IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Sie 29, 2014 4:16 pm

Wampirzyca nie mogła powiedzieć Denshy, że opuszcza Japonię. Nie mogła zdradzić mu swojego dalszego planu. Powiedzieć, że po tym wszystkim jedynym, rozsądnym wyjściem jest zmiana osobowości. Nie zdradziła tego wampirowi z prostej przyczyny – należał do mafii Samuru. Gdyby dostał właśnie na nią zlecenie, bez wątpienia szybko by ją zdradził, wskazując gdzie się ukrywa. Nie mogła sobie na to pozwolić. Nie mogła nikomu w pełni zaufać. Nie ufała samej sobie, a co dopiero Denshy! Poza tym była w nim zakochana… Wiedziała, że gdyby zobaczyła się z nim przed swoim wyjazdem, nie byłaby w stanie opuścić Japonii. Albo zostałaby tutaj dla niego i wtedy Samuru z łatwością by ją znalazł, albo zmuszałaby Denshę do wspólnego wyjazdu. Tak czy siak oba te rozwiązania nie były dobrymi pomysłami. Nie mogła zachować się tak samolubnie i dlatego zniknęła z Japonii na długie dwa lata. Zresztą i tak była przekonana, że dla niego nie znaczy nic. Cierpiał na swoją przypadłość nie odczuwania przyjemności, więc pewnie i tak miał problemy natury emocjonalnej. A Cornelia naprawdę nie potrzebowała zmartwień. Nie mogła do siebie dopuścić Denshy. Sądziła, że jeśli straci go z oczu na ten czas, uczucia po prostu same znikną. Była przecież młodą, zmienną wampirzycą! Grubo się jednak pomyliła. Nie mogła zapomnieć jego drobnych pocałunków, dotyku dłoni na skórze, zawstydzenia, które odczuwała, gdy jego dłoń dotknęła jej kobiecości a językiem wodził po szyi. Nie mogła zapomnieć rozpaczy, jaką czuła, gdy ją odrzucił. Znała jego przypadłość, jednakże swoich poprzednich kochanek nie odrzucał… Było to bolesne i sądziła, że już dawno uporała się z tymi uczuciami. Właściwie dla wampirzycy minęło trochę czasu za granicą. Zapewne jakieś dwa lata… sporo się nauczyła, dowiedziała, choć nadal nie potrafiła panować nad swoją mocą czy głodem. Wiedziała, że właśnie to może ją zdradzić.
Nie wiedziała, że idąc główną ulicą w Zachodniej Dzielnicy od razu spotka Jego. Co rusz widziała Szarych, kręcących się po mieście dwójkami, czasami trójkami, jeśli byli ludźmi. Ale nie chowała się przed nimi. Omijała ich, nie obdarzywszy ich nawet przelotnym spojrzeniem i szła z uniesioną dumnie głową.
Przez jakiś czas miała dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, a później śledzi. Obejrzała się przez ramię… i zamarła. W duchu. Wciąż szła. Spanikowała, choć teraz potrafiła ukrywać swoje emocje pod obojętnością, czasami chłodem. Nieznacznie przyspieszyła, nie dając po sobie poznać, że zorientowała się w czym rzecz. Gdyby nie dostał na nią zlecenia… nie śledziłby ją. Wiedziała już, że to właśnie jego wysłali, by z nią skończyć! Dlaczego to musiał być akurat Densha?! Nie mogła stracić głowy z powodu uczuć i dać się zabić. Znała go. Wiedziała jak postępuję i z jaką powagą traktuje swoją pracę. W starciu nie miała z nim żadnych szans. Był starszy, silniejszy, miał wyższy status krwi… Nie miała żadnych szans.
Wreszcie puściła się biegiem wzdłuż ulicy. Biegła w wampirzym tempie. Wreszcie przebiegła tuż przed jakimś ciężarowym samochodem, czując jak jego pęd szybkości wpada w jej włosy i je targa. Wiedziała, że ominęła zderzenie z nim o mały włosy, ale miała nadzieję, że to chociaż zmyli Denshę. Uciekała przed nim, bo nie widziała innego wyjścia. Aczkolwiek… te wysokie szpilki jakie miała na sobie nie pomagałaby jej biec. Musiała się gdzieś zatrzymać i je zdjąć. Przebiegała właśnie przez kolejną ulicę, kierując się w stronę parków. Może gdzieś tam się ukryje? Ale czy radę? Wampiry miały przecież idealny węch!
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Sie 30, 2014 8:09 pm

Spodziewał się takiej reakcji ze strony Corneli. Ucieczka. Już wcześniej zaplanowała, że bez słowa opuści kraj oraz zapomni o wampirze, który jej pomagał! Samolubny czyn aczkolwiek dała mu naprawdę wiele do myślenia. Z czystym sercem będzie mógł się jej pozbyć, a przynajmniej tak myślał.
Gdy tylko go wyczuła, Densha nie przyspieszył. Szedł swoim tempem, nie zamierzając wzbudzać żadnych podejrzeń u Szarych. Cornelia jest jego ofiarą, nie ich. Dopiero zmienił prędkość, kiedy i ona zaczęła biec. Ludzi nie było za wiele, więcej pojawiało się wampirów, szarych. O tej porze nie jest zbyt bezpiecznie, dlatego też Densha miał szansę na mały popis. Jak tylko Cornelia wybiegła na ulicę i o mały włos nie wpadła pod koła ciężarowki, wampir podbiegł do pojazdu i ponownie zmuszony do rozerwania kimona, wypuścił z pleców dwa pajęcze ramiona. Bez trudu wspiął się na przyczepę, niemal ją przeskakując! Wylądował z gracją i pędem rzucił się w pogoń za ciemnowłosą. Ramiona już miał schowane. W każdym razie doganiał dziewczynę i jak tylko była blisko, ramię zaś poszło w ruch. Tym razem z widocznymi śladami krwi wampira, lecz nie przeszkodziło to w wykonaniu tak zwanego haka na jej nogi w celu powalenia i jeśli tak się stanie, pajęcze ramię wbije się w ziemię tuż obok jej głowy. Tutaj nie było zupełnie nikogo, okolice parku wieczorami są zwykle mijane. Musiał nieco odetchnąć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Sie 30, 2014 10:25 pm

A co, sądził, że wampirzyca stanie, rozprostuje ramiona i będzie nieruchomym celem? Jeszcze może powinna narysować sobie czerwony krzyżyk nad sercem, jako cel dla strzału Denshy. Naprawdę sądził, że ta wampirzyca nie podejmie chociaż walki? Była przecież córką Samuru, w jej żyłach płynęła krew szlachetna, zatem nie powinien się tak dziwić. Uważała, że jest za młoda na śmierć i nie chciała się z nią spotkać. Poza tym nie chciała umierać z rąk mężczyzny, w którym wciąż była zakochana. Przekonała się o tym, gdy wychwyciła go kilka sekund temu. Wszędzie rozpoznałaby ten róg jednorożca, który miał ją przebić za bycie fałszywą dziewicą. Na te wspomnienia omal nie wybuchła śmiechem. Powstrzymała się jednak, skupiając się na ucieczce.
Co jakiś czas odwracała głowę, żeby zerknąć na Denshę. Nie dała się zwieść jego spokojowi i temu, że z początku nie przyspieszył. Dopiero później rzucił się za nią biegiem, a Cornelii biegło się naprawdę ciężko w takich szpilkach. Odwróciła się właśnie po raz drugi i była świadkiem jego mocy. Znów miała tę przyjemność ujrzenia pająkowatych odnóg, dzięki którym bez problemu przeskoczył ciężarówkę. Zaklęła pod nosem, ale nie mogła biec już szybciej, a wampir znacznie się przybliżył. Wyciągnęła swoją broń. Sprawdziła naboje i odbezpieczyła ją w momencie, w którym ramię Denshy chwyciło ją w pół i po prostu powaliło. Przetoczyła się błyskawicznie na plecy, oddając strzał w ciało w momencie, gdy jego ramię wbiło się obok jej głowy. Przeturlała się nieco dalej, by uciec od jego ramienia i usiłowała się podnieść. Ten bieg był orzeźwiający, pobudzający. Przynajmniej dla wampirzycy.
– Przyszedłeś mnie zabić? Będę się bronić, Jednorożcu
Wycharczała, a jej czarne pukle otuliły jej nieco zarumienioną twarz. Nie uśmiechała się, nie miała humoru. Walczyła o swoje życie i pozostawała czujna, by nikt ani nic jej nie zaskoczy. Zacięty wyraz twarzy i powaga w oczach mogła świadczyć o tym, że przez ten czas wydoroślała i dojrzała.
Wycelowała broń w jego ciało. Lufę nakierowała na jego serce, ale... nie była gotowa oddać strzału. Nie potrafiła go zabić i wiedziała o tym doskonale.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Sie 30, 2014 11:57 pm

Odkąd Densha dostał zadanie wyeliminowania Cornelii, to samo zadanie zostało przedstawione Nicholasowi, jako pomocnikowi owemu wampirowi. Nie wiedział do końca, czemu jemu także zlecono to samo, skoro wampir wampira szybciej znajdzie i zabije. Musiał być w tym jakiś cel. Póki co, postanowił robić za obserwatora. Wiedział, gdzie ma szukać Denshy. A przejeżdżając ulicą, podpytywał patrole Szarej Policji. Kilku go widziało, więc miał trop jak do niego dojechać. Tego dnia pracował w cywilu. Przynajmniej za bardzo nie wyróżniał się wśród mundurowych.
Przejeżdżając jedną ulicą, trafił akurat na tę, gdzie zauważył biegnące wampiry. Od razu zakręcił na sąsiednią ulicę, by móc zaparkować przy jakimś ogrodzeniem domu. Wysiadł i ze spokojem ruszył przed siebie, jakoby miał zamiar udawać zwyczajnego człowieka. Strzały oczywiście usłyszał. Warto też wspomnieć, że z ciężarówką się jednak nie widział na danej ulicy.
Dotarł na miejsce i zakręcił, zmierzając prosto w kierunku owej pary. Densha złapał jakąś wampirzycę w swoje sidła, ale czy to była ta, którą mieli złapać i ewentualnie wyeliminować?
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Wrz 04, 2014 7:48 pm

Rozsądne uciekać przed zabójcą, który nie będzie stawiał oporów przed zabiciem osoby być może wiele znaczącej dla niego samego. Densha miał zadanie i musi je wykonać, a że celem okazała się akurat Cornelia, nic na to poradzić nie mógł.
Z łatwością dogonił wampirzycę, po czym zaatakował ją ramieniem. Zdołał powalić wampirzycę ale niestety nie zdążył zareagować na strzał. Poczuł przeszywający ból w prawym ramieniu, jednak nie spowodowało to że wampir nagle się wycofa. Poza tym dostał ze zwykłej broni. Kiedy Cornelia przeturlała się na drugi bok w tym samym momencie zaatakowało drugie ramię Denshy. Celował także w jej ramię co miało na celu przybicia jej do ziemi. Udało się czy nie, wampirzyca zamierzała dalej się bronić.
- Mam takie zadanie, Cornelio. Myślisz, że poszłaś w zapomnienie? - odparł na jej słowa, nie wyglądając wcale na poruszonego. Cornelia naprawdę zapomniała o swoim kompanie, który jej pomagał jak była w potrzebie. A teraz do niego celuje? Nie tłumaczy zniknięcia? Nie, nie była z nim wcale w porządku.
- Masz u mnie mnóstwo długów i wcale nie zamierzasz ich spłacać. - dodał i właśnie w tym czasie doszedł kolejny osobnik. Szary policjant? Dzienny? Den oczywiście nie spojrzał, wyczuł go. Skupił uwagę na Corneli. Zacznie kontynuować gdy tylko dziewczyna powie coś, co będzie można uznać za wytłumaczenie swojego egoistycznego zachowania.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Wrz 06, 2014 2:03 pm

Cornelia sądziła, że Densha pracuje dla Hiro, a nie Samuru. Była pewna, że raczej Hiro nie naśle na nią mordercy w celu zabicia. Sądziła raczej, że gdyby już zlecił takie zadanie, to raczej w celu znalezienia i przesłuchania. Sądziła, że był na tyle rozsądny, by nie zabijać członków własnej rodziny, jeśli nie znał powodów „zemsty” Corneli. Gdyby wiedział, że Samuru ją zgwałcił, a dziewczyna po prostu chciała dokonać tej nietypowej zemsty, może jego kara nie byłaby taka surowa. Może nawet ukarałaby Samuru? Nie, w to wątpiła, bowiem był głową rodu. A zatem stał za tym Samuru? A może jednak Hiro? Nie ważne, liczyło się to, że nie mogła już ufać Denshy. Stał po przeciwnej barykadzie, gotów ją zabić.
Oczywiście, że broń miała zwyczajne pociski. Wampirzyca nie miała odpowiednich kontaktów. Nie znała ludzi, którzy mogliby jej podarować broń anty-wampirzą, więc posiłkowała się zwykłą bronią. Mimo wszystko spełniła swój obowiązek – odwróciła uwagę wampira, zraniła, a zatem powoli zaczęła osłabiać. Przeturlała się po chodniku, by zaraz zeń wstać i po prostu uciec dalej, jednak w tym momencie przebiło ją ramię Denshy. Krzyknęła i z bólu i z zaskoczenia, kiedy ostrze ją przeszyło. Krew szybko zabrudziła jej kamizeleczkę i stanik nabijany ćwiekami, który podkreślał jej kobiece kształty. Oprócz tego nie miała na sobie nic więcej.
– Samuru mnie już nie pamięta. Ty też nie.
Była tylko zleceniem i wrzutem na dupie, którego trzeba było się pozbyć. Spojrzała chłodno w jego oczy, omal nie wybuchając śmiechem na jego następne słowa. Ona także wyczuła obecność jakiegoś człowieka. Nie wiedziała jednak, że jest z Szarej Policji, ale mówiła na tyle cicho, że człowiek na pewno nie mógł jej usłyszeć.
– Gdybym została albo powiedziała, gdzie uciekam, zdradziłbyś mnie. Tak jak teraz. Chcesz mnie zabić. Sądziłam, że nie pracujesz dla Samuru, tylko dla Hiro. Głupia byłam, że Ci ufałam. Dla pieniędzy zrobisz wszystko, co? Zapłacilibyśmy za to oboje, a tak, zapłacę tylko ja. Ale jeszcze nie teraz.
Wytknęła mu. Nie bała się śmierci. Densha mógł zobaczyć łuski, które powoli wstępowały na twarzy i dłoniach dziewczyny. Zebrała odpowiednią ilość śliny, parzącej, piekącej śliny, którą mogłaby się bronić. Nie da się zabić. Nie po to wróciła do Japonii. Nawet jeśli darzyła go jakimś uczuciem, wiedziała, że on nic do niej nie czuł. Więc dlaczego miałaby go oszczędzić, skoro on chciał ją zabić? Nie widziała żadnego powodu.
- Poza tym zapłaciłam Ci za Twoją pomoc.
Przelała pieniądze na jego konto. A raczej robiła to systematycznie, żeby żaden wampir, pracujący dla Samuru, nie zorientował się, że coś jest nie w porządku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Wrz 07, 2014 4:07 pm

Nicholas nie chciał się na razie wtrącać, chyba że zajdzie taka konieczność. Zbliżał się powoli do owej dwójki wampirów, uważając przy tym, by czasem nie oberwać od którejś z tych osób. Wampirzyca miała broń a on nie miał na sobie kamizelki kuloodpornej. Przybył tu raczej by wspomóc Denshę albo dopilnować wykonanie zadania. Dziwiło go, że przydzielono do tego jego osobę a nie wampira. No ale trudno. Skoro już tutaj jest, to chociaż popatrzy i będzie miał o czym raport napisać.
Jaki pech, że wampirzyca mówiła cicho. Nawet jak Nicholas zjawił się w zasięgu ich wzroku, zachowując przy tym odpowiednią i bezpieczną odległość, odezwał się.
- To ona?
Zapytał Denshy, uświadamiając mu o swojej obecności i chcąc otrzymać potwierdzenie. Tym samym przyjrzał się dziewczynie, rozpoznając ją ze zdjęcia. Może i wygląd zmieniła, ale nie twarz. Wzrok miał dobry, więc nie mógł się pomylić.
- Nie przedłużaj sprawy. Zakończ to.
Im dłużej będzie się z nią bawił w kotka i myszkę, to ona mu może uciec przy dobrej okazji. Z obojętnością patrzył na wampirzycę, jakby mało co obchodził go jej los czy zemsty. Zlecenie, to zlecenie. Trzeba je wykonać. Densha o tym wiedział.
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Wrz 13, 2014 9:24 am

Stał za Cornelią do momentu gdy ta bez słowa nie dała dupy w troki i zniknęła bez słowa pożegnania. Densha pierwszy raz poczuł się przedmiotowo i jako honorowy osobnik zamierzał zabić wampirzyce. Niestety japończycy mają to do siebie, że są skłonni skrzywdzić za akt naruszenia ich godności. Zimny naród, ot co. Poza tym Den żył w czasach feudalnej Japonii i z niej wyciągnął oraz wyedukował jak najwięcej zasad postępowania. Niech się wampirzyca zatem z milion razy zastanowi nad tym co uczyniła, a nie robi z siebie wiecznie biedną kobietkę. W dodatku upokorzyła Samuru, a ten nie zamierzał od tak jej zostawić, pokroi ją chociażby za tysiąc lat! Densha skorzystał z okazji i przyjął cel wyeliminowania córki burmistrza także dla własnych celów. Powodu do spotkania z nią i pokazania jak bardzo źle się zachowała w stosunku do kogoś, kto narażał własną skórę dla pomocy. Wszakże Samuru nadal nie wiedział, że zemsta na jego osobie była sponsorowana imieniem Denshy. No ale co poradzić, takie jest życie.
Rana postrzałowa powoli zaczynała się regenerować, choć nadal bolała ale oczywiście nie na tyle, żeby dekoncentrować wampira, toć wyszkolony zabójca i ma umiejętność opanowania się przy jak najbardziej dotkliwym bólu. Oczywiście do pewnych granic. Lodowatym spojrzeniem mierzył Cornelie.
- Oceniasz mnie, nie znając. I tak już wystarczająco się naraziłem pomagając Ci w zemście na panu Kuroiashita. Ty w ramach wdzięczności postanowiłaś uciec bez słowa. - nie było warto męczyć języka na tłumaczenia. Nie potrzebował także jej pieniędzy. Miała je z powrotem przelane, innymi słowy przelew się nie powiódł. Widok łusek także specjalnie go nie przeraził, zamachnął się drugim ramieniem i zamierzał uderzyć nim w głowę Cornelie, a włożył w to spoko siły. Ta małolata może mu co najwyżej na skoczyć jak mały szczeniaczek. I no proszę nadszedł Nicolas. Densha nie zamierzał spuszczać z oka dziewczyny, tak więc wampir swoją uwagą go nie zaszczyci.
- Tak, ona. Cornelia Kuroiashita. Cel okaleczyć i zrobić jej zdjęcia jak będzie już konać na dowód wykonania prawidłowo zadania. - dodał od siebie, uważnie obserwując Cornelie. Zapewne będzie próbowała jakieś sztuczki, ale to się nie uda Densha szybko i skutecznie może ją powalić, no i oczywiście ochronić Nicolasa.
- Najpierw trzeba ją nieco... skatować. - uśmiechnął się po swojemu: dotknął kącików ust palcami unosząc je ku górze, prezentując również przerażający uśmiech wypełniony ostrymi jak szpikulce zębami. Cornelia zna ten uśmiech. Raz już jej go pokazał, a teraz był nakierowany na skromną osobę wampirzycy. Czekamy na ruch młoda damo bo bez niej akcja nie ruszy, czyż nie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Wrz 13, 2014 9:37 pm

Cornelia nigdy świadomie nie chciała potraktować przedmiotowo tego wampira. Ceniła go sobie, była zakochana i wiedziała, że to uczucie wreszcie ją zgubi. Tak jak w tej chwili. Stał nad nią kat, bezlitosny. I naprawdę miałaby mu powiedzieć dokąd się udaje? Po to, żeby ją zdradził? Po to, żeby ją odnalazł w Ameryce i zamordował dla zysku? Dobrze, że zaufała swoim podszeptom. Tyle że one bardziej martwiły się o przyszłość Denshy, niż jej. A tu proszę! Los płata jej figla. Nie sądziła, że wampir byłby zdolny do czegoś takiego. Patrzyła na niego nieustępliwie. Nie da mu tej satysfakcji. Jeśli ma umrzeć, to z godnością. Jakby nie patrzeć w jej żyłach wciąż płynie krew Kuroiaishita, tyle że już wyrzekła się tego rodu. A raczej to ojciec się jej wyrzekł, gdy ją zgwałcił.
Cornelia nie musiała robić z siebie biednej kobietki. Była nią. Densha nigdy nie zrozumie tego, co kobieta czuje, gdy jest gwałcona. Gdy gwałci ją własny ojciec. Gdy zmusza do tego swoich podwładnych, każąc im ją trzymać. Później rozepchnął jej nogi… i reszty można się domyśleć. Dla tak młodej, niewinnej, niedoświadczonej życiowo osobie jaką była wówczas Cornelia, był to cios poniżej pasa. Densha obiecał jej pomóc, ale poniżył ją wcześniej. Nie pamiętał już, jak ją odrzucił, gdy desperacko go potrzebowała? Czego się spodziewał?! Że bez wstydu przyjmie go jako kochana i z lubością rozłoży przed nim nogi? Tak, chciała to z nim zrobić, ale potrzebowała więcej cierpliwości i czułości z jego rąk. Chciała mu się oddać, bo uważała i była święcie przekonana, że sprawi, iż zapomni o tym, co się wydarzyło. Chciała potraktować to jako „swój pierwszy raz”. Cóż, odrzucił ją, poczuła się naprawdę urażona, a teraz chciał ją zabić.
- Dziwisz mi się? Mam doskonały przykład tego, jak można Ci ufać!
Nie przyzna przed nim, że bała się o niego. Już wcześniej mógł zaobserwować to, jaka była przerażona, gdy mówił że pomoże jej uciec. Nie pamiętał tego, prawda? Nie skupiał się na tym, co chciała mu przekazać. Zamknął się w swoim świecie i nie dostrzegał wielu sygnałów, jakie mu przesyłała. Cóż, teraz już nie cofanie czasu. Nie powiedziała już nic pod jego zarzutami. Ale patrzyła twardo w te je chłodne, obojętne oczy. Właściwie to zawsze tak na nią. Jak na dziecko, później na zabawkę i godną pożałowania dziewczynę, która szybko i w niechciany sposób stała się kobietą.
- Dwóch mężczyzn na jedną kobietę? Coś mi to przypomina…
Zawiesiła głos, zerknęła na niego uważnie i zmarszczyła brwi.
- Ach, no przecież! Też mnie zgwałcicie jak tatuś?
Uśmiechnęła się jadowicie i obdarzyła po raz pierwszy człowieka jaszczurzym spojrzeniem. Wysunęła język spomiędzy warg i zasyczała. Oczy zalśniły na niebiesko, by zaraz zmienić kolor na żółty. Potem dostrzegła ruch jego pajęczego ramienia. Odsunęła się, jednak biorąc pod uwagę, że drugie jego ramię było wbite w jej ciało, uskok nie był zbyt finezyjny. Kosztował ją wiele bólu i krwi, ale przynajmniej zminimalizowała uderzenie. Oberwała w skroń, mocno. Miała rozciętą skórę, z której skapywały krople krwi.
- Drań…
Sapnęła, chcąc się pozbierać. Zmrużyła oczy. Ból ćmił delikatnie w głowie po tym ciosie. W dodatku ramię piekło niemiłosiernie. Zacisnęła mocniej dłoń na broni i wycelowała w człowieka. Celowała w tułowie i oddała dwa strzały. Trafi? To się okaże. Może wampir mu pomoże? Liczyła na to, mogłaby się wówczas uwolnić od Denshy i myśleć o ucieczce. Tyle że była osłabiona i jak niby ucieknie? Rzuciła w Denshę bronią, celując w tę jego obojętną, chłodną twarz. Tak, znała ten „uśmiech”. Uśmiechnął się tak do niej tamtej nocy w hotelu. Chciał jej podarować uśmiech, ale był to jedyny, na jaki mógł sobie pozwolić. Wówczas ją nie przerażał. Wydawał jej się uroczy i na swój sposób groteskowo uroczy. Jednak obecna sytuacja nie była zabawna, groteskowa ani urocza.
- Wypchaj się!
Krzyknęła i napluła mu na twarz swoim wrzącym jadem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Wrz 16, 2014 1:09 pm

Słuchając ich rozmowę, Nicholas mógł stwierdzić, że ową dwójkę mogło coś łączyć. Nie wiedział jednak jak wiele i że przez jakiś czas byli sobie bliscy. Teraz jednak to nie miało znaczenia. Dostali zadanie by ją wyeliminować. To sprawa wampirów. De Seville wiedział, że jako człowiek może nie mieć wielkich szans w pokonaniu wampira, ale przy odrobinie dobrej taktyki i wyszukiwania błędów oraz słabości przeciwnika, byłby wstanie go pokonać.
Zamiast gadać, Densha mógłby się wziąć do roboty. Nicholas zmarszczył brwi, słysząc interesujący komentarz wampirzycy. Jakoś nie miał ochoty na gwałcenie tej dziewczyny.
Wampir potwierdził swoimi słowami, że ta ofiara to Cornelia, którą należy wyeliminować. Densha jednak powiedział coś innego. Nicholas nie mógł mu na to teraz zwrócić uwagę, kiedy zobaczył wycelowaną w swoją stronę lufę z broni wampirzycy. Gdy ujrzał jak naciska na spust, odsunął się szybko za Denshę, by nie zdążyła zmienić kierunku wystrzału i trafić w jego osobę. Densha później i tak oberwał z broni.
- Jak chcesz się z nią zabawić, to nie w miejscu publicznym.
Nawet jeżeli znajdowali się w pustej ulicy, to trzeba brać pod uwagę mieszkańców okolic. Świadków przecież nie chcieli. Za dużo byłoby roboty z ogarnianiem "bałaganu".
- I do mnie jednak dotarło, że ten cel ma zostać usunięty. Bez żadnych zabaw.
Parę strzałów i po sprawie. Tak wolał Nicholas załatwiać interesy. Nawet wyjął broń i wyłonił się z ukrycia i wycelował w głowę wampirzycy. Tak jakby w odwecie za wcześniejsze jej próby zabicia jego osoby.
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Wrz 28, 2014 9:01 pm

Nadal nie rozumie swojego postępowania. Densha uznał, że dziewczyna wykorzystała jego dobroć, a później uciekła. Nie żeby się tym zbytnio przejmował, ale uznał owy fakt za nieprzyjemny. Cornelia w pewnym stopniu go zdradziła, nie on ją... a przynajmniej do tej pory.
- Gdybyś nie podkuliła ogona i nie dała nogę za granicę albo chociaż... mógłbym Ci towarzyszyć. Cała sytuacja wyglądałaby całkiem inaczej. - wyjaśnił, mając już właściwie po dziurki w nosie tej rozmowy. Cornelia i tak nadal uważa, że w stu procentach winny wszystkiemu jest Densha, a nie ona. Ale z drugiej strony, gdy tak patrzył na tą... kobietę. Ciężko było ją od tak... krzywdzić. Czyżby dopadła go słabość? I nie, raczej do gwałtu nie dojdzie. Zna przypadłość Denshy. No i nie zamierzał tego komentować, przecież gówniara wycelowała w Nicolasa z broni. Czy ona myśli, że jej się uda? Densha po uderzeniu w głowę, uderzył wampirzycę w ramię, żeby wytrącić jej broń z ręki zanim oddała strzał.
- Nie denerwuj się, Nicolasie. Zdążymy ją... zabić. - no i masz! Ostanie słowo ciężko przeszło przez gardło! Wampir przestał się uśmiechać po swojemu, zacisnął szczęki, obnażając ostre zęby. Zabić? Od tak? Ślina jaka została wycelowana w twarz Dena, została na rękawie bowiem wampir zdąrzył się zasłonić. W dodatku jego "pomocnik" celował już w Cornelie. Jeśli strzeli, będzie po wszystkim, a jak zabroni... ona nadal będzie żyła.
- Nie zabijaj jej jeszcze! - niemal ryknął na Nicolasa i jeżeli ten nic nie uczyni, Densha postara się odebrać mu broń. Tymczasem ramiona zostaną wyciągnięte z ciała Corneli.
- Uciekaj, Cornelio. - syknął do wampirzycy, dając szansę. Skorzysta? Bo Densha naprawdę już drugi raz się nie rozmyśli, a było mu po prostu szkoda małolaty. Chyba jest zbyt już stary na swoją morderczą fuchę...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Wrz 30, 2014 1:12 pm

Najwyraźniej zbyt szybko nie dojdą do porozumienia. Każde z nich miało poniekąd rację. Aczkolwiek każde oceniało to na swój własny sposób. A obecna chwila nie pomagała niczego rozwiązać. Wręcz przeciwnie! Densha pragnął ją zabić, a Cornelia chciała się bronić za wszelką cenę. Był to odruch, jaki posiada każda myśląca, żywa jednostka. Może i była wampirem, jej serce praktycznie było martwe, ale wciąż można ją określić jako istotę żywą. Niezależni od uczuć, jakimi obdarzała Denshę nie da mu się zabić. Nie w takim miejscu, nie w tak żałosny sposób i nie przez marnego, nic nie znaczącego człowieka. Wolałaby zostać sam na sam z Denshą, patrzeć mu w oczy i widzieć… właściwie to co? Był ćwiczony na mordercę! Naprawdę była tak naiwna, by ujrzeć w jego oczach jakiekolwiek uczucia? Chyba miała zbyt wysokie mniemanie o sobie.
– Nie ważne, co powiemy, widzimy tylko własną prawdę.
Zakończyła jego wypowiedź. Naprawdę nie miała siły na takie dyskusje. Jej ranne ramiona dawały się we znaki. Krew wypływała z niegłębokich ran, osłabiając wampirzycę. Była stosunkowo młoda, a jej niska krew nie zapewniała szybkiej regeneracji. Zresztą pajęcze odnóża wampira wciąż tkwiły w jej ciele, uniemożliwiając jakąkolwiek regenerację.
– Zamknij się!
Warknęła w stronę człowieka, który znów trącał się w nieswoje sprawy. Obnażyła drapieżnie kły, a jej oczy zalśniły karmazynem. Ten człowiek działał jej na nerwy! Najchętniej rozszarpałaby go na strzępy. Nie mogła ukryć zdziwienia, że człowiek, zwyczajny(!) człowiek uniknął pocisków, które oddała w z wampirze zwinnością! Może pochodził z Matrixa?! Najwyraźniej, skoro uniknął takich pocisków. A jak wiadomo kula leci z ogromną szybkością. Nim odpowiedni impuls dotrze do umysłu człowieka, jest za późno. Najwyraźniej Nicolas nie jest człowiekiem! Nawet Densha, który jest wampirem nie dał rady uniknąć pocisków…
– Nie jestem Twoim pieprzonym celem, tchórzu! Myślisz, że masz jaja, bo chowasz się za wampirem?!
Roześmiała się, choć był to śmiech wymuszony. Bardziej histeryczny… Słowa człowieka z minuty na minuty ją drażniły. Po co się przypałętał, skoro Densha już się tym zajął? Gdyby odważył się na samodzielne starcie z wampirzycą, nie miałby szans, a tak zgrywa bohatera!
Jednak gdy człowiek odbezpieczył broń i w nią wymierzył, zaczęła się szamotać. Rany się powiększały, ale nie zamierzała być łatwym celem. Drgnęła, słysząc krzyk Denshy. Nie zabijać? Chciał ją pierw torturować? Spojrzała na niego rozszerzonymi, przerażonymi wręcz oczami. Skrzywiła się i jęknęła, gdy Densha wyciągnął z jej ciała swoje odnóża. Przymknęła na chwilę oczy, by złapać oddech, ale jego szept szybko ją otrzeźwił. Nie musiał powtarzać jej dwa razy! Pozbierała się w wampirzym tempie i przyciskając oraz uciskając dłońmi swoje rany uciekła. Jednak nie za daleko. Wiedziała, że Densha ją wyczuje. Na to liczyła. Skryła się za rogiem, minąwszy trzy przecznice. Zresztą kręciło jej się w głowie i potrzebowała chwili, aby krwawienie z ran ustało. Oparła się plecami o ścianę starego budynku i zjechała na chodnik, na którym przykucnęła. Czy Densha się pojawi? I to sam...? Zaczęła się teraz zastanawiać dlaczego w ogóle jej pomógł. Przecież... znów ryzykował swoim życiem!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Paź 04, 2014 10:59 am

Koleżanka najwyraźniej nie wzięła pod uwagę posta kolegi, który wspomniał o próbie wytrącenia jej broni z ręki, więc istniała szansa, że nie trafiła. To także mogło pomóc człowiekowi schować się za wampirem. Bo wiedział, że ten od strzał nie umrze, jeżeli były zwykłymi pociskami.
Zachowanie Denshy było w sumie zaskakujące. Nicholas wycelował w odwecie na wampirzycę, a ten zamierzał jej teraz pomóc? Broni nie dał sobie zabrać, ale Densha mógł ją złapać i co najwyżej zmienić tor celowania. Strzałów nie było. Nicholas patrzył na twarz wampira z zaskoczeniem i gniewem.
- Co Ty wyczyniasz?! Pozwalasz jej uciec, kiedy można było ją raz dwa usunąć?!
Normalnie nie do pomyślenia. Samuru nie będzie z tego zadowolony, jeżeli dowie o zaistniałej sytuacji. Dla Denshy może się to źle skończyć. Chyba zdawał sobie z tego sprawę.
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Paź 11, 2014 7:42 pm

Cornelia ma naprawdę szczęście. Densha okazał się na tyle litościwy, a przede wszystkim kierował się uczuciem żeby nie skrzywdzić kogoś, komu tak pomagał i za bardzo się naraził. I ma zaprzepaścić owe narażenie na jakiś bezsensowny mord z powodu czyjegoś kaprysu? Wampirzyca dość ranna mogła pozbierać się i uciec, a jeśli Nicolas chciał coś zrobić w tej chwili Densha mu zabroni. A co do samego wampira musiał schować pajęcze ramiona, odczuwał już bowiem lekkie zmęczenie.
- Podnosisz na mnie głos, człowieku? - uniósł brew wampir, wpatrując się ponurym wzrokiem w postać Szarego. W dodatku wyczuwał obecność Cornelii. Czyżby czekała na niego? Aż tak jest niepoważna? Powinna uciekać!
- Wycofaj się, Nicolasie, a wtedy nie oberwiesz i Ty. - dodał po czasie, licząc iż człowiek postąpi tak, jak wampir mówi. Jeśli nie, będzie musiał mieć na karku Denshe.
Ale tak czy siak, odsunął się nieco, żeby skierować się tam, gdzie schowała się wampirzyca. Ciekawe czy Szary odważył się za nim iść... w każdym razie Densha musiał znaleźć się przy Corneli, żeby sprawdzić jej stan.
- Zabiorę Cię stąd w bezpieczne miejsce. - szepnął do Corn, zerkając przez ramię i oczywiście był czujny. Jak Nicolas podejdzie, Den zaatakuje i wykasuje mu pamięć. Właściwie liczył na to. I co na to wszystko ma do powiedzenia nasza biedna ofiara okrutnego świata?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Paź 18, 2014 12:16 pm

Pierwszy raz Cornelia mogłaby się zgodzić z Nicolasem. Zachowanie Denshy było zaskakujące. Nie przypuszczała, że mógłby pozwolić jej uciec. Nawet jej w tym pomógł! Ten człowiek mógł ją porządnie zranić tą bronią. Może nie zabić, bo była to najzwyklejsza broń na świecie, ale osłabić zdecydowanie mógł. Densha jej pomógł, i ciemnowłosa nie potrafiła zrozumieć jego motywu. Dlaczego to zrobił? Po to, by samodzielnie ją wykończyć w ramach zemsty za to, że mu nie powiedziała, że opuszcza Japonię? Była przerażona. Zarówno samym ojcem, jak i swoją zemstą na nim. Była przerażona tym, co zaszło między nią o wampirem w hotelowym pokoju. To uderzyło w nią ze zdwojoną siłą i zapragnęła po prostu uciec jak najdalej, by dorosnąć, dojrzeć, zrozumieć pewne rzeczy i nauczyć się żyć. A przecież najlepszym nauczycielem jest życie! Densha na pewno zdawał sobie z tego sprawę.
Gdy się zebrała i dała dupę w troki, do jej uszu dobiegł krzyk ludzkiego mężczyzny. Aż drgnęła. Samuru naprawdę był bezwzględny, skoro wydał wyrok śmierci na córce, którą wcześniej zgwałcił. Żałowała, że kiedykolwiek go poznała i odwiedziła. Acz z drugiej strony, gdyby do tego nie doszło nie poznałaby Denshy.
Dalszej rozmowy między panami już nie słyszała. Schowała się za rogiem trzeciej ulicy, wiedząc że wampir na pewno ją wytropi. Wciąż krwawiła, a wampirze zmysły były wyostrzone. Nie było trudne udać się za wonią krwi, która doprowadzi do Corneli. Dziewczyna nie musiała długo czekać na pojawienie się wampira. Spojrzała na niego odważnie. Nie była już tą przerażoną i zagubioną dziewczyną sprzed dwóch lat. Dorosła i nie była już małą dziewczynką.
– Wykasowałeś mu wspomnienia?
Były to pierwsze słowa, jakie do niego skierowała. Sama co jakiś czas zerkała w stronę, z której wampir przybył. Co zrobi człowiek? Uda się za nimi z bronią w gotowości do zamordowania dwóch wampirów? Cornelia była na liście, ale za Denshę mógł zawisnąć. Nikt nie uwierzy przecież słowom człowieka… Densha zawsze był posłuszny.
– Czemu to zrobiłeś? Teraz Samuru i Tobie nie da żyć! Właśnie po to wyjechałam z Japonii, żebyś miał święty spokój!
Nie była to cała prawda, ale o reszcie powodów nie musiał przecież wiedzieć. O tym chociażby, że chciała dorosnąć i o nim zapomnieć…
- Wybacz za tę ranę.
Wyciągnęła doń rękę i dotknęła zakrwawionego miejsca na kimonie wampira. Rana już pewni się zagoiła. Szybko cofnęła rękę.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Paź 18, 2014 7:36 pm

Densha chyba nie wiedział co robił. Mógł przecież złapać wampirzycę i zamknąć w lochach. Dopiero tam odwiedzać, bawić się tak dalej. A nie przeciągać sprawę na ulicy. Dlatego też Nicholas podjął decyzję o zrealizowaniu zadania natychmiast. Unicestwienie Cornelii. Wampir jednak w tym przeszkodził, pozwalając wampirzycy uciec. De Seville stawiał się, ale nie był głupi. Jako człowiek, nie mógł sobie w tej jednostce pozwalać na więcej. Słaby, ale za to w głowie miał poukładane.
- W porządku.
Opuścił broń i cofnął się, widząc za chwilę jak wampir zmierza w kierunku uliczki, za którą schowała się wampirzyca. Albo tam była, albo pognał za nią. Nie interesowało to już człowieka. Schował broń i wrócił do swojego samochodu, którym odpuścił miejsce przebywania, wracając do siedziby.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Paź 26, 2014 7:26 pm

Niestety Cornelia wpakowała się w niezłe tarapaty i Densha zamierzał ją ochronić, jak jej już to wcześniej obiecał. Przecież nie mógł złamać danej obietnicy! Tym bardziej, że rozbudziła w nim nowe doznania! I owszem, mógł zaskoczyć. Lecz właśnie taki jest ten jednoróg... no i musiał chronić swoją (nie)dziewice.
Skoro Nicolas odpuścił sobie, wampiry zostały same. Densha mógł odetchnąć oraz zająć się ranną przez niego samego wampirzycą.
- Nie trzeba. Ten dzieciak i tak ma kłopoty. - odparł na pytanie wampirzycy, patrząc na nią swoim przenikliwym spojrzeniem. Cóż... nawet wyraziła troskę. Gdyby Densha mógł się normalnie uśmiechać. Przykucnął do Corneli, chcąc spojrzeć na krwawiące rany.
- Służę Hiro, Cornelio, Samuru tylko zlecił mi zadanie. Nie ma prawa mi nic zrobić, a jeśli nawet... myślisz, że tak łatwo się poddam? - uspokoi ją trochę? Liczył na to. Chociaż ta i tak zmartwiła się raną wampira, na co ten machnął ręką. Nic wielkiego w porównaniu z tym co miał na plecach po wyjściu pajęczych ramion...
- Raczej martwię się Twoimi ranami. Zaprowadzę nas do bezpiecznego miejsca. Dasz radę iść? - i jak ją tutaj zabić? Przez ten czas nieobecności naprawdę stała się prawdziwą kobietą. Wyciągnął dłoń żeby dotknąć jej policzka. Naprawdę mogła od tak wyjechać? Wstał z ziemi, po czym wyciągnął rękę w stronę ciemnowłosej. Chciał naprawdę jej pomóc i to nie tylko wstać, chciał jej pomóc w całym wampirzym, zagubionym życiu. Zgodzi się? Zobaczymy...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Paź 27, 2014 12:06 pm

Cornelia nie bardzo mogła uwierzyć, że Densha od tak zmienił o niej zdanie i zapragnął jej pomóc. A jeśli to była tylko sztuczka. Nie mogła sobie przecież pozwolić na jakiś błąd. Jednak z drugiej strony znała Denshę, wiedziała, jaki jest naprawdę. Co prawda nie znali się długo, jednak w najtrudniejszych chwilach starał się pomóc. Wbrew zdrowemu rozsądkowi pomógł jej nawet w przygotowaniu zemsty. Cornelia wiedziała, że nie do końca dopracowała ten plan, ale Densha się nie odzywał. Pozwolił jej popełnić te błędy, nauczyć się na nich, wyciągnąć jakieś wnioski, by następnym razem poszło jej znacznie lepiej. Ale wciąż nad nią czuwał i gdyby nie postanowiła wyjechać, zapewne zająłby się nią bez słowa. Ale to już nie miało większego znaczenia. Cornelia się zmieniła i nie była już niczego nieświadomym dzieckiem. Stała się kobietą z krwi i kości. Musiała niechętnie przyznać, że Samuru maczał w tym paluchy.
– Dlatego, że zawalił misję?
Domyśliła się od razu. Może i nienawidziła tego chłopaka, bo chciał ją zabić, ale teraz było jej go żal. Musiał zapłacić za jej błędy, bo nie udało jej się zabić Samuru póki miała okazję. Jednak była z siebie dumna, że w tak perfidny sposób uwiodła Samuru. W życiu nie przypuszczała, że jest taki łatwy.
Zasłoniła nieco rany, gdy kucnął, by im się przyjrzeć. Nie chciała jego współczucia. Rany nie wyglądały zbyt pięknie, straciła sporo krwi, ale to jej nie zabije. Opatrzy się na spokojnie, kiedy znajdzie się w jakimś bezpiecznym, opuszczonym domu w slumsach.
– Które prawie wykonałeś…
Wpadła mu cicho w słowo, po czym zacisnęła wargi. Pokręciła z niedowierzaniem głową.
– Nie wątpię w Twoje zdolności, ale ten wampir… on nie ma uczuć, szacunku dla nikogo poza sobą. Zabiłby Cię bez wahania, gdyby nie to, że pracujesz dla Hira.
Tego była pewna i tylko to chroniło go przed prawdziwym gniewem Samuru. Nie rzuci się na niego osobiście, bo przecież Densha nie był wart samego Wodza, ale będzie wysyłał marnych ludzi, by po prostu uprzykrzyć mu życie do takiego stopnia, by wydał wreszcie Cornelię.
– Sprawi, że zapragniesz mnie wydać w jego ręce. A on już postara… żeby się zemścić.
Prychnęła, a w jej oczach pojawiła się czysta nienawiść względem ojca. Nie bała się już go. Wiedziała, że w jego żyłach płynęła czerwona, nie niebieska, wampirza, najzwyklejsza krew, którą da się z niego utoczyć. Da się go zranić! Nie był przecież nieśmiertelny…
– To nic. Zagoją się.
Zbyła jego słowa i wzruszyła ramionami. Gdy wykonała ten gest, ból przeszył jej ranę w ramieniu, ale nie pokazała tego po sobie. Zacisnęła jedynie dzielnie wargi i wypuściła głośno powietrze z płuc. To pomagało.
– I tak przysporzyłam Ci już kłopotów. Miałam zamiar znaleźć jakąś opuszczoną ruderę w…
Urwała, bo wyciągnął ku niej dłoń i pogłaskał po policzku. Spojrzała na niego niepewnie, jak dziki, nieokiełznany zwierz, który nie bardzo wie, czego się spodziewać po nowym właścicielu. Zignorowała jednak to ciepłe uczucie i odepchnęła to. Był po prostu miły i nic więcej.
– Tak, dam radę iść.
Skapitulowała jednak. Wpatrywała się chwilę w jego wyciągniętą dłoń, jakby znajdowały się jadowite pająki, ale w ostateczności przyjęła jego pomoc. Stanęła na własnych nogach i zakręciło jej się w głowie. Musiała dłonią oprzeć się o ścianę za sobą, inaczej by się przewróciła.
– Tylko daj mi chwilę…
Chciała poczekać aż zawroty głowy miną. Nie chciała, by miał ją miękką kobietę, okazującą swoje słabości.
Powrót do góry Go down
Densha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1299-densha#23707 http://vampireknight.forumpl.net/t2562-densha#54245
Zarejestrował/a : 27/12/2013
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Lis 02, 2014 2:00 pm

Skinął głową na pytanie Cornelii. Nieważne czy ma usuniętą pamięć czy nie, Samuru i tak go ukaże i także nieważne, że Nicolas ich wyda. Chłopak ma poważne kłopoty, ale to już nie problem Denshy. Mógł sobie odpuścić misję, wysłać kogoś innego albo wezwać wsparcie. Nie zrobił tego, jego kłopot.
- Oczywiście, zabiłby nawet nie swoimi rękoma. Ale jak mówię, bądź spokojna. - mówił tonem naprawdę przepełnionym pewnością. Cornelia nie zostanie już przez Denshe oszukana, a w razie kłopotów, mają jeszcze Hiro do pomocy. Kwestii Samuru już nie poruszał. Teraz trzeba się pozbierać, uciec z owego miejsca.
- Nie zamieszkasz w żadnej ruderze, Cornelio. Nie zasługujesz na to. Tak jak Ci obiecałem, zamierzam pomagać Twojej osobie. - i mogła się zdziwić jego podejściem, dlatego starał się być jak najbardziej ostrożny i miło, że skorzystała z jego pomocy.
- Za chwilę mogą być tutaj szarzy, idziemy. Trzymaj się mnie. - polecił, podając jej swoje ramię jako podporę, ale i tak musieli udać się taksówką w rejony granicy miasta. Dalej jakoś dotrą pieszo...

zt x2
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 19, 2015 7:57 pm

To miejsce nie zachęcało do zwiedzania zresztą co się dziwić. Garruch idąc po ulicy napotkał parę ciekawskich wampirów, które z daleka wyniuchały od niego krew wampira i sobie poszły. Zresztą sam wygląd wielkoluda odstraszał niedoszłych zbirów co chcieli uszczknąć trochę jego krwi.
Łowca nie czuł zapachu krwi ludzkiej co raczej dobrze świadczyło o przezorności ludzi. Była godzina 21, a więc było chłodno i ciemno. Głodne wampiry poszukiwały ofiar, ale zapewne wszystko odbywało się w blokach, albo gdzieś w barach. Przeważnie krew D i E nie byli wybredni. Mogli ukąsić nawet pijanego i zarzyganego klienta. Było im wszystko jedno.
Garruch wreszcie stanął opierając się róg budynku na skrzyżowaniu. Stamtąd zaczął obserwować swoje przyszłe 'ofiary'. Chciał złapać dwóch z krwi D, któż stali w grupie wraz z dwoma na poziome E.
Najpierw jednak trzeba było ich poobserwować.
Tamci wyczuli tylko nikły zapach wampira B, więc nie przejmowali się zbytnio osobą po drugiej stronie ulicy zresztą obróconego w inną stronę, niż oni stali. Mu jednak wystarczył sam zapach. Stał pod wiatr, który niósł mu ich zapach...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 19, 2015 10:52 pm

Już od kilku dni nie widział co robić. Chodził z miejsca na miejsce, nie mogąc znaleźć przytulnego gniazdka, w którym mógłby wreszcie odpocząć. Nawet przebywanie w Akademii go męczyło. Miał wrażenia, że szkoła zamieniła się w jakąś klatkę. Było tam za dużo ścian i ograniczeń. Ostatnio zdecydowanie wolał otwarte przestrzenie. Dlatego dziwił się, gdy zauważył, dokąd poniosły go nogi. Czuł się beznadziejnie. Już od jakiegoś czasu odczuwał głód. Na początku próbował stłumić głód, jedząc ludzkie potrawy. Działo. Przez chwilę. Za małą chwilę. Im bardziej próbował walczyć z instynktem, tym gorzej się czuł. Próbował trzymać się jak najdalej od ludzi. Ich zapach, cholernie go irytował. Teraz, będąc na ulicy, nie wiedział co zrobić. Zawrócić? Iść dalej?
Zauważył jakiegoś wysokiego mężczyznę, zmierzającego w bliżej nieokreślonym kierunku. Czyżby już go kiedyś spotkał. W pamięci próbował odszukać wspólne wspomnienie. Niby coś świtało w pamięci, jednak to było za mało. Nim zdążył się zorientować, co robi, już podążał za wielkoludem. Woń była tak kusząca, że nie zdołał się oprzeć pokusie. Niedługo będzie się ślinił jak pies... John od tak dawna nie pił krwi, że coraz bardziej nie panował nawet nad własnymi myślami. Zaczął biec w kierunku Garrucha. Chciał zatopić zęby w jego szyi i wypić całą krew, jaką te ciało zgromadziło. Nie interesowało go, że blisko znajdowały się inne wampiry. Całkowicie je ignorował, a nawet ich nie zauważył. Skoczył na łowcę. Co miało to dać? Element zaskoczenia dawno stracił. Nie bardzo starał się o to, by zachować ciszę.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Mar 20, 2015 7:08 am

Trudno było podejść łowcę, który zdawał sobie sprawę z tego, że otaczają go wampiry. Tym bardziej jeśli ktoś nie zachowuje nawet odrobiny pozorów i idzie bezpośrednio za nim. Poza tym wyczulony nos i bystry wzrok zauważył w gościu oznaki głodu. Garruch nie patrząc na niego wyczekał moment ataku nie ruszając się, aż nie chłopak nie wyskoczył. Taki perfidny atak odparłby nawet dwudziestoletni łowca, który dopiero co nauczył się tego fachu. Wystarczyło lekko się uchylić przed rękami i było po sprawie.
Ale nie, Garruch był tak starym łowcą, że nie zamierzał się uchylać, a po prostu się obrócił i 'wystrzelił' dłonią w gardziel chłopaka o mało nie miażdżąc mu krtani. Stalowa rękawica zacisnęła się w żelaznym uścisku.
-To będzie prostsze, niż myślałem...-Stwierdził sam do siebie suchym i niskim tonem, po czym nieco się zaśmiał. Trzymał chłopaka w powietrzu za same gardło. Przecież nie będzie się dusił, bo nie potrzebuje powietrza do życia, a tak przynajmniej był w stanie trzymać jego 'pysk' daleko od siebie. Jonathan czuł, że jego siła nie jest w stanie równać się z siłą łowcy, pomimo tego, iż powinien mieć mniej więcej tyle samo siły przez jego wampiryzm.
Wampiry po drugiej stronie ulicy zauważyli co się dzieje i czmychnęli czym prędzej znikając w uliczce. Kiedy inkwizytor to zauważył, jeszcze mocniej zacisnął dłoń, po czym poluźnił ją.
-Masz szczęście, że mi się przydasz...-Garruch nie był zachwycony tym faktem, ale cóż poradzić. Nawet jeśli chłopak coś próbował powiedzieć, przez zaciśniętą dłoń na gardle bardzo ciężko było coś powiedzieć.
-A więc zrobimy tak. Ja Cie postawię na ziemi, a Ty nie zrobisz nic głupiego. Ewentualnie mogę połamać Ci nogi...
Poczekał, aż wampir przyjmie jego słowa do świadomości, a potem nagle go puścił...
Łowca już był gotowy na wykonanie groźby. On na pewno nie żartował sobie z tym łamaniem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 227


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Mar 20, 2015 8:15 pm

Na ulicy zrobiło się pusto. Pozostał tylko Jonathan i łowca. W sumie dobrze, że tamta grupka wampirów uciekła, skoro nie mogli pomóc. Przynajmniej nie będą się gapić, jak blondyn nieudolnie próbuje zjeść Olbrzyma. To jak bawienie się butlą z gazem i zapałkami jednocześnie. Cholernie niebezpiecznie. Już teraz wynik był wręcz oczywisty. Szansa na wygraną wynosiła równe zero, a nawet i poniżej. Dziwił się, kiedy ten złapał go za gardło. Raczej spodziewał się uniku. Ten ruch zdecydowanie mu się nie podobał. Warknął, niczym przestraszone zwierzę.
W ogóle nie docierały do niego słowa wypowiedziane przez Garrucha. Jednym uchem wpadały, a drugim wypadały. Głód całkowicie nim zawładnął. Nie myślał nawet o tym, że w jednej chwili ten Olbrzym jest w stanie go zabić. Chciał krwi i tylko to zajmowało jego myśli. Rozmowa na nic się nie zda. John próbując jakoś się uwolnić, kopał nogami w łowce. Wlepił w niego swoje czarne ślepia, które w ciągu jednej sekundy zmieniły swoją barwę na szkarłatną. Nie był w stanie nic powiedzieć. Nawet, gdyby nie miał ściśniętego gardła, to potrafiłby tylko warczeć. Chyba już nigdy więcej nie będzie mógł pozwolić sobie na taką dietę. Brak krwi dla wampira jednak nie jest taki dobry...  Myślał, że zdoła stłumić głód, jedząc normalne jedzenie, niestety się pomylił. Teraz widać tego okropne efekty. Stracił całkowicie panowanie nad sobą. I raczej go nie odzyska, jeśli nie dostanie krwi. Upadek na ziemię go zaskoczył. Co z tego, że wcześniej łowca mówił o tym, że go puści, jeśli ten nie będzie nic kombinował. I ta informacja w ogóle do niego nie dotarła. Korzystając z okazji, ponownie rzucił się na człowieka. Tym razem celem ataku stały się nogi. Chciał powalić Garrucha. Bardzo mądrze, bardzo...
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 957


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pią Mar 20, 2015 9:16 pm

Bardzo mądrze, szczególnie kiedy ktoś ma okute buty stalą...
Garruch i tak zrobił sus do tyłu i tym razem posłużył się telekinezą. Tak będzie bezpieczniej dla niego i dla wampira. I tak ledwie się powstrzymał przed połamaniem mu nóg. Potrafił jednak odróżnić wampira poczytalnego od niepoczytalnego. Chyba nie było sensu tutaj go przesłuchiwać. Z ciężkim sercem odłożył swoje sadystyczne metody na bok i po prostu powlókł za sobą, a raczej w powietrzu rzucającego się chłopaka.
Stary łowca nie rozpoznał w nim kogoś znajomego za sprawą tego, iż zbytnio nie interesowali go ludzie, a tym bardziej tacy młodzi. Teraz jednak młodzieniec stanowił problem i dlatego trzeba się nim zająć.
Kierunek? Oświata oczywiście?
Garruch nie był idiotą i czuł jego krew D. Był na głodzie, ale sam nie zamierzał go karmić. Jego krew była tak skażona krwią wampirów, że zapewne raczej mu nie posmakowałaby.
Co zamierzał więc? Z tego co wiedział były te całe tabletki, które imitowały krew. Gdzieś w oświacie na pewno się jakieś znajdą... I wtedy pogada z tym wymoczkiem. Albo w końcu da upust sobie i połamie mu kończyny....
zt x2

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Lis 28, 2016 5:32 am

Anastasja spędziła w szpitalu naprawdę długi czas, ponad 3 miesiące? Już nawet sama przestała liczyć ile czasu tam spędziła. Miała wiele czasu do przemyśleń i swoich własnych postępowań. Początkowo nawet wizyty u psychologa nie była dla niej dobrą wizją lecz z czasem coś się zmieniło. Po tym jak się okazało co jest z chłopakiem załamała się kompletnie. Dotarło do niej jak zachowała się bezmyślnie. Po pewnym czasie otworzyła się przed psychologiem, sama nie wiedziała jak to się stało jednak była poprawa.
Koszmary nie ustąpiły oczywiście jednak jej psychika była nieco podniesiona. Oczywiście do końca życia będzie miała kogoś na sumieniu. O dziwo nawet zaprzyjaźniła się z pielęgniarkami, polubiła z nimi rozmowę. Anastasja zmieniła się nieco...złagodniała. Pomimo tego, że nadal miała cięty język, twarde charakter i ręce to jednak stała się otwarta na nowe uczucia. Jej druga strona obudziła się.
Wyszła w końcu ze szpitala czując się znacznie lepiej jednak co dalej? Nie miała zupełnie pojęcia. Wybrała dość długi spacer, stwierdziła, że tyle czasu była w szpitalu to należy jej się przebywanie na świeżym powietrzu ile tylko zechce. Znalazła się za jakiś czas na głównej ulicy i chyba nawet ja pamięta. Była tu już jakiś czas. Wyjęła telefon i zadzwoniła to matki. Musiała w końcu powiedzieć, że wszystko z nią w porządku. Tęskniła za Ukrainą, znajomymi.
Po kilku minutowej rozmowie rozłączyła się i schowała telefon idąc dalej przed siebie.
Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: