IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Hrabia Pelethites

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2740-akwizytor#58252 http://vampireknight.forumpl.net/t3294-pelus#71035
Zarejestrował/a : 17/07/2016
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Maj 30, 2017 6:36 pm

Pele i Jack właśnie byli na patrolu. Biegali po dachach albo kanałach na zmianę szukając przestępstw i próbując utrzymać porządek w mieście. Jack przy okazji patrzył na budynki, które można by kupić i potem przerobić. Ot, miał taki mały plan w zanadrzu, by w mieście znowu coś się kręciło.
Dwójka herosów stała akurat na jednym z budynków, gdy do ich nosów doszedł charakterystyczny zapach krwi, ba po krótkiej obserwacji widać było, że wszystkie męty idą w jedno miejsce. Jack przeczuł od razu, że to jakiś trik. Za długo siedział w mieście i za stary był aby olewać takie cuda. Szybko złapał Pelego, który już rwał się do szarży i wyciągnął telefon. Jego dom był na szczęście nie daleko, a w nim cała jego zbrojownia. Ot właśnie na takie okazje.
- Akiś mój ty kochany niewolniku, przyjedź tu do nas. Potrzebujemy najcięższego sprzętu i załaduj to wszystko do Pelemobilu. Będzie długa noc zwalczania zbrodni.
Pele aż drżał, z powodu zapachu. Chciał dorwać się do jego źródła i po drodze wsunąć jednego z tych dzikusów, może dwa.
Pele ubrany był w swoje superspodnie, majty na głowie, pelerynę i miał typowy zestaw haków sztuk 4, maczet dwóch i łańcucha 5 metrów z grubymi ogniwami.
Jack za to ubrany był w swoją batmańsko-blackpantherową zbroję, za którą wybulił bajrońskie sumy. Tytanowo-ceramiczne płytki, na przegubach użyte zostały dyneema i włókna węglowe, by zapewnić elastyczność i wytrzymałość.
Co prawda w produkcji ciągle wisiał lepszy pancerz MR, ale trzeba było czekać aż jego ludzie dopracują sprawę. Wtedy będzie chodzącym czołgiem i ciągle istniała cicha nadzieja, że Pele kiedyś się do tego przekona i będzie mógł mu zafundować taki sprzęt.
Tak czy inaczej Akihito podjechał szybko sporym suvem przygotowanym pod warunki walki z przestępczością. Niestety, tak jak w przypadku superpancerza jego mały czołg nie był jeszcze gotowy. Póki co musiał zadowolić się przygotowanym w wolne weekendy Jeepem z dodatkowymi płytkami chroniącymi od obrażeń i przyciemnionymi kuloodpornymi szybami cały wóz był dosłownie wyładowany bronią ze zbrojowni Jacka, ale z racji, że poproszono go o wzięcie największych kalibrów na grube akcje Akihito wziął co trzeba i podjechał na dzielnych bohaterów, którzy już na niego czekali.
Wsiedli zatem razem do bryki i pojechali sprawdzić co tam się dzieje.

xoxoxoxoxo:
 
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Cze 03, 2017 7:48 pm

Miasto wyglądało jakby powoli rozpoczynały się zamieszki. To nie tak, że co kilka metrów ktoś szamotał się w ciemnościach, jednakże na ulicach zdecydowanie nie było spokojnie. Co jakiś czas dało się słyszeć z oddali pojedynczy wystrzał. Czasem powietrze przeszył krzyk. Większość z istot zarówno czerpiących benefity z dzisiejszej nocy jak i cierpiących katusze to zwykłe płotki, zaledwie tło. Jednakże zew krwi oraz wezwanie dowódcy Oświaty zwabiło także większych graczy Yokohamy. Ci nie dali się porwać szałowi krwawej nocy. Wyczekiwali obserwując i planując. Ktoś przemieszczał się po dachach. Kto inny zrobił sobie z dachu istny punkt widokowy. Pozostali trzymali się twardo pokrytej betonem ziemi. Czając się w cieniu. Z oddali natomiast słychać było silnik samochodów. Jeden z nich jechał wprost na te małe spotkanie znajdując się w odległości jeszcze koło 200 metrów od miejsca, o którym mowa(czyli 200m od granic mapy).


Garruch: Nikt nie był z góry przygotowany na podobne zdarzenie, przynajmniej nie tak jak zapewne by chciano. Pomniejszych łowców należących do szeregowych było niewielu na ulicach i związani byli walką z wampirami. Podobnie było w przypadku członków inkwizycji, którzy stawiali odpór rozwścieczonym wampirom niższych kast. Nikt nie mógł zdradzić Ci obecności wampirów wyższej rangi. Widziałeś jednak przed sobą cały szereg potencjalnych przeciwników. Ich sposób poruszania i błyskające na czerwono oczy zdradzały rasę na pierwszy rzut oka. Byli Dwóch z nich biło się przez chwilę między sobą jak rozjuszone zwierzęta. Jesteś świadom obecności Midori. Widziałeś ją po przeciwnej stronie ulicy.

Midori: Sytuacja nie była zachęcająca. Jednakże nie zostałaś łowczynią jedynie dla wpisu w CV, nie? Gdybyś naprawdę się aż tak bała mogłaś przecież zostać zawodową cosplayerką i szwaczką na cały etat. Jak jednak byłoby wtedy nudno. Dobrze, że chociaż psów nie ma. Zauważyłaś Garrucha przyczajonego przy budynkach po przeciwnej stronie ulicy. Przed sobą widziałaś też rozruchu. Co więcej na dachu pobliskiego budynku także z pewnością trwała walka. Udało Ci się postawić dwa symbole runiczne zabezpieczające część obszaru. Na ile skuteczne i na jak długo trudno Ci określić. Wszak w gruncie rzeczy jesteś na otwartym obszarze.
Użyta Magia:
Magia pieczętowania: obszar - 2 runy / 3, Czas działania utajniony przez MG

Naven: Z góry widzisz naprawdę wiele. Jak to snajper. Zajumany sprzęt też całkiem nieźle wspomaga Cię z punktu widzenia taktycznego. Masz odstęp do panoramy miasta choć obraz nie jest tak ostry jak byś chciał. Wystarczy jednak byś był w sanie dostrzec sylwetki i ruch. Generalnie widzisz jak na razie cały obszar, lecz musisz pamiętać o jednym. Nazbyt długie skupianie się na podglądzie od drona będzie spowalniało Twoją reakcję i utrudniało odbiór tego co się dzieje w pobliżu.

Nikkari: Wybrałeś ciekawszą ścieżkę niż większość towarzystwa uznając widok z lotu ptaka za atut. No i nie trzeba było opędzać się od wampirów E i D, których jakby przybyło w ostatnich dniach. Łowcy mieli też ważniejsze rzeczy do roboty niż napastowanie Ciebie gdy pozornie nie stwarzałeś zagrożenia. W końcu nie rzucałeś się na wszystko i wyglądałeś schludnie co w niektórych zabijało podejrzenia co do Twej natury. Panie, miej w opiece dusze tych biednych głupców. Aktualnie znajdujesz się na jednym z wyższych budynków w okolicy dzięki czemu doskonale widzisz gdzie znajdują się wampiry oraz masz świadomość, iż niektóre dachy stały się swoistymi arenami. Doskonale widzisz w pewnej oddali kobiecą postać przyczajoną w mroku. Na dachu budynku przy którym stoi także ktoś się znajduje.

Matei: Szedłeś jedną z bocznych ulic kierując się odgłosami walk oraz zapachem krwi. Zapowiadała się prawdziwie krwawa noc. Nie miałeś wiedzy gdzie znajdują się ludzie, a pośród zapachu posoki trudno byłoby teraz doszukiwać się ścieżki wiodącej do źródła najwspanialszego z zapachów. Jednakże u zejścia Twojej uliczki z główną ulicą widziałeś wyraźnie wiele postaci. Większość z nich zapewne to wampiry niskiej krwi.

Pelethites i Jack: Tym razem zbiorczo, lecz potem oddzielnie. Dobrze by było jakby posty tych postaci też były jakoś oddzielone, niekoniecznie przelogowaniem. W każdym razie ruszyliście uzbrojonym po zęby jeepem licząc, że dostarczy Was na miejsce. Mijaliście sporo pojedynczych postaci zmierzających w tym samym kierunku. W niektórych uliczkach odbywały się dantejskie sceny, lecz Wy mieliście zadanie i jechaliście na przód. Po kilku minutach jazdy zobaczyliście przed sobą dość spory tłumek idący w tym samym kierunku co wy jechaliście. Szli jednak nieskoordynowaną ławą i jeśli będziecie chcieli przejechać będzie trzeba to zrobić poprzez nich. Może warto się zatrzymać skoro tu odbywa się część imprezy? To już zależy od Was.


* Jako superzbroję Jacka interpretuję opis pancerza z posta. Proszę Peleth byś rozpisał kwestią "Działa Jacka" włączając to ciężar broni i szybkostrzelność. Nie widzę sensu całego tego arsenału, ale go warunkowo akceptuję z sobie tylko znanych powodów..*




Rysunek poglądowy


Kolejność:
Pelethites Sp Zoo -> Matei -> Garruch -> Midori -> Nikkari -> Naven

Warunki odpisów: Każdy z graczy ma 48h na odpis od ostatnio wstawionego posta. Dlatego warto monitorować sytuację.
Powrót do góry Go down
Hrabia Pelethites

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2740-akwizytor#58252 http://vampireknight.forumpl.net/t3294-pelus#71035
Zarejestrował/a : 17/07/2016
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 05, 2017 6:32 pm

Jack:

Wsiadając do samochodu wyczuł od razu co się święci i raczej nie były to testy zbrojne oświaty w środku miasta. Maskarada była utrzymywana z obu stron toteż raczej nie robiliby takiego szumu. Zwłaszcza, że im bliżej byli tym więcej śladów walki albo walki właściwej. Od razu wyciągnął z kieszeni Akiego komę i cisnąc przez miasto na pełnej mocy. Z głośników sączył się zacny beat running in the 90’s, a wiedzieć trzeba że głośniki były podkręcone do 11 i drift szedł dzięki temu bardzo swobodnie. Wykręcił numer do „szefa oświaty” powiedział to co miał, po czym usłyszał magiczne słowa „zgoda” i rozłączył się. Teraz mógł spokojnie wcielać w życie swój dziwny i absurdalny plan. W sumie było mu już wszystko jedno jeśli chodzi o to gdzie i do kogo będzie strzelał. Stał się już poddanym Pelethitesa, powoli ruszał z karierą supergieroja na ulicach miasta i bardzo, ale to bardzo chciał zrobić w końcu coś dobrego. O ile zawsze był starym zwyrodnialcem i znanym gwałcicielem, terrorystą i mafiozą teraz uznał, że ogromna fortuna może przydać się pomagając innym bawiąc się przy tym w politykę, którą kochał przecież zawsze ponad życie.
- Panie Pel, Akiś śmieciuchu szykujcie się! – Krzyknął aby zagłuszyć muzykę wchodząc ostro w zakręt kosząc przy tym jakiś znak drogowy albo dwa. – Walimy tylko swoich. Jakiś zły lord przejął nad nimi kontrolę i chce zanieczyścić ciek wodny! Musimy go powstrzymać! Pele wiesz co robić, walić nie po niebieskich, a ty Akiś przeładowuj mi tu gnaty ino rychło!
Po tych słowach wjechał na ulicę otwierając wszystkie drzwi mając nadzieję, że Pele znowu nie wyrwie ich z zawiasu traktując jako tarczę. Ta fura jednak kosztowała swoje.
Chwycił w ręce digla i wsadził go sobie za pas, a do tego złapał właśnie naładowany .950 JDJ i opierając lufę na dachu wycelował w pierwszego lepszego wampira (takiego, do którego akurat nie biegł rozszalały Pele) i wypalił w niego. Ot, dla dobrego początku i odrzucił broń do środka wyciągając ręce po dwa kałasznikowy. Bo jak już wejść jako odsiecz to z przytupem i wypierdem to solidnie!

Pele:
Peluś cały drżał w samochodzie z nerwów i podniecenia gryząc oparcie siedzenia za sobą. Zachowywał się jak pies gończy, który usłyszał słowo „polowanie”. Chciał jak najszybciej bić kogokolwiek i na szczęście jego sługa w końcu przedstawił mu cel misji. Pele mógł wiedzieć, że brzmi to naciąganie, że takie rzeczy są mało prawdopodobnie, ale co z tego?
Żył swoją bajką i swoim snem jak dziecko w piaskownicy, które bawi się wśród kopczyków będących miastem palcami. Bardzo chciał mu wierzyć, no i póki co Jackie nigdy go nie zawiódł! Ba, wręcz przeciwnie zawsze dostarczał mu przedniej zabawy i tylko dlatego Pelożarł jeszcze go nie pożarł.
W sumie gdyby nie moc przekonywania Jacka do najdziwniejszych rzeczy i wyżej wspomniana moc wyobraźni Pele nie dałby rady powstrzymać instynktów i zaczął zabijać już dawno, zaczynając od (spodziewającego się już wszystkiego, po jednokrotnym odwiedzeniu sypialni Jacka) Akiego.
Gdy na-pewno-nie-arab skończył swoje tłumaczenie nawet przez głośną muzykę dało się słyszeć ryk jaki wydobył z siebie Pele wyciągający już maczetę.
Czując jak szarpie nim całym w magicznej bryczce zwanej pieszczotliwie Pelemobile już chwycił za drzwi, które otworzyły się grzecznie pod naporem. Cała ulica rozbrzmiała najtłustszym eurobeatem, który tylko dodatkowo łechtał jego upośledzoną psychikę i po prostu pobiegł do najbliższej grupki trzymając obie maczety w rękach i krzycząc jak dzikie zwierze mając zamiar być inkarnacją najgłośniejszego blendera i przypomnieć wszystkim czemu nazywał się kiedyś żywą Apokalipsą!
A co w tym czasie robił Akihito? Ano siedział i pilnował aby wszystko było przeładowane, nikt nie tykał fury i muzyka nie przestawała grać tej dwójce psychopatów, która stała się jego jedynymi panami, całym życiem i wolą.



Działo Jacka to po prostu Deagle o powiększonym kalibrze walący dum-dumem. Waży trochę więcej od digla, ale kaliber też się zwiększył. Po prostu spersonalizowany pod wampira silniejszego niż człowiek gnat. (czyli koło 2 kg deagle z siłą taką jak mają deagle ważące 2 kilo O:)
(btw. Aki jest tak nieważny, że nie wiem czy potrzebuje osobnego dinksa dla siebie, ot śmieć-pomagier pomagierów. Nie ma własnego zdania ani ochoty na wyrażanie woli jakiejkolwiek, siedzi i pilnuje fury i broni.)
Powrót do góry Go down
Matei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3309-matei#71332 http://vampireknight.forumpl.net/t3337-matei#71645 http://vampireknight.forumpl.net/t3338-mieszkanie-mateia#71650
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 05, 2017 10:26 pm

Szedł powoli starając się wyczuć co też czai się w jego okolicy. Jedną z dłoni trzymał już na rękojeści katany i szedł tak przez swoją zapyziałą uliczkę aż nie znalazłby się na jej krawędzi. Tam oparł się o budynek który miał na prawo i wyjrzał leniwie na ulicę. Powonienie mówiło mu jedynie o dużej ilości krwi niższych wampirów i jakichś ludziach. Nic wielkiego ani ciekawego. Matei w dupie miał czy trzeba było zabić krwiopijcę czy człowieka chociaż Duncanowi na pewno to by się nie spodobało. Teraz jednak jego cel był daleko, czuł go jednak... kobieta o niezwykłych umiejętnościach. Mógłby ją osuszyć do cna bez mrugnięcia okiem. Uśmiechnął się pod nosem na samą myśl gdy nagle do jego uszu doszła stłumiona muzyka jeszcze zanim na ulicę wjechało auto. Głupi ludzie. Warknął w myślach wyglądając teraz za winkiel swojej miejscówki by rozeznać się co dokładnie działo się na ulicy. Muzyka narastała, aż nie huknęła gdy drzwi auta nagle się otwarły. Na zewnątrz wypadł jakiś idiotyczny olbrzym z maczetą po czym rzucił się na wampiry? Matei prychnął mało zainteresowany pobudkami tej bestii dopóki jemu nie zacznie wchodzić w drogę. Bardziej interesowało go to co działo się w głębi ulicy. Gdyby mógł przedostać się bliżej... jakieś kubły na śmieci, zaparkowane samochody... dzięki takim rzeczom mógłby spróbować przedostać się za budynek w przy którym stał teraz, tak jakby na równoległą uliczkę do tej na której znajdował się teraz. Nie wiedział z której strony wiał wiatr. Bo jeśli (patrząc w stronę gdzie na dachu siedział Nikkari) wiatr wiał od Garruch na Mateia to wampir kontynuowałby swoje ciche przemieszczanie się wzdłuż ulicy (de facto w stronę Navena). Jeśli jednak wiatr wiał od strony Pelego... mężczyzna nie skupiał się na wyglądzie dziwnego zwyrodnialca superbohatera ale jego zapach poznałby wszędzie. Gdyby okazało się, że wiatr przyniósłby zapach jego ojca Matei stanąłby na ulicy jak wryty warcząc i patrząc na bestię.
-Pele ty gnoju!- krzyk w języku rumuńskim i wyciągnięcie katany. Ale to tylko wtedy jeśli poczułby jego zapach.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Cze 06, 2017 6:36 pm

Garruch oczywiście dostrzegł dziewczynę, którą kojarzył z ostatniego zebrania łowców więc zarazem wiedział, iż ma za swoimi 'plecami' sojuszniczkę... Chociaż patrząc na jej drobną budowę ciała miał szczere wątpliwości co do jej umiejętności bojowych. Sama dziewczyna mogła zauważyć, że wielki inkwizytor przygląda się jej działaniom przy uliczce i w momencie kiedy skończyła swoje czary, narzucił on kaptur na głowę i spojrzał przed siebie.
Telefon milczał, a więc jasne było to, iż w obecnej sytuacji nie było co liczyć na pomoc ze strony jego pachołów- pozostało więc liczyć na swoją percepcję, a ta w obecnej sytuacji raczej zawodziła na niektórych płaszczyznach. Zapach był mu kompletnie niepotrzebny, ponieważ im dalej szedł tym coraz bardziej śmierdziało krwią wampirów niższej krwi. Aż chciałby się napić krwi wampirzej przed ruszeniem dalej, ale niestety niemiło się zaskoczył- jego piersiówka została w aucie, które już się oddaliło.
Z westchnięciem wrzucił niedbale broń palną do kieszeni płaszcza(była oczywiście wciąż zabezpieczona) i wyciągnął swoją standardową broń do walki z wampirami-Battle crossa. Nie zamierzał jednak na razie rozrzucać łańcucha, który trzymał zwinięty w garści razem z rękojeścią.
Jakoś mu się nie paliło, ażeby wyskoczyć na grupę wampirów niższej krwi. Szczególnie, iż dalej za nimi usłyszał głośną muzykę. Może ktoś zamierzał ściągnąć całą uwagę w tamtym miejscu? Akurat to było na rękę wielkoludowi, który zatrzymał się dobre dwadzieścia metrów przed wampirami niższej krwi. Nie do niego należała pierwsza wrogość- wolał stanąć z lekko rozstawionymi nogami i czekać jak baseballista czekający na wypuszczenie piłki. Efekt z pewnością będzie taki sam jak w przypadku piłki, tylko Garruch akurat wypuści jednym płynnym ruchem łańcuch i zarzuci nim na wysokości bioder pierwszego nieszczęśnika, który spróbuje się na niego rzucić.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Cze 07, 2017 7:50 pm

Okej, trochę rzucone. Teraz pytanie - przesunąć się do przodu i próbować postawić jeszcze jedną runę czy lepiej nie? - zaczęła się zastanawiać w myślach, jednocześnie spoglądając przed siebie. - Ale... Zdążę, zanim tamci się mną zainteresują? No i nie wiem jak dużo energii to mi pochłonie. Nie mogę być potem całkowicie bezbronna. Nie. Nie. Nie. Pozostawię to tak jak jest. Będzie to formą zabezpieczenia się w razie, gdybym musiała się wycofać. Albo ktoś inny. Pułapka... Oby skuteczna.
Ciężko jednak było nie myśleć jakoś bardziej pozytywniej, mimo iż bardzo się starała. Dobra, Yukari, nie ma co się bać! To tylko banda wampirów, którą musisz powstrzymać! - jej złote oczy zaczęły międzyczasie zapoznawać się nieco lepiej z ułożeniem sojuszników. Dostrzegła Garrucha i nieco skinęła głową w jego kierunku, no i dotarło do niej, że na górze - dachu - również było zamieszanie. Nieco uniosła głowę, po czym wzięła i westchnęła cicho. Zdecydowała się przemieścić do przodu, bliżej wampirów.
To co? Cóż. Po prostu ruszyła się z miejsca i poszła przed siebie, trzymając swoją broń w gotowości.
No tak. A co do hałasów? Skrzywiłaby się nieco. Co jest? Nie bardzo wiedziała co myśleć dokładniej o tym, ale to sprawiło, że tym bardziej zrobiła się ostrożniejsza. Zatrzymała się po jakiś dziesięciu metrach - szczerze mówiąc, nie chciała być bliżej ze względu na powstały hałas, który nie pomagał zbytnio w skupieniu się.
No i oczywiście kwestia samej walki! No bo kto powiedział, że mała Midori nie potrafiła walczyć? No i dlatego, gdyby została zaatakowana, przeszłaby najpierw do defensywy, a potem do samej ofensywy.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Nikkari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3310-nikkari#71371 http://vampireknight.forumpl.net/t3313-nikkari#71384 http://vampireknight.forumpl.net/t3314-apartamentowiec-nikkariego
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Cze 07, 2017 9:18 pm

Trudno było w tej sytuacji zdecydować wampirowi co robić. Jeśli dane mu było zobaczyć, że Matei przemyka w stronę gdzie znajdowała się obecnie łowczyni zaczynająca walkę z jakimś podrzędnym wampirem mógł zdecydować się na zejście na niższy poziom, by po banerze przedostać się na niższy budynek po drugiej stronie ulicy. Jednak póki co działał spokojnie. Wiedział, że pod kolejnym budynkiem stoi Potężnej postury łowca który najwidoczniej za zabawkę najlepszą na tą okazję wybrał łańcuch, ten osobnik zdecydowanie nie wyglądał przyjaźnie. Czy Nikkari w ogóle chciał mieć coś z nim wspólnego? raczej nie bardzo miał ochotę atakować olbrzyma w pojedynkę. Z takim kolosem raczej widział innego kolosa który gnał z naprzeciwka a wyglądał niczym postać z gry o tematyce horroru. Może nie tyle nie chciał atakować go bo się bał, po prostu wyszukany gust wampira podpowiadał mu w tej istocie brak elegancji czy finezji. Jednak póki co ciekaw był raczej bardziej osobnika który tak jak on znajdował się na dachu. Ten snajper wydawał mu się bardziej interesującą osobą, a za razem czy ktoś poza Nikkim zwrócił uwagę na niego? To towarzystwo które biegało na dole i wyżynało się nawzajem nie stanowiło raczej zbyt pozytywnego aspektu całej sytuacji. A może tak udałoby się wyminąć "Pana Wielką Górę" z łańcuchem idąc dalej po dachu? dalej jakieś wampiry próbowały dorwać się do człowieka, jednak były póki co dla niego przeszkodą dosyć drażniącą. Może najlepiej się było ich pozbyć? Będąc już bliżej wyceluje w rozszalałe wampirzyska by pozbyć się ścierwa, jeśli człowiek nie zacznie uciekać również może dostać kulkę, jeśli ucieknie Nikkari nie będzie mu w tym przeszkadzać. Jakkolwiek jego celem było póki co przedostanie się za plecy Garrucha. Choć wystrzały mogą oznajmić łowcy o jego obecności na górze, lecz w sumie bito się wszędzie, więc czy zwróci na to uwagę? No i większym problemem dla Nikkiego był raczej człowiek na dachu. Nikki nie wiedział kogo ten obierze sobie na muszkę, a lepiej żeby nie miał na niej właśnie jego. Dlatego z przyjemnością powita baner który mógłby mu być prowizoryczną osłoną. Dopiero tutaj sprawdzi jak sytuacja na dole się zmieniła. O ile oczywiście coś go przed tym nie zatrzyma na dłużej.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Cze 07, 2017 9:54 pm

Dobra, pozycja jest, obszar do obserwacji jest, obraz z drona trochę szwankuje ale bywało gorzej. Naven jak to on, trochę był wnerwiony tym, że nikt nie odzywa się na radiu tym bardziej denerwowała go jedna rzecz. Kto do jasnej cholery dowodzi łowcami! Nie słyszał aby Grig wydawał rozkazy w końcu nadają na tym samym paśmie. Nie widać też żadnego wice zastępcy ani nic. Cóż, biorąc pod uwagę to co się odpierdziela klęska łowców może być mocno prawdopodobna. Widząc sytuację nadał komunikat do radia.
-Do wszystkich jednostek które mnie słyszą, tu Sokół, sytuacja nie wygląda najlepiej ale też nie najgorzej, jeśli jest osoba wyższa w łańcuchu dowodzenia anuluje mój rozkaz ale na tą chwilę.
Nie wiedział czy robił dobrze wiedział, że dzieje się źle, nie miał czasu na spoglądanie teraz w stronę drona skupiał się na tym co się dzieje na dachu oraz na  grupkach łowcach.
-Do jednostek na drodze, zabijać lub spychać wampiry w boczne uliczki. Do jednostek na dachach, zabić lub zepchnąć, udzielę wam wsparcia snajperskiego. Do wszystkich jednostek, jeśli posiadacie nadajniki IR włączcie je.
Po co te nadajniki? a no po to aby odróżnić z drona gdzie swój a gdzie wróg. Miał skromną nadzieję, że Grigi odrobił lekcje z podstawowego wyposażenia łowców. Oby odrobił. Czekał na sygnał zwrotny od poszczególnych dowódców sekcji drużynowych. Cóż jak czekał to nie omieszkał przytulić się policzkiem do swoje magicznej broni. A czemu magicznej? bo to jest cholerna rusznica przeciw pancerna stworzona aby rozpieprzać przeciwnika za cholernie grubą ścianą i przy okazji urywać nogę jego kolegi stojącego za kolejną. Cześć i chwała amerykańskiej myśli zbrojeniowej!
Naven wycelował swój karabin w grupkę wampirów która była na środku drogi i jak zaprogramowany, strzelał w kierunku każdego z wampirów w tamtym rejonie w takim tempie, że można by ustawiać pod jego strzelanie metronom. Miał niebywały takt, wyćwiczony latami praktyki, strzał, przesunięcie celownika na kolejny cel, strzał i tak dalej dalej. Był tak wysoko, że nie słyszał  jak muzyka z Pelemobilu grała ale wcześniej widział co się dzieje wokół nich.
Wiecie co Naven czuje strzelając do wampirów? Odrzut.

_________________
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Cze 11, 2017 3:58 pm

Wśród drapieżników, do których zaliczyć można także i łowców, wyróżnić należy dwa rodzaje. Ci atakujący bez większego zastanowienia wykorzystujący przewagę fizyczną i siłę ognia by zepchnąć ofiary ze swej drogi nie dając im chwili na zastanowienie. I ci, którzy czają się w cieniach czekając na dogodną okazję zadania jednego precyzyjnego ciosu bądź strzału. Są oczywiście i tacy, którzy nie mając ani atutu precyzji ani przewagi siłowej rzucali się na wroga bez pomyślunku, za to z pełnią animuszu. Główna ulica, która stała się regularnym polem walki była świadkiem działań wszystkich tych typów... a nawet i większej ilości ich odmian. Rozległy się kolejne strzały, tym razem znacznie bliżej niż dalekie wystrzały z ościennej dzielnicy. Z gardzieli bestii w ludzkiej skórze oraz ludzi bestialsko mordowanych wydobywały się stłumione okrzyki uwalniające ostatnie ich tchnienia. Wszystko to w rytmie muzyki.



Garruch: Czekałeś. Wiedziałeś, że jesteś widoczny bo jak ktoś tak wielki miałby się skryć. Oczywiście mogłeś czaić się za autami, ale uznałeś to za zbyteczne. Niech sami podejdą wystawiając się na nagły atak mogący zmiażdżyć kości. Zauważyłeś, że Midori ruszyła przodem. Odważne posunięcie jak na takie maleństwo. Był jednak ktoś jeszcze odważniejszy. Czy też głupszy jak kto woli. Młody wampir o korzeniach europejskich ruszył na Garrucha z wojennym okrzykiem na ustach. Na jego nieszczęście łowca był gotów i jego łańcuch oplutł się wokół miękkiego ciała wampira. Wystarczył jeden zdecydowany ruch by obolały wampir został niemalże przepiłowany. Odruchowo stwór zaczął się szarpać sprawiając jedynie, że kolce wgryzały się głębiej w ciało. Tymczasem od lewej nadbiegał kolejny wyglądający niczym demon. Głowa wroga pokryta była rogami, a jego ciało pokrywały płyty kostne. Z drugiej strony przy Twoim boku stanął jeden z członków inkwizycji. Dobiegający 50 były oficer wojsk lądowych japonii. Miał pistolet załadowany amunicją antywampirzą w jednej ręce i nóż wojskowy w drugiej. Twarz przysłaniał półmaską gazową. Oddał kilka strzałów w wampira, lecz pociski odbiły się od grubego kośćca.

Midori: Doszłaś do wniosku, że rozkładanie kolejnych run byłoby tyleż ekstrawaganckie co niebezpieczne. Dlatego ruszyłaś na przód uznając, że ciągłe wyczekiwanie niczego nie przyniesie. Długo nie trzeba było oczekiwać na efekt. Samochód, którego ryk silnika i muzykę słyszeli wszyscy zatrzymał się i wysiadła dwójka z osobników rozpoczynając jatkę co Midori widziała dobrze. Zresztą to właśnie sprowokowało jednego ze snujących się mężczyzn do ruszenia wprost na łowczynię. Młodzieniec o ciemnych włosach i przyjemnym licu miał w piwnych oczach ten niepokojący błysk, który mógł zarówno przestraszyć jak i zniewolić kobietę. Nie miał broni, a przynajmniej żadnej w tej chwili nie dzierżył. Gdy podbiegł stanął kilka metrów od Midori i uśmiechnął się do niej krzyżując ręce na klacie.
-
Piękna noc. Szkoda tylko, że skalana tą zbyteczną rzezią. - stwierdził postąpiwszy krok do przodu niejako badając czy powinien trzymać się na dystans czy może podejść nie załamując komfortu kobiety. Sam wampir był ubrany w sportową marynarkę, a ubiór jego utrzyzmany był w grancie i czerni.

Naven: Może odbiór obrazu nie był idealny,a le miałeś wszystko jak na dłoni. Łowcy byli widoczni całkiem wyraźnie. Gorzej z ewentualnymi członkami inkwizycji jak osobnik stojący u boku Garrucha. Dla Ciebie był tylko cywilem. Trudno określić czy ludzkim czy wampirzym, ale nie miał zamiaru strzelić Inkwizytorowi w plecy, więc skupiłeś się na swoim zadaniu. Wydałeś kilka poleceń po czym zabrałeś się za ostrzał. Jednego z wampirów stojących na ulicy pozbawiłeś głowy. Drugi dopiero co wynurzył się z jednej z uliczek, lecz dzierżył obnażone ostrze, więc bez zastanowienia oddałeś kolejny strzał.
- Tu Osmani. Uporaliśmy się z wampirami na dachu. Czekamy na polecenia. - odezwał się głos w komunikatorze. Najwyraźniej grupka ludzi znajdująca się na dachu nieopodal należała do Oświaty. Cóż... świat jest mały.

Jack: Wbiliście na imbę rozkręcając ją jeszcze bardziej. Peleth wyskoczył wyjąc jak dzika małpa skrzyżowana z nietoperzem, a Ty niewiele myśląc wycelowałeś w jednego z wampirów robiąc w nim dziurę niewiele mniejszą niż kobieca pięść. Trudno powiedzieć czy zginął, a le z pewnością upadł i przestał się ruszać co oznaczało wyłączenie go z rozgrywki. Pele szlachtował właśnie dwóch przeciwników z czego jeden chyba był człowiekiem walczącym z wampirami,a le teraz już nic na to nie poradzisz. W Twoim kierunku zaczął biec masywny osobnik wyglądający jak mniej napompowana wersja jebanego Colossusa. Gdy zwróciłeś na niego uwagę skóra wampira pokryła się metalowymi i całkiem elastycznymi płytkami. Robi się ciekawie.

Matei: Wiatr wiał ze strony gdzie akurat nie było Twego ojca. Cholera wie czy to dobrze. Ciebie jednakże dzięki temu nic nie rozproszyło i mogłeś kontynuować swoją wędrówkę. Udało Ci się niepostrzeżenie podejść dość spory kawałek. Widziałeś jak Garruch szlachtuje jakiegoś kąpanego w gorącej wodzie w wampira i jak kolejny szarżuje na niego i jego pomagiera. Przed Tobą z kolei stał młodo wyglądający wampir, który postanowił zagadać do ludzkiej kobiety. Za sobą słyszałeś natomiast odgłosy wystrzałów i okrzyki bólu oraz wściekłości. Dość ciekawe miejsce.

Nikkari: Udało Ci się dostać na kolejny dach, a potem na następny. Bez trudu ominąłeś zwalistego człowieka oraz jego towarzysza, którzy zajęci byli wampirami niższego rzędu mającymi wystarczająco duże jaja by zaatakować kogoś z ligi o wiele wyżej niż oni. Widząc jak dwa ścierwa próbują obalić człowieka, który został już zraniony postanowiłeś ich zlikwidować. Nie liczyli się. Wręcz plamili imię pozostałych wampirów. Jeden z nich padł na miejscu. Drugiego jednak chybiłeś. Człowiek postanowił skorzystać z okazji i zaczął biec w stronę schodów prowadzących na niższe piętra budynku. Natomiast wampir w którego spudłowałeś, bez trudu Cię dostrzegł. Jego ręce błyskawicznie wyciągnęły dwie ulokowane za plecami beretty i postanowił odpłacić pięknym za nadobne posyłając kilka pocisków. Jeden z nich drasnął Cię w policzek. Zapiekło. Nic więcej.

Pelethites: Nie mogłeś doczekać się nadciągającej rzezi. To nie było zwykłe polowanie na podrzędnych bandytów. O nie. Tym razem musieliście pokonać całe zastępy. nie mogłeś się doczekać, ale i nic dziwnego. Gdy z dzikim okrzykiem praktycznie wyskoczyłeś z Pelemobilu okoliczne istoty struchlały spoglądając na Ciebie. Natarłeś niczym taran wyposażony w ostrza rozrywając jednego z wrogów, a ludzka posoka popłynęła wartkim strumienem niczym w horrorze gore. Twój mały mózg nie przetworzył kogo przed chwilą zabił w ferworze i może dobrze. Nie zastanawiając się zatopiłeś ostrze w kolejnym przeciwniku, którego zdziwione oczy zgasły chwilę później gdy jednym ruchem wyfiletowałeś przeciwnika. Został jeszcze jeden, który cofnął się o krok. Nie miał broni. Zaskoczenie na jego twarzy błyskawicznie zmieniło się w gniew. Rozwarł usta, lecz zamiast krzyku usłyszałeś świst gwałtownie wciąganego powietrza.


Wszyscy łowcy usłyszeli dwa polecenia z ust swojego dowódcy powtarzane kilkukrotnie przez komunikator.
- Sokół obejmuje dowodzenie. Nie strzelać do wampirów z pancernego jeepa.





Kolejność:
Midori -> Grruch -> Matei -> Naven -> Jack <-> Pelethites -> Nikkari



Zasada odpisu jest taka jak na początku chyba, że później napiszę inaczej.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 12, 2017 9:43 pm

Widziała to. Tak... Widziała i to całkiem nieźle. Szkoda tylko, że zdecydowanie nie wiedziała, co właściwie powinna o tym myśleć. Cholera. To dopiero dziwne w tym wszystkim. Ba, nawet teraz ciężko było uznać, czy miała do czynienia z ewentualnymi sojusznikami, czy po prostu z szalonymi osobami, które przybyły się tutaj "zabawić". Przygryzła dolną wargę. Nie idę bliżej. I tak ten hałas jest wkurzający. Zdecydowanie to nie pomagało w tym wszystkim.
O dziwo, nie zareagowała jednak z przerażeniem, paniką czy chociaż obrzydzeniem. Tyle co, to nieco się skrzywiła i rozejrzała. Jej złote oczy śledziły okolicę... Aż do momentu, gdy jeden z tym wampirków zdecydował się podejść bliżej. Aż uniosła lekko brwi. Hę?
Upewniła się, że trzymała mocno włócznie i czekała, śledząc go uważnie. Nie chciała zaczynać pierwsza, mając na uwadze to, ze jej przeciwnik jest wampirem... Najprawdopodobniej. Raczej mogła to zauważyć, prawda? Bądź co bądź, ostrożności nigdy za wiele. Cholera. Serio? Fakt, że ją zagadał sprawiał, że nie podobało się jej to.
Nie mogę założyć, że to sojusznik. Zapewne będzie chciał uśpić moją czujność i zaatakować.
Nie odpowiedziała mu. Za to otworzyła usta i wymamrotała parę słów... A dokładniej to zaklęcie, które miało na celu uwiezienie tamtego. Nie uniosła dłoni, nie wskazywała na niego... Nie było to potrzebne. No i dodatkowy ruch mógłby sprawić, że jednak mogłoby to zadziałać na jej niekorzyść.[/i] Jeżeli się to powiedzie, to miała zamiar podbiec do niego i wbić ostrze włóczni prosto w jego serce, pozbawiając go życia.
Okrutne działanie, prawda? Cóż... Taka praca.
Nie odpowiedziała na usłyszany komunikat, jedynie mimowolnie skinęła głową i rozejrzała się za tym, czy nie zechciał ktoś jej zaatakować. Albo nie potrzebował jej pomocy.
Ah. Jeśli jednak nie udałoby się, przyjęłaby pozycję defensywną, czekając na odpowiednią dla siebie chwilę dobrą do ataku. Również wycofałaby się trochę do tyłu.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Cze 14, 2017 8:10 pm

Domysły... wszystko jest domysłami.
No może i nie wszystko, jednak próba ogarnięcia terenu w ferworze walki była nieco ciężka. Gabriel akurat natrafił na jednego, który był w gorącej wodzie kąpany. Zaatakował go w bardzo prosty i jakże brutalny sposób- chłopaczek nie miał żadnych szans z potęgą broni anty-wampirzej jak i siłą włożoną w ten 'strzał' jak z bicza.
I tu zaczynały się te wszystkie niemiłe domysły, pomijając oczywiście kwestię kolejnego przeciwnika i sojusznika obok. Broń mogła utknąć i tak to zresztą wyglądało... jednak przepołowienie go prawie w całości go jeszcze nie zabiło? Nie sprawiło, że zaczął zmieniać się w kupkę pyłu? To było nieco dziwne, jednak chyba nie czas na rozważania na ten temat- drugi przeciwnik się zbliżał, przez co i sojusznik zaczął strzelać, dość mocno drażniąc uszy Garrucha dźwiękami wystrzałów z broni. Niewiele brakowało, ażeby inkwizytor się rozkojarzył, ale był w stanie zauważyć, iż przeciwnik nawet w drobnej mierze nie odczuł strzałów.
-Woda święcona!
Uniósł głos kiedy sam sięgnął po menzurkę przy pasie i ją odkorkowywał. Poruszał się szybciej nawet od wampira, który go atakował (prawdopodobnie) dlatego też zdąży jeszcze chlusnąć w niego wodą, a skoro biegł to raczej większego problemu z tym nie będzie...
Zadziała czy nie, trzeba było się przygotować do bezpośredniego starcia- wystarczyło pomyśleć o tym, ażeby artefakt zadziałał i telekineza zadziałała na jednej z rąk wampira, mocno ściągając ją do ziemi- przy biegu raczej nie będzie na tyle stabilnie stał, że się nie wyrżnie na ziemię, a moze jednak? W takim przypadku Gabriel spróbuje zatrzymać 'szarżującego' wampira siłą własnych mięśni, wspomaganych zarazem przez jego mutację, którą mógł się poszczycić (wampira krwi B).

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Matei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3309-matei#71332 http://vampireknight.forumpl.net/t3337-matei#71645 http://vampireknight.forumpl.net/t3338-mieszkanie-mateia#71650
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 19, 2017 6:51 pm

Skradał się tyle ile tylko się dało i chyba skutecznie skoro nikogo jeszcze nie zainteresował swoją osobą. Wiatr? Dobrze, że wiał z innej strony bo waliłby to co dzieje się teraz w mieście. Najważniejsza stałaby się zemsta czyli zadanie śmierci swojemu tatusiowi, a tak? Mógł dalej kontynuować swoją podróż do celu. Cel... ciężko było nawet powiedzieć co to było. Ubiegnięcie być może po trupach wszystkich wokół w wyścigu po tę magicznie pachnącą krew? I co on by niby potem z nią zrobił... oddał Radzie? A może Duncanowi do eksperymentów? Nie, nie... on by po prostu ją sobie wypił i tyle. A jakiż by z tego plus wyniknął! Spokój w mieście! Może powinien to komuś zaproponować zanim wbije katanę w czyjeś ciało. Szedł pochylony, aż nie musiał zwolnić. Jakiś typ, wampir... postanowił, że zagada do jakiejś dzieweczki. Nie mogli sobie flirtować po drugiej stronie ulicy gdzie jakiś dryblas masakrował wampiry? Swoją drogą wiedział, że nie chce iść lewą stroną, jakoś nie chciało mu się kombinować co począć z tym wielkim łańcuchem. No i gość śmierdział starą krwią chyba... ale może to jemu już się coś się z nosem działo? Spojrzał raz jeszcze na chłopaka przed sobą i warknął pod nosem. Zanim jednak ruszył dziewczyna zaczęła robić dziwne rzeczy. Żaden normalny człowieczek widząc co robił ten w czerwonym płaszczu raczej nie szeptałby do siebie wpatrując się w drugą osobę. Matei zmarszczył brwi. Wszędzie ci pierdzieleni łowcy!
Zacisnął dłoń na rękojeści katany. Ciekawe czy młoda znała się na broni białej - tej broni białej... jeśli raz się jej dobędzie, ostrze musiało skosztować krwi. Taki już urok katan. Naciągnął kaptur mocniej na swoją pokrytą bliznami twarz i bez większego martwienia się o swojego pobratymca przed sobą wykonał szybki ruch do przodu. Jak na wampira przystało powinien całkiem szybko stanąć po prawej stronie Midori (patrząc z perspektywy Mateia) i wykonać niskie cięcie skierowane w bok jej ciała. Nie wiedział, że dziewczyna chce wykonać jakiś inny ruch więc tak... Matei chciał po prostu szybko znaleźć się obok łowczyni i przejechać jej kataną po boku upuszczając z niej sporo krwi.
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Cze 21, 2017 3:42 pm

Ktoś jednak usłyszał nawoływanie Naven-a przez radio. Świetnie, teraz możemy zacząć bawić się w taktyczne rozmieszczenie ludzi. Kiedy skończył strzelać to wychodzącej zewsząd na ulicę wampirzej padlinie, odezwał się znowu przez komunikator odrywając swoje czujne oko od lunety i spoglądając na ulicę.
-Przyjąłem Osami, wspomóżcie ogniem grupę łowców z przeciw ległego dachu, po tym przeliczyć się, przegrupować i zdać mi raport końcowy. Chcę wiedzieć iloma ludźmi dysponujemy.
Nie dzielił ich jeszcze na grupy, nie wiedział ilu ich jest jedynie powtórzył słowa dowódcy przez komunikator, że nie atakować ludzi z pancernego jeepa.  Cóż, życie, a co innego, rozbite jednostki swoich to standard w działaniach wojskowych, choć nie było po nim widać ale cieszył się, że miał w końcu okazję wykazać się jako dowódca a szczególnie po wpadce która miała miejsce podczas odwampirzania Samuru. Dante taktyczne póki co nie przydawały mu się, jeszcze nie miał w pełni skompletowanego składu, więc skupił się na tym co robił najlepiej, czyli strzelał. Widząc jak koło Garucha zbierają się ludzie powiedział na ogólnej częstotliwości radiowej łowców.
-Garruch jak mnie słyszysz oznacz do cholery jasnej swoich ludzi, nie chce strzelać swoim w plecy.
Pewnie i tak nie usłyszy ale cóż, warto próbować.
Znowu jego celne oko powędrowało na celownik optyczny .50cal. Wiecie co jest super w tej broni? że jest to cholerna rusznica przeciwpancerna, i co lepsze! istotna jest tutaj balistyka cholernego pocisku a spytacie czemu? bo ten pocisk w razie strzału w pojazd opancerzony który nie ma konkretnego pancerza robi 2 cholernie złe rzeczy. Po pierwsze! sama głowica wpadająca do środka zamienia się w kartacz zamykając ludzi w puszcze do której wrzucono włączony młynek a druga pomijana ale za to jak bardzo ważna, siła kinetyczna pocisku. Pomyślcie sobie, że wsadzacie człowieka do beczki której nie da się zgnieść i z całym impetem przywalacie w tą beczkę samochodem. Wiecie co się dzieje? w środku z człowieka robi wydmuszka. Pamiętajcie drogie dzieci! Broń to nie zabawka, chyba, że jest się Navenem a po drugiej stronie szarżującym na Midori Matei. Naven zobaczył tylko w ułamku chwili jak coś się przemieszcza z chęcią mordu do Midori, wiecie jaka byłą reakcja? 2 cholerne strzały, pół automat fajna rzecz co nie? pierwszy strzał był skierowany w stronę brzucha Matea a druga niesiona odrzutem lufy prosto w jego klatkę piersiową. Kolejna lekcja i pewnie ostatnia na teraz. Jak się jest w wojsku to nie celuje się w głowę tylko cholerną klatkę piersiową bo chyba lepiej celować w kartkę papieru niż w jabłko co?  Czy strzały były precyzyjne? no nie wiem, ale obstawiając doświadczenie Naven-a i to że Gromie uczy się strzelać do ruchomych celów a tym bardziej jeśli cel nie jest na odległości 500 metrów to sorki, ale ten strzał wydawał się pewny jak cholera. A i warto nadmienić, że przy bliskich odległościach odgłos wystrzału i uderzenie pocisku następuje w tym samym momencie. Ciekawe jak bardzo zręczny jest nasz szalony samuraj cyborg.

_________________
Powrót do góry Go down
Hrabia Pelethites

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2740-akwizytor#58252 http://vampireknight.forumpl.net/t3294-pelus#71035
Zarejestrował/a : 17/07/2016
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 26, 2017 4:11 pm

Pele:
Dla kogo zbyteczna rzeź dla tego zbyteczna. Peluś zawsze żył dla chwil, w których może wpaść we wrogów i po prostu rozprostować kości. Do tego byli źli, bo atakowali poddanych, których chronił. A że kilka osób zginie podczas jego pomocy? Można by powiedzieć, że tragedia zwiększa doniosłość wydarzenia, że straty to naturalna część tego wszystkiego. Ale tak naprawdę Pele po prostu zatracił się w szaleństwie i głodzie tak bardzo że zapomniał o tym kto jest swój a kto wróg. Z resztą ludzka i wampirza krew dały dziwny aromat. Wszystko wokół pachniało trochę jak kotlety z jagnięciny w sosie z pomidorów, ulice za to dostarczały koperkowej nuty do tego całego zestawienia.
Młodziki, świeża i prostacka krew i zapach śmierci. Trochę jak tycie pole bitwy, jakie niegdyś miał przyjemność tworzyć na skalę makro. Trzech padło przed jego ostrzami, ot superostre maczety, które już tyle razy rozcięły żywe istoty na pół albo pozbawiały je kończyn, dobry sprzęt. Ostatni z nich był tylko płotką, która chciała postawić się komuś wyższym i lepszym w każdym calu.
Pele musiał być teraz nie lada widokiem. Olbrzym z dwiema maczetami, które zwykły mały azjata musiałby potraktować jak półtoraki skąpany we krwi i z płonącymi rządzą mordu oczami patrzącymi wprost na ostatniego z ocalałych. Jak to mówią – zło miód i orzeszki.
Uśmiech na jego twarzy nigdy nie bladł, ale teraz widząc jak ten bękart plamiący miano wampirów się cofa był naprawdę szczery, Ba, gdy zobaczył w końcu gniew na jego twarz i jasny sygnał, że chce go zaatakować ucieszył się jeszcze bardziej. Taka płotka nie mogła mu zrobić nic ciekawego. Cokolwiek to jest nawet go nie draśnie. No a do tego lubił przemoc, a jeśli ktoś da mu jeszcze powód aby dostać wpierdol to tym lepiej dla żywej Apokalipsy!
- No dalej! – Krzyknął i zamachnął się maczetą na odlew w okolice jego gardła z szybkim wypadem do przodu. Ot podciąć mu gardło i zeżreć, zobaczyć czy w środku rzeczywiście Jest taki twardy na jakiego próbuje wyglądać. Jeśli biedak nie wiedział jeszcze z kim ma do czynienia to zaraz miał się dowiedzieć.
- Jestem Pelebatman śmieciu! Poddaj się a śmierć nadejdzie rychło! – Warknął gardłowo na sam koniec mając nadzieję że sława dziwnego superhero dotarła już do wszystkich mętów tego miasta.

Jack:
Armata, którą trzymał sprawiła, że aż cofnął się o krok. Działo mogło zrobił dziurę wielkości pięści nawet w niedźwiedziu nie mówiąc o jakimś ścierwie ulicy.
- Boom shackalacka! – Krzyknął uradowany i wycelował oba karabiny w biegnącego na niego dziwaka, który miał chyba nadzieję, że stary i mądry wampir, który może oberwać z tego co właśnie wypalił i jeszcze nie mieć dziury w brzuchu da się zmieść jakiemuś głupiemu osiłkowi ze stalową skórą.
Dla moresu zaczął strzelać odchodząc trochę w stronę ściany, aby Kapitan Juggernaught nie porysował mu bryki, chciał kupić nową ale i tak trochę żal pancernego jeepa.
Gdy był blisko na jakieś cztery metry Jack wykorzystał cień, aby ten zarzucił mu się na czerep i oślepił go samemu skacząc w bok patrząc na to co wielkolud nie widzący gdzie biegnie i co robi pocznie teraz mając w głowie tylko głód i bycie smutnym na bogatego wariata urwanego z komiksu albo innego popkulturowego medium. Jeśli mu się uda odskoczyć podlatuje do samochodu po kolejna dawkę JDJ z nadzieją, że o ile kałach nie przebije skóry ze stali to to już tak.
- Akiś śmieciuchu odpal coś żywszego. – Polecił odwracając się i celując w typa z nadzieją, że tym czymś zrobi wgniecenie w blaszce.
Teraz zamiast klasycznego eurobeatu leci drop the bass dupsteppe coby wszystkich zachęcić do srogiego napierdalania się ze sobą.
https://www.youtube.com/watch?v=lSettW5mxRc

Powrót do góry Go down
Nikkari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3310-nikkari#71371 http://vampireknight.forumpl.net/t3313-nikkari#71384 http://vampireknight.forumpl.net/t3314-apartamentowiec-nikkariego
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Cze 26, 2017 7:02 pm

Jeden zbędny lokator padł jak długi ku uciesze blond wampira. Człowiek zaczął uciekać, więc tymczasowo uwaga z niego przeszła na ostatniego wampira. Najwyraźniej ów osobnik miał więcej szczęścia niż jego towarzysz, ale zważając na to, że miał do czynienia obecnie z Nikkarim to długo to szczęście potrwać raczej nie miało. Szczególnie, ze wampir postanowił się odwdzięczać za próbę strzału i trafił... chyba w najgorsze możliwe miejsce. Drasnąłby jego ciało gdzie indziej to może wampir by się nie przejął, ale że blondyn był bardzo narcystycznym osobnikiem i najbardziej cenił sobie własne nieskazitelne lico, to nie był najlepszy "przypadkowy" traf.
Wzrok wampira zrobił się jeszcze bardziej zimny i złowrogi, a na ustach pojawił się nieprzyjemny uśmieszek
-Niech cię zeżre kanalio.
Warknął w stronę drugiego osobnika, a zaraz obok niego pojawił się wilk. Zdecydowanie większy niż przeciętny przedstawiciel owego gatunku, najpierw dało się odczuć zdecydowanie zbyt niską temperaturę jak dla żywego stworzenia, nawet dla wampira. W następnej chwili osobnik który odważył się drasnąć Nikkariego musiał uważać za równo na ostra kły wielkiego bydlęcia które ruszyło na niego kiedy tylko Nikkari ponowi próbę zastrzelenia nieprzyjemnego osobnika, doskonale wiedział ile czasu potrzebuje wilk na dotarcie do wampira. Ostatecznie ten mógł strzelać do Nikkiego albo do wilka, co uznał za większe zagrożenie. Jednak ostatecznie jeśli uważał na jednego mógł oberwać od drugiego, a tym razem Nikkari bardziej się starał ominąć potencjalny atak znajdując sobie szybko odpowiednie miejsce zza jakiegoś kominu czy też innego ustrojstwa na dachu które mogło robić za skuteczną tarczę. Ostatecznie zamierzał po prostu załatwić dziada który mu przeszkadzał.
Jeśli to mu się w końcu uda spojrzy w dół, robił się tam prawdziwy chaos, ta sytuacja mu się naprawdę nie podobała, ciężko było stwierdzić kto jest tu czyim sprzymierzeńcem, a kto wrogiem. Właściwie wyglądało trochę jakby wszyscy mogli być swoimi wrogami, a to się wcale nie podobało zimnemu draniowi na dachu. Najbardziej stosownym w tym momencie uznał zwinięcie się stąd nim ktoś ponownie postanowi się zabawić w uprzykrzanie życia jego licu. Przejdzie na drugą stronę dachu by zejść na ziemię w uliczce równoległej do głównej, tym samemu lądując z dala od pana góry i widoku snajpera, no chyba że ten ostatni będzie chciał gonić go dronem. Jednak póki co ten miał chyba lepsze zajęcie z wampirami na głównej drodze, więc może chociaż od niego nie dostanie w łeb.

[obecnie idę w plener długo mnie nie będzie, a nie chcę blokować i przeszkadzać, o ile MG nie uzna że oberwałem ciężką cegłą w łeb etc. to prosiłbym o uznanie, że Nikki wrócił do domu]
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lip 02, 2017 12:25 pm

Post za pozwoleniem MG.

Większość wampirów z okolicy była prowadzona wonią krwi łowczyni Esmeraldy i jednym z tych wampirów okazał się mało znany jak na razie Stukot. Już miał bezpośrednią styczność z kobietą o winnych włosach, więc odpuszczenie sobie takiej okazji mogło minąć się z wielkim celem. Dlatego nakierowany zapachem, przemierzał kolejne metry szybkimi krokami i to niemalże na czworakach.
Zręczny wampir przedostał się na jedną z dzielnic, wcisnąwszy się za budynek na którym to znajdowały się głównie wampiry bez ludzi. Nie chciał być zauważony, zwłaszcza w miejscu w którym rozlegały się krzyki, odgłosy wystrzałów i ryków innych stworów nocnych. Bycie mięsem armatnim nie leżało w guście paskudnego łotra Stukota.
I jeśli bez trudu przedostanie się na drugą stronę ulicy, zechce skierować się w stronę najwyższego budynku na północy. Na domiar złego dla ludzkiego oka oraz wampirzego, Stukot skorzystał z mocy aby jego ciało stało się płynną masą i mogło śmiało zawędrować do otworu wentylacji. Wspinał się na samą górę, chcąc stamtąd lepiej zaobserwować okolicę.
Tylko co na swojej drodze spotka? Albo jeśli zostanie wyłapany przez system ochronny budynku? Wszak jest ciałem widocznym, tylko w formie pływającej oraz lepkiej. Niemniej jednak musiał się też przygotować, że na dachu może kryć się coś mniej ciekawego lub też nie i tu mowa jest o Navenie.
Ale już o tym Los zadecyduje, bo przecież Stukotowi zawsze mogło coś po drodze wypaść i cały misterny plan pójdzie na dno wraz z nim samym.

* Użycie mocy - Płynność - jeśli wtargnięcie do budynku się powiedzie.

_________________
#DE0000
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lip 09, 2017 10:54 pm

Wiadomo, że w Yokohamie tętni nocne życie, ale to już była przesada. Z głośników opancerzonego jeepa dobywał się dźwięk bogaty w tłusty bas oraz elektronikę, a jakby tego było mało na ulicy wplatały się weń dzikie okrzyki oraz odgłosy strzałów. Midori nie dała szansy wampirowi, który postanowił rozpocząć spotkanie od konwersacji. Magiczne złote szarfy splątały go unieruchamiając zaskoczone dziecko nocy po czym serce nieszczęśnika zostało złamane przebite przez łowczynię. Niecałą sekundę po tym tuż obok niej był już Matei pragnący wyprowadzić śmiertelny cios, lecz w tymże momencie wampir mógł odczuć moc obalającą broni należącej do Navena. W tym samym czasie Garruch chlusnął flakonem święconej wody w swojego oponenta. Ten ryknął złowieszczo. Najwyraźniej został bardziej rozeźlony aniżeli zraniony gdyż większość płynu spłynęła po kostnych płytach. Jednakże następny ruch łowcy okazał się być trafionym. Bydle zostało pociągnięte za rękę poprzez telekinetyczną moc przez co straciło równowagę. Wampir upadł z łoskotem, lecz mimo to nie przypominał wora kartofli. Upadł na bark i zrobił przezeń przewrót dzięki czemu natychmiast był gotów do walki, lecz stracił impet jaki zapewniał mu rozpęd. Jego tkanka kostna zaczynała się rozrastać i wycelował jedną z rak w Garrucha by wystrzelić ostro zakończony kościany bolec. Zaledwie kilka metrów dalej i kilkadziesiąt wyżej Nikkari przywołał wyrośniętego wilka by odwrócić uwagę krnąbrnego wampira. Tamten zdziwił się i wściekł zarazem. W mgnieniu oka obrócił się w kierunku psa i wpakował w niego kilka kulek. Był niezwykle szybki, ale gdy się ponownie obrócił w kierunku silniejszego krwią wampira właśnie dostał kulkę w łeb od Nikkariego.
Nieco dalej dwa wyjęte spod prawa wampiry choć raz robiły coś dobrego dla społeczeństwa wybijając agresywne jednostki. Pelethites rozochocony łatwością zgładzenia swoich przeciwników złożył się do szybkiego wypadu aby poderżnąć gardło rozwścieczonego młodzika. Ten jednak okazał się niestandardowym przeciwnikiem. Po gwałtownym świście wciąganego powietrza nastąpiłe krzyk jakiego dotąd w okolicy nie słyszano. Krzyk przez który falowało powietrze. Akustyczne fale burzące przesunęły wielkoluda kilka metrów w tył. Zachwiał się i choć bliski był upadku to nie upadł, a to tylko dzięki zaprawieniu w boju i swemu gabarytowi. Z kolei na Jacka pędził żelazny dziewic, którego wschodni wampir postanowił ostrzelać z karabinów. Te nie zrobiły na oponencie wrażenia, tak jak Jack się spodziewał. Wtedy oto użył jednego ze swoich asów jakim była kontrola ciemności. Rozpędzony przeciwnik stracił animusz i zwolnił. Wyhamować jednak udało mu się dopiero na ścianie, w której zrobił niemałą dziurę. Jack odebrał cięższy kaliber. Wycelował. Wypalił. Usłyszał okrzyk k wściekłości i bólu. Stalowy chłopak zaczął się miotać szukając strzelającego na oślep co nie było proste. W tym czasie na górze jednego z najwyższych budynków w okolicy pojawił się bezszelestnie Stukostrach zastając tam właśnie Ravena. Nikkari natomiast właśnie czmychnął uznając, że nic po nim pośród tych barbarzyńców.


Garruch: Pierwszy z wampirów nie był jakimkolwiek zagrożeniem. Drugi to co innego. Wyglądał okazalej i miał dość specyficzną moc. Jednakże Ty jesteś samym Inkwizytorem i nie ulękłeś się choćby na chwilę. Miast tego błyskawicznie sięgnąłeś po wodę święconą by chlusnąć nią na przeciwnika, a gdy to nie poskutkowało należycie skorzystałeś z telekinezy. Nie skrzywdziłeś go wprawdzie swoją magią, ale wytracił pęd i musiał się salwować manewrem aby nie zaryć ryjem o asfalt. Byleś górą, lecz przeszedł do kontrataku. W twoim kierunku wystrzelił ostro zakończoną kość. Twój towarzysz jest zaskoczony sytuacją i nie tak sprawny jak Ty. Do tego czasu zdołał wyciągnąć manierkę z wodą święconą.

Midori: Miałaś przeczucie mówiące, że skoro naokoło Ciebie toczy się regularna wojna osobnik, który sprawiał dobre wrażenie chciał Twojej krwi. Dlatego nie bawiłaś się w grzeczności i unieruchomiłaś przeciwnika by zaraz potem wykończyć go. Czy dobry ruch czy nie trudno orzec. W każdym razie przystojny młody człowiek zmarszczył się i wysuszył na Twojej włóczni co wskazywałoby na fakt, że był niemłody. Gdy zbliżyłaś się do niego poczułaś... niezdrowe podniecenie. Twoje ciało zaczęło dawać znaki, że gotowe jest na przyjemności cielesne i niemal żal zaczynało się robić umierającego wampira. Oprzytomniałaś jednak szybko gdy dostrzegłaś kątem oka wampira. Wampira, który zgładziłby Cię gdyby nie pomoc snajperska.
Użyta magia:
Skrępowanie 1/2 posty działania. 0/2 posty odpoczynku

Naven: Z dachu widziałeś wiele, a i Twój sprzęt bardzo Ci pomagał. Wcześniej eliminowane wampiry były tak naprawdę formalnością. W końcu jednak dostrzegłeś bezpośrednie zagrożenie i tylko sekundy dzieliły życie od śmierci. Ty właśnie jedno życie ocaliłeś. Pierwszy strzał chybił celu, lecz drugi wymierzony zaraz po nim trafił wampira w prawą część klatki piersiowej. Upadł metr od kobiety, która wcześniej wyeliminowała innego wampira. Po chwili usłyszałeś też głos z komunikatora.
- Na najbliższych dachach czysto. Jest nas w tej chwili tylko trzech. Jakie rozkazy? - ledwo Osami skończył mówić gdy z dość znacznej odległości usłyszałeś wybuch.

Jack: Miałeś pecha trafić na kolosa z pancerną skórą. Karabiny niewiele uczyniły mu szkód, lecz nie polegałeś jedynie na nich. Skorzystałeś z cienia by go rozciągnąć i zwiększyć intensywność tak aby oślepić wroga i to było dobre posunięcie. Wyhamował dopiero na ścianie, a Ty skorzystałeś z cennego czasu by wymienić broń i wydać kolejny absurdalny rozkaz dla swojego sługi. Wycelowałeś i trafiłeś w szamoczący się cel, który kroczy na oślep w Twoim kierunku. Stalowa skóra wgniotła się i pękła w miejscu trafienia, czyli na brzuchu. On jednak zdawał się tego nie czuć.
Użyta moc:
Ciemność 1/4 posty działania. 0/7 postów odpoczynku.

Matei: Udalo Ci się przekraść dość blisko będąc raczej nie zauważonym. Widziałeś walkę kobiety z wampirem i wiedziałeś już, że nie będziesz w stanie iść dalej. Uznałeś, że to był dobry moment na przebicie się i podbiegłeś do łowczyni chcąc wykonać cięcie od oku. Plan był naprawdę dobry. Ledwo spostrzegła Twoje istnienie i już miałeś ją ciąć gdy poczułeś moc dość znacznego kalibru. Pocisk trafił w prawą część klatki piersiowej i utkwił w łopatce robiąc nie małą krzywdę. uderzenie powaliło Cię odrzucając na półtorej metra. To ewidentnie nie był twój dzień.

Nikkari: Z łatwością wyeliminowałeś uporczywego wampira, który był znacznie szybszy niż większość osób Ci znana. Na szczęście nie był dość szybko by walczyć skutecznie i z Twoim przywołańcem i z Tobą dlatego łatwo go wyeliminowałeś. Robiło się coraz głośniej toteż postanowiłeś zniknąć w cieniach jednej z alejek co Ci się udało.

Pelethites: Ten robak wzrokiem i mimiką rzucał Ci wyzwanie, które z radością przyjąłeś. Zaprosiłeś go do ataku po czym sam chciałeś zatopi ostrze w jego krwi by po chwili wyssać to truchło. Nie zdążyłeś jednak wykonać wypadu gdyż usłyszałeś wrzask tak paskudny, że postarzały deathmetalowiec na kokainie to przy tym pikuś.Odrzuciło Cię parę metrów w tył, lecz utrzymałeś się na nogach. W końcu byłeś twardy i wielki. Gorzej, że w uszach jedynie Ci piszczało i nie słyszałeś nawet muzyki, której wcześniej nie sposób było nie zarejestrować.

Stukostrach: Idąc za wonią krwi łudząco podobną do zapachu kobiety, którą wcześniej zaatakowałeś dotarłeś do części jednej z głównych ulic, która wyglądała niczym pole walki. Z dala słyszałeś głośną muzykę, ale trudno się było spodziewać, że będzie to akompaniament rzezi. Na ulicy leżało sporo ciał w różnym stadium rozkładu co sugerowało, że zginęło też sporo względnie młodych wampirów. Udało Ci się wpełznąć przez szyb wentylacyjny i dostać się na sam dach, a tam oczywiście niespodzianka, którą niby brałeś pod uwagę. Nie spodziewałeś się mimo wszystko natknięcia na snajpera.
Użyta moc:
Płynność 1/4 posty działania. 0/4 posty odpoczynku.


Nikkari z / t

Koleność:
Garruch -> Naven-> Stukostrach -> Midori -> Matei -> Jack -> Pelethites

Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lip 16, 2017 5:52 pm

Może i woda święcona nie dała żadnego widocznego skutku, ale dała do zrozumienia Garruchowi, iż ta cała zbroja z kości nie jest wytworem pociągniętym z trzewi samego wampira (inaczej nawet kość wampirza powinna syczeć i zacząć się przynajmniej dymić- a takowego efektu nie było widać). Szkoda, mogłoby być łatwiej...
Niemniej nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem- szczególnie jeśli zagrożenie nie zelżało.
Warto teraz wspomnieć, że Gabriel był nie tylko wojownikiem 'światła', ale potrafił również ignorować swoje własne bezpieczeństwo jeśli miał szansę na zdecydowanie bardziej druzgocące obrażenia za pomocą zaskoczenia wampira.
Co więc mógł zrobić? Przede wszystkim przyłożyć lewą rękę do kieszeni w której była wszyta złota klamka, a prawą ręką 'wystrzelić' w stronę oczu, rozkładając palec wskazujący i środkowy, ażeby włożyć je wprost w oczy wampira. Warto wspomnieć, że jego prawa rękawica miała palce zakończone ostrymi pazurami, więc atak na tak czuły punkt wampira i siłą jaką włożył w to uderzenie, powinna nie tylko pozbawić wampira wzroku, ale również być może sięgnąć mózgu, ażeby zabić go na miejscu. Wampir nie powinien być w stanie zranić człowieka, na którego działał artefakt złotej klamki. Powinien natomiast samemu nadziać się na palce faceta, ale wszystko jest możliwe...
Co się działo z pachołem z inkwizycji? To akurat Garrucha nie bardzo interesowało... Szczególnie, że nie było więcej wampirów w pobliżu Gabriela.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 266


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Lip 20, 2017 12:04 pm

Coś niepokoiło Navena bardziej niż sytuacja na dole. Miał w głowie pytanie które nurtowało go cały czas. Gdzie do cholery jest transport? Samochód już powinien dawno temu przejechać przez drogę na dole, ale ciągle go nie ma. Opór wroga na dole słabł za każdym wystrzelonym pociskiem. Komunikat od Osamiego i wybuch w tle sprowokowały go do pewnego rodzaju działania.
-Przegrupowujemy się pod budynkiem na którym jestem, zaraz schodzę na dół, mam złe przeczucia co do misji.
Jak to powiedział, tak i zrobił, w między czasie gdy to mówił wysłał drona na daleki zwiad, nie potrzebował na razie obserwacji pola na którym sie znajdował, a pokierował go w prawdopodobną lokalizację Esmeraldy. Dron leciał automatycznie, nie musiał mieć nad nim kontroli a jeśli coś znajdzie w ciągu chwili da mu jasny przekaz co do sytuacji.
Sam zaś zobaczywszy że po prostu został mu jeden nabój do Baretta, złapał go za chwyt transportowy, wcześniej przyczepiając do siebie SCARA i pobiegł w stronę linki ewakuacyjnej, łapiąc ją i przypinając się do niej.
Nie był jakoś przerażony faktem, że postrzelił wampira, cóż długo nie wstanie po takim strzale i po wzięciu na klatę dużej ilości energii kinetycznej pocisku 50.cal . Baretta związał do linki i opuścił, ten zachowywał się jak jojo które opada, kręcił się aż nie uderzył o ziemię. Broń oczywiście nie wypaliła przy uderzeniu bo była zabezpieczona a sama jej konstrukcja była przystosowana do tego typu manewru. Dla ciekawych jak to zrobił Naven to po prostu, każdy karabin ma taki śmieszny małą karabińczyk od zaczepu transportowego. Naven poszedł o krok dalej w swoich konstrukcjach i ten owy zaczep otwiera się, dlatego przypiął ją do linki a ta zjechała.
Kiedy to Naven przypinał się ustrojstwa, jak wyćwiczony szwej, w momencie zjazdu wyjął swojego colta z kabury na klacie i oddał parę strzałów w stronę miny która to była jego zabezpieczeniem na dachu. Zrobił to z 2 powodów, raz żeby ktoś niechcący siebie nie wysadził a dwa, żeby zmylić przeciwnika tym, że po prostu ktoś go zabił/wysadził. Proste co? ale jak cholernie bardzo skuteczne. Naven przypięty do linki zaczął szybko zjeżdżać z budynku gdzie po paru sekundach był już na dole razem ze swoim karabinem. Złapał do rąk Scara i zaczął wypatrywać wrogów czekając na grupę Osamiego.


_________________
Powrót do góry Go down
StukoStrach

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3219-puk-puk#68737 http://vampireknight.forumpl.net/t3264-stuk-stuk#70251
Zarejestrował/a : 19/03/2017
Liczba postów : 19


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lip 23, 2017 7:43 am

Istna masakra.
Rzeź, prawie rozpacz i nieogarnięty chaos. Stukot nic a nic nie odczuwał strachu, raczej przyciągnięty przez zapach krwi oraz chęć wyrządzenia większego nieładu co oznaczało też że musiał wbić się w wir walki.
Przedostał się przez wentylacje, wypływając niczym gęsta smoła z otworu. Nie spodziewał się jednak doskonale uzbrojonego jegomościa, ale Stukot przez bycie szaleńcem, raczej zbytnio się tym nie przejmował. Od razu ruszył w stronę mężczyzny, nie dając mu możliwość ucieczki z dachu. Wszak Stukot nie oszczędzając siły na prędkość, płynął po powierzchni dachu by w odpowiednim momencie zatrzymać się, po czym wyskoczyć tuż przed jego osobą. Nadal był mazią, więc ciężko byłoby zlokalizować gdzie co wampir ma. Były widoczne jedynie czerwone ślepia a jego rozłożystość była oczywiście na szerokość ramion stwora.
Strzały, uderzenia - przyjmie.
Zechce opaść na łowcę z zamiarem okrycia jego ciała i dosłownie zakleszczenia go, przecież musiał go jakoś powalić aby móc następnie dorwać się do niego. Warto pamiętać, że Stukot działa dość lekkomyślnie i kieruje się własną żądzą mordu oraz instynktu, więc może być różnie. Ale mimo wszystko tak łatwo na wycofanie się mieć nie będzie.

* Nadal używa mocy płynność.

_________________
#DE0000
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Lip 26, 2017 12:18 am

Co... Co jest?
Nagle jej ciało zaczęło zdradzać i dawać sygnały, które... Które zdecydowanie nie pasowały do aktualnej scenerii. Podniecenie? I owszem, w końcu zabiła jednego z wampirów. Ale dlaczego to zmieniało się w chęci... Które nie do końca wypadały? Nie tutaj. Nie teraz. Dziwnie się czuję... Ale... Ale... - aż zaczynało się jej robić cieplej. Przyłożyła dłonie do policzka, nie bardzo wiedząc, co powinna zrobić z tym. Biedaczek... Oh... - coś w jej umyśle podpowiadało, że coś jest nie tak, jednak ten "głos" był zbyt słaby, by przebić się przez świadomość złotookiej. Szkoda... Może nie powinnam była tego robić... I jest mi tak ciepło...
Wtedy właśnie dostrzegła innego wampira. Źrenice rozszerzyły się gwałtownie ze strachu, a ona próbowała się odwrócić, by się obronić. Nie zdążę... Wiedziała, że nie ma szans, dostrzegła go za późno. Jej serce zabiło gwałtowniej, z umysłu i ciała wyparowały wcześniejsze uczucia, by zostać zarazem zastąpione przez strach...
I wtedy zobaczyła, że on upadł. Przełknęła ślinę, czując jak jej ciało zalewa uczucie ulgi i zarazem... Tej świadomości, że było blisko. Było cholernie blisko.
- Dz-dzięki - bąknęła jedynie, zaciskając mocniej dłonie na włóczni i odskakując od pozostałości po wampirze, jak i od tego. Dostał dość mocno. Powinnam zakończyć jego życie. Jednak rozejrzała się najpierw, upewniając się, że nikt nie podchodził do niej. Cholera, co to było przed chwilą? Zdolność? Ktoś inny mnie zaatakował? Tss... Zdecydowała jednak pozostawić go w spokoju. Znaczy się, tego, który chciał ją zabić. Dlaczego? Cóż, uznała, że pocisk dokona tego. Może i głupia decyzja, ale również przeważył na niej jeden fakt - zobaczyła zmagania Garrucha i jego sojusznika z wampirem o dziwnej... Umiejętności. Chyba to był to.
Dlatego też odwróciła się i jeśli nic nie zakłóciłoby jej to, to podbiegłaby tam na odległość jakiś 10 metrów i wyciągnęłaby rękę, skupiając się i rzucając zaklęcie na ich przeciwnika - tym razem dotyczące zapieczętowania umiejętności.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Matei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3309-matei#71332 http://vampireknight.forumpl.net/t3337-matei#71645 http://vampireknight.forumpl.net/t3338-mieszkanie-mateia#71650
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Lip 26, 2017 3:22 pm

Noc chyba nawet była pogoda, w powietrzu unosiły się dźwięki jakiejś taniej muzyki, ale mimo wszystko wpadającej w ucho. Głowa na karku sama zaczynała się poruszać w jej rytm. W dodatku zapach krwi wokół... tej Rudej, ludzi, wampirów... drażnił zmysły, ale i skłaniał do akcji. Odpowiedni bodziec stanął na jego drodze, mógł ją jak i chcącego ją pożreć wampira wyminąć... ale nie miał w zwyczaju wymijać przeszkód. Nie tak uczył go ojciec. Dłoń czująca jeszcze muśnięcia wiatru zacisnęła się na rękojeści ponad metrowej katany. Pochylił się do przodu i ruszył. Raz wyciągnięte ostrze musiało posmakować krwi czyż nie? Otóż tym razem ktoś przeszkodził mu w swoistym rytuale. Cios padł nagle, gdyby wampir miał dech pewnie by mu go zaparło. Pocisk przewiercił się przez mięśnie, ale Matei nie poczuł jak wypada raną wylotową. Krwiopijca odrzucony do tyłu leżał jak trup patrząc przez kilka uderzeń serca Midori w niebo.
Ból... kurweski ból znów zagościł w jego trzewiach. Nowość? Raczej nie, zwłaszcza jeśli ma się tyle żelastwa w ciele co on. Żelastwa które czuł każdą dotykającą obcego materiału komórką. Metal nie ucierpiał bo snajpier obrał sobie celowo czy też nie jego jeszcze "żywe" ciało.
Zacisnął z wolna zęby czując zapach prochu w który obrócił się niedoszły kochanek łowczyni. Nie podchodziła do niego? Matei usiadł obracając upiornie czerwone ślepia w kierunku Midori. Krew zaczynała przesiąkać przez jego ubranie na prawej piersi. Wargi rozchyliły się ukazując białe kły we wściekłym grymasie gdy wampir zorientował się iż został... olany? Myślała, że odwali kitę bo ktoś trafił go nabojem?! Prawie dwumetrowy krwipijca podniósł się z ziemi pochylając się do przodu i ruszył w stronę łowczyni. Katanę nadal trzymał w prawej ręce chociaż nie było mowy by na tę chwilę zamierzał nią jakoś wymachiwać. Pocisk który utkwił mu w łopatce nieco to uniemożliwiał. Miał przecież swoją zmodyfikowaną metalową łapę, którą miał zamiar złapać biedną Midi za nadgarstek ręki w której trzymała swoją włócznię. Ucisk miał połamać jej kości jednak to nie wszystko. Matei nie chciał by ten drugi łowca mieszał się do walki. Trzymając dziewczynę chciał zamachnąć się i rzucić nią o ścianę budynku. Czyli złapać, okręcić się i walnąć jej plecami o ścianę przy okazji łamiąc nadgarstek. Gdyby miał sprawną prawą ręką pewnie od razu wbiłby jej katanę w brzuch... jednak o tym nie było na ten moment mowy.
Zawarczał wściekle wykonując silny rzut łowczynią tak jakby była szmacianą lalką. Ból... oj będzie chciał ją osuszyć. Już czuł jak jego kły wkrótce zacisną się na jej bladej pulsującej teraz szyi, a szkarłatna posoka ugasi pragnienie i dumę.
Powrót do góry Go down
Hrabia Pelethites

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2740-akwizytor#58252 http://vampireknight.forumpl.net/t3294-pelus#71035
Zarejestrował/a : 17/07/2016
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Sie 01, 2017 3:58 pm

Jack wcale nie trafił tak źle, był już leciwy i nie miał jednego oka, więc trochę ciężko i głupio było mu walczyć z kimś młodszym i szybszym. Ot raz za czas przychodzi czas na to, żeby zamiast szukać wyzwania po prostu posiedzieć na kanapie i doglądać swojego pchlego cyrku, który sam się rozwija. Był za mądry, aby walić głową w ścianę, której nawet pociski wielkości puszki po coli nie są w stanie dobrze spenetrować. To zdecydowanie była robota dla jego szefa, który najwyżej go złapie i wyrzuci gdzieś daleko. Chociaż ten był chyba za bardzo zajęty i chyba trzeba było mu pomóc.
Cień na jego oczach zaczął czernieć jeszcze bardziej aby zupełnie go zmylić, a potem sprawił, że cień zaczął ruszać się jakby ktoś próbował go obiec. Ot takie przyciemnienia kątem oka i coś co wyglądało jak jakiś ciemny cuś lecący prosto w jego oko i następny gdzieś niżej. Miał nadzieję, że bezmózgowi został jakiś instynkt samozachowawczy i zmusi go tym do spowolnienia albo zajęcia się walką z wiatrakami. Nie miał co martwić się dźwiękiem i tupaniem, bo genderbend wersja Black Canary, z którą użerał się Pele skutecznie zabiła przyjemność ze słuchania muzyki (zwłaszcza, że akurat dochodziło do dropu). Obracając się i kładąc dłonie na masce wycelował w klatkę piersiową i głowę, aby unieszkodliwić albo wykończyć cel.
Następnie obraca się oddając kilka strzałów w swojego adwersarza. Ot dla zwrócenia uwagi Pelusa dźwiękiem i może iskrami, które się posypią. W erpegach zawsze łatwiej było walczyć dwóch na jednego, z resztą wcale nie różniło się to od jego doświadczenia. Zwłaszcza, że trzeba coś wykończyć szybko i skutecznie.


Pelethites dostał krzykiem pełną mocą, pisk taki jakby wystrzał armaty tuż obok ucha. Siła odrzutu taka jakby tę armatę trzymać. Piszczące ścierwo nie powaliło jednak bohatera, no bo jak to tak? Za to i z jego ust dobiegł wrzaskowark, jakby chciał zwalczyć moc jego krzyku ze swoim piskiem. Dla pewności wsadził wielki, brudny paluch do ucha sprawdzając czy nie leje się z niego krew. Głupio by było aby uszy poszły mu od takiej popierdółki.
Zapierając się nogami i wypychając ciało do przodu, jak Charlie Chaplin. Z wystawioną dłonią próbował dojść do niego przez ten porywisty wiatr, by zablokować mu usta i zmiażdżyć szczękę. Wtedy dopiero ten śmieć będzie piszczeć! Nawet nie myślał, że ten złoczyńca coś mu uczyni! Toż to przecież niemożliwe aby go nie rozerwał i nie wyssał wszystkich jego soków!
Pele czuł ten przyjemny dreszcz emocji i rządzę głodu. Chciał być bohaterem i zatopić kły we wszystkim co uzna za złe, lub Jack powie mu, że jest złe. W sumie to miał nadzieję, że wszyscy tu są źli i będzie mógł ich zabić tak po prostu.
W zależności czy uda im się zabić tego mośka z Jackiem naturalnym jest, że Pele będzie próbował znaleźć inny najbliższy cel. Czyli z tego co wynika pana twardego, którego Jack na chwilę opuścił i olał.

Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 675


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Sie 02, 2017 1:19 pm


Garruch: Użycie klamki było pomysłem błyskotliwym. Wystrzelona kość uderzyła w ciało łowcy, a ten nawet tego nie poczuł. Niemal pół metrowy szpikulec nie złamał się przy tym, jedynie potoczył się cztery metry na lewo od łowcy. W oczach wampira można było dostrzec zdziwienie, które po chwili przerodziło się w szok. Zmienił cel na człowieka, który wyciągnął ponownie pistolet by osłaniać swojego Pana przed ewentualnymi nowymi przeciwnikami. Już wysuwały się kolejne dwa kościane ostrza gdy... Został opleciony dziesiątkami błękitnych nici, a kolce gwałtownie się cofnęły. Podobnie jak kościec tworzący pancerz zaczął się nagle rozpadać. Wampir wpadł w panikę, a jego twarz miała niezapomniany wyraz.
Użyty artefakt:
Złota klamka 1/2 posty działania. 0/4 posty odpoczynku

Midori: Zostałaś ocalona, a chwilowe przerażenie zmyło z Ciebie to co próbował wcześniej zaserwować Tobie martwy wampir. Ponieważ snajperzy wiedzą co robią zostawiłaś swego niedoszłego oprawcę w spokoju. Dostrzegłaś zagrożenie czyhające na Garrucha, więc nieświadoma jego niepodatności na obrażenia uczyniłaś podatnym niczego nie spodziewającego się władcę kości. To jednak nie był koniec. Poczułaś żelazny chwyt na swej dłoni i już po chwili gruchnęłaś plecami o szyję. Poczuć mogłaś metaliczny posmak w ustach, a w oczach przez chwilę zaczęło się dwoić. Jednakże przeciwnik nie trzymał Cię już. Z drugiej strony jedna ręka, którą dzierżyłaś broń, została wyłączona z użytku. Boli niesamowicie i już zaczyna pojawiać się obrzęk. Nadgarstek faktycznie może być zmiażdżony. Przez ból i zaskoczenie upuściłaś włócznię. Leży dobre pięć metrów od Ciebie, a zaledwe trzy metry przed Tobą stoi drżąc Twój przeciwnik.
Użyta magia:
Skrępowanie 1/2 posty działania. 0/2 posty odpoczynku
Pieczętowanie mocy wampira 1/3 posty działania. 1/3 posty możliwości rzucenia. 0/4 posty odpoczynku.

Naven: Postanowiłeś ewakuować się i dokonać przegrupowania. Słusznie czułeś, że coś jest nie tak, lecz nie miałeś okazji jeszcze dostrzec Stukostracha, który zaprezentował Ci się w całej swej szlamowatej okazałości w najmniej sprzyjającym momencie. Właśnie spuściłeś Beretta po linie i chciałeś sam się przypiąć gdy nagle przed Twoimi oczami wyrósł stwór, który nie wyglądał przyjaźnie. Mówiły Ci to jego złowrogo świecące ślepia. Zresztą stwór nie poprzestał jedynie na pokazaniu się, a od razu przeszedł do natarcia rzucając się na Ciebie. Czeka Cię właśnie kąpiel w żywym, niezwykle gęstym i gibkim szlamie. Cokolwiek się wydarzy jedno jest pewne... nie dane Ci będzie tak łatwo opuścić dach. Wampir rozlał się na tobie i ewidentnie chciałby Cię samojeden otoczyć i przygwoździć do podłoża jak jakiś pieprzony Chuck Norris. Na domiar złego palmtop właśnie wydał dźwięk sygnalizujący utratę połączenia z dronem.

Jack: Dokonałeś zmyły na przeciwniku wciąż kontrolując cienie i było to nad wyraz skuteczne. Szamotał się starając odgonić fantomowych przeciwników za każdym razem wykonując takie zamachy, iż szczęściem jest brak musu kosztowania tych kuksańców. Korzystając z chwili wycelowałeś w wampira posiadającego moc fal akustycznych i trafiłeś go w obręcz barkową. Drugi pocisk jednak chybił. Mimo to przeciwnik zamilkł dzięki czemu Pelethites wszedł w niego jak masło by po chwili skierować kroki ku wierzgającemu wampirowi ze stali.
Użyta moc:
Ciemność 2/4 posty działania. 0/7 postów odpoczynku.

Matei: Pocisk dokonał ogromnego spustoszenia w Twoim organicznym ciele. Mimo to nie bacząc na obrażenia wewnętrzne usiadłeś bo zobaczyć jak łowczyni odchodzi uznając Cię najwyraźniej za martwego. Postanowiłeś wyprowadzić ją z błędu. Wstałeś gwałtownie i użyłeś wampirzej szybkości by chwycić łowczynię za nadgarstek. Dziura wielkości pięści Twego ojca dawał wgląd w Twoje wnętrze i jątrzyła ból, który potęgował się z każdym ruchem. Z tego powodu byłeś wolniejszy niż wcześniej. Chwyciłeś jednak łowczynię i cisnąłeś nią o ścianę. Miało to jednak opłakane skutki także i dla Ciebie. Ból i poszerzające się obrażenia wewnętrzne doszły do progu, którego nie powinno się przekraczać. Na Twoim ciele wystąpił krwisty pot i nawet mechaniczne części doznają drgawek. Musisz zadecydować czy kontynuujesz krucjatę ryzykując swe życie czy też dasz za wygraną dając organizmowi czas na dojście do siebie.

Pelethites: Tak... ogłuszyło Cię nieco,a le nie na tyle by powstrzymać. Sprawdziłeś czy uszy nie krwawią i faktycznie z lewego ucha wydobywała się delikatna stróżka posoki. Tego było za wiele! Taki byle jaki skórkomaniec Cię w jakikolwiek sposób zranił? Niedoczekanie jego. Ruszyłeś w kierunku psubrata i w tym momencie padł strzał. Nie słyszałeś go po proawdzie, lecz efekt był widoczny. Twój przeciwnik się zachwiał dostając postrzał w obręcz barkową i przestał drzeć mordę. To był ten moment by pochwycić go w swe ręce i odebrać mu życie. Kolejną ofiarą był stalowy jegomość miotający się na wszystkie strony.

Stukostrach: Widziałeś jak łowca skończył ostrzał i chciał się wycofać. gdybyś był mądry dałbyś mu więcej czasu i odciął zwyczajnie linę albo coś w podobie jednakże u Ciebie działał instynkt pragnienie walki. Zdążył jedynie zrzucić na dół broń gdy zastąpiłeś mu drogę i przypuściłeś atak. Tak po prostu miałby sobie pójść akurat gdy Ty przyszedłeś? niedoczekanie Twoje. Zacząłeś go oblekać i przygniatać jeszcze chwila, dwie i będzie Twój. Przynajmniej tak to wygląda na tę chwilę.
Użyta moc:
Płynność 2/4 posty działania. 0/4 posty odpoczynku.




Kolejność:
Matei - > Midori
Naven -> Stukostrach
Pozostali w dowolnej chwili.
Termin odpisu do 06.08.2017 o 22:00.
Brak odpisu na czas grozi sankcjami.

Powrót do góry Go down
Matei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3309-matei#71332 http://vampireknight.forumpl.net/t3337-matei#71645 http://vampireknight.forumpl.net/t3338-mieszkanie-mateia#71650
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 37


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Sie 02, 2017 4:58 pm

Wydawało się, że pomysł miał całkiem niezły. Rozbroił cholerną łowczynię, coś jej nawet pewnie złamał i... czy on poczuł tę słodką posokę w powietrzu? Wampir niczym rekin poczuł, że dziewczyna chyba przygryzła sobie język czy wargę przez walnięcie o ścianę. Czyż istniał słodszy i bardziej nęcący zapach od tego? Na chwilę przez jego umysł przeszła jednak fala bólu, coś jakby Pele który łapie go za łeb i wali nim o ziemię. Oczywiście ból nie pochodził z głowy... to rana od cholernego pocisku się poszerzyła i zapewne nie pomagał fakt, że kula nadal tkwiła w jego łopatce. Warknięcie połączone z jęknięciem... jednak to nie było wstanie powstrzymać jego furii. W końcu jaki tatuś taki synuś. Różnica była taka, że Pele nie rozumiał chyba że właśnie umiera, a Matei czuł wściekłość, że ludzie stają mu na drodze do misji jaka pcha go przez życie. Trzeba nauczyć tą tutaj manier, a potem ruszyć dalej ku rudowłosej i jej krwi.
Wampir przeniósł katanę do "zdrowej", metalowej łapy i schował ją do pochwy. W takim stanie nie będzie mógł używać ostrza, jednak miał coś znacznie lepszego. W dodatku parę łyków powinno wspomóc jego regenerację... Nie bacząc na nic już w trakcie chowania katany ruszył na opartą o ścianę Midori. Miał zamiar wbić obnażone, białe kły w jej bladą, kuszącą szyję. Nawet jeśli jakimś cudem mu się uda pewnie jej nie zabije... dziura po kuli piekielnie go bolała, ledwo mógł ruszać prawą ręką. Poza tym nie chciał się z nią przepychać bo łowca jak to łowca... pewnie będzie chciała coś mu zrobić. Szkoda, że ludzie nie mogą czasem grzecznie postać w miejscu! Metalowa łapa miała złapać jej szczękę i odkręcić głowę na bok podczas gdy kły zacisnęłyby się na jej szyi.
Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: