IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
AutorWiadomość
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Maj 26, 2016 7:05 pm

Umysł Abaddona należał do wyjątkowo mrocznych rzeczy. Wampir mimo służenia Przewodniczącemu oraz pokorności wobec niego, nada, pozostawał krwawym, złowieszczy potworem Kuroiashita. Od szczenięcych lat miał wpajane, że jego krew jest zła i ma roznosić zniszczenie, głosząc że Ponury Ród jest potęgą wśród każdej żyjącej oraz nieumarłej jednostki. Że Piekło właśnie wyszło na wierzch pod postacią ów wampirów.
Abaddon robił to, czego był uczony. Dołączając do tego jego psychopatyczną psychikę oraz działanie, powstało idealne narzędzie i przykład jakim wampirzy ród jest negatywnie nastawiony do innych. Dlatego Hiro właśnie jego wybrał. Abaddon nie tylko miał w sobie wyjątkową siłę oraz chęć do walki, ale także potrafił przerazić i to bez najmniejszego wysiłku.
Na określenie, roześmiał się bardziej. Chociaż po chwili uspokoił się, lecz uśmiechu z twarzy nie wyzbywał się. Sama sytuacja była przezabawna, ale trzeba kiedyś przestać przerażać oraz obrzydzać małą wampirzycę.
Czerwone ślepia były utkwione w niewielkim ciałku. Tak szybko mógł je zniszczyć, lecz nie chciał od razu. Mała wyglądała jak mała porcelanowa laleczka, a takim zawsze lubił coś zrobić, Chociażby oskalpować czy wyrywać kończyny.
- A ty nie jesteś?
Była inna? Tak samo jest wampirem. No, może mniej straszna. Ale nadal nim była!
I na domiar złego dla niej, spróbowała użyć na nim mocy mentalnej. Abaddon zmrużył ślepia, unosząc zaś kącik ust w przerażającym uśmieszku. Dopuścił ją odrobinkę, by w gwałtownym momencie zamknąć swój umysł. Niech wie, że z Potworem nie ma zabawy.
- Nie atakuj mojego umysłu, dziecko. Nie chcesz się w nim zgubić.
Ostrzegł ją, nie mając zamiaru w żaden sposób jej odpuścić. Dziewczyna jest skazana na jego osobę.
Zaś mówiła o Radzie. Abaddon pokręcił głową, przeczesując czarne kudły. Na sam koniec zawinął wystający biały warkocz na wskazujący palec.
- Bo jestem Hyclem Rady. Wymierzam kary i łapię niewygodnych. Stąd wiem, że nikt z ich grupy nas nie ściga i wiem, że nic nam nie grozi.
Teraz się przekona, że Abaddon wcale nie jest zwykłym wampirem? Ma straszną rolę wśród swoich oraz ludzi. Jest piekielną bronią Rady. To on brudzi za nich ręce. Pieprzony kat.
Ma robić co chce? Cóż... Sama tego chciała. Nie pomyślała właśnie nad sensem tak prostych, niby nic nie znaczących słów. Abaddon zbyt mocno wziął je do swojego czarnego serca. Dlatego tym bardziej się z nią zabawi i pokaże czym tak naprawdę jest Piekło na ziemi. Nuż może sama w końcu ogarnie swoją wampirzą naturę?
- Nie, nie pójdziesz stąd. Może się kręcić policja po okolicy, a nie odeszliśmy zbytnio daleko od miejsca napaści. Chyba, nie chcesz wpaść w łapy ludzkiej władzy?
Przechylił łeb na bok, przyglądając się uważnie Małej. Taka głupiutka oraz naiwna. Ale w sumie chyba lepsze jest siedzenie w areszcie niżeli kilkanaście godzin z Hyclem?
Kolejny raz nazwany zboczeńcem. Daleko mu było do tego wyzwiska. Wampir zaś zacisnął wargi, otwierając szerzej ślepia. Dlatego teraz dziewczyna stała w samym gorsecie i w majteczkach w kotki... Ab aż prychnął, łapiąc się za czoło.
- Poważnie? Mam do czynienia z wampirem czy z bezsilnym dzieckiem? A może jedno i drugie?
Zawołał, ostrzem wskazując na jej bieliznę. Do kotów nic nie miał, ale ogólnie nie podobała mu się. I te słowa! Te krzyki! Ab zaś wybuchł  śmiechem.
- Moja rodzina pochodzi od samego Szatana! Więc piekło jest moim prawdziwym domem! A ty tylko możesz do niego wejść jako ofiara mojej egzekucji!
On też nie oszczędzał na sile głosu. Ta wampirzyca stanie się po raz kolejny jego ofiarą, ale tym razem na poważnie.
- Nic mnie nie bawi, wampirzyco. Spełniał swój tylko chory obowiązek.
Warknął, pokazując zębiska. Zaś ruszył ku niej ale nie atakując. Chciał ją tylko zapędzić w kozi róg. Chciał się zabawić oraz pochłonąć jej bezsilność... tą niezaradność w beznadziejnej sytuacji. Hycel bawił się okrutnie, mając w planach naprawdę coś obleśnego. Oblizał usta i pozostawił już na nich potworny uśmiech. Druga dłoń uformowała się coś na kształt haka.

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Cze 02, 2016 6:18 pm

Jasnowłosa była zupełnym przeciwieństwem krwiożerczego wampira na tle mentalnym. Nie miała żadnych wspomnień, które definiowałyby jej osobowość. Odznaczała się jedynie naiwnością i chęcią czynienia dobra. Z tego powodu nigdy, przenigdy nie byłaby w stanie dogadać się z Kuroaishitą.
Otworzyła szeroko oczęta, gdy zapytał ją czy sama jest potworem. Nigdy w ten sposób o tym nie myślała. Wiedziała o istnieniu wampirów, które bawią się ludźmi. Sama jednak się do nich nie zaliczała. Była grzeczna, poukładana i niegroźna. Żywiła się jedynie substytutem krwi i nie zdarzyło jej się nikogo zranić celowo.
- Ja? Oczywiście, że nie. – Powiedziała stanowczo i tupnęła małą nóżką. – To Ty jesteś bestią, która cieszy się z krzywdy innych.
Patrzyła na mężczyznę z wyraźną niechęcią. Próba zahipnotyzowania nie potrwała długo, gdyż poczuła opór. Westchnęła cichutko ze zdziwieniem, ponieważ nigdy nie spotkała się z osobą, która posiadała zdolność zamknięcia umysłu przez ingerencją z zewnątrz.
Słowa czystego zabrzmiały niezwykle arogancko. Oczywiście, że nie chciała zgubić się w jego umyśle. Zdecydowanie wystarczało jej to, iż nie może odnaleźć się we własnej głowie. Abaddon nie musiał się jednak martwić. Umiejętności dziewczyny nie polegały na wydobywaniu czegokolwiek z umysłu.
Prychnęła cichutko, acz postanowiła nie komentować jego uwag na temat nieudanego ataku. Gdy dowiedziała się jednak, czym się zajmował, nie potrafiła utrzymać języka za zębami.
- Hyclem Rady? – Powtórzyła. Pierwszy raz słyszała o takim zawodzie.
Niewygodnych? Ja nic nie zrobiłam. – Pokręciła głową na boki. - Naskarżę na Ciebie, że prześladujesz niewinnych, jeśli nie zostawisz mnie w spokoju. Nawet jakbyś chciał mnie zabić… ludzie Cię widzieli, nie wymigasz się tak łatwo.
Nadal miała ochotę odejść z opuszczonego domu najdalej jak tylko mogła. Gdy wampir mówił o policji i władzy, zmrużyła tylko oczy. Zdecydowanie wolała spędzić czas w areszcie niż z nim. Wybór był tak łatwy, iż nie musiała się nawet nad tym zastanawiać.
- Ależ pójdę stąd! – Oznajmiła i nagle zmieniła zdanie.
Zupełnie nie miała zamiaru nigdzie wychodzić w samej bieliźnie. Zawstydziła się okropnie, a ten śmiał się w tym czasie do rozpuku. Wyzywanie go nic nie pomogło, bowiem mężczyzna zaczął krzyczeć. Aż skuliła się, gdy usłyszała jego potężny głos.
- Jesteś chory… - Pisnęła i wtedy zauważyła, że zmierza w jej stronę. Zaczęła cofać się w stronę kącika. Idealnie tak, jak to sobie zaplanował… aż w końcu znalazła się w ślepym zaułku. Spojrzała na wampira ze złością marszcząc brwi.
- Czego ode mnie chcesz? – Zapytała, starając się ukryć narastającą panikę. Po raz kolejny była zdana na łaskę i niełaskę tego oto osobnika. Zaczynała się już powoli do tego przyzwyczajać. Spojrzała na nogi mężczyzny, zastanawiając się czy będzie w stanie przemknąć między nimi.
- Obowiązek? O czym ty mówisz? – Kolejne zagadki. Zauważyła jak Abaddon oblizuje usta i wzdrygnęła się. Przypomniała sobie jak znajdowały na jej bladej szyi. Nie wspominała tego dobrze, choć musiała przyznać, iż bycie ugryzioną przez wampira to ciekawe doświadczenie.
- Mógłbyś przestać wymachiwać tymi swoimi czarnymi dzidami? – Poprosiła, patrząc na niego fiołkowymi oczami. Nie spodziewała się pozytywnej odpowiedzi. Chociaż kto wie? Po Hyclu Rady mogła spodziewać się dosłownie wszystkiego.

_________________

MARI ❤ MIHI


Ostatnio zmieniony przez Mariko dnia Nie Cze 19, 2016 11:38 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Cze 09, 2016 7:15 pm

Może i się różnili. Ale czy nie istnieje tak dobre powiedzenie jak Przeciwieństwa się przyciągają? Aczkolwiek w tym przypadku wampirzyca próbowała się wybronić przez krwiożerczym wampirem i wytknąć mu jego naturę. Ale czy to jej pomagało?
Parsknął na jej zaprzeczenie. Nie jest potworem? A czy kiedykolwiek napiła się krwi? Pomyślała o czymś, co mogłoby ją skłonić do wyrządzenia krzywdy? Chociażby nieświadomie? Wampiry mają instynkt drapieżcy. Nie wyprą się go nigdy.
- Mów co chcesz. W każdym wampirze drzemie krwawy demon. Czy tego chcesz czy nie, swojej natury się nigdy nie wyprzesz, chociaż bronisz się nogami i rękoma.
Wzruszył ramionami, mając za chwilę na mordzie wymalowany pewny siebie uśmieszek. Teraz wampiry są tak naiwne i przewidywalne. Kim chcą być? Ludźmi? Nie chcą pić krwi? Więc czym się kierują? Po co są wampirami? Niszczą tylko dobre imię potworów nocy.
Młoda była bez szans. Ataki umysłowe nie działają na wampira kiedy będzie ich świadomy. Ale wszyscy uczą się na błędach! Chociaż w przypadku Mariko nie pomogą one nic, poza oszczędzaniem energii na ataki mocą mentalną.
Skinął głową na jej zaskoczenie. Czyli kompletnie nic nie słyszała o Hyclu? To teraz wie. Zaś zakpił z niej śmiechem oraz wrednym grymasem. Niska wampirzyca może sobie gdybać, marzyć i grozić. Jest wampirem, nie człowiekiem. A Abaddon musiał dotrzymać aż do nocy towarzystwa.
- Oczywiście, idź. Sama, bez ubrania i brudna. w dodatku osłabiona i przerażona! Wiele wampirów czeka na takie ofiary jak ty. No chyba, że lubisz jak pastwi się nad tobą kilka zdziczałych wampirów, niż jeden chory - jak to sama określiłaś.
Aż głową pokręcił mówiąc te słowa które miały ją zaboleć. Wytknął jej słabości! taka mała u bezbronna. I kto jest bardziej chory? Obłąkany Abaddon czy wampirzyca pragnąca udać się na niebezpieczny świat w samotni?
- Chcę tylko towarzyszyć ci aż do wieczora. Tak jak mówiłem moja młoda damo.
Powtórzył, mrużąc groźnie czerwone ślepia. Wampirzyca kuliła się w kącie całkowicie skazana na pastwę Abaddona. Wampira rozchylił lekko usta, za którymi było widać ostre kły.
- Oczyszczam świat nie tylko ze śmieci łamiących prawo, ale także z tych, którzy gwałcą naturę wampira. A ty swoim marnym oraz ludzkim jestestwem niszczysz naszą rasę.
Odpowiedział, unosząc ku buzi wampirzycy hak. Że niby miał przestać nimi wymachiwać? Kolejne parsknięcie, a zagięta końcówka haka zsunęła się do jej ciasnego gorsetu. Zahaczył o jego brzeg i pociągnął - jeśli oczywiście młoda nic nie uczyniła.
- Chcę zobaczyć czy w środku twojego ciała też są marne flaki. A może jesteś wypchana watą jak pluszaki?
Zarechotał złowieszczo, by za chwilę nacisnąć hakiem na jej miękki brzuch jeśli oczywiście był obnażony. Młoda miała na tyle szczęścia, że Ab nie jest żadnym zwyrodniałym zboczeńcem.
- Pieprzony bachor.
Skwitował i zaatakuje, chcąc wziąć zamach i uderzyć ofiarę w głowę. Miłość tak bardzo!

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 433


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Cze 19, 2016 9:34 pm

Panienka Da’ Broise, a właściwie Hiou nie potrafiła powstrzymać wampira od atakowania jej osoby. Uciekanie, piszczenie, a nawet pogróżki nie robiły na nim wrażenia. Zastanawiała się czy istnieje cokolwiek, co odwiodłoby go od tego pomysłu. Ab najwyraźniej uwziął się na nią i wziął sobie za punkt honoru zrobienie krzywdy. Co nie było miłe, ani odrobinkę.
Patrząc na ich postacie, znajdujące się naprzeciwko i mierzące spojrzeniami, widać było jak się różnili. Dzielił ich nie tylko charakter, ale też wygląd. Maleńka, filigranowa postać zdawała się być jeszcze drobniejsza, gdy zbliżał się do niej potężny i wysoki wampir. Patrzyła na niego szeroko otwartymi oczami, gdy wyśmiewał się z niej i wytykał słabości. Zdała sobie sprawę z tego, że miał rację. Pociągnęła nosem i zwinęła w kłębuszek. Po chwili z jej wnętrza wydobył się żałosny skowyt.
- Buu… - zachlipała. Objęła swoje kolana ramionami. – Nigdzie nie pójdę i dobrze o tym wiesz. Jestem na Ciebie skazana. – Słone łzy wypełniły fiołkowe ślepia dziewczyny, by za chwilę wypłynąć na jej policzki. Wcale nie chciała się rozklejać, ale to było silniejsze od niej.
- A więc towarzysz mi… - odparła, przyglądając się mu podejrzliwie. – Może najpierw usiądziesz i porozmawiamy?Zaproponowała, odwracając twarzyczkę na bok i uciekając spojrzeniem. Odczuwała wstyd, że się rozpłakała, że jest półnaga i do tego usidlona przed obcego mężczyznę. Cichutki pomruk wydobył się z jej usteczek, gdy usłyszała jego następne słowa.
- Wcale nie pogwałcam natury wampira, przecież wymieniliśmy się krwią – odpowiedziała szczerze. Może nawet zbyt, jednak ta granica była dla niej zwykle ciężka do zauważenia.
Jeśli Ab nie zmienił swoich zamiarów co do atakowania, mała nie zmieni pozycji. Siedząc, będzie zasłaniała nogami dostęp do swojego brzuszka. Dlatego też może otrzymać obrażenia w drobne łydki lub uda. Wtedy będzie miała utrudnione szanse na ucieczkę, oj.
Natomiast w przypadku, gdy wampir postanowi jednak z nią porozmawiać, wstanie wdzięcznie i obróci się wokół własnej osi. Przeniesie swoje zacne cztery literki na starawy fotel w salonie. Rozejrzy się wówczas po pomieszczeniu, zachowując jednak dozę czujności.
Raz, dwa, trzy, wybierasz Ty!

_________________

MARI ❤ MIHI
Powrót do góry Go down
Abaddon
Abaddon
Abaddon
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2514-abaddon#53521 http://vampireknight.forumpl.net/t2545-abaddon#53898
Zarejestrował/a : 22/04/2016
Liczba postów : 102


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Cze 25, 2016 5:06 pm

Niby była skazana ale zawsze mogła zacząć się bronić. Abaddon właściwie stracił chęci na rozkoszne znęcanie się nad prawie rozebraną ofiarę. Cóż to za zabawa kiedy tak naprawdę ona nie chce uciekać?
- Blech, znudziłaś mnie.
Warknął wampir, pocierając dłonią czoło. Nie mógł w sumie tutaj za długo przebywać. Robota czeka, a on nie może sobie z nią lecieć w kulki. Dlatego gdy młoda skuliła się w kącie, Ab przestał już ją gnębić.
- Właściwie możesz się stąd zmyć ale musisz poczekać do nocy. Ja mam pracę do wykonania, a ty jesteś w rozsypce. Pobawimy się kiedy indziej.
Skrzywił się, wycofując też swoją moc. Musi porządnie wypocząć, ogarnąć siły i ruszyć na poszukiwania pewnych osób. A może i osoby? Odwrócił się na pięcie, pozostawiając wampirzycę samą sobie. Powinna się cieszyć, że Ab przypomniał sobie o swoich obowiązkach. Hiro już zapewne wyrywa sobie włosy z głowy, wiedząc iż jego podwładny nie robi nic, tylko znęca się nad małymi dziewczynkami. Brzmi to obrzydliwie. Tak więc bestialski wampir znikł, pozostawiając wampirzycę wolną.

z/t

_________________


Theme 1Theme 2
Powrót do góry Go down
Kainsar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2997-kainsar http://vampireknight.forumpl.net/t3002-kainsar#63175
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Lis 13, 2016 12:06 pm

Musiał się skryć przed promieniami słonecznymi. Skoro już jego "połów" jak i Iksa zakończył się w teorii sukcesem i posiadał przy sobie jeszcze sześć tabletek krwi, to postanowił, że w końcu znajdzie sobie coś porządniejszego do spania. Słyszał sporo o tym opuszczonym domku. Standardowo pojawiły się również historie o tym, że tutaj straszy, ale zapewne nie działo się nic paranormalnego poza buszującymi tutaj od czasu wampirami, szukających schronienia czy cokolwiek z tych. Docierając tu o rozpoczynającym się zmierzchu upewnił się, że zasłonił wszędzie okna starymi zasłonami.
Błąkał się po domu już od jakiegoś dłuższego czasu. Spędzanie dnia zawsze u niego wyglądało dość nudno, ale też rzadko miał okazję przeżyć go o w miarę zdrowych zmysłach. W końcu już od kilku godzin nie miał napadów utraty świadomości czy nieświadomego kaleczenia się po łapach. Ba, przeszła go myśl o jakiejś książce... Gdy tylko o tym pomyślał, wstał ze starego fotela i znów rozpoczął błąkanie się po piętrach. Postanowił przeszukać każdy mebel, jaki tutaj jeszcze został. W niemal każdym zakątku widniały pustki, chociaż czasem z zakamarka wychylał się pająk. Nie spodziewał się oczywiście, że znajdzie jakieś dość ekscytujące znalezisko.
Przeglądając w końcu szafę wnękową w korytarzu na parterze znalazł zardzewiały klucz. Jedyna opcja, jaka mu przychodziła na myśl, to strych, od którego klapa w suficie na ostatnim piętrze była zamknięta na kłódkę. Tak więc skierował się na samą górę. Po paru minutach kombinacji był w stanie sięgnąć klapy i otworzyć kłódkę. Odbijając się nogami od podłożonej pod nią szafę wszedł na górę, rozglądając się po pomieszczeniu obłożonym głównie pajęczymi sieciami jak i samymi pająkami.
Powrót do góry Go down
Karin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2885-karin-sang#61367 http://vampireknight.forumpl.net/t2939-karin#62282
Zarejestrował/a : 20/09/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Lis 13, 2016 6:11 pm

Dziewczyna kilka razy widziała już ten budynek gdy przechodziła ulicą, zawsze ją intrygował pod względem estetycznym. No.. powiedzmy. Po prostu chciała w nim porobić zdjęcia i przyszedł ten czas kiedy uzbroiła się w aparat, odwagę oraz stare ciuchy. Szła krokiem dość niepewnym, jakoś mogła pomyśleć nad jakimś towarzystwem, lecz nie znała tutaj nikogo. Znała Elenę, ale ona raczej by nie przyszła w takie miejsce, zresztą nie chciała jej męczyć no i... nie wzięła od niej numeru telefonu. Taki zonk. Tak wiec musiała przyjść sama.
Weszła zgrabnie do domu, było widno tak więc i w samym domu tak było, światło wpadało przez dziury i okna, co stwarzało bardzo ładne przebłyski, które uwiecznione na fotografii będą głównym bohaterem. Nie minęło a Karin już zapomniała, że jest sama w opuszczonym budynku w którym notabene nie jest sama, lecz o tym nie wiedziała. Po prostu zagłębiła się w cykanie fot, dobrze że nie wiedziała o plotkach bo na pewno by tu nie przyszła. A może szkoda?
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lis 14, 2016 6:21 am

Jednakże może nasuwać się pytanie - dlaczego właśnie Shiro pojawił się w takim miejscu...? Przecież bliżej miał do jakiejkolwiek cukierni czy coś w tym stylu. A jednak był tu... Więc, jakie mogą być motywy kotowatego?
Ciężko powiedzieć, ale cokolwiek by nie było, sprawiło, że był właśnie tutaj i podziwiał z zewnątrz ten opuszczony budynek. Wyczuwał unoszące się w powietrzu różnorakie zapachy, i wampirów, i ludzi. Huh... Przekrzywił nieco łebek, zastanawiając się nad tym, ile razy to opuszczone miejsce było już odwiedzane. Niejedną osobę mogło intrygować je, stwarzając coś na pozór tajemniczości, przyciągającej innej.
Więc, może i właśnie jego to przyciągnęło?
Jego żółte ślepia wpatrywały się w to miejsce, po czym na jego buźce pojawił się lekki uśmieszek. Skierował śmiało swoje kroki w stronę tego domostwa, by chwilkę potem, ostrożnie i zarazem niebywale cicho otworzyć drzwi i wślizgnąć się do środka.
Tutaj, dwa zapachy były już bardziej wyczuwalne - wampira i człowieka. Rudowłosy zakładał, że albo nie jest tutaj sam, albo niedawno tutaj byli i już opuścili to miejsce. Ciekawe. Bardzo. Może spotkać ich? Ale właściwie powinien się pokazywać?
Jego dłoń powędrowała do jednego z kocich uszów i delikatnie się skrzywił. Jemu samemu nie przeszkadzało to - niesamowitym jest to, jak młode osoby potrafią się szybko przystosować do tego - ale z drugiej strony, jakie będzie robić wrażenie w tym miejscu?
Chociaż chwila, to nadal Japonia. A tutaj kocie uszy i ogon to nie jest nic nienormalnego... A przynajmniej najmniej rzucająca się w oczy rzecz, jaką można spotkać w tym kraju.
Pocieszając się ową myślą, Shiro ruszył dalej. Nie napotkał się jeszcze na żadną z osób będących tutaj, ale... Kto pierwszy kogo spotka?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Kainsar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2997-kainsar http://vampireknight.forumpl.net/t3002-kainsar#63175
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Lis 14, 2016 11:16 am

Przez dłuższy czas szamotał się po strychu bez konkretnego celu. W końcu zaczął ścierać z niektórych rzeczy pajęcze sieci. Pod nimi ukazały się różne pudła, skrzynka. Dostrzegł również, że gdzieniegdzie walały się stare ubrania. W kącie stał jakiś stary, bujany fotel, wyciągnięty niczym z horrorów, aż brakowało jedynie, żeby zaczął się bujać. Z kufra wyciągnął jakiś stary notatnik, prawdopodobnie jakiś pamiętnik. Wstał, a przy każdym jego kroku podłoga wydawała ciężkie skrzypnięcie, jakby wkrótce to piętro miało się zawalić. Zaczął kierować się ku wyjścia ze strychu. Gdy mu się to udało, wtedy wyczuł dwa różne zapachy. Ludzki i wampirzy. O ile nawet na to pierwsze się cieszył, tak z tymi drugimi nie miał ochoty więcej się mierzyć. Skrzywił się niesamowicie. Zapach człowieka podrażniał go na tyle, że znowu powoli tracił kontrolę nad sobą. Żywot tych miernych istot był mu na tyle obojętny, że nie chciał zadowolić się najpierw tabletką, w zasadzie mógł ją zaoszczędzić i pożywić się chodzącym workiem krwi.
Z drugiej strony... Człowiek mógł przyjść z wampirem. I to nie jak przekąska. Bywało tak, że ci się ze sobą wiązali. Oczywiście dla Kainsara było to śmieszne, aczkolwiek jeśli słaba istota ma coś wspólnego z tym wampirem, a ją skrzywdzi, dostanie nieźle w papę. Poruszył się z miejsca. Będzie musiał pogonić tę dwójkę, cokolwiek tutaj szukała i jasno dać im do zrozumienia, że ten dom na chwilę obecną jest jego własnością. Zaczął kierować się w dół. Będąc na półpiętrze drugiego a pierwszego piętra, zapach człowieka był niesamowicie wyraźny, ale i cóż... Wampira również. Zszedł, upewniając się że i również tutaj firanki hamowały promienie słoneczne. Wtedy dostrzegł młodą dziewczynę z aparatem.
Założył ręce na klatce piersiowej i obserwował młodą, dopóki ta sama nie ogarnęła, że była obserwowana. Ka powoli zaciskał dłoń na drugiej ręce. Wkrótce pewnie wbije paznokcie aż do krwi, jeśli nie zażyje tabletki albo nie pożywi się dziewczyną.
- Przyszłaś sama? - zadał tylko takie pytanie, bez żadnego powitania, przyjaznych gestów, nic.
Powrót do góry Go down
Karin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2885-karin-sang#61367 http://vampireknight.forumpl.net/t2939-karin#62282
Zarejestrował/a : 20/09/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lis 15, 2016 9:57 pm

Dziewczyna do samego końca nie wiedziała, ze nie jest sama. Ba! Nawet wolała być sama, lecz cóż nie dzisiaj. Karin była tak bardzo pochłonięta robienie zdjęć, stawaniem pod odpowiednim kontem i dobieraniem odpowiedniego kadru. Za chiny ludowe nie myślała o innych ludziach, była wyłączona i równie dobrze, wampir mógł się na nią rzucić a ta by się skapnęła po tym jak była by jedzona. Znaczy chwila... nadal by tego nie wiedziała, bo ona nie wie o wampirach.
Akurat dziewczyna stała w dość dziwnej pozycji, na kucach, cały ciężar ciała opierał się tylko na lewej nodze, głowę miała jak najbardziej mogła przechyloną, a przed okiem miała aparat. W takiej o to pozycji wampir imieniem Kainsar ją spotkał i zadał dość dziwne pytanie. Wystraszyła się ale nie pytania a czyjegoś głosu, pytania po chwili też. Automatem wstała, niezgrabnie bo niezgrabnie ale to pionu z ciągu sekund pięć! Popatrzyła się na mężczyznę, zamrugała kilka razy zastanawiając się co odpowiedzieć i nie wiedziała co powiedzieć. Gębę otworzyła niczym karp bożonarodzeniowy w galarecie (te łby wystające jako dekoracja.) a głowie głębiły jej się myśli, tak szybko i chaotycznie że w sumie tworzyły pustkę.
-Nie.- Odparła, sama nie wiedziała czemu własnie w takie sposób. W sumie nie jest tu sama bo jest tu z nim i z swoim aparatem. No sama nie jest.
-Ale ten no, jak to prywatne to ja no stąd już idę.- Powiedziała szybko, plącząc sobie język. Uznała, że to jakiś biedak mieszkający w tym domu a ona mu bezczelnie wtargnęła na jego włości. No tak to się nie gra... Szkoda tylko, że źle skumała. Szkoda, że poszła sama.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 16, 2016 6:57 am

No właśnie, a w pośród tego towarzystwa brakowało jednej osoby! Kogo? Takiego małego, kotołaka o imieniu Shiro, który aktualnie błąkał się po owym domostwie i starał się międzyczasie nie zaliczyć bliskiego spotkania z podłogą. Na szczęście, nie ukrył swojego ogonka, więc przy jego pomocy zachowywał ową równowagę... I był całkiem zadowolony. Dwa obce zapachy nie przeszkadzały mu zbytnio...
Ale chwila! Czy nie powinien się zainteresować? W końcu wyczuwał wampira poziomu E i biednego człowieczka! A co, jeśli to jego przyszły posiłek? Zapachu krwi jeszcze nie dało się wyczuć. Szykował się? Coś innego?
Może warto się tym zainteresować?
Wiedziony takimi myślami, skierował swoje kroki w stronę miejsca, gdzie znajdowała się dwójka nieznajomych. Kilkanaście sekund potem był na miejscu, ale czy się pokazał?
Odpowiedź brzmi: Nie.
Jedynie wychylając się nieco z nowej kryjówki w postaci... Właściwie to po prostu z rogu korytarza, ale nieważne, ważniejsze, że nie widać go... Chyba. Bądź co bądź, będąc tam, zerkał na dwójkę nieznajomych...
Poważnie się zastanawiając czy może nie natrafił na spotkanie kochanków. Jeśli tak... To zdecydowanie nie wolno się ujawniać!
I właśnie z takiego powodu, jego obecność była "ukryta"... Póki jego zapach nie zostanie wyczuty lub ktoś nie zauważy pary kocich uszów.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Kainsar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2997-kainsar http://vampireknight.forumpl.net/t3002-kainsar#63175
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lis 16, 2016 12:04 pm

Przyglądał się swojemu przyszłemu śniadaniowi i jego reakcji na widok Ka. Pozostał niewzruszony, choć nieco go rozbawił wyraz dziewczyny. Zerknął potem na urządzenie, które trzymała w ręku. Mruknął pod nosem. Więc ona jest tu gościem przypadkowym, ale czy na pewno jedynym? W pewnym momencie poczuł mocniej zapach wampira. Błądził wzrokiem jeszcze chwilę po pomieszczeniu, oczekując, aż ten sam wyjdzie. Dlatego odpowiedź człowieka go nie usatysfakcjonowała, a może nawet uznał ją z kłamstwo. Chociaż... Gdyby ten wampir znał człowieka, nie pozwoliłby mu od tak sobie paradować po domu, w którym był w stanie wyczuć zapach drugiego wampira.
- W takim razie gdzie twój kolega? - rzucił, ponownie wlepiając w nią swoje jarzące się na czerwono dzikie spojrzenie. Dziewczyna była przestraszona, a takie wampiry jak on karmiły się strachem. Uznanie Ka za bezdomnego było nieco absurdalne, ale nie bardziej niż samo istnienie tych stworzeń, o których najwyraźniej Karin nie była świadoma.
- Boisz się? - zszedł z ostatnich schodów, kierując się bliżej dziewczyny. Jego ręce dalej były zaciśnięte na klatce piersiowej. Opuścił je po chwili, zaciskając jedną pięść w dłoń i przez przypadek przebijając sobie skórę paznokciami. Krew zaczęła powoli spływać na ziemię. Czekał, aż kolejny niechciany gość się ujawni.
Powrót do góry Go down
Karin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2885-karin-sang#61367 http://vampireknight.forumpl.net/t2939-karin#62282
Zarejestrował/a : 20/09/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Czw Lis 17, 2016 4:13 pm

Nie wiedziała że gdzieś jeszcze jest jedna osoba, ba która właśnie ich obserwowała. Była aktualnie tak zestresowana osobnikiem który z nią rozmawiał, że do końca nie wiedziała co ma robić. Z stresu zaczęła przyciskać jakieś guziki na aparacie i tak o to włączyła lampę błyskową, gdzie nawet nie zdała sobie sprawy. Nie używała jej wcześniej, ponieważ nie chciała pokazać jak najlepiej światło na fotografiach.
Nieznajomy rzucił jej absurdalne pytanie, pytanie którego nie zrozumiała. Nie rozumiała czemu pyta się o coś czego tutaj nie ma, gdyż była święcie przekonana że są tu samo, tylko ona i on. Pech jakich mało. Jednak nie chciała go zbijać z tej ścieżki, jakoś wolała by myślał że nie są sami, albo ona chciała tak myśleć.
-Nie wiem.- Odparła krótko, cicho jak to miała w zwyczaju lecz na tyle głośno by ją usłyszeć. Dopiero teraz ogarnęła jego oczy, a raczej dopiero teraz dotarło do niej, że nie są jakoś normalne. Pewnie jakiś cosplay, pewnie ktoś sobie robi jej jaja. Tak na pewno. Tak sobie to tłumaczyła, jednak jakoś nie przekonała samej siebie. Mężczyzna miał na tyle silne bycie, że taką małą owieczkę łatwo wystraszył.
-No powiem, że nie często spotyka się kogoś z czerwonymi oczami w opuszczonym domu.- Odpowiedziała już z lekkim sarkazmem, którego sama nie zrozumiała czemu właśnie tak. Głupia jakaś czy co. Jednak gdzieś coś ja uświadomiło, że trzeba stąd zwiać. Dlatego też, powoli lecz stanowczo, jak najbardziej potrafiła zaczęła się kierować w stronę drzwi wyjściowych. Starała się przy tym nie odwracać się do niego plecami.
"A jak to jakiś kawał to zabije." Dodała sobie w myślach.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Lis 20, 2016 4:22 pm

No właśnie... I co właściwie powinien teraz zrobić Shiro? Wyjść czy nie wyjść... Tak właściwie, to była dość ciężka kwestia i sprawiała, że odczuwał niepewność. Co robić... No co?
Pokręcił nieco głową, po czym ponownie zaczął spoglądać na tą scenkę. Oczywiście, zdawał sobie z tego sprawę, że został już wyczuty przez wampira... W końcu to działało w dwie strony. Poruszył niepewnie uszkami, po czym wziął cichy wdech. Naprawdę... Nie wiem czy to dobry pomysł...
Jego ślepia na chwilkę zalśniły czerwienią, gdy wyczuł wampirzą krew. Skrzywił się nieco, po czym westchnął w myślach. Dobra, pozostaje jedynie to, by podjąć jakikolwiek krok naprzód... Inaczej albo dojdzie do tragedii, albo drugi z obecnych tutaj wampirów straci cierpliwość do tego.
W sumie, powinien się tym martwić? Nawet nie wiedział.
- Dobry - bąknął niepewnie, wychodząc już ze swojej kryjówki.
Oczom tej dwójki ukazała się... Wampirza hybryda. Niecodzienna mieszanka krwiopijcy z kotem, który wpatrywał się w tą dwójkę...
O ile właściwie nie zwiała na jego widok.
- Etto... Może pójdę? Nie będę przeszkadzać... - poruszył uszkami, a jego ogon zdradzał zdenerwowanie i niepewność, jaka teraz go ogarniała. Niestety, po prostu nie potrafił się teraz dobrze wczuć w tą sytuację.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Kainsar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2997-kainsar http://vampireknight.forumpl.net/t3002-kainsar#63175
Zarejestrował/a : 20/10/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Wto Lis 22, 2016 4:42 pm

// o kurwa, Karyna, ale śliczny av <3//

Dziewczyna na jego pytanie czy jest sama odpowiedziała, że nie. Stąd spytał, z kim przyszła. Uniósł nieznacznie brew, gdy usłyszał "nie wiem". Cóż, może w przypływie zagrożenia automatycznie nie chciała, żeby wyszło na jaw, że przyszła tutaj sama. To miało nawet jakiś sens. Na drugą odpowiedź spoglądał na nią niewzruszony.
- Rozumiem. - stwierdził na głos, wbijając mocniej pazury w dłoń. Dziewczyna pierwszy raz miała styczność z wampirem? Coraz mniej nieświadomych ludzi można było spotkać. Zresztą, akurat nieświadomość istnienia innych istot sprawiała, że niektórzy zachowywali się tak jak Karin... Nieroztropnie. Otworzył usta, żeby oblizać wargi, przy tym ukazując jego długie kły. Wtedy i ujawniła się kolejna istota. Spojrzał na wampirze dziwadło z kocimi uszami. I ogonem.
- Jesteś pupilkiem tej dziewczyny? - spytał obojętnym tonem, nie zdobywając się nawet na jakikolwiek ton sarkazmu. Czasami słyszał coś o zabawach genetycznych wśród wampirów, ale zdecydowanie uważał, że to godziło ich wizerunkowi, nawet bardziej niż same wampiry poziomu E.
Na jego słowa o tym, że sobie pójdzie, nie powiedział nic, jedynie spojrzał wyczekująco, aż faktycznie to zrobi. Wtedy poruszył się w mgnieniu oka znalazł się obok dziewczyny, zabierając z jej dłoni aparat. Wyłączył lampę błyskową, która od jakichś kilku minut nieco drażniła jego oczy. Potem rzucił go na ziemię.
- Na moim terenie płaci się krwią. - rzucił, chwytając dziewczynę mocno za rękę.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1046


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Gru 04, 2016 12:29 am

Niestety, ale tutaj już niewiele zostanie wniesione. Można uznać, że zachowanie Shiro mogło należeć do nieodpowiednich i zarazem nieodpowiedzialnych... Ale on sam nie myślał o tym za bardzo - trochę ciężko, by się zastanawiać nad tym, posiadając w danym momencie mentalność dzieciaka.
Na słowa nieznajomego nieco pokręcił głową.
- Nie jestem. Dlaczego mnie za niego bierzesz? - pytanie czysto retoryczne, albowiem nie oczekiwał od niego jakieś odpowiedzi. Po prostu delikatnie wzruszył ramionami. - Trafiłem tutaj... Przypadkiem. I już sobie idę.
Tsa... Plus dla Shiro, który nie pomyślałby, że połączenie wampira z bezbronną kobietą byłoby złe. Jednakże... On nie wiedział. Nie słyszał, nie widział, nie zwracał uwagi...
O co chodziło?
A o to, że po wypowiedzeniu ostatnich słów dosłownie zniknął im z oczów. O ile człowiek nie wiedziałby co się stało, to o tyle krwiopijca mógł wiedzieć... W końcu wyostrzone zmysły pozwalały na to, prawda?
Więc... Właściwie, czy ktoś tutaj uzna za realne... Pojawienie się i zniknięcie kociego chłopca?

z/t - Wybaczcie, ale was opuszczam

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Karin

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2885-karin-sang#61367 http://vampireknight.forumpl.net/t2939-karin#62282
Zarejestrował/a : 20/09/2016
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Gru 09, 2016 10:49 pm

Dziewczyna zdeka nie wiedziała co się dzieje. No ni w ząb, jedyne co wiedziała to, to by zwiewać jak najszybciej z tego miejsca. Trzeba się ruszyć, ale jak tu się ruszyć jak ktoś trzyma ją za rękę. No trochę kiepsko, na wyrzucenie aparatu zapiszczała płaczliwie. Jej skarb, skarbek piękny, ukochany, tak bardzo roztrzaskany. Niech karta pamięci chociaż się uchowa, tak. Chociaż jej prośby były kiepskie patrząc na to, że nie tylko straci aparat co i życie, które całkiem lubiła.
Ale pomijając to wszystko, chciała wkopać faceta z uszami że jest jej kumplem, tak bardzo ale zonk kolejny, bo sobie poszedł. No i co teraz pocznie? Nawet przez chwilę cieszyła się, że go widzi, teraz sama by mu wyrwała te cholerne uszy, które uważała że i tak są sztuczne. Nie zwróciła większej uwagi na to, że tamten sobie od tak zniknął, bardziej martwił ją fakt, że to zrobił, a ona została sam na sam z dziwadłem.
-Tak więc, mogę już opuścić to miejsce jak tamten?- zadała tak głupie pytanie, że aż się w głowie nie mieści, lecz teraz w jej głowie nic się nie mieściło i tu był problem.
Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami
» Opuszczony diabelski młyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: