IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn 75.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Magazyn 75.   Wto Paź 23, 2012 8:03 pm

Magazyn jakich pełno, nie wyróżnia się niczym szczególnym, poza zdobiącym go wielkim numerem wykonanym białą farbą, która zaczęła się już trochę złuszczać.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Sie 30, 2015 6:10 pm

Aby dotrzeć do tego miejsca musiał się trochę namęczyć, aczkolwiek nie był daleko od tego magazynu. Miał jeden problem, który go wkurzał i komplikował mu życie. Nie znał za dobrze miasta... I to bo bolało, ale z czasem na pewno wszystko ogarnie... Choć nie na pewno nie, nikt wszystkiego nie ogarnie, a na pewno nie taki Durzo...
Kiedy dotarł do magazynu uśmiechnął się zadowolony. Jak na jego szczęście znalazł tutaj przechodniego nawet... Mniam... Był głodny, to czemu miałby nie skorzystać? Zaszedł człowieka, szybkim ruchem, po czym zakrywając mu usta wgryzł się w niego, by rozpocząć swój posiłek. Mimo to okres picia nie był długo, bo nie chciał zabić tego człowieka, nawet jak ręce miał splamione krwią wielu. Nie był na liście, wiec mógł żyć. Oczywiście po tym całym wydarzeniu wymazał swojej ofierze pamięć, bo lepiej jednak by człowiek nie wiedział o jego istnieniu, nawet jeśli Burmistrz się tym chwali. Jednak on sam uważał, że burmistrz popełnił wielki błąd pokazując ludziom prawdę. Dlatego trzabyło by zmienić burmistrza! opierając się plecami o magazyn czekał na znajomego, który miał się tu pojawić.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Sie 30, 2015 6:35 pm

Nie śpieszyli się z Kresem za specjalnie. Po zmroku jest dość enigmatycznym pojęciem, a znając Durzo zapewne poczeka wiedząc, że szykuje się dla niego kontrakt. Sam Vladislau natomiast choć umiał czekać cierpliwie nie lubił tego. Przybył wraz ze swoim czworonożnym przyjacielem ubrany w pełny rynsztunek łowiecki. Sam Kres był, jak zwykle gdy poruszali się incognito, odmalowany na czarno przy pomocy kuli koloryzującej. Bezcenny wynalazek. Zbliżali się powoli do wampira. Maska Vlada skrywała maskę jego twarzy. Nie uśmiechał się ani nie krzywił. Jego mimika jak zwykle była dosyć statyczna. Kres natomiast szczeknął wyczuwając znany wampirzy zapach. wskazując Vladowi Durzo, którego i tak ten widział. Po prostu nie mógł się powstrzymać.
- Witaj. Me serce się raduje. Nie zmieniłeś jeszcze numeru telefonu. I odpowiedziałeś na wezwanie. - rzekł, jak zwykle chłodno. Taką już miał naturę. Lakoniczny i skupiony człowiek polujący na wampiry. Człowiek, któremu zdarzyło się kilkukrotnie polować na cele Durzo. Człowiek, który współpracował z nim, ale nigdy sam go nie najmował. Pies trzymał się blisko swego Pana. Wprawdzie wampir nigdy nie skrzywdził... wręcz przeciwnie. Jednakże był przyuczony by przy krwiopijcach zawsze być uważnym. nawet gdy Vlad przestaje być.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Sie 30, 2015 6:59 pm

Sam też był cierpliwy, zwłaszcza jeśli rzekomo, ktoś miał coś, co go zainteresuje. Może gdyby nie znał Wampira, bo znał go pod takim pseudo, mimo iż wiedział, ze nim nie jest, to by tak sie nie spieszył. Zresztą, czy on się spieszył? Nie... Durzo, wolał jak najszybciej dostać informacje, przeanalizować je, by w końcu zrealizować to czego dotyczyły. Przyjął wiadomość znajomego nie inaczej, jak kolejne zlecenie. Nawet jeśli ten mu nic nie zleci. Zresztą Wampir go nieco znał i wiedział mniej więcej jaki jest. Mimo iż lata zmieniają.
Wracając... Będąc tak opartym, słyszał że ktoś się zbliża i jakoś nie reagował gwałtownie, czy co. Nawal był oparty o biedny magazyn, który musiał podtrzymywać ciężar wampira. Oderwał się od ściany magazynu, dopiero wtedy kiedy ujrzał znajomą mu osobę, nawet jeśli była zamaskowana. Oczywiście spojrzał i na jego pupila, jednak jego spojrzenie było monotonne nie wyjawiające niczego. Ani zafascynowania zwierzakiem bądź obecnościom łowcy, ani irytacje. Nie było widać nic...
-Witam. - Odparł i podszedł do Vlada spokojnym krokiem, poprawiając na sobie, swój płaszcz, który sięgał nieco a kolana. Kiedy podejdzie do łowcy wyciągnie do niego dłoń, by uścisnąć sobie dłonie. Niezależnie co wybierze człowiek, po czym wycofa rękę.
-Różnie to bywa z tymi numerami. Ale skoro napisałeś, to musisz mieć, wiedzieć coś co jest interesujące, tak więc słucham...- Odparł chłodnym, monotonnym głosem czekając po co łowca chciał się spotkać. Po jego zachowaniu było widać, że od razu woli przechodzić do konkretów. Jak na razie przyjaciel Vlada był ignorowany przez Durzo, bo to nie z nim rozmawia, miał go w polu widzenia.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Sie 30, 2015 7:33 pm

Podobnie jak Anterkiotri również i niejaki Petrowicz wolał przechodzić do konkretów choć nie zawsze sytuacja na to pozwalała. To jednak nie było zebranie z łowcami. Tu miał pełną dowolność z czego miał zamiar skorzystać.
- Czasy się zmieniają. Może chciałbyś zmienić formę zatrudnienia na stały kontrakt? Z obopólną korzyścią. - zapytał na wstępie. Obaj byli profesjonalistami i wyglądali niczym z dziwacznego filmu gangsterskiego. Niemniej nikt raczej ich nie widział. Niemniej ostrożności nigdy za wiele.
- Zejdźmy w uliczkę. Porozmawiamy podczas spaceru. - stwierdził skierowując się w jeden z zaułków. Nie powinni się rzucać w oczy ani ludziom ani wampirom. Wszak nadal są dla niektórych po dwóch stronach barykady i szkoda by było aby ktoś źle zrozumiał ich spotkanie i rozmowę. Albo co gorsza dobrze by ją zrozumieli.
- Jest Ci wszystko jedno czyje życie odbierasz. Gdybyś, powiedzmy, otrzymał propozycję na luźny kontrakt. Kontrakt podczas, którego nie mógłbyś przyjmować zleceń na osoby mniej lub bardziej powiązane z Łowcami Wampirów. Kontakt, który zobowiązywałby Cię do drobnej pomocy dla Łowców i był niekiedy rozszerzany o zlecenie na wampira, czasem może człowieka. Kontrakt, który zapewniłby Tobie i ewentualnym bliskim pomoc i ochronę łowców gdyby okazała się potrzebna oraz stały dopływ gotówki? Słowem przyjąłbyś moje zwierzchnictwo i pozwoliłbyś na decydowanie o odrzuceniu zlecenia. W zamian za to byłbyś wynagrodzony i miałbyś pewność, że Łowcy nie zawitają do Ciebie. Chyba, że po to by Cię wspomóc. - opowiadał o tym jakby mówił co jutro zje na obiad. Czyli jak zwykle jednostajnie i spokojnie. Niemniej na temat. Czas było przejść do konkretów, choć nadal dość ogólnikowych. Jednakże zdradzały wystarczająco dużo by Durzo miał możliwość zastanowienia się nad tym czy jest zaciekawiony.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Sie 30, 2015 8:22 pm

Podczas gdy łowca zaczął przedstawiać swoją propozycje, to Durzo bezczelnie włożył ręce do kieszeni, nie mając co z nimi zrobić, a nie lubił jak mu wisiały wzdłuż ciała. Patrzył na swojego rozmówce zainteresowany, tym co do niego mówił, ale patrząc na jego twarz nie można było stwierdzić, czy podoba mu się propozycja Vlada.
-Taka praca zawsze jest lepsza, niż czekanie na zlecenia, zwłaszcza w takich miejscach gdzie mało kto o Tobie słyszał. Widać, że to nie Norwegia... - Westchnął. Czyżby zawiedziony tym że nie jest już tak aktywny, jak w swoich stronach? Oczywiście, że tak! Na jego propozycje o spacerku skinął głową i ruszył za nim, dorównując mu kroku i nadal słuchając nie przerywając. Był doskonałym słuchaczek, jeśli coś go interesowało.
-Tak. Nie obchodzi mnie kto jest celem. Mam na rękach krew każdego, wampira, człowieka, kobiety, dziecka, faceta... Ale bliscy oczywiście nie wchodzą w grę. Zresztą sam wiesz. Każdego dorwę, jednak wszystko ma swoją cenę. O tym też doskonale wiesz. Lez nie lubię kiedy jest mi narzucone, kogo mam zabić. Dlatego też Przyjmę Twoją propozycje, lecz Sam będę decydować o tym, czy przyjmę dane zlecenie, a mało kiedy odrzucam jakiekolwiek. Oczywiście musze dodać... - zatrzymał się i spojrzał na niego uważnie. -Nie będę oszczędzał żadnego łowcy, jeśli zechce jednak mnie jakiś zaatakować, ze względu, na to kim jestem. Nawet młodych... A także nie będę na każde Twoje zawołanie.- Odparł zimno i po chwili jednak ruszył ponownie.
- nasza współpraca, nie wyklucza tego, że będę przyjmował zlecenia od innych. Co też równa się z tym, że nie będę Ci mówił to co robię, z kim i gdzie. Ale spokojnie... to że będziesz moim zleceniodawca, zobowiązuje mnie do tego, ze nie staniesz się mym celem. Wiec kiedy dostane propozycje zlikwidowania Ciebie czy kogoś z oświaty,  to ją odrzuce. Problem jest tylko w tym ze nie znam pełnego składu łowców, ale jeśli mamy współpracować nie mogę robić na ślepo  - Odparł z powagą, jednak jego głos był skapany obojętnością. Durzo zazwyczaj  pracuje tak samo, a jego pracodawca mało kiedy wie co tak na prawdę robi jego odbiorca zlecenia. Także będzie współpracował z inni, co równa się z tym, że i tak będzie zabijał.
-Powiedz mi dokładnie, jakie będę miał zadanie, zadania, bo Twój opis jest ogólny i niezbyt mnie satysfakcjonuje. Musze wiedzieć co ode mnie wymagasz zanim się zgodzę.  - Zapytał zerkając po uliczce, czy czasem nikt im nie przeszkadza.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Pon Sie 31, 2015 4:50 pm

- Owszem. To nie Norwegia. - skwitował krótko. Gdy wampir kontynuował słuchał uważnie. Kres natomiast raz ich wyprzedzał o kilkanaście metrów to raz zostawał w tyle. Tak naprawdę pies upewniał się czy mają swobodę rozmowy. Gdyby coś się działo lub kogoś by wypatrzył Vlad zostałby przez niego powiadomiony. Nic jednak nie przeszkadzało im w rozmowie.
- Z dziećmi mogłeś mi oszczędzić. - stwierdził chłodniej niż zwykle mimo, iż przysiąc by można było że bardziej lodowatym być nie można.
- Zarówno Ty jak i Twoi bliscy będą bezpieczni. Jeśli będziesz z nami współpracował. Nikt nie będzie na Ciebie dybał. Zresztą wspomniałem, iż w razie potrzeby zostanie zapewnione Ci wsparcie gdybyś kiedyś takowego potrzebował. Jeśli ktokolwiek postanowi Cię zaatakować tylko dlatego, że jesteś vrykolaukas i przeżyje, przekaż mi to. - uciął dywagacje na temat ataku. Zabijanie wampirów tylko za fakt bycia wampirem jest niedopuszczalne. To nie średniowiecze choć niektórzy zdają się wciąż tkwić mentalnością w wiekach ciemnych.
- Wiadomym, jest że czasem możesz być niedostępny. Nie muszę tez wiedzieć co dokładnie robisz. Wystarczy, że powiadomisz mnie, iż nie będziesz dostępny przez jakiś okres. Co do Oświaty. Wiesz dobrze, że nie mogę przekazać Ci listy, ale sądzę iż coś wymyślimy wspólnie w tej kwestii. - gdyby takie informacje były do wglądu jakiegokolwiek wampira istnienie Oświaty stanęłoby na włosku. Niezależnie od pokładanego zaufania i profesjonalizmu Durzo. Jednakże łowcy nawet między sobą nie wiedzieli o wszystkim i każdym, szczególnie jeśli nie byli u władzy.
- Co do Twoich zadań. Trzy, z czego dwa były dla Ciebie chlebem powszednim. Jesteś wampirem. Nie jest żadną tajemnicą, że ty jeden możesz się z powodzeniem równać dwóm pośledniejszym łowcom z niezgorszym wyposażeniem. Zasoby ludzkie są ograniczone, a będziemy mieć coraz więcej do roboty. Możesz być czasem poproszony o likwidacje jakiejś osoby bądź jej dostarczenie, za opłatą oczywiście. Z rzeczy mniej standardowych... Potrafisz, jak większość Tobie podobnych, kasować pamięć. Będę potrzebował twojej pomocy w przypadku osób, które dowiedziały się nazbyt wiele. Na przykład gdyby rekrut odmówił dołączenia do Oświaty. Albo gdyby inny wampir zaniechał kasacji choć powinien ją wykonać. - Vlad nie chował dłoni. Wciąż miał ręce położone po sobie co jakiś czas wykonując jakiś pojedynczy, niezbyt gwałtowny gest podkreślający wypowiedź.
- Czasy się zmieniają i Oświata się zmienia. Wampiry mogą żyć pośród ludzi i vice versa. Mogli by to robić nawet bez tabletek krwi jeśli wszyscy by panowali nad sobą. Wiem, że stronisz od górnolotnych idei choć może to tylko pozór. Niemniej chciałbym pokazać innym, że można współpracować z wampirami tak by obie strony na tym dobrze wychodziły. Ludzie i wampiry... Jesteśmy bardziej podobni do siebie niż zdolni jesteśmy przyznać. Świat, w którym wampir nie musi udawać, że jest tylko człowiekiem. Zarazem świat gdzie zarówno seryjny gwałciciel jak i obłąkany wampir są eliminowani bez konieczności udawania, że sił porządkowych zajmujących się tym nie ma. To jest miejsce, którego nie stworzymy, ale sądzę iż warto spróbować. - stwierdził. Vlad chciał by Durzo znał jego motywacje. Nie ważne czy sam w jakimkolwiek stopniu je podzielał. Niemniej kontrakt i stałe źródło utrzymania połączone z obopólną korzyścią dla łowców i wampira powinny być dla niego wystarczające.
- Oczywiście masz świadomość, iż jeśli zgodzisz się na kontrakt i go później złamiesz... - Vlad na chwilę zatrzymał zdanie by spojrzeć swoimi przenikliwymi, chłodnymi oczami na wampira. - ...zgładzę Cię. - dokończył niby tak jak zwykle. Jednakże w tonie jego głosu była pewna nuta czegoś co nazwać można by nieuchronnością. Choć Vladislau zabija wampiry i ludzi będących zagrożeniem z zimną krwią, nie nienawidzi ich za przynależność. Po prostu nie cierpi skurwysynów. Natomiast zdrajcy są dla niego najgorszą odmianą skurwysyna i nienawidzi ich szczerze. Niemniej dotyczy to przede wszystkim tych, którzy zdradzili łowców... bądź jego samego.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Wrz 02, 2015 6:36 pm

-Mogłem, ale po co? Wiesz dobrze, że nie masz przed sobą potencjalnego zabójcy na zlecenie.- Odparł oschle i westchnął, spoglądając krótko na na Kresa. Wolał nie mówić rozmówcy, że nie ma bliskich mu osób, mimo iż pozornie to właśnie oni zazwyczaj są czułym punktem każdej istoty. Lepiej niech sobie pomyśli, że może mieć na niego jakiegokolwiek haka, jeśli wampir zacznie robić przekręty. Których, tak na prawdę nie musi być.
-Jestem już stary i nikt na mnie nie dybał, aby coś mieć musiałem na to zapracować... Mam swoją dumę.-odparł monotonnym głosem i zastanowił się przez dłuższą chwile na temat łowców i ich ataków. -Nie... Jeśli zaatakują, bądź pewny że nikogo nie oszczędzę. Już kilka razy tak zrobiłem, a potem co? Miałem noże, kule w sobie... Nie mam mowy. Jeśli nie łowcy mnie nie zaatakują, będą bezpieczni. Jeśli zaatakują, pójdą do piachu. - Odparł spokojnie, jednak stanowczo dając  mężczyźnie do myślenia, że nie zmieni zdania za nic...  
Szli dalej a wampir zaś słuchał słów człowieka, który chyba zapomniał, że ma przed sobą zabójcę, jednak nie przerywał mu, a cierpliwie czekał jak skończy, po czym rzekł, jednak cicho i dla siebie.
-Coś czuje, że to będzie ciężki chleb do zjedzenia.- Tylko tyle i tylko dla siebie odparł. Wolał nie komentować, że nie podoba mu się to, że będzie musiał zgłaszać, że nie będzie go itp... -To czy będę Cię informował, czy nie zależy od sytuacji jakiej będę. Zdarza mi się nieco potknąć podczas misji, jak to każdemu.-Odparł z krzywym uśmiechem, bo jak to każdemu się zdarza, można się pomylić, jednak Durzo zazwyczaj szybko naprawiał swoje błędy, by nie płacić za nie.- Co do listy, to wiem. Ale będzie ciężko mi pracować, kiedy od innych dostane zlecenie na łowce, a nie zostanie o tym poinformowany. Może wywołać, to nie potrzebny spór. Współpracując razem, musimy choćby trochę sobie zaufać. Przecież wiele ryzykuje, jeśli zgodzę się na współprace. NIe jestem tytanem, a jeśli w oświacie garść łowców sobie zechce zapolować, wiadome, ze nie mam szans. No z tymi młokosami, tak, ale nie z doświadczonymi. -Odparł w sumie wiele ryzykując. Przecież może być kilku łowców, którzy wsadzają wszystkie wampiry do jednego wora. A wiedząc, że Durzo nim jest, to mogą go zaatakować grupą, a jeśli zrobią to w oświacie, to Durzo niezbyt ma szanse. Nawet jeśli jest wampirem krwi B. Tytanem nie jest.
-Nie ma mowy. Moją specjalnością, jest wykonywanie zleceń, przez które likwiduje innych. Nie ma mowy, bym służył komuś, jako narzędzie w wymazywaniu pamięci. Nigdy nie kierowałem się tym i robić tego nie będę. Zresztą nie wierze w to, że by to wyciekło poza oświatę. Pomoc łowcą, to tak jak bym zdradził inne wampiry. Nie wiem czemu w naszym gatunku tyle nienawiści, ale zyskał bym wasze wsparcie, ale stworzył wrogów w swoich pobratymcach, co nic by mi nie dało. Dlatego, nie mogę zgodzić się na to, nie przekonuje mnie to.- Odparł monotonnym głosem idąc dalej. Zapewne jeśli by się zgodził na to, to by było. Wymarz to, przygnieć, to zlikwiduj to. A jeśli chodzi o wampiry, to gdyby np. taki Samaru dowiedział się, że wampir słabszej krwi, pomaga wrogowi, chciałby się go pozbyć. Tylko czy rozmówca zrozumie Durzo.
-Nie, to nigdy się nie uda. Pomiędzy Wami, a Nami, nigdy nie będzie pokoju. Choćbyśmy nie wiem jak chcieli. Zawsze znajdą się buntownicy, zarówno z mojej rasy, jak i Twojej. Jesteśmy od was mocniejsi, zwłaszcza jeśli chodzi o szlachetnych, którzy nie zechcą współpracy, a jeśli zechcą, to będzie ich garstka. Wielu z nich wychodzi z założenia, ze skoro to wampiry są silniejsze, to właśnie one powinny przejąć władze, tak jak myśli Samaru. Ludzie nie zostali zgładzeni, tylko dlatego, gdyż żerujemy na was, a ja nie lubię tabletek Krwi i nie tylko ja.  Jednak trzeba to zmienić... Jednak tylu przed tobą próbowało... I wyszło jak zwykle. - Westchnął i wzruszył ramionami. Odparł to co myślał, na ten temat. Wiedział, że do kompromisu nie dojdzie, chyba, ze mała część, ale nie wszyscy...
-Czyli z tego co mam rozumieć, to pociąg w jedną stronę? Choć pewnie za jakiś czas i tak będę musiał zrezygnować, by zająć się bliskimi. - Zapytał tonem, jak by stwierdzał fakt. Wampir był istotą, która była zdolna do miłości, jednak mało kiedy było to widać, jednak... Jeśli znajdzie drugą połówkę, to na pewno nie będzie mógł pracować, tak jak teraz. Za duże ryzyko...-Zgodzę się na współprace z Tobą jeśli... Jeśli na początku będę przyjmował tylko zlecenia na zabicie. Z czasem, może zechce pomóc tobie z kasacją wspomnień, ale na razie nie ma mowy. A i jeśli mam współpracować, to wykonam tylko Twoje zlecenia na zabójstwo inni nie będą brani pod uwagę, chyba, ze będą mi płacili indywidualnie. No i to co mówiłem prędzej. Pasuje Ci taki układ? - Odparł po chwili zastanowienia. Po jego wypowiedzi można było się domyślić, że Durzo nie pracuje w grupach. Tylko pracodawca i odbiorca zlecenia. A reszta pomocników do wykonania zadania, to inna sytuacja, bo niekiedy potrzebne jest wsparcie. Ale pracodawca tylko i wyłącznie jeden.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Wrz 16, 2015 10:40 am

Vlad zaśmiał się. nie był to jednak zwykły ludzki śmiech. Nie był ani radosny ani złośliwy. Kojarzyć się mógł bardziej ze zniekształconymi szczeknięciami. Ponownie zatrzymał się spojrzał Durzo w oczy.
- Nie do końca się zrozumieliśmy. Łowcy Cię nie zaatakują bo będziesz pracował dla Oświaty. W takim przypadku ktokolwiek by Cię zaatakował byłby jednostką działającą na szkodę swoich. Nie sądzę byś kogoś oszczędził, lecz jak wspomniałeś nie jesteś tytanem. Gdyby ktoś uszedł z życiem doniesiesz mi o tym. Ja wtedy porozmawiam z nim po swojemu. Co zaś się tyczy zaufania... - stwierdził po czym ruszył dalej by swoją wypowiedź dokończyć trakcie dalszego spaceru. Wciągnął wilgotne powietrze w nozdrza po czym odpiął maskę.
- ...potraktuj to jako dowód zaufania. Będę Twoim mocodawcą, musisz wiedzieć jak wyglądam. Co do Łowców. Nie dostaniesz pełnego dostępu do danych. Niemniej mam pewne rozwiązanie. Informatyczne. Poproszę naszych specjalistów by stworzyli bazę danych do której bezpośredni dostęp będę miał tylko ja. Ty będziesz miał pośredni. Wprowadzę tam dane łowców oraz losowo wybrane osoby nie powiązane z Oświatą. Gdy wprowadzisz czyjeś dane dowiesz się czy znajdują się w tym systemie. To da łowcom pewność, że Twój dostęp nie da nikomu możliwości dostania się do danych wszystkich łowców. Ponieważ nawet nie będzie można mieć pewność, że dana osoba jest łowcą. Spokojnie, pula będzie na tyle dobrana by było niskie prawdopodobieństwo byś na tych ludzi musiał kiedyś polować. - tyle w kwestii pracowania na ślepo. Dzięki temu nikt nie będzie mógł wykorzystać listy łowców, a sam Durzo będzie wiedział kogo nie może atakować. Rozwiązanie wydawało się dla Vladislau'a dobre.
- Chcesz tego czy nie  - uczyniłeś z siebie narzędzie. Wyspecjalizowane, ale narzędzie. Nie będę Cię fatygował do czyszczenia pamięci jeśli nie będzie to niezbędne. Jednakże będziesz mi potrzebny cały albo wcale. I tak wymagam od Ciebie mniej niż wymagałbym od Łowcy. - uciął krótko. Durzo coś bardzo kręcił nosem i Vlad zaczynał się powoli niecierpliwić. Na szczęście matka natura nie poskąpiła mu daru cierpliwości, więc dużo czasu minie nim zacznie się denerwować. Mało komu udaje się go wyprowadzić z równowagi.
- Poniekąd.  Akceptuję wycofanie się bądź zmianę kwalifikacji. Jednakże zdrady nigdy. - także stwierdził fakt, jak zawsze chłodno. pod tym względem dobrali się jak w korcu maku. Obaj byli mało emocjonalni.
- Sądzę, że z czasem zaczniesz pomagać także z kasacją pamięci. Jeśli chcesz z początku będą tylko standardowe zlecenia. Co do reszty zgadzam się. Nikt inny nie daje Ci zleceń. Tylko i wyłącznie ja reprezentuję przed Tobą wolę Oświaty. Jeśli ktokolwiek inny będzie próbował Ci wskazywać cele czy wydawać polecenia w moim imieniu będzie oszustem. - wyglądało na to, że jednak dochodzą do porozumienia. Durzo wszak o tym nie wiedział, lecz ta chwila dla Oświaty była na swój sposób znacząca i przełomowa. Nigdy wcześniej Łowcy nie planowali stałej współpracy z jakimkolwiek wampirem. Natomiast Vadislau zamierzał wprowadzić to w porządek dzienny. Wampiry neutralne i te chcące żyć w zgodzie mają ogromny potencjał, który nie powinien być marnowany. Sam Durzo był natomiast narzędziem, ostrzem. Wiele o tym co czynił związane było z jego pracodawcą. Nie był więc zły choć nie był także dobry.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Wrz 16, 2015 12:05 pm

Starał się zarówno myśleć o całej propozycji, jak i słuchać co mówi do niego łowca. Nie ignorował go, po prostu miał podzielną uwagę. Nie był do końca pewny na taką współprace, skoro łowca już go uprzedzał, ze jeśli Durzo zechce się wycofać, to go zgładzi. Przecież nie wiadomo co pokaże nam czas? Wiec takie zgadzanie się, jest jak gra w ciemno. Jednak Durzo mimo to zechce podjąć się tej gry. 
-Hymm dobrze. Powiadomię Cię o tym. - Odparł krótko zerkając na niego, idąc dalej. Ba, nawet na zwierzaczka zerknął. Na temat rozwiązania, odgonił od swojej głowy, wszelkie myśli, jakie w niej były, by czasem czegoś nie przeoczyć w słowach łowcy. Spojrzał uważnie na jego twarz, skoro odpiął maskę. 
-Rozwiązanie wydaje się być dobre. Zabezpieczenie łowców przez ich ukrycie pośród "zwykłych" Ludzi. Jest to dla mnie zrozumiałe, więc nie mam już w tej kwestii żadnych pytań, czy też ale. - Odparł w sumie plan jaki podał mu rozmówca wydawał się dość prosty i zrozumiały. Wiedział, ze jego rozmówca, jako dowódca, nie mógł wyjawiać danych łowców, a przed wszystkim, ze nimi są. Wiedział to dlatego przystał dla plan Łowcy. I nie naciskał. Na jego słowa o wymaganiu, zaśmiał się cicho pod nosem, kiwając głową. 
-Wszystko stopniowo, nic na hura. Nie wiem co tam wymagasz od swoich Łowców i nie chce tego wiedzieć. - Odparł już spokojnie, przybierając twarz bez emocji. Wiedział, że w sumie Wampir ma racje. Był narzędziem, jednak nie w byle kogo rękach. 
-O to się nie bój. Zdrada nie wchodzi w grę. Nie znasz mnie prawie w ogóle, wiec pewnie moje zapewnienie, ma dla Ciebie znaczenie, jak zeszłoroczny śnieg. No ale cóż dam Ci powody byś "wierzył" w me słowa. - Rzekł z powagą, jednak jego głos był bez żadnych emocji. Durzo mimo wszystko był porządnym wampirem, nawet jeśli był mordercą. Nie był fałszywym wobec pracodawcy, wobec innych owszem. Nie bez powodu wybierał swoich pracodawców, bo nie brał zleceń od każdego. Co się z tym równa? Że pieniądze to nie wszystko. Czyżby było coś innego, dlaczego akurat Durzo zabrał się za bycie narzędziem? Może? Nie ważne w każdym razie, bo wampir tego nigdy nie wyjawi. 
-Ja mówiłem. Nie wszystko na hura. - Powtórzył i spojrzał na niego uważnie. -Przyjmuje Twoją propozycje. Jednak Łowco, mam zostać anonimowy. Nikt w oświacie ma nie znać mojego imienia, mimo iż nawet Ty go nie znasz, ale Skoro mamy razem pracować Wiedz, że imię to Durzo i zachowaj je tylko dla siebie. No i oczywiście chce znać Twoje, nawet fałszywe. Nie jesteś jedynym, który nazywa siebie Wampirem. - Odparł spokojnie zatrzymując się i rozglądnął się co go otacza i gdzie doszli podczas tej całej rozmowy. Wolał by łowca jednak znał jego Imię, nawet jeśli te jest fałszywe, ale i dobrze znane np w Norwegi. Oczywiście rozmówca mógł znać wampira imię, ale ten nie pamiętał aby się przedstawiał. Bywa i tak. 
-Czy masz mi coś jeszcze do zakomunikowania, czy na tym skończymy nasze spotkanie?- Zapytał do dłuższej chwili, będąc ciekawy czy to już wszystko. Głos jakim wymawiał pytanie był spokojny, więc nie mogło to oznaczać niecierpliwość, czy też coś podobnego. To była zwykła ciekawość. 
.......

Kiedy wysłuchał co jego towarzysz miał do powiedzenia, przyjął jego dłoń, żegnając się z nim, nawet z lekkim uśmiechem. Nie zatrzymywał go, bo nie widział powodu. Wiedział mniej więcej, wszystko, co i jak więc teraz wystarczy tylko czekać na Sms od niego i tyle. Wszelkie jego uwagi i wskazówki Durzo skomentował, skinięciem głowy. Ostatecznie odprowadził łowce wzrokiem, a także jego pupila po czym skierował się w swoim kierunku.

z.t

_________________


Ostatnio zmieniony przez Durzo Anterkiotri dnia Pon Paź 05, 2015 4:30 pm, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 642


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sob Wrz 19, 2015 12:14 pm

Rozmowa szła w dobrym kierunku. Tak zresztą powinno być. Gdyby Vlad miał znaczące wątpliwości nie zaczynałby od Durzo. Uważał jednak, że wybór jest dobry. Zwłaszcza, że byli do siebie pod pewnymi względami dość podobni.
- Będę wdzięczny. - odparł. Doszli do porozumienia w kwestii łowców. Nikt nie powinien atakować wampira tylko za jego rasę. Jedynym co usprawiedliwia taki atak jest prewencja w ramach ochrony człowieka. Jednakże sam Durzo jest profesjonalistą. Jeśli już będzie musiał kogoś zabić to nie dlatego, że wymaga od tego jego natura, a profesja. I podobnie jak Vlad zrobi to z zimną krwią, lecz bez większej satysfakcji. Bez chorego podniecenia.
- Cieszę się, że Ci odpowiada. - przed ich rozmową Vlad trochę myślał nad tym jak zapewnić względną anonimowość swoim ludziom, a jednocześnie sprawić by Durzo mógł dość szybko skonstatować, że są pod immunitetem. Niemniej dopiero podczas tej rozmowy udało mu się wykoncypować pomysł na program. Genialne w swej prostocie. Co ważniejsze jednak – skuteczne i do zaakceptowania przez wampira.
- Co do anonimowości… niech będzie. W końcu ja rozporządzam zadaniami łowców, więc nie muszą znać Twojej tożsamości. Wiem, że uważasz… Jednak na wszelki wypadek przypomnę. Postaraj się by żaden łowca nie nakrył Cię na codziennej robocie. Ciężko będzie mi wtedy wytłumaczyć czemu mają Cię nie wyeliminować. - to jasne zarówno dla Vlada jak i dla Durzo. Jednak dla zasady musiało być to powiedziane głośno. Jak często zdarza się, że uważamy coś za oczywiste, a potem znajduje się ktoś dla kogo wcale nie jest. Niemniej Współpraca zapowiadała się dobrze.
- Doświadczenie karze mi obdarzać wszystkich zaufaniem ograniczonym. Jestem skłonny Ci zaufać, stąd propozycja. To było tylko ostrzeżenie na wszelki wypadek. - Durzo miał rację. Dla Vladislau'a słowa mają drugorzędne znaczenie. Sam zwykle swojego dotrzymuje jednakże nic tak nie mówi za człowieka jak jego czyny. Widział  kilka razy pracę wampira i to jak się do niej odnosił, a wyglądał przy tym profesjonalnie. Stąd doza zaufania jaką go obdarzył.
- Nie wszystko od razu. Podzielimy współpracę na fazy, to już uzgodnione. Moje imię to Grigorij Petrowicz. Bardziej pospolicie już się nie dało gdy nad tym myślałem. Jednakże mów mi Vladislau. Gdy mam wybór wolę swoje prawdziwe miano. - stwierdził, a na jego twarzy zagościł na kilka sekund uśmiech. Nazwisko Petrowicz uważał za wsiurskie, ale o to chodziło przy przybieraniu fałszywego miana. By było na tyle pospolite, iż rozpracowanie go byłoby trudne nawet bez koneksji łowieckich.
- Gdy się rozejdziemy wyślę Ci smsa z mojego stałego numeru, z którego będę się z Tobą czasem kontaktował. Jeśli zmienisz numer wystarczy, że wyślesz mi wiadomość. Ja mam ten od wielu lat. Gdybyś miał sprawę dzwoń bądź smsuj. - tyle tylko miał jeszcze do dodania. Nic więcej im nie pozostało skoro od strony Durzo sprawa była już jasna. Vlad na powrót założył swą wilczą maskę i wyciągnął prawą dłoń by uścisnąć rękę wampira.
- Zdaje się, że to wszystko. W takim razie witam Cię na pokładzie. Jedną nogą, lecz zawsze. Obaj nie pożałujemy. - taką mam nadzieję dodał już w myślach. Jeśli Zabójca nie odwzajemni uścisku Vlad opuści rękę nie wzruszony. Jeśli jednak odpowie uściskiem dłoni włochata bestia w postaci Kresa także położy na ich splecionych palcach swoją łapę. Jakby nie patrzeć też bierze w tym udział choć można by pomyśleć, że raczej statystuje. Po tej wymianie grzeczności Vlad skierował się w przeciwpołożną do wody. Wgłąb miasta.
- Bywaj Durzo. - rzekł na pożegnanie, a pies głucho szczeknął i już po chwili tyle się widzieli. Yokohama to duże miasto pełne uliczek.


[ Vlad + Kres z/t ]
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 12:20 pm

Sporo czasu minęło, a kobieta zdążyła się już trochę pozbierać. Znalazła niewielkie mieszkanie i jakąś słabo płatną pracę, ale tak naprawdę nie do końca była w stanie dostosować się do panujących warunków. Lata spędzone w służbie jednego z największych rodów wampirzych miała za sobą, teraz żyła na własny koszt i było jej z tym źle. Nie miała żadnego celu, zadania do wykonania, niczego, na czym mogłoby jej zależeć. Żyła po swojemu i trochę na przekór wszystkiemu. Załamanie miała za sobą, ale nadal szukała czegoś dla siebie. I była jeszcze krew.
Obecnie przemierzała por, a konkretnie to chodziła pomiędzy magazynami, których było tu naprawdę wiele. Ludzi jednak nie kręciło się zbyt wielu i o to też jej chodziło. Była głodna i chciała zaspokoić ten głód. Własnie skręciła za róg, gdzie dostrzegł ją jeden z mężczyzn - robotnik. Pomachał do niej. Czekał na nią. Uśmiechnęła się uroczo i podeszła, obejmując mężczyznę, a zaraz potem oboje ulotnili się na bok. Chłopak - około dwudziestu lat, może trochę więcej przyszpilił ją do ściany całując namiętnie. Anais poddała się temu, przynajmniej do czasu. Po chwili objęła go, a zaraz potem zatopiła zęby w jego szyi. Chłopak stłumił krzyk i w pierwszym odruchu chciał się wyrwać, ale czarnowłosa, drobna kobieta trzymała go w żelaznym uścisku, jedną z dłoni głaskając po plecach. Po chwili młody mężczyzna nieco zwiotczał, ale ona nie przerywała. Nie chciała go zabijać, tego nie planowała, mordercą nie była. Wykasuje mu pamięć i będzie po sprawia, ale najpierw... najpierw musiała zaspokoić głód.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 1:42 pm

Hayate z paroma kolegami, pracowali przy jednym w okrętów, naprawiając jego silnik. Byli na promie, a dwóch na statku, w miejscu gdzie znajdował się silnik. Cóż się w nim popsuło i wymagało naprawy. Hayate jako dobry znawca, sprawdzał wszystko, przykręcał, wymieniał i kazał koledze sprawdzić działanie, poprzez odpalanie. Nie zawsze chciał działać, więc trzeba było szukać innej przyczyny. Później okazało się, że silnik był zepsuty od spodu. Kable były na tyle zużyte, że wymagały wymiany. Po tym zabiegu, wszystko zaczęło dobrze działać. Chłopacy podziękowali mu i mogli wracać do swojej pracy w składowni.
Hayate w tym momencie, wycierając ręce, kierował się do magazynów, by coś sprawdzić. Wcisnął po chwili chustę do tylnej kieszeni spodni roboczych i wyminął właśnie jeden z magazynów. Lecz zatrzymał się i cofnął. Zdawało mu się, że coś widział. Albo raczej kogoś. Zmarszczył brwi, rozglądając się dookoła,  jakby w upewnieniu, że nikogo w pobliżu nie ma. Po czym skierował się w stronę wampirzycy, pożywiającej jego kolegą.
- Ej. Co Ty wyprawiasz?
Zwrócił się do nieznajomej, która jak widać, mocno musiała osłabić młodego chłopaka. Na razie udawał normalnego człowieka, nie zdradzał się z tym, kim jest tak naprawdę.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 1:54 pm

Anais piła powoli, bez pośpiechu. Nie było tu zbyt wielu ludzi, więc szanse odkrycia były marne. Planowała, że jak się już pożywi, to położy go i wymaże pamięć, a jakby co, jego koledzy uznają, że popił i zasnął. Miała nawet przy sobie trochę alkoholu dla uwiarygodnienia. Piła więc powoli delektują się smakiem krwi. Nie lubiła atakować ludzi, nie mówiąc już o zabijaniu. Starała się być dyskretna, a jej ofiary to najczęściej młodzi, dość przystojni mężczyźni, których łatwo było zwieść. Ten tu nie był jedyny.
Już miała kończyć i wyciągać kły, gdy ktoś się pojawił. Omal się nie zachłysnęła, ale szybko się opamiętała. Szlag by to! Wyjęła szybko kły, oblizała ranę i własne usta, a zaraz potem jęknęła.
- Pomóż mi... nie utrzymam go długo... - zaczęła się chwiać, choć kilka chwil temu stała pewnie, trzymając znacznie cięższego od siebie mężczyznę. - Chyba stracił przytomność.
Zaczęła się osuwać wraz z ciałem na ziemię, jednocześnie ukradkiem wsadziła mu małą butelkę alkoholu do kieszeni. Nie spodziewała się, że ktoś ją nakryje, ale tragedii nie było, jakoś sobie poradzi. Po chwili klapnęła na ziemie przygnieciona nieprzytomnym i nieco pozbawionym krwi młodym chłopakiem. Miał smaczną krew. Taką młodą i pełną energii. Spotykała się z nim od niedawna, głównie ze względu na krew właśnie, a do samego mężczyzny nic nie czuła.
Młoda kobieta miała wyraźnie rozmazaną szminkę na ustach. Nic dziwnego zresztą, zanim zaczęła z niego pić jak z wielkiego worka, całował ją jak opętany. Powinno to w jakiś sposób uwiarygodnić jej tłumaczenie.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 2:11 pm

Cwana z niej wampirzyca, trzeba powiedzieć. Hayate słysząc jej prośbę, podbiegł i nie odrywając od niej wzroku, dostrzegł jak się wycierała. Czy może oblizywała? Jeden kij. Jak tylko padła z chłopakiem na ziemię, zjawił się przy nich i spojrzał na kolegę, przykładając mu dwa palce do szyi, chcąc sprawdzić jego tętno, które było słabe. Jakby ledwo co miał żyć. Nic więc dziwnego, że stracił przytomność, skoro widać było po nim osłabienie i bladość.
Spojrzał poważnie na wampirzycę.
- Co się stało?
Udawał dalej. Miał już pewność, że chłopak stracił krew. Ale ważne, że żył. Nie zabiła go. Inaczej mogłoby się to skończyć nieprzyjemnie dla niej. Choć i tak ma w sumie przechlapane. Jak dużo wiedziała o tym chłopaku? To się jeszcze przekonają. Bo Hayate znał go dość dobrze, jako że wspólnie pracują na promie. To, że ten młody zarywał do dziewczyn, było w sumie normą. Także jednego mógł się domyślić, kiedy ujrzał rozmazaną szminkę na jej twarzy.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 2:24 pm

Grała dalej, zresztą nie miała innego wyjścia, skoro została przyłapana. Nie znosiła takich sytuacji, a i szczerze mówiąc do tej pory nie była nigdy przyłapana, choć parę razy było dość blisko. Co do chłopaka, nie wypiła aż tak dużo, doskonale wiedziała, ile powinna wziąć krwi, by ona była syta, a i dawca nie ucierpiał. Zresztą to nie był pierwszy raz, gdy od niego piła, choć pierwszy raz, gdy przyszła tu do portu, żeby się pożywić. No i teraz miała.
Mogła się przyjrzeć nadbiegającemu mężczyźnie. Około trzydziestki, ale dobrze zbudowany i niczego sobie. Musiał być pracownikiem portu. Niestety.
- Przyszłam do niego w odwiedziny... - wyrwała się spod nieprzytomnego ciała i przyklękła, dotykając dłonią jego twarzy i lekką ją gładząc. - Chyba nic mu nie będzie.
Zagryzła teatralnie wargę i przywołała na twarz najpierw troskę, a potem ulgę.
- Umówiliśmy się tu, jak miał mieć przerwę... trochę nas poniosło. - gdyby jeszcze mogła się zaczerwienić, to byłoby naprawdę super, ale niestety nie mogła, choć z drugiej strony dopiero co napiła się krwi, jej twarz była więc naturalnie rumiana. - A potem zasłabł, starałam się go podtrzymać, żeby nie rąbnął o ziemię.
Uniosła głowę, spoglądając teraz na mężczyznę.
- Znasz go? Był na coś chory? Spotykamy się od niedawna... - zmarszczyła nos, jakby poczuła coś nieprzyjemnego, a potem jej wzrok powędrował do kieszeni z której wystawała szyjka niewielkiej butelki. Miała nadzieje, że nie narobi biedakowi zbyt wielu problemów.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 2:37 pm

Dla niej kiedyś widocznie musiał być ten pierwszy raz. Może i udawało się jej wykiwać innych łowców czy ludzi, nieświadomych jej czynów, to teraz mogła trafić na osobnika, który mógłby nie uwierzyć w takie bajeczki, jakie mu opowiadała. Było to bardzo wiarygodne, ale jeżeli Rei znajdzie jakieś dowody przeczące temu co ona mówi, będzie dla niej źle.
Słuchał jej, ponownie spoglądając na kolegę. Był nieprzytomny. W miejscu gdzie Rei sprawdził jego tętno, zerknął także na kołnierz jego koszuli. Był zakrwawiony. I raczej nie uwierzy się, że to szminka. Kiedy wyjmowała kły, krew mogła strumykami dalej wypływać, więc istniała szansa na zabrudzenie ubrania.
Hayate spojrzał na nią, kiedy zadała mu pytania.
- Znam go. Pracujemy tutaj razem. I raczej na nic nie chorował. Dziwne, że tak nagle zasłabł... Możesz mi powiedzieć, co to jest?
Odkrył kawałek kołnierza, pokazując jej ślady od krwi. I czekał na jej kolejne tłumaczenie. Skoro ona nadal grała, to on także. Co mu teraz odpowie?
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 2:53 pm

Nie tak to miało wyglądać, zdecydowanie nie tak. W podobnej sytuacji jeszcze nigdy nie była i nie musiała się przed nikim tłumaczyć, w dodatku niemalże trzymając w ramionach swoją ofiarę. Instynkt podpowiadał jej, że ma natychmiastowo wiać, z drugiej strony nie mogła tego zrobić, bo od razu wyjdzie na winną. Innymi słowy była w kropce i wcale jej się to nie podobało. mężczyzna w każdej chwili mógł się zorientować, że coś jest nie w porządku.
A potem znalazł on ślady po ugryzieniu. I krew. Anais doskonale czuła jej woń, ale znalezienie tego śladu zbrodni już wyglądało kiepsko.
- N-nie wiem... może go zraniłam przez przypadek... mówiłam już, że trochę nas poniosło.
Spuściła głowę, jakby chcąc ukryć zakłopotanie. Chłopak w końcu był młody, a i ona z trudem mogłaby uchodzić na dwudziestolatkę, przynajmniej w wyglądu. Dwoje bardzo młodych ludzi nakrytych w niedwuznacznej sytuacji? No cóż, mogło to być kłopotliwe.
- Jeżeli go zraniłam, to było niechcący, naprawdę. - jeszcze trochę i zapłacze, choć to byłaby już przesada, nawet ona nie byłaby zdolna do takiej maskarady.
Postanowiła więc pójść w stronę intymnych igraszek, mając nadzieje, ze mężczyzna odpuści i nie będzie chciał się wdawać w szczegóły. Wolała więc udawać zawstydzoną, młodziutką dziewczynę, przyłapaną na gorącym uczynku z chłopakiem, z którym prawdopodobnie nie powinna się spotykać. I co z tego, że była od niego znacznie starsza - to był tylko niewielki szkopuł, w końcu na swoje lata nie wyglądała.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 7:28 pm

Skoro zalizała ranę, to pewnie i ślady zniknęły, ale krwi z jego kołnierza nie była wstanie pozbyć się. Dlatego też Hayate zwrócił jej na to uwagę. Wyjaśnieniem były igraszki? Że za bardzo ich poniosło?
- Trochę? Ma on ślady krwi na ubraniu. Żadnej rany i zemdlał z tego powodu? Żadnej też malinki nie widzę. Widocznie zraniłaś i to bardzo.
Westchnął, kończąc swoją analizę, ale patrzył na nią. Jakby w upewnieniu, że nie doskoczy do niego i nie będzie próbowała nim się posilić. Lepiej wyjść niechcącym myślą na przeciw.
- Zostaw go.
Powiedział, samemu wstając na równe. nogi. Podszedł do niej łapiąc ją za ramię i zaprowadził pod drzwi magazynu. Jedną ręką złapał jej nadgarstek a drugą, wyjął kajdanki blokujące moc, szybkim ruchem, zapinając na jej ręce jedną część bransolety. A drugą, zapiął do uchwytu drzwi metalowych magazynu.
- Poczekasz tutaj na mnie.
Jeżeli niczego nie kombinowała, to podszedł do ciała chłopaka i przerzucił je na ramię, by zanieść go w bezpieczne miejsce, gdzie od razu zostanie mu udzielona pomoc.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 7:51 pm

Jej historyjka była dość naciągana, ale w normalnych okolicznościach zdecydowanie powinna wystarczyć. W normalnych okolicznościach, ale obecnie dalekie były od tego, ponieważ mężczyzna, który ją przydybał najwyraźniej wiedział więcej i domyślał się więcej niż pokazywał. Wampirzyca czuła, że coś jest nie tak i jej przykrywka zaczyna się rozpadać i to bardzo, bardzo szybko. Nie uwierzył jej, zupełnie jej nie uwierzył. To chyba czas, żeby zacząć się zwijać.
Przez myśl przeszło jej, żeby skoczyć na mężczyznę, powalić go i uciec, ale ona tak nie działała. Nie zostawiała świadków, a jej ofiary zwyczajnie nie wiedziały co się stało. W tym wypadku skończyłoby się inaczej.
- Hej! - szarpnęła się, gdy ją chwycił, ale niezbyt mocno, nie chciała burzyć swojej przykrywki.
Gdy ją przykuł, zamurowało ją. Kim on był, bo na pewno nie zwykłym robotnikiem, tacy nie noszą ze sobą kajdanek.
- Co ty gliną jesteś? Przecież on żyje, nic mu nie będzie!
Szarpnęła się, ale niewiele to dało. Facet był albo policjantem w cywilu, albo co gorsza - łowcą. Albo miał specyficzne preferencje seksualne i lubił krępować swoje kochanki. Ostatnia opcja, choć teoretycznie najciekawsza, była najmniej prawdopodobna. Szybko zorientowała się, że kajdanki które jej założył nie były zwyczajne. Jednak łowca. Szlag by to! Po raz drugi dzisiaj uświadomiła sobie jak się wkopała. Ponownie szarpnęła ręką, a uchwyt otwierający drzwi jęknął i wyraźnie się odkształcił. Mogłaby to wyrwać, ale problem by pozostał - nadal miałaby kajdanki na ręce, a do tego jeszcze klamkę... nie mogła tak spacerować przez pół miasta. Ponownie zaklęła.
- Wracaj tu i mnie uwolnij!
Miała do czynienia z łowcą. Powinna wcześniej się zorientować, ale się nie zorientowała. Do tego nadal była głodna. Mniejsza o szczegóły, będzie musiała się teraz uporać z łowcą, może coś ugra, skoro nie zabił jej tak od razu. Kucnęła, z ręką w górze, a drugą podparła głowę. Będzie ciekawie, dawno nie miała do czynienia z łowcami.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 8:12 pm

Jej reakcja była słodka. Ale niestety, Hayate nie reagował na jej wołanie. Nawet nie potwierdził jej, czy jest gliną czy nie. Jej sprawa, czy chciała biegać z klamką i w kajdankach, czy też lepiej dla niej jest poczekać na wyjaśnienie sprawy.
Maeda zabrał kolegę do budynku pracowników i położył go na kanapie. Przebywającym tam powiedział, że chłopak zasłabł. I wtedy jeden z nich dostrzegł w kieszeni nieprzytomnego butelkę alkoholu. Padły podejrzenia picia, ale Hayate w to jakoś nie wierzył. Wziął butelkę i przyjrzał się jej uważnie, a następnie, otworzył usta nieprzytomnego i wciągnął powietrze z jego ust. Zaprzeczył ich przypuszczeniom. Od nieprzytomnego, nie jechało alkoholem. Więc ktoś musiał mu to podrzucić. Hayate zostawił ich w nim by zapewnili mu pomoc, po czym opuścił budynek wracając do wampirzycy. Uśmiechnął się kącikiem ust, widząc że ta siedzi tutaj nadal.
- A już myślałem, że uciekniesz. Miałaś taką szansę.
Aż rozłożył ręce, jakby nie dowierzał jej zachowaniu. Została! W dodatku w prawej dłoni trzymał znajomą jej butelkę z alkoholem.
- To Twoje?
Zapytał, podsuwając jej pod nos butelkę z alkoholem, kiedy znalazł się tuż przed jej osobą.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 8:24 pm

Tak, została. Mogłaby zwiać i to nawet bez większego problemu, ale latanie z kajdankami i klamką byłoby co najmniej dziwne, a i pewnie nie tak łatwo przyszłoby jej usunięcie tego. Zdecydowała się więc zaryzykować i poczekać. Nie było go trochę, nudziła się i dlatego tak kucnęła w oczekiwaniu na jego powrót. Gdyby jednak nie wrócił, to miała to gdzieś, zwyczajnie by się wyniosła, ale jednak wrócił. I to z butelką, którą wcześniej podłożyła kochasiowi. Westchnęła.
- Tak, mogłam. - dla potwierdzenia szarpnęła ręką, a uchwyt ponownie zatrzeszczał, w wyraźnym proteście, spokojnie mogła go wyrwać. - Ale nie uśmiecha mi się z tym lata przez całe miasto. Łowco.
Mężczyzna był rozbrajający, ale w obecnej sytuacji niewiele mogła. Nie wyglądało na to, by miał ją załatwić, z drugiej strony chyba by nie mógł, w końcu nikt nie ucierpiał, a jej kochaś żył i żyć będzie.
- Nawet jeżeli, to co? - westchnęła i potrząsnęła ręką. - Możesz mnie uwolnić? Będę grzeczna, a tamten przeżyje. Nie skrzywdziłabym go. Całkiem nieźle całował.
Wyciągnęła wolną rękę i chwyciła butelkę. Za tę wpadkę, którą zaliczyła, z chęcią by się teraz urżnęła. Tak głupio wpaść! Uśmiechnęła się uroczo, lekko przekrzywiając głowę.
- Chcesz się napić ze mną? Bardzo chętnie, dawno nie miała towarzysza do picia, choć wolę nieco inne trunki.
Ponownie potrząsnęła ręką, dając mu znać, że nadal jest przykuta. Anais nie była typem wampira krwiożerczego. Jej były pan zawsze powtarzał, że jest zdecydowanie zbyt dobra i łagodna. Miała za sobą już spore doświadczenie i choć bywała w różnych sytuacjach, nie raz musząc wykazać się sporą brutalnością, jej pierwotny charakter pozostał, nawet jeżeli był teraz przykryty butnością.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Maj 03, 2016 8:43 pm

A inna jeszcze była sprawa, że gdyby biegała po mieście z kajdankami, mogłaby się nią zainteresować policja. I wtedy też próbowaliby się dowiedzieć, czemu zwiała z komisariatu czy coś. Kolejne problemy z przesłuchiwaniem i tak dalej. Miło więc, że zdecydowała się poczekać i otrzymać osąd od łowcy.
- No tak. Nie byłoby to dość rozsądne i bardzo przykuwające uwagę.
Zgodził się z nią pod tym względem, że lepiej nie biegać w kajdankach i z klamką po mieście jak nie wiadomo co.
Butelki jej nie oddał. Jedynie tylko pokazał, a następnie schował pod pachę, jako że zaraz wyjął sobie paczkę papierosów, by odpalić sobie jednego, w między czasie słuchając jej produkujących się słów.
- Nie piję z wampirzycami. Bo możesz mnie upić, a nawet przywalić z butelki. Wolę zachować trzeźwość i ostrożność. A po drugie, jestem w pracy, więc nie wypada mi pić.
Odpowiedział jej po odpaleniu papierosa. Schował zapalniczkę i spojrzał na nią, wypuszczając w jej kierunku dym.
- Niezła zagrywka z podrywaniem mojego kolegi i próbą dopuszczenia by zwolniono go z pracy. Podkładając to.
Pokazał jej raz jeszcze butelkę z alkoholem, ale nie dał jej. Miał gdzieś, czy chciało się jej pić. No i zignorował jej prośby o uwolnienie z kajdanek.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t721-anais-lanz#2592
Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 121


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Maj 04, 2016 5:33 pm

Tak, zdecydowanie była teraz w łasce i niełasce łowcy. Poniekąd na własne życzenie, ale nie przekreślała niczego. Nie czuła się winna i nikt nie ucierpiał, przynajmniej nie było to nic trwałego. Chłopak nawet nie będzie pamiętał, co się stało, zresztą nie pierwszy raz, bo już wcześniej mu się zdarzały urwane filmy jak był w jej towarzystwie.
Na jego słowa zrobiła zasmuconą minę. Jak mógł ją oskarżać o coś takiego?!
- Teraz zraniłeś mnie i to dotkliwie. Nie upijam ludzi, nie mówiąc już o tym, by walić im butelkami po głowach, to byłoby wbrew dobremu wychowaniu. Jeżeli nie chcesz pić, nie zmuszam. - uśmiechnęła się ponownie, do tego całkiem promiennie.
Ta rozmowa póki co do niczego nie prowadziła, a kobieta nadal była przykuta. Jeszcze trochę i straci cierpliwość i wyrwie ten uchwyt, choć szkoda byłoby drzwi.
- Nie chciałam mu zaszkodzić. To było moje ewentualne zabezpieczenie, właśnie na podobne sytuacje. Pewnie by zadziałało, gdybyś nie był łowcą. A ja muszę z czegoś żyć, a niestety nie stać mnie inne formy pożywienia, nie zamierzam jednak biegać po mieście i szukać ofiar, więc staram się mieć coś... stałego. Upiję raz na jakiś czas i jest spokój, to chyba niezłe rozwiązanie, co?
Inna sprawa, że delikwent nie miał pojęcia o tym, że jego dziewczyna jest wampirem, a Anais nie chciała się z tym zdradzać. Znajdowała więc facetów, łaziła z nimi przez jakiś czas, piła i kasowała pamięć, aż w końcu ich zostawiała, jeżeli taki układ stawał się zbyt ryzykowny.
Przekrzywiła lekko głowę z uśmiechem na ustach. Na moment nawet błysnęły kły, ale była to naprawdę chwila.
- Można powiedzieć, że jest on... albo był moim sponsorem, ale teraz chyba będę musiała z nim "zerwać".
Powiedziała to niemal z żalem. Hayate trochę jej wszystko pokomplikował i wiedziała, że jak jej "luby" wróci do normy będzie zadawał zbyt wiele pytań, więc będzie musiała się ulotnić i poszukać innego sponsora krwi. Niestety ostatnio coraz ciężej było ich znajdować.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Maj 04, 2016 8:50 pm

- Nie znam Cię młoda, więc ma w sumie prawo podejrzewać Cię o wiele możliwości. A z takimi jak Ty, trzeba umieć rozmawiać i być wobec Was ostrożnym.
Stwierdził, zaciągając się po chwili papierosem. Nie przejął się tym, że ją zranił dotkliwie. Zaatakowała człowieka. Jego kolegę. Może nie tak bliskiego, ale pracują w tym samym miejscu.
Słuchał jej, paląc sobie papierosa i obserwując jej zachowanie.
- Tabletki krwi? Podobno wiele wampirów jakoś sobie z radzi zażywając to tak zwane lekarstwo dla Was. Wszyscy musimy z czegoś żyć, ale nie atakiem na innych. I na pewno nie takim w Twoim wykonaniu. Szkoda, że nie macie sumienia.
Westchnął i pokręcił głową, ponownie się zaciągając i wypuszczając dym ustami. Zabrać jej teraz nie może. Mężczyzna zaatakowany przez nią żyje. Nie zabiła go, ale we wspomnieniach, pewnie zostanie mu ta akcja.
- Puszczę Cię wolno pod warunkiem, że więcej się nie pokażesz mu na oczy. Zgoda?
Zaproponował układ warunkowy, a dzięki temu zachowa ona życie i obejdzie się jej bez wycieczki do Oświaty Łowieckiej.
- Jeżeli jeszcze raz, przyłapię Cię w takim momencie jak dzisiaj, nie będę już taki miły. Podaj mi jeszcze jak się nazywasz. Tylko bez ściemy.
Jak mu poda swoje imię i nazwisko, to na pewno będzie szukał o niej informacji, gdziekolwiek to będzie możliwe. Upewni się także, czy go nie okłamała.
Powrót do góry Go down
 
Magazyn 75.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: