IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Główna ulica   Wto Paź 23, 2012 8:11 pm

Główna ulica rozciągająca się w zachodniej dzielnicy. Po jednej stronie dostrzec można różnej wielkości budynki będące w większości kamienicami czy blokami mieszkalnymi, zaś z drugiej znajduje się barierka i tu mamy widok na mniejsze tereny miasta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 2:25 pm

Egzoszkielet sprawował się nadzwyczaj dobrze. Frik na prawdę do tej pory nie potrafił uwierzyć, że jest w stanie tak skonstruować i zaprojektować mechanizm, aby niewielkim obciążeniem zyskać tak wielką siłę. Oczywiście po utracie ręki czuł się słaby i nie warty niczego, prócz zwykłej protezy. On jednak miał ambicje i nigdy nie potrafił siedzieć na miejscu. Tym lepiej dla niego. Wampiry w mieście powinny uważać na to co będą robić. Frik wkraczał do działania... A wszystkie akumulatory 'mówiły', że i egzoszkielet jest gotowy do działania.
Tak. Przez wolframowy kombinezon facet wyglądał przedziwnie. Miał ponad dwa metry z uwagi na podwyższoną podeszwę metalowego ukłucia, poza tym jeszcze przybrał trochę na bokach i w ramionach. Mimo to nie przypominał aż tak bardzo robota. Czarny kolor ubrania termicznego, wraz z niektórymi elementami pancerza, komponował się ładnie z żółcią, którą był pomalowany egzoszkielet. W oczy rzucały się również dwie katany przy lewym boku faceta.
Pochwy wyglądały na mocno przymocowane, ale mógł w każdej chwili przenieść miecze na plecy. Był jednak wieczór, a przezorny Frik wolał nie ryzykować spotkania z 'wieczornym ptaszkiem', którym miał być jakiś wampir.
Przechodnie dziwnie spoglądali się na Frika, a ten w odpowiedzi kiwał im przyjaźnie głową. Nikogo nie znał, ale wypadało chociaż pokazać jakiś gest ludzki, aby nikt nie powiedział, że koło ulicy stoi metalowa puszka, albo robot. No przecież nie było tak źle?! Pancerz przypominał prawie zbroję średniowieczną!
Ku zdziwieniu Frika, podszedł do niego dzieciak, który zaproponował zrobienie zdjęcia. Frik nie oponował i dał się sfotografować nie robiąc przy tym żadnej pozycji...
No tak. Ciekawe jeszcze kto się napatoczy. Kto będzie na tyle odważny, aby pogadać z kosmitą, albo dajmy na to... Androidem... Predatorem... Wiele nazw mogłoby go określić z grubsza. Często jednak przechodnie nie widzieli, że za dziwną powłoką stoi zwykły człowiek.
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 2:41 pm

Megumi postanowiła się wybrać na świeże powietrze. Nie wiedziała co zrobić w tym momencie ze swoją osobą, więc uznała, że spacer będzie najlepszym rozwiązaniem. Rzadko kiedy miała dla siebie czas, na zwiedzanie jakiekolwiek miasta, a teraz, gdy od dwóch lat mieszka sama, może jakoś odżyć. Co nie oznaczało jednak że posiadała jakieś żale w stronę ojca, za to, że wychował ją tak, a nie inaczej. Ale jednak - kawałek dzieciństwa mógł jej ofiarować, zabierając małą dziewczynę na lody, na gofry, do kina, do wesołego miasteczka, czy coś takiego. Tylko po to, aby Megumi nie czuła się jak w jakimś obozie szkoleniowym od maleńkości, odkąd tylko pamięta. Czasami matka dawała jej chwile radości poprzez zabieranie jej na małe zakupy, gdy była jej potrzebna pomoc w noszeniu siatek. To zawsze kupiła jej lizaka, to coś zaproponowała do zakupienia dla brązowowłosej z ubrań. W niej miała wsparcie, ojciec natomiast chciał ją stworzyć jako maszynę do zabijana, choć doskonale wiedziała, że bardzo kochał ją jej rodziciel. Po prostu wymarzył sobie, że stanie się ona łowczynią wampirów. Niestety - jej plany i pragnienia nie wiązały się z tym.
Znalazła się na głównej ulicy dzielnicy zachodniej. Przechodziła powolnym i swobodnym krokiem, nie przejmując się, że czas może biegnąć nieubłaganie szybko. Nie przejmowała się tym, miała całą noc przed sobą, a w domu i tak na nią nikt nie czekał. Po prostu miała dość tych pustych ścian, w jakich bez przerwy siedziała.
Ludzie oglądali się za nią, a to wszystko dzięki osprzętowi, z którym nigdy się nie rozstawała - łuk i kołczan ze ładnie ozdobionymi strzałami. Jednak tym się nie przejmowała. Rzadko kiedy pojawiała się na ulicach, w dzieciństwie nigdy, nikt jej nie znał, znajomi ze szkoły pewnie się poprzenosili do innych części miasta bądź całkiem zniknęli stąd. Ba, nawet jeśli ich napotka nie będą chcieli jej znać, bo nigdy nie ingerowała w życie społeczne z nimi. Taka już była, choć tak na prawdę to dobra z niej dziewczyna.
Rozglądała się wokół, podziwiając okoliczne miejsca, jakie ją otaczało, a jej oczom ukazał się... Dwumetrowy mężczyzna, ubrany w bardzo... Specyficzny i charakterystyczny sposób, niebywale rzadko widziany na oczy w realnym świecie. Nie była pewna, czy on nie jest jedyny z takim strojem. Ale to, że wyglądał odmiennie nie znaczyło, że zostaje przekreślony - tak uważała Megumi. Każdy był pod jakimś względem piękny i interesujący, za pewno on też. Chociaż trochę się obawiała zagadać, dowiedzieć się czegoś - czemu? Z prostej przyczyny - nie znała go, nie chciała się wygłupić, nie wiedziała, czy na prawdę jest taki, jak sobie myślała. Jedynie co zrobiła, to stanęła przy barierce, opierając się obiema dłońmi o nią, rozpoczynając oglądanie mniejsze i, według niej, ciemniejsze oraz bardziej tajemnicze, z tej perspektywy, tereny miasta.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 3:36 pm

Niedługo po przybyciu kobiety dało się usłyszeć pisk dziecka, które z zadowoleniem zostało podniesione wraz ze swoim kolegą na mechanicznej ręce. Niby nie jest ciężko podnieść około czterdzieści kilo jedną ręką. Facet jednak nawet nie drgnął. Ba. Nawet nie wyglądało na to, żeby się męczył tym w jakikolwiek sposób. Bo istotnie się nie męczył. Egzoszkielet działał bez zarzutów.
Do dziwnego kolesia podleciała matka dziecka, która dość mocno zaczęła krzyczeć na Frika za niebezpieczny popis siły. Mężczyzna przeprosił z uśmiechem odprawiając ją i jej syna. Kolega dziecka poszedł w ich ślady.
Mężczyzna znów został sam. Teraz jednak się ruszył. Tak. To on ruszył pierwszy, zrobił ten słynny 'pierwszy krok' w stronę kobiety. Czemu? Stare dzieje uczyły go charyzmy i braku wstydu pod względem rozmowy z obcymi. Tajni agenci często znajdowali się w takich właśnie sytuacjach. W życiu codziennym też jednak się to przydawało.
Pomimo grubych butów, facet nie robił zbyt dużo hałasu, choć cała konstrukcja wyglądała na ciężką i nieporęczną.
Stuknął metal o metal. Cała belka lekko się zakołysała przede wszystkim przez nieopanowaną jeszcze siłę konstruktu.
Frik się nie wstydził. Westchnął porządnie, aby zwrócić na siebie większą uwagę.
-Wspaniały łuk. To jednak nie jest zbyt... dobra broń w miejskim klimacie, nie sądzisz...? Łuk nie przypomina typowego sportowego. Poza tym ma dość duży naciąg... Łowiecki...?
Dedukował sobie na głos głosem pełnym rozbawienia. Nie spoglądał na nieznajomą. Obserwował jak ona niższe tereny...
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 4:14 pm

Słyszała krzyk dziecka, nie jednego, a nawet dwóch, lecz zbytnio się tym nie przejęła. Dziewczyna nie lubiła dzieci, co jak co, ale naprawdę - miała ich serdecznie dosyć ze wzgląd, że właśnie na przykład krzyczą. W dodatku brudzą, nie słuchają się, narzucają się, myślą, że są najważniejsze w życiu i takie tam podobne, bo są małe i wiele innych rzeczy mogłaby w spokoju wymienić, ale nie jest to czas i miejsca na myślenie o takich rzeczach.
Nie spuszczała z oczu krajobrazu, jak miała przed oczami, nasłuchując tego wszystkiego, co potrzebne było jej do ocenienia sytuacji, jaka toczyła się za nią. Dzieciaki przestał się drzeć, kobieta, która chyba była matką jednego z tych bachorów także zamknęła się, rozbiegli się, bo było słychać hałas odchodząc niedaleko niej kroków. A co się stało ze zmechanizowanym mężczyzną? Nie słyszała ani jednego szmeru związanego z jego dalszymi działaniami. Dziwne, bardzo dziwne...
Zaraz potem zatrzęsła się barierka, o którą się opierała, łapiąc aż ją mocniej, a ze względu na to, iż nie była aż taka gruba, a dziewczyna posiada długie i zwinne palce, wbiła sobie paznokcie w skórę. Trochę zabolało, ale nie przejęła się tym zbytnio, gdyż wraz z tym wstrząsem usłyszała metaliczny dźwięk zderzenia się dwóch tych samych materiałów. Popatrzyła kątem oka w tą stronę, przenosząc najbardziej na ręce, o jeśli to były ręce, opartą o tą samą barierkę co ona, następnie przesuwając wyżej i wyżej swoje oczy. Ciągle ta metalowa powłoka, która zasłaniała jego ciało. Nie interesowało ją to jak wygląda jego fizyczność, ale z bliska to wyglądało fascynująco, a zarazem dziwnie. Nie wiedziała co o tym myśleć. Jedynak jego słowa bardziej przykuły jej uwagę, niżeli wygląd.
Wspomniał o łuku. Ciekawe rozpoczynała się ta rozmowa, musiała to przyznać bez problemu.
- Tak, łuk typowo łowiecki. - odparła spokojnie, jakby mówiła do siebie - zupełnie jak i on, gdy rozpoczął konwersację z dziewczyną. Uniósł się kącik ust ku górze, zastanawiając się jaki miał cel w tym, aby się odezwać do niej.
- Bystre oko. Jak widzę znasz się na rzeczy. Czyżbyś się tym pasjonował czy to tylko i wyłącznie zboczenie zawodowe? - dodała po chwili swoje przemyślenia wypowiedziane na głos, nie zmieniając tonacji strun głosowych. Była ciekawa jak przebiegnie w ogóle ta rozmowa, która między nią a nieznajomym się nawiązała. Bo początek obiecujący - musiała to przyznać.
Poza tym, skąd to stwierdzenie 'zboczenie zawodowe'? Ze względu, iż przeprowadziła wewnętrzną dedukcję na jego temat, a dokładnie jego wyglądu. Może to był pancerz, który miał zapewnić stu procentową osłonę przed wampirami, aby nie został przez jakiegokolwiek ugryziony? W dodatku może jeszcze pomagał przy zadawaniu ciosów, podwajając siłą? Całkiem możliwe było wszystko to, co jej przyszło do głowy, więc stąd te odważne słowa ku niemu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 4:46 pm

To dobrze, że kobieta była skłonna do rozmowy. To ułatwiło znacznie jemu cel, jaki sobie obrał.
Teraz pytanie, czy powinien spróbować ją oszukać i podawać się za oszusta, czy wymijać prawdę, czy może być szczerym...?
Wybrał tak jak powinien. Szczerość, ale z elementami tajemnicy. Nie potrzeba mu się zdradzać przy pierwszej napotkanej osobie.
-I to i to... Większość czasu spędzałem pomiędzy broniami palnymi, lecz i łuki widziałem. To na prawdę przyzwoita broń. Cicha. Szkoda tylko, że nie możnaby zniwelować tak dlugich pocisków jakimi są strzały... Człowiek rozumny od razu będzie wiedział skąd padł strzał. Z bronią palną tego problemu nie ma.
Rozgadał się facet, nie ma co...
-Ale nadal nie usłyszałem odpowiedzi... Czemu łuk. Mimo wszystko broń palna bardziej się przyda w ciasnych uliczkach i na ulicach, gdzie można się skryć za każdym rogiem...
Frik kontynuował tema, ale za chwilę miał zamiar już go zmienić.
-Wieczór to niezbyt bezpieczne miejsce...
Czemu tak rozpoczął? Nie był pewny, czy dziewczyna wie o wampirach. Łowca nie mógł jej od tak uświadomić. Zresztą i tak nie uwierzyłaby mu i uznała za świra. Nie potrzebował tego. Ona sama też dowie się w sowim czasie. O ile już nie wie.
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 5:12 pm

Słuchała go dalej z wrodzonym stoickim spokojem i cierpliwością. Tak myślała, że mężczyzna coś musi mieć wspólnego z tym, o czym myślała - łowca wampirów. Prawdziwy, taki z krwi i kości. Pierwszy raz spotyka w swoim życiu przedstawiciela tego zawodu. Czy każdy tak tam wygląda? Wychodziłoby na to, że byłaby odmieńcem z wyglądu a może i nawet z zachowania? Nie wiadomo, nie wolno oceniać łowców po pozorach. Tak jak to oceniali niektórzy ludzie pokroju osób nie przyjmujących tego, że ludzie są różni, czyli posiadają różne gusta i guściki. Ona to w pełni akceptowała, czyli powinien się zarazem cieszyć, że trafiła na kogoś takiego jak właśnie Megumi. Ba - dziewczyna z nim rozmawiała, a przechodnie tylko się dziwnie na nich patrzyli. Pewnie myślą sobie, że jest głupia, a zarazem odważna, że się poddała działaniom nieznajomego, dając ze sobą gaworzyć. Ale... Co ją interesowało zdanie innych? Właśnie, tyle co zeszłoroczny śnieg, czyli wiadomo żaden. No dobrze, rozumiała, że dzieliła ich przepaść wzrostowa, ale nawet to jej nie przeszkadzało. W końcu faceci są zawsze wyżsi od kobiet, naturalna kolej rzeczy stworzona przez matkę naturę.
- Czemu łuk? Uwielbiam ciszę, a także wyćwiczyłam sobie cel za jego pomocą. Taktyka, czyli zabijanie w ciszy jest według mnie dobrym pomysłem. Choć naturalnie - masz rację co do broni palnej. Nie zaprzeczę, sama nie wiem czemu nie posiadam jej ze sobą równie jak łuku. Chyba przez to, że nie miałam jak jej transportować przy swojej osobie. - odparła na jego pytanie, nie spuszczając wzroku z terenów, które ciągle obserwowała. Choć to, że zaczęła z nim konwersację doprowadziło tylko i wyłącznie do tego, że przerwała baczne przyglądaniu się czegokolwiek, jedynie zawiesiła punkt na jakimś obiekcie, lecz nie był najważniejszy w tym momencie.
- Nie boję się zbytnio, choć wiem jakie ryzyko i co na mnie czyha w najciemniejszych zakamarkach - chyba właśnie w tym momencie zdradziła się o posiadaniu informacji na temat wampirów. Czemu nie? Był łowcom, który może i nawet się martwił o jej bezpieczeństwo. W końcu to było jedno z jego zadań, podejmując się takiego zawodu - pilnowanie życia ludzi, którzy nie mają zbytnio dużych szans z Dziećmi Nocy. Więc nie karciła go za jego wścibstwo.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 8:04 pm

Mógłby się kłócić o łuk, ale gdzie tu sens. Skoro lubiła tą broń, która jednak nie zawsze była przydatna to jej sprawa. Łuk tracąc cięciwe staje się niepotrzebnym patykiem. Złajał się za takie spekulacje w głowie. Westchnął tylko, jakby po chwili usłyszał coś, co pozowliło mu oddychać. To dobrze, że nie musiał teraz wymigać się od jawnego przyznania się, że jednak coś miał na myśli.
-Tym lepiej dla Ciebie...
Dopiero teraz spojrzał na dziewczynę z uśmiechem, którego nie mogła zbytnio zobaczyć, ponieważ zasłaniała jego dolną część twarzy szczęka z tego samego tworzywa. Nie była to stal na pewno...To musiało być coś znacznie twardszego...
-Mam rozumieć, że łuk to nie tylko twoja pasja? Czy to też... Zawód.
Frik tego nie wiedział, a wolał spyrać, niż dedukować. Zawsze lepsze są fakty. Chyba, że podejrzewałby kłamstwo. Niezależna rozmowa jednak nie powodowala u niego takich obaw. Był jednak szkolony na różne sytuacjie i jeśli zamierza go okłamać to nawet malutka przerwa pomiędzy dwoma słowami mogłaby go naprowadzić na to, czy coś jest kłamstwem...
-Mam na imię Frik. A ty?
Kolejny raz zmienił temat. Podał fałszywe imię, ponieważ od kilku lat takim właśnie imieniem się posługiwał. Czy wyciągał teraz informacje? Tak. Ale nie dlatego, że były mu potrzebne, ale po prostu chciał poznać dziewczynę. Chodziła z bronią na wieszchu pokazując, że nie boi się tego co lubi. Frik szanował osoby, które obnażały swoje umiejętności.
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 8:39 pm

Mógłby, ale tego nie zrobił, co poszło na jego korzyść - mogła szybko wpaść w złość, a to nie byłoby pożądane ani dla niego, ani tym bardziej dla niej. Pierwsza osoba, którą tutaj poznaje i już się kłócić? Przecież to nieetyczne. Rozumiałaby, jakby już trochę się poznali, wymienili poglądami, podzielili się zainteresowaniami czy coś takiego, ale żeby tak od razu? To by było bardzo dziwne, choć trochę wygląda na takiego... Niesfornego osobnika płci przeciwnej. W ogóle, zastanawiało ją to, jaki tak na prawdę jest nieznajomy... Właśnie - nieznajomy - nie poznała jego imienia, choć to może i tak lepiej, bo rozpoczęli ciekawą gadkę na temat tego, co ich może i nawet łączyło. Nawet? Jakby o to nie pytał, oznaczałoby, że nie ma o tym bladego pojęcia, a tu ledwo spojrzał na jej osprzęt i wydedukował jakiego typu jest to łuk. Doprawdy, była pod wrażeniem jego wiedzy!
Następnie usłyszała od niego pytanie. Zawód? Nie powiedziałaby tego, bo nie posiada żadnego. Była w trakcie poszukiwania tego, czym mogłaby się właściwie zająć. No cóż - nie miała pojęcia nawet co by chciała wykonywać, jaką pracę widzi dla siebie. Ale na szczęście jeszcze o tym nie myślała - małe wsparcie ojca było bardzo pomocne w utrzymywaniu siebie i swojego mieszkania.
- Zawód nie, bardziej zainteresowanie, które z początku zostało narzucone przez ojca. Chciał, abym była łowczynią wampirów, bo sam kiedyś miał z tym powiązanie. Jednak nie skorzystałam z tego, co dla mnie planował, bo nie wydaje mi się, abym się do tego nadawała. - odparła spokojnie, przedstawiając sytuację, jaka prezentowała jej życie. Głównie tym żyła, nie znała innego sposobu na przeżywanie tego żywotu.
- Czyli wychodzi na to, iż jest to bardziej pasja. - dodała na koniec, prostując swoją wypowiedź na ten temat. Była tylko ciekawa, czy on w ogóle będzie z nią rozmawiał szczerze, czy jak to się już nasłuchała, jak to robią łowcy - nawet imię i nazwisko było inne od ich prawdziwego, a co dopiero tutaj mówiąc o ich życiu. Zawsze mieli gadkę na poczekaniu o sobie, nawet jeśli rozmawiali wspólnicy między sobą. Więc nie wiedziała, czy może mu do końca wierzyć - miała nadzieję, że nie okaże się, iż oszukuje ją, bo nie byłoby zbytnio ciekawie. Wręcz byłoby jej przykro z racji tego, że brązowowłosa mówi o realnych rzeczach z jej życia. Ale nie wymyślajmy na niego czegoś, co jeszcze nie jest w ogóle faktem.
- Megumi. Miło mi Cię poznać. - odparła, spoglądając już teraz na niego. Przy przedstawianiu się i ujrzeniu jego twarzy, nie poczuła jakiejś... Odrazy, że jest niczym robot - uśmiechnęła się w jego kierunku, nie spuszczając go z oczu. Przyglądała mu się chwilę, chcąc zapamiętać jak najwięcej szczegółów, wykorzystując to, że jest tak blisko niego.
- Wiem, że to trochę za wcześnie na pytanie o takie rzeczy, ale... Czy coś się stało takiego... Dramatycznego w Twoim życiu, że Twój pancerz tak wygląda? - zapytała bardzo niepewnym głosem, nie spuszczając go z oczu.
- Nie chodzi o to, że coś mi się nie podoba, naturalnie, że tak nie jest! Ale bardzo mnie intryguje Twój odmienny wygląd, który mi się wręcz przypadł do gustu. - dodała, prostując to, o co wcześniej zapytała. Wolała to zrobić, żeby nie wyszły jakieś nieprzyjemności. A jej słowa mógł potwierdzić wyraz oczu, zafascynowany i pragnący łaknąć nowych informacji. Czy to wystarczy, aby przyznał się szczerze dlaczego tak jest? Miała taką nadzieję.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 9:03 pm

Znał kobietę ledwie kilka minut. Nie należało zdradzać od tak, wszystkiego. Cywil to cywil. Nie miał wątpliwości, że kobieta nie jest tu po to, aby mu zaimponować. Tak na prawdę nie szukała słów, a wypływały same. Nie kłamała i mówiła szczerze. Nie. To nie jest czas jednak na wypowiadanie prawdziwego imienia. To raczej nie wchodziło w grę, skoro wyszłoby kłamstwo. Zasiałby niepewność i kobieta myślałaby od tamtej chwili, że znów coś kręci.
Dowie się o tym kiedyś... O ile w ogóle ich znajomość przetrwa więcej niż jeden wieczór.
Na jej wypowiedź kiwnął tylko głową, że zrozumiał. Co do jej imienia to postanowił zapamiętać je gdzieś głęboko w sobie. Agent musi pamiętać wszystkich, których spotyka. Cholerna praca...
-Mi również miło, Megumi.
Powiedział to na tyle przyjaznym głosem, że nie budziło wątpliwości, że faktycznie jest mu miło. Gra? Nie tym razem. Kobieta mu się spodobała. Sam przed sobą nie mógł zaprzeczyć.
Gdy zapytała o jego wygląd, przeniósł wzrok znów na niższe poziomy miasta. Mógłby teraz zalać ją opowieścią życia, że pochodzi z rodziny, która produkuje broń i tak dalej. Znali się jednak raptem kilka minut. Nie mógłby jej obarczyć wiedzą o jego prywatnym życiu sprzed dziesiątek lat temu. Mógł jednak uchylić rąbka tajemnicy...
-Straciłem prawą rękę, gdy złapały mnie wampiry. Zamieniłem ją protezą oczywiście, lecz zawsze uważałem, że to za mało... Trochę mi zajęło, ale udało mi się stworzyć mechaniczne ramię, którym poruszam bezwzględnie za pomocą nadajników pod skórą... Zajmuje się takimi rzeczami, oprócz łapania wampirów...
Ah! Temat rzeka! Mógłby mówić o nim całą noc. O całej technologii a i tak nie wystarczyłoby mu czasu na całe opowiadanie. Skończył więc na tym, a żeby postawić 'wisienkę na torcie' dodał:
-Gdy skończyłem ramię to wziąłem się za resztę. Po prostu nie chcę, aby tamto się powtórzyło...
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 9:39 pm

Sama również znała mężczyznę krótki czas, ale jednak odważyła się przyznać do swojego imienia a także uchyliła rąbka swojego życia. A właściwie nie był jej żywot zbytnio ciekawy, głównie się opierało ono na tym, co mu właśnie przedstawiła w paru słowach, chyba nawet dwóch zdaniach. Nie pamiętała tego, tak szybko ubierała swoją wypowiedź w głowie i natychmiast przekazywała ją w jego stronę. Ale miejmy nadzieję, że będzie tak, jak mówi. Że z czasem zmieni zdanie i przyzna się do prawdziwego imienia - o jeśli, jak zostało to już nadmienione, ich relacja się utrzyma, a nie zakończy na tym, co dzisiaj się rozpoczęło.
Miło. Również miło... Jeszcze ten przyjazny ton głos... Czy to wszystko gra, która była jedną z części bycia łowcą? Właśnie, granie, bycie aktorem - do tego nie wiadomo, czy by się nadawała. W raczej wątpiła w to, nigdy nie umiała doskonale kłamać, chociaż podobno łatwo się tego nauczyć, tego całego blefu. Nie była tylko pewna, czy nauki nie pójdą w las oraz czy szybko przyswoi to, czego zostanie nauczona. Ach, nie to, że byłoby to trudno sobie wszystko ogarnąć w swojej głowie, lecz... Nie sądziła, aby ogólnie nadawała się na łowcę. Dlatego też zrezygnowała z tego, co jej wkuwał ojciec od prawie samego początku jej żywotu. To było takie przytłaczające...
Ale zaraz po jej przemyśleniach dalszych, dotyczących tego całego bycia łowcą, Frik rozpoczął mówić o tym, jak to w ogóle wygląda z tym noszeniem pancerza o takim materialne, który wyglądał w dodatku tak, jak wyglądał.
- Oj, przykro mi... - nie wiedziała co mogła innego powiedzieć na koniec, dowiadując się o tym, że stracił rękę przez jakiegoś wampira. Pewnie to był jeden powód, dla którego stał się ich łowcom. No chyba, że był już wcześniej, przed tym wydarzeniem, które zmieniło jego życie. Przyglądała mu się uważnie, po czym odwróciła wzrok, zastanawiając się, jak ona by się zachowała po takiej... Tragedii. Tak, dla niej by to był cios, nie wyobraża sobie nie posiadać jakiejkolwiek kończyny. Pewnie dlatego, że była zbyt przywiązana do swojego ciała i tego, z czego ono się składała. Wiadomo - nie było to aż do tego stopnia, że jakby się okazało, iż trzeba wyciąć wyrostek, to by się nie zgodziła. ale amputacja czy utrata nogi, ręki, oka, ucha przy jakiejś bitwie, właśnie na przykład z wampirem? Nie, ona się na to nie pisze.
- Ale przynajmniej nie załamałeś się, nie poddałeś się tylko stworzyłeś coś, co ułatwiło Ci dalsze funkcjonowanie. To jest dopiero godne szacunku. - odparła bardzo szczerym tonem głosu, przenosząc na niego oczy.
- Gdybym pewnie ja była w takiej sytuacji, skończyłoby się na tym, iż zamknęłabym się wśród czterech ścian i nie wychodziła stamtąd, bo wstydziłabym się tego, że stałam się... Kaleką. Naturalnie, nie miało to na celu Cię urazić. ciebie za takiego nie uważam, lecz samą siebie bym tak traktowała, jako już bezużyteczną. Jako kogoś, kto się uczył wszystkiego, co poznałam w dzieciństwie, na darmo. Nie wiem jak Ty to zrobiłeś, ale jesteś niesamowicie... Wytrzymały. No i zarazem uparty. - skwitowała całą swoją wypowiedź tymi słowami, nie spuszczając go z oczu, ale nie mając już takiego radosnego wyrazu jak wcześniej, nawet w oczach. Na prawdę było jej przykro z tego powodu, co się z nią stało, chociaż to nie była jej wina. Była strasznie uczuciowa, co mógł już teraz zauważyć. Plus jeszcze go tak komplementowała! Mogło to brzmiać dziwnie w takiej sytuacji, w jakiej obecnie się znajdowali, ale niestety - zawsze mówiła to, co ślina jej przynosi na język, za co siebie tak strasznie karciła, a co i tak pozostawało za każdym razem niezmienne.
Westchnęła ciężko, zastanawiając się jak zareaguje na takie słowa. Zasunęła wyżej swoją kurtkę, praktycznie do samej brody. Niestety - zrobiło się trochę zimno jak dla niej.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Kwi 21, 2013 10:01 pm

Historia stracenia ręki była niemal tak samo długa jak opowiadanie o egzoszkielecie. Jeśli na prawdę chciała choć po kawałku ją słyszeć, to musiała zadawać konkretne pytania. Jak w urzędzie. Przychodzisz po konkretną rzecz. Jest ona ważona i jeśli nie zagraża nikomu i niczemu to dostanie się satysfakcjonującą odpowiedź. Problem w tym, że Frik wolał na razie przemilczeć chwile, które spędził przed sporządzaniem planów na temat protezy.
Istotnie był załamany. Długie godziny potrafił wpatrywać się w sufit szukając pocieszenia w prostych rzeczach, ale jak mógł to zrobić skoro nawet nie mógł złapać piłki w ręce... Protezy choćby najlepsze nie zapewniały tego co on potrzebował. To właśnie determinacja zmusiła go do planowania i robienia czegoś z sobą. Był dumny oczywiście ze swojego dzieła. Ręka sama w sobie była bardzo użyteczna. Poza tym nie potrzebowała praktycznie żadnych wymian akumulatorów... Ładowała się od razu, gdy była doczepiona z pancerzem.
Czy czuł się jak kaleka kiedykolwiek? Nie. Po prostu był załamany i bezsilny. Ale nie poddał się. Odbił się od dna i poszybował wyżej, znacznie wyżej.
-Między innymi dlatego jestem łowcą. Nie mam zamiaru siedzieć i myśleć, że to co mi się przytrafiło, może się wydarzyć znów. A zdarza się niemalże bez przerwy. Oczywiście stracenie kończyny to i tak jedna z najmniejszych cen, które ludzie płacą tym bestiom...
Nie. On nie grał uczuć. Faktycznie był teraz zdeterminowany. Łowca czuł się na tyle swobodnie, że mówił też swobodnie. Nie miał zamiaru ukrywać przed kobietą istotnych faktów. Chciałby, aby nie było w ogóle wampirów i choć po części chce się do tego przyczynić. Jego życie przez to jest często narażane, ale to gra warta świeczki.
-Głowa do góry. I zawsze przed siebie... I to wystarczy. Podsumował całość tematu i odsunął się od barierki, która znów zatrzęsła się nieco. Frik nie czuł zimna. Pod egozszkieletem miał ubranie termiczne, które chroniło go przed zimnem.
-Późno już. Chcesz może udać się gdzieś na kawę...?
Czy udający łowca zapytałby o coś takiego...?
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Kwi 22, 2013 4:30 pm

Słuchała go uważnie i spokojnie, dalej przyglądając się z uwagą mężczyźnie wręcz zakutemu w metal. Jednak jej uśmiech pojawiał się bez przerwy, tak jak na przykład temat. Zaczynała go lubić - być może dlatego, iż uważała go za wiarygodnego obywatela, działający w ważnej sprawie? Który w dodatku przeżył tragizm w swoim życiu i podzielił się z nim, pomimo iż nie znali się praktycznie? to dopiero było miłe, gdy posiadała świadomość, że obcy człowiek zaufał napotkanej dziewczynie, do której zagadał, opowiadając jednak prywatne rzeczy.
- Obyś już nigdy nie natrafił na takie sytuacje. Chociaż wątpię, aby tym razem tak szybko się udało jakiemukolwiek wampirowi doprowadzić Cię do większych strat, mówiąc tu wiadomo o fizyczności Twojego ciała. - odparła z pogodą ducha, uświadamiając sobie, że przecież ten pancerz na prawdę był trudny do przebicia się. To miła perspektywa na przyszłość, za pewne przy konstruowaniu tego - do czego niedawno się przyznał, iż jest autorem tego wszystkiego, co posiadał na sobie - myślał także nie tylko o tym, aby jakoś osłonić metaliczną rękę, która by śmiesznie wyglądała na tle normalnego ciała, ale i także o użyteczności takiego cacka. Doprawdy - bardzo bystry jest Frik a takie rzeczy się ceni wśród ludzi. Pewnie Łowcy Wampirów byli zadowoleni, że taki ktoś jak on, z taką smykałką do tworzenia pancerzy takiego typu, jest wśród nich. Wiadomo - nie wiedziała jak walczył, ale sam wygląd jego doprowadzał do dreszczy po plecach.
Jego podsumowanie było tak proste, że aż oczywiste, a zarazem prawdziwe. Spuściła wzrok, zastanawiając się nad tym, czy ona dałaby radę tak myśleć, gdyby była na jego miejscu. Czy byłaby tak silna i zdeterminowana do dalszego życia? Wydedukowała szybko odpowiedź na to pytanie - naturalnie, że nie. Nie była przyzwyczajona do myślenia samodzielnego, gdyż praktycznie rodzice za nią to robili. Czuła się niczym robot, gorzej niż jakby miała taki wygląd jak Frik. Wewnątrz czuła się, jakby została skonstruowana z różnych szprych i innych potrzebnych rzeczy, gdzie jeszcze została odpowiednio zaprogramowana do życia.
Rzucił propozycję o przejściu do jakiegoś miejsca. Znów powróciła na niego swymi szarymi oczami, zastanawiając się nad tym.
- Z chęcią, gdyż jest nie tylko już późno, ale także trochę zmarzłam. - odpowiedziała na jego pytanie natychmiastowo, jakby automatycznie. Czy czytał jej w myślach? Tak, za pewne zasunięcie kurtki dało mu do myślenia.
- Ale właśnie - obecnie jest już bardzo późno, nie wydaje mi się, aby jakiekolwiek miejsce było otwarte w mieście, które można by odwiedzić. Wiadomo - oprócz klubów. Tak to wątpię, aby jakiekolwiek kawiarenki były jeszcze dostępne. - przelała swoje myśli, dzieląc się z nimi z Frikiem. Przyglądała mu się uważnie. Nie mówiła głupio, więc... Więc co teraz? Przydałoby się, aby poszli gdzieś, bo im dłużej stała, tym coraz to bardziej czuła na swoich plecach, wzdłuż kręgosłupa, ciarki z powodu zimnego wiatru, jaki wkradał się pod ubranie.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Kwi 22, 2013 7:04 pm

Kobieta widziała w nim jakiegoś typowego, codziennego bohatera. Owszem przeżył swoje i pancerz był bardzo dobrą obroną przeciw wampirom, ale on nadal był człowiekiem i nadal miał swoje przypadłości i kompleksy. Pomimo stworzonej ręki czasami nie panował nad jej siłą. Dziwne też było uczucie, gdy obmywało się ręce, czując tylko jedną z nich. Poza tym w zimie metal był przeraźliwie zimny i często potrafił się zawieszać...
To nie było przyjemne i czuł się przez to odmieńcem. Poza tym znacznie lepiej czuł się w egzoszkielecie, ponieważ jego ciało nic nie czuło. A, gdy lądował bez egzoszkieletu, ciążyła mu ręka, która się poruszała, ale nie czuł jej ruchów.
Zamyślił się na dłuższy czas gubiąc przez chwilę wątek rozmowy. Dopiero po ostatniej wypowiedzi zrozumiał, że przegapił kilka słów z ust dziewczyny.
I co...? Owszem, miała dziewczyna racje. Ale Frik spodziewał się, że to ona znajdzie inne wyjście. No ale mógł tylko liczyć na to. Rzeczywistość była inna. Frik wiedział co chciał jej zaproponować. Nie znał jej jeszcze tak jak bardzo chciałby, ale zrobi ten kolejny krok.
-Nie wpuściliby okutego w metal człowieka do żadnego klubu, chyba że jako atrakcja wieczoru, ale wtedy musiałbym przekupić właścicieli...Więc zapraszam do mnie. Mam skromne mieszkanie w centrum, a kawy mi na pewno nie brakuje... Mam też na pewno coś mocniejszego...- Frik ani na chwilę nie zająknął się i zarazem nie zdradził tego, że się strasznie wahał. Zarazem jego głos pozostawał miły i przyjemny dla ucha. Gdyby proponował jej lubieżny wieczorek to pewnie jego ton głosu zwiększyłby się nieco. On jednak nie myślał o tych rzeczach. Sam w sobie nienawidził zresztą kalectwa i nigdy nie starał się o jakieś dziewczyny. Tak. Kalectwo zostawia na nas dość dużą skazę na wyglądzie i nie każdy potrafi sobie z tym poradzić. Frik nie do końca potrafił. Chociaż pogodził się już z tym. Było łatwiej od kiedy jego utracona ręka została zamieniona tą mechaniczną...
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Kwi 22, 2013 7:29 pm

Nie, nie uważała go za jakiegoś bohatera, który stąpa po ziemi pomiędzy ludźmi a wampirami, broniący człowieczeństwo przed tymi bestiami. Że jest taki cudowny dzięki temu, iż stworzył dla siebie pancerz wręcz niezniszczalny. Lecz jak dla niej po prostu była zadziwiona tym, co się działo z jego życiem, a pomimo tego nie zamknął się. Zwykłe, najzwyklejsze bycie pod wrażeniem tego, jaki jest twardy, aby się pogodzić z takim losem, jaki został mu napisany.
Ale Nie dyskutujmy już na ten temat, to jak wyglądał nie miało znaczenia. Mówi się, że nie ocenia się książki po okładce oraz że patrzy się na charakter człowieka, później można jedynie oceniać zewnątrz danej osoby. Tak właśnie podchodziła do nowej znajomości, jaka się nawiązała pomiędzy nią a Frikiem. A jeśli miałą już ocenić jego wygląd - pomimo tego metalicznego 'odzienia', twarz wyglądała na ładną, przyjazną, z lekkimi zarysami tego, co go spotkało. Wszystko pozostawia na sobie ślad. Oczy miał przyjazne, gdy tylko takie chciał pokazać - ciekawa była jak wygląda negatywna emocja w jego wykonaniu. Czemu? Tak po prostu - żeby wiedzieć na przyszłość. Może i była dziwna, ale lubiła wiedzieć aż nadto informacji.
Po usłyszeniu jego propozycji, zastanowiła się nad dobrymi i złymi rzeczami zgodzenia się na to. Tak, na pewno się zaciepli. to trzeba potwierdzić. Napije się czegoś ciepłego - to dwa. A w dodatku nie za bardzo mogłaby zaprosić go do siebie - bałagan i niezbyt ciekawe warunki mieszkaniowe, po prostu nie podobał jej się apartamentowiec, sama nie wiedziała czemu. Może przez to, że było puste? Rzeczywiście - przyzwyczajenie, że zawsze ktoś z nią mieszkał jest w obecnym momencie przytłaczające. Więc można powiedzieć, że kolejne dwa argumenty na dwa można zaliczyć. Coś jeszcze? Nie wiedziała, czy nie będzie to dziwne z jej strony, że tak nagle zaproponowała przejście do swojej posiadłości - piąty powód. Szósty? Dobrze - najzwyczajniej w świecie o tym nie pomyślała. Ach, taka głupiutka była nasza mała Megumi. Przeciw? A jeśli ma wobec niej konkretne plany? Jeszcze wspomniał o tym, że posiada mocniejsze trunki... Brzmiało niczym z jakiegoś filmu, ale nie wydawało jej się, aby coś takiego mógł mieć w głowie. Nie wyglądał na takiego. A może to właśnie jest ten pozór? Nie, jednak jest więcej pozytywów.
- Jeśli to nie problem i nie masz daleko, możemy przejść do Ciebie. Mam nadzieję, że jest u Ciebie ciepło. - odparła z nutką rozbawienia, oczekując jego rozpoczęcia drogi do jego mieszkania. Zaraz po chwili ruszyli, starając się mu dotrzymać kroku.

[ z tematu obydwoje ]

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 6:45 pm

Było zimno, przez chwilę nawet miał zamiar ponarzekać, ale od tak dawna nie był z dala od domu, od tego wszystkiego, więc nie to było mu obecnie w głowie. To na co liczył facet znajdowało się wszędzie, tylko oczywiście nie tam gdzie sobie polazł, na dodatek był zbyt leniwy, żeby to wszystko teraz zmieniać. Na chwilę obecną postanowił oprzeć się swoim zacnym tyłkiem o barierkę i pooglądać trochę panoramę, chciał mieć widok na niższe partie miasta. Przyłożył palce do oczu, co sprawiło iż mógł zauważyć najbliższego człowieka, wszyscy byli tak daleko, jejku jak bardzo mu się nie chciało tego wszystkiego. Westchnął głęboko, siegając do kieszeni po paczkę papierosów, która następnie wyciągnął i rozpoczął, jednego z nich ustawiając w swoich ustach a następnie pokręcił głową w zniechęceniu, a na twarzy wymalował się lekki wyraz agresji.
"Gdzie do cholery jesteś suko..." - po dłuższym czasie, w końcu znalazł swoją zapalniczkę co przyprawiło uśmiech na jego bladym pyszczku, odpalił sobie szluga i pierwszym tchnieniem wypuścił z siebie ogromną chmurę szarego dymu, pozbawioną wszelki substancji, które osiadły sobie na jego wampirzych płucach. Skoro do tej pory nie znalazł sobie ofiary, nie sądził by dalsze używanie mocy przyniosło mu jakiekolwiek korzyści, jedynie się zmęczy, a po co to. Usiadł sobie na barierce na której wcześniej się opierał rozmyślając o tym, że tym całym ślubem to sobie chyba założył smycz, ale co tam, dopóki miał gdzie żreć i spać nie miał ku temu przeciwskazań, ale żeby od razu dziecko? Kobiety to dziwne stworzenia. Pokiwał jakby do siebie jeszcze głową na potwierdzenie swojej zajebistej teorii, a następnie kolejna chmura opuściła jego usta.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 6:56 pm

Pax stąpała krok po kroku, jej twarz była mocno zarumieniona a oczy krwawe. To była ta zacna i wspaniała oznaka, że jej brzusio był wreszcie dobrze napełniony... A gdy brzusio jest pełny to Pax jest zadowolonym wampirem.
Co ją tu przywiało, chęć zamieszkania gdzieś indziej niż w brudnej kawalerce w centrum. Zacna była to kawalerka jednak – bardziej kojarzyła jej się z pracą niż z odpoczynkiem. Przecież gdzieś musiała się zrelaksować, a od kiedy zaczęła być dziwka w barze burmistrza jakoś nawet nie może swobodnie oddychać. Narzekać nie będzie bo praca zaspokaja jej głód i libido.
Podniosła karmazynowe oczyska które zatrzymała na postaci mężczyzny. Akurat wyciągał papierosa, wyglądał na zamyślonego. Przeklęła w duszy, wolała by spotkać staruszkę która chce opowiedzieć jej historie o wnuczkach, niż faceta.
Westchnęła ale nie zrezygnowała z niego tyko dlatego, że palił a jej zapałki gdzieś zginęły śmiercią naturalną.
Zaszła go od przodu, i gdy chciał już zgasić płomień chwyciła go mocno za dłoń i odpaliła swoja fajkę. Uśmiechnęła się kącikiem ust, przenosząc wzrok na widok.
-Ładny widoczek... - wydęła usta w dzióbek wypuszczając dym z ust – Taki... kurwa... ckliwy.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 7:09 pm

No, raczej wszystkie wampiry miały to do siebie, że jak się taki nażre, to i bardziej potulny jest, pogadać można etc, akurat w porównaniu do tej jakże uroczej osoby, która zatrzymała się tylko, dlatego iż posiadał akurat źródło ognia, brzuszek Consta nie był zaspokojony, a co się z tym wiązało? Bestyjka będzie warczeć jak mu się tylko coś nie spodoba,ale z tego co można zauważyć trafił na kogoś po kim to spłynie, super! On to miał jakieś cholerne szczęście do kobiet, jak nie trafi mu się psychopatka próbująca go zaszlachtować kartami, to przyjdzie tu taka Pax, na dodatek raniąc moje wielkie serce, mówiąc że babcia jest ciekawsza niż ten gość eh. Właśnie w tej dopiero chwili uświadomił sobie, że coś zmierza w jego stronę, oczywiście przykuła jego wzrok szybciej niż dopiero w chwili gdy podeszła i złapała go za rękę, co według mnie było dość dziwnym zagraniem, no ale nie będę osądzał, sam robił nie raz dziwniejsze rzeczy. Natomiast kiedy zjawia się przed jego obliczem, a zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, już trzymała jego rękę odpalając sobie papierosa. Hm, po części zrobiło to jednak na nim wrażenie, rzadko spotykał jakąkolwiek kobietą zdolną do tego aby podejść tak blisko białowłosego, a co dopiero go dotknąć! ha, toż to nie mały szok dla niego, dlatego wciąż trzymał gębę zamkniętą i pozwolił jej wysnuć tą swoją teorię na temat widoku. Kiedy skończyła mówić, wypuścił właśnie ostatnią chmurę z ust wpatrując sie w jej szkarłatne ślepia, swoimi bladoniebieskimi, normalnie scenka jak z taniego romansu, podejrzewam jednak, że zakończenie będzie zupełnie inne. Uśmiechnął się do niej, unosząc tylko prawy kącik ust do góry, co za dużo to niezdrowo, a zresztą taki uśmiech wyglądał najbardziej sarkastycznie, a on uwielbiał być dupkiem.
-Ckliwy, to fakt. Tęsknie za czasami kiedy mogłem sobie kurwa tutaj biegać ile mi się podobało. - Znów, teraz nawinął do tego, że nie, on nie jest stworzony do życia na łańcuchu, normalnie gdyby był homo albo przynajmniej miał więcej uczuć to by się jej wyżalił, ale nie było to w jego stylu.
-Zresztą nieważne, zadziwiasz mnie swoim podejściem. - upchał ręcę w kieszeniach, nie zdejmując z niej tego przenikliwego spojrzenia, on dobrze wiedział, bo kto jak kto, ale właśnie on nie lubił być zaskakiwany, dlatego mimo postawy luzaka, miał sie na baczności przed tą niepozornie wyglądającą femme fatale.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 7:22 pm

Delektowała się mocnym papierosem. Chociaż dla niej i tak za delikatnym, zdławiła śmiech w sobie gdy ten powtórzył jej zacne przekleństwo. Spojrzała na niego, jak chuj do dupy pasowało mu takie słownictwa. Tak... Panicz bo takim zdawał się być nie powinien przeklinać. Co innego Pax, która była nikim więcej niż włóczykijem.
-Lepiej uważaj na słowa, nie pasują Ci. - odparła zanim ten stwierdził że jednak jego wypowiedź była nie ważna. Cóż ona wzruszyła ramionami opierając się jedna dłonią o barierkę. - Zadziwiam, czyżbyś był francuskim pieskiem na którego się patrzy, a nie dotyka?
I znów dał jej powód do wspaniałego humoru bo jego ton wyraźnie dał się jej do zrozumienia. Wzięła dużego bucha z papierosa i pstryknęła nim pozbywając się połowy fajki, następnie szybko przylgnęła do niego łapiąc go za podbródek. - Co się tak dziwisz? Nie wiesz,że wróg jest wszędzie. - wyciągnęła język i liznęła go po ustach. Po chwili się delikatnie od niego odsunęła, ubliżając własne usta.
Podobał się jej. Chociaż w tym stanie wszyscy jej się tak samo podobali. Może podobał się jej też dlatego, że nie był klientem a całkiem normalnym facetem nie uganiającym się za jej dupą. Może.
-Prowokuje mnie Panicz.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 7:42 pm

No proszę, czyżby siedzenie w domu, z bogatą żoną aż tak zmieniło Consta? To nieprawdopodobne w ogóle, że wzięła tak ubranego faceta za jakiegoś panicza, no przecież to jest niedoczekanie Twoje, moja droga. Zanim przejdziemy dalej, chciałbym naprostować tutaj parę rzeczy. W czasach przed tym jak mu się pojebało od hajsu, był zwyczajnym ulicznikiem, który po prostu sobie znalazł bogatą żonę, noż do cholery, nawet domu nie miał, mieszkał w slumsach, w starym kinie o ty by było na tyle. No proszę, kto by przypuszczał, że w momencie kiedy ściągnie dresy,a ubierze na siebie normalne spodnie, przestanie już być ulicznikiem, a będzie traktowany jak ktoś z wyższych sfer, no to jest akurat rzecz do której wolałbym nie przywyknąć. Jej kolejne słowa, przyniosły na jego twarzy jedyne co, to ten sam uśmiech, tylko jakby bardziej się szczerzył, czyżby tłumił w sobie śmiech? O proszę, nawet został nazwany francuzkim pieskiem, nie no chyba zacznę ubierać się tylko w garnitury i przejdę od razu do sekcji Vip, a nie będę siedział w tym miejscu, bo nie pasuje do mojej non szalancji czy czegoś tam.
-Musiałaś się nieźle pomylić skoro mnie bierzesz za takiego, do niedawna jeszcze mieszkałem... - wskazał reką tam w dół, w okolice slumsów. -Te słowa pasują mi jeszcze bardziej niż Tobie. - teraz to faktycznie zachował się jak typowy gbur, bo jeszcze walnie focha i będzie gorszy niż kobieta z PMS, w końcu tak to już niektórzy faceci mieli, dzieci pomimo dorosłej budowy ciała. Szybko jednak, nadeszło kolejne zdziwienie, widzę że koleżanka się nie pierdoli tylko jak coś ją interesuje to stawia na swoim? Biedny Const teraz zostanie wplątany w jakąś Brazylijską telenowelę, że zdrajca że to, że tamto, ale powiem szczerze, że to da mu tylko do myślenia, że nie chce być na łańcuchu, nie ma to jak najszybsze pozbycie się rozterek w życiu. Chyba powinien jej podziekować? Nie no, to by strasznie głupio brzmiało. Jego źrenice aż się rozszerzyły na to czego właśnie był świadkiem, ale no uśmiech na jego twarzy mógł zdradzić, że wcale mu nie było z tym źle. Zaraz z rytmu wybiły go kolejne jej słowa, no na które aż się lekko zaśmiał, zeskakując tym samym z barierki.
-Mówisz że ja Cię prowokuje? To widzę że mamy bardzo odmienne zdanie na ten temat. - Ah te wampirze uwodzicielki, jak jemu tego brakowało. Chyba przez te wszystkie dni przespane na kanapie w ciepłym kurwidołku zapomniał, jak wygląda życie na ulicy, o tak nie może być! Przecież w końcu, był jednym z tych złych uliczników, którzy robili co chcieli i brali co chcieli, niemożliwe żeby parę miesięcy go aż tak zmieniło, chyba zaraz pójdzie sobie kupić bardziej odpowiedni strój.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 7:58 pm

Nie o ciuchy do końca tu chodziło ale o włosy... o chłodne spojrzenie godne biznesowego skurwysyna. Gościa co co wieczór wypija litry najdroższego alkoholu i gra w pokera tak jakby pieniądze które wydaje są tylko zabawkami. Dodajmy do tego zaskoczenie gdy ukradła mu płomień oraz stwierdzenie jak by chciał ja skarcić iż jest zaskoczony „jej podejściem”. No proooszę... Czy tak zachowuje się uliczniak który gotowy jest strzelić komuś kose, czy tak zachowuje się ktoś bezdomny który tylko szuka okazji by kogoś okraść? Nope.
Roześmiała się w głos gdy stwierdził, że mieszkał w slumsach.
-Tak tak... A ten przyjemny zapaszek i czyste ubrania dostałeś od sponsora – prychnęła ponownie gdy jeszcze odbił jej słowa ku niej – Moje przekleństwa przynajmniej ładnie brzmią w moich ustach w twoich … Cóż, nie bardzo.
Zaczesała krótkie potargane włosy opierając się znów o barierkę, wyciągnęła papierosa nie planując już żadnych względnych zbliżeń. Zwłaszcza, że zaczęło mu się to podobać. Lubiła dostawać to co chciała, ale lubiła o to walczyć i zaskakiwać.
Pstryknęła imitując w ten sposób zapalniczkę do niego z papierosem w ustach. Z oczu zaczął schodzić czerwony kolor, a zaczął pojawiać się szarawe wręcz białe z ciemną obwódką.
-Ah, no tak... Troszkę się nie dogadujemy. Ty uważasz że jesteś skurwysynem a ja, że pasujesz na pingwina we fraku. Kto ma rację? -zaciągnęła się papierosem dodając przy wypuszczaniu dymu – Myślę, że nie warto się z kobietą kłócić... Chyba, że chcesz walczyć. - ostatnia frazę dodała ciszej i poważnie podnosząc na niego chłodny wzrok. Wzrok wampira który znów zaczyna czuć głód.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 8:26 pm

No cóż, wzrok i włosy niestety, ale odziedziczył po Tatusiu, tutaj nie miał za bardzo niczego do wyboru, fakt może nie wyglądał na typowego podartego włóczęgę, ale z prostego powodu, miał gdzieś u siebie instynkt przywódcy, po prostu lubił na szczycie każdej drabiny, tak samo jak w przypadku uliczników, to on stał na czele i tyle, chociaż i tak pewnie jej to powie. Co do jej kradzieży płomienia, jego słowa nie miały na celu skarcenie jej, wręcz przeciwnie, był zdumiony właśnie iż podeszła do niego bez żadnego "ale" takich rzeczy po prostu często się nie widuje. Oh proszę , czyli teraz ona będzie reagować śmiechem na jego wypowiedzi? Nieładnie, ale właśnie takie kobiety lubił, nieokiełznane, zero bycia potulną i przestraszoną, to robiło na nim naprawdę nie lada wrażenie. Oh, proszę Cię ranisz moje uczucia, ja sponsora? No nie pomyliłaś się dużo, właściwie to ładny zapaszek i czyste ubrania dostał za hajs żony, bo z tego teraz żył, cóż a to niby kobiety szukają bogatych facetów nie? Tak na ironie, to jest jeszcze lepsze, nie dość że nic nie musi robić to jeszcze żyje sobie jak król.
-Właśnie te czyste ciuszki to jest kwestia dlaczego tutaj jestem, upierdoliłem sobie w głowie filozofię, czy było warto porzucić wszystko to co kochałem, dla kasy i dobrej dupy. - uśmiechnął się do niej, zero sarkazmu, zero ironii, mówił śmiertelnie poważnie, chciał po prostu jakoś rozładować to, że wampirzyca zaczęła się denerwować, a wszystkie znaki ostrzegawcze mówią, żeby wampirzyc nie wkurwiać bo są 50x gorsze niż ludzkie kobiety, jak są złe. Oh nie martw sie, nie jest nachalny, nie będzie prosił o więcej, chociaż fakt faktem, podobało mu się, jednak duma tego wampira była zbyt wielka żeby o cokolwiek poprosić kogoś innego, wszystko co do tej pory miał, osiągnął sam, tylko właśnie przez ostatnią zmianę, jak zauważył zaczynają go inaczej postrzegać, a to jest rzecz do której nigdy nie może dopuścić. Doskonale wiedział co może oznaczać ta zmiane koloru w jej ślepiach, a przecież nie był tutaj żeby walczyć, no chyba że kobieta nie będzie mogła się powstrzymać, to czemu nie, zawsze to miła rozgrzewka.
-Jak kiedykolwiek ubiorę na siebie frak, to bądź pewna że będziesz pierwsza do której przyjdę z pomocą, żeby go ze mnie zdjąć, a następnie jeszcze wyjąć ten kij który wszystkie pingiwny mają w dupie. - westchnął głęboko, nie wiedział jak ma ją jeszcze przekonać, naprawdę to dla niego straszna ujma, że jest postrzegany jako taki pajac, których nigdy nienawidził, dopiero teraz dochodzi do niego jak wielki życiowy błąd popełnił, jak bardzo go teraz żałuje. Nie wyciągnął rąk z kieszeni, uważał że sama rozmowa na razie wystarczy, no chyba się na niego nie rzuci prawda?
-Nie ma co drażnić kobiet, wiem jakie potraficie być niebezpieczne, a szkoda mi jak to ujęłaś czystych ciuszków. - stłumił lekko śmiech, nie zdejmując jednak z niej tego przenikliwego wzroku.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 8:50 pm

Pax podeszła, bo wiedziała że on nie podejdzie. Jak każdy inny człowiek widząc w niej drapieżnika a nie wampira o ludzkim charakterze. Ok, może przesadziłam z ludzkim charakterem ale nie była na pewno Levelem E więc nie ukręci nikomu karku bo tak... Prędzej zaciągnie kogoś by zrobić to co robią dorośli.
Nasz Panicz się nieco otworzył, puścił nieco pary z ust co krótkowłosa wampirzyca przyjęła do siebie bez reakcji. Katem oka spojrzała na miasto pod nimi, tak z tego miejsca miało się wrażenie jakby było się królem tego gówna, dobrze się tu myślało.... bo wszystko w dole było nieistotne.
-A więc brawo paniczu, genialne miejsce na dopierdolenie sobie złą decyzja. Skoro narzekasz na kasę i „dobra dupę” to naprawdę jesteś pierdolonym i w dodatku głupim francuskim pieskiem. - uniosła brew. Ona na jego miejscu nie dość,że wykorzystywała by kasę i żonkę to jeszcze robiła co chciała. Bo kto bogatemu zabroni, bo kto jest wstanie usadzić wampira w jednym miejscu. Mieli być nieśmiertelni... Pax nie wyobrażała sobie życia, do końca z jedna osobą. A kobieta nie ściana da się przesunąć.
-Też bym chciała kasy jak lodu, byłabym nie do zatrzymania... - wciągnęła do płuc potężna ilość dymu. Odchyliła głowę do tyłu wypuszczając kółeczka. Kółko w kółku, kółko w kółku.
Po chwili nie wiadomo było czy kółka są z dymu, czy z zimna. Wyrzuciła tak jak wcześniej kiepa za siebie.
-Oh tak, bardzo chętnie pozbędę się tych ograniczających ruchy ciuchów. A z kij w dupę na pewno znalazła bym sposób. - zaśmiała się zerkając na jego twarz. Podniosła dłoń łapiąc go za kolczyka w wardze. Pociągnęła delikatnie kółeczko. - Oj uwierz mi, że nigdy nikt tak szybko Cię rozbierał. - wystawiła język oblizując wargi.
-I znów mnie Prowokujesz Paniczu.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 14, 2013 9:51 pm

Oczywiście, że nie miał zamiaru podchodzić, w końcu jakby nie patrzeć był żonaty a to zła kobieta była, a tak na serio, to nie bał się jej jak to nazywasz zwierzęcych instynktów, łamania karku i tak dalej, po prostu wiedział, że nawet w ciele małej dziewczynki może czaić się psychol, który może sprzedać Ci kosę w plecy jak takiej zaufasz. Mówisz że tylko na to mógłby się przygotować z jej strony? Kurde, czemu nie mówiłaś wcześniej, to przecież by już dawno przy niej stał ha. Constatine faktycznie trochę się otworzył, co było bardzo dziwne,ale widocznie zaczynało mu się już w łbie pierdolić po tym jakby to nazwać, więzieniu w ciepłym apartamencie, zwyczajnie po prostu tak już miał. Co do tego miejsca, faktycznie wybrał zajebiste nie? Nie ma jak uśpiona dusza filozofa w tym pokręconym typie, albo po prostu nie chciało mu się już dalej iść, z prostego względu, że o barierki to można się oprzeć.
Na jej kolejne słowa tylko pokręcił gniewnie głową, chyba dziewczyna zapomniała co się tak naprawdę na ulicy liczyło, ależ dobry Constantine jej zamierzał przypomnieć.
[-Próbujesz zgrywać specjalistkę od tej sprawy, nazywając mnie francuzkim pieskiem, a zapomniałaś, że na ulicy nieważne ile miałbyś kasy, bez szacunku jesteś nikim, a to właśnie szacunek straciłem przez dobrą dupę i kasę. - No i co by teraz mogła robić na jego miejscu, co jej się podoba? Szybko została by w tym miejscu sprowadzona na dno, wraz z całym hajsem, właśnie tak wyglądało życie na ulicy z samymi pieniędzmi, bez szacunku ludzi, którzy mieszkali tam na dole. Z tą kobietą mądrze rzeczesz, jednak on będzie miał problem, bo to jest coś w stylu więzienia. Dlatego po jego słowach, jej kolejne na temat, tego jak bardzo byłaby nie do zatrzymania, nie zrobiły na nim żadnego wrażenia, jedynie chłodno spojrzał na nią, gdyż wiedział, że tym razem to ON miał rację. Wpatrywał się jednak jak zahipnotyzowany w kółeczka które wypuszczała, zawsze chciał się tego nauczyć, jednak zawsze jak ma papierosa, to jest tak na niego łasy że zapomina się tym nacieszyć. Hm, widocznie jego tekst o sztywnych pajacach w garniturze zdawał się działać, to dobrze, wybrał dobrą broń. Jednak chwilę później, został pociągnięty za kolczyk co skutkowało że od razu przysunął twarz za ruchem jej dłoni, bo wiedział jak to cholernie nie fajnie jest, jakby przypadkiem pociągneła za mocno. Uśmiechnął się do niej, rozszerzając te blado-niebieskie gały.
-Im dłużej z Tobą przebywam, podzielam Twoją opinię, też z chęcią bym sie ich pozbył. - popatrzył na nią, mniej przenikliwie niż zwykle, bo taki wzrok może być stresujący, jednak nie twierdził, że Pax w jakikolwiek sposób mogło to krępować, bo przecież patrzcie na nią, zaradna dziewczyna.
-Nie sposób Ci nie uwierzyć w to co mówisz, z pewnością. - zaśmiał się lekko, spoglądając na jej usta, ha... potem znowu będzie że to on ją prowokuje.
-Wzajemnie dziew... - przerwał na chwilę, w końcu pasowałoby spytać o imię, naziwska go nie interesowały. - Jak się do Ciebie zwracać? - zapytał na sam koniec tego marnego opowiadania.
Powrót do góry Go down
Pax
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t829-pax#5471 http://vampireknight.forumpl.net/t1237-pax#21891
Zarejestrował/a : 14/11/2012
Liczba postów : 93


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Paź 15, 2013 1:49 pm

Podniosła na niego spojrzenie, jej mieszkanie w slumsach nieco inaczej wyglądało. Miała koczowniczy tryb życia, bardziej egzystowała niż żyła. Nie była w hierarchii. Hierarchia tamtych okolic zwisała jej i powiewała majestatycznym szeptem pierdolenia tego gówna. Jeśli ktokolwiek postanowił zakłócić jej spokój i bycie otępiałym wampirem kończył zawsze tak samo, z dwoma plamkami na szyi i nigdy żywy. Owszem, nie raz i ona dostała pod dupie, nie raz i ona była pomiatana... ale gdy wampir jest głodny to, ho ho ho. Cons sam powinien wiedzieć jak bardzo łatwo zmienić się z istoty rozumnej w bestie, a wtedy nawet dzieci nie miały taryfy ulgowej.
Może tym zasklepiła sobie względny spokój... może. Tamto już minęło.
-Szacunek? Na chuj Ci szacunek? By Ci się kłaniali, by byli na twoje zawołanie ? Zresztą, kasą wszystko można kupić, nawet miłość Paniczu. Zresztą, jak to wcześniej powiedziałeś „nie ważne”. Bo niby co jest ważniejsze od tu i teraz?
Westchnęła lekko i puściła błyskotkę na wardze wampira. Znów spojrzała na krajobraz za jej plecami. W tym czasie Cons zdążył jej schlebić i wejść w gierkę ale jego zachowanie dalekie było od potwierdzenia zaproszenia do zabawy. Cóż... Prosić się nie będzie, a jeśli przyjdzie taka potrzeba porostu go uwiedzie, ewentualnie zmusi. Zawsze jest jakieś wyjście... Jednak lepiej i przyjemniej byłoby gdyby sam również tego chciał, a może nie... ? Ostatnio spotykała takich co bez oporów dopierali się do jej ciała. Miała krwi tedy pod dostatkiem, a kretyni nawet nie zauważyli że posiliła się na nich i jeszcze jej zapłacili za to,
-Oh, Paniczu. Za niektóre rzeczy trzeba zapłacić... -puściła mu oczko, zastanawiając się czy zdradzić mu przezwisko. -Co dostane jak ci powiem ?

_________________


Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 5Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: