IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Magazyn 75.

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 5:19 pm

Typowy służbista, do tego z dystansem, w obawie, że wredny wampir, tudzież wampirzyca wykorzystają jego słabość/nieuwagę/itp. Mogła się tego spodziewać. Westchnęła ciężko. Nie skomentowała jego pierwszych słów, tylko pokręciła głową z niedowierzaniem. Ach ci łowcy. Są tacy uroczy.
- Nie lubię tabletek i ich nie trawię. Brałam je dość długo i mi zbrzydły. Całkowicie i ostatecznie. Chyba dostałam uczulenia. - uśmiechnęła się słodko.
Tak, kiedyś brzydziła się picia krwi od ludzi i wystrzegała tego rękami i nogami, ale sporo się zmieniło, nabrała doświadczenia, skosztowała jednego i drugiego, a tabletki jej obrzydły. Oczywiście miała swoje zasady - nikogo nie zabijać, ani nie krzywdzić.
- Mam sumienie! - oburzyła się. - Kiedyś byłam człowiekiem, myślisz, że chciałam tej przemiany? Miałam własne życie, faceta, którego kochałam i plany na przyszłość. Teraz nie mam niczego, nawet mój stwórca się ode mnie odwrócił. A rodziny już nie mam. Nie mierz wszystkich jedną miarą. - syknęła wściekle.
Nie znosiła takiego traktowania. Była wampirem i dlatego według wszelkich miar i stwierdzeń była potworem bez serca i sumienia, co było wierutną bzdurą i kłamstwem wyssanym z palca. Prychnęła.
- Jemu się już nie pokażę, ale tego kwiatu jest pół światu. Znajdę innego dawcę. Nie martw się, nikogo nie zabijam, to byłoby sprzeczne z moim sumieniem. - położyła nacisk na ostatnie słowo. - Sam byś się przedstawił przystojniaku, a co do bycia miłym, mam nieco odmienne zdanie, nie bardzo potrafisz obchodzić się z kobietami.
Westchnęła ciężko i oparła się o drzwi. Była już zmęczona, a do tego znów robiła się głodna, choć dopiero co jadła. Drażnienie się z łowcą nie było najrozsądniejsze, ale patrząc tak na swoje obecne życie dochodziła do wniosku, że wszystko wygląda zupełnie nie tak, jakby tego chciała. Pogubiła się i choć myślała, że udało jej się w miarę wszystko poukładać, to było to złudne.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 5:38 pm

Ile razy słyszał taką gadkę "nie lubię tabletek", "brzydzę się nimi". Tak szczerze, to Anais nie powiedziała mu nic nowego. A on stał sobie paląc papierosa i patrząc na nią z góry.
Kolejne słowa z jej ust, bardziej go zainteresowały. Była człowiekiem? Dlatego ma sumienie? Dlaczego więc nie zażywa nadal tych tabletek, tylko zaczęła atakować ludzi? Czy ona w ogóle zdaje sobie sprawę z tego co robi?
Wypalił papierosa, zrzucając niedopałek na ziemię, po czym przydeptał go butem. Wypuścił z płuc dym i kucnął sobie, patrząc na Anais.
- Powiedz... Chciałabyś być na powrót człowiekiem?
Zapytał ze spokojem.
- Przestałabyś atakować ludzi. Nie musiałabyś pożywiać się krwią. Zaczęłabyś żyć normalnie. Nie byłoby lepiej?
Ciekaw był teraz jej odpowiedzi. Słyszał o nie jednym przypadku odwampirzania, więc czemu by i nie spróbować jej pomóc? Skoro była przemieniona wbrew swojej woli. Odpuścił już sprawę z kulturą osobistą, bo być może będzie wstanie jej pomóc. Ale ona musi tego chcieć. Zauważył też, że nie wyglądała za dobrze. Jakby krew którą wypiła, była niewystarczająca. Musiał być za to bardziej czujny.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 5:56 pm

Zaczynała się w tym wszystkim gubić. Nic nie poszło po jej myśli, a wpadka z łowcą już w ogóle nie była planowana. Nie miała nic do ludzi, lubiła ich i jako wampir, który kiedyś był człowiekiem miała pewny sentyment. Gdy jednak zadał jej pytanie, wyraźnie się zdziwiła. Nie odpowiedziała od razu, wpatrywała się w mężczyznę, zastanawiając nad tym, do czego on dąży. Czy on jej proponował powrót do normalnego ludzkiego życia? Wydawało się to być kuszące, ale z drugiej strony do czego miałaby wracać? Nie miała niczego i nawet jako człowiek byłaby w kropce, zwłaszcza po tylu latach jako wampir. Kiedyś zgodziłaby się bez zastanowienia teraz...
- Nie wiem... - odezwała się w końcu podnosząc wzrok na mężczyznę, a w jej oczach było widać udrękę. - Naprawdę nie wiem. Kiedyś moja odpowiedź brzmiałaby "tak", stokrotne "tak", ale teraz...
Uśmiechnęła się blado, gubiąc gdzieś swoją butność. Zapadła cisza, gdy nagle ciałem kobiety wstrząsnął dreszcz. Szarpnęła się.
- Odsuń się...! - wysapała, a po chwili wstrząsnął nią kolejny dreszcz i zwymiotowała.
Wymiotowała krwią i trzęsła się. Już teraz wiedziała, że to co czuła, nie było głodem. Musiała spożyć krew chorego człowieka. Nie wiedziała czy był to akurat ten konkretny chłopak, czy ktoś z wcześniej, ale musiał to być ktoś poważnie chory, a ona tego nie wyczuła. Silne dreszcze i skurcze wstrząsały jej ciałem raz za razem, a uwięziona kajdankami dłoń ocierała się aż do krwi. Jęknęła głucho, wszystko ją bolało, żołądek wywracał się na drugą stronę... pięknie się wpakowała...
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 6:33 pm

Wahała się. Musiał tą propozycją ją zaskoczyć. Zapewne nie spotkała jeszcze łowcy, który by zaoferował jej pomoc. Kiedyś, łowcy dosłownie zabijali wampiry, nawet ludzi w nie przemienionych. A teraz, w tych czasach, kiedy nauka, magia i technologia osiągnęły wysoki stadium rozwoju, można uleczyć przemienionych ludzi, by znów mogli być sobą.
- Pomógłbym Ci. Tylko musisz tego chcieć.
Gdyby została człowiekiem, na pewno nie zostawiłby jej samej. Na nowo by jej pokazał jak żyją ludzie. Dostałaby nawet dach nad głową. Zaopiekowałby się nią, ale decyzja należy do niej.
Wtem słysząc jej rozkaz, sam nie wiedział co się dzieje. Ale kiedy zaczęło zbierać się jej na wymioty, normalnie odskoczył jak poparzony. Teraz to na serio odwaliła scenę. Jakby uchlała się za dużo alkoholu. Czyli to nie była wina głodu, ale zjadła lub wypiła coś niezdrowego?
- Lepiej? Czy będziesz dalej wymiotować?
Zapytał. Bo w sumie nie wiedział teraz co ma robić. Jeszcze w takiej sytuacji się nie znalazł, kiedy wampir mu wymiotuje. O tym się na szkoleniach nie uczyli. Miał tylko inne wyjście. Zwolnić się wcześniej i zabrać wampirzycę do siebie.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 7:05 pm

Wymiotowała krwią. Nie było to wcale przyjemne. Ból rozchodził po całych jej wnętrznościach i miała tego serdecznie dość. Sama była zaskoczona takim obrotem sprawy, nigdy wcześniej nie spotkało ją coś podobnego, ale jak widać, zawsze będzie ten pierwszy raz. W końcu przestała wymiotować, a już tylko brały ją drgawki. Była obolała i osłabiona. Nadal miała ochotę wymiotować, ale mówiąc szczerze nie miała czym. Pochorowała się? Niemożliwe, to musiała być chwilowa słabość, przejdzie jej, musiało jej przejść, nie było innej opcji. W końcu wampiry nie chorowały! Ale z drugiej strony była niskiego poziomu, może nie miała aż tak silnej odporności jak pozostali...
Usiadła ciężko dysząc i niemal wisząc na przykutej ręce. Czuła lepką krew na swojej twarzy - jej własna krew. Nie było to przyjemne uczucie.
- Nie... - wycharczała. - Dość... lepiej... chyba...
Łowca pewnie będzie miał niezły ubaw, bo czyż nie ma niczego zabawniejszego od rzygającej wampirzycy? Będzie mógł to opowiadać swoich kolegom po fachu. Wszyscy się uśmieją.
Powrót do góry Go down
Hayate Maeda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2489-rei-sukeri#52704 http://vampireknight.forumpl.net/t2571-hayate-maeda#54509 http://vampireknight.forumpl.net/t2560-mieszkanie-hayate#54178
Zarejestrował/a : 24/03/2016
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Czw Maj 05, 2016 7:28 pm

Oj tak. Miał ubaw, że powstrzymywał się od nawet lekkiego uśmiechu. To się nazywa dopiero doświadczenie. Mieć przed sobą rzygającą wampirzycę. Powinien to dopisać do swojego CV łowieckiego, że spotkał na swojej drodze wampira wymiotującego. Tak właściwie zabawne było to, że nie była widocznie ostrożna.
- Widzę chyba inne wyjście. Zabieram Cię ze sobą.
Podszedł do niej i złapał za drugie ramię, zmuszając ją by wstała. Przycisnął ją przodem do blaszanych drzwi i kolanem dociskał ją trzymając za tyłek. Odpiął kajdanki od uchwytu drzwi i zakuł jej za plecami drugą dłoń.
- Porozmawiamy sobie u mnie. Na spokojnie.
Powiedział i podtrzymując ją, zabrał z tego miejsca, wychodząc do parkingu, gdzie miał zaparkowany samochód. Mógłby z grzeczności, zapakować ją w tyle siedzenie, ale zrobił to zupełnie inaczej. Otworzył bagażnik i tam ją ulokował.
- Tylko nie obrzygaj mi bagażnika.
Powiedział i zatrzasnął bagażnik. Wrócił do biura i zwolnił się wcześniej, zapewniając że  te godziny nadrobi w innym dniu. Dostał zgodę, więc przebrał się z roboczych ubrań na swoje codzienne i wrócił do pojazdu, gdzie siadł za kierownicą i odjechał z wampirzycą w bagażniku.


[z/t + Anais]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Nie Lut 05, 2017 1:53 pm

Długi, krwawy ślad prowadził prosto do jednego z magazynów na promie i mimo narastającej, gwałtownej pogody, apetyt jednego ze stworów ani na moment nie zmalał. Ba, nawet się pogorszył. Nie otrzymana dawka posoki od dowódcy dawała we znaki wielkiemu wampirowi, który to ciągnął swoją kolejną, słabą ofiarę. Tym razem jakaś czyste krew C, młoda wampirzyca nie miała najmniejszych szans z czymś co stało się istną maszynką do mielenia żywego, wampirzego mięsa. Ponadrywane kończyny, złamany kręgosłup skutecznie ją unieruchomił, a stwór ciągnący za te jasne włosy nie okazywał względem niej żadnej litości. Rzucona w kąt pomieszczenia, wydała z siebie charczący odgłos, wypluwając kolejne nadmiary krwi z ust. Kanibala aż zatrzęsło. On także po zjedzeniu czegokolwiek, zwracał. Niezbyt przyjemne skutki w brakach krwi Vlada ale niestety nie był w stanie póki co temu zaradzić. Mógł jedynie hamować narastające żądzę. Ale na ile? Na kilka minut? Przełknął głośno ślinę, mrużąc gadzie ślepia. Wielkie cielsko wampira przysłoniło świat ofierze, a ta ostatnim tchnieniem krzyknęła na tyle, ile była w stanie. Niezbyt rozumiała swoją sytuację, nie wiedziała też czemu wampir chce pożreć drugiego wampira. Słyszała o kanibalu jednak nie była w stanie przewidzieć, że to ona stanie się jego ofiarą. A teraz ta ponad dwumetrowa bestia w poszarpanym ubraniu i przesiąkniętym od krwi płaszczu miała niebawem ją zarżnąć jak jakiegoś prosiaka na kolację. Życie bywa trudne.
Stwór wyciągnął swoje szpony ku niej, by raz jeszcze zatopić głęboko zębiska prosto w jej czaszce, chcąc oderwać część głowy od reszty, po czym dorwać się do mózgu.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Wto Lut 07, 2017 12:20 pm

Nie było sensu, aby chodzić po nocach i wyłapywać wampiry w tak paskudną pogodę. Ciężko było się poruszać po mieście autem, a jeszcze gorzej było na piechotę. Chcąc czy nie Garruch jednak musiał przejść się po porcie, aby załatwić jakieś resztki ryb dla swojego zwierzęcia. W taką pogodę ciężko było znaleźć zwierzynę łowną, tak samo jak ciężko było dojechać do lasu w którym kocica siedziała. Stąd też był zmuszony zabrać ją znacznie bliżej miasta i wręcz zamknąć w starym zniszczonym kościele. Był również zmuszony do ciągłego karmienia jej. Nie było problemem wykupienie ryb, albo mięsa, jednak codzienne kupowanie dziesięciu kilo mięsa na prawdę potrafiłoby wykończyć nawet milionera.
W dzielnicy portowej nie brakowało pomniejszych sprzedawców ryb, które często nie sprzedawały się najlepiej. W sąsiedztwie tych niewielkich sprzedawców były wysokie magazyny w których trzymano nie tylko ryby, ale również wiele różnych innych pierdół z importu...
Nie każdy też magazyn był nowy i strzeżony siecią kamer i strażników... Jednym z nich był oczywiście numer 75, który z bliska wyglądał jakby przetrwał wszystkie wojny.
Nie to jednak zwróciło uwagę Garrucha, który przeklinał pogodę i mocno dociskał sobie płaszcz do ciała. Nawet ktoś taki jak on cierpiał z przeszywającego zimna. Co dopiero mówić o szarym człowieku? Garruch potrafiłby siedzieć na dworze w samych gaciach gdyby musiał, ale przeszywający wiatr zwielokrotnił zimno, które w tej chwili wszystkim w około dawał we znaki.
Ślady krwi wampirzej? Nie, po prostu poczuł zapach i podążył za nim podobnie jak rekin, kiedy wyczuje krew w wodzie.
Teraz stanął przy wejściu, pchnął wyważone drzwi oraz wyszedł z nędznej pogody w nędzną scenę. Wampirzyca akurat zaczęła się drzeć.
O ile można było tak powiedzieć to Garruch nie przeszkodził drugiemu wielkoludowi w posiłku. Po prostu oparł się o najbliższą stabilną ścianę i po prostu oczekiwał, aż wampir zrobi co chciał zrobić. Czy będzie ją teraz żarł, czy raczy na niego spojrzeć, bez różnicy. W końcu na niego spojrzy, a Gabriel zamierzał wyrazić swój ironiczny podziw.
-Na prawdę ciekawi mnie Twój sposób rozrywania ich na kawałki w taki sposób, że nie rozpadają się w pył...
Czemu nie reagował wcześniej na to co się działo? Cały magazyn śmierdział krwią wampirzą. Nic więcej mu nie trzeba było wiedzieć. Skoro była to wampirzyca to akurat Garruchowi to pasowało, iż zginęła.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sob Lut 18, 2017 4:04 pm

Przepraszam za tego masakrycznego bloka, ale miałem taki nieogar że nie wiedziałem jak się nazywam D:

Wampirzyca już raczej nie miała szans na żadne przeżycie, nawet jeśli ktoś trzeci by jej pomógł, nie mogłaby pozwolić sobie na bez kalekie życie. Kanibal umiał rozprawić się z wampirem w taki sposób, by ten za szybko nie zmienił się w pył. Ogromne doświadczenie w mordowaniu nauczyło potwora co ma robić by jak najwięcej skorzystać, zatem Garruch miał wiele do myślenia. Stwór zwrócił uwagę na przybyłego, którego oczywiście przywitał obnażeniem rzędu zębisk. Miał zabronione atakowania ludzi więc łowca nie był narażony jak na razie na fizyczną agresję ze strony wielkoluda. Ofiara ostatkiem sił broniła się lecz kolejny atak silnymi szczękami zaprzestał tej bezsensownej szarpaniny, innymi słowy ta oderwała się już całkiem od rzeczywistości.
- Nie masz innych rzeczy do roboty tylko przeszkadzać mi?
Warknął stwór, rozluźniając nieco uścisk na nieprzytomnej ofierze. Obecność drugiej osoby nie była czymś czego obecnie sobie Kanibal życzył.
- Nie potrzebuję publiczności.
Dodał ostrzej, bardziej zgarniając do siebie wampirzycę. Wątpił by Garruch ruszył z pomocą nieśmiertelnej, wszak jest inkwizytorem a ci rzadko pomagają swoim wrogom. Ciężko było przełamać się by nie unieść ciała ofiary i nie przetrącić jej karku jednym, sprawnym ruchem. Głowy nie odrywał, to mogłoby ją zabić. Atoli obawa pozostała, że kolejny raz ofiara okaże się niepotrzebna i stwór przez głód krwi Vlada wszystko zwróci, tak jak działo się z poprzednimi. Zatem gadzi wzrok kolejny raz spocznie na ludzkiej istocie i nieważne coby zrobił, padnie pytanie.
- Zapewne masz kontakt z dowódcą oświaty?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sob Lut 18, 2017 6:18 pm

To gruba impreza musiała być Spoko. Godząc się z Tobą na sesję, miałem świadomość tego

I oczywiście, że miał kompletnie gdzieś to co się stanie z tą wampirzycą. Prawdopodobnie miałby również wyjebane na to, gdyby była człowiekiem. Garruch nie bawił się w bohatera ludzkości i nikomu nie przysięgał bronienia niewinnych i słabszych. Był dobrym pasterzem, który pilnował swoich owieczek. Realistycznie podchodząc jednak do tematu- każdy pasterz tracił swoje owce w wyniku wypadków, albo ataków. Tak już po prostu było...
Na 'przyjemne' powitanie Testamenta, Gabirel jeno się uśmiechnął jakby tego własnie oczekiwał bo drugim wielkoludzie. Zbladł zaraz po tym jak ten znów się odwrócił w stronę swojej miotającej się ofiary, która chwilę później prawdopodobnie zemdlała. Co za różnica?
-W sumie to Ty mi przeszkadzasz, smrodząc krwią wampirzą na całe doki.
Oczywiście jakie to miało znaczenie skoro był wczesny wieczór i światła dnia dopiero stały się ciemnym odcieniem szarości. Garruch nie polował za dnia, ani pod wieczór. Tylko nocą. Ostatnimi czasy i tak odpuścił sobie wypady na slumsy, ponieważ miał znacznie więcej do roboty niż Testament mógłby sobie wyobrazić. Pilnowanie odbudowy zamku nie było niczym przyjemnym- Szczególnie jeśli za pracowników miało się co najmniej osiemdziesiąt procent niewykształconych pod tym względem istot. Sam Garruch znał co najwyżej podstawy. Dobrze, że to nie on 'zaprojektował' całość inwestycji, która miała wytrzymać każdą ilość wkurwionych wampirów.
-Nie interesuje mnie co Ci potrzeba, kanibalu.
Rzekł nieco znudzonym głosem, bez większego zainteresowania przyglądając się jego działaniom. Na prawdę nie zamierzał mu pokazać nic więcej? Scena z pozbawieniem jej przytomności była czymś niezwykle oklepanym. Sam nie żywił się mięsem wampirzym, więc większość informacji była mu zbędna. Niemniej zawsze był otwarty na nowe doświadczenia, a Testament-chociaż toporny- z pewnością umiał kilka ciekawych rzeczy, które Garruch mógłby podchwycić od niego.
Kiedy wampir spojrzał na inkwizytora, ten jedynie skrzyżował ręce na piersi i westchnął jakby zadawano mu to pytanie zbyt często.
-Nie, nie mam. Jego plany nie krzyżują się z moimi... jeśli rozumiesz co mam na myśli...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Lut 22, 2017 12:32 pm

Uniósł kącik ust na słowa łowcy, wszak przeszkadzała mu woń wampirzej krwi. Aż dziwne, bo przecież ten ludzki typ przepadał za wampirzą krwią, więc raczej powinien wdychać ją jak kwiatki na polanie. Ścisnął mocniej w szponach ofiarę, okazując narastającą frustrację. Głód się domaga.
- Raczej powinieneś się pławić we krwi swoich wrogów.
Odburczał wampir, mrużąc dość złowrogo ślepia. Nie odczuwał aż nadto wielkie agresji wobec Garrucha. Facet może i jest wrogiem, to jednak nie pamiętał by dochodziło między nimi do jakiś zatarć.
Omdlała już ofiara kolejny raz znalazła się w kłach wampira, tym razem zaatakował szyję. Spijał jej krew, nie mając wielkiego zamiaru delektować się smakiem. Kolejne próby pohamowania żądzy mogły być daremne, zatem szkoda czasu. Chociaż kto by widział by Bestia kiedykolwiek smakowała delikatnie krwi? Jak zamordować oraz pożreć, to robić to z jajami.
- Taa, domyślam się. W sumie od zawsze stroniłeś od tego cyrku zwanego Oświatą.
Zauważył i rzekł gdy tylko przerwał swój skromny posiłek. Wampirzyca już wisiała w ramionach okrutnika zapewne nawet już podświadomie godząc się ze swoich niesprawiedliwym losem oraz brakiem zrozumienia, że swój pożera swojego.
- Chociaż ten skurwielowaty dowódca mógłby dać o sobie znać.
Lekki grymas zniecierpliwienia wpłynął na wampirze zakrwawione lico. Objął mocniej dzierlatkę, nie chcąc by czasem mu wypadła. Zapewne wkrótce zostanie pożarta, a później przemieniona w proch: tak jak większość wampirzych ofiar.
- A ty? Zamierzasz mnie powstrzymać przed wykończeniem jej?
Uniósł drobną dłoń wampirzycy, chcąc by zawisła w górze. Wiotkie ciało, niemalże już tak blade jak trup. Całkowicie zdana na łaskę swojego oprawcy. Wyjątkowo kręcące uczucie. Nie żeby był nastawiony do walki, stwór czasami lubił sobie pogadać, a ostatnio dość rzadko przeprowadzał pokojową rozmowę. Brakowało mu tego? Możliwe.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   Sro Lut 22, 2017 6:42 pm

Ano i przeszkadzał mu zapach krwi wampirzej- w ten czy inny sposób. Na razie nie było tak źle, ponieważ znowuż ta tutaj nie była jakiejś wysokiej krwi. Co najwyżej w przeciągu kilku chwil może się zdecydowanie zbyt szybko wkurwić.
-Podejrzewam, że byłoby jej za dużo dla Ciebie...
Warknął i bez większego zainteresowania przeniósł się na zakurzoną paletę która (niby) dziwnym trafem była wycofania nieco bliżej wyjścia. Trzeba dbać o ukojenie swoich nerwów. Zamknięte pomieszczenia w których przelewano krew wampira nie były zbyt dobre dla jego trzeźwego myślenia. Usiadł więc na drewnie i podwinął nogi, jakby wręcz kucnął z prostym kręgosłupem(słowiański przykuc?). Potem z nieco kpiącym uśmieszkiem patrzył na pożywiającego się wampira.
-Aż żal tyłek ściska, że jesteś wampirem. Z Twoich wypocin powstał całkiem sprytny syn, który mógłby całkiem zmienić sytuację tego cyrku... A tak... Pozostaje mi tylko stać z boku i patrzeć jak klaun zabawia publikę...
Cóż za przyjemna rozmowa. Tylko skąd Testament wiedział, że nie był w żadnym wypadku za oświatą? Nie był dla nich przeciwnikiem- no chyba, iż wejdą mu w drogę. To żadna tajemnica, ale najwidoczniej kanibal nie miał w głowie tylko prymitywnej potrzeby jedzenia.
-To przez te ulepszone cuda co wymyślił? Ja od początku byłem za tym, aby po prostu dać Ci wreszcie święty spokój i po prostu humanitarnie zabić...
Ton jego głosu był zakrapiany rozbawieniem, chociaż generalnie wydawał się gadać niczym o pogodzie i jej przewrotnych 'humorach'. Bez większego ruchu po prostu patrzył na nieprzytomną wampirzycę.
-Oboje znamy odpowiedź. Wyjebane mam na to co robisz. I tak udupił Cie łowca, więc pewnie jedyne co możesz teraz atakować to byle jakie wampiry... Nie pochwalam zabijania swoich, ale czy ja jestem święty? Niegdyś zabijałem ludzi tak samo jak Ty teraz wampiry...
Mroczna przeszłość inkwizycji była znana prawie każdemu kto interesował się nią. Tak samo krucjaty- nie były niczym innym jak ludobójstwem w imię kogo? Boga. Bóg chciał, aby zabijać innych ludzi? Z pewnością...

~~~~~~~~

Po dłuższym czasie Garruch po prostu wstał i otrzepał swoje ubranie z pyłu, który usiadł w magazynie. Wampir widocznie nie był zbyt rozmowny na obecną chwilę, a więc łowca postanowił zając się swoimi sprawami.
-Bywaj w zdrowiu, biedny bydlaku...
Rzekł jeszcze przed wyjściem i udał się w stronę wyjścia. Chwilę później już go nie było.
z/t

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Magazyn 75.   

Powrót do góry Go down
 
Magazyn 75.
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Magazyn właściwy
» Opuszczony Magazyn
» [P1] Magazyn
» Magazyn Deadpoola
» Magazyn broni

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA PORTOWA (WSCHÓD)-
Skocz do: