IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Mostek nad rzeczką

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next
AutorWiadomość
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Lis 16, 2013 2:59 pm

No ona też była raczej tym dobrym wampirem, który nie zabijał ludzi. Raczej tylko lekko ich nadgryzała. Sączyła chwilkę, to co najlepsze i zostawiała. Starała się nie zabijać nikogo. Nie wierzyła w policję, ani w więzienia. Liczyła na to, że kiedyś tym złym osobom los da za swoje. Odpłaci sie jakimś strasznym cierpieniem.
Pokiwała głową, na to wyjaśnienie, że jest takim malarzem od wszystkiego.
- Wszystko? Ściany też? - zapytała i zaśmiała się cicho. A taki żarcik. Przecież wiadomo, że nie był malarzem pokojowym tylko tworzył sztukę. Ale jej się trafiło, jak ślepej kurze ziarno.
- Dopiero od tygodnia? A to rzeczywiście króciutko. Ja jestem nauczycielką w pobliskiej szkole. Wykładam wiedzę o sztuce i architekturze. - powiedziała, z uśmiechem na ustach. Dumna była z tego, że udało jej się iść na studia, zrobić magistra właśnie z tego. Zastanawiała się, aby wrócić do Francji i dokształcić się jeszcze. Może z tytułem doktora, jej nazwisko wyglądało by lepiej.
- Znaczy Myku to twój pseudonim czy prawdziwe imię? Ja mam na imię Minako, miło mi cię poznać. - powiedziała i podała mu rękę w geście przywitania.
Powrót do góry Go down
Myku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1235-myku#21600
Zarejestrował/a : 31/10/2013
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sob Lis 16, 2013 6:24 pm

-heh pseudonim to Myku imię to David hehe. Chyba mnie nie słuchasz co?- Uśmiechnął się do niej ciepło, no cóż nie był zbyt elokwentny więc można by się pogubić w tym wszystkim. Oparł się nie co bliżej dziewczyny i spoglądał w głąb mgły. Można by sobie pomyśleć, iż on będzie chciał ją namalować jednak nie on ma juz jeden taki obraz i juz nie chce mieć drugiego.
-Jeżeli trzeba to pomaluje ściany- Zaśmiał się i spojrzał teraz na nią, on nie skończył żadnej wyższej szkoły a talent miał chyba od kiedy był człowiekiem choć i tego nie pamiętał. Uścisnął dłoń młodej damy, uśmiechając się przy tym.
-No jedyną chyba galerią to moje mieszkanie jest, więc wiesz- dodał szybko po chwili, no to była akurat prawda jego dom chwilowy był galerią jego prac, dlatego pracowali przy nim dwa dni.
-OO to ciekawy zawód masz, w sumie też chciałbym uczyć młodych sztuki jednak brakuje mi nie co doświadczenia z młodzieżą oraz wyższej szkoły...- Powiedział spokojnie, spoglądając znowu w mgłe.
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lis 18, 2013 10:01 pm

- Słucham słucham, bardzo uważnie, tylko chyba trochę się pogubiłam. Zadam w takim razie pytanie, skąd taki pseudonim? Taki orientalny? - zapytała od razu, robiąc zawstydzoną minkę. No pogubiła się w tym co trochę mówił, a nie chciała mówić mu, że coś to niejasno wytłumaczył. Lepiej było zwalić winę na swoją nieuwagę. Gdy David sie przysunął, ona dalej stała w tym samym miejscu, patrząc na wampira z lekko uniesioną do góry głową. Mimo, że on sie pochylał nad nią nadal był od niej wyższy.
- Nie tłumacz się, to moja wina naskoczyłam na ciebie, jakbym była przekonana że chodzisz po tym świecie znacznie dłużej. A wcale, może tak nie jest. - ohh rany, teraz ona zaczynała mówić nie jasno. Zaraz się oboje w tym wszystkim pogubią. Minako miała tam jakieś tytuły, wykształcenie bo poszła na studia z braku pomysłu na swoje życie. Nic ją nie trzymało w Japonii, więc wyjechała do Europy. Wspaniałe lata na studiach spędziła, pojechałaby jeszcze raz. Tylko tym razem może Hiszpania? Włochy?
- Co do doświadczenia z młodzieżą, to jest ciężko. Najgorzej jest z tymi którzy są szlachetni. W praktyce nawet nie powinnam nic im kazać, robić zadań czy notować, ale jestem też ich nauczycielem, więc w jakiś sposób powinni mnie szanować. Choć nie muszą oczywiście. - rany ale potok słów. Co jak David ucieknie od tak wygadanej "nastolatki". Wieczna nastolatka, super tytuł na nowy hollywoodzki film.
Powrót do góry Go down
Myku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1235-myku#21600
Zarejestrował/a : 31/10/2013
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lis 20, 2013 6:22 pm

-Tak po prostu...- Powiedział spokojnie patrząc na otaczającą ich mgłę, gdzieś w jego głosie można było uchwycić smutną nutę. Nie wiedział skąd posiada ten pseudonim i tym bardziej nie mógł go określić. Taka kolej rzeczy, wpierw nie jesteśmy świadomi tego co nas czeka, następnie zaczyna się kara, najpierw 9 miesięcy, później całe ludzkie życie, a dalej to już tylko martwi wiedzą. Bez znaczenia jednak jest to wszystko, bo to my sprawiamy, czy znośna jest to odsiadka, czy też bolesne doznanie zostawiające w nas bliznę na wieki.
-Aj tam nic się nie stało...-Dodał po chwili wysłuchując jej dość obszerny monolog, no tak szlachta miała swe obowiązki i przywileje. Jednak młodzież wyższej krwi była wredna oraz chamska, to było obleśne zachowanie tych durni.
-No to nie ciekawie, ale cóż może kiedyś nauczą się pokory, więc trzeba na to czekać. A my mamy całą wieczność na to...- Powiedział zaraz po niej obserwując mgłę, która zaczyna się rozchodzić.
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Lis 21, 2013 2:27 pm

Taka wymijająca odpowiedź, a może po prostu niewiedza. Może gdy nadawał sobie pseudonim nie myślał o jakiś głębokich wizjach, daleko idących. Tylko po prostu impuls i voila! Mam pseudonim artystyczny.
Nie wypadało chyba pytać ile jesteś wampirem? Kiedy cie zamieniono? Jak sobie z tym radziłeś? Czy zabiłeś wiele osób? To nie były pytania, na które Minako mogłaby sobie pozwolić. Tak na prawdę w ogóle się nie znali, więc nawet jej do głowy nie przyszło, aby spytać. Bo po prostu nie wypada.
- Pokory? Nie chyba nie ma na to szans. Jedyną szansą dla mnie jest zatrudnić się w normalnej szkole i tam uczyć, tylko musiałabym znów kombinować coś w dokumentach. Bo przecież osiemnastki to chodzą jeszcze do szkoły, a nie uczą w nich. - powiedziała z nutką radości w głosie. Nie martwiła się już, że jest wampirem. W końcu do wszystkiego można przywyknąć.
Minako podążyła wzrokiem, tak gdzie patrzył David.
- O pogada robi się mniej horror'owa, może się przejdziemy? - zaproponowała dziewczyna bardzo pewnym głosem. Jak nie to przecież odmówi. Ona mu nie każe. To luźna propozycja jest.
Powrót do góry Go down
Myku

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1235-myku#21600
Zarejestrował/a : 31/10/2013
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Lis 21, 2013 3:21 pm

Świat się zmienia ludzie też mogą się zmienić, wszystko jest przemijające tak jak sztuka, wiedza czy muzyka. Wszystko się zmieniało wokół, z chwili na chwilę, z minuty na minutę i tak dalej. Nie pamięta od kiedy zabija, nic nie pamięta i moze dlatego jest taki nieszczęśliwy na duszy. Dusza a on w ogóle takie coś posiadał? Można tak powiedzieć.
-I tak dalej jestem swojego przekonania, że czas pokaże hehe...- Powiedział spoglądając na nią, on tez nie przejmował się tym kim jest, jedynie przejmował się tym kto go stworzył oraz skąd posiada taką moc. Wampirem był od nie dawna więc świat nie był dla niego stary, nie wiedział tez jak ona długo jest wampirem, bo ten temat na tą rozmowe nie pasuje.
- W sumie, można gdzieś się wybrać... Jakieś propozycje? Bo ja kompletnie tego miasta nie znam hehe...- Spytał miłym tonem głosu oczekując szybkiej i pewnej decyzji z strony dziewczyny
Powrót do góry Go down
Minako
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t726-minako-sakura
Zarejestrował/a : 09/11/2012
Liczba postów : 160


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lis 25, 2013 4:18 pm

No tak może Myku miał rację, może nadejdą keidyś takie czasy w których Szlachetni będą podchodzić do wampirów jej typu z większą uprzejmością? Może na prawdę czas pokaże. Ale jak na razie nie ma co na to liczyć. Zawsze na szkolnym korytarzu będą ją mijać szlachetne dzieciaki patrzące na nią źle. Myśląc o niej źle. Mówią miedzy sobą także źle.
- Miejmy nadzieję, że masz rację. - powiedziała i stała blisko niego. Pogoda robiła się coraz lepsza, złowroga mgła ginęła gdzieś w oddali. Księżyc ładnie świecił, a dziewczynie zaczynało być zimno. Tak to był właśnie ten fenomen. Nie wiedziała czego to było przyczyną, ale marzły jej ręce i odczuwała chłód. Potrafiła nawet się zarumienić, tak to też był fenomen. Była po prostu dziwolągiem wśród wampirzej rasy. Bardziej ludzkim stworzeniem niż wampirzym.
- Zaproponowałabym jakiś bar może albo restaurację. Zależy czy wolisz kulturalnie przy muzyce klasycznej napić się wina czy przy muzyce komercyjnej napić się whisky lub browara? - zapytała jeszcze, aby skierować się w odpowiednią stronę, miejsca do którego mają się wybrać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 23, 2014 2:32 pm

Odpisu długo nie było, więc uznaję, że temat jest wolny...

Śnieg. Zima. Chłód. Głód. Ból. Te odczucia były dobrze znane przez wszystkich bezdomnych, a szczególnie przez tę małą dziewczynkę, która błąkała się samotnie po mieście. Nie znała nawet tego języka, żeby porozumieć się z przechodniami. Zresztą Japonia słynęła z faktu, że ludzie nie przejmują się innymi, nie interweniują, nie interesują się, zupełnie jakby drugi człowiek był powietrzem. Nawet jeśli Lasair podchodziła do jakiejś kobiety pokazując jej na migi, że boli ją brzuch z głodu, ta nawet na nią nie spojrzawszy przeszła od razu na drugą stronę ulicy. Nie miała gdzie spać, bo w przytułku dla bezdomnych nie przyjmą dziecka, które tak naprawdę nie powinno istnieć. Tylko jeden młodzieniec, którego imienia nie znała, czasami przemycał dla niej jakieś jedzenie i pozwalał jej nocować u siebie w domu. Chyba tylko dzięki jego miłosierdziu, dziewczyna wciąż żyła. Lasair jednak wiedziała, że długo nie nacieszy się życiem. Była chora. Cierpiała na jedną z tych śmiertelnych chorób. Ukojenie znajdowała jedynie w ramionach matki. Ciepłych, kojących, bezpiecznych. Ale teraz zdana była wyłącznie na siebie. Nie raz modliła się do Boga chociaż o coś do jedzenia, nie wspominając już o cieplejszym odzieniu, bo to było już stare, przetarte i cuchnące. Ale nic nie otrzymała w zamian. Nawet wyganiano ją z katolickich kościołów, bo była "przybłędą". Nikt nie chciał u siebie takiego dziecka. Była kłopotem, niczym więcej.
Dzisiejszej nocy odczuwała zimno o wiele bardziej. Dłonie drżały, przybrawszy czerwony kolor. Nie mogła nawet poruszać skostniałymi paluszkami, a gdy chciała rozgrzać kończyny, zaczynały ją boleć. Szukając jakiegoś miejsca na nocleg, doszła aż do parku. Była już późna godzina wieczorna, prawdopodobnie zbliżała się północ. Nie miała zegarka, zresztą nawet gdyby go miała, nie potrafiłaby odczytać godziny. Spoglądała w niebo, to ono potrafiło powiedzieć dziewczynie, która jest mniej więcej godzina - nauczyła ją tego matka. Ona także nie miała nigdy przy sobie zegarka.
Lasair przykucnęła na jakiejś ławce, zwijając się w małą, bezbronną kuleczkę. Gdyby miała chociaż rękawiczki na rękach... Złączyła palce i zaczęła w nie dmuchać, by chociaż troszkę rozgrzać obie dłonie. Nagle zaczął ją dławić przeraźliwie silny kaszel. Wyciągnęła swoją poplamioną krwią chusteczkę i zasłoniła nią usta. Kasłała i kasłała, wypluwając co chwila trochę krwi z ust. Nie zdawała sobie sprawy, że mogła zwrócić na siebie uwagę hałasem, jaki zrobiła przez kasłanie. Od tego wszystkiego znów zaczęły ją boleć płuca. Zamknęła oczy i zaczęła nucić sobie irlandzką kołysankę wiejską, jaką niegdyś śpiewała jej mama przed zaśnięciem. Chciała zasnąć. Zasnąć i więcej się nie obudzić. Przestać cierpieć.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 23, 2014 3:28 pm

Zima okazała się wyjątkowo sroga tego roku. Silny mróz okiełznał miasto i dawał we skórę nawet Nieśmiertelnym. Jednym z takich wampirów był Hiro. Mimo braku zagrożenia ze strony choroby, odczuwał chłód. Co prawda, niedawno wypita krew powinna rozgrzać jego członki, zatem szybko zapomni o irytującym chłodzie i stanie się ono łagodne. Poza tym sam ruch sprawiał, że krew krążyły znacznie szybciej do żył i rozbudzała wampira odzianego w biały płaszcz. Włosy rozpuszczone lekko poruszały się pod wpływem wiatru, zasłaniając czasami karmazynowe oczy wampira. Osoba śmiertelna śmiało mogłaby wziąć Hiro za anioła, nie potępięńca. W każdym bądź razie szlachetny przechodził przez park. Rozmyślał nad zorganizowaniem spotkania ustalonego przez Radę. Namówić burmistrza oraz przedstawicieli Cross i Oświaty. Będzie trudno, no ale nie z takimi dawał sobie radę. I kiedy snuł plany, do jego wampirzych uszu doszedł męczący, dziecięcy kaszel, a później ten cieniutki, smutny głosik, który okazywał się kołysanką. Białowłosy przystanął, żeby móc rozejrzeć się za źródłem dźwięku. Źródłem okazała się mała dziewczynka skulona na ławce. Śnieg zdążył już nieco ją okryć białym puchem, który jednak ciepła nie przynosił, ale mimo wszystko chronił od morderczego mrozu. Bez zastanowienia podszedł do dziecej kuleczki, żeby wyciągnąć dłoń i dotknąć małej główki dziecka. Że też w tym kraju pozwalają na tak żałosne widoki.
- Zgubiłaś się?
Spytał łagodnym tonem, używając języka angielskiego, wszak teraz to bardzo popularny język, a mała nie wyglądała na japonkę. Może go zna? I co najgorsze, wyczuwał krew.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 23, 2014 3:58 pm

Dziewczynka była przyzwyczajona do śniegu, ale nie do takiego chłodu i tego, że musiała spać na zewnątrz. Ostatnio nocowała w jakimś kartonie i było jej znacznie cieplej niż tutaj, na otwartej przestrzeni. Ścianki wielkiego pudła chroniły ją przed bezlitośnie lodowatym wiatrem, dając jakieś ciepło. Podpatrzyła nawet od jakiegoś starszego pana, że okłada się gazetą. Sama także zaczęła zbierać gazety i wypychać sobie płaszczyk nią, ale ostatnio tyle napadało deszczu ze śniegiem, że gazetę szlag trafił. Miała przecież podziurawiony płaszczyk, a wilgoć dostanie się wszędzie.
Lasair powoli zasypiała. Bardziej ze zmęczenia, wyczerpania, choroby i zimna, niż samego faktu, że była śpiąca. Nie słyszała kroków mężczyzny w białym płaszczu, jaki się zbliżał, krocząc po moście. Główka lekko opadła na ramię, a ciało zaczęło się osuwać, bowiem mięśnie wiotczały. Błogi sen wreszcie ją odwiedził, otulając delikatnym płaszczem nieświadomości. Ciekawe czy w cześnie snu zamarzłaby na śmierć?
Dopiero gdy poczuła czyjąś rękę, zaczęła powracać powoli do rzeczywistości. Nie wiedziała, że owa ręka należy do nieśmiertelnego. W tej chwili promieniowało od niej ciepło, choć na pozór wydawało się to niemożliwe. Była jednak tak zmarznięta, że z natury lodowata skóra wampira wydawała jej się w tej chwili ciepła.
Podniosła na niego swoje czekoladowe, wielkie oczy, wyraźnie zaspane. Przepełnione były bólem, lekko zamglone, co każdy lekarz zdiagnozowałby na chorobę. Początkowo myślała, że przyszedł po anioł i zabierze ją do Boga. Może on naprawdę istniał i wreszcie zlitował się nad życiem tej małej istotki? Wysłał swego wysłannika, by zabrał ją ze sobą, wysoko, wysoko do nieba. Tam gdzie nie ma już mrozów i głodu. Kąciki warg Lasair uniosły się w lekkim uśmiechu na samą myśl o inny świecie. Jednak rzeczywistość szybko dała o sobie znać, a anioł przemówił. Spojrzała na niego, nie rozumiejąc co do niej mówi. Skądś znała ten język, wydawał się jakiś znajomy. Słyszała go czasami w swoim rodzinnym kraju, ale nigdy się nad tym nie zastanawiała.
- Ma pan… coś do… jedzenia? – spytała w przerwach od kaszlu po irlandzku, pozbawiona wszelkiej nadziei, że mężczyzna ją zrozumie.
- Jest pan… aniołem? Zabierze mnie… pan gdzieś…? – znów się uśmiechnęła do wampira, nie wiedząc nawet jaką siłę w sobie skrywa. Gdzieś jednak, podświadomie, czuła że ten mężczyzna emanuje pewną władzą. Lękała się go, w końcu był aniołem, który powiedzie ją ku czemuś lepszemu. Nie wierzyła w Boga. On nie istniał. Gdyby był, nie pozwoliłby, by ludzkie dziecko tak cierpiało.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Czw Sty 23, 2014 4:26 pm

Nie dość, że sierota to jeszcze bezdomna. Uczy się życia od innych ludzi, nie posiadających domów. Naprawdę przykre, że XXI pozwala na takie sytuacje i to jeszcze w tak rozwiniętym kraju. O czym to świadczy? Mimo potężnego rozwoju gospodarki, ludzie zostają tacy sami, oni nie są lepsi. Nawet znacznie gorsze. Hiro patrzył na ten zastój ze smutkiem. Ale co on sam poradzi? Nie istnieje siła, która umożliwi możliwość zmiany ludzkich serc na bardziej troskliwie i honorowe. Cóż.. Najważniejsze, że Białowłosy znalazł się w odpowiednim miejscu o odpowiednim czasie. Mała irlandka przeżyje.
Kiedy podniosła swoją główkę, spoglądając na wampira swoimi zamglonymi oczyma, od razu rozpoznał chorobę. Sama jej buzia - sina od zimna. Zagłodzona, zmarznięta i samotna. W dodatku musi być poważnie chora. Zapalenie płuc? Z całą pewnością. Takie maluchy jak ona, maja słabą odporność na tak potężne choroby. I że miała siłę się uśmiechać. Silny duch. Nie odpowiedziała mu po angielsku, a po irlandzku. Uśmiechnął się również, natychmiast reagując na prośbę.
- Akurat teraz nie mam, ale jeśli się zgodzisz, mogę wziąć Cię do domu.
Rzekł w jej języku, w końcu zna ich mnóstwo. Bez trudu więc mógł porozumiewać się z innymi obcokrajowcami.
- Potrzebujesz pomocy lekarskiej.
Oświadczył po chwili, prostując sie. Ściągnął swój płaszcz, żeby okryć nim drobną postać dziewczynki. Sam natomiast pozostałe w koszuli i spodniach, tyle że jemu choroba nie grozi.
- Nie, nie jestem aniołem. I zabiorę Cię do domu, jak wspomniałem wcześniej. Takie dziewczynki nie powinny siedzieć na dworze w taki mróz. Pomogę Ci, dobrze?
Zgodzi się? I nie powinna go źle odbierać, naprawdę. Zachowuje się po prostu po ludzku. Jeśli mała się zgodzi, będą mogli ruszyć od razu. Wszak im szybciej, tym lepiej.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 24, 2014 3:40 pm

Jeśli nie miała od kogo się uczyć, to nic dziwnego, że brała przykład od innych ludzi bezdomnych. Gdyby nie to, już dawno zamarzłaby na śmierć, bowiem ludzie spoglądając wyłącznie na siebie. Nie liczy się dobro innych, nawet gdy cierpiało dziecko. Lasair nie miała na co liczyć, może oprócz obojętności jaka malowała się na twarzy przechodniów. Dziewczyna znała świata, widywała go jedynie w witrynach sklepowych na papierze, jako mapa, albo na wielkich ekranach telewizora w sklepach z takim sprzętem. Czasami wchodziła z matką do środka, by po prostu się rozgrzać. Chodziły między półkami, zastanawiając się na co ludziom gonitwa za jak najnowszym modelem telewizora, gdy tuż obok przechodzą zmarznięte i głodne istoty ludzkie. Im dwóm do szczęścia wystarczyłaby sucha bułka, gdy oni potrzebowali drogie telewizora. Zresztą zawsze były wyganiane, nikt nie chciał w sklepie ludzi, którzy są samym kłopotem.
To, na co chorowała było znacznie gorsze od zapalenia płuc. Nie leczona gruźlica doprowadza do powikłań, osłabienia serca oraz całego organizmu, aż wreszcie w męczarniach czeka ją śmierć. Nie wiedziała jeszcze na co dokładnie choruje, ale miała tę świadomość, że zbyt długo cieszyć się życiem nie będzie. Takich sierot jak ona jest wiele na świecie.
- Do domu? – oczy zalśniły drobnymi, przezroczystymi łzami, które spłynęły po jej brudnej buzi, pozostawiając po sobie jasne ślady na policzkach. Dom… tak dawno nie słyszała tego słowa, że aż poczuła znajome ciepło w okolicy serca.
- Ja nie mam domu… - starła łzy wierzchem dłoni, odwracając wzrok od Anioła. Spojrzała w stronę mostku nad rzeczką, który o rzut beretem stąd.
- Nie mam pieniędzy. Chcę tylko jeść. – wiedziała już, że „pomoc lekarska” kosztuje. Matka przecież musiała się prosić po lekarzach czy aptekach, by dali chociaż coś na wzmocnienie dla tego dziecka. Nie miała pieniędzy na specjalistyczne badania czy lekarstwa. Nie były także ubezpieczone. Zresztą Lasair nie istniała, więc nikt nie mógł jej pomóc.
Gdy mężczyzna okrył ją swoim płaszczem, wpadła się w niego, obejmując drżącymi ramionami poły płaszcza, by chłodny wiatr nie wdarł się pod materiał. Mimo że z natury jego skóra była chłodna, dziewczyna odczuwała promieniujące ciepło z płaszcza. Zaczęła się lekko kołysać do przodu i do tyłu, by móc się szybciej rozgrzać.
- Dla mnie jest pan aniołem. – znów posłała mu lekki uśmiech. Była wyczerpana i głodna, zmęczenie także się pojawiło, więc najzwyczajniej w świecie osunęła się na ławkę, zapadając w sen. Nie znała tego człowieka, ale pewnie z chęcią by z nim poszła. Nie ma na tym świecie nic gorszego od zimna i chłodu. Nie miałaby nawet wyjścia. Albo nieznajomy albo śmierć.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pią Sty 24, 2014 7:32 pm

Dziewczynka nie umrze na mrozie, Hiro na to nie pozwoli. Wampir zniesie wszystko, ale nie krzywdę dziecka, po prostu nie mógł. A widok tej małej chorej i bezbronnej istoty wzbudza w nim zagadkową troskę oraz silne współczucie. Wiele ma z człowieka białowłosy mafiozo... i nazwa Anioł do niego pasuje.
Zbada dziewczynkę, jak tylko zabierze ją do zamku. Tam jest ponuro, strasznie lecz przynajmniej nie jest zimno. Szlachetny zadba o nią, postara się zatrzymać paskudną chorobę. Raz jeszcze dotknął jej aksamitnych włosów. Że też ten naród jest tak zimny.
- Tak, do domu. Zajmę sie Tobą.
Sama łagodność przemawiała przez wampira i nie, nie knuł nic. Dziewczynka znajdzie się w naprawdę dobrych rękach, no i oczywiście trzeba bedzie poszukać jej rodziców... o ile takowych jeszcze ma. I w sumie, same jej słowa potwierdzają obawę. Nie ma domu. Westchnął cicho, spuszczając nieco głowę. Nie musiała płakać, naprawdę... Włoch nie odezwał się nic, po czym ponownie przyjrzał się małej postaci. Gdy zmyje brud z jej twarzy, uczesze i odzieje, mała będzie przypominać małego aniołka.
- Nie chcę pieniędzy.
Odparł, zastanawiając się nad słowami sieroty. Zapewne naprawdę jej sytuacja i wcześniej musiała mieć tragiczna. Co więc się stało z matką oraz ojcem? Trochę za szybko zostawili dziecko.
Kiedy owinął ją swoim płaszczem, natychmiast się w niego zawinęła. Białowłosy był zdecydowany zabrać dziecko z tego zimnego piekła, inaczej ona umrze. I aniołem zostanie. Dziewczynka zasnęła, co równa się pierwszym krokiem do śmierci. Nie ma na co czekać, wziął ostrożnie drobną postać dziecka, szczelnie zawinął ubraniem, po czym oddalił ku terenowi Cmentarza.

zt x2
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 2:33 pm

Przybycie do Japonii okazało się na szczęście trafną decyzją. Ze zgromadzonych wspólnie pieniędzy mogli wykupić mieszkanie, mały interes związany ze sprzedażą komputerów i innych gadżetów oraz zostać internetową poradnią zdrowia i udzielać nauk czy korepetycji. Bracia Rog mogli rzec, że materialnie spełnili się lecz ze znajomości... nieco trudniej. Przechodząc obok ludzi, spotykali się zwykle z wytknięciem oraz politowaniem, wszak bliźniacy syjamscy są smutną wadą genetyczną. Wiecznie razem... toć to wampiry.
Rogelio - jeden z braci - poprawił kapelusz, osadzony na jego zielonej czuprynie. Brat mu się z zaciekawieniem przyglądał i uśmiechnął się za chwilę nieco złośliwe, choć nie dogryzł mu. Czuł jego zdenerwowanie, to kołatające drugie serce. Czuł całym sobą jego podły nastrój. Może on zdążył przywyknąć do odmienności, ale nie elegancik. Mimo przeżycia tylu lat, wciąż musieli znosić braki w sumienność świata - Odpocznijmy, Roger. Mam dość tego spaceru. - Wskazał dłonią najbliższą ławkę. Na jego fart, brat o mniej poważnym podejściu do życia zgodził się. W końcu nie zawsze musi być, tak jak on chce i Rogelio nie raz stawiał nogę w innym kierunku, nie pozwalając na dojście do celu bratu. Wtedy powstawał konflikt, ale jak widać tym razem było całkiem inaczej i mogli dać odpocząć kończymy. W końcu całe swoje siły wkładali we władaniem zmutowanego genetycznie ciała. Poza tym siedząc na ławce, wyglądali na parę mocno przytulających się do siebie mężczyzn i wtedy mieli możliwość ucieczki przed ciekawskimi oczyma innych.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 2:54 pm

Veina po wielu tygodniach stwierdziła, że nie może dłużej siedzieć w domu, to było zbyt dobijające, a samotność przypominała jej w jak beznadziejnej sytuacji się znajduje. W ciągu tego okresu regeneracji, wychodziła tylko by się pożywić na jakichś mendach niedaleko domu. Na prawdę nie miała siły na dłuższe wycieczki. Jednej nocy zabijała około trzech osób, wypijała z nich wszystko, pozostawiając jedynie suche powłoki. Jadła za dwoje? Miała nadzieję, że tego tak widać - ukrywała wszystkie symptomy pod szerszymi ubraniami.
Dzisiejszego wieczoru musiała się przewietrzyć i zaczerpnąć świeżego powietrza, może to jej nieco lepiej zrobi. Wszystkie rany już się zabliźniły i szybko wracała do zdrowia, choć była osłabiona.
Postanowiła nie wychodzić nigdzie za miasto, tylko iść na tereny zielone niedaleko centrum. Dobrze, że Japończycy nie wycięli wszystkich drzew pod nowe firmy, bo żaden park by się nie ostał.
Czarnowłosa wybrała się do jednego z nich by odpocząć. Spacerowym krokiem przemierzała park, dopóki nie poczuła zmęczenia. Oparła się o drzewo, ale poczuła, że to jej nie wystarczy i musi usiąść zanim to nie minie, nie chciała się wyrżnąć na środku chodnika albo wpaść do wody gdy przechodziłaby po mostku - wstyd.
Zauważywszy ławkę, na której siedzi dwóch zielonowłosych mężczyzn postanowiła podejść i zasiąść na drugim jej końcu. Nie zauważyła, że to bliźniacy syjamscy - rzeczywiście wyglądali jak zwykli dwaj mężczyźni siedzących blisko siebie. Z resztą to nie była jej sprawa kim byli i z jaką orientacją - akurat to był ich biznes, a Vei wychodziła z założenia, że wszystko co niezabronione jest dozwolone. Gdy usiadła na ławce, podkuliła nogi, mając kolana pod brodą. Wyjęła telefon i zaczęła coś pisać na nim nie zwracając uwagi na ludzi, którzy czasami rzucali krzywe spojrzenia. Domyślała się, że nie na nią, ale mało ją to obchodziło.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 3:20 pm

Bracia także nie zwracali uwagi na przechodniów. Rogelio pisał coś na telefonie, a jego brat odchylił głowę poza oparcie ławki i wpatrywał się w nocne niebo. Może ich własne towarzystwo im wystarczało? Nie potrzebowali innych znajomych, przyjaciół. Chociaż posiadanie dziewczyny byłoby całkiem przyjemne. Jednak kto zechce bliźniaków na zawsze ze sobą połączonych?
I właśnie ktoś nadchodzi na ich ławkę. Bracia w tej samej chwili zwrócili uwagę na wampirzycę, która się do nich przesiadła. Nie wyglądała najlepiej. Rogelio schował telefon do kieszeni płaszcza, a Rogerio uniósł lekko kącik ust. No proszę, ładna płeć przeciwna usiadła obok mutanta, choć kto wie... mogła ich właśnie wziąć za parę gei.
- Wszystko w porządku? - Spytał wampir w kapeluszu, patrząc na czarnowłosą uważnie. Jego brat na razie milczał, jedynie co robił, to się przyglądał. Wciąż zajmowali taką samą pozycję, żeby ukryć się początkowo. Nie wiadomo, jak kobieta na nich zareaguje. Nóż widelec się przerazi i się jej pogorszy. No chyba, że a ogóle na słabsze wampiry nie zwróć uwagi.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 3:36 pm

Czarnowłosa zawsze olewała innych ludzi, nigdy nie przejmowała się ich zdaniem. Niby dlaczego miałaby słuchać innych? Ludzie pomagali tylko wtedy gdy mogli na tym zarobić, a tak to skopali by się i jeszcze okradli. W życiu trzeba było radzić sobie samemu bo rzadko zdarzało się, że ktokolwiek chciał Ci pomóc bezinteresownie i stawał się Twoim przyjacielem. W dawnych czasach honor miał jakiekolwiek znaczenie, dzisiaj nawet on jest na sprzedaż. Nie wiadomo dokąd zmierzali ludzie, ale na pewno się to dla nich źle skończy.
Veina nauczyła samej sobie radzić, chłopaki też powinni zaakceptować swój wygląd i mieć głęboko w dupie co inni o tym sądzą.
Gdy już wampirzyca usiadła na ławce poczuła, że boli ją brzuch. Miała dosyć tego cholerstwa w środku i chciała się tego jak najszybciej pozbyć. Miała nadzieję, że nikt tego nie zauważył, bo niektóre wampiry potrafią to wyczuć.
Gdy schowała telefon, padło pytanie ze strony jednego z zielonowłosych o jej samopoczucie. To dziwne, że ktokolwiek się tym przejmował. Ona drugiego wampira zlałaby po całości.
- Szczerze? Do dupy, ale dzięki. - powiedziała i oparła się plecami o ławkę. Nie poczuła się lepiej, ale niestety nic na to nie poradzi. Wampirzyca spoglądała na mężczyzn i zdziwiło ją, że siedzą aż tak blisko siebie. Aż tak zakochani? Nie miała zamiaru się dopytywać ani ostentacyjnie im się przyglądać bo podejrzewała, że to raczej nie uczucie skłania ich do takiej bliskości. Gdy przekręciła głowę - dyskretnie - ogarnęła o co chodzi. Nie zaczęła się śmiać ani też nie uciekła w panicznym krzyku słyszalnym z każdego końca parku tylko siedziała spokojnie na swoim miejscu.
Mężczyzna przechodzący przed ich ławką chyba nie był tak tolerancyjny bo zaczął się gapić i skrzywił się na twarzy. Czarnowłosa używając telekinezy podsunęła mu pod nogi kamień, a ten wyrżnął się na drogę, rozbijając nos i rozcinając policzek. Jakież to emocje wywołało u wampirzycy, która zaczęła się śmiać nie ukrywając, że z tego pierdoły.
- Następnym razem patrz się gdzie idziesz.. - powiedziała z wrednym uśmiechem na twarzy i błyszczącymi kłami na wierzchu.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 7:49 pm

Święte słowa. Dzisiejsze czasy tak naprawdę nie są przyjazne dla innych. Świat należy do pieniędzy i niczego więcej.
Bracia zdążyli się przyzwyczaić do okrutnego traktowania. Choć wampir w kapeluszu czasami brał zbyt do siebie kpiny, a Rogerio odruchowo takowego cwaniaka szybko gasił mocą, którą z bratem mieli wspólną. A w jaki sposób gasił? Zwykle odcinał głowę. Jako okrutnik potrafił okaleczyć, zabić żeby później wysłuchać kazania od brata, który nie był za stosowaniem przemocy. Istne przeciwieństwa.
Wampirzyca nie wyglądała za dobrze. Rogelio jako ten bardziej zatroskany, musiał zapytać, poza tym potrzebująca jest naprawdę urodziwa i obaj bracia mogli to przyznać. I zauważyła? Bliźniacy spojrzeli po sobie, lecz nie uczynili nic, skoro czarnowłosa także przemilczała swoje odkrycie - Może potrzebujesz pomocy? Znam się trochę na medycynie... - Zaczął niepewnie i chciał coś jeszcze dodać, kiedy szalony brat zatkał mi usta swoją dłonią - Nie słuchaj go, pani. To zboczeniec, będzie próbował wymacać. To ja jestem tym prawdziwym cudotwórczym lekarzem. - puścił jej oczko, śmiejąc się złośliwe. Rogelio uwolnił usta z zacisku brata, odsuwając jego głowę jak najdalej było to możliwe - Zapominasz się bracie. Nie oczerniaj mnie. - Warknął ostro, puszczając brata i w tym właśnie momencie usłyszeli hałas upadku. Jakiś mężczyzna. leżał nosem w ziemi. Bracia nieźle się zdziwili... wszak kamienia wcześniej tutaj nie było. Od razu spojrzeli na wampirzycę - Lubisz tworzyć psikusy, co? - uśmiechnął się szerzej Rogerio, na co ten drugi poważniejszy wpatrywał się, jak człowiek próbuje się pozbierać. Lepiej niech stąd idzie, bo każde krzywe spojrzenie może zakończyć się dla niego tragicznie - Jestem Rogerio, a to Rogelio, jesteśmy braćmi Hermanos i jak pewnie zdążyłaś zauważyć... bliźniakami syjamskimi. A Ty Wać panno? - Zdradzi imię wampirom? Zechce poznać tych nieco bardziej innych?
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Pon Lut 17, 2014 9:27 pm

Veina nie dogaduje się ze swoją przyrodnią siostrą chociaż i tak rzadko się widują to co by zrobiła gdyby miała syjamską siostrę! Na pewno długo by z nią nie wytrzymała, jakoś nie była typem osoby rodzinnej. Ale jak widać pomimo różnic charakteru, mężczyźni jakoś się dogadywali - w sumie to innego wyjścia nie mieli, chyba że chcieli by się poddać operacji bo podobno czasami rozdzielają takie rodzeństwa.
Czarnowłosa nie miała zamiaru z nich szydzić, nawet nie chodziło o to, że nie miała ochoty i siły. To nie była ich wina, a wyglądali na ciekawych osobowościowo ludzi. Vei szanowała ludzi za to jacy byli, a nie jak wyglądali; pomimo tego jak była wredna i nieludzka to można było uzyskać jej sympatię, druga sprawa, że nie zdarzało się to za często.
Wampirzyca jeszcze długo szczerzyła z powodu upadku człowieka nie ukrywając, że to dla niej było zabawne. Ludzie byli tacy marni, krusi i śmieszni. To najczęściej oni byli jej ofiarami gdy wychodziła na obiad. Miała prawo się nad nimi znęcać, oni również nie oszczędzali wampirów, Vei była na tyle stara by pamiętać co dawnymi czasy krwiopijcy przez nich przeżyli, co ona sama przeżyła.
Wampirzyca spojrzała na chłopaków i zaśmiała się na widok ich sprzeczki, ciekawe jak się zachowują gdy się pokłócą.. To musi być hardcore. To miłe, że chcieli jej pomóc, ale jak sądziła było to niemożliwe.
- Dzięki, ale w tej sytuacji żaden z Was mi nie pomoże. Nawet jeśli jest cudotwórcą. - powiedziała z uniesionym kącik ust w uśmiechu w stronę Rogeria. Na pewno miał boskie ręce, ale w jej przypadku nawet to nie podziała. Vei siedziała z podkulonymi nogami, ale już trochę lepiej się poczuje. Wyjęła z kieszeni paczkę papierosów i wyjęła jednego dla siebie po czym podsunęła chłopakom paczkę;
- Częstujcie się. - odparła i włożyła swojego do ust podpalając zapalniczką, która była w paczce. Dobrze, że nie widać iż była w ciąży, bo zaraz ludzie zaczęli by jej prawić kazania - ona najlepiej wiedziała co ma robić ze swoim ciałem. Gdy poczuła ból w brzuchu, złapała się ręką za bok i przeczekała, zaciągając się bardziej papierosem.
- Veina Tristesse. Pierwszy raz w Japonii? - zapytała wkładając papierosa do ust. Japonia to był specyficzny kraj, ale dało się tu wytrzymać. Czarnowłosa trochę tęskniła za Skandynawią, może niedługo wyjedzie tam na jakiś czas.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lut 18, 2014 2:46 pm

Sytuacja braci była bardziej skomplikowana niż mogłoby się to wydawać. Z całą pewnością jeden z nich musiałby umrzeć, jeśli jedem chciałby cieszyć się wolnym życiem. I nie, rodzeństwo mogło bez siebie nie wytrzymać. Zbyt mocno przywiązani i nie chodzi tu o fizyczność ale o duchowość. Kiedy nie było nikogo, zawsze mieli siebie. Poza tym... co dwie głowy, to nie jedna! Najlepsze powiedzenie ich życia.
Miłe z jej strony iż nie zamierzała w jakikolwiek sposób ich skreślać. Bracia docenią to osobiście i skrycie, a to równa się ich pomocą w przyszłość. Są osobami sprawiedliwymi oraz porządnymi kompanami. Więc naprawdę Veina okazała się "dobrą" osobą dla chłopaków. Wszak nic się jej nie stanie, kiedy wymieni z nimi parę zdań. Nie jest jak inni. Zresztą, zapewne zdążyli już to dostrzec... a o człowieku już zapomnieli.
Kłótnia braci? O tak. Zawsze bywa śmieszna dla osób trzecich, w końcu widok szarpiących się braci syjamskich może nie jednego zaskoczyć. I w sumie sami bracia podchodzą do tego z dystansem - Skoro tak mówisz. - Odrzekł w kapeluszu, zostawiając temat w spokoju. Nie wolno sie narzucać, może kobieta sama zechce o tym opowiedzieć.
Kiedy wyjęła papierosy, Rogerio od razu wyciągnął rękę po jedną sztukę, lecz szybko został powstrzymany przez brata za pomocą złapania jego dłoni - Wiesz, że nie znoszę gdy palisz! Mamy połączone płuca i ja się duszę, kiedy Ty zaciągasz się tym świństwem! - Warknął ostro, odciągając rękę bliźniaka. Ten pokręcił głową, patrząc przepraszająco na Veine - Nie może zapomnieć, kiedy wypaliłem skręta. Wtedy myślałem, że mi skona. Moja skleroza. Wybaczcie. - Uwolnił ostrożnie rękę, nie sięgając po papierosa. Musiał odmówić - Tak. Kilka miesięcy już tutaj mieszkamy, a wcześniej naszym domem była Hiszpania. Całkiem inne klimaty niż tutaj. - Odpowiedział Rogerio, patrząc na wampirzycę, brat oczywiście tylko słuchał...
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lut 18, 2014 3:32 pm

W sumie to przynajmniej mieli siebie, Vei nie miała nikogo. Była do tego przyzwyczajona, ale i tak fajnie czasami mieć do kogo się odezwać. Chłopaki zawsze mogli porozmawiać, nawet jak się pokłócili to raczej nie na długo. Musieli razem żyć, nie mieli wyjścia.
Vei była dobrą przyjaciółką, ale tylko gdy ktoś na to zasłużył. Dość surowo oceniała ludzi i nie dopuszczała ich do siebie po pierwszym spotkaniu, wiedziała iż muszą sobie zasłużyć na jej przychylność. To smutne, że tak bardzo nie ufała innym, ale niektórym się udało być blisko niej. To już była indywidualna sprawa wampira czy chciało mu się tak trudzić by mieć oddaną przyjaciółkę, czarnowłosej to wisiało bo przyzwyczaiła się, że może polegać tylko na sobie - zawsze najlepiej robić wszystko samemu. Przyjaciel też może zdradzić.
Wampirzyca zaśmiała się słysząc sprzeczkę braci, a do tego komentarz o skręcie. Rozumiała, że nie wszyscy mogą to lubić, ona akurat nie miała nic przeciwko. Używała sobie dosłownie wszystkiego, nawet w takim stanie jak obecnie.
- Nie ma sprawy, nie każdy musi lubić. Ja wychodzę z założenia, że raka płuc i tak nie dostanę. - powiedziała z uśmiechem i zaciągnęła się papierosem. Zrobiło jej się trochę lepiej, więc opuściła kolana i założyła nogę na nogę. Wyciągnęła się trochę na ławce, opierając łokciami o oparcie. Noc była wyjątkowa ładna, w mieście i tak rzadko widać gwiazdy.
- Nie przepadam za Hiszpanią, jak dla mnie za gorąco. Jestem z północy, więc wolę niższe temperatury. - powiedziała spokojnie. Wow, normalna rozmowa - coś niespotykanego. Od pewnego czasu miała pecha i miłe spotkania zawsze kończyły się jakimś problematycznym akcentem lub niemiłą niespodzianką. Miała nadzieję, że tym razem tak się nie stanie.
Teraz po rozmowie z mężczyznami, dało się zauważyć wiele różnic pomiędzy Rogeriem i Rogeliem. Typowi bliźniacy różniący się wszystkim.
- To dziwny kraj, ale da się przyzwyczaić. A po za tym Japończycy są smaczni. Wiecie, zdrowa dieta i tak dalej.. - powiedziała ukazując białe kły. O tak, lekkostrawna krew Japończyków była smaczna i na prawdę przydatna, szczególnie teraz gdy Vei zjadała nawet do trzech osób dziennie.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lut 18, 2014 10:03 pm

Dokładnie. Nie każdy śmiertelny lubi używać używek i jednym z nich był jeden z bliźniaków. Po zetknięciu się z samym dymem dostaje ataku kaszlu... jak widać i wampir może mieć jakieś minusy swojego organizmu. Tym bardziej Rogerio musi.pilnować się ze swoim gustem, jeśli nie chce wykończyć brata - Teoretycznie nie mogą. - Poprawił ją Rogelio, robiąc poważną minę. On gdyby palił... mógłby nie przeżyć i to szybciej zszedłby że świata niż człowiek, co dowodzi, że i wampir może zachorować - Nie strasz Veiny, bracisku. - Upomniał go brat, strzelając mu lekko pstryczka w nos.
Nie, te wampiry nie mają w naturze krzywdzić nowych znajomych. No chyba, że na to zasłużą. Ale Veina też zapewne tak robi, prawda? Wszak wrogom odpuszczać nie można.
- Prawda, Hiszpania jest ciepłym krajem, ale nie aż takim jak może się wydawać. - Rzekł mniej poważniejszy brat, patrząc na twarz wampirzycy. Wyglądała już na bardziej rozluźnioną niż wcześniej. To dobrze, wszak i oni obydwaj czuli się pewnie - A dokładniej z jakiego kraju? - Odezwał się wreszcie milczący, będąc również o dziwo ciekaw nowej znajomej. I pomyśleć, że to ich pierwsza znajoma w tym kraju. Na słowa odnośnie smaku, oba wampiry zaśmiał się. Miała rację - Tak, prawda. Jednak posmak sake we krwi czasami bywa mdłe. Nie przepadamy za tym smakołykiem. - Zgodził się wampir, kiwając głową. Obaj bracia nie lubią zbytnio alkoholu, chociaż ten lekkoduch czasami lubi zamoczyć usta w wódce, a wtedy kończy się to wyzwiskami brata. Wszak i on odczuwa skutki alkoholu - Długo już tutaj mieszkasz? - Spytał, wciąż mając nadzieję, że ta rozmowa ostatnią nie będzie. Veina wydaje się dość ciekawą osobistością.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Wto Lut 18, 2014 10:42 pm

Zachorować wampir raczej nie może na choroby dla śmiertelników przeznaczone, a po prostu może na nie źle reagować. Akurat Veina miała bardzo odporny organizm, dosłownie na wszystko! Po za kacem to raczej nie odczuwała żadnych większych skutków. Ostatnio tylko gdy trochę się naćpała z przyjacielem bardzo ją suszyło i generalnie przez kilka godzin nie ogarniała co dokładnie się dzieje dookoła niej. Na szczęście bezpiecznie doszła do domu bez większego uszczerbku na zdrowiu - tylko bez koszulki, ale tak mogła się zerwać w czasie czołgania po stacji metra. W sumie to lubiła takie stany, bo właśnie wtedy na prawdę była wolna od wszelkich trosk i niczym się nie przejmowała, dlatego właśnie kupiła tego trochę od przyjaciela..
Czarnowłosa rozumiała, że Rogerio nie mógł sobie czasami na coś pozwolić jeśli Rogelio tego nie tolerował i na odwrót - była to swego rodzaju odpowiedzialność za drugą osobę - wow, nie wiadomo czy wampirzyca byłaby zdolna na takie poświęcenie.
- Raczej nie, przecież i tak jesteśmy martwi. Trzeba korzystać z życia! - powiedziała. Na prawdę tak uważała, wychodziła z założenia, że skoro mają możliwość dłuższego życia to powinni to produktywnie wykorzystać.
- Na pewno jest pięknym krajem, ale ja genetycznie mam zapisaną niechęć do ciepłych krajów. - odparła.
- Gdy podróżuję staram się omijać cieplejsze rejony. W Hiszpanii byłam chyba raz, raz też odwiedziłam Afrykę, ale raczej tam nie wrócę. Kultura i tereny piękne, ale przez klimat nie da się oddychać. - odparła spokojnie. Czarnowłosa zaciągnęła się dymem z papierosa i wydmuchała go nosem w drugą stronę by chłopaki nie musieli wdychać szarego dymu.
- Wedle obecnych podziałów to z Finlandii. Jestem potomkinią wikingów! - odparła z uśmiechem. Ta rozmowa była bardzo przyjemna, chociaż dziwna - oczywiście pozytywnie. Dawno nie rozmawiała tak normalnie z innym człowiekiem, bez żadnych podtekstów i wulgaryzmów. Niesamowite, w sumie to nawet miłe.
Czarnowłosa rozglądała się za czymś smakowitym na spacerze, ale niestety nikogo nie wypatrzyła. A była taka głodna! Ten cholerny dzieciak na prawdę jej ciążył, przez niego jadła dwa razy więcej! Na szczęście już niedługo.
- Mieszkałam tu już wcześniej, ale wyjechałam. Po latach wróciłam, ale co raz bardziej mi się wydaje, że nie potrzebnie. Nic dobrego mnie tu nie spotkało. - odparła, ale nie wcale smutnym głosem. W sumie to, dzisiaj nie chciało jej się smucić, miała prawo choć raz się rozluźnić.
- A Wy zostajecie na długo? Jakieś plany? - zapytała z ciekawości.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lut 19, 2014 6:36 pm

Martwi ale tak trochę inaczej. Nieumarli, to jest o wiele lepsze określenie, martwy bardziej już pasuje do gnijącego trupa, który już się nie rusza - Korzystać z życia poprzez palenie papierosów? Mówisz jak człowiek i zakładam, że są znacznie ciekawsze rzeczy do roboty niż palenie tego badziewia. - Skomentował poważniejszy, marszcząc brwi. Jego bardziej wyluzowany brat złapał się za głowę. Wiedział, że jeśli wpadnie się w dyskusję z Rogerio, to będzie koniec. Koleś tak łatwo nie odpuszcza, no ale tak z ledwo co poznaną osobą? Musi jak najszybciej opanować język brata - Oj braciszku. Każdy robi to co chce i lubi, nie można go krytykować. - I tutaj spojrzał na Veine z nutą chęci zrozumienia. Nie ma co się dziwić bliźniakom, wszak im nie jest łatwo korzystać z życia, a Rogerio wyraźnie na tym cierpi. Ale co mają począć? Trzeba żyć dalej.
- Byłaś w Afryce? Ja od zawsze chciałem tam pojechać, zobaczyć te dzikie plemiona, a mój brat mógłby sobie pobadać przyrodę. Ale niestety musimy czekać aż nasze fundusze wzrosną. - Nieco zmarkotniał, choć trwało to zaledwie chwilę. Rozmowa z Vei okazała się naprawdę wciągająca oraz relaksująca. Naprawdę warto chyba zainwestować w tą znajomość. W dodatku potomkini wikingów! Rogelio zagwizdał, uśmiechając się szeroko - Rety, to naprawdę masz mocne korzenie. Żyje jeszcze jakiś Twój przodek? - Dopytywał mocno zaintrygowany pochodzeniem wampirzycy, normalnie aż jego brat także co chwila zerkał na nią, czekając na odpowiedź.
- A kogo spotyka szczęście? Ono wcale nie istnieje i ucieczka w tym nic nie pomoże. - Wyburczał ponuro jeden z bliźniaków, odwracając wzrok. Jego brat pokręcił głową. Rogerio nie był chyba dzisiaj aż w takim sosie, jak mógł się spodziewać. Nastrój miał okropny i to dosłownie czuł - Prawdopodobnie na stałe. Mamy tutaj swój świeżo otwarty biznes internetowy. Sprzedajemy komputery i udzielamy internetowych kursów dla uczniów szkół. Jestem matematykiem, a brat wybitnym humanistą oraz biologiem... i na ogół nie bywa aż tak marudny. - Ostatnie słowa dopowiedział nieco ciszej, żeby brat nie usłyszał... ale kogo on oszuka? Rogerio tylko fuknąl oschle, karcąc brata spojrzeniem... o dziwo nic nie komentując. Odetchnął normalnie z ulgą.
Powrót do góry Go down
Veina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1055-veina#14110 http://vampireknight.forumpl.net/t1146-veina#17420 http://vampireknight.forumpl.net/t2772-veina#59123 http://vampireknight.forumpl.net/t2774-apartament-veiny#59851
Zarejestrował/a : 17/06/2013
Liczba postów : 360


PisanieTemat: Re: Mostek nad rzeczką   Sro Lut 19, 2014 7:11 pm

Nieumarły, może i bardziej poprawne politycznie, ale brzmiało jak z horroru dla nastolatków - żeby ich nie przestraszyć i by leciały na głównego bohatera, stosuje się takie delikatne określenia.
- Palenie odpręża i wycisza. Jak nie lubisz palić to spróbuj medytacji, prawie to samo. Są ciekawsze rzeczy do roboty, ale biorąc pod uwagę słabe zdrowie ludzkie, my pod tym względem nie mamy takich ograniczeń i to możemy wykorzystywać. - odparła z przekąsem, ale z uśmiechem bo wcale jej to nie uraziło. Rozumiała, że nie wszyscy lubili to samo. Zapewne gdyby była człowiekiem i wiedziałaby, że nie przeżyje więcej niż siedemdziesiąt lat to również ograniczałaby używki, by przeżyć życie jak najlepiej i zdrowiej. Jednak będąc wampirem, mogła nieco rozluźnić wodze fantazji.
Veina spoglądała na braci, Rogelio był bardziej skory do rozmowy, ale nie miała za złe Rogeriowi - nie musiała wywoływać u wszystkich sympatii. Właściwie to większość ludzi jej nie tolerowała, może za zbyt radykalne poglądy, ale jakoś dawała sobie z tą kwestia radę.
- Wątpię by ktokolwiek jeszcze żył. Podobno jestem potomkinią Ragnara Lothbroka, ale kto by to dokładnie wiedział. - odparła z przymrużeniem oka. Nie była aż tak stara by można było dokładnie bez żadnej omyłki określić, z którego rodu się wywodziła, ale gdzieś znajdują się zapisy według których Veina jest potomkinią rzeczonego wikinga.
Wampirzyca dopalała swojego papierosa, delikatnie się zaciągając i wydmuchując powietrze przez nos. Czuła się lepiej, nie wiedziała czy za sprawą papierosów - teoretycznie to przez nie dziecko powinno czuć się gorzej, a co z tym idzie i wampirzyca.
- Szczęścia nie ma, ale nie przyznasz, że w niektórych miejscach łatwiej jest żyć? Zawsze jest miejsce najodpowiedniejsze dla danego wampira, ale grunt to je znaleźć przez śmiercią. - powiedziała. Nie było to zbyt optymistyczne, biorąc pod uwagę, że mając pięć stuleci na karku - ona tego miejsca nie znalazła, całe życie zwiedzając świat.
- Też miałam biznes, ale go sprzedałam jakiś czas temu i teraz mogę się obijać do końca życia. - powiedziała co wiedziała z wyszczerzem na ustach. Miała kasy jak lodu i o nic nie musiała się martwić, a i firmanie dostarcza już jej stresów i problemów.
- Co za zdolni bracia, powinszować. - zaśmiała się i zgasiła papierosa. Każdy powinien coś umieć, wtedy byłaby równowaga. Czarnowłosa nie będzie wymieniać swych licznych talentów, bo zajęłoby to zbyt wiele czasu. Dobry humor jej dopisywał, co dobrze rokowało na przyszłość.

_________________
"In the temple of love you hide together
Believing pain and fear outside
But someone near you rides the weather
And the tears he cried will rain on
Walls as wide as lovers` eyes"





Powrót do góry Go down
 
Mostek nad rzeczką
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 12Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10, 11, 12  Next
 Similar topics
-
» Mostek nad rzeczką
» Polana za rzeczką
» Mostek

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: