sprawach, postanowił trochę bardziej się przyjrzeć. Jako punkt obserwacyjny obrał sobie budynek znajdujący się naprzeciwko miejsca, które znał z opowieści informatora. Spojrzał w górę, aby ocenić jego wysokość – w końcu najlepiej jest sprawdzić okolicę z góry. Rozejrzał się jeszcze dookoła, żeby sprawdzić, że nikt się tutaj nie kręci… Po czym spojrzał raz jeszcze z góry i wykorzystując swoją specjalną technikę teleportacyjną, znalazł się w oka mgnieniu na dachu budynku. Niestety nie miał prawa wiedzieć, jak dokładnie wyglądała sytuacja na górze, dlatego też znalazł się trochę za wysoko. Chciał prędko naprawić swój błąd miękkim lądowaniem na ugiętych nogach, jednak śliska pokrywa dachu spotęgowała jedynie problem. Mężczyzna poślizgnął się i runął prosto na osobę, która niefortunnie znalazła się w tym samym miejscu… Jeżeli ktoś by to oglądał z zewnątrz, to byłby świadkiem wręcz komicznego przedstawienia. Zwłaszcza, że użycie magii przez Draco, spowodowało pojawienie się na jego plecach, uformowanych przez energię, skrzydeł koloru niebieskiego. Tak niestety miał, kiedy personalizował ten rodzaj magii… Najprawdopodobniej jego prawdziwe nazwisko nie wzięło się znikąd. W obecnej sytuacji wyglądało to tylko śmiesznie. Ciężko było o widok bardziej niezdarnego „smoka”. Na dodatek poleciał prosto na wampira, który się tu znalazł.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Czw Mar 09, 2017 4:24 pm

Jeśli nie jestem zbyt skupiony, zwłaszcza gdy jestem tak osłabiony, łatwo mogę przeoczyć swoimi instynktami osobę w pobliżu. W ostatniej chwili, ale niestety z opóźnieniem, moje zmysły dokładnie dały mi znać o zagrożeniu. Gdy się już odwracałem widziałem tylko jak ktoś pojawił się jakby niby nic, wysoko ze skrzydłami i nie była to żadna nieumarła istota. Cholera o co... Ech, nieistotne bo nawet nie miałem sił by w porę zareagować i się odsunąć! Co za ironie, ostatecznie niby zmysły mnie ostrzegły a i tak nic nie mogłem z tym zrobić! Poturlałem się i wypadłem z tego piętrowego budynku na ziemie. Wszystkie psy podniosły się i złowrogo wyszczerzyły. Starłem błoto z twarzy i sam zastrzygłem uszami. Zwykle działałem racjonalnie, ale brak krwi chyba powoduje, że gdzieś to wszystko się zatraca. Spanikowałem. Zacząłem szybko na siedząco wycofywać się do tyłu, gdy tylko zauważyłem jak ruszyły na mnie psy.
- Zostawcie mnie!
Wrzasnąłem, jednak nie tak głośno jak powinno, gardło miałem suche i brzmiało to ode mnie dosyć biednie. Za nim ktokolwiek mógłby mi pomóc, jeśli by w ogóle ktoś chciał, psy już ruszyły. Jeden zaczął się wgryzać w mojego buta i szarpać, drugi pochwycił nogawkę i też nie zamierzał odpuścić. Zacząłem niemrawo próbować od szarpnąć się z ich zębisk i nawet próbować kopnąć. Jednak miały większą siłą i z pewnością wiele wytrwałości. Myślicie, że jestem pechowcem? To chyba nie widzieliście jak właśnie zainteresowała się trójka wampirów. Nie wyczują w aktualnym stanie, że należę do jednego z nich, a nawet jeśli to z pewnością nie mają w planach mnie oszczędzić.
"Jak Ja się w to wpakowałem?..."

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
Draco

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3184-draco
Zarejestrował/a : 01/02/2017
Liczba postów : 4


PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Sro Mar 15, 2017 5:33 pm

Obrót, jaki przybrały sprawy, był wielce zaskakujący. To, co się stało, nawet nie pojawiło się jako opcja w głowie Draco. Nie dość, że teleportacja nie była do końca udana, dach śliski, to jeszcze pechowy jegomość, który znalazł się na dachu był na tyle osłabiony, że nie był w stanie uniknąć kolizji. Na szczęście ciemnowłosy był zręczny i w ciężkich sytuacjach myślał szybko, dlatego też nie upadł na twarz, a chwycił sprytnie dachu i zawisnął nań. Kiedy chociaż trochę doszedł do siebie, spojrzenie przeniósł na miejsce, gdzie upadł pechowy wampir. Bądź co bądź, ale łowca miał teraz sporo to przeanalizowania… Czy możliwym jest, że przypadkowa osoba znalazła się wówczas na dachu? Kim w ogóle był ten mężczyzna, któremu nawet nie zdołał się dobrze przyjrzeć? I przede wszystkim czy powinien wrócić na ziemię i sprawdzić czy wszystko z nim w porządku, czy być może… był to wampir? Wprawdzie Draco nie był typem łowcy, który walczył z każdym przejawem wampiryzmu i był świadom, ze istnieje coś takiego jak „dobry” krwiopijca, który nie atakuje niewinnych ofiar, ale… W ogóle nie znał tej osoby, o ile w ogóle była tym, za kogo go posądzał.
Wziął głęboki oddech i doszedł do wniosku, że musi się tego dowiedzieć. Wtem zobaczył jak w kierunku białowłosego ruszyły psy, a zaraz potem jakieś nieznane osoby. Teraz był już pewien, że musi zareagować. Przecież nigdy by sobie nie wybaczył, gdyby ktoś przez jego błąd miał teraz zginąć. Nawet, jeśli okazałby się to być wampir, to wyglądał na dziwnie osłabionego. Możliwe, że na niego polowano. Jakby nie było, Draco postanowił sam się przekonać – raz jeszcze skorzystał ze swojej magii teleportacyjnej, by w oka mgnieniu znaleźć jak najbliżej poturbowanego wampira. Kolejny raz, przez krótki czas, na jego plecach pojawiły się skrzydła z lekkiej, niebieskiej poświaty energetycznej. Ruszył na przód momentalnie. Zobaczył tylko, że jeden z psów zaczął szarpać nieznajomego. Kiedy tylko dotarł do celu, chwycił psa za kark i rzucił nim nieopodal. Nie chciał robić zwierzęciu krzywdy, ale jednak chciał pomóc być może niewinnej osobie. Na ten widok reszta psów trochę odpuściła, ale nadal krążyła wokół teraz dwójki mężczyzn obnażając zębiska. Draco wreszcie miał okazję przyjrzeć się wampirowi i… cóż, czegoś takiego jeszcze nie widział w swoim życiu. Teraz był już niemal pewien, że nie jest to zwykła osoba. Ale nie było teraz czasu na pytania.
- Żyjesz tam jeszcze? Szukałem dzisiaj guza, a widzę, że nabiłem go komuś innemu. Jak pomogę, to będziemy kwita? – zapytał trochę z cwaniackim uśmiechem, jednak stojąc tyłem do białowłosego, gdyż musiał bacznie przyglądać się zbliżającym osobom. – Panowie do kogo? – zapytał, ustawiając się w pozycji bojowej. Naciągnął skórzane rękawice na dłonie, postukał czubkami butów o podłogę i rozejrzał się po adwersarzach. Wtem usłyszał od jednego z nich, że jest kobietą, a nie jakimś panem… Kolejny raz miało być epicko, a wyszło jak zawsze…
- Psujesz mi wejście, młoda damo. A teraz może porozmawiamy o tym, żebyście sobie stąd poszli, a nie stanie się wam krzywda? – pytał nadal uśmiechnięty. Mimo kiepskiej sytuacji, nie tracił poczucia humoru. Sprawiał wrażenie odważnego, skoro sięgał po żarty nawet w tej chwili. Nadal czekał też na jakiś ruch ze strony wampira. Nie spodziewał się jednak zbyt wiele, kiedy zobaczył, że był znacznie osłabiony.
Powrót do góry Go down
Nourh Noutiatir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2227-nourh-noutiatir#47962
Zarejestrował/a : 19/10/2015
Liczba postów : 233


PisanieTemat: Re: Magazyn 280.   Sob Mar 18, 2017 10:53 am

Nerwowe szarpanie, trach, zdenerwowanie i duża dezorientacja. Tak szybko przybyły te emocje do mojej głowy, powodując wszech obecną panikę, ale tak szybko też uciekły. Myślałem, że wpadłem w okropną zasadzkę, lecz nagle przybyła równie niespodziewana pomoc. Patrzyłem przez chwile pusto jak pies pofrunął od siły ludzkich dłoni. Potem jak zwierzęta trzymały bezpieczny dystans. Z lekkim opóźnieniem dotarło do mnie, że pewna osoba która stoi obok mnie, właśnie się odezwała. Zastrzygłem uszami i popatrzyłem na niego przez chwile zdumiony. Gdybym w ogóle potrzebował powietrza, mógłbym powiedzieć, że nieco zabrakło mi tchu od tego wszystkiego. Moje szeroko otwarte oczy wróciły do leniwym, czyli w połowie przymkniętych. Gdy nieznajomy zaczął prowadzić rozmowę, złapałem się za głowę i zaczynałem powoli wstawać, niestety nieco nieudolnie. Na szczęście miałem za plecami oparcie w postaci budynku i ustanie na nogach w miarę się powiodło. Popatrzyłem na wampiry, które w sumie po za jakimiś obnażonymi ostrzami, nie były bardziej uzbrojone. Po ich krwi stwierdzam, że nie są od urodzenia "nieumarlakami", byli ludzie?
- Jesteś łowcą?
Wywaliłem swoje pierwsze słowa. Dlaczego tak twierdze? Pojawia się znikąd, zwykły człowiek tego nie potrafi, a pachnie ewidentnie nim. To jest takie proste, w końcu ludzie się pocą i mają swój osobliwy zapach, z nieumarłymi jest znacznie inaczej. Kiedyś mógłbym teoretyzować różne rzeczy, czarownik, inkwizytor, mnich z konkretnego zakonu... Ale to były dawne czasy, teraz niemal większość, która stosuje w miastach jakieś magiczne sztuczki, to właśnie łowcy.
- Wybacz, jestem zbyt wyczerpany by nagle uciec o własnych siłach.
Kaszlnąłem i popatrzyłem na wampiry, które zaczęły się śmiać bez opamiętania. Z pewnością nie chciały go posłuchać, ale dały mu propozycje do rozważenia.
"Oddaj się nam dobrowolnie, a może spróbujemy się opamiętać, żeby nie wyssać Ci krwi do cna."
Po tych słowach wszystkie się wyszczerzyły z swoimi wygłodniałymi kiełkami.

- No pięknie...
Zrobiłem minę zniesmaczonego i stanowczo niezadowolonego z tego co słyszałem. Wiadomo, że nikt by się na coś takiego nie zgodził. Chcą po prostu się zabawić, a wydaje im się, że znalazły dwa idealne kąski. Jeśli jegomość jest jakimś znaczącym łowcą, to powinien spuścić im łomot bez problemu. Ale co jeśli tylko jest taki na pokaz i go zaraz rozprują, a Ja będę kolejny? O, popatrzcie! Leży tutaj kij. Niesamowite, teraz mogę się bronić!... Jak inwalida.

_________________

Bang!
Powrót do góry Go down
 
Magazyn 280.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: