IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Kwitnących Wiśni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
AutorWiadomość
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 12:53 pm

No tak, trzeba wracać! Ciemno wszędzie, głucho wszędzie, mróz na dworze, ale któremu wampirowi by to przeszkadzało? Yuu była przesięknięta zapachem innego wampira, którego Nadira dobrze znała. Znała też blondynkę, co prawda z dawnych czasów, ale jednak. Wtedy wyglądała na co najmniej 7 lat młodszą, niż jest teraz. Ach, czasy kiedy były nastolatkami, kiedy chodziło się do Akademii i uczęszczało w lekcjach, a dodatkowo szperało nocą po każdym zakamarku. W sumie, było co wspominać, czyż nie?
Yuu nie miała w sobie aktualnie wiele emocji, raczej więcej przemyśleń. Wszystko i wszyscy wokół niej się zmieniali, a kiedy dostrzegła stojącą przy końcu alejki ciemnowłosą dziewczynę, z początku i jej nie poznała. Jednak szła w dobrym kierunku, by przyjrzeć się jej z bliska, a im bliżej była, tym bardziej rysy twarzy wydały jej się znajome. Zapamiętała ją raczej jako jedną z nielicznych Szlachetnokrwistych, którym można ufać i z którymi można rozmawiać jak z kimś równym sobie. Bez zbędnego wywyższania się i pokazywania swojej władzy.
- Nadira? - spytała dość niepewnie stając przy dziewczynie i mrużąc oczy. Na jej ustach wymalował się nawet lekki uśmiech, kiedy to jej głowa przechyliła się subtelnie w bok. - Wow. Miło Cię widzieć. - dodała całkiem szczerze, gdyż ta twarz wywoływała w niej pozytywne emocje. Przynajmniej ona!

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 1:47 pm

W jednym Inai się nic nie zmienił. Ciągle pozostawał tajemniczym osobnikiem. Niewiele wampirzyca się dowiedziała z jego odpowiedzi. Niemal zbywał te pytania i uciekał od szczegółów. Westchnęła, kiedy ten oznajmił iż nie zdradzi swojego stanowiska interesów, tego czym się zajmuje. Rodzina nie była mu pisana. Więc i on nie był jej "przeznaczony". Nawet gdyby byli razem do teraz, w którymś momencie mogłaby z nim nie wytrzymać. Fakt, jego znikanie na długo było momentami wkurzające.
I tyle było ze spotkania. Wampir pożegnał się znikając z końca alejki. Szlachetna została sama gapiąc się przed siebie, gdzie postaci wampira już nie było.
- Drań... Na żadne pytania nie udzieli odpowiedzi.
Zaśmiała się po chwili pod nosem. Odwróciła i ruszyła powrotną drogą alejki w spokoju.
Niestety i tym razem spacer zostaje przerwany pojawieniem kolejnej istoty. Przez moment Nadira miała wrażenie że Inai sobie robi z niej jaja jakieś. Znika i pojawia się gdzie mu podoba. Jednakże tutaj zapach był jakiś inny. Niczym wymieszany z innym wampirem. Zbliżając się do owej postaci, nie dowierzała.
- Yuu? - Z pozytywnym zdziwieniem odpowiedziała na pytanie wampirzycy. A potem uśmiechnęła się jakby do siebie.
- Mnie też miło Cię widzieć. - Dodała. - Sporo lat minęło odkąd się widziałyśmy ostatni raz. Cieszy mnie że jesteś cała.
No tak. Ile to ta blondynka musiała przechodzić w swoim życiu. Jak nie Inai to Testament. W prawdzie to i Nadira swoje "piekło" miała za sobą.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 2:13 pm

No tak, to było w sumie zrozumiałe, że mogła pomyśleć iż Inai sobie z niej żartuje, albo się rozmyślił i wrócił. W końcu Yuu nadwyraz nim pachniała, ponieważ sama miała z nim kontakt. Ponowny. W końcu ten musiał ją znaleźć, ale najwyraźniej już mu tak nie zależało na ujarzmieniu blondynki, gdyż ją wypuścił. Chociaż cholera wie, czy nie miał w tym jakichś swoich intencji by ponownie chcieć ją przy sobie zatrzymać, ale tym razem jednak nic na to nie wskazywało. Yuu wciąż nie miała gdzie się podziać, w znaczeniu takim, że nie miała celu w życiu. Nie rozumiała wampirów, nie potrafiła się wciąż z nimi identyfikować, mimo iż już tyle lat minęło odkąd jest tym stworzeniem. Nie poznała jednak zapachu Nadiry u Inaia, więc nie miała pojęcia, że to z nią poszedł się spotkać, ba! Nawet nie miała pojęcia, że oni kiedyś byli parą, tak samo jak Nad i Tess. Blondynka jak widać, wiele rzeczy nie była świadoma, ale może to i lepiej, bo jej despotyczna natura sprawiłaby, że znowu wpadłaby w furię i chciałaby siłą wymuszać, by wszystko było jej. Egoizm tej laleczki zdecydowanie wzrósł, podobnie jak jej kapryśna natura, którą to jednak lepiej potrafiłą opanować.
Yuu jeszcze przez dłuższą chwilę z uśmiechem przyglądała się wampirzycy. Wciąż wyglądała młodo, świeżo i pięknie, zdecydowanie czas był dla niej łagodniejszy niż dla blondynki, ale to zapewne kwestia wampirzej krwi. Teraz to Yuu wyglądała na starszą, a raczej wcale tak nie było.
- Tak, to był długi okres czasu... Ale musiałam stąd uciec, od kilku osób. - powiedziała spokojnie jakby chciała się wytłumaczyć. No tak, miała problemy z mężczyznami, nie dało się tego nie zauważyć. Jednakże ta ucieczka chyba dobrze jej zrobiła, bo i jeden i drugi już miał jej dosyć.
- Jestem cała. Jak widać, nieźle sobie daję radę z natrętami - zaśmiała się na krótko na własne myśli. Jej gra i plany widać poskutkowały, jednak zostało jej coś jeszcze do zrobienia, jednakże nie mogła podzielić się tym z nikim. Cóż, tak to już było.
- Kurczę, wyglądasz młodziej ode mnie, jakbyś wciąż była uczennicą akademii. Niezwykłe jest to jak się trzymasz. - zaczęła w końcu przechodząc do tematu wampirzycy. W sumie i dobrze, że to ją spotkała, może to ona naceluje ją na jakiś tor? Liczyła co prawda na swojego Pana, ale ten widać już nie chciał mieć nic wspólnego z Yuu, a ta no cóż... Nikt jej nie nauczył jak być wampirem, więc była nim na własny sposób.
- Nigdy stąd nie wyjechałaś? Wciąż prowadzisz teatr? Niesamowite jest to jak potrafisz dysponować swoim wampirzym czasem... - nie mogła tego nie powiedzieć, bo po prostu siedziała na wierzchu jej myśli. Nie rozumiała tego, jak wampiry radzą sobie z czasem. Ona jako człowiek, byłaby już na skraju śmierci naturalnej i to pewnie byłoby najlepsze rozwiązanie, dlatego też bez celu życia nie wiedziała, jaki jest sens brnąć przez to dalej. Może by się tak poświęcić, dla pozytywnego celu?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 3:28 pm

Dużo faktów Yuu nie znała z życia szlachetnej. Nic dziwnego, skoro nie było jej sporo lat w tym mieście, w tym kraju. Nadira tak jak ona, nie miała tego szczęścia do mężczyzn. Z Inaiem się nie ułożyło. Z Testamentem i Ethanem także. Teraz ma kolejnego mężczyznę w swoim życiu. Kto wie, czy ten związek się jej w końcu szczęśliwie ułoży?
Skinęła głową w odpowiedzi na jej słowa odnośnie ucieczki. Nadira do tego nie zmierzała. Ona tutaj ciągle wracała, niezależnie od tego, gdzie ją zabierano poza granice wyspy.
- Każdy potrzebuje spokoju i uwolnienia się od paru osób. U mnie na szczęście te osoby same opuściły ten kraj.
Wzruszyła lekko ramionami wciąż przyglądając się blondynce. Zmieniła się, to trzeba przyznać. Czas robi swoje. W końcu Yuu była kiedyś człowiekiem a teraz jej ludzka dusza żyje w ciele wampira.
- Nie wiem czy nazwać to darem, czy przekleństwem. Ale to zasługa mego statusu krwi w żyłach. - Tak ku przypomnieniu odpowiedziała z uśmiechem. Akademia. Kiedy to było? Bardzo dawno.
- Wyjeżdżałam jedynie na kilka dni. Ale mieszkam i pracuję tutaj. Nadal prowadzę teatr, tu się nic nie zmieniło. Mając tak długie życie, trzeba je sobie jakoś zagospodarować. A co u Ciebie? Niedawno przyjechałaś?
Teraz Nadira zadała jej pytania, ciekawa jak ta sobie radziła przez tyle lat. Czy coś się w jej życiu zmieniło. A żeby tak nie stały w miejscu, ruszyła dalej alejką w stronę z której przyszła Yuu, licząc że tej kierunek nie przeszkadza i pospacerują razem.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 3:54 pm

A i owszem, nie znała. Ale nie należała również do ciekawskich osób, tak więc nawet nie będzie ciągnąć ciemnowłosej za język, bo i po co? Jeśli zechce czymś się z nią podzielić, to tak zrobi, a jeśli nie, to nie. Yuu nic do tego, jak szlachetna żyje, choć przyznać trzeba było, że zainteresowana była bardzo tematem ''jak ułożyć sobie życie będąc długowiecznym" ?
- Farciara z Ciebie. - przyznała szczerze. Nadirze przynajmniej natręci dali spokój sami z siebie, a blondyne jeden taki ganiał bez przerwy, aż tu nagle bum, znudziło mu się i dał sobie siana. A już ta myślała, że jest to wampir bardziej stanowczy i walczący o swoje, a nie puszczający to, o co walczył tyle lat, wolno. Ale cóż, to był tylko i wyłącznie jego wybór, Yuu powinna być w sumie z tego zadowolona, nie wiedziała, że tak łatwo to pójdzie. Fakt, nie czuła już nienawiści do niego, ale miała wrażenie, że jest bardziej egoistyczny.
Yuu zdawała sobie sprawę z tego, że młodość zapewne lepiej się trzyma Nadiry dzięki krwi jaką w sobie miała. Cóż, blondynka nie miała szansy by pozostać taką, jaka się urodziła, więc było jej zdecydowanie trudniej to wszystko ogarnąć, a Pan wcale jej w tym nie pomagał, ale może to była jej wina, nie jego. W końcu to ona była władcza, a jego to irytowało, bo ciągle sobie pozwalała na zbyt wiele. Powinien już dawno ją zabić za takie zachowanie.
Kiedy kobieta ruszyła drogą, blondynka zrobiła to samo dotrzymując jej kroku. Naprawdę cały czas miała uśmiech na ustach, że mogła w końcu spotkać kogoś, kto był jej miłym. W sumie tylko w dobre intencje ciemnowłosej mogła wierzyć, pomimo jej krwi, której z całego serca nienawidziła, ale chyba Nadira nigdy nie działała pod wpływem kaprysu i nie zmianiała ludzi w wampiry. Przynajmniej taką ją widziała Yuu.
- Tak, wróciłam kilka tygodni temu. Wiele się zmieniło. Samuru burmistrzem, Testament spasiony jak tłusta kiełbasa swojska. - zaśmiała się do samej siebie. Wyborne porównanie. - Szczerze powiedziawszy, to po prostu straciłam cel i sens swojej egzystencji. Nie wiem co mam dalej robić. Normalnie, jako człowiek, powinnam już pomału umierać z przyczyn naturalnych, a ja wciąż żyję i jestem młoda. Nie radzę sobie z tym... - powiedziała szczerze patrząc przed siebie i po prostu szła niespiesznie od czasu do czasu kopiąc nieco białego puchu zwanego śniegiem. Poprawiła blond kosmyki by te zasłaniały jej uszy i spadały sobie na ramiona i piersi, tak zawsze wyglądało ładniej, a ona miała wysokie poczucie estetyki. Lubiła, jak coś było ładnego.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 4:59 pm

Urodzone wampiry mają już we krwi ustatkowanie swojego długowiecznego zycia. Albo tworzą coś swojego by czymś się zajmować, albo dziedziczą jakieś działalności po rodzicach, prowadząc je dalej. Kształcą się w zdobywaniu wiedzy w wielu dziedzinach, czego ludzie mogą im pozazdrościć. Nie starzeją się, co pozwala im ciągle być młodym i obserwować zmiany w zachowaniach młodzieży w każdym stuleciu, czy nawet co rok. Już w młodości, każdy rozważał co zrobić ze swoim dalszym życiem i czym się zajmować. Nadira lubiła teatr. Pasję odziedziczyła po ciotce, jednej z siostr ojca.
Uśmiechnęła się na słowa Yuu odnośnie farciary. Czy tak było? Czarnowłosa nie do końca by się z tym zgodziła, ale może i dobre to określenie. W końcu Inai także stwierdził iż powodzi się jej dobrze. Teraz tak. Ale wcześniej było ciężko.
Powiadają, że czas i dojrzewanie zmienia człowieka. To samo powiedzenie dotyczy wampirów. Nadira w młodości sprawiała spore problemu bratu, który ją wychowywał w zastępstwie za rodziców. Mordowała i przemieniała ludzi. Dopiero wysłanie jej do Akademii Cross, zmieniło jej podejście do życia i tego co do tej pory robiła. Przestała, jakoby była zmęczona ciągłymi nagonkami ze strony łowców i ich metod karania. A przeważnie po sytuacji, gdzeie o włos nie straciła w sobie dziecka. Co dowódca oświaty, to gorszy tyran.
Nadira wysłuchała odpowiedzi Yuu, na temat Samuru, Testamenta, przy czym także się zaśmiała. Ale z uwagą wysłuchała jej dalszych słów. Przemienieni ludzie mają w większości problem, cio ze sobą zrobić.
- Więc potrzebujesz w tym kierunku wskazówki. Mam lokaja, którego mój dziadek uczynił swoim sługą, by pomóc jego chorej siostrze. Po jego odejściu mój ojciec dał mu wybór. Wolność albo dalsza służba w naszej rodzinie. Wybrał drugą opcję, bowiem nie wiedział co miałby robić a sensu w dalszym swym istnieniu nie widział. Nie ma on nikogo poza nami. Jesteśmy jego jedyną "rodziną". Do teraz mi pomaga, nawet przy zwierzętach.
Zaśmiała się cicho jak wspomniała sobie o Teijim. Był człowiekiem. Człowieczeństwo w sobie zachował. Ale by coś robić, pozostał nadal na usługach rodziny.
- Odpowiedz sobie na pytanie. Czy jest coś, co byś chciała robić? Co lubisz? Co Cię interesuje? Nie patrz na to jakiej jesteś rasy. Pierw spójrz na to co byś chciała robić. Jakieś marzenia chyba masz? - Dodała zwracając się z pytaniami do Yuu. Na pewno musiało być coś, co Yuu chciałaby robić w swoim życiu.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Sty 26, 2013 5:15 pm

Opowieść Nadiry o swoim słudze nie pomogła dziewczynie. Czemu? A no temu, że Yuu nawet tego nie rozumiała. Nie potrafiła być dobra dla Inaia, który ją stworzył. Ciągle starała się dominować i pokazywać kto tutaj jest lepszy. Robiła rzeczy, których robić nie powinna, miała swoje zdanie i zapewne nawet, jeśli Inai by je uszanował, ta zaczęłaby demonstrować je w taki sposób, że szlachetnokrwisty by się wkurwił. Miała trudny charakter, była nieujarzmiona, toteż zostanie na służbie było dla niej upokarzające i nie potrafiłą pojąć jak ktokolwiek mógłby to robić. Pokiwała zaprzeczająco głową wyrażając swoją dezaprobatę.
- Oj Nad. Wiesz chyba, co Inai mi zrobił. - zaczęła spokojnie. Cóż, zapewne wampir miał w tym swoje cele, ale nigdy się przed blondynką nadto nie tłumaczył, toteż ona mu nie potrafiła wybaczyć, nawet pomimo tego, że nienawiść całkowicie z niej uleciała - Zamordował moich rodziców, przemienił brata w poziom E. Przez to nawet jego straciłam, widziałam jak jego odcięta głowa opada na ziemię, a potem wszystko rozsypało się w proch. Nawet nie miałam szansy by go pochować z godnością ... - mówiąc to dało się wyczuć smutek, może nawet lekkie załamanie głosu. Blondynka przymknęła na chwilę oczy wdychając zimne powietrze dzisiejszego wieczoru. Musiała odetchnąć, bo obraz przed jej oczami był wyraźny. Śmierć brata dotknęła ją bardziej, niż rodziców. - Wiem, że to była moja wina, nie Inai'a, ale nigdy mu się do tego nie przyznam. W pewien bolesny sposób on się do tego przyczynił, powinien wtedy go obronić... Ale wracając, po prostu chcę byś mnie zrozumiała. Chyba nie potrafiłabym mu służyć, być przy nim miła i rozmawiać tak jak rozmawiam teraz z Tobą. Próbowałam. Ale nie umiem. Jest okropny... - mówiąc to zacisnęła aż zęby z irytacji przypominając sobie to jak sama się przy nim zachowuje, jednak była w kropce. Bo w chwilach słabości potrafiła być dla niego dobra, a nawet i on był dla niej taki sam, ale długo to nie trwało, bo po jego powrocie znów stała się władcza i pewna siebie. Jak z taką wytrzymać? - Nie umiem być służką, to jest upokarzające moim zdaniem. - skończyła. Tak, to już było ostatnie zdanie na ten temat, który był dla niej nieco trudny, ale zdecydowanie już się z tym wszystkim bardziej pogodziła. Rany przerodziły się w blizny i nie sączył się z nich jad. Zaakceptowała tę część swojego losu, jednak to nie oznaczało, że wybaczyła. Nie potrafiłą wybaczyć czegoś, czego nie rozumiała, a blondyn tłumaczyć się przed nią nie miał zamiaru. Więc się nie dogadają. Ona momentami zachowywała się jakby była Szlachetnokrwista, a on po prostu był.
Nad pytaniami Nadiry jednak Yuu musiała się zastanawić. W sumie czy było coś, czego chciała? Nie wiedziała.
- Skończyłam już trzy kierunki studiów, nie mam żadnych marzeń. Chciałabym zapomnieć o bolącej przeszłości i wybaczyć. Chciałabym też, by Inai potrafił mnie traktować na równi ze sobą, ale nie wierzę, że to jest możliwe, tym bardziej, że każdy dym zaczynam ja... Ale mogłabym grać w Twoim teatrze, jeśli byś mi pozwoliła. Pianino i mój wokal dobrany do melancholijnych utworów zdecydowanie mnie uspokaja i pozwala stonować oraz zahamować swoje zaborcze cechy. - blondynka zdecydowanie się rozgadała, ale widocznie tego potrzebowała. Miło było ze strony Nadiry, że chciała jej pomóc, jako jedyna. Tess raczej miał ją w nosie, Hachiko chciała zabić, Samuru traktował przedmiotowo, a Inai, cóż... Ich drogi nigdy nie powinny się skrzyżować.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Sty 27, 2013 12:35 am

- Inai to trudny przypadek istoty wampira. Sama nie mogę do teraz go rozgryźć ani dowiedzieć co mu chodzi po głowie. Pojawia się i znika. Dla Ciebie dobrze będzie usamodzielnić się. Lecz jeżeli masz z tym problem, mogę pomóc.
Dobrze wiedziała przez co Yuu przeszła. W końcu jej brat dzielił kiedyś ze szlachetną ten sam pokój w Akademiku. Rozumiała ból dziewczyny po stracie tak bliskiej osoby. Sama poczułaby chyba to samo, gdyby miała stracić Naizena. Na szczęście nie jest on osobą łatwą do zabicia. Przynajmniej ona tak to uważała.
- Nie widzę przeszkód zatrudnić Cię w swoim teatrze. Miejsce dla Ciebie na pewno się znajdzie.
Jak tak szły obok siebie, Nadira objęła ją ramieniem przysuwając bliżej siebie niemal jak starą znajomą przyjaciółkę. Może ta bliskość podbuduje w Yuu chęci do dalszego życia? Będzie miała zajęcie to nie będzie zamartwiać się innymi przykrymi sprawami.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Sty 27, 2013 5:29 pm

- Mógłby się nauczyć rozmawiać. - burknęła na temat swojego Pana poraz ostatni. Jak widać, nie traktowała go tak, jak powinna. Bo przecież, jako 'służka', zapewne powinna mówić o nim ładnie i na pewno nie 'odburkiwać'. Ale co tam, Yuu to Yuu, kiedyś dostanie w pape za swoje zachowanie i się skończy dzień dziecka, jednakże na razie jakoś nie było ku temu chętnych.
- Chętnie przyjęłabym od Ciebie pomoc. Miło słyszeć, że mi ją proponujesz. Trochę bałam się spotkania z Tobą, że mnie zignorujesz... Wiesz, u syna nie mam czego szukać, mam wrażenie, że ... A zresztą. Po prostu na pewno nic po mnie nie odziedziczył. Ogólnie rzecz w tym, że nie chcę być sama, samotność na tym etapie życia strasznie zaczęła mi doskwierać. - taka tam spokojna sugestia ze strony wampirzycy. Może szlachetna ją przygarnie czy coś. Zawsze mieć przyjaciół blisko siebie jest miłe, a może i pozna jej rodzinę. Na pewno też są sympatycznymi istotami. A jak nie, no to cóż... Pewnie wróci do Arista, w góry.
- Świetnie, super! Cieszę się bardzo. Może to nieco rozjaśni mi życie, dziękuję. - odpowiedziała nt teatru, a kiedy Nadira ją objęła, zaśmiała się nawet. No jak tu się nie cieszyć, prawda? Może w końcu spotka ją coś lepszego niż do tej pory. W podzięce Yuu dała jej krótkiego całusa w policzek. - Jesteś najlepsza! - przyznała z zadowoleniem. Jedyna szlachetnokrwista, którą naprawdę uwielbiała.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sty 28, 2013 2:12 pm

Dwie wampirzyce szły sobie i rozmawiały, nieświadome, że od jakiegoś czasu obserwuje je Los. Ten siedział sobie gdzieś, niedostrzegany przez nikogo i planował kolejną zabawę. Co tym razem wymyślił? Coś dobrego? A może coś złego? To póki co pozostawało tajemnicą, która rozwiąże się w odpowiednim czasie. Los bowiem tym razem planował coś większego. Znudziły mu się sufity spadające na głowy, nagle burze, deszcze i prześwity słońca. Nie zamierzał tym razem popychać nikogo do zabójstwa i martwe ciała podrzucać wygłodniałym wampirom. Tym razem byt ten, bowiem istotą nie można go było nazwać, zaplanował sobie pokierowanie losem paru osób.
Gdy wampirzyce szły obok siebie, rozmawiając, śmiejąc się i miło spędzając czas w swoim towarzystwie, zapewne nie zwracały uwagi na otoczenie. Nie dostrzegły więc dziecka, które błąkało się nieopodal, swoimi krótkimi nóżkami przemierzając kolejne metry Alei Kwitnących Wiśni. W pewnym momencie jednak owe dziecko zatrzymało się przed nimi, wyciągając swoją małą dłoń w stronę Nadiry i łapiąc ją za ubranie. Chlipiąc po cichu zacisnęło drobną rączkę na materiale odzienia wampirzycy i pociągnęło lekko by zwrócić swoją uwagę. Była to mała, ludzka dziewczynka, która najwyraźniej się zgubiła. Uniosła wzrok i popatrzyła na obie panie swoim zapłakanym wzrokiem. Załzawione, niebieskie oczka wlepiła w kobiety, co chwila wolną rączką wycierając łzy wypływające z jej oczu. Pociągnęła noskiem i potarła ponownie oczka, nieświadomie usta układając w przewróconą podkówkę. Była ubrana ciepło. Miała na sobie różową, zimową kurteczkę, ciepłe buty, szalik ogrzewający jej szyję. Po ramionach zaś rozwiewały się długie, brązowe włosy, mocno polokowane.
- Pani... Zgubiłam się. Nie wiem gdzie jest mamusia. - zapłakała cicho, mówiąc na swój dziecięcy sposób i nieco niewyraźnie. Najwyraźniej dziewczynka ta zgubiła się i pomocy szukała właśnie u owych wampirzyc. Pomogą jej, zignorują, a może porwą i zjedzą jak każdą łatwą zdobycz? Los uśmiechnął się do siebie. To właśnie w takich momentach było najciekawiej. Wampiry i ludzie były przecież tak interesującymi stworzeniami. Obserwowanie ich w różnych sytuacjach było gwarancją uwolnienia się od nudy. Co zrobią wampirzyce w spotkaniu z bezbronnym 3-letnim dzieckiem?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Sty 29, 2013 6:56 pm

Nie Nadiry sprawa jak traktuje Inai swoją służkę, a jak Yuu swojego pana. To ich wewnętrzna sprawa. Szlachetna może jedynie doradzić coś albo zwrócić uwagę, ale ingerowanie nie wchodzi w grę. Już raz próbowała odebrać sługę Samuru, co mogło skończyć się walką. Przypomniał sobie w ostatniej chwili, że przemienił człowieka.
- Syn Cię ignoruje albo nie uznaje matką, to chciałaś powiedzieć? Znam ten ból. Sama mam syna, którego mi zabrano i nastawiono przeciw. Wie tyle że ma matkę. - Nadira znała ten problem. Lecz ma jeszcze drugiego syna, którego sama wychowała. Chociaż on potrafi dostrzec w niej rodzica i traktować odpowiednio. W końcu zależne jest to od tego, kto i jak wychowa swoje dziecko.
Na twarzy Nadiry pojawił się uśmiech, ciesząc że pomogła choć przyjęciem do pracy Yuu. Przynajmniej wampirzyca będzie miała jakieś zajęcie. Być może i rozwinie swoje jakieś umiejętności. Kto wie.
Idąc wraz z Yuu w dość dobrym nastroju rozmawiając i wymieniając się informacjami, nie spodziewały się pojawienia o tak późnej porze małego dziecka. Przeważnie nikogo tu już nie było. A to maleństwo niespodziewanie znalazło się przed nimi. Szlachetna puściła Yuu i kucnęła przed małą dziewczynką.
- Gdzie ostatnio widziałaś swoją mamę? - Spytała spokojnie. Mogła olać tę sprawę. Mogła zabić to dziecko. Ale to już przeszłość. Kiedyś Nadira nienawidziła dzieci. Macierzyństwo zmieniło ją na tyle, że oszczędza każde młode istnienie. Nawet ludzkie, co mogłoby być wręcz zaskakujące. Patrząc na twarz tej dziewczynki, mogła pomyśleć nawet o swoich synu kiedy był mały.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 30, 2013 5:49 pm

- Tak, ignoruje. - skłamała z uśmiechem na ustach, ukrywając swoje kłamstwo. Nie chciała jej na razie móić o swoich podejrzeniach czy też obserwacjach. Niech wystarczającym będzie to, że w sumie 'ignorowanie' było jednym z prawidłowych stwierdzeń, choć po prostu nie to blondynka miała na myśli. Jednakże jak już zostało wspomniane, na razie niech nie ma to żadnego znaczenia.
Zawsze to coś móc z kimś pogadać jak z równym sobie i nie słuchać żadnych zgryźliwych uwag ani nic w tym stylu. Tak było raczej dobrze i wystarczająco.
Kiedy jakieś dziecko zagrodziło im drogę, Yuu zatrzymała się i spojrzała w dół. Zmarszczyła brwi, które to zbliżyły się do siebie, i zmrużonymi oczami obserwowała dziecko. Dla niej to był zwykły podstęp, a nie jaki zagubiony maluch, coś jej nie pasowało. Jakoś dziwnie jest zgubić dziecko wieczorem, na alei gdzie są drzewa i ścieżka, tyle. No okej, może to było normalne, że w takich okolicznościach gubiło się dzieci, ale dla wampirzycy było zupełnie inaczej. Kiedy to Nadira zainteresowała się dzieckiem, Yuu totalnie je zignorowała. Miała dość bachorków, skrzywiła się znacząco i zaczęła rozglądać. W końcu to ciemnowłosa zainteresowała się mały szkrabem, toteż blondyna nie musiała już tego robić. Wolała być czujna, rozejrzeć się i uważać, czy to nie chwyt jakichś słabych złodziei, albo czy po prostu nie widać wokół żadnych osób, bo może rodzice są gdzieś w zasięgu wzroku?

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 30, 2013 6:52 pm

Los obserwował całą tą scenę z ukrycia. Uśmiechnął się do siebie jedynie, podpierając dłonią o policzek i z zaciekawieniem oglądając to całe zajście. Co stanie się z dzieckiem? Zostanie pożarte a może zignorowane? To w tej chwili najbardziej go interesowało.
Dziecko podeszło do wampirzyc i pociągnęło jedną z nich za ubranie, zapłakanymi oczkami spoglądając na kobietę. Miało nadzieję, że któraś z nich pomoże mu w odnalezieniu zagubionego rodzica. Widząc reakcję, dziewczynka puściła odzienie szlachetnej wampirzycy i pociągnęło noskiem, nie spuszczając z niej wzroku. Ponownie wytarła drobnymi rączkami łzy wypływające z jej niebieskich oczek i czekała na jakąś reakcję. Uspokoiła się nieco, widząc jak kobieta kuca przed nią i słysząc jej pytanie.
- Tam, za tą ulicką. - wydukała dziewczynka, odwracając się bokiem do wampirzyc i wskazując rączką w przestrzeń. Drobny paluszek skierowany został w stronę wyjścia z alei kwitnących wiśni i zarazem wyjścia z parku. Po tym zaś znowu odwróciła się w stronę kobiet i kątem oka popatrzyła na Yuu, która wydawała się w ogóle nie interesować jej losem. Dziecko wyczuło negatywne emocje, które zdawały się emanować od wampirzycy. Dziewczynka odruchowo ponownie sięgnęła po ubranie Nadiry, łapiąc je w swoje drobne łapki. Przysunęła się bliżej szlachetnej i wręcz przytuliła do jej nogi. Nie płakała już, lecz ciągle chlipała po cichu noskiem.
Los natomiast uśmiechnął się jeszcze szerzej, widząc brak ufności ze strony Yuu. Obawiała się podstępu. Słusznie czy nie? To się dopiero miało okazać... W tamtej chwili zaś nieopodal w krzakach coś zaszeleściło złowrogo. Wiatr zaświstał przy nich, bawiąc się włosami wampirzyc oraz wszelaką roślinnością. Szelest rozległ się ponownie kiedy nagle z krzaków wyskoczył... kot. Zwierzak zamiauczał cicho, rozejrzał się i pobiegł w swoją stronę. Czy więc obawy wampirzycy były słuszne? Zawsze mogła być to cisza przed burzą.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sty 30, 2013 11:13 pm

Czyżby błędem rodzica było pozostawienie dziecka w tym miejscu? Czy może faktycznie się ono zgubiło? Tę niewinną miną potrafiło każdego przekonać. Nadira pozostawała czujna, ale też i chętna mu' pomóc, w miarę możliwości. Yuu nie wydawała się być tą sprawą zainteresowana. Nic w sumie dziwnego.
Szlachetna podążyła wzrokiem na wskazaną uliczkę. Nikogo tam nie było. Albo też sama nie wyczuwała żadnej ludzkiej czy wampirzej istoty. Wyprostowała się próbując zlokalizować ludzi instynktem wampirzym. Poczuła jednak jak dziecko się do jej nogi bardziej przytula. Zerknęła na Yuu a potem w stronę krzaków nieco gwałtowniej. Miła niespodzianka, kiedy wyskakuje kot.
- Trochę mi się to nie podoba. - Zmarszczyła brwi i powróciła spojrzeniem na blondynkę. - Chodźmy.
Rzekła biorąc za rękę małą dziewczynkę, licząc na towarzystwo Yuu, zmierzała w stronę uliczki jaką wskazało dziecko. Zachowując oczywiście odpowiednią czujność. Wiatr wtedy zawiał niebezpiecznie, kot wybiegł z krzaków, czasami ludzie są zbyt przesądni, ale również wampiry na takie elementy zwracają uwagę.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sty 31, 2013 4:27 pm

No cóż, ukrywanie się przez ponad 50 lat pozostawia pewne nawyki. Można śmiało stwierdzić, że blondyna ma jakąś manie prześladowczą czy coś w tym stylu, w wielu nietypowych sytuacjach widzi podstęp. No cóż, dzieci nie gubią się na co dzień, tak po prostu, więc dla niej nie była to sytuacja codzienna. Może nadmiernie wyczuwa podstęp, pewnie przesadzała, ale nie potrafiła inaczej się zachować. Gdyby nie Nadira, to pewnie zignorowałaby to dziecko, albo zaprowadziła na posterunek policji i miała to w nosie. A raczej, podstawiłaby pod drzwi komendy i kazała zapukać, sama zaś by zniknęła w mgnieniu oka nie chcąc mieć z tym nic wspólnego, w końcu miała swoje sprawy jak i swoje życie, co ją jakiś niebieskooki bachor obchodzi, hm? Ano właśnie, nic. Nie jej cyrk, nie jej małpy.
W dodatku jak ten kot wyskoczył zza krzaków, to to już był szczyt. Zaraz się okaże, że złowieszczo kruk obsra im czubki butów, a piorun trafi w pobliskie drzewo. Zemsta Greckich Bogów po prostu. Yuu zerknęła na Nadirę ukradkiem, wyraźnie nie była zadowolona, ale cóż, pójdzie z ciemnowłosą, może to nie jest takie skomplikowane, może serio dziecko się zgubiło i tyle?
- No nie powiem by była to typowa sytuacja o tak późnej porze. - odrzekła spokojnie bez okazywania emocji, jednak posłała wampirzycy mały uśmiech na pocieszenie. Są we dwie, więc nie powinna się stać żadna tragedia, tym bardziej, jeśli nie jest to żadna pułapka, a zwykła sytucja w której zgubiło się dziecko, tyle. Ruszyła naturalnie za szlachetnokrwistą, ręce mając ułożone wzdłuż własnego ciała. Nie rozglądała się na boki jak szalona, jednakże wytężyła słuch. Samo to pozwoli jej na szybką reakcje. Cóż, blondynka naprawdę nie lubiła takich 'wypadków losowych'. Omijała je szerokim łukiem przez wiele lat.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Los
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

Zarejestrował/a : 02/12/2012
Liczba postów : 36


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sty 31, 2013 8:05 pm

Tylko los wiedział czy obawy Yuu były słuszne, czy nie. Tylko on i dziewczynka, która została wysłana tu przez niego. Oraz, jeśli rzeczywiście był to podstęp, ktoś kto z nią współpracował i miał zaatakować obie wampirzyce. O to chodziło właśnie losowi. O tę niepewność, obawę, którą odczuła każda z kobiet. Obie wersje były równie prawdopodobne. Mógł to być przypadek lub działanie zaplanowane. Wszystko miało okazać się w swoim czasie. W czasie, którego przyjścia los nie chciał przyspieszać. Wszak było to dla niego gwarancją rozrywki, która odpędzała nudę.
Mówiło sie, że dzieci mają bardzo wysoko rozwiniętą empatię. Dziewczynka więc wyczuła negatywne emocje u drugiej z wampirzyc. Odruchowo, w geście zachowawczym, przytuliła się do nogi Nadiry bo to właśnie ona wykazała zainteresowanie jej losem. W tym samym momencie zaś z krzaków wyskoczył kot. Dziewczynka aż podskoczyła w miejscu, wydając z siebie cichy dźwięk przestrachu, gdy dostrzegła nieopodal zwierzaka. Omal nie rozpłakała się, lecz gdy jej oczkom ukazał się kot, jej mina od razu rozpogodziła się. Nie miała jednak zamiaru podbiegać do zwierzaka. Była w tej chwili zbyt wystraszona całą tą sytuacją. Nie mówiąc już nic zerkała jedynie to na jedną, to na drugą kobietę. Obawiały się czegoś? Nie bardzo rozumiała czego. Pociągnęła jedynie noskiem i czekała na dalszy zwrot wydarzeń. Pokiwała główką gdy Nadira zarządziła, że idą, oczywiście ruszając za nią. Drobną dłoń zacisnęła na dłoni wampirzycy i ruszyła za nimi, również obserwując okolicę. Dla dziecka takiego jak ona sama ciemność była przerażająca.
Cała trójka przemierzała kolejne odległości w Alei Kwitnących Wiśni, a za nimi los. Szedł sobie powoli, uśmiechając się sam do siebie. Wiatr wiał chłodno, bawiąc się przyrodą i włosami wampirzyc. W końcu wszyscy wyszli z parku. Dziewczynka pokazała paluszkiem w jedną stronę. Wyszli na miasto i udali się we wskazanym kierunku. Mijały kolejne minuty, wiatr wzmagał się a dziewczynka znów zaczynała się bać. W końcu przystanęła i ponownie zaczęła płakać.
- Maaama! - wykrzyknęła nagle w płaczu, nieco mocniej ściskając dłoń jednej z kobiet. Wtedy zaś stało się coś, czego żadna z nich mogła się nie spodziewać. Zza jednego z budynków wyszła kobieta o wystraszonych, zapłakanych oczach. Miała lekko potargane włosy i bladą, ale ludzką twarz. Spojrzała w stronę wampirzyc i nagle podbiegła do nich.
- Lizzy! - wykrzyknęła nagle, podbiegając do dziewczynki. Ujęła ją w objęcia, przyciskając do siebie mocno. Tak obie witały się przez chwilę, wymieniając ze sobą typowe słowa po takich wydarzeniach. Potem zaś kobieta wyprostowała się, ujmując dłoń córeczki i spoglądając na kobiety. Uśmiechnęła się z wdzięcznością. - Nie wiem jak mam paniom dziękować. Odwróciłam się tylko na moment a Lizzy już nie było. - powiedziała, podchodząc bliżej wampirzyc. - Proszę, to niewiele ale tylko tak w chwili obecnej mogę wyrazić swoją wdzięczność - dodała, podając wampirzycom torebkę. Co zaś było w środku? Słodycze. Dużo słodkości, deserów, ciast, cukierków i innych tego typu rzeczy. Jeszcze raz uśmiechnęła się do kobiet i pokłoniła z wdzięczności. Dorzuciła jeszcze karteczkę z wypisanym numerem. - Raczej niewiele mogę pomóc ale w razie potrzeby proszę dzwonić. - uśmiechnęła się jeszcze raz i zaczęła się wycofywać, dalej kłaniając z wdzięczności. Obie już zbierały się do odejścia, kiedy dziewczynka nagle wyrwała się i podbiegła do wampirzyc. Popatrzyła to na jedną, to na drugą. Wyciągnęła rączki w ich stronę i złapała za materiał odzienia. Uśmiechnęła sie do tego szeroko i ślicznie.
- Dziękuję. - dodała po swojemu i wróciła do mamy. Obie zaś oddaliły się, jeszcze machając kobietom na pożegnanie.
Los natomiast uśmiechnął się sam do siebie. Wieczne zsyłanie nieszczęść zaczęło go nudzić. Nie mógł robić sobie wizerunku losu okrutnego i bezwzględnego. Sytuacje takie jak ta również bywały jego zrządzeniem. Sytuacje, przy których warto było sie zatrzymać, obejrzeć, uśmiechnąć i pomyśleć.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Lut 01, 2013 5:20 pm

Obawy obawami. Jednak kiedy dziewczyny w towarzystwie małego dziecka wędrowały uliczkami, nic się innego nie działo, jak tylko wiał spokojnie wiatr. Ten kot musiał być chwilowym wyskokiem. Czasami także wyobraźnia robi swoje, kiedy chodzi się ciemnymi ulicami o tak późnych porach. Albo też miało w przeszłości nieprzyjemne wydarzenia. Tu z kolei los wystawił na próbę całą trójkę. Krótka wycieczka zakończyła się na szczęście odnalezieniem matki owej dziewczynki. Wołając, zwróciła swoją uwagę na otoczenie, które było co prawda puste. Lecz głos dziecka był słyszalny dla kobiety, która wyłoniła się z budynku. Dziecko poznało matkę gdzie zaraz do niej pobiegło. Szlachetna stanęła widząc tę scenę. Wiedziała jakie to uczucie. A nawet utraty dziecka.
Zamierzała już oddalić się z Yuu, kiedy to kobieta je zatrzymała dziękując i tłumacząc się z braku uwagi zniknięcia jej z oczu Lizzy. Ładne imię dała swoje córce, to trzeba przyznać.
- Zrobiłyśmy to co do nas należało. Niczego nie oczekujemy... - Nadira odmawiała jakichkolwiek podziękowań a nawet prezentu, lecz kobieta wcisnęła im reklamówkę pełną słodyczy. i kto to ma zjeść? Ona na pewno nie, a syna miała za granicą na studiach. Wysyłanie mu tego raczej nie byłoby na miejscu. Cóż zrobić. Nadira przyjęła podarek i odprowadziła wzrokiem oddalające się matkę z dzieckiem. Zaraz jednak stanęły a dziecko powróciło z radosnym wyrazem na twarzy dziękując. Szlachetna odpowiedziała małej uśmiechem a potem gdy zniknęły, zajrzała do torebki.
- Chcesz to? - Spytała Yuu, pokazując jej zawartość podarku.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Lut 02, 2013 1:38 pm

No cóż, skoro trzeba iść, to idziemy. Yuu w milczeniu dotrzymywała towarzystwa wampirzycy, a dziecko? Na to coś nawet uwagi nie zwróciła, jak mały brzdąc chce się jej bać, to nie ma sprawy. Blondyna nie traktowała go z czułością, bo owa istota była jej obojętna, a poza tym widziała w niej przynętę, którą ktoś po prostu im podrzucił. Tak, dokładnie, wampirzyca najwyraźniej miała małą manię prześladowczą i fakt gubienia dziecka o mega późnej porze był czymś, co nie wzbudzało w niej zaufania do zaistniałej sytuacji, bynajmniej. Jednakże została przy Nadirze i pilnowała tego co dzieje się w okół, nie przestając nasłuchiwać, a każdy dźwięk musiała skonfrontować ze swoim spojrzeniem, które to wbijała w miejsce z którego dochodził jakikolwiek odgłos. Droga strasznie się dłużyła, a im dalej tym dziwniej, zdążyły już prawie wyjść z cholernej alejki, a matki jak nie było tak nie ma. Yuu zastanawiała się, czy to dziecko nie prowadzi ich w jakiejś miejsce dogodne dla ludzi, którzy zaraz je pochwycą lub będą chcieli skrzywdzić, w końcu mimo, iż blondynka nie raz współpracowała z Łowcami, słyszała, że stali się oni wręcz potworami gorszymi od pijawek. Nadgorliwość sprowadziła ich na bez wątpienia złą drogę, stali się po prostu stworami niegodnymi zaufania, czy też obdarowania ciepłym spojrzeniem, choć raczej nie wszyscy tacy byli. Wampirzyca chciała już wybuchnąć, bo zaczynała się złościć, ileż można iść?! Nie rozumiała jakim cudem to coś zapuściło się tak daleko od matki. Ach, no i w końcu, gdy jej cierpliwość dobiegała końca, niebieskooki berbeć krzyk radości skierował w stronę kobiety wychodzącej zza rogu, którą nazywał mamą. Nareszcie! Wyściskały się, że olaboga, a Yuu nawet nie była zgryźliwa! Uśmiechnęła się po prostu słabo, jednak nic nie mówiła. Widok ten nie napawał ją niczym, prócz złością. Może nie tyle złością na to dziecko czy matkę, ale po prostu miała jakiś wewnętrzny żal do świata za to, że sama rodziców nie miała od dawna, że z własnym synem nigdy nie miała takich relacji, że po prostu u ludzi wszystko jest piękne, a pijawki są zjebane. Tym oto akcentem zakończyła całą sytuację, nie wydusiłą z siebie ani słowa, maskujący jej uczucia sztuczny, acz ciepły, uśmiech, uważała za wystarczający. Kiedy w końcu się oddaliły, można by rzec, że nastał spokój, ale Yuu jakby dalej rozglądała się podejrzliwie. Na pytanie Nadiry parsknęła krótkim śmiechem.
- Weź przestań, ja już o najgorszym myślałam, że jak nas nie napadną, to w torbie bomba! - odpowiedziała wciąż się uśmiechając i wystawiając głowę w przód by zajrzeć do tej torby - No, niby słodycze, ale mogą być zatrute - zażartowała chyba ze swojej paranoii, bo nieźle się wkręciła w tą akcje i niczego dobrego czy też neutralnego się nie spodziewała. Podejrzane i tyle! Teraz wracając do domu będzie się chyba rozglądała, albo po prostu pobiegnie by jej nikt nie dogonił, masakra.
- Nie no, a tak serio, to po prostu podrzucę to do jakiegoś domu dziecka i tyle. No cóż, jesteśmy takiej rasy, że słodycze raczej są nam zbędne, także teges... Nietrafiony podarek. Ale mniejsza, dobry uczynek spełniłaś Ty, to teraz ja spełnie podrzucając tę torbę tam gdzie mówiłam. - dodała ze spokojem i nawet pozytywnym brzmieniem głosu, po czym odebrała torbę od Nadiry. W tym samym momencie nawet przyszedł jej jakiś sms, dlatego też wyjęła telefon z kieszeni i przeczytała co tam jest, po czym odwróciła ekranik w stronę szlachetnokrwistej by i ona przeczytała - Omitsu otwiera Hotel, nieźle. - skomentowała i gdy wystarczająco długo trzymała telefon przed wampirzycą, zabrała go i schowała - Ciekawę gdzie ja znajdę osobę towarzyszącą, jakieś propozycje? Masz seksownego brata czy coś? - zagaiła ponownie się śmiejąc, jakby na własne myśli. Była powierzchowna, albo jak to ona ujmowała, była wrażliwa na punkcie estetycznym. Patrzyła swoimi złotymi oczami wyczekująco, a na jej buzi widniał uśmiech. Ot, zapomniała o problemach.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lut 03, 2013 12:32 am

Yuu nieźle rozbawiła Nadirę tymi swoimi podejrzeniami. Niby to czego się bała? Jest w towarzystwie szlachetnej. Najwyższej klasy wampira w ich społeczeństwie. Gdyby coś miało się stać, Nadira zareagowałaby w odpowiednim czasie.
- Przewrażliwiona chyba jesteś. - Pokręciła głową i miała już dodać propozycję że zaniesie tę torbę do domu dziecka, bo sama nie miała co z tymi słodyczami zrobić. Miała takie same podejście w tym przypadku do blondyna.
- Myślimy podobnie. - Odpowiedziała z uśmiechem i podała jej torbę. - W takim razie zostawiam torbę pod Twoją opieką. Tylko nie zjedz tych słodkości po drodze.
Uprzedziła ją rozbawiona i w pewnym momencie telefon Yuu powiadomił o nadesłanej wiadomości. Otwarcie hotelu Omitsu. Ciekawe. Chwilę później i Nadira dostała wiadomość, więc spojrzała na ekran swojej komórki.
- Mnie też wysłała. - Westchnęła i schowała telefon. Pytanie zadane przez Yuu było ciekawe.
- Mam seksownego brata. Ale nie wiem czy będzie miał czas się pojawić. Ja na pewno nie będę.
Czy Naizen znajdzie czas, nie była pewna. Jest co prawda wolny. W dodatku od razu zaznaczyła iż nie pojawi się na tym otwarciu, bo ma swoje własne plany. Lecz nie zdradziła jakie.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lut 03, 2013 1:00 pm

- Oj jestem i to ostro. Przez ponad 50 lat się ukrywałam, to teraz się na mnie odbija - przyznała szczerze i od razu pomyślała o Inaiu, bo było to z nim mocno związane. Dopiero teraz dostrzegła w sumie swoją głupotę i przypomniały jej się jego słowa, że pojawił się po to, by ona mogła przestać się ukrywać, by wiedziała, że to nie ma sensu. No cóż, zawsze reagowała chociażby frustracją i wtedy zrobiła to samo, a nawet może i gorzej, bo go po prostu olała i słowa te nie dotarły do niej, a teraz stały się dość mądre. Yuu przerzuciła aż oczami na te myśli i lekko się skrzywiła. Musi zapomnieć i tyle, w końcu chyba dał jej spokój, więc cóż. Obydwoje coś wygrali, on pozbył się nieznośnej służki, a ona "pana", gdzie sam tytuł przyprawiał ją o irytacje.
- Oho, to widzę, że zaprasza hurtowo. - mruknęła jedynie chowając jedną rękę do kieszeni, gdyż drugą trzymała torbę. Niedługo pewnie się rozejdą, w końcu spotkanie i tak było przypadkowe, co naturalnie nie oznacza, że niemiłe!
- O, czemu nie będziesz? Szkoooda~ - zajęczała trochę smutno, ale szybko dodała już normalnym tonem głosu - No, to jakbyś mogła to spytaj brata czy nie chce ze mną iść, najwyżej spotkam się na miejscu z nim. Zawsze to jakieś towarzystwo, a jak jest z niego niezłe ciacho, to lepiej dla mnie! - zaświergotała zadowolona ze swojego niecnego planu i się zaczęła uśmiechać do samej siebie. Ach, genialny pomysł! - Jakby co to się wymienimy numerami i już! - dodała no i jeśli Nad się zgodzi, no to właśnie tak zrobią. Jak się uda, to Yuu będzie miała towarzystwo, a to będzie miłe. - Spytasz go i dasz mi znać jak najszybciej? - dodała szybciutko wyciągając rękę z kieszeni i trzymając dalej torbę złączyła swoje dłonie w błagalnym geście patrząc na wampirzycę uroczo i zatrzebiotała rzęsami.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lut 03, 2013 2:26 pm

Szlachetna nie skomentowała tych słów, a jedynie wydusiła z siebie krótkie "aha". Yuu musiała mieć swój własny powód ukrywania przed kimś lub światem. Ale wieczne uciekanie niczego nie przyniesie. W końcu i tak trzeba stawić czoło swojej przeszłości i wyciągnąć pewne wnioski.
- Na to wygląda. - Nic dziwnego że Omitsu zbiera ludzi hurtowo. Otwarcie hotelu to coś wielkiego co ma przyciągnąć wiele osób i pokazać się z dobrej strony. Ale niestety, Nadira miała tego dnia inne plany a wiadomość dotarła do niej za późno. Jakby Kain nie mógł wcześniej jej o tym wspomnieć.
- Mam randkę. Więc planów nie będę zmieniać. - A niech wie. Randka to nic wielkiego a spotkanie z Kyubim tak postanowiła sobie nazwać. W końcu są ze sobą od kilku lat z drobnymi przerwami, które były im co prawda potrzebne, aby kilka spraw przemyśleć, dotyczących ich związku. Dzięki temu, Nadira jest teraz pewna swoich uczuć.
- Mogę napisać do niego teraz. - Rzekła w odpowiedzi po wysłuchaniu Yuu i ujrzeniu jej błagalnej postawy. Wyjęła telefon i napisała do brata wiadomość.
- Lecz uprzedzam, że nie masz u niego szans, jeżeli byś liczyła na coś więcej. - Tu chyba ją rozczarowała, ale lepiej uprzedzić wcześniej, niż potem miałaby się zawieść czy przez głupie uczucia cierpieć. Naizen ze swoją postawą i wyglądem przyciągał wiele kobiet, ale żadnej nie dał to czego by chciały. A Yuki się o tym już przekonała.
Naizen odpisał jej chwilę po tym, więc czarnowłosa przekazała Yuu wiadomość.
- Jest zajęty i nie pojawi się na otwarciu. - Szczegółów więcej nie przedstawiała, choć blondyn napisał trochę więcej iż chodzi o Dastana. Pewnie coś znów nabroił a on jako jego ojciec musi z nim zrobić "porządek", że tak to nazwijmy. Schowała się telefon do kieszeni spojrzawszy na Yuu.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lut 03, 2013 2:57 pm

- Randkę? Więc powodzenia. - odpowiedziałą jedynie ze szczerym uśmiechem. Nie miała zamiaru robić jej żadnych przytyków jak dziecko, czy droczyć się infantylnie. Randka to w końcu nic strasznego chyba? Yuu nie wiedziała, bo nie chodziła na takie 'spotkania', nie miała raczej z kim no i kiedy, ale skoro Nadirze się powodzi, to i lepiej! Yuu jednak nie czuła by ktokolwiek był jej godzien, dlatego też cóż...
- Nie szukam nikogo, chcę tylko towarzystwa - westchnęła machnywszy rąsią. Nie potrzebowała jakichś wrażeń w kiblu hotelowym, po prostu chciała mieć na kim zawiesić wzrok i z kim pogadać, to raczej tyle. Naturalnie nie pytała, dlaczego nie ma szans u jej brata, widocznie nie szukał nikogo na stałe, albo miał już jakąś kobietę i tyle. No tak sądziła, w końcu skąd mogła wiedzieć, że tutaj chodzi o płeć? Nie podejrzewała, a nawet jakby wiedziała, to nie robiłoby jej to żadnej różnicy. Człowiek jak człowiek (w tym przypadku jednak wampir), na pewno jest miły jak Nadira, więc chętnie by i z nim pozamienia pare słów, może by się pobawili i pośmiali, a co! Na pewno na otwarciu będą jakieś wpadki.
Kiedy przyszedł odpis Yuu zrobiła sztuczną, smutną minkę.
- Buuu~ No to jestem w ciemnej dupie! Idę sama jak ta pizda, trudno. Ale dzięki za chęci - powiedziała i po chwili znowu się uśmiechnęła. Podeszłą nieco bliżej do wampirzycy i kładąc rękę na jej ramieniu ucałowała ją. Naturalnym by był buziak na pożegnanie w policzek, jednak blondyna złożyła go na delikatnych i kobiecych ustach wampirzycy. Była na tyle piękna, mądra i urocza, że nie mogła się powstrzymać. Całus jednak był krótkim i subtelnym muśnięciem warg. - Do zobaczenia niedługo, mam nadzieję. - mruknęła miło w geście pożegnanie, mrugnęła do kobiety oczkiem po czym oddaliła się w stronę najbliższego zaułka

[ZT]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1222


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lut 03, 2013 7:44 pm

Nadira od tak tylko rzuciła żeby dziewczyna czasem nie próbowała czegoś więcej, a nie wiadomo jak mogłaby się zachowywać, gdyby czasem więcej wypiła. Na takich otwarciach na pewno będzie szampan. A nie wiadomo czy coś jeszcze z alkoholu. Choć jako wampir to pewnie nie doczeka kaca ani życia na haju pod wpływem alkoholu.
Naizen miał inne sprawy, więc nie pojawi się w nowym hotelu. Na pocałunek pożegnalny, Nadira nie miała nic przeciwko takiemu buziakowi. Nie raz całowała się z kobietą a częściej z Larane. Więc to dla niej był gest normalny.
Odprowadziła Yuu wzrokiem aż zniknęła jej z zasięgu, po czym udała się w swoją stronę.


[z/t]
Powrót do góry Go down
Raito

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t881-raito-mortis#7083 http://vampireknight.forumpl.net/t2952-raito#62586 http://vampireknight.forumpl.net/t925-apartament-braci-mortis
Zarejestrował/a : 07/01/2013
Liczba postów : 179


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Lut 08, 2013 3:54 pm

Raito szedł obok Elodie mijając ludzi, którzy bardzo gdzieś się spieszyli. Nikt raczej nie spacerował w taką pogodę, nie? W końcu znaleźli się w parku. Zajęło im to trochę czasu, no ale w końcu są. Rudy dostrzegł jakąś ławkę i wskazał na nią ręką.
- Usiądźmy. - rozbrzmiał jego nieco przytłumiony głos gdyż miał szalik czy też bardziej może arafatkę zawiniętą pod sam nos. Kratka jakoś dziwnym trafem dobrze komponowała się z czarnym, długim płaszczem. Nie, nie skórzanym. Nie lubił się tak nosić, to było pozerskie i niewygodne. Krępowało ruchy i takie tam. Tak czy inaczej, Rudy skierował się w stronę ławki i już po chwili na niej siedział. Wyciągnął sobie do przodu nogi które były proste w kolanach i założył jedną na drugą. Usiadł nieco z brzegu, coby zrobić miejsce dziewczynie, nie? Nie miał zamiaru jej krępować w jakikolwiek sposób swoją obecnością.
- Uczęszczasz do akademii Cross, tak? - powiedział i przeniósł na nią nieco zaciekawiony wzrok. Nic nie dało się odczytać z mimiki jego twarzy. Ot, może się uśmiechał a może nie? Wzrok miał spokojny. Jego włosy raz po raz rozwiewał wiatr który jakoś wyjątkowo się wzmógł. No i dobrze, to jego żywioł, nie? Będzie mógł zastosować swoją pewną umiejętność aby dowiedzieć się czegoś o dziewczynie jeżeli tylko będzie chciał. A czy będzie chciał? To się jeszcze okaże.

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Lut 08, 2013 4:24 pm

Dziewczyna dzielnie dreptała obok Raito, co krok robiąc iście bistą, obrażoną minę. Czemu? Niski wzrost Elodie wpędzał ją w cholerne kompleksy. Nawet wysokie obcasy wampirzycy nie pozwoliły jej choć trochę zrównać się z łowcą. Szlag by to, rly. Zmarszczyła zabawnie nos, mamrocząc cicho, wręcz niedosłyszalnie kilka gorzkich przekleństw. Zerknęła na ławkę, którą wskazał ręką Rudy, po czym zadarła głowę nieco do góry, by po raz kolejny zatopić oczy w zielonych tęczówkach chłopak. Oo lol za dużo zielonego! Powinna skręcić blanta na uspokojenie!
- Om, spoko. - rzuciła, poprawiając mimochodem zgniłozieloną, rozpiętą parkę z futerkiem na kapturze. Ot, mogli wyglądać nieco dziwnie. On zapięty po uszy, obwiązany arafatką z kolei ona rozpięta, w ogóle nie przejmująca się chłodem, bo i po co? Się jej kurna zapomniało o bożym świecie. TO WSZYSTKO WINA RAITO. Tak, tak! Z pewnością. W końcu trzeba na kogoś zwalić winę, a przecież sama siebie oskarżać nie będzie. Nigdy w życiu, hyhy.
W przeciwieństwie do Rudego, blondynka na siedzeniu rozwaliła się nieco bezczelnie, mniej więcej po środku drewnianej ławki. Musi mieć wygodnie, oj tak. Bo jak nie, to znowu zacznie się kręcić i rozglądać za ludźmi, jak to robiła w kawiarni. W każdym razie, odchyliła głowę do tyłu, mrużąc nieznacznie oczy. Parę pasemek włosów, które wypadły z jej byle jakiego koczka, powiewały nieznacznie na wietrze, co rusz przysłaniając delikatnie jej twarz.
- Myhm, chociaż nie byłam jeszcze na żadnych zajęciach. Jakoś tak, nie chciało mi się. Zresztą w Japonii jestem od niedawna. - odpowiedziała zgodnie z prawdą, kątem oka zerkając na łowcę. Bez wstydu wyciągnęła w jego kierunku dłoń, łapiąc w dwa palce jeden z kosmyków jego rudych włosów.
- Swoją drogą ty też nie wyglądasz na tutejszego. Mylę się? - bąknęła, cofając mozolnie rękę, którą splotła z drugą umieszczając na udach.
Powrót do góry Go down
 
Aleja Kwitnących Wiśni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 19Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 10 ... 19  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» [Poradnik] Blokowanie denerwujących reklam w przeglądarce i na Androidzie
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: