IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Kwitnących Wiśni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość
Fabio
Fabio
Fabio
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1420-fabio-nessuno#27966 http://vampireknight.forumpl.net/t1486-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2118-landrynkowe-znajomosci http://vampireknight.forumpl.net/t2287-fabio http://vampireknight.forumpl.net/t2066-fabio http://vampireknight.forumpl.net/f131-dom-na-uboczu
Zarejestrował/a : 23/05/2014
Liczba postów : 2634


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Sty 09, 2015 8:44 pm

Tak! Fabio jest czystą niewinnością, która wpadła w złe ręce Samuru Kuroiashity. Gdyby nie zaplątanie w usługi tego podlega gada, byłby wolnym wampirem i nie musiał się zamartwiać, że ktoś mógłby przyłapać go z... No właśnie. Ale czy nie dzięki Samuru oraz pracy u starych poznał Marka? Dlatego przestał nad tym rozmyślać i skupił się na obecnych wydarzeniach. Tym wydarzeniem jest Cornelius i jego droga do wolności, a dla Fabia krwi oraz oczyszczenia sumienia. Co z tego tak naprawdę wyniknie? Zobaczymy.
Słowo Fabia z reguły jest wiarygodne. Bardzo rzadko łamie dane słowo, zwłaszcza osobom, którym pomaga. W końcu z zawodu jest lekarzem i o przysięgach co nieco wie. Uśmiechnął się wreszcie, zamierzając zaprowadzić Corneliusa do swojego samochodu, gdy właśnie musiał się niefortunnie wywalić. Ale co to?! Łowca wykonał tak cwany ruch żeby ocalić piękną buźkę Fabia, poświęcając własne plecy?! Wampir zarył co prawda o tors mężczyzny, czując jak zaczyna boleć go nos! Lecz było to małe piwo w porównaniu do zaistniałej sytuacji. Leżał przez chwilę czując woń łowcy, odgłos bicia serca i lekkiego pieczenia na własnych policzkach. Oblał się naprawdę niewielkim rumieńcem, a słowa łowcy zabrzmiały niczym grom zmuszając biedaka do wstanie. Oczywiście usiadł mocno na pośladkach, obijając je. Wpatrywał się w łowcę w milczeniu i dopiero po paru sekundach wstał. Pomógł także Corneliusowi.
- Przepraszam, przepraszam. Taka ze mnie ciamajda. - niemal zachłysnął się powietrzem! Otrzepał płaszcz łowcy, po czym na spokojnie zaprowadził go do swojego samochodu.

zt x2 Dam linka z postem i tematem na pw ; )
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Mar 04, 2015 6:59 pm

Miasto zmienia się tak szybko, chwila nieobecności i wszystko wydaje się takie obce. I jak w tym wszystkim ma się odnaleźć młoda wampirzyca. Co najlepsze kiedy wyjeżdża za granice swojego rodzinnego miasta, aby podbijać światowe galerie sztuki to tam czuje się jakby wszystko stało w miejscu. Za każdym razem kiedy wraca nie wie na co ma się szykować, nawet już nie oczekują, że ktoś ją tu pamięta, ha ma na to wylane. Prędzej czy później znów spakuje walizkę i wyjedzie stąd cholera wie gdzie i na jak długo. Zawsze ma wrażenie, że już nigdy nie wróci, ale coś ją wciąż ciągnie do tego miejsca i nie chce pozwolić jej raz na zawsze odejść. Dość jednak tego. Blond włosa dziewczyna postanowiła wybrać się na spacer. Pomimo niesprzyjających warunków dumnie kroczyła przez parkowe alejki. Zimno jej nie straszne, nie czuła go, ale pozory czasem warto stwarzać, więc miała na sobie płaszcz, który gdyby była człowiekiem chroniłby ją przed nieprzyjazną pogodą. Jednak wędrówki wokół parku w pewnej chwili się jej znudziły, posadziła szanowne cztery litery na najbliżej ławce, tak na tej samej co parę ładnych miesięcy temu kiedy poznała kolejną przelotną wampirzą znajomą. Oczywiście nie czekała na jej cudowne pojawienie się, w takie rzeczy nie wierzyła, ale chciałaby aby coś zaczęło się interesującego dziać. Zacierała już w myślach drobne dłonie. Tyle możliwości w tym mieście, a jak na razie nudaaaa.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Mar 04, 2015 7:33 pm

Ostatnie wydarzenia dały jej wiele do zrozumienia i przemyśleń w swojej głowie. Zastanawiała się trochę co z tamtą dziewczyną i czy nic jej nie jest w końcu chciała jej pomóc chociaż Caterina nie czuła się zagrożona z jego strony. Chyba teraz nie powinna się tym przejmować tak bardzo tylko skupić się na tym co zamierza dalej zrobić z tym wszystkim. Nawet jej ukochany, którego tu poznała nagle spakował walizki i tak szybko jak się pojawił to również nagle zniknął. Nie zostawił jej nawet żadnej wiadomości i to bolało najbardziej ale skoro on o niej zapomniał ona też o nim to zrobi!
Zmieniając jednak temat ktoś z przechodniów pomógł się jej dostać do jakiegoś parku i akurat trafiła na własnie ten. Chyba powinna kupić sobie laskę dla osób niewidzących inaczej w pełni nie będzie mogła być samodzielna a to ją smuciło. Nawet zdążyła zajść do pokoju aby zmienić bluzkę na drugą taka samą i nie było już żadnego problemu. Oczywiście z dojściem na ławkę poradziła sobie sama bez żadnego problemu chociaż może po drodze nie było zbyt łatwo to poradziła sobie. Lubiła być na świeżym powietrzu i na prawdę bardzo to uwielbiała także gdy siedziała na ławce patrzyła się przed siebie chociaż i tak już pewnie nigdy nic nie zobaczy przed sobą. uśmiechnęła się sama do siebie.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Mar 04, 2015 8:40 pm

I pojawiła się, młoda, ładna i bezradna, rozrywka dla wampirzycy. Westchnęła cicho pod nosem, kątem oka przyglądając się ludzkiej dziewczynie. Wyraźnie było widać, że coś trapi kruchą istotkę. Idealnie, na to czekała, Yvelin uwielbia wtrącać się w nieswoje sprawy! Wstała ze swojej ławki i przespacerowała się kilka kroków, aby stanąć przed niewidomą, chwilę analizowała jej wygląd, aby finalnie zdecydować się na posadzenie tyłka obok. Zasiadła wygodnie, zarzucając nogę na nogę i lekko odwracając się w stronę całkiem nieznanej jej osobie.
- No doba, co jest? – Wypaliła bez zbędnych ceregieli, liczyła na szybką odpowiedź. Nie znosiła sprzeciwu i olewania ze strony innych, ona to co innego, mogła robić co chciała, oczywiście w jej mniemaniu. Więc sięgnęła dłonią do puszystego loka ludzkiej towarzyszki i zawinęła go sobie wokół palca, uśmiechając się przy tym. Och ile miała ciekawych myśli odnośnie tej dziewczyny od tych miłych po te straszliwie bolesne. Wszystko jednak zależy od tego jak potoczy się rozmowa i w jaki nastrój wpadnie wampirzyca, w chwili obecnej nie chciała robić krzywdy kruszynce, która i tak pewnie nie miała łatwego życia.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Mar 05, 2015 10:21 am

Jeszcze chwilowo jej nowa nieznajoma miała dobra okazje w końcu bezbronna dziewczyna i taka ładna nie za bardzo mogła by poradzić sobie w razie niebezpieczeństwa. Czyżby jakaś okazja? A może ta historia potoczy sie zupełnie inaczej. Niestety nie bardzo miała pojęcie czy ktoś jeszcze tutaj jest a tym bardziej czy ktoś sie jej przygląda, chociaż rozmowa z kimś mogła by być nawet przyjemna w parku. Czy coś ja trafiło no cóż może trochę bardziej w sprawie tego, ze ktoś bliski ja opuścił niż tym, ze już nie będzie widziała. Człowiek do pewnych rzeczy przywyknie szybko.
Nagle chwile tego zamyslenia i zastanawiała sie usłyszała czyjeś kroki tylko na początku nie wiedziała czy ktoś przechodzi obok czy kieruje sie w jej stronę ale gdy kroki były bardzo słyszalne i nagle cisza to domysliles sie, ze to do niej nawet poczuła jak jej nowa znajoma sie przysiadła. Słysząc jej głos i pytanie lekko sie zdziwiła i spojrzała w kierunku w którym dochodził jej głos.
- Słucham?
Przez chwilkę nie wiedziała o co jej może chodzić lecz Yv nie musiała długo czekać na jej odpowiedz, uśmiechnęła sie delikatnie do niej bo najwidoczniej ta pani rozgrywka już ja. Spojrzała przed siebie znowu z delikatnym uśmiechem nawet.
- To nic takiego tylko staram sie już zapomnieć o kiedyś bliskiej osobie chociaż nie jest to proste. Bardziej sie przejmuje tym niż tym, ze do końca życia będę nie widziała.
Jakoś w jej głosie nie było słychać ogromnego żalu ani smutku chociaż trochę czuła ból w sercu no ale jednak stara sie godzić z tym, ze tak już zostanie. Przykręciła znów głowe w stronę nieznajomemu a przynajmniej tak myślała i na twarzy nadal delikatnie pojawiał sie uśmiech.
- Na imię mi Caterina, miło ze sie dosiadlas.
Była wobec niej otwarta i szczera także nie musiała sie złościc ze nie chce z nią rozmawiać. Gdy sięgnęła po jej lok można było dostrzec delikatne rumieńce na jej twarzy. To było miłe i nawet przyjemne.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Mar 05, 2015 9:26 pm

Blondynka uniosła lekko brwi kiedy usłyszała pierwsze słowo z ust towarzyszki. Jednak dała jej szansę na kontynuowanie. Zdawała sobie sprawę z tego, że jest zaskoczona i być możne niepewna czy to aby na pewno do niej kierowane są słowa. Dziewczyna jednak była całkiem ogarnięta i poradziła sobie w tej sytuacji.  Co rzecz jasna zadowoliło wampirzycę i uspokoiło jej nerwy, które przez wiele ostatnich lat nieco się nadszarpnęły.
- Och – To pierwsze co wydostało się z między warg zielonookiej. Chwilę pomilczała zastanawiając się nad cierpieniem towarzyszki.
- Strata bliskiej osoby zawsze jest bolesna. Na szczęście czas goi rany. – Była tego bardzo pewna, doskonale wiedziała co mówi, sama jeszcze jakiś czas temu znalazła się w takiej niezbyt komfortowej sytuacji. W sumie przez rodzinę z którą miała się związać wycierpiała wiele złego, choć o części nawet nie wie. Być może przez swą naiwność, choć niepokojące uczucie zawsze jej towarzyszy kiedy pomyśli o niedoszłym teściu. Praktycznie wszystkie najdotkliwsze rany jakie poniosła wyżyciu sprawił jej wampir, pobratymiec. Uważała zawsze, że wystarczy walka z ludźmi, to większości jednak nie wystarczało i wiele było wojen między rodami. Ona się odcięła, czy przyniosło to jej jakieś korzyści? Ależ nie, żadnych. Do rodziny jej daleko, czasem nawet tęskno, ciekawe czy ktoś jeszcze pamięta o jej żywocie, a zresztą. Machnęła ręką koło głowy jakby odganiała natrętną muchę, zamyśliła się dziewczyna, co poradzić?
- To zdecydowanie poważniejszy problem, ale skoro nie ma na to rady, trzeba to zaakceptować i przyjąć to do siebie. – Tak, mądrości panny Shiroyama, nie doświadczyła nigdy straty tak cennej rzeczy jak jeden ze zmysłów, choć była tego bliska. Przesłuchania łowców bywają nieprzyjemne, dłoń jakby automatycznie pobiegła na zraniony policzek, pod palcami dało się wyczuć cienkie zgrubienie rozciągające się od ucha aż do kącika ust – pamiątka.
- Yvelin. – Odpowiedziała ciepło, rozczulała ją ta blond dziewczyna i to było bardzo niepokojące. Dawno nie spotkała tak uroczej ludzkiej istoty.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Mar 05, 2015 9:52 pm

Trochę została zaskoczona ze strony kobiety, która właśnie teraz siedziała obok niej że tak nagle zapytała się jej wprost co się stało chociaż z drugiej strony podobno opcej osobie czasem lepiej się wygadac niż bliskim osobą. Jest młodą i bystra dziewczyna z niewielkim doswiadczeniem w zyciu no ale jednak jak widać bardzo szybko spostrzegla co to za pytanie. Akurat w towarzystwie Cat nie trzeba było się nawet denerwować to spokojna dziewczyna po za tym można wyczuć od niej naprawdę dobrą aure delikatnej dziewczyny.
- Tak, chyba masz rację. Moze nie powinnam się tak tym przejmować jednak na to potrzeba czasu.
Delikatnie usmiechnela się sama do siebie pod nosem starając się nie okazywać zbytniego smutku. Cat właściwie nie ma już dobrych relacji z matką o ile w ogóle można to tak nazwać po za tym już od jakiegoś czasu nie dzwoniła ani nie pisała do własnej córki więc pewnie już o niej zapomniała.
- Yvelin? Masz ładne imię więc też za pewne musisz być piękna kobietą. Każda z nas powinna czuć się piękna.
Teraz miała nadzieję, że patrzy centralnie na nią. Przez moment nic nie mówiła bo właściwie co miała by na ten temat do powiedzenia skoro i tak już nie ma czym się przejmować.
- Czasem nie można dostrzec oczami tego co chcielibyśmy zobaczyć ale doytk, zapach i dzwiek potrafi odpowiedzieć na wszystko.
Gdy ta zabrała dłoń na twarzy jeszcze przez chwilę było widać rumience, Cat dotknęła policzka dlonia i poczuła jaki był ciepły ale jej dłoń wcześniej była chłodna ale przyjemny był chłód.
- Czy ja...mogę dotknąć twojej twarzy? Jeśli nie chcesz powiedz.
Na razie nie unosiła dłoni tylko czekała na jej odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Mar 05, 2015 10:08 pm

Na wszystko potrzebny jest czas. Wraz z nim przychodzi wiele rzeczy, zwłaszcza ukojenie. Niestety nie można stwierdzić ile dokładnie tego czasu potrzeba, to indywidualna sprawa.
– Oby niezbyt wiele. – Ludzie nie powinni zadręczać się zbyt długo, w końcu szkoda przeżyć życie na samym smutku, mieli znacznie bardziej ograniczony czas, w przeciwieństwie do wampirów. Tylko natura ludzka jest taka, że wszystko za bardzo biorą do siebie i zbyt długo wszystko przeżywają. Oczywiście były jednostki wyjątkowo z całkiem odmiennym charakterem, ale mało tego na tej ziemi, oj tak. Większość to takie kruche istoty.
- Hmm, tak też mówią, że jestem piękna, choć wiadomo gusta i guściki są różne.A do tego jestem wampirzycą i taki już rozsiewam wokół siebie urok, który działa przede wszystkim na ludzi, ale jednak. Tego już rzecz jasna i oczywista nie powiedziała na głos. Nie miała zamiaru się zdradzać, nie wiedziała czy Cat wie o istnieniu takich istot jak ona, a nie chciałaby Młoda dostała zawału.
- O Tobie można powiedzieć to samo, aż niezwykle delikatną urodę, hmm jesteś bardzo naturalna, a w dzisiejszych czasach to rzadkość. – Plastik wszędzie, to smutne. Naturalne dziewczyny to gatunek na wymarciu, a przez te wszystkie implanty to i smak potraw się psuje.
– Dotyk potrafi wiele powiedzieć, o ile wcześniej nie poczuje się jakiegoś charakterystycznego zapachu. – Przyznała rację blondynce, cóż spotkało ją wielkie nieszczęście. Yvka mimo bardzo wyczulonych pozostałych zmysłów nie potrafiła sobie wyobrazić, że w pewnej chwili przestaje widzieć. Aż ciarki przeszył jej po plecach, co sekundę po tym sprawiło, że zamarła. Nie bardzo wiedziała co ma uczynić w takiej sytuacji, nigdy w swym życiu nie usłyszała takiego pytania. Zastanowiła się krótką chwilę i w końcu przytaknęła. Ujęła dłoń dziewczyny i przyłożyła do swojego prawego policzka, to na nim dzierżyła smukłą bliznę. Nie wstydziła się jej, ba przecież ją zachowała mimo iż jej cudowna służka Salome uparcie twierdziła, że da się ją usunąć.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Mar 05, 2015 10:37 pm

Ludzie faktycznie przyjmują do swojego serca zbyt wiele i zbyt głęboko czasem nie można tak długo chować urazy czy smutek. Cat nie zamierzała przez całe życie być smutna bo życie było krótkie przynajmniej dla ludzi bo istoty nocne mogły żyć na prawdę długo a więc ona miała niewiele czasu na zrealizowanie wielu rzeczy w swoim zyciu. Słuchała jej bardzo uważnie ale wolała sama ocenić czy rzeczywiście jest piekna chociaz zapewne była to jednak na prawdę chciała dotknąć ją i poczuć to na własnej skórze.
- Mężczyźni zbyt czesto spoglądają na piękno zewnętrzne, nie liczą się czasem z uczuciami kobiet a przecież mamy tez piekne wnetrze.
Uśmiechnęła się delikatnie w jej kierunku, była z nią szczera i bardzo otwarta nie unikala żadnych pytań czy tematów. Ah gdyby tylko wiedziala, że ta istotka wie o istnieniu wampirów ale tego też nie powie na głos prędzej czy później samo wyjdzie na światło dzienne. I na pewno nie uciekła by przed nią.
- Dziękuję to bardzo miłe z twojej strony. Chociaż nie mogę siebie ujrzeć to myślę, że nie potrzebuje dodatków. Nawet jeśli bym widziała stawiam na naturalność.
Uśmiechnęła się do niej sympatycznie bo plastik to tak na prawdę nic miłego dla oka. Na początku myślała, że może nie zgodzi się i będzie zła za to pytanie to ta jednak zgodziła się na to aby mogła ją dotknąć. Gdy wreszcie poczuła jak dotyka jej policzka poczuła coś dziwnego to było długa linia i Cat mogła się tylko domyślić co to może być.
- Czy to blizna? Ah na pewno nie jest spora ale za to masz przyjemną skórę w dotyku i jesteś przyjemnie chłodna.
Mogła poczuć jak jej dłoń przesuwa się na jej włosy a jej smukłe palce przeczesuja jej.
- Masz gęste i miekkie włosy i ładnie pachną. Musisz być śliczna.
Jej zmysly bardziej się wyostrzyly to normalne u niewidomych i aby jej nie krepowac powoli zabrała dłoń.
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Mar 09, 2015 5:21 pm

Ludzie mają znacznie więcej słabości niż wampiry, choć i dzieci nocy jakieś tam mają. Z czego się to bierze? Yvelin jeszcze nie odkryła czemu niektórzy się łamią. Na szczęście jej gatunek ma nieco więcej czasu aby móc się ogarnąć. Jest jeszcze jedna kwestia, która jest nie pojęta dla dziewczyny. Pragnienie przez niektóre wampiry życia ludzkiego, przemijania, starzenia się i delikatności...
- Niektóre mają piękne wnętrze, inne są zepsute, więc przynajmniej opakowanie mają ładne. – Zaśmiała się przy tym lekko. W pewnym sensie mówiła o sobie, nie była tak całkiem piękna i czysta w sensie psychicznym. Miała swoje za uszami, potrafiła być totalnym przeciwieństwem tej Yvki, która jest teraz. Poza tym miała zmienne nastroje, w każdej chwili mogła wpaść w szał. Stała się nieco nadwrażliwa po całej sytuacji z Samaelem. Kiepsko na nią wpłynęły na nią kontakty z rodem Asmodey.
- Natura jest zazwyczaj najlepszym wyborem. - Nie miała już nic do dodania w tym temacie. Nie ma też sensu drążyć tematu plastiku dalej. Może jakby któraś z pań miała inne zdanie, to dyskusja byłaby wskazana aby poznać punkt widzenia.
Cierpliwie dała się zmacać po twarzy i włosach, pierwszy raz była w takiej sytuacji, więc do zawsze jakieś nowe doświadczenie.
- Blizna. – Przytaknęła, lekko kiwając przy tym głową.
- Nie przeszkadza mi to, wręcz przeciwnie. – Uśmiechnęła się do siebie. Kiedy blondynka zabrała dłonie, wampirzyca przeczesała pukle palcami.
- Uważam, że dodaje mi to uroku, a do tego jest to dla niektórych dość intrygujące. – A każdy kto ją zna wie, że lubi intrygować. Zresztą jaka kobieta nie stosuje takich trików, aby przyciągnąć co niektórych.
- Hmm, może opowiesz mi o tej osobie?
Wróciła do pierwszych zdań ich rozmowy. Może się okazać, że będzie to interesujący temat. Och wścibska wampirzyca już zacierała rączki.

_________________
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Mar 10, 2015 9:48 am

Wampiry czasem pragną życia śmiertelnego, a ludzie za to chcieli by żyć wiecznie jednak nie można mieć wszystkiego a jeden wybór mamy w życiu. Catering chyba nie chciała by być dzieckiem nocy bo życie człowieka nie jest jak dla niej złe po za tym taka jest równowaga swiata ludzie rodzą sie i umierają. Z czasem prawdopodobnie wampiry opanują świat a ludzie być może wygina.
- Ja myśle, ze na pewno jesteś ładna naturalnie. Chciała bym widzieć czy i ja wyrosłam tez na taka kobietę jak ty.
Uśmiechnęła sie. Była młoda lecz czas leci niedługo będzie miała tyle lat potem więcej i więcej i zbiegiem czasu zmieni sie. Catering wyczuła w jej głosie coś miłego także znaczyło to iż na pewno tak bardzo nie przejmuje sie swoją blizna. To dobrze na te myśl aż Cat sie ucieszyła. Gdy zapytała ja o osobę która była dla niej ważna Caterina tylko uśmiechnęła sie sama do siebie chociaż chyba to był bardziej smutniejszy uśmiech.
- Przez wiele lat bałam sie bliskości innych mężczyzn, w szkole odwracała mich bo bałam sie ze moje kalectwo będzie sprawiało problemy.
Zaczesane sobie kosmyki włosów za ucho i położyła dłonie na swoich kolanach.
- Gdy tutaj przyjechałam poznałam pewnego chłopaka, który był bardzo miły dla mnie bardzo sie o mnie troszczyl i martwił. Przynajmniej chciałam w to wierzyć wiec przemoglam sie i zblizylam sie do niego na blisko...bardzo blisko...
Teraz dopiero żałowała decyzji, która podjęła tak bardzo ze jej serce miało żal teraz do innych facetów. Nie zamierzała popełnić błędu już.
- Pewnego dnia już więcej sie nie odezwał. Zniknął tak nagle jak sie pojawił, myślałam ze może ma jakies problemy ale dowiedziałam sie, ze wyprowadził sie z pokoju i opuścił szkole. Przynajmniej tak mi powiedziano. Teraz wiem, ze moje kalectwo przeszkadza w sprawach bliskiego kontaktu i tym razem nie popełnię błędu. Ale prosze nie przejmuj sie moja historia czy coś to tylko zawód miłosny.
Uśmiechnęła sie smutno chociaż dłonie na jej kolanach drżały delikatnie.
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 616


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Mar 10, 2015 8:11 pm

Elise jak zwykle musiała wykonać brudną robotę za Elliot'a. No cóż, od tego była. Była jego służką. Do pewnego czasu jedyną. Przywyknęła do tego, że wszystkie sprawy musi za niego załatwiać. Bo i po co on ma brudzić sobie rączki, albo się przemęczać nie?
Tak, więc dzwoniąc do różnych ludzi, chodząc po mieście i przeszukując okolicę w końcu ją znalazła! Tak, chodziło o Cat. Elliot zachciał spotkać się ze swoją nową służką, która nawet się do niego nie odzywała! Kij, że nie miała jego numeru. Sam miał ją znaleźć, jak będzie chciał. Ale to tylko chłopak i wyleciało mu z głowy, że sama zainteresowana nie miała jak dawać o sobie znać, chociażby esemesem. Tak, więc i sama Elise miała problem ze znalezieniem blondynki. Nie miała jej numeru i musiała, jak ten osioł cały dzień jej szukać. I to ze zwykłego opisu i rysunku, bo zdjęcia nie mieli. Ah ten Elliot, same z nim problemy.
Szarooka odgarnęła swoje długie włosy i przystanęła w cieniu. Obserwowała nastolatkę z ukrycia, bo zdziwiło ją nieco rozmowa z szlachetną. Czyżby chciała zmienić właściciela? Czarnowłosemu zdecydowanie się to nie spodoba. W końcu modelka wyszła z cienia i podlazła pewnym siebie krokiem do owej dwójki. Grzecznie się ukłoniła do Yv - tak wypada przy szlachetnych - a potem spojrzała ozięble na niewidomą, która i tak tego nie widziała.
- No młoda, Pan Cię wzywa. Masz przyjść na adres [tu podała] i to jak najprędzej. Mogłabym Cię zaprowadzić, ale z racji że z kimś rozmawiasz dam Ci jeszcze pięć minut, ale radź sobie sama. No i radzę, abyś ruszyła dupę prędko by nie czekał zbyt długo - po tych słowach zaśmiała się wrednie - No i mówię o tym co ci wzrok przywrócił, więc trochę wdzięczności miej w sobie, jak się z nim spotkasz. Może znów tego doświadczysz? - pytanie retoryczne na koniec i już jej nie było. Teleportowała się tam gdzie planowała, zostawiając laski same~


zt NPC

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Caterina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1509-caterina-vanos http://vampireknight.forumpl.net/t1523-caterina http://vampireknight.forumpl.net/t3452-caterina
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 246


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Mar 11, 2015 6:11 am

No tak trochę już długo rozmawiały z Yv ale Cat lubiła z kimś rozmawiać na rożne tematy także nie kombinowala jak tu zmienić właściciela bo nie była taka aby kłamać i oszukiwać ale może kiedyś i on sie o tym przekona. Wtedy doszły kolejne kroki w ich stronę i kobiecy głos, który był zimny zimniejsze niż lód ale wystarczy, ze podała jedno imię i Caterina już wiedziała, ze powinna iść natychmiast.
- Miło było cię poznać mam nadzieje, ze jeszcze uda nam sie porozmawiać.
Uśmiechnęła sie tylko i wstała starając sie nie zwracać uwagi na słowa kobiety, która wobec niej nie była miła no ale jednak czasem tak bywa. Podała jej adres gdzie znajdzie teraz Elliota wiec chyba sobie jakoś z tym poradzi sama. Musiała oczywiście kogoś poprosić o pomoc w drodze i tylko pomachala do szlachetnej kierując sie teraz tam gdzie podano jej adres.


Z.t
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 532


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Mar 14, 2015 9:07 pm

No i się skończyło. Tak czasem w życiu bywa, nie narzekała, nie poradzi na to zbyt wiele. Chociaż może jakby wiedziała, że Cat ma przymus odwiedzić Elliota zabrałaby się z nią, chociażby po to aby dostarczyć ją tam w jednym kawałku i powiedzieć hello. Po tym jak młoda sobie poszła Yvka siedziała jeszcze chwilę na ławeczce, po czym wstała poprawiła włosy i sobie poszła.

[z/t]

_________________
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 8:06 pm

Nie bardzo wiedział co ma ze sobą zrobić. Spodziewał się, że wracając do Japonii i do tego miasta, szybko zorientuje się, że wszystko uległo jakiejś zmianie. Mniejszej, bądź większej, ale zawsze jakiejś. Do Yokohamy wrócił kilka miesięcy temu, ale fakt, że wrócił do Japonii po tak długim czasie, zmusił go do długich odwiedzin u matki - na Osace. Stęsknił się za rodzicielką, tak więc nie oponował zbytnio, gdy ta wcale nie chciała go wypuścić z ich rodzinnej posiadłości. Rozumiał, że tęskniła za synem i martwiła się. Dobrze wiedziała, że w przeciągu kilkunastu lat dużo się zmieniło i jej syn nie był już taki jak kiedyś. Dlatego jeszcze bardziej się o niego martwiła.
Gdy Isao pożegnał się z matką i wrócił do Yokohamy zastał coś, czego w ogóle się nie spodziewał. Czerwony dym. Dym unosił się nad miastem, spowijając niemalże całe centrum, a także wdzierając się do mieszkań. Dym, po którym kręciło się wszystkim w głowie, a przy dłuższym wdychaniu pojawiało się także sporo innych konsekwencji. Wampir szybko zorientował się, że jeżeli życie jest mu jeszcze miłe, to powinien dać nogę z centrum jak najszybciej. I dał. W chwilę go tam nie było. I wtedy zrozumiał, że jest w dość nieciekawej sytuacji. Wszystkie jego rzeczy były w apartamentowcu. Stara gitara, zdjęcia, przywiezione ubrania i rzeczy codziennego użytku, dokumenty, tabletki krwi... Wszystko. A pośród tego wszystkiego mieściło się także łóżko i nazwa ,,mieszkanie/własny kąt". Takei zorientował się, że nie ma gdzie się podziać.
Trudno więc się dziwić, że gdy już posadził swój tyłek na ławce, to tradycyjnie wyciągnął fajkę i zaczął palić... Palić jak smok, wypalając jeden papieros za drugim. Był zły, a takie palenie w jego przypadku było normą wtedy, gdy w grę wchodziły nerwy. Patrząc przed siebie pustym wzrokiem i paląc kolejną fajkę jasnowłosy zastanawiał się nad tym, co powinien teraz zrobić. Nie wiedział o co chodziło z tymi oparami, ale wiedział, że są niebezpieczne. Musiał wynając coś na obrzeżach miasta, lub poza nim. A może tak pieprzyć tą Japonię i znów wrócić do ameryki? Westchnął i wyciągnął z kieszeni pudełeczko. Wysypał na dłoń kilka białych tabletek krwi i wrzucił je sobie do ust, przechylając głowę do tyłu. Wszystkie połknął za jednym zamachem. I nadal był głodny.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 8:51 pm

Czerwony dym, czy też mgła, a może cokolwiek to było od razu nie spodobało się Lacie. Dziewczę nie przepadało za takimi niespodziankami do tego przypomniała się jej sytuacja jaka zaistniała na balu, różowe duszące coś. Wszyscy przez to wpadli w panikę, podobnie będzie i teraz. Więc widząc niepokojące opary unoszące się nad studzienkami kanalizacyjnymi, zabrała swoją towarzyszkę i uciekła z centrum miasta. Nie musiała wcale tego robić i ciągnąć na siłę za sobą Can, ale pomyślała, że zrobi dzięki temu przysługę swojemu przygłupiemu bliźniakowi. Pomimo iż Lars ją wkurzał to i tak dbała o jego interesy i laski w których się zabujał. Oczywiście ludzkiej dziewczyny nie ciągnęła ze sobą aż tak daleko, w bezpiecznym miejsc pogoniła ją, a na spacerek wybrała się sama. Ruda była dobrą istotką, ale wszystko miało swoje granice, a skoro jedne plany się posypały trzeba było je jakoś zastąpić.
Park wydawał się idealnym do tego miejscem, cichym i spokojnym. Od razu jasne dłonie popędziły do kieszeni spodni i tu nastąpiło wielkie rozczarowanie. Nie było paczki papierosów, ani nawet zapalniczki czy zapałek. Stanęła aby dokładnie przeszukać wszelkie kieszenie i zakamarki swojego skromnego wdzianka. Niestety nie znalazła nic. Zezłości kopnęła kamień, który leżał tuż u jej stóp, ale chwila. Cóż to za zapach? Taki samotny i przyjemny, a wokół tego nutka tytoniu. Wampirzyca ruszyła z miejsca, kierowała się ledwie wyczuwalną wonią, która z każdym kolejnym krokiem przybierała na sile, aż w końcu znalazła. Samotny, jasnowłosy mężczyzna, ale bardziej interesowało ją to co trzymał w dłoni. Papieros. Nie to, żeby facet nie był przystojny i taki do schrupania, ale ostatnio straciła zapał na podrywanie obcych gości. Co nie znaczy, że przejdzie obok obojętnie. Stanęła tuż przed nim i patrzyła się na niego jak mały zbity szczeniaczek.
- Heeej...- Uśmiechnęła się najbardziej uroczo jak tylko umiała. - Chciałbyś mnie może poczęstować papierosem?- Stała tak chwilę czekając na ewentualną reakcję mężczyzny, ale w końcu i tak usiadła obok niego i wlepiała w niego swoje wielkie czekoladowe ślepia.

_________________
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 9:07 pm

Isao miał przeczucie, że za tym wszystkim kryje się coś więcej. Coś niedobrego, co mu się nie spodoba. Odkąd wyjechał z Japonii te kilka lat temu, usilnie starał się unikać wszelkich tarapatów. I nawet mu to wychodziło, choć komuś, kto go znał, mogło być ciężko w to uwierzyć. Takei wreszcie zaznal odrobiny spokoju, którym się cieszył, póki nie zaczęło mu się to wszystko nudzić. Nic nie mógł poradzić na to, że od zawsze kochał Japonię dużo bardziej niż resztę krajów, w tym Amerykę, z której pochodził jego ojciec. Kraj kwitnącej wiśni miał w sobie coś, co go przyciągało i nie pozwalało odejść na zbyt długo. Tak samo jak to miasto... Sam nie wiedział po co wracał tu za każdym razem. Sentyment? Chyba tak. Najwyraźniej był sentymentalny, choć dopiero teraz powoli zaczynał zdawać sobie z tego sprawę.
Palił sobie w spokoju papierosa, powoli opróżniając świeżo zakupioną paczkę. Dookoła niego roznosił sie zapach tytoniu mieszający się z zapachem wiśni. Zawsze kupował te przeklęte, wiśniowe fajki gdy był w tym mieście. To również się nie zmieniło. Tak, najwyraźniej był sentymentalny.
Zastanawiał się właśnie co też powinien uczynić. Wrócić do apartamentu i sprawdzić co się stanie? Nie, to nie był chyba dobry pomysł. W takim razie musiał zorganizować sobie jakiś inny kąt do czasu, aż cała ta mgła, para, cokolwiek to było, nie zniknie z miasta. Tak właśnie postanowił, przytykając do ust kolejnego papierosa. Zamierzał wykonać kilka telefonów w celu załatwienia tego, gdy tylko go wypali. Ale coś przeszkodziło mu. Coś, albo raczej ktoś. Uniósł wzrok i spojrzał na dziewczynę. Od razu w głowie zapaliła mu się jakaś lampka. Wyglądała mu znajomo...
- Nie jesteś za młoda na papierosy? - mruknął, wcale nie złośliwie, paląc powoli swojego. Wyglądała na młodą wampirzycę, może taką, która ledwo osiągnęła ludzką pełnoletniość. Mimo to po prostu westchnął i wysunął paczkę w jej kierunku. - My się znamy? - spytał, nie mogąc skojarzyć skąd może ją znać. Starość nie radość a i pamięć nie ta.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 9:25 pm

Od dłuższego czasu w mieście działy się złe rzeczy. I już nawet każdy wiedział, albo mógł się spodziewać, kto za tym stał. Oczywiście jak coś złego to burmistrz. Podobno nawet zorganizowała się jakaś grupa zwana Inkwizycją, składająca się z ludzi i wampirów, którzy chcą obalić Samura. Dobre, Lacz się w to nie mieszała, trochę śmiała, ale życzyła członkom organizacji, aby przeżyli zabawę i igranie ze szlachetnym burmistrzem. Osobiście nie popierała ani jednej, anie drugiej strony. Zwłaszcza po tym jak miasto, ludzi mieszkający w nim dowiedzieli się o istnieniu wampirów. A łowcy, tak jak to oni... leniwi. Nie robią nic, a przynajmniej nie widać aby coś robili. Może tylko się dobrze z tym kryją? Meh, Ruda miała to gdzieś póki jej zgrabny zadek był bezpieczny.
- Za młoda? Wiekowy staruszek się znalazł.- Odparła z przekąsem i figlarnym uśmiechem. - Tylko młodo wyglądam, wiesz... a raczej wie Pan dobre geny.- Poprawiła się postarzając blondyna zwrotem grzecznościowym. Papierosem mimo to się poczęstowała i kiwnęła głową w podziękowaniu.
- A ognia też mogę?- I znów te psie ślepia, a jak tylko dostała zapalniczkę odpaliła wiśniowego fajka i zaciągnęła się mocno, z utęsknieniem.
- Mmm, wiśniowe. - Szepnęła bardziej do siebie niż do nowego towarzysza wieczoru. Uświadomiła sobie po prostu, że takich jeszcze nie miała okazji palić.
- Ach nie, wydaje mi się, że nie, nie przypominam sobie.- Zaczęła mówić dużo i wszystko na raz zaprzeczając kilka razy, tak dla pewności. Kurczę, nieco się nawet wystraszyła, że jest to jakiś koleś, którego poznała w barze, upiła się, a później jeszcze bzyknęła albo coś i teraz ona tego nie pamięta, a on coś zaczyna jarzyć. Wcale, a wcale jej się to nie podobało, nie lubiła przypadkiem wpadać na dawnych kochanków i pijackie przygody.
- W każdym razie możemy się poznać.- Przełożyła papierosa do lewej dłoni, a prawą wyciągnęła w kierunku wampira.
- Lacie... Campbell- Zawsze się zastanawiała czy powinna przedstawiać się prawdziwym nazwiskiem, albo czy w ogóle powinna podawać jakiekolwiek? No, ale teraz było już za późno.

_________________
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 9:52 pm

Tak, Isao słyszał o tym, że Samuru uświadomił ludzi tego miasta o istnieniu wampirów. Gdy tylko się o tym dowiedział - był wściekły. Uważał to za kompletną głupotę i aż bał się wyobrazić sobie reakcję tych wszystkich ludzi żyjących wcześniej w niewiedzy. To było jawne złamanie niegdysiejszych zasad, które rządziły wampirzym światem. Oraz zagrożeniem dla nich samych. Ludzie byli teraz nieufni, bowiem nigdy nie wiedzieli, kto jest człowiekiem, a kto wampirem. Dlatego też nieco obawiał się powrotu do tego miasta. Ale póki co nic złego się nie wydarzyło. Żaden wystraszony człowiek nie rzucił się na niego z kołkiem, krzyżem lub wodą święconą. Wszystko było dobrze. Nie licząc tych dziwnych oparów w centrum miasta.
- No dobra, bez przesady. AŻ tak stary to nie jestem. - stwierdził w końcu, wzdychając po cichu. Jego usta wygięły się w lekki uśmieszek rozbawienia, który był teraz słabo widoczny z racji tego, że odwrócił głowę, sięgając do popielniczki znajdującej się na koszu tuż obok ławki, na której siedział. - Poza tym czyż dla kobiety to nie komplement, gdy się sugeruje, że wygląda młodo? - spytał, zerkając na nią. Jedna z jego brwi powędrowała w górę. Był ciekaw co powie, więc obserwował ją, jednocześnie częstując ją papierosem. Gdy znowu zrobiła te swoje słodkie oczęta, parsknął cichym, krótkim śmiechem.
- Daj już spokój z tą miną. Poczęstowałbym Cię zapalniczką i bez tego. - wyjaśnił. Obserwował jak odpala papierosa i zaciąga się. Dużo osób, które częstowały się jego papierosami, było zadziwionych ich smakiem. Były wyjątkowe, dlatego je lubił. Specjalnie sprowadzał je zza granicy. Miały wyjątkowy aromat i smak. Lubił je, choć normalnie nawet nie przepadał za wiśniami.
- Nie? Może mi się coś pomyliło, ale wyglądasz mi znajomo. Ale masz rację, bo zapachu nie kojarzę. - odezwał się, wypuszczając dym z ust. Wiedział, że jest wampirzycą i ona z pewnością wiedziała również, że on nie jest człowiekiem. Nie krył się więc z tym za bardzo. - Ano możemy, możemy. - pokiwał głową, kiedy zaproponowała poznanie się. Wstał, gdy wyciągnęła dłoń w jego kierunku. Uścisnął ją, skłaniając się lekko, jak to miał w zwyczaju. Uśmiechał się, ale jego uśmiech poszerzył się znacznie, gdy usłyszał jej nazwisko.
- Campbell? Znasz może Kyubiego? - zapytał, chwilowo pomijając przedstawianie się. Bardziej chciał uzyskać odpowiedź na jego pytanie. Może to jakaś krewna Kyubiego i dlatego wyglądała mu znajomo? O Agnes jakoś nie pomyślał, nie przyszło mu to do głowy, po prostu.

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 10:30 pm

Nikt nie wiedział co siedzi w głowie burmistrza i jaki ma to wszystko cel. Pokazanie siły i potęgi? Spoko wszyscy wiedzieli o tym, że ma władzę, a może chciał pokazać jak bardzo jest stuknięty? O tym też większość wiedziała, ale tylko sam pan burmistrz wiedział co kłębi się w najgłębszych zakamarkach chorego umysłu.
Co się tyczy samych ludzi... większość właśnie nie wystraszyła się tylko podjarała tym tematem jak fanki zmierzchu. Każda chyba chciała znaleźć sobie swojego Edzia, a jeszcze więcej chciało być workami z krwią. Dziwne podejście, ale póki nie ma święconej wody i kołków Lacie zaakceptuje wszystko.
- Cholera Cie wie, może rzeczywiście w porównaniu z Tobą to ledwo z pampersów wyszłam.- Wyszczerzyła w jego stronę rządek równych ząbków. Jak miło było porozmawiać z kimś na luzie i bez spiny.
- Hmm, podobno to komplement, ale umówmy się, że wtedy jak masz 40, a wyglądasz na 30 i nie robisz sobie wampirzego liftingu.- Ponoć to bardzo popularny zabieg w stanach, ostrzykiwanie własną krwią. Zaśmiała się, w przypadku wampirów wiek odgrywał inną rolę. Wygląd nie ma nic do tego, zwłaszcza, że i w wieku pięciuset lat można wyglądać jak młoda dupa.
- Ojej nie podoba Ci się mina na zbitego psa? Wiesz ile można drinków dzięki temu w barze dostać? - A może to wcale nie ta minka, a sama to, że jest młodą kobietą, w ciasnej kiecce w barze? Z resztą co za różnica, Ruda w Yokohamie prowadziła tak nudne życie, że musiała coś robić aby wypełnić pustkę. Więc szlajała się z baru do baru i podpuszczała głupich facetów, bo tylko tacy dawali się nabrać na tanie sztuczki robione od niechcenia. Byli bardzo ślepi i zdesperowani, a później gdzieś w kibelku wysysani i zostawiani sami sobie, przy życiu rzecz jasne, z lekkim osłabieniem i zawrotem głowy. Nie robiła im krzywdy, nawet wymazywała im wspomnienie taka była dobra.
- A widzisz, to musi być coś innego.- Może właśnie jest podoba do kogoś kogo mężczyzna zna, albo minęli się kiedyś na ulicy, możliwości było dużo. Kiedy wstał uniosła brew, była nieco zaskoczona, ostatnio spotykała tylko nudnych i smutnych mężczyzn. Którzy chyba nawet nie wiedzieli jak się uśmiechać, a tu taka niespodzianka i miła odmiana. Pełen życzliwości i energii facet, jakby miała wolne dłonie zaklaskałaby z radości.
- Oczywiście, to mój ukochany wujaszek!- Uśmiech na piegowatej buźce poszerzył się. Rzecz jasna nigdy przy nim nie mówiła, że jest wujaszkiem, jeszcze by się zdenerwował. W końcu nie był takim stereotypowym wujkiem dobrą radą. Chociaż o życiu wiedział naprawdę sporo, a jego uwagi były cenne.
- Jaki ten świat mały. Jesteś jego... znajomym, przyjacielem, czy coś?- Im dłużej na niego patrzyła, tym większe odnosiła wrażenie, że jednak go kojarzyła. Gdzieś już wiedziała tą uśmiechniętą twarz.

_________________
Powrót do góry Go down
Isao
Nauczyciel
Nauczyciel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t321-isao-takei#363
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 660


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Lis 01, 2015 11:06 pm

- Dobrze, przyznaję rację. W naszym świecie wszystko jest możliwe. - stwierdził, wkładając fajkę do ust i rozkładając ręce w bezradnym, poddańczym geście. Rzeczywiście w wampirzym świecie takie rzeczy były absolutną normą. Posiadanie na swoim karku kilkuset lat i wyglądanie niczym 30 lub 40-latek wcale nie było niczym dziwnym. Sam miał już kilkadziesiąt lat na karku, a wyglądał niczym 20-paro-latek. Pod tym względem wampirza natura była czymś cudownym. Nie dziwił się, że ludzie im tego zazdrościli. Ludzkie życie było tak krótkie...
- Wampirzego liftingu? - spytał, nie bardzo wiedząc o czym dziewczyna mówi. Widocznie był zacofany, albo była to "zasługa" faktu, że był facetem i nie interesował się takimi rzeczami. Niemniej jednak nie miał pojęcia czymże jest "wampirzy lifting". Chodź mógł się tego domyślać z kontekstu. - Dobrze, więcej komplementów nie będzie. - odparł w końcu. Chciał jej dokuczyć? Tak, właśnie tak. Pozwolił sobie na odrobinę droczenia się. Poprawił mu się humor i chyba była to w jakimś stopniu jej zasługa. Lacie mogła być z siebie dumna.
- Nie wiem, ale nie będę próbować. - odpowiedział zaraz po jej słowach, z rozbawieniem wyobrażając sobie moment, gdy na tego typu minkę próbowałby naciągnąć na drinka jakąś kobietę... Albo barmana. Cyrki na kółkach, proszę państwa. Omal nie wybuchł śmiechem na samo wyobrażenie. Chociaż on i tak nie miał zwyczaju chodzić do klubów. Bywał w takich miejscach bardzo rzadko i wcale go tam nie ciągnęło. Może był za stary? Może nie miał z kim chodzić? A może po prostu nie lubił takich miejsc? Kto wie.
Bingo, pomyślał sobie, kiedy usłyszał jej nazwisko, a potem potwierdzenie, iż jest spokrewniona z Kyubim. Nadal do głowy nie przyszła mu myśl o Agnes. Może dlatego, że nie widział jej od kilkunastu lat? Bardzo możliwe. Nie miał pojęcia co się u niej działo przez te wszystkie lata, a co dopiero obecnie. Zresztą... gdy się kogoś tak długo nie widzi, wcale się o tej osobie nie myśli. Chyba, że tęskni do niej serce. To już wtedy byłaby inna sprawa. Tak czy owak Isao stwierdził, że zapewne musi być w jakiś sposób podobna do Kyubiego. Albo kiedyś mogli się przypadkiem widzieć.
- Byłem jego przyjacielem. Graliśmy razem trochę, ale to stare dzieje. - przyznał. Obejrzał paczkę fajek w swoich rękach. Zapalić jeszcze jednego, czy już starczy? Oto jest pytanie!
- Bardzo Cię przepraszam, ale muszę już iść. - przeprosił ją tuż po sprawdzeniu godziny. Miał dzisiaj coś do załatwienia. - Miłego dnia. Może jeszcze kiedyś na siebie wpadniemy, to miasto wcale nie jest takie duże. - pożegnał się i odszedł.

zt

_________________
. . . .
♫ Isao ♫

P i o s e n k i . . z e s p o ł u
1. 2. 3.
Powrót do góry Go down
Lacie
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1751-lacie-elisabeth-campbell#36943 http://vampireknight.forumpl.net/t1778-lacie
Zarejestrował/a : 20/04/2015
Liczba postów : 303


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Gru 30, 2015 11:47 pm

Skoro mężczyzna sobie poszedł, nie było nawet jak odpowiedzieć na jego pytania i poprowadzić dalej rozmowy. Tak więc i Lacie ładnie się pożegnała. Pomachała nawet miłemu panu wujkowi na dowiedzenia. Zapaliła jeszcze papierosa, chwilę powzdychała zastanawiając się nad życiem i w końcu postanowiła pójść w świat.

z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 528


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Kwi 15, 2016 9:16 pm

Po wyjściu z domu czerwonowłosa wsiadła do taksówki podając konkretny adres kierowcy. Umówiła się z koleżanką koło parku, aby przekazać jej potrzebne notatki z chemii. Też miała moment, aby o nie prosić! W piątek w nocy, kiedy to imprezy początek! I jeszcze jak przyjechał jej brat. Ale zaczęło się robić dziwnie, więc może dobrze że wyszła. Potrzebowała trochę świeżego powietrza, bo po tej dawce alkoholu widziała wszystko potrojone i na dodatek zaczęło jej się robić nie dobrze.
- Boże, Ely ale cuchniesz wódką - wypaliła blondynka o czerwonych tęczówkach, która stanęła zaraz za szlachetnokrwistą. Pijana dziewczyna odwróciła się patrząc na Susan i zamrugała powiekami. Ona ma dwie siostry? Tak, Ely zaczęła przestać ogarniać, że jej potrojony obraz to tylko wymysł wyobraźni! Zdecydowanie musiała gdzieś usiąść.
- Cześć Suzi. Masz tu zeszyt. Może pójdziemy potańczyć? - zaproponowała ochoczo i już się kierowała - dość krzywo - w stronę klubów, ale znajoma ją powstrzymała.
- Bardzo bym chciała, ale muszę się uczyć. Kiedy indziej - rzuciła przepraszającym tonem i po prostu odeszła. No pięknie! To ta przerwała sobie miłą pogawędkę z bratem, którego dawno nie widziała aby posiedzieć pięć minut z dziewczyną, która myśli tylko o nauce?! Żałosne, srsly.
Niemniej dwudziestolatka skierowała się w stronę ławki, aby rozłożyć się na niej jak prawdziwy menel i umrzeć. A tak na poważnie tak ją mdliło i tak się słabo czuła, że nie miała siły poszukać taksówki. Stwierdziła, że chwilę odpocznie na ławce, ale kto wie czy zaraz nie zaśnie bądź ktoś jej nie zadźga. W tym mieście, w tych czasach to wszystko jest na porządku dziennym!

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Kwi 15, 2016 9:49 pm

Był w okolicy jakiś czas. Spacerował, przyglądając się innym i pochłaniając batona. Tak cholernie nie mógł znaleźć ciekawego miejsca. Wszędzie tylko ta ludzka hołota. Zjadając ostatni kęs przekąski, wyrzucił papierek. Smród alkoholu zaatakował jego zmysł węchu, powodując, że miał ochotę zawrócić. Gdyby usłyszał jeszcze jakieś głosy, uznałby, że kilka osób urządziło sobie w tym miejscu popijawę. Przybliżył się parę metrów do źródła zapachu. Zamiast widoku kilku nieznajomych, zobaczył leżącą na ławce kobietę. Tej co? Za bardzo pobalowała, a teraz toczyła walkę z grawitacją o własny honor? Zmarszczył nos, kiedy poczuł coś jeszcze. Wydawało mu się, że z odorem alkoholu jest wymieszana jeszcze jedna woń. Jego umysł podpowiadał mu, że przecież już nieraz ją czuł, a mimo to nie potrafił dokładnie sobie przypomnieć. Podszedł do ławki i o omal wywalił się na podłogę, gdy potknął się o powietrze. Nie wiedział, co bardziej odczuwa. Zaskoczenie czy zniesmaczenie tym do jakiego stanu wampirzyca się doprowadziła.
- Co jest? Nie widzisz mnie i od razu popadasz w alkoholizm?
Pochylił się nieco nad dziewczyną, ale zapach sprawił, że szybko powrócił do pionowej pozycji. Pamiętał szlachetną jako kogoś, kto raczej nie upija się do prawie nieprzytomności. Minęło sporo czasu od ich ostatniego spotkania, ale nie spodziewał się, że dziewczyna zacznie spożywać alkohol w niewiadomych dawkach. Nigdy nie uwierzyłby w to, że wypiła tylko jedno piwo czy drink. Może i miała do tego okazję? Świętowała coś? Kij wie.
- Obraz nędzy i rozpaczy, dokładne przeciwieństwo tego, co zapamiętałem. - powiedział, nie kryjąc w głosie szyderczej nuty. - Nie będziesz spała tutaj, jak ostatnia łajza życiowa. Zaniosę cię do siebie.
Wiedział, jaka droga prowadzi do domu Elyse, ale wolał tam nie iść. Ostatnio do ich spotkania wtrącił się jej braciszek. Co prawda mógł już tam nie mieszkać, ale nie był do końca pewny, czy ktoś jeszcze z domowników nie potrafił pukać lub nie znał takiego pojęcia jak prywatna rozmowa.
- Sama nie potrafisz iść, co?
Wolał ją już wziąć na ręce, niż pozwolić, żeby szła sama, zapewne zaliczając wszystkie drzewa i słupy w okolicy.
Jeszcze niedawno nie myślał, że coś ciekawego spotka go tej nocy, a tu taka niespodzianka. No dobra, byłaby ona o wiele ciekawsza, gdyby stan czerwonowłosej nie wolał o pomstę do nieba piekieł.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Elyse

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1266-elyse
Zarejestrował/a : 12/11/2013
Liczba postów : 528


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Kwi 15, 2016 10:17 pm

Kiedy szlachetna leżała sobie tak na ławce wpatrując się w ziemię, obraz powoli się uspokajał. Niestety mdłości dalej ją męczyły. Jęknęła przekręcając się na plecy, w ten sposób że widziała niebo. Dzisiaj prawie żadnych chmur nie było to wszystkie gwiazdy pięknie było widać. Uśmiechnęła się do siebie i stwierdziła, że w sumie może tutaj spać - więcej gwiazd niż w najlepszym hotelu, ha! Niestety ktoś jej przeszkodził w drzemce, która miała nadejść właśnie w tej chwili.
Zaraz, zaraz. Nie ktoś tylko Gabriel! Jego głos rozniósł się jak młot po jej głowie, która nie długo tak zacznie boleć, że Elyse na serio będzie chciała umrzeć. O ile wampiry w jakiś sposób można nazwać "żywymi". Przekręciła głowę w jego stronę mając ochotę usiąść w pionie. To na serio był on! Albo znowu miała koszmar senny? Któż to może wiedzieć.
Słuchała co mówił marszcząc brwi. Taa, to na pewno był on. Jak zawsze pyskate to, jak nie wiem. Przy tym niekulturalne i wredne. No i wszystko co najgorsze. Jak otworzyła usta, aby powiedzieć coś mądrego mogła skleić tylko jedno - no dobra dwa - słowa.
- Pieprz się - wychrypiała i spuściła głowę w dół czując, że żołądek robi sobie fikołki. Na szczęście poniżającego bełtu nie było, a ona sama została uniesiona przez wampira niższej krwi. Przytuliła rozpalony policzek do jego ramienia i zacisnęła mocno powieki. Co to on dalej gadał? Ostatnia łajza?! Szkoda, że nawet nie ma siły mu przywalić.
- Nie potrzebuję niczyjej pomocy - wyszeptała, siląc się na oschły ton ale raczej słychać było tylko bełkot. Również była zła, że spotyka Gabriela w takim stanie! Wolałaby iść z podniesioną głową, bez żadnego zataczania się, aby wiedział co stracił porzucając jej przyjaźń! Jak została sama i nigdy nie piła alkoholu to co się dziwić, że jak już się napiła to nieźle ją pozamiatało? Każdy musi przeżyć ten pierwszy raz.
- Po za tym, jak do Ciebie? Ja muszę wrócić do swojego domu - powiedziała już wyraźniej, jak mdłości na chwilę przeminęły i mogła otworzyć jedno ciemne ślepie. Widziała, że on dalej idzie więc próbowała wyswobodzić się z jego objęć, szukając w kieszeni komórki by ogarnąć jakiś numer na taksówkę.

_________________

Can we pretend that airplanes in the night sky are like shooting stars
I could really use a wish right now, a wish right now, a wish right now


Elyse x Gabriel


Elyse song
Powrót do góry Go down
 
Aleja Kwitnących Wiśni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 15, 16, 17, 18, 19  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» [Poradnik] Blokowanie denerwujących reklam w przeglądarce i na Androidzie
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: