IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
AutorWiadomość
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 10, 2013 10:45 pm

Dziewoja nadchodziła. Niziutka dziewczynka odziana w fioletowy płaszczy i fioletowe glany! Normalnie wielbiła kolor fioletowy, a właśnie. Kto ma taki kolor włosów? Kyubi! Jej miłość, ale... ale on tego nie odwzajemnia. Temu Nene postanowiła uciec mu z domu, ha! Niech szuka jak kocha. Choć minęło sporo czasu, a on się nie pojawiał. Co mógł oznaczać takowy fakt? Że... Że on już jej nie potrzebuje. Kto by się spodziewał iż Lelek zacznie tak rozpaczać? Płakała? Szlochała? Skądże. Mina pozbawiona wszystkich emocji. Zaginął gdzieś koci ryjek, te wiecznie radosne miodowe oczy. Pozostała jedynie bezbarwna Nene. Może ktoś ja przygarnie pod skrzydełka? Miała dosyć podkradania dzikim psom jedzenia i spania z bezdomnymi w kartonie. Ci lubią pchać brudne łapska pod jej fioletową sukienkę. A może jednak sobie zapłacze? Nie! Stanęła sobie w pobliżu mości Lorda. Nie zwróciła nawet na niego uwagi. W jej nastoletniej główce krążyło tylko jedno imię.
Tupnęła nogą, potrząsnąwszy głową. Włosy rozsypały się jej na twarz, zasłaniając całkowicie buźkę. Totalny koszmar na głowie. Chyba nawet nie zdążyła się uczesać. On powinien, powinien ponieść kare. Tak Nene oszukać.
Wreszcie uniosła wzrok na nieznajomego. Czy podejdzie? Zagada? Jasne! Podeszła śmiałym krokiem, stanąwszy obok niego. Trzymała kurczowo ramiączko torebki. Wlepiała wzrok w jasnowłosego.
- On mnie nie lubi. - Podjęła oczywiście bardzo ważną rozmowę dla niej. Co na to chłopak? A Nene miała to głęboko w butach. Choć ten chłopczyk wcale nie jest brzydki. Pociągnęła nosem, nie odrywając miodowych, wielkich oczu od postaci. Jaki on inny! Taki jasny! Może to anioł? Albo, albo kosmita! Jak Kyubi!
- Przypominasz mi kosmitę. Jesteś nim? - O tak, najważniejsze. Niech opowie wszystko o sobie. Lelek wysłucha, ona jest jak pamiętnik. Co jej się opowie, ona zachowa i w chamski sposób rozgada wszystkim w koło.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 10, 2013 11:01 pm

Miesiące mijały i mijały a Cyjan jak zawsze konkretnego dnia musiała odebrać od najemców mieszkania kasę. Para osobników różnych płci zadeklarowała się przybyć do mieszkania dopiero koło godziny 23. To żaden problem dla łowczyni zwłaszcza, że nieudana randka wpłynęła dość nijak na jej samopoczucie. Noc była młoda i nie widząc sensu siedzenia o tej porze przed książką czy komputerem postanowiła ściągnąć należną forsę. Idąc piechotą przez centrum miasta a później park nie obawiała się zboczeńców, pijaków, ćpunów ani innego marginesu pałętającego się o tej porze. W końcu miała przy sobie bron i nie zawaha się jej użyć jeśli ktoś zapragnie ją okraść z nowego błyszczyka albo gorzej - portfela. Mijając kolejne lampy oświetlające ścieżkę, ławki oraz to co znajdowało się nieopodal podjęła próbą wydostania telefonu. Przez cały czas, który spędziła z chłopczykiem miała wyłączone dźwięki. Niestety na wyświetlaczu nie widniała żadna wiadomość i ani jedno nieodebrane połączenie. To jednak nie przeszkodziło jej w naskrobaniu czegoś samej. SMS był zadedykowany Marcusowi - jej przystojnemu szefowi w wieku ojca dziewczyny. Już jakiś czas temu doszła do wniosku, że lubi starszych poważnych facetów. Przesunęła palec na stronę "wyślij" wkraczając równocześnie na jakiś mostek. Lewą ręką wyjęła z ust papierosa, który od pewnego czasu żarzył się bladym blaskiem. Wypuszczając z płuc sporą chmurkę siwego dymu nieopatrznie stanęła na jakiejś nierówności. W jednej chwili uniosła jedną nogę do góry tracąc równowagę. Telefon pofrunął w powietrze spadając za chwilę z wielkim hukiem na beton.
Kurwa !
Przeklęła łapiąc pion i rozglądając się na częściami aparatu. Ta główna w całkiem dobrym stanie leżała tuż obok niej. Bateria i klapka pod nogami jakiejś pary stojącej na rogu postu jakiś metr dalej. W złości schyliła się podnosząc to co było najbliżej. Jaki to niefart zwłaszcza, że nawet nie wysłała wiadomości.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 11, 2013 5:13 pm

Podobno gdy się czegoś bardzo chce, to cały Wszechświat działa w tajemnicy, by udało się to osiągnąć. Najwidoczniej białowłosy podświadomie bardzo chciał czyjegoś towarzystwa. Nie powinno to nikogo dziwić. Bohater niemogący się do nikogo odezwać był prawie jak martwy, tylko zachowywał funkcje życiowe organizmu. Przecież nie po to był człowiekiem, żeby stronić od innych, do diabła!
Jego niebezpośrednie prośby zostały poniekąd spełnione. Wszechświat był nawet tak miły, że przysłał Lordowi przedstawicielkę płci pięknej. Szkoda tylko, że wyglądała jak wyciągnięta z podstawówki. Choć po dokładniejszym przyjrzeniu się jej personie kątem oczu Kouga doszedł do wniosku, że to musiała być jakaś jednostka wybitna, której w głębokim poważaniu miała mainstream. Te odzienie i pokerowa mina nie pasowały do młodej panny, która w wiek dorosły dopiero miała wchodzić. To jednak nie zmieniało faktu, że jedno spojrzenie na tak młode dziewczę wystarczyło, żeby w głowie białowłosego zaczęły pojawiać się sceny z różnych hentaiców, gdzie małe Loli grały role główne.
Odwrócił spojrzenie i westchnął. Nie miał zamiaru się odzywać jako pierwszy. Jeszcze ktoś tutaj przyjdzie i uzna go za pedofila. Jakby jeszcze "ten ktoś" potrafił czytać w myślach Lorda, to byłby już na sto procent pewny, że rzeczywiście "wolał młodsze". Niekorzystny wpływ niemoralnych pisemek robiło swoje. Że też Kouga w ogóle je czytał, pod pretekstem "podziwiania kobiecej urody". Chyba to była wymówka tylko dla samego siebie, żeby się mentalne czuć się z tym lepiej.
Białowłosy gwałtownie obrócił głowę, by spojrzeć na nieznajomą dziewczynkę, gdy ta coś powiedziała. Nie był pewny, czy to do niego. Również nie wiedział, kto taki jej nie lubił. Czyżby sam Lord, czy jakaś osoba trzecia, na którą młódka musiała sobie ponarzekać?
Zamrugał kilkakrotnie, widząc jej spojrzenie. Chyba jednak rzeczywiście mówiła do niego, skoro również na niego spoglądała. Lord uśmiechnął się ładnie, żeby przypadkiem nie zrobić złego wrażenia. Skoro doszło do interakcji z młodszym pokoleniem, to trzeba dać im dobry przykład. Czy to znaczy, że Kouga będzie wspólnie z dziewczynką czytali "Kiss X Sis"?
Zdziwił się, słysząc pytanie nieznajomej. Ponownie kilkakrotnie zamrugał. Czyżby zastanawiał się nad odpowiedzią? Nie. Chłopak doszedł do wniosku, że ta oryginalnie wyglądająca młódka jest...
- "KAWAII!" - przeszło przez jego myśl, gdy ponownie się uśmiechnął.
- To zależy. - nie miał zamiaru odpowiadać w jakiś normalny sposób. Musiał to zrobić po "lordowskiemu" - Byłbym kosmitą dla kogoś, kto nie jest z naszej planety. Jeśli więc jesteś z Ziemi, to mogę Ci zagwarantować, że nie jestem kosmitą. Jeśli jednak przylecą tutaj mieszkańcy Marsa, to dla nich będziemy kosmitami, tak samo jak oni dla nas. Tak by to wyglądało najogólniej. Równie dobrze kosmitą dla Ciebie może być ktoś, kto dziwnie wygląda, albo dziwnie się zachowuje. Nie przypuszczam jednak, żeby mój wygląd tak bardzo odbiegał od typowego człowieka, żeby robić ze mnie istotę z innej planety...
Coś mu przerwało. Jakaś kobieta, stojąca na moście, najwidoczniej upuściła telefon komórkowy, który rozłożył się pod wpływem uderzenia. Niebieskie oczęta spojrzały na ziemię, dostrzegając części aparatu. Białowłosy schylił się, podniósł baterię oraz klapkę, by następnie minąć dziewczynkę i zbliżyć się do nieznajomej rudowłosej, podając jej podniesione przedmioty. Wszystko na spokojnie, powoli i z uśmiechem na twarzy. Lord musiał pokazać klasę.
Z jednej strony prawie-dziecko, z drugiej - dorosła kobieta. Sytuacja idealna, czy najgorsza z możliwych?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 11, 2013 8:31 pm

Czasem los potrafi spełnić wymyślne oraz bardzo zboczone zachcianki. jak mniemam Kouga właśnie sobie obmyślał różne marzenia odnoszące się różnych kobiet w różnym wieku! Ale kto by przypuszczał, że trafi mu się czternastoletnia niewinna dziewczynka? Ano właśnie! Nie spodziewał się takiej oto osóbki.
Wlepiała w niego swoje oczęta które powinny być pełne łez, ale niestety tak nie było. Nene nie lubi płakać, okazywanie słabości przy innych to głupota, chociaż czasem szlochem można wymusić wiele, wiele zajebistych rzeczy.
Zamrugała kilka razy, zasłoniwszy łapką małe, różowe usteczka. Ależ on jest fajny! W tejże chwili zdała sobie właśnie z tego sprawę, lecz czy nie patrzył na nią w taki sposób jak ten pan z placu zabaw? Głaskał ją po główce i mówił, że ładnie pachnie. W ogóle wiele męskich istot patrzy na Lelka jak na lizaka do lizania. No tak, słodka dziewczynka niemal promienieje kobiecymi feromonami. I to samo dzieje się z tym panem, na którego się gapiła. Mogła mu pokazać co ma pod sukienką. Ale po co? Jeszcze nie jest na to gotowy, a Nene nie posiada czegoś takiego jak dobrego nastroju. Nooo... Może jak się lepiej poznają? Lelka z cała pewnością pokaże mu jak go bardzo kocha, aż facet zechce ją samodzielnie pozbawić wszystkich kończyn, a przede wszystkim języka.
Tak, dokładnie! Mówiła do niego. Musi się wyżalić inaczej naprawdę ukradnie ze sklepu piłę mechaniczną i wyrządzi krzywdę przypadkowej osobie, by potem zastanowić się nad swoimi czynami. Więc niech się Lordowska mość uważa za przypadkowego bohatera, bo właśnie ocalił niewinne istnienie.
Ach, no i padło pytanie. Czy on jest kosmitą. Chłopak chyba szykował się do odpowiedzi, a dziewczynka w milczeniu, choć z lekko otwartą buzią przyglądała mu się z bacznym zainteresowaniem. Rozpoczął wyczerpującą przemowę na temat kosmitów. Ależ ona zrobiła oczy! Wielkie miodowe gałki oczne powiększyły się, a buźka szerzej otworzyła. Naprawdę ją zatkało! Jaki ten pan jest mądry! Czyżby Nene znalazła nowego idola? Nie! Kyubi jest jeden jedyny, a ten... Ten może być jej wieszczem.
- Mogę cię zabrać do domu? - Kolejne dosyć zaskakujące dla obcego chłopaka pytanie. Lelek była śmiertelnie poważna. Ona chciała go mieć! W domu! Tak niech sobie u niej mieszka. Niech śpi na posłaniu dla psa i je kosteczki. Jednak zaraz padło brzydkie słowo na K. Od razu spojrzała w tym kierunku, widząc jak jakaś nieforemna kobieta stara się pozbierać. Mina Nene przybrała chwilowo nie za przyjemny wyraz - oczy zmrużone, usta wciąż otwarte. Lecz co kryło się w właśnie w tych dwóch okrągłych miodkach? Obłęd. Tak, chory obłęd pragnący skrzywdzenia rudej. Nene nie trawiła innych kobiet. Kouga ja wyminął, zajmując się tą starą dupą.
Nie mogę stwierdzić co tak naprawdę dziewczynkę ogarnęło, ale wiedzcie jedno, że miała chęć poderżnąć gardło tej kobiecie i to własnym paznokciem! Szybkim krokiem podeszła do jasnowłosego, chwytając go za rękach płaszcza czy co tam miał. Pociągnęła go ku sobie.
- Ta pani umie o siebie zadbać. Biedna Nene nie, straciłam ukochanego i nikt mnie nie chce! Zostaw tą starszą panią i weź się mną zajmij! - Ileż bólu w jej głosie, choć w pewnym momencie na różowym licu nastolatki pojawił się charakterystyczny koci uśmieszek. Taki mini wabik! I tak w ogóle zdradziła swoje imię!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Sty 12, 2013 11:09 am

O dziwo ekran nie potrzaskał się w kawałki a nawet nie było na nim rysy co niebywale zdziwiło Rie. Jak powszechnie wiadomo te dotykowe zabawki wręcz uwielbiały wyślizgiwać się z rąk i pękać na tysięczne części. Nie to co stare, ceglaste nokie, które były zarazem przedmiotem obronnym. Mało kto nie straciłby przytomności uderzony tym klockiem. Po oględzinach na miejscu zdarzenia i stwierdzeniu braku uszkodzeń mogła zając się resztą sprzętu. Och jaki miła niespodzianka ją spotkała gdy tylko uniosła swe oczęta. Jakiś miły młody mężczyzna stał tuż obok z jej resztkami w dłoni. Tuż za nim uczepiona niczym kleszcz dziewczynka.
Dziękuję. Ktoś powinien posypać ten lód piachem. Łatwo tu złamać nogę.
Z jej ust wyrwał się niepohamowany potok słów przechodząc z "dziękuję" do tematu dolnej kończyny. I pewnie odeszłaby nie mówiąc nic więcej gdyby nie jedno stwierdzenie wybełkotane przez smarkulę.
Kogo nazywasz starsza panią ?!
Wręcz gniew pomieszany z oburzeniem wkroczył na twarz rudzielca. W swym skromnym mniemaniu nadal była tą młodą dziewczyną z wyjątkowym kolorem włosów i niezwykle zielonymi oczętami. Jak w ogóle ktokolwiek śmiał powiedzieć do niej w ten sposób. Owszem, spodziewała się kiedyś w życiu to usłyszeć ale w granicach 80. Trwając w lekkim szoku spojrzała wymownie na mężczyznę sądząc iż jest to opiekun młodej, brat, kuzyn albo inny wujek zajmujący się smarkiem.
Słuchaj gówniaro ! Jestem tylko trochę starsza od Ciebie.
Zaciągnęła się ostatni raz papierosem po czym zdeptała niedopałek dmuchając cały szary dym na to coś niższe od niej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sty 13, 2013 8:54 pm

Z jednej strony obecny scenariusz był jednym z takich, o jakich śnił każdy mężczyzna. Dwie dziewoje za jednym zamachem? Każdy facet odpowie na coś takiego "tak". Kouga był jednak za młody, żeby taki stan rzeczy uznać za korzystny w stu procentach. Już nawet nie chodzi o znaczną różnicę wieku pomiędzy obiema pannicami. Czasem z jedną można mieć kłopot sobie poradzić, a nad głową Lorda ciążyła groźba podwójnych kłopotów.
Reakcja nieznajomej dziewczynki była wielce zabawna i urocza zarazem. Chyba jasno dała znać o swoim zainteresowaniu względem białowłosego, co mu jak najbardziej odpowiadało. Perwersyjne myśli odstawił na bok, żeby przypadkiem za bardzo nim nie kierowały, bo może się to skończyć źle. Jakby nagle poprosił pannicę o uniesienie dla niego sukienki, żeby mógł dokonać dokładnej analizy jej majteczek, tłumacząc to jakże logicznym faktem, że bada zależność pomiędzy kolorem bielizny a charakterem kobiet? Bo przecież Lord to nie zboczeniec ani pedofil, tylko pasjonat wszelakich elementów kobiecej urody!
Nie powiedział, co myśli o byciu zabranym przez Nene do jej domu. Najwidoczniej liczył na jej intelekt, że w końcu uzna ten pomysł za niestosowny i niezbyt wykonalny. Lord nie mógł być przecież czyiś. On musiał być dla wszystkich, bo by Ci wszyscy się załamali psychicznie i pomarli. Oczywiście za pytaniem dziewczynki stałą logika. Przecież każda chciałaby mieć białowłosego! Niestety nie, to nie.
- No tak. Dla was dziewcząt to musi być problematyczne. - odpowiedział z uśmiechem rudowłosej.
Odwrócił się do Nene, gdy ta pociągnęła go za rękaw. Zamrugał kilkakrotnie na jej wiadomość o byciu porzuconą. Na zewnątrz Kouga wydawał się dość spokojny, jednak wewnątrz płakał na krótką historię swojej młodszej koleżanki. Najchętniej by ją wytulał, wycałował, wykarmił ciasteczkami i spał przy niej, żeby nie było jej już tak smutno.
Uśmiechnął się szerzej do dziewuszki, jednak szybko nieco się zdziwił, zauważając reakcję rudowłosej. Z pierwszej ręki Kouga mógł się teraz przekonać, dlaczego kobiet nie pyta się o wiek i zawsze powinno się im dawać dziesięć lat mniej, niż wyglądają. Jeśli nie dwadzieścia. Urodziwa twarzyczka nieznajomej w gniewie nie była raczej czymś, co Lord chciałby widywać codziennie. Jej uśmiechnięte, albo chociażby pokerowe lico byłoby o wiele lepsze.
- Nene-chan, nieładnie tak mówić. - białowłosy postanowił spróbować załagodzić sytuację, pierw zwracając się do swojej koleżanki z łagodnym uśmiechem- Uraziłaś ją. A pomaganie innym to mój obowiązek nawet, jeśli musiałbym im pomagać w oddychaniu.
Kątem oka zauważył, że nieznajoma...paliła. Że też tak urodziwa istota zatruwała się czymś tak niezdrowym, wyniszczającym piękno i życie samo w sobie! Żal patrzeć. Niestety Kouga miał w tym temacie mało do powiedzenia.
- A Ty dajesz małej zły przykład. - tym razem zwrócił się do rudej, przyciągając Nene do siebie i próbując posłać dym papierosowy z dala od niej, wachlując drugą, wolną dłonią - Może nie chciała Cię obrazić, tylko wypowiedziała się nie tak, jak trzeba?
Umiejętności do negocjacji przy załatwianiu spraw dwóch panien w przypadku Lorda raczej były mocno zaniżone. Jego słowa mogą zostać również odebrane nie tak, jak trzeba i z dwóch neutralnie nastawionych do niego dziewczyn będzie miał dwie, krwiożercze bestie, które najchętniej by go wykastrowały. Przynajmniej postara się zrobić co może.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sty 14, 2013 6:14 pm

Nie ma co ukrywać zadowolenia chłopaka. Dwie panny w różnym wieku... Chociaż Nene lepsza! Dziewica! Czy on o tym wiedział? Pewnie nie! No niby skąd? Chyba, że miał w oczach rentgena do pewnych faktów.
Chociaż nastolatka nie zachowywała się jak cnotka, miała pstro w głowie i lubiła wyzwania, nie bacząc na groźby ani zagrożenia. Jak to się rzecze: Życie trzeba przeżyć, da? W dodatku może mu pokazać bieliznę! Przecież to też ubranie, prawda? Ciekawe czy Kyubi by za to ją pochwalił? Ba, na bank nie. Zajęty sobą i kochankami, zapomniał o biednej dziewczynce. Zmarszczyła nieco nosek, pociągnąwszy nim. Nieco zmarzła na tym dworze, ale kogo to obchodzi? I nie, jeżeli ona sama mu pokaże co ten zechce, nie uznają go za pedofila, przynajmniej według Lelka.
Nie pójdzie z nią do domu? Ona mieszka z Kyubim! Poznał by go, za kumplowali i stworzyliby niezłą homoseksualną rodzinkę! Dwój ojców plus Nene! Nic tylko palnąć sobie w główkę. Nastolatka nadal uważała, że to co się jej spodoba - jest tylko i wyłącznie jej. Jednak jak Kouga odmówi... Cóż, Lelek na pewno nie zacznie skakać z radości. Z całą pewnością zacznie piszczeć i tarzać się w śniegu niczym rozpuszczony bachor którym zresztą była.
Ach, ach. Normalnie aż cmoknęła na krótką rozmowę Białowłosego i Rudej. Jak można rozmawiać z inną, jeżeli w pobliżu przebywała Nene? Dobrze, że trzymała go za rękaw inaczej mógłby jej uciec. Uwiesiła się na jego ręką, nie odrywając oczu od młodzieńca. Musi ją znieść, musi ją pokochać i mówić jak bardzo jest słodka. Ściskała mocno jego rękę, ciągnąć go ku dołowi. Niech pociesza ją! A Ruda, no wiecie. Tam jest drzewo. Hop! Hop!
Nieładnie tak mówić? Dziewczyna zgromiła go wzrokiem, nadymała policzki lecz zanim zdążył się zorientować, jak bardzo rozzłościła się zwróceniem uwagi, zmieniła mimikę. Uśmiechała się szeroko, a oczy przymknęła.
- Przepraszam. - Rzekła grzecznie, by kątem oka zmierzyć postać rudej kobiety. Przy słodkiej buzi oraz pięknym uśmiechu, wzrok pełen nienawiści mógł wyglądać nieco upiornie.
- Nene też kocha innych. Trzeba pomagać, tak mówi Kyubi! - A mówił tak? Nieważne. Lelek miała wielką wyobraźnię. I pomagać w oddychaniu? Aż wybałuszyła oczy!
- Dusze się, Nene potrzebuje powietrza. Pomóż, pomóż! - Krzyczała, ciągnąc w histeryczny sposób rękaw chłopaka. Byleby odwrócić jego uwagę od Rie, ona nie musi tutaj sterczeć. Pozbierała się więc sio! Ale zaraz, zaraz... Ruda paliła? Pisnęła głośno, chowając się za mężczyznę. Zasłaniała się nim przed tym śmierdzącym dymem tytoniowym! Jak ona śmiała palić przy NIEJ. Czy ona nie wie, że Nene jest jeszcze DZIECKIEM?
- Trucicielka! - krzyczała, trzymając się kurczowo płaszcza jasnowłosego. On jako rycerz ocali ją, apotem potem niech ją denerwuje! Bo kto wie czy Nene ma humor przez tą Rudą... Phew. Starsza pani i tyle. Nie zmieni zdania!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Sty 16, 2013 2:59 pm

Wszelkimi możliwymi sposobami próbowała powstrzymać gest przewracania oczami ale to było silniejsze od samej łowczyni. Nic dziwnego, że XXI wiek to czas dzieci ze zdiagnozowanym ADHD. Bachorom brakowało przede wszystkim pasa na dupsko i dobrej dyscypliny. Rozpieszczone małe potwory na każdym kroku pokazywały jak bardzo dorośli są wobec nich bezradni i chyba odrobiną bezbronni. Problematyczne może nie ale nie zamierzam tolerować głupoty. Składając sprzęt w jedną całość podjęła próbę uruchomienia. Kilka sekund przytrzymywania niewielkiego guzika na samej górze i eureka. Wszystko jest w jak najlepszym porządku. Chwilowo kamień spadł jej z serca bo nie jest na tyle rozrzutna aby co miesiąc kupować sobie nowy telefon. Zarobki w oświacie też nie nalezą do takich, od których można dostać zawrotu głowy. To był ogromny plus tej całej dziwnej sytuacji. Nie wątpię w to, że coś tak małego nie umie stworzyć złożonego zdania z sensem. Ujmowanie rzeczy po imieniu nie było niczym trudnym i według Rie smarkula powiedziała dokładnie to co chciała. Nie poniży się do tego stopnia żeby bić dzieci ale w innych okolicznościach (czyt. bez niańki) z pewnością przywołałaby smarka do porządku choćby soczystymi uwagami co do stanu bycia i otwierania jadaczki. Przykro stwierdzać, że nie potrzebuje już złego przykładu. Czym skorupka za młodu nasiąknie tym trąci na starość i już od pieluchy każdy nabywa cech, które z czasem kształtuje. Po dziecku można wyrobić sobie niezłe zdanie o rodzicach. Łowczyni nie nadawała się na matkę i już dawno temu postanowiła, że posiadanie potomstwa nie leży w jej życiowych celach do spełnienia. Co więcej gdyby zaszła to byłaby największa katastrofa w jej dotychczasowym życiu. Dzieciom i pieluchom mówi stanowcze NIE.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 18, 2013 6:24 pm

To było bardzo owocne spotkanie. Kouga mógł z pierwszej ręki zobaczyć, że nie wszystkie panny musiały się ze sobą dogadywać. Niby istniała ta cała "solidarność jajników", choć może do jej zaistnienia dwie przedstawicielki płci pięknej musiały spełniać jakieś kryteria? Może Nene była za młoda, żeby "być na równi" z rudowłosą? W sumie to białowłosego mało obchodziło. Bardziej interesowała go wiedza, którą miał okazję właśnie nabyć. Teraz już wiedział, że nie wszystkie dziewoje...muszą być chętne na wspólne Yuri. Na pewno mu się to przyda w życiu.
- "Matko, gdzie Twoje wychowanie? Czemu mnie nie nauczyłaś jak mam żyć w takim wypadku?" - spytał się w myślach chłopczyna, gdy jego rękaw był ciągnięty przez młodszą koleżankę.
Ta konwersacja mogła pójść zupełnie inaczej. Obie panny mogły być przyjaźnie do siebie nastawione, co wielce by ułatwiło sprawę. Gdyby rudowłosa mogła bezproblemowo przyjąć pozytywną energię Nene, to pewnie poziom serotoniny by jej znacznie wzrósł. Lord również wypadłby na tym lepiej. Może od nadmiaru szczęścia by zdradziła mu swoje BWH?
- Ważne żebyś Ty nie zaczęła palić. - bohater ruszył ręką, by pyrgnąć stojącą za nim dziewczynkę dając jej do zrozumienia, że to do niej mowa.
Jednak przyjemnie było wiedzieć, że ma się za sobą kwintesencję słodkości, która bez większego powodu uczepiła się naszego płaszcza. Jeszcze lepiej było wiedzieć, że ten potulnie wyglądający kotek potrafi syczeć na dojrzalszą kocicę. Szkoda tylko, że jako pan kocur, Kouga raczej miał tutaj mało do gadania. Z chęcią złapałby za komórkę, skorzystał z dobrodziejstw internetu i napisał na jakimś forum pytanie, jak poradzić sobie w jego obecnej sytuacji. Szkoda, że z odpowiedzią mógłby trochę poczekać.
- Nie możecie się przeprosić i pocałować? Zaistniała tutaj jakaś niezbyt fajna atmosfera. Nawet ja, strona neutralna, to wyczuwam. - stwierdził z uśmiechem, wzruszając ramionami.
Na pewno dziewczyny musiały mieć jakieś wewnętrzne zadowolenie z tego, że tak się do siebie odzywały. Niestety białowłosy to facet, którego ta mała sprzeczka jakoś nie za bardzo poprawiała samopoczucia zważywszy na fakt, że brały w niej udział dwie urodziwe osoby. Kto się czubi, ten się lubi?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sty 20, 2013 11:05 am

Rie wlazła na teren Nene! Akurat w tym miejscu musiała potknąć się, akurat w tym miejscu zepsuł się jej telefon. Mała nastolatka nie znosiła innych kobiet, bowiem te często pojawiały się obok Lelka i zabierały uwagę. Tak jak ta ruda szkapa. Nigdy też nie odezwie się do niej ładnie, chyba że Rie pójdzie sobie stąd to wtedy może pomachać jej w geście pożegnania. Ale to zależne od kaprysu.
Biedny Kouga. Znalazł się między słodkim młoteczkiem o miodowych oczach, a rudym, grubym kowaliskiem. Z tego wszystkiego Nene pokazała jej język!
- Nene nie zapali nigdy. Nie chcę wyglądać potem jak ta ruda mumia. - paluszkiem wskazała na Rie, rzucając paskudne pełne pogardy spojrzenie. Oplotła ramionami ciało chłopaka, wciskając twarz w jego ciałko. Był taki cieplutki! A Nene taka pełna rozkosznej miłości. Koci ryjek nie umywał się z rumianej twarzyczki, do tego nucona melodyjka nadawała jej jeszcze większego uroku. Rie może Lelkowate buty całować, a nie siebie nawzajem. Gdyby widział to Kyubi.
- Nene chce słodkie ciasteczko. - zamruczała pełna marzeń, wciąż tuląc się do chłopaka. Nawet jej łapki wędrowały między brzegi płaszcza. Rozpinała mu guziki, także dźgając boki nowego kolegi. Takie tam tortury.
- Zawsze Lelek chciał iść na watę cukrową, ale wredny Kyubi nigdzie mnie nie zabiera. - bąknęła, nadal skubiąc jasnowłosego. Co do Rudej, ona dla Nene nie istnieje.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sty 20, 2013 11:43 am

Kyubi zawsze miał dobrego nosa do odnajdywania zgubionych dzieci! Nene znowu sobie coś ubzdurała do swojego dziecięcego umysłu i żadną siłą się tego nie wypieli. Nawet jak bardzo by się starał, aby wreszcie do niej wszystko dotarło, nasza śliczna blondyneczka jak już coś postanowi tak będzie się tego trzymać, nawet jeśli większość z tych wszystkich rzeczy jest wierutnym kłamstwem. Wiadomo, że Kyubi do dżentelmenów nie należy, ale nigdy nie pastwił się nad ludzkimi dziećmi. No może raz zrobił kuku Nene, ale wzięła nad nim górę samcza natura, więc wiadomo jak to bywa.
Po opuszczeniu Ponurego dworu, w którym zamieszkuje sobie obecnie Omitsu, wampir udał się na małą przejażdżkę po parku. Alkohol jeszcze w nim tkwił, więc wolał się przewietrzyć i otrzeźwieć, nim wsiądzie ponownie za kółko. A wieczór był taki przyjemny. Zaparkował więc gdzieś w okolicach parku i ruszył na spacerek. Nie wędrował zbyt długo, gdy wyczuł najpierw zwariowane myśli Nene, potem jej zapach, a na samym końcu dostrzegł tę małą, dziecięcą posturę w towarzystwie dwójki ludzi. Nie znał ich i znać nie chciał. Chociaż chłopaka kojarzył z Akademii, kiedy jeszcze był tamtejszym nauczycielem. Teraz miał za wiele rzeczy na głowie, aby dodatkowo zajmować się i Akademią. Musiał ją więc porzucić, jak wiele ze swoich kobiet.
Oparł się plecami o jakieś drzewo, wciskając łapy w kieszenie. Przez jakiś czas tak stał i przysłuchiwał się niby od niechcenia całej tej rozmowie, po czym wkroczył na scenę jak to miał w zwyczaju!
- Już wiem, czemu mnie uszy piekły. Obgadywałaś mnie! No ładnie, ładnie.
Powiedział podchodząc do dziewczyny, wziął na ręce i ruszył w stronę swojego samochodu. Gdyby nie wziął Nene na ręce, to pewnie zaczęłaby się awanturować, wyrywać, krzyczeć. Choć pewnie teraz i tak to robi, nie byłaby przecież sobą. Jednak trzymając ją w taki sposób, miał pewność, ze mu się nie wyrwie.
- Chcesz watę cukrową? Lody? Wycieczkę do lunaparku (kij, że jest zimna i wieje kurewsko zimny wiatr)? Proszę bardzo.
I wsadził ją do samochodu, zasiadając na miejscu kierowcy. Zapytał się dokąd nasza panna chce się wybrać, po czym po prostu ją tam zabrał! A teraz poproszę medal dla najlepszego ojca na świecie!

[zt + Nene]

_________________
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sty 20, 2013 12:16 pm

Cóż za dziwny młody mężczyzna. Czy to z całowaniem mówił serio czy w żartach. Oburzona łowczyni wcale nie miała zamiaru tego roztrząsać. W najbardziej odpowiednim momencie zjawił się ktoś, kto zabrał podlotka. I w końcu zapadła upragniona cisza. Poskładana do kupy komórka wskazywała, że jeszcze chwile a Cyjan spóźni się. Od kiedy pamięta była bardzo punktualna i nie mogła zawieźć własnej siebie z powodu jakiegoś niewychowanego dzieciaka.
Proszę, tutaj masz mój numer. Zrobisz z nim co chcesz.
Wręczyła facetowi, którego imienia nawet nie znała niewielką karteczkę z rzędem cyfr. Po tym niezaplanowanym czynie poszła przed siebie. Niekiedy lepiej odejść w mało odpowiednim momencie. Mamy wtedy pewność, że pozostawiamy po sobie intrygującą atmosferę i mnóstwo niedopowiedzeń. To jest ciekawe.
ZT
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 25, 2013 9:43 pm

Zboczone myśli powróciły. W głowie białowłose zaczęły pojawiać się perwersyjne wizje, w których Nene i nieznajoma rudowłosa grały pierwsze skrzypce. Oczywiście w umyśle chłopaka były nieco bardziej skąpo ubrane i aż nadto przyjacielskie względem siebie. Miejsce również było inne - słitaśny pokój z dużym, okrągłym łóżkiem, na którym rezydowały i w dość jasny sposób dawały znać o sympatii względem siebie. Gdyby tylko Kouga mógł to sobie jakoś nagrać, by w samotności to oglądać w wolnych chwilach. Ewentualnie by to pokazał tymże dziewczyną żeby wiedziały, jakże ładnie do siebie pasują. Nawet nie pomyślał, że mógłby mieć przez coś takiego kłopoty. Przecież chciał tylko pokazać im coś wspaniałego!
Szybko wrócił na ziemię, gdy dziewczyna zaczęła się go kurczowo trzymać. Ależ się białowłosemu ciepło na sercu zrobiło, kiedy coś tak słodkiego samo się do niego kleiło! Uśmiechnął się szeroko i pogładził koleżankę po główce. Chyba Nene chciała przekabacić neutralną stronę - Lorda - na swoją stronę, żeby rudowłosa miała większą opozycję. Niestety Kouga, jako amator większości dziewcząt mimo, że dostał chorej chęci wytulania Lelki prawie na śmierć, musiał trzymać się swoich zasad. Nawet dźganie w bok nie pomagało dziewczynce, bawiąc chłopaka i wymuszając na nim nieznaczne zgięcia. Jeszcze trochę i uzna, że o wiele lepiej będzie uderzać do młodszych pannic, żeby nie tyle szukać sobie drugiej połówki, co mieć straszną frajdę ze wspólnej zabawy.
To co dobre szybko się kończy - sentencja urzeczywistniła się na oczach Lorda, gdy znikąd pojawił się nieznajomy mężczyzna. Białowłosy zeskanował przybysza wzrokiem, mając jednak na twarzy dalej pogodny uśmiech. Samiec-rywal? Kouga był zbyt koleżeński, żeby tak spojrzeć na nieznajomego. Ze zdziwieniem jednak patrzył, jak ten jegomość zabiera Nene i odchodzi. Było tak fajnie i nagle stało się tak nijako.
- No cóż... - mruknął z uśmiechem bohater, stając w pozycji akimbo - To chyba ułatwia całą sprawę, prawda?
Ostatnie słowa wypowiedział po zwróceniu się do rudowłosej. Wtedy też dostał kolejny cios, z jednej strony pozytywny, z drugiej negatywny. Przedstawicielka płci pięknej, mimo braku jakiejś twórczej rozmowy z Lordem, z własnej woli wręczyła mu swój numer telefonu. Wielka szkoda, że potem szybko się zwinęła, zostawiając białowłosego samemu sobie. Ten odprowadził kobietę wzrokiem, po czym spojrzał na otrzymany kawałek papieru. Szybko wstukał go do telefonu, a kartkę schował do kieszeni. Potem wystarczyło wyruszyć dalej w Świat, w inne miejsce, do innych ludzi. Przybycie tutaj uznał za...bardzo udane!

[z/t]
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1021-damon#12000
Zarejestrował/a : 03/05/2013
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Maj 28, 2013 9:17 pm

Damon razem z Katariną pojawił się wprost na mostku. Nie był pewny jak człowiek poczuję się po teleportacji, bo do tej pory teleportował się tylko z wampirami. Zapewne będzie miała jakieś mdłości, ale miał nadzieję, że nie straci przytomności, bo to było by dość kłopotliwe. Wampir przykucnął po czym usiadł sadzając Kat na ziemi jeśli nie zemdlała, a jeśli tak to delikatnie ją położył. Sam przeciągnął się i usiadł wygodnie na brzegu mostka tak, że jego nogi zwisały w stronę wody. Przeciągnął ręką po włosach i potargał je jeszcze bardziej niż były przed chwilą.
Milczał przez chwilę wpatrując się z zamyśleniem w wodę. Jego oczy przybrały już zwykły kolor, ale nadal nie zaspokoił głodu. Wybrał to miejsce, bo było późno i o tej godzinie nie spodziewał się spotkać śmiałków spacerujących nad wodą. Po za tym miał nadzieję, że Kat się spodoba.
- Jak widzisz nie wszystkie wampiry są takie złe. - zerknął w stronę dziewczyny obserwując z zaciekawieniem jej reakcje.
- Zapewne zastanawiasz się różyczko czemu Cię tu przyprowadziłem... - rzekł jeszcze i znów umilkł.

_________________
Powrót do góry Go down
Katarina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t999-katarina-michaelis#11103
Zarejestrował/a : 21/04/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Maj 28, 2013 9:52 pm

To było dla niej dość nowe doświadczenie. Byłoby fajnie, gdyby nie powikłania po teleportacji. Kiedy Damon ją odstawił na ziemię ta tylko przykucnęła łapiąc się za głowę. Przez chwilę przed oczami zrobiło się jej ciemno, a głowa bolała ją tak bardzo jakby dostała migreny. Ten stan trwał jeszcze przez kilka sekund, aż ciemność ustąpiła, tak samo jak ból głowy. Katarina podniosła głowę i rozejrzała się po okolicy. Rzeka, dużo roślinności i mały mostek. Zapewne za dnia byłoby tutaj pięknie, ale...usłyszała te pięknie grające świerszcze w trawie co brzmiały jak prawdziwa muzyka. Po chwili jednak wstała i wolnym krokiem podeszła do wampira po czym usiadła obok niego i spojrzała na księżyc, który rzucał na nich srebrną poświatę. Oboje milczeli, a Katarina wsłuchiwała się dalej w tą muzykę jednak po chwili to wszystko przerwał Damon.
- Te co ja znam są bezlitosne z chęcią mordu. Zabiły mi matkę na moich oczach, a to - tutaj przerwała odwracając się do niego przodem i pokazując na bliznę nad lewym okiem. - Pamiątka po tamtej nocy - dokończyła rzucając wzrok na taflę rzeki. Nawet nie sądziła, że mu opowie o swojej matce. nawet jej ukochany o tym nie wiedział, chociaż chyba mu wspominała. Rzeczywiście było tutaj pięknie, ale ona preferowała plażę nad może ewentualnie jeziora. Z przemyśleń znów wyrwał ją głos chłopaka. No właśnie, co od niej chciał? Pewnie musiała się odwdzięczyć za ratunek. Tak szczerze mówiąc to nie uciekłaby tym facetom, gdyż trzymali ją zbyt mocno. Stwierdziła, że korona jej z głowy nie spadnie jak się jakoś odwdzięczy.
- Pewnie chcesz, żebym się odwdzięczyła - mówiąc to odgarnęła część włosów z lewej strony na prawą odsłaniając swoją delikatną szyję. Przybliżyła się do wampira i spojrzała na niego. - Będziesz pierwszym. Śmiało, tylko nie wypij całej - dodała po chwili, wzięła jego dłoń i położyła na swoim ramieniu, domyślała się, że musi jakoś ją przytrzymać, aby było mu łatwiej się posilić. Zresztą widziała, że jest głodny, no może nie o tyle widziała co czuła i sądziła, że długo się nie powstrzyma tak więc to była jedynie kwestia czasu.

_________________
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1021-damon#12000
Zarejestrował/a : 03/05/2013
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Maj 29, 2013 10:58 am

Obserwowanie natury już go znudziło, ale wyczekał aż Kat przejdą zawroty głowy i usiądzie koło niego. Gdy usłyszał jej wyznanie zrozumiał dlaczego dziewczyna jest taka nieufna do obcych, a także skąd wie o istnieniu jego rasy.
Sam często zabijał, zazwyczaj dla rozrywki lub z głodu, a czasem po prostu ze złości na cokolwiek. Zazwyczaj jego ofiarami były kobiety, napatoczali się też zazdrośni mężczyźni i dzieciaki. Podejrzewał, że za zabicie matki Kat mógł odpowiadać jakiś z członków jego rodziny, w końcu była naprawdę wielka i w większości nieprzewidywalnie zabójcza.
Miał wielką ochotę zapytać jak wyglądali mordercy jej matki jakby to co mu wyznała było nazwyklejszą rzeczą na świecie, ale na szczęście w porę ugryzł się w język ze skruszoną miną. Był na tyle inteligentny by zrozumieć jak mało rozważne było to pytanie.
Spojrzał na jej blizne. I tak włąśnie rodzą się łowcy, gdy jakieś głupie wampiry zostawią przy życiu świadka masakry na jego bliskich. Nie żałował tak jednak do końca, że Kat żyła w końcu mimo iż był wampirem nie wydawała się aż tak bardzo zaślepiona nienawiścią do jego rasy. A tacy ludzie mu odpowiadali.
Wyciągnął rękę i odgonił z twarzy dziewczyny kosmych czerwonych włosów.
- Taka jest nasza natura. Tylko niektórzy potrafią nad nią zapanować. Gdybym do nich nie należał zapewne byś już nie żyła. - powiedział przenosząc wzrok na chwilę na wodę. Więcej nie zamierzał komentować tego tematu, nie był zbyt przyjemny dla dziewczyny, a on sam nie chciał posunąć się za daleko jeśli pragnął zdobyć choć trochę jego zaufania.
- Odwdzięczyła...? - znów spojrzał na nią zaskoczony, a na widok osłoniętej szyji od razu wrócił głód. Oj tak miał na to cholerną ochotę. Jego oczy znów świeciły, a wszystko w jego posturze mówiło jak bardzo pragnie zatopić kły w jej kruchej szyjce.
Gdy się zbliżyła i położyła sama jego dłoń przesunął ją niżej jak kochanek przytulający swą partnerkę. Ich twarzę były teraz naprawdę blisko. Czuł jej zapach tak intensywnie, że wszystko w nim szalało. Wręcz wrzał od środka z niecierpliwości. Jednak nie chciał jej zabić dlatego powstrzymywał rosnący temperament.
Pochylił głowę jeszcze bardziej, jego ustach znalazły się przy uchu. Zamiast do szyji najpierwsz wyszeptał cicho.
- Będę delikatny, nie obawiaj się. - wyszeptał wsłuchując się w biecie serca dziewczyny i wręcz czując tętniące w niej pokłady krwi.
Pocałował ją. Delikatnie, wpierw w ucho po czym zszedł niżej całując jej szyje. Jedną rękę oparł jej na plecach zaś drogą przytrzymał odchyloną głowę.
Mogła teraz poczuć jego język na swojej szyji, gdy wybierał dobre miejsce do wbicie kłów.
Starając się by zrobić jak najmniejszą krzywdę dziewczynie wbił zęby w jej szyje. Nie było to do końca tak delikatne jak pragnął, ale nie mógł się powstrzymać. Słodka krew spłyneła mu do przełyku i zaczął pić łapczywie. Trwało to dłuższą chwilę nim oderwał się od niej.
Obawiał się, że mógł trochę przesadzić. Wyratł krew cieknącą mu po ustach i przytrzymał Katarine w ramionach gdyby czasem miała omdleć.

_________________
Powrót do góry Go down
Katarina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t999-katarina-michaelis#11103
Zarejestrował/a : 21/04/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Maj 31, 2013 10:07 pm

Dziewczyna obawiała się, że wampir może jej nie posłuchać i zrobić to tak jak z każdym innym człowiekiem. Ostro wbić kły i łapczywie wypijać krew, ale okazało się, że on całkowicie ją zaskoczył. Naprawdę wczuł się w swoją rolę, można iż rzec, że dość przesadnie. Kiedy musnął jej ucho, po ciele Katy przeszły ciarki, tak ucho było jej czułym miejscem, które sprawiało, że się dość nakręcała. A potem zszedł na szyję, czuła, że jeszcze chwila i przebije jej delikatną skórę. Zamknęła oczy, gdyż sądziła, że to może pomoże złagodzić ból. Dalej nie mogła uwierzyć w to, że daje wampirowi swoją krew do picia. Poczuła dość silne ukłucie, ale nawet nie jęknęła z bólu. Chciała być twarda, na szczęście ból nie trwał zbyt długo, ale trzeba przyznać, że było to dziwne uczucie. Trudne do opisania, ale dało się znieść bez problemu. Pił dość długo, czerwonowłosa zaczęła się zastanawiać jak długo to potrwa i czy nie za długo to już trwa. Bała się, że ten się zagalopuje i wypije z niej całą krew, ale na szczęście powstrzymał się. Po tym wszystkim czuła się dziwnie, spojrzała na jego twarz i te całe usta we krwi. Jej krwi. Próbowała wstać, ale czuła się tak jak po teleportowaniu tutaj. Kręciło jej się w głowie i miała mroczki przed oczami. Myślała, że zaraz upadnie, ale Damon w ostateczności chwycił ją i trzymał w swoich ramionach. Może i była osłabiona, ale czuła się bezpiecznie. Podniosła swoją dłoń i delikatnie przejechała mu nią po jego policzku,ale już po chwili opuściła ją.
- Z jednej strony ciesze się, że mnie nie zabiłeś. A więc co teraz masz zamiar zrobić? - zapytałabym po chwili słabym głosem i zamknęła oczy licząc na to, że w ten sposób szybciej dojdzie do siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1021-damon#12000
Zarejestrował/a : 03/05/2013
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Cze 01, 2013 8:42 am

Uśmiechnął się, gdy dotknęła dłonią jego policzka. Dziwny gest, w końcu w pewnym sensie bronił jej a teraz sam był jej oprawcą. Katarina jednak nie wyglądała jakby czuła się przez niego skrzywdzona. Tym lepiej, wampir doszedł do wniosku, że nadszedł najlepszy moment by przedstawić to co sobie wymyślił.
- Za chwilę pownno zrobić Ci się lepiej, ale najpierw mam dla Ciebie propozycje. - rzekł chcą zabrzmieć zagadkowo i zainteesować dziewczynę.
Zaspokoił całkowicie swoje pragnienie i dopisywał mu wspaniały humorek. Ale zrozumiał, że teraz budzi się w nim morderca i jeśli szybko nie załatwi tego co ma do załatwienia z Katariną może się zrobić nieciekawe. Zabawnę, że wampir najczęściej tracił kontrole nad własnym zachowaniem gdy był najedzony.
Musząc się więc spieszyć nie czekać aż Kat coś odpowie.
- Chciałbym Ci zaproponować byś została moją służką. I nie mam na myśli gosposi domowej... choć on też by mi się przydałą. - westchnął jakby tęsknie i kontynuował. - W każdym razie był bym Twoim opiekunem. Nie pozwoliłbym Cię nikomu skrzywdzić i miałabyś we mnie oparcie. W zamian od czasu do czasu mogłabyś mi pomagać w sposób taki jak dziś.
Zastanawiał się czy jeśli dziewczyna odmówi to ją zabije... naprawdę szkodaby było gdyby odmówiła. Bardzo szkoda. Ale wampir nie należał do osób, które długo wspominają swoje ofiary.
Uśmiechnął się delikatnie.
- Więc jak będzie różyczko?

_________________
Powrót do góry Go down
Katarina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t999-katarina-michaelis#11103
Zarejestrował/a : 21/04/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Cze 02, 2013 5:30 pm

Otworzyła oczy i spojrzała w jego twarz pół przytomnym wzrokiem. Tak słabo się czuła, że miała teraz ochotę pójść do swojego domu i położyć się na łóżku. Miała nadzieję, że to zaraz jej przejdzie. Wtedy do jej uszu doszły słowa ów wampira. Co takiego chciał jej zaproponować? Może, żeby została jego prywatną spiżarnią? Słuchała go spokojnie i nawet nie śmiała przerwać. Służka? Jakoś nie wyobrażała sobie siebie w fartuszku, chyba, że mu chodziło o jakieś erotyczne przebrania. A to zboczeniec, chociaż znając ją to pewnie by się zgodziła z tego względu, że odmowa raczej skończyłaby się dla niej śmiercią, a ona chciała jeszcze pożyć na tym świecie. A do tego zapewniałby jej ochronę, to jak mieć własnego ochroniarza. Cóż miała dwie opcje, zgodzić się i żyć, albo odmówić i zginać bo patrząc na wyraz jego twarzy to on odmowy nie brał pod uwagę. Na chwilę zapadła cisza, a Katarina zastanawiała się nad jego propozycją. Cóż, chyba nie miała innego wyjścia.
- Dobrze, wchodzę w to - odpowiedziała po chwili i chciała spróbować usiąść, ale ciało odmawiało jej posłuszeństwa. Damon chyba będzie musiał ją jakoś do tego przyzwyczaić.

_________________
Powrót do góry Go down
Damon

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1021-damon#12000
Zarejestrował/a : 03/05/2013
Liczba postów : 31


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Cze 06, 2013 10:46 am

Czekał cierpliwie aż ona przemyśli jego słowa. A niestety wampir do cierpliwych nie należał i już zaczynał się delikatnie irytować ciszą, gdy wreszcie Kat odezwała się.
A więc się zgodziła, czyli nie było by to teraz dobre jeśli by ją zabił, a miał wielką ochotę by kogoś zabić.
To będzie musiało poczekać, może jak skończy z Kat pójdzie odwiedzić swą siostrzyczkę? W końcu tak nie ładnie go ostatnio zostawiła. Teraz jednak trzeba było jeszcze wymyślić jakąś przysięgę, która połączy go i jego nową służkę. Cóż Damonowi brakło weny do jakieś wielkiej przemowy więc rzekł tylko.
- Dobrze, w takim razie. W takim razie ja Damon, który swego nazwiska niegdy nie może zapamiętać przysięgam, że będę chronił istotę ludzką Katarinę przed niebezpieczeństwami w jakie się ów różyczka wpakuje. - uśmiechnął się i przytrzymał po czym lekko pokręcił głową by nie próbowała już siadać. - Za to od Ciebie droga Katarino wymagam byś przysięgła mi wierność i służbę, także w postaci oddowania niekiedy swej krwi.
Umilkł i czekał aż teraz dziewczyna przysięgnie, a gdy to zrobiła wstał i wziął ją w swe ramiona.
- A teraz moja droga gdzie chciałabyś się udać? Twój ochroniarz bezpiecznie Cię oprowadzi, gdyż musisz odpocząć i odzyskać siły. - stwierdził.
Z początku pomyślał o teleportacji, ale jeśli wybierze miejsce, którego nie zna będzie musiał to zrobić bardziej tradycyjnym sposobem. Ciekawę czy poruszała się już kiedyś z wampirzą prędkością? Jeśli nie będzie mogła się przekonać jakie to przyjemne.

_________________
Powrót do góry Go down
Katarina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t999-katarina-michaelis#11103
Zarejestrował/a : 21/04/2013
Liczba postów : 73


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Cze 09, 2013 8:19 pm

A więc teraz czekała ich przysięga tak? Dziewczyna bardzo nie lubiła obiecywać, ani przysięgać, gdyż każdy kto ją znał to wiedział iż ona zawsze, ale to zawsze dotrzymuje danego słowa. Może dlatego tak, rzadko komuś coś obiecuje. Być może. Spojrzała na niego i cierpliwie wysłuchała co ma do powiedzenia, o tak miała teraz ochronę w postaci wampira krwi czystej B, a żeby tego było mało to dodajmy do tego łowcę wampirów. Narazie lepszego życia nie mogła mieć no, chyba, że Damon byłby krwi szlachetnej, ale narzekać nie może. Kiedy wampir skończył mówić, ona wstała, oczywiście sama by nie ustała na nogach gdyby nie białowłosy. Szybko ułożyła w myślach zdanie, które ma wypowiedzieć po czym wzięła głębszy wdech.
- Ja Katarina Michaelis, przysięgam, że ten oto wampir Damon od teraz staje się moim panem. Przysięgam mu wieczną służbę, wierność i oddanie - powiedziała, oczywiście mówiąc "oddanie" miała tu też na myśli oddawanie mu swojej krwi zawsze kiedy tego będzie potrzebował. No cóż, to chyba tyle, a liczyła na jakieś nadprzyrodzone efekty i zjawiska w postaci błyskawic. Chyba jednak naoglądała się zbyt dużo filmów. Po chwili poczuła jak chłopak znów bierze ją na ręce. Najwidoczniej spodobało mu się to. Tak czy inaczej objęła go rękami za szyję, aby było mu lepiej nią nieść.
- Cóż pomyślmy, chciałabym się udać do domu i tam trochę odpocząć. To będzie w tamtą stronę - odezwała się wskazując w jakimś kierunku. Dziewczyna mieszkała na osiedlu domków jednorodzinnych, które tak szczerze mówiąc nie znajdowały się w centrum miasta, raczej gdzieś na obrzeżasz, ale mimo wszystko na lokalizację narzekać nie mogła. Znowu się teleportują? oby nie bo nie chciała przypadkiem zemdleć i narobić mu dodatkowego kłopotu.

Katarina razem z wampirem zniknęli z danej lokacji

_________________


Ostatnio zmieniony przez Katarina dnia Nie Paź 20, 2013 2:37 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 26, 2013 7:16 pm

Po całej tej wizycie w szpitalu postanowiła nie wracać do domu - bo po co? Dokąd? Nie widziała sensu, a poza tym, ten cały szpital przyprawił ją o ochotę na spacer. Nie była tam długo, lecz jednak było, a dziewczyna strasznie nie lubiła takich miejsc - nigdy ich nie potrzebowała przez prawie całe swoje życie, więc nie widziała sensu, aby się tam znaleźć w takiej chwili, szczególnie, że nic się jej nie stało. zatrzymali ją na dzień, czy tam dwa, może nawet więcej - straciła rachubę. Jedynie ją oglądali, badali, nic nie powiedzieli, przepisali coś tymi swoimi nieczytelnymi literkami, które można spokojnie nazwać bazgrołami i wypuścili w siną dal, aby sobie już teraz radziła sama.
W każdym bądź razie w taki i też ten sposób znalazła się w parku - dokładnie na mostku znajdującym się nad rzeczką. Przyglądała się tafli wody, rozkoszując się świeżym zapachem natury, nie mogąc się nacieszyć, że znów jest na wolności.
Przy okazji zaczęła się nad wszystkim zastanawiać - nad Spadesem, nad Frikiem, nad jej dalszym życiem i... I miała pustkę w głowie. To wszystko było tak skomplikowane, że aż trudne do uwierzenia, że aż tak można być zagubionym we własnych myślach. Postanowiła, że pozostawi swój los upływowi czasu, jaki będzie się ciągnął przez jeszcze wiele pięknych lat - miejmy taką nadzieję, że tak będzie.
Właśnie... Gdzie jest Frik? Trochę się nie widzieli, nie posiadali żadnego kontaktu między sobą. Cisza, jaka między nimi nastała, była jednak niepokojąca. Może o niej zapomniał? Może bez słowa postanowił iść dalszym torem życia i znalazł sobie nową kobietę, wywalając jej wszystkie rzeczy, jaki u niego zostawiła, przed drzwi bądź do kosza? Czy może czeka, aż się znów zobaczą i wszystko będzie takie jak kiedyś? Wiele pytań, wiele możliwości, na które i tak nie miała pewności. Na razie nie chciała sobie więcej tym zaprzątać umysłu, był jeszcze czas na takie rzeczy. Napawajmy się otaczającą naturą!

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 26, 2013 9:26 pm

Sms od Megumi sprawił Frikowi nie mało uczuć, które zmieszały się jak w blenderze... Z jednej strony to zachwyt. Odezwała się dziewczyna, którą obdarzył prawdziwym uczuciem. Odezwała się po sporym kawale czasu. Facet szukał ją i wydzwaniał, ale telefon był głuchy. Pisanie SMS'ów było bezcelowe skoro nie odbierała. Po takim czasie mógł tylko jedno zrobić. Skupić się na czymś na co miał wpływ. Dlatego też uczucia się jakby zmieniły, a serce Frika znów stało się twarde. Po przeczytaniu jednak takiej wiadomości... Coś w to serce uderzyło od środka. Z jednej nerwy, bo zapierdzielał do parku mniej więcej tak jak pojechał po Isabellę, gdy zauważył, że coś nie gra. Z drugiej zaś niewiedza. Miał tyle pytań... Co ona robiła, gdzie była? Na co przede wszystkim teraz liczyła?
Frik dojechał na miejsce. Wyskoczył z auta jak poparzony i stanął przy masce auta. Wziął kilka głębokich wdechów i narzucił sobie spokój. Następnie udał się do parku, na mostek.
Z daleka rozpoznał Meg. Nie zmieniła się w ogóle. Pamiętał ją taką jaka była teraz... Jej rzeczy nadal były w jego mieszkaniu. Nie było tego dużo w końcu. Przecież miała tam tak na prawdę tylko swój łuk... Zawsze jednak coś.
Łowca okuty w zbroję z zarzuconym na ramiona płaszczem stanął przed mostkiem i... stał. Nie bardzo wiedział co powinien zrobić. Żadne nauki agenta nie przygotowują na prawdziwe uczucia. Ich się po prostu oszukać nie da żadną maską obojętności...
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Wrz 26, 2013 9:57 pm

Tak, zdawała sobie sprawę z tego, że napisanie smsa w obecnym czasie, po tak długim milczeniu było trochę chorym pomysłem, ale spróbować, zawsze warto, prawda? Była ciekawa, czy w ogóle przyjdzie do parku, aby się z nią zobaczyć. Jeśli tak, to znaczy, że na prawdę była dla niego ważna, zaś jeśli nie - wiadomo, że taki związek nigdy nie miał sensu.
Stała tyłem do takiego jakby wejścia do parku, oparta o balustradę mostka, przyglądając się chmurom na niebie. Były pochmurne, lecz nie było aż tak strasznie, jeśli idzie o pogodę. Boże, czy ona nie ma o czym innym myśleć, tylko o takich rzeczach, kiedy to własnie czeka na swojego ukochanego? Najwidoczniej tylko to przychodziło jej do głowy, była skołowana, przestraszona jego ogólną reakcją, jeśli się kiedykolwiek zobaczą - czy to dzisiaj, czy to jutro, albo w innym dniu. Najbardziej się jednak bała tego, że ją zignoruje, że nie przyjdzie, nie zobaczy się z nią, nie porozmawia. Że podda się bez walki. Ona chyba miała zamiar ją podjąć, skoro odważyła się poinformować o swoim dalszym istnieniu.
Usłyszała miły dla ucha warkot silnika tuż przy ulicy, jaka znajdowała się koło parku. Warkot ucichł, a dziewczyna odwróciła się w tamtą stronę, rozglądając się po miejscu. Miała nadzieję, że to będzie Frik. I nie, nie pomyliła się, to był on. Widziała jak idzie powoli w kierunku mostka, w jej kierunku. Uśmiechnęła się słabo, bo nawet nie była pewna, czy on przybył tutaj w pozytywnych intencjach. Mogła jedynie liczyć, że nie dostanie reprymendy i oskarżeń z jego strony, a właśnie zrozumienie i pocieszenie - tego jej w tym momencie było najbardziej potrzeba.
Stanął niedaleko, przyglądając się jej, co ona również robiła. Nic się nie zmienił - na pewno nie z wyglądu. Ciągle był tym samym Frikiem z śnieżnobiałymi włosami. Nie wiedziała też co powiedzieć w zaistniałej sytuacji - wszystko to było takie trudne do opowiedzenia, że aż słów było brak.
Postanowiła się ruszyć, zbliżając się do mężczyzny, jednak nie na bardzo bliską odległość. Była ona dopuszczalna, by mogli dalej sobie spokojnie patrzeć w oczy.
- Cześć. - przywitała się niepewnym głosem. Jej oczy również ukazywały niepewność. Cała się trzęsła, choć nie było tego aż tak bardzo widać, wręcz prawie w ogóle.
- Nawet nie wiem co mogłabym Ci powiedzieć w tym momencie, wszystko jest takie trudne... - zaczęła coś bezsensownego klepać swoimi ustami co jej tylko ślina na język przyniosła, obawiając się dalej jego zachowania. Mógł przecież stać się w tej chwili nieobliczalny i powiedzieć jej parę słów na ten temat, by potem odejść bez jakiegokolwiek pożegnania.
- Trochę dziwnie to wszystko się potoczyło, ale... to nie z mojej winy. Może i brzmi to trochę dziwnie, lecz... To jednak prawda... - odparła, starając się o czymkolwiek go poinformować. Dobrze wiedziała, ze posiadał wiele pytań, - zupełnie jak i ona - na które pragnął znać odpowiedzi. Tylko najgorsze było to, że nie umiała tego racjonalnie i zrozumiale wyjaśnić, a przez co prawdopodobnie potraktuje ją niepoważnie.
- Zacznę od początku... - wolała mieć już to wszystko za sobą, tak było najlepiej, najprościej i bez zbędnych zagadek. - Będąc na spacerze, gdy wracałam z koncertu zespołu, jaki był... Jakiś czas temu, zostałam... Zaatakowana. Na pewno to był wampir, jednak nie widziałam twarzy, nie miałam czasu ani nawet odwagi, aby na tą osobę spojrzeć. Miałam... Dziwne wizje, coś musiało mi się stać chyba w głowę, albo wykorzystał jedną ze swoich umiejętności. W każdym razie wszystko to było czymś okropnym, nie wiem, czy nie gorsze od jakiegoś koszmaru sennego. - ciągnęła dalej. Coraz to lepiej jej szło opowiadanie całej tej historii. - Widziałam jak zostałam otoczona przez wilki, czułam się bezradna i praktycznie rzecz mówiąc naga, bo mnie świdrowały wzrokiem. O mało co, a doprowadziłyby mnie do obłędu, do teraz pamiętam ten pazerny, paskudny, wiecznie głodny wzrok tych bestii. Potem już tylko widziałam siebie, jak zostaję zagryziona przez te wszystkie wilki, zjedzona. Jak pozostają po mnie tylko nędzne resztki. - dokończyła pierwszą część opowiadania, przełykając ślinę, a jej oczy stały się szkliste. Zwróciła w innym kierunku spojrzenie, aby nie mógł tego zobaczyć.
- Dalej nie wiem co się ze mną działo, gdyż trafiłam do szpitala. Obudziłam się dopiero tam, gdzie dostałam serię pytań oraz badań. Jak tylko wyszłam stamtąd od razu Ci napisałam wiadomość, bo wiem, że się o mnie martwiłeś. - westchnęła ciężko po powiedzeniu do końca tego, co się przydarzyło brązowowłosej.
- Przepraszam, że nie dałam Ci żadnego, jakiegokolwiek znaku, że jeszcze żyję, czy coś takiego. Powinnam była już to zrobić, gdy się przebudziłam w szpitalu, ale nawet nie wiedziałam gdzie się znajduje mój telefon. Na prawdę Cię przepraszam... - mówiła głosem, z którego łatwo można było wyczuć rozpacz, załamanie. Odwróciła się całkiem do niego tyłem, aby nawet nie spojrzał na jej twarz, bo się po prostu wstydziła. Wiadome jest, ze praktycznie rzecz biorąc nie miała czego, ale nikomu jeszcze nie pokazywała, że płacze, Frik jest pierwszym, który tego doświadcza - łez Megumi.

_________________


Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Wrz 27, 2013 10:49 pm

Wiele można było powiedzieć, wiele mógł zrobić Frik. Nie zrobił jednak nic. Na początku...
Na jej powitanie po prostu zacisnął bardziej usta, ponieważ cisnęły mu się na prawdę niefajnie słowa na temat jej postępowania i pewnie skończyłoby się wojną na wielką skalę, gdyby nie jej dalsze wytłumaczenia.
Zaraz chwila. Zaatakował ją wampir? Z jednej strony chciał wiedzieć o tym jak najwięcej. Z drugiej strony liczył też na działanie Meg. Może zechce jednak być łowcą po tym wszystkim? Już przecież jedną uczennicę miał.
Dalsze wypowiedzi, kolejne fale uczuć przepływały przez Frika, jakby łowca brnął pod prąd mocnego nurtu. Gdyby dał się porwać to wybuchłby być może bezradnym płaczem. Na pewno trochę mu się przydały umiejętności agenta. Ale mimo wszystko nawet cała wiedza nie mogła zatuszować całego jego odczuwania jej słów.
Opis śmierci... Nie robił jakiegoś większego wrażenia na agencie. Zrozumiał jednak, że dla Meg mogło być to straszne przeżycie. Chyba pierwszy raz znalazła się tak blisko 'śmierci'. To nie mogło być po prostu ani trochę miłe. Frik za to nie pamiętał kiedy pierwszy raz nawet malutki błąd mógł przypłacić życiem. Już niemalże się do tego przyzwyczaił.
Ale w tej sprawie też wracał do tego, że powinien być jednak sam. Nie martwił się o siebie. Martwił się za to o Meg i Isabellę. Czemu nic nie jest tak proste, aby nie było potrzeby się angażowania?
Meg może nie wiedziała, ale po jej zniknięciu Frik mimo wszystko uległ zmianie w swoim nastawieniu. Uznał bowiem, że już nie chce mieć do czynienia ze związkami powyżej przyjaźni, a i ta była wystarczająco niebezpieczna.
Po wszystkich słowach zapadła cisza przerywana szlochem. Michael zrobił kilka głębszych wdechów, aby opanować swoje emocje. Objął dziewczynę rękami i lekko uściskał.
-No już. Nie płacz. Już jest wszystko w porządku...-Nie było wcale, ale starał się pocieszyć dziewczynę. Myśli, że od tak wróci i już? Pomimo prawdziwego szczęścia z jej powrotu, nie będzie jej łatwo znów dotrzeć do mężczyzny. Nie tym razem.
Frik nie miał jednak zamiaru traktować jej ozięble. Po prostu niech nie liczy, że znów będzie wyznawał jej miłość od tak! Jego serce zakuło się w stal, którą sam się okrywał. Pukanie nic tu nie da. Postara się, to będzie nagroda. Jak to w życiu bywa-Nic za darmo.
Rzeczy Meg, a tak na prawdę tylko jedna rzecz... Jej łuk... spoczywał w jego apartamencie. I tylko to miał od niej. Frik poza tym nie wiedział, że to jej pierwsze łzy pokazywane wobec innych. Już wcześniej uznawał dziewczynę na miękką pod pewnymi względami. Przecież też się nie znali wcześniej jakoś świetnie i długo. I tak po prostu pewnego dnia zaginęła. Burzliwa miłość minęła tak szybko wręcz jak się zaczęła. A więc co teraz? Spróbuje odbudować zaufanie łowcy, który powiedział jej wiele o sobie i zdradził jej nawet największe sekrety życia...? Czy pójdzie na łatwiznę. Pożyje sobie w dobrych stosunkach z Frikiem i poszuka sobie kogoś innego. Kogoś kto nie ma nic wspólnego z łowcami i wampirami...?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   

Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 13Idź do strony : Previous  1, 2, 3, ... 11, 12, 13  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: