IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lis 09, 2015 8:11 pm

Nie spodziewała się akurat jego spotkać co zaszło wtedy między nimi w hotelu, oczywiście to był przypadek, ze się spotkali ale Anastasja musiała teraz zdać się na chłopaka. Pokazała mu drogę a on musiał działać dalej sam, szybkie decyzje były teraz najważniejsze ale podczas drogi obserwowała go. Nie trudno było zgadnąć, że był wściekły jedynie nie znała prawdziwego powodu dlaczego. Nie przejmował się nią, nie była dla niego ważna, była nikim a on jednak chciał jej pomóc jak najszybciej.
Odwdzięczy się Alexowi jak zawsze, jak każdemu wcześniej mężczyźnie w młodych latach bo co mogła by mu inne oferować niż swoje ciało? Nie miała nic.
- Odwdzięczę się...
Powiedziała patrząc na niego jak stara się jej pomóc, właściwie inny nie był by taki wobec niej. Zadziwiające nawet nie miała pojęcia, że miał ukochaną kiedyś. Syknęła z bólu, cholera to nie było przyjemne, pozwoliła zrobić mu wszystko co konieczne nawet jeśli musiał zdjąć z niej ubrania i została bez niczego. Nie wstydziła się tylko odważnie leżała, jej wzrok był pusty chociaż jej duma ucierpiała bardzo.
Nie odpowiedziała nic tylko zamknęła oczy. Gdy zaczął zszywać ból był okropny jednak aby go odreagować Anas włożyła sobie coś w usta i zaciskała tłumiąc te jęki bólu a jej paznokcie wbijały się w to na czym ja położyła, prawie je łamiąc. Nie miała pojęcia ile to trwało ale trwało.
Skończył...wypluła to co było w buzi i spojrzała w sufit, było nieco lepiej już o wiele lepiej jednak musiała odpocząć.
- Miło cie znowu widzieć...co u ciebie?
Zachowywała się jakby nic się nie stało.
- Czemu mi pomogłeś? Cholera...
Próbowała się podnieść.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 9:30 am

Siedział przy jej łóżku myśląc co powinien teraz zrobić. Może po prostu zniknąć? To byłoby tajemnicze i całkiem w jego stylu. Westchną cicho. Zapewne była na niego zła, że nie dzwonił, ani nie pisał. Naprawdę chciał, bo przecież nie była mu wcale taka obca. Nie chciał stracić z nią kontaktu, ale tak jakoś wyszło. Potem spotkanie z tą zabójczynią, która miała na niego zlecenie. To wszystko było... Ciężkie. Sam nie wiedział co powinien zrobić. Jak powinien traktować tą dziewczynę.
-Leż...
Mruknął i położył rękę na jej ramieniu, lekko popychając ją na poduszki. Nie mogła się teraz przemęczać. Była w ciężkim stanie.
-Nie ruszaj się. Szwy nie są tak mocne jak w normalnym szpitalu. Jeśli je rozerwiesz będę musaił zszywać Cię na nowo. I mnie również miło Cię znowu widzieć. Szkoda tylko, że w tak niesprzyjających okolicznościach.
Westchnął cicho i przyłożył dłoń do jej twarzy, lekko muskając jej wargi kciukiem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 10:45 am

Jesli chcial mogl ja juz zostawic, poznal troche Anastasje juz i wiedzial, ze twarda z niej dziewczyna i umie o siebie zadbac. Nawet wtedy w uliczkach mogl zobaczyc, ze nie krzyczala, nie plakala gdy tamten probowal dobrac sie do niej potrafila by nawet zacisnac zeby u nie pisnac ani slowa jesli doszlo by do tego. Jednak z jednej storny byla wdzieczna, ze pomogl jej chociaz nie musial. Patrzyla na niego uwaznie.
- Dobrze, panie doktorze.
Westchnela juz nie wstajac tylko lezac w koncu jesli tak mialo byc lepiej to niech mu juz bedzie. Zastanawiala sie nad czym tak mysli, faktycznie nie pisal ani nie dzwonil ale wiedziala, ze tak bedzie. Kazdy mezczyzna tak robil wiec nie zdziwila sie tkaim zachowaniem a jednak spotkali sie ponownie. Nie wiedziala jak ma ja traktowac musial sam zdecydowac co zamierza.
- Troche dlugo sie nie widzielismy to fakt. To ile juz zaliczyles od naszego ostatniego spotkania?
Nie powiedziala tego wrednie po prostu tak zapytala chociaz to nie byla jej sprawa i tez nie byl jej obcy ale nie bedzie za niego decydowac. Nie byla glupia, dobrze wiedziala, ze musial pojsc z kims innym do wyra w koncu tyle czasu nie dotknal by kogos? Przeciez to oczywiste. Polozyla dlon an swoim brzuchu patrzac w sufit zastanawiala sie ile bedzie musiala tu do cholery lezec za nim to sie wygoi troche.
- Hm? Faktycznie, okolicznosci spotkania byly zaskakujace ale nie raz bylam w gorszych sytuacjach. Heh.
Usmiechnela sie pod nisem nawet, nie wiedzial o niej zbyt duzo...jej przeszlosc byla troche bogata. Poczula jego dlon na swej twarzy co nieco ja zaskoczylo to byl troche dziwny gest ale nawet przyjemny. Zmruzyla delikatnie oczy i musnela ustami jego kciuk aby po chwili swoja dlonia zlapalc za jego dlon i scisnac delikatnie.
- Jest w porzadku.
Spojrzala na niego nadal trzymajac jego dlon przy swojej twarzy.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 12:48 pm

No przecież nie powie jej prawdy. Za kogo by go wzięła, gdyby stwierdził, że pieprzył się ostro z jakąś laską na ulicy. Tym bardziej, że z Anastazją też tak było. Westchnął cicho, patrząc jej w oczy, zimnym i bezbarwnym wzrokiem. Nadal przesuwał kciukiem po jej wargach, bo w końcu trzymała jego dłoń. Ale on jakoś nie miał zamiaru i tak zabierać ręki. Miała tak delikatną skórę, że mógłby ją dotykać cały czas. Niestety dobrze wiedział, że nie ma u niej szans. Przecież była seksowną kobietą, którą pragnął każdy, a on? Był w sumie nikim. Wampirem z wieloma problemami, który ma halucynacje i jest cholernie zaborczy, co już mogła zresztą zauważyć.
-Ehh... Z jedną.
Wzruszył lekko ramionami i trochę mocniej przycisnął kciuk do jej warg.
-W gorszych sytuacjach? Jeszcze chwila i byłabyś martwa, a jakiś koleś pieprzyłby twoje martwe zwłoki... Jest coś gorszego?
Głos miał zachrypnięty, ale jakoś udało mu się coś z siebie wydusić.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 1:13 pm

Nie widzieli sie dawno wiec nie miala pojecia co sie z nim dzieje w koncu nie dawal znaku zycia ale byla przygotowana na taka typu sytuacje. Przelecial ja, uprawiala z nim seks i to wszystko jednak musiala przyznac, ze ze wszystkich partnerow w lozku z nim bylo zupelnie inaczej, bardziej oddanie wrecz.
Nie musial jej nawet mowic, ze pieprzyl jakas laske, ktora spotkal bo to jeog sprawa nie jej po za tym prawda zawsze jest prawdziwa i okrutna. Nie zranil by jej bo wiele mezczyzn chcialo ja na jedna noc a potem zero czesc albo jak tam.
- I jak bylo? I tak bylam pewnie lepsza...
Tak, skromnosc Anastasji jak zwykle w gore nawet usmiechnela sie wrednie byla oewna siebie i miala racje, zaliczyl. Pragnal jej? Nie wiedzial co mysli Anas po za tym gdyby olala go wcale nie byla by taka mila dla niego.
- Wlasciwie, chetnie powtorze noc. Jak tylko bede w lepszym stanie, wygladam jakbym wdala sie w bojke i dostala porzadnie.
Zasmiala sie nawet, jakos nie brala chyba powaznie swojego stanu zdrowia bo i tak bedzie zyla a to jakis plus zawsze. Sciskala jego dlon nadal czujac jak muska ja po ustach, pocoagnela go tak aby nachylil sie ku jej twarzy i gdy byl juz wystarczajaco blisko spojrzala mu w oczy.
- Nie wiesz o mnie wiele i jestem warta tyle ile dziwka za zrobienie loda.
Przez chwile milczala i dlonia dotknela jego policzka, mogl poczuc jak lekko musnela jego wargi swoimi usta i puscila go chociaz druga dlon nie puszczala jego dloni.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 2:59 pm

Przyglądał się jej uważnie, nie wiedząc co ma powiedzieć. W rzeczy samej była lepsza od tej dziewczyny, która próbowała pozbawić go życia, ale czy chciał to przed nią przyznać. W końcu Alexander nie należał do tego typu osób. Westchnął cicho i mruknął coś pod nosem. Wyrwał rękę i odsunął się powoli od niej.
-Możliwe, że byłaś lepsze.
Odpowiedział zagadkowo i teraz to on się uśmiechnął wrednie i złośliwie. Usiadł na skraju łóżka i zaczął się bawić igłą, wyginając ją lekko, a raz prostując.
-Na razie ty ty się prześpij. Musisz być zmęczona. Obiecuję, że Cię nie wykorzystam. - uśmiechnął się lekko i wzruszył ramionami. Nie bardzo wiedział co ma teraz powiedzieć. Żeby następnym razem uważała? I co mu to da? Dziewczyna i tak zrobi swoje. W końcu to Anastasja.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 3:10 pm

Mogl zaprzeczac ale ona wiedziala swoje i tyle, tamtej nocy widziala jak jej pragnal i podobala mu sie cholernie, byla pewna, ze zadowolila go jak nigdy. No ale slodka tajemnica pozostanie tajemnica w koncu ani on ani ona nie przyznaja sie do tego ze ona byla lepsza tak samo jak i on. Nie przejela sie gdy wyrwal reke jednak uniosla brew do gory usmiechajac sie wrednie.
- Znam swoje mozliwosci. Zawsze...jestem dobra.
Lubila sie z nim droczyc a on z nia, ten usmiech jego jak i jej mowil sam za siebie. Nie mogla sie zbytnio ruszac wiec musiala lezec, byla zdana na niego jak na razie. Przymknela delikatnie oczy, rzeczywiscie byla cholernie zmeczona, stracila za duzo krwi.
- Ta, wiem. To byla propozycja?
Zasmiala sie cicho, ah ten Alex. Tak ona zawsze robi to co chce i trzeba sie z tym pogodzic jednak wtedy to byl maly wypadek, zaskoczyl ich. Nie trzema bylo dlugo czekac, nieco bardziej skryla swoje cialo pod kortka, na szczescie dol przetrwal. Zasnela przekrecajac glowe na bok a kilka kosmykow wlosow opadlo na jej twarz.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 11, 2015 9:50 pm

Pokręcił głową, patrząc na Anastasję. Ta dziewczyna była niesamowita. Trochę dziwna to prawda, ale niesamowita. Kompletnie nie wiedział jak ma się przy niej zachowywać. Czy miał być wyluzowany, czy raczej chłodny i wyluzowany? A może to i to, o ile w ogóle się tak da? Chciał wiedzieć co jej siedzi w głowie. Bardzo chciał. Gdyby tylko miał umiejętność sprawdzania co myślą sobie kobiety. Westchnął cicho, ponownie głaszcząc jej policzek. Niby była taka twarda, ale jej skóra była delikatna jak porcelana, o czym Alexander już zdążył się przekonać, zszywając jej rany.
Zanim zdążył jej cokolwiek powiedzieć, dziewczyna spała. Wyglądała teraz jak taki drobny Aniołek. Prawie jej współczuł, choć wiedział, że to tylko powłoka i pewnie zbeształaby go za takie myślenie. Mruknął coś do siebie i powoli pochylił się na nią, całując ją lekko w czoło i szepcząc.
-Słodkich snów. Śnij o mnie...
Po czym odsunął się i dał jej w spokoju spać, czekając na jej przebudzenie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 13, 2015 8:11 am

Czasem miala te swoje dziwactwa ale to mialo rowniez wiele soich plusow, no i jak bez nich Anastasja byla by soba? Tak sie chyba nie da. Od ma,ego byla z niej twarda sztuka, matka pewnie teaz byla by dumna z corki, ze wyszla chociaz troche na ludzi. Jesli o nia chodzi wolala jak ktos zachowywal sie na swoj wlasny sposob nie lubila jak ktod udawal przed nia to bylo na prawde cholernie irytujace. Spiac nawet nie czula jak Alex ja dotyka, byla wyczerpana utrata tylej ilosci krwi wiec spala twardym snem teraz. Nie mogla sie przekrecic gdyz musiala uwazac na szwy. Bedzie wsciekla jesli zostana blizny a na pewno zostana.
Alex dbal o nia? Za pewne uznala by, ze robi sobie z niej jaja bo stamtad skad pochodzi mezczyzni kupywali ja za drogie kosztownosci a tutaj? Tu bylo inaczej, mezczyzni byli zupelnie inni niz mozna by sie spodziewac.
Spala troche dlugo, kilka godzin ale potrzebowala takiego dobrego snu w koncu cos od zycia zawsze jej sie nalezy. Dalo sie slyszec jak mruknela cos pod nosem otwierajac oczy i dlonia pomasowala sobie czolo przez chwile po czym nieco uniosla sie ale sotroznie.
- Potrzebuje zapalic, porzadnie zapalic papierosa.
Odgarnela dlonia dluga grzywe do tylu, chciala zapalic pomimo swojego stanu musiala dawno nie zapalila a cholernie jej sie chcialo. Nie bedzie zadowolona jesli nie ma papierosa ale mowi sie trudno.
- I nowe ubrania.
No tak, tamte juz nie nadaja sie do chodzenia wlasciwie i tak kurtka zakrywala gorna partie ciala a dolna byla w oplakanym stanie. Na dodatek buty tez juz sie na nic nie nadawaly.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 13, 2015 8:59 pm

Oczywiście Alexander też na chwilę przysnął. Siedział na podłodze, opierając się o łóżko, na który leżała seksowna kobieta z pozszywanymi ranami. Szczerze? Bardzo mu się podobała, ale bał się to przyznać przed samym sobą, a co dopiero przed nią. Nie tylko bał się, że go odrzuci. To akurat byłby najmniejszy problem. Bał się zaangażować. Ona była człowiekiem. Pożyje jeszcze z paranaście, paredziesiąt lat i co? Umrze. Odejdzie. Zostawi go jak Emily. Westchnął cicho przez sen, pomrukując coś sobie.
Obudził się po paru godzinach. Nie wiedział ile dokładnie spał, ale było już jasno. Chwilę po nim obudziła się dziewczyna.
-Nie dam Ci teraz fajek. Nie masz na co liczyć.
Wzruszył ramionami. Uśmiechnął się do niej delikatnie i usiadł obok niej, lekko całując w czoło.
-Jak Ci się spało, malutka?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lis 16, 2015 10:17 am

Zachowanie Alexa nawet zaskakiwało Anastasję, budząc się katem okaz zauważyła jak czuwał przy niej i poczuła się nieco dziwnie gdyż nie przywykła do tego aby ktoś martwił się o nią. Właściwie chciała by wiedzieć co mu chodzi po głowie tak na prawdę, może ta ostatnia noc zawróciła mu w głowie? Musiała przyznać, że był dobry w te klocki ale przez doświadczenie w życiu nauczyła się, że mężczyzna gdy wraca chce tego samego. A Alex czego pragnął?
Przeważnie bawiła się facetami jednak przez tego kolesia nieco to się zmieniło, w jakiś sposób nie chciała go skrzywdzić, był wyjątkiem? Być może. Na swój sposób lubiła go, gdyby tak nie było na pewno nie chciała by jego pomocy, wolała by umrzeć niż błagać o życie. Była tylko człowiekiem, była młoda i kiedyś zestarzeje się, umrze bo taka jest kolej rzeczy no chyba, że była by wampirem lecz za nim się zestarzeje minie długi okres czasu. Odrzuci go czy nie? Sama nawet nie wiedziała tego.
- Muszę zapalić, jak nie palę jestem zła.
Była uzależniona od papierosów więc nic dziwnego, że domagała się tego od niego. To co zrobił zaskoczyło ja totalnie, spojrzała na niego nie odzywając się. On troszczył się o nią? To były żarty czy na poważnie? Poczuła się dziwnie.
- Czemu tak dbasz o mnie? To...krepujące...głupek...
Mógł dostrzec na jej twarzy bardzo delikatnie rumieńce. Zaraz...że co? Alex zabije cię. Oczywiście udała, że nic się nie stało.
- Nawet nieźle, chociaż wolała bym wielkie łóżko, szampana i ciepła kąpiel. I nie jestem malutka.
Uśmiechnęła się wrednie.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 18, 2015 8:11 pm

Alexander odsunął się od niej speszony. Nie wiedział czemu się troszczył. Miał pewne podejrzenia, ale żadnej pewności. Westchnął cicho i spojrzał jej w oczy z lekko lodowatym uśmiechem. Nie wiedział co ma jej powiedzieć. Nie może dać jej zabalić, bo to może skończyć się dla niej źle. Była nadwyrężona, a przecież w takim stanie nie powinna nawet się ruszać, a co dopiero pobierać nikotynę do płuc.
-Dobra. Skoro chcesz. Nie jestem twoim ojcem i nie mogę Ci nic zabronić.
Wzruszył po prostu ramionami i położył paczkę papierosów na szafce nocnej. Powoli wstał i uśmiechnął się jeszcze szerzej, ale to raczej przypominało grymas, bólu nie uśmiech.
-Do zobaczenia. Mam nadzieję. Nie zrób czegoś głupiego. Dbaj o siebie.
Nachylił się i musnął jej wargi swoimi wargami i już go nie było. Po prostu zostawił ją, aby doszła do siebie. Przecież nie był jej opiekunem. Nie posiadał też nad nią żadnej innej władzy.

z.t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 18, 2015 9:23 pm

Odsunął się od niej tak nagle, był zakłopotany? Nie tylko on. Przez tą cholerną sytuację poczuła się skrępowana, po raz pierwszy przy mężczyźnie. Nie potrafiła wytłumaczyć tego, po prostu stało się jednak nie chciała się przyznać mu i sobie, że na chwilkę złagodniała i zapomniała się. Gdy się odsunął nieco odetchnęła.
Wiedziała, że nie powinna zapalić ale nie takie rzeczy robiła w rożnych sytuacjach a gdy nie jarała robiła się irytująca tak cholernie, że Alex miał by jej dość. Spojrzała na niego obojętnie, zdenerwował się? To tak wyglądało ale faktycznie nie był jej ojcem, nie mógł jej zabronić. Nie miała ojca, nie wiedziała co to znaczy zakazy dlatego może wyrosła na taką wredną sukę? W końcu jednak dostała swoja paczkę i ostrożnie po nią sięgnęła, jednak nie było to nic przyjemnego ruszyć się. Spojrzała na niego w końcu chcąc podziękować lecz Alex miał inne plany.
- Co? Hej, czekaj...
Nie zdążyła dokończyć, ponieważ poczuła na sowich ustach jego chłodne wargi, złożył jej pocałunek jakby żegnał się ze swą ukochaną po czym zostawił ją samą. Patrzyła jeszcze w kierunku, w którym odszedł ale w końcu ogarnęła się i wyjęła papierosa, znalazła również i zapalniczkę. Odłożyła ja na bok odpalając papierosa i zaciągnęła się wypuszczając dym z ust.
- Nosz w dupę, niech Cię szlak Sasha!
Warknęła gasząc papierosa i rzucając prawie całego na podłogę, poszukała telefonu na szczęście był w kieszeni chociaż był zniszczony, pękła szybka ale trudno. Miała jego numer, dał jej wtedy w hotelu. Napisała do niego sma, była zła i nie wiedziała po jaką cholerę pisze ale było za późno i nacisnęła wyślij po czym odłożyła telefon.
Powrót do góry Go down
Alexander

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2207-sasza
Zarejestrował/a : 26/10/2015
Liczba postów : 68


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Lis 22, 2015 11:38 am

Co to za kobieta. Nie dość, że da się załatwić wampirowi, nie wiem, może na coś liczyła, to jeszcze wykorzystywała drugiego. Co on miał z nią teraz zrobić? Zjeść? Mimo że bardzo tego chciał to nie mógł tego zrobić. Był głodny, a Anastasja pachniała tak kusząco, że aż ślinka mu leciała, ale wiedział, że nigdy jej nie skrzywdzi. Westchnął cicho i spojrzał przed siebie. Wciąż trzymał w dłoni swój telefon, który właśnie zadzwonił, dając mu do zrozumienia, że właśnie dostał smsa. Ponownie westchnął, tyle że tym razem głośniej i zawrócił. Nawet jeśli będzie obok niej to co jej to da. I tak nigdzie nie zawędrują, bo on jej po prostu na to nie pozwoli. Zamknął oczy i przyśpieszył do biegu. Mimo wszystko jednak chciał ją znowu zobaczyć.
Po chwili znów stał przy jej łóżku. Tak po prostu się pojawił. Wyszedł z cienia, czy coś w tym stylu. Położył przy jej łóżku, trochę rzeczy i odsunął się o krok, przyglądając się jej uważnie, jakby starając dowiedzieć co dziewczyna w tym momencie myśli. Czy jest zła? Zapewne. Ucieszona? To ten możliwe, choć mniej prawdopodobne.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lis 24, 2015 6:07 am

Miala pretensje do siebie, ze wyslala mu od tak smsa chcac aby wrocil. To nie byl dobry pomysl aby to robic jednak tym razem chyba nie chciala zostac sama, byla wsciekla a za razem potrzebowala teraz kogos aby nawe z kims porozmawiac. To miasto sprawilo, ze ostatnio nieco zmiekla, przeklete miasto, na Ukrainie zostala by soba a tutaj juz bylo inaczej. No i spotkala jego. Oparla sie nieco aby nie nadwyrezac sie za bardzo, musiala byc ostrozna dopiero co miala zszyta rane. Ciekawe czy wroci, wlasciwie co ja to obchodzi? To glupie i krepujace?
Nagle Alex pojawil sie tutaj jak gdyby nic wychodzac z cienia i juz byl przy niej kladac jej jakies ubrania i oczywiscie wode o ktora prosila.
- Dzieki.
Wziela w dlon butelke z woda, odkrecila korek i napila sie wody. W koncu, byla spragniona i potrzebowala tego, gdy skonczyla zakrecila korkiem butelke kladac ja obok. Wziela jakies ubrania w dlon i chociaz nie byly one pierwszej klasy, nie zamierzala narzekac...przynajmniej nie teraz. Spojrzala na Alexa wzdychajac.
- Bluzke, zaloze sama ale ze spodniami musisz mi pomoc.
Nie bylo jej to zbyt na reke ale nie miala wyjscia i tak, cieszyla sie widzac go ale nie chciala sie przyznac. Rozpiela kurtke, ktora miala na sobie odslaniajac gorna partie ciala, nie nosila stanika ale nie wstydzila sie przebrac przy nim. Widzial ja juz tak jak bog stworzyl. Po za tym widzial juz w sowim zyciu wiele kobiecych piersi wiec te nie zrobia roznicy. Ostroznie zaczela nakladac bluzke a gdy juz miala ja na sobie wypuscila wlosy spod niej.
- Sasha...chyba cie lubie...to glupie ale tak jest.
Nigdy nie byla dobra w wyrazaniu uczuc czy cos takiego, ale zawsze cos. Wyciagnela dlon aby podal jej reke, musial jej pomoc.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 27, 2015 10:25 am

I w opuszczonym domu nie zdoła nikt się schronić. Mgła uderzała kanalizacją, każdym otworem do domu, trując wszystkich po kolei. Nie ma ucieczki ani ratunku, Ana wraz ze swoim partnerem Alexandrem nie mogą się schronić skoro ich dom nie spełnia żadnych warunków bezpieczeństwa. A później doszło to przeraźliwe wycie syren, zmuszając wręcz do udania się  w kierunku piekła - Więzienia! Mózgi ofiar nie działają i nie są świadomi tego co czynią.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lis 30, 2015 11:57 am

Anastasja leżąc poczuła coś dziwnego, na początku jakiś dziwny zapach dotarł do jej nozdrzy chociaż nie miała pojęcia z jakiego źródła mógł on pochodzić. Zapach raczej jej się niezbyt spodobał a po chwili coraz mocniej uderzał do jej nosa. Właściwie ten zapach bardziej przypominał jakby jakiś dym, Anastasja poczuła się dziwnie zaraz od razu gdy go zaczęła wdychać. Zakaszlała, przez co poczuła ból w na brzuchu gdzie były jeszcze świeże szwy. Uderzał coraz mocniej, czuła się źle ale nie ma coś się dziwić w końcu dom nie był szczelny i wszystko mogło się tu dostać.
Nagle usłyszała wycie syren, tak głośne i straszliwe, że nawet na moment zatkała uszy nie miała pojęcia co się dzieje. Spojrzała na Alexa, który nagle zaczął stąd wychodzić! Miała się odezwać kiedy poczuła się dziwnie i nagle nie wiedząc dlaczego i po co wstała ze swojego miejsca. Jak zaczarowana ruszyła za towarzyszem powoli, nie wiedziała cor obi po prostu gdzieś szła razem z nim.

2x z.t
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Maj 18, 2016 7:08 pm

Jakimś cudem Ab wraz z doczepioną do jego haka ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mariko dotarli do opuszczonego domku na krańcach ulicy. To tutaj mogą schować się i przeczekać najgorsze chwile dla wampira. Wszak to on oślepł, a młoda jakby poddała się dziwnej śpiączce. Bardzo możliwe, że walczyła o życie, ale póki co nie był w stanie nic zrobić. Wampir wybadał zniszczoną furtkę, jaką następnie rozwalił kilkoma kopniakami, a że nosił ciężkie obuwie zniszczył je be problemu. Wciągnął zatem na teren opuszczonej posesji wampirzycę i przedostali się wreszcie do wnętrza budowli. Było czuć stęchlizną oraz zdechłymi szczurami. Nie przyjemne miejsce, ale lepsze niż żadne.
- No, Laleczko... Masz swój pałac. Tylko cholera brakuje ci jeszcze tronu i odpowiedniego księcia na białym koniu.
Parsknął, pozostawiając Młodą na środku przed pokoju. Jego ręka wróciła do normalnej postaci, a on sam krocząc ostrożnie, odnalazł fotel. Stary, zakurzony, zapewne wypełniony po brzegi roztoczami oraz pająkami mebel... Jednak nie wybrzydzał. Nie w tej chwili. Spoczął w nim, dając szansę samemu sobie na zregenerowanie sił. Póki jest ślepy, jest bezużyteczny. Nawet tej Laleczce nic nie mógł zrobić, skoro jego oczy nadal nie chciały działać. Co jeśli Ksiądz oślepił go na Amen? Nie, nie mogło tak być. Artefakty nie są wieczne, a gwoli ścisłości ich działanie. Poza tym działała wampirza regeneracja, w końcu Ab nie stracił krwi, nadal był solidnie pożywiony.
I mając tak zamknięte oczy oraz rozmyślając nad poprzednią walką, zapadł nagle w sen. Narkolepsja zadziałała skutecznie.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Maj 18, 2016 7:49 pm

Ile czasu minęło odkąd wampirzyca omdlała? Ciężko było to jednoznacznie określić. Walka, która była pełna wartkiej akcji sprawiała wrażenie jakby trwała zaledwie minuty. W rzeczywistości było to o wiele więcej, na pewno nie mniej niż godzina.
Podczas podróży na ekscentrycznym i jakże ciekawym środku transportu, Mariko powoli odzyskiwała kolorki. Jej policzki zaróżowiły się, acz nie wyglądała wcale lepiej niż na uliczkach. Sińce pod oczami nadal były widoczne i jakby jeszcze ciemniejsze.  Wargi suche i spierzchnięte, a zamknięte powieki drżały. Gdy trafili do domku, a właściwie to Ab tam trafił, biała została ułożona na środku przedpokoju. Mało romantyczne, acz jak na niewysokie standardy rodu Kuroaishita zadowalające.
Czerwone jak rubiny tęczówki postanowiły ukazać się po raz kolejny. Tym razem jednak twarz Mariko nie przybrała typowego dla niej, miłego wyrazu. Zmarszczone brwi i wydęte w niezadowolony grymas usta sprawiały wrażenie jakby odklejonych od innej postaci. Szybkim i oszczędnym ruchem odbiła się dłońmi od twardej podłogi, aby unieść swe ciało. Rzuciła wzrokiem na suknię, która z jakiegoś powodu niezwykle ją zirytowała. Złapała za skraj falbanki i urwała ją, maszerując w stronę jedynej istoty, znajdującej się w tym budynku. Po drodze rozrzuciła swoje różowe buciki, których udało jej się podczas całej przygody nie zgubić. Niedbale zarzuciła włosy na plecy, po czym zbliżyła się do Abbadona.
Dość łatwo było zauważyć, że spał. Nietrudno również dostrzec było jego atrakcyjnie prezentującą się białą szyjkę. Maleńka wampirzyca wpakowała się bezpardonowo na jego kolana, po czym zbliżyła twarz do tętnicy czystego. Bez zbędnych ceregieli i z chirurgiczną precyzją wbiła kiełki w jego szyję. Smaczna krew spłynęła do jej małego gardziołka i wcale nie potrzeba jej było dużo. Parę łyczków dla 41 kilogramowego ciałka sprawiało cuda.
Zamknęła oczęta, jakże zmęczona i śpiąca. Nie przejmowała się nawet faktem, iż ułożyła się wygodnie na wampirze. Wtuliła się w niego niczym kochanka. Ależ będzie miał niespodziankę, jak się obudzi!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Maj 19, 2016 7:13 pm

Sen Abaddona przeważnie był jak ze stali. Twardy, nienaruszalny... Lecz w pewnych przypadkach wampirzysko budziło się momentalnie, a osoba budząca go wpadała w niemałe kłopoty, jak również otoczenie. Ale Mariko miała na tyle szczęścia, że gdy wpełzała na jego kolana nie zbudził się, ani przy tym jak go ugryzła. Właściwie wampirowi śniło się, że ukąsił go mały komar! A reakcja? Naturalnie obronna. Odruchowo uderzył otwartą dłonią w małego pasożyta, co oznaczało że Mariko dostała pacnięta w głowę. Poczuła też jak pazury Aba wbijają się lekko w jej głowę, lecz niebawem ręka opadła. Pomruczał coś przez sen, zapadając głębiej w jego czeluściach. Zmęczenie oraz ślepota robiła swoje, poza tym Ab cierpi na chorobę snu.
Kilka chwil później, wybudził się. Leniwie podniósł obie powieki, czując na sobie następnie nie za duży ciężar. Później zapach, czyjaś obecność. Dotknął dłonią ciężaru i wybadał, że ma na sobie postać! Wzrok powoli wracał do normy, więc dostrzegł zarys tej małej wampirzycy.
- Co do licha...
Burknął, krzywiąc się. Nie jest przecież jakimś fotelem by to dziecko sobie na nim leżało.  
- Koniec spania, dziewczynko. Wstawaj. Praca na mnie czeka.
Poklepał ją dodatkowo po policzku, by otworzyła swoje piękne oczka i zsunęła ciałko swój tyłeczek na podłogę. Ab naprawdę nie ma czasu zajmować się ofiarą... Poza tym... Powinien ją szybko usunąć.


Sorry, ze taki kijowy post. Ale zmęczenie po pracy robi swoje. D;

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Maj 23, 2016 8:27 pm

Niziutka dziewczyna zupełnie zignorowała fakt, iż została pacnięta w głowę. Nie interesowały jej również pazury wbijające się w jej czuprynę. Miała przecież o wiele ważniejsze sprawy. W tym momencie jedyne, o czym myślała, to krew. Gdy ułożyła się wygodnie na wampirze, śniło jej się, że dryfuje na ciemnej chmurce. Unosiła się ona coraz to wyżej, aż w końcu zaczęła raptownie opadać. Wraz ze zderzeniem o ziemię, poczuła na swojej piersi czyjąś dłoń. Emm?!
Pisnęła cichutko i uniosła się gwałtownie, wciąż jednak siedząc na kolanach czystego. Przez przypadek, gdy starał się wybadać ciężar, jaki na nim spoczywał, dotknął tam, gdzie zdecydowanie nie powinien. Mariko zarumieniła się, po czym usłyszała słowa Abbadona. Dopiero teraz zorientowała się, iż została przetransportowana w inne miejsce. Nie było ono zbyt przytulne, raczej przeraziło ją, niźli ucieszyło. Szybciutko zerwała się z ówczesnego miejsca spoczynku i stanęła na poszarpanym dywanie.
- Gdzie mnie zabrałeś, Ty podły zboczeńcu?! – Melodyjny i donośny głos wypełnił pomieszczenie. Zupełnie nie pasował do obskurnego wnętrza.
Przypomniała sobie o człowieku, którego spotkali na ciemnych uliczkach. Jej kark pokrył się gęsią skórką, gdy wyobraziła sobie, co mogło się z nim stać. Pewnie leżał w kałuży krwi ledwo żywy. Zamknęła oczy starając się pozbyć tej wizji.
- Po co mnie tu sprowadziłeś? – Z ust białej wydobyło się kolejne pytanie. – Co zrobiłeś z tamtym człowiekiem? Przyznaj się!
Miała ochotę wbić mu swoje ostre pazurki w twarz, kopnąć go w piszczel lub zrobić cokolwiek, aby na twarzy wampira pojawił się niezadowolony grymas. Nękanie siebie samej jeszcze mogła znieść, ale krzywdzenie innych osób uważała za coś podłego.
Zdjęła zegarek z lewej ręki i cisnęła nim prosto między oczy ciemnowłosego. Zerknęła w dół i zauważyła, że jej sukienka bardziej przypomina teraz miniówkę. Zaskoczyła się, bo nie przypominała sobie, aby się rozbierała.
- Ty… pedofilu! Nie wystarczy Ci, że wypiłeś moją krew? Chcesz jeszcze gwałcić? Nienawidzę Cię! – Spodziewała się ataku ze strony wampira, dlatego też ruszyła w stronę przedpokoju. Im mniej czasu spędzonego z tym chorym psychicznie gościem, tym lepiej!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Maj 24, 2016 7:43 am

Wampirzyca powinna sama mieć do siebie pretensje, wszak to ona przykleiła się do niego, a nie on do niej. Powinna się cieszyć, że Abaddon po przebudzeniu nic jej nie zrobił. A mógł!
Zmarszczył brwi, przymykając przy tym jedno ślepie. Była strasznie hałaśliwa... Przecież sama wie, jak bardzo uszy są wrażliwe po przebudzeniu. Poza tym Młoda za dużo mówiła.
Ale czy ona coś pamiętała z miejsca ataku? Zapewne po kilku sekundach sobie przypomni, takie panienki może i mają dziurawą pamięć lecz gdy przyjdzie odpowiednia chwila, zdołają wszystko wyciągnąć na wierzch. I nie zdążył odpowiedzieć na pytania, gdyż młoda zaś wyrwała się pierwsza. Abaddon zacisnął pięść u jednej dłoni.
- Nie chciałem rzucić się w oczy policji oraz jednostkom ratunkowym, gdy podziurawiłem tamtego kolesia. Poza tym z tobą też nie było najlepiej i mogłabyś narobić brudu po przebudzeniu. Miałbym przez to sporo kłopotów.
Odpowiedział na wszystko, patrząc na wampirzycę. Była teraz takim uroczym kłębkiem nerwów. Ale co się dziwić? Każdy na jej miejscu byłby w szoku. Dostrzegł jak ściąga zegarek po czym w niego nim rzuca, wampir chwycił nim do niego doleciał.
- Nie rozwalaj tak swoich rzeczy... Nie jesteśmy u siebie.
Rzucił szorstko wampir, przyglądając się małemu zegarkowi. Taki ładny, a nim rzuca.
I cóż to za słowo padło? Gwałt? Abaddon spojrzał na nią mocno zaskoczony i po chwili wybuchł śmiechem.
- Nie, dziewczynko. Nie dotykam małych dzieci, zwłaszcza tak pyskatych i hałaśliwych.
Uśmiechnął si wreszcie i wstał z fotela. Rozciągnął ciało poprzez wyciągnięcie rąk ku górze. Aż chrupało w krzyżu. Teraz właśnie zdał sobie sprawę, że widzi o wiele lepiej. Nie... Wzrok już stanowczo wrócił do normy. A sam Abaddon czuł się o wiele lepiej. Upicie odrobiny krwi nie zaszkodziło mu za mocno. Szkoda, tylko że Młoda tak mocno pachniała juchą.
- Powinnaś się wykąpać i zmienić ubranie. Strasznie czuć od ciebie posoką.
Aż się skrzywił. Skierował się ku innemu pomieszczeniu. Była nim teraz kuchnia; podniszczona, zgniła i zakurzona. Gdzieś przemieścił się jakiś szczur.
- Powinnaś być mi w sumie wdzięczna, że zabrałem cię od ludzi.
Odezwał się po czasie, chwytając w dłoń podniszczony kubek. W środku roiło się od pająków.
- Chociaż z drugiej strony, miło było by popatrzeć jak sama pakujesz się w głęboki grób, gdy atakujesz ich wszystkich.
Bezpośrednio nie przyzna się do bycia Hyclem Rady. Młoda nie musi być aż tak doinformowana... co innego jakby łamała prawo. Wtedy Abaddon miałby ją za cel... A może zmusić ją do ataku na człowieka? Wtedy wielki Ab obrońca sprawiedliwości mógłby ją złapać i wsadzić do lochów? Tak, to był dobry plan.
- Ale mimo wszystko przydałoby się coś upolować. Czuję mały ubytek krwi.
Dodał do siebie bardziej, masując miejsce ugryzienia. Te pieprzone komary... Właściwie musi być ich pełno w tym wilgotnym syfie. Powrócił wzrokiem do wampirzycy, oczywiście dodam że był czujny przy niej. Wszak dobry wojownik nigdy nie przestaje czuwać.

_________________


Theme 1Theme 2


Ostatnio zmieniony przez Abaddon dnia Sro Maj 25, 2016 5:10 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Maj 24, 2016 1:24 pm

Przykleiła? A skądże, nie dodawaj sobie! Mariko po prostu padła ze zmęczenia. Była tak wycieńczona, że nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, iż jej instynkt przetrwania zareagował sam. Wyglądało to tak, jakby na ułamek sekundy maleńkie ciałko zostało przejęte przez zupełnie obcą postać. Na szczęście wampir nie miał zaszczytu oglądania jej w tamtym momencie. Mogło mu się więc wydawać, że to właśnie panienka da’ Broise wtuliła się w niego z czymś na kształt czułości.
Nie zaatakował jej jednak, co wywołało u dziewczyny niemałe zdziwienie. Może zaspokoił już rządzę krwi lub też walki, bądź był zmęczony? Nie miała jednak ochoty polemizować na ten temat. Przyjrzała się mężczyźnie dokładnie. Na jej drugie pytanie odpowiedział bardzo rzeczowo i konkretnie, jednak…
- Podziurawiłeś? – Zjeżyła się jak kotek. Właśnie dowiedziała się, że ma przed oczami mordercę. – Nie wolno nam zabijać ludzi, dobrze o tym wiesz! – Właściwie to nie miała pewności, czy wie, ale obstawiała, że wampir jest starszy niż ona sama. Chociaż w sumie… miała przecież prawie siedem stów na karku. Nie zmieniało to jednak faktu, że pamiętała jedynie 4 lata wstecz. Posiadała więc mózg dziecka, ot co. Dość zagmatwane, ale idzie to zrozumieć.
- Jakich kłopotów? Z czyjej strony? Ktoś Cię ściga, prawda? Sprawiłeś, że oboje jesteśmy wyjęci spod prawa i teraz Rada Wampirów nas znajdzie i pozabija! Ty… - Zabrakło jej już epitetów, jakimi mogła zwyzywać osobnika. No co, nie miała aż tak bogatego słownika wulgaryzmów jak co niektórzy!
Gdy zauważyła, że złapał jej zegarek prychnęła cichutko. Mogła się spodziewać, iż przedmiot zostanie wyłowiony przed trafieniem do celu. Rzadko jednak zdarzało jej się nie trafić, gdy czymś rzucała. Była bowiem dosyć zręczna, nawet jak na wampira przystało. Brakowało jej jednak siły, i był to ubytek na tyle znaczący, iż zupełnie wykluczał ją ze wszelkich walk. Przynajmniej tak słodka Marikowa uważała.
Gdy zaczął ją pouczać, wydęła poliki w naburmuszonym geście. Prawie jak małolata, która została zbesztana przez mamusię, bo wróciła za późno do domu. Jęknęła z dezaprobatą, po czym machnęła dłonią.
- To tylko przedmiot. Jest bezwartościowy w porównaniu z ludzkim życiem. – Złote to i błyszczące? Ładne. Mogło przykuwać uwagę. Jednakże dla dziewczyny było tylko jednym z kolejnych prezentów od rodziców. Nie przywiązywała do nich większej wagi, bowiem nie kryły się za nimi żadne, nawet najdrobniejsze emocje.
- Nie jestem mała – zdenerwowała się. Naprawdę nie lubiła, gdy ktoś nazywał ją w ten sposób. Pyskata i hałaśliwa było w porządku, ale określenie „mała” działało jej na nerwy. Prawie jej się przykro zrobiło, no wiesz co…
- No nie wiem… - Jakoś nie chciało jej się wierzyć, iż Ab nie jest zboczeńcem. Nie przekonał jej, ot co, a jego specyficzny wygląd tylko pogłębiał to wrażenie.
Teraz ciemnowłosy zaczął udzielać jej kolejnych wskazówek. A to się umyj, a to się przebierz. Brzmiało to trochę jak słaby żart, bo przecież znajdowali się z dala od jej domu, ubrań, łazienki. Poza tym, co on? Nagle wziął się za wychowywanie i dbanie o nią? Cóż za ciekawy zwrot wydarzeń. Nie wiedziała jednak, co ją podkusiło do powiedzenia kolejnych słów. Może była to jakaś próba odegrania się za przezywanie jej od niskich, o.
- Więc daj mi to. – Odparła, wskazując na kamizelkę czystego. Facet miał w końcu 180 cm wzrostu, a ona 150. Taki fraczek sięgałby jej prawie do kolan i na pewno prezentowałby się na niej lepiej, niż na wampirze. Skrzyżowała ramiona na piersiach i przyglądała mu się wyczekująco. Cały czas czekała na moment, w którym przekroczy tą magiczną granicę cierpliwości Dona i będzie zmuszona do ucieczki, na razie jednak się na to nie zapowiadało. Póki co.
Miała być wdzięczna? Jemu? Jakoś ciężko było wzbudzić to uczucie, gdy przypomniało jej się, jak celował do niej czarnymi włóczniami. Prędzej byłaby w stanie odczuć do niego obrzydzenie, albo zniesmaczenie. Wybacz, stary.
- Ja nie poluję – powiedziała głośno. Było to zgodne z prawdą, bowiem wampirzyca nie piła ludzkiej krwi. W akademii odżywiała się substytutami z tabletek, a wampirzą posokę również omijała z daleka. Praktycznie nigdy nie zdarzyło jej się kogoś ukąsić, taki był z niej grzeczny komar.
Nie odpowiedziałeś jednak na moje pierwsze pytanie. Gdzie jesteśmy?
Mariko obserwowała ciemnowłosego z przedsionka. Dzieliła ich odległość całego pomieszczenia, aczkolwiek mogliby szeptać, a i tak byliby w stanie się usłyszeć. Równie dobrze mogłaby zamknąć drzwi i zabarykadować je krzesłem. W sumie całkiem niegłupi pomysł, prawda?

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Maj 24, 2016 4:19 pm

Dla niej mógł być to szok, dla Abaddona nie. Walka z człowiekiem, który jednak potrafił się obronić nie była zwyczajna. Walka z bezbronną ofiarą byłaby nie fair. Wampirzyca była nieprzytomna gdy wampir toczył walkę ze swoim przeciwnikiem, więc tym bardziej nie powinna otwierać swojego pyszczka bo jeszcze w niego dostanie.
- Tak, podziurawiłem. Przebiłem jego bebechy na wylot. O mały włos, a nie ujrzałbym jego flaków na chodniku. Tyle cię ominęło.
Na kolejne jej słowa parsknął głośnym śmiechem. Znowuż sobie zakpił.
- Oczywiście, że wiem. Nie pouczaj mnie dziecko. Ale tamten człowiek, którego widziałaś, wcale nie był taki bezbronny. Musiał być egzorcystą.
Zamyślił się nad sposobem walki Kapłana. Modły, światło i błyszczące artefakty. Z całą pewnością był mocno podejrzany. Nie znosił walk z kapłanami, w końcu posługują się symbolami, których Ab nienawidził i po prostu wpadał w szał na ich widok. Ten kurdupel tego nie zrozumie, skoro [potrafi tylko krzyczeć tym swoim piskliwym głosikiem.
Zamknął aż ślepia, biorąc głęboki wdech. Ta młoda naprawdę wiele nie wie, więc należy jej poniekąd odpuścić.
- Nikt nas nie ściga, Rada wampirów nic nam nie zrobi... A jeśli już to prędzej mi niż tobie. więc nie wmawiaj sobie żadnych kłopotów.
Zaś się skrzywił przypominając sobie, że strasznie potraktował Wilkołaka Seunga. W dodatku przez walkę ściągnął niepotrzebnie władze lokalne. Na szczęście nikt nie zdążył ich dostrzec. Tyle dobrego.
Oczywiście, że nie dał się trafić. Ab jest doskonałym obserwatorem, jak i osobą do walki. Każdy prosty atak potrafi perfekcyjnie wyminąć. Nie bez powodu został Hyclem.
Uśmiechnął się też do Mariko i w dłoni zmiażdżył jej cudowny zegareczek, po czym wypuścił jego resztki na brudną podłogę.
- Przecież nie mówię, że ludzkie życie jest niczym.
Westchnął by za chwilę zacząć wędrować po domu. Ciekaw czy nadal znajdowały się tutaj jakieś pozostałości po dawnych mieszkańcach, chociażby jakieś pamiętniki? Albo ubranie? Na pewno był to schron dla bezdomnych lub właśnie takich wampirów jak ta dwójka.
- Niska inaczej.
Poprawił się, patrząc z wyższością na młodą. Niech dalej podskakuje, a Abaddon w końcu skróci ją o te dwie, śliczne nóżki. Wtedy będzie jeszcze bardziej niższa.
Wciąż krążył po kuchni, przeglądając szafki, szuflady. Nic nie było ciekawego poza starymi konserwami czy pojemnikami na przyprawy. Może rodzina mieszkająca tutaj została dawno temu zamordowana i teraz ich zwłoki są zakopane głęboko pod domem? Gdy Ab krążył, wampirzyca nadal dawała o sobie znać.
Jeśli chodzi o gwałt, nie musi się bać. Abaddon nie odczuwał tak wielkiego pożądania seksualnego co inni. Dla niego liczyła się w większości krew.
I oczywiście, że miał dobrą zabawę w pouczaniu jej. Młoda nie miała gdzie ogarnąć swojego małego ciałka, bo przecież ten dom nie był przychylny przypadkowym gościom. A ubrania oddawać jej nie zamierzał.
- Jeśli ściągnę kamizelkę, będzie mi zimno. Poza tym nie jestem aż taki hojny, pchło.
Lecz w sumie mógłby jej pomóc. Ale co by z tego miał? Kolejne marudzenie?
Nie chciała polować? Abaddon zacisnął mocno usta, mając ten zdenerwowany wyraz twarzy. Musi ją zmusić do zabijania. Sam skorzysta, a ona oberwie.
- Nie widzisz? W pustym, opuszczonym domu. Sprowadziłem nas tutaj w ramach bezpieczeństwa. Gdy nadejdzie dzień, spędzimy go tutaj, a wieczorem się rozdzielimy.
I właśnie wtedy dotarło do niego, że spędzi z tą młodą cały dzień! Mimowolnie wpłynął na jego twarz uśmiech - wstrętny, obłędny uśmieszek.
Dlatego odstawił swoje poszukiwania śladów poprzednich właścicieli, by ruszyć w kierunku wampirzycy. Póki co, może Abaddona zabawić! Wampir z dłoni utworzy coś na kształt ostrza. Było ono kształtem przypominające nóż.
- A może sprowadzimy tutaj zboczeńców lub bezdomnych? Albo zabawię się tobą?
Jeśli uciekła, tak czy siak, Abaddon ją złapie. Wtedy zechce chwycić za tą szmatę co kiedyś była białą sukieneczkę i jednym ruchem zerwie z niej odzież. Przynajmniej nie będzie się nudził, a ta Pchła urozmaici mu te kilkanaście godzin.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Maj 25, 2016 2:25 pm

Przyglądała się mężczyźnie przez chwilę. Był bardzo zaskakujący. Mimo usilnych prób, nie potrafiła rozgryźć co czai się w jego umyśle. Gdy usłyszała o flakach na chodniku, wzdrygnęła się. Zrobiło jej się niedobrze na samą myśl o biednym, poturbowanym ciele człowieka.
- Jesteś potworem – pisnęła, po czym skuliła się delikatnie. Wydawała się w tym momencie jeszcze mniejsza i bezbronna niż zwykle. W oczach dziewczyny pojawiły się łzy, gdy ten śmiał się do rozpuku. Ona nie potrafiła tak beznamiętnie podejść do zaistniałej sytuacji. Nie umiała rozmawiać na inne tematy, o jakimś głupim zegarku albo wzroście. Spojrzała w czerwone oczy i zmarszczyła brewki. Abaddon mógł poczuć lekkość oraz przyjemne, senne uczucie napierające na jego umysł. Mariko zdecydowała się na użycie wobec niego hipnozy. Nie miała pojęcia, że delikwent posiadał barierę mentalną, ale zawsze pozostawała też opcja, że wampir nieco zbyt późno zorientuje się o ataku. Fiołkowe tęczówki błysnęły, gdyż używanie mocy było męczące, zwłaszcza, że znajdowała się w nienajlepszym stanie.
Obserwowała reakcję ciemnowłosego. Chciała go uspokoić, odwieść od morderczych zapędów. Może nawet uśpić. Nie wiedziała jednak czego się spodziewać, toteż zachowywała czujność. Cała ta walka na tle psychicznym zdawała się toczyć jakby z boku. Tutaj sobie rozmawiają, a gdzieś w tle umysłów odgrywa się niewinna i całkiem niepozorna wojna.
Zauważyła, jak mężczyzna przerywa ich kontakt wzrokowy. Nie miała pojęcia, czy jej umiejętność zadziałała, bo nie dostrzegła większych zmian w zachowaniu ciemnego. Patrzyła jak niszczy jej zegareczek w dłoni, popisując się przy tym swoją siłą. Przestąpiła z nogi na nogę.
- Skąd wiesz, że nikt nas nie ściga? – Spytała odnośnie Rady. Nie była w stanie uwierzyć w ani jedno słowo tego delikwenta. Dopiero teraz zorientowała się, że znalazła się w kolejnej gierce, a ona sama pełniła rolę marnej zabaweczki. Zdecydowanie nie chciała brać udziału w Donowych intrygach.
- Rób co chcesz – skwitowała jego kwestię na temat kamizelki.  W rzeczywistości wcale nie oczekiwała, że podzieli się z nią ubraniem. Był przecież draniem jakich mało. Jednocześnie zdała sobie sprawę z dwuznaczności tego, co powiedziała. Było jednak za późno, aby cofnąć swe słowa.
Na jej pytanie odnośnie miejsca pobytu odpowiedział wymijająco. Stwierdził jakże oczywisty fakt, iż znajdowali się w opuszczonym domu. Ona chciała jednak konkretów. Jakiś adres, miejscowość. Zastanawiała się jak długo spała i jak daleko zdążył ją przetransportować. Wiedziała jednak jedno,  a mianowicie to, że musiała czym prędzej opuścić to miejsce.
- Gdy nadejdzie dzień? O czym ty mówisz? Chcę stąd iść, natychmiast! – Oznajmiła stanowczo. Nie miała zamiaru spędzać czasu z tym zwyrodnialcem. Obróciła się na pięcie i udała w kierunku drzwi wyjściowych. Jej eskapada nie trwała jednak długo, gdyż Abaddon bez trudu ją złapał. Nawet nie spostrzegła ostrza, które wcześniej utworzył. Znowu chciał się bawić?
Jego słowa tylko utwierdziły ją w przekonaniu, że jest okropnym degeneratem. Jęknęła z bezsilności i zmrużyła brwi.
- Wystarczy, że jest tutaj już jeden zboczeniec – odparła buntowniczo. Nie miała zamiaru pozwalać mu na gierki własną osobą. Odkryła w sobie jakieś tajne pokłady odwagi, najprawdopodobniej dzięki poświęceniu Asmity. W pewien sposób zainspirował ją do walki.
Wtedy jednak stało się coś zupełnie niespodziewanego. Strzępy jej sukienki opadły na ziemię, a dziewczynka została w ciasnym gorseciku, oplatającym jej klatkę piersiową oraz majteczkach w kotki. Pisnęła głośno, stojąc tak przed nim i paląc się ze wstydu. W miarę możliwości zakryła swoje ciałko rączkami. Była taka bialutka, śnieżna niczym aniołek. Bielizna, włosy i skóra utrzymane w tym samym kolorze. Tylko maleńki tatuaż na jej karku odznaczał się ciemną barwą.
- Ty perwersyjny dupku! Zaklinam, niech Cię piekło pochłonie i żebyś umarł, pogryziony przez Cerbera! - Rzucała przed siebie słowa bez większego ładu i składu. W jej głosie słychać było oburzenie i nienawiść.
- Bawi Cię to? – syknęła jeszcze na dokładkę. Spojrzała na wampira z groźbą w oczach. Niech tylko spróbuje się do niej zbliżyć i ją dotknąć to go podrapie, pogryzie i kopnie tam, gdzie bardzo zaboli! O!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami
» Opuszczony diabelski młyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: