IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 5:31 pm

Takanori wrócił zza granicy do ojczyzny kilka dni temu. Spokojnie odetchnął wampir świeżym powietrzem jednakże miał ochotę przejść się po dzielnicy mieszkalnej po głównej ulicy chcąc rozerwać po ciężkiej pracy w swoim apartamencie i jeszcze będzie musiał przyjechać do rezydencji Hiou chcąc w końcu zobaczyć swoją rodzinę. Przedtem Takanori wyjął paczkę papierosów wyciągając jeden kładąc do ust przytrzymał, a na końcu wyjął zapalniczkę. W danym momencie zapalił swój papieros wydmuchując swój pierwszy dymek idąc przed siebie widząc blondynkę rozmawiającą przez telefon. Zmierzył wzrokiem uśmiechając wrednie w jej kierunku ale kolor oczu nie był widoczny pod kapturem zimowej kurtki. Młodzieniec oparł się o ścianę starego budynku paląc dalej swego papierosa. Gdy poczuł telefon komórkowy spojrzał się i wyczytał smsa wtedy warknęła cicho do siebie.
- Nie dadzą mi żyć co za cholerstwo - odparł w myślach nie chcąc psuć swojego humoru i na jakiś czas wyciszył telefon chcąc zapomnieć o tym. Obserwował cały czas kobietę rozmawiającą po innym języku i rozpoznał go. Poczuł wiatr który pizgał w jego stronę dlatego schował się w uliczce gdzie może wypalić go w spokoju.
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 5:43 pm

Anastasja musiała zadzwonić powiedzieć matce, że chociaż żyje no dobra do końca nie musiała mówić jej prawdy jak było naprawdę. Nawet nie wiedziała, że ktoś ją obserwuje no, ale akurat nie zwróciła uwagi na to była zajęta. W końcu skończyła rozmawiać przez telefon i rozłączyła się chowając go. Przeczesała swoje bujne blond włosy.
Mówiła w zupełnie innym języku, ponieważ była z pochodzenia Ukrainką i była z tego dumna. Miała dość siedzenia w tym szpitalu, ale wiedziała, że teraz musi skończyć z niektórymi nawykami. Cholera dlaczego to wszystko musi być takie trudne.
Akurat tam gdzie stanął chłopak kierowała się mniej więcej w tą samą stronę. Akurat mijała go jednak idąc odwróciła się patrząc w bok wprost w oczy mężczyzny. Nie, nie znali się jednak posłała mu mały uśmiech po czym otworzyła usta i wysunęła jęzor zpecjalnie ukazując w nim dwa kolczyki. Nie powiedziała ani cześć ani spadaj tylko po prostu poszła dalej. Taka już była po za tym chyba ostatnio miała już dość wrażeń. Odgarnęła włosy do tyłu idąc przed siebie.
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 5:58 pm

Takanori obserwował blondynkę cały czas jednakże nie okazywał tego zbytnio mając totalnie wyjebane na całe zdarzenie ale właściwie patrząc z drugiej strony spodobała mu się dziewczyna podczas palenia papierosa. Warknął cicho do siebie spoglądając w horyzont i powiedział pod nosem słowa, które pewnie nie zrozumie Anas. Spokojnie stał w uliczce kończąc papierosa czując mróz i obrzydliwe błoto wywołane przez śnieg. Nienawidził śniegu dlatego ciężko było mu poruszać w cholernym dziadostwie. Gdy zauważył dziewczynę przechodzącą koło niego odwzajemnił wredny spoglądając w jej oczy i nie zareagował na dwa kolczyki, które miała na języku. Na pierwszy rzut oka pomyślał, że jest niegrzeczną dziewczynką i nie oczekiwał żadnego przywitania w jego kierunku. W danym momencie przestał palić więc zdeptał butem wojskowym papierosa i ruszył powolnym krokiem idąc za nią.
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 6:30 pm

Nic dziwnego, że spodobała mu się tak od razu. Dobrze znała swoją wartość, ładna i atrakcyjna więc niw jeden był zainteresowany. Spoglądając na obcego uznała, że jest niezły dlatego pokazała mu jęzor. Nie trudno było zauważyć, że. Z niej taka niegrzeczna dziewczynka. No dobra trochę się ogarneła jednak charaltere zawsze zostaje po części.
Właściwie nie bardzo ją interesowało to, że mogła skusić go by sam ją zaczepił. Jednak mężczyzna rzeczywiście to zrobił. Doskonale słyszała jak za nią idzie nie była głupia zresztą nawet się z tym nie krył. Odwróciła się nagle stojąc z nim teraz twarzą w twarz. Zmrużyła oczy i skrzyżowała ręce.
- Słuchaj koleś jeśli chcesz czegoś mów teraz i prosto z mostu.
Powiedziała spokojnie patrząc na niwgo nieco obojętnie. Nie wiedziała czego od niwj chciał więc wypadało zapytać. Niwch powie o co chodzi nie musi się skradać. Patrzyła na niego dumnie wyczekując odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 6:45 pm

Takanori znał zarówno swoją wartość dlatego wiedział tak naprawdę czego chciał więc chciałby dzisiaj zaszaleć na maksa w mroźnym dniu. Gdy zauważył zachowanie wtedy niegrzecznej dziewczynki miał ochotę ją zaczepić bo nie cierpi grzecznych aniołków. Ruszył za nią idąc w jej kierunku dlatego jeśli dziewczyna usłyszy i zareaguje wiedział tak naprawdę jak zareaguje na daną sytuację, zatem jedynie czekał w końcu na te chwilę. Nie krył się tym, że szedł za nią więc może swobodnie słuchać jak idzie po śniegu. Po chwili zauważył dziewczynę stojącą na przeciw nie mu twarzą w twarz. Obserwował reakcję nieznajomej.
- Zabawna jesteś - odparł do niej wrednym i chłodnym tonem głosu. Doskonale wiedział czego chciał dlatego skierował dziewczynę prosto opierając o ścianę budynku jedną ręką i drugą podniósł podbródek, żeby skierował jej wzrok prosto w gadzie oczy wampira.
- Dobrze wiesz czego chce.. - odparł krótko mówiąc do niej i kontynuował swoją wypowiedz:
- Ciebie chcę. Jeśli myślisz, że wycofam się przed swoimi wypowiedziami to nie licz na to - odpowiedział nie zmieniając swojego surowego i chłodnego tonu głosu. Okazywał swoją dumę i twardość w charakterze i zachowaniu.
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 7:51 pm

Więc nasz pan nieznajomy miał ochotę zaszaleć na maksa co? Noe niestety ta pani miała raczej ochotę wziąć swoje leki i porządnie się wyspać. Dostała kilka nasennych w razie gdyby miała problemy ze snem. Zawsze lubiła szaleć no bo zabawa to zabawa! Jednak dzisiaj nie miała ochoty bawić się, tańczyć czy coś tam jeszcze. Chciała wrócić do Akademika i iść spać po za tym na dworze do cholery było zimno.
Ale jednak nieznajomy postanowił iść za młodą dziewczyną do momentu, w którym się nie odwróciła do niego. Patrzyła na niego krzyżując nadal ręce na piersiach. Po jego słowach uniosła brew do góry.
- Nie zaczynaj.
Dodała po chwili. Po chwili zaczął się zbliżać więc ona musiała cofać się do tyłu aż do momentu kiedy natrafiła na ścianę. No to pięknie, teraz utknęła w martwym punkcie. Nie spuszczała z niego wzroku. Nie da się zastraszyć i nikogo nie zamierza się bać nie z nią takie numery mój drogi! No i w końcu dotknął jej podbródka unoszą nieco wyżej. Chyba pan sobie dużo pozwalał. Gdy go wysłuchała odgarnęła dłonią jego dłoń, która trzymała podbródek.
- Mama cię nie uczyła, że kobiet się od tak nie dotyka?
Odpowiedziała mu chłodno, ale wręcz w wredny sposób. Też potrafi się odszczekać. I nagle wypalił jej z tekstem, że chce jej. Anas od razu się domyśliła, że facet miał po prostu ochotę zamoczyć.
- I uważasz, że tak po prostu wskoczę ci do łózka i dam się posuwać? Chciałbyś...
Facet nie owijał w bawełnę więc ona również nie zamierzała. Właściwie nawet ją to rozbawiło bo uśmiechnęła się zadziornie. Miał duże oczekiwania, ale niech nie myśli, że odda mu się. Trafił na uparciucha.
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 8:42 pm

Takanori nie miał zamiaru tracić zajebistego humoru z powodu rozkapryszonych wampirów którzy wysłali wiadomość na temat jego powrotu do Yokohamy. Wampir miał zamiar wrócić do ojczyzny bo mu się tak podobało i koniec. Nie będzie zmieniał durnych planów przez ich kaprysy. Westchnął przymrużając złote gadzie oczy i uśmiechnął się zadziornie spoglądając na blondynkę, która miała to coś w sobie co przyciągało najstarszego z rodu Hiou.
- Czyżby? Hah.. będę zaczynał moja droga, nawet jeśli będzie to Ci się nie podobało - odparł wrednym i chamskim głosem. Nie zdawał sobie sprawy, że ludzka istota tak zacznie jego kręcić ale nie okazywał tego pod swoją skorupą był niczym lód czy też stal. Na początku można wyczuć zapach szpitala u niej ale czy to miało znaczenie na tę chwilę? Nie. Więc robił wszystko co mu się podobało chcąc ją dotknąć chłodną ręką jej podbródka kierując właśnie prosto, żeby spojrzeć w oczy dziewczyny. Kompletnie zignorował jej zapytanie od tak, bo miał taką ochotę.
- Czy ktoś Ci mówił, że za dużo gadasz moja droga? - odparł krótko i stanowczo tonując chłodnym głosem. Nie lubił sprzeciwów ale zaczynało mu się to cholernie podobać, lubił uparte kobiety, bo można nieźle zabawić w kotkę i myszkę. W tym momencie to ona ma przerąbane jeśli by chciała go zaatakować, ponieważ może zablokować jej ruchy, skrępować na tyle do momentu, że nic nie zrobi.
- Bądź grzeczna to nic Ci nie zrobię na daną chwilę - odpowiedział wrednym uśmieszkiem słysząc o wskoczeniu mu do łóżka? Hah zabawna istota i jeszcze na tyle słaba. Nie zdawał jednakże sprawy, że znajdzie się owa osoba jak ona która przeciwstawi jego żądaniom. Mężczyzna nie będzie prosił o zezwolenie czy pozwolenie dziewczyny, więc zrobi co będzie należało do niego. W danym momencie złapał ponownie za jej podbródek przysuwając ręką drugą kładąc na talii kobiety i pocałował ją namiętnie przyciskając do ściany na tyle, żeby nie uciekła z jego sideł.
Powrót do góry Go down
Anastasja

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3001-anastasja
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 65


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 8:59 pm

Ten koleś zaczynał być wkurzający, a na dodatek był strasznie uparty. Nawet jej teksty na niego nie działały, ale jeśli myślał, że będzie pokorna to chyba mu się świat na głowę zwalił. Nie pozwoli, aby ktoś ją dyrygował chociaż starała się nawet grzecznie powiedzieć mu spadaj. No okej nawet to było fajne, że był taki wredny lubiła takich, ale ona też nie zamierzała być dłużna. Ich spojrzenia jakby nie chciały ustąpić.
- Nie pamiętam, abym miała na tyłku napisane twoje imię.
Odpowiedziała bezczelnie jednak to cała ona. Była konkretna i nie bawiła się w słowa wiedziała co mówi i co robi. Trafił na taka sztukę, która nie jest taka łatwa. Myślał, ze może sobie pozwalać na co chce mężczyźni naprawdę byli czasem utrapieniem. Nie ustąpi i również będzie robiła co będzie chciała.
- Nigdy nie słuchałam co do mnie mówili.
Odgryzła się obojętnie. Nie jest kotka, która boi się mówić to co myśli ona miała czasem taką pyskatą buzię. I tak nie mogła nic zrobić, ale jeśli będzie trzeba ugryzie go i tyle. Chwilo jednak była przyblokowana.
- Nie boję się ciebie więc udław się skarbie.
Odpowiedziała mu uśmiechając się w tak ironicznie jak tylko potrafiła. Groził jej? No i co jej zrobi? Nie bała się go i okazywała mu to. Na dodatek złapał ją za pod bródek i dotknął ją w tali. A to cholerny drań. I zatkał jej usta swoimi ustami, wręcz zimnymi. Próbowała się poruszyć, ale nie było jak bo przycisnął ją do ściany wiec trwali tak w pocałunku.
Powrót do góry Go down
Takanori

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3062-w-budowie-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3288-takanori-hiou http://vampireknight.forumpl.net/t3285-takanori#70864 http://vampireknight.forumpl.net/t3103-apartament-takanori
Zarejestrował/a : 15/10/2016
Liczba postów : 52


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Gru 10, 2016 9:48 pm

Wampir doskonale wiedział jak ma traktować kobietę zarazem biedna gryząca owieczka jest już w sidłach bruneta o złotych oczach niczym tygrys przyczajony na swoją ofiarę, a w tym momencie stała się ludzka istota o blond włosach. W danym momencie wkurzył się z tego względu, że nie będzie mu posłuszna w dodatku usłyszał wypowiedz dziewczyny tak jakby pytała o jego imię:
- Takanori. Tyle Ci wystarczy informacji moja droga - odparł dumnym i chłodnym tonem głosu. Nie zmieniał swej tonacji, bo okazywał surowość w swoim postępowaniu. Nie posiadał na razie korzyści, żeby być miłym wampirem wobec niej. Za pewne myślała że trafiła na jakiegoś mięczaka? No to babe, trafiłaś na upartego drania o zimnych uczuciach niczym skuty lód. Nie ustąpi z tego względu widząc dziewczynę upartą i wredną dlatego zaczynał grać tą samą grę co ona.
- No to zaczniesz słuchać i mnie będzie to gówno obchodziło - odparł tym samym tonem. Myślał cały czas gdzie ją zabrać siłą. Westchnął cicho mając na twarzy wredny uśmieszek w jej kierunku.
- To bardzo źle moja droga.. wręcz powinnaś się bać w tym momencie - odpowiedział strasznym i podłym głosem niż wcześniej, ponieważ zachowywał się gorzej okazując dominującą postawę gdyż jest czysto-krwistym wampirem. Wszystko przemyślał po ostatnich słowach dziewczyny dlatego warknął.
- Sama tego chciałaś - nie szczędził żadnego wysiłku w jej kierunku, ponieważ brał to co chciał i nie będzie okazywał posłuszeństwa. Taka jest niczym nieokiełznany żywioł na tej planecie dlatego ciężko do siebie przyzwyczaić i dużo kobiet próbowało to zrobić ale żadnej się to nie udało. W danym momencie bez żadnych "ale" pocałował blondynkę przyciskając ją do ściany nie dając możliwości ucieczki i po pocałunku powiedział:
- Mówiłem.. nie dasz rady ze mną i nie próbuj - odparł groźnym tonem głosu dając do zrozumienia, że to już koniec i jeśli by próbowała to pogorszy sytuację dlatego niech się zamknie i wyczuje przegraną pozycję w walce.  W nieoczekiwanym momencie wziął dziewczynę jedną ręką zawieszając na swój bark żeby mogła swobodnie wisieć na ego plecach. Zdał sobie sprawę, że może walić rękoma żeby ją puścił ale nie zrobi tego więc jej wysiłki pójdą na marne.

z.t x2
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 22, 2017 8:20 pm

Życie jako wampir toczyło się dalej. Zack już całkowicie odizolował się od rodziny, w sumie to nawet o niej zapomniał. Stracił kontakt z siostrą, z ojcem. Ze wszystkimi. Teraz tylko żył jako plugawy stwór atakujący każdego, kogo tylko napotka na swojej drodze. Ale póki co, odkąd były te mrozy, był zmuszony ukrywać się w opustoszałych budynkach. Cudem przeżył groźne i dla wampira ochłodzenia. Wygląda na to, że szczurza krew nie bywa tak paskudna gdy głód pożera niemalże od środka. Jednak gdy już wiosna nadchodziła, wypychając mordercze mrozy, wreszcie mógł swobodnie poruszać się po zewnętrznym świecie.
Kilka dni i już uzbierał odpowiednią ilość osoki, by jakoś doprowadzić się do porządku żywieniowego, bo o wyglądzie nie ma co mówić. Bluza podarta, splamiona krwią. Spodnie tak samo, buty. Dawny Zack już odszedł, pozostawiając po sobie istny wrak.
Teraz przechadzał się po parku, po ulicach szukając miejsca dla siebie. Ofiarę już dawno spożył, więc póki co nie polował. Tylko krążył po mroku niczym najgorszy z koszmarów, nie chcąc czasami pokazać się innym. Lepiej jest pozostać niezauważonym niżeli wyskoczyć cały we krwi na przechodnia. Hałas nie jest wskazany, zwłaszcza gdy łowców co raz więcej. Ale co jeśli przechodząc, natknie się na szybę małego sklepu. Zatrzyma się, dostrzegając tą zaniedbaną, zniszczoną przez los życie? Zauważył tą bladą twarz, podkrążone ślepia kryjące w sobie porażającą czerwień. Wszak ślepia lśniły niczym ogniki. A samo ciało? Odrobinę zgarbione, wyniszczone. Ciężko było uwierzyć, że miał przed sobą osobę która była tak postawna, niezniszczalna. A tutaj taka zmiana. Dłonią dotknął odbicia, stuknąwszy niechcący końcówkami pazurów. Szybko dłoń wycofał, krzywiąc się w grymasie złości.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 22, 2017 8:31 pm

Jasnowłosa dziewczyna wyszła z baru prychając. Wyciągnęła nerwowo z kieszeni skórzanej kurtki, paczkę ulubionych fajek czekoladowych i wsadziła jedną do ust. Szukała po kieszeniach spodni swojej zapalniczki, ale jak na złość nie mogła jej znaleźć. Wypluła papierosa wrzeszcząc i tupiąc nogą. I pomyśleć, że miała ponad dwadzieścia lat. Wciąż zachowywała się czasem jak dzieciuch.
- Co to za knajpa, gdzie nie mają dobrego wina musującego, a jak zaczynasz im to wytykać to cię wywalają? Jeszcze nie mogę zapalić papierosa - wyżaliła się pod nosem i ruszyła przed siebie, omijając szpilkami kałużę na chodniku. Usłyszała w bocznej uliczce jakiś hałas i odwróciła głowę w tamtym kierunku. Jakiś chłopak przeglądał się w narożnej szybie sklepu. Jego oczy błyszczały złowrogo. Dziewczyna stała się czujna. To mógł być wampir, ale stojąc na tą odległość nie mogła być pewna.
- Masz zapalniczkę? - zapytała zobojętniałym tonem i oparła się ramieniem o ceglany mur na przeciw sklepu, przy którym stał Zack. Pomachała mu paczką papierosów i westchnęła przeczesując długie włosy wolną ręką - Cholernie chce mi się palić, a nie mam ognia!

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 22, 2017 9:02 pm

Nie spodziewał się raczej tego, że ktoś odważy się zagadać. Zack jak na razie stał jak kołek przed szybą sklepu, wpatrując się nadal we własne niezbyt przyjemne dla oka oblicze. Ciężko było samemu pojąć, że taka osoba jak on poddała się własnej krwawej egzystencji. Jak widać nie był aż tak silny, za jakiego się uważał. Albo po prostu zabrakło kogoś do pomocy.
Zastygł w bezruchu po tym jak usłyszał głos. Czy to było do niego? A może się przesłyszał? Wampir powoli odwrócił głowę w stronę przybyłej dziewczyny. Szkarłatne ślepia rozchyliły się bardziej, a w głowie nastała pustka. Nie znał jej pod żadnym kątem. Nie wiedział też, że ma do czynienia z łowcą wampirów. Po kilku dłuższych chwilach sięgnął dłonią do kieszeni bluzy i niestety nic nie znalazł.
- Nie mam.
Nieco ochrypnięte słowa, ledwo słyszalne. Zack zwilżył zaschnięte od krwi i popękane usta, nie mając jak widać zbytniej ochoty na rozmowy. Właściwie ciężko się rozmawiało, gdy w głowie nie było nic innego niż myśli o morzu krwi.
Dlatego odwrócił się na pięcie w przeciwną stronę niż ona i ruszy dalej, bardzo możliwe, że poszuka schronienia. Walka obecnie na miejscu nie była, zwłaszcza gdy ucztę miał sowitą. Szkoda tracić krew na zbędne bitwy.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 23, 2017 8:37 pm

Krótko, zwięźle i na temat. Ale odpowiedź Prim nie zadowoliła. Czy to wampir, czy nie - potrzebowała czegoś czym odpali fajkę! Kiedy chłopak się odwrócił z zamiarem odejścia, wyciągnęła małą latarkę i ruszyła z nim, włączając snop światła wprost na jego sylwetkę.
- Coś nie wyraźnie wyglądasz - skomentowała jego zachowanie, bacznie mu się przyglądając. Jeśli to pijawka, która planuje atak na kogoś musi go powstrzymać. Dawno nie przytargała nowej ofiary do oświaty. W snopie światła wyraźnie było widać jak nastolatek się zaniedbał. Zresztą im bliżej niego była, zapach też robił się coraz bardziej drażniący. Jakby mieszkał w dziczy lub... na śmietniku. Z daleka od ludzkiego wzroku, ale wciąż wszystkich samemu obserwując.
- Może potrzebujesz rutinoskorbin? - prychnęła w formie żartów, wciąż za nim podążając. Miała w dupie czy mu się to podoba czy nie. Nie lubiła wampirów, więc jak tylko jakiegoś podejrzanego zauważyła to zawsze go śledziła. Dla tego tutaj jeszcze może być szansa ratunku, jeśli to jakiś człowiek przez te bestie przemieniony. Była kiedyś na odwampirzaniu i widziała, że da się to zrobić bez krwi wampira. Także Zahariasz zapraszamy!

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 23, 2017 8:51 pm

Nie spodziewał się, że ta jak widać młoda dama zechce iść za włóczęgą. Nie przeszkadzał jej smród? Ani to, że koleś jest niezbyt przyjazny? Warto dodać, że jednak Zack jest od niej starszy, ale bądź co bądź, nikt jeszcze z nich o tym nie wie.
Brał szybkie oddechy, wszak narastająca złość przez natrętną dziewczynę, wcale nie pomagała. Przyspieszył nawet kroku bo jakoś nie miał ochoty na wszelkie rozmowy, zwłaszcza z kimś tak upierdliwym.
Światło jednak go rozdrażniło bardziej niż bezczelne teksty. Wampir gwałtownie zatrzymał się, odwracając szybko w jej stronę. Przybrał pozę ataku lecz nie uczynił nic więcej. Wyszczerzył jedynie zębiska, a ślepia zalśniły mocniejszą czerwienią.
- Do jasnej cholery! Odpierdolisz się ode mnie?!
Zaryczał prosto w jej twarzy, powstrzymując się z ostatkiem woli by nie podnieść ręki, nie zaatakować i nie pociąć buźki dziewczyny pazurami. Dla niej była to dobra zabawa, dla Zacka raczej piekło. Bycie wampirem nie wchodziło już w grę, przecież tyle stracił.
Jeśli dziewczyna nic nie zrobi, poziom E odwróci się znowu, wciskając łapy do kieszeni bluzy i odejdzie w swoją stronę. Dla niego żadne żarty już nie istniały.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 23, 2017 9:25 pm

No nie pachniał jak proszek do prania, ale nie jednego śmierdziocha widziała w swoim życiu. Uwierzcie, wśród łowców też się zdarzają śmierdziele. No, ale ciężko po ciężkiej walce, jeszcze na odludziu, pachnieć fiołkami prawda? Także jego odór jakoś jej nie zniechęcił, a szczerze mówiąc zaciekawił! Prim patrzyła na jego napinające się mięśnie. Widać, że czuł się zirytowany jej zachowaniem, co tylko spowodowało jej satysfakcję. Co poradzi na to, że wkurwianie innych było jej hobbym! Powinna się nazywać jędza, tak.
- Nie - odpowiedziała słodko, ale jej złote oczy wydawały się chłodne - Coś ty taki nerwowy, jak kobieta podczas cyklu miesiączkowego - dolała oliwy do ognia i schowała paczkę fajek. Wolała nie ryzykować, że jak się na nią rzuci to straci swoje blackdevile. Ostatnie w kiosku dorwała!
- Taka poza do najnormalniejszych nie należy, nie uważasz? Głód doskwiera pijawce? - zapytała udając troskę i gdy znów się oddalił westchnęła wyciągając swój bicz zza paska. Zawsze może spróbować związać mu nogi, aby tak nie spierdalał, normalnie jak ksiądz po kolędzie. Tyle dobrego, że ten z hajsu nie opierdziela.
- Słuchaj, mogę Ci pomóc. Nie zawsze jestem taka miła, więc kuźwa to świętość! Wyglądasz mi na Poziom E, nie chcesz znowu stać się człowiekiem? - zapytała przyspieszając kroku i nagle zagrodziła mu drogę. Oparła się ręką o ceglany mur i znów oświetliła go, tym razem na twarz, aby dostać już stuprocentową pewność, że to najniższa krew. Jego oczy lśniły szkarłatem, a skóra była tak blada, że każda żyła była doskonale widoczna.
- Jesteś nawet seksi, jakbyś był człowiekiem to bym Cie przeleciała. To pewnie jeden z powodów mojego dobrego serca. Inaczej bym ci sprała ten tyłeczek - zaczęła chichotać czekając na jego ruch.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 23, 2017 9:53 pm

Właśnie, nie miał warunków by się ogarnąć. Zack już dawno stracił kontakt z czymś co nazywało się ucywilizowaniem. Jedynie tak jak teraz był skłonny do rozmów, wszak opił się krwią. Ale jak bywa u wampirów niskiej krwi, takie nasycenie nie trwa zbyt długo.
Dziewczyna nie odpuszczała. Zack co raz bardziej odczuwał gniew, układając już swoje wampirze szpony do ataku. Nie powinna tak pyskować do obcego sobie mężczyźnie, poza tym prowokowała zbyt mocno.
- Nie rozumiesz kilku prostych słów, gówniaro?
Wyburczał już chyba bardziej w swoim stylu, Stary Zack czasami się pojawiał, czasami wampir dopuszczał go do własnych myśli i słów. Ale ile to trwało? Chwilę, gdyż słowa zaś zmieniły się w ryk.
- A co ci do tego?! Wracaj lepiej do swojego luzackiego życia i nie zaczepiaj nieznajomych!
Nie odszedł jednak zbyt daleko. Dziewczyna zbyt rozzłościła go, a wampir zaś domagał się zaspokojenia w postaci krwi. Wydał z siebie gardłowy warkot, zamierzając rzucić się na młodą. Ale...
Przemiana w człowieka? Zatrzymał się w całkowitej ciszy. Patrzył na dziewczynę w lekkim szoku, lecz szybko się z tego stanu wybudził. Wielu obiecało mu pomoc: ojciec, Louisa. Jednak wszyscy gdzieś znikli, pozostawiając Zacka samego.
- Nawet jeśli bym chciał. Co możesz zrobić? Nikt nie ma krwi mojego stwórcy, poza tym ludzie którzy mieli mi pomóc, już dawno zapomnieli o moim istnieniu. Więc nie ściemniaj mi o pomocy, bo co sama możesz zrobić?
Jak widać nie wierzył. Zack nie ufał ludziom, przestał tak czynić już dawno temu. Wytarł dłonią ślinę, jaka już zdążyła spłynąć odrobinę na usta. Spuścił odrobinę wzrok gdyż światło latarki zaczynało być drażniące.
- Nie mam ochoty na żarty, mała paskudo. Lepiej wracaj tam, skąd przybyłaś, nim rozerwę ci tętnicę.
Ostrzegł ją, wszak ludzka cząstka nadal żyła, a Zack miał dość zabijania niewinnych. W sumie mógłby dać się złapać, lecz jakoś nie chciał otrzymywać tortur. Lepiej samemu usunąć się w cień.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Mar 26, 2017 3:13 pm

- Gówniaro? Uważaj na słowa, skąd możesz wiedzieć ile mam lat. Może tak jak ty spijam czyjąś krew, aby zyskać długowieczność - prychnęła z pogardą. Prim jako jedna z nielicznych łowców nie popierała picia krwi wampira, aby przedłużyć swoją egzystencję oraz dodać sobie sił. Czuła, jakby niczym się nie różniła wtedy od tych plugawych pijawek. Aż jej się nie dobrze robiło na samą myśl o tym.
- Nie długo stracę swoją cierpliwość chłopie, a tego byś nie chciał - ziewnęła na jego bulwers, poprawiając włosy. Znów poczuła się zirytowana, że nie ma jak zapalić papierosa. A palacz na głodzie, nie bywa zbyt miły. Szczególnie jeśli to Prim. Nie należała do cierpliwych osób.
- Są inne sposoby na odwampirzenie, ale co ty możesz wiedzieć jak wyżej srasz niż dupę masz. Stul pysk i mnie słuchaj to się w końcu dowiesz tego i owego - fuknęła na niego, a jej oczy ciskały gromy. Czarnowłosy stał jak ten cieć i zagrodził się murem nie do przebicia. Skoro nie chce po dobroci to może siłą na niego wpłynąć. Puścić go na pewno nie puści, bo wcześniej czy później zaatakuje jakiegoś człowieka. Cisnęła batem w stronę jego nóg, chcąc opleść bicz naookoło jego kostki od nogi. Jak mu się uda pociągnie za uchwyt zabawki, aby przewrócić go na ziemie.
- Ja - nigdy - nie - żartuję - wycedziła przez ściśnięte zęby i patrzyła na niego wyczekująco. Zawsze może zacząć współpracować, ot co.

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Mar 27, 2017 6:06 pm

Prychnął na jej tekst, nie komentując. Dla niego laska powinna już odpuścić i udać się w swoją stronę, pozostawiając wampira samego.
- Sama zaczęłaś, damulo, więc teraz nie kręć nosem.
Warknął, obnażając kły. Nie znosił tak natrętnych dziewczyn, które zgrywają się tylko dlatego że w łapę dostały broń. W dodatku blondynka zbyt denerwowała, by Zack w jakikolwiek sposób poczuł do niej sympatię.
- Wal się młoda!
Urocze słowa na podryw. Wampir wydał z siebie ponownie warkot i nie dał się chwycić za kostkę, gdy ta zamachnęła się biczem. Odskoczył w bok.
- Skoro tak? To udowodnij, że możesz mi pomóc.
Mimo wrogiego nastawienia, Zack marzy by wreszcie wybudzić się jako człowiek, a nie żądna krwi bestia. Nadzieję ułożył w tej bezczelnej dziewczynie, która właściwie mogła okazać się jedyną deską ratunku. Wyprostuje się, czekając aż łowczyni wprowadzi go w szczegóły.

_________________
Powrót do góry Go down
Prim
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2532-prim http://vampireknight.forumpl.net/t3027-prim-darkhawk
Zarejestrował/a : 25/04/2016
Liczba postów : 151


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sro Mar 29, 2017 4:40 pm

- No ja przynajmniej mam z kim, takiej pijawki jak ty pewnie nikt nie chce tknąć. Nawet kijem przez szmatę - splunęła na jego słowa. Niestety wiedziała, że wampiry też się rozmnażają. Normalnie nie mogła tego pojąć, jak natura do tego doprowadziła. Nie dość, że te potwory chodzą sobie po świecie, to jeszcze mogą się kopulować! I robią to jak króliki, przez to że tyle lat potrafią żyć. Zdecydowanie gdzieś coś poszło nie tak i teraz łowcy muszą to naprawiać. Dobrze, że wilkołaków nie ma i duchów. Jeszcze tego by im brakowało. Chociaż sama Prim musiała przyznać, że wampiry nie są już takie groźne jak kiedyś. Zaczynają zajmować się swoimi sprawami, żyć jak ludzie i jeść tabletki krwi! Tylko dlatego przestrzega zasad oświaty i nie ściga tych, którzy nikomu nic nie robią. Ale do tego tutaj nie miała takiej pewności. Poziomy E ciągle chodziło głodne, aż dziwne że jeszcze jej się nie rzucił do gardła.
- Cóż, muszę Ci pokazać jak to zrobić bo mi nie uwierzysz. Ale spotyka się duża grupa osób, która otacza wampira w krąg... - zaczęła podchodząc do niego prędko i uśmiechając się słodko. Jak zaczął ją słuchać wyciągnęła zza pleców nóż i uderzyła go w potylice, aby stracił przytomność. Czy on na prawdę myślał, że powie mu dokładnie jak to wygląda? Jeszcze by jej zwiał i co? Po za tym musi trzymać kryjówkę w ukryciu! Zadzwoniła do ziomka z oświaty i czekając na niego przeciągnęła wampira do głównej ulicy, gdzie wsadziła go potem do samochodu, którym przyjechał wezwany kolega.
No i co...? Pojechali siną w dal, siną w dal~


zt x2

_________________

***
Cause we could be immortals, immortals
Just not for long, for long
Live with me forever now, pull the blackout curtains down
Just not for long, for long
We could be immortals
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Maj 27, 2017 11:23 am

ROZPOCZĘCIE EVENTU OBŁAWA



W powietrzu unosił się zapach krwi. Był ulotny, lecz samo jego wspomnienie dla wielu wystarczyło by iść za niewidocznym śladem. Pomniejsze wampiry kategorii E pędziły na złamanie karku, a wraz z nim także i silniejsi przedstawiciele dzieci nocy. Część z nich biegła. Część przemykała kryjąc się w cieniu. Los jednakże dla wielu z nich przeznaczył kres ich poszukiwaniom. Niektóre z wampirów zaczynały walczyć między sobą chcąc pozbyć się konkurencji do smakowitej krwi nie pomnąc nawet, że za chwilę zapach wywietrzeje i próżno będzie szukać jego źródła. Inni zatrzymani zostali przez zamaskowanych ludzi wyposażonych w śmiercionośną broń. Nie wszyscy z przedstawicieli chodzących za dnia należeli jednak do łowców co w większości przypadków dało dostrzec się na pierwszy rzut oka. Miasto powoli pogrążało się w chaosie. Wyglądało to jak zamieszki. Gdzieś w oddali jakiś debil odpalił racę. Może jednak ktoś użył artefaktu lub mocy? Kto wie. Dachy co poniektórych kamienic stały się małymi polami bitew, podobnie jak uliczki. Nic z tego nie robił sobie jednak super bohatyr jego mać Pelethites podążający wraz ze swoją świtą. Co by nie było mało ciekawie zaledwie przecznicę dalej jedną z bocznych ulic porusza się Matei jeszcze niespecjalnie świadom obecności swych (nie)przyjaciół i krewnych. Wszyscy oni zostali tu zwabieni niecodziennym ruchem wampirów i niezwykłą nutą krwi unoszącej się w powietrzu. Trzeba przyznać, iż znaczna część wampirów zachowywała się jakby znajdowali się na pograniczu szaleństwa. Na głównej ulicy w odległości kilkudziesięciu metrów od Pele i pozostałych znajdowali się Garruch, Midori oraz Naven. Vladislau wzywając ich wyraził się jasno. Należy chronić Esmeraldę i zlikwidować każde  zagrożenie jakie napotkają. Wprawdzie do samej Panny Green nie udało im się dotrzeć, ale zatrzymanie kohorty wampirów także równało się wykonaniu rozkazów.
Została ponad godzina do świtu, lecz miasto już budziło się do życia. Część ludzi chciała opuścić swe kamienice aby udać się wgłąb miasta ku miejscom pracy. Jednakże w większości przypadków otwarte nieopatrznie drzwi były gwałtownie zamykane gdy tylko cywile zobaczyli co dzieje się na ulicach bądź gdy do ich uszu doszły odgłosy walk. Jeden nieszczęśni nie zdążył zamknąć drzwi gdyż dopadł do nich wampir siłą wpychając się do środka. To wszystko oświetlały uliczne latarnie oraz księżyc majaczący gdzieś na horyzoncie.



Drodzy Gracze:
 
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 960


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Maj 28, 2017 2:13 pm

Garruch dostał informacje o dziwnych zdarzeniach jeszcze przed powiadomieniem od dowódcy oświaty. Jasne było to, iż musi zareagować jak najszybciej i zapewne byłby jeszcze wcześniej, gdyby nie towarzysząca mu Noriko, którą przekazał swoim ludziom, którzy mieli ją dowieść do zamku, a sam pognał do miasta. Po drodze też zgarnął Kaidana, który miał się zaopiekować autem na czas zamieszek, a w obecnej chwili odbierał kolejne to raporty. Wszystko się działo tak szybko, iż nie nadążał odbierać trzech telefonów, które posiadał przy sobie. Większość informacji jednak była spójna. Duże grupy wampirów zaczynały panoszyć się po mieście i zaczął przedwcześnie wybudzać Bogu ducha winnych ludzi. Następował chaos, który trzeba było opanować.
Gabriel już w drodze wydał stosowne polecenia, ażeby zebrać jak najwięcej grup inkwizycji i wysłać ich jako patrole, ale teraz jedynie można było dosyłać posiłki w coraz to inne miejsca, ponieważ walka rozeszła się na dobre pół miasta. Sam Gabriel był gotowy do pojedynku i jechał w najważniejsze miejsce- do dzielnicy mieszkalnej. Tutaj własnie było najwięcej zagrożonych ludzi, a ludzie byli akurat najważniejsi.
-Bierz auto i spieprzaj stąd byle dalej. Nie mogę sobie pozwolić na zbyt duże straty, szczególnie Ciebie.
Rzekł Gabriel w momencie kiedy wysiadł z auta. Kaidan podał mu z krzywym uśmiechem swojego glocka i dwa dodatkowe magazynki z amunicją anty-wampirzą.
-Powodzenia...-Rzekł krótko i odjechał pozostawiając Gabriela samemu sobie na chodniku głównej ulicy. Jego ekwipunek bojowy był w pewnym sensie skromny- miał na sobie płaszcz(widoczny w podpisie), który nieco mniej rzucał się w oczy od jego standardowego płaszcza, ale też nie posiadał wzmocnień z garbowanej skóry przez co był kompletnie bezużyteczny jako zbroja. Skórzane spodnie niczym się nie wyróżniały, a ukute buty i stalowe rękawice były nieodłączną częścią Inkwizytora. W lewej kieszeni płaszcza miał wszytą złotą klamkę(artefakt) i do tej kieszeni również wrzucił dwa magazynki z glocka, pod płaszczem krył się łańcuch z ostrymi wypustkami wraz z rękojeścią i niebezpiecznym zakończeniem(broń anty-wampirza). Przy pasie również były trzy flakoniki z wodą święconą-mocno przywiązanych grubymi rzemieniami do paska spodni... I w sumie tyle. Nie miał przy sobie żadnej więcej ostrej broni, która mogłaby się przydać w bliskim starciu, tak samo nie posiadał swojego standardowego pyłu z czosnku, który przy dobrych okazjach robił za odstraszacz dla wampirów...
No i czas ruszyć w stronę pierwszej walki, którą widział w oddali. W powietrzu niósł się zapach krwi wampirzej, ale niestety była to krew wampirów niskiej krwi. Przez tą wyraźność nawet nie był w stanie określić czy w pobliżu nie znajduje się wampir czystej krwi.
Odebrał dzwoniący telefon i wydał kolejne polecenia wraz z podaniem swojego położenia. Jeśli on nie był w stanie określić obecności wyższej krwi to być może któryś członek inkwizycji zajmował się obserwowaniem tego otoczenia i rzuci nieco lepszego światła na tą sprawę...
Chwilę potem schował komórkę i czekał na jakieś wydarzenia. Szedł przy ścianie budynku, trzymając się dość daleko bocznych uliczek, które 'wyrastały' prawie za każdym jednym budynkiem.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Nikkari

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3310-nikkari#71371 http://vampireknight.forumpl.net/t3313-nikkari#71384 http://vampireknight.forumpl.net/t3314-apartamentowiec-nikkariego
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 13


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Maj 29, 2017 1:38 am

Wokół zapanował chaos... jak to wręcz pięknie brzmi.
Tak zdecydowanie piękne były dla uszu potwora to co dało się słyszeć wokół. Hordy wpół-przemienionych wampirów i innych niższych rangom, wszystkie podążać chciały za ulotną wonią słodkiej krwi. Jednak w większości nie dotarły daleko w swej pogoni, na tyle głupie by zabić się nawzajem rozrywając swe gardła pazurami, albo zaspokojeni przez przypadkowych przechodniów, a jeszcze inni sami stali się zwierzyną dla oddziałów łowców czyhających w ciemnych uliczkach jako ta zmora dla pięknego życia nieśmiertelnych w teorii bestii. Słuchając tak niewybrednego koncertu złożonego z charczenia krzyków i odgłosów wzajemnego wyżynania się szedł ze stoickim wręcz spokojem jasnowłosy potwór o lodowych oczach. jego ścieżką okazał się nie chodnik a krawędź jednego z dachów, ta droga była wygodniejsza dla wampira który mógł z góry podziwiać krwawą masakrę poniżej. Ubrany w granatowy mundur marynarki miał u swego boku godnie reprezentującą się broń, katana o miedzianych oplotach prezentowała się pięknie w swej surowej formie, to zdecydowanie nie była zwykła zabaweczka. zza lamówki marynarki nie zapiętej a jedynie luźno narzuconej na ramionach uważny obserwator mógł zauważyć kaburę pistoletu długolufowego, którego ten najwyraźniej nawet nie miał ochoty skrywać, a kto wie ile potencjalnych oponentów odstraszył ów widok? Nawet najwaleczniejsze niskopoziomowe bestyje wiedziały, że żadną przyjemnością jest oberwanie kulki w czuły punkt. Choć póki co wampir nie użył owej broni ni razu, tak więc i pistolet i magazynki które posiadał w kieszeni nie były tknięte. Sunął więc przed siebie niczym kot przemykając na kolejny dach. Poruszanie się tutaj nie było zbyt trudne, bo Yokochama miała manię reklam wieszanych na każdym możliwym skrawku przestrzeni budynków, szczególnie na wysokościach, więc często przerwy między budynkami były tak niewielkie, że nie trzeba było specjalnie się wysilać na skoki by przejść z jednego dachu na drugi, szczególnie łatwe było to dla wampira który wszak mocy miał nieco więcej niż ludzki skoczek zawodowy. A jak wyglądała sprawa towarzystwa Nikkariego? Gdzieś tam widział na dole jakaś istotę z piekła rodem, gdzieś jeszcze ktoś był godniejszy uwagi, jednak na chwilę obecną znikł wampirowi z oczu. Może za chwilę się znów pokaże? Z pewnością nie minie dużo czasu, a na swej drodze spotka w końcu przeszkodę godną jego osoby, lepszą niż do tej pory spotkane poziomy E. Jakiś inny wampir wysokiej krwi? A może jednak łowca, ale taki z jajami, a nie tych których po drodze załatwił kiedy nieuważnie zajmowali się zamieszaniem wokół nie bacząc nawet na niebezpieczeństwo ze strony tych mocniejszych. No cóż nawet wśród zamaskowanej gwardii zdarzali się idioci, lecz obecnie to nie nimi musiał się martwić a tym co mogło za chwilę nadejść.

*jeśli w zbliżającym się czasie zdarzy mi się przymulać proszę o wyrozumiałość mam w następującym czasie egzaminy i zaliczenia, więc może mi się zdarzyć poślizg, aczkolwiek postaram się takowy szybko nadrobić.
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 456


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Maj 29, 2017 6:20 pm

Rany, rany, rany... Na co się właściwie pisałam?! - pomyślała dziewczyna, zerkając zza ściany jednego z budynków. - Eh. Dobra. W sumie to na nic, ale nieważne - pomyślała jeszcze, nieco zrezygnowana, po czym zacisnęła mocniej lewą dłoń na włóczni. Nie mogę nastawiać się pesymistycznie na to wszystko! Zerknęła jeszcze raz, by upewnić się, że wie, w jakim miejscu jest. Gdyby patrzeć od jej strony, stała za budynkiem po swojej prawej.
Przełknęła ślinę. Okej, widzę, że są niedaleko. Hm... Dobra. Wiem. Spróbuję to zrobić teraz, póki nikt z nich się nie skupił na mnie. W walce nie zdołam tego zaklęcia za dobrze wykorzystać... - co właściwie chciała zrobić? Skupić się i rzucić zaklęcie dotyczące pieczętowania wampirzej mocy na danym obszarze. W tym przypadku chciała umieścić trzy pieczęcie na podłożu, w różnych miejscach, by stworzyć coś w stylu "pułapek".
Jeśli by miała możliwość, skupiłaby się i użyłaby magii - by stworzyć pieczęć,  którą potem, jak wcześniej zostało wspomniane, nałożyłaby na ziemię. Jednakże sama ona nie była aż tak potężna, jakby się chciało - nie chciała marnować już teraz sił. O ile istniałaby możliwość, przekierowałaby ją na środek ulicy, by potem dopiero była właśnie na podłożu.
Oblizała usta, zastanawiając się nad tym, co właściwie dalej. Powinnam się przemieścić, zanim skupią się na mnie... Albo nie. Nie będę marnować energii i magii teraz. Muszę być gotowa w razie czego.
Dlatego też patrzyła uważnie, kiedy będzie trzeba zareagować - wolała zaatakować z zaskoczenia, niż iść na pierwszy ogień.

Strój + Ekwipunek:
 

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Naven Windwalker
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t935-naven-windwalker#9120 http://vampireknight.forumpl.net/t937-naven http://vampireknight.forumpl.net/t3255-naven-windwalker#70061
Zarejestrował/a : 21/02/2013
Liczba postów : 260


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Maj 29, 2017 7:04 pm

Naven przybył jak reszta, choć jak to on, sprawny dobry snajper przecież nie będzie walczył na ziemi, mając wcześniej dane wywiadowcze ustalił najlepszy punkt obserwacyjny wzdłuż drogi. Jak można by się domyślić był to jeden z najwyższych dachów domów stojący przy drodze głównej. Czemu nie wybrał mieszkania? proste, zamknięte ściany, a tak miał jaką kolwiek szansę na ucieczkę, wątpił aby przeciwnik dysponował nalotem czy też helikopterem który byłby w stanie go raz dwa zabić z jego przyczajonego miejsca.
Naven pośpiesznie rzucił swój karabin na brzegu dachu, sprawdził jak możliwe kąty strzałów oraz jego martwe pola. Wyjął z kamizelki 2 magazynki i położył obok swojego "bocianiego gniazda". Nie żeby coś, widział jak na innych dachach budynków gnieżdżą się wampiry zachowujące się jak cholerne zombi! Cóż, na to też się przygotował a bardziej przygotował te cholerne drzwi przez które wszedł na dach. Jedna mina claymore zasygnalizuje skutecznie nieproszonego gościa.
Biorą pod uwagę najczarniejszy plan przypiął za w czasu linkę do wspinaczki do tych śmiesznych i kolorowych banerów co stoją gęsto i często na dachu. W ciągu sekundy znajdzie się bezpiecznie na ziemi i będzie dalej mógł prowadzić walkę używając SCARA czy też Colta jak mu się amunicja skończy kiedy nie powinna.
Podszedł do drugiej krawędzi dachu trzymając w ręku małego, zgrabnego dronka którego to podpieprzył kiedyś z bazy i ma ich w ilościach hurtowych wręcz. Śmieszne urządzenie ale jak bardzo przydatne! Kierowane przez współrzędne które podaje satelita wojskowy może samodzielnie bez pilota latać w miejscu operacji i podawać dane wywiadowcze przez tablet który to Nav miał na swoim przed ramieniu. Dużo osób może się teraz czepiać, że jak to! tyle technologii skąd on może to mieć, wiedzieć. Proste program Żołnierza Przyszłości kontynuowany potem jako Projekt Tytan w Wojsku Polskim. Był pierwszy który uczestniczył w tym przedsięwzięciu.
Mając już wszystko co potrzebował, położył się wygodnie na dachu i patrząc przez wizjer swojego karabinu snajperskiego obserwował okolicę co rusz odrywając wzrok na swój tablet aby dostrzec położenie reszty łowców, wampirów jak i przesyłki.
-Tu Naven, jestem na miejscu, kod wywoławczy Sokół, proszę o zezwolenie na otwarcie ognia, odbiór.
Ten żargon wojskowy, może trochę dziwny, może męczący ale za to jak cholernie przydatny. Mniejszy burdel na kanale radiowym równa się mniejszym burdelem między nimi. Informacja to zarazem wróg i sojusznik.
Leżał na dachu i czekał na rozkaz, jednak był też bardzo czujny, kto wie czy coś nie skoczy go odwiedzić choć może lepiej żeby go nie odwiedzał bo kaliber 0,45 ACP powali a 7,62 rozerwie na strzępy.

[Do MG, w twojej kwestii zostawiam to czy dron będzie dawał wizję i informację czy też nie choć ze swojej strony bardzo bym prosił o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby ]

Ekwipunek Navena:
 


Ostatnio zmieniony przez Naven Windwalker dnia Wto Maj 30, 2017 1:11 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Matei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3309-matei#71332 http://vampireknight.forumpl.net/t3337-matei#71645 http://vampireknight.forumpl.net/t3338-mieszkanie-mateia#71650
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 18


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Pon Maj 29, 2017 8:07 pm

Jak najlepiej mógłby spożytkować dzień wolny ktoś kto normalnie wynajmowany był do mordowania? Spacer? A i owszem ale nie taka zwykła przechadzka. Nie często bowiem można było sobie wybrać swój własny cel. Poczuł jej drażniący, a jednocześnie przesłodki zapach krwi i zapragnął usłyszeć jak wyje gdy wbija dłoń w jej trzewia. Ot dla rozrywki. Okolica jednak okazała się nie być do końca zwyczajną. Zbyt wiele wampirów niskiej krwi i zbyt wielu uzbrojonych ludzi. Nie wiedział dokładnie gdzie są, ale nie zmieniało to faktu iż wiedział o ich obecności. Czyżby ta słodka krew oddziaływała nie tylko na niego? Ciekawe.
Matei ubrał się de facto jak zwykle czyli w tenisówki, ciemne jeansowe spodnie i bluzę z kapturem który miał naciągnięty na głowę. Pod ciuchami skrywało się coś więcej niż zwykłe wampirze ciało, ale o tym przyjdzie się przekonać temu na którego wpadnie. Ból który zawsze odczuwał pulsował tym razem jednostajnie jakby prosząc by spił z Esmeraldy tyle krwi ile się da.
Posługiwał się wyostrzonymi zmysłami jak na wampira przystało, by wyczuć czy przypadkiem jeden z tych uzbrojonych ludzi nie znajduje się zbyt blisko niego. Szedł powoli boczną uliczką na lekko ugiętych nogach gotowych do skoku. Zawsze lepiej jeśli to pierwszemu zauważy się niebezpieczeństwo czyż nie?
Przez plecy Matei przewieszony miał karabin, najzwyklejszy AK-74. By podziurawić ludzkie ciało nie trzeba było zmyślnej broni. U pasa miał jednak coś o wiele bardziej wytwornego. Oprócz kabury z tyłu pasa z dodatkowym magazynkiem do karabinu miał też dwie pochwy. W jednej trzymał katanę o stalowo-zielonym ostrzu, a w drugiej wakizashi. Ostrza były jego najlepszymi przyjaciółmi więc jeśli przyjdzie mu walczyć z kimś wręcz... ten oprócz zębów będzie musiał strzec się też dwóch mieczy.
Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: