IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Sai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1720-saiyuri-kurayami
Zarejestrował/a : 08/04/2015
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Maj 29, 2015 11:58 pm

Saiyuri właśnie wracała ze spotkania z koleżanką, trochę za długo u niej zabawiła. Ale przy dobrej zabawie czas tak szybko leci. I teraz biedna musiała się błąkać po parku sama bo nie miał jej kto odwieźć do mieszkania a ona nie miała wystarczająco pieniędzy na taxi. To też postanowiła wziąć skrót przez park, zwłaszcza w tak piękną noc. Nic nie zapowiadało deszczu więc mogła się na spokojnie przejść. Nie była ubrana zbyt ciepło, ale sama sobie zawiniła swoją beztroską. Nucąc sobie jakąś łagodną melodię spokojnie spacerowała sobie, robiąc przy tym plany na następny dzień. Gdy tak sobie szła nagle doszedł jej uszu głośny krzyk. Przystanęła nagle, rozglądając się w poszukiwaniu źródła dźwięku. Przecież ktoś mógł być w potrzasku i potrzebować pomocy. A że ona była bardzo pomocną istotką, to też postanowiła sprawdzić czy czasem nie jest gdzieś potrzebna. Krążąc w koło i przedzierając się przez krzaki dotarła na brzeg rzeczki i nieopodal stojący mostek. Widok wody spowodował strach. Całym ciałkiem zaczęły targać drobne dreszcze, a oddech znacznie przyspieszył. Klatka piersiowa podnosiła się i opadała co raz szybciej i szybciej. Zrobiła krok w tył, jakby przed nią nagle wyrosła kilkumetrowa ściana wody. Oczy skupiły się na poruszającej się cieczy, jej dłonie powędrowały do uszu, nie chciała tego słyszeć. Odwróciła głowę w bok zaciskając mocno oczka. "Nie.. nie.. nie... nie.. proszę.. nie.. " powtarzała w główce czując jak łzy same zaczęły się cisnąć do oczek. Chciała stamtąd się wynieść i to jak najszybciej. Skierowała kroki w bok a że miała zamknięte oczka to nie dostrzegła wystającego korzenia z ziemi. Oczywiście że się o niego musiała potknąć. Poleciała prosto na trawę wydając z siebie cichy pisk. Gdy tylko uderzyła o podłoże jej oczka się otworzyły i pierwsze co rzuciło jej się w ślepka to leżąca nie daleko kobieta i stojący nad nią mężczyzna który coś do niej mówił. Powoli zaczęła się podnosić i już na czworaka powoli szła w stronę dwójki nieznajomych. Czy to jej krzyk słyszała przed chwilą, czy ten mężczyzna chciał jej pomóc ? A może to właśnie on sprawił jej krzywdę. Była nie daleko, ale nie potrafiła usłyszeć tego co on do niej mówił. Widziała jednak że pogłaskał ją po głowie, więc musiał być sprzymierzeńcem. Podpełzała bliżej dwójki nieznajomych ludzi i kiedy była już w miarę blisko przyjrzała się dziewczynie.
- co.. co jej jest ? potrzebuje pomocy.. ? ja.. ja mogę.. o mój boże.. ona krwawi.. karetka.. potrzebna jest karetka.. - wydukała widząc krew na ustach dziewczyny. Cały strach przed wodą minął gdy Kurayami skupiła całą swoją uwagę na Catarinie i stojącym nad nią mężczyźnie. Powoli sie podniosła na równe nogi podbiegając do biednej rannej dziewczyny. Położyła delikatne rączki na jej bioderku delikatnie nim poruszając.
- co pani jest.. jak mogę pomóc.. - spytała trochę bezsilnym głosikiem.
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Cze 01, 2015 5:39 am

Rzeczywiscie i ona mogla by zareagowac podobnie ale znal ja juz jakis czas wiedzial jaka jest i nie kogla by zrobic krzywdy komus bliskiemu no moze nie dokonca krzywde. No ale przeciez jej charakter nie ulegl tak szybkiej zmianie a moze i ulegl tylko Cat nie zdala sobie do konca z tego? Jednak sam fakt, ze uzyl na niej urzadzenia, ktore sprawilo, ze nie bylo to przyjemne doswiadczenie dostac takie kopa.
- Mnie tez bolalo kiedy mnie zostawiles wiec jestesmy kwita.
Musiala to powiedziec chociaz nie chciala ale ten zal do niego dnadal byl chodz moze kiedys wybaczy mu chociaz to moze potrac. Na szczescie, ze jako byla wampirem takie male urzadzenie nie moglo zrobic jej wielkiej krzywdy i nie zatrzyma jej na dlugo, poczula, ze moze sie juz ruszac a za chwile powinna wstac.
- Dziela nas dwa swiaty, przykro mi.
Musial ja rowniez zrozumiec zreszta juz nie zamierzala nic powiedziec na ten temat a gdy uniosla wyzej glowe zobaczyla ladna i za pewne mloda dziewczyne, ktora kierowala sie w ich strone. Zdziwila sie, ze przyszla jej na pomoc chociaz miala wrazenie, ze troche byla przerazona.
- Ah nie, nie! Skaleczylam sobie usta i na prawde wszystko w porzadku.
Probowala ja uspokoic wiec powiedziala to lagodnym glosem i z delikatnym lecz szczerym usmiechem w strone dziwczyny, nie muaiala sie jej obawiac bo nie zrobi jej krzywdy. Powoli uniosla sie do siadu bo juz poczula, ze jest lepiej. Czula sie troche zaklopotana tym, ze probuje jej pomoc ale to bylo urocze z jej strony.
- Nie potrzebna karetka i na prawde nic mi nie jest.
Dotknela dlonia jej dloni z delikatnym usmiechem i ostroznie podniosla sie z ziemi chociaz miala wrazenie, ze cale jej cialo ma uczucie takiego nieprzyjemnego drgania jednak za chwile pewnie to ustapi.
- Moze ten pan odprowadzincie do domu nie powinnas sama o tej porze chodzic po parku.
Poglaskala ja po glowie i spojrzala na Godrica oczekujac odpowiedzi.
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Cze 07, 2015 1:42 pm

Może znał ja jakiś czas. Doskonale pamietał ich każdą spędzoną razem chwilę. Nie mieli złych chwil, może te które były nie miejscu, jednak Godric nigdy nie żałował czasu który spędził z dziewczyną, którą bezwątpienia pokochał. Cóż jak widać życie płata nam figle i raz są niczym krzyże, które upadają na nasze plecy, a nie każdy jest na tyle silnym by iść z nim dalej, dlatego potrzebuje pomocy drugiej osoby, lecz nie zawsze można ja znaleść. Słysząc jej słowa, nieco go ruszyło. Zabrzmiały one jak by dziewczyna chciała się zemścić za to że go nie było, jednak nic nie odpowiedziałal, a spoglądał na nią, jak wstaje.
- Caterino zawsze można połączyć te dwa światy, nie jest to łatwe, ale efekty mogą być niesamowite. Od ostatniego naszego spotkania z nikim się nie spotykałem, nikt nie dorównuje tobie. Jesteś pierwszą osobą od lat, która pomogła mi sie podnieść. Jednak i zabijam Twoich pobratynców. To przez nich się nie oddzywalem, bo bałem się że cię dopadną, ale jak widać moje starania poszy na marne, albo za mało sie starałem. Wiem jedno, że w besti która stoi przedemna jest Caterina, która poznałem i która pokochałem. Wiem to. Jeśli dasz mi trochę czasu abym mógł poznać twoja ciemną stronę pokocham Cię całym sercem, ale teraz potrzebuję czasu- odparł że skutkiem i spojrzał na dziewczynę która pobiegła do nich. Westchnął cicho.
- Zasłabła i upadła nie zdążyłem jej złapać, a pewnie podczas upadku ugryzła niechcący swoją warge- odparł i spojrzał krótko na dziewczynę jednak powrócił wzrokiem na Caterine.
-Oczywiście odprowadze ją, ale czy spotkajmy się jeszcze ?- zapytał patrząc na Caterine. Nie wiedział czego się spodziewać, chodź myśl o że da mu szansę niezbyt w nią wierzyl, ale mial iskre nadziei.

_________________
Powrót do góry Go down
Sai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1720-saiyuri-kurayami
Zarejestrował/a : 08/04/2015
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Cze 08, 2015 7:38 pm

Troszkę się uspokoiła ze to nic poważnego i kobiecie nic poważnego nie jest. Chodź z twarzy nie znikał smutek i zatroskanie. Saiyuri miała tak dobre serduszko że nie potrafiła być obojętna na krzywdę innych ludzi. Chciała jakoś pomóc ale nie wiedziała co może zrobić. Sama Catarina ją uspokoiła a i Godric sprawiał wrażenie bardzo wiarygodnego. To też Saika uwierzyła im na słowo, nie zadając już więcej pytań. Zamilkła słysząc wypowiedź mężczyzny skierowaną do blondynki. Policzki oblały się rumieńcem a oczy zrobiły się większe. "Ohh.. on ją kocha.. całym sercem.. to takie romantyczne.." przeszło jej jedynie przez myśl gdy tak słuchała. Odniosła wrażenie że jest piątym kołem u wozu, a chciała tylko pomóc. Zrobiła kilka kroków w tył chcąc dać im odrobinę prywatności, bo głupio jej było tak po chamsku uczestniczyć w dość intymnej rozmowie. Chodź owa dwójka zakochanych przykuwała uwagę, Kurayami starała się nie przyglądać bezczelnie. W końcu nie była w kinie na jakimś filmie, to byli prawdziwi ludzie ze swoimi problemami i oczekiwaniami. Kiedy z ust Godrica pasło ostatnie pytanie w stronę Cat, młodziutka Saika aż poczerwieniała bardziej "Oczywiście.. musicie się spotkać.. tak ładnie wyglądacie razem.. ona na pewno Cię kocha..!" dopingowała w duchu zaciskając dłonie na spódniczce w nadziei że Catarina powie magiczne słowo 'TAK'.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Cze 13, 2015 10:29 am

Tak, dokładnie! Park ciemną nocą nie nadaje się na spacery, a zwłaszcza przy wampirach! I oczywiście warto podkreślić jakich! Kanibal we własnej osobie! Łowca nie pilnował już stwora, stracił wręcz nad nim kontrolę i właśnie ten to wykorzystywał, włócząc się po ciemnych miejscach chcąc napadać najbardziej niewinnych i smakowitych. Dlatego kolejnym celem był - park, gwoli ścisłości rzeczka oraz romantyczny mostek. Zapach wampirów, ludzi aż kusił wygłodniałą bestię.
- Przepiękna noc, nieprawdaż?
Zawołał, gdy tylko ujrzał smakowitą trójkę. Stwór poruszał się szybko, stawiając duże kroki. Czarne kudły zasłaniały twarz wykrzywionym w dzikim, szaleńczym grymasie. A czerwone ślepia lśniły w mrokach nocy.
- Żołądek podpowiada mi, że dzisiejszej nocy skosztuję wampirzej oraz młodzieńczej, ludzkiej krwi. Już nie mogę się doczekać aż go wypełnię!
Zagrzmiał rechotem, stając blisko owej trójki. Wyszczerzył ostre jak brzytwa zębiska. Wielka postura stwora mogła wzbudzić niepokój, do tego czarny ubiór, nieludzkie usposobienie oraz ta wieczna żądza krwi. Oblizał usta, wyciągając wielkie łapy z kieszeni. Nawet szponiaste łapy paliły się do rozrywania ciał. Aż gotował się z głodu! I kogo zabije? No cóż. Padło na Sai - Przykro mi! Ale o tym niebawem. Pora na Waszą reakcję, steczki moje!
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Cze 13, 2015 1:00 pm

Caterina już mogła się ruszać puściło ją w końcu to uczucie sparaliżowania całego ciała po czym uniosła się na dwie równe nogi otrzepując się z ziemi dłońmi. Rozprostowała sobie nogi i poruszyła rękami ale wychodziło na to, że już po wszystkim. Jej czerwone ślepia spojrzały wprost na Godrica, który mówił jej na prawdę miłe i przyjemne słowa względem jej jednak na nie było trochę za pózno musiał pogodzić się z tym, że Cat nie będzie taka jak dawniej i zmieniła swoje życie na zawsze.
- Nie wiem czy się spotkamy za pewne tak po prostu muszę sobie wszystko poukładać w głowie, znajdę Cię gdy uznam, że to odpowiednia pora aby wyjaśnić wszystko na spokojnie.
I tyle miała do powiedzenia w tym temacie musiał dać jej czas i zrozumieć ją. A co do dziewczyny ona chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że to wygląda zupełnie inaczej niż mogło by się wydawać ale wolała już uniknąć zbędnych pytań czy odpowiedzi bez sensu. Nagle usłyszała gruby głos więc wzrok powędrował w tamtym kierunku i ujrzała podejrzanego typka, który nie wyglądał zbyt przyjaznie.
- Cholera...
Dla niej nie było problemem w sumie rozpoznać wampira gdy tylko wyczuła, że nie jest on człowiekiem i chyba był silny...był bardzo silny a on sam sprawiał, że miała wrażenie iż jego mroczna aura chce zabrać ich w straszne miejsca.
- No to pięknie.
Powiedziała pod nosem, była świerzym wampirem nie miała doświadczenia w walce z tak silnym osobnikiem od siebie więc czuła, że będzie bardzo zle.
Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Cze 14, 2015 6:59 am

Godroc rozumiał to wszystko, może nie tak jak Caterina, ale wiedział.że każdy z nich potrzebuję czasu. Wiedział także że ta rozmowa nie jest na jedno spotkanie czy też rozmowa przez telefon. Muszą to przemyśleć a do tego potrzebny jest czas, nie telefon czy spotkania.
Wysłuchał dziewczyny co ma do dopowiedzenia i patrzył tylko na niam, no może raz do czasu zerknał na nieznajomą mu dziewczynę.
- Dobrze Caterino, będę czekał na jakimkolwiek wiadomość od Ciebie, o każdej porze dnía czy nocy. Myślę że warto walczyć by stworzyć coś pięknego- odparł i lekko się uśmiechnął do Caterine i to był całkiem szczery uśmiech. Wykonał kilka kroków w stronę nieznajomej, no miał ja odprowadzić prawda? Może gdyby Caterina go nie poprosiła to by tego nie zrobił.
- Do zobaczenia najdroższa- mruknął wyjątkowo cicho tak by wampirzyca mogła usłyszeć, po czym jeszcze raz na nią spojrzał, lecz tylko przez chwilę bo potem spojrzał na nieznajomą.
- To jak idziemy?- zapytał z lekkim uśmiechem, jednak znikł on w chwili gdy ujrzał on jakiegoś typa. Spojrzał na niego badawczo, ale pora niezbyt mu ułatwiała cokolwiek zobaczenie z dała. Podchodzac bliżej udało mu się więcej zobaczyć. Westchnął słysząc jego słowa, lecz jego westchnienie było niczym " żadna mi nowość".
Spojrzal na Caterine i pokiwał niezadowolony głową, po czym złapał nieznajomą mu dziewczynę za ramię i schował ja za sobą, niczym szmacianą lalkę, nie pytając ja o zgodę. Dziewczyna w porównaniu do Godrica była małym pyrdkiem, więc doskonale mógł ja zasłonić. Miał tylko małe nadzieję że dziewczyna nie pomyśli o tym, że Tess ma dobre chęci, przez co sprobuje go poznać.
- stój tam- odparł.z chłodem i spojrzał na wampira- zmien plany grzecznie proszę, nieco dalej też coś znajdziesz dla siebie- odparł spokojnie lecz z chłodem, już nie tak ciepło jak zwracał się do Caterine.

_________________
Powrót do góry Go down
Sai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1720-saiyuri-kurayami
Zarejestrował/a : 08/04/2015
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Cze 17, 2015 4:56 pm

Przysłuchiwała się rozmowie kochanków z delikatnymi rumieńcami na policzkach, ucieszyła się słysząc wypowiedź Catariny. Nie zbyła chłopaka a mało tego, obiecała się z nim jeszcze spotkać. Światło w tunelu dla przystojniaka, ich miłość jeszcze może dojrzeć. Spojrzała na Godrica niepewnie. Czy aby na pewno mogła go prosić o pomoc ? Troszkę zakłopotana kiwnęła główką ostatni raz spoglądając na Cat. I wtedy, właśnie w tym momencie przedstawienie ruszyło do przodu. Kolejny akt się rozpoczął, gdy w świetle reflektorów pojawił się Testament zwracając na siebie uwagę wszystkich zebranych. Niczym główny aktor przyćmiewający wszystkich innych w jego otoczeniu mroczną prezencją. Przyprawiał o dreszcze barwą tonu i posturą budził niepokój. Saiyuri zadrżała czując nagle dłoń na swoim ramieniu cicho pisnęła wystraszona. Ale to był tylko Godric, ciche westchnienie uszło z jej drobnych usteczek. Szarpnął biedną blondyneczką zasłaniając ją całym swoim dobrze zbudowanym ciałem. "To jest wampir.. prawdziwy wampir..." przeszło jej przez myśl wychylając się lekko zza odważnego mężczyzny. Wielkimi oczkami przypatrywała się mrocznej postaci, nie tak sobie wyobrażała swoje pierwsze spotkanie z wampirem. Miała nadzieje że będzie szarmancki i przystojny. A tu los spłatał jej figla i przysłał wygłodniałą bestię która szybko obaliła wyobrażenia o krwiopijcach wyssane z romansideł. Przełknęła ślinę, spoglądając na Cat a następnie na Godrica. Łezki stanęły jej w oczkach, tacy młodzi i zakochani a mieliby skończyć jako posiłek dla tej istoty.
- okaż dobroć a i tobie zostanie okazana.. - wyszeptała. Nabrała powietrza w płuca i złapała za koszulę mężczyzny który ją zasłaniał.
- ratuj swoją ukochaną ! Mną się nie przejmuj.. zabierz ją stąd.. !! - wykrzyczała z całych sił starając się powstrzymać łzy po czym pchnęła go na tyle na ile sił ta kruszynka w sobie miała i po łuku błyskawicznie ruszyła biegiem w stronę szarżującego Testamenta. Odwaga a może głupota, nie chciała żeby ktoś inny cierpiał.
- przeproś ode mnie łowczynię o imieniu Phillian.. !!! - krzyknęła z całych sił. Sama Kurayami nie czuła żeby groziło jej coś strasznego. "Każdy jest dobry.. mniej lub bardziej..!!!" przeszło jej przez myśl tylko. Gdy była już nie daleko swego napastnika, skoczyła wyciągając ręce przed siebie jakby chciała wpaść mu w ramiona.


Ostatnio zmieniony przez Sai dnia Wto Sie 25, 2015 12:51 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Cze 17, 2015 5:39 pm

Mięcho ma głos! Kanibal zaśmiał się perliście na słowa chłopaka. Odwagę ten typ ma. Mielić jęzorem umie, ale żeby cokolwiek zdziałać niż tylko stać! To już raczej nie. Przyglądał się owej trójce z nieukrywaną ciekawością. Od kogo zacznie? Oczywiście, że od ludzi. Są najsłabsi i najwięcej mówią. I owszem, Sai się grubo pomyliła co do wampirów. Nie bywają one tylko piękne, atrakcyjne oraz przyciągające. Zdarzają się i takie typy z przerażającym wyglądem, który aż odpycha! Kanibal właśnie takim typem jest - zero w nim człekopodobnej istoty.
- No masz los, dzieciaki moje. Nie zamierzam szukać innych ofiar skoro mam Was!
Klasnął w dłonie po czym ruszył na młódki. Nieco się zdziwił widząc co wyczynia jedna z ofiar. Pakuje się prosto w szpony! Jakiś podstęp? Mniejsza! Bestia złapie dziewczynę za szyję, wzmacniając od razu uścisk, że mógł ją nieco uszkodzić chociażby uszkodzeniem paru kręgów szyjnych. Ale nie zabił. Odrzucił ją na ziemię, następnie przygniótł stopą uderzając centralnie w brzuch. Zmiażdżenie kilku narządów? Murowane. Uniósł gadzi wzrok na pozostałą dwójkę.
- No kto ją ocali! Może Ty człowieczku o ostrej mowie? Mam zrobić miazgę we flakach Twojej koleżanki czy ruszysz dupsko i ofiarujesz swoją krew za jej życie?
Kolejny rechot. Co prawda gotował się z głodu, lecz i tak musiał nieco poznęcać się nad ludzką ofiarą. Chociażby tym, że stanął na niej na obu nogach, a jak wiadomo Olbrzym lekkim wampirem ie jest!
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 245


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Cze 17, 2015 7:53 pm

Godric chyba zbytnio nie rozumiał tego wszystkiego ale gdy znów się spotkają wyjaśnią na spokojnie to znaczy miejmy taka nadzieję bo za to co zrobił może liczyć najwyżej na zimną wodę po głowie. Mówił do niej tak czule i szarmancko ale na nią już to nie działa jej oczy śledziły go tylko i to wszystko, zmieniła się i bardzo dobrze bo wolała być odrobinę silniejsza psychicznie niż wcześniej. Już miała jednak cos powiedzieć ale wróćmy do naszego gościa.
Cat wiedziała, że to oznacza duże, bardzo duże kłopoty...wyczuwała od niego woń nie przyjemną i na prawdę straszną, odczuła strach ale nie zamierzała się chować jak szara myszka. Nie miała doświadczenia w walce ani też nie miała szans porywać się na przeciwnika znacznie silniejszego i tak wielkiego od siebie.
- Co ty wyprawiasz?! Zgłupiałaś czy co!
Caterina warknęła, prawie nawet krzyknęła na dziewczynę która popełniła taki błąd, tak bezmyślną głupotę aby rzucać się na tego przeciwnika. Teraz nie było wyjścia jak spróbować ją odbić a to za pewne może być nie możliwe lub nie wykonalne. I oczywiście stało się bo Sai na pewno nie zniosła takiego czynu ze strony tego sadysty, Cat wręcz drgnęła gdy zobaczyła co właśnie jej uczynił ale nie rzuciła się do pomocy...nie rzuciła sie na pomoc ludzkiej dziewczynie chociaż ruszyła się na chwilkę to zrezygnowała z tego bo wiedziała, że już jest za pózno.
- Cholera...
Przymknęła delikatnie oczy po czym je otworzyła i stała w pozycji gotowej do ucieczki lub ewentualnego uniku gdyby spróbował ją zaatakować. Tak, zamierzała się bronić ale nie zamierzała jej już pomóc dlatego, ze spisała ja na straty. Można patrzeć tylko na koniec tej dziewuchy ale jak można tak bezmyślnie to zrobić!
- Zostaw ją i tak jej nie pomożesz...
Powiedziała do Godrica pomimo tego, żę chciała by pomóc to i tak by nic nie zrobiła. Cat nie zamierzała sterczeć już w miejscu i szybko się wycofała przemieszczając sie jak najdalej czyli zniknęła. Gdy była wystarczająco daleko mogła uciec z parku.

z.t
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Cze 19, 2015 2:48 pm

Wampirzyca postanowiła zrobić sobie niewielki spacer. Ta wieczorna pogoda była wręcz zachęcająca do takich ekstrawaganckich wyjść z posiadłości. Ostatnio doskwierała jej ogromna samotność, bo chociaż syn obiecał, że wkrótce ją odwiedzi, nie spełnił swej obietnicy. Nie zamierzała się go także prosić o chwilę uwagi. Miała swoją wampirzą dumę i kajać się przed młodszym nie zamierzała. W dodatku przed synem? Rozumiała, że zareagowała zbyt ostro, może nawet zbyt gwałtownie, ale gdyby Gabriel chociaż w małym ułamku wykazał się chęcią współpracy z matką i pokazał skruchę, pomogłaby mu bez wahania. Nie zamierzała jednak świecić oczami przed głową rodu tylko dlatego, żeby Gabriel uniósł się zaraz swoją młodzieńczą porywczością oraz wampirzą głupotą. Co było zresztą widać, skoro przełożył własną matkę na poczet nowego rodu. Ciekawe, czy zamierzał zrobić coś głupiego – jak ożenek z niewłaściwą wampirzycą. Był taki młody! Nie powinien w taki sposób nakładać sobie kajdan i rujnować swą wolność. Ale cóż, każdy ma prawo do popełniania błędów. Gabriel zacznie je niedługo popełniać, a potem wróci do matki z podkulonym ogonem.
Wampirzyca trafiła do dzielnicy zachodniej i swe kroki w dalszej mierze kierowała w stronę dzielnic mieszkalnych. Nie rozglądała się zbytnio dookoła, bowiem znała te tereny jak własną kieszeń. Poza tym zawsze zdąży wyczuć zbliżające się niebezpieczeństwo. Zresztą kto byłby na tyle głupi, by atakować ją? Na twarz nasunęła także czarną woalkę, przez co mogła być kojarzoną z wdową. Wolka była niemalże przezroczysta i oczywiście koronkowa, a za nią spoglądały kocie, zielone źrenice.
Wędrując tak i pogrążając się coraz bardziej w swych myślach o synu, dotarła do parku i właśnie w tym miejscu wyczuła znajomy zapach męża-węża. Uniosła nieznacznie głowę, poruszając nozdrzami, jakby chciała dokładniej zlokalizować jego obecność i skierowała się w tamtą stronę. Wskoczyła na mostek z pełną gracją, ale nie chcąc przeszkadzać wampirowi, spoczęła sobie na balustradzie, uważnie obserwując zwierza oraz jego ofiary. Ciekawe czy wciąż potrafił być krwawy i złowrogi, jak kilkanaście lat temu, gdy wspólnie zapolowali w sklepie mięsnym…

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 205


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Cze 19, 2015 11:58 pm

No to się porobiło. Nie spodziewał się takiego obrotu sytuacji. Zwlaszcza widząc że na Początku mieli szansę, jednak prysnęły one w chwili kiedy dziewczyna wpadła, dobrowolnie w łapy wampira. Jednak wróćmy do początku...
SpoglądAł uważnie na wampira, który widać nie zmienił zdabia, a jego słowa były tylko potwierdzeniem... No nic, trudno... Czując jak dziewczyna wkłada mu rękę dk kieszeni spojrzał na nią pytajaco. Widząc jak rzuciła się biegiem w lapy wampira, warknąl pod nosem.
-no no no mądre posunięcie smarkulo- westchnął dla siebie i spojrzał na to co robi wampir z dziewczyną. Nic nie mówił nawet nie drgnął, tylko pokiwal głową niezadowolony.
- Jaki to ma sens? Widzę że z dziewczyny juz i tak nic nie będzie. Nie opłaca się jej ratować, jeszcze sam polegne, a w garbate aniolki nie wierzę, tak wjec miłej zabawy Ci życzę i oby cię szlag trafil- odparł bo nie zamierzał grać bohatera juz i tak był osłabiony a skakać mu się nie chciało. Już byli na przegranej pozycji.
Obejrzał się za siebie i zobaczył kobietę, bez wątpienia, ładna kobietę,
- Witam i Panią- mruknął i podszedł do barierki od mostu- wybaczcię, ale oddale się, nie mam ochoty w wami tracić czas- odparł.i stojąc nadal plecAmi do barierki przeleciał przez nią robiąc salto w tył zwinnie, by po chwili się oddalić biegiem.
Z/t

_________________


Ostatnio zmieniony przez Godric dnia Wto Cze 23, 2015 5:25 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Sai

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1720-saiyuri-kurayami
Zarejestrował/a : 08/04/2015
Liczba postów : 32


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Cze 20, 2015 4:58 pm

No i wpadła może nie koniecznie w jego ramiona. Poczuła jego zimne wielkie szponiaste łapsko owijające się na jej delikatnej szyjce. Rozchyliła delikatnie usta czując jak dłoń się zaciska gwałtownie bez żadnego wahania. Mocno, zdecydowanie za mocno. Chyba wszyscy usłyszeli jak coś chrupnęło w jej karku, poczuła jak dziki prąd przebiegł ją po kręgosłupie.
- aaaaa.. - szepnęła cichuteńko czując jak do oczek zaczynają napływać łzy. Oczka się zrobiły wielkie i dziewczynka wydała z siebie głośny okrzyk bólu. Czuła jak nogi i ręce zaczynają w błyskawicznym tempie drętwieć a silna fala bólu zalewa ją od środka powodując mocne łupanie w głowie. Czyżby któryś z kręgów szyjnych uciskał nerw powodujący ten nieznośny ból. Oddech przyspieszył, spowodowany strachem i adrenaliną buzującą w żyłach. Jak mógł tak potraktować biedną niewinną niewiastę. Potwory jednak istniały a jeden był dość materialny i na wyciągnięcie ręki - niestety. Łzy zaczęły spływać po policzkach a usta drżąc ułożyły się w kilka sylab.
- Ke..i..k..o.. - tylko wampir mógł to usłyszeć, a i tak z trudem. Kiedy rzucił ją na ziemię wydała z siebie pisk gdy uderzyła plecami o twarde podłoże. To nie był jednak koniec, bo sadysta z całej siły nadepnął ją na brzuch miażdżąc jej drobne i tak delikatne ciałko. Zawyła z bólu po chwili charcząc. Z kącików ust spływały stróżki krwi sugerując że mężczyzna śmiertelnie uszkodził organy wewnętrzne. Zaczęła charczeć z trudem łapiąc oddech, metaliczny posmak krwi mnożył się w jej ustach. Jej twarz się przekręciła w bok, przykładając zapłakany policzek do zimnej trawy. Oczka powoli zaczęły tracić blask i matowieć z każdą chwilą. Ciało drżało z zimna i bólu. Obraz przed oczami zaczął się rozmazywać i ciemnieć. "Dlaczego... dlaczego w taki sposób..?" pytanie które odbijało się w jej głowie echem, a na które nie dostanie odpowiedzi. Czy mogło być coś jeszcze gorszego od obecnego bólu który czuła ? Nie chciała tego już wiedzieć.

[jeszcze zipie więc jak coś to jeszcze jednego posta skrobnę chyba że Tessuu ma inne plany xD]


Ostatnio zmieniony przez Sai dnia Wto Sie 25, 2015 12:46 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1842


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Cze 23, 2015 12:15 pm

Dziewczynka rzuciła się jak kosa na kamień! Wampir nie zamierzał okazywać jej żadnej litości w dodatku chciał jak najwięcej zadać bólu! Żądza krwi, żądza na cierpienie ofiar i przede wszystkim ich strach! A strach jest bowiem najlepszą przyprawą... no jeszcze nienawiść do swojego oprawcy. Kanibal gustuje także w gniewie. Ale do rzeczy. Piski ofiary działała jak najpiękniejsza z melodii na uszy Stwora. Oblizał łakomie usta, nie mając chwilowo przybitej uwagi do uciekających tchórzy czy przybyłej Hachiko. Gdy tylko pojawiła się młoda, dziewicza krew... Wpadł w swój mały świat! Innymi słowy szał głodowy. Dziewczyna po takim ataku powinna szybko umrzeć poza tym nie chodziło żeby utrzymać ją jak najdłużej przy życiu, dla Kanibala liczyło się teraz zaspokojenie najgorszego stanu głodowego. Dlatego wypada teraz opisać tragiczną śmierć nastolatki:
Zszedł z niej, widząc że młodej nie wiele już zostało. Właściwie nie myślał nawet nad jej życiem ani nad tym czy żyje. Odłączony od jakiegokolwiek myślenia, instynktownie dążył do celu. Wreszcie pochylił się nad ciałem ofiary, łapiąc ją za prawą nogę. Swoją stopą przytrzymał jej drugą nogę, tak aby się nie miała jak podnieść w razie czego. A skoro jest wysoki, ciągnięcie złapanej nogi miało jeden cel. Ze swoją wampirzą siłą nakręconą dodatkowo adrenaliną na skutek szału - tak, prąd z obroży raził niemiłosiernie - rozrywał ciało biednej Sai począwszy od krocza aż po brzuch. Krew trysnęła, wnętrzności znalazły się na wierzchu, zdobiąc podłoże swoim parującym pięknem i przede wszystkim krwią. Oczywiście całemu zajściu towarzyszył odgłos chlupnięcia, jak i rozrywania. Warto też wspomnieć, że złamał jej nogę przy kolanie. Otwarte złamanie co równa się widoczną kością. Stwór mając w łapach spory kawał ciała, wbił się kłami w goleń, rozrywając mięso i połykał je bez żadnego przeżuwania. Wreszcie szarpnął gwałtownie, doprowadzając do rozerwania w miejscu klatki piersiowej. Przeklęte żebra! Musiał je zmiażdżyć nogą, uderzając w nie kilka razy i to z widoczną wściekłością! Ale przecież zapomniał o najważniejszym! Krew z szyi! Wypuścił nogę ofiary, sięgając teraz za ramiona. Przez podniesienie zwłok, zawartość jamy brzusznej wylała z chlupotem na ziemię. Stwór warknął pod nosem, zerkając na brudny człowieczy syf. Zjedzenie nie będzie niczym obrzydliwym, po prostu woli gdy wnętrzności znajdują się w ciele ludzkim. W każdym razie, zatopił się zębiskami najgłębiej jak tylko mógł, wysysając resztki krwi. Niestety gryz był tak wielki, że niewielka szyja dziewczyny została niemal rozerwana i to w taki sposób, że głowa odchyliła się, wisząc na niewielkim skrawku skóry. Co z tego? Ona i tak już była martwa! Językiem sięgał otwartej rany, dobierając się do ostatnich żyłek, jak i posmakowaniu mięsa. Głowa wreszcie pod własnym ciężarem oddzieliła się od reszty, upadając tuż obok wylanych flaków. Wątroba z żołądkiem jeszcze wisiała! Ten przełyk. I tak właśnie stwór wykończył swoją kolejną ofiarę, rozkoszując się krwią oraz młodym mięsem nie skalanym przez męskie dłonie. Hachiko mogła mieć niezły ubaw takim widokiem pałaszującego męża węża!
Powrót do góry Go down
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 923


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Cze 25, 2015 10:48 am

Hachiko przyglądała się całej akcji z pewnej perspektywy. Dostrzegła, choć pierw wyczuła, dwójkę ludzi, z czego dziewczyna była już chyba ranna, ponieważ wyczuwała jej krew. A chłopak? Jak to człowiek, tchórz i nic więcej, postanowił ruszyć dupę w troki i zwyczajnie uciec z miejsca zbrodni, pozostawiając swoją koleżankę na pastwę poczynań zwyrodnialca. Wampirzyca obnażyła kły, kiedy chłopak przebiegł koło niej, kłaniając się w jej stronę i dosłownie saltem w tył zrzucił się z mostka w wodę. Nie miał czasu, by tracić go w towarzystwie dwójki silnych wampirów? Raczej był zbyt przerażony, by stawić im czoła. Aż cuchnął tchórzostwem i strachem i tylko dlatego Hachiko nie rzuciła się w stronę mężczyzny. Co to za przyjemność pobudzać w strach w potencjalnej ofierze, skoro on już się boi?
Zielone, kocie źrenice zwróciły się w stronę męża, który miał właśnie zakończyć żywot biednej dziewczyny. Z ogromną przyjemnością wpatrywała się w jego poczynania, choć z jej twarzy nie można było wyczytać żadnych emocji. Siedziała wsparta głową o dłoń, której ramię zgięte było w łokciu i opierało się o kolano. Śledziła każdy ruch, a gdy dało się słyszeć pierwsze pęknięcie kości i doszło do otwartego złamania, wampirzyca poruszyła się nieznacznie, oblizując wyschnięte wargi. Sama również z wielką przyjemnością poczęstowałaby się krwią, ale nie ruszyła się.
Kanibal skończył swój obiad, wylizując chyba każdą, najdrobniejszą kosteczkę. A biedna dziewczyna skonała już jakiś czas temu, co zaoszczędziło jej odczuwania jeszcze więcej bólu. Mogłaby jednak przysiąc, że po kilku minutach jej mózg wyłączył ból, dzięki czemu organizm dziewczyny skupił się na innych funkcjach życiowych. To oczywiście nie zdało się na wiele…
– Dawno nie widziałam tak doborowego przedstawienia w Twoim wykonaniu, Testamencie.
Odezwała się, zeskakując z barierki, by podejść do swego męża. Oczywiście zrobiła to dopiero wówczas, gdy ten ewidentnie skończył już ze swoją ofiarą – pożarł ją.
– Powinniśmy się stąd zebrać.
I tak uczynili, zabrali się stąd we dwoje w sobie znanym kierunku.

[zt x2]

_________________
Zwiększenie mocy żywiołu o 25 %

Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Sie 29, 2015 10:11 pm

W tym niezwykłe zwykłym miejscu pojawił się dość nietypowy wampirek. Tak... Mogło się komuś rzucić w oczy... Zwłaszcza przez swój strój. No i była boso. Ale na szczęście w tym oto miejscu niewielu miałoby okazję podziwiać go... Ale chociaż teraz nie wyglądał najlepiej. Zmęczony. Słaby. Głodny. Trochę brudny. I na dodatek miał ochotę paść i zasnąć. Tylko czy mógł? Nie pojawiłby się nagle niedźwiedź i by go nie zjadł?
Mimo wszystko zatrzymał się przy mostku. Musiał odetchnąć. Chwilowo.
- Nie mogę się poddać - jęknął cicho do siebie. No tak, jakby ktoś nie wiedział, to jest chłopak. Ale to pół biedy.
Skończyło się na tym, że usiadł na środku mostu, próbując troszkę odpocząć. Była noc, więc praktycznie tutaj nikogo nie było, więc nie rzucał się tak w oczy. Ale co zrobi, gdy pojawi się ktoś przypadkowy? Niestety nie wiedział.
- Jestem głodny - wymamrotał. Przetarł zmęczone oczy. Przespać się tutaj? Czy nie? Może nie... Szukał kogoś! Nie powinien się od tak poddać... Tylko sekundkę. Nikomu nie będzie przeszkadzać.
Uśmiechnął się niemrawo sam do siebie i położył się. Tylko chwilka. Tak uważał ciemnowłosy. Gorzej, jak pojawi się naprawdę jakiś niedźwiedź. Chociaż to możliwe w parku? Lepiej nawet nie sprawdzać.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Sie 29, 2015 10:46 pm

Mimo wielu prób dziewczyna nie mogła zasnąć. Bycie wampirem dało jej się we znaki. Pomimo zmęczenia, którego doświadczyła w dzień, noc działała niezwykle pobudzająco na siedemnastolatkę. Rozgwieżdżone niebo przywitała cichym ziewnięciem, zasłaniając przy tym usta dłonią i ukrywając swoje niesforne kiełki, które dość często ukazywały się w takich właśnie chwilach. Kwestia przyzwyczajenia? Być może, w końcu wampirzyca nie była głodna. Wypiła dziś dość syty posiłek składający się z tabletki krwi, nie potrzebowała niczego więcej. Nigdy nie używała swoich kłów, nie do polowania. Choć miała przyjemność skosztować ludzkiej posoki, pozyskiwała ją za pomocą noża, a nie otrzymanej od matki natury broni.
W parku panowała cisza, co nie było niezwykła jak na tą porę dnia. Ta przyjemna atmosfera pozwoliła dziewczynie się nieco odprężyć. Natsuki wzrokiem doskonałego myśliwego, zaczęła rozglądać się po okolicy w poszukiwaniu dogodnego miejsca do wypoczynku. Jej uwagę przykuła dość niska postać, stojąca na drewnianym moście. Nieznajomy wyglądem przypominał dziecko, co nieco zaniepokoiło wampirzycę. Ktoś tak młody nie powinien chodzić po mieście o tej godzinie, prawda? Dość żwawym krokiem podeszła do niego, aby wypytać go o powód tak późnej wędrówki. Dopiero gdy podeszła bliżej, miała pewność, że wampir nie jest człowiekiem. Został zdradzony przez swoje nieludzkie uszy.
Cześć – przywitała się niezwykle ciepło jak na swoje nastawienie do obcych. – Co robisz o tak późnej porze poza domem? Zgubiłeś się?
Drobna istotka, którą zdołała dojrzeć z daleka, wyglądała niezwykle żałośnie. Była nieco brudna, zmęczona i nie dało się nie usłyszeć jej wzmianki o głodzie. Wampirzycy zrobiło się żal nieznajomego. Choć była dzieckiem nocy, posiadała wrażliwe serce i nie potrafiła przejść od tak z obojętnością na widok potrzebującej pomocy osoby.
Masz dokąd pójść? – zapytała.
Była gotowa zaoferować mu nocleg u siebie. Wprawdzie posiadała tylko jedno łóżko, ale sen już dawno zszedł z jej powiek, nie potrafiła teraz zasnąć. Noc działała na nią jak kawa, takie już miała geny. Niesienie pomocy potrzebującym też było dziedziczne i wygrywało z rozsądkiem. Nawet nie znała stojącego przed nią wampira, a mimo wszystko bez zastanowienia była gotowa zabrać go do siebie. Dość dużo ryzykowała, w końcu mogła ponieść jakieś konsekwencje z posiadania gościa, który nie był uczniem akademii. Dla niej jednak liczyło się szczęście innych i jak z klapkami na oczach zrobiłaby dla obcego wszystko, o ile wciąż wydawałby się jej niewinny.
Może pójdziemy do mnie? Mam u siebie kilka tabletek krwi. Dam ci jedną. Od razu poczujesz się lepiej – oznajmiła z szerokim uśmiechem.
Ale owszem, zapomniała o dość istotnej sprawie. Praktycznie jednej z ważniejszych. Na całe szczęście dość szybko uświadomiła sobie, co takiego wyleciało jej z głowy. Swoją szczupłą dłoń wyciągnęła w kierunku chłopaka, wciąż z tym samym przyjacielskim wyrazem twarzy.
Wybacz, że się nie przedstawiłam. Jestem Natsuki. Aizawa Natsuki.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sie 30, 2015 2:47 pm

Walczył ze sobą, by nagle nie zasnąć. To byłoby zbyt ryzykowne. Ktoś mógłby się zainteresować ową istotką. Albo w innym wypadku mógłby usmażyć się na słońcu. Nieciekawa perspektywa. Ale z drugiej strony było mu trudno sprawić coś innego... Ale może przenieść się chociaż do antlanki? Nie wiedział...
Wtedy poczuł nieznajomy zapach. To sprawiło, że wstał. Nie chciał zostać zaskoczony przez kogoś. A może to znów łowcy niewolników? Ale on nie chce wracać. Ledwo co odzyskał wolność i już? W dodatku... Ten lęk sprawił, że zaczął się zastanawiać nad tym, co się stało w tamtym miejscu. Kto to zniszczył? I dlaczego? Nie wiedział nawet, czy będzie mu dane się dowiedzieć kiedykolwiek.
Ale wreszcie ujrzał ową osobę. Dziewczyna? Zielone włosy. Czerwone oczy. Widział to. W dodatku była dziwna. Od tak podeszła do niego, jakby się niczego nie bała. Może to przez jego wygląd? I sam stan, był wymęczony już.
- Dzień dobry - przywitał się niemrawo. Zastanawiał się, czy nie spróbować się stąd zabrać. Lepiej nie ryzykować nie wiadomo czego. Ale na jej słowa nie wiedział co odpowiedzieć. Zgubił się? Nie był pewien . - Nie mam domu - bąknął w końcu w odpowiedzi.
Przetarł oczy, próbując nie zasnąć. Cokolwiek ma być, to będzie... A właściwie... Nie rozumiał jej. Czemu reagowała tak, a nie inaczej?
- Nie... Szukam kogoś - wymamrotał w odpowiedzi. - Nie mogę się zatrzymać... - dodał jeszcze. Tak, nie mógł zapomnieć o własnym celu! Musiał iść... Nie, nie mógł jednak. Zmęczenie sprawiało, że ledwo co utrzymywał się na nogach. To nie dla jego sił.
- Co to tabletka krwi? - spytał się jej natomiast. - To jakieś narkotyki? Jak nie chcę narkotyków! - nie spodobał mu się ten pomysł. I niestety nic nie mógł na to poradzić. Złe wrażenia i tyle.
Usłyszał jej przedstawienie się. Westchnął cicho.
- Aoi - przedstawił się jej cicho. Czemu? Trudno powiedzieć. Może uznał, że powinien? Bądź co bądź patrzył zdezorientowanie na jej dłoń. Co ona chciała od niego? Za to dotknął niepewnie własnych uszków. Wyczuł, że są szpiczaste. No i też niewiele myśląc, pomacał uszka tamtej. Ludzkie. Dziwne.
Odsunął się kawałek, myśląc nad tym. No i też Natsuki mogłaby się na danej chwili zastanawiać się, czy na pewno ma przed osobą chłopaka. Nic po nim o tym fakcie nie świadczyło. Ani wygląd, ani strój małego wampirka.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 31, 2015 11:59 am

Tego można było się spodziewać po dość biednym wyglądzie chłopaka, ale usłyszenie prawdy z jego ust należało do dość nieprzyjemnych rzeczy. Wyznanie tej drobnej, dziecięcej postaci sprawiło, że Natsuki zrobiło się go żal. Po części byli do siebie podobni. Gdyby nie nauka w akademii, dziewczyna również błądziłaby sama po ulicach Yokohamy. Opłaty za pokój w akademiku są znacznie mniejsze niż za wynajęcie mieszkania, dlatego cieszyła się w duchu, że wciąż posiadała miejsce do którego mogła powrócić. Niestety, nic nie będzie trwało wiecznie. Słodki, szkolny okres w końcu przepadnie.
Rozumiem… – odpowiedziała zamyślona nad całą tą sprawą. – Hmm… Masz może numer do tej osoby?
Wampirzyca chciała pomóc, z czym nawet się nie kryła. Była gotowa dołączyć do poszukiwań, gdyby kontakt przez telefon komórkowy nie wypalił. W końcu chłopak mógł nie pamiętać, albo nie znać numeru. W końcu mało kto uczy się swoich kontaktów na pamięć.
Umówiliście się? – zapytała z przyjaznym uśmiechem, który stał się jeszcze szerszy, gdy usłyszała pytanie nieśmiertelnego.
Aoi po raz kolejny ukazał pewne podobieństwo do siedemnastolatki. Ona również nie wiedziała o tabletkach krwi, bez których teraz nie wyobrażałaby sobie życia. W głowie wampirzycy zrodziło się jedno, dość istotne pytanie. Zastanawiała się bowiem, czy stojąca przed nią istotka jest równie zagubiona w tym tajemniczym i nieco strasznym świecie, co ona sama.
Nie, to nie narkotyk – odparła, śmiejąc się wesolutko. – To bardziej taki napój, który skutecznie gasi pragnienie.
Choć całą swoją posturą i rysami twarzy nowopoznany chłopak przypominał małą dziewczynkę, Natsuki nie zamierzała mówić do niego jak do przedstawiciela tej samej płci. W końcu sam nazwał siebie mężczyzną, a o modzie się nie dyskutuje. Każdy kraj ma swój własny styl. Greckie togi, szkockie kilty… Wampirzyca nie widziała przeciwwskazań, by mężczyzna chodził w sukience. Jeśli jest mu wygodnie. Równie dobrze współczesne społeczeństwo mogłoby narzekać na dziewczyny, które noszą spodnie. W końcu to typowo męski strój.
Miło mi cię poznać Aoi.
Siedemnastolatka wciąż była przeciwna temu, aby nieśmiertelny biegał sam po mieście o tak późnej porze i w tak fatalnym stanie. Ledwo stał na nogach, jego zmęczenia nie dało się ukryć. Ryzyko tego, że organizm Aoi odmówi mu posłuszeństwa i zaśnie w najmniej przyjaznym środowisku należało do niezwykle dużych. Gorące promienie słońca nie znają litości i nie ominą skóry tego chłopaczka.
Więc jak? Chcesz iść ze mną? – powtórzyła pytanie, na które nie otrzymała wcześniej odpowiedzi z dość ciepłym uśmiechem, gdy ten dotknął jej uszu. – Odpoczniesz trochę i nie będziesz musiał przejmować się słońcem. Najwyżej rano pomogę ci w twoich poszukiwaniach.
Jeżeli wampir odmówi, Natsuki nie będzie naciskać, bo i po co? Wybór należał do chłopaka, uszanuje decyzję chłopaka. W końcu kto wiedziałby lepiej, co jest dla niego lepsze niż on sam? Jeżeli jednak się zgodzi, zabierze go niemal od razu. Ten dość krótki spacer nie pogorszy nastroju siedemnastolatki, w końcu komuś pomoże.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 31, 2015 6:07 pm

Pokręcił przecząco głową, gdy usłyszał jej pytanie. Niestety, nie znał. Jednakże, pewnie nawet gdyby znał, nie powiedziałby jej. Nikt nie powinien od tak zaufać obcym ludziom na sam początek, prawda? A co, jeśli miała jakieś złe zamiary? Nigdy nie wiadomo, co można spodziewać się po innych. Mogła udawać miłą i troskliwą, ale tak naprawdę myśląc jedynie o czymś mrocznym i niecnym.
- Nie... Po prostu szukam... - nie chciał się przyznawać i było widać po nim, że po dobroci nic jej nie wyzna. W dodatku nawet jeśli by powiedział, wątpił, by mu zdołała pomóc. Sam nie wiedział, gdzie i jak miał szukać! Ale tego już nie mogłaby wiedzieć, ponieważ nie zamierzał się zdradzać.
Zmrużył nieco oczy, wysłuchując jej słów.
- Tabletka nie może być napojem - odpowiedział jej. W dodatku nie podobał mu się fakt, by brać do ust coś niewiadomego. Mogła to być trucizna! Kto wie? No, ale młody również niestety miał zły przypadek z właśnie taką substancją. Nie chciał o tym myśleć. A najchętniej to napiłby się krwi. Takiej prawdziwej, a nie coś wydziwianego. Ale nie wspomniał o tym jej. Nie chciał.
- Huh... - przekrzywił głowę i pokiwał lekko głową. Tak, było nawet miło. Chociaż i tak Natsuki wydawała się być zbyt podejrzana. Czemu była taka miła? Nie powinna reagować bardziej podejrzliwie? Co z tego, że miała przed sobą dziecko, skoro to był wampir! Wampir, tak! Była tak pewna siebie, że nie zdoła jej nic zrobić?
Przetarł zmęczone oczy, myśląc nad odpowiedzią.
- Nie musisz pomagać - wymamrotał. - Chcę ino spać. Cokolwiek... - nawet jeśli był podejrzliwy co do niej, nie mógł zapomnieć, że ledwo co kontaktował. - Gdzie mieszkasz? - może zaryzykować? Jeśli spróbuje mu zrobić krzywdę, to on się obroni! Szybko i takie tam. - Możesz mnie wziąć do siebie - pozwolił jej, ale z wahaniem w głosie.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Wrz 02, 2015 9:47 pm

Wampirzyca nie wiedziała jak stojący przed nią chłopak odbiera jej przesadną dobroć. Na nieszczęście żyli w świecie, gdzie ludzie nie robią niczego bezinteresownie i każde takie zachowanie może wzbudzać pewien niepokój w rozmówcach. Czyżby mało biegało po okolicy świrów, którzy udawali kochanych, by uśpić czujność swoich przyszłych ofiar? Poza tym siedemnastolatka była wampirzycą, co z całą pewnością zostało zauważone przez Aoi. Młodzian ryzykował bardzo wiele, w końcu mógł zostać posiłkiem nastolatki. Nie wiedział przecież jaką krew preferuje Natsuki.
Szkoda, umówiłbyś się i nie musiał szukać na ślepo – mruknęła z delikatną miną niezadowolenia.
Nie czuła rozczarowania, w końcu szansa na to i tak była niewielka. Więc skąd ten wyraz twarzy? Po prostu nie potrafiła zaakceptować tego, że w tej sprawie okazała się nieprzydatna. Mimo wszystko rozmowa trwała dalej, a zielonowłosa wciąż miała szansę by pomóc wampirowi.
Długo już się tak rozglądasz? – zapytała z czystej ciekawości.
Nie miała zamiaru zahaczać o prywatne sprawy ani domagać się większych szczegółów. To nie było istotne. Szukał, bo szukał. Dlaczego to robił i za kim się rozglądał nie miało znaczenia. Może takie wypytywania pozwoliłyby w dość łatwy sposób utrzymać rozmowę, jednakże to nie przesłuchanie. Jedno pytanie już zadała, tyle informacji w zupełności jej wystarczy. Jeżeli Aoi będzie chciał zdradzić więcej, sam to zrobi.
Ją się pije, nie połyka – oznajmiła z uśmiechem – Działa jak tabletki musujące. Wrzucasz do wody i czekasz aż się rozpuści.
Nie była zła na niego za takie stwierdzenie, miał prawo czegoś nie wiedzieć. Sama też nie należała do ekspertów w sprawie wampiryzmu. To wszystko było dla niej nowe, więc i ten chłopak mógł znaleźć się w podobnej sytuacji. Z całą pewnością nie jest i nie będzie jedynym nieśmiertelnym z takową przypadłością. Wciąż istniało prawdopodobieństwo, że jechała z wampirem na tym samym wózku.
To świetnie – dodała z przyjacielskim uśmiechem.
Ucieszyła się gdy zobaczyła, że udało jej się zdobyć jego zaufanie. W każdym bądź razie częściowe. Gdyby tego nie dokonała, chłopak z całą pewnością najzwyczajniej w świecie by odmówił. Obydwoje w tej chwili ryzykowali. Aoi mógł trafić na jakąś wariatkę, która zrobi mu krzywdę, gdy nadarzy się ku temu okazja. Z drugiej strony istniała możliwość, że wampir wykorzystuje dobroduszność siedemnastolatki, aby później zrobić jej krzywdę. W końcu nieśmiertelnych nie można oceniać po ich wyglądzie.
- W akademiku nocnym – odparła. – Dlatego bardzo proszę, abyś nie hałasował. Mogę mieć przez to małe problemy.
Nie sprecyzowała już co tak naprawdę mogło okazać się problematyczne. Mimo namacalnego ryzyka, postanowiła zabrać go ze sobą. Nie potrafiłaby od tak odejść. W tej chwili była zbyt naiwna i zachowywała się zupełnie inaczej niż za zwyczaj. Ostatnio nawet sama siebie nie potrafiła poznać. Ta szczerość emocji z otaczającym ją światem była mocnym zaskoczeniem dla niej samej. Pytanie tylko jak długo to potrwa.
Więc chodźmy – powiedziała, wyciągając swoją szczupłą rękę w kierunku chłopaka.
Teleportacja, najlepszy sposób podróżowania, który w tej sytuacji może okazać się nawet zbawiennym. Żadne wampiry nie wyczują woni tego chłopaka na korytarzu, a dyskrecja należała do najważniejszych elementów całego działania.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 03, 2015 4:08 pm

Łatwo jej było powiedzieć. Jednakże sama Natsuki nie miała pojęcia o przeszłości owej istotki, dlatego też sugerowała takie, a nie inne rozwiązanie. Dlatego też wampir spuścił wzrok i zaczął robić bosą stopą małe kółko, w przeciwnym kierunku do wskazówek zegara.
- Nie mam jak - bąknął cichutko, spuszczając wzrok. Nie potrafiłby się umówić z ową osobą... Zwłaszcza, że to właśnie jej szukał! Bądź co bądź było tutaj za dużo wnikania w szczegóły związane z życiem Aoi'ego, by coś więcej chcieć się dowiedzieć. Nie zamierzał oczywiście spowiadać się ze wszystkiego owej kobiecie. A co, jak miała jakiś podły plan, by dorwać ważną dla niego osobę? Na własnym życiu aż tak bardzo mu nie zależało, ale przyjaciele to coś innego!
- Trochę czasu - wymamrotał cicho. Dziwne pytania. Martwiła się o niego? Jakoś nie mógł w to uwierzyć. No i też... Sam za bardzo nie wiedział. Nie liczył dni, godzin, minut... Nawet jeśli, to zielonowłosa mogła śmiało zauważyć, że i tak nie miałby jak. Nie posiadał niczego. A na sobie... Cóż, widziała sama swoimi czerwonymi oczami, jak marnie się przedstawiał. Mogła dzięki temu wywnioskować, że przed ich spotkaniem nie miał zbyt łatwo.
Na jej wyjaśnienia lekko zmrużył oczy, po czym podsumował to bezradnym wzruszeniem ramionami. Niby w przeszłości widział takiego typu tabletki, ale i tak nie wyobrażał sobie, żeby takie coś zastąpiłoby krew, podstawowy posiłek wampirów. Zwykła woda, a w niej znajdowałaby się paskudna chemia, z pewnością psująca smak i żałośnie imitująca oryginał. Aż dziwne, że mu proponowała coś takiego. Smakowało jej?
Kto wie, czy to właśnie ufność sprawiała, że się zgodził... Mogły nim kierować inne motywy, których nie zamierzał wypowiadać na głos.
Pokiwał lekko głową, trochę nie rozumiejąc.
- Dobrze... - czemu miał nie hałasować? Hałasowanie jest złe? No cóż... Jeśli nic złego się nie wydarzyłoby tam, to nie zrobiłby nic, co by zaszkodziło tamtej. Jedynie posłał jej delikatny uśmiech.
Wyciągnął łapkę do Natsuki. Jednakże w tym samym momencie jego ciało odmówiło mu posłuszeństwa, dlatego też osunął się na ziemię, zamiast ją złapać.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Wrz 08, 2015 6:57 pm

Dziewczyna nie miała pojęcia o niczym, co byłoby związane z przeszłością napotkanego w parku wampira. Mało tego, nie posiadała nawet własnych wspomnień, więc czy można ją winić za taką niewiedzę? Zwłaszcza, że nieśmiertelnego spotkała po raz pierwszy w swoim dość krótkim jak na wampira życiu. Nie miała jeszcze tej przyjemności, by poznać go bliżej, dopiero rozpoczęli swoją znajomość, ale czy ona przetrwa długo z nastawieniem czystokrwistej do innych i nieufnością Aoi?
Pozwoliłabym ci skorzystać z mojego telefonu, ale skoro nie masz numeru… No cóż, mówi się trudno. Prędzej czy później się spotkacie.
Pozytywnego nastawienia jej nie brakowało, szczęście, gdy dowiedziała się, że z Shiro wszystko w porządku, wciąż ją trzymało. Mimo wszystko wciąż pozostawał ten posmak upokorzenia. Jak żałośnie musiała wyglądać w oczach wampirzych znajomych. Wysoko postawiona w hierarchii nieśmiertelnych dziewczyna, uciekła przed zwykłym poziomem E. Natsuki posiadała jednak bardziej szlachetny powód. Owszem, czuła strach, jednakże decyzja jaką się podjęła, nie była aktem tchórzostwa. Lęk, który jej towarzyszył, skupiał się wyłącznie na rudowłosym chłopaku. To on w tamtej chwili był najważniejszy i to jego chciała dostrzec w jednym kawałku.
Więc tym bardziej powinieneś wierzyć w ponowne spotkanie – odparła wciąż rozpogodzona. – W końcu to dopiero początek twoich poszukiwań.
Nie była ślepa, z łatwością zauważyła, że chłopak był po przejściach. Brudne ubranie, głód, nieład… Osobiście obstawiałaby, że podróżował znacznie dłużej niż tylko przeznaczoną na poszukiwania chwilkę. Wszystko wskazywało na to, że bardzo mu zależało na osobie, którą szukał, co wywołało jeszcze większą falę współczucia w zielonowłosej nieśmiertelnej.
Na pewno nie chcesz, aby ci pomóc? Razem zawsze raźniej.
Tak, Natsuki była gotowa poświęcić swoją wolną chwilkę, aby razem z nowopoznanym chłopakiem, rozejrzeć się po okolicy w celu odnalezienia zguby. Po całym zachowaniu Aoi, jego wyglądzie fizycznym, jak i zewnętrznym doszła do wniosku, że nie jest złą osobą. Oczywiście mogła się pomylić, ale jeśli chodzi o osoby z dziecięcymi rysami twarzy, staje się wtedy nade ufna. Czasem bywa nawet przesadnie troskliwa, ale taki już jest ten typ.
Odpoczniesz trochę i nabierzesz sił na dalsze poszukiwania – zapewniła.
Jednakże nie zdążyła przenieść się z miejsca, gdy bezwładne ciało chłopaka runęło w stronę ziemi. Siedemnastolatka zareagowała błyskawicznie, w porę ratując go przed upadkiem. Aoi był bardziej wycieńczony niż na to wyglądał. Natsuki po raz pierwszy miała do czynienia z wampirem, który straciłby przytomność, chociaż to zapewne zasługa tego, ile czasu spędzała z nieśmiertelnymi.
Hej, słyszysz mnie? – zawołała, starając się go ocucić.
W takiej sytuacji czuła się praktycznie bezradna. Nie wiedziała do kogo ma się udać z pomocą. Szpital odpadał, w końcu był przeznaczony wyłącznie dla ludzi, a raczej tak właśnie myślała siedemnastolatka. Gabinet pielęgniarki również nie wydawał się najlepszym pomysłem, Aoi nie był studentem i mógł zostać nieprzyjemnie potraktowany, chociaż tutaj w grę wchodziło cudze zdrowie, więc raczej tak źle być nie powinno, prawda? Po niezbyt długich rozważaniach za i przeciw, na które nie było z resztą czasu, postanowiła zrobić coś, co osobiście uważała za szalone. Przez pewną chwilę czuła wahania i miała zamiar się wycofać, jednak pokonała lęk i zaczęła brnąć dalej we wybranym przez siebie kierunku. Ugryzła samą siebie w nadgarstek, aby naciąć skórę i wywołać krwawienie. Ranną dłoń przyłożyła do ust chłopaczka. Był w takim stanie, że tabletki krwi niewiele by pomogły.
Pij – poleciła w miarę spokojnym głosem, chociaż sama drżała z nadmiaru emocji.
Oddać mu trochę własnej krwi… To jedyne, co mogła w takiej sytuacji zrobić.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Wrz 09, 2015 7:21 am

Również niekoniecznie Aoi musiał chcieć się zaprzyjaźnić z Natsuki. Wystarczyło trochę wyobraźni, by wmówić sobie, że jest wrogiem... I właściwie koniec tematu. Jednakże starał się wybijać sobie to z głowy, nie mieszając przeszłość z teraźniejszością. Nie najprostsze zadanie, ale nikt nie powiedział, że ma się poddać od razu. No cóż... Wszystko chyba zależało od samego rozwoju wydarzeń. Czy od czegoś jeszcze? Możliwe. A może nie. Pozostawała tutaj jedynie próba odgadywania.
- Mam taką nadzieję - wymamrotał w odpowiedzi. Optymistyczne nastawienie... Tak? Też tak chciał. W dodatku ten czas może nastąpić nawet za kilka lat. Ale co to dla wampirka? Nawet takiego słabego co on. Bał się tylko, że do tego czasu coś tej drugiej osobie może się stać poważnego. I to byłoby naprawdę okropne. Bardzo zależało mu na tym, by owa istotka była cała i zdrowa.
- Mhm... - pokiwał lekko głową. Pomimo swojego wieku, nawet jeśli nie za dużego, wykazywał jeszcze w sobie zupełnie dziecięcą naiwność i nadzieję. Może to było spowodowane przeżyciami z przeszłości? Albo tym, czym go faszerowali, przez co skończył w takim, a nie innym stanie.
Pogładził drobnymi rączkami swoją sukienkę, spuszczając wzrok na swoje brudne i bose stópki.
- Nieee... - wyszeptał cicho w odpowiedzi. - Ja... Musze zrobić to sam... Chcę... - nie chciał w takiej kwestii wykorzystywać czyjąkolwiek pomoc. Miał wrażenie, że to jest zadanie jedynie dla jego samego, bez ingerencji osób trzecich. Dlatego też tak stanowczo, jak tylko mógł, odmawiał tej formie pomocy.
Odpoczynek... Miło to brzmiało. Może mógłby nawet skorzystać z łazienki i się umyć? Ach, pomarzyć można. Obstawiał, że będzie zmuszony spać w jakimś kąciku. Ale nie przeszkadzało mu to, póki miałby chwilę, by odetchnąć.
Nie słyszał jej. Jego osłabienie było tak duże, że na pewien czas urwał mu się kontakt z rzeczywistością. Teraz stał się niczym laleczka, znajdował się w łapkach zielonowłosej, jednocześnie skazany na jej łaskę lub niełaskę. Mogła zrobić teraz z nim co chciała - od uratowania, po porzucenie, posuwając się nawet do zabicia niższej w hierarchii istotki. Ale kto wie, co jej mogło chodzić po głowie?
Ale to właśnie smak krwi sprawił, że Aoi odzyskał na tyle świadomość, by się obudzić. Jednakże to nie był najlepszy pomysł - podsuwając świeżutką krew głodnej osobie, bez konsekwencji. I tutaj również się pojawiły - pomimo słabości, jego kiełki wysunęły się, a czerwone oczy zalśniły. Wgryzł się w nią i zaczął pić. Przed oczami latały mu nieznane obrazy, ale nie skupiał się na tym. Dla niego to było niezrozumiałe. Więc malutkimi łyczkami zabierał jej po troszku krew.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 10, 2015 6:54 pm

Jak zwykle miała przyjazne nastawienie do napotkanego wampira. Ciekawością było to, czy jej podejście uległoby zmianie, gdyby dowiedziała się ile nowopoznany chłopak ma w rzeczywistości lat. Byłaby zła? Bardziej oschła? Czy może najzwyczajniej w świecie poczułaby się głupio? W końcu cały czas brała go za dziecko. Na całe szczęście wciąż pozostawała w tej słodkiej niewiedzy, nie zdając sobie sprawy z ukrywanej, przez niepozorny wygląd Aoi, prawdy. Świadomy lub nieświadomy tego, jak był postrzegany przez siedemnastolatkę, zachowywał się niezwykle naturalnie. Nic, ani zachowanie, ani aparycja nie wskazywało na prawdziwy wiek postaci.
I nigdy jej nie trać – odparła, puszczając do niego oko.
Sama wciąż posiadała nadzieję na to, że kiedyś odzyska wspomnienia, bo co innego jej pozostawało? Wiele prób nie przynosiło żadnych rezultatów, wciąż stała w tym samym, martwym punkcie. Pomimo upartego dążenia do poznania prawdy, nie potrafiła dotrzeć do wyznaczonego przez siebie celu, którym było przypomnienie sobie tego, kim tak naprawdę jest. Brak wspomnień przerażał. Najgorszy sen opuścił wyobraźnie wampirzycy i stał się rzeczywistością. Jej koszmar był namacalny. Tak jak Shiro nie mógł zrozumieć pragnień młódki, tak ona nie potrafiła pojąć postrzeganego przez rudowłosego świata. Mieli różne poglądy na dane tematy, co łatwo szło zauważyć, jednak nie zniechęcało ich to do przebywania razem.
Rozumiem… W takim razie nie pozostaje mi nic innego jak pozwolić ci działać w pojedynkę.
Postanowiła, że nie będzie mieszać się w sprawy, które jej nie dotyczyły. Chłopak nie chciał pomocy, co dał wyraźnie do zrozumienia. Jedyne co mogła w takiej sytuacji zrobić to uszanować jego decyzję. Uczennica potrafiła wcielić się w rolę swojego rozmówcy. Zachowanie Aoi było normalne. Na jego miejscu postąpiłaby tak samo i pewnie nie tylko ona. Mimo wszystko zaoferowała mu swój czas, co tylko potwierdziło, że czystokrwista nie należała do osób, dbających tylko i wyłącznie o własne interesy. Kolejnym dowodem na potwierdzenie tych słów okazał się pewien śmiały gest, na który niewiele osób by się odważyło. Siedemnastolatka postanowiła dobrowolnie oddać chłopaczkowi trochę własnej krwi. Kruszyna nie potrafiła już ustać na nogach. Nieśmiertelny był zbyt przemęczony i głodny, aby móc dalej normalnie funkcjonować. Potrzebował odpoczynku i krwi. Niestety nastolatka nie miała przy sobie tabletek, za to w jej żyłach płynęła świeża, ciepła posoka, która w zupełności powinna wystarczyć spragnionemu. I tak też się stało, chłopak dość szybko skorzystał z łatwego posiłku. Natsuki syknęła, kiedy ostre kły Aoi przebiły jej delikatną skórę. Ukąszenie nie było poważne, jednak odczuwalne. O ile przy gryzieniu samej siebie nastawiła się psychicznie na ból, tak teraz została zaskoczona, choć mogła się tego spodziewać. W końcu miała do czynienia z przedstawicielem tej samej rasy. Nie odtrąciła go jednak. Wciąż trzymając nieśmiertelnego na rękach, pozwoliła mu delektować się własną krwią.
Pij śmiało, mam sporo energii – zapewniła z uśmiechem.
Przez chęć niesienia pomocy zupełnie zapomniała o tym, że to, co miało teraz miejsce, było z pożytkiem i dla niej. Dość szybko uświadomiły jej to obrazy, które pojawiały się w umyśle siedemnastolatki. Przemykające strzępki zdarzeń przedstawiały poszczególne wspomnienia, te mniej i bardziej zapamiętane. Shiro się nie pomylił, picie krwi przez innego wampira może ukazać fragment historii ofiary. Serce wampirzycy zabiło szybciej z narastającego podniecenia. Ciekawość jak daleko może w tym dojść nie dawała jej spokoju. Przez chwilę w umyśle Natsuki pojawiła się myśl, która jeszcze bardziej pobudziła nadzieję. Czyżby miała szansę na odzyskanie wspomnień? Przelatujące okruchy przeszłości przedstawiały chwile, jakie spędziła wraz ze swoimi ukochanymi rodzicami. Czuła przy tym lekki smutek, w końcu nigdy już tego nie powtórzą. Cudowna przeszłość, otwierająca niezabliźnione rany, nie zniechęciła dziewczyny. Wytrwale dążyła do zobaczenia tego, co chciała – zapomnianego fragmentu przeszłości. Marzenie stało się prawdą, jednakże obraz jaki zaobserwowała, nie należał do najprzyjemniejszych. Nastolatka tonęła. Głębiny oceanu wciągały ją na dno. Na domiar złego potworny ból przeszył jej czaszkę. Krzyknęła, wyrywając rękę z ust chłopaka i rozcinając sobie przy okazji skórę. Ciśnienie rozsadzało głowę wampirzycy od środka. Obraz dość szybko stał się rozmazany, a głosy otoczenia przytłumione. Upadła na kolana, wbijając swe palce w pulsujące skronie. Kolejny krzyk, który wydobył się z ust nieśmiertelnej, rozdarł ciszę panującą dookoła. Towarzyszący jej ból sprawiał, że miała ochotę stracić przytomność, jednak doskonale utrzymywał ją przy zmysłach. Czyżby Shiro i tym razem się nie pomylił? Czy najlepszym sposobem byłaby rezygnacja z odzyskania wspomnień? W końcu nie dowiedziała się niczego sensownego, jedyną nowością był fakt, że tonęła. Nic jej to jednak nie mówiło. Śmiało mogła powiedzieć, że te wspomnienia musiały należeć do kogoś innego, bo choć pojawiły się w głowie siedemnastolatki, ta nie potrafiła ich z niczym skojarzyć. Przez całe te nieprzyjemności zapomniała nawet o Aoi i choć chłopak znajdował się niezwykle blisko, nie wiedziała czy upadł, czy najzwyczajniej w świecie zachował równowagę. Zmysły jak i całe ciało, odmówiły jej posłuszeństwa. W chwili obecnej była bezradna, nie miała szans na jakąkolwiek obronę. Chłopak mógł zrobić z nią co tylko chciał. Teraz to ona była na jego łasce.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: