IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Kwi 17, 2016 9:41 pm

Słońce zachodziło, a dla Jacoba to raczej nie był pocieszający moment. Mimo iż starał się przed zachodem słońca być w domu, to tym razem spotkanie z kolegami po szkole mu się przedłużyło. Nawet nie zorientował się, że tak szybko czas mu uciekł. Rok szkolny dopiero co się zaczął a już na dzień dobry dostanie od ojca lub matki kazanie. Zdążyć na jakiś autobus powinien. Do wioski nie ma problemu z dostaniem się, gorzej tylko jeżeli będzie zbyt późno. Rodzice za bardzo się martwili o jego i Chizuru bezpieczeństwo, kiedy byli poza domem. Co poniekąd, denerwowało chłopaka.
Jacob ubrany był w granatowy mundurek szkolny, spodnie i garnitur w stylu gakuran. Nie była to Akademia Cross, co od razu można było zauważyć, ale Akademia Shutoku. Nie było jednak żadnej plakietki z napisem szkoły na jego rękawach. Przez ramię miał przewieszoną czarną torbę, w której miał książki, podręczniki, piórnik i inne potrzeby szkolne.
Pożegnawszy się z kolegami, szedł alejką, mając ręce schowane w kieszeni spodni. Kierował się bardziej ku wyjściowi z parku, aby trafić na przystanek, gdzie autobus zawiózłby do do wioski. Nie spieszyło mu się specjalnie wracać do domu, kiedy wiedział że rodzice zaczęli na siebie "szczekać". Poszło podobno o znalezionego Dyrektora Crossa. Był jeden warunek, by nikomu o tym nie mówić. Więc Jacob milczał.
W oddali dostrzegł siedzącą dziewczynę na ławce, najwyraźniej coś rysującą. Tak skojarzył po bloku, który mógł wyglądać na rysownik. Akurat w tym momencie wszedł na mostek, by przejść na drugą stronę, co kierowało go niemal wprost na nią. Szedł marszcząc lekko brwi, mając dziwne wrażenie, że to wampirzyca. Ludzie normalnie nie posiadają, szkarłatnych oczu. Póki nic podejrzanego nie robiła, nie widział powodu by ją zaczepiać.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Kwi 19, 2016 3:38 pm

Wieczory były naprawdę bardzo zdradliwą porą dla ludzi. Wampiry czaiły się w ciemnościach i odbierały życia ludziom dla zaspokojenia własnego pragnienia. Manabi do takich zdecydowanie nie należała, stawiała na tabletki które znacznie ją osłabiały. Stała się podatna o wiele bardziej na różne czynniki niż inne wampiry.
W oddali wyczuła chłopca, jakoś w jej wieku. Poruszyła nozdrzami zerkając automatycznie w tamtą stronę, jednak nie miała złych intencji. Mimo że bardzo ją to kusiło to potrafiła nad sobą panować. Kiedy szedł w jej stronę spoglądała na jego twarz. Taak, jej oczy były naprawdę zdradliwe. Szkarłat u innych wampirów pojawiał się tylko kiedy poczuły unoszący się w powietrzu zapach krwi. Ona natomiast tka się już urodziła. Powinna nosić jakieś soczewki, ale zamiast tego wmawia wszystkim ludziom że jej szkarłatne tęczówki są właśnie nimi.
Patrząc tak na chłopaka podniosła delikatnie rękę i zaczesała włosy za ucho. Nie była pewna jak chłopak może zareagować na zaczepkę. W końcu jednak zacisnęła usta i się odezwała.
- Piękny wieczór, prawda? - powiedziała, kontynuując szkicowanie. Nie była pewna czy zostanie zignorowana ale.. potrzebowała po prostu kontaktu z kimkolwiek.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Kwi 19, 2016 3:54 pm

Nie tyle co zdradliwą, ale i niebezpieczną. Nic dziwnego, że o tej porze w parku, nie było prawie żadnej żywej duszy. A jego koledzy zapewne z biegiem opuścili park. Nie byłoby dla nich źle, gdyby się spotkali gdzieś na mieście, wśród ludzi. Parki ostatnio stały się zbyt cichymi miejscami. Po ujawnieniu istnienia rasy wampirzej, ludzie coraz częściej zamykają się w domach i ze strachem wracają do domu późną porą. Ulga przychodzi w momencie, kiedy myślą, że są w domu, w bezpiecznym miejscu.
Jacob zmierzał w jej stronę, ponieważ tak kierowała ścieżka przez mostek. A ona w tym momencie widocznie rysowała. Nie sądził, że ona zechce się do niego odezwać. Oboje są dla siebie obcy, a on nauczony przez ojca, potrafił odróżnić człowieka od wampira.
Słysząc zaś pytanie, przystanął na pół kroku, kiedy zamierzał skręcić alejką w kierunku miasta. Spojrzał na jasnowłosą, po czym rozejrzał się po okolicy, jakby nie bardzo wiedział, czy pytanie to było do niego skierowane.
- Mówisz do mnie?
Zapytał, jakby udawał idiotę. Dodatkowo poważniej spojrzał w jej kierunku i wyrazem pytającym. Wolał zachowywać ostrożność, zwłaszcza że teraz jest sam na sam z wampirem.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Kwi 19, 2016 4:10 pm

Nie mniej jednak nie wszystkie wampiry były paskudnymi krwiożerczymi bestiami, nawet jeśli nazwa ich rasy na to wskazywała. Patrząc na Mańkę, przecież ona jest spokojnym i niewinnym stworzeniem które potrafi się bronić. Mimo że jest bardzo osłabiona to i tak.
Nic dziwnego, że chłopak tak zareagował na jej próbę zagadania. Zagryzła tylko wargę myśląc czy powinna ciągnąć tę rozmowę, czy może powinna udawać że jest chora psychicznie, albo że rozmawia przez telefon mając w uszach słuchawki, he. Spojrzała na niego i się lekko uśmiechnęła.
- Nikogo innego tu nie ma. - zauważyła patrząc znów na niego. Widząc spojrzenie jakim ją darzy machnęła tylko ręką. - Spokojnie nic Ci nie zrobię. - powiedziała uspokajającym tonem. Odłożyła szkicownik na bok i skupiła spojrzenie na nim. Powoli podniosła się z ławki. - Jestem Manabi, a Ty? - zapytała, poprawiając tylko swoją bluzę.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Kwi 19, 2016 4:24 pm

To mogą być nawet pozory, kiedy wampir pokazuje, jaki to miły być potrafi. Może udawać, a potem zaatakować. Ostrożności nigdy za wiele. Jacob najwyraźniej bardzo rzadko napotykał na swojej drodze wampiry, a to obecne spotkanie z nim jest wręcz jeszcze bardziej zaskakujące. Młoda dziewczyna, niemal w jego wieku, zagadała do niego i się uśmiecha. Na dodatek przyznała, że mu nic nie zrobi. Widocznie nie kryje się z tym kim jest. Widać to przecież po jej oczach.
Odwrócił się przodem do niej, ale stojąc nadal przy mostku, który opuścił.
- Widać że nie kryjesz się z tym, kim jesteś.
Zwrócił jej uwagę. Młoda i głupia? Pierwsze co mu na myśl przyszło. Choć z drugiej strony, ona przecież nie ma pojęcia kogo zaczepia. Z kim podjęła się rozmowy.
- Dlaczego miałbym już na powitanie zdradzić Ci swoje imię?
Może i trochę niegrzecznie do tego podszedł, ale jak to mówią: stała czujność! Wolał nie od razu zdradzać jej swoje imię, a już na pewno, nie powiedziałby jej swojego prawdziwego. Pod tym względem uważał się za mistrza kłamstwa, skoro udało mu się nawet ojca oszukać.
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Kwi 21, 2016 11:45 am

Do wampirzycy oraz ludzkiego chłopaka nadchodził kolejny osobnik. Już nie tak przyjaźnie nastawiony co młoda wampirzyca, bowiem ów wampir okazał się bestią. Poziomem E. W dodatku bardzo wygłodzonym poziomem E.
Nie pokazywał się jeszcze jednak, instynktownie zaczaił się w miejscu gdzie światło latarni już nie docierało. Otulony mrokiem, czerwonymi ślepiami przyglądał się parze istot. Manabi jako wampirzyca może wyczuć nadchodzące zagrożenie, tak samo jak Jacob jeśli dobrze się przyjrzy, to dostrzeże w oddali dwa czerwone punkciki co były ślepiami wygłodzonego Zacka Trizgane. Młody chłopak od momentu utraty zainteresowania od strony rodziny oraz zniknięcia przyjaciela, stoczył się na samo dno. Klątwa wampira już całkiem wyniszczyła w nim człowieczeństwo, doprowadzając Zacka do stania się prawdziwą bestią. Zabił już kilkanaście osób, pożywiał się ich krwią, jak i mięsem. Nawet gdyby ktoś dostrzegł chłopaka, ujrzałby umięśnionego mężczyznę w zniszczonym odzieniu. Totalny wrak syna łowcy. Ale tak już bywa, gdy rodzina zapomina o tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy. Zack jej nie otrzymał, zamieniając się w potwora, a nie na nowo w człowieka.
Dlatego teraz czaił się w mroku, czując już jak gęsta ślina spływa po brudnej od krwi twarzy. Jak instynkty szaleją na otrzymanie kolejnej szansy zaczerpnięcia wampirzego lekarstwa, a mianowicie krwi.
Także więc, powoli zaczął się zbliżać, stawiając to bezszelestne kroki. Pora zaspokoić kolejny głód i udać się na spoczynek. Już odwroty nie było.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Kwi 24, 2016 7:02 pm

A tam zaraz pozory. Nawet jak wampir jest miły i nie ma żadnych złych intencji to go mieszają z błotem, taki już ten świat. Jonathan kiedy był jeszcze człowiekiem z Manabi zajadał się słodyczami i nie miał nic przeciwko! No.. nie wiedział w sumie, że dziewczyna jest wampirem ale to nie ważne! Nie miał nic przeciwko temu, no. No ale nic, jeśli chciał zachować dystans to Manabi nie będzie narzekać.
Jeśli chodzi o kolor jej oczu - halo. Przecież można powiedzieć że to są kolorowe soczewki, tak żeby było zabawnie. Ludzie się wtedy jej boją i trzymają dystans czy coś. Jakieś małe kłamstewko by się wymyśliło.
- Podejrzewam że już i tak pomyślałeś swoje, a wmawianie Ci że mam soczewki nie ma sensu.
Mruknęła przeciągając się i nawinęła włosy na palec. Dlaczego głupia? Ona jest bardzo inteligentna. No i nic jej nie grozi skoro nie działa na niekorzyść miasta? Chyba, że łowcy są tak beznadziejni że złapią niczemu winnego wampira i wrzucą do lochu.
- Tak postępują osoby kulturalne, prawda?
Mruknęła najwidoczniej znudzona i pewnie by odpuściła rozmowę z nim gdyby do jej nosa nie doszedł smród jakiegoś mocno popieprzonego wampira. Zacisnęła nieco usta i powoli do niego podeszła. Złapała go za nadgarstek i pociągnęła do siebie. - Siedź cicho. Nie jesteśmy tutaj sami, a ten wampir nie jest kimś z kim przeprowadzisz przyjemną pogawędkę. - mruknęła zachowując czujność. - Aish, jakie kłopotliwe. - zaklęła pod nosem

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Kwi 24, 2016 11:13 pm

Uśmiechnął się lekko, choćby też nawet i cwanie.
- Ostrzegając mnie, że nie zrobisz krzywdy, nie trudno się teraz domyślić. Poza tym, siedzisz sama w parku o późnej porze i nie boisz się. Wyglądasz na niewinną i szczerze, to dziewczyna z taką urodą jak Ty, nie siedziałaby tutaj.
Na filozofanie mu się teraz zabrało, ale to dlatego, że ta zaczęła się tłumaczyć z tymi tęczówkami. Więc powiedział jej tak, jak on myślał. Wiedziała już, że on był świadom istnienia wampirów. Choć, czemu miałby nie wiedzieć, skoro o tym huczało aż w prasie i mediach?
Westchnął, kiedy zwróciła mu uwagę o kulturze. Dodatkowo pokręcił głową. Niech więc jej będzie. Podszedł o dwa kroki bliżej i zamierzał już jej powiedzieć, lecz zmarszczył bardziej brwi i skierował wzrok w kierunku przybyłego - wampira.
Oczy mu się zaraz poszerzyły w szoku, kiedy zobaczył znajomą osobę. Manabi pociągnęła go za rękę, zmuszając chyba do tego, aby usiadł obok. Nie zrobił tego jednak. Pozwolił jej skończyć, ale koniec końców, rękę zabrał i spojrzał na zmierzającego w ich stronę wampira.
- Zack?
Wypowiedział jego imię, przyglądając się mu uważnie. Zauważył w jego oczach obłęd, rządzę krwi. Nie wyglądał na takiego, jakiego znał wcześniej.
- Zack, słyszysz mnie? Albo...
Teraz do Jacoba dotarło, że on w tej chwili przecież nie był świadomy tego co robi. Jego świadomość, człowieczeństwo poszło na drugi plan. Jego ciałem kieruje bestia.
- Cholera...
Zacisnął dłonie w pięści, zmarszczył brwi i zacisnął zęby wpatrując się w Zacka. Szkoda, że ojciec nie dał mu broni palnej. Bo zakazał mu noszenia jej do szkoły. Wspaniale! zerknął na wampirzycę, po czym znów na Zacka.
- Zgaduję, że raczej nie nas ominie... Trzeba go unieszkodliwić. Ale nie zabić.
Miał nadzieję, że wampirzyca go rozumie. W końcu Jacob znał Zacka, a widząc go w tym stanie... Nie wiedział, że wampiryzm nim tak zawładnie. W razie czego, sięgnął do kieszeni po swój składany nóż. Mała rzecz, raczej na niewiele się w tej chwili zda. Bądźmy jednak dobrej myśli. Może Zack jednak go rozpozna? Oby!
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Kwi 29, 2016 9:18 am

Zack także nie wiedział, że wampiryzm pokona jego łowiecką krew i ulegnie całkowicie żądzy krwi. Dla niego teraz liczyło się przetrwanie, zaspokojenie głodu i ucieczka w dalszy krąg mordowania niewinnych. Stary, ponury Zack został odrzucony na bok przez wampirzą bestię jaką się obecnie stał. Zapomniany przez rodzinę, odrzucony... Nie miał obecnie nikogo, kto pomógłby mu chociaż odrobinę ponownie ujrzeć świat oczyma człowieka. Teraz widział dwie ofiary, mające zaspokoić jego głód.
Rzucił się do ataku, skoro oboje go zdążyli już zauważyć oraz wyczuć. Jacob mógł wołać oraz krzyczeć do wampira, lecz ten nawet nie zareaguje. Pierwsze co zrobi, to zaatakuje wampirzycę skoro paliła się najbardziej do obrony. Mimo wszystko Zack jest silnym osobnikiem jeśli chodzi o walkę wręcz. Jeśli w jakikolwiek sposób nie zostanie powstrzymany, kilka kroków przed wampirzycą zatrzyma się i wykona szybki skok na jej osobę, chcąc ją powalić swoim ciężarem. Jako poziom E nie myśli racjonalnie, jedynie kierował się instynktem. Powinno być to zrozumiałe, a przynajmniej dla Jacoba, który już trochę zdążył poznać ponurego, młodego Trizgane.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Kwi 30, 2016 7:55 pm

- Zdziwiłbyś się mój drogi. Są ludzie naprawdę odważni, którzy potrafią się obronić nawet przed wampirem. Poza tym sama Twoja czujność na początku dała mi do zrozumienia że wiesz kim jestem. Po co mam więc się ukrywać? - zapytała uśmiechając się delikatnie. No bo po co miała fałszywie zachowywać się w stosunku do chłopaka? Nie było takiej potrzeby, więc i ukrywać się nie będzie. Po co tu przyszła? Proste - żeby znaleźć sobie kolegę czy koleżankę. Kogoś do kogo pyszczek będzie mogła otworzyć.
Zaklęła pod nosem widząc jak chłopak mimo jej gestu patrzy na wampira. No co za dzieciak no! Oferujesz, mu tu coś w stylu pomocy, czy cholera wie co to jest a ten sam wskakuje do gęby wampira który na niego poluje. Na nią pewnie też ale dziewczyna nie pozwoli wypić swojej czystej krwi komuś niższej rangi. Może i by mogła się nim zaopiekować gdyby zaszła taka potrzeba - bo czemu nie? Przydałby się jej jakiś sługa.
- Nie licz na to, że zareaguje na swoje imię. Nie widzę w nim resztek człowieczeństwa. - mruknęła rozciągając się bo prędzej czy później będzie musiała walczyć z tym człowiekiem. Spojrzała na niego. Unieszkodliwić ale nie zabić? Uśmiechnęła się lekko.
- Nie daję gwarancji, że to się uda... chyba że potraktuje go moim paraliżem. - mruknęła cicho rozmasowując sobie tył szyi. Już po chwili dostrzegła jak wampir się na nią rzuca, spojrzała na niego i przygotowała się do wyskoku w powietrze. Najczęściej tak wyglądały jej ataki, no. Nikt zresztą nie powiedział że jej się to uda. Gdy zbliżył się do niej wystarczająco dziewczyna wyskoczyła w powietrze, zebrała całą swoją moc i poraziła chłopaka dużą ilością elektryczności. Nawet pomimo osłabienia taka ilość jej siły powinna go unieszkodliwić.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Maj 01, 2016 3:41 pm

Jacob przynajmniej próbował przemówić do Zacka, licząc iż może jego ludzka podświadomość, usłyszy jego wołanie. Obudzi się z tego snu i zamkniętego wnętrza umysłu. Niestety nic to nie zmieniało. Wampirzyca jedynie potwierdziła jego najgorsze w tym momencie przypuszczenia. Zack zatracił swoje człowieczeństwo. Jeżeli ojciec stwierdzi, że dla niego nie ma już ratunku, Zacka może czekać śmierć.
- Przynajmniej spróbuj.
Skoro miał towarzystwo wampirzycy, pozwolił jej działać. Miała przecież te swoje wrodzone moce, którymi mogła walić na lewo i prawo. Paraliż bardzo się spodobał Jacobowi, jako pomysł na unieruchomienie Zacka. A żeby nie mieszać się za bardzo w ten pojedynek i pozwolić wampirzycy działać. Jacob cofnął się obserwując całą sytuację. Zachowywał ostrożność, na wypadek zmiany zainteresowania przez Zacka polowaniem na Manabi. W razie czego, wyjął swój nóż z kieszeni, ale jeszcze go nie rozkładał. Czekał, choć mógłby wziąć teraz telefon i przekazać wiadomość ojcu, że trafił na Zacka.
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Maj 07, 2016 9:07 am

Zack zaatakował. Rzucił się najpierw na wampirzycę widząc w niej największe zagrożenie niżeli ludzkim chłopakiem. Jednak bestia nie podpowiadała mu, że silniejszy wampir może zacząć się bronić. Poziom E wyskoczył na nią z zamiarem powalenia, lecz młoda wykonała odpowiedni ruch i sama wyskoczyła, atakując całą mocą elektryczności. Trizgane nie był w stanie tego uniknąć.
Cała wiązka elektryczności uderzyła w niego, powodując iż bestia opadła na ziemię z hukiem. Czuł jak przez jego ciało przechodzi wstrząs, jak mięśnie głupieją. Jednak to był Zack Trizgane. Najbardziej uparty facet pod zasranym słońcem. Zacisnął szpony w pięści i próbował jeszcze wstać, dysząc przy tym głośno. Patrzył spode łba na wampirzycę z czystą nienawiścią oraz niewyobrażalnym głodem. Lecz właśnie dzięki wstrząsowi jaki przetrwał, wybudzony wampir jakby odsunął się, dając nieco siły zakopanemu głęboko ludzkiemu Zackowi.
- J...Jacob...
Mówił z ledwością, wyciągając dłoń w stronę chłopaka. Rozpoznał go na chwilę, bowiem bestia powróciła z hukiem. Wampir zawył przeraźliwie, dalej próbując wstać na porażone nogi. Z trudem, ale dzięki sile chęci przetrwania oraz adrenalinie można zdziałać wiele. Gdy udało mu się powstać, zachwiał się i przybrał postawę mocno zgarbioną. W końcu oberwał mocą, ale to też wewnętrzny wampir go nakręcał. Co dalej? Jacob zareaguje? W końcu w Zacku może z powrotem wybudzić się normalny człowiek.
Wolnym krokiem ruszył w ich kierunku. Znowu.

_________________
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Cze 15, 2016 10:49 am

Słysząc swoje imię ze strony wampira, Jacob od razu zareagował, spoglądając na wyciągniętą rękę młodego Trizgane. Więc jeszcze była nadzieja. Jeżeli go gdzieś zabierze, to może będzie można mu pomóc. Tylko teraz nie bardzo Jacob miał jak powiadomić ojca, skoro musiał być skupiony na walce. Skoro tak miała wyglądać sprawa, wykiwa tego wampira i spróbuje na własną rękę go unieszkodliwić. Rzucił torbę na ziemię, wyjął swój nóż i ruszył wprost na Zacka, sprawnie robiąc unik przed jego atakiem, obracając się pod jego nogami tak, by zjawić za jego plecami. Wtedy też zamiarem było wyprostować się i uderzyć go mocno rękojeścią noża w tył głowy Zacka. Oby się powiodło. Jeżeli tak, będzie mógł wezwać ojca. Czujności jednak nie tracił, gdyby trzeba było raz jeszcze uderzyć wampira.
Powrót do góry Go down
Zack

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1131-zack#16764
Zarejestrował/a : 21/08/2013
Liczba postów : 127


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Cze 18, 2016 7:32 am

Zack otępiony głodem krwi, atakował teraz bez zbędnego przemyślenia, dlatego unik Jacoba sprawdził się, a jego szybkie oraz sprawne działanie, doprowadziło, że chłopak zyskał małą przewagę nad szalonym wampirem. Ten nie zdążył wykonać odwrotu by zahaczyć pazurami o twarz młodego Namikaze, gdyż za chwilę poczuł silne uderzenie w tył głowy. Zack zachwiał się przez moment, po czym opadł na ziemię. Niedawno był porażony prądem, teraz uderzony - wszystko zatem ma swoje skutki. Trizgane na szczęście wszystkich został ogłuszony. Może to już pora aby szukać rozwiązania w sprawie wampiryzmu?

_________________
Powrót do góry Go down
Jacob
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1045-jacob-namikaze#13452
Zarejestrował/a : 18/03/2013
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Lip 09, 2016 3:47 pm

Udało się! Udało się zaskoczyć wampira i uderzyć w tył głowy! Tylko z drugiej strony Jacob nie był z tego aż tak bardzo zadowolony, musząc uderzyć kolegę. Znał Zacka. Razem przecież odbywali jedną z podróży wraz ze swoimi siostrami. Sprawdził jeszcze w upewnieniu, czy faktycznie udało mu się go pozbawić przytomności. Nie reagował na szturchnięcia. Zatem nie czekając, Jacob zadzwonił do ojca i powiedział mu o zaistniałej sytuacji i że znalazł Zacka. Marcus nakazał mu czekać na miejscu i pilnować. W niecałe piętnaście minut, był już na miejscu. Czemu tak szybko? Bowiem był na mieście, to miał po drodze. Obaj zabrali Zacka i odjechali w znane Marcusowi miejsce. Nie mogli co prawda do domu, bo Emma zrobiłaby Marcusowi kolejną awanturę.


[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Sie 09, 2016 8:59 pm

Ile to już było odkąd polowała sobie w ciszy i samotności na jakiegoś człowieka? Wieki! Czas nadrobić stracony czas. Park, miejsce idealne na polowanie. Ile zbłąkanych dusz się tędy kręci, zwłaszcza że jest nieopodal dzielnicy mieszkalnej. Taki skrót przez zarośla z centrum do domu. Zawsze się jakiś smakowity kąsek trafi w tym rejonie. Może Seiyu nie przymierała głodem ale miała ochotę na świeżą, jeszcze ciepłą posokę prosto od dawcy. I dzisiaj postawiła sobie za punkt honoru żeby w końcu napić się swojej ulubionej krwi. A co się będzie szczypać. Już spławiła cztery osoby, bo nie pasowała jej grupa. Westchnęła czekając na kolejną porcję krwi do spróbowania. Trochę już się nasiedziała na drewnianej poręczy mostka, wpatrując się w bezchmurne, obsypane gwiazdami niebo. Aż nagle poczuła delikatną woń krwi. Nie byle jakiej! Zaciągnęła się bardziej zamykając ametystowe ślepka i westchnęła rozmarzona. - Oh taaak.. ten zapach.. to zdecydowanie.. - wymruczała otwierając ślepka i zerkając w stronę z której czuła przyjemny zapach zbliżającego się posiłku. Założyła nóżkę na nóżkę obnażając nieco bardziej udo przy rozcięciu sukni. Zamruczała wypatrując idącego w jej stronę ścieżką typa. Po chwili i on ją zauważył zatrzymując się przy krawędzi drewnianego mostku. - No proszę, proszę.. cóż porabia panienka sama o tej porze w takim miejscu..? - powiedział nie kryjąc zadowolenia i podchodząc do niej bez wahania. Gdy był tuż przy niej, zsunęła się z poręczy stając jeszcze bliżej niego i ujęła go za nadgarstek skaleczonej dłoni. - Poluję.. - zachichotała rozbawiona i delikatnie uniosła jego dłoń do swojej twarzy. Fioletowe ślepka utkwiły w czerwieni, miał zdarte kostki. Musiał komuś przyłożyć mocno i naciąć sobie przy tym lekko skórę. Zapach krwi mącił jej zmysły. Zbliżyła jego dłoń do swojej twarzy i delikatnie języczkiem zlizała odrobinkę jego krwi. Eksplozja smaku! Poczuła jak robi jej się gorąco. To było to, jego krew była wyśmienita. Całą noc czekała na ten smak. - No no.. może chcesz coś innego polizać.. - syknął bezczelnie, przyglądając się jak blondynka delikatnie sunie języczkiem po jego dłoni. Spojrzenie utkwił w walorach kobiety, dziw brał że się nie zraził widokiem zlizującej krew samicy. Gdyby tylko wiedział że stanie się jej posiłkiem już za chwilę. Ametystowe ślepia przeniosły się na twarz mężczyzny i zuchwały uśmieszek wymalował się na jej ustach. - Czemu nie..? - wymruczała kładąc dłonie na jego torsie i unosząc się na paluszkach powoli zbliżała się do jego twarzy. Oj zaraz zatopi ostre, długie kły w jego szyjce i wyssie do cna swoją ofiarę. Bo kto jej zabroni?
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Sie 09, 2016 9:48 pm

Facet miał sporo w czubie dlatego nie zauważył że ktoś za nim idzie cały czas. Vergil nie śpieszył się, wiedział że nie może zabić gościa przy ludziach. Czemu od razu zabić? Mężczyzna nie zastanawiał się nad tym ale to Legion, spragniony mordu podszeptywał mu to cały czas. A Vergil nie widział powodu by mu się sprzeciwiać. W końcu tamtego go uderzy tak? To trzeba oddać z nawiązką.
W końcu w podążaniu za swoją ofiarą trafił nad mostek na którym wielkolud się zatrzymał by porozmawiać z jakąś laską. Po zapachu wyczuł wampira, więc ta raczej przeszkadzać mu nie będzie, a oprócz ich trójki w pobliżu nie było żywej duszy.
Więc jeśli nie teraz, to lepszej okazji nie będzie, bo widać wampirzyca także zaczęła ostrzyć sobie żabki na jego ofiarę. On nie potrzebował w tym momencie krwi, ale przemocy.
Akurat mężczyzna stał tyłem do niego więc będzie to proste i bez stresowe. A co do kobiety, to ma ją gdzieś. Jak się zacznie burzyć to też oberwie, a co. W końcu my, to Legion.
Gdy widać było że atmosfera się zagęści, z oczu Vergila wypłynęła czarna substancja i objęła jego ciało wprawiając w ruch czarnego, demonicznego rycerza.
link
Ziemia zaczęła lekko drgać gdy się poruszył, a potem zaczął biec. Wbiegła na mostek i jednym susem dopadł do pary która miała zaraz zacząć kolację. Brutalnym chwytem złapał człowieka jedna ręką za głowę, a drugą za szyję.
- Odpłacam się. - warknął, po czym po prostu oderwał mu głowę jednym pociągnięciem.
Po chwili na wampirzycę trysnęła duża ilość krwi z szyi jej przygotowanej kolacji, a ona mogła zobaczyć jak Vergil wykonuje rzut kulą do rzeki.
Powrót do góry Go down
Seiyushi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1864-seiyushi-hayamiri#39048
Zarejestrował/a : 28/05/2015
Liczba postów : 180


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 15, 2016 7:45 pm

Ile czekała na ten moment, typ miał dokładnie taką grupę krwi jaką uwielbiała. Taką na jaką polowała cały wieczór! Ale jej dobiegająca końca cierpliwość została wynagrodzona. Tego potrzebowała, jedno liźnięcie aby się upewnić że to jest to czego chciała. Eksplozja smaku krwi w jej ustach mówiła jedno. Strzał w dziesiątkę maleńka! Oczy błyszczały, źrenice się powiększyły, przyjemny dreszcz przebiegł ją wzdłuż kręgosłupa aż do bioder. Tyle wygrać dzisiejszego wieczoru! Jej usta były tak blisko jego szyi że słyszała szumiącą w żyłach krew. Zapach ulatniający się z małej ranki na dłoni mącił jej w głowie. Jak zahipnotyzowana rozwarła usteczka przy skórze mężczyzny, długie ostre kiełki się wysunęły, gotowe aby przebić się przez cienką warstwę wprost do słodkiej ambrozji. Wyczuła zapach wampira w pobliżu, ale ten doskonale wiedział że Seiyu będzie się zaraz posilać. To oczywiste że się nie będzie wpierdalał w do jej talerza. A przynajmniej tego była pewna. W chwili gdy jej zmysły zarejestrowały szarżę w stronę pomostu, wyrwał ją z zamysłu. Dostrzegła opatulonego zbroją typa sięgającego ręką w stronę jej ofiary. Pochwycenie człowieka za głowę sprawiło że niemalże od razu odskoczyła w tył. Teraz w pozycji kucającej widziała jak Vergil brutalnie odrywa głowę od reszty tułowia. To była chwila, jego ofiara nie zdołała zarejestrować tego co go czeka aż już było po wszystkim. Z szyi trysnęło sporo krwi, ochlapując Seiyu w procesie opadania na drewniany mostek na którym się znajdowała. Nawet nie mrugnęła podczas tej sceny. Poczuła ciepłą posokę na twarzy, rękach i sukience. Paluszki obu dłoni drgnęły z niedowierzania. Widziała jak wampir cisnął głową typa do rzeki i spojrzała na leżące martwe zwłoki bardzo szybko się wykrwawiające. Może Abaddon by się rzucił do trupa i zacząłby zlizywać posokę jak kot mleko z wylanej misji... ale przecież ona taka nie była! Aż jej żyłka zaczęła pulsować na skroni. Wkurw na maksa! Całe ciało zaczęło drżeć, oczywiście nie ze strachu. Powoli się podniosła z opuszczoną głową. Kosmki jasnej grzywki opadały w taki sposób na jej oczka że nie sposób było można jej spojrzeć teraz w oczy. - Ty mała przebrzydła, żałosna namiastko wampira.. - powiedziała z wyczuwalną pogardą w głosie. Uniosła głowę w górę wwiercając się szkarłatnej barwy ślepiami w zamaskowaną twarz chłopaka. - Czy ty kurwa wiesz coś ty narobił gówniarzu?! - wysyczała obnażając przed nim swoje kły. - Skoro Twój właściciel cię nie nauczył zasad jakie panują w tym świecie.. to z przyjemnością zrobię to za niego.. - syknęła idąc w jego stronę. Poruszała się z gracją, uniosła rękę na wysokości piersi i poruszyła palcami. Woda w jeziorze po jej lewej stronie zabulgotała i gwałtownym ruchem dłoni w przód zmusiła spory strumień lodowatej cieczy do ataku na ciało Vergila. Mierzyła korpus i cisnęła strumieniem na tyle mocno aby uderzył w stojące za jego plecami nieopodal mostku pień drzewa. Oczywiście wściekłość to jedno, Seiyu byłą gotowa na zrobienie ewentualnego uniku, odskoczy zapewne w górę czy też w tył. W zależności jak ten będzie chciał ją zaatakować.
Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Sie 15, 2016 8:22 pm

Ambrozja. W momencie w którym Vergil oderwał głowę człowieka czuł tylko tą emocję. Legion posilał się tą chwilą w całej swej okazałości. Nie potrzebował zlizywać krwi czy jeść ciała człowieka, by się posilać. Zapach śmierci był wystarczający, a on go chłonął. Spoglądał przez chwilę na martwe ciało i tylko uśmiechał się pod maską. Sam nie wiedział czy w tym momencie był Vergilem czy może Legionem? A może połączeniem tych obu?
Z chwili zadumy wyrwała go wampirzyca o której przez chwilę zapomniał. Syczała na niego i warczała. No tak, przecież wampir wyższej krwi, a on zabrał jej ofiarę. W sumie, to miał w dupie jej wściekłość.
Stanął naprzeciw niej i czekał aż ta się wyładuje. Kobiety, wściekają się o jakieś pierdoły które nie są ważne. W końcu facet nie był podpisany.
Podczas gdy ona kontynuowała przemowę ten obrócił się do niej i przyjrzał się dokładniej. Miała całkiem niezłe ciałko, ale mało która wampirzyca jest brzydka. Widać charakterek ma po szlachetnych.
- Posilam się śmiercią i strachem kobieto. - rzekł dudniącym głosem zza hełmu, a oczy mu rozbłysły mocniej czerwienią. - Nie chcesz mieć we mnie wroga... Możesz sobie być wyższej klasy wampirem, ale... Czy masz moc by mi cokolwiek zrobić?
W tym momencie uniosła rękę i woda z rzeki uniosła się jakby na jej wezwanie. Rycerz nie ruszył się z miejsca, tylko obserwował. Nagle silny strumień uderzył w zbroję Vergila z taką intensywnością, że jej własna woda pewnie zasłoniła jej widok na niego. Mogła jednak usłyszeć przez łoskot wody, śmiech.
Woda przesunęła Vergila może z metr do tyłu,  dopóki ten nie zaparł się nogami. gdyby nie to, to pewnie by poleciał dalej.
- Hahahahah... tylko na to stać wampirzycę wyższej klasy? Jestem zawiedziony. - Nagle znów zerwał się do biegu ruszając na nią pełną prędkością. - Twoje ataki nie działają na tą zbroję szmato!
Stanął przed nią patrząc na nią z góry po czym wyprowadził kopnięcie o sile kilkuset kilogramów prosto w jej brzuch. Mimo wszystko refleks mógł mieć większy niż ona. W końcu noszenie takiej zbroi wymagało od użytkownika poświęcenia wiele czasu na ćwiczenia. Chyba że ona była lekkoatletką czy również spędzała wiele godzin na treningach.
- Skoro już zaczęłaś to zabaw mnie trochę dłużej mała loli! - krzyknął rozbawiony.
Nagle mostek pod jego stopami zaczął pękać i ten z wielkim pluskiem wpadł do wody która poniosła go dalej.

z/t
Powrót do góry Go down
Nessie
Nessie
Nessie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2583-yami-shizuo#54747 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 26/04/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 26, 2017 2:39 am

Nasza Shizuo.. tuż po przybyciu do tego miasta jedyne co zrobiła to okropny burdel w swoim pokoju. Nie należała do dziewczyn które chętnie po sobie sprzątały. Rozpieszczona przez mamusie, tatusia którzy pozostawili jej calutki spadek. Lepiej być nie może? Ho-ho! Ależ może. Wystarczy swoje geny rozprowadzić po całym kraju, ha! Dziewuszysko na samą myśl było bardzo podekscytowane. Dlatego zaraz po tym jak przekopała całe trzy walizki szukając czegoś do ubrania, poszła wziąć długą, przyjemną kąpiel, później spędziła kolejne dwie godziny na wyszykowaniu swojego zacnego tyłka do wyjścia. Plan na dziś? Poderwać kogoś lub coś! Gdy była gotowa poprawiła włosy i ruszyła na miasto.
Nocna pora.. była nudna. Nikogo nie było ciekawego.. Dlatego w pewnym momencie dziewuszysko poszło do parku, gdzie przysiadło sobie na jednej z ławek na mostku. Pociągnęła nosem i wyciągnęła z torby dużą torebkę z rurką, przez którą zaraz zaczęła pić. Krew wysokiej jakości, przynajmniej tak powiedział lokaj Luigi. Kiwnęła głową. Przynajmniej dużo tego zapakował. Poradzi sobie jakoś, nom! Gdzie tu jest jakiś niczego sobie facet, no.. - pomyślała, rozglądając się uważnie.

_________________

Głos ll #ffffcc
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 26, 2017 8:48 pm

Błysk światła w odległym miejscu przy rzece i postać, która niemalże spadła z nieba na życzenie obecnej tutaj nic nieświadomej rozpieszczonej badaczki i poszukiwaczki mocnych wrażeń, tak teoretycznie, precyzując to postać wyłoniła się właśnie z tego blasku światła, prosto z zamku w to miejsce, portale są zajebiste. Widok Zaffira torturującego małą dziewczynkę, był nie tyle co straszny, co po prostu nieprzyejmny, Azrael nie czuł żadnego strachu przed wynaturzeniem, bardziej to dziwne, niekomfortowe uczucie, podobne do tego gdy wujek łapie Cię za tyłek przy stole wigilijnym, mówiąc, żebyś nie mówiła nic swoim rodzicom. Nieważne, było minęło. Wampir zaciągnął się powietrzem, chociaż niewiadomo po co, może po prostu nie lubił zapachu zamku, a wizyty u Hiro zawsze były trochę nieswoje, ale zaraz, nie był tutaj sam, jego błyszczące w mroku żółte, złowrogie ślepia skierowały się na mostek, jego uśmiech od razu powiększył się na bardzo szeroki, a dwa białe kły błysnęły niczym ostrze, odbijające światło księżyca. Co do jego aparycji, to poza dziwnie pojawiąjacym się psychopatą, to jego ubranie zostawiało wiele do życzenia, nie bardzo przykładał wage do swojego wyglądu, skoro był tylko egzekutorem, niczym więcej niż piekielnym ogarem na łańcuchu białowłosego diabła. Jego rękawy były podciągnięte, kaptur zaciągnięty na połowę głowy. Wsunął ręce w kieszenie i ruszył w stronę mostku, cholera wie co trzymał w kieszeniach, nóż? Przeważnie trzyma tam nóż, ale czego się można było spodziewać po nim, prawda? Przyśpieszył mocno kroku, chcąc zakończyć tą farsę jak najszybciej, na począku wziął ją za człowieka, więc naturalnie, chciał ją zamordować i ukryć ciało, aby Hiro nigdy się nie dowiedział, ale jego otępienie przez pobyt w zamku minęło dosyć szybko, niczym pies tropiący wyłapał zapach nieumarłej, a więc zatrzymał się na progu mostku i przekrzywił głowę, co było bardzo niepokojące to jego ślepia, brakowało mu całkowicie źrenic, chociaż jego uśmiech był nadmiar uprzejmy, ale Ci co uśmiechają się najszerzej, mają najbardziej popierdolone plany.
-Nazwisko.. - burknął w jej stronę, w jego głowie była zakodowana liczba poszukiwanych wampirów, wraz z ich nazwiskami, teraz tylko czekać na odpowiedź, od której będzie zależało, czy tak naprawdę się będą mogli spotkać na dłużej niż jedno pchnięcie zimną stalą.
Powrót do góry Go down
Nessie
Nessie
Nessie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2583-yami-shizuo#54747 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 26/04/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 26, 2017 10:34 pm

Dziewczyna siedziała znudzona, wpatrzona to w niebo, to w opustoszałe korony drzew, pozbawionych liści. Zima to nie była jej ulubiona pora roku. Trzeba się ciepło ubierać a to jest męczące. Lepsze jest połowiczne chodzenie w negliżu niż grube kurtki i szaliki. Tylko czekać aż na niebie wysoko zabłyśnie słońce, a razem ze słońcem pojawią się liście, kwiaty i tak dalej. Wiosna to najpiękniejsza pora roku - tego właśnie zdania była. Wpatrywała się w błękitne, gwieździste niebo tylko poprawiając szalik, nasuwając go bardziej na twarz. Czuła, że marznie.. cholera jasna. Jednak takie klimaty nie były dla niej, ale spójrzmy prawdzie w oczy. Nie przyjechała tu bo chciała. Została do tego zmuszona. Wszystko przez to, że ojczulkowi zachciało się rżnąć jedną ze swoich pracownic. Matka też kogoś na boku miała.. Pff, niech później nigdy od niej nie oczekuje, że będzie grzeczną żonką.
- Tęsknię za Szwecją. - burknęła rzucając beznamiętne spojrzenie na dwójkę zakochańców, którzy  właśnie opuścili szczęśliwi park. Jak mogli tak bezkarnie chodzić po ulicach miasta? Słyszała, że wieści o wampirach szybko się rozeszły.  Pokręciła głową zastanawiając się czy powinna tamtej dwójce ubarwić życie, czy zostawić ich w spokoju kiedy to podszedł do niej jakiś mężczyzna - dosyć wysoki choć niewiele wyższy od niej. Jakieś.. 180-185 centymetrów. Ciągnąc przez rurkę krew wlepiła swoje fiołkowe ślepia w twarz mężczyzny. Był nawet przystojny. Od początku jej celem było poderwanie kogoś i ewentualny seks jeśli nadarzy się taka okazja. Pomyślała chwilę słysząc jego słowa i mlasnęła.
Przełknęła to co akurat miała w ustach i tylko westchnęła. - Cóż to za bezpośredniość? - zapytała przyklejając na twarz jeden ze swoich firmowych uśmiechów. Przeczesała palcami włosy. - Wątpię być mnie znał, dopiero co zjawiłam się w tym mieście, a jeśli chcesz mnie poznać to.. Shizuo jestem. - przedstawiła się mrugając powiekami uwodzicielsko, bo któż by się oparł jej urokowi osobistemu? No nikt. Była wręcz pewna, że ulegnie jej nawet nieznajomy który w tym momencie ją zaczepił nie biorąc pod uwagę jego zamiarów. W razie gdyby coś, bardzo dyskretnie przybrała pozę która będzie dobra do ucieczki, huh. - A Ty to kto? - zapytała
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 26, 2017 11:47 pm

Wzrok Azraela zatrzymał się całkowicie na kobiecie, raczej nie był typem, który czeka na wszystko do trzeciej randki, po prostu brał co mu się podobało, ale znowu Papcio Hiro zacząłby robić problemy, a ostatnie co chciał to ściągać na siebie uwagę, będzie trzeba utrzymać zabawki w kieszeni, a prawdziwą broń, tam gdzie jej miejsce, prawda? No nic, po prostu jakby całkowicie nie zainteresowany zrobił krok do przodu, ale jego głowa zostawała nieruchomo wpatrzona w kobietę, nie ruszył szyją nawet o milimetr gdy przechodził obok, w pewnym momencie postanowił zatrzymać się tuż obok, jednakże z drugiej strony, znów zaprezentował jeden ze swoich uśmiechów, mówiących raczej o bardzo pokrętnej osobowości. Przez chwilę jakby przetwarzał słowa wypowiedziane przez dziewczynę w swojej zepsutej do ostatniego kawałeczka głowie, oho chyba zaświeciła mu się pewna lampka, światło zielone, na szczęście każdego, kto znajdował się w jego pobliżu.
-Shizuo huh... Nie znam Cię, to dobrze.. bardzo dobrze. - Nie można powiedzieć, że nie zwracał uwagi na każdy ten gest, po prostu robił bardzo dobrą robotę próbując na nie, nie reagować. Gdyby jego kariera potoczyła się w złym kierunku jako socjopata na usługach silnych i potężnych tego miasta, trzymających je razem to mógłby zostać aktorem, prawda? Podszedł więc bliżej, mało tego, postawił nogę na ławce na której siedziała, a następnie nachylił swoje plecy, tak aby na udzie położyć oba łokcie, zrównać swoją twarz z jej i oblizał końcem języka swój kieł, tak, bardzo widocznie, zdecydowanie to zaprezentował, jakby był z nich dumny.
-Ja? Sprzątam, to jedyne co powinnaś na razie wiedzieć. - w jego głosie zabrzmiała nutka, jakby podjął tą całą grę, jak na starego wampira, bardzo łatwo dawał się ponieść swojej własnej arogancji i bardzo chętnie pogrywał sobie z innymi, zobaczymy jak to wyjdzie w tej chwili.
-Może i chce, może i nie, mały wilczku. Uważasz się za interesującą? Podobnie jak z najszerszym uśmiechem, cała Twoja otoczka, to tylko pozór, więc, powiedz mi, chce, czy nie? - przesunął jeden z pionków, w swojej niekończącej się szachowej grze, gdzie ich spotkanie było kolejną rozgrywką, jego wzrok ślepi bez źrenic nie opuszczał jej twarzy, towarzyszył jej w każdej chwili, on nawet nie mrugał, to chyba logiczne, że z tym gościem było coś nie tak, czyż nie? Miał plan na dalsze działanie, teraz to tylko kwestia jak to zakończy, znowu jedno z pytań, które bardzo mocno kształtowało dalsze losy tego spotkania, alternatywą zawsze było skończenie na przesłuchaniu, lub dwa metry pod ziemią, albo szczęśliwe zakończenie, przynajmniej na chwilę.
Powrót do góry Go down
Nessie
Nessie
Nessie
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2583-yami-shizuo#54747 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 26/04/2016
Liczba postów : 33


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 27, 2017 5:03 pm

Kiedy ktoś jest ograniczony, to życie jest takie nieprzyjemne, prawda? No bo spójrzcie na taką gówniarę. Aktualnie jej papa z mamą załatwiają sprawy w Szwecji, natomiast sama Yami sobie żyje razem ze służącymi i pozwala na tak wiele.. normalnie nie mogłaby sobie na to pozwolić. Musiałaby grzecznie słuchać wszystkiego co do niej powiedzą i zachować pełną kulturę, coby nie zhańbić imienia Shizuo. Dlatego też to wyjście - żeby zaszaleć. Nie miała zamiaru się ograniczać i zamierza pójść na całość. Czy to z nim, czy to z innym. Nie widzę przyszłości tej dziewczyny u boku jednego mężczyzny, chyba, że ten ją wytresuje odpowiednio i zmusi do wierności. Była graczem w kobiecym wydaniu.
- Dobrze, powiadasz? - powtórzyła za nim prostując się zaraz. Najwidoczniej żadna z jej uwodzicielski gestów na mężczyznę nie działała, aczkolwiek ona nie zamierzała sobie odpuścić.  Ach, jaka szkoda, że zimową porą dziewczyna nie może kuso się ubrać. To załatwiłoby połowę sprawy. Ciężkie życie, bardzo. Dziewczyna wyrzuciła pustą torebkę do śmietnika, oblizała usta z pozostałych na nich kropel czerwonej cieczy, natomiast ze swojego plecaczka wyciągnęła następną torebeczkę. - Chcesz? - zapytała, z delikatnym uśmiechem. Już w momencie gdy się zbliżał wyczuła wampira, ale też nie wiedziała jak bardzo się do niej zbliży, a nawet, że zacznie z nią rozmawiać.
- Ach, sprzątasz.. - mruknęła bez entuzjazmu. Też taki facet musiał się jej trafić.. który sprząta. Opróżnia śmietniki czy może jest płatnym zabójcą skoro pytał o nazwisko? Nie zaprzątała sobie swojej ślicznej główki tak nieważnym szczególe. A może jednak ważnym? Mimo wszystko to miło z kimś porozmawiać, więc nie spławi wampira tylko z powodu jego zawodu.
- Ach, dałam się zdemaskować? - zapytała zaczesując czarne włosy za ucho. - Ale.. to może nawet lepiej. - powiedziała cicho zbliżając twarz jeszcze bardziej do jego twarzy. Spojrzała w jego ślepia które w jakimś sensie były nawet bardzo ładne. - Bo poznanie mnie od samiutkiego początku, nie dając się nabrać na pozory.. myślę, że jestem wystarczająco interesująca byś chciał mnie poznać mój drogi. - ściszyła głos do szeptu, bardzo mrukliwego i nawet trochę seksownego. Zaryzykuje, a co. Tak wpatrując się w jego ślepia wzięła do ust słomkę torebki wypełnioną krwią i pociągnęła jeden pełny łyk.
Powrót do góry Go down
Azrael

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2575-azrael-kuroiashita#54660
Zarejestrował/a : 12/05/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Nie Sty 29, 2017 8:33 pm

Ah, a więc tak to miało się rozegrać hm? Dziewczyna na pewno nie wiedziała, w co jeszcze się tutaj wpakowała, ale trzeba przyznać, że po jej ostatnich słowach, nawet zwrócił na nią uwagę. Na jej ofiarę worka z krwią skrzywił lekko usta, przekręcił się o parę stopni, cały czas trzymając jedną z nóg na ławce, a jego uśmiech zastąpił jakiś taki krzywy grymas, jakby nie bardzo był zadowolony i nie wiedział przez chwilę co odpowiedzieć, jednak zaraz jego spojrzenie wróciło całkowicie na kobietę, jego ślepia bez źrenić były wbite w postać kobiety, jednak cholera wie, gdzie on tak naprawdę patrzył, gdy ktoś miał źrenice, było to dużo łatwe do stwierdzenia, prawda?
-Nie lubię odgrzewanego żarcia, a zresztą, gdy żyjesz tak długo jak ja, gustujesz raczej w bardziej wybornych potrawach.. - mówił o krwi wampirów, dla większości wampirów, była ona niezbyt nadająca się do spożycia, a Azrael jako pies gończy i egzekutor ławy garniturów zasiadających w radzie, nauczył się raczej brać inne żarcie, czyniło to z niego lepszego łowcę, przynajmniej tak sobie ubzdurał. Nie był żadnym z nich, ani śmieciarzem, ani zabójcą, to takie oklepane, w tym mieście przynajmniej 3/4 to zabójcy, ten był czymś więcej, no, ale także zostawała jego niepohamowana natura, którą teraz ledwie trzymał na uwięzi. Nie zabierając nogi z ławki pokiwał głową.
-Hm, zrozumiałe. Czy chce, to nie jestem pewien, widocznie się przekonam, mały wilczku, nie? - jego krzywy grymas zamienił się w równie krzywy uśmiech, ale ten typ tak miał, nic na to nie poradzisz. Wyciągnął kościstą łapę w jej stronę, palce jak u trupa, długie i smukłe, jeden z palców zatrzymał się na jej czole, a szpon, nie tak długi, jednak zdecydowanie widoczny nakreślił krzyż, nie na tyle mocno by został jakikolwiek ślad, ale wystarzcająco by poczuła, co on tam rysował. Dlaczego to? Ah, to sięga bardzo daleko do jego braciszka, na wszystkim malował krzyże, czy t o prawdziwe czy nie, po prostu jako zabezpieczenie, odznaczenie swojego, a nie swojego. Dziwnie mówić o przywłaszczeniu, ale to przecież Azrael, oprawca we własnym ciele.
Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: