IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Główna ulica

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Cze 02, 2013 6:26 pm

Lekarza? A po co jej lekarz? Przecież ona czuła się dobrze, Nie potrzebowała żadnej pomocy lekarskiej, ona tylko potrzebuje..No właśnie czego potrzebuje Havoc? Ciężko było określić priorytety tego czego tak naprawdę ona potrzebuje w tej chwili, a czego będzie potrzebować będzie za parę dni. Ciężko było również stwierdzić, czy tak naprawdę potrzebuje czegokolwiek i kogokolwiek, kto by jej pomógł w tej chwili. Stanowczo i tak nikt nie będzie w stanie jej zmienić, jej psychika już dawno została tak zniszczona, że z dnia na dzień czas destruktywnie niszczy ją jeszcze bardziej. Nie patrząc niebawem może być tylko warzywem, które będzie się poruszało i robiło to co jej kuglarz każe. Mimo swojego otępienia potrafiła jeszcze w pewnym stopniu decydować o sobie i kierować się intuicją a może nawet zdrowym rozsądkiem, lecz tym ostatnim w małym stopniu. A jeśli już nawet to w decyzjach małej wagi, czyli co zjeść czy gdzie pójść.
Decyzje większej wagi jedynie przysparzały ją o lenki, oraz fobie. Nie wiadomo jak by zareagowała gdyby miała podjąć jakąś bardzo ważną decyzję, czy po prostu dokonać swojego wyboru. Była uzależniona? tak stanowczo była uzależniona od osób, które nią kierują a więc nie mogła powiedzieć, a raczej zdecydować czy tak naprawdę chce iść do tego lekarza czy nie.
- Pani?
Spojrzała jednak na niego ty ten wspomniał, że jak i ona należy do kogoś. Jednak jego sytuacja była całkowicie inna. I nie mógł powiedzieć, że jest jej sługą z niezadowoleniem. Ona, ona nawet nie spotyka swojego pana. Nie wie co się z nim dzieje, nawet nie wie czy on nadal żyje.
Lęki spowodowały pewna reakcję u dziewczyny, tona obrazów zaczęła bezkarnie deptać jej chwilowe poczucie bezpieczeństwa, przez co kucnęła i złapała się za głowę. W jej oczach widać było przerażenie, lęk przed czymś.
- Odejdź! Nie!!
Krzyknęła, a z jej oczów zaczęły wyciekać nic innego jak łzy, które już chwilę potem spływały bezkarnie po jej policzkach. A ona? Nie można było powiedzieć, że jest w dobrym stanie.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Nie Cze 02, 2013 7:52 pm

Vergil spodziewał się wielu rzeczy lecz nie tego że dziewczyna zacznie płakać i wrzeszczeć. Oj, z nią na pewno nie było zbyt dobrze. Jakby miał numer komórkowy do Yuki to by po nią zadzwonił, lecz nie miał takiego. Mówiła ze skontaktuje się z nim telepatycznie, ale właśnie problem jest jak w drugą stronę to zrobić. Chyba się nie da.
Po zapachu czuł że havoc była słabym wampirem, to znaczy że prawie na pewno była kiedyś człowiekiem.
Czyżby jej pan robił jej krzywdę tak mocno że doszła do takiego stanu? Dla niego to wyglądało jakby dziewczyna miała problemy psychiczne.
Gdy zobaczył jej łzy posmutniał. Jak można tak zniszczyć inną osobę. To aż okropne. Owszem on zabił człowieka ale to było z głodu, jest drapieżnikiem. Nie czerpał przyjemności z zadawania bólu, a z jedzenia. To wielka różnica.
Szybko kucnął obok niej i przytulił ją mocno.
-Cii... już dobrze... nic ci się nie stanie. W porządku. jesteś bezpieczna. - jedną ręką ją obejmował, a drugą starał się zabrać jej nóż. - Nikt ci już krzywdy tu nie zrobi.
Przez chwilę tak klęczał obejmując ją. Miał zamiar ją odprowadzić gdzie będzie chciała.
- Może cie odprowadzę gdzieś? - i jeśli powiedziała mu gdzie chce iść to tam poszedł. A jeśli uciekła to nie zamierzał jej gonić i poszedł we własną stronę.

z/t
(sorka, ale chciałbym coś szybciej popisać. ;p)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Cze 27, 2013 1:15 pm

Hav nie miała zamiaru nigdzie z nim iść, nie potrzebowała pomocy psychologa. Ona.. ona potrzebowała czegoś innego, czegoś czego jego pani nie mogła jej dać. Nikt, nie mógł. Nie pozostawiając bierna, również po tym jak chłopak ją opuścił, tak tylko spojrzała na nóż i na swoje ręce. Po czym w pełnym szoku, nie wiedząc, kto albo dlaczego sama sobie to zrobiła, pobiec w innym kierunku.

z/t
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Czw Mar 24, 2016 2:36 am

Ile to lat minęło, odkąd Naoto wyruszył podróżować? Na pewno z kilka. Ostatnio kiedy odwiedzał matkę, dowiedział się także o narodzinach swoich sióstr, ze strony matki i ojca. Rodzeństwo zaczęło mu się powiększać, a on nie miał nawet dość czasu, aby spędzić z nimi obiema czas. Właściwie to z ojcem nie miał żadnego takiego stałego kontaktu. Raz czy dwa się z nim spotkał. Dalej nic.
Nie można też powiedzieć, czy wiodło się mu dobrze w ostatnim czasie. Początkowo może tak, skoro ukończył wymarzone szkoły, nabył dużo doświadczenia, podczas zwiedzania krajów. Nauczył nowych języków i w końcu pracował w swoim fotograficznym zawodzie. Ostatnie wydarzenia, niestety nie były dla niego pocieszające. Cudem chyba udało mu się wyjść z życiem, że znalazł się na ulicach dzielnicy zamieszkanej przez ludzi. Nie był do końca pewny czy trafił dobrze do Yokohamy.
Na sobie miał obdarte ubranie. Koszulę i spodnie, ubrudzone także własną krwią, ukazując tym samym miejsca odniesionych ran. W dodatku nie posiadał obuwia i szedł boso. A raczej sunął się przylegając ramieniem do ściany. Na obdartych nadgarstkach miał antywampirze kajdanki. Jego białe włosy były poczochrane i rozwiane na wszystkie strony. Twarz umazana krwią, posiadająca szramę przechodzącą przez jej centrum, przecinając się na nosie. Krew zaschnięta. Ta blizna widocznie mu pozostanie na długie lata. Może i na zawsze. Na jego ciele można byłoby zobaczyć ślady po ukłuciach, siniaki i cięte rany, które nie chciały się zagoić jak u wampirów krwi szlachetnej powinny. Jakby jego proces regeneracji był "zakłócony". Dodatkowo można było również zauważyć ślady po zaciśnięć pasów. Jakby był do czegoś przypinany. Stołu? Krat? Nie wiadomo. Tylko on to wiedział. Na kostkach także miał obdarcia i ślady po kajdanach. Ogólnie w całości, nie prezentował się zbyt dobrze. Jakby przetrzymywano go gdzieś i zaniedbano.
Podpierając się ściany, szedł powoli. Osłabiony, wygłodniały i wymęczony. Jego wzrok był mętny i ledwo widział, a oczy świeciły szkarłatem. Trzymał się za brzuch, który krwawił. Musiał otrzymać w tym miejscu poważny cios z ostrza. Przy życiu trzymało go pochodzenie. Że jest wampirem krwi szlachetnej i że regeneracja nadal trwała, ale nie chciała zajść w pełni. Brakowało mu krwi. Z wycieńczenia, padł na kolana i kaszlnął, wypluwając krew na chodnik. Obraz się mu zamazywał aż padł dosłownie tracąc przytomność. Nie udało mu się dotrzeć do konkretnego celu. Ani także nawiązać kontaktu z rodziną. Umrze tutaj? Czy ktoś udzieli mu pomocy?
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Mar 26, 2016 11:08 am

Ringo akurat kierował się w miejsce rozrywki i pięknych kobiet, mając ogromną uciechę z tego że jakoś udało mu się dogadać z Yuki. Lecz niestety jak na jej nie korzyść, mężczyzna nie zmieni swoich zwyczajów do zdrady. Po prostu pod tym względem zmienić się nie da i oczywiście sam szlachetny tego nie chciał. Zbyt kocha dobre życie niżeli miałby stać się domowym kanapowcem i porządnym mężem.
Jednak plany mogą ulec diametralnej zmianie, gdyż w drodze napotkał znaną woń nie tylko wampira ale także i jego krwi. Pierwsze co to pojawił się solidny niepokój oraz ojcowska troska jaką szlachetny dopiero niedawno odkrył. Ruszył zatem za wonią, szukając źródła. I znalazł. Naoto który ledwo co żył, toczył się aż wreszcie padł. Szlachetny bez zastanowienia ruszył w stronę młodego wampira.
- Naoto!
Krzyknął szybko podchodząc do niego. Miał kilkanaście spotych ran, obdarcia, siniaki. Ringo mimowolnie poczuł narastający gniew, ze ktoś odważył się położyć łapę na jego synu. Co jak co, ale Jednooki nie pozwalał tykać swojej rodziny a zwłaszcza potomstwa.
- Trzeba cię jak najszybciej stąd zabrać.
Rzekł spokojnym tonem do syna, biorąc go pod ramiona. Jednakże czy przeżyje dotarcie do najbliższego szpitala? Musiał go umocnić. Ułoży w pozycji bezpiecznej syna, kucając szybko przy nim. Następnie kłem rozciął swój nadgarstek aby spłynęło jak najwięcej krwi i przytrzymując głowę młodego, przystawił krwawiącą ranę pod jego usta.
- Musisz się trochę napić, Naoto. Twoje rany są rozległe, ale nie musisz się bać bo przeżyjesz.
Wciąż spokój. Aczkolwiek w duszy szlachetnego rozpętało się istne piekło. Gdyby tylko dowiedział się kto urządził tak jego dzieciaka, rozprawiłby się z tą osobą chociażby sam miał zginąć. Jeśli Naoto zaczerpnie trochę krwi, Jednooki od razu odetchnie. A jak nie to siłą wtoczy do niego krew.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Sob Mar 26, 2016 11:24 am

Naoto nie zareagował na czyjeś wypowiadanie jego imienia. Podświadomie jednak rozpoznał głos osoby, go wołającej. Nie dał rady jednak utrzymać się na nogach, bo i tak wyczerpał już wszystkie swoje siły na ucieczkę z miejsca, gdzie go przetrzymywano. Niestety, ucieczka nie była zbyt łatwa i nabawił się sporo ran. A przez kajdanki na dłoniach, nie mógł się porządnie obronić. Osłabienie organizmu też robiło swoje.
Rany kłute miał także w okolicach serca, być może nawet coś w ten mięsień mu wstrzykiwano. Dałoby się to zobaczyć, po zdjęciu z niego podartych ubrań. Czuł zaś ktoś go obejmuje. Ale nie reagował. Ringo musiał siłą mu wlać swoją krew do ust, co jednak zaowocowało zakrztuszeniem się przez Naoto i wyplucie krwi. Nie był wstanie jej całkowicie przełknąć, ale trochę kropli spłynęło przez jego gardło. Normalnie wampir rwałby się do wypicia tej cieczy, ale w przypadku Naoto było inaczej. Przy takich ranach i takim wycieńczeniu, ledwo kontaktował z rzeczywistością. Czuł krew, wypiłby ją, ale nie miał siły. Umrzeć, może nie umrze. Ale mogło istnieć ryzyko, że zapadnie w śpiączkę.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 504


PisanieTemat: Re: Główna ulica   Wto Mar 29, 2016 8:02 pm

Skoro nie przyjmował nawet krwi, musiało być naprawdę kiepsko. Ringo zaklął pod nosem, cofając dłoń do siebie. Dla niego taka ranka to pryszcz, chwila, dwie i już jej nie ma. Ale dla Naoto wszystkie rany jakie miał na ciele, nie były już tak łatwe do wyleczenia. Jednakże mimo to coś przełknął odrobinę krwi.
- Nie dam rady ci pomóc tutaj. Musimy się stąd ruszyć.
Co teraz? Jednooki rzekł do syna, głaszcząc go po głowie. Wreszcie zdecydował powiadomić kogoś aby przyjechał jak najszybciej, a sam pozbierał młodego wampira z chodnika. Musiał trzymać go ostrożnie, uważając na wszystkie raby by ich bardziej nie naruszyć.
- Wszystko będzie dobrze, zobaczysz.
Burknął jeszcze do niego i ruszył w stronę drogi, tam gdzie miał lada moment pojawić się samochód. Kiedy tak się stało, Ringo szybko zabrał Naoto do samochodu, po czym odjechali.

zt x2

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
 
Główna ulica
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2
 Similar topics
-
» Główna ulica
» Ulica Główna
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica Madrytu
» Główna ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: BLOKOWISKA I DOMKI-
Skocz do: