IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Kwitnących Wiśni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Paź 23, 2012 8:25 pm

Alejka, gdzie po obu stronach można dostrzec wiśniowe drzewa. Gdy owe kwiaty zakwitną, korony drzew przybierają kolor jasnego różu. Są też ławki w niektórych miejscach, gdzie można usiąść.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 04, 2012 5:31 pm

Po tym jak nasz wampir wyszedł z teatru, pojechał do swojego mieszkania, ogarnął się a następnie postanowił przejść po mieście. Miasto niby wcale nie było takie duże, ale miało drapacz chmur, duże centrum handlowe, sporo lokali oraz wielki cmentarz przy, którym stał zamek. Zamek, który wręcz chciało się zwiedzić, niestety nie dało się do niego w żaden sposób dostać. Nasz bohater musiał obejść się smakiem, może innym razem uda mu się zwiedzić to miejsce. Zaraz po zwiedzaniu cmentarza skierował się znowu w stronę miasta, trafił teraz do miejsca mniej interesującego... Część zabudowana całkowicie przez domu mieszkalne i bloki. Kazuyi wydawało się że nie znajdzie tutaj niczego ciekawego, jednak okazało się że jest tutaj miejsce warte zwiedzenia, był to park, który był całkiem okazały, zapewne zwiedzanie go zajmie Kazyui bardzo dużo czasu, no ale i tak miał go ostatnio w nadmiarze. Przechadzał się więc po parku, znalazł już fontannę, staw i rzeczkę oraz główną aleję zwaną "Aleją Kwitnących Wiśni". Musiał przyznać że całe to miejsce było naprawdę zadbane, najwidoczniej ludziom zależało na tym "zielonym sercu" miasta. Ciekaw był czy są tutaj organizowane jakieś festiwale, bądź inne atrakcje, w sumie okaże się wszystko za jakiś czas prawda? dopiero tutaj przyjechał a już zakochał się w tym mieście ludzie żyli swoim życiem, każdy miał swoje problemy, a jednak w lokalach czy innych tego typu miejscach potrafili się szanować, uśmiechać do siebie, bawić się i żartować. Teraz zapytacie dlaczego mu się tutaj spodobało? Spodobało mu się tutaj ponieważ można takim beztroskim ludziom namieszać w życiu, tak że im się żyć odechce. Wszyscy są mili i uprzejmi (z małymi wyjątkami), proszę przecież takie coś nie może być prawdą, mieli by za dobrze gdyby nie trafiło się w okolicy kilka pokręconych wampirów prawda? Wampir rozmyślał nad tym co dzisiaj zobaczył, wędrując tak aleją aż w pewnej chwili przysiadł na jednej z ławek i zapalił papierosa.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 04, 2012 7:29 pm

Po spotkaniu z Salome żałowała, że tak bardzo chciała poznać jego powód. Tylko się zdenerwowała, a kiedy była zdenerwowana nasilało się jej uczucie głodu. W każdym razie, szanowna mamusia chciała się z nią widzieć tylko po to, żeby ogłosić, iż właśnie została zaręczona z jakimś kolesiem, którego nawet nie zna! A przynajmniej tak jej się na początku wydawało, ponieważ kiedy Salome wypowiedziała jego imię i nazwisko Shireen myślała, że krew ją zaleje. Świetnie, po prostu świetnie! Nie dość, że były to przymusowe zaręczyny, to jeszcze musiała wychodzić za kogoś, kogo wprost nie cierpiała. O tak, pamiętała to ich pierwsze spotkanie, które w sumie miało miejsce nie tak dawno temu. Wampirzyca nadal była przygnębiona z powodu śmierci swojego ludzkiego sługi a jej nowy narzeczony miał pecha ją wtedy spotkać. Oczywiście wywiązała się między nimi walka, lecz żadne z nich nie wygrało. Od tej pory nawzajem się nie cierpieli, co u obojga było spowodowane odniesioną porażką. Lećmy jednak dalej.
Obie panie rozstały się w gniewie. Shireen powiedziała matce parę brzydkich słów, a Salome nie była jej dłużna. Jak zwykle ostatnie zdanie miała córka wytykając matce, że daje sobą pomiatać, po czym bez słowa opuściła dom nowego pana Salome, u którego kobieta mieszkała. Obecnie młoda wampirzyca wracała do Akademika na pieszo, chcąc ochłonąć i się pożywić. Spotkała na swojej drodze dwóch młodych mężczyzn, którzy zaczepiając ją najwyraźniej sami prosili się o śmierć.
W końcu dotarła do parku w Alei Kwitnącej Wiśni. Zawsze lubiła to miejsce, było takie... Urocze. Stanęła oparta o jedno z dużych drzew by przemyśleć całą tą sytuację. Warto dodać, że kiedy wybyła z imprezy nie poszła się przebrać, więc nadal miała na sobie długą ciemną suknię balową, długie rękawiczki i buty na obcasie, dodające jej kilka centymetrów. Maskę zgubiła już gdzieś w szkole, więc jej twarz była doskonale widoczna. Długie, czarne rozpuszczone włosy miała w nieładzie, ponieważ musiała leźć między jakimiś krzaczorami na spotkanie z Salome. I mimo, iż w niektórych miejscach sukienkę miała podartą wampirza uroda sprawiała, że nie wyglądała wcale gorzej niż na balu.
- Jasna cholera! - krzyknęła niespodziewanie i z całej siły uderzyła pięścią w drzewo, o które chwilę wcześniej się opierała. Niechciane zaręczyny zdecydowanie wyprowadziły ją z równowagi.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Lis 05, 2012 8:26 pm

Nasz wampir siedział sobie spokojnie na ławeczce, rozmyślając nad swoimi sprawi aż tu nagle: " Jasna cholera!". Kto? Co? Jak? O co tutaj chodziło? Czemu ktoś tak się wydzierał w parku? Kazuya aż wstał z miejsca i rozejrzał się dookoła, a raczej w kierunku, z którego dochodził go krzyk. Ruszył powoli w tamtą stronę aby sprawdzić co się dzieje, dostrzegł kogoś uderzającego w drzewo, tym kimś była dziewczyna. Po chwili przyglądania się jej Kazuya stwierdził że ją zna... Nie spodziewał się spotkać jej tak szybko, a tu masz taka niespodzianka. Jego matka ugadała się z mamą Shireen o tym że mają wziąć ślub. Tak Kazuya miał mieć żonkę i to taką dość wredną. Niestety, nie mógł nic na to powiedzieć gdyż niedługo po tym jak rodziny się dogadały, Elise (matka Kazuyi) zmarła a jej ostatnim życzeniem było to aby Kazuya poślubił Shireen.
-Witaj moja przyszła ŻONO.
Rzucił nieco wrednym tonem Kazuya, oczywiście na jego twarzy pojawił się nieco zawadiacki uśmieszek, mimo to jego oczy pozostały niewzruszone. Wampir podszedł do Shireen i położył dłonie na jej talii.
-Trzeba przyznać ze w tych fatałaszkach wyglądasz nawet nieźle jak na wredną sukę.
Teraz ton głosu wampira stał się jadowicie słodki, tak Kazuya był całkiem niezłym aktorem.
-Co tutaj robisz o tej porze? Nie powinnaś się bawić na balu w szkole?
Wampir puścił Shireen i odsunął się od niej na jakiś krok może dwa, po prowokował ją już troszkę więc póki co wystarczy prawda? Zobaczymy jak mu się odgryzie owa wampirzyca. Nagle przypomniał sobie o tym że miał zapalić, nawet o tym że już odpalił papierosa... Musiał mu gdzieś po drodze wypaść heh... Był zajęty rozmyślaniem i tym co się działo dookoła, no cóż wyjął drugiego i go odpalił.
-Masz jakieś plany odnośnie listy gości? Ja na pewno będę chciał zaprosić Ojca, którego niedawno poznałem, przypuszczam że przypadnie Ci do gustu.
Kazuya zaśmiał się i zaciągnął papierosem, niby niezdrowa sprawa ale co z tego w końcu jest wampirem prawda?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Lis 05, 2012 9:52 pm

Shireen nie lubiła być w centrum uwagi, więc normalnie taka sytuacja jak walnięcie pięścią w drzewo i wydzieranie się w środku nocy w parku nie miałaby miejsca. Była jednak zbyt zdenerwowana, żeby zareagować inaczej a przypominam, że dziewczynę trudno wyprowadzić z równowagi.
Wampirzyca także nie mogła się sprzeciwić. Należała do rodu Sanctum, a Mercucio raczej by nie chciał, żeby taki skandal jak zerwanie zaręczyn spadł na jego nazwisko. Chociaż... Z drugiej strony, matka Shireen dała jej nazwisko ojca, więc na dobrą sprawę mogła robić co chce. No ale nieważne, jedziemy dalej.
Nie dane jej było pobyć samej w spokoju, ponieważ nagle ktoś zaczął się do niej zbliżać. Dzieląca ich odległość pozwalała dziewczynie widzieć jedynie czarną sylwetkę postaci, dlatego sięgnęła do jego umysłu, żeby zobaczyć kim jest. Niestety, jedyne co mogła o nim powiedzieć to to, że jest wampirem. Nie znała go na tyle, żeby rozpoznać pojedyncze myśli. Dopiero gdy się odezwał... Tak, teraz już wiedziała, że ma do czynienia z Kazuyą, swoim przyszłym mężem. Na jego widok zmarszczyła nieco brwi.
Nie odpowiedziała na pierwszą zaczepkę, chociaż nieco się cofnęła, kiedy się do niej zbliżył. Położył ręce na jej talii, jednak nim zdołała chociaż odrobinę popieścić go prądem, Kazuya zabrał od niej swoje łapska. Potem powiedział coś, na co uczucie złości powoli się uspokajało a jego miejsce zajęła widoczna w intensywnie fioletowych oczach Shireen kpina. Czyżby usiłował wyprowadzić ją z równowagi?
- Ty tak na serio? - spytała, unosząc jedną brew do góry. Nie oczekiwała oczywiście odpowiedzi. Jeśli Kazuya chciał ją rozdrażnić, musiał spędzić z nią więcej czasu niż te dwa, krótkie spotkania. Postanowiła jednak odpowiedzieć na jego pytanie.
- Byłam, ale w tym roku nie było nikogo ciekawego. - powiedziała. Miała na myśli oczywiście fakt, iż nie znalazła osoby, której krew przypadłaby jej do gustu. No może oprócz Kouga'i, jednak nie chciała o nim wspominać wampirowi.
- Właśnie odbyłam niezbyt miłą rozmowę z moją matką. - dodała spokojnie, nie spuszczając wzroku z chłopaka. Był od niej sporo wyższy, więc musiała unieść głowę. Lista gości? No chyba nie. Shireen nie chciała żadnego ślubu, więc jeśli Kazuya chce, niech sam wszystko załatwia. Ona nie przyłoży do tego ręki.
- Zabierasz się do tego od dupy strony. Wydaje mi się, że na początku powinnam dostać pierścionek. - powiedziała z lekkim, nieco kpiącym uśmieszkiem kiedy wyobraziła sobie klękającego przed nią Kazuyę. Doprawdy, śmieszny widok. Dopiero po chwili dotarła do niej końcówka wypowiedzi młodego mężczyzny.
- Twój ojciec... A co mnie do cholery obchodzi, kto jest twoim ojcem? - odparła, nieco głośniej niż zamierzała, chociaż musiała przyznać, że trochę ją ciekawiło z jakiej rodziny jest Kazuya. Bądź co bądź, Shireen nie znała nawet jego matki, od której wyszedł cały ten pomysł.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Lis 14, 2012 9:34 pm

Kazuya lubił być w centrum uwagi ale nie zawsze. Co już ich nieco od siebie różniło prawda? Drugą sprawą było to że Shireen trudno było ponoć wyprowadzić z równowagi, chociaż przy ich pierwszym spotkaniu rzuciła się na niego bo coś się stało jej słudze. Szczerze mówiąc Kazuya miał gdzieś co się wtedy stało, no ale skończyło się to tak że ze sobą walczyli. Niestety okazało się że żadne z nich nie jest na tyle silne aby zyskać nad drugim przewagę i wygrać.
Co do skandali w rodzinach, Kazuya mógł wywołać pewien nieduży skandal w rodzinie Kuroiaishita ze względu na swoje nagłe pojawienie się, jeszcze jeden wampir z tak "wspaniałego" rodu to coś, do tego sam syn burmistrza i to nieślubny! Wyobrażacie sobie jaki skandal mógł z tego wybuchnąć gdyby niepowołane osoby się o tym dowiedziały? Miejscowe media by pewnie o tym huczały przez dłuższy czas, w końcu sam burmistrz już budził wielkie kontrowersje w okolicy prawda? Dodajmy do tego nieślubne dziecko, szok burmistrza, problemy w rodzinie i już mamy piękną telenowelę!
Wampir pamiętał oczy tej dziewczyny, były fioletowe i zwracały na siebie uwagę, gdyby nie to jak się poznali to pewnie strasznie by mu się podobały a tak no cóż... Denerwowały go troszkę a zwłaszcza ta jej kpina bijąca ze spojrzenia, którym go obdarzyła.
Nie odpowiedział na wspomnienie o tym czy chce ją wyprowadzić z równowagi ponieważ było to oczywiste prawda? Jasna sprawa ze chciał ją wyprowadzić z równowagi! To było jego zdaniem całkiem zabawne. Wspomnienie o tym że na balu nie było nikogo ciekawego też jakoś tak chciał puścić mimo uszu ale coś mu się przypomniało.
-Na następnym balu pewnie się spotkamy bo mam zamiar zatrudnić się w akademii jako pedagog szkolny.
Kazuya zaśmiał się na sama myśl o tym ze mógł by zostać pedagogiem, pasował na tę funkcję jak pięść do oka, jaki on by dawał przykład uczniom? Pije, pali i jeszcze słucha szatańskiej muzyki!
-Od dupy strony mówisz... Ja tam wolę klasycznie ale skoro tak stawiasz sytuację to nie ma problemu.
Rzucił od tak beztroskim tonem i się zaśmiał.
-A powinno bo to ważna osobistość w tym mieście. Jest burmistrzem, tak sam Samuru Kuroiaishita jest moim ojcem. Wydaje się być nawet spoko gościem.
Kazuya w międzyczasie popalał papierosa, przestał już mówić w wredny sposób, znudziło mu się chyba denerwowanie Shireen.
-No dobrze a teraz tak na poważnie. Co zamierzamy zrobić z całą tą sprawą? Prawda jest taka że moja matka przed śmiercią powiedziała że mam zostać twoim mężem, więc była to jej ostatnia wola, niestety nie chcę zawieść jej oczekiwań. Proponuję tymczasowy rozejm aż do siebie przywykniemy, nikt nie mówi że będzie prosto ale może coś kiedyś z tego wyjdzie?
Wampir dopalił papierosa po czym rzucił go na ziemię i przydeptał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Lis 14, 2012 10:17 pm

On nie był tylko sługą, heloł! Nathaniel, zwykły ludzki chłopak był pierwszą osobą, którą Shireen pokochała. Serio. Żyła wtedy nieco ponad dziewięćdziesiąt lat i dopiero po tak długim czasie obdarzyła kogoś uczuciem. No chyba nic dziwnego, że po jego śmierci była wkurzona, nie? Owszem, trudno było wyprowadzić ją z równowagi, bo komentarze na jej temat zazwyczaj jej nie ruszały. Chociaż, skoro mieli spędzić ze sobą bardzo długi okres czasu, Kazuya z pewnością znajdzie sposób, jak skutecznie doprowadzić Shireen do wściekłości.
Prawda, chociaż wątpię, żeby Samuru podał do publicznej wiadomości fakt posiadania nieślubnego dziecka, a i sam Kazuya chyba nie chciał stać się pożywką dla mediów, prawda? Był wampirem, na dodatek psychiatrą, jednak czwarta władza zawsze znajdzie sposób na zniszczenie kogoś.
Na wzmiankę o tym, że miał zamiar zatrudnić się w Akademii, fioletowe oczy Shireen nagle zrobiły się okrągłe. Boże, serio? Ale... Ale po tym jak już się hajtną, to uczniowie klasy dziennej, którzy nie znali ich sytuacji mogliby się lekko zdziwić. Nie to, żeby o tym rozpowiadali, jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto wyłowi pojedynczą informację i dalej leci cała lawina plotek. Nie, bardzo jej się to nie podobało. I jeszcze da niedwuznaczna uwaga! Aż warknęła, ukazując wampirowi swoje białe kły. No teraz to się troszkę zdenerwowała. Nawet uniosła rączkę, najprawdopodobniej chcąc nią uderzyć Kazuyę w twarz, kiedy ten podał jej informacje o swoim ojcu przez co poczuła się tak, jakby to on ją spoliczkował. Zaraz jednak na twarzy wampirzycy pojawił się kpiący uśmiech, a sama Shireen zaczęła się śmiać.
- Serio? Chcesz mi powiedzieć, że ktoś taki jak ty miałby należeć do rodu Kuroiaishita? Nie rozśmieszaj mnie. Przecież to by oznaczało, że musiałabym dołączyć do ich rodziny. Ja, posiadająca krew niższego stopnia. - odpowiedziała z kpiącym wyrazem twarzy. Gdyby rzeczywiście był synem szlachetnego, jego matka za nic w świecie nie pozwoliłaby mu poślubić Shireen. Więc nie, nie uwierzyła.
Westchnęła ciężko, kiedy Kazuya wspomniał o rozejmie. Niby dobry pomysł, jednak...
- Słuchaj. Nie chcę skończyć jak moja matka: samotna, błąkająca się od jednego wampira do drugiego, żeby im służyć ale czy małżeństwo z przymusu nie oznacza tego samego? Robienia czegoś, czego nie chcesz? - spytała, przenosząc wzrok ze swoich butów na twarz wampira. Nie oczekiwała odpowiedzi na swoje pytania. Po prostu tak to wszystko widziała. No i nawet jeśli dojdą do porozumienia i tak najpierw musiała dostać pierścionek! Bez wykrętów!
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Lis 15, 2012 12:26 am

-Widzisz to że mój ojciec jest z rodu Kuroiaishita, nie ma tutaj nic do znaczenia. Ja jestem dziedzicem rodu Redfox. Ojca poznałem raptem kilka godzin temu więc, samo to mówi chyba już raczej o tym że nie mam z nimi zbyt wiele wspólnego. Co prawda jedna z moich mocy pokrywa się z mocą ojca ale to nie jest chyba takie ważne, co?
Wampir zaśmiał się cicho po czym podszedł do wampirzycy i położył dłonie na jej ramionach. Skoro byli już na siebie skazani to trzeba było się lepiej poznać prawda? Pytanie tylko brzmiało w jaki sposób.
Kazuya póki co nic nie mówił na temat pierścionka, ale oczywiście miał pewien specjalny pierścionek na taką okazję. Nie zamierzał, jednak póki co go pokazywać dziewczynie, zresztą nawet gdyby chciał to nie miał go w tej chwili ze sobą więc było to niemożliwe.
-No widzisz dlatego chcę dać Ci czas do namyślenia się, do wybrania tego co uważasz za słuszne, nie zamierzam zmuszać Cię do tego siłą, chociaż zasłużyłaś sobie na to napadając na mnie. Ale zacznijmy od tego, że się praktycznie nie znamy. Trzeba będzie się bliżej poznać, a potem dojdziemy do wniosku czy chcemy spełnić wolę naszych rodziców czy nie. Tak naprawdę to zależy od nas, jednak musimy pamiętać o tym ze splamimy imię naszych rodów, jeżeli nie dojdzie do ślubu. Trzeba brać pod uwagę wszystkie za i przeciw.
Wampir puścił jej oczko po czym się od niej odsunął, oparł się o drzewo i przeciągnął. Było już późno a on jeszcze dobrze się nie wyspał po przyjeździe tutaj.
-Możesz mnie jakoś przemycić do akademika? Nie chce mi się jakoś wracać do hotelu a mieszkania jeszcze nie kupiłem. Pewnie zajmę się tym jutro, ba nawet urządzimy Ci prywatny pokój, w którym będziesz mogła mieć co tylko będziesz chciała.
Teraz tylko pytanie brzmiało czy Kazuya mówił to wszystko na poważnie czy, jednak nie? Nie można zapominać o tym że był psychiatrą i bardzo dobrym aktorem, potrafił dostosować się do każdej sytuacji, kiedy tylko chciał.
-Nie wiem jak Ty na to patrzysz, ale małżeństwo wyklucza dla mnie samotność i błąkanie się. Najwidoczniej twoja matka nie trafiła na kogoś komu zależało by chociaż odrobinę na tym związku.
Wystawił przed siebie dłoń i na nią spojrzał, palce dłoni kolejno zaczęły przemieniać się w metalowe ostrza po to by za chwilę wrócić do normalnej formy, taka zabawa z nudów.
-Życie każdemu pisze inny scenariusz, więc nie musisz skończyć własnie tak jak twoja matka. Tak w ogóle to chciał bym ją poznać i pokazać się z lepszej strony.
Tutaj wymownie wskazał palcem na swoją bliznę i zaśmiał się cicho. Po chwili ziewnął i zaczął się zastanawiać gdzie był ten hotel, w którym się zatrzymał, miał dziwne wrażenie że czy tak czy siak będzie musiał go znaleźć, ponieważ Shireen nie była do niego zbyt pozytywnie nastawiona więc czemu miała by nadstawiać karku i próbować go przenocować w akademiku?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Lis 16, 2012 1:57 pm

Shireen posłusznie słuchała słów Kazuyi dotyczących jego ojca, kiedy nagle jej duże fioletowe oczy zrobiły się okrągłe. Najwyraźniej czegoś się albo wystraszyła albo w coś uwierzyła i było to dla niej nie do przyjęcia. Właściwie to chyba obie rzeczy na raz.
- Ty... Mówisz poważnie. - powiedziała wolno po chwili ciszy, jaka między nimi zapadła. Dobra, czyli w przyszłości miała należeć do rodziny Kuroiaishita? Oczywiście raczej nie będzie nosić ich nazwiska, jednak nadal pozostawał fakt, że wszyscy członkowie rodziny posiadali krew szlachetną albo poziom B. A ona? Ona była tylko nędznym poziomem C, do tego młodszych od siebie szlachetniaków wprost nie cierpiała, bo zawsze starają się wywyższyć, kim to oni nie są. Zgrzyty rodzinne mogą się pojawić, zwłaszcza jeśli będą patrzeć na nią z góry.
A pierścionek obowiązkowo musiała dostać. Fajnie było sobie wyobrażać klęczącego przed nią Kazuyę i moment, kiedy odpowiada mu 'nie', a co dopiero zobaczyć to na żywo! Chociaż pewnie będzie to wyglądać tak, że wampir bez zbędnych ceregieli wciśnie jej ten pierścionek na odpowiedni palec i o, sprawa załatwiona.
Shireen zrobiła oburzoną minę kiedy Kazuya wspomniał ich pierwsze spotkanie.
- Wcale na nic sobie nie zasłużyłam! Ty sam się wtedy przypałętałeś, zamiast ominąć mnie z daleka. - odpowiedziała, dźgając paluchem jego klatkę piersiową. Na propozycję przemycenia go do akademika, zatrzymała palec wskazujący kilka milimetrów przed klatką piersiową wampira, po czym uniosła głowę i spojrzała na niego niezbyt przyjaźnie.
- Eee... No chyba nie? Sam powiedziałeś, że się nie znamy, więc skąd mam wiedzieć, że mi czegoś w nocy nie zrobisz? - spytała, unosząc jedną brew do góry. No co? A jeśli był jakimś zboczeńcem? Shireen nie miała współlokatorki albo współlokatora, którzy mogliby jej pomóc. A przynajmniej nic nie było jej wiadomo o tym, żeby takowego posiadała. Zresztą, w dzisiejszych czasach kobieta musi być przygotowana na wszystko.
- Chociaż podoba mi się wizja prywatnego pokoju. - stwierdziła po chwili, mrużąc fioletowe oczy.
Wampirzyca oparła się plecami o drzewo, nie spuszczając wzroku z Kazuyi. Nawet uniosła brwi do góry, kiedy odstawił swój mały pokaz. Ale, że co, ona też ma pokazać co potrafi? Bardzo wątpię, żeby wampirowi spodobało się rażenie prądem albo gmeranie w mózgu. W sumie już i tak kiedyś tego doświadczył. Co do tego, że był bardzo dobrym aktorem, no cóż, może i tak ale pamiętajmy, że Shireen potrafiła czytać w myślach, więc jeśli Kazuya nie potrafił się przez tym bronić, musiał po prostu uważać.
- Zgadzam się, nie oznacza samotności. Tylko robienie czegoś, czego oczekują od nas inni, przynajmniej w naszym wypadku. A mi się to wcale nie podoba. - odpowiedziała, zakładając ręce na piersiach i kręcąc głową. Popatrz jak im się ładnie rozmawia. Nie rzucali się na siebie z mocami ani nic. Więcej! Shireen rozważała właśnie, czy może rzeczywiście nie zabrać wampira ze sobą do akademika! W sumie, dlaczego nie? I tak będzie spał na podłodze a jeśli będzie czegoś próbował, porazi go mocno prądem, aż straci przytomność, a potem zamknie w szafie. Tak! To jest bardzo dobry pomysł! Czy ja nie wspominałam czasem, że Shireen jest trochę dziwna? Nie? No to teraz już wszyscy wiedzą.
- Dobra, chodź. Musimy zdążyć przed tą śmieszną 'godziną policyjną'. - powiedziała, odpychając się całym ciałem od drzewa i ruszyła w stronę ścieżki, w międzyczasie próbując wyplątać z włosów liście.
Oboje w końcu stwierdzili, że nie chcą robić sobie kłopotów, więc Kazuya poszedł szukać hotelu, w którym się zatrzymał, a Shireen posłusznie wróciła do Akademika.

[z/t]


Ostatnio zmieniony przez Shireen dnia Czw Kwi 04, 2013 11:23 am, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sty 21, 2013 5:51 pm

Piękna zimowa pora roku. Ulubiona Nadiry. Będąc w mieście nie tylko zajrzała do teatru, ale także zrobiła sobie drobne zakupy odzieżowe. A mianowicie, kupiła sobie nowy biały płaszcz zimowy. Poprzedni został zniszczony przez bezczelnych inkwizytorów. Rozważała nawet opcję przekazania tej informacji ojcu co by wzięli i zrobili coś z tym Watykanem i łowcami. Nie może być, żeby atakowali bezkarnie wampiry. Choć może lepiej pierw z bratem o tym pogadać?
Rozważając sobie i myśląc, szła przez alejkę zaśnieżonych drzew wiśni. Jedno z jej ulubionych miejsc w parku. A także i drzewa. Z takim miejscem miała dużo wspomnień. A jako iż dawno tu nie zaglądała, chciała sprawdzić czy coś się zmieniło. Krajobraz, to było oczywiste. A ważniejsze, że drzewa wciąż stoją na swoich miejscach. A że ostatnio rosną u niej w ogrodzie, to za często tutaj nie przychodzi.
Przystanęła przy jednym z drzew i spojrzała w górę na zachmurzone ciemne chmury. Ciemne z powodu wieczornej pory dnia. Zaraz po tym rozejrzała się po okolicy, nie dostrzegając żadnej ludzkiej duszyczki. Jest tak zimno, że pewnie nie podejmują się spacerów o takiej porze roku. Nic dziwnego. Ruszyła więc alejką dalej.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sty 21, 2013 7:01 pm

Trochę to dziwne miejsce na przypadkowe spotkanie tych dwojga, ale przynajmniej brzmi bardziej tajemniczo niż wymyślona historyjka na temat - dlaczego akurat teraz tu się pojawił. Może ktoś zacznie podejrzewać, że Inai śledził Nadirę niczym stalker i stąd zawsze wiedział gdzie, i kiedy się pojawić. Tak też było w tym przypadku, bo w pewnym momencie pojawił się przed wampirzycą bez żadnego ostrzeżenia. Droga za nią była przed chwilą pusta, a zanim się objawił z przodu też nikogo nie było. Aleja wiśni nie miała wielu gości o tej porze roku. Zbędnym wysiłkiem byłoby jednak spytanie się, skąd wiedział gdzie jej szukać. Nawet jeśli zauważył ją czystym przypadkiem, na przykład na moment po tym, jak ruszyła przed siebie - i tak by się do tego nie przyznał. W końcu lubił efektowne, nagłe i tajemnicze wejścia, prawda?
Jego ubrania utrzymane w ciemnej tonacji wyraźnie kontrastowały z zimową bielą, jasnymi włosami szlachetnokrwistego i w końcu tym, jak ubrana była czarnowłosa. Lekki, szelmowski uśmiech na twarzy blondyna zdradzał dobre poczucie humoru. - Dzień dobry, Nadiro. - Rzucił pogodnie, nie odrywając wzroku od młodej wampirzycy. I choć nie ruszył się ani o krok z miejsca, w którym stał, to tak na wszelki wypadek gotów był przeteleportować się w każde widoczne mu miejsce. Ostatni razem kiedy odwiedził ją po dłuższej chwili skończyło się na szpikulcach wbitych w jego ciało. Co prawda była to niewinna zabawa w głowie czarnowłosej, jednak wciąż próbowała go zabić. Z rękoma w kieszeni płaszcza wydawał się nie móc doczekać reakcji na jego widok.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sty 21, 2013 9:02 pm

Niespodzianek na ten miesiąc miała chyba za dużo. A to pewnie nie wszystko. Stanęła nagle, kiedy przed jej oczami pojawiła się postać Inaia. Chwila. Inai? Jej oczy przybrały wyraz zaskoczenia. Obejrzała się ale nikogo więcej tu nie było. A przed nią stoi nikt inny jak szlachetny wampir.
- I-Inai? - Pytanie zabrzmiało jak niedowierzanie. Wyjęła dłoń z kieszeni chcąc dotknąć jego policzka, by sprawdzić czy jest on prawdziwy, czy to złudzenie, czy sen. Ale przecież podczas drogi nie zasnęła. Więc on musi być prawdziwy. Może i chciała go zabić, ale to już jej przeszło. Zapewne po tej akcji z Inkwizycja w Transylwanii.
O ile wampir pozwolił, to wampirzyca dotknęła jego twarzy czując przyjemną skórę. Zaraz jednak zabrała dłoń chowając do kieszeni płaszcza i zadała pytanie:
- Wróciłeś do miasta?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Sty 22, 2013 11:25 am

Tego typu gesty wcale mu nie przeszkadzały, więc nie zaprotestował kiedy wyciągnęła rękę w jego stronę, ale czując chłodny dotyk na twarzy mimowolnie zerknął ukradkiem na dłoń wampirzycy. Zauważył pierścionek, na którego zimno zareagował najbardziej, wciąż pamiętając gdy jeszcze nie tak dawno dość mocno oberwał tego typu świecidełkiem. Przynajmniej tym razem nie spotkało go nic podobnego, a przecież stojąca przed nim osoba miała znacznie lepsze powody do bycia wściekłą niż kobieta, która go spoliczkowała.
Dostrzegł zdziwienie wymalowane na jej twarzy, jednak spodziewał się takiej reakcji, więc nie zmienił swojego podejścia. Nie odpowiedział, gdy niepewnie wymówiła jego imię, pozwalając aby własnoręcznie przekonała się, że jest realny, a nie snem na jawie. Dość szybko cofnęła swą delikatną dłoń do kieszeni, co było całkiem zrozumiałe przy panującym na dworze chłodzie. Kolejnego pytania nie pozostawił bez odpowiedzi.
-Można tak powiedzieć. - Oznajmił wesoło, jak zwykle jednak nie precyzując myśli. Nie zdradził czy jest tu przejazdem czy może wciąż nie zdecydował się, na jak długo zostaje. Ale to było normalne zachowanie wampira, który nigdy nie mówił dużo o sobie. - Widzę, że Ci się powodzi - Rzucił niedbale po chwili milczenia. - Właścicielka teatru, matka dwojga dzieci... - wymienił spoglądając na jedno z pokrytych białym puchem drzew. - Niczym nie przypominasz tej młodej, niedoświadczonej wampirzycy jaką poznałem w akademii - Westchnął cicho przechylając lekko głowę i spoglądając na nią z szczerym uznaniem. - Dojrzałaś... - Wydawał się jej schlebiać, ale kto tam wie, co mu po głowie chodzi. Blondyn spodziewał się, że wampirzyca będzie miała mu jeszcze coś do powiedzenia, może jakieś pytania odnośnie jego niespodziewanej wizyty albo jakichś wydarzeń z przeszłości dlatego powstrzymał się przed dalszym gadaniem, choć mógłby pochwalić ją jeszcze trochę, tak tylko, aby popatrzeć jak się rumieni albo wścieka albo cokolwiek, bo chyba tego typu słowa od EX i to nie byle jakiego, bo wszak pierwszego - musiały mieć jakiś wpływ na wampirzycę. A może przeliczyłby się i spotkał z chłodną, i opanowaną postawą? Ale zaskoczona na jego widok była, więc kompletnie obojętna też raczej nie będzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 12:24 am

Widząc postać Inaia tuż przed sobą, wracały także wspomnienia jak to kiedyś byli razem. Jak to się pierwszy raz poznali aż po ostatnie dni ich znajomości. Wtedy jako jeszcze niedojrzała nastolatka miała ślepą nadzieje iż między nimi coś więcej kiedyś zakwitnie. Tak jednak się nie stało. Wampir znikał na dość długo, więc przestała czekać. Czas mijał aż ostatnie spotkania nie prowadziły do odnowienia znajomości na takim poziomie, jakby ona chciała. A może i doszły?
Zimno jej nie było. Po prostu taki odruch dostała że wolała cofnąć dłoń. Ale cały czas patrzyła na jego twarz. Wtem zaczął jej pochlebiać. Uśmiechnęła się lekko, lecz nie do końca by się zgodziła z jego słowami.
- Życie wiele mnie nauczyło. Kiedyś w końcu trzeba było dojrzeć... Nadal pamiętam jak zostawiałeś mi po każdym spotkaniu swoją różę. W ogóle co Cię sprowadza do miasta?
Odpowiedziała mu z uśmiechem na słowa, miło wspominając niektóre dni, ale przy okazji właśnie zadała to ciekawskie pytanie. Co on tutaj robi? Chyba nie przyjechał specjalnie z nią się spotkać? Tak mogła to pomyśleć, skoro pojawił się znikąd przez jej osobą. To nie jest przypadek. Chciała wiedzieć, dlaczego pojawił się przed nią. Chce czegoś od niej?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 1:50 pm

Na szczęście były to chyba miłe wspomnienia, przynajmniej do czasu, aż zaczął znikać na całe tygodnie w pogoni za cieniami z przeszłości, o czym jednak nigdy jej nie powiedział. Z pewnością nie zachował się fair wobec wampirzycy, ale jakoś nie zdobył się na przeprosiny. Mógłby zrobić to teraz...
Gdybyśmy tylko zawsze dostawiali, to co chcemy... Ale nie ma tak łatwo. Na jej ostatnie słowa blondyn wzruszył lekko ramionami - Interesy - krótka odpowiedź może i nie była zadowalająca, jednakże ton wampira jednoznacznie wskazywał, że nią łatwo będzie wyciągnąć od coś więcej. Nie przepadał za wyjawianiem swoich intencji, które według niego, lepiej aby pozostały nieznane nikomu oprócz niego. Ale przecież znała go przynajmniej tyle, by wiedzieć o takich rzeczach.
-Może mógłbym dotrzymać ci towarzystwa? - Zapytał obracając się bokiem - Chyba nic nie stoi na przeszkodzie żebyśmy przeszli się kawałek razem? - Spojrzał na nią zachęcająco z ciepłym uśmiechem na twarzy. - Nie miałem z Tobą okazji porozmawiać po tej całej szopce z inkwizycją. Mam nadzieję, że od tamtej pory masz z nimi spokój? - Oczekując na wznowienie przerwanego spaceru zadał już pierwsze pytanie. Jeden z wielu tematów, które chciał poruszyć... Coś w jego głosie sugerowało, że za jego słowami kryje się coś więcej, jakby wiedział o ponownym pojawieniu się fanatyków w tym małym mieście. Ale to było niemożliwe bez posiadania wtyczki wśród łowców.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 2:44 pm

Interesy go tutaj przywiały. Mogłaby go zapytać jakie dokładnie, ale po jego tonie stwierdziła, że chyba nie będzie chciał się z tym chwalić. Nic dziwnego. Nie zawsze jej wszystko zdradzał.
Na propozycję odnośnie wspólnego spaceru nie odmówiła. Z uśmiechem przyjęła jego propozycję i podeszła bliżej, gdzie to mogli ruszyć sobie alejką. Przy okazji wspomniał o inkwizycji. I właśnie to było wydarzenie, gdzie widzieli się chyba ostatni raz.
- Nie do końca. Właściwie, to dziękuję za udzielenie pomocy. Od tamtego czasu do teraz miałam z nimi spokój. Ostatnio znów się pojawili i zaatakowali bez powodu. Na szczęście w porę udało mi się wezwać pomoc.
Gdyby nie znała Kyubiego, nie miała by kogo ściągnąć po siebie i swojego ludzkiego sługę. Wampir teleportujący się szybciej znajdzie okolice miejsca niż ten, który miałby jechać samochodem. Dlatego też wtedy o nim pomyślała. Jednakże jak można było zauważyć, ze szlachetną było dobrze. Nie miała żadnych widocznych ran ani blizn. Wyszła z tej "bójki" niemal cało.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 4:10 pm

Śnieg skrzypiał pod butami dwójki wampirów, kiedy Nadira wznowiła spacer u boku blondyna. Wciąż byli jedynymi gośćmi alejki, wyglądając nieco jak jakaś parka, która zdecydowała się uciec od zgiełku miasta. Miejsce było idealne, nawet jeśli najpiękniej było tu na wiosnę, to przecież właśnie wtedy najwięcej było tu osób.
Błękitne oczy blondyna utkwione były głównie w ścieżce przed nimi, choć od czasu do czasu zerkał ukradkiem na idącą obok niego szlachetnekrwistą. - Wrócili? - Rzucił zaskoczony lub przynajmniej dobrze udając zaskoczenie - Niektórzy nigdy się nie nauczą. - Stwierdził z przekąsem, wyjmując jedną dłoń z kieszeni płaszcza. - To miasto ma tendencję do przyciągania kłopotów. - Dodał nieco ciszej, uśmiechając się tajemniczo pod nosem. Łowcy schodzili pod ziemię, bo zwykły burmistrz zalazł im za skórę i nie potrafili sobie z tym poradzić w żaden inny sposób. Taka sytuacja bawiła szlachetnokrwistego, w końcu miało to być miasto od którego zacznie się budowanie nowego porządku, tutejsza szkoła miała nauczyć koegzystowania ludzi i wampirów, a zamiast tego doprowadziła do sytuacji, w której krwiopijcy zasiadały na najważniejszych stołkach i rządziły miastem.
-Żyjesz tu już od ponad pięćdziesięciu lat, prawda? Znasz więc to miasto bardzo dobrze czyż nie? - Te dwa pytania zabrzmiały nieco inaczej niż wszystkie jego poprzednie słowa... Tak jakby pytał się jej czy mu pomoże. Wyraźnie można było odnieść wrażenie, że wreszcie do czegoś zmierza.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 4:54 pm

Również Nadira spoglądała na towarzyszącego jej Inaia, chcąc poniekąd nacieszyć się jego obecnością. Nie miała już nic do jego osoby. Co było, minęło. Może i nie podobały się jej jego jakieś wyskoki, to w tej chwili chyba do tego już przywykła. Szła obok by dotrzymywać mu kroku. Nic dziwnego że zaskoczyła go wiadomość o powrocie Inkwizycji.
- Odkąd Samuru ponownie zajął miejsce burmistrza, konflikt między nim a łowcami się wzmocnił. Przez to Dowódca widocznie sięga po pomoc z innego kraju.
Coś tam na ten temat wiedziała. A to wszystko dzięki szpiegowi łowieckiemu, który dla niej pracował. I to właśnie jemu pomogła uciec przed inkwizycją. Poniekąd, bowiem sama została w te sprawy wmieszana. No ale póki co, teraz ma spokój. Oby na długo.
Usłyszawszy dwa pytanie, spojrzała na niego z zainteresowaniem, do czego zmierza? Wydawać by się mogło, że oczekuje od niej jakichś informacji ewentualnie pomocy.
- Tak, znam to miasto. A o co chodzi?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 6:53 pm

Nie zdradził swojego zadowolenia, kiedy nieświadomie połknęła haczyk. Co prawda uśmiech nie schodził z jego twarzy, jednak nie zmienił się również ani na moment, nie zdradzając która część jej odpowiedzi spodobała mu się najbardziej i czy w ogóle miała jakiś większy wpływ na to, co planował. - Trochę mnie tu nie było... Jestem trochę do tyłu z wydarzeniami - Odrzekł wydawałoby się szczerze, ale w rzeczywistości mijało się z to dość sporo z prawdą. Miał w końcu swoich pionków, którzy posłusznie donosili mu o najważniejszych zdarzeniach. Nie musiała jednak o wszystkim wiedzieć... Mimo wszystko po tak długim czasie nie mógł być pewien jakby zareagowała znając jego plany. - Mówisz więc, że dowódca mógł poprosić o pomoc inkwizycję? - Powrócił nagle do tematu inkwizycji, zwracając uwagę na to, co sama mu właśnie powiedziała. Wydawał się być wielce zainteresowany tym faktem. - Zastanawiam się, co mógłby przez to osiągnąć... - Mruknął - Może powinienem złożyć mu wizytę? - To ostatnie wyraźnie nie było przeznaczone dla niej. Po prostu zastanawiał się na głos. Mogło to zabrzmieć dziwnie, bo nawet jeśli by do niego dotarł, to co Inai mógłby chcieć od dowódcy łowców.
-Och... - Westchnął jakby nagle zdając sobie sprawę, że gada głośno - Wybacz mi. Przez ostatnie lata wyrobiłem sobie zły nawyk mówienia do siebie. - Oznajmił i jakkolwiek komicznie to brzmiało - wydawał się mówić prawdę. - Jest dużo rzeczy, które chciałbym się dowiedzieć, ale przecież nie przyszedłem do Ciebie po tak długim czasie, aby wypytywać o innych. Chętnie dowiem się, jak tam u Ciebie. Wiem tyle co z gazet i od Beliala.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 7:17 pm

Od wydarzeń z Inkwizycją, pod dowództwem Aleksandra, minęło sporo czasu. Nic dziwnego że Inai mógłby być do tyłu z wydarzeniami. Uważnie na niego patrzyła. Może i grał sobie z nią, ale by nie psuć tej przyjemnej chwili, postanowiła nie pytać o nic więcej. A chociażby o Beliala. Ale fakt, jego także nie widziała dość dawno.
- Takie mam informacje. Nie wiem czy tak jest naprawdę, ale zaskoczyło mnie to. Sądziłam że wszystkich kazałeś wymordować w tamtym miejscu.
Odpowiedziała swoje zdanie, po czym znów spojrzała na niego, widząc że swoje myśli mówi na głos. Złożyć wizytę dowódcy łowców? Co mu to da?
- W porządku. Choć zaciekawiło mnie, z jakiego powodu chciałbyś się z nim spotkać. - Niby jej słowa zabrzmiały jak pytanie, to jednak pozostawiła to do jego wyboru, czy jej odpowie czy nie. Za to zaś zmienił temat na dotyczący codzienności życia szlachetnej. Przenosząc spojrzenie przed siebie, rzekła w odpowiedzi:
- Tak jak sam określiłeś, powodzi mi się dobrze. Staram się nie myśleć o przeszłości a żyć teraźniejszością i przyszłością. Mam synów, mam pracę, mam faceta, mam w sumie wszystko co mi potrzeba. Czego chcieć więcej? - Z uśmiechem spojrzała na Inaia. Może i o posiadaniu partnera nie musiała mu wspominać, ale niech wie, że udało się jej kogoś znaleźć. I ta osoba w przeciwieństwie do niego, nie znika bez wieści na kilka długich miesięcy.
- A co u Ciebie? Dużo się zmieniło w Twoim życiu? - Spytała w końcu, ciekawa życia blondyna po wypadku w małej wojnie przeciw Inkwizycji.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 7:47 pm

Zaśmiał się krótko po jej odpowiedzi tyczącej się inkwizycji. - Oczywiście, że nie. Nie jestem po... - Urwał w pół zdania, dość nieoczekiwanie tracąc nagle cały humor i szybko poważniejąc, tak jakby nagle przypomniał sobie o czymś, co wolałby już nigdy nie wspominać. - Nie zabijam bez potrzeby. - Dokończył w końcu, przywołując naprędce uśmiech, chociaż nie był już taki sam jak przedtem. Co do samej walki... Po zniszczeniu zeppelina, będącego mobilnym centrum dowodzenia fanatyków, walka zamieniła się w rzeź tym bardziej, że za sprawą Beliala ludzie nie mogli polegać nawet na swoich artefaktach.
Co nie zmieniało faktu, że blondyn był lekko zaskoczony ich powrotem.
Dobrze, że nie trzymała się tego tematu i nie wypytywała, co dokładnie wydarzyło się podczas tamtej walki. Do niektórych rzeczy lepiej nie wracać. Nad kolejną odpowiedzią zastanawiał się nieco dłużej, aż w końcu zatrzymał się w miejscu i poważnym tonem oznajmił: - Zamierzam pomóc mu pozbyć się wszystkich kłopotliwych wampirów - i posłał jej długie, przenikliwe spojrzenie, po którym nie mógł jednak powstrzymać się i w końcu złośliwy uśmiech ozdobił jego oblicze. - Hah, ciekaw jestem, co byś zrobiła gdyby to była prawda - Rzucił rozładowując poważne napięcie. Kłamał? Czyli jednak tak jak się spodziewała, nie zamierzał zdradzić prawdziwych powodów dla których chciałby spotkać dowódcę łowców. A może jednak uzna, że w jego słowach kryło się więcej prawdy?
Wampir odzyskał nieco humoru po wrednej zagrywce jaką zaserwował swojej ex i ponowił przerwany spacer. Widząc, że zbliżają się do końca alejki zwolnił trochę mając nadzieję, że i ona nie będzie się spieszyć.
-Oho - mruknął na wieść o tajemniczym partnerze Nadiry. Jego informacje nie wspominały nic o tym kolesiu. Brew wampira uniosła się do góry zdradzając zaciekawienie - To dobrze - Podsumował jednak, nie pytając o więcej na temat jej faceta. Dobrze, że nie powiedziała na głos o tym znikaniu. Pomyślałby, że jest gorszy jakiś i załapał doła jeszcze...
-Nawet jeśli powiedziałbym, że bez zmian, to chyba mało ci to mówi, prawda? - Jak zwykle odpowiadał pytaniem na pytanie. Ktoś kiedyś powinien porządnie skorygować te jego zachowanie. Ale chyba miał rację, czyż nie? Nadira i tak czy siak nie wiedziała praktycznie nic o swoim byłym. To co wiedziała były szczątkowymi informacjami, które nie dało się nawet połączyć w jedną czwartą całości. Jak tak się zastanowić był jedną wielką niewiadomą, o.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 23, 2013 8:24 pm

Nie dokończył a przerwał swoją odpowiedź. Szlachetna spojrzała na niego z uwagą, dostrzegając powagę. Pewnie chciał powiedzieć "potworem". Choć każdy wampir nim jest. Każdego tak nazywają ludzie. Dokończył swoje słowa po kilku sekundach. Nie zadawała mu więc pytań na ten temat. Mogła nawet dociekać co działo się z nim po tej wojnie. Chciała to wiedzieć, ale wątpiła by zechciał zdradzić te informacje. Lubił być tajemniczym. Za to go podziwiała, no ale ma to też swoje minusy.
Stanęła kiedy ten oświadczył że zamierza pomóc dowódcy łowców. Oszalał?
- Po Tobie się wszystkiego można spodziewać. Ale nie tego by współpracować z łowcami. Nie uważam to za dobry pomysł. - Takie przedstawiła mu swoje zdanie na temat jego "pomysłu" z udzielaniem pomocy tym ludziom. Sami nie mają serca i zabijają bądź atakują nie te wampiry co trzeba. Nic dziwnego, że jednej z nich uczyniła swoim sługą, jak na razie z przysięgi. A ostatnio pomogła uciec.
Nie okazywała zadowolenia tym pomysłem z jego strony. Swoje powiedziała. A walczenie przeciwko Inaowi także jej się nie widziało. Miała jednak nadzieję że do tego nie dojdzie.
Również zwolniła, kiedy tylko ruszyli ponownie. Dostrzegała koniec alejki, ale zawsze można było skręcić na inną, albo usiąść na ławeczce i pogadać. Nie skomentował za bardzo jej partnera. Nawet o szczegóły nie pytał. Więc nie był zazdrosny. To ją cieszyło.
- Prawda. Skoro ty wiesz o mnie zbyt wiele, ja oczekuję tego samego... Natanaelu.
Te słowa skierowała bezpośrednio do niego, patrząc mu w twarz. - I nie odpowiada się pytaniem na pytanie.
Uśmiechnęła się kącikiem ust oczekując z jego strony tym razem szczerości i wyjawienia o sobie czegoś więcej. Jego pobyt tutaj jak i poprzedni, musiał tu mieć jakiś głębszy powód.
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sty 24, 2013 1:45 pm

-No już, już... spokojnie. - skwitował jej słowa machnięciem ręki i lekceważącym tonem - Przecież żartuje - Dodał równie obojętnym tonem, co jego postawa z jaką wysłuchiwał sprzeciwu Nadiry. Nic dziwnego, że jej się to nie spodobało skoro sama należała do tych kłopotliwych. - Z drugiej strony - kontynuował po chwili nieco poważniej - Nawet Założyciele działali przeciwko swojej własnej rasie. - Co też mogło mu po głowie naprawdę chodzić, trudno odgadnąć, ale chyba powinna zastanowić się głębiej nad tym, co sądzi o łowcach. Gdyby faktycznie ludzie byli tą poszkodowaną stroną, to dlaczego sami stwórcy wampirzej rasy obrócili się przeciwko nim, ucząc ich tworzyć między innymi te cacka, zwane broniami anty-wampirzymi? Nie sprowokowany nie odezwał się więcej na ten temat, nawet nie powiedział po co więc naprawdę chciałby spotkać się z łowcami, jeśli w ogóle chciał i nie była to część niewinnego kłamstewka.
Obrócił głowę w jej stronę, słysząc jak go nazwała. - Dawno nie słyszałem tego imienia. - Oznajmił z... smutkiem? Brzmienie dawno nie wypowiadanego słowa wprawiało go w lekko melancholijny nastrój. Wracały wspomnienia z przed parudziesięciu lat, kiedy zdecydował się je jej zdradzić i te wcześniejsze, gdy jeszcze go używał... Ile to już było? Zbyt długo się ukrywał.
-Wiele oczekujesz... Nawet nie wiesz, jak wiele. - Powiedział spokojnie. Czy oznaczało, to że nie zamierzał mówić cokolwiek o sobie? Czy tak wysoko cenił sobie swoją prywatność i pozostanie tajemniczym? W świetle jego kolejnych słów wydawało się, że jednak... nie, nie było z nim tak źle - Dobrze. Możesz pytać o szczegóły dotyczące mnie, a ja odpowiem, jak mogę. - Wydawał się być szczery w tym postanowieniu, ale kto go tam wie. Na wzmiankę o odpowiadaniu pytaniem na pytanie... nie powiedział nic, ale lekki uśmiech ozdobił ponownie jego twarz.

_________________
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sty 24, 2013 5:29 pm

- Mam nadzieję. Bo chyba nie chcesz być potem uznawany za zdrajcę. - Odparła z uśmiechem. Uspokoiło ją, że tylko żartował. Bo w sumie nie wyobrażałaby sobie Inaia współpracującego z Oświatą Łowiecką.
W jednym zaś była prawda, w jego kolejnych słowach. Przedstawiciele tej samej rasy także sobie wyrządzali krzywdy. Być może wampiry nie w takim stopniu co ludzie sami sobie. Z tego by wynikało, że rasa wampirza powinna ludzkiej dawać przykład życia harmonijnego w społeczeństwie.
- Sam mi je zdradziłeś. Lecz i tak przywykłam do nazywania Cię "Inai". - Musiała go lekko zaskoczyć, wspominając jego dawne i być może prawdziwe imię. Wiele wampirów z dość długiem doświadczeniem lat na karku, zmieniało swoje imiona i nazwiska, by nie wzbudzać zbyt wielu podejrzeń, albo też ukryć przed kimś.
Czy wiele oczekiwała? Owszem. Inai z pomocą Beliala, albo nawet sam, zebrał o niej dużo informacji. Dlatego też ona chciała wiedzieć coś więcej na temat swojego byłego partnera.
- Wolę wiedzieć coś więcej o Tobie, niż nic. Chcę wiedzieć kim był i jest mężczyzna, którego kochałam w Akademii.
I tak pewna nie była czy powie jej całą prawdę. Ale liczyła na to iż będzie z nią szczery. Skoro się zgodził, przystanęła odwracając przodem do niego.
- W takim razie chce wiedzieć czym się tak dokładnie zajmujesz. Jakie interesy przyjechałeś tu załatwić. Czy ułożyłeś sobie z kimś życie, a może nawet i założyłeś rodzinę?
Zadała kilka prostych pytań. Wzrok swych oczy wlepiła w jego twarz oczekując jego odpowiedzi. Zdradzi jej wszystko, czy tylko część prywatnych informacji?
Powrót do góry Go down
I.

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t873-i
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sty 24, 2013 7:35 pm

Tak jakby w ogóle ktoś wiedział o jego istnieniu... Inai wystarczająco długo pozostawał w ukryciu i zapomnieniu, aby zatrzeć wszelkie ślady swojej egzystencji. Jego imię nie znaczyło w tej chwili zbyt wiele, więc kto mógłby nazwać zdrajcą kogoś o kim nie ma zielonego pojęcia. No i nie zgodziłby się z tą harmonią, było wręcz przeciwnie. To wampiry uczyły się od ludzi z każdym pokoleniem upodabniając się do nich. Czasy wyniosłych, chłodnych i bardzo oszczędnych w emocjach wampirów przeminęły już niemal doszczętnie. Złość, zawiść, gniew i sadyzm królowały na salonach. Oczywiście znajdowały się też pozytywne osobniki, jednak było ich zbyt niewielu, by szukać wśród nich nadziei na lepsze jutro. Wielu powiedziałoby, że ich rasa upadała... Może to dlatego Kuran zdecydował się stanąć przeciw nim?
-Nazywaj mnie jak wolisz - Odrzekł tylko, nie ciągnąc rozmowy na temat własnej rasy. Jego stanowisko było... nieistotne tym razem. - Już mówiłem. Dużo chcesz - Przypomniał nie przerywając marszu, który zbliżał się ku końcowi. Inai nie mógł pozwolić sobie na zwłokę i przedłużanie rozmowy, nie tym razem. W końcu obiecał komuś, że zajmie mu to tylko chwilę.
-Tego nie mogę zdradzić, gdzie w tym zabawa? - odpowiedział natychmiast na pierwsze pytanie i zamilkł na moment, kiedy usłyszał kolejne. Rodzina... Brzmiało dziwnie nieznajomo w uszach wampira, który niby wiedział czym była rodzina ale... - Ułożyć życie? - Zaśmiał się cicho powtarzając jej słowa. - Brzmi nienaturalnie i strasznie... ludzko, moja droga. To nie dla mnie. - Dokończył nieco smutnym głosem, czując nieznaną sobie wewnętrzną pustkę. Chyba nawet kiedy się z nią wiązał nie myślał o "zakładaniu rodziny". Nie znał tej potrzeby i tego uczucia, które z jakiegoś powodu towarzyszyło nowym pokoleniom wampirów. Pewnie miało to związek z ich uczłowieczaniem.
Dotarli do końca, a wampir obrócił się w jej stronę. - Wybacz, obiecałem, że nie zajmie mi to długo. Nie chciałbym, by moja zdobycz zaczęła się niecierpliwić... Jeszcze wyrwie się z sieci i co ja wtedy biedny pocznę? - Rzekł najwyraźniej bardzo czymś rozbawiony, choć przecież Nadira nie miała pojęcia o czym i o kim Inai mówi. - Mój jacht stoi w porcie, gdybyś miała więcej pytań, które nie mogą czekać, bo zakładam, że samych pytań masz wiele więcej. W innym przypadku znajdę Cię niedługo ponownie. Miłego dnia, moja miła. - I z tymi słowami zniknął sprzed jej oczu. Różniło się to jednak trochę od wszelkich poprzednich razów, prawda? Wiedziała gdzie go szukać i wiedziała, że jeszcze ją odwiedzi.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
 
Aleja Kwitnących Wiśni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 19Idź do strony : 1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» [Poradnik] Blokowanie denerwujących reklam w przeglądarce i na Androidzie
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: