IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Ogród Zoologiczny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Ogród Zoologiczny   Wto Paź 23, 2012 8:10 pm

Ogród zoologiczny znajduje się na końcu dzielnicy zachodniej. Dużo dalej nawet od wielu budynków i samego teatru. Ogrodzony co prawda wysokim murowanym płotem. Wejście jest przez szeroką otwieraną bramę z napisem zapraszającym wejścia do Ogrodu Zoologicznego. Dalej, znajdują się wydzielone wielkie klatki a w nich wybrane gatunki zwierząt. Ssaki, gady, płazy, ptaki, takie gatunki, które miasto jest w stanie utrzymać i zwierzęta są dobrze przystosowane do klimatu. Przejścia ogrodzone płotkami z zakazem oczywiście podchodzenia do klatek i karmienia zwierząt. Również znajduje się duży budynek będący miejsce zwierzenia zwierząt w akwariach jak węże, żaby czy inne. Bilety można zakupić po wejściu w budce stojącej obok, przypominającej kiosk.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 4:17 pm

Z dala od Zamku, cmentarza. Kanibal wraz ze służką Succubus docierali pieszo do ogrodu zoologicznego. Biedna trudziła się nad założeniem czapki olbrzymowi. Ten uciekał, wrzeszczał, a nawet pluł! Byleby uciec od służki. W dodatku naciągał mocno czapkę na oczy, oddalając się. Suu z cierpliwością pilnowała aby eks wampirzy pajac nie zrobił sobie krzywdy. Dosłownie oszalał.
Dziękowała siłom wyższym za dotarcie do Zoo. Kanibal ściągnął czapkę, chcąc od razu ją połknąć. Cholerny odruch! Gdyby nie szybka interwencja Su, zadławiłby się.
Kupiła dwa bilety i wędrowali razem, oglądając zwierzątka. Człek ze smutną miną oglądał jakieś stworzenia: tygrysy, lwy, słońe. Dół i tak go brał. Zacisnął mocniej szalik jakim był owinięty i w milczeniu szedł dalej, służka nie bardzo już wiedziała jak mu pomóc. Oby Samuru szybko dorwał winnych za krzywdę jej pana.
Gorzej jak nie będzie się dało go odmienić...
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 4:58 pm

Seung postanowił zrobić sobie małą wycieczkę krajoznawczą. Jako fotograf lubował się w takich miejscach jak zoo. Wiadomo, zwierzęta czasem potrafią strzelić niesamowite miny, jak widać w nich naturalne piękno, niczym nie zniszczone. Poza tym Seung uwielbiał naturę, może dlatego odstawał od pozostałych wampirów. Zawsze był inny i jakoś z tego powodu nie cierpiał.
Zaparkował więc pod zoo, wysiadając z samochodu, który zaraz zamknął jak tylko wyjął z niego aparat fotograficzny. Podszedł do kasy i zakupił sobie bilet, przy okazji wykupując pakiet na robienie zdjęć. Tak, to już było śmieszne. Takie zdzierstwo. Zbieranie pieniędzy na każdym niemalże kroku. Zwykła wata cukrowa, na której jak zawsze wszyscy zarabiają najwięcej, jest droższa od soczku i to tylko dlatego, że dzieci tak bardzo jej pragną. Wiadomo, żaden rodzic nie jest w stanie oprzeć się uciszenia swojego potomka, kiedy ten płacze wniebogłosy o kawałek słodkiej waty. Seung na szczęście nie znał takiego problemu, bo dzieci nie miał.
Wszedł więc do zoo, rozglądając się uważnie dookoła, jakby poszukiwał wzrokiem jakiegoś ciekawego zwierzaka, zamkniętego w klatce. Większość z tych zwierząt urodziła się już w niewoli. W sumie nie wiedział czy lepiej dla nich kiedy przebywają w zoo, pod odpowiednią opieką, czy lepiej jakby żyły na wolności w swoim własnym środowisku. Teraz to już na pewno ciężko byłoby im przywyknąć do nowego środowiska.
Wampir szedł sobie, gdy nagle jego uwagę przykuł jakiś barczysty, potężny mężczyzna w towarzystwie pięknej damy. Para? W sumie nie wyglądali na kochającą się parkę. A ową damą okazała się być wampirzyca. Wredną twarz człowieka zdobiła długa, głęboka blizna. Wyglądał jak zbir. Od razu zrobił mu zdjęcie, ot, żeby ani on ani towarzysząca mu kobieta nie spostrzegli tego.
Błękitne oczy Seunga błądziły więc dalej po zwierzętach, choć coś nie dawało mu spokoju. Znał skądś tego człowieka. Z gazet? Możliwe, choć on rzadko czytał rubryki o morderstwach, kradzieżach i włamaniach. Nie interesowało go. Po cóż zaprzątać sobie głowę takimi pierdołami. W sumie kobieta także przyciągnęła jego uwagę. Idealnie nadawałaby się na modelkę do jego zdjęć.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 5:18 pm

Oczywiście, że nie ujrzeli jak ciekawski fotograf zrobił im zdjęcie. Zajęci sobą, ot co. Su prowadziła go, pokazując zwierzątka. Chciała aby wreszcie się rozluźnił, zaczął podziwiać stworzenia zamknięte za kratami. Ach! Jaki ryk wyrwał się z ust Olbrzyma. Przechodnie obejrzeli się lecz nie ingerowali. Po co? Jakaś parka się kłóci, phew.
Służka chwyciła za rękę Kanibala, przeklinając w myślach. Zapomniała iż bestyja sama jest jakby zamknięta.
- Chodź, kupię ci hot doga.
Uśmiechnęła się życzliwie do pana, nie ośmielając się puścić jego ręki. Ten stał w milczeniu i z zawziętą miną, pełen waleczności, gapił się na kobietę. Prychnął, nie odpowiadając. Chciał coś zjeść, wręcz pragnął! Ale, ale i tak było mu źle. Odwrócił się w stronę kolejnego wybiegu, wtem dojrzał fotografa. Przylądał się?
- Hej! Na co się gapisz?! Chcesz w mordę zarobić?!
Prostacki krzyk. Su aż zasłoniła usta dłonią. Pogroziła mu palcem.
- Ucisz się. To wampir! Nie obronię cię przed nim.
Syknęła do olbrzyma, popychając go w przeciwną stronę niż stał tamten obcy. Wielkolud sapnął, warknął i przesunął służkę z drogi. Zadyszkę dostawał szybciej! Przeklęte ludzkie cielsko! Jak go nienawidził! A tak w ogóle to szedł w stronę chłoptasia z aparatem! Gotowy do bójki, a co!
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 5:53 pm

Ciekawski fotograf nie robił Testamentowi zdjęcia dlatego, że był ciekawski, ale dlatego, że uznał go jako bardzo ciekawy obiekt, godny zostania uwieczniony na zdjęciu. Nie zawahał się więc nacisnąć na guziczek, kątem oka wciąż obserwując ową parkę, która właśnie złapała się za ręce. Doprawdy, wyglądali dość oryginalniej. Znów zrobił im zdjęcie, zbliżając ich trzymając się ręce. Taka wredna i krzywa morda zbira pasuje idealnie do harmonii urody wampirzycy. Seung Jo nie zwracał uwagi na poziom krwi młodej damy. Taa, każda kobieta była dla niego młoda, nie zależnie od wieku. Zresztą, czego można się spodziewać po takim wampirze jak on. Wszędzie dopatrywał się drugiego dna, znaczenia, wszędzie dopatrywał się sztuki, nawet w tym człowieku, który wyglądał jak morderca.
Fotograf został wreszcie dostrzeżony, więc Seung zmarszczył jedynie brwi i uśmiechnął się górnolotnie, widząc człapiącego wielkoluda. Tak, zdecydowanie przydałoby mu się kilka hot dogów, żeby zapchać jego gniew o byle co.
Wampir nie odpowiedział na zaczepkę człowieka. W sumie brzydził się jakąkolwiek przemocą, ale cóż poradzić, kiedy ten człowiek niemalże szukał guza? Gotował się aż do wpierdolenia komuś. Musiał brać chyba leki na uspokojenie, bo nie da się tak na co dzień z nim wytrzymać. A przynajmniej na takiego wyglądał.
Seung zmarszczył brwi, wyraźnie nie zadowolony z faktu, że człowiek przesunął damę z drogi w tak brutalny sposób. Kiedy znalazł się mniej więcej na wysokości wózka z hot dogami, Seung ruchem ręki przesunął go tak, aby znalazł się tuż przed Testamentem.
- Smacznego. Sądzę, że przyda mu się także wata cukrowa. Cukier obniża nerwy.
Zwrócił się w stronę kobiety, która najwyraźniej była jego opiekunką. Może ten mężczyzna był z zakładu psychiatrycznego?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 6:33 pm

Phew! Obiekt godny zapamiętania? Nie jest przedmiotem do oglądania, fotografowania itd. Nie lubi także kiedy zwraca się na niego uwagę i w ogóle! Eks wampir miał chęć zgładzić tego cwaniaczka, dostawał nerwów! A nie mógł. Obroża dalej działała, więc każde porażenie mogło go zabić.
Ogarnął czarne kudły, prezentując mały opatrunek na oku. Człekowi oko nie wyrośnie... Natomiast to drugie wciąż pozostawało gadzim. Su starała się go uspokoić. Na darmo!
Wrzeszczał nadal, a biedna odsunięta kobieta traciła pomysły. Musiała przeszukać torebkę, może ma coś na uspokojenie, w sumie powinna mieć.
W tym samym czasie Testament był już blisko chłopaka. Zaciskał pięści, dyszał i nagle wyrósł przed nim wózek z hot dogami. Zatrzymał się gwałtownie, wlepiając gadzi wzrok w przedmiot. Su widząc to, podbiegła szybko. Wampir także do nich się zbliżył. Nie znali go oboje. Olbrzym nieco się opanował, kiedy złapał w wielką łapę ciepłego fastfooda. W ogóle olał służkę i dobroczyńcę, ta nawet nieco odetchnęła. Pogłaskała Kanibala po ramieniu, uśmiechając się lekko do wampirka.
- Cukru mu nie wolno. Ale i tak dzięki.
Mimo wszystko pomógł jej. Nawet jej ciężko zapanować nad załamanym i zdenerwowanym Kanibalem. Mogła wziąć siostrę do pomocy.
- Wybacz nerwy, ma ciężki okres w życiu.
Dodała, mając już poważną mimę. Pchnęła wózek z hot dogami, szukając rozgorączkowanego sprzedawcę. Zapłaciła mu za kilka sztuk i przeprosiła. Co do olbrzyma? Zajadał się bułami zadowolony z tej małej przyjemności. Aż dziw iż nie rozpoznał mordercy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Lut 17, 2013 7:59 pm

Skoro nie lubił, kiedy ktoś zwracał na niego uwagę albo ciągle spoglądał, to niech przestanie się zachowywać tak, że ciągle zwraca na siebie uwagę. To działa w obie strony, niestety. W sumie fotograf na dobrą sprawę nie zrobił nic, aby zdenerwować ludzkiego wampira. Ani nie spoglądał na niego z góry, ani traktował jako gorszą istotę. Mimo że wiele wampirów skreśla ludzkie istnienie już od samego początku, Seung nie znosił oceniać nikogo po pozorach, które jak wiadomo często myliły. Wampir może i był nerwowy, ale to musiało wyniknąć z jego przeszłości, nic nie bierze się znikąd, taka prawda.
Testament im bliżej wampira podchodził tym bardziej wyglądał jak rozjuszony byk, przed którym została rozwinięta czerwona płachta. Płachta na byka. Seung w swoim umyśle artysty widział obraz jak człowiek zmienia się nagle w wielkiego, potężnego byka. Jak kopie kopytem w ziemi. Sapie, a z potężnego nosa wydobywa się para, oznaczająca jego rozwścieczenie. I nagle rusza do boju, chcąc zabić swoją ofiarę. I nagle na planie pojawia się wózek z hot dogami i byk nagle zmienia się w potulnego baranka. Ta przemiana trochę zaskoczyła wampira, nawet można to było dostrzec na jego twarzy. Szybko to jednak minęło i spojrzał na nieznajomą kobietę, która właśnie płaciła za mięcho w bułce, przepraszając za całe to zamieszanie.
Wózek w magiczny sposób wrócił na swoje poprzednie miejsce.
- Jesteś jego opiekunką? Wie o istnieniu wampirów?
Na podziękowania i przeprosiny skinął jedynie głową. Co do opiekunki to było pierwsze skojarzenie. I tak na parę nie bardzo się nadawali, nie obrażając oczywiście żadnej ze stron. Co do drugiego pytania, ot po prostu słyszał ostrzeżenie wampirzycy. I pewnie nie tylko on, ponieważ ludzie przyglądali im się zniesmaczeniem bądź ze strachem, omijając ich szerokim łukiem. Sprzedawca mięcha w bułce zaklął coś pod nosem i zmienił swoje miejsce sprzedaży.
- Może dasz się zaprosić na kawę?
Ot, tak sobie zaproponował. Zero zobowiązań, przecież wampiry mogą się napić kawy dla czystej przyjemności. Po czym znów spojrzał na biedaka, zajadającego się hot dogami.
- Często się tak denerwuje i sapie jak prawdziwy byk?
Niby przedstawił to pytanie w formie żartu, jednak nie wiedział jak wielkie jest poczucie humoru Suu.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Pon Lut 18, 2013 10:57 am

Gdyby Pan Byk nie był w formie ludzkiej, cała sprawa wyglądała by inaczej: mógł wpaść w furię, a wtedy ucierpieliby także i niewinni, choć Saung nic takiego nie zrobił. Poprawka... On nic nie zrobił złego kanibalowi!
Stworzenie po prostu było nie w sosie i szukało pretekstu do bójki. Istny zbir z Testamenta! Mimo słownego karcenia Su, nie uspokoił sie. Dopiero smakowity kąsek nieco zajał napastnika. Człowiek lub nie, apetyt mu się nie zmieni.
Kiedy wszystko zostało wyjaśnione, nieznajomy wampir okazał się towarzyski. Succubus spoglądała na niego z uwagą i podejrzliwie. Jest obcy, a przedewszystkim to wampir, nie znała jego prawdziwych zamiarów. Ścisnęła mocniej ramię Kanibala, jakby chciała znaleźć w nim oparcie.
Jednakże odsunęła się zaraz, gdy ten szarpnął się i o kilka kroków oddalił w stronę wybiegu dla żyraf. Służka miała Wielkoluda i tak na oku.
- Tak, opiekuję się nim.
Na pierwsze pytanie odpowiedziała bez ukrycia. Zajmowała się gadem, ten przecież w tym stanie może narobić sobie kłopotów. Co do wiedzy o wampirach, zastanowiła się nad odpowiedzią. Nie mógł znać prawdy.
- Oczywiście. Mieszka z nimi pod jednym dachem.
Rzekła z serdecznym uśmiechem, następnie zawołała Olbrzyma. Ten zbył ją machnięciem ręki. Westchnęła, zdając sobie sprawę jak bardzo traci niemal żelazną cierpliwość.
Wtem padło pytanie. Su obejrzała się na śmiałka nieco bezradnie.
- Nie bardzo mogę, przykro mi. Niedługo musimy wracać.
Niestety nie pójdzie z nim. Po pierwsze nie miała czasu, po drugie nie miała podstaw aby mu zaufać. Raz jeszcze zawołała Kanibala i tym razem błagalnie. Owszem, spojrzał na nią i o dziwo podchodził wolnym krokiem.
I żarty? Cóż, Su nie należy do osób z poczuciem humoru ale także nienerwowych. Odparła jedynie poważnie.
- Żebyś wiedział. To istny wulkan nerwów. Miło było.
Jak tylko Testament wrócił, wzięła go pod rękę i ruszyli dalej. Jeżeli Seung ich dogoni - nic wielkiego się nie stanie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Pon Lut 18, 2013 12:04 pm

Seung na dobrą sprawę nie wnikał w sprawy innych, nie miał pojęcia kim jest Testament ani jego opiekunka. Nie wnika w sprawy Oświaty i wampirów, którzy ewidentnie prowadzili ze sobą zimną wojnę. Wolał w to się nie mieszać, szczególnie, że jego powrót do Korei miał się odbyć już lada dzień. Przybył tutaj jedynie w sprawach służbowych firmy, dla której pracuje w obecnej chwili. W sumie to dzisiejsze spotkanie było dla niego nietypowe. Nie widział jeszcze tak agresywnego człowieka, jednak nie oceniał go, ani nie chciał wnikać w jego sprawy prywatne. To nie była sprawa Sunga, nawet nie zamierzał o to wypytywać.
Seungowi nie uszło jednak uwadze, że Suu ciągle spoglądała albo w stronę swojego podopiecznego albo na Seunga, nie ukrywając podejrzliwości. Nie dziwił się. Pojawia się nagle taki ktoś, który ni z tego ni z owego rozpoczyna sobie rozmowę, jakby byli starymi znajomymi. Wampir był bezpośredni, nie owijał nigdy w bawełnę. Niektórzy brali to za wielką wadę, inni wręcz przeciwnie, sam bohater natomiast nie widział nic złego w byciu sobą.
Ach, więc jednak ta śliczna panna opiekowała się wielkoludem, który właśnie poszedł na zwiedzanie zwierzątek, trzymając w ręku hot doga, którego od czasu do czasu jeszcze podgryzał.
- Wybacz, jeśli uznałaś mnie za zbyt nachalnego.
Powiedział z uśmiechem, dostrzegając to niemalże błagalne spojrzenie w stronę wielkoluda. Wreszcie nadszedł, a wampirzyca odmówiła zaproszenia na kawę, choć w sumie Seung nie powiedział kiedy dokładnie mają iść na tą rzekomą kawę.
- Jak wolisz.
Odrzekł krótko na odmowę, wcale się tym nie zrażając. Jakby miał brać do siebie wszelkie niepowodzenia już dawno załamałby się albo wpadł w jakąś depresję jak każdy człowiek. Suu ruszyła zatem ze swoim podopiecznym pod pachą, a wampir ruszył sobie za nimi.
- Pójdę z Wami, jeśli oczywiście pozwolisz, jakby nasz Byczek chciał znów narobić małego zamieszania.
Ot, taka tam pomoc pantoflarza. Znalazł się rycerz dla potrzebujących dam w opresji. No cóż, sam nie wiedział po co to robił. W dodatku zachciało mu się dalszych rozmów towarzyskich! Ciekawe kiedy przekroczy wyznaczoną przez Suu granicę.
- Często odwiedzasz takie miejsca jak zoo? Zatłoczone, pełne skupisk ludzkich z ich potomstwem.
Sam jakoś nigdy nie miał czasu na zakładanie rodziny i nie bardzo mu się to uśmiechało. Za duża odpowiedzialność.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Wto Lut 19, 2013 2:59 pm

Ten typek chyba się nudził. Suu na szczęście miała podzielność uwagi, lecz i tak bardziej pilnowała gada niż skupiała się na rozmowie z nieznajomym. Musiała go obserwować, Kanibal i w takim ludzkim stanie może stanowić niemałe zagrożenie dla siebie i otoczenia.
Nachalny? Służka spojrzała na niego, uśmiechając się lekko.
- Nie, nic z tych rzeczy. Nie jesteś nachalny.
Niech nie czuje się jak balast. Może był nowy w mieście? Su nie należy do wrednych osób, ceni sobie szacunek dla innych. Jednak pilnowanie kanibala to też obowiązek. Temu na odmowę odnośnie kawy, wzruszyła ramionami i przepraszająco spoglądała na wampira. Może kiedyś się wybiorą...
Więc nie zostawił ich. Szli we trójkę, zwiedzając zoo. Kanibal w milczeniu, oblizywał palce po ostatnim hot dogu. Przynajmniej się uspokoił i nie groził nikomu w koło. Służke nie miała za złe, że Seung dołączył się. Miło tak odezwać się do nowej osoby i jako wampir wyższej krwi skuteczniej pomoże jej z olbrzymem.
Czy lubi takie miejsca? Rozejrzała się trochę, twierdząc iż w domu jest o wiele lepiej.
- Niezbyt, ale nie mogę marudzić, skoro on tego chciał.
Głową wskazała na Testamenta. Ten nie miał ochoty mówić. Wciąż bowiem żył myślami ku bytowaniu jako wampir. Ludzka powłoka nie podobała mu się. Aż skręcało go by dowiedzieć się jak idą badania Hiro, lecz ten nic mówić nie chce. Westchnął więc ciężko, spuszczając łeb. Su widząc to, pogładziła dłoń pana, chcąc dodać mu otuchy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Wto Lut 19, 2013 7:40 pm

Seung wbrew pozorom był bardzo towarzyskim wampirem. Lubił towarzystwo ludzi i wampirów, nie zależnie od płci. Często sam wciągał kogoś w rozmowę, nie oceniając drugiej osoby ani zbyt pochopnie ani zbyt wcześnie. Sam przecież nie był chodzącym ideałem. Co jakiś czas spoglądał uważnie i z zainteresowaniem na wielką posturę byłego wampira. Trzeba przyznać, że zapach jego krwi i tak był kuszący, a nasz Seung był od kilku tygodni wygłodniały. Nie przepadał za pożywianiem się na ludziach, wolał łykać tabletki krwi, nawet jeśli nie znosił ich smaku, bądź po prostu pożywiać się krwią z woreczków. Ot, taki wampir należący do mało agresywnych, choć czasami jak nie miał wyjścia to nie wzbraniał się przed swoją prawdziwą naturą. Po prostu musiał się pilnować i tyle. Jakoś nie chciał narobić bałaganu w nie swoim kraju i jeszcze mieć na pieńku z tutejszymi łowcami.
Owszem, był nowy w mieście. Co prawda w Japonii był któryś raz z rzędu, jednak to miasto odwiedził po raz pierwszy i nie bardzo we wszystkim się jeszcze orientował, mimo że był tutaj od jakiegoś tygodnia. Ciągłe zebrania, spotkania, rozmowy biznesowy, spędzały sen z powiek, więc nie miał zbytnio czasu na wycieczki krajoznawcze. Teraz chwila relaksu, więc oddawał się swojemu hobby jakim jest fotografia. Po drodze zatem zrobił kilka zdjęć zwierzętom.
On tego chciał? Spojrzał ponownie w stronę wielkoluda.
- Sentymentalne miejsce czy czujesz się dobrze wśród zwierząt?
To było chyba pierwsze pytanie, jakie skierował do Testamenta. W sumie nie spodziewał się odpowiedzi, wyglądał bowiem na milczka, lubującego w ciszy i spokoju zajmować się... czymś. A skoro teraz zajmował się oglądaniem zwierząt, to do rozmowy pewnie się nie dołączy. Jednak co stoi na przeszkodzie, aby chociaż nie spróbować. Seung był pantoflarzem, ot co. Istne ciele na niedziele.
- Mogłabyś tutaj stanąć?
Spytał, wskazując środek barierki, za którą znajdował się wybieg z lwami. Gdyby stanęła właśnie w tym miejscu, mógłby uchwycić zarówno ją, jak i samego lwa, który właśnie im się przyglądał
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Czw Lut 21, 2013 10:26 am

Często spotyka się łagodne wampiry. Powoli giną te, które swoją naturę traktują na poważnie i pozwalają sobie na picie krwi z żył ludzkich. Choć w tym mieście dzieje się więcej złego odkąd Samuru zasiadł na fotelu burmistrza, a nawet i dalej. W końcu chłopak chętnie kładzie szpony tam gdzie może więcej narobić szkód i zgarnąć. I niestety zbytnio Su się zapędziła z myślami, odnoszącymi się do syna kanibala. Spojrzała na bestię, która to z powagą wpatrywała się w służkę. Wiedziała, że ten chce już do Zamku.
Biedny Seung. Musi pracować, a gdzie odpoczynek? Powinien coś z tym zrobić, bowiem i wampir może niekorzystnie odczuć braki snu.
Padło pytanie do kanibala. Ten wlepił gadzi wzrok w jego postać, rozchylił usta jakby miał coś rzec ale zamiast słów, oblizał jedynie wargi.
- Nie Twój interes.
Rzucił ostro, nie mając już ochoty zwiedzać zoo. Su trzepnęła lekko jego ramię, chcąc go podporządkować bo zachowuje się okropnie! Były wampir za to się jej wyszarpał i mrucząc coś pod nosem, oddalił się. Służka widziała go przy pawianach. Stworzenia wyczuły w nim zapieczętowanego i "wiercącego" potwora żądnego krwi, więc w hałasie oddaliły sie od muru jaki je grodził od odwiedzających.
Suu chciała pójść po niego, kiedy jej drogę zaszła jakaś grupka ludzi. Nie mogła się przebić i dopiero jak uwolniła się, miała szansę iść po pana. Ani śladu. Uciekł?
Szybko wróciła na ziemię, kiedy wampir poprosił ją o stanięcie przy wybiegu dla lwów. Skinęła głową, lecz nadal rozglądała się za Kanibalem. Liczyła iż tylko poszedł dalej oglądać zwierzęta.
Stanęła przy lwach, czekając aż fotograf zrobi swoje. Nie mogła mu odmówić. Może ją oczarował?

Z/T Testament
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Sro Lut 27, 2013 10:46 am

Te wampiry, która nie ukrywają swojej natury nie są akceptowane przez resztę społeczeństwa. Ba! Są czasem traktowane jak wyrzutki, ponieważ nie są w stanie zapanować i dostosować się do reszty, która jak się by mogło zdawać jest znacznie liczniejsza. Jednak cóż to za przyjemność w byciu takim, jak wszyscy inni, niczym się nie wyróżniać i wciąż siedzieć w ukryciu? Wampiry powinny wreszcie nauczyć się tego, że są potworami, a nie ludźmi. Po cóż udawać ludzkiego obywatela, kiedy jako wampir można osiągnąć znacznie więcej.
Seung jakoś nigdy nie narzekał na brak czasu na odpoczynek. Może faktycznie czasami aż zasypiał na zebraniach w powodu wielu nieprzespanych dni. Jednak kochał to, co robił i jakoś nie żałował, że obrał sobie takie, a nie inne życie. Nie miał czasu na bardzo wiele rzeczy.
Nie jego interes? Cóż za postęp, spodziewał się, że Testament mu w ogóle nie odpowie, a tutaj taka zaskakująca niespodzianka. Odważył się coś odpowiedzieć, co prawda z wielką łaską, ale zawsze są jakieś postępy. Seung nie zamierzał w takim razie więcej zaprzątać sobie nim głowy, samobójcą to on nie był, żeby drążyć jakieś dziwne tematy, skoro ktoś sobie tego nie życzy. Ot, taki tam cielaczek.
Były wampir ruszył dalej, nie czekając na swoją opiekunkę. Pawiany zaczęły zachowywać się bardzo dziwnie, co nie uszło uwadze Seunga. Jednak nie pytał o nic, wszak nie wtykał nosa w nie swoje sprawy.
- Twój podopieczny uciekł z Zoo.
Stwierdził to, co zapewne sama zdążyła już zauważyć. Nie miała jak przebić się przez tłumek ludzi, który otoczył ją, dając tym samym szansę na ucieczkę Testamentowi. Zrezygnowana stanęła jednak przy wybiegu dla lwa, a wampir machnął ręką w lewą stronę, żeby lekko jednak znów się przesunęła. Złapał ostrość i rozpoczął serię zdjęć. Po chwili jednak skupił się wyłącznie na fotografowaniu wampirzycy, która zdecydowanie bardziej przyciągnęła jego uwagę, niż te lwy za nią. Uchwycił ją z każdego możliwego kadru. Od góry, od dołu, z lewej strony i prawej... Ludzie przyglądali się temu małemu zamieszaniu, jednak przechodzili nic nie mówiąc.
- Jesteś idealną modelką.
Stwierdził, bez żadnych uśmiechów, całkowicie skupiając się na swojej obecnej pracy.
- Może teraz dasz się zaprosić na tę kawę, skoro Twój podopieczny się zmył?
Ponowił swoją wcześniejszą propozycję, nie ustępując. Podał jej dłoń i ruszył przed siebie, w towarzystwie wampirzycy.

[zt x2]
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Cze 16, 2013 8:55 am

Ringo wraz z Sahalem udali się do Ogrodu zoologicznego. Tam w końcu chłopak zobaczy swoje słonie, lwy i inne afrykańskie zwierzęta, oczywiście szlachetny trzymał go mocno za tą małą łapkę i nie wypuści choć ten zacznie go gryźć, w końcu maluch może się zagalopować i wejść na ogrodzenie, później wskoczy na wybieg zwierza i będą wielkie kłopoty. Ach, no i wypada mu o tym także powiedzieć, wręcz zabronić!
- Wchodzimy do Zoo ale Ty chłopcze, nie możesz, a nawet i nie wolno Ci wchodzić po za te wielkie bramy, ogrodzenia i mury. Tam są zwierzęta, mogą okazać się groźne i dopiero będą kłopoty. Trzymaj się mnie. - Polecił chłopcu stanowczym, choć niegroźnym głosem, w końcu nie chciał go przestraszyć ani nie zrazić do siebie.
Po wejściu głębiej, od razu skierowali się do stoiska z jedzeniem i piciem. Była kolejka, wszak sporo było tutaj osób, nawet o tak późnej porze.
- Co chcesz, Sahal? Sok, cola, hot dog i tak dalej. - Spytał chłopca, pokazując mu różne produkty. Przy okazji uczył go japońskiego, nazywając rzeczy w jego dialekcie oraz japońskim. Wcześniej po drodze do Zoo, także dostawał nauki. Takie podstawy jak Przedstawienie się, zapytanie o drogę, godzina i inne takowe sprawy.
Jeśli chłopak coś wyborze, jednooki kupi to i pójdą sobie dalej. Na pewno zahaczą o jeszcze parę sklepów - zabawki, pamiątki i inne pierdoły. Może nawet kupi mu jakieś małe zwierzątko aby uczył się szacunku do zwierząt. Nie wolno zapominać, iż Kuroiaishita szanuje zwierzęta, Sahal także powinien o tym wiedzieć.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Cze 16, 2013 3:01 pm

Sahal rozglądał się zainteresowany wokoło w czasie spaceru z parku do ogrodu zoologicznego. Kiedy już byli przy ulicy i przez nią przechodzili, chłopiec przestraszył się. Gdyby nie Ringo, który mocno trzymał małego Sahala za rączkę, wyrwałby mu się i pognał z powrotem do lasu, do dziczy, do czegoś co jest przyzwyczajony od zawsze. Samochody były wielkimi machinami, na dodatek głośne i śmierdzące, wydające z siebie takie warkoty jak umierające hipopotam. Chłopiec tak się przeraził, że stanął za nogami ojca, wszczepił się łapkami do jego czarnych spodni i nie chciał się ruszyć! Za ni na świecie! Po prostu stanął uparty w miejscu, nogami się zapierając tak, że nie ma siły by zmusić go do dalszego marszu. Szlachetny musiał wziąć chłopca na ręce, jeśli chciał pokonać z nim przeszkodę, jaka zwała się ulicą.
Bilety zostały zakupione, a chłopiec wpatrywał się w wielkie oczy pani, która siedziała za kasą.
- Możemy ją zjeść?
Spytał i wycelował swojego paluszka między oczy, w czoło kobiety zza lady. Chciał ją zjeść jak tego mężczyznę w parku!
Niepocieszony brakiem skonsumowania niewiasty smakowicie wyglądającej, udał się z Ringo do ogrodu. Mimo wieczornej pory było tutaj sporo rodzin jak i par!
Chłopiec z zaciekawieniem rozglądał się po zwierzętach. Podbiegał do barierek, ciągając za sobą białowłosego, skoro musiał się go trzymać. Rozdział buźkę na widok znajomych i nieznajomych zwierząt.
- Dlaczego one są zamknięte? Wypuśćmy je!
Zakrzyknął chłopiec, proponując ojcu uwolnienie wszystkich dzikich zwierząt! Na pewno chciałyby pobyć sobie na wolności.
Ringo zaprowadził jednak chłopca w całkiem inne miejsce. Sahal patrzył po ludziach, oblizując się. Z chęcią by kogoś zjadł! Ale musiał zachowywać się grzecznie i być posłuszny w stosunku do ojca.
- To chcę! Chcę! Chcę to!
Gdzie mu tam w głowie jakieś soczki czy hot - dogi. On sobie zażyczył waty cukrowej koloru różowego! Nie wiedział, co to jest, ale ładnie wyglądało i pachniało obiecująco!
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Pon Cze 17, 2013 12:00 pm

Jasne, że podniósł malca z ulicy, skoro bał się samochodów, no i oczywiście wyjaśnił że to tylko zwykłe nieżywe maszyny do transportu. Zatem nie musi się ich bać, a jedynie uważać, by nie wpaść pod koła.
Ach, nie może pozwolić aby właśnie w tej chwili zaatakował jakiegoś człowieka, potrzebują czasu i żeby było mniej ludzi. Przecież mały mógłby mieć kłopoty ze strony łowców, a ci nie oszczędzają nawet małych, bezbronnych dziecięcych wampirków. Temu zabronił mu gryzienia przy wszystkich, bo jak wiadomo, będą krzyczeć inni.
No tak, dla Sahala zoo to wielkie przeżycie. Widzieć zwierzęta, które widział do tej pory na wolności, a teraz w klatkach, to mały szok.
- Nie możemy ich wypuścić, niestety. r Powiedział chłopcu, patrząc na niego kątem oka. Biedny, na pewno chciałby dobrze dla zwierząt, choć w sumie one nie miału tutaj źle. Karmiober o stałych porach, wybiegi robione pod wygody zwierząt, no i wiele zagrożonych gatunków. Mniejsza o to już w sumie. Teraz mieli sklep na głowie.
Zanim kupił, wyjaśnił Sahalowi co czym jest i do czego służy. No i nie spodziewał się jak bardzo wampir pragnął nowej ofiary, szybko zatem trzeba jakąś załatwić, lecz pierw wata cukrowa. Do tego dokupił pomarańczowy sok. Podał wszystko chłopcu, za wszystko płacąc. Z kasą stoi on idealnie, zatem na każdy wydatek się zgodzi. No oczywiście w granicach rozsądku, hoh.
- A teraz co? Jakie zwierzątko chcesz najpierw zobaczyć? - Zagadnął, rozglądając się po wszystkich klatkach. Może by tak fundnąć sobie aligatora lub tygrysa? Aż uniósł mu się kącik ust ku górze. Na pewno kupi jakiegoś zwierzaka, chociażby sobie.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Pon Cze 17, 2013 4:52 pm

Sahal za nic w świecie nie dał sobie przetłumaczyć, że te wielkie, hałasujące i śmierdzące "cosie" to tylko samochody. Nie chciał tego słuchać! Nie był ich zwolennikiem. Chłopiec gustował w czymś znacznie naturalniejszym, zgodnym z Matką Naturą. A te monstra wydawały mu się takie nierealne, że aż bolesne. Nie dał nawet dojść Ringo do słowa, bowiem ciągle mu przerywał na samą wzmiankę czy chęć wytłumaczenia mu czym są te wielkie machiny. Uparł się i koniec. Nic, ani nikt nie przetłumaczy chłopakowi inaczej. Nawet jego własny ojciec, którego Sahal zdążył już obdarzyć szacunkiem, mimo wcześniejszej wpadki w łazience.
Sahal naburmuszył się. Chciał zjeść tę panią! Nie potrafił zrozumieć dlaczego ojciec zabraniał mu tak przyjemnej czynności. Czyżby ludzie nie wiedzieli i istnieniu nocnych stworzeń? Aż podrapał się po głowie, zdając sobie sprawę ze swoich braków w wiedzy. Tak wiele jeszcze nie wiedział i nie potrafił pojąć! Po prostu nie pogodził się z myślą, że tak smakowity kąsek wciąż siedział za kasą. Czyż jego ojciec nie czuł tego zachęcającego zapachu? Zresztą chłopiec nie przejmował się łowcami. Czemu? BO O NICH NIE WIEDZIAŁ. Radził sobie z kłusownikami, to może poradzi sobie i z łowcami, acz nie wiedział, że ci posiadając jakieś nadprzyrodzone moce.
I kolejny zawód! Nie mogli wypuścić zwierząt! Sahal zasmucił się na widok zwierząt zamkniętych w klatkach i boksach. Nie zawsze było tak przyjemnie. Z niektórych klatek (szczególnie tam z gadami) strasznie brzydko pachniało, jakby nie miały zmieniane w swoich "mieszkankach".
Chłopiec dostał za to watę cukrową, w którą od razu zanurzył twarz. Nie wiedział jak to się konsumuje. A cała wata, przykleiła mu się do ryjka.
- Taaatoo! Taaaaaato! To mnie atakuje!
Krzyknął chłopiec z twarzą w różowej wacie cukrowej. Zaraz zaczął poruszać usteczkami, wciągając watę cukrową zarówno jamą ustną jak i... nosową! Tak! Sahal wciągał watę jak biały proszek! Wreszcie odkrył, że watę cukrową wchłania się jedynie przez usta, nigdy przez nos. Wiadomo, nawet wampiry uczą się na własnych błędach. Sahalowi wreszcie udało się zwalczyć watę, mimo że wciąż spora jej ilość pozostawała w nosie. Zapił sobie deser sokiem pomarańczowym i cały uradowany ponownie przykleił się do ojca jak rzep psiego ogona!
- Słonia! Słonia! Słonia!
I tak powtarzał przez całą drogę, póki nie dotarli do wielkiej zagrody ze słoniem! Tam Sahal był w siódmym niebie i zapomniał o zakazie ojca! Wyrwał mu się i podleciał do zagrody, przechodząc między drewnianymi belkami. Zaczął także słonić jak słoń, podchodząc do wielkiego zwierzęcia z uwagą i ostrożnością. Hoho, Ringo niedługo wysiwieje przez swojego kochanego synka. Kij że nie jedynego.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Wto Cze 18, 2013 5:42 pm

No to cóż, nie wyjaśnił mu czym są samochody, skoro Sahal piszczał na każdą wzmiankę o wielkich koniach mechanicznych. Westchnął jedynie, ciągnąc chłopca za sobą.
Nie, nie mógł nikogo jeść, a przynajmniej w tej chwili, jak było w powyższym poście, Ringo nu wyjaśnił czemu nie może. Za dużo osób, są groźni łowcy, którzy polują na grasujące wampiry, no i nie mogą się wydać. I tak czy inaczej szlachetny nakarmi dzieciaka jakimś człekiem (oczywiście kiedy miejsce stanie się mniej zaludnienie) albo odda krew swoją, tylko muszą znaleźć ustronne miejsce. Na razie nie ma jak.
No niestety nie może wypuszczać zwierząt, szlachetny nie zamierza się powtarzać, chłopak ma szybko łapać wiedzę, w końcu jest naprawdę bystry.
No i dostał wątę cukrową... Nie mógł powstrzymać śmiechu, kiedy mały wampir walczył z nią i próbował odkryć jak się ją je. Na szczęście nie musiał interweniować, skoro Sahal dzielnie sobie poradził, Ringo jedynie zakupił chusteczki higieniczne i wytarł buzię oraz nos z resztek waty, lepiła się jak klej.
- Każde jedzenie jemy buzią, nie nosem. Zapamiętaj to sobie. - Kolejna życiowa nauka. Wyrzucił zużytą chusteczkę, po czym udali się dalej na zwiedzanie. Chłopak przykleił się do ojca, co zresztą nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie... Czuł się dobrze przy chłopcu.
No i się stało... Sahal jak ta mała pchła, uciekł wampirowi, kierując się do słoni. Szlachetny krzyczał za nim, lecz ten nie słuchał. Musiał iść zanim... Ale jak? Ludzie na szczęście nie zainteresowali się, choć nie wiadomo jak z ochroną. Ringo wolał nie mieć z nimi styczności.
Będąc wampir i to tak potężnej krwi, poruszał się szybko i w mgnieniu oka stał się niewidzialny. Przeskoczył prze barierę i dostał się na wybieg słoni. Wielkie zwierzę na widok Sahala zareagowało trochę nerwowo, choć nie zaatakował. Po prostu się przestraszył, no ale po co ryzykować atakiem takiego zwierza? Ringo chwycił szybko chłopca i wydostał się z wybiegu, wybrał mniejsze takie żeby nie wzbudzić podejrzeń. Sahal nie mógł widzieć kto go zabrał, dopiero po tym jak ten przestał korzystać z mocy.
Postawił chłopca na ziemi, patrząc na niego nieco ostro.
- Chyba ci mówiłem abyś nie wchodził na wybieg zwierząt. Nie wiemy jak może ono na nas zareagować. Nie chcemy twojej krzywdy, ani uwagi ludzi. To nas zgubi. - I cholera, to on właśnie powiedział? Nie no, uczył syna jak ma funkcjonować bezpieczenie, w końcu to malec, a Ringo mimo bycia niebezpiecznym, dbał o swoich.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Sro Cze 19, 2013 9:03 am

A zatem Sahal nie otrzymał tego zaszczytu, by dowiedzieć się czym są mechaniczne potwory. On naprawdę nie chciał wiedzieć. To było zbyt dziwne, żeby chłopiec mógł to zrozumieć swoim zdziczałym rozumem. Całe życie spędził w buszu, nie dziwmy się zatem, że z taki przerażeniem spoglądał na to wszystko, co go otaczało. Na szczęście nie było tutaj drapaczy chmur. Wpadłby zapewne na pomysł, aby się po nich wspiąć, uznając je za drzewa. Takie wielkie, rozrośnięte baobaby! Przyssałby się do okien jak rasowy glonojad i wędrował do góry za pomocą ssawki ustnej. Rękami i nogami jedynie by się wspierał w ramach zagrożenia. Raczej nie chciałby spaść z tak wysoka, nawet Sahal miał pojęcie, że wpadłby do piekła! Przebiłby się przecież przez ziemię i wpadł do samego Diabła, a ten miły dla dzieci nie był! Sahal nie chciał być pożarty i wysrany jak jakieś gówno.
Sahal z chęcią sam znalazłby sobie jakąś ofiarę. Nie wiedział jak to zrobić. Podziwiał ojca i już uważał go za kogoś silnego, ale czy poradziłby sobie z takim wyzwaniem? Nie miał bladego pojęcia! Wiedział już jak korzystać z kłów, pojawiały się one same kiedy wyczuwał ten cudowny zapach, ale czy dałby radę zmusić człowieka do stania spokojnie w miejscu, póki chłopiec nie zanurzy w nim swoich kłów? Zasmucił się tym. Jako dziecko nie mógł robić bardzo wielu rzeczy!
Jak to je się buzią?! Buzią?! Tylko buzią? Przecież to czyste marnotrawstwo. Dlaczego nie można i buzią i nosem? Zjadłoby się dwa razy tyle! I byłoby się o wiele szczęśliwszym. Pełny brzuszek to radość. Uczono go tego, bo przecież dzieci w Afryce umierają z głodu. Tam nikt nigdy nie był syty. Przyjeżdżały jedynie jakieś sławy i pieprzyły o żywności innym ludziom i kazali pomagać, ale sami nic nie robili. Sahal niejednokrotnie widział takich ludków. Śmiesznie wyglądali, a jego rówieśnicy nie pozostawiali na nich suchej nitki. Albo te dziwne stworzenie ubrane w czarne stroje od stóp po głowę! Wszyscy się podśmiewali, że chodzą w takich ubraniach w taki skwar, kiedy inne dzieci musiały biegać nago! A przecież z tych sułtan można by zrobić tyle ubranek dla brudnych, niedomytych i chorych dzieci. Wiadomo, syf i brud doprowadza do wielu chorób.
Sahal już po chwili wystartował do słonia! Obchodził go naokoło, ostrożnie, zachowując pewien dystans. Wychowywał się wśród takich niebezpiecznych zwierząt, więc mniej więcej zdawał sobie sprawę w czym jest największe zagrożenie. Przede wszystkim trzeba zwierzęciu pokazać, kto jest tutaj samcem alfa! Sahal wypiął dumnie pierś i spojrzał hardo na słonia. Właśnie miał stanąć naprzeciwko wielkoluda, kiedy coś go chwyciło i zabrało od zwierzęcia. Sahal nie miał pojęcia któż odważył się to uczynić!
- Zostaw! Zostaw! Ja chcę Słonia! Słooooniaaa!
Nie miał przecież pojęcia, iż to był jego własny ojciec. Rzucał się, wierzgał, nawet gryzł gdzie popadnie, bo przecież nie wiedział swojego przeciwnika. Dopiero kiedy znaleźli się z dala od ludzi, Sahla wreszcie ujrzał ojca! On był niewidzialny!
- Jesteś supermanem!
Służki puszczały mu filmy zarówno ze spidermanem jak i supermenem, więc teraz widział wielkiego bohatera we własnym ojcu. Przecież umiał stawać się niewidoczny dla oczu! To była jedna z tych sztuczek wampirów!
Zamilkł jednak i zbił usteczka w smutną podkuwkę, spoglądając na ojca spod grzywy przydługich włosów. Dmuchnął na nie. Na chwilę uniosły się do góry, po czym znów wlazły mu do oczu. Dmuchnął ponownie i stało się to jeszcze raz. Potem dmuchał we własne włosy jak napaleniec, ale to nic nie dawało. Oczywiście słuchał ojca. Chyba... Pokiwał głową, otworzył buźkę, wyszczerzył się do Ringo.
- Ale ten Słonia był smutny! Chciałem mu dotrzymać towarzystwa! Słoooonia!
Ostatnie słowo postarał się powiedzieć po japońsku, choć wyszło mu to troszkę koślawo i dało się słyszeć silny, afrykański akcent w słowie. Zaczął zaraz tupać nóżkami, chwycił ojca za rękaw i pociągnął go dalej! Tym razem znaleźli się przy lwach. Sahal podbiegł do granicy jaką wyznaczała drewniane ogrodzenie. Pewnie z chęcią by pobiegł i do lwa, gdyby nie głęboka przepaść jaka dzieliła Sahala do wzniesienia, na którym lenił się lew. Spoglądał na niego z rozdziawioną buźką, wymachując palcem na lwa.
- Lw. Law. Lwuu! Lewe! Lwuu! Lew!
Cóż, starał się wypowiedzieć to po japońsku, aż wreszcie po setnej próbie mu się udało! Choć po kilku sekundach zapomniał jak to wypowiedział i znów biedaczek zaczął się męczyć, by wypowiedzieć poprawnie słowo LEW. Zresztą to już nie było ważne, bo chłopiec pobiegł niczym żywa torpeda w stronę gepardów, które równie szybko mu się znudziły co lew. Ujrzał jednak coś dziwnego! Siedziało to w wodzie! I było wielkie i... przypominało słonia, tyle że było trochę mniejsze i nie miało trąby.
- A co to?!
Spytał ojca, wskazując na to zwierzę. Normalnie, czysta zagadka dla ojca!
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Sob Cze 22, 2013 8:04 am

No na pewno wpuści chłopka na wieżowiec! Nic z tych rzeczy, niech zapomni. Ringo odkrył w sobie troskę! O rany?! Co jest grane? Nie no, pretensji do chłopaka, sam postawił zająć się nim i wychować... Po prostu musi się do tego przyzwyczaić.
Na polowanie przyjdzie jeszcze czas, wampir sam go nauczy, jak polować w końcu to także leży w obowiązkach rodzica, a Ringo że jest stary weteran, to tym bardziej na nauczyciela polowań... Więc wszystko przed Sahalem, na razie głód powinien mieć zaspokojony. No ale i tak szlachetny powinien nakarmić go swoją krwią... Prawie jak karmienie piersią, o! Nie musi się także martwić o pożywienie, już nigdy nie będzie chodził głodny.
Nie zdążył zmierzyć się ze słoniem. Ringo szybko zabrał go z wybiegu i rzucił poważnym kazanie, chłopak pierw musiał skomentować po swojemu, posmutać no i skomentować po swojemu, szlachetny aż westchnął.
- Nie jestem Supermanem. Jestem... Batmanem! - Zawołał wyraźnie zirytowany ale oczywiście uśmiechnął się ciut wrednie i poczochrał chłopca po tej jego smolistej czuprynie.
Co dalej? A no męczył ojca następnymi wybiegami, to lwy, gepardy. Chłopak nawet próbował mówić po japońsku i naprawdę nieźle mu szło, Ringo aż mu kupił pluszowego słonia, niemal tak wielki jak on sam.
I gdzie dotarli później? Do jakiegoś zwierza kapiacego się w wodzie... Jednooki ma szansę znowu błysnąć.
- To hipipotam. - Zgadł zagadkę? Oby, oby... inaczej palnie gafe przy własnym synu, choć ten na pewno by mu wybaczył. Jeśli już nic nie robił przy tym wybiegu, dotarli teraz do krokodyli. Jeden z nich leżał na brzegu i prezentował swoją wielką paszczę pełną kłów.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 926


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Sob Cze 22, 2013 9:16 am

Yuki opuściła teren akademii i wróciła do domu. Skontaktowała się z dwoma osobami, by załatwić sprawę zastępstwa w akademii i by skrzydło szpitalne nie pozostało bez opieki, zwłaszcza teraz, gdy czasy były tak niespokojne, a napastnicy nic sobie nie robili z zabezpieczeń i szturmowali na szkołę pod byle jakim pretekstem. Po ostatniej akcji, była pewna, że gabinet lekarski powinien być czynny przez całą dobę. Niestety ona sama nie była w stanie zająć się absolutnie wszystkim i pilnować wszystkiego i dlatego też potrzebowała wsparcia. I z tego powodu ruszyła swoje znajomości w poszukiwaniu pracowników dla szkoły. Jej planowany wyjazd okazywał się bardziej korzystny, niż można by przypuszczać.
W domu odświeżyła się i przebrała, a także spakowała swoje rzeczy, choć na razie nie wiedziała nawet gdzie znajduje się Ringo i nie miała od niego żadnych informacji, a że on był organizatorem "wycieczki", wiele w tym wypadku zrobić nie mogła. Jak będzie chciał, to się z nią skontaktuje, a do tego czasu Yuki chciała skorzystać jeszcze ze względnej swobody i nieco pospacerować. Kazała się zawieść do miasta, gdzie po dłuższym namyśle skierowała się w stronę ZOO. Dlaczego akurat tam? Chyba dlatego, że dawno nie była w takim miejscu. Może też przez wzgląd na reakcję zwierząt, które w większości wyczuwały wampiry jako drapieżników, ale w tym wypadku zwierzęta znajdujące się w klatce nie powinny mieć jakiej czułości jak zwierzęta wolne.
Kupiła więc bilet i zaczęła przechadzać się między klatkami. Gości ogrodu nie było zbyt wielu, ale jak na ZOO przystało, nigdy nie było ono puste i zawsze można było zauważyć grupki dzieci z rodzicami albo par, które w ten sposób spędzają randki. Ona była tu sama, ale i nie kierowała się żadnym konkretnym celem, zwyczajnie chciała nieci pospacerować, a ogród zoologiczny miał mimo wszystko w sobie ten specyficzny klimat, gdzie choć ciągle było głośno, a zwierzęta darły się przy każdej okazji, to jednak dało się usiąść, popatrzeć, poobserwować i zrelaksować się, a tego właśnie potrzebowała.
Była w ogrodzie już dobre kilkanaście minut, gdy przy jednej z zagród zauważyła znajomą postać. Zdziwiła się i to bardzo, tym bardziej, że po chwili zorientowała się kto to jest. Ringo. I w dodatku nie był sam, gdyż obok niego znajdował się jakiś kilkuletni chłopiec. Zdziwiło ją to, z bardzo prostego powodu - Ringa nie znała praktycznie w ogóle, a te informacje, które posiadała były tylko tymi, które sam jej zdradził, w dodatku i tak było to bardzo ogólne i niejednoznaczne. Zawahała się czy powinna podchodzić, ale z drugiej strony unikanie męża byłoby co najmniej dziwne. Mógł jej jeszcze nie zauważyć i miała szansę odejść, nim się zorientuje w jej obecności, ale mimo to zdecydowała się jednak podejść.
Poprawiła fałdy letniej sukienki i stąpając delikatnie podeszła do mężczyzny i chłopca.
- Ringo? Co tu robisz?
Głupie pytanie? Nie do końca, zważywszy na okoliczności i towarzystwo mężczyzny. Zdecydowała się jednak podejść do męża i zagadać, a to już było coś, choć nadal czuła się dziwnie ze świadomością ponownego zostania żoną wbrew swojej woli. Czuła się prawie jak niewolnica sprzedawana temu kto da więcej, choć oczywiście niewolnicą nie była i być nie zamierzała, mimo wszystko właśnie tak to można było odczuć. A jak Ringo zareaguje na widok żony? Byli małżeństwem od niedawna, do tego sztucznym do granic możliwości.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Sob Cze 22, 2013 5:39 pm

Chłopiec sam wespnie się na wieżowiec, a raczej żyrafę, jakby to chłopiec sobie od razu skojarzył. Wiadomo, dzieci miewają swoje własne skojarzenia i wyobrażenia niektórych rzeczy. A że Sahal był troszkę cofniętym w rozwoju dzieckiem, tym bardziej wiele rzeczy i przedmiotów kojarzy z czymś, co zna, przy czym się wychował.
Sahal robił się niecierpliwy, jeśli chodziło o polowanie. Posmakował raz krwi i zapragnął więcej. Choć w sumie ta ludzka miała się nijak do krwi szlachetnego wampira, którą chłopiec miał przyjemność kosztować. Wampirek jeszcze nie wiedział, iż należy polować bez świadków, zatrzeć po sobie ślady i nie robić wokół siebie za dużego bałaganu. Taka długa droga jeszcze przed nim, że wolał nie zastanawiać się nad tym za dużo i po prostu czynić tak, jak mu natura podpowiada. Zresztą nie był głodny, po prostu była to ochota na krew. Takie pragnienie, jakie wampiry czują po skosztowaniu krwi. Pragnienie, którego nie da się do końca ugasić, ale można nad nim kontrolować. Póki co chłopiec patrzył na przechodzących ludzi i wampiry, jeśli tutaj takowe były, jak na posiłek. Ludzie wyobrażaliby sobie chodzące hot - dogi, natomiast on płynną krew, otoczoną zbędną powłoczką, zwaną skórą.
Wędrowali tak sobie po zoo, przeżyli nawet spotkanie trzeciego stopnia ze słoniem. Chłopiec już nie zdążył odpowiedzieć na słowa o Batmanie, którym Ringo okazał się być, bowiem już ciągnął ojca w stronę wybiegu dla wielbłądów. Następnie wiadomo, coś podobne do słonia morskiego, ale nim nie będące. Sahal widział takie stworzenia u siebie w Afryce! Ale nigdy nie poznał ich nazwy. Dopiero białowłosy uświadomił o tym. Dziecko miało wielką radochę w obserwowaniu wielkiego zwierzęcia i jego kłów. Wampirek wskazał na nie, po czym wskazał na swoje i demonstracyjnie kłapał swoim ryjkiem, wydając takie dźwięki jak hipopotam. Kiedy im się znudziło, skierowali się w stronę krokodyli.
- Paaaatrz! Jakieeee kłyyy!
Chłopiec zaczął podskakiwać w jednym miejscu, klaszcząc rozradowany łapkami. Podobały mu się te krokodyle. Najchętniej to by takiego zabrał do domu! W każdym razie przytlał do siebie wielkiego, pluszowego słonia, który niemalże go przerastał. Poczuł zmęczenie, więc usiadł sobie na wielkim pluszaku, gdy nagle podeszła do nich jakaś obca pani. Sahal spojrzał na nią z przerażeniem i od razu czmychnął za nogi taty. Spoglądał na Yuki z rozszerzonymi jak pięć złoty źrenicami, z przestrachem i obawą.
- Taaatoo, ta Pani jest straszna.
Chłopiec mówił oczywiście w dialekcie afrykańskim, którego wampirzyca zapewne nie rozumiała. Sahal się jej bał i zapewne nie wyjdzie zza ojca, póki nie odejdzie. Ba, wampirek uczepił się nogawek spodni ojca, delikatnie szarpiąc materiał w rączkach. Był już zmęczony, chciał sobie usiąść i odpocząć na słoniku, ale ta pani wyraźnie mu nie pozwalała. A co jeśli zamierzała go zjeść?!
- Ona mnie zje!
Zakrzyknął chłopiec, choć oczywiście nie uronił ani jednej łzy, tak jak uczył go tatuś.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 505


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Cze 23, 2013 6:55 am

Kontrola pragnienia to najtrudniejsza sprawa ze wszystkich. W końcu każdy wampira to drapieżnik, a jak wiadomo drapieżcy mają silne instynkty, które szybko biorą w obroty potwora i zmuszają do nieustannego polowania. Dlatego Sahal musi nauczyć się kontroli i każda chwila na naukę jest odpowiednia, nawet na teraz, kiedy maluch nie jest bardzo głodny. Chyba, że będzie aż tak dramatycznie, to jak wspominałem wyżej, odda mu swoją krew. No ale jak na razie musi jedynie patrzeć na ludzi, jak na smakowite kąski - to taki naturalny nawyk.
Z całą pewnością niedługo opuszczą zoo i udadzą się do zamku, chłopiec po woli stawał się napraw zmęczony i już było to po nim widać. W każdym razie dalej przechodzili koło wybiegów różnorakich zwierząt, a Ringo obserwawał zachowanie chłopca, no i oczywiście oglądał się za kobietami. Zaś chcica brała w górę... Może wyczuwał, że nadchodzi tutaj Yuki?
- Jeśli Cię to zaciekawi, mamy wielkiego węża w domu. Zakładam, że chciałabyś kiedyś go zobaczyć. - Zagadnął Sahala, patrząc na niego i czekając na jego reakcje. W sumie sam Ringo nie wie co mówi, przecież jak on namówi Kanibala do przemiany? No cóż, z całą pewnością coś wymyśli.
- Tak w ogóle chciałbyś jakieś zwierzątko? - Odezwał się po chwili, łapiąc chłopca za rękę. Pociągnął go stronę kangurów - prawdziwych bokserów Australii.
- A to są kangury, Sahal. Wysoko skaczą i biją niczym zawodowi bokserzy i może wyglądają sympatycznie, z natury bywają naprawdę niebezpieczne. - Krótka informacja naukowa. Ringo lubi zwierzęta i ma trochę o nich pojęcia, a że Sahal jest mały i mało wie, z przyjemnością zacznie go nauczać o świecie - bez ludzi.
Wtem chłopiec położył się na swojej zabawce... Proszę, proszę... Już. zmęczenie całkiem go dopadło. Kiedy miał go wziąć na ręce, podeszła Yuki. Szlachetny momentalnie odwrócił się w jej stronę, patrząc nieco zaskoczony. Nie spodziewał się iż ta kobieta odważy się podejść do niechcianego męża, że za wszelką cenę będzie chciała go unikać. A tu proszę, niespodzianka. Miał już odpowiedzieć na jej pytanie, lecz Sahal mu przerwał swoim zachowaniem. Schował się on za ojca, krzycząc o Yuki jaka to jest zła. Niemożliwe... przecież ta kobieta muchy nie skrzywdzi.
Położył dłoń na głowie malca, głaszcząc go na uspokojenie.
- Sahal, to jest Yuki - moja żona. Nie musisz się jej bać, ona jest ostatnią osobą, jaka mogła by Cię tutaj skrzywdzić... No oczywiście ja też do tych osób się zaliczam. - Przedstawił małemu blondynkę, poprawiając się przy jednym fakcie. Bądź co bądź, przy ojcu także musi się czuć bezpiecznie... i to głównie przy nim. Wracając do Yuki...
- To jest Sahal, mój syn. Jest nieco troszkę dziwny, a to dlatego że nie zapewniono mu wcześniej odpowiedniej opieki, kiedy mieszkał z matką. Teraz jak mieszka ze mną, nadrabiamy zaległości. - Po ostatnich słowach spojrzał pogodnie na malucha. Serio, on już był tak zmęczony, że aż Ringo od samego patrzenia poczuł się senny, ale nie na tyle że padnie! Złapał chłopca biorąc go na jedną rękę, a w drugą chwycił słonia pod pachę.
- My musimy iść, jeśli masz ochotę możesz z nami wrócić do zamku. - Ot czysta propozycja. Zgodzi się? Pójdzie z nimi... Jeśli nie Sahal i Ringo wrócą sami.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 926


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Cze 23, 2013 10:58 am

Nigdy by się nie spodziewała, że Ringo może mieć jakieś dzieci, choć z drugiej strony, gdyby się nad tym zastanowić, było to jak najbardziej możliwe. Jak już było jednak wspominane, o Ringo nie wiedziała praktycznie nic, a co za tym idzie, mężczyzna stanowił dla niej ogromną zagadkę i nie mogła wiedzieć czego może się po nim spodziewać. Do tej pory nie zrobił na niej zbyt dobrego wrażenia, a jego dość agresywne zachowanie, pełne zadufania i ignorancji nie czymś, czego oczekiwałaby od swojego męża.
Mimo wszystko zdecydowała się zbliżyć do męża, bo unikanie go nie miało sensu, a poza tym, dopiero co zaczynali wspólne życie i Yuki jeszcze nie wiedziała jak to będzie wyglądać. Nie chciała tego ślubu, nie chciała męża, ale i nie zamierzała unikać małżonka, tylko dlatego, że go nie kochała. Byli małżeństwem, więc musieli jakoś się dogadywać, a być może czasem, jakoś wdroży sie w ten nowy tryb życia i bliżej pozna męża i jego otoczenie, choć w sumie nie bardzo chciała, szczególnie na charakter jego pracy.
Teraz jednak miała szansę na poznanie... syna Ringo. Zachowanie dziecka nieco ją zdziwiło, nikt, nigdy jej się nie bał, a i ona sama nigdy nie próbowała nikogo straszyć, ani być groźną. Jak na wampira była bardzo łagodna, przez co wielokrotnie patrzono na nią krzywo, twierdząc, że sprzeniewierza się naturze.
- Syn?
Spojrzała na chłopca, który wyraźnie był już bardzo zmęczony. Uśmiechnęła się lekko do niego.
- Nie musisz się mnie bać dziecko.
Pewnie będzie ją czekała rozmowa z mężem na wiele różnych tematów, bo jakby nie było, nadal stanowili dla siebie całkiem obce osoby i na chwilę obecną postanowiła porzucić drążenie tematu, skąd to dziecko się wzięło, w końcu ona sama miała troje, oficjalnie, dwoje dzieci, a to co było w przeszłości, tam powinno zostać. Nie zamierzała go z niczego rozliczać.
Spoglądała na obie postacie, na to jak Ringo jest nastawiony względem syna i trzeba przyznać, że to już zrobiło na niej jako takie wrażenie.
- Pojadę z wami.
Uśmiechnęła się lekko do męża. Co jej tam szkodzi.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Ogród Zoologiczny   Nie Cze 23, 2013 5:52 pm

Jeszcze zdąży nauczyć się samokontroli, choć na razie w ogóle o tym nie myślał. Nie zamierzał brać za nic odpowiedzialności, jak tylko korzystać z tego, co mu natura podaje pod nos. Ostatnio nawet udowodniono, że zwierzęta mordują inne gatunki także dla zabawy, co czynią głównie młode osobniki. Poprzez zabawę uczą się najszybciej i najskuteczniej w sposobach mordowania swoich ofiar. Choć oczywiście mowa tutaj głównie o dzikich, potężnych kotach, które Sahal tak bardzo sobie uwielbiał. Oczywiście zaraz po słoniu! Słoń był dla niego numerem jeden wśród wszystkich zwierząt i to on powinien być królem zwierząt, a nie jakiś tam lewek.
Węża? Na słowo "wąż", Sahal popatrzył na ojca, wytrzeszczając nań swoje oczka. Aż mu się zaświeciły jak małe brylanciki, a chłopiec uwiesił mu się na ręku, jakby usłyszał właśnie najwspanialszą rzecz pod słońcem!
- Poookażeeesz? Chcę go zobaczyć! A mogę z nim mieszkać?
Oczywiście nie miał pojęcia iż chodzi o Testamenta, a właściwie to o Słonia. Tak, on był Słoniem. Ringo nie przetłumaczy chłopcu, że jest inaczej. Nie chciał zatem słyszeć o czymś takim jak brak przemiany wielkiego wampira. Zostało mu obiecane, to ni huhu, ale teraz nie odpuści. Chyba, że zapomni albo obieca mu się coś lepszego niż żywego węża w domu.
- Słonia!
Krzyknął chłopiec, uznając, że przyda się jakieś towarzystwo temu słoniowi, którego już mają w Zamczysku. Wyglądał na takiego biednego, samotnego, przygaszone. Pewnie dlatego schował swoją trąbę i nie słonił jak słonie.
Już po chwili Sahal spoglądał z zafascynowaniem na kangury. Podziwiał jak wysoko skakały. Zresztą wampirek uwielbiał zwierzęta. Wychował się wśród nich, a więc wrodzony miał szacunek dla tych stworzeń. Na pewno zdecydowanie bardziej wolał dzikie i niebezpieczne zwierzęta, niż własną, wyrodną matkę.
Zmęczenie szybko dopadło, acz znów były przed nim nowe nowości! Blond włosa wampirzyca. Podoba do mamusi, tylko że miała bledszą skórę i jaśniejsze włosy. Sahal zmarszczył nosek, spoglądając wciąż z przestrachem na obcą kobietę. Coś nawet zaczęła do niego mówić, ale chłopiec wywalił język na wierzch, nie rozumiejąc ni w ząb japońskiego, z którego korzystała szlachetna. Spojrzał na tatę, który znów zaczął używać dziwnych i trudnych, niezrozumiałych dla dziecka słów. Zbił usteczka w znaną wszystkim podkuwkę i spojrzał centralnie w srebrzyste źrenice ojca. Takie same miał i Sahal!
- A co to "żona"?
Sahal miał nawet problem z wypowiedzeniem tego słowa, bowiem pierwszy raz spotyka się z takim słownictwem. No i czekał na długi wykład ze strony Ringo.
- Ta Pani nie zna mnie, a ja nie znam jej. Boję się...
No, nie znał i bał się. Nie rozmawiał z obcymi. Przynajmniej tyle udało się wbić do głowy chłopcu jego biologicznej matce.
Ringo wreszcie wziął chłopca za rękę, zabawkę po pachę i w trójkę opuścili Zoo. Chłopiec stronił od obcej, choć nic do niej nie mówił. Nawet nie zerkał. Spoglądał jedynie w chodnik śpiącym wzrokiem i powłóczył nogami za ojcem.

[zt wszyscy]
Powrót do góry Go down
 
Ogród Zoologiczny
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 3Idź do strony : 1, 2, 3  Next
 Similar topics
-
» Ogród Zoologiczny
» Kwiecisty Ogród
» Hamaki na drzewach
» Sklep zoologiczny - Kakadu
» Wiśniowy ogród

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: