IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Aleja Kwitnących Wiśni

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next
AutorWiadomość
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 459


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Kwi 16, 2016 5:16 pm

"Pieprz się."
Oho, ktoś tutaj nauczył się paru słów. No patrzcie, od kiedy to Elyse używała takiego słownictwa? Przecież zawsze była grzeczną i kulturalną dziewczynką! Do niedawna Gabriel myślał, że dziewczyna zatrzymała się na etapie zabawy lalkami, ale jej dzisiejszy stan odsunął od niego te myśli.
- Właśnie widziałem, jak sobie radzisz - mruknął.
Jedno w wampirzycy nadal było stałe. Głupota. Tylko, że teraz przeszła ona na inny poziom. Czarnowłosy uważał, żeby nie upuścić szlachetnej, choć najchętniej zabrałby ręce, pozwalając jej upaść na ziemię. Postąpiłby tak z każdą inną osobą i potem patrzyłby, jak ta sobie wspaniale radzi.
- Wrócisz jutro. Po pierwsze: do mnie jest bliżej. Po drugie: masz popierdolonego brata. Po trzecie: nie obchodzi mnie, że chcesz do domu.
Mogłaby decydować, gdyby była trzeźwa. Teraz była zdana na zachcianki Gabriela. Chłopak mógł równie dobrze ją zakopać, wiedząc, że ta nie ma siły. Może wtedy poprzestawiałoby się coś w jej głowie i nabrała rozumu?
- No, no, Elyse, żeby tak się upić z tęsknoty do mnie - parsknął.
Niech szuka tej komórki, ile chce. Jeśli ją wyjmie, wampir zabierze ją i upuści na trawę. Nie miał zamiaru pozwolić na samotny powrót dziewczyny. Zatrzymanie jej nie będzie trudne. Zaczął iść w kierunku plaży, bez znaczenia czy czerwonowłosa dalej strajkowała, czy nie.

z/t + Elyse
Idziemy tutaj.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Kwi 24, 2016 5:53 pm

Gdzie, co, jak... Shiro nie był pewny, gdzie powinien teraz kierować swoje kroki. Dlatego też, powoli kierował się... Gdzie? Nie był pewny. Po prostu gdzieś się kierował, chcąc trochę spędzić czasu na rozmyślaniu, co często mu się nie zdarzało, bo... Miał po prostu swoje spojrzenie na świat. I tyle tak właściwie.
Powoli przemierzał to miejsce, aż w końcu skończyło się na tym, że wdrapał się na drzewo i położył się na gałęzi. Patrzenie z wysokości na przechodzących ludzi i krwiopijców było dość ciekawe. Zwłaszcza, że jego zapach był całkiem nieźle maskowany dzięki otaczającej go naturze. Miłe, prawda?
Ah... Nie wiem, co właściwie mam zrobić ze sobą - pomyślał nagle kotowaty. - Trochę dużo się działo... - żachnął jeszcze, przewracając się na plecy i wpatrując się w gałęzie drzew. Dziwnie się tak czuł... W końcu, czy to normalne, by posiadać w sobie zwierzęce geny? Mimo to... Nie był jedyny. Chociażby jego pan, Kojiro... Z którym nadal się nie widział. Trochę obawiał się jego reakcji na to wszystko.
Westchnął cicho, znów przewracając się i zamykając powieki. Przyjemnie się tak tutaj leżało... Dlatego też rudowłosy postanowił spędzić tutaj jakąś chwilę, zanim wróciłby do szkoły. Nie powinien być również widoczny z dołu... Przynajmniej nie przez ludzi.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Kwi 25, 2016 11:39 am

Durzo po wykonanej mysi dostał polecenie by pojawić się w Oświacie ale hola! Był najemnikiem, jednostka znaną tylko i wyłącznie Vladowi, dlatego nie było opcji by Durzo wykonał polecenie które zostało mu zadane. Do tego... Nie dotyczyło ono tego czego ustalił z dowódca, dlatego też miał wolną rękę do tego by olać polecenie. Nie był psem na posyłki tak jak większość łowców. Był narzędziem w rękach dowódcy, ale nie po to by łązić tam gdzie on chce. On tylko mordował tego kogo chciał za opłaceniem.
W między czasie dostał telefon, a szedł nigdzie indziej jak parkami w stronę obrzeż, by skierować się do swojego domu, który był wszędzie w sumie... No ale mniejsza.. Odebrał go. O krótkiej rozmowie rozłączył się idąc dalej.
W tym czasie do parku też po jakimś czasie wszedł, zakapturzony mężczyzna z teczką! Idąc alejką parku stanął niedaleko drzewa, na którym znajdował się kot, po czym do śmietnika wrzucił teczkę. PO lekkiej obserwacji, oddalił się.
Po może nie całych 10 minutach w alejce pojawił się Durzo, który ponownie rozmawiając przez telefon, znalazł się w tym samym miejscu co dawniej osoba z kapturem.
-Widzę.
Odparł i sięgnął po wcześniej wyrzuconą teczkę i wyciągnął ją ze śmietnika.
-Wykonam to dzisiaj.
Odparł tak oto kończąc rozmowę, po czym usiadł na ławce i zaczął przeglądać papiery w teczce. Dokumenty w teczce dość szybko zostaną przeanalizowane, by teczka została zamknięta. Durzo tuż po tym zaczął się rozglądać po parku, tak o w sumie. Nie miał określonego powodu. Jego wzrok jednak zatrzyma się na drzewach, gdzie na jednym z nich siedział Kot. Nic nie mówił, tylko patrzył, zastanawiając się, co tam robi tak wielki kot, albo człowiek...
-Kici kici...
Zawołał kotka uśmiechając się w jego kierunku.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Kwi 25, 2016 7:24 pm

A co na to wszystko kotowaty? Cóż... Przez ten czas, gdy przybyły wampir zajmował się swoim zajęciem, on po prostu nadal tkwił na drzewie, obserwując z nutką zainteresowania to, co się dzieje. Nie reagował na przechodzących, jak również nie interesował się tym, co tutaj robiono... Po prostu było mu tak dobrze na tej górze... I tyle.
Mimo to, jego spokój został zakłócony... Przez kogo tak właściwie? Najwyraźniej przez jednego z przybyłych tutaj. Chyba wampir, przynajmniej tak sądził po zapachu. Przekrzywił nieco głowę, przyglądając się mu i jego zachowaniu... Chwila, wziął go za kota? W sumie... Nic dziwnego, gdyby tak spojrzeć na jego długi ogon i uszy...
Na jego słowa nadal reagował tak samo jak wcześniej. Wpatrywał się w niego, po czym usiadł na gałęzi.
- Nie jestem kotem, byś mnie tak wołał - odezwał się cicho Shiro, ale tak, by tamten go usłyszał.
Skrzywił się lekko, wzdychając cicho. Musze się zacząć kontrolować, zanim będzie za późno.
- Jestem po prostu dzieciakiem na drzewie - przy tych słowach zeskoczył z drzewa i posłał mu lekki uśmiech. Co właściwie dalej?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Kwi 26, 2016 4:40 pm

Kogo by interesowała, co robi jakaś para typów podejrzanych. No co wolność w kraju jest? Jest! Więc najbardziej można wrzucać teczki do śmietnika, po które po chwili ktoś przychodzi. Nic pozderzanego. Niczym podejrzanym też nie było, że wampir o cechach kota siedzi na drzewie i patrzy na innych z góry. Ciekawe jak się czuje skurczybyk, robiąc to? Może i Durzo spróbuje... Nie... Aż tak go nie pojebało, by czatować na drzewach... Niech Shiro sam sobie hasa po nich...
Widział, ze na drzewie, nie był kot... Nie oszukujmy się... Koty nie mają wielkości ludzkiego ciała w każdym bądź razie, te domowe... Mimo to ludzie, którzy wspinają się na drzewa, noszą raczej przydomki kot. Droczyć się można, bo kto mu zabroni? Zresztą, czy komuś się dzieje krzywda? Niezależnie od odpowiedzi, ważne by Durzo nie czuł się urażony, bo stanie się jeszcze gorszy, a po co na co komu to?
-Widzę, ale tylko dzieciaczki wspinają się na drzewka i udają kotki, a jak dobrze widzę, tobie nie wiele brakuje do kota. Więc dobrze wołam do Ciebie Kiciaku
Zakpił nieco i pokręcił głową widząc jak zeskakuje. Mógł teraz mu się lepiej przyjrzeć. Osoby uszy, nie wyglądały jak sztuczne... Czyżby miał do czynienia z kotołakiem? Choć jak to powinien nazwać „wampirokot”? Skinął do niego ręką by podszedł.
-Podejdź do mnie chłopcze.
Odparł widocznie zainteresowany jego wyglądem, bo kto by nie był. Wampir z atutami kocimi, nie był codziennym widokiem.
-Co Ci się stało?
Padło pytanie z ust Durzo, który nie wiedział na początku jakie pytanie zadać. Urodził się taki? Ktoś mu wyciął numer? Skrzywdził? Wiele pytań, ale najlepszym okazało się chyba te które wypowiedział na głos. Jednak czy dowie się, jak to jest z kotkiem?

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Kwi 26, 2016 7:59 pm

Dziwne... Naprawdę dziwne... Nie spodziewał się, że napotka się na kogoś, kogo znów zainteresuje. W sumie, może nie powinien, skoro wyróżniał się od innych. Był wyjątkowy... Na swój, dziwny sposób. Z tymi uszkami i ogonkiem!
- Wydawało mi się, że wtedy porównuje się je do małpek, nie do kotów - odpowiedział na to, dość spokojnie.
Wdawać się w rozmowę z nieznajomym? W sumie, skoro już go spotkał... Przypadek, ale może chwilę tutaj pozostać.
Mimo to, nie podszedł do niego. Nie chciał, ponieważ miał wrażenie, że znów byłby traktowany jako ktoś inny. Pewnie tamten chciał sprawdzić, czy one są prawdziwe. Jak każda inna osoba przed nim. Dlatego też nieco pokręcił głową, nie zgadzając się z tym.
Ale pytanie wampira spowodowało, że odczuł zaskoczenie. Uniósł lekko brwi i przekrzywił łebek, zastanawiając się, o co mu chodziło.
- Mnie? Nic...?
Nie rozumiał tego, więc nie umiał odpowiedzieć mu dokładnie. Proste i logiczne, co nie? Również oparł się o drzewo, nie wiedząc co właściwie dalej. Pójść czy zostać? Może lepiej iść...
Dlatego też po kilku sekundach ruszył się z miejsca, chcąc się oddalić... Będzie mu to dane ?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Kwi 29, 2016 3:56 pm

Racja był wyjątkowy, patrząc na te uszy i ogonek. Durzo jak widać wyjątkowo się zainteresował, bo nawet chciał się chłopakowi przyjrzeć bliżej. W sumie, nie codziennie się spotyka takie kotki i to na drzewach.
-To zależy w jakich kulturach kociaku.
Aż mu się spodobał ten przydomek, mówiony do chłopaka. Jak sami wiemy co kraj to obuczaj. W niektórych na drzwiach osoby są nazywane kociakami, a w innych małpkami. Temat jednak najprawdopodobniej zostanie urwany, gdyż Durzo nie rozwinął swojej wypowiedzi, a Shiro jeśli się tym nie interesował, to nie będzie zagłębiał tematu. Nie zmuszał go do podejścia. Chłopak miał swoje zdanie i mógł robić co chciał.
-Chcesz mi powiedzieć, że te uszy i ogon masz od urodzenia?
Zapytał i tak samo jak kot, uniósł brwi do góry. Nie wierzył w to, bo jak możliwe jest by wampir urodził się z kocimi atutami. Oczywiście pomijając zboczone myśli. Widząc, że kotek traci chęci na rozmowę pokręcił głową jak by niezadowolony tym faktem i wstał! Nie zamierzał pozwolić odejść czemuś co było interesujące i mu nie znane. Musiał się temu przyjrzeć, dlatego też spokojnym krokiem pojawi się koło kota. Nie dotykając go. Oczywiście w rękach miał teczkę, pilnując jej jak oczka w głowie.
-To dziwne zjawisko by widzieć wampira z kocimi atutami. Widziałem już wiele rzeczy, ale to widzę pierwszy raz. Opowiesz mi nieco o swojej naturze?
Zaczął wytłuszczając jednocześnie o co przedtem pytał jednak czy Shiro będzie chciał rozmawiać o swojej kociej naturze z kimś kompletnie obcym?

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sob Kwi 30, 2016 9:56 am

W jakich kulturach... Tak? Niech tam będzie, Shiro nie zamierzał się zbytnio o to spierać, po prostu wzruszył ramionami na znak, że to akceptuje. I tyle. Tylko te wymyślanie przezwisk... Oh, rany... Gdzie są te osoby, którym jest to obojętne, jak wyglądał chłopak? Przez ten czas, w którym był kotołakiem, natrafił na ich niewielką ilość.
- Hę? Nie - odpowiedział niemalże automatycznie, po czym nieco zganił się w myślach. Po co o tym mówił? Po co, po co... Nie, nie umiał sobie nawet na to odpowiedzieć. Ale chyba powinien milczeć... Może tak właściwie będzie lepiej? Bo co miałby mówić?
Lekko drgnął, widząc, jak wampir znalazł się tak blisko niego i instynktownie cofnął się o krok. Pomimo tego, że Shiro był ufnym wampirkiem, to zwierzęcy instynkt w nim tkwił i to mocno, przez co niekiedy wykonywał takie ruchy, których wcześniej nie zrobiłby. Również zaczął merdać ogonem, przez całą tą sytuację.
- Nie wiem, o czym mógłbym właściwie mówić - wyszeptał w odpowiedzi. - No i... Jeśli istnieją wampiry z psimi atrybutami, czemu nie mogą z kocimi?
Uznał, by chociaż na teraz trzymać się wersji, że to moce... Trochę się obawiał przyznania, że nie pamiętał, kiedy się to wzięło. No i sam wampir... Był wielki! Strasznie wielki! Aż można by się go po prostu obawiać.
- To nie jest w sumie takie istotne... - bąknął jeszcze, czując się również zmieszany. Spuścił wzrok, wlepiając swoje żółte oczy w ziemię.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Maj 01, 2016 10:48 am

Wiele razy bywało tak, ze coś co jest nam kompletnie obce, jest albo atrakcją, albo instynktownie staramy się od tego odsunąć. Wynika to z tego, że jest nowe i może być nam niebezpieczne. świat jednak do odważnych należy. Durzo zaintrygowany wyglądem kotka, chciał mu się bliżej przyjrzeć. Nic dziwnego, prawda?
-Tak jak myślałem. Zresztą to nie do pojęcia
Nawet się zaśmiał, bo w sumie jak mógł sobie pomyśleć, ze taki się urodził. Jest to raczej nie możliwe, ale w sumie.... Skoro są już kotołaki i psołaki, to czy będą mogli się rozmnażać? Może do tego dojdzie, trza było by sprawdzić płodność kota, jak i jego nasienie, jaki ma jaki ma podział genów i czy do nich zaliczają się kocie. Wystarczy tylko trochę się pomęczyć, trochę badań, a może dojdzie tego, że będą się rodzić takie kociaczki, jak Shiro.
-Nie obawiaj się mnie, chce tylko porozmawiać.
Odparł spokojnie, widząc reakcje kotka. Nie chciał go spłoszyć, bo jeszcze mu ucieknie! Np na drzewo... Oł noł! Mimo to przyglądał mu się z iskierką tajemniczości w oczach. Może by tak go złapać i w ten sposób pobrać od niego wiele informacji? Durzo coraz bardziej miał ochotę złapać jego kociaka. To jednak nie musi się spodobać Shiro... No ale Durzo nie musi przecież wszystko zgodnie z kota wolą...
-Cóż masz racje, nie musisz mi mówić, jednak to interesujące zjawisko. Jako Badacz chciałbym nieco poznać, coś co widzę pierwszy raz. To przełom ludzkości... Ten kto to dokonał musiał pracować nad tym wiele lat.
Nieco się rozgadał, ale najważniejsze są pozory, prawda? Shiro miał uwierzyć, że ma do czynienia, który zajmuje się genetyka, jak i zagłębianiem tajemnic całego świata. Może to pozwoli Kotkowi zrozumieć, dlaczego Dorzo łaknie informacji.
-Oczywiście, nie nalegam być mówił o sobie, jeśli nie chcesz, ale nauka na pewno zainteresuje się tobą, chcąc poznać Twoją historie. To cudowne dzieło. Sam tego dokonałeś?
Nie no musiał zapytać niczym zdesperowany dziennikarz, który zbiera informacje na temat top-trendy. Biedny Kotek, że musiał wpaść na osobę, która się zainteresowała jego historią. Jednak czy zechce się z tym podzielić, by móc dokonać podobnych dzieł, czy też zachowa dla siebie?
-Masz ochotę na kawę, albo coś przy czym można porozmawiać?
Czyżby proponował mu jakiś wspólny wypad. Choć wiadome jest nie od dziś, że najlepiej się prowadzi konwersacje, kiedy siedzi się przy kubku kawy... Wszystko jednak zależy od Kota i od tego czy zechce się podzielić informacjami...

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Nie Maj 01, 2016 6:57 pm

Trzeba przyznać, że... Shiro trochę się wystraszył. Dlatego też wpatrywał się w wampira, zastanawiając się, dlaczego z miejsca przyszły mu na myśl takie wnioski! I w dodatku tak trafne! Cóż, rudowłosy, pomimo usłyszanej wersji od Naizena, nie do końca zakładał to... W końcu, tak ciężko zaakceptować fakt, że było się jakimś eksperymentem! Okropność, prawda? Przyjąć, że został nagle porwany, manipulowano w jego ciele, po czym usunięto mu z tego pamięć...
Pokręcił lekko głową, patrząc na wampira.
- Hę? Dlaczego dochodzi Pan do takich wniosków?! - spytał się go natomiast. - Co to za dziwne pytania?!
I miałby być spokojny? Akurat! Wystraszył go i to zupełnie, upierając się przy tej hipotezie.
- Chwila, jakie geny? Nie ma czegoś takiego w tym świecie - wymamrotał, mrugając przez chwilę oczami. - Nie słyszałeś nigdy o tym, że moce mogą też tak ukazywać się?
Chyba czas, by trzymać się tej wersji, nawet jeśli to było kłamstwo.
- Zwłaszcza te, które się nie kontroluje - bąknął jeszcze.
Pokręcił lekko głową. To wszystko zaczęło mu mieszać w głowie.
- Myli się pan! To niemożliwe, by coś takiego było prawdziwe.
A co do propozycji...
- Przepraszam, ale nie mogę! Mam... Mam lekcje zaraz. I przepraszam, muszę iść, by się na nie nie spóźnić - po tych słowach skłonił się lekko i pożegnał... A po czym po prostu pobiegł, uciekając z tamtego miejsca. Jeśli zaś miał go zamiar gonić, uaktywniłby swoją Ostatnią Wolę.

z/t

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 119


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Maj 02, 2016 6:06 pm

Cóż czyżby tak wiele pytał? Hymm... Chyba nie patrząc na to że wielu potrafiło by być o wiele bardziej wścibskimi by dopytywać na prawdę o wszystko, nawet o to co w sumie nie ma znaczenia. Mogły się oczywiście pytania nie spodobać chłopakowi, dlatego słysząc i widząc, jak chłopak się zaczyna płoszyć uniósł ręce lekko ku górze, dając mu wymowny znak uspokojenia Shira osoby. Nawet potwierdził ten gest krótkim zdaniem.
-Spokojnie, nie musisz odpowiadać jeśli nie chcesz.
Starał się uspokoić swojego rozmówce, ale widocznie spłoszył go, przestraszył co można było łatwo zauważyć po zachowaniu Kota.
-Nie wiem. Możesz mieć racje, może to być moc. Mój błąd, ale nie rozumiem Twojego oburzenia. To tylko pytanie, a mogłem się pomylić. Każdemu się zdarza.
Odparł i uśmiechnął się krzywo, widząc że nici z rozmowy, co zaczynało go wkurwiać, bo nie zamierzał odpuszczać. Nawet jego propozycja została odrzucona, co było do przewidzenia. Durzo aż przeklną pod nosem, zdając sobie sprawę że nic się nie dowiedział.
Kurwa!
-Spokojnie, nie chciałem Cię przestraszyć
Odparł cicho, przepraszającym tonem głosu, jednak nim zdążył zareagować, chłopak postanowił się oddalić. Zadał mu zatem jeszcze jedno pytanie, jednak ten pewnie nie dosładzając je, zaczął jeszcze szybciej uciekać, dlatego i wampirowi nie zostało tu nic po nim, dlatego tez po chwili się ulotnił.
Z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Sie 23, 2016 7:19 pm

Kaho kierowała się w stronę dzielnicy mieszkaniowej, raczej będzie bezpiecznie nie myśląc o wampirach dzisiaj. Spokojnym krokiem szła w stronę parku, wtedy zauważyła jak płatki kwitnącej wiśni opadały cały czas aż ją bardzo to poruszyło na ten widok. Zapach był bardzo zadowalający z połączeniem ozonu w powietrzu jeśli można to tak ująć, przecież niedaleko jest ulica gdzie jadą samochody i te spaliny. Dziewczyna z daleka zauważyła przy drzewach wolną ławkę dlatego zaczynała dążyć do niej żeby poczekać na tą osobę. Kiedy zbliżała się do niej to miała zamiar usiąść wtedy to zrobiła czuwając czy jakiś wampir lub coś innego nie wyskoczy bo nic nie wiadomo tak naprawdę co może stać się. Pomyślała mogła wziąść psa ze sobą żeby wyszalał się ale no trudno na drugi raz nie popełnię tego błędu.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Wto Sie 23, 2016 11:40 pm

W końcu mogła mówić o sobie, że jest prawowitą częścią Oświaty łowieckiej. Nie była już podlotkiem, rozpieszczoną córeczką dowódcy. Teraz była kadetem i musiała przyznać, że podobało jej się to o wiele bardziej, niż gdy wcześniej była na łasce innych. Bo chociaż wkurzyła się, że nie jest już córką dowódcy łowców wampirów, z drugiej jednak strony wiedziała, że gdyby sytuacja dalej tak wyglądała nie byłaby w miejscu, w którym znajdowała się teraz. Ufała jej przecież sama Esmeralda Moore, główna medyczka Oświaty, od której Chizuru miała nadzieję nauczyć się medycznego fachu. Wszystko spoko, tylko ewidentnie razem z przynależnością do Oświaty zyskała również nową fuchę. Nie wiedziała nawet jak ją nazwać, chociaż odbieracz z lotniska nie mijałby się z prawdą nawet o cal. Tak, po raz drugi tego miesiąca została poproszona o odebranie jakiegoś łowcy i przywiezienie go do Oświaty. A właściwie łowczyni, bo i tym razem tajemniczy ktoś okazał się kobietą. Siostrą jednego z łowców. No nic, co innego mogła zrobić. Polecenie dowódcy to polecenie dowódcy, a przecież korona jej z głowy nie spadnie jeśli co jakiś czas będzie witała nowych.
Kobieta okazała się na tyle sympatyczna, że Chizuru, trochę wbrew sobie postanowiła drugiego dnia pokazać jej okolicę. Umówiły się przy Alei Kwitnących Wiśni, dlaczego właśnie tam nie jest istotne. Chizu jak to Chizu, nie byłaby sobą gdyby nie spóźniła się chociaż tych pięciu minut, aleto przecież znowu nie tak dużo, prawda. Ubrana w mundurek szkolny, którego nie zdążyła przebrać po lekcjach, prawie biegiem pokonała dystans dzielący ją odparku, dziesięć minut spóźnienia zmniejszając do pięciu.
- Przepraszam za spóźnienie, jednak z mojej szkoły wcale nie jest tu tak blisko - odezwała się, z trudem łapiąc oddech, a potem bez zbędnych pytań siadając na ławce obok Kaho.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sie 24, 2016 12:02 am

Kaho spokojnie czekała na osobę, nie było zbytnio śpieszno żeby wracać do siedziby w Yokohomie. Odpłynęła w myślach zastanawiając, czy będzie tutaj pasowała, ale pewnie brat chcę ją mieć siostrzyczkę bliżej niż gdzie indziej, żeby zbytnio mnie nie pilnować.. cały on, no kiedyś z nim pogada na osobności przy dobrej okazji. Odetchnęła cichutko marudząc cały czas kiedy go dorwie i takie tam. Myśląc o wczorajszym dniu gdy mnie Chizuru odbierała z lotniska trochę była krępująca cisza, ale późno wszystko rozkręciło się. Z daleka widziała osobę która biegła w stronę parku zastanawiając się, czy przypadkiem to nie ta osoba na którą czekam nie aż tak długo. Kobieta aż trochę przejęła się, że młoda jeszcze przemęczy i zachoruje. W końcu gdy zbliżała się zauważyłam ubraną ją w mundurek szkoły. Spokojnie siedząc na ławce widziała jak ciężko oddychała Chizu i powiedziała do niej:
- Nie no bez obaw.. nie musisz przepraszać przecież nic się nie stało - Odpowiedziała i wtedy dodała znów - Wszystko w porządku? Nie powinnaś tak przemęczać organizmu.. spokojnie bym na Ciebie poczekała najważniejsze jest zdrowie - Odpowiedziała z troską, nie miała zamiaru zbytnio zwracać uwagi to nie jest w jej typie ale najwidoczniej można zauważyć, że się martwi o ludzi. Wtedy usiadała o bok mnie. Wzrok miała bardziej żywszy po tym wyspaniu się, no cóż cicho jest niektórzy ludzie chodzą na spacery zero napaści, a wampiry pewnie gdzie indziej grasują nawet lepiej przynajmniej jest błoga cisza. Spojrzała na niebo krótko i później na dziewczynę zastanawiając się na jaki temat zacząć powinna raczej poczekać, bo może będzie posiadała pytania do mnie.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sie 24, 2016 2:22 pm

Starsi bracia zawsze tak mają w stosunku do młodszych sióstr. Nie, żeby Chizuru cokolwiek o tym wiedziała, w końcu to ona była tą starszą. Co z kolei doprowadza nas do tego, że ma doskonałe pojęcie jak starsze rodzeństwo zachowuje się w stosunku do młodszego, nieważne czy to siostra czy brat. Nie wachała się postawić na szali własnego życia, byle tylko uratować Jacoba i była święcie przekonana, że brat Kaho myśli tak samo.
Trochę parsknęła śmiechem na słowa kobiety i pokręciła głową.
- Nie no, aż tak źle jeszcze ze mną nie jest. Jakim byłabym łowcą, gdyby przebiegnięcie tego odcinka drogi miało mi zagrozić - odpowiedziała, już spokojniej niż przed chwilą, bo w końcu udało jej się unormować oddech. A potem zamilkła. I tak siedziały w ciszy, Chizuru wyrzucała sobie, że niepotrzebnie wyjechała z tym spotkaniem. No bo, nie znały się, więc w sumie o czym niby mogły rozmawiać?
- Więęęc... Zostałaś przeniesiona tutaj z innej Oświaty, tak? - zagadnęła w końcu najbardziej banalanym pytaniem, jakie udało jej się w tym momencie wymyślić.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Sro Sie 24, 2016 5:02 pm

Kaho w tym dniu też czuła znowu nieswojo jak przedtem co ma dziewczyna poradzić przecież jest tutaj od wczoraj więc niestety, ale będzie musiała przywyknąć do nowego środowiska. Ma jedynie nadzieję, że ten czas szybko minie z tym oswojeniem bo raczej będzie trochę niespokojna. Po przemyśleniach nie daje tego poznać przy Chizu akurat zawsze tak robiła przy innych osobach więc nie jest wyjątkiem. Reakcję usłyszała od znajomej łowczyni i uśmiechnęła się:
- Czasem posiadam impuls zachowawczy innym słowem, że czasem martwię się o ludzi ale nie zawsze to u mnie występuje - odpowiedziała, ze spokojnym głosem mówiąc do niej. Cisza była na początku niezręczna. Rzecz biorąc nie znały się taka prawda. Z drugiej strony zawsze jest szansa na porozmawianie na różne tematy. Nagle cisza została przerwana słowami dziewczyny wtedy czekałam, co chciałaby się spytać lub powiedzieć.. więc gdy usłyszała od niej pytanie odpowiedziała:
- Tak zostałam przeniesiona z Oświaty we Włoszech na prośbę znajomej rodziny łowczyni i mojego brata Leyasu, żebym tutaj przebywała jako łowczyni wampirów - odparła wtedy bez namysłów, spoglądając w horyzont, a później na nią z uśmiechem. Miała nadzieję że znajdzie tutaj grono znajomych, a jak nie lepiej to przyjaciół kiedyś z którymi będzie trzymała się. Kaho jest przyzwyczajona do ciepła, które tutaj przebywa pewnie ma to związek, że długo była na słońcu podczas treningów.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Czw Sie 25, 2016 6:50 pm

Zaśmiała się krótko, a potem z uśmiechem na ustach spojrzała na Kaho. Naprawdę dawno się nie zdarzyło, żeby była tak ujmująco miła i grzeczna w stosunku do innej osoby. Cóż, pożyjemy zobaczymy, blondynka będzie miała jeszcze pewnie mnóstwo okazji by zapoznać się z tą drugą, pyskatą naturą Chizuru.
- To ja mam zupełnie odwrotnie. Chociaż, hmm... - umilkła, starając się ułożyć w głowie odpowiedź w ten sposób, by dokładnie przekazać to, co chciała.
- Nie mam instynktu samozachowawczego, bo jeśli chodzi o inne osoby, często jestem wręcz przewrażliwiona. Szczególnie jeśli chodzi o wampiry - nadal się uśmiechała, chociaż przez jej twarz przebiegł ledwo dostrzegalny cień smutku. Nie kłamała na temat wampirów. Chociaż od śmierci jej rodziny od strony matki minęły już prawie cztery lata, mała Namikaze nadal nie była w stanie o tym zapomnieć. Możliwe, że inaczej by było gdyby nie uczestniczyła bezpośrednio w tym wydarzeniu, ale na litość, jej matkę i wujka zamordowano tuż przed jej oczami! Była tam wtedy, kiedy wampiry wybijały wszystkich: mężczyzn, kobiety, nawet małe dzieci. Koszmary miała do dzisiaj. Czasem budziła się z płaczem albo krzykiem, zawsze w miejscach, w których nocowała po raz pierwszy. Mówi się, że czas leczy rany, jednak Chizuru nie była jeszcze tak dojrzała emocjonalnie jakby tego chciała.
- O, Włochy? Byłam tam niedawno z moim bratem i znajomymi. Załatwialiśmy jakieś sprawy z włoską Oświatą. Piękna jest - aż westchnęła na wspomnienie pięknego budynku, który dane jej było zobaczyć. Właściwie oprócz incydentu z Zackiem, wypad do Włoch wspominała całkiem miło. Jakby nie było, była to jej pierwsza wyprawa za granicę. No, właściwie to druga, licząc samodzielną przeprowadzkę z Anglii do Japonii ale w tym wypadku nie miała innego wyjścia.

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Sie 26, 2016 11:27 am

Kaho zarówno zaśmiała odwzajemniając tym samym wtedy pomyślała na przez chwilkę w ciszy, że rozmowa się klei jak na razie. Spokojnie spojrzała wzrokiem znowu w horyzont, zaczynała powoli przyzwyczajać się do środowiska, a sądziła, że będzie gorzej z tym. Przed chwilą wtedy usłyszała rozmówczyni obok siebie. No to ciekawie zapowiada się odwrotność..? Hmm.... tak naprawdę brązowowłosa nie wie jaką naturę ma jeszcze Kaho. Na ogół jest miłą dla osób, którzy okazują szacunek wobec starszych lub nie mają żadnych złych zamiarów wobec niej. Odetchnęła zastanawiając się  nad tym wtedy usłyszała kolejną wypowiedz i odpowiedziała:
- Ahh Wampiry... aż mi się źle to kojarzy niestety, a to już raczej chodzi o moją przeszłość związaną z tym poza Yokohamą - odpowiedziała bez namysłu, nie miała raczej nic złego na myśli łowczyni, ale nie miała ochoty zbytnio tych słów rozwijać. Przeszłość bywa bolesna tym bardziej woli zachować najlepiej to dla siebie. Kiedyś może to opowie bratu czy najbliższym gronie tutaj jak będzie miała oczywiście. Kątem oka zauważyła wtedy smutek u Chizu jakoś nie mogła tego zbytnio zignorować:
- Nie martw się będzie dobrze - odparła, wiedziała, że te słowa zbytnio mogą nie pomóc ale tak okazywała wsparcie wobec drugiej osobie. Ciężko było coś powiedzieć dalej, bo przecież nie powie nie martw się nic Cię nie napadnie? Wampiry są wszędzie jednakże ma jedyną nadzieję, że żadnego nie spotka na swej drodze. Wtedy na jedną myśl wpadło coś:
- Nie martw się nie jesteś sama w tym momencie, jeśli chodzi o złe doświadczenie z tymi stworzeniami - stwierdziła mówiąc do niej, no cóż jak wcześniej wspomniała w przedostatniej wypowiedzi  można było to doskonale wyczuć, że w życiu była zakochana w jednym łowcu który został zamordowany lub przemieniony w poziom E. Miała jedyną nadzieję, że nie stanie się tak z jej córeczką Charlotte, dlatego musi jak najszybciej ją wychować na łowczynię, żeby mogła bronić się przed tymi stworzeniami. Nie daruje sobie tego jeśli coś jej stanie. Na twarzy jej rysowała się determinacja, aż musiała zachować szybko pokój bo jeszcze Chizu może skapnąć się. Potem ją odtrąciło ze złych wspominek chwilowych jak usłyszała kolejne zdanie wypowiedzi i wtedy uśmiechnęła się gdy zaczęła dyskusję:
- A no Włochy jest jednym z przepięknych kraj, właśnie tam zdawałam ostatni egzamin przed wyjazdem tutaj, na stopień szeregowca właśnie, mile wspominam te wspomnienia fajne towarzystwo jest i mam tam duże znajomości przez moja mistrzynię Arinę, jest przyjaciółką moich rodziców mające te same stanowisko czyli łowczyni wampirów oczywiście - odpowiedziała z uśmiechem wciąż, na twarzy jednakże, nie trwało długo jak coś znowu ją dobiło, że widziała przez chwilą twarz mężczyzny którego kochała i ma z nim dziecko. No cóż życie trzeba iść dalej. Po chwili zastanawiała się czy przypadkiem Kaho i Chizu nie widziały przez przypadek we Włoszech tam aż chciała spytać o to więc tak zrobiła:
- Wiesz... jeśli niedawno byłaś to za pewne w Oświecie tam mogłyśmy się minąć na korytarzu, bo zazwyczaj często tak spacerowałam po treningach ciężkich - odparła do młodej. Kaho myślała oczywiście wciąż nadal czy by była taka szansa.
Powrót do góry Go down
Chizuru

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t167-chizuru-namikaze#189 http://vampireknight.forumpl.net/t170-chizuru#193
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 841


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sie 29, 2016 5:34 pm

Fakt, nie wiedziała jaka jest Kaho, ale skoro blondynka sama jej powiedziała, że posiada impuls zachowawczy, no to chyba nie kłamała, nie? Przecież znała samą siebie, a skoro takie słowa wyszły z jej własnych ust, Chizuru stwierdziła, że już jedną rzecz o niej wie i może ze spokojem mówić, że w tym przypadku miała odwrotnie. A przynajmniej w pewnym sensie, co też później wytłumaczyła. A to przewrażliwienie na punkcie bezpieczeństwa innych osób wcale nie było dobre, wręcz denerwujące nie tylko ją samą ale też ludzi, wobec których zostało użyte. Zwłaszcza jeśli to byli totalnie obcy jej ludzie zaatakowani przez wampiry, bo tak, takie rzeczy również się zdarzały.
Po słowach kobiety, Chizuru potrafiła powiedzieć, że też ma złe przejścia z wampirami ale nie mogła odgadnąć, że jej ukochany mężczyzna został przez nie zamordowany lub przemieniony. Tak samo jak nie mogła wiedzieć o jej małej córeczce i nie, nie zauważyła żadnej determinacji na twarzy Kaho, ale to pewnie dlatego, że nawet na nią nie patrzyła. Wzrok miała utkwiony w swoje czarne baleriny, kiedy wzruszyła ramionami na słowa łowczyni.
- To miasto jest zdominowane przez wampiry, wiem, że nie jestem sama. Staram się o tym poprostu nie myśleć- odpowiedziała, zamiast tego zastanawiając się nad prawdziwą naturą wampira. No bo przecież nie wszystkie takie były, prawda? Potrafiły żyć z ludźmi w zgodzie, ba! Ona sama była idealnym tego przykładem! Nie tylko pokochała jednego z nich, ale jeszcze sama przyłapywała się na myśleniu, że hej, przecież wampiry wcale nie są takie złe i już nawet nie czuła do nich tak wielkiej nienawiści jak kiedyś.
- Kiedyś chciałam tam mieszkać ale teraz jest mi dobrze tu, gdzie jestem- odpowiedziała z uśmiechem, przypominając sobie ostatnie spotkanie z Elliotem.
- Serio? Hmm... - Zastanowiła się przez chwilę i nawet wytężyła swój mały móżdżek, ale za Chiny nie mogła sobie przypomnieć, czy już gdzieś wcześniej nie widziała kobiety.
-Wiesz co, chyba raczej nie kojarzę. Ale to pewnie przez ten cały stres z misją, zaangażowanie w poznanie nowego miejsca no i tak szczerze mówiąc byłam bardziej zajęta podziwianiem budynku i wystroju niż rozglądaniem się po ludziach.

z/t

_________________


Who’s to know if your soul will fade at all
The one you sold to fool the world
You lost your self-esteem along the way

Chizuru x Elliot
Powrót do góry Go down
Kaho
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2786-kaho-kajiyama http://vampireknight.forumpl.net/t2790-kaho#59585 http://vampireknight.forumpl.net/t2789-kaho#59582 http://vampireknight.forumpl.net/t2791-kaho-kajiyama-4-pietro#59586
Zarejestrował/a : 21/08/2016
Liczba postów : 107


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pon Sie 29, 2016 7:40 pm

W dniu ciężko było ocenić jak jest w Yokohamie mając nadzieję, że jest o wiele spokojniej niż tam gdzie była. Odetchnęła. Zamyślona była przez chwilę myśleć o swojej córeczce co było przez tamte lata to był na początku piękny romans potem plany, później nie zaplanowana ciąża ale nie chciała tego zniszczyć była wtedy zdeterminowana, że je wychowa na godną córeczkę swoją. Wszystko układało się wcześniej i co piekło rozwaliło wszystko jak by coś spadło z nieba aż ją to zdołowało na chwilę. Grzywka kobiety zasłaniały przez chwilę oczy żeby nie było widać zbytnio tych uczuć. Chwilowo wtedy została wytrącona z myśli znowu jak rozmawiały o wampirach i usłyszała z martwej ciszy pomiędzy dwiema słowa Chizuru:
- No to jednak nie tylko włochy są zdominowane, a nawet tutaj, to dobrze i cieszę się. Najważniejsze żeby czymś zająć się co zapomni trochę tamte lata - odpowiedziała do niej ze spokojem i normalnym głosem niby była doświadczona ale może kiedyś zmieni zdanie o tych wampirach kto tam wie. Na razie żadnego wampira dobrego nie spotkała jeszcze ale kto tam wie, czas jeszcze pokaże. Wzrok zmieniła naturalnie zmieniając swoje emocje wtedy usłyszała dalej słowa od niej:
- To najważniejsze, powiem Ci, że tutaj jest ładniej więc też myślę że znajdę swój kąt w życiu - odparła do niej z uśmiechem. No właściwie mogła ją pomylić z kimś innym na korytarzu ale odnosiła wrażenie, że to ona.  Wzrok łowczyni mogły być rozmazane ze zmęczenia, w dodatku wtedy też była na misji z jednym z łowców, którzy praktyki zrobił z nią. Odpowiedziała:
- Nie szkodzi, może po prostu dwie byłyśmy pełen wrażeń tamtego dnia - odpowiedziała uśmiechając i lekko zaśmiała cichutko przy nowej koleżance.

Minęły dwie godziny....

Gdy Kaho zaczynała rozmowiać z Chizuru usłyszała w połowie dzwonek swojego telefonu czyżby coś się stało? Przed sekundką musiała przeprosić chwilowo rozmówczynię:
- Przepraszam muszę odebrać telefon, zaraz będę - odpowiedziała grzecznie stając z ławki i oddalila się trochę żeby porozmawiać z tą osobą. Usłyszala głos córeczki wtedy zaniepokoiła się zastanawiając co tam w apartamencie porobiło. Nie wiedziała czy przez telefon płakała czy tęskniła za mamusią. W dodatku jednak będzie musiała opuścić spotkanie ale oczywiście da numer telefonu komórkowego żeby z nią ponownie podyskutować na temat wypadu. Po skończonej rozmowie podeszła do Chizuru mówiąc:
- Przepraszam, ale niestety muszę iść ponieważ moja córeczka zadzwoniła i coś musiało się stać. Mam nadzieję że spotkamy się znowu - odparła do niej z uśmiechem na twarzy. Z kieszeni dała wizytówkę z numerem telefonu komórkowego żeby mogła z Kaho umowić się. Potem wzięła rzeczy szybko i odpowiedziała na odhodne:
- Dziękuję za spotkanie i mam nadzieję że spotkamy się na drugi raz - odparła z cichą nadzieją, że Chizu nie będzie o to zła. Wyszła z parku skręcając w stronę centrum.

z.t
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Wrz 16, 2016 6:30 pm

Demetria opuściła szpital niedawno. Mogła już wracać chociaż wcale nie czuła się już tak bezpiecznie jak wcześniej. Po tym wszystkim co się wydarzyło chciała tylko spokoju i odpoczynku, była zmęczona i pragnęła odpoczynku. Nie wiedziała dokąd się uda, ale jedyną sensowną opcją było iść do hotelu i wynająć pokój na jedną noc. Wyjeżdżając z dawnego miejsca myślała, że tutaj zacznie coś nowego a tak na prawdę wpadała w same kłopoty. Zawsze była niezdarna i uciążliwa dla innych. Tak jak kiedyś dla bliskich osób. Najbardziej tęskniła za dwiema bliskimi osobami ale ich tutaj nie było.
Było jasno, dzień jeszcze trwał więc uznała, że przejdzie się parkiem kwitnących wiśni. Uwielbiała to miejsce, zawsze kochała wybierać się na spacery niestety samotnie. Zauważyła, że większość czasu spędzała tylko sama i tak nie miała rodziny. Szła wolnym krokiem mrużąc oczy z wyrazem twarzy zamyślonym. Nie mogła podnieść do góry prawej reki gdyż ramię miała jeszcze nieco obolałe. Zastanawiała się nad wyjazdem i w tym momencie przez przypadek na kogoś wpadła.
- Przepraszam bardzo, to moja wina.
Natychmiast przeprosiła i wyminęła głowę nieco spuszczając głowę. Było jej głupio, ze potrąciła przypadkiem drugą osobę. Jej niezdarność była przekleństwem. Nie miała nawet przyjaciół a chciała się do kogoś odezwać. Przyspieszyła kroku chociaż nie wiedziała dlaczego to zrobiła. Uniosła głowę i odetchnęła głęboko idąc przed siebie dróżką.
Powrót do góry Go down
Hideo Kuroyama
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2863-hideo-kuroyama#61034 http://vampireknight.forumpl.net/t2872-hideo#61101
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 116


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Wrz 16, 2016 7:15 pm

Samael przyjechał zza granicy gdzie zatrzymał się od razu w Oświacie Łowieckim zostawiając tam rzeczy. Przy sobie ma broń i pierścionek zaręczynowy, który schował do kieszeni. Szedł wolnym krokiem kierując się do dzielnicy mieszkaniowej w stronę Parku. Niestety posiadał patrol w tamtym miejscu wyznaczony więc tam idzie. Wolnym krokiem zbliżał się do centralnej bramy parku gdzie zauważył alejkę kwitnących wiśni. Lubił tam przechadzać w przeszłości, a tutaj patrzcie dorósł o to łowca wampirów. Odetchnął, prawą ręką poprawił grzywkę, która mu wpadała do oczu. Zatrzymał się przez chwilę myśląc o przeszłości, która tyczyła jedynie Demetrie jak z nią spędzał czas. Tęsknił za tym bardzo gdyby nie Isabell, która weszła w jego życie byłby z nią. Pokręcił głową swoją przez chwilę, żeby ulżyć sobie. Poczuł przyjemne chrupnięcie i tak ma być w końcu. Łowca za bardzo był sławny w Yokohamie za swój czyn w Rosji - uratował dowódcę Oświaty Łowieckiej swego wuja, więc trudno było kryć się, ale daje radę. Kilku Łowców [NPC] wiedziało o przyjeżdzie jego do miasta. Pogoda jest przyjemna dla łowcy, ani za zimno, ani za ciepło sam raz. Oddalił się idąc w głąb parku w stronę alejki kwitnącej wiśni ponieważ zachęcił go zapach, który bardzo uwielbia wtedy z daleka zauważył dziewczynę przypominającą Demetrie. Gdy Samael wyjął zdjęcie zaczynał porównywać był zaskoczony, że dwa szczegóły są takie same więc nie mógł powstrzymać się. Zdecydował, że pójdzie gdzie ona jest. Łowca zbliżał się idąc ścieżką wchodząc na trawę gdzie leżały płatki wiśni. Plecami oparł się o pień spogladając na przepiękny widok, którym nią była. Po chwili powiedział:
- Nie boisz się sama przychodzić, panienko? - odparł, uśmiechając się tajemniczo chcąc zobaczyć jej reakcję. Serce dziwnie mocno zaczynało mu bić, że jest bliżej prawdy niż wcześniej czy to naprawdę jest Demi. Jeśli to była Demetrie to bardzo zmieniła się od tamtej pory.
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Wrz 16, 2016 7:30 pm

Nie wiedziała co ma już ze sobą zrobić ani dokąd pójść. Hotel albo jakieś inne miejsce, chociaż nie była typem kobiety, która chodzi gdzieś po nocy. Tęskniła za starymi czasami kiedy z dawną przyjaciółką bawiła się świetnie. Spędzała dużo czasu. Miała przyjaciółkę. Tęskniła nie tylko za nią ale za pewnym chłopakiem, za cała ich rodziną. Chciała ich zobaczyć ponownie aby nie czuć się samotną.
Nie miała nawet pojęcia jak bardzo jej pragnienia są blisko ani, że ktoś ją obserwuje. Zmieniła się od czasów młodości, nabrała figury i odrobinę przytyła lecz zachowała dobra figurę. Dzisiaj miała związane włosy w długi kucyk, był długi więc zapewne posiadaczka miała czym się pochwalić. Szła przed siebie gdy nagle usłyszała czyjś męski głos, ale nie za bardzo znała skąd chociaż wydawał się jej znajomy. Zatrzymała się wzdychając ale nie odwracając.
- Nie po za tym i tak muszę wszędzie chodzić sama.
Odwróciła się nagle, ujrzała młodego chłopaka. Miała dziwne wrażenie, że go zna ale nie wiedziała skąd. Podeszła bliżej więc mógł się jej dokładnie przyjrzeć teraz jak wygląda. Położyła dłonie na biodrach będąc bliżej nieznajomego i spojrzała na jego oko.
- Przypominasz mi kogoś...to...to oko...
Powiedziała przyglądając się uważnie. Podeszła bliżej aby się przyjrzeć i wyciągnęła dłoń odgarniając nieznajomemu grzywkę. I wtedy zobaczyła te dwie pary oczu, innego koloru i już wiedziała. Jej oczy zrobiły się większe i nieco się cofnęła.
- H...Hideo... Niemożliwe. Przecież rude włosy...
Jej twarz była zaskoczona a dłonie lekko drżały. Nie wiedziała czy to sen czy jawa.
Powrót do góry Go down
Hideo Kuroyama
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2863-hideo-kuroyama#61034 http://vampireknight.forumpl.net/t2872-hideo#61101
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 116


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Wrz 16, 2016 7:49 pm

Atmosfera zaczynała się rozkręcać. Obserwował cały czas ją zastanawiając się, kiedy w końcu skapnie się, że to on jest? No cóż poczeka jest bardzo cierpliwy. Uśmiech z ust młodzieńca nie schodził ponieważ nie powodu tak naprawdę zmieniać grymasu twarzy. Miał ochotę akurat zapalić, ale nie zrobi tego przy damie przecież w dodatku miał niespodziankę i zdziwi się na co może stać łowcę, a niech go wyniesie bo czemu by nie? będzie śmiesznie. Podziwiał urodę dziewczyny nie potrafił oderwać wzroku, zatem nie robił tego. Przymrużył jedynie oczy gdy usłyszał wypowiedz jej:
- Rozumiem, panienko - odparł kulturalnie do niej. Patrol ma w parku w dodatku zauważył innych łowców więc może obiboczyć przez ten czas. Nie zabiją go przecież, w dodatku jest wyżej stopniem nie ważne, jaki to kraj, zatem został wytrącony z myśli widząc podchodzącą fioletowowłosą, która była bardzo blisko niego. Mogła spokojnie poczuć jego oddech kierujący na szyję dziewczyny.
- Dobrze mówisz.. że przypominasz.. - odparł, poczuł delikatną dłoń. Jedną dłonią opierał się o drzewo, żeby utrzymać ciężar ciała. W końcu odkryła prawdę, zatem lekko odepchnął od pnia drzewa idąc powoli w jej stronę i stanął mówiąc:
- Zgadłaś.. Demetrie - odparł bez przymrużenia oczu, bo doskonale udało się jej odgadnąć. Spokojnie odetchnął patrząc na nią i niespodziewanie złapał za rękę przysuwając w jego stronę. Drugą ręką dotknął jej podbrudka. Był na tyle blisko żeby zbliżyć swoje usta, zatem pocałował ją i oderwał się chuchając do ucha, mówiąc:
- Tęskniłem za Tobą - odparł przytulając ją do siebie mocno. Czuł ciepło w końcu, które pragnął przez tamte dni. Był zaciekawiony jak zareaguje na to wszystko, pewnie będzie miała dużo pytań co i jak? Ma dużo czasu, żeby wszystko opowiedzieć i na pewno zrobi coś co planował przed wyjazdem.
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Aleja Kwitnących Wiśni   Pią Wrz 16, 2016 8:05 pm

Z początku miała problem aby rozpoznać nieznajomego mężczyznę chociaż zauważyła oczy i twarz. Oczu nigdy nie zapomniała, zawsze ta osoba miała je wyjątkowe miały w sobie coś co sprawiało, że były piękne. Na dodatek zapamiętała go jako rudowłosego mężczyznę i jego rysy twarzy były zupełnie inne. To była jego rosła wersja? Tak długo się nie widzieli, a zmiany nastąpiły tak szybko. Nie tylko on ale i ona teraz zupełnie inaczej wyglądała.
Nie potrafiła się ruszyć z miejsca, nie spodziewała się jak szybko jej pragnienia zostaną wysłuchane. To był on, Hideo. Mężczyzna, który uratował jej życie i razem ze swoją rodziną przygarnęli ją pod swój dach. Ten sam, który już wcześniej składał jej pocałunki, dotyk...jednak był nieosiągalny. Nie wierzyła, że przyjechał. Znalazł ja pomimo tego, że wyjechała. Chyba od miłości nie można uciec.
- Ale wyglądasz...i...inaczej...
Za jąkała wypowiadając te słowa nadal na niego patrzeć. Był nieco wyższy od niej, urósł bardziej przez ten czas. Poczuła jego dotyk na sobie a serce zaczęło bić szybciej. Już dawno nie czuła jego dotyku...to było miłe uczucie. Gdy dotknął jej podbródka i uniósł mógł zobaczyć na jej twarzy rumieńce. Zawsze była odrobinę nieśmiała. Gdy pocałował ją wszystko wróciło. Tęsknota, tyle chwil spędzonych razem. Miłość, nadal go kochała i to mocno. Gdy się oderwał nadal na jej twarzy był rumieniec.
Gdy tylko ją przytulił poczuła jak łzy nabierają się do jej oczu. Mógł poczuć jak zaciska kurczowo dłonie na jego ubraniu i wtula się bardziej. Łzy zaczęły spływać po policzkach i rozpłakała się.
- Dlaczego nie dzwoniłeś, nie pisałeś do mnie... Masz w ogóle pojęcie, że mocno tęskniłam?!
Uniosła głos w płaczu i oderwała głowę od jego tułowia nadal pozostając w jego uścisku. Spojrzała na niego zapłakana.
- Przecież miałeś do mnie kontakt!
Uniosła dłoń próbując otrzeć łzy. Cieszyła się a jednak miała tak wiele pytań. Starała się uspokoić na dodatek rumieńce i czerwona twarz sprawiały, że czuła się jak mała dziewczynka.
Powrót do góry Go down
 
Aleja Kwitnących Wiśni
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 17 z 19Idź do strony : Previous  1 ... 10 ... 16, 17, 18, 19  Next
 Similar topics
-
» Aleja Kwitnących Wiśni
» Aleja czterech króli
» [Poradnik] Blokowanie denerwujących reklam w przeglądarce i na Androidzie
» Kwiatowa Aleja
» Aleja sfinksów

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: