IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Camille

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1317-camille-crison
Zarejestrował/a : 26/01/2014
Liczba postów : 64


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Maj 02, 2014 3:44 am

Mafia nie mafia. Przeciwko całej zgranej organizacji nie mieliby szans, szczególnie jeśli wampiry połączyły siły z ludźmi. Wtedy mogliby co najwyżej próbować ujść z życiem albo zbiec z kraju, a Camille snuła swoje plany. Mogła je zmienić w każdej chwili, nie była na czarnej liście i bezproblemowo mogła się ujawnić przed oświatą łowiecką proponując im pomoc, a jednocześnie mając w tym własne korzyści pognębić bardziej Kuroiaishita. Byli rodem, ale mieli swoje słabości.
- Oh.... staruszka zabolał przytyk do jego wieku? Może powinieneś w końcu pójść spać na dłużej i zostawić sprawy na ziemi młodym? - Błysnęła zębami w uśmiechu pełnym czystej pogardy. Zawsze nimi gardziła, szlachetnymi którzy żyli setki lat i nie wiedzieli kiedy ustąpić miejsca innemu pokoleniu. Powinno się ich wyeliminować.
- Doprawdy? Wydaje ci się, że skoro jestem młodsza to mniej doświadczona? Tyle ile ja utraciłam ty pewnie nigdy nie miałeś. Za dużo w tobie egoizmu i brutalności. Nigdy nie dostaniesz najlepszej z rzeczy, które można otrzymać bo zniszczysz ją w zarodku starcze. - Popchnięta kolejny raz znów niemal się wywróciła, ale dzięki wcześniejszemu doświadczeniu spodziewała się tego i oparła o mostek. W ten sposób nie będzie wstanie jej przewrócić. Mierzyła go teraz pełnym pogardy spojrzeniem z odległości zaledwie kilku metrów. Błyszczące krwawą czerwienią oczy mroziły wszystko wokół podobnie jak ich właścicielka, która nieświadomie dotykając drewna zaczęła je zamrażać. Machinalne używanie mocy zabierało tyle energii co nic, czasem wręcz było niekontrolowane. Wyprowadzona z równowagi pantera potrafiła być nieobliczalna bo w szale wszelkie granice się zacierają. Zostaje tylko instynkt.
- Wydaje ci się, że pieprzenie z tobą leży chociażby na dnie listy moich priorytetów. Daj Bóg, żebym nigdy do tego stopnia nie upadła... bo wy jesteście jak rak. Nieważne jak długo leczony, zawsze wracacie. - Raz zasiane ziarno wykiełkuje... dając mi plony których się nie spodziewasz. Odsuwając się od  mostku dziewczyna odwróciła się na pięcie i powolnym krokiem skierowała do wyjścia z parku. Jeśli nie spróbuje jej zatrzymać to po prostu odejdzie.
- Sam mnie znajdziesz.... pamiętaj o tym. - Wciąż nie czuła się całkowicie dobrze więc musiała stamtąd zniknąć jak najszybciej by zebrać siły przed kolejnym spotkaniem.

zt.

_________________


Moore Madness Theme

" You know that we're worth it
Will you love me?
Even with my dark side?

Don't run away
Just tell me that you will stay
Promise me you will stay"





Madness.... it is my life.


Ostatnio zmieniony przez Camille dnia Pon Cze 02, 2014 6:44 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 510


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Maj 03, 2014 7:27 am

Od setek lat mają problemy z łowcami i jakoś do tej pory się utrzymali. Ringo nie przestraszy się żadnych gróźb, jest zbyt odważny oraz pewny siebie. A to podstawy do przetrwania. Tak więc można zakończyć już to spotkanie. Camillie nie osiągnie tego, czego chce. Nie z nimi.
- Pokroju twojej osoby? Zapomnij. - Zmierzył od stóp aż po głowę Zieloną. Zuchwała z niej kobieta, serio. Jednak jednooki okazuje się odrobinę zmęczony, poza tym osiągnął już sukces. Wampirzyca jako pierwsza pokazała swój gniew, nie kontrolując moc. Co za poniżenie dla szlachetnej krwi. Brak kontroli nad nerwami. I niby za kogo ona się uważa? Za zrównoważoną morderczynie? Chyba takich kobiet nie widziała.
- Nie dbam o to. - Odparł na próbę zirytowania. Spojrzał dumny niczym lew na szalejącą z własnych tekstów. Co mu może uczynić pantera? Nic. Już pokazuje nerwy, mała bitwa zakończona.
- Wmawiaj sobie dalej. I lepiej się ogarnij, nie jest z tobą najlepiej. - Wzruszył by ramionami gdyby nie zamrożenie. Cóż... skoro jako pierwsza uraczyła odejść, Ringo pójdzie w jej ślady. Nic tu po nim, a na słowa wampirzycy po prostu wybuchł śmiechem.

zt

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lip 22, 2014 10:22 am

Zza chmur wyglądał już całkiem widoczny księżyc. Nie był jeszcze w pełni całkowicie ale przez następne noce, stanie się całkowicie widoczny. Victor przypominał księżyc. Zdarzały mu się dni całkowitego ukrycia jak i ujawnienia, wtedy wychodziło całe jego mroczne dno. Zaciągnął się mocno papierosem, tworząc z dymu koła płynące wolno ku niebu - Ulotne jak miłość. - powiedział i wyciągnął dłoń do głowy spoczywającej od dłuższego czasu na jego zgiętym kolanie. Przeczesał stargane włosy wampira niedawno co brutalnie wykorzystanego - Co nie, pokrako? - skierował głos do niego. Zacisnął mocniej palce na włosach przez co wampir jęknął - Tutejsze poziomy E są jak psy. Dajecie się wrobić na łatwy pokarm, a naprawdę pełne posłuszeństwa lądujecie w moim łóżku. Prawie jak szmaty. - uciął krótko, zamykając powieki. Siedzenie na ziemi bolesne dla tyłka, nabawi się wilka i przeziębienie Pana Długiego murowane. Przesunął głowę wampira tak że opadła na ziemię. Skulił się od razu. Victor obrzucił go spojrzeniem pełnego odrazy ale nie uderzy jak wcześniej. Podciągnął nogi do siebie, zginąwszy je przybrał pozycję w rozkroku. Łokcie oparł o kolana. Tereny otaczające nie przykuwały uwagi eks łowcy, rzeczka nie miała żadnego wpływu na emocje. Dla Victora aktualnie istniał poziom E - pozbawionego spodni i bokserek. Przez narkotyki wstrzyknięte nie był w stanie się poruszać - Menda społeczna. - pochwalił wampira, kopiąc go w głowę - tak od serca. Przeżyje? Możliwe. Wątpliwe też żeby szukał zemsty na Victorze, najpierw powinien zająć się dolnym odzieniem które Victor porzucił gdzieś po drodze do parku - Tak jest dobrze. - oparł się wygodniej plecami o pień drzewa, kontynuując palenie papierosa. Nie spieszył się nigdzie, nawet do córki. Bezdomna? A pal ją licho.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lip 23, 2014 7:05 pm

Gdy nastała noc, Lasair opuściła cichaczem Zamek. Obiecała Hiro, że więcej tego nie zrobi. Nie opuści swojego nowego domu bez obecności Hiro albo kogoś, ktoś będzie nad nią czuwał. Znów złamała zakaz, a właściwie obietnicę. Jednak szlachetny, jej ojciec, był wciąż zajęty, nie miał nawet chwili czasu, żeby poświęcić go dla swojej nowej córki. Lasair wciąż uczyła się, jak być wampirem. Wielu rzeczy nie rozumiała, innych się bała, a jeszcze innych wolałaby w ogóle nie doświadczyć. Lubiła, gdy Hiro zbliżał się do niej, z tym charakterystycznym, drapieżnym błyskiem w oku. Pierw składał pieszczotliwy pocałunek na jej wargach, a dopiero po tym wbijał w nią kły. Ofiarowywała mu się zawsze z czczym oddaniem, zupełnie jakby było to coś naturalne. Jakby nie patrzeć taka była jej powinność. On, Hiro, ofiarował jej nieśmiertelność, a ona, Lasair, była jego służką, która regularnie z taką chęcią oddawała mu krew. Naprawdę to uwielbiała! Było to takie przyjemne. To miłe uczucie budziło się w miejscu, w którym wbijał swoje kły i wędrowało przez niemal całe ciało, aż wreszcie buchało cichym, spokojnym, ale ogromnym ogniem przyjemności między udami. Nie wiedziała, że było to podniecenie. Nie wiedziała nic o seksie czy kontaktach damsko-męskich. Została odizolowana od takich nieczystych rzeczy, Hiro o to zadbał.
Udała się zatem do parku, gdzie była ostatnim razem, jako człowiek. Kiedy to było? Nie pamiętała. Ludzkie wspomnienia jakby zatarły się. Pamiętała jedynie twarz matki, jej uśmiech, które legendy i baśnie o elfach, jakie jej opowiadała. Resztę pamięci zaprzątał Hiro. Mimo delikatnego ubioru (półprzezroczystej koszuli nocnej oraz narzutki) nie miała na sobie nic, a i tak nie było jej zimno. Nie odczuwała także ciepła. Nie zwróciła na to najmniejszej uwagi. Uważnie rozglądała się dookoła, aż dotarła do miejsca… w którym po raz ostatni widziała matkę. Zerknęła na mostek, na ławeczkę, gdy do jej uszu doszły czyjeś jęki. Wyczuła… jakiś dziwny zapach oraz taki, jakim pachnieli ludzie. A przynajmniej tak jej się wydawało. Nie miała wcześniej do czynienia z człowiekiem jako wampir. Zbliżyła się, a jej źrenice zalśniły niekontrolowanie na krwisto. Bała się. Nie wiedziała, co robić. Instynkty podpowiadały jej, by się zbliżyć. Jeśli Victor pamiętał swoją dawną, nieliczną zresztą, kochankę (wolał przecież mężczyzn), to mógłby dostrzec w Lasair uderzające podobieństwo do matki. Nie tej zaniedbanej, brudnej, wygłodzonej i wychudzonej, ale prawdziwej, irlandzkiej piękności. Lasair też taka była. Może nawet stanie się jeszcze piękniejszym elfem?
Lasair pisnęła, gdy ujrzała nagie pośladki mężczyzny – poziomu E. Pierwszy raz widziała takie widoki, które na pewno nie były odpowiednie dla dzieci.
- Kto to „menda społeczna”? – spytała, przyglądając się Victorowi. Zerknęła wreszcie na wampira i skrzywiła się nieco. Pomyśleć, że jej status krwi nie był o wiele lepszy.
- Co się stało temu panu? Może potrzebuje pomocy? Mój Anioł mógłby mu pomóc! – zaoferowała się, a raczej swą pomoc. Oczywiście uznała, że Hiro był chętny do pomocy wszystkim jednostkom, nawet takim narkomanom, mendom społecznym oraz męskim dziwkom.
Nie podchodziła za blisko. Była jak łania. Jeden, niekontrolowany albo gwałtowny ruch i młodziutka, naiwna, niedoświadczona wampirzyce ucieknie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Lip 31, 2014 3:07 pm

Nie że wolał mężczyzn. Victor jest po prostu typem, który może obdarzyć uczuciem obie płcie. Nie zamyka się na jednym i raczej ma tak od urodzenia, nie doznał olśnienia i kocha wszystkich. Ot co. Non stop palił papierosa, sięgając stopą do głowy wampira, bujając nią. Poziom E zaś jęknął, stając się strzepać z głowy nogę człowieka. Bez skutku. Victor okazał się silniejszy, a wampir bardziej naćpany niż można było się tego spodziewać. I co w ogóle działo się później? Ktoś kolejny doszedł. Leniwie przeniósł wzrok na przybyłą osobę. Tak, rozpoznawał twarz dziewczynki, tylko nieco za blada na człowieka i zbyt idealna. Uśmiechnął sie kącikiem ust. Leżący wampir chyba nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. Zbyt obolały i oddalony od rzeczywistości.
- Jaki anioł? I że niby jemu?! Daj spokój, pozbiera się jak tylko dojdzie do siebie. - oszczędził jej zbereźnych opisów co takiego było wampirowi. Lepiej przejść do szczegółów. Wstał z ziemi, otrzepując z piachu tyłek.
- Moja droga Lasair. Czy wiesz kim jestem? - rzekł, odchodząc od niej i skierował się w stronę dróżki jaką przybył. Poczekał też żeby i Lasair poszła za nim. Ciekawe jaka strzyga splugawiła jaw swoim jadem. Aż ociekał ciekawością. Lecz pierw muszą się lepiej poznać, nigdy nic na siłę. Co do poziomu E.... został daleko za nimi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sie 01, 2014 6:28 pm

Lasair nie wiedziała, co wolał i lubił jej ojciec. Nie znała go. Nie wiedziała nawet, że miała ojca. Nie wiedziała nawet skąd się biorą dzieci! Hiro usiłował coś jej wytłumaczyć, wyjaśnić, jak do tego dochodzi. Jej dziecięcy umysł oczywiście od razu pomyślał o tym, żeby mieć z nim dzieci. Nie wiedziała, co się z tym wiązało. Że musiałaby mu się oddać w tak intymny, prymitywny sposób. Pewnie kiedy się już w pełni dowie, co zachodzi między kobietą a mężczyzną, będzie sobie wyobrażała, jak Hiro ją dotyka. Będzie się zastanawiać, jakim jest kochankiem, aż pewnie z czystej ciekawości uwiedzie biednego wampira. Ale na razie była dzieckiem. Niewinnym, nieroztropnym dzieckiem, które żyło w różowym świecie.
Lasair przyglądała się twarzy nieznajomego i nic nie zaskoczyło. Nie wiedziała, że patrzy na twarz swojego ojca. Właściwie to nie był jej ojciec. Był ojcem tej ludzkiej Lasair, która umarła. Teraz ojcem był Hiro. Czy to nie byłoby kazirodztwo, gdyby faktycznie coś zaszło między nimi?
Skuliła się mimowolnie, gdy mężczyzna podniósł głos. Zadrżała, ale nie z zimna, choć automatycznie zakryła swoje ciało cienkim materiałem. Właściwie to jej nagie ciało pod nim prześwitywało.
- Anioł. Nie wie pan, kim są Anioły. Co prawda mój anioł nie ma skrzydeł i nie wie, jaki jest wspaniały, ale jest aniołem. Tak, on. Każdy zasługuje na szansę. Tak mówi Anioł. Tak to rozumiem. – dziewczynka jeszcze raz spojrzała na pół nagiego mężczyzny. Miał takie dziwne pośladki. Przechyliła główkę i zrobiła kilka kroków w jego stronę. Chciała go dotknąć i obrócić. Ujrzeć swoimi ciekawskimi oczami. Zobaczyć, jak wygląda nagi mężczyzna. Jasne, że to nie ten wiek, by się dowiedziała, ale kto jej zabroni? Nie było tutaj Hiro! Poza tym pragnęła zatopić w nim kły! Tak. Boże! Pragnęła krwi!
Mężczyzna wyrwał ją z transu i jak oparzona cofnęła się od wampira, przykładając dłonie do warg. Może w ten sposób pragnienie zniknie?
- Jest pan mężczyzną, człowiekiem. A kimże mógłby pan być? – spojrzała na niego jak na idiotę. Zadawał naprawdę dziwne pytania. Oczywiście podążyła za nim. Nie wiedziała dlaczego. Nie rozumiała. Nogi poruszyły się samodzielnie bez jej wiedzy!
- Nie jestem pewna, czy powinnam za panem iść… - rozejrzała się histerycznie dookoła. I znów zerknęła na mężczyznę. Czy Hiro będzie zły? Ostatnim razem nie był zły. I tak nie miał dla niej czasu. Ciągle zaszywał się gdzieś w lochach i nad czymś pracował.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 04, 2014 12:44 pm

Nie wnikał w seksualność dziecka. Właściwie nie interesowało go jej życie na obecną chwilę. Teraz musi wyjaśnić sprawę, jaka ma zaistnieć między ojcem a córką, chyba że jednak pomyli się i okaże że jasnowłosa nie ma nic z nim wspólnego.
Zaś mówi o aniołach? Wyrzucił peta z ust, który został zgnieciony czubkiem butem. Mała naiwna, uwierzyła w paplanine i dobroć wampira. Ile razy zetknął się z czymś podobnym? Później takie małolaty źle kończyły.
- Noo Twój anioł raczej nigdy mieć nie będzie. Prędzej rogi. Jak Diabeł. - zaśmiał się krótko, zerkając na dziewczynkę. Taka naiwna i głodna. W dodatku dostrzegł jak przyglądała się na chłopaka, który wciąż leżał w bezruchu. Czasami jęknął, załkał.
- Mówiłem, żebyś go zostawiła. - westchnął, wciskając dłonie do kieszeni spodni. Młoda jest głodna? Może skombinować jej tabletki krwi, innej czerwonej i prawdziej posoki nie dostanie. Nie od Victora, który mimo wszystko odczuwał w jakiś sposób cierpienie dziewczynki. Taki los.
- Nie bądź bezczelna, pijawko. Takie jak Ty jadam na śniadanie. - puścił jej oczko jakoby miało znaczyć iż to dobry żart, który niestety zawiera wiele prawdy.
- Znam Twoją mamę, Lasair. - po owych słowach wyciągnął z kieszeni małą kartkę ze zdjęciem małej jasnowłosej dziewczynki z matką. Obie bardzo piękne, matka głównie i najwidoczniej przez jej urodę nie potrafił się oprzeć. Niestety ta jedna noc miałabyć tylko jedyną bo kontakt między nią a Victorem urwał się na zawsze. Teraz Lasair pomyśli kim może być? W dodatku może przeczytać list zawierający przyznanie się do posiadania dziecka, wielokrotnie użyte imiona Lasair i Victor. Prośba o zajęcie się dziewczynką. Dlatego tutaj jest, przybył dla swojej córki. Tylko szkoda, że tak późno się o wszystkim dowiaduje.
- Już rozumiesz kim jestem? - i co? Odważny się wyciągnąć wnioski i pomyśleć, że ma przed sobą prawdziwego, biologicznego ojca? A nie jakiegoś tam wampira!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Sie 06, 2014 2:08 pm

Zatem, co z niego za ojciec, skoro nie interesował go życie własnego dziecka? Już Hiro był lepszym ojcem! Wystarczyło tylko, że ujrzał jej cierpienie, a przyjął pod swoje czarne, ale anielskie skrzydła. Lasair widziała w wampirze dobro, choć on sam zdawał się tego nie dostrzegać. Lasair nie znała po prostu zła. Dostrzegała tylko to, co dobre. Widziała dobre strony swojej wielodniowej głodówki i marznięcia, gdy matka ją zostawiła. Zmierzało to wszystko ku spotkaniu wybawcy jakim okazał się Hiro. A Victor miał czelność go obrażać?! Gdzie był, gdy Lasair i jej matka najbardziej potrzebowały jego pomocy i opieki? Gdzie był, gdy Lasair potrzebowała drogich leków (dla nich obu były naprawdę drogie, choć dla przeciętnego zjada chleba były w cenie paczki gum do żucia)? Gdzie był, gdy dziewczynka prawie umarła z powodu wychłodzenia organizmu i zapalenia płuc? Zabawiał się pewnie z jakimiś mężczyznami albo kobietami. Teraz był mądry i ośmielał się myśleć źle o Hiro! O jej wybawcy. O kimś, kto wyciągnął ją ze śniegu, otulił i ogrzał nie tylko ciało, ale i serce oraz duszę. Victor nie potrafił najwyraźniej tego zrozumieć, gdy przez wiele lat zbywał zarówno byłą kochankę, jak i dziecko, jakie mu powiła.
- Nie! Nie prawda! Jest dobry! Uratował mnie, gdy... uratował mnie przed... śmiercią. - jej oczy na chwilę stały się chłodne i puste. Wróciła do tych bolesnych wspomnień. Matka pewnie nie żyła... Powoli to do niej docierało. Gdyby żyła, Hiro już dawno by ją odnalazł.
Nie chciała niczego od tego obcego mężczyzny. Był dziwnych. Dziwnie pachniał. Czuła od niego chłód i zło. Ukrywał coś przed nią. Coś, co mogłoby zmienić jej życie.
Wzdrygnęła się, gdy stwierdził, że jest "pijawką". Skuliła się w sobie i zamknęła oczy. Tak bardzo chciała, by Hiro ją stąd zabrał. A co jeśli... ten mężczyzna chciał ją zabić?
- Nie jestem pijawką. Pora śniadania już dawno minęła, jeśli pan nie zauważył. - odszczeknęła się, warcząc. Nie zdawała sobie nawet z tego sprawy. Nie rozumiała, dlaczego ją obraził. Przecież jej nie znał! A Lasair nigdy nikogo nie ugryzła. Żadnego człowieka. Nie napiła się nawet ludzkiej krwi. Była niewinna jak łza.
- Ale ja nie znam pana. Nie wiem, czy chcę wiedzieć, kim pan jest. Przeraża mnie pan. Moja mama... miała wielu dziwnych znajomych. Robili jej dziwne rzeczy. - po raz kolejny stała się oschła i powróciła do przeszłości. Widziała ją i przerażała ją.
Dziewczynka spojrzała przelotnie na zdjęcie. Drgnęła i wyciągnęła dłonie ku zdjęciu.
- Skąd pa je ma? - na list nie spojrzała. Nie potrafiła czytać, więc na nic jej się to zda.
- Nie wiem, kim pan jest. Mówiłam już, że matka miała.. wielu znajomych. - cofnęła się nieco od mężczyzny, patrząc na niego nieufanie. A co, jeśli chce ją zabić?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sie 07, 2014 8:16 am

A stąd, że nie wiedział o jej istnieniu. Kobiety mają to do siebie, że lubią ukrywać różne tajemnice, mówiąc o nich dopiero wtedy, gdy jest za późno. Victor może i jest pierdolnięty, ale nie pozostawiłby matki jego córki na pastwę nędzy oraz ubóstwa. No sorry, ale on żadnym wieszczem nie jest, więc nie mógł im w żaden możliwy sposób pomóc. Matka Lasair sama jest sobie winna, a od Victora dali won. Zresztą, nawet jakby mu to wygarnęła, zbyłby machnięciem ręki bo przecież z dzieckiem dyskutować nie zamierzał.
Zakładał, że jej Wybawca sprezentował mroczny dar, bo przecież był łowcą, znał się na zachowaniu wampirów i do czego dążyły, a chodzi o krew.
- I czym zapłaciłaś? - wskazał na blade lico Lasair. Zapłaciła swoim człowieczeństwem! Wampir odebrał ludzką niewinność, zrobił to z własnym samolubnych pragnień, a nie z miłości. Jaka ta mała rusałka naiwna. Stwór jaki ją przemienił naprawdę jest zepsutym do szpiku kości gadem, a ta ma jeszcze odwagę uznawać go za anioła.
- Nazywaj go jak chcesz, dla mnie każdy wampir chce krwi od swoich ofiar, a szlachetne także i sługusów. O, mówił Ci kim dla niego się stałaś? Służką, podwładną. Wiesz co to znaczy? - bardzo się na niego rozzłości? Trudno. Wzruszy ramionami, tyle na ten temat. Zresztą i jego córka stała się jedną z nich. Oby tylko nie zeszła na złą drogę, wtedy Victor nie będzie mógł jej pomóc w żaden sposób. W dodatku czuła od niego zło? Naprawdę wybuchł by śmiechem, jakby tylko od niej to usłyszał.
- Jak nie jak tak? Pijesz krew jak pijawka, ukrywasz się jak pijawka. Każdy wampir jest pijawką czy tego chce czy nie. Tak jak człowiek jest najgorszą bestią wśród zwierząt. - realista jakich mało. W dodatku obraził własną populację, ale co zrobić jak to jest czysta prawda?
Przeraża? Żadna nowość. Victor ma to do siebie, że na samym początku nie umie wzbudzić zaufania i naprawdę się temu nie dziwił. Acz wypada im rozwikłać sprawę ojcostwa. Oczywiście zirytował się, że mała nie umie czytać. U licha, JEJ PAN nie zadbał o edukację? Czyli zaś się potwierdza po co Lasair trzyma. Mały worek z krwią. Westchnął głośno, zabierając się za czytanie listu. Treść głównie mówiła o prośbę zajęcia się ich córeczką Lasair, o tym że jest małą i śliczną dziewczynką. Żałuje o nie wcześniejszym poinformowaniu o jej istnieniu. Oraz dodaje zdjęcie córki aby w razie czego mógł je obie znaleźć. No i przybył dla zwampirzonej Lasair!
- Przyszło razem z listem. Nie słuchałaś? - fuknął, ukrywając list oraz zdjęcie na swoje miejsce z kieszeni.
- Nie, ja nie jestem byle jakim znajomym. Jestem Twoim ojcem, Lasair. Ojcem, tym prawdziwym. - nieco podniósł ton głosu, podchodząc do córki. Chwycił ją mocno za rękę, ciągnąc ku sobie. Pochylił się ku niej, aby mogła spojrzeć w jego oczy.
- I wycisne z Ciebie ten wampiryzm, choć miałabyś stracić wszystkie wnętrzności. Moja córka nie może być wampirem! Byłem łowcą, zabijałem podobnych do Ciebie. - warknął ostro, puszczając dziewczynkę. Trzeba coś z nią zrobić, bo do swojego Pana na pewno nie wróci, nie po tym jak ją odnalazł.
- Zabiorę Cię do Akademii, może uda mi się nakłonić Crossa o zapisanie. Jako wampir powinnaś wszystko szybciej chłonąć niż zwykły człowiek. - podoba się jej taka opcja? Musi, bo jak nie, zamieszka ze swoim ojcem, a chyba tego nie chciała. Prawda?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Sie 09, 2014 10:14 am

Mroczny dar stał się ostatecznością, czego Victor nigdy nie zrozumie. Lasair mogła umrzeć, pożegnać się z tym światem. Była na to przygotowana odkąd zaczęła ciężko chorować. Hiro robił, co mógł, by podtrzymać ją przy życiu. Wydłużył je o kilka lat, ale nawet jego wiedza i umiejętności nie były wszechwładne. Nie chciał rozstawać się ze swoim ludzkim skarbem. Nie mógł pogodzić się z myślą o jej odejściu, choć dziewczynka była gotowa na śmierć. Może dlatego, że nie do końca ją rozumiała. Victor pewnie wolałby, żeby Lasair umarła niż zmieniła się w pijawkę.
- To nie moja wina! Nie zadecydowałam o tym! Proszę dać mi spokój! – krzyknęła na niego, ale nie pokazała mu swoich kłów. I tak nie były jeszcze dostatecznie rozwinięte. Nie chciała, żeby ją skreślał. Był dla niej obcym mężczyzną, a ona obcą dziewczynką i nie miał prawa jej oceniać.
- Nie… nie prawda. Jestem jego córką. Córką! Nie nazwał mnie tak, jak Ty o mnie mówisz. – sprostowała. Nawet nie wiedziała czym jest służka! Spojrzała niepewnie na swoje dłonie, unikając jego władczego spojrzenia. Czy chciała wiedzieć, kim jest ów służka?
- Przepraszam, ale, kim jest ta służka? – ciekawość zwyciężyła. Nie podniosła swoich oczu na niego. Bała się go. Zresztą i tak ją onieśmielał.
- Nie… nie robię tego. Ja jeszcze… nie piłam. Nie mogę… piłam tylko jego krew… - rumieńce wstąpiły na jej blade, trupio blade policzki. Zagryzła dolną wargę i wreszcie odważyła się spojrzeń na jego twarz. Nie doszukała się żadnego podobieństwa. Może oprócz odcienia włosów, choć Lasair miała bardziej rude włosy niż brązowe. Nie mógł być jej ojcem!
Cofnęła się przed nim, kręcąc zamaszyście głową. Nie. Nie. Nie! NIE! Ona nie jest pijawką. Nie pije ludzkiej krwi. Boi się tego. W dodatku kły wciąż się nie wykształciły jak u innych wampirów. Może to przez strach? Taka psychiczna blokada.
Dziewczynka słuchała listu z zapartym tchem. Napisała to jej matka? Naprawdę? Sięgnęła dłonią po list i gdy mężczyzna go jej wręczy, przytuliła go do siebie mocno. Duże łzy popłynęły po zarumienionych policzkach. Spojrzała na niego z lękiem, gdy powiedział, że jest ojcem. Możliwe, że to prawda.
- Ten list… moja mama go napisała? – drgnęła, słysząc jego następne słowa. W myślach zaczęła powtarzać jedno imię: Hiro, Hiro, Hiro, Hiro, Hiro, HIRO! Bała się, a chciała, żeby wampir teraz tutaj był. Ten człowiek był przerażający!
- Nie. Nigdzie nie idę! Nie mogę! Nie ma mowy! Nie pójdę z panem. Nie znam pana. Nie mogę. Zostaję z Aniołem! - nie chciała nigdzie z nim iść. Nie znała ją, a Hiro wiele razy powtarzał, by nie chodzić nigdzie z kimś obcym.
- Nie masz prawa! – krzyknęła. Jeśli jeszcze bardziej się zdenerwuje… to zmieni się w kota! A wtedy Victor już jej nie złapie.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Sie 20, 2014 11:11 am

Mała Lasair najwidoczniej nie zdawała sobie sprawy zupełnie z tego co się jej stało. Hiro okazał się naprawdę podłym gadam że najpierw nie uprzedził o przemianie, co utwierdza fakt iż zrobił to z własnych samolubnych pobudek. A Lasair jest zbyt mała i niedoinformowana żeby zorientować się w czym problem.
- Właściwie nie masz prawa o niczym wiedzieć. Wykorzystano Cię dziecko. - pokręcił głową na reakcję dziecka. Nadal taka naiwna? I nie musiał nazywać służką, ona nawet nie musiała znać takiego słowa, a nią była czy tego chce czy nie.
- Twoja mama była służką dla swoich znajomych. - teraz trochę pojmie? Hiro może zechce ją w przyszłości wykorzystać, tak jak on wykorzystuje swoje wampirze ofiary. Lasair może mieć wmówione, że wszystko co będzie jej robić, będzie dla niej dobre.
- Kwestia czasu. W końcu kogoś zaatakujesz i zabijesz. - stwierdził odnośnie nie picia jej krwi. Ona naprawdę nie wie kim tak naprawdę się stała i czym się może stać. Naprawdę będzie lepiej dla niej gdy pójdzie z nim. Ale ona się upierała, chce być ze swoim Aniołem.
- Tak, napisała i według jej prośby masz iść ze mną, Lasair! - krzyknął, mając dosłownie ochotę trzepnąć tą małą i siłą zaciągnąć do jego domu. Ale niestety musi ochłonąć. Westchnął głośno.
- Dlaczego nie chcesz spełnić woli matki i pójść ze mną? Zajmę się Tobą lepiej niż ten Twój anioł. Spójrz na siebie. Samotna, zagubiona z prześwitującym ubraniem. Mało to zboczeńców się kręci po okolicy? Choć ze mną. - posłucha? Victor już nie krzyczał, a można rzec, że prosił. Jeśli nawet zechce odda list matki i owe zdjęcie. Byleby z nim poszła! Zajmie się nią, zadba i nie da zabrać wampirowi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 25, 2014 10:39 am

Oczywiście, że nie zdawała sobie sprawy! Hiro chciał ją chronić przed złem całego świata. Zamknąć ją w złotej klatce zamczyska z widokiem na ponury cmentarz. Początkowo ten widok nieco ją przerażał, nie wiedziała dlaczego. Nie powiedziano jej przecież, że na cmentarzyskach chowa się zmarłych ludzi. Nie wiedziała nawet czym dokładnie jest śmierć, choć wiedziała, że jej matka nie żyje. Domyśliła się. Hiro wciąż jej o tym nie powiedział. Zataił przed nią tę prawdę i żyła szczęśliwie jak księżniczka, w swojej złotej klatce, nie wiedząc, co traci. Była szczęśliwa, mając u boku wampira, swojego ojca, stwórcę, kogoś kogo bezwarunkowo pokochała. A ten Victor chciał to wszystko zniszczyć, jak za machnięciem czarodziejskiej różdżki. Sprawić, że dziewczyna zapragnie wyjść ze złotej, strzeżonej coraz pilniej klatki. Ale tak właściwie… to nie chciała żyć z dala od Hira. I dlaczego wampir jeszcze nie przybył? Przecież go wzywała! Potrzebowała ją, żeby pomógł, żeby ochronił i pomógł jej się wyzwolić z czaru złego czarnoksiężnika Victora. Miała przecież pojechać z Hirem do swojego rodzinnego kraju, by odnaleźć elfy!
- Niee… mój anioł jest dobry. Kocha mnie! – była tego pewna tak samo jak tego, że na Antarktydzie wciąż panuje zima i wszystko pokryte jest śniegiem. A co jeśli Victor ma rację i Hiro ją wykorzystał. Podświadomość Lasair poprawiła się na fotelu i zerknęła na dziewczynkę, kiwając z roztargnieniem głową. W dłoni zaś trzymała baśniowe legendy Irlandii…
- Nie! Nie! Nie! – krzyknęła, cofając się gwałtownie na wzmiankę o matce i to, co robili z nią jej znajomi. Widziała to czasami na własne oczy. Jak pchali się między jej nogi, a wtedy matka krzywiła się, udawała, że wszystko jest w porządku i pozwalała im robić ze sobą rzeczy, jakich dzieci nie powinny widywać.
- Niee! – Anioł nigdy jej tak nie dotknął. Prawda? Nie rozumiała tego, co zachodziło między jej matką, a tymi znajomymi, jak trafnie to ujął Victor, ale Hiro nie zrobiłby jej takiej krzywdy. Wiedziała, że matka cierpi, ale… ale nagle coś zrozumiała.
- Pan też był jednym z tych znajomych mamy, prawda? Prawda?! Inaczej… inaczej… pan by o nich… nie wiedział. Pan też ją krzywdził! A matka… ona udawała… że wszystko jest w porządku. – znów cofnęła się nieco od mężczyzny, zakrywając usta dłońmi. To wszystko było jak mocne uderzenie, jakby spadła z dziesiątego piętra!
Zignorowała wzmiankę o mordowaniu. Ona nawet nie wiedziała, co to znaczy! Nikt nie wpoił do jej umysły śmierci, morderstw, zła. Żyła z dala od tego, w złotej, bezpiecznej klatce swojego anioła, który strzegł ją na tysiąc sposób od zła! Zła takiego jak Victor!
- Zboczeńców? Kim są zboczeńcy? – zerknęła na niego, unosząc brew. Nic nie rozumiała!
- Nie mogę z panem iść. Hiro… będzie zły. Nie mogę iść nigdzie z obcymi. – upierała się przy swoim. Wyglądało na to, że Victor będzie musiał wziąć Lasair siłą… jakkolwiek by to nie brzmiało.
Gdy mężczyzna odszedł, dziewczynka także ruszyła w swoją stronę

zt


Ostatnio zmieniony przez Lasair dnia Sob Wrz 13, 2014 10:55 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Wrz 13, 2014 6:49 am

Kto wie ile jeszcze przyjdzie jej spędzić czasu w złotej klatce należącej do Hiro. Wykorzystana naiwność dziewczynki pozwoliła na dotknięcie jej i przemianę w wampira. W dodatku miała możliwość samotnego opuszczania zamku. Taka mała, bezbronne. Victor po prostu miał już dość. Acz ciężko zignorować prośbę ładnej matki, którą Lasair najwidoczniej nie kocha.
- Nie bądź za bardzo zaślepiona tą miłością, Lasair. To wampir z krwi i kości, krwiożerczy od urodzenia i dla niego nie liczy się nic poza jego wampirzą osobą oraz jak może zaspokoić swoje potrzeby. Dlatego jego miłość jaką Cię obdarzył jest bardzo... nieprawdziwa, sztuczna i przede wszystkim toksyczna. - westchnął naprawdę ciężko, sięgając po papierosa ze swojej złotej papierośnicy z wygrawerowaną na przodzie wampirzą czaszką. Wymuszony prezent od znajomego wampira. Wepchnąl go do ust, podpalił zapalniczką. Wszystko schował do odpowiedniej kieszeni. Zaciągnął się mocno przy okazji słuchając krzyków córeczki. Naprawdę miała solidne pranie mózgu.
- Kwestia czasu, kochanie. Za kilka lat podzielisz los matki, ba, może być nawet jeszcze gorzej jak wyczuje Cię jego świta. Wampiry nie żyją same z reguły. Chyba, że teraz położy na Tobie łapy... - przerwał i na samą myśl dostał dreszczy! Pieprzony wampir!
- Ale wtedy bym go zabił. - dodał dla jej świadomości. Ale ta naprawdę chciała wrócić do Wampirzego Ojca. Victor wzruszył ramionami, choć strasznie się wściekł. Musi znaleźć inny sposób.
- Na ten czas mam dość. Wracaj do swojego Anioła. On może lepiej Ci wyjaśni czym są zboczeńcy. Do zobaczenia. - po tych słowach odwrócił się i oddalił. A leżący wampir? Po nim też nie było już żadnego śladu.
z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Paź 05, 2014 11:04 am

Przyszedł tutaj razem z Daszą i puścił wolno psiska, żeby mogły sobie pobiegać i się wybawić, w końcu całą resztę dnia spędzały w klatkach w schronisku, a teraz przynajmniej mogły zużyć energię na zabawy w ganianego, albo Teru rzucał im starom pogryzioną kortów-kę która była ich ulubioną zabawką. Usiadł sobie na mostku, bardzo lubił towarzystwo wody, psy z resztą też bo kilka razy wskakiwały do wody po czym wychodziły robiąc fontannę z własnego futra i moczyły wszystko dookoła, Teru tylko się śmiał kiedy te go opryskały
-No to ja już kąpieli nie potrzebuje, psy mnie umyły.
Stwierdził wesoło patrząc na Daszę czy jej to przypadkiem nie przeszkadza, w końcu jednak nie każdy lubił być mokry
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Paź 05, 2014 6:20 pm

Teraz była całkowicie pewna, że z tym chłopakiem będzie się dobrze bawiła. Przynajmniej jakiś miły początek przyjazdu tutaj i czas na nowe życie. Prawdopodobnie zostaną przyjaciółmi byli z podobnych światów więc rozumieli się chyba. Płynęła od niego jakaś dobra energia i widać, że był bardzo wesoły.
- Nie Teru, nie jesteśmy sami he..
Znów na jej twarzy pojawił się uśmiech szczęścia. Potrafił poprawić humor chyba każdej osobie. Więc była jakaś dziewczyna w sercuTeru i ciekawe czy gdyby wróciła cieszył by się z tego. Mógł liczyć na to iż Dasza może mu pomóc zawsze. Nawet jeśli chodzi o sprawy sercowe. Pewnie tęsknił za nią.
- Tesknisz za nią prawda?
Powiedziała spokojnie uśmiechając się do niego i idąc z nim teraz trzymając w jednej ręce smycze psiaków lecz puściła je aby również się bawiły i tak jak myślała to prosto do wody od razu. Wyjela z swoich piersi tego psiaka calujac go czule i trzymając na rękach. Był słodki. Spojrzała na Teru, który tak bardzo cieszył się siedząc tam z psiakami teraz. Podeszła do niego zajmując miejsce tuż obok niego i posadzila go sobie na kolanach glaszczac go czule po głowie.
- Jak będziesz mnie tak przytulal to pomyślę, że chcesz się ze mną umówić.
Pogrozila mu palcem wystawiając języczek do niego zadziornie. Spojrzała teraz na psy śmiejąc się nawet jeśli i ją ochlapaly. Chciała by też chodzić z nim na zajęcia lecz ona była na nocnych jednak mogą się widywać.
- Zajęcia nocne. Ale miło by było Cię widywać.
Właściwie teraz dopiero zauważyła dużo par chodzących tutaj trzymających się za ręce lub z rodzinami. Spojrzała na nich jednak odwróciła głowę nie chciała tego oglądać. Życzyła im szczęścia jednak dla niej nie istnieje coś takiego więc Teru zauważył że patrzy na szczeniaka zamyslona i chyba smutna.
- Młodzi i zakochani. Czasami to kłamstwo.
Odpowiedziała i uniosła szczeniaka tulac go do siebie mocno i zamykając oczy. Najwidoczniej tak bardzo była skrzywdzona, że miłość do zwierząt była silniejsza niż do ludzi. Uśmiechnęła się gdy ją polizal.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Paź 06, 2014 5:34 pm

Taki piękny dzień. Szkoda siedzieć w akademiku, kiedy można zwiedzić miasto. Tym razem Jon wybrał park. Kojarzył takie miejsca z ciszą i spokojem, a właśnie teraz tego potrzebował. Od paru dni czuł rozdrażnienie. Wątpiłby spacer jakoś pomógł, ale od czegoś musiał spróbować.
Ręce miał schowane w kieszeniach. Głowę spuścił na dół. Kopał małe kamyczki, przeszkadzające mu na drodze. Pewnie szedłby tak przynajmniej jeszcze godzinę, ale jego uwagę przyciągnęła dwójka nieznajomych. Na dodatek mieli przy sobie psiaki! Rozejrzał się do wokół, upewniając się, że w pobliżu nie ma więcej ludzi.
- Cześć wam.
W chłopaku od razu rozpoznał człowieka, jednak co do dziewczyny nie był już tak przekonany. Pachniała ona inaczej. Bardziej zachęcająco... i smaczniej?
- Jesteście bardzo zajęci?
Miał zamiar za niedługo przejść do rzeczy. Nie będzie przecież tylko z nimi stał i gawędził. To jest przecież nudne!

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Paź 07, 2014 12:50 pm

Na pytanie dziewczyny o tęsknotę pokręcił przecząco głową
-Już nie tęsknię, wiem, że jest jej lepiej tam gdzie jest i to mi wystarczy.
Stwierdził stanowczo, psiak posadzony na kolanach obudził się i rozejrzał ciekawie machając ogonkiem wesoło, chyba mu się tu spodobało. Na jej kolejne słowa zaśmiał się i spojrzał na nią pociesznie
-Akurat o tym nie myślałem... chociaż... przeciwko temu też bym nic nie miał. Szczególnie z tak miłą i ładną osóbką.
Końcówkę dodając tylko zaczepnie, tak trochę na żarty odpowiadając na ten grożący mu palec. Dobrze, że dziewczyna nie gniewała się na brojące zwierzaki, których uwaga z resztą po chwili skupiła się na osobie która teraz do nich podeszła. Teru patrzył z ciekawością jak te reagują na nowego gościa, dwa podbiegły jakby chciały się bawić, lecz po chwili przestały i tylko ciekawskie patrzyły na niego, za to pozostałe wyraźnie zatrzymały dystans do niego jakby niepewne czy mogą sobie pozwolić na podejście, no cóż zwierzaki były lepsze niż ludzie w rozpoznawaniu intencji, a chłopak najwyraźniej do najlepszej pogody ducha nie przemawiał w ich oczach.
-Hej..
Odpowiedział mu z nutą zapytania w głosie. Nie znał go i nie wiedział co może chcieć od nich chłopak, jednak nadal był dosyć wesoły, tylko lekko jakby zaskoczony, że przerwano im rozmowę
-Właściwie jesteśmy na spacerze, a właściwie czemu pytasz?
Znów ciekawość chłopaka się ukazywała w jego dosyć naiwnej postaci
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Paź 07, 2014 1:19 pm

Może i mówił iż nie tęskni za ta dziewczyna to jednak ona wiedziała, ze tak na prawdę gdyby ja znów zobaczył chciał by z nią porozmawiać i zobaczyć jak sie czuje. Może kiedyś wróci, może jednak stwierdzi, ze popełniła błąd i nie wybrała tego kogo trzeba? Na to pytanie odpowiedz znajdzie sie sama.
- Jednak gdyby wróciła bardzo chciał byś sie z nią zobaczyć.
Uśmiechnęła sie do niego delikatnie z sympatycznym wyrazem twarzy. Po chwili zasmiala sie słysząc jego słowa i rownież odbierając je jako żart. Widać umieli sie dogadać. Po za tym kto wie, moze kiedyś sie umówią. Ale chyba częściej będzie to randka w schronisku.
- Jest wiele pięknych kobiet. Nie jestem jedyna.
Pstryknela go delikatnie w nosek z szczerym uśmiechem na twarzy. Chciała coś dodać lecz usłyszała głos męski za sobą wiec odwróciła sie. Jej czerwone oczy zobaczymy młodego chłopaka chyba raczej w wieku Teru może starszego. Tego nie wiedziała. Jej czerwone oczy bardzo uważnie go obserwowany. Miała wrażenie, ze chłopak nie jest zwyczajny. I tego jego oczy... Było coś nie tak, czyżby wyczuła w nim rówieśnikami? Patrzyła na niego poważnie po czym wzięła szczeniaka z kolan oddając go w ręce Teru.
- Teru. Proszę abyś został na miejscu.
Jej głos był dość poważny, a jej czerwone oczy lekko zaswiecily tak na moment. Jeśli sie nie myli w tej chwili musi obronić chłopaka. Wstała i podeszła bliżej nieznajomego okrazajac go kilka krotnie.
- Twój zapach...jest jakiś inny. Chyba domyślam sie kim jesteś jednak nie jestem co do tego pewna.
Stala na przeciwko niego krzyżując ręce na piersiach. Jej ton głosu wobec niego nie był nie miły, ani tez wredny. Był spokojny lecz poważny. Na pewno wyczuł od niej kim jest.
- Jaka to sprawa?
Lekko sie przesunęła zasłaniając Teru. Powinien sie teraz domyślić, ze nie chce aby podchodził do niego jak i rownież była gotowa załatwić z nim ta sprawę.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Paź 08, 2014 6:34 pm

Widząc, że psy trzymały się na dystans, westchnął w myślach. Nie przypuszczał, że psy wyczują, iż coś jest nie tak. Szkoda, miał nadzieję, że przynajmniej one będą się swobodnie czuły. Jednak nie podszedł do nich, aby pobawić się z psami. W tej chwili one go w ogóle nie obchodziły.
- Tak z zwykłej ciekawości.
Zauważył, że chłopak był wobec niego nieufny, jednak to dziewczyna chyba zaczynała coś podejrzewać. O, proszę jaka bystra! Po paru minutach już wie, że Jon nie ma czystych intencji. Uśmiechnął się do niej szydząco.
- To pewnie te nowe perfumy – odpowiedział.
Jego ton głosu był spokojny. Prawie całą uwagę skupiał na nieznajomej, jedynie kątem oka obserwował ucznia i psiaki
- Ja nic nie mówiłem o jakieś sprawie.
Przybrał winę niewiniątka. Rozłożył ręce, jakby chciał tym gestem potwierdzić swoje słowa. Chwilę się zastanawiał czy od razu wyjawić swoje plany. Nie miał już wątpliwości co do tego kim jest dziewczyna. Zwykły człowiek nie rozpoznałby wampira po zapachu.
- Przez tą rozmowę zrobiłem się głodny. Zechcecie poratować?
Słowa były bardziej skierowane do Daszy. Zrozumie o co chodzi?

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Paź 08, 2014 9:34 pm

Pokręcił głową niepewnie na jej stwierdzenie
-No nie wiem, do niektórych spraw lepiej nie wracać, wystarczy mi to co dostałem.
Uśmiechnął się na tego psytryczka, no tak pięknych kobiet było wiele , ale był jeden mankament owych pięknych kobiet
-Gdyby tylko jeszcze piękno tych kobiet było równe pięknu ich charakterów. Częściej jednak piękno ciała kryje niezbyt piękne wnętrze.
Stwierdził dosyć poważnie, dziewczyna w końcu była piękne, lecz i też miła i szczera, co już nie było tak często spotykane, a Teru potrafił to docenić.
Przyjął od niej szczeniaka który przyglądał się teraz wszystkiemu ciekawski, z resztą podobnie jak reszta psów które uważnie obserwowały co się właściwie dzieje, to jak dziewczyna krąży wokół chłopaka, to wyglądało dosyć niecodziennie, Teru jednak jakby instynktownie postanowił posłuchać polecanie nowej znajomej i tuląc do siebie Aki-chana patrzył na tą dwójkę nic póki co nie rozumiejąc, a próbował, lecz ta sytuacja była dla niego nowa, a może po prostu tak mu się teraz wydawało? w końcu wielu rzeczy z przeszłości nie pamiętał.
Owszem nie ufał za bardzo chłopakowi, bo ufał zwierzakom które były również tak do niego nastawione, a uśmiech obcego nie poprawiał wcale mu humoru.
Kiedy chłopak stwierdził, że jest głodny Teru pochylił się na bok, aby widzieć tamtego
-Jak jesteście głodni to możemy zamówić pizzę.
Nie zdawał sobie sprawy z tego, że nie o to chodziło, bo i skąd by miał, ale skoro obcy chciał jeść to to była jego zdaniem najlepsza opcja, o ile jedzenie nie było pretekstem do zaciągnięcia ich gdzieś gdzie wcale iść nie chcieli, bo w końcu skąd miał biedak wiedzieć, że obcy może chcieć się pożywić jego towarzyszką? nie mógł, niestety...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Paź 09, 2014 5:59 am

Przygladala mu sie dosc uważnie coraz i tesywniej. Nie wiedziała jakie miał dokładnie zamiary i czy nie zamierzał czegoś kombinować. Z drugiej jednak strony mógł nie mieć złych intecji, gdyby chciał im zrobić krzywde nawet by się nie odezwał do nich tylko od razu zaatakował. Również nie może pozwolić aby skrzywdził Teru, Dasza dbała o ludzi. Woli go chronić niż pozwolić aby musiał przeżyć to nie przyjemne gryzienie. Była pewna, że nie był człowiekiem. Teraz na pewno była tego pewna. Po chwili zmarszczyla brwi na jego wypowiedź.
- W takim razie masz dość intesywny zapach swych perfum.
Powiedziała to dość spokojnie i nie była taka głupia aby dać się na to nabrać. Jedno wiedziała iż ona odda mu swą krew w razie czego gdyby po to właśnie przyszedł. Jednak jeśli zrobi to przy Teru on zobaczy kim jest na prawdę, a wiedziała iż ludziom trudno zrozumieć nocne istoty. Wie, że będzie się jej bał, jak każdy. Jednak nie da go skrzywdzić.
- Nie przyszedłeś bez powodu, prawda?
Jego ostatnie słowa potwierdziły jej myśli, potrzebował jedzenia, ale nie może tak tutaj i teraz po za tym Dasza nie da mu jej tak od razu. Sama długo nie jadła i gdy straci więcej krwi jej wampirza strona będzie bardziej pobudzona. Ale...i tu spojrzała na Teru... lubi tego chłopaka więc chyba nie ma wyjścia.
- Dobrze... chyba nie mam wyjścia.
Odslonila swoje kły zbliżając je do wewnętrznej strony ręki przy nadgarstku. Sama się ugryzla nacinajac ostro swą skórę i zjeżdżając niżej nacinajac dalej mocno. I tak rana się potem zagoi. To nie było przyjemne i bolało, ale to nic. Gdy już skończyła, podeszła bliżej chłopaka. Teru z tyłu zauważył pewnie jak krew spływa jej z dłoni, kropla za kroplą.
- Gryz tutaj. Nie lubię gdy się mnie dotyka w szyję
Warknela cicho podstawiajac mu nadgarstek we krwi przy ustach. Jak zwykle nie może utrzymać się w tajemnicy. Co pomyśli o niej Teru? Ucieknie, a może jak każdy nazwie ją potworem... przyzwyczaiła się.
Powrót do góry Go down
Jonathan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1435-jonathan-cohen#28665 http://vampireknight.forumpl.net/t1496-jonathan
Zarejestrował/a : 09/06/2014
Liczba postów : 240


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Paź 11, 2014 5:18 pm

Pizza? Świetny pomysł! Jednak nie o to chodziło chłopakowi. Za to dziewczyna zrozumiała o co chodzi. Jednak jej reakcja nieco go zaskoczyła. Spodziewał się, że tak łatwo się nie zgodzi. Tymczasem sama chciała podzielić się krwią. To jakiś podstęp?
- Twój przyjaciel wie?
Jeśli tak, to tłumaczyłoby dlaczego nie chce się ukryć. W końcu widok człowieka pijącego krew w parku, nie należał do codzienności. Czując zapach życiodajnej cieczy, poczuł narastające pragnienie. Miał ochotę od razu rzucić się na wampirzycę. Zerknął na Teru. Może i on zechce się podzielić? Nie, jemu da jednak spokój. Nie chciał rzucać się na każdego. Złapał nieznajomą za nadgarstek. Wbił zęby w ranę. Pił zachłannie. Nie starał się być szczególnie delikatny. Tym bardziej, że od dłuższego czasu nie miał okazji skosztować krwi. Po skończeniu, puścił dziewczynę.
- Zawsze tak chętnie dajesz krew?
Oparł się o drzew. Kątem oka obserwował niebieskowłosego. Jak zareaguje? Ucieknie czy jednak zostanie?

_________________



You gave up, I'll check and see,
No one cares less than me,
Dead wrong, I guess you’ll be,
These voices won’t let you leave.
Got you down on bended knee,
What should my next weapon be?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Paź 11, 2014 7:40 pm

Kilka dni kuracji w zamku i już z nogą o niebo lepiej. W dodatku ślepie gada zdołało zregenerować się i już normalnie na nie widział! Żadnych opasek nie potrzebował, no i dzieki temu znacznie lepiej się czuł. I warto to uczcić polowaniem! Tak więc Olbrzymi wampir opuścił zamek, kierując się do miasta. Celem okazał najpierw park, wszakże to z owego miejsca dochodził słodki zapach duszyczek wartych skonsumowania, a jak wiadomo Kanibal tak dawno nie polował! Pora straty nadrobić.
Szedł szerokim krokiem, żeby jak najszybciej ujawnić się z ciemności, wszak wampiry poruszają się tylko nocami, nie za dnia. I jaka reakcja będzie owej trójki na widok wielkiego, czarnowłosego przestępcy, który wreszcie postanowił wyjść z cienia?
- No proszę, proszę... Aż trzy truskawki.
Zarechotał gardłowo, lustrując każdego z osobna. Dwa wampiry, jeden człowiek. Idealny zestaw na lekką kolację. Aż z widoczną lubieżnością się oblizał. Jakieś "ale"? W dodatku wyczuwał intensywny zapach krwi, jaki po prostu kusił i mącił zmysły bestii. Jeszcze trochę, a wpadnie w krwawy szał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Paź 14, 2014 2:43 pm

Popatrzył na Daszę która jak dla niego zachowywała się trochę dziwnie, nie znała go przecież, ale zachowywała się tak jakby wiedziała coś czego o nim nie mógł wiedzieć Teru i gdyby tylko chłopak mógł wiedzieć jak bardzo to spostrzeżenie było prawdziwe. Dziewczyna ugryzła swój nadgarstek i kiedy skierowała go w stronę nieznajomego Teru mógł zobaczyć, że spływa po jej ręce krew. W pierwszej chwili lekko zgłupiał i siedział chwilę po prostu się na nich gapiąc jak ten baran, któryś z psów zaszczekał, a on pokręcił głową
-Co do cholery..?
wykrztusił, a na jego ustach pojawił się nieprzyjemny grymas kiedy zobaczył jak nieznajomy wpija się nienaturalnie ostrymi kłami w krwawiącą rękę jego nowej znajomej. Próbował coś z tego zrozumieć, na początku chciał sobie wmówić, że może jego nowa znajoma ma po prostu jakieś skłonności masochistyczne i może zna tego chłopaka. Jednak to nie dało się tak naturalnie wytłumaczyć, chciał zignorować nienaturalny blask w jej oczach z chwili wcześniej, ale to, że dawała swoją krew chłopakowi którego na pewno nie znała co zrozumiał po pytaniu tamtego, to było dla niego dziwne, właściwie cała ta sytuacja była dla niego dziwna i niezrozumiała
-Co to w ogóle...? Nie, tylko się do mnie nie zbliżajcie.
Próbował zapytać, ale w trakcie stwierdził, że i tak nic raczej z tego na razie nie zrozumie, po za tym naszła go myśl, że oni brudni od krwi mogliby chcieć jeszcze czegoś od niego, właściwie to potrzebował chwili czasu by zrozumieć kim, lub też czym są osoby przed nim. Przez chwilę chciał tu zostać by móc zadać jakieś pytanie jak już w końcu takie mu się z tych pogmatwanych teraz myśli wyklaruje, lecz nie było mu to dane.
Podszedł do nich facet który nie wzbudził w Teru żadnych miłych odczuć, a wręcz na odwrót, przytulił mocniej szczeniaka który wtulił łepek w jego pachę, a psy do tej pory mimo wszystko dosyć spokojne odeszły trochę dalej wyraźnie zaniepokojone, na dodatek tekst kolejnej bestii nie przypadł mu do gustu
-Do cholery nie jestem żadną truskawką! zostawcie mnie w świętym spokoju
Warknął już trochę bardziej zdenerwowany, nie podobało mu się to wszystko i postanowił się stąd zmyć, o ile trzeci z kolei stwór mu na to pozwoli. złapał psie smycze i zaczął się oddalać w stronę przeciwną do nowo przybyłego, nie chciał się nawet oglądać za siebie mając tylko nadzieję, ze żadne z nich za nim nie ruszy

(o ile mnie nikt nie goni z/t)
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Paź 14, 2014 4:53 pm

Nie, to nie był podstęp. Faktycznie oddała mu dobrowolnie swoją krew nie oczekując nic w zamian. Zrobiła to tylko dlatego, że Teru mógłby mieć przez nią kłopoty. Co jak co, ale dbała o ludzi. Gdyby tego nie zrobiła Teru był by właśnie obiadem dla Jonathana. Była spokojna i czekała cierpliwie aż wreszcie ją ugryzie, nie lubiła tego uczucia, ale jeśli nie ma wyjścia. Hmm czy wie? Nie jednak zaraz dowie się kim tak na prawdę jest.
- Nie... ale teraz już będzie wiedział.
Odpowiedziała mu ze spokojem w swoim głosie i wtedy poczuła jego zęby. Zacisnela zęby gdy się wbijal, jednak nie wyrywala się ani nie robiła czegoś głupiego. Po chwili przyzwyczaiła się do tego, chyba nasz gość był bardzo głodny Dasza była na skraju głodu jeszcze jeden wampir wyssie jej krew dostanie chyba szału,  a wtedy była niebezpieczna. Czuła jak zabiera jej krew, czuła się dziwnie. Jednak starała się nie gubić rozumu. Kątem oka dostrzegła,  Teru odszedł. Odszedł jak każdy.
- Właściwie to nie. Może mam dobry dzień.
Odpowiedziała mu poważnie gdy już skończył i tylko językiem polizala resztki krwi od nadgarstka wyżej. Smak krwi był taki pyszny, było widać, że jej oczy nabierają intesywnego koloru jednak starała się panować nad sobą chodź było widać,  że oblizuje się po ustach jak zwykle po czymś takim. Wtedy przyszedł on, czyżby Ddsza miała zostać kolejnym obiadem? Kolejny mężczyzna z wyglądu przypominał jakiegoś bandytę,  ale za pewne i on był wampirem. Zmarszczyla brwi, podejrzewala, że walka z nim skończyła by się jej przegraną. Patrzyła wprost na niez ajomego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   

Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 5, 6, 7 ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: