IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Opuszczony dom

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 10:16 pm

Dziwne nieco, że Lar, aż tak bała się o swojego sługusa, który był przy niej od najmłodszych lat, jednak... Jakby nie patrząc od kilkunastu lat tylko on był z nią na dobre i złe. Kuzynkę czasem ratowali z opersji, czy domu wariatów, a Eryk.. od niego już dobre kilka lat nie miała wieści. Pamiętała go jeszcze, kiedy zasiadał w tym mieście jako burmistrz... Wtedy to były najpiękniejsze lata Lar. Teraz? Czuła jedynie ból w sercu, kiedy wspominała, że była szczęśliwa dopóki ktoś nie zmiażdżył jej serca, które nie potrafiła odbudować. Ale tak to już z naszą Zieloną było.
Wracając jednak do sytuacji Lar. Chodziła w tą i nazad kopiąc ten cholerny kamień przed sobą. Nie wiedziała jeszcze co tak naprawdę dzieje się w mieście. Musiałaby poszukać jakiegoś wampira i nieco zagadać. Byli tu jej znajomi? Co z Oświatą? Nadal Lar jest poszukiwana? Może Deamona znaleźli? Kto wie.
- Pierdylam... - Westchnęła głośno unosząc głowę do góry.
Wtedy też z naprzeciwka ukazał się samochód. Może do Deamon? Nie. Jego by poznała od razu, nie tyle po zapachu co po prostu po więzi.
Larane spuściła wzrok patrząc na swoje stopy. Może to jakiś człowiek, który stanie się dzisiejszą zabaweczką naszej wampirzycy, jednak... Wszystko potoczyło się własnym losem i kiedy Lar pomyślała przez sekundę o Nad, wtedy poczuła jej zapach. Sama Zielona oczywiście miała swój charakterystyczny zapach połączony byłego człowieka z łowcą, no i do tego te eksperymenty przez co zmienili jej geny, by miała zielone włosy, ale mniejsza.
Lar stała obrócona plecami do Nad. Słyszała jak samochód się zatrzymuje, a wampirzyca nie wiedziała jak zareagować. Pokazać, że ma ją w dupie i wejść do ruiny, czy jednak okazać jakieś emocje? Wszak kiedy ostatnimy czasy zniknęła zostawiła w drzwiach kartkę pożegnalną z przeprosinami, ale czy Nad ją otrzymała? Zielona przygryzła mocno swoją dolną wargę i odwróciła się w stronę tak kochanego i kojącego głosu Szlachetnej. Dłonie nadal miała schowane w kieszeniach bluzy, a kaptur zasłaniał połowę twarzy wampirzycy, tak, że oczy w ogóle nie były widoczne. Jednak Lar wszystko widziała. Blond włosy i te ubranie. To była Nad? Jej wampirzyca, czy raczej jakaś supermodelka? Matko...
- Tia... Ta daamm... we własnej osobie. - Powiedziała i wysiliła się na delikatny uśmieszek kątem ust. - Niezła zmiana... Nad. - W sumie nie wiedziała co innego mogła by teraz powiedzieć. Pewnie o tym wiesz, ale tęskniłam i ponownie mam problemy finansowe i.. jestem głodna, zimno mi...
Stała po prostu stała.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 10:31 pm

Patrząc na Larane to wyglądała jak biedota w tym mieście. Jeżeli miała problemy finansowe, to czemu do niej nie napisała? Nadira zapewne by jej pożyczyła tyle ile by ta wampirzyca potrzebowała na doprowadzenie się do porządku, a nie żyje ciągle z kradzieży. Naizen to by jej chyba dał lekcję oszczędzania, ale jego pewnie się zielona słuchać nie będzie.
- Dzięki. - Odpowiedziała krótko. Wsiadła ponownie do samochodu, który zgasiła i zabrała z niego kluczyki, zamknęła drzwi, zablokowała i schowała do kieszeni, po czym podeszła do Larane i normalnie w świecie ją przytuliła do siebie.
- Gdzieś Ty się do licha podziewała? Myślałam że mole Cię zjadły.
Nie ma to jak piękny komentarz. I nim pozwoliła zielonej cokolwiek odpowiedzieć, pocałowała ją w usta dość... namiętnie.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 10:42 pm

Jak biedota? No nieźle. Skoro Nad ją za taką uważała, a spoglądała na nią kilka sekund, to... Chyba naprawdę nie tyle kąpiel by się naszej Zielonej przydała, co nowe ciuchy, wizyta u fryzjera i inne babskie rzeczy. Fakt, kiedy bliżej się naszej wampirzycy przyjrzeć miała dziurę w trampach, w spodniach no i brudną żółtą bluzkę, która już bardziej pod brązowy podchodziła. Czapka z daszkiem przyczepiona do paska spodni miała przecięty daszek. Nic dodać nic ująć. Miałaby iść do Nad po pieniądze? Nie. Chciała jakoś sama wyżyć, choć pewnie prędzej czy później i tak zapukałaby do zamku Nad.
Zielona uważnie obserwowała Nad. W sumie nie wiedziała co mogła się po niej spodziewać. Zaatakuje ją? Wyklnie jak ostatnio? Ale przecież tym razem się pożegnała. Nie miała czasu wyjaśnić, że rodzina... Tamta rodzina ją namierzyła i musiała uciekać. Nawet taka wampirzyca o TAKIM ego wiedziała kiedy podkulić ogon pod zadek i zwiać. Musiała ratować życie swoje i Deamona, który za nic w świecie swoją Zieloną nie chciał opuścić.
Kiedy Nad była już naprawdę blisko Lar zacisnęła dłonie w kieszeniach. Spięła się czekając na to co nastąpi, ale... było to coś miłego. Bardzo miłego. Poczuła zapach, tak kochany i czuły za którym tak cholernie tęskniła. Dotyk blond pukli na nosie... i krew w żyłach. Na moment oczy Lar stały się czerwone, ale zaraz ponownie przybrały swój naturalny zielony odcień. Rozluźniła się powoli podnosząc dłonie do góry. Objęła Nad i westchnęła cicho w jej ramię.
-[color=darkcyan] Ano, dawno mnie tu nie było, jednak molom się nie dam, nadal jestem silna. [/coloe] - Uśmiechnęła się teraz już wyraźniej, a kiedy Nad się odsunęła kaptur Lar spadł na jej plecy ukazując cała kraśną buśkę naszej Zielonej. - Miałam swoje powody... Matko ten blond... mogłaś chociaż na Zielono się przefarbować. - Wtedy jednak nastąpiło coś zupełnie nieoczekiwanego!
Oczy lar stały się duże, a usta niemalże natychmiastowo odpowiedziały na namiętny pocałunek. Kiedy ostatnio dziewczyny się tak witały?! Kiedy Nad chyba była jeszcze z Tess'em, potem zaprzestały drobnych pieszczot, ale to.. to było nad wyraz miłe przywitanie.
Zielona delikatnie musnęła końcem języka wargi Nad odsuwając głowę w tył.
- Chyba nikt cie nie zaspokaja, co? - Uśmiechnęła się wrednie, a zielona grzywka opadła na jedno oko.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 10:57 pm

Jeżeli się przyjrzeć dokładniej Larane, to Nadira bardzo dobrze zauważyła u niej te nieprzyjemne dla oka ubrania, które nadawały się raczej do wyrzucenia. I pomyśleć, że Larane jako głowa rodu Shijo tak się ubiera. Ona powinna świecić jak królowa. Szlachetna doprowadzi ją do takiego porządku, że Gnomk sam się w lustrze nie pozna. No i przydałoby się jej znaleźć jakiejś lepsze mieszkanie niż ta rudera. Ale o tym potem. O ile ta nie przyzna się Nadirze, że tutaj mieszka.
To mogła być niespodzianka. Nadira już wcześniej ją ochrzaniła, to teraz drugi raz tego nie zamierzała robić. Być może dlatego, że tym razem miała od zielonej wiadomość i nie miała o to pretensji. Nie dzwoniła do niej ani nie próbowała jej znaleźć, nie chcąc przypadkowo tworzyć kolejnych problemów dla siebie i dla starej przyjaciółki.
Przytulenie i okazanie takich uczuć, było tym co i Nadira w sobie chciała przypomnieć. Te dawne czasy, kiedy były razem i rozrabiały a Ortis ratował im tyłki.
- Wiesz... Może kiedyś. - To była odpowiedź na temat koloru włosów. Aż przy tym Nadira się uśmiechnęła życzliwie.
Przy pocałunku nie było zawodu. Larane odpowiedziała tym samym. Czyli jeszcze jej na szlachetnej zależało. Obie widocznie o sobie nie zapomniały.
- Jakby się tak zastanowić... To mąż ma ciągle coś na głowie. Ostatnio rzadko go w łóżku widuję.
No tak. Miał się spotkać ze swoją matką, a do tego czasu jakoś znaku życia nie daje. To trochę Nadirę zaniepokoiło, ale miała nadzieję, że da on sobie radę. To silny wampir.
- Czekasz na kogoś? - Zapytała, zaraz spoglądając na jedną stronę ulicy, po czym na drugą, zatrzymując na koniec spojrzenie na zielonej.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 11:13 pm

Aż, tak by się Nad naszą Zieloną zajęła? No, patrzcie! Wystarczy tylko powiedzieć słówko. W sumie mogła by Lar na Szlachetnej nieco żerować. Wszak skoro to była przyjaźń na wieki, to możliwe, że blondyna pozwoliłaby Zielonej i Demonowi zamieszkać u ciebie? Lar i tak często bywała poza miejscem gdzie spała. Takie właśnie myśli kotłowały się w głowie naszej wampirzycy. Nie byłaby sobą gdyby nie wyłudzała od każdego to co chciała, ale mogła w tym przypadku zrobić to nieco delikatnie. No, i jeśli nadal u Nad był w służbie ten wampir, który tak lubił Lar, z którym się przespała na pewno to zadowoli naszą wampirzycę jeszcze bardziej.
Dobrze, że Nad nie dzwoniła, ani nie próbowała komunikować się z Zieloną. Nie raz, nie dwa musiała zmieniać numery telefonów, gdyż jeden z cholernych, starych łowców uwziął się na Zieloną i starał się ją złapać. Jednak wampirzyca i tak go w końcu zabiła. Łajdak nieźle się kamuflował! Dzięki temu też nastąpiły później problemy z Rodem, cóż. Do tej pory wiele osób o nazwisku Shijo nie tolerowało tak młodej osoby na stanowisku głowy rodu.
Co do dawnych czasów, to owszem Lar tęskniła za nimi jak najbardziej. Gdyby mogła po raz kolejny, znowu choć na minutę przytulić się do...
- Masz wiele lat przed sobą, więc kto wie, może kiedyś będziemy siostrami. - Uśmiechnęła się. Zaczesała delikatnie kosmyk włosów za ucho Szlachetnej dotykając opuszkami palców jej skóry na policzku. - Powiedz mi tylko kto cię przekonał, że z blond czupryną ci do twarzy to mu wykolę oczy. - W oczach Zielonej zaiskrzyły dobrze znane iskierki złośliwości, ale też to..., że zrobiłaby to naprawdę. - Mąż? Znowu? Nad. Kochliwa jesteś ponad miarę. - Choć tak naprawdę Lar poczuła uścisk zazdrości. Szlachetna miała kogo kochać, czuła się z kimś bezpieczna, mogła komuś powiedzieć o swoich problemach, a Lar? Miała Deamona. - Skoro już mnie tu odnalazłaś to obiecaj mi, że mnie z nim poznasz! I nie omieszam nie wspomnieć, że zaniedbuje swoje małżeńskie obowiązki. - Puściła jej oczko, choć na chwilę ponownie oczy Zielonej stały się czerwone. Panowała nad swoim głodem, ale krew Nad... szlachetna. Szlag... za bardzo pachniała. Lar przełknęła ślinę i wskazała ręką na rozwalający się dom. - Mieszkam tu. Czekam na Deamona miał coś w mieście pozałatwiać. Wiesz nowe ubrania, jakiegoś człowieka do zjedzenia. - Wzruszyła ramionami ciągnąc zaraz swoją Nad za dłoń do środka domku. - Straciłam wszystko co miałam na rzec Rodu, czy trochę też zaszalałam z pieniędzmi. Deamon ciągle jest ze mną. Co jeszcze... przybyłam tu tydzień temu i chciałam odpocząć nim pojawię się w mieście, no i u ciebie. - Nie jako w kilku zdaniach streściła większość rzeczy. Wprowadziła Nad do środka i ciągnąc dalej za rękę weszły do salony, w którym zawalił się sufit, więc kurz, brud i belki leżały wszędzie na ziemi, ale sofa z dziurami i wystającymi sprężynami stała pod ścianą, tam właśnie zasiadła Lar wyciągając się. - Przyzwyczaiłam się. - Stwierdziła tylko widząc wzrok Nad. - Możesz mi poopowiadać co w mieście?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Lis 01, 2013 11:54 pm

Pannie Shijo przydałaby się porządna zmiana w końcu, bo chyba nie zamierzała paradować w takich ubraniach jak dziecko ze śmietnika? Fakt, jest ona już kobietą, to tym bardziej. Nadira już o nią należycie zadba, bo widać że facetom nie zawsze się to udaje. Zwłaszcza Deamonowi, o którym Larane wspomniała.
Pozwoliła, aby zielona dotknęła jej policzka, choć sama także obejmowała ją w pasie i na razie nie puszczała jej osoby z objęć. A na słowa odnośnie przekonywania o przefarbowaniu włosów, to już się zaśmiała.
- Mąż... - Odpowiedziała krótko. - Zrobiłam to dla niego, bo zauważyłam, że za bardzo kleił się do mojej siostry. Raz na jakiś czas można zaszaleć.
Dopowiedziała, choć nie była pewna czy Larane kiedykolwiek widziała jej siostrę Sophie. Kiedyś będzie trzeba je ze sobą zapoznać. Może i się polubią?
- Stało się... Po ostatnim wystawieniu chciałam się zamknąć na uczucia, ale się nie udało. Bo pojawił się ten tajemniczy "Casanova".
Nadira już przywykła do tego, że jej mąż kręci się wokół kobiet, ale miała nadzieje, że jej będzie poświęcał najwięcej uwagi. Zwłaszcza przy tym, że mają teraz wspólnie dziecko. I to ślubne!
- Poznasz go. Masz to jak w banku.
A co, niech pozna męża swojej przyjaciółki. Ciekawe czy się dogadają. Choć patrząc na to, że Larane to kobieta, Kyubi z chęcią będzie z nią rozmawiał i poznawał. Mimo to, Nadira wiedziała co tej zielonej po głowie może chodzić. Ale oczu Kyubiemu nie da wydłubać.
I wtem szlachetna dała się pociągnąć w stronę zrujnowanego domu. Słuchając opowiastki Larane, Nadira rozglądała się po miejscu, w jakim mieszka zielonowłosa. Szczerze to nie było zbyt przyjemne miejsce, kiedy nie ma się gwarancji, że dom zawali podczas snu. Już Nadira wolała te chaty w lesie, jakie w dzieciństwie zajmowała z bratem, kiedy musieli się włóczyć po kraju. Tam przynajmniej dachy były szczelne i sufity.
- Jesteś za bardzo rozpustna... A poza tym... To chyba nie jest pałac godny głowy rodu, czyż nie?
Spojrzała na nią z uśmiechem pokazując w sumie na dziurę w dachu. Larane się przyzwyczaiła, to przyjdzie czas ja od tego odzwyczaić i ponownie wciągnąć w wir bogactwa. A od czegoś na pewno zaczną. Nawet poszuka jej pracę albo pomoże w rozwinięciu własnego biznesu.
Kanapa na której Larane usiadła, była wręcz odpychająca, ale rozglądając się po pomieszczeniu, niczego innego Nadira nie znalazła, gdzie by można usiąść. Zatem zajęła miejsce obok zielonej.
- Samuru "panoszy się" i rządzi po swojemu. Oświata w sumie nic nie robi. Bo jakoś nie słyszę aby łapali naszych. Jawnie widać, że nasza rasa zaczyna przejmować kontrolę nad miastem. A to przez Samuru oczywiście. Ostatnio przejął szpital, w którym doszło do wybuchu. W mediach podają, że podobno to łowcy go wysadzili.
Przedstawiła jej krótko to co się najważniejszego działo. Ostatnio zaczęła czytać gazety i być na bieżąco z wydarzeniami, by wiedzieć, czego się spodziewać jadąc do teatru.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 12:13 am

Dziecko Śmietnik? No jaaaa! Toś określenie... No tak pasujące idealnie do stanu w jakim była Zielona. Dlatego kazała Deamonowi wynaleźć jakieś ubranie, by Lar wyglądała jak 'człowiek' kiedy uda się do miasta.
Wampirzyca odzwyczaiła się od tego, że ktoś jest tak blisko niej i ją dotyka. W sumie dawno minęło nim zabawiała się z kimś w łóżku, a co dopiero z Nad! Tym bardziej kiedy ją obejmowała Zielona żałowała, że nie została tutaj mimo swoich problemów i nie ona była 'mężem' Nad. Ale wtedy postąpiłaby jak smarkula z której nieco już wyrosła. Wolałaby jej problemy pozostały z nią, by nie wiązały się z nikim innym. Jednak tak czy siak nie zmieniło się jedno. Lubiła pakować się w kłopoty! I zwalać je na innych, ale nie na Nad... na takich osobach na których Lar zależało.
- Mąż? Jak mogłaś. W czarnych ci do twarzy Nad, a ten jest koszmarny. - Lar jak zawsze była szczera, aż do bólu. Za to się ją lubiło, albo i nie. Fakt był taki, że Lar zawsze mówiła to co jej na język przyszło nie bacząc do kogo niosą się jej słowa. - Musisz jednak być bardzo zakochana, skoro to dla niego zrobiłaś. A on już jest dla mnie dupkiem skoro dopierał się do twojej siostry. Oby to nie był błąd z twojej strony Nad. - Troska ukazała się w oczach Zielonej, ale tylko i wyłącznie przeznaczona dla szlachetnej. - Ja nadal nie wyleczyłam się z Ad'a... Nadal. Nikt nie pojawił się na mojej drodze, kto mógłby jego cień zaćmić w moim umyśle. - Wzruszyła ramionami.
Kiedy już były w środku Lar widziała jak niezbyt chętnie Nad siada obok niej, ale cóż. Miała tylko tyle. Tą ruinę i dziurę w dachu. Słuchała więc z uwagą najnowszych wiadomości, a słysząc imię swojego dawnego znajomego uśmiechnęła się lekko kącikiem ust. Jednak pamiętała, że i on jak i każdy inny ułożył już sobie życie.
- Szpital? - Zielona spojrzała w oczy Nad. To była myśl! Tak mogłaby zacząć! - Samuru nadal jest burmistrzem? Mogłabym załatwić papiery i stać się ponownie dyrektorem. Zdobyć pieniądze i odbudować wszystko. - Oblizała się powoli zacierając dłonie. Oparła łokcie o swoje kolana pochylając się znacznie w przód. Zielone włosy zasłoniły połowę twarzy wampirzycy. - Może uda mi się to załatwić... Ale nie podoba mi się to, że beze mnie są tu takie rozruby. - Zaśmiała się cicho. Ciekawe, czy jej wuj żył.

W tym czasie przed ruiną przystanął Deamon. Już z daleka widział samochód Nad, ale dopiero teraz wyczuł jej zapach. Pamiętał doskonale ową szlachetną, która jako jedyna miała w sobie to COŚ by uspokoić Zieloną. Wampir wszedł do środka swoim jak zawsze spokojnym, acz stanowczym krokiem. Zerknął na Lar po czym na Nad której skłonił się z szacunkiem. Na sobie miał również mało zadbany strój co Lar, jednak w ręce trzymał dwie torby z ciuchami.
- Jest grupa nastolatków niedaleko z stąd. Jeśli jesteś nadal głodna, to... - Wskazał kciukiem za siebie.
'Coś się dzieje?' - Posłał w myślach informację do Lar, a kiedy uzyskał odpowiedź i wymowne spojrzenie swojej Pani po prostu wycofał się do wyjścia, gdzie zasiadł na małym schodku za drzwiami.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 12:38 am

- Jak farba zejdzie, to będę miała z powrotem swoje czarne. Nie martw się.
Z uśmiechem uspokoiła Larane, co by nie myślała, że szlachetna na bardzo długi czas pozostanie blondynką. Sama także niezbyt przepadała za takim kolorem włosów, ale czego nie robi się dla ukochanej osoby? Zwłaszcza, że Kyubiego już sprawdziła i tę jego wierność wobec jej osoby.
- Wiesz Lar... Kyubiemu udało się mnie posiąść dopiero za drugim razem. Pierwsze jego oświadczyny odmówiłam. Dopiero za drugim razem się zgodziłam, bo widziałam że mu na mnie zależy. Mam jednak nadzieję, że kogoś znajdziesz. Mnie Kyubi bardzo dużo pomógł.
Objęła zieloną przytulając do siebie na moment tej rozmowy, chcąc jej dodać tym samym otuchy aby nie zadręczała się raną na sercu pozostawioną przez Adriena. Kiedyś o nim zapomni, tak samo jak Nadira o Ethanie.
Blondynka spojrzała zdziwiona na Larane, która ożywiła się na temat szpitala. Fakt, przecież ona kiedyś zarządzała nim. A raczej nie to Nadira miała na myśli. Nie ten biznes.
- O ile mnie pamięć nie myli, to wiem że Kyubi przejął szpital po tym, jak Ethan go sprzedał. Jeżeli nie oddawał papierów ordynatorowi jaki zginął, przez co wyszło teraz zamieszanie wokół tego wszystkiego, to powinien mieć jeszcze papiery. W sumie nie wiem. - Tu uniosła ręce jakoby się poddawała.
- Pogadaj z Samuru, może coś Ci załatwi.
Jak się uda Larane wykupić szpital to dobrze, ale jeżeli burmistrz zażąda sporej sumy to raczej nic z tego. Naizen już się przekonał jak chciwy na pieniądze jest Samuru.
- To idź na miasto i zastraszaj ludzi. Odpowiednio jesteś nawet ubrana.
Zaśmiała się cicho podsumowując ich rozmowę i wtedy pojawił się Deamon. Nadira skinęła mu głową w odpowiedzi na okazany szacunek. To był odpowiedni typ wampira, który wie jak się zachowywać.
- To idziesz na kolację, czy wolisz na miejscu? - Rzuciła pytanie do Larane, kiedy wampir zostawił je znów same. W tym zaś momencie Nadira zgarnęła swoje włosy na jedną stronę, odsłaniając szyję. Wiedziała jak Larane pragnie jej krwi, jak ta krew łączy ich więź. Kto wie, czy nie nastąpi powtórka z przeszłości? Larane była drugą po Kyubim osobą, której Nadira mogłaby pozwolić napić się swojej krwi.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 12:56 am

- Ja się wcale nie martwię, tylko nie mogę na ciebie patrzeć. - Przewróciła oczami, ale zaraz też pokazała jęzor Nad. A co! Blond! Najgorszy kolor włosów na świecie!
Słuchała kiedy Nad mówiła jej o swoim mężu. Więc wypróbowała go najpierw. To dobrze. Zielona wiedziała, że Nadira nie jest typem kobiety, która da się zrobić w konia po raz drugi i się zmanipuluje. Nawet wewnętrznie cieszyła się, że jej wampirzyca jest szczęśliwa. Nawet Szlachetna nie musiała nic Lar mówić, było to widoczne jak na dłoni. Zakochana, zadbana... ciekawe co jeszcze Lar się dowie.
- Może kiedyś. - Wzruszyła ramionami. Wcale nie wierzyła w to tak bardzo. Nikt jeszcze nie pojawił się kto by choć do pięt dorównywał temu, który zrobił z niej pośmiewisko przed szlachetnymi. Patrząc w oczy Nad ta mogła dostrzec jaki ból nadal Lar trzyma w sobie. Z roku na rok chyba z Zieloną i jej sercem - a raczej jego brakiem - było co raz gorzej. - Przejął? To możliwe, że twój mąż ma jakieś papiery? - Przysunęła się bliżej do Nad kiedy ta ją objęła. - To tym bardziej chce z nim pomówić. Możliwe, że w końcu mogła bym stanąć na nogi. - Oblizała ponownie swoje usta, a iskierki zaczęły błyszczeć w jej oczach. - Do Samuru i tak muszę się udać. Chce go zapytać, czy ma jakieś szczeniaki od tego swojego cholernego psa i... mieć wtyki u burmistrza to jest coś. Pokaże mu cycki i będzie po sprawie. - Uśmiechnęła się ukazując swoje kiełki. Mimo, że często ból po stracie Ad'a towarzyszyło w życiu Zielonej to starała się jak teraz po prostu odsuwać to w daleki zakamarek swojej osobowości. - Wiesz, to było zamierzone! - Nadymała swoje wargi, kiedy Nad zaczęła znowu wspominać o ubraniu Lar. Doskonale wiedziała jak wypadała przy lśniącej i czystej Nad, ale do licha! Musiała jeszcze bardziej jej dogryzać? - Przynajmniej nie mam blond włosów. - Oj, tak! Niech wampirzyca sie szykuje, że Zielona zacznie ciągle jej dogryzać na temat jej kłaków.
Kiedy wszedł Deamon ulga spadła na Lar. Kiwnęła mu głową i spojrzała w oczy odpowiadając na jego pytanie. Kiedy ten zostawił torby i wyszedł oblizała się powoli czując już smak krwi w ustach. Nie jadła od dwóch dni. Ciągle spała regenerując swoje siły. Straciła w ostatnim miesiącu trochę kart, więc musiała nadrobić swoją  moc.
Kiedy Nad rzekła swoje magiczne słowa, a do tego ukazała swoją szyję oczy Lar zabłysły nieskazitelnym rubinem. Była bardzo głodna i teraz dopiero zdała sobie z tego sprawę. Ile razy piła krew szlachetną? Wiele. Ale Nad rzadko, tylko w ostateczności. Nie zaprzeczyła, ani nie zawahała się. Po prostu usiadła okrakiem na uda Nad. Pochyliła się całując delikatnie jej szyję. Dziękując za to co jej daje. Dzięki krwi Szlachetnej odzyska szybciej siłę i będzie na dłużej syta. Lar przesunęła końcem języka po skórze wampirzycy po czym wbiła się kłami. Była delikatna i piła powoli rozkoszując się każdym łykiem. Widziała też obrazy z przeszłości Nad...
Kiedy Lar się najadła odsunęła się od szyi wampirzycy zlizując małe kropelki krwi z jej skóry. Sunęła nosem po jej policzku by natrafić na usta w które się wbiła.  Całowała Nad drapieżnie, namiętnie ocierając się swoimi piersiami o jej. Zamruczała wprost w usta szlachetnej. Powoli odsunęła swoje wargi od jej z uśmieszkiem na ustach, gdyż zaraz sunęła pocałunkami w dół na dekolt wampirzycy, ale zaraz przestała wpatrując się w oczy Nad.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 1:43 pm

I tak sobie będą wypominały. Jedna drugiej ubranie lub kolor włosów. Co obie na to poradzą? Na chwilę obecną nic. Jedynie mogą sobie wytykać i wytykać a i tak się kochają.
Nadira widziała w Larane ten ból z jakim nadal się zmaga. Ale czas to w końcu zmienić. Wiecznie nie można ubolewać nad stratą ukochanej osoby. Z Nadirą podobnie było w przypadku Ethana, ale gdyby nie Kyubi, nie zapomniałaby o nim. Kyubi pokazał jej że potrafi być inny.
- Nie wiem, mogę go zapytać przy okazji.
Jak tam się rozwijały interesy Kyubiego, nie wiedziała. Aż tak bardzo nie zagłębiała się w jego pracę, choć wiedziała że nie jeden biznes on prowadzi. Kancelaria, zespół muzyczny z kolegami i jeszcze Host Klub. Pewnie z tego powodu, zrezygnował ze szpitala, ale nie miała o tym pojęcia. Za mało ze sobą o pracy rozmawiali.
- Staniesz na nogi. Ja Ci w tym pomogę.
Zapewniła Zieloną i nie zamierzała tego odpuścić. Zrobi z Larane taką kobietę, że każdy będzie się za nią oglądał. Ale to w następnej kolejności. Teraz trzeba zadbać o nią pod innym względem. Jak każde dziecko, trzeba przecież nakarmić.
I wtedy szlachetna się zaśmiała na słowa i nadymane poliki Larane. Być może było zamierzone czepianie się jej ubrania, ale ta dłużna nie była. Przynajmniej pod względem szczerości i wredoty, Larane była tą starą Lar.
Nadira pozwoliła czystokrwistej usiąść na swoich udach i zbliżyć twarz do szyi. Przy czym położyła swoje dłonie na jej biodrach, mając odchyloną głowę. Pocałunek a potem ugryzienie. Zmrużyła lekko oczy na uczucie małego bólu ukłucia a potem utraty kropel krwi. Lecz Larane jak to ma w zwyczaju, zaczęła czytać jej wspomnienia. Czego mogła się dowiedzieć? Zależy od tego jak daleko chciała sięgnąć po informacje. Z ostatnich wydarzeń mogła się dowiedzieć, że Nadira ma córkę, którą niedawno urodziła. Ma męża Kyubiego, który obraz był bardzo wyraźny. Pokazało się także spotkanie z Ringo Kuroiaishitą, który połamał jej kręgosłup i zamknął w lochach a Kyubi ją stamtąd zabrał. Świerze informacje z ostatniej chwili.
I wtedy, kiedy Larane piła jej krew, Nadira jedną dłoń położyła na jej główce, głaszcząc zielone włosy. Drugą wsadziła pod jej ubranie wodząc po plecach i na początek delikatnie drapiąc. Pocałunek oferowany w usta, odwzajemniła bez wahania. Gdy nastąpił moment przerwy i spojrzenia sobie w oczy, Nadira uśmiechnęła się do niej zachęcająco i ponowiła pocałunek zagłębiając go i wodząc językiem po wnętrzu jej ust.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 2:16 pm

A pewnie, że będą sobie wypominały! Wszak to była dla Larane najlepsza z gier. Wytykanie i upominanie coś drugiej osoby, byle nie sobie! Wszak nic sobie zarzucić Zielona nie mogła! Pewnie, że nie, pf! To, że w aktualnej sytuacji nie miała nic, cóż. Nie była słabą wampirzycą, która by od razu do kogoś leciała i prosiła o pomoc, czy po prostu siedziała i płakała. Po prostu działała dalej. Wszak dla Lar nie było takiego gówna, z którego nie potrafiłaby wyjść!
- Byłabym wdzięczna Nad. Wtedy wszystko byłoby dla mnie prostsze. - Wiedziała już jak zarządzać szpitalem. Może na początku popełniała małe błędy, ale szybko się na nich uczyła. Mimo, że uwielbiała znęcać się nad słabszymi, to w przypadku, kiedy lar przekraczała swój szpital zmieniała się. Tutaj nikt nie mógł ucierpieć  nawet człowiek. W tym miejscu stawała w obronie. - Przygarniesz Kropka i jego sługusa na kilka dni, albo miesięcy? Nie będę ci przeszkadzała? - Choć z tonu zielonej Nad mogła wyczytać, że to tak naprawdę Larane oczekuje i pragnie. Chciała pobyć w jakimś bezpiecznym azylu, by dojść do siebie, odpocząć. Nie chciała pieniędzy, by wynająć jakieś mieszkanie, czy pokój w hotelu. Chciała być w miejscu, który pomoże jej nazbierać potrzebnej energii, a przy okazji będzie przy Nad.
Kiedy piła krew Szlachetnej widziała owe obrazy, które przebłyskiwały się przed jej zamkniętymi powiekami. Chciała wiedzieć co jest u Nad teraz, co się dzieje. Zacisnęła bezwiednie mocniej szczękę kiedy dostrzegła jak jej wampirzycy łamane są żebra. Córkę... Nad znowu miała dziecko. No i zobaczyła gębę jej męża. Też plus, jakiś. Zapamiętała jednak imię tego, który zrobił krzywdę jej Nad... Niech lepiej się boi. Larane nie raz walczyła z takimi.
Nim jednak Zielona cokolwiek powiedziała o zemście Nad wbiła się ponownie w jej usta. Wampirzyca uśmiechnęła się delikatnie odpowiadając na pocałunek. Czuła delikatny dreszcz przepływający przez jej ciało. Z powodu krwi szlachetnej jak i bliskości jej ciała. Przez kilka lat jakoś wytrzymywały bez takiej bliskości, ale teraz widocznie tama pękła. Musiały się sobą nasycić. Lar przygryzła delikatnie dolną wargę Nad i zamruczała jak kot. Oblizała się powoli po czym przyłożyła swoje czoło do jej.
- Zabierzesz nas? - Przed dobraniem się do Nad chciała się przebrać, odświeżyć... A nie tutaj w tej ruderze.
Dłonią powoli gładziła pierś Nad, czasami mocniej zaciskając.

A co robił Deamon? Siedział dalej na schodku patrząc na niebo. Czuł krew Nad i doskonale wiedział co tam się wyprawia. Jednak jego spokój i opanowanie... po prostu siedział czekając. Sam był zmęczony ciągłą ucieczką. Kiedy pozbyli się problemów z głowy jak nie on miał ochotę skakać do sufitu, ale... to był Deamon. Pan Powagi i zimnej krwi. Poprawił się więc na schodku i przymknął oczy. Wiatr rozwiewał jego grzywkę na boki. Wsparł się lekko na swoim mieczu, pozwalając Lar na chwilę 'romantyzmu'.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 6:42 pm

W końcu każdy na błędach się uczy. Larane w paru sprawach zawaliła, to jednak ma szansę się w nich poprawić. Tak samo Nadira. Również w swoim życiu popełniała błędy i wyciągała z nich wnioski na przyszłość. Aż w końcu udało się jej założyć rodzinę, ma męża i ślubne tym razem dziecko.
Biedny Gnomik, teraz zaczął prosić o przygarnięcie. Normalnie jak biedne zagubione dziecko. I co tu począć? Zostawić jej Nadira w takim miejscu nie zamierzała. Jako głowa rodu, Larane powinna prezentować sobą wyższą klasę, nie bacząc na swój status krwi.
- Zabiorę pod małymi warunkami. Że będziesz grzeczna i będziesz mnie słuchała. Deamon tak samo. Okey? Wolny pokój na pewno się dla Was znajdzie.
Uśmiechnęła się do niej przyjaźnie i dała małego pstryczka w nosek. W po tym, zawołała jej przyjaciela.
- Deamon! Chodź tu do nas.
Co chłopak będzie siedział sam na zewnątrz? I tak zaraz się zabiorą wszyscy do auta Nadiry i pojadą do jej domu. Wtedy dopiero rozpocznie się wspólna przygoda.
Jeżeli zawołany wampir pojawił się w zrujnowanym salonie, Nadira mając cały czas na kolanach Larane, spojrzała w jego stronę, by zadać mu pytanie. Nie ważne czy Larane mu każe robić to co ona powie, ale jego osobiste zdanie też się liczyło.
- Larane prosiła mnie o zabranie Was do siebie. Zechcesz u mnie zamieszkać przez jakiś czas? Dodatkowa pomoc mojemu lokajowi się przyda. Nawet z Twojej strony.
Powrót do góry Go down
Larane

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t334-larane
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 6:54 pm

Każdy popełnia błędy. Nie ważne, czy jest się wampirem, czy człowiekiem, dobrze jednak by tak właśnie jak dziewczyny - uczyć się na nich. Dlatego też Lar zatraciła siebie w jedynej miłości jaką w życiu miała. Nie chciała popełnić ponownie tego samego błędu i się zakochać, dać się pokochać. Możliwe, że dana osoba znowu by ją wykorzystała i dała na pośmiewisko szlachetniaką. Przez to nie raz kiedy widziała jakiegoś na ulicy podczas swoich podróży... dobrze, że Deamon mimo, że był jej sługą potrafił nie jako przytrzymać ją przy murze, by nie naraziła się na jakąś głupotę. Bo jak wiadomo dumę Lar miała męską, albo i większą.
- Ja zawsze jestem grzeczna. - Nadymała swoje usta, ale zaraz uśmiechnęła się ukazując swoje kiełki. - Deamon nigdy nie przysporzy kłopotów. Wiesz... to czysta oaza doskonałości. - Spróbowała udać jego poważną minę, ale zaraz się zaśmiała całując Nad w kącik ust. - Kochana jesteś. - Kiedy jednak Nad zawołała Deamona Lar uniosła brew do góry. W sumie dziwne było słychać jak woła jej sługę, wszak... po co go pytać o zdanie?
Deamon ruszył więc swoje zacne cztery litery. Nigdy nie czytał w myślach szlachetnych, a tym bardziej Lar więc nie wiedział co dziewczyny szykują. Wszedł swoim powolnym krokiem do salonu opierając się o ramę drzwi. Miecz trzymał w zaciśniętej dłoni patrząc zimno na kobiety. Taki był co poradzić. Bezbarwny do cna. Słysząc jednak o co Nad go pyta spojrzał najpierw na Zieloną. Na twarzy sługi ani na moment nie ukazała się ani jedna emocja, ale fakt... był zaskoczony, że o coś go pytano.
- Jestem tam gdzie Larane. - Powiedział jedynie, nic nie wspominając o pomocy lokaja Nad. Wszak jeśli Lar sobie tego zażyczy. Wszystko dla niej. Po to żył.
Lar uśmiechnęła się lekko i ponownie musnęła usta Nad schodząc z jej kolan.
- Go o nic pytać nie musisz. - Odparła biegnąc schodami na piętro. Zbiegła zaraz na dół ze starym plecakiem, który był wypchany po brzegi. Miała tam swoje małe tajemnice i pamiątki. - Gotowa! - Zasalutowała Nad, po czym spojrzała na beznamiętne spojrzenie Deamona.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Lis 02, 2013 9:29 pm

Już Nadira widziała w Larane tę grzeczność. Miała tylko nadzieję, że jej dom dymem nie pójdzie przez te jej moce. W przeciwnym wypadku będzie miała zielona karę, O.
Szlachetna odwzajemniła jej uśmiech, ale nie takiego samego typu co ona, tylko delikatnie. Wtem przeniosła spojrzenie na Deamona, którego zawołała, zadając pytanie. Nie umknęło jej zdziwieniu jego zaskoczenie. Czy to dziwne, że pyta się kogoś o zdanie? Miała dziwne wrażenie, że on został tak wychowany, aby o robić to co mu karzą. Bez stawiania się bo może coś bardzo cennego stracić. Na dodatek słowa Larane to potwierdzały. Jak na razie, Nadira zachowała to dla siebie. Później z nim porozmawia.
Wstała z kanapy, kiedy Larane pognała na górę po swoje rzeczy. Wtedy też Nadira myślała że i Deamon pójdzie po swoje. Czyżby niczego nie miał? I też chodził w tych samych ubraniach?
No trudno. Chyba wiedziała gdzie zrobią pierwszy przystanek.
- W porządku. Nim pojedziemy do mnie, zrobimy przystanek w jednym miejscu. Chodźcie.
Pytania pewnie i były, ale Nadira tutaj pozostawała tajemnicza. Licząc na to że ruszyli za nią, odblokowała swoje cudne auto i zaprosiła ich do środka, samej siadając za kierownicą. Jakie sobie miejsca wybrali, ich sprawa. Gdy już siedzieli, szlachetna odpaliła pojazd i pojechali w dal.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pią Sty 10, 2014 3:33 pm

Właściwie nie daleka droga z cichej wioski do miasta, a głównie dla wampirów, choć z czego jeden z nich po paru krokach dostawał masakrycznej zadyszki i co chwila musiał się zatrzymać, żeby zaczerpnąć tchu. Mowa oczywiście o Kanibalu, Hachiko która mu towarzyszyła, musiała znosić ciągłe postoje. No ale tak bywa... lenistwo wampira zrobiło swoje i usunęło coś takiego, jak dobra kondycja.
Na szczęście miało to swój koniec. Dotarli razem na skraj miasta, udając się ciemnymi uliczkami w głębie domostw. Przy okazji zgarnęli kilka ludzkich sztuk, z czego niektórzy zostali pochłanięci na miejscu, a paru z nich na wynos. Hachiko nie musiała się ukrywać w przeciwieństwie do olbrzyma, on musi uważać. Skoro łowcy mogą wiedzieć o jego występkach, zaś mogą chcieć go ścigać. Dlatego jak tylko zacisnął swoje stalowe szczęki na pierwszej ofierze, zajął nie nią niemal od razu, ciągnąc w ciemne zakamarki między budynkami. A pozostałe ofiary? Te dwie panny? Trzymał nieprzytomne na szerokich, potężnych ramionach. Przerzucone niczym dwa worki z ziemniakami. Co upatrzyła sobie małżonka? Zapewne jakiego młodego chłopaka. Choć besti było obojętne, co takiego trafia mu się na ruszt. Liczy się jedynie zaspokojenie głodu.
Opuszczona chatka. Idealne miejsce na kryjówkę, żeby móc w spokoju spożyć swój żywy posiłek. Rzucił dwie dziewczyny na podłogę, kiedy znalazł się w zrujnowanym salonie. Nie przyglądał się miejscu, jego oczy były utkwione w dwóch ofiarach, które niedługo mają polec w jego stalowych kłach... co trzeba dodać miał je ciągle na sobie i to dosyć w zakrwawionym stanie. Ale komu to przeszkadza? Kanibala zapach krwi jedynie pobudzał do dalszych działań, nic poza tym, a nawet jeśli ktoś by go zobaczył... trudno.
Na razie nie odzywał się do małżonki, jeśli oczywiście podążyła za nim. Usiadł przy jednej z dziewcząt, jaką natychmiast złapał za jedno z ramion. Odwrócił na plecy, chcąc się jej lepiej przyjrzeć. Japońska uczennica, zapewne jakiegoś publicznego liceum. Ale co z tego? Dla niego mogła być nawet samą sławą, nic poza jej ciałem oraz krwią się nie liczy. Rozwarł swoje szczęki, zatrzymując je na głowie porwanej, ta oczywiście rozbudziła się, lecz strach oraz szok nieco ją sparaliżował.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Sty 11, 2014 3:38 pm

Dla wampirów pewnie nie zbyt daleko, jednak biorąc pod uwagę tępo z jakim wędrowali, zajęło im to nieco więcej czasu. Ruda jednak nie marudziła, przywykła do krótkich przystanków, cierpliwie czekając, aż Testament nieco odsapnie by mogli ruszyć w dalszą drogę. Była tak podekscytowana jego polowaniem, że zniosłaby wszystko, by nawet przez chwilkę na niego popatrzeć. Niektórzy lubili patrzeć na hodowlane rybki w akwarium, inni uwielbiali wpatrywać się w zachód słońca, a jeszcze inni przesiadywać w kuchni i eksperymentować z jedzeniem. Natomiast Hachiko, od ich pierwszego, wspólnego polowania w pamiętnym sklepie mięsnym, uwielbiała obserwować Mistrza przy polowaniu. Jego brutalność i drapieżność wówczas w pełnej krasie dawały o sobie znać. Piękny widok. Ruda uwielbiała tę stronę swojego męża. Mogłaby godzinami patrzeć, jak wielkimi i ostrymi zębiskami rozszarpuje biedne ofiary. Jedną za drugą, zachłannie połykając skórę i spijając krew do ostatniej kropelki. A ile przy tym zmarnuje! Zawsze musi nabałaganić przy posiłku, ale to dodawało mu jedynie uroku, jaki Ruda dostrzegała w tym wampirze. Był sobą, nie udawał kogoś, kim nie jest.
Wreszcie dotarli na miejsce! Hachiko nie mogła wręcz ustać na nogach w jednym miejscu, więc kroczyła za wampirem, niczym cień. Oczywiście nie przekroczyła niewidzialnej linii prywatności, jaka dzieliła Testamenta od świata zewnętrznego. Z zafascynowaniem, jakiego nie ukrywała, krążyła bezszelestnie wokół wampira, niemalże z dziecinną naiwnością spijając z tego widowiska każdą, chociażby najmniejszą naukę. Dorwał dwie panny, by zaraz zaciągnąć je między stare budynki, w jakieś najgorsze odmęty serca miasta. Ze zgrozą stwierdziła, że przecież wciąż sama niczego nie schwyciła w swe szpony.
Rzuciła jakimś przekleństwem pod nosem, by ruszyć pod osłoną ciemnych, zimowych chmur, w głąb uliczek. Nie traciła także zapachu kanibala, musiała wiedzieć gdzie się znajduje, by nie stracić całego przedstawienia. A przecież będzie na co patrzeć!
Ruda była wybredna, a przynajmniej ostatnimi czasy taka się zrobiła. Nie przepadała za pijakami, ćpunami czy innymi nieczystymi osobnikami, ale w tej chwili czas nie bardzo jej sprzyjał. Wdarła się gwałtem do jakiegoś niszczejącego domu, na granicy dzielnicy, gdzie ze ścian odklejała się już stara, wyblakła tapeta.
Mężczyzna. Wyczuła go. Stanęła w ciemnym kącie, przyglądając się przez ułamek sekundy śpiącemu osobnikowi. Był młody, mogła to wyczuć. Młodziutkie serduszko, tak radośnie trzepoczące w klatce piersiowej. Przysunęła się do niego, niczym nocna mara i chwyciła go za gardło, by gwałtownie zbudzić ze snu. Wpatrywała się w niego wygłodniałymi, krwistymi oczami i nim zdążył pomyśleć ratunku, zasłoniła mu dłonią wargi i wywlokła siłą z tej zapchanej dziury. Przerzuciła go sobie przez ramię, jakby był dziesięciokilowym workiem kartofli, a osiemdziesiąci kilowym mężczyzną, i ruszyła za zapachem Testamenta. Nie zwracała uwagi na szamotaninę porwanego. Dało się od niego wyczuć lekki zapach tytoniu, jakby dopiero co skończył wypalać swoją ostatnią w życiu paczkę papierosów.
Wreszcie i znalazła samego wampira. Czaił się w opuszczonej chatce, z której dochodziły ciche jęki albo stłumione krzyki dwóch dziewcząt. Och, nic dziwnego że bały się takiego potwora. W dodatku wyraźnie się wyróżniał – szczęki poszły w ruch. Hachiko przyczaiła się gdzieś przy ścianie, w mroku, w ciemnościach, by nie rozpraszać drapieżnika. Swoją zdobycz trzymała tak, żeby zarówno nie uciekł z jej ramion, ale też i nie przegapił widowiska. Wampirzyca przecież uważała, że to przedstawienie jest godne wszelkie uwagi! Musiał na to patrzeć i podziwiać kunszt morderstwa. Mężczyzna z otępieniem i niejakim przerażeniem, niczym zahipnotyzowany, wpatrywał się w stalowe, lśniące i wielkie szczęki, które kłapnęły nad ciałami ofiar. Dźwięk jaki się przy tym rozniósł echem po opuszczonym pomieszczeniu, był niczym melodia dla uszu Rudej.
Hachiko zamarła w podniecającym oczekiwaniu w momencie, gdy wampir rozwarł swe szczęki nad głową ofiary…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sob Sty 11, 2014 5:51 pm

Teraz obie dziewczyny miały świadomość swojego bytu w opuszczonej ruderze. Kanibal wcale nie interesował się tym faktem, że jedna z jego dziewcząt widziała, co zamierza takiego uczynić jej przyjaciółce. A właśnie... Co miał uczynić? Potężne szczęki zamknęły się na głowie ofiary, krusząc czaszkę z taką łatwością, jakby miażdżył pomidora. Dało sie usłyszeć charakterystyczny trzask kości, a później zębiska zatopiły się w mózgu. Biedna nastoletnia ofiara uderzała rękoma ciało napastnika, walcząc o ostatki wolności. Druga dziewczyna nie mogła zrobić ruchu. Jak martwa patrzyła na śmierć koleżanki w konwulsjach.. przegrywała. Co raz rządziej uderzała, walczyła, aż wreszcie jej słabe dłonie opadły bezwładnie na ziemię. Poza tym nie miała jak uciec, wszak nie tylko szczęki miała na swoje głowie, ale na ciele wielkie cielsko potwora, przygniatające do podłogi.
Wychłeptał spływającą krew przy wielkiej ranie, mrucząc przy tym jak zadowolony tygys. Czas przyszedł na drugą. I na nieszczęście drugiej ofiary, zdołała wstać i pragnienie ucieczki nakazywało ruch. Nie zdążyła. Kanibal podniósł się na klęczki i kiedy ofiara odsunęła się, ten zdążył kłami chwycić jej rękę. Dziewczyna zaczęła przeraźliwie krzyczeć, widząc jak głowa uzbrojona w szczęki, szarpie jej kończyną i odkrywa od stawu barkowego. Odsunęła się, potykając się o kawał drewna ze starego, rozwalonego krzesła. Upadła z hukiem, a krew zalewała całą podłogę. Wampir oczywiście zbliżył się ku niej, atakując brzuch. Wszedł jak w masło, a krew dosłownie wybuchnęła w maskę oraz usta Olbrzyma. Ciepła, czysta krew, która zamiast zaspokoić głód, wzmocniła go. Zaczął rozrywać jej wnętrzności, połykał nawet nie przeżuwając. Ofiara odlatywała umysłem... niemal jakby była naćpana. Oczywiście niebawem zmarła, tak jak jej koleżanka. Obie miały okrutną śmierć. Wampir bezczelnie przytrzymywał głowę oraz opierał się jedną łapą o udo denatki, kiedy nie mógł rozerwać kawałek jelita cienkiego. Napaskudził, wiadome. Zabrudził już swoje ubranie, a o masce lepiej nie wspominać. Szczęki miały barwę szkarłatu, a do tego biała twarz wampira także została splamiona krwią. Pochłonięty bez reszty pożeraniem zdobyczy, nie reagował na Hachiko, która zapewne z uwielbieniem wpatrywała się w całe przedstawienie. Zapewne dopiero gdy poczuje krew chłopaka, zwróci uwagę na małżonkę, a najbardziej na jej ofiarę. Może zostawi mu zwłoki? Zwykle tak robiła... Jednak jak teraz będzie? Jak na razie zajmował się swoimi, a jak wiadomo, działał szybko, nie umiał się delektować. Najważniejsze to zapchać żołądek, który wiecznie domagał się świeżego mięsa oraz krwi.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sty 12, 2014 11:00 am

Hachiko niemalże stała się jednością, ze ścianą za swoimi plecami. Wbijała się w nią tak mocno, aby wampir nie dostrzegł swej towarzyszki i mógł w spokoju dokonać swojego arcydzieła. Wpatrywała się z zamiłowaniem i zapartym tchem patrząc na żelazne szczęki. Wreszcie opadły, zaciskając się na czaszce nieletniej, młodziutkiej, tętniącej życiem dziewczyny. Krew trysnęła, jej słodki, uwodzący zapach dotarł do nozdrzy Rudej, więc zaczerpnęła w płuca zapach, rozkoszując się nim. Głód zwiększył się, kolor źrenic wampirzycy wydał się nieco bardziej ciemny. Aż oblizała zachłannie swoje wargi. Ciemna, soczysta krew obmywała przełyk kanibala, który to rzucił się na drugą zdobycz.
Mężczyzna, którego złowiła sobie Ruda, szarpnął się w żelaznym uścisku. Hachiko go jednak nie puszczała, zmuszając by podziwiał piękny, makabryczny taniec drapieżnika z jego ofiarami. Chwyciła brutalnie podbródek zestresowanego mężczyzny, zmuszając go, by wpatrywał się w ciało drugiej walczącej o życie dziewczyny. Właśnie została pozbawiona przedramienia, a krew trysnęła niczym fontanna prosto w gardziel potwora. Bezimienny mężczyzna drgnął, jakby w konwulsjach. Najwyraźniej zbierało mu się na wymioty od widoku krwi oraz kości, wraz z mięsem, wystających z urwanego kikuta. Wampirzyca zaśmiała się cichutko do ucha swej ofiary, wciąż pastwiąc się nad nim. Wiedziała, jak słaba była ludzka psychika, te obrazy wykuły się w jego umyśle i będą powracać do końca jego życia. Jednak, ku pocieszeniu jakie Hachiko mu ofiaruje, jego koniec nadejdzie bardzo szybko.
Mężczyzna zawył przerażony, gdy ciało nastolatki przeszył kawałek drewna. Na pocieszenie pogłaskała histeryka po głowie, jakby był małym, niewinnym dzieckiem, które boi się zasnąć w ciemnościach. Zaczęła nucić pod nosem starą pieśń z dawnych czasów, wpatrując się martwo w ciało dogorywającej dziewczyny. Całe jej wnętrzności zniknęły szybko między zębami wielkie szczęki.
Mężczyzna nie wytrzymywał, jego żołądek okazał nieco słabszy niż przypuszczała, więc zwymiotował całą zawartość żołądka. Hachiko spojrzała na niego zniesmaczona, bowiem przerwał jej całą przyjemność w podziwianiu spektaklu. Choć za chwilę kurtyny i tak opadłyby bezwładnie na ziemię. Dziewczyna nie żyła.
Ruda wampirzyca zsunęła dłoń z podbródka jasnowłosego młodzieńca na jego szyję, zaciskając ją lekko. Zmusiła go, by przechylił głowę na bok, obnażając w ten sposób wąską szyję. Nachyliła się ku niej i polizała, smakując ostrożnie, jakby obchodziła się ze starożytną wazą. Wreszcie zanurzyła swoje kły w miękkiej, ciepłej skórze, przebijając się przez nią gwałtownie. Drugą ręką przytrzymała nadgarstki mężczyzny, by czasem się nie wyrwał, bądź co gorsza, nie przeszkodził.
Zalała ją ciepła fala posoki, wypełniając chłodne wnętrze wampirzycy. Wraz z każdą kroplą krwi, przelewały się w nią wszystkie wspomnienia mężczyzny. Nie na tym się jednak skupiała. Każdy jej zmysł, skupiał się na sercu ofiary, które z każdym zachłannym łykiem cichło, uspokajało się. Wreszcie wyciągnęła kły z jego szyi, oblizując poranione miejsce. Nie uroniła ani kropelki, a wargi szybko oblizała, jakby kończąc swój posiłek. Serce wciąż trzepotało pod płucami, delikatnie, nieco zawstydzone, niczym skrzydła uwięzionego motyla. Dłoń położyła na jego plecach tam, gdzie biło serce. Wbiła ostrożnie pazury, przedzierając się zarówno przez okrycie wierzchnie jak płat skóry. Uciszała co chwilę mężczyznę, który zaczął łkać. Wbiła rękę do wnętrza, przebiwszy się na wylot. Na jej dłoni spoczywało bijące jeszcze przez kilka sekund serce. Wysunęła umorusaną od krwi rękę z truchła, rzuciwszy je na podłogę. W martwe, śliskie serce wbiła swoje kły, wysysając ostatki posoki, by powoli skonsumować organ.
Oczywiście do zwłok nie zamierzała się dotykać, zostawiła je kanibalowi, tak jak zawsze. Delektując się ostatnimi kęsami, wstała z podłogi, by przesunąć truchło pod nos Testamenta. Wycofała się znów ku ciemnością, oblizując zachłannie zakrwawione szpony.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sty 12, 2014 12:56 pm


Gdyby kanibal nie był tak pochłanięty swoim posiłkiem, zapewne także przyglądał się z dziką namiętnością oraz zazdrością na przedstawienie z udziałem Krwawej damy i jej przerażonej męskiej ofiary. Biedakowi zapewne już całe życie przebiegło przed oczyma, kiedy tylko wpadł w szpony rudej zmory. Czy był kiedykolwiek świadomy, że zostanie posiłkiem nadnaturalnych istot? Zapewne młodzieniec nie wiedział i chwała mu za to, gdyż w ogóle nie był gotowy na taką dawkę przemocy i jego strach pozostawał prawdziwy. Zresztą nie tylko Ruda go czuła, bestia także łapała zapach ludzkiej woni przesyconej strachem. Łypał czasem zamroczonym spojrzeniem na miejsce w którym ukrywała się małżonka, oczywiście czasem powarkiwał z ostrzeżeniem, lecz nic więcej nie uczynił. Wszak on ma dwie młódki, już martwe co prawda, bo niedawno zabił je w bestialski sposób. Oczywiście nic się przy nim nie zmarnuje.
Podczas gdy Hachiko zajmowała się swoim chłoptasiem, Olbrzym pochłaniał swoje dwie ofiary. Łakomie i szybko, jakby niedługo miał ktoś przyjść i mu je zabrać. Czasam się zadławił, kiedy do gardła wleciał za duży kawał lub kość. Niczym nie wybrzydzał. I jak tylko przełknął ostatni kawał, zawitało kolejne truchło. Chłopak zabity przez małżonkę. Spojrzał na Leadris, która musiała być obecna przy nim.
- Ukradli mu serce.
Zauważył Stwór, lecz to były jedyne słowa jakie zdołał wypowiedzieć, w końcu i nim się zajął. Skoro była tutaj Hachiko, mógł nieco zwolnić tempo. Mogła się napatrzyć, jak jej ukochany mężulek pożera następnego człowieka. Nieważne, że był już martwy. Każde mięso oraz krew się liczy. Przy okazji narobił naprawdę niezłego bałaganu, nie wspominając o nim samym. Maska naznaczona śladowymi znakami krwi z całą pewnością mogła budzić nie tylko co szok, ale i przerażenie. Ciekawe co by zrobił Gerard na taki widok Kanibala? Zakładam, że na pewno nie byłby zadowolony. Lecz co poradzić? Wielkolud już ma taką naturę, drapienizka nie da się odczuć bycia sobą oraz polowań. Musiał i koniec kropka.
- Teraz powinienem odpocząć.
Stwierdził zmęczonym głosem, siłując się niechętnie z maską. Najwidoczniej posiłek oraz slodkie lenistwo wzięło zaczynało mieć nad nim władzę, przez co zmusiło potwora do ulokowania się na podłodze. Maskę nadal miał na twarzy.
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sty 12, 2014 8:20 pm

Ulotne, ludzkie życie szybko zostało pochłonięte przez wampirzycę. Zajęła się także jego sercem, oblizując z rozmarzeniem palce. Był wyborny, a jego krew miała nutkę kwintesencji alkoholu, co tylko sprawiało, że Hachiko miała na niego większą ochotę. Mało tego, upoiła się także, popadając w lekki stan alkoholowy. Rozumiała ostrzeżenia męża, dlatego nie wtrącała się w jego pożywienie i nie przekraczała tej niewidzialnej linii, jaka znaczyła terytorium bestii.
– Bo to chłopiec bez serca.
Stwierdziła, zaśmiawszy się tak, jakby właśnie opowiedziała wyborny dowcip. Oparła się plecami o najbliższą ścianę, dłonie wsuwając w kieszenie spodni. Kręciło jej się nieco w głowie, była zaspokojona niemalże pod każdym aspektem życiowym. Dlatego była w stanie wciąż obserwować poczynania wampira, który rozprawiał się z ostatnim denatem na sali. Mimochodem oblizała się, gdy Testament oderwał kawał mięsa z twarzy. Nie obrzydzał ją ten widok, wręcz przeciwnie. Pobudzał jej zmysły i czuła się taka zniewolona przez własne doznania.
Wreszcie skończył, oblizując ostatnią już kosteczkę, którą pewnie też pochłonął, zamykając swoją wielką, krwiożerczą paszczę. Nie bała się już do niego podejść. Był syty, w dodatku zdolny do artykułowania głosek, tworząc logiczne zdania, a więc szał głodu minął. Nie zakazała mu odpocząć, jego żołądek trawił inaczej, niż w przypadku innych wampirów. W dodatku miał go zapełnionego nie tylko krwią, ale także kośćmi oraz mięsem.
Przysiadła na wprost wampira, we krwi i resztach zwłok ludzkich. Zapewne usiadła na jakiejś sporej plamie krwi, bo od razu przesiąkła czymś mokrym i oślizgłym. A może to był jakiś rozmaślony organ? Nie interesowała się tym. Przyglądała się z zafascynowaniem umorusanej we krwi twarzy Testamenta, by wreszcie unieść ręce ku masce i pomóc mu ją zdjąć, jeśli oczywiście na to pozwolił. Ułożyła maskę na honorowym miejscu u boku wampira, sama zaś przysunęła się bliżej niego. Wysunęła swój język i zaczęła oblizywać twarz męża z resztek krwi. Pierw zaczęła od jego czoła. Szybko i zachłannie je wylizała, do ostatniego maźnięcia krwią. Następnie przeszła na jego powieki, które pierwej ucałowała. Zsunęła się dalej na nos, docierając także do policzków, zahaczyła również o żuchwę. Scałowała krew od zakończenia ucha, aż do kącika warg, by przejść teraz na prawą stronę twarzy i zacząć tą samą drogę drobnymi pocałunkami. Na koniec pozostawiła sobie najlepsze – wargi. I nimi się zajęła, zlizując resztki krwi. Wreszcie odsunęła się od wampira, by mógł odpocząć tak jak sobie tego życzył.

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1831


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Nie Sty 12, 2014 9:53 pm

Chłopiec bez serca? Olbrzym nieco się zdziwił lecz zamiast odpowiedzi, wzruszył ramionami, zajmując się swoim kolejnym posiłkiem. Szybko poszło. Z ludzi zostały jedynie szczątki ubrań, kawałki kości... bo z ciała, teoretycznie nie zostało nic. Bestia po prostu była za bardzo głodna. Ale teraz jest stanowczo lepiej, jak zauważyła to jego szanowna małżonka.
To miłe, że uszanowała mężowski sen. Musi odpocząć porządnie, żeby czasem posiłek mu nie zaszkodził, a to równałoby się boleściami oraz wymiotami. Utrata takiego pokarmu... Rety, co to by była za tragedia! Temu też musi porządnie odpocząć i dopiero ruszyć się niechętnie z wygodnego miejsca, żeby móc skierować się do swojego zamczyska ewentualnie do ogromnej posiadłość na skraju wioski. W sumie tęsknił za tamtym miejscem. Tam w spokoju mógł poleniwić się, nikt nie zawraca mu... spokoju. Nic, tylko on i jego Rudowłosa Hachiko. Zresztą, ona zamiast dać spać mężowi, zaczęła mu czyścić twarz językiem. Oczywiście, bardzo miły gest połączony z erotyczną pieszczotą, lecz olbrzym coś pomruczał pod nosem, krzywiąc się. O dziwo nie wybudził się, a spał dalej. A co do maski? Dał ją sobie wcześniej ściągnąć. I żeby nie zanudzić wątku... Stwór otworzył jedno ślepie, choć nadal był w pół śnie.
- Powinniśmy już wracać. Łowcy mogą się tutaj kręcić.
Ha! Spodziewała się tego? Ale... żeby nie było, wampirowi to było łatwiej powiedzieć, niż zrobić. On liczył, że ta wezwie kogoś, przyjedzie i ich stąd zabierze. Wszak on nawet nogą nie poruszy. Chyba, że Hachiko weźmie go na barana! Dobry pomysł, co nie?
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Pon Sty 13, 2014 2:28 pm

Jak widać nie tak do końca potrafiła uszanować, skoro się do niego szybko przykleiła. Nie wpadła jakoś na pomysł, że wampirowi nie bardzo może się podobać takie traktowanie. Ale Hachiko nie potrafiła zatrzymać swojego języka. Nie dość że miała przed sobą śpiącego, całkowicie zdanego na nią wampira, to jeszcze miał na twarzy pozostałości po dzisiejszej wieczerzy. Dla co poniektórych Ostatniej Wierzyczy.
Hachiko raczej nie spodziewała, że wampir jakoś nadzwyczajnie zareaguje na taką pieszczotę. Tym samym w ogóle nie zareagowała, gdy zaczął się krzywić i burczeć coś pod nosem, skończyła szybciej swoje dzieło, by mógł dalej ułożyć się do snu. Pogłaskała go po głowie, gdy rozwarł jedno ślepie, łypiąc na nią.
Zamyśliła się nad jego słowami, przyznając mu rację. Tylko był jeden mały problem, wampirzycy także nie bardzo chciało się wstawać i gdziekolwiek ruszać. Choć z drugiej strony wolała się stąd zmyć, niż czekać aż jakiś łowca się tym zainteresuje. Wyciągnęła zatem z kieszeni telefon komórkowy, by zadzwonić po kogoś ze służby. Podała im adres i nakazała, by jak najszybciej się tutaj wybrali. Teraz nie pozostawało im nic innego, jak czekać na samochód wraz z szoferem.
Po niecałej godzinie lenistwa, dało się słyszeć charakterystyczne mruczenie silnika. Ruda wstała niechętnie, wciąż jeszcze zamroczona po upojeniu alkoholowym, z podłogi, by pomóc wstać także Testamentowi. Przyjechał po nich Pain. Ruda usadowiła kanibala na tylne siedzenie, żeby mógł się wygodnie rozłożyć, sama zaś zajęła miejsce obok kierowcy. Oczywiście poleciła szoferowi, by zawiózł ich do posiadłości na obrzeżach wioski.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lip 09, 2014 1:20 am

Co on sobie w ogóle myślał przychodząc w takie miejsce, jego życie to pasmo niepowodzeń i w ogóle wszystkiego co złe i co można sobie wymarzyć w najgorszym koszmarze, ale Vladimir to twarda bestia i przecież nie będzie się załamywał z takich błahych powodów prawda? Nie było za bardzo co zastanawiać się nad sensem życia, przemieszczając się ulicami zawsze zauważał ten dom, to co zrobił z niego czas, było zarówno straszne jak i piękny, ciężko wpasować się w gusta, przyciągnął jego uwagę już dawno temu, mimo, że nigdy nie miał czasu się nad tym zastanowić i tam zajrzeć. Może właśnie teraz nadeszła ta chwila? Stanąwszy przed ogrodzeniem westchnął głęboko, poprawił pasek za którym miał broń, tak tylko na wszelki wypadek, kto wie na co tam natrafi? Podszedł do drzwi wejściowych, które po naciśnięciu klamki i lekkim pchnięciu do przodu aż zaskrzypiały, słodko! Wszedł do środka rozglądając się w korytarzu, który by tu pokój wybrać najpierw, prawdopodobnie znalazł się w salonie, może znajdzie coś, co jeszcze nie zostało roznesione? Może, na ten czas zajmował się zwiedzaniem danego budynku, jakby był w jakimś muzeum historycznym.

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lip 09, 2014 11:14 am

Także i Roksanę nogi sprowadzili w dość pochmurną noc na tę ulicę. Wampirzyca opuściła zamek, zostawiając tam na razie swoje rzeczy. Nim się przeprowadzi, obejrzy sobie dzielnicę i poszuka jakiś dom na sprzedaż. Dziwnym trafem zbiegło się to, iż idąc wyczuła znajomy zapach. Zaciągnęła się nim spokojnie i skierowała po chwili spojrzenie w stronę opuszczonego budynku. Poznała go. To ten, który odwalił cyrk w klubie. Uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła w stronę wejścia do posiadłości. Drzwi były otwarte, więc po wejściu je zamknęła z trzaskiem. A niech ma on ten moment grozy. Na dodatek zaczęło błyskać za oknami. Scena jak z horroru. Czystokrwista ruszyła w stronę pomieszczenia, gdzie znalazł się Kruczek.
- Witaj.
Przywitała go miło, krzyżując ręce pod biustem.
Powrót do góry Go down
Raven
Ojciec Roku
Ojciec Roku
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t80-raven http://vampireknight.forumpl.net/t82-raven-vladimir-aristov
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 551


PisanieTemat: Re: Opuszczony dom   Sro Lip 09, 2014 11:34 am

No żeby zaraz nazywać wydarzenia pamiętnej nocy cyrkiem? Ranisz mnie Roksano, ale cóż, skoro tak to nazywała to proszę bardzo, on był zadowolony z wyników jego "negocjacji" mimo, że nadgarstek mówił przeciwnie. Co do jego rany, mianowicie połamanych kości, to wracały do siebie, mógł już trzymać broń, także było w miarę w porządku, chociaż czasami jeszcze dawał o sobie znać, w najmniej odpowiednich momentach. Proszę, on nie miał żadnych super mocy i wyczulonych zmysłów, zwyczajnie jej nie wyczuł, co dawało jej przewagę, ale kobieta chyba nie robiła sobie nic z elementu zaskoczenia prawda? No, jasne, przecież drzwi trzasnęły jak cholera, jeszcze błyskało za oknem? Rawr, coraz bardziej mi się taka scena podoba. Oczywiście, gdy tylko usłyszał trzask prawie, że podskoczył sięgając za pasek, było słychać dźwięk odbezpieczonej broni, a gdy pojawiła się tylko w framudze pseudo wejścia do salonu, mogła być pewna, że ta broń była skierowana właśnie w jej osobę. Najpierw w ruch poszła ręka, dopiero potem przypatrzył się jej i westchnął głęboko, cóż za miłe przywitanie, może powinien odpowiedzieć, no hej, chcesz mnie jeszcze połamać? Było nam razem tak dobrze. - No, ale oczywiście tego nie zrobi, musiał przynajmniej wyglądać na łowcę, a co do tego, to jego dziwne upodobania, jego dziwne zachowanie wystarczająco podważało tą kwestie. Przymknął jedno swoje złote ślepie, jak zwykle tradycyjnie badając ją wzrokiem od stóp do samego czubka głowy, nawet nie wyobrażasz sobie ile wkładał siły, w to, żeby nie sprezentować głupiego uśmiechu.
-Hm.. Witaj, myślałem, że preferujesz przetrzymywanie zakładników w hałaśliwych miejscach, że będziesz ostatnią osobą którą tutaj spotkam, a jak bardzo się pomyliłem. - w pewnym momencie się zwyczajnie nie powstrzymał i sprezentował głupi uśmieszek od ucha do ucha.
-Nie poznałem Cię w tych ubraniach na początku. - cały czas trzymał jednak wycelowaną w nią broń, pewnie niewiele to da, ale niech sobie Roksanka nie myśli, że Kruczek tak łatwo się jej tutaj położy pod stopami, trochę wysiłku jednak wymagał nie?

_________________
"With the gleam in his eye, his middle finger to the sky,
Crooked smile on his face, he doesn't think he can die"
Powrót do góry Go down
 
Opuszczony dom
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
 Similar topics
-
» Opuszczony domek na drzewie
» Opuszczony dom
» Opuszczony ludzki Dom, głęboko w lesie. [+18!]
» Opuszczony dom nad moczarami
» Opuszczony diabelski młyn

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD)-
Skocz do: