IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Wrz 11, 2015 5:20 am

Mało prawdopodobne, by dowiedziała się, ile tak naprawdę ma wampir przed nią. Jego świadomość o własnym wieku była jednakże niepełna przez te kilka lat, które mu wcięło przez różnorakie sprawy. Przypomnienie sobie o nich sprawiło, że spojrzał na swoje dłonie, zagłębiając się przez to w zamyśleniu. Był dorosłym czy też nie? W teorii powinien być, ale w praktyce w niczym nie przypominał typową pełnoletnią osobę. Więc może jest ciągle dzieckiem? A bieg czasu zatrzymał się dla niego na chwilę. Można i tak przyjąć. Ale to również skłaniało się do pytania - czy zdoła odzyskać to, co stracił?
Nadzieja, nadzieją. Pragnął, by się udało, ale do swojego celu miał zamiar dążyć zupełnie sam. Nie chciał od innych pomocy. Cokolwiek by to nie było, chociaż to jedno, przy swojej znikomej sile. Ale z drugiej strony się bał. A co, jeśli go nie będzie chciał? Odtrąci? Zapomniałby? Przez ten czas mogło się wszystko wydarzyć. No i też tutaj musiał stawiać na kwestię typu zapachu, głosu czy podobieństwa. Dużo czasu upłynęło...
- Dziękuję, że rozumiesz - wymamrotał cicho. Nie mógłby i tak przymuszać nieznajomą... Przepraszam, już teraz znajomą mu wampirzycę. Takie poszukiwania mogą trwać kilka godzin, a mogą kilka lat. W dodatku Aoi miał też coś innego w planach, o których nawet nie pisnął słowem.
Koniec końców mógł napić się owej krwi, ale po pewnym czasie nawet on zaczął czuć, że coś jest z nią nie tak. Dlatego też wyciągnął kły... I niemalże w idealnym momencie. Ostry koniec kieł zahaczył o jej skórę, rozdzierając i sprawiając, że słodka woń krwi zaczęła ogarniać tutejszy teren. Przełknął ślinę. Odzyskał trochę energii przez picie i zelżało to potrzebę odpoczynku. Właściwie mógłby i teraz sobie iść, ale...
Widział, co się działo z Natsuki. I kompletnie tego nie rozumiał. Dla niego to była niemalże jak czarna magia. Owszem, ujrzał te same obrazy co ona, ale były dla niego tak obce, że nie skupiał się w ogóle na tym. Woda... Topienie się... Jakoś takie rzeczy nie bardzo go przerażały. Zwłaszcza, że podobno wampiry nie mogą się topić. Więc czemu ona mogła? Dziwne.
Bądź co bądź trochę zainteresował się stanem tamtej. Dlatego też zaczął ją szturchać, by się obudziła. Po czym popychać. Pewnie odczuła to jako coś słabego... Niestety, Aoi nie władał dużą siłą, co było uciążliwe.Aktualnie nie nadawał się zbyt na obrońcę tamtej. Ani walka, ani nic... Pozostawały jedynie moce.
W końcu wpadł na podobny pomysł co i ona. Paznokciem przeciął swoją skórę na przedramieniu, tak, że zapach jego krwi był wyczuwalny. I niemalże podetknął jej to pod nos, by odczuwała tylko to. I nie wgłębiał się w coś, co właśnie widziała.
- Uspokój się Natsuki - jęknął cichutko. Przecinanie w taki sposób skóry było niebezpieczne. Nie można było zapomnieć, że był nadal brudny. - No, ocknij się. To nie jest dobry pomysł, byś panikowała - powiedział do niej. Czy brzmiało to poważnie? Starał się, by tak. Ale z ust dziecka trudno by tak było. Dlatego też wziął głębszy wdech i uderzył ją w policzek, wkładając w to tyle siły, ile mógł. Od zadania ciosu aż upadł na tyłek z jękiem i przyłożył obolałą łapkę do klatki piersiowej. Musiała chociaż to odczuć! Niemożliwe, że nie, taki cios go zmęczył! A jeśli tak, to i ona coś musi czuć. Cokolwiek. Może to sprawi, że się ocknie? Chciałby. On sam zaś położył się na ziemi, szybciej oddychając. Jego świadomość działała już na granicy rzeczywistości i niebytu, więc wystarczyła chwila, by znów odleciał.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Wrz 11, 2015 11:23 pm

Natsuki zamilkła, obserwując zachowanie swojego towarzysza. Wyglądał jak gdyby nad czymś głęboko myślał i tylko ciałem był tu przy niej. Cokolwiek to było, zostało najprawdopodobniej przebudzone jej słowami. Przez dłuższą chwilę nie wiedziała, czy zacząć przepraszać, czy najzwyczajniej w świecie poczekać, aż wróci do rzeczywistości. Wyraz twarzy chłopaka nie zdradzała tego, aby targały nim negatywne emocje. Mógł jednak doskonale zamaskować swoje uczucia. Ile razy tak właśnie postępowała stojąca przed nim siedemnastolatka? Bardzo dużo. Od śmierci swoich rodziców robi tak codziennie. Tylko przy jednej osobie potrafiła być naprawdę sobą. A teraz? Najzwyczajniej w świecie próbuje być miła. To jeszcze nie przestępstwo.
Podobno nadzieja matką głupich, jednak obydwoje ją posiadali. To właśnie ona napędzała ją do dalszego działania, podnosiła, gdy wampirzyca upadała i towarzyszyła jej na każdym kroku, aby dodać odwagi. Możliwe, że i z Aoi było podobnie. W końcu wyruszył w samotną podróż, aby odnaleźć ważną dla niego osobę. Było to godne podziwu, nie każdego stać na taki akt odwagi. Niejeden pogodziłby się ze swoim losem i żył dalej w ciemności. W przeciwieństwie do takich osób, ta dwójka podjęła się walki, która nie należała do najłatwiejszych. Bywały chwile, w których siedemnastolatka powątpiewała w powodzenie swojej misji, jednakże jej nadzieja niczym feniks odradzała się na nowo i napędzała do dalszych działań.
- W końcu to twoja sprawa. Skoro nie chcesz pomocy, musisz mieć ku temu swoje własne powody. Twoja decyzja z całą pewnością nie była dziełem kaprysu, dlatego trzeba ją uszanować. Nie będę pchać się na siłę do twojego życia, bo ono mnie nie dotyczy. Zrobisz to, co będziesz chciał.
Nie zamierzała go naciskać, czy prosić, aby pozwolił sobie pomóc. Choć bardzo chciała podać mu pomocną dłoń, nie mogła być natarczywa. Aoi postanowił, że zrobi to sam, dlatego dziewczynie nie pozostawało nic innego jak trzymać za niego kciuki i życzyć mu szczęścia w podróży. Zawsze jednak będzie mógł do niej wrócić, gdy tylko zmieni zdanie. Natsuki nie odrzuci jego prośby, tak więc niczego nie stracił. Nawet sam fakt, że ugryzł wampirzycę, nie pogorszył nastawienia siedemnastolatki, co do jego osoby.
Smutnym faktem była niestety sytuacja, która narodziła się chwilę później. Promień nadziei przerodził się w potworny, niekontrolowany ból. Nic jeszcze nie przysporzyło nieśmiertelnej tyle cierpienia, co ten jeden strzępek wspomnień, tak odległych, że niemal nierealnych. Dla niej było to niczym sen, z którego nie potrafiła się obudzić. Miała już jednak pewność, że istnieje szansa na poznanie prawdy. Tylko czy po tym wszystkim będzie chciała ją poznać?
Wszelkie próby wyrwania nieśmiertelnej z tego potwornego transu, spełzły na niczym. Ani szturchanie, ani nawet pchanie, nie złagodziło potwornego bólu, jaki czuła. Krzyki Natsuki nie zdradzały strachu, a cierpienie, którego doświadczała. Choć wampirzyca zdołała powstrzymać się przed kolejnym wrzaskiem, słowa młodego towarzysza nie potrafiły do niej dotrzeć. Zdesperowany biedak postanowił złapać się ostatniej deski ratunku, która niestety jedynie pogorszyła stan młódki. Wymierzony w nią policzek, był niczym grzmot, który rozniósł się echem po głowie uczennicy. Gdyby nie przykładała dłoni do skroni, dziewczyna mogłaby przysiąc, że jej czaszka po prostu eksplodowała. Szkarłatna stróżka krwi wypłynęła z nozdrza cierpiącej, zabarwiając biel bluzy na odcień czerwieni. Siedemnastolatka bezwładnie upadła na ziemię, oddychając niezwykle szybko. Efekt uboczny użytej na niej mocy, zbierał swoje żniwa. Niepamięć była potworna, ale odzyskiwanie utraconych wspomnień – jeszcze gorsze. W końcu jednak atak ustąpił równie szybko, jak się zaczął. Natsuki wciąż leżała na ziemi, po tym co przeżyła, nie miała sił, aby się podnieść. Wykończona łapczywie łapała do płuc świeże powietrze. Nie chciała przechodzić przez to raz jeszcze.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Wrz 13, 2015 7:11 pm

Dla Aoi'iego cała ta sprawa wydawała się być po prostu chora. Nie potrafił obudzić dziewczyny, a na dodatek jeszcze ostateczność, której się podjął, sprawiła, że jedynie sam ucierpiał. To było zbyt dużo dla tej duszyczki! Z pewnością po tym zostanie rana na jego rączce. A na dodatek... Został zupełnie sam! Jej coś odwalało do reszty! Jakby jej zupełnie nie było tutaj fizycznie.
Z trudem zmusił swoje delikatne ciało do wstania.
- Boli... - jęknął cichutko sam do siebie. Poprawił pobrudzoną sukienkę i objął się ramionami. Musiał iść gdzieś do cienia. Wiedział to. Dalej nie wydoli, jeśli chodzi o samotną wędrówkę. Trochę snu... Może też zdoła gdzieś się obmyć? Jeśli pojawi się na mieście, to jedynie wystraszy którąś istotkę i tyle. I co dalej? I co, i co, i co... Nie miał pomysłów!
Więc skulił się przy moście i zaczął chlipać.
- Chcę do domu - wymamrotał. Może naprawdę sobie iść? Po co miałby być? Ona była we własnym świecie, a on? Zupełnie samotny... Nie chciał być tutaj. Nie, to jest zbyt straszne dla tego wampira.
Objął się ponownie. Postanowił jednak, że tutaj zaśnie. Gorzej, jak złe słoneczko go zastanie! Pobudka będzie bolesna. Ale co on mógł? Raczej już nic. Dlatego też zaczął powoli oddychać. Nie mógł pomóc Natsuki. Nie miał sił na to. Był jedynie słabiutkim wampirkiem, co też było frustrujące.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Wrz 19, 2015 8:06 pm

Dziewczyna powoli odzyskiwała siły, znów była jednak skazana wyłącznie na siebie. Młody chłopak, nawet nie zamartwił się jej obecnym stanem, zupełnie tak jak gdyby go to nie obchodziło. Egoistyczne podejście, czy raczej pesymistyczne? W końcu jego wcześniejsza próba pomocy zakończyła się niepowodzeniem. Czyżby zrezygnował? Zachowanie wampira dało jednak do myślenia siedemnastolatce, która powoli wstawała z ziemi. Aoi był gotów ją tu zostawić, na pastwę słońca. Co gdyby nie potrafiła odejść stąd o własnych siłach? Niewątpliwie spłonęłaby żywcem. Nie było to najprzyjemniejszym doświadczeniem, takie zbycie przez osobę, której chciało się pomóc. Może i nie wyglądał na silnego, ale gdyby wykazał choć odrobiny chęci, aby przenieść ją w zacienione miejsce, nie mogłaby trzymać do niego urazy. A tak? Natsuki czuła się jak gdyby wampir dźgnął ją nożem prosto w serce. To potworne odczucie zniknęło dopiero w momencie, gdy zobaczyła go płaczącego.
Aoi… – wyszeptała, powoli do niego podchodząc.
Nie wiedziała, przez co chłopak przeszedł, ale niewątpliwie jego przeszłość właśnie go dopadła. Chcąc uspokoić swojego nowego znajomego, wampirzyca ostrożnie objęła go od tyłu. Ten gest osobiście poprawiał jej nastrój, doskonale potrafił przepędzić lęki, a także zmartwienia. Tylko czy zadziała i na niego?
Nie martw się, wszystko będzie dobrze – szepnęła mu do ucha, nadal go nie puszczając. – Pomogę ci wrócić do domu, o ile będziesz tego chciał. Na tę chwilę możesz zatrzymać się u mnie. Umyjesz się i nieco odpoczniesz, chyba że zmieniłeś zdanie.
Doskonale widziała, że odchodził, chcąc pozostawić ją zupełnie samą. Nie ważne ile walk w życiu stoczyła, w takim stanie jakim była chwilę temu, nie dałaby rady nawet użyć teleportacji, aby uciec. W przypadku zagrożenie najzwyczajniej w świecie by poległa. To było pewne.
Zaraz nas stąd zabiorę, muszę tylko trochę odpocząć – oznajmiła.
Wciąż była zbyt zmęczona, aby używać mocy. Na całe szczęście z każdą chwilą odzyskiwała coraz to więcej energii, dlatego już niebawem będzie w stanie przeteleportować się wraz z Aoi do swojego pokoju.

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3514-aoi#75969 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 241


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Wrz 20, 2015 9:44 am

Trudno było powstrzymać łzy w takiej sytuacji. Bezradność, złość, niechęć, przeszłość... Tyle czynników, sprawiających, że on odpadał w danej sytuacji. Mogło to wkurzyć Natsuki - proszę bardzo. Ale też może zdołać zrozumieć, zwłaszcza, że wcześniej próbował zrobić wszystko, by ją obudzić. Przenieść gdzieś? Odpadało. Nie miał tyle sił. Nie był pewien, czy nawet jego siła czasem nie dorównywała ludzkiej. Nie testował. Ale na pewno, w względzie właśnie siły, przewyższał go każdy wampir krwi C. O tych wyżej lepiej nawet nie wspominać... Bądź co bądź, pragnął, by odwrócić ten bieg rzeczy. Tylko jest pytanie - jak?
Wtedy poczuł, jak został obejmowany. Lekko uniósł głowę, po czym schował twarz w dłoniach. Trudno było powstrzymać łzy w takiej sytuacji.
- Przepraszam - jęknął w końcu. - Jestem zbyt słaby, by zrobić cokolwiek... - nie ma to jak dołować się do reszty. - Przepraszam, Natsuki.
Oby nie była zła na tego wampirka. On naprawdę nie chciał nic złego zrobić. A to, że nie umiał pomóc... To inna kwestia.
- Ja... Ja chętnie skorzystam z twojej gościny - powiedział do niej cicho. - Będę ci wdzięczny... Ale nie chcę, byś mi pomagała. I tak już dużo dla mnie chcesz zrobić.
Wziął głębszy wdech, by już się uspokoić. Ale nie bardzo mu to szło, bo wrócił do nerwowej zabawy długimi kosmykami włosów. Gdyby nie fakt, że nie są w najlepszym stanie, włożyłby je do ust i zaczął po prostu żuć.
- Dobrze - zgodził się. Poczekać. Tak. Na pewno do tego czasu nic się nie stanie złego. A on będzie mógł chwilkę odetchnąć i jakoś się ogarnąć. - Jesteś miła, Natsuki - dodał jeszcze, już przecierając oczy, by pozbyć się resztek łez.
Powrót do góry Go down
Lucienne

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2476-lucienne-valerie-de-la-grange#52285 http://vampireknight.forumpl.net/t2478-lucienne http://vampireknight.forumpl.net/t2072-lucienne#43832
Zarejestrował/a : 23/05/2015
Liczba postów : 492


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 24, 2015 6:41 am

Wampirzyca nie potrafiła długo trzymać urazy, nie na kogoś takiego jak Aoi. Wystarczyło jej raz spojrzeć na biedaka, by odczuć silne współczucie dla jego osoby. Bezradność była wypisana na młodo wyglądającej twarzy chłopaka. Nikt nie potrzebowałby przesadnej spostrzegawczości, aby zauważyć ten dobrze wyrysowany detal, dlatego też siedemnastolatka postanowiła dać mu do zrozumienia, że nie jest na niego zła. Drobny, prawie że nic nie znaczący gest mógł wiele znaczyć w tej właśnie sytuacji. Nie tylko ukazywał wsparcie ze strony Natsuki, ale i wyrażał przebaczenie. Tylko niezwykle egoistyczna osoba nie potrafiłaby w takiej sytuacji odpuścić. Chłopaczkowi o dość dziewczęcej urodzie brakowało jedynie pewności siebie, a nie empatii.
Nie przepraszaj – powiedziała niezwykle łagodnie, aby choć odrobinę uspokoić sumienie towarzysza. – Nie masz powodu, aby to robić. Starałeś się i ja to wiem.
Teraz znała prawdziwe motywy nowopoznanego, przez co te potworne uczucia najzwyczajniej w świecie z niej uleciały. Pytanie pozostawało już tylko jedno, czy sam Aoi jest w stanie sobie wybaczyć? Chłopak niewątpliwie był po trudnych przeżyciach, miał w sobie nutkę tajemniczości jak sam Shiro. Jakże ciekawym miejscem była Yokohama. To miasto niewątpliwie przyciągało nieśmiertelnych z kłopotami, działało na nich jak magnes. Czy może to zasługa znajdującej się niedaleko akademii, do której przyjmowano wampiry? Z całą pewnością była to jedyna taka szkoła w okolicy.
Każdemu potrzebna jest pomoc – oznajmiła. – Są rzeczy z którymi łatwiej jest się uporać, jeśli ma się u boku towarzysza.
Ona również potrzebowała kogoś, kto podałby jej pomocną dłoń. Na całe szczęście miała Shiro, który obiecał, że będzie jej towarzyszył w poszukiwaniach. Wciąż wierzyła w dane przez chłopaka słowo, choć czasami zaczęła w nie powątpiewać. Najchętniej przebywałaby w jego towarzystwie całymi godzinami, dlatego brak tego rudowłosego jegomościa należał do nieprzyjemnych przeżyć. Można by rzec, że wampirzyca najzwyczajniej w świecie się od niego uzależniła i gdyby nie znała jego manii dotyczącej noszenia telefonów komórkowych ze sobą, z całą pewnością miałby już sporo wiadomości w swojej skrzynce.
Ty również – dodała, posyłając mu ciepły uśmiech.
Tak jak każdy, ta oto niepozorna, grzeczna dziewczyna posiadała swoją mroczną stronę. Pomijając przeszłość związaną z ulicą, miała swój własny, niezbyt szlachetny cel o który niewątpliwie nikt by ją nie oskarżył. W sercu wampirzycy wciąż tlił się płomień nienawiści do odpowiedzialnej za tragedię w jej życiu osoby. Sprawca nie został ukarany, śledztwo wciąż trwało, a on czuł się bezkarny. Perspektywa tego, że może nigdy nie zostać złapany, dobijała dziewczynę. Morderca był jedyną osobą, którą Natsuki zabiłaby bez skrupułów, pomimo przysięgi jaką sobie złożyła. Chciała sprawiedliwości, a skoro organy władzy były w tej sprawie bezradne, postanowiła że zajmie się tym osobiście.
Puściła Aoi’ego, gdy tylko odzyskała wystarczającą ilość sił, aby móc się z nim zabrać. Dość sporo czasu spędzili w parku. Ponadto w chwili obecnej obydwojgu przydałby się solidny odpoczynek, nie wyglądali najlepiej. Młódka również. Choć jej ubrania były w znacznie lepszym stanie niż te, które miał na sobie chłopak, na twarzy Natsi widoczne było zmęczenie, którego nabawiła się przez ten niecodzienny atak.
Dobrze, możemy się już zbierać – oznajmiła, kładąc dłoń na ramieniu towarzysza.
Razem z nim przeniosła się do swojego pokoju w Akademii, najlepszej kryjówce przed szkodliwym dla ich zdrowia słońcem.

z/t x2

_________________

♪ Theme | Opening | Battle ♪
Właściciel: Samircia (ta gorsza huehue)
Artefakt:
 
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Lis 06, 2015 6:39 pm

Tak jak prosiła tak Naven spełnił jej życzenie i po prostu wyrzucił ją gdzieś na jakiejś drodze, było późno ale to była jej własna decyzja i musiał to uszanować po za tym nie prosiła go o pomoc w sprawie łydki lecz uratował jej drań życie. To przypomniało jej jak wtedy on, Lucjusz ocalił jej życie przed śmiercią. Jej serce cierpiało, tęskniła za nim chociaż chciała wyrzucić go z serca nie potrafiła bo nadal go kochała. Nie rozumiała tylko dlaczego odrzucił ją, czy za bardzo wyobraziła sobie miłość do niego? Powinna była umrzeć albo nie dopuścić do siebie tych uczuć.
Cholera, nie mogła teraz o tym myśleć, stała na środku jakieś drogi powinna iść dalej lecz z tą nogą daleko nie zajdzie. Szła powoli strasznie kulejąc, po drodze musiała wziąć kij, który pomagał podtrzymywać się jej aby mnie odczuwać ból, właściwie z każdym dotknięciem ziemi nogą poszarpaną nie było przyjemne. Ale da sobie rade, da nawet jeśli została całkiem sama prawda? Jej spodnie były jeszcze we krwi jednak blizna zostanie na pamiątkę co nie? Doszła do jakiegoś parku jednak nie zamierzała usiąść lecz szła uparcie dalej aż w końcu tuż przed samym mostkiem kij złapał się a ona upadła na ziemię jednak zdążyła zachamowac upadek dłońmi.
Podniosła się z ziemi i już na jednej nodze Doskoczyła na mostek i oparła się o barierki patrząc w dół. Czuła się niepotrzebna, po prostu w tym momencie puściły jej emocje łzy spływały po jej twarzy i kapały do rzeczki tuz nad nią. Nie miała siły, miłość tak ją bolało na dodatek przynosiła same kłopoty. Cierpiała, serce jej krwawiło. Nieco bardziej wspięła się na barierki, chciała skoczyć do nogi i była świadoma, że z tą noga się utopi. Zamknęła oczy na moment aby ostatni raz przypomnieć sobie swoje własne życie. Bała się jednak....
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Lis 07, 2015 11:59 pm

Lucjusz zostawiając swoją kolejną ofiarę skierował się prosto przed siebie. Nawet jeśli był już syty, to jego gniew był nadal. Tego czego teraz chciał to była chęć mordu. Nie dla pożywienia, a dla zabawy, dla wyrzucenia z siebie bólu odrzucenia. Miedzy swoim spacerem widział przed oczami Fabia, jak i po jakimś czasie Elaize, która zaczął rozumieć. Jej i jej ból. Czuła się tak samo jak Lucjusz, a może nawet i gorzej, jednak w porównaniu do niej, wampir nie radził sobie z myślą odrzucenia, więc ranił innych.
Idąc przez kolejne uliczki wyszedł z miasta i skierował się w stronę parków. Wiedział, że tam zawsze kogoś znajdzie. Oczywiście nie dla pogaduszek, a dla bólu. Idąc parkiem minął mostek i róż za mostkiem spotkał grupkę chłopców, dlatego od razu się przy nich pojawił i zaczął z nimi gawędzić chwile. Jednak po chwili znudzenia zaatakował jednego, wgryzając się w niego mocno i łapiąc od razu mu kark. Jego kumple zaatakowali i Lucka mimo iz nie znali zagrożenia... Wampir wkurwiony takim zagraniem, oderwał sie od martwego i atakował nadal ignorując, ze zbliża się ktoś w ich kierunku. Byl jak maszyna, która nie może i nie chce się zatrzymać... Rozrywał ciała kolejnych śmiałków, który go atakowali, aż z nich zostały tylko zwłoki ociekające krwią. Ciała nie nadawały się do identyfikacji, gdyż Lucjusz był na tyle brutalny, że albo wyrywał im krtanie, albo odgryzał uszy Lub wbijał palce do oczodołów człowieka, powodując wyciek mózgu.
Kiedy nastała cisza,bo podczas całego ataku można było usłyszeć krzyki mężczyzn, to Lucjusz stanął nad zwłokami i je bezczelnie odsuwał noga od siebie idąc w stronę mostu w tym czasie zobaczył kogoś tam, nie będąc do końca pewny kim jest osoba pochylona, dlatego stanie za nią szybkim wampirzym ruchem, jednak z odległością m, albo 2.
-Co taka niewinna i ranna Ludzka kobieta robi w takim bagnie... - Syknął zimno stojąc za nią. -Zginiesz...- Dodał i jak na razie czekał.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lis 09, 2015 6:09 am

Gorzej? Elaiza była teraz w totalnej rozsypce, ból serca był na prawdę wielki nie wiedziała dlaczego go tak bardzo kochała ale to była bolesna miłość chociaż tęskniła za nim. Próbowała się z tym pogodzić ale to jest zbyt trudne, gdyby wtedy odrzucił ją gdy zrozumiał co czuje do niego może teraz by nie cierpiała ale zawdzięcza mu wiele chociaż miał swoje humory i nie tylko to akceptowała to, starała się go wspierać jednak wtedy w mieszkaniu dobrze słyszała co się działo.
Dalej patrzyła się w tafle wody będąc na barierce, siedząc na niej z twarzą mokra od łez, wyglądała okropnie...beznadzieja. Wahała się czy skoczyć nie wiedziała dlaczego i chociaż bardzo chciała to zastanawiała się dalej. Wiedziała, że ten skok zabije ją, z jej noga nie wypłynie aż udusi się w wodzie lub uderzy głową o kamień.Westchnęła cicho i dłonią otarła kolejny łzy ze swojej twarzy, miała już czerwone oczy od tego płaczu.
Słyszała krzyki ale nie odwróciła się tylko zasłoniła dłońmi uszy, nie chciała słyszeć tych krzyków nawet wydawało jej się, że już kompletnie wariuje i nawiedzają ja jakieś głupie odgłosy. Nie odwróciła się dalej siedząc jakby nie chciała oglądać się za siebie gdy nagle poczuła coś dziwne jakby ktoś tu był nie tylko ona lecz czy znowu jej umysł płata jej figle? Nie miała pojęcia. Głos, ten głos jest taki znajomy i znała go dobrze... Nie odwracała się przez chwilkę jednak dała by głowę uciąć, że ten zimny głos należy do jedynej osoby, bliskiej jej. Lucjusz?
Nie rozpoznał jej ale ona jego owszem, zmieniła się, że nie wyczuł kim ona jest? Faktycznie może nieco inaczej teraz wyglądała od ich ostatniego spotkania... Odwróciła swoją twarz i wtedy tak jak ona tak i on mogli spojrzeć na siebie. Jej oczy nieco zrobiły się większe, nie myliła się to był Lucjusz. Nie robiła nic tylko patrzyła na niego nie wiedząc co ma zrobić. Jej serce znowu zabiło lecz łzy w oczach tworzyły się na nowo. Teraz już wiedział kim ona jest. Patrzyła na niego cały czas, dawno go nie widziała...
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 10, 2015 11:30 am

Może i cierpiała, ale Lucjusz potrafił jakoś radzić sobie z cierpieniem. Jednym ze sposobów na tłumienie bólu, było zadawanie go innym. śmierć, krew, trupy, to były rzeczy których teraz pragnął Lucjusz. Jednak nie swojej śmierci pragnął, a wszystkich tych którzy stanęli mu na drodze. Niestety i Elaiza stanęła, pojawiła się w złym miejscu i o złej porze. Oczy Lucjusza zaćmione rządzą mordu, nie potrafiły na początku jej rozpoznać z jednej przyczyny! Wampir był cały ujebany z krwi, z kilkunastu ofiar. Zapach się mieszał, tłumiąc zapach kobiety, dlatego jej za pierwszym razem nie rozpoznał. Do tego zmieniła się trochę.
Jednak wracając do parku... Kiedy Kobieta się obróciła patrząc na wampira, mogła ujrzeć go całego splamionego krwią. Jego twarz, ubrania, a nawet włosy miał z krwi. Lucjusz widząc, że przed sobą ma Elaize tylko się paskudnie uśmiechnął, co nie wróżyło dobrze... Bez żadnego słowa podszedł do niej i jeśli ta nie wykona żadnej reakcji, przyciśnie ją swoim cielskiem do barierki, którą miała za plecami. A aby mu nie zwiała, oparł ręce po obu stronach dziewczyny, o barierkę mostu.
-Jesteś w złym miejscu, Elizo...- Wymamrotał zimno, patrząc w jej oczy i dociśnie ją mocniej do barierki, przez co pewnie ubrudzi ją krwią, którą ma na sobie... Pochyli się nieco nad nią i zacznie wciągać jej zapach zastanawiając się co powinien teraz zrobić. Zabić ją, bo stanęła mu na drodze, jak i jest już jedyną osobą w której lokował ciepłe uczucia. A Lucjusz właśnie chciał wszystko co ciepłe odrzucić od siebie. A może zostawić ja i pozwolić żyć... Jak na razie myślał o tym wciągając jej zapach.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 10, 2015 12:39 pm

Elaiza roznila sie od Lucjusza pod wieloma wzgledami, cierpiac nie ranila innych wokol siebie a tlumila wszystkie negatywne emocje. W samotnosci zadawala sobie bol nie potrafia go ulokowac gdzies i dziej. Lucjusz bywal porywczy, zimny, zabijal lecz dostrzegla w nim znacznie wieksze wartosci, mial dobra strone i jesli nawet nie przyznaje sie do tego ona dobrze zna swoje serce. Rozumiala go, kochala go. Dawno sie nie widzieli to dla niej jak wiecznosc, zawsze gdy wracal czekala na niego, dbala aby wracajac zaznal ciszy i spokoju. Zmienila sie, wygladala inaczej w koncu byla dorosla a twarz mlodej nastolatki zmieniala sie w kobiecy wyraz.
Jej oczy spogladaly na niego, troche z obawa lecz rowniez z ciekawoscia...byl caly we krwi, wiedziala, ze zrobil cos o czym nie powinna wiedziec ale wiedziala jaki byl. Jego gniew narastal. Ta krew, w jakims sensie zmartwilo ja to. Zatrzymala wzrok na jego usmiechu, nie wygladalo to dobrze ale nie zamierzala uciekac. Nie drgnela, moze byla glupia ale znow go mogla zobaczyc. Jego reakcje wobec niej byla natychmiastowa, przycisnal ja lecz ona nie reagowala jednak na moment przymknela oczy ale znow je otworzyla slyszac jego glos.
O zlej porze? Przycisnal ja mocniej, drgnela, byl blisko niej stykal sie z nia a jej ubranie juz bylo pokryte jego krwia, spojrzala mu zniw w oczy. Nie zamierzala uciekac, zostala i chociaz nie wiedziala co bedzie to nie chciala stad isc. Mogl uslyszec zapewne lub poczuc, ze gdy bardziej byl blizej niej jej serce momentalnie przyspieszylo i walilo mocno jak glupie, chociaz zlamal je to jednak ono nadal bilo. Gdy zblizyl sie aby powachac jej zapach nie drgnela, wrecz wyrazila na to zgode i przymknela delikatnie oczy. Co z nia zamierza zrobic? Sama nieco nachylila sie opierajac glowe o jego ramie, bala sie a za razem cieszyla, ze jest tutaj.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 10, 2015 1:34 pm

Jego serce zamarzło i jak na razie robił wszystko by zamrozić je jeszcze mocniej, a potem wziąć młotek i je roztrzaskać całkiem By już NIKT nigdy go nie zranił, a aby to on był istota bez emocji. Nie chciał już nic czuć, chciał być zimny, chciał czyjeś krzywdy. Nie wiedział skąd dokładnie się wzięło w nim takie uczucie. Lepiej dla każdego jak zejdzie mu z drogi, pókim dobry, bo uklęknie. Jego serce było jak planeta i pojawił się predator, a wyglądał tak niegroźnie, jak trujący bluszcz. Nie pomagało mu już myśl o rodzinie, a nawet chciał i o niej zapomnieć, bo to ona była źródłem ciepła. A on chciał je zniszczyć.
Tera już właściwie Elaiza miała kogoś innego, niż dawnego Lucjusz. Zmienił się i to było widać. W jego oczach nie było widać ciepła, było w nich widać nie tylko złość, jak i demona którym teraz był jego królem. Nie czuł smaku, nie słyszy już śpiewu ptaków, może już umarł, lamentuje z zaświatów. Noc żywych trupów, ta symfonia bolesna dla ucha, a mimo to dla Lucjusza była to przepiękna pieśń, której chciał słuchać. Karmiony nadziejami chyba wcale woli nie jeść. W Lucjusza życiu nastąpił przełom i niestety to go zniszczyło. Ruszył w drogę bez mapy, na milion dróg przez piekło.
Wracając... Stojąc tan nad dziewczyną, dało się słyszeć jego ciężki oddech, jednak Lucjusz nic nie mówił, pozwolił aby jego włosy opadły na ramiona dziewczyny. Stał tak dłuższa chwile, po czym odsunął się nieco. Słyszał jak serduszko bije dziewczyny co bardziej kusiło by je zatrzymać! Ale mimo to spojrzał na nią uważnie.
-Odejdź i zejdź mi z oczu. Jesteś wolna.- Odparł i puścił jedną stronę barierki dając dziewczynie możliwość do ucieczki. Skoro tak pragnął zatrzymać jej serce to czemu pozwolił jej odejść? Był to szlachetny czyn z reki wampira, pozwalając dziewczynie ułożyć swoje życie, pozwalając odejść. Wiedział, że jest zraniona, dlatego uwolnił ptaszka ze swojej klatki, patrząc czy ów ptaszek ucieknie.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 10, 2015 1:51 pm

Lucjusz chyba zapomnial o czyms waznym, podjal decyzje wyborze i to mogla zrozumiec, ze wybral kogos innego lecz zrobil to pochopnie. Nie przemyslal tego wszystkiego i myslac, ze bedzie szczesliwy tak na prawde popelnil blad. Ranil sam siebie, odepchnal kobiete, ktora darzyla go uczuciem, miloscia i oddaniem lecz nie mogla kierowac jego zyciem. Mial szanse odzyskac co stracone lecz jego gniew zaslepial mu umysl, Elaiza nie da za wygrana, zakezy jej pomimo tego co sie dzieje.
Widziala w nim jak zmienil sie bardzo, wscieklosc ogarnela go znowu lecz ona wiedziala, ze nie jest taki...potrafil pochamowac sie i jesli bedzie trzeba stlumi w nim gniew chociaz nie wie jak. Wiedziala jaki byl a pomimo tego nie uciekla, stala przed nim odwaznie chodz bala sie to jednak chciala mu udowodnic, ze jest silna.
W jej oczach byla troska i zmartwienie, cierpial, zaslanial sie tylko gniewem. Poczula jego wlosy na sobie, ktore tak uwielbiala i nawet przez chwile chciala znow ich dotknac gdy nagle odsunal sie od niej i gdy spojrzal na nia ona rowniez to zrobila unoszac nieco glowe.
Te slowa ja zbolaly, na jej twarzy pojawil sie szok, nie wiedziala co ma zrobic...daje jej wolnosc i chce aby odeszla? Tak po prostu chce aby zostawila go w spokoju, calkiem samego? Nie Lucjuszu, nie mogla, nie chciala, jej uczucia byly zbyt silne do niego. Nie odejdzie, jest uparta. Elaiza patrzyla na niego lecz zeszla nieco z barierki i chociaz nie byla wstanie stac tylko na jednej nodze mogl poczuc jak jej dlonie dotykajac jego torsu, zakrwawionych ubrna by po chwili przesunac swe dlonie na jego plecy. Przytulila sie do niego kladac glowe na jego piersi, nie pusci. Jesli chce ja uderzyc albo zabic, prosze bardzo ale ona nie podda sie! Scisnela kurczowo dlonnie na jego plecach. Ryzykowala nbardzo zyciem wlasnym, doskonale wiedziala ale miala tylko jego, ptaszek nie chcial opuscic swego miejsca u boku pana.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Lis 13, 2015 3:44 pm

Racja. Mimo iż był stary, to i tak popełnia błędy. Zakochuje się, a jak się mówi, miłość nie wybiera, a atakuje z Nienacka. Ulegając jej robimy błąd, a walcząc z nią jest jeszcze gorzej. Lucjusz uległ i teraz płaci... Choć czy tak na prawdę to robi? Nie. Stanie się takim kim się teraz stał, było jego decyzją. Chciał stać się potworem, jeszcze większym niż był i nikt go nie odwiedzie od tego planu.
Elaiza nie mogła teraz myśleć tak samo jak dawniej. Nie widziała Lucka sporo czasu, zmienił się i to na gorsze. Nie znała Lucjusza na tyle dobrze, a czas robi swoje. Czas i okoliczności, wbiły mu nóż w serce dobijając go całkiem. Nie ma już starego Lucjusza, jest nowy, dla innych gorszy, dla innych lepszy. To pojęcia są względne.
Widział jej oczy i nie robił sobie nic z nich. Był zimny, wręcz lodowaty. Chciał się jej pozbyć ze swojego życia, gdyż to ona obudziła w nim większość ciepłych uczuć. Kiedy teraz uspał je na nowo, chciał i zlikwidować to co tworzyło w nim ciepło. Tym kimś była Elaiza. Ale nie mógł jej zabić mimo iż miał na to wielką ochotę. Dlatego też pozwolił jej odejść.
Widząc, ze dziewczyna nie chce iść, warknął zimno w jej kierunku. Nie chciał jej przy sobie. Nie chciał jej zranić, ani robić jej nadzieje, chciał odejść i zostać sam, sam ze swoimi problemami i emocjami. Jednak czując jak dziewczyna się przybliża do niego i obejmuje, warknął zaś, ale mimo to objął ją, dość mocno i przyciągnął do siebie.
-Musisz odejść, bo inaczej Cie zabije. - Odparł jej z chłodem do ucha, nie mogąc się przeboleć na cieplejszy ton. -Albo ja odejdę... Puść mnie. - Dodał i szarpnął się lekko, a nawet bardzo, samemu chcąc się odsunąć.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Lis 13, 2015 7:24 pm

Błędy można zawsze naprawić, znał ją, wiedział, że jej uczucia są mocne względem niego i chociaż miała złamane serce chciała mu wybaczyć. Każdemu należy się druga szansa. Być może nigdy jej nie pokocha, nie odwzajemni uczucia ale wystarczyło by jej, że jest obok, jego dotyk i zapach. To ja uszczęśliwiało, bez niego czuła się nikim. Chciał stać się potworem z własnego wyboru ale nikt nie dostrzegał w nim tego co ona, był kimś więcej, mógł kryć się za maską lecz zawsze znajdzie się osoba, która przełamie maskę. Tym kimś była Elaiza.
Patrzyła na niego nie wierząc w to jak bardzo się zmienił. Nie widzieli się trochę ale nie na tyle długo aby tak bardzo chciał zamknąć się w sobie. Ona znała prawdę, myśli, że uwierzy mu w to, że jest potworem? Być może to nie jest ten sam mężczyzna z początku ale dlaczego nie chce pozwolić jej rozbudzić ciepło u niego? Wiedział, że może żądać od niej wiele, że jest ktoś kto go kocha i wspiera. Jeśli tak bardzo nie chce jej niech ja zabije, nic jej nie zostało w życiu.
Nie chciała odejść chociaż widziała w jego oczach jak bardzo chce aby to zrobiła ale ona nie chciała. Poczuła jak ja obejmuje i przyciąga do siebie wiec wtuliła się jednak dobrze słyszała jego słowa a i tak nie chciała rezygnować. Poczuła jak się szarpie i wypuściła go z uścisku jednak spojrzała na niego nie zamierzając odpuścić. Jeśli nienawidzi jej, nic do niej nie czuje, nie chce jej niech ją zabije, zrzuci z mostka, uderzy. Niech udowodni to. Stanęła na nodze, poszarpanej pod bandażem i dała znowu krok do przodu, na twarzy miała ból, bandaż przesiąkał krwią ale miała to gdzieś. Nie odejdzie. Gdy podeszła znów złapała go tym razem za ubrania nie chcąc puścić. Uniosła głowę aby spojrzeć na niego. Jeśli chce się jej pozbyć musi ją zabić inaczej nie zapomni o nim.
Krew zaczęła kapać z bandaży na jej nodze, rana otwierała się pod wpływem nadwyrężania. Patrzyła mu w oczy, niech spojrzy na nią i udowodni jej, ze nie kocha jej, nienawidzi, brzydzi się nią. Lecz jeśli zrobi to w kłamstwie ona nie uwierzy. Czy rzeczywiście nie kocha jej?
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Lis 14, 2015 10:17 pm

Tak... Mimo iż dziewczyna została zraniona i dawno Lucjusz jej nie widział, to wiedział jaka jest dziewczyna, a raczej pamiętał jaka była, bo przecież mogła się zmienić, tak samo jak zrobił to wampir. Niczego nie można było być pewnym, a ludzie lubi nas zaskakiwać. Nie wiedział co teraz będzie między nimi, ani co będzie z samym Lucjuszem, który chciał się skryć, a jednocześnie zacząć się mścić za to, że cierpi.
Elaiza jeśli myślała teraz, że Lucjusz jest dobrym i miłym wampirem, to jak widać nie tylko ma problemy z głosem, ale i z oczami. Wampir był wkurwiony i to było widać. W takiej chwili nie można było wiedzieć jak bardzo się zmienił Lucjusz, a już na pewno nie osoba, która nie widziała dawno Lucjusz. To głupi stereotyp.
Nadal chciał się jej pozbyć i odejść, by odciąć się od tego co miał. Chciał zacząć od złej strony. Chciał być zimny by nikt go nie oszukał. A jeśli ktoś mu się przeciwstawi zechce go zniszczyć.
Puszczony, chciał odejść, jednak dziewczyna zaś go zaskoczyła i stanęła mu na drodze. Lucjusz powoli tracił panowanie nad sobą, a zapach krwi ino wzbudzał jego żądze i chęć mordu. Eliza jest w złym miejscu, a Lucjusz kiedy straci panowanie nad sobą, zniszczy ją. Pokręcił głową patrząc na dziewczynę płonącymi oczami i zmruży je niebezpiecznie. Kiedy ta podeszła i złapała go za ubranie, syknął, a jego poziom gniewu był już przed punktem kulminacyjnym.
-Zo...staw mnie...- Syknął zimno i złapie dziewczynę za szyje, jeśli ta nie ucieknie i przyciągnie ją do siebie, po czym zwyczajnie ją odrzuci od siebie, jednak nie mocno. Po tym złapie się za twarz, przykrywając swój nos czując krew. Aż sobie kucnął, warcząc pod nosem.
-Elaizo Odejdź!- Warknął głośno, nie chcąc jej nic zrobić, ale ona takim zachowanie prowokuje wampira, a to niezbyt dobry pomysł. -Podejdziesz... a Cie zabije...- Dodał lodowato.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lis 16, 2015 10:06 am

Elaiza chyba nie zmieniła się tak bardzo, nadal jak widać uparcie chciała pomóc Lucjuszowi, chciała o niego zadbać oferowała mu więcej niż mogła dać. Zawsze dobrze się sprawowało, nie było z nią żadnych problemów ale Lucjusz zmienił się. Widziała to cholernie bardzo ale jednak nie dawało jej to spokoju, że nienawidzi również jej. Aż tak bardzo chciał wyrzucić z siebie wszystko co ciepłe? Elaiza była tylko człowiekiem, nie była niczemu winna a jednak każde jej starania szły na marne. Powinna była skoczyć gdy miała okazję. Gdyby tylko wcześniej ocknął się z tamtego zauroczenia, miłości może nie cierpiał by tak bardzo...właściwie nawet nie szukał jej...nie przeczytał listu od niej... Ona chyba już wcale go nie obchodziła.
Wiedziała, że ryzykuje na prawdę wiele ale była uparta, chciała pokazać mu, że ona tak łatwo nie rezygnuje robiła dla niego tak wiele i to miało pójść na marne? Z nim nie było żartów, pamiętała ale to jemu zawdzięczała, że przeżyła. W środku bała się jednak na zewnątrz nie chciała tego okazywać.
Trzymała go mocno, noga rzeczywiście nie wyglądała dobrze, łydka znowu krwawiła a ból był okropny gdy na niej stała. Spojrzała na niego pełna szoku, nienawidził jej za co? Za to, że chciała dla niego dobrze? Poczuła na swojej szyi jego łapę i złapał za jego rękę aby puścił. Bolało na dodatek nie mogła oddychać lecz po chwili odrzucił ją jak szmaciana lalkę. Była nieco mniejszej postury więc nie było problemu.
Upadła na ziemię co nie było przyjemne, podparła się rękoma po czym zakaszlała łapiąc trochę oddechu. Spojrzała na niego lecz poczuła ból w łydce, upadek nie poprawił jej stanu nie mogła teraz wstać, złapała dłońmi za nogę. Bandaż był cały przesiąknięty krwią. Nie wstanie, nie mogła z taką nogą a dokładniej łydka gdzie rana została naruszona przez upadek. Zrozumiała. Udowodnił jej, że już jej nie potrzebuje. Zrozumiała...przegrała w miłości.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lis 18, 2015 10:50 am

Lucjusz był w trudnej sytuacji, bo nie dość że był wkurwiony, a gdyby się dało, to by nawet z niego panowało, to do tego czuł krew. Wiadome od zawsze jest, że wkurzony wampir, to rządny krwi wampir, niszczący na swojej wszystko co żywe i martwe. Niczym huragan.
Lucjusz nie chciał zranić kobiety, na której nawet mu zależało, ale wiedział, że jeśli ta się zbliży to coś jej zrobi i będzie tego żałował. Nie po to wtedy na drodze ją ratował, by teraz ją mordować. Dlatego też kiedy ją odrzucił, od razu tego pożałował, ale wtedy dziewczyna była bezpieczniejsza wbrew pozorom.
-NIe wytrzymam...- Syknął klękając sobie wygodniej i zaczął sapać zaciskając ręce, jak by to miało pomóc. Był wkurwiony, a w tej chwili chciał się uspokoić, ale nie wiedział za co się złapać. Nie wiedział co jest w stanie go uspokoić. Słyszał bicie serca człowieka i to dobrze. czuł je przyspieszone, bo kto by nie miał podwyższonego ciśnienia, kiedy dzieje się coś takiego?
-Uspokój się...-Warknął tylko nie wiadomo, czy do dziewczyny, czy do samego siebie. Okaże się to dopiero po chwili bo Lucjusz wsłucha się w bicie serca Elaizy i to zależnie od niego, Lucjusz się zachowa.
Sapał nadal, a nawet zaczął się ślinić, pobierając wielkie dawki tleny, jak by to miało mu uratować życie. JEśli dziewczyny serca zacznie się uspokajać, jednak w takiej chwili jest to trudne zadanie, ale jeśli się tak stanie to Lucjusz wsłuchując się w rytm jej serca, może się uspokoi. Nie spoglądał na Elaize, a w ziemie, plując i warcząc cicho.
-Jebany sukinsynu... Złapie i zabije...- Syknął zimno do siebie po czym zerknął za Elaize. Jego spojrzenie płonęło ogniem.
-Prze...- Chciał coś powiedzieć, ale słowo które chciał powiedzieć, nie przeszło mu przez gardło, a było nim "Przepraszam".

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lis 18, 2015 12:52 pm

Wiedziala o tym, ze jesli zbytnio sie zblizy Lucjusz moze sie po prostu zapomniec dlatego zachowala sie nieco rozsadnie i nie zblizyla sie juz. Tak szczerze mowiac to nawet nie byla w stanie stanac sama na nogi. Nie byla to zbyt komfortowa sytacja, mogla tylko patrzec na niego, miala wrazenie, ze cierpi nawet jego zachowanie w tej chwili potwierdzilo to. Jednak rowniez zlosc miala tutaj na prawde duzo do powiedzenia, obserwowala go.
Patrzyla jak kuca, pluje, mowi pierwsze zdanie nieco niezrozumiale...nie mogla nic zrobic, nie wiedziala jak mu pomoc byl zbyt wsciekly aby mogla nawet na spokojnie z nim porozmawiac. Jej serce walilo zbyt szybko, starala sie brac glebokie oddechy aby nieco unormowac jego bicie, nieco w spokojniejszym tonie niz teraz. Dotknela dlonmi za noge, bolalo, pieklo jak cholera, bandaz nawet na nic sie nie nadawal przesiakniety od tej krwi. Nie dotykala lydki, to nie byl dobry pomysl. Spojrzala na niego, probowal cos powiedziec, moze jednak jest szansa aby porozmawiac nawet na odleglosc?
Nie byla zbyt daleko od barierki, wystarczylo tylko przesunac sie nieco w bok. Chciala znowu wstac na nogi, musialo to wygladac tragicznie ale nie miala innego wyjscia. Rekoma nieco przeczolgala sie chwytajac za jeden szczepel, potem drugi probujac sie podniesc jednak minusem bylo to, ze przy tej probie bolalo gorzej. Jednak udalo jej sie, podciagnela sie obejmujac rekoma barierke i spuszczajac glowe w dol. Musiala odetchnac. Stala na jednej nodze, druga byla bezwladna nie mogla jej naruszac, za soba za pewne zostawila slady krwi. Patrzyla w tafle wody oddychajac gleboko, przymknela oczy. Gdy nieco bardziej zlapal tchu jej serce stopniowo przestawalo mocno bic i szybko, zaczelo nieco sie uspokajac. Otworzyla oczy aby spojrzec na tafle wody.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lis 18, 2015 3:34 pm

Klęczał tak juz nic nie mówiąc i nawet nie zwracał wielkiej uwagi, co robiła dziewczyna. próbował się uspokoić, co mu niż a nic nie szło. Mimo to starał się by nie rzucić sie na dziewczynę, co było trudne. Nadal czuł jej krew, która była niczym papier, rzucony na rozżarzone węgielki, by te nie zgasły. Węgielkami, był Lucjusza gniew...  
Wsłuchiwał się w bicie serca dziewczyny i palcem uderzał o ziemie do jego rytmu. Jego oddech nie zwalniał, nadal się ślinił, będąc pochylonym, przez co pluł nadal. Dopiero po dłuższym czasie uderzył ręką o ziemie, powoli wstając.
Wyprostował się i przetarł swoje usta. Stał tak dłuższą chwile, po której bez słowa, z zimnym wzrokiem skierował sie do Elaizy.
Nadal nic nie mówił, a kiedy stał już przed dziewczyną, to nie uderzył jej, a klęknął przed nią i sięgnął po swoją chustę z płaszcza i bez pytania, złapał za nogę dziewczyny, która była zraniona i zaczął przypatrywać się jej. Nie mógł wiele dostrzec, ale nie zamierzał zdejmować bandaży, a owinie jej nogę swoją chustą i zwiąże dość mocno.
Kiedy skończy spojrzy na nią z chłodem.
-Kto Ci to zrobił?- Zapytał takim samym tonem głosy, jak patrzył na dziewczynę. Aż dziwne, że dziewczyna jeszcze stoi i się w miarę dobrze czuje, skoro ma pewnie spory ubytek krwi. Ale to już szczegół.
Zastanawiał się w myślach nad czymś, ale ostatecznie odrzucał to na bok. Mimo to, że teraz pozornie się uspokoił, to nadal dało się czuć od niego chłód, czy też gniew. Wiedział, że nie będzie mógł zabrać dziewczyny do siebie, bo w mieście jest skażenie.
-Pośpiesz się, bo stracę cierpliwość. - Dodał poganiając ją, a przy okazji wstał patrząc na nią uważnie.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lis 18, 2015 8:57 pm

Tak jak i Lucjusz, Elaiza musiała uspokoić się, swoje serce dokładniej mówiąc. Głęboko oddychała aby serce mogło zaznać spokoju chociaż nie było to zbyt proste, za dużo tego wszystkiego, kuło ją a jednak starała się nad nim zapanować. Tak na prawdę nie miała już siły, dzięki barierce mogła nieco odsapnąć, chociaż na chwilkę odpocząć po za tym straciła trochę krwi i powinna jak najszybciej znaleźć miejsce odpoczynku tylko...nie miała już swojego miejsca, owszem było miejsce zastępcze ale nie wolno było jej tam być, nie teraz.
Widziała jak szedł w jej kierunku, zdołała nieco opanować swoje serce jednak przy nim nie było to za cholerę proste. Spojrzała na niego i nie ukrywała zdziwienia gdy kleknął przed nią. Nie rozumiała, odtrącał jej miłość i ją samą a jednak potrafił zatroszczyć się, nie miała pojęcia co dzieje się w jego sercu. Była spokojna gdy był pryz niej blisko, zawsze znosiła jego zachowania, nie winiła go za nic.
Gdy dotknął jej nogę zacisnęła nieco zęby lecz pozwoliła mu na ten gest a gdy skończył zadał jej pytanie, nie pozostawała mu dłużna i ostrożnie dłońmi starała się mu powiedzieć chociaż trochę. Przy rynku...zaatakował mnie wampir, był jak dzikie zwierze. To nie ma i tak znaczenia, to w końcu mój problem.
Zdobyła się nawet na niewidoczny uśmiech, nie będzie mu zawracać głowy, nie była już mu potrzebna. Zrozumiała, tylko dlaczego wciąż kochała?
Spojrzała na niego jeszcze, jeśli tego pragnął powinna być posłuszna jednak nie chciała tego robić ale nie powinna kusić losu, kusić jego do swej krwi. Miała smutek w oczach. Ostrożnie przekręciła się trzymając poręczy, zrobiła pierwszy krok tylko jedna noga podtrzymując się, potem znowu... Po chwili zrobiło jej się gorzej i ugięła nogę lecz nie upadła trzymała się poręczy i znów podciągnęła. To był dla niej cholerny wysiłek z taka nogą. Łapała również głęboki oddech. Zajmie jej dojście gdzieś, nie wie gdzie ale znajdzie jakieś schronienie. Nawet nie odeszła za daleko, nadal była na moście tylko parę kroków dalej od Lucjusza. Była zmęczona coraz bardziej.
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lis 23, 2015 7:05 pm

To co działo się w jego sercu, było ciężkie do opisania, gdyż Lucjusz sam nie wiedział co robi. Był zarówno wkurwiony, ale i nie chciał nic zrobić dziewczynie. Czyżby mimo zranionego serca, które się rozsypało w pył, nadal coś czuł do Elaizy? Nie wiadomo co odbije Lucjuszowi, zwłaszcza teraz, kiedy jego nerwy i brak opanowania, jest tuż tuż przed wybuchem. Starał się panować nad sobą, i mimo iż był wampirem krwi -B, to jak widać nie dawał rady ze swoimi emocjami. Nie było to dziwne, kiedy słyszy się coś takiego, ale Lucjusz postawił wszystko na jedną kartę.
Podchodząc do Elaizy próbował nie reagować na zapach jej krwi, ale mimo to z kociaków jego ust, wystawały jego, ostre kły, łaknące zatopić się w ciepłej skórze człowieka. Mimo to Lucjusz panował nad swoim pragnieniem, dopóki jego gniew nie wzrośnie. Dlatego aby się opamiętać, pokręcił gwałtownie głową, jak by to miało pomóc.
Widząc słowa dziewczyny, czy też to co chciała mu przekazać, skinął głową i warknął, jednak nie na Elaize, jak na siebie, że zaś nie potrafił jej ochronić, nawet jeśli była tylko służka. Nie chciał jej krzywdy, a widząc, jak się męczy, zacisnął dłonie, wbijając w nie swoje pazury. Ból nieco pozwalał mu się opamiętać. Widząc jak odchodzi, wziął głęboki wdech i podszedł do dziewczyny, a skoro była skierowana w kierunku, w którym szła, to kucnie tyłem, do niej.
-Podejdź do mnie.- Odparł spokojnie i jeśli to zrobi, obejmie ją lekko pod kolanami. -Obejmij mnie za szyje.- Dodał po chwili, bo chciał ją wziąć na ręce, nie mógł patrzeć, jak się męczy. Jeśli wszystko przebędzie bez komplikacji, Lucjusz wstanie mając dziewczynę na plecach. Po czym zaczął myśleć, gdzie by iść, skoro wiedział, że nie mogą do miasta, bo jest zatrute!
-Znasz jakiś dom poza miastem? Musimy się gdzieś ulokować i zając Twoją nogą, lecz do miasta nie możemy iść, jest skażone. - Odparł i zerknął na jej ręce, jeśli będą pod jego szyją, by móc czytać z nich. Tak zamierzał jej pomóc, mimo iż przed chwilą, chciał ją zabić.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 24, 2015 6:22 am

Dobrze znala jego napady zlosci i to, ze potrafil byc niebezpieczny ale nie zawsze sie bala go, potrafila zaryzykowac probujac go uspokoic. Nigdy go nie winila za to jaki byl, nie miala prawa tego robi gdyz nie znala orzyczyny, nie wiedziala zbytnio o jego przeszlosci chociaz czula, ze musiala ona miec spory wplyw na niego. Byla czasem zbyt wyrozumiala, ale milosc szczera i oddana zniesie wszystko. Nie winila go nawet za jego zachowanie chociaz na poczatku byla wsciekla, chciala go znienawidziec ale nie potrafila. Probowal ja chornic, nawet w tak orkutny sposob.
Nie byl w stanie przewidziec tego, ze stala sie jej krzywda w koncu czasem tak bywa no i to jej wina. Nie powinna byla chodzic do rynku sama ale nie miala nikogo, domu...wiec podrozowala sobie w samotnosci z wlasnymi przemysleniami. Zapach jej krwi draznil go na pewno dlatego nie chciala go kusic i chociaz idac cierpiala fizycznie to chciala byc twarda, nie chciala okazywac slabosci ale nie bardzo chyba jej to wychodzilo, heh.
Miala juz odejsc, probowala raczej jednak uslyszala jego glos, chcial aby podeszla do niego...odwrocila sie powoli i ostroznie bedac zaskoczona tym co uslyszala. Przez chwile stala z otwartymi oczami lecz podeszla do niego. Poczula jak obejmuje ja pod kolanami i bez zadnego ale obiela go za szyje tak aby trzymac sie go dobrze. Byla zaskoczona ale nie pytala. Wiedziala, ze nie byl tak okrutny...martwila sie o niego...
Chcial jej pomoc? Nie wiedziala co myslec o tym lecz jego pytanie wyrwalo ja z zamyslen, jakies wolne lokum? Elaiza pamietala jak ktos cos mowil o chatce w lesie, opuszczone miejsce ale zawsze cos no i jest po za miastem. Gestami odpowiedziala - Chatka...slyszalam, ze stoi opuszczona gdzies w lesie...
Powrót do góry Go down
Lucjusz
...
...
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1440-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1469-lucjusz#29984 http://vampireknight.forumpl.net/t2130-relacje-lucjusza http://vampireknight.forumpl.net/t2273-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t2067-lucjusz http://vampireknight.forumpl.net/t1447p400-apartament-lucjusza#45737
Zarejestrował/a : 17/05/2014
Liczba postów : 636


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lis 24, 2015 4:05 pm

Dziewczyna pewnie nie prędko się do wie, co się dzieje z Lucjuszem, ale ta mogła się jedynie domyślać. Mimo to teraz mimo iż był rozdarty, przez wyczyn Fabia, to nie zamierzał się załamać, a jeśli go jeszcze spotka, to na pewno nie będzie to przyjemne spotkanie. Odtrącony Lucjusz, oznaczył Fabia za swojego wroga, bo został skaleczony, jednak czy będzie miał na tyle siły by podczas ich spotkania, coś mu zrobić? Nie ważne, ważne jest to, co teraz robił.
Wyczytując słowa dziewczyny, skinął głową i lekko ją podrzucił idąc w stronę lasów, bo tam znajdowała się chatka. Jeśli po drodze ktoś ich zaczepiał, został nagrodzony ostrymi słowami Lucjusza, który nie miał ochoty na żadne zabawy słowne.
NIe miał humoru, do śmiechu... Dlatego też będą szli w ciszy, chyba że Elaiza zacznie rozmowę.
z/t x2

_________________


Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Kwi 17, 2016 9:10 pm

Żyło jej się w miarę dobrze, nawet pomimo tego głupiego uczucia zostania zapomnianym i opuszczonym przez najbliższych - choć tych za wielu nie było. W każdym razie, no.. była dużą dziewczynką nie? Mimo, że nadal wyglądem przypominała piętnastolatkę z niektórymi szczegółami które rzecz jasna się zmieniły to i tak powinna sobie radzić.
Długo zastanawiała się co w dniu dzisiejszym powinna zrobić. Westchnęła cicho patrząc przed siebie. Ten pokój był za pusty i zbyt ponury żeby w nim pozostać, a także zbyt wiele wspomnień jej towarzyszy przebywając w tym pomieszczeniu. Westchnęła cicho i narzuciła na siebie rozpinaną bluzę. Przeczesała palcami białe kosmyki włosów i zgarnęła tylko torbę z szkicownikiem i ołówkami różnej grubości, te twarde i te miękkie. Następnie poprawiła spodenki i ruszyła w stronę miasta.
Słońce już zachodziło, a było istotnym szczegółem który pozwalał jej na wyjście na świeże powietrze. Nie chce jej się chodzić z parasolką, spać jej się też nie chciało a rysowanie w ciemności nie miało najmniejszego sensu. Przeszła szybciutko do parku i usiadła na ławce niedaleko mostka nad rzeczką. Widoki były tu całkiem przyjemne, a uwiecznienie tego na kartce było chyba całkiem dobrym pomysłem, prawda? Bez dłuższego myślenia wzięła się za rysunek kwitnących drzew. Piękny obrazek, no.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: