IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Uliczki

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Lis 07, 2015 9:42 pm

Czuł coraz większe roztargnienie. Nie chciał jej krwi, ale był tak strasznie spragniony. Wyobraził sobie jak zlizuje krew z jej ciało i natychmiast tego pożałował, bo targnęły nim silne nudności. Gdyby mógł to był pewnie zzieleniał.
-Nie wiem co ty ze mną robisz, ale normalnego człowieka już dawno bym dobił i zjadł. Natomiast jak myślę o twojej krwi chce mi się rzygać.
Jęknął cicho i zachwiał się. Poprawił uścisk na jej ciele, zaczynając swój marsz. Po chwili jednak zrezygnował z ciągnięcia jej i wziął ją w ramiona, przykrywając jej rany swoją kurtką. Wystarczył by mu burdel. Cholera! Gdzie tu jest najbliższy burdel!? Powoli ruszył przed siebie... To znaczy pobiegł i to dość szybko, bo nie chciał, żeby dziewczyna mu teraz umarła. Dopiero teraz zorientował się, że wyglądała jak Emily gdy ta konała. To samo waleczne spojrzenie. Ten błysk w oczach. Na jej twarz kapnęła pojedyncza łza, która spływała po policzku Alexa. Udawał, że nic się nie stało i biegł dalej.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pon Gru 21, 2015 8:49 pm

No i ostatecznie Haku pomagając Ginowi zachować pion podczas tego spaceru przyszedł właśnie tutaj. Dlaczego tu? bo lubił sklepy osiedlowe bardziej niż wielkie centra handlowe gdzie w resztą łatwiej było o zostanie okradzionym niż na przyjemne zakupy, no i tu w prywatnych firmach rodzinnych wszystko było tańsze i przyjaźniejsze. A i zmęczony wampir nie musiał się tyle męczyć bo było tu blisko z lasu w którym go znaleźli. Haku pokierował dwójkę do jednego z prywatnych sklepików z ciuchami, mały butik miał wystawione na zewnątrz kurtki porozwieszane na łańcuchach pod skleconym z blachy falistej dachem, wielki napis głosił "wyprzedaż przedświąteczna"
-Gin, rozejrzyj się, może ci się coś spodoba. Shiro a ty nie potrzebujesz może kurtki? Ten sweterek chyba jest dosyć cienki.
Zaczął sam grzebać w rzeczach choć sam nie potrzebował nic w końcu miał swój biały płaszcz, ale zawsze mógł znaleźć coś ciekawego dla pozostałej dwójki, prawda? więc szukał wszystkiego i niczego za razem. Sam był maniakiem zimowych płaszczy więc co chwilę wygrzebywał jakiś który mu się podobał i pokazywał go bratu i nowemu koledze. Było tu pełno różnych rzeczy i w różnych stylach więc każdy mógł znaleźć coś dla siebie. Skądś Haku wydobył męski szalik w kolorze żabiej zieleni i zawinął go na szyi rudzielca, gdzieś indziej znalazł czarny kapelusz i założył na głowę Gina
-Shiro! zobacz, pasuje mu prawda? wygląda teraz jak obieżyświat.
Oczywiście wampir miał własne pojęcie jak wygląda świat i osoby w nim więc trudno tu było szukać konkretnych powiązań, za to na pewno można było stwierdzić, ze bawi się wyśmienicie wśród tylu rzeczy i dwóch osób które z nim tu przyszły.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Gru 22, 2015 7:00 am

Również i Shiro tutaj przybył z pozostałą dwójką! Zrobiło się biedakowi zimno, wię założył na łebek kaptur, by zyskać chociaż odrobinkę więcej ciepła, międzyczasie w myślach planując, by sprawdzić, czy nie posiadał w swoich rzeczach jakieś czapki. Przydałoby się na ten czas, inaczej mógłby się rozchorować... Ale właściwie, czy było mu dane złapanie zwykłego przezięmbienia? To chyba dopiero co by się okazało w najbliższej przyszłości, jeśli nie zadba o odpowiedni strój.
Wyszczerzył ząbki ku bratu, słysząc pytanie.
- Nie, nie potrzebuję. Coś mam u siebie w pokoju, tylko że muszę wygrzebać to - odpowiedział mu wampirek. Nie był na tyle przecież bogaty, by szaleć z pieniędzmi, które w większości i tak przepuszczał na ukochane słodkości. Również to mu uświadomiło, że powinien podjąć się jakiejś pracy... Tylko gdzie? Musiał porządnie zastanowić się, czy ktoś by chciał zatrudnić takiego wampira jakim był. Nie posiadał doświadczenia zawodowego, mimo iż jakieś własne umiejętności miał.
Uśmiechnął się lekko, obserwując kolejne wybory brata. Jego obecność sprawiała, że młodszy czuł się bezpieczniej niż wcześniej, jak również dodawała otuchy. Przez te lata już zdołał zapomnieć, jakie było zachowanie zielonowłosego, jak również to, jak można się z nim dobrze bawić...
I jego rozmyślania przerwał zielonkawy szalik, który znalazł się na jego szyi. Zamrugał oczami, trochę zaskoczony.
- Umm... - zieleń do rudych włosów? Niestety, lecz nie znał się na tym zbytnio. Za to skupił żółte oczy na ich towarzyszu, znów się uśmiechając. Nie posiadał żadnych złych, czy też ukrytych motywów, a jego zachowanie w tym przypadku było szczere, co mogli wyczuć jego towarzysze. - Haku, ale nasz nowy kolega powinien mieć jakieś ubrania na zmianę - zauważył, po czym w końcu wyciągnął granatową, męską koszulę. - Może to? - zaproponował. - Podoba ci się? - spytał się jasnowłosego. Jego ogon zaczął poruszać się, gdy Shiro oczekiwał na odpowiedź.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Gru 22, 2015 6:33 pm

Szedł krok w krok za braćmi jakby bojąc się ich zgubić. Gorzej było z utrzymaniem im tempa, ale dość szybko zdali sobie sprawę, że białowłosy potrzebował spokojniejszego chodu w przemieszczaniu się. Las kończył się niebawem, pojawiły się pierwsze dróżki i drogi, gdzie mijali różne osoby. Długowłosy nie spoglądał na otoczenie, uparcie tkwił wzrokiem w plecy to pewnego siebie Smoka, to zakapturzonego Kotka. Najgorszym momentem było, jak dotarli do skrzyżowania i musieli przejść przez pasy, przez które akurat przechodziło ponad dziesięć osób. Zarówno Haku, jak i Shiro, na swoich ramionach mogli poczuć, jak palce Śmiecia nieśmiało wczepiają się w ich ubrania, lecz na tyle mocno, by mieć pewność, że nie rozdzielą się. Oddech też miał przyspieszony, zwłaszcza jak oświetlały go żarówki stojących samochodów. Do tego stopnia zestresował się krótką przeprawą na chodnik, że aż musiał przystanąć i wyrównać oddech. No i dopiero wtedy odczepił się rękoma od wampirów i opuścił bezwładnie wzdłuż swego ciała. Nadal szedł posłusznie za dwójką młodych Krwiopijców, niczym ich cień.
Aż dotarli do bardziej wyludnionej części miasta, gdzie najczęściej dało się minąć zaledwie dwóch-trzech pieszych jednocześnie, i gdzie wyrosły butiki z ubraniami. Już na obszernej witrynie można było zawiesić oczy ze zdumienia, a co dopiero w środku! Jak tylko dostał "polecenie służbowe", aby rozejrzeć się dookoła, Gin podniósł stalowe tęczówki na otoczenie i rzeczywiście rozglądał się pilnie. Trudno było skupić się na jednej rzeczy, natłok ubrań sprawiał, że wzrokiem przeskakiwał z jednego ciuchu na drugi. Najwyraźniej wspaniali towarzysze dostrzegli jego brak zdecydowania na cokolwiek innego jak pożeraniem wzrokiem napotkanych ubrań, więc zaczęli podsuwać mu swoje propozycje. Haku szykowny czarny kapelusz, Shiro granatową dość elegancką koszulę, ale każdy z nich używał tego sformułowania, które nie rozumiał. Mając oba przedmioty w ręce przyglądał się im jeszcze baczniej niż otoczeniu, lecz nie mogąc dobrze wykonać polecenia, musiał zapytać się o szczegóły. Oby tylko nie oberwał za swoją głupotę.
-Co to znaczy... "podobać"?
Zadał pytanie nadal pozbawionym jakichkolwiek uczuć głosem i to patrzył się na kapelusz, to na koszulę, które mocniej ściskał w dłoniach. Wreszcie zdecydował się nałożyć na siebie obie te rzeczy i prostując się czekał na dalsze wskazówki od kolegów. Żeby tylko byli wyrozumiali jak do tej pory...

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Gru 22, 2015 9:56 pm

Dla Haku połączenie ciemnej zieleni pasowało do rudych włosków kotowatego braciszka, dawało ładny zestaw kontrastów. Za to biedny Gin chyba był zupełnie zdezorientowany w tym natłoku rzeczy, a ostatecznie zadał pytanie nad którym Haku musiał się chwilę zastanowić
-Podobać się? Znaczy, ze jak patrzysz na jakąś rzecz to wzbudza w tobie pozytywne uczucia. Na przykład mi podoba się ten płaszcz bo jest długi i miękki. Albo podoba mi się czerwony bo kojarzy mi się z bratem. Może coś ci się milej kojarzy niż coś innego, jakiś kolor, albo rodzaj materiału. Dla porównania.
Podał Ginowi miękką bawełnianą koszulkę i drugą z gryzącego kaszmiru
-Dotknij i powiedz który jest dla ciebie przyjemniejszy, ten który uznasz za fajniejszy to jest właśnie stwierdzenie co ci się podoba, a co nie.
Po chwili spojrzał na Shiro i się uśmiechnął wesoło
-Nii-chan, wiem kupimy mu kurtkę i nowe spodnie, i jakieś koszulki, ta niebieska jest nawet fajna, myślę, że pasowałaby też jakaś wiśniowa lub brązowa, o wiem taka kawa z mlekiem, a może karmelowa? coś żywego, co fajnie wygląda w połączeniu z jego włosami.
Smok nawijał jak natchniony wyciągając wspomniane rzeczy, które wieszał kogło Gina by mógł je obejżeć i sam uznać czy woli taką czy inną, miał czas na zastanowienie się, za to Haku po chwili wyciągnął grafitowy płaszcz i również go zawiesił
-Ten by pasował pod te srebrne oczy. Shiro wolisz czekoladowy, czy ciemną śliwkę? Patrz te kurteczki są fajne i mają takie fajne futerko na kapturze. Może jednak ci kupię? Wyglądałbyś uroczo.
Dziś smok najwyraźniej postanowił pobawić się w sponsora, ale sprawiało mu to dużo radości, a w przeciwieństwie do Shiro nie miał nic innego do roboty poza pracą właśnie, funduszy mu raczej nie brakowało póki, co, może potem się to zmieni ale na razie i tak chciał swoim towarzyszom coś sprezentować.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Gru 22, 2015 10:53 pm

Shiro nie musiał nic tłumaczyć wampirowi, ponieważ jego brat postanowił się wziąć za to. A jemu pozostawało przysłuchiwanie się temu, jak również uśmiechanie się... Ile razy już to robił? Chyba bardzo dużo... Ale jak tutaj powstrzymać dobry nastrój? Przypadkowe spotkanie brata, jak również i pomoc Ginowi (postanowił zastosować owe imię) poprawiały mu bardzo humor i pozwalały zapomnieć chociaż na chwilę o poważniejszych tematach, które i tak powrócą do niego... Chociażby kwestia miłości...
Zamyślił się młodszy nad kwestią kolorów, co skutecznie wybiło mu z głowy wszelakie zmartwienia.
- Jak dla mnie to wiśniowa i karmelowa pasują - stwierdził po chwili namysłu. - Tylko, ja bym bardziej postawił na wygodę i wytrzymałość materiału, niż na sam kolor - dodał jeszcze i przeciągnął się lekko. Uznał, że ubrania powinny jasnowłosemu dłużej służyć. No i oczywiście nie mogłoby zabraknąć czegoś, co pozwoliłoby mu się ogrzać.
Pokręcił lekko głową, gdy temat skupił się na nim.
- Haku-nii, nie musisz mi nic kupować - zapewnił go wampirek. - Naprawdę, nie trzeba - uparł się i tyle. Za to sięgnął po kolejną koszulę, która wydawała mu się pasować na ich towarzysza... I teraz nastąpiła katastrofa... Shiro źle chwycił, a fakt, że teraz zamiast paznokci miał pazurki jak kotek... Cóż, ciuch ucierpiał. Nieprzyjemny dźwięk rwanego materiału i po chwili miał w łapkach koszulkę z dziurą. Przełknął ślinę, całkowicie zaskoczony takim wynikiem i nawet jego ogon znów zaczął zdradzać się, nerwowo poruszając pod pelerynką.
- Przepraszam... Zapłacę za to - wymamrotał. Nikt z sprzedawców nie zauważył tego, ale chłopak nie zamierzał nic wydziwiać. Miał tylko nadzieję, że pieniądze, które wziął ze sobą, starczą, by pokryć koszt zniszczonego ubioru.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Gru 23, 2015 4:11 pm

A to takie buty. Czyli chodziło o skojarzenia - coś pozytywnego to znaczyło, że podoba mu się, a jak negatywnego to odwrotnie. Pokiwał lekko głową dając do zrozumienia, że chyba zrozumiał, i zaczął pod tym kątem badać otrzymane podarunki. Jeszcze nieopłacone, ale nie wnikajmy w szczegóły. Dotyk bawełenki z niczym złym mu się nie łączył, także zdecydowanie wolał ten rodzaj tkaniny niżeli coś gryzącego. Mimo dużej tolerancji na ból czy nieprzyjemności udało mu się wyselekcjonować kilka ubiorów, ale jak zaczęło braciom sprawiać radość obsypywanie Gina innymi, ten już speszył się na tyle, iż nic więcej nie wybrał. Suma sumarum i tak przełamał się na tyle, by wyznaczyć do zakupu jedną kurtkę, dwie koszule (w tym jedna od Shiro), jedną parę spodni, jeden kapelusz od Haku, jedną parę rękawiczek i jedną parę czarnych butów. Każde następne propozycje nie wzbudzały w nim żadnego zainteresowania. Ot, patrzył i nie odkładał ich na stercie ubrań, które już zostaną opłacone. Najwyraźniej nie potrafił myśleć przyszłościowo, że na przykład jak coś zniszczy mu się z tych ubrań - żeby mieć kolejne, zapasowe. Tak dawno nie był traktowany po ludzku, iż zapomniał jak to jest. Co nie znaczy, że towarzysze poddawali się, chyba nawet na przekór dziwnemu oporowi Gina (wszak chcieli dla niego jak najlepiej) wzięli dodatkowe ciuchy, i oczywiście dla siebie. Haku przekonywał Kotowatego do zakupu dla niego kurtki z futerkiem, na co nie godził się Shiro, aż doszło do małego wypadku przy pracy. Paznokcie Złotookiego podarły materiał, na co Białowłosy przekręcił z wolna głowę i przyjrzał się koszulce. Czerwonowłosy wyglądał na zakłopotanego dziurą jaka powstała, a Śmieciowi przypadło do gustu ów rozdarcie.
-Uroczo.
Powtórzył słowo, jakie utkwiło mu w trakcie rozważań Smoka, który używając tego sformułowania chciał skusić Shiro do zakupu kurtki. Nie mówił tego ironicznie, naprawdę spodobała mu się ta dziura niemalże na środku koszulki. Wszystkie były wypełnione, gładkie, idealnie wykrojone, a ta miała swój charakter nadany pazurkiem Ogoniastego. W pewnym sensie ta koszulka była jak Śmieć - wybrakowana, ale przez to odrobinę inna od innych.
Wyraziwszy swoje krótkie zdanie oparł się plecami o najbliższą gołą ścianę i zmrużył powieki. Był senny, ale nie z nudów - od natłoku wrażeń nieporównywalnie większych niż jego zasoby energetyczne. Poczuł się na tyle bezpiecznie wśród Dobrodziejów, że zdecydował się zamknąć oczy w miejscu publicznym.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Gru 23, 2015 6:12 pm

Ostatecznie udało się coś wybrać dla Gin'a odłożone ubrania leżały już na ladzie a sprzedawca tylko przyglądał się znudzony czekając aż skończą ostatecznie wybierać
-Te są dosyć wytrzymałe, popatrz na metkę, mają dobry skład, a kolor też jest ważny. no i fason żeby były wygodne.
Haku dostał odpowiedź od Shiro i zamruczał nie do końca zadowolony, no ale skoro młodszy się uparł, to przecież go nie zmusi, no bo jak?
-Tak dawno ci nic nie kupowałem. Ale za to musisz mi powiedzieć co chcesz na święta, chcę ci dać coś fajnego, w końcu to będą nasze pierwsze święta po tylu latach osobno.
Stwierdził wesoło i bezsprzecznie, jednak po chwili już myślał o czymś całkiem innym, Shiro rozdarł koszulkę, a Haku uśmiechnął się wesoło, za to białowłosy odezwał się również łagodząc całą dramaturgię sytuacji, widać wcale nie była taka straszna ta dziurka dla wampirów które miały dosyć inne patrzenie na świat. Haku zabrał koszulkę od Shiro i położył na pozostałych rzeczach, sam Haku kupił sobie nową arafatę w żółto czarną kratę, bo poprzednia uległa zniszczeniu.
-Proszę zapakować bierzemy to wszystko, ja płacę.
Ostatnie dwa słowa podkreślił tak aby nie mógł nikt zaprzeczyć. Gin w międzyczasie mógł zacząć drzemać pod ścianą. To uświadomiło Haku, że czas się zbierać do akademika, w końcu musieli się zakwaterować, jednak najpierw będą musieli pogadać z dyrektorem, a to mogło trochę potrwać
-Rany najchętniej bym już się rozpakował, ale musimy jeszcze dyrektorka pomęczyć, żeby Ginowi pozwolił ze mną mieszkać.
Teraz największym problemem chyba będzie zabrać się z tym wszystkim, w końcu prócz arafaty która wylądowała od razu na szyi smoka reszta popakowana w reklamówki albo jeśli Gin chciał to ubrane na niego zamiast starych brudnych łachów. Kiedy Haku zapłacił mogli iść dalej, oczywiście jak odlepią biednego Gina od ściany.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Gru 23, 2015 8:20 pm

Rudowłosy był trochę marudny i uparty w tym względzie, ale jednakże nie chciał naciągać starszego na dodatkowe koszta. Chciał po prostu, by było dobrze, no i... Jakoś tak nie potrafił. Poczułby się naprawdę dziwnie, że niedawno brata spotkał i już od niego coś ciągnie. Taka nieco była logika wampirka na daną chwilkę.
- Zdam się na ciebie - odezwał się Shiro, gdy rozmowa z rodzaju ubrania zeszła na prezentu. - Dawno nie dostawałem prezentu... No i szczerze mówiąc, nie musisz się tym tak martwić - bąknął pod koniec, lekko zmieszany tym, ale za to uśmiechał się do brata. Święta... Ciekawe, jak właściwie je spędzi? Chyba podobnie jak rok temu, w szkole... Cóż, nie bardzo miał gdzie wracać.
No i kotka zaskoczyła reakcja ich na temat tego, że zniszczył koszulkę. Normalnie chyba każdy by się zdenerwował, będąc zmuszonym mieć niechciany towar... A tutaj nic! Nawet usłyszał, że to urocze. Dlatego też był taki skołowany... Po czym lekko uśmiechnął się. Skoro nie przeszkadzało im to, to Shiro postanowił się nie przejmować tym. To pewnie nie ostatni taki wypadek, jaki nastąpi. Aż skupił swój wzrok na długich pazurach... Naprawdę było mu trudno to już nazwać paznokciami. I znów myśl... Kiedy właściwie się to stało? Takie nagłe przejście... No i musiał sam sobie z tym poradzić.
Przez to nie zdążył zaprotestować w sprawie płacenia. Jego żółte oczy skupiły się na potarganej koszulce, po czym westchnął głęboko i potarł policzek. Lekko się naburmuszył.
- Nie musiałeś i za mnie płacić - bąknął cicho. Trudno. Stało się, a jeśli Haku będzie chciał, by oddać mu pieniądze, chłopak to zrobi. - Szkoła... Mam nadzieję, że się zgodzi... Pomóc ci nieść te zakupy? - kotowaty też wolał wracać. Zima była bardzo dokuczliwa dla niego, chociaż temperatura nie powinna mu robić takiej krzywdy. Wcześniej tak nie było... Naprawdę trudno przyzwyczaić się do zmian. No i po zapłaceniu szli by dalej, prawda? Może jeszcze jakiś sklep odwiedzą?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Gru 23, 2015 10:26 pm

Zakupy jeszcze trwały, ale dotyczyły już tylko braci, zatem zdecydował się na krótką drzemkę dla podładowania akumulatorów. Mimo wszystko nadstawiał uszy na rozmowę i przyswajał ich treść, chcąc lepiej poznać tych, których w myślach nazywał Panami. I przy okazji czuwać, by w razie czego pomóc Dobrodziejom, jakby działa im się krzywda. Mógłby rzucić się na wrogów niczym wściekły pies, a później usiąść przy nodze jednego z Panów i przymilać się jakby nigdy nic. Robił dużo gorsze rzeczy, więc nie straszna była mu taka wizja, aczkolwiek młodzieńcy nie traktowali go jak kogoś podlejszej klasy, a równego sobie.
Zaraz usłyszał gotowość Shiro do noszenia zakupów, więc otworzył podkrążone oczy i niemrawo odlepił się od ściany będąc także kandydatem do zabrania czegoś. Najwyraźniej nie chcieli go dodatkowo męczyć, gdyż całe zakupy wzięli we dwoje. Albo bali się, że Śmieć im ucieknie z towarem, przecież nie znali się długo. Jednakże tyle czasu im wystarczyło, aby w organizmie Białowłosego nie było śladu trucizny. Posłusznie poszedł za nimi, nie odzywając się tylko koncentrując się na tym, aby nie zasłabnąć po drodze.
Wyszli ponownie na ulicę, minęli kolejne sklepy, i cała trójka poszłaby dalej, gdyby nie zachowanie Gina. Bowiem zatrzymał się nagle przy witrynie z mięsem, gdzie dało się dostrzec przez okna spore kawały surowego mięsa. Stanął jak wryty i patrzył się jak głupi do sera na lodówki ze świeżym mięsem. Przez szybę wyczuwał ich zapach, aż przylgnął do szyby sklepu i nie mógł oderwać wzroku. Oblizał się raz i drugi, lecz nie mógł znieść dzielącego go dystansu do pyszności, także już miał zamiar podejść do drzwi i wejść do środka. Zatrzymał się w połowie drogi, gdy do jego nozdrzy dotarł inny zapach, z zewnątrz. Za sklepem mięsnym biegł wąski zaułek, w którym sprzedawcy wyrzucali resztki dla zwierząt. To tam wyruszył szybkim krokiem nie reagując na wołanie kogokolwiek i doskoczył łapczywie do sporej porcji popsutego jedzenia wyrzuconego na śmietnik, które pragnął zjeść. Kilkoma syknięciami przegonił okoliczną konkurencję i zabrał się do pospiesznej konsumpcji, jakby to była jego jedyna możliwość posiłku na kilka dni. Tak był nauczony, aby nie marnować żadnej okazji, gdyż nie wiadomo co przynosiły ze sobą kolejne dni.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Haku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2031-kohaku-fuyuki#43352 http://vampireknight.forumpl.net/t2274-haku#47979
Zarejestrował/a : 20/08/2015
Liczba postów : 91


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Gru 24, 2015 2:50 pm

Haku nie miał nic przeciw daniu czegoś Ginowi jeśli ten chciał bardzo pomóc, w końcu te rzeczy w większości były właśnie dla niego. Za to na Shiro naburczał trochę za tą gadkę o niepłaceniu za niego
-Ale mi tu nawet nie mów takich rzeczy, ta koszulka jest fajna, po za tym fajnie można ją teraz wykorzystać, ot taka specjalna stylizacja. Możesz wziąć to, jest nawet lekkie, najwięcej zajmuje kurtka.
Pozbierali się i wyszli z butiku, kierowali się spokojnie do akademii, jednak w pewnym momencie nawet zakręcony jak kołowrotek smok zauważył, że kogoś mu brakuje w ekipie, a brakujące ogniwo znalazł... pod mięsnym? taa... przylepionego do szyby, jednak po chwili się od niej odlepił by zaraz potem pognać w boczną ulicę. Haku lekko zaskoczony spojrzał na Shiro, po czym na uliczkę. Po chwili zajrzał do uliczki by zobaczyć jak Gin próbuje się dobrać... do śmietnika??
-To już chyba wiem skąd sie wziął ten "śmieć".
Powiedział do Shiro mając na myśli przedstawienie się ich podopiecznego jak go spotkali. odłożył reklamówkę z ubraniami i podszedł do Gina przy okazji się krzywiąc od smrodu
-Gin! po co warczysz na te koty, to śmierdzi. Jak chcesz coś jeść to kupię ci świeże, trzeba było powiedzieć. No już zostaw te odpadki, masz nowe ubranie a chcesz jeść zgniłe truchło? Weź sie opanuj.
Haku nie patyczkował się jeśli o to chodziło, jeśli Gin spróbuje go zaatakować w obronie znalezionego "jedzenia" to oberwi w łeb dla opamiętania, a jak nie to po prostu go odciągnie od śmierdzących na wpół zgniłych resztek, Haku dawno nie zagłębiał się w takie śmieciowe miejsca więc miał niezłą lekcję przypomnienia jak to jest w takim fetorze. Przyprowadzi go do Shiro i spojrzy na brata
-Popilnuj tego głodomora, rany.. chyba będzie go trzeba wychować jak małe dziecko, chwilę go z oczu stracić.
Musiał sobie pogderać po czym poszedł do owego sklepu by kupić to w co wcześniej tak wlepiał patrzałki Gin. Kiedy wrócił spojrzał na Gina
-Nie grzeb więcej w śmieciach, jak coś chcesz to mi o tym mów, dobrze? Nie strasz nas nagle znikając.
Haku nie pokazywał mimo karcących słów złości, pouczał go spokojnie i bardziej niż zły zmartwiony tym, że Gin zachował się w taki sposób, jak jakieś dzikie zwierze. Po tym dał mu paczkę która cała pachniała aż świeżym mięskiem, nie było szans by się tym nie najadł
-To jak możemy już iść do szkoły? czy coś jeszcze potrzebujemy?
Zapytał biorąc odstawioną wcześniej reklamówkę. No chyba, że Gin będzie jeszcze czegoś potrzebował, no albo Shin.

(z.t. jeśli chcemy się stąd zabrać do dyrektora, chyba, że ktoś coś chce)

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1128


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Gru 24, 2015 11:50 pm

Westchnął cichutko, nawet nie wiedząc, co powiedzieć w aktualnej chwili. Skończyło się na tym, że podrapał się po policzku i podsumował to bezradnym wzruszeniem ramion. Nie mógł nic więcej powiedzieć na temat owej felernej koszulki. Ale skoro naprawdę im to nie przeszkadzało... Nie zamierzał się już spierać o to, jak również i postanowił zaufać słowom brata. Martwił się jedynie o zwyczajną rzecz... Ale nic nie mógł na to poradzić, że teraz go tak wzięło... Po prostu nauczono go, że nie powinien niszczyć nieswoich rzeczy. Przynajmniej pozwolono mu zgarnąć część zakupów.
Mieli już wracać do szkoły... Ale jednak nie teraz. Bo nagle jasnowłosy wampir od nich się odłączył! Czerwonowłosy rozejrzał się wokół, by odnaleźć zgubę... Jednakże dostrzegł go dopiero wtedy, gdy zniknął w uliczce. Również spojrzał na brata, jakby spodziewał się wyjaśnień tego, co się stało... No i westchnął cicho. Trudno było mu to zrozumieć, lecz z drugiej strony coś w jego głowie mówiło mu, że nie powinien iść tam. Niebezpieczeństwo... Aż zaczął merdać ogonem, ukazując rozdrażnienie, którego źródła nie potrafił sobie wyjaśnić. Jedynie pokiwał głową, słysząc owe słowa i po czym został tutaj sam. Nie chciał iść w owe miejsce, przynajmniej wchodził głębiej tam. Dlatego też poczekał na ich powrót, uspokajając się dopiero wtedy, gdy znów ich ujrzał.
- Hai - odezwał się na temat pilnowania wampira, którego teraz nazywali Gin. Oczywiście, popilnuje! Tylko tamten mógł się spodziewać, że jak zacznie uciekać, chłopak zacznie go usypiać. Nie chciał mu zrobić krzywdy, ale również z drugiej strony nie chciał zawieść brata.
I zielonowłosy wrócił z kolejnym zakupem! Sam zapach spowodował, że Shiro odczuł chęć na mięso znajdujące się w paczce. Nie drgnął jednak, ani nie dał po sobie znać z dwóch powodów. Nie chciał zabierać niczego jasnowłosemu, ani pokazywać, że też miał taką dziwaczną zachciankę. No i... Nie potrafił zrozumieć, dlaczego właściwie go do tego ciągnęło. Mimo że organizm dawał mu znak, to rozum nie potrafił zrozumieć do końca, dlaczego się to działo... Dlatego też pokręcił łebkiem, by pozbyć się z głowy takich myśli.
- Mnie nic nie potrzeba ze sklepów - zapewnił chłopak, postanawiając w duchu, że w szkole poszuka sobie coś do jedzenia. Więc, jeśli nic się nie działo, to był gotów iść dalej!

z/t (?) - jeśli to już koniec tutaj

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Taka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2191-taka#45739
Zarejestrował/a : 18/10/2015
Liczba postów : 63


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Gru 25, 2015 12:34 pm

Już prawie wygrzebał to, co "pachniało" mu najbardziej, gdy za sobą usłyszał głos znanego mu wampira. Haku wyraźnie zirytował się na zachowanie Białowłosego, w którego oczach po raz pierwszy dało się zauważyć groźne mroczki. W ogóle wydawał się kimś innym, nie tym bezbronnym, ledwie maszerującym anorektykiem, któremu kupiono tyle wspaniałych ubrań i który do tej pory pokazywał się z jak najlepszej strony. Głód to motor do napędzenia dzikiego instynktu, który w nim tkwił. Niby słyszał wszystko co powiedział Haku, lecz musiał sam ze sobą walczyć, aby odlepić się od kosza na śmieci. Smok mu w tym pomógł lekkim szturchnięciem w głowę, co zadziałało na niego o dziwo uspokajająco (może w ten sposób wybił go ze zdziczałego trybu na ten przypisywany sługom i niewolnikom), i ze skruchą odsunął się od źródła fetoru, który dla Gina miał kuszące walory. Dobrze, że nie wsiąknął za bardzo smrodem, także mogli po prostu odejść z zaułka.
Czekał na nich Shiro, który chyba niepokoił się o swojego brata, bo dało się zauważyć, jak odetchnął z ulgą widząc całych i zdrowych towarzyszy. No, Gin był odrobinę osowiały i wyciszony, jak skarcone dziecko, lecz żadnej większej krzywdy nie zdradzał po sobie. Smok polecił Shiro pilnowanie łobuza, gdy udał się na zakupy. Nie będzie to aż takie trudne zadanie. Białowłosy był bardzo zmęczony i głodny, toteż mając wyraźny zakaz chodzenia po śmietnikach zmuszony był obejść się ze smakiem. Nie sprawił Shiro problemów w postaci ucieczki, ale... jako że odczuwał senność, kucnął tuż przy nodze Kotowatego i oparł się ramieniem o jego udo z zamkniętymi oczyma, a rękoma obejmował swój tułów. I chyba naprawdę zasnął, dało się słyszeć cichy oddech, równomierny, ale bardzo spowolniony. Także nie musiał Ogoniasty martwić się o wybryki uciekiniera, co o jego ciężar, który ewidentnie skierował na nogi Czerwonowłosego wampira. Stało się nawet to, że głowę wtulił w kolano Shiro, jakby spał na poduszce. Bardzo smacznie, i rzeczywiście jak niemowlę, o którym wspominał Haku.
A propo Smoka, wrócił z jedzeniem zakupionym w mięsnym sklepie, lecz z wręczeniem go Ginowi musiał jeszcze poczekać, aż zbudzi się. Faktycznie wystarczył zapach, by otworzyć ociężałe powieki i zreflektować się, że Zielonowłosy przygotował mu posiłek. Dostał przykazanie, żeby zgłaszał wolę jedzenia, a nie wybierał się sam na wypady. Gin nieśmiało i z lekką bojaźnią, aby znów nie zostać uderzonym spojrzał na Haku i skinął ledwie co głową, że zrozumiał. Ostrożnie podniósł się do pionu i pochwycił w smukłe palce opakowanie, żeby zaraz dostać się do środka i bardzo pospiesznie, mało schludnie wręcz pożreć całą zawartość. Nie ubrudził ubrań, tylko całą twarz i trochę włosy, które skleiły się z ustami. Gorzej jak z piranią jak wyczuje krew w wodzie. Jak doprowadzili go do porządku, posłusznie poszedł za nimi i nie odwracał już głowę w żadnym innym kierunku na poboczne atrakcje. Nie miał zamiaru ponownie rozczarować Haku i Shiro.

z tematu - wszyscy, definitywnie

P.S. Jest taka sprawa Haku, że sporo osób siedzi w gabinecie u Hiei, wiec nie wiem czy nie lepiej byłoby udać się do pokoju Shiro. Tylko z kolei ktoś tam w jego temacie został, więc... albo ich zignoruje się, albo wybierzemy się jeszcze gdzieś indziej. Albo do tego gabinetu, z tym że tam będziemy czekać na 5 osób z odpisami (w tym jedna moja, jedna postać Shiro). Zdecyduj za nas - dostosujemy się do Twojej decyzji.

_________________

white - dialog
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Maj 04, 2016 9:38 pm

Biegł przed siebie  wyciskając z siebie każdą cząstkę energii. Poziom E. Niedawno przemieniony wampir który atakował bez pojęcia ludzi, pozostawiając ich zwłoki na widoku, w miejscach publicznych. Napadał wielokrotnie rodziny w ich własnych domach, mordując także dzieci. Hiro nienawidził takich zachowań, poza tym starannie dbał o Kodeks Wampirów. A żeby nie brudzić rąk przestępcami, wysyłał wszędzie Hycla. I teraz ten ów wampir poruszał się za upatrzonym celem. Dzikość oraz triumf na twarzy potwora malowała się jakby brał udział w największej zabawie - w pościgu za poziomem E.
Przemieniony wampir wciąż uciekał, potykając się o własne nogi. Abaddon dał mu szansę pozbierania się z upadku, ale nie na długo! Gdy tylko zbyt wolno się zbierał, Ab przyspieszał, na co poziom E z rykiem niemal przemieszczał się na czworakach.
Przedostali się właśnie na uliczkę, która nie była zbyt dobrze oświetlona. Poziom E zatrzymał się wreszcie, bo nie wyczuł żadnej osoby w otoczeniu. rozglądał się w przerażeniu, chcąc jakby wyłąpać podstęp. Niestety ale było zbyt późno aby zareagować. Długa, czarna włócznia wyłoniłą się jakby z chodnika, dziurawiąc klatkę piersiową celu. Abaddon przeistoczył się w cienistą postać, wylewając się dosłownie na ziemię aby czasem jego wróg go nie zauwazył. Przebity Poziom E zaczął charczeć z bólu, ale nie umierał bowiem Ab specjalnie nie wcelował w serce, a w płuco. Chciał się jeszcze zabawić...
Powrócił do swojej dawnej postaci, ale długa włócznia pozostała - miał ją zamiast lewej ręki.
- Przykro mi, że musisz zakończyć swoją ucztę. Chętnie potowarzyszyłbym ci w napaściach na biedne dzieciątka, ale Pan Hiro byłby na mnie zły. On nie lubi kiedy narusza się Kodeks Wampirów, a zwłaszcza jego Psy.
Zaczął Ab, kręcąc ramieniem w ranie poziomu E. Ten niemal już wył... Nie tak dawno był młodym, wykształconym biznesmenem. Miał mieć żonę! Ale los chciał, że pyszny szlachetny przemienił jego los o sto osiemdziesiąt stopni, ofiarując mu niechciany Mroczny Dar. Zamordował własną narzeczoną, jej ojca oraz matkę i uciekł, żyjąc jako bestia.
- Zbyt tchórzliwy aby się zabić. Może lubisz zadawać ból tylko o tym nie wiedziałeś?
Nie przeszkadzało mu to, ze właśnie tracił czas na znęcaniu się nad zleceniem. Chociaż Hiro nie lubił kiedy Ab bawił się ofiarami, w sumie... miał być przy Seungu a dzielnie uciekł od gniewu Hiro. Chociaż znając los i tak mu się oberwie prędzej czy później, wszak będą nowe zlecenia.
Nie przejmował się otoczeniem które właściwie było puste. Ludzie spali w swoich domach lub pracowali, zupełnie nie przejmując się dramatem Poziomu E.

_________________


Theme 1Theme 2


Ostatnio zmieniony przez Abaddon dnia Sro Maj 04, 2016 10:47 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sro Maj 04, 2016 10:38 pm

Wampirzyca dopiero co opuściła mieszkanie, w którym znalazła się praktycznie wbrew własnej woli. Teraz skazana była na samotny powrót i maszerowanie wzdłuż nieznanych jej uliczek. Przeczesała białe włosy dłonią, zastanawiając się, w którą stronę powinna zmierzać. Ledwo co przeszła skrzyżowanie, gdy ujrzała coś, czego zdecydowanie nie spodziewała się zobaczyć. Jej oczy zabłysły krwistą czerwienią, gdy przyglądała się z otwartymi ustami akcji niczym z jakiegoś filmu grozy. Dwóch mężczyzn toczyło ze sobą bój. Zobaczyła długie, czarne coś, co przebiło klatkę piersiową jednego z nich. Następnie jego ciało osunęło się na ziemię. Wydarła się na całe gardło, po czym zaczęła uciekać. Po drodze potknęła się kilka razy, aż w końcu zdołała schować się za jakimś samochodem.
Gdyby żyła, serce waliłoby jej jak młotem. W tym momencie bolały ją jedynie obdarte kolana i odczuwała nieprzyjemne pulsowanie w skroniach. Zamruczała cicho pod nosem i zachlipała. Oby ten potworny koleś jej nie gonił, oby nie…
Starała się szybko przeanalizować sytuację, w jakiej się znalazła. Bardzo głupio zrobiła, iż zaczęła krzyczeć. Zdecydowanie zwróciła na siebie uwagę. Zastanowiła się nad tym, co tam się działo. Może wcale nie była zagrożona? Boże, co zrobiłaby Reina w takiej sytuacji? Pewnie byłaby dzielna, nie panikowałaby…
„Mariko, ogarnij się!”
Po chwili dotarło do niej, że usłyszała coś o Radzie Wampirów. Nie, żeby wtykała nos w nie swoje sprawy. Po prostu mężczyzna (chłopiec?) mówił głośno. Tak jakby kompletnie nie przejmował się tym, czy ktoś go usłyszy, czy też nie.
Z tego co się orientowała, Rada była w porządku… ale, ale… nigdy nic nie wiadomo, prawda? Ile jeszcze będzie siedzieć za tym samochodem? Może ten zły Pan Oprawca sobie już poszedł?
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Maj 05, 2016 9:36 pm

Poziom E już konał. Dławił się własną krwią, patrząc pełen błagań na swojego Oprawcę. Abaddon jedynie przyglądał się mu z dziką satysfakcją, lecz zaraz i jego oblicze szybko ochłodziło się, a to za sprawą czyjejś obecności. Słyszał kroki, wyczuwał też woń. Przekręcił gwałtownie ramieniem, wykonując też szybki ruch doprowadzający do uszkodzenia serca ofiary. Poziom E jęknął cicho, by opaść bezwładnie i wreszcie przeistoczyć się w proch. Co najgorsze jednak było dla wampirzycy? Jej krzyk, który już całkowicie ją zdradził. Czyli widziała wszystko? Słyszała? Abaddon nie znosił świadków, poza tym nie zdążył napić się krwi i jak na swoją niekorzyść, zabił cel. Zaklął siarczyście, odwracając się. Rozejrzał się po otoczeniu, nawet ani razu nie mrugnąwszy ślepiami. Musiał dobrze widzieć, wyczuć wścibskiego wampirka i dać mu nauczkę aby nie podglądać na przyszłość.
- Hej cukiereczku! Gdzie się schowałaś?
Zawołał w ciemną przestrzeń, mrużąc powieki. Wsłuchiwał się, węszył... Wiedział gdzie jest i gdzie się schowała. Bezszelestnie poruszył się do miejsca jej kryjówki. Żałosna... Za samochodem?
Abaddon wskoczył na maskę pojazdu niemal jak kot, by uchwycić się brzegu maski i pochylić nad wampirzycą. Czerwone ślepia niemal przeszywały ją na wylot.
- Dlaczego tak głośno krzyczałaś?
Spytał, uśmiechając się przy tym iście diabolicznie. Wyszczerzył rząd ostrych zębów. Wampirzyca mimo takiej samej krwi, mogła mieć problem z Hyclem Rady. Wszak potwór jest dobrze wytrenowany w swoim zawodzie. Chwilowo Abaddon nie wykonywał gwałtownych ruchów, był ciekawe co na to jego nowa znajoma. Może zechce porozmawiać? A przynajmniej spróbować?

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Maj 05, 2016 10:19 pm

Biedna, malutka wampirzyca skuliła się w kłębek niczym mały i puchaty kotek. Cała jej sukienka była brudna od kurzu i przypominała bardziej szarą, aniżeli białą wersję. Do tego porwane rajstopy i krwawe ślady na kolanach dopełniały jakże nienagannego wizerunku. Uniosła brodę ku górze, gdy tylko usłyszała, że ktoś się zbliża. Zadrżała leciutko, a na jej karku pojawiła się gęsia skórka. Wtedy też wyrosła przed nią wysoka postać ciemnowłosego wampira o przerażających oczach. Nie była teraz w stanie skupiać się na szczegółach jego wyglądu. Nawet nie zauważyła, że ma makijaż i nieco ekstrawagancką (żeby nie powiedzieć pedalską) biżuterię. Jedyne na co zwróciła uwagę, to fakt, iż był to wróg.
Nagle jakby wyrwała się z dziwnego amoku i jej mózg zaczął na powrót funkcjonować. Złapała głęboki oddech i zaczęła robić to, w czym była najlepsza. Dla tych, którzy jeszcze nie wiedzą, co to było - Mari zaczęła gadać.
- Przepraszam, nie spodziewałam się, że spotkam tu kogoś. – Zamrugała powiekami, które chroniły coraz mniej krwiste tęczówki. – Brzydka dziś pogoda, prawda? Właśnie idę do akademii Cross. Czeka tam na mnie braciszek.
Potok słów, który wydobywał się z jej ust był odrobinę improwizacją, ale także formą ubezpieczenia. Może jeśli mężczyzna dowie się, że ktoś wyczekuje małej Mariś, to da jej spokój? A może zainteresuje się jej osobą na tyle, iż postanowi nie robić jej krzywdy?
Ten diaboliczny uśmiech sprawił, że miała jednak co do tego wątpliwości. Dopiero teraz przyjrzała się dokładniej postaci i ujrzała rząd ostrych zębów. Przełknęła głośno ślinę, wyobrażając sobie z jaką łatwością mógłby zrobić jej nimi krzywdę.
No cóż, na razie jej nie dotykał, a zawsze mogła spróbować ucieczki. Potrafiła przecież szybko biegać, a do tego była malusia. Gdyby udało jej się wcisnąć w jakąś małą szczelinę, może to by ją uratowało. Poza tym, miała przecież moce! Zauroczenie oponenta, czy coś… Skąd mogła wiedzieć, że ten ma barierę mentalną? No znikąd. Także Mariko poczuła się troszeczkę pewniej, przynajmniej do momentu, aż delikwent nie zrobił nic nieprzewidywalnego.
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Czw Maj 05, 2016 11:12 pm

Mariko nie wiedziała tak naprawdę kto się do niej doczepił. Hycel mimo bycia krwiożerczym potworem potrafił też doskonale grać i szybko oceniać sytuację. Tak jak teraz! Ta młoda owieczka znalazła się w złym miejscu o złej porze, w dodatku Abaddon jest spragniony.
Obserwował ciągle nieznajomą i nadal się uśmiechał. Co najlepsze, młoda zaczęła mówić! Więc strach minął? A może próbowała się zgrywać? Wymyśliła plan?
- Skoro spieszysz się do brata, to dlaczego zamiast uciekać, schowałaś się za samochodem?
Wytknął wampir, wyjątkowo zaintrygowany jej historią z bratem. A co jeśli jej nie uwierzy? Pochylił się jeszcze bardziej, chcąc lepiej się przyjrzeć wampirzycy. Niemal jak żywa laleczka. Porcelanowa buzia, sukienka. I ta bujna fryzura. Z jakiej bajki się wyrwała?
- Strasznie podobają mi się twoje oczy. Są jak u lalki - duże, błyszczące.
Czy mogła odebrać to jako komplement? gdyby nie był to Abaddon, to owszem. Ale wampir miał swój powód do chwalenia cech wampirzycy. Tak bardzo chciałby dobrać się do tych oczek i wgnieść je w czaszkę. Albo wydłubać! Tak, wydłubać palcami!
- Jednak nadal nie mogę znieść myśli, że mnie podglądałaś. Muszę sprawić, że zapomnisz o wszystkim.
I po tych słowach Don wyciągnął rękę ku niej. Jeśli więc wampirzyca nie wykona żadnego uniku, wampir wymierzy prosto w jej czaszkę czarny, długi na pół tora metra szpikulec - podobnym zabił Poziom E. U Aba usunięcie wspomnień nie równało się z wykorzystaniem Kasacji pamięci... Dla niego usunięcie miało jedno znaczenie. Śmierć.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Maj 06, 2016 1:03 pm

Owszem, da’ Broise nie miała pojęcia, kto stanął na jej drodze. Wiedziała jednak, iż nie jest to osoba pozytywna i obliczalna. Dlatego też spodziewała się dosłownie wszystkiego. Jej mały i dość naiwny rozumek był w stanie pojąć, iż ta osoba przed chwilą zamordowała kogoś na jej niby to takich ładnych oczach. Bała się więc, mimo iż starała tego po sobie nie okazywać. Podniosła się z przysiadu i otarła dłonią kolana, na których nie było już żadnych śladów po niedawnych otarciach. Jedyne, co mogło świadczyć o upadku to parę czerwonych śladów na śnieżnych rajstopach. Odsunęła się od Abaddona na w miarę możliwości bezpieczny dystans, po czym przysłuchiwała się jego natarczywym pytaniom. Już po nich doszła do wniosku, iż koleś raczej nie zamierza dać jej spokoju. Jeziu, ale była głupia, przecież mogła zostać w bezpiecznym domku Dana…
- Bo... – właściwie to sama zadała sobie to pytanie. Dlaczego nie zwiała gdzie pieprz rośnie? Widocznie podświadomie ciągnęło ją do kłopotów. Nie miała jednak wyboru, musiała wymyślić cokolwiek i to w miarę szybko, aby nie wydało się, że zmyśla. - Bo lubię oglądać takich przystojniaków w akcji.  – Wypaliła, rumieniąc się. Po chwili przeszło jej przez głowę, że to najgłupszy z możliwych tekstów jaki mogła powiedzieć. No ale co zrobić? Kupowała sobie czas!
- Twoje są troszkę przerażające  – stwierdziła szczerze, zanim ugryzła się w język. Wtedy właśnie, po dwóch zdaniach, na które Mariko nie zdążyła odpowiedzieć, wyciągnął do niej dłoń. Całe jej ciało spięło się, bo zdecydowanie nie chciała być dotykana przez tego upiornego mężczyznę. Odsunęła się nieznacznie i w tym momencie to czarne coś wystrzeliło w jej stronę. Krótki pisk wydobył się z jej gardła, po czym ciało wampirzycy zareagowało instynktownie. Przesunęła się szybko do tyłu, acz jednocześnie (bo przecież wszystko nie mogło być idealnie) próbowała zasłonić się ręką. Kończyna, która została podsunięta dosłownie pod ostrze, jeśli tak to można nazwać, została uszkodzona. Na przedramieniu dziewczyny pojawiła się znacznej wielkości rana, z której zaczęła obficie sączyć się krew. Osocze, które było niemalże rangi szlachetnej, spłynęło po jej rękawie na sukienkę i ziemię. Czerwone ślady sprawiły, że oczy obydwu wampirów zaświeciły się jak jarzeniówki. Słodki zapach płynu wypełnił nozdrza Mariko, a warto zauważyć, że jej węch wcale nie był tak dobry jak innych przedstawicieli jej rasy.
-  – w oczach panienki pojawiły się łzy, gdy wolną ręką złapała za poranioną, próbując powstrzymać krwotok. – Nie rób mi krzywdy  – poprosiła, najsłodszym z najsłodszych głosików, jakim tylko dysponowała. – Będę grzeczna, nikomu nic nie powiem…
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pią Maj 06, 2016 7:29 pm

Dziewczyna krwawiła. Źle. Bardzo źle dla niej. Póki co Abaddon nie wdychał powietrza, co oznaczało, że jeszcze mała jest bezpieczna.
Przyglądał się jej uważnie, przyglądał się głównie jej twarzy. Próbowała ciągle grać i zbywała wampira głupimi gadkami. Przystojniak w akcji? Myśli, że Abaddon pójdzie na takie teksty? wampirzysko zaś się uśmiechnęło, a później wręcz roześmiało. Teatralnie wytarł niewidzialną łezkę z oka.
- I na ich widok krzyczysz z przerażenia. Wolne żarty, robaczku.
Zakpił, dając jej wyraźnie znać, że nie nabrał się na słowa. Poza tym nie chciało mu się rozmawiać z kimś, kto za dużo widział. Szkoda czasu.
Chociaż komentarz odnośnie oczu był trafny. Abaddon ma przerażające spojrzenie. Ślepia wyrwane niemal z koszmaru - przeszywające, puste bez źrenic. Nie bez powodu został hyclem Rady.
- Urocze, naprawdę.
Odparł i zaatakował. Dziewczyna jednak zdążyła uniknąć śmiertelnego ataku, chociaż i tak oberwała. I właśnie wtedy Abaddon wziął słodkawy zapach powietrza do swych zmysłów. Świeża, wampirza krew. Słodka, silna i niemal bez skazy. Sam jej widok już doprowadzał do dreszczy. Zwilżył wargi wolnym ruchem języka i zeskoczył z samochodu, lądując tuż przed ranną wampirzycą.
- W dodatku tak słodko pachniesz. Same plusy, że tutaj się pojawiłaś.
Oświadczył iście uroczyście i wykonał kolejny atak kolcem. Szybki zamach wymierzony prosto w jej wątrobę. Nie zamierzał szybko odpuścić, zwłaszcza gdy czuł jej krew. A woń oraz widok krwi dodawała Abowi silnego kopa do walki. Niemal jak energetyk! Biedną wampirzycę czekała walka z samym demonem. I zamierzał atakować, póki jej nie dopadnie i nie wysuszy co do ostatniej kropli krwi, niszcząc jej przy tym delikatne, porcelanowe ciałko. Z satysfakcją rozdepcze jej twarz na betonie.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Uliczki   Sob Maj 07, 2016 9:42 pm

Ciemnowłosy wampir nie mówił zbyt dużo. Wyśmiał ją bezczelnie, co sprawiło, że zrobiło jej się troszkę przykro (bo wcześniej nie było). Zmrużyła oczy w skupieniu i wciąż starała się trzymać względnie bezpieczną odległość. Z boku wyglądało to mniej więcej tak, że Ab zbliżał się do białej, a ona powolutku cofała, zagłębiając się w uliczkę. Wszystkie jej zmysły, oprócz węchu, stały się bardzo rozbudzone. Prawdopodobnie przez adrenalinę, krążącą w jej żyłach. Krew, która spływała po jej ramieniu na ziemię tworzyła idealnie równy ślad. Rana bardzo powoli zaczęła ulegać regeneracji, jednakże ból był nadal dokuczliwy.
Tym razem nie zamierzała rozmawiać ze spotkanym delikwentem. To nie zdawało egzaminu. Po prostu nie działało, a wręcz zdawało się pogarszać jej sytuację. Odwróciła się tyłem do przeciwnika i zaczęła uciekać. Trzeba było przyznać, że nawet jak na wampira jej szybkość była imponująca. Rozpędziła się tak bardzo, że prawie wyrżnęła w ścianę jakiegoś starego magazynu. Wcisnęła się w małą szczelinę między deskami i przemknęła na mieszkalną alejkę. Dorwała się do drzwi jednego z mieszkań, w którym światła były zapalone i zaczęła dobijać się do drzwi. Jej głośne krzyki, które przy tym wydawała zdołały rozbudzić jeszcze parę domostw, bo żaluzje w ich oknach podnosiły się i parę twarzy wyglądało na zewnątrz.
Właśnie wtedy ktoś uchylił drzwi wejściowe, a ona wyrżnęła z gracją o ganek. Babum, aż sukienka jej się zadarła i widać było jej bieliznę w kotki. Załkała cicho, zaglądając za siebie, aby sprawdzić, czy przeklęty typ ją goni.
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Nie Maj 08, 2016 5:48 pm

Wampirzyca nie chciała być workiem z krwią dla szalonego wampira? Całkowicie normalne zachowanie. Kto by chciał być zaatakowanym przez szaleńca do którego teoretycznie nic nie dochodziło? Mariko miała być posiłkiem na tę noc, nikt przecież o niej dowiedzieć się nie musiał. Ale póki co, młoda nie odpuszczała i wybrała drogę ucieczki. Abaddon ze świstem wciągnął powietrze przez zęby i ruszył za nią. Poczuł mocniejszy zew krwi, rozbudzając i swoje zmysły drapieżnika. Typowa ale za to jak bardzo irytująca zabawa w kotka i myszkę.
Musiał przyznać, że wampirzyca miała niezły rozpęd! Sam musiał włożyć wiele wysiłku w swój bieg, nie mogąc też spuścić jej z oka. Taka drobna istotka szybko może zniknąć z pola widzenia, poza tym o mały włos, a nie zderzyła się ze ścianą budynku. Abaddon z głośnym warknięciem przyspieszył bo ta mała cholera nie chciała dać za wygraną.
Zauważył jak przecisnęła się przez małą szczelinę w płocie. Abaddon nie miał szans przecisnąć się przez tak niewielki otwór, więc musiał wdrapać się na drewniany płot. Dzięki zręczności i adrenalinie, wdrapał się po czym przeskoczył na drugą stronę lądując z głośnym łupnięciem oraz brzęczeniem metalu, wszak miał metalowe elementy w ubiorze. Pozbierał się szybko wciąż ganiając za Mariko. Oczywiście musiała zwiększyć dystans między nimi, ona w końcu nie musiała skakać przez płot. Abaddon zwolnił trochę, dostrzegając że Mariko wyprowadziła ich na Dzielnicę Mieszkalną. Niedobrze. Bardzo niedobrze. Nie mógł jej tutaj zaatakować, w końcu ma zabronione atakowanie wśród ludzi, a zwłaszcza ich samych. Zacisnął łapy w pięści, dysząc z wściekłości. Zapach krwi nadal się unosił, doprowadzając wampira niemal do obłędu. Jednak, jednak zawsze jest wyjście. Abaddon uda się w drugą stronę, dając niby do zrozumienia że odpuścił. A jaka będzie prawda? Zmieni w odpowiednim momencie kierunek, by schować się między budynkami w ciemnym zakamarku. Poczeka trochę, w końcu wampirzyca nie może być wiecznie schowana u ludzi. Lecz co jeśli tam zostanie? Dopiero wtedy Abaddon zacznie myśleć, a jak wiadomo... Nie odpuści!

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Asmita Lakhani

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2552-asmita-lakhani-budowa#53974 http://vampireknight.forumpl.net/t2561-asmita-lakhani#54216 http://vampireknight.forumpl.net/t1062-ryoan-ji
Zarejestrował/a : 30/04/2016
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Uliczki   Pon Maj 09, 2016 10:44 pm

Większość dnia, Asmita spędził poza swoją świątynią. Kilka spraw musiał pozałatwiać, oraz poprowadzić wykłady na młodszych dzieci w jednej ze szkół. W innej zastąpił księdza, który się niespodziewanie rozchorował. Pomimo zbliżającej się letniej pory roku, zdarzają się jeszcze przypadki zachorowań na przeziębienie czy małe grypy.
Dzień powoli, ale i przyjemnie zleciał. Niestety nie udało mu się wrócić wcześniej do swojego miejsca zamieszkania, jak to zaplanował. Niektóre sprawy przedłużyły się niespodziewanie. Nie umknęła jego uwadze jedna rzecz. Biegnące wampiry. Wiedział, że to one. Tylko co robią na dzielnicy mieszkalnej? Pierwsze co mu się nasunęło na myśl, to pewnie będą próbowały zaatakować mieszkańców. Asmita idąc uliczką, starał się nie rzucać w oczy. Doszedł do ogrodzenia, przez które widział jak wampir przeskakuje. Taką sprawność i zwinność, nie często się u ludzi spotyka. Krzyki dziewczyny, zwróciły mu jeszcze większą uwagę. Przyspieszył kroku, docierając do ogrodzenia domu, przez który przeskoczył wcześniej mężczyzna. Rozejrzał się dostrzegając, że ten obszedł teren w inną stronę. No i co teraz zrobić? Pozwolić mu nie można na to, by zaatakował ludzi. Jakby tego było mało, Asmita miał dziwne przeczucie, że tutaj grasują dwa wampiry. Zmarszczył brwi i widocznie musiał zrobić to, czego chyba nie chciał. Dla osób z boku, by to wyglądało trochę zabawnie, że mężczyzna w białej szacie i czarnym płaszczu, przeskakuje przez płot. Bo brama była zamknięta. Ruszył wolnym krokiem w stronę drzwi wejściowych do zamieszkałego domu, zachowując czujność, na wypadek ataku ze strony krążącego wampira. Chciał się upewnić, czy w środku, nie doszło czasem do morderstwa.
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 446


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Maj 10, 2016 8:19 pm

To, co działo się w głowie małej Mariko było bardzo trudne do opisania. Gościł tam przede wszystkim strach, ale też determinacja i chęć przetrwania. Zebrała się więc szybko z ganku, przy okazji poprawiając sukienkę. Wtedy też zdała sobie sprawę, iż kreacja została podarta. Wyglądała teraz prawie jak zjawa z horroru – czerwone, krwiste oczy, białe, potargane włosy, uszkodzona suknia i (powoli się gojąca) rana na ramieniu. Warto zauważyć jednak, iż nie dorównywała Abkowi, on tutaj prowadził, jeżeli chodzi o przerażający wizerunek. Wracając do tematu, czujne spojrzenie wampirzycy zaczęło przeczesywać otoczenie, poszukując wroga. Wycofał się. Zastanawiała się jednak: „Dlaczego?” Jaki powód mógł mieć nienasycony sadysta, aby odpuścić swojej ofierze? Przed chwilą gonił ją niczym wilk zajączka, a teraz nagle zrezygnował? Bez wątpienia coś go odstraszyło, bądź też planował pułapkę.
I wtedy, gdy po jej przestraszonym umyśle błądziły najróżniejsze myśli, wyrosła za nią postać wysokiego człowieka. W pierwszej chwili myślała, że to znowu ten psychol. Jaka mogła być reakcja przerażonej, młodej dziewczynki? Krzyk, rzecz jasna. Na tym jednak nie poprzestała, bowiem podniosła drewnianego grzybka, który znajdował się przy wejściu mieszkania i cisnęła nim w Asmitę.
Korzystając z okazji, przebiegła szybko wzdłuż dróżki, omijając mnicha szerokim łukiem. Cała dygotała z emocji, gdy przeciskała się z powrotem przez szczelinę między deskami. Zakręciła szybko i wbiegła do ciemnego zakamarku między budynkami…
Idiotka.
Wpadła prosto w ramiona czystokrwistego wampira. Jęknęła cichutko z rozpaczy, a w jej oczach pojawiły się łzy. Była taka głupia, a teraz swoją głupotę miała przypłacić niczym innym jak pożegnaniem się ze światem żywych. Przycisnęła głowę do karku ciemnowłosego i skuliła się, drżąc jak osika. Miała tylko nadzieję, że zostanie zabita szybko i jak najmniej boleśnie. Chlip.


Ostatnio zmieniony przez Mariko dnia Wto Maj 10, 2016 10:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 105


PisanieTemat: Re: Uliczki   Wto Maj 10, 2016 8:47 pm

Czekał. Ukryty w mrokach, wypatrywał z chorą niecierpliwością na swoją ofiarę. Już miał wizje jak wbija swoje zębiska w jej miękkie, dziewczęce ciało i wyżera całą krew, co do jednej kropelki. Aż oblizał swoje wargi, nie mogąc nawet już mrugnąć! Może i ogarniała go lekka senność, co oznaczało iż moc dała mu w kość, to jednak wciąż czekał. Lecz wyczuł kolejną woń. Czyją? Człowieka? Czerwone ślepia Abaddona skierowały się w stronę źródła woni. Niedobrze... Znowu na niekorzyść głodnego potwora.
Zacisnął szczęki, unosząc górną wargę. Nie poruszył się z miejsca, wolał pozostać w ukryciu. Może ludzka istota zechce stąd się odsunąć? W końcu nie wiedział kim byli ów osobnicy którzy to się ścigali. Zacisnął szponiastą łapę na drewnianej skrzyni, czując jak pod naporem siły drewno uległo małemu zniszczeniu. I zaś nieoczekiwany zwrot akcji! Kolejny krzyk! Ta mała nie schowała się? Abaddon poczuł silny dreszcz na grzbiecie, powracając całą swoją uwagą na krwawiące ciało. Przyspieszone kroki, głośne oddychanie. Zapach... Ten słodki, kuszący zapach. Ona tutaj biegła. Abaddon rozłożył ramiona by złapać zapłakaną wampirzycę. Objął ją pierw lekko, kładąc jedną dłoń na jej potarganej fryzurze.
- Już dobrze, maleńka. Zaraz będzie po wszystkim.
Drżący głos wampira wyrwał się z jego ust zdradzając naprawdę wynaturzone pragnienie. Czysta, maniakalna obsesja. Abaddon nie mógł powstrzymać dreszczy na samą myśl, że swój obiekt ma w swoich ramionach. ścisnął mocniej drobne ciałko, chcąc jakby ją zgnieść samym uściskiem.
- Moja słodka... Moja słodka krew.
Niemal się ślinił i już skierował swoje zębiska na szyję młódki jeśli ta nie miała siły się obronić. Nie wypuści jej tak szybko ze swojego morderczego uścisku. Nie teraz, nie w tej pięknej chwili kiedy to miał szansę dostać swój upragniony płyn. Co jednak z człowiekiem, który pojawił się na tym samym terenie? Abaddon nie miał bladego pojęcia, że ów człowiek jest osobą świecką, a to nie wróży nic dobrego dla demonicznego wampira. Toć to ma uczulenie na duchownych!

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
 
Uliczki
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Uliczki

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: