IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dróżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Lip 14, 2014 7:48 pm

Blondynka w tej chwili w ogóle się nie spodziewała, że na jej drodze stanie inny wampir, w końcu uznała teren za czysty. Jedynie kto się tu plątał prócz niej to samotny mężczyzna, który miał skończyć jako kolacja. Szykowała się do zgrabnego zaatakowania człowieka, aż tu nagle ni stąd ni zowąd poczuła zapach innego wampira. Był bardzo intensywny, konkurencja jak to uznała Yvelin pojawiła się od tak. Stanęła w miejscu i zmrużyła kocie oczy, głowa leniwie odwróciła się w stronę krzaków, stamtąd zapach dochodził najbardziej intensywnie. Oj z początku w ogóle się jej to nie podobało, nie miała zamiaru się bić o żarcie, kiedy w tym mieście tylu innych ludzi. Nie rezygnowała jednak jeszcze z tego celu, wróciła spojrzeniem na nieświadomego jeszcze człowieczka i znów zaczęła iść powoli w jego kierunku. Nigdy się nie spieszyła, była wytrwałym i cierpliwym łowcom. Zaniechała swoich kroków dopiero kiedy koło jej kolacji pojawiła się wampirzyca z wyraźnie nieczystymi zamiarami. Nie umiała odczytać jej zamiarów. Taką sytuację można interpretować na wiele różnych sposobów. Już chciała się wkurzać i tupać nogami jak rozpieszczona pięciolatka, aż tu nagle w jej ramionach znalazł się człowiek. Pachniał tak przepysznie, krew która sączyła się z rany na jego szyi zapraszała swoich zapachem, hipnotyzowała. Ślepia blondynki zmieniły barwę na szkarłatną, wyszczerzyła kły w uśmiechu spoglądając na obcą jej wampirzycę. Spodziewała się wszystkiego tylko nie takiego zagrania, ale skoro ułatwiła jej sprawę to z wielką chęcią skorzysta. Objęła ramionami mężczyznę nie pozwalając mu się zbytnio ruszyć, dostała się do jego szyi zlizała krew z rany, nie mogła pozwolić aby się zmarnowała. Dopiero po tym postanowiła wgryźć się w ten pyszny kawał mięsa. Kątem oka widziała co zrobiła jej towarzyszka, w sumie tak na wszelki wypadek, choć Yvka nie miała zamiaru tworzyć kolejnego poziomu E. Jednego takiego wampira już miała na swoim koncie, a to tylko dla tego, że niefortunny los chciał, że się biedaczek nie doczekał się krwi swojej pani wcześniej ginąc w męczarniach. Taki mały peszek... Z tym będzie znacznie inaczej, jeżeli nie będzie miał skręconego karku, to oberwie kulkę, jego los jest już przesądzony. Piła przez dłużą chwilę jego smaczną posokę, nie była łapczywa, choć głód był naprawdę wielki, nie będzie jednak na środku parku robić krwawych steków z człowieka, chociaż ludzkie flaki na drzewie bardzo ładnie się prezentują. Oderwała się od szyi nieszczęśnika i trzymając go mocno podeszła kilka kroków w stronę blondynki. Teraz ona chciała się podzielić ludzkim ciasteczkiem, o taka była kulturalna z nich dziewczyna. Przesunęła językiem po zakrwawionych wargach i pchnęła ludzki pomiot w stronę nieznanej jej jasnowłosej wampirzycy, czy go złapie czy rozwali mu łeb było jej już bez większej różnicy. A i pogadać może, od powrotu do miasta nie miała do kogo buzi otworzyć, nadarzyła się idealna okazja. Trzeba z niej skorzystać.
- Całkiem smaczny, polecam.
Oczywiście stała w takiej odległości aby w razie potrzeby znów przechwycić ofiarę, w końcu cholera wie czy zmobilizuje się i zbierze w sobie tyle siły aby uciec. Czego by mu ani jedna, ani druga wampirzyca nie radziła. Jeszcze minie drobna chwilka nim ten zacznie w bólach i mękach się przemienić, a wówczas trach i zgaśnie jego życie. Niezależnie od tego jak towarzyszka zareagowała, szlachetna nie ociągała się i postanowiła choć odrobinę zaspokoić jej ciekawość.
- Yvelin Shiroyama.
Być może już teraz jej to coś powie, albo i nie, zobaczymy.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Lip 15, 2014 8:36 am

Flaki na drzewach? Hah, no to widzę że obie panienki dobrze by się nam dogadały. Lilith też była sadystką. Nie, sadystka to za mało powiedziane - była psychopatką. Zadawanie bólu innym w różne wymyślne sposoby i patrzenie na ich cierpienie z szaleństwem w oczach to było coś! Szczerze mówiąc, to ulubione zajęcie Lilith w nudne wieczory. Pomęczyć, posilić się i zabić. A przy okazji dobrze się bawić!
Przyglądając się wampirzycy stwierdziła, że podobnie jak ona wygląda na jakieś osiemnaście lat, jednakże wiek tej panienki musiał być prawdziwy. Czyli ma przed sobą młodziutką szlachetną? No świetnie, liczyła na kogoś kto tak jak ona będzie miał te kilka wieków, ale cóż, nie można mieć wszystkiego. To, że szlachetna młoda, nie znaczy, że nie można się z nią zabawić w zabijanie ludzi. Bo jednym człowiekiem się nie najedzą, przynajmniej nie Lilith. A miała ochotę zrobić w mieście zamieszanie, tak. To, że miałaby później łowców na karku to nic. Ona uwielbiała ryzykować. Poza tym czasie swojego ponad dwustuletniego życia nieraz była przez nich łapana i torturowana, więc nie robiło jej to żadnych różnicy. Tyle tylko, że to było w czasach kiedy wierzono, że krzyżem i modlitwą można "wypędzić" z Lilith demona. Hahaha, ona była demonem w czystej postaci, "diabelskim nasieniem", jak to o niej mówiono. No, tatuś by się ucieszył z takiego komplementu. W każdym razie wtedy ją przywiązywali do krzesła i obchodzili dookoła niej z krzyżami na rękach i modlili się, a ona dla pozorów krzyczała. Ale kiedy przynieśli jej wodę święconą, naprawdę się przestraszyła. Dlatego wszyscy wokół skończyli poprzebijani soplami lodu. Tak, całe pomieszczenie w podziemiach w którym trzymali Lilith było we krwi. A sama wampirzyca się teleportowała zadowolona zanim oblali ją wodą. Dobrze się przy tym bawiła, naprawdę dobrze. Szczególnie, że Lilith jest satanistką. Wiedziała, że obecnie łowcy są o wiele silniejsi i wiedzą o wampirach więcej. Zresztą, spójrzmy prawdzie w oczy, to nie byli prawdziwi łowcy, tylko wsiowi głupcy, którzy uważali, że nimi są. Dlatego tyle razy dawała im się złapać. Dla zabawy.
Ale oczywiście jak każdy członek rodu Kuroaishta myśli tylko o sobie i o swoich korzyściach. Nie byłaby sobą, gdyby tak nie robiła. Poza tym tak ją tatuś wychował, a dużo członków tej jebniętej rodzinki zachowywało się podobnie (nie licząc tych, którzy weszli do niej przez małżeństwo, aczkolwiek z czasem i oni także zaczęli się zachowywać tak samo jak ich małżonkowie), więc chyba coś w tym było. Poza tym każdy z tej rodziny chyba raz w życiu zabił kogoś. Ba, Lilith i reszta "mrocznej elity" widzieli w tym sens swojej egzystencji - by zabijać słabe i kruche istoty nie nadające się do życia.
Zabawne, jak dwie obce dla siebie wampirzyce współpracowały ze sobą przy zabiciu jednego małego człowieczka. No, nie takiego małego, był od nich wyższy. Tak więc kiedy Yvelin pchnęła go w jej stronę natychmiast objęła go swoimi silnymi ramionami i zbliżyła swoje usta do jego szyi. Pachniało krwią tak bardzo, że miała na niego ochotę coraz bardziej. Uśmiechnęła się, a był to jeden z tych psychopatycznych uśmieszków w stylu "czas się zabawić!".
- Skoro mówisz że smaczny, to sama spróbuję.
Po tych słowach zatopiła kły w szyi człowieka. Szlachetna się nie pomyliła, naprawdę dobrze jej smakował! Dawno nie piła ludzkiej krwi, a jeszcze człowieczek się wyrywał i próbował wrzeszczeć. Ale z glockiem przy skroni się uciszył. Jeśli chodzi o samą siłę fizyczną mógłby się jej wyrwać z łatwością, jednak strach sprawił, że nie mógł ruszyć się z miejsca. Gdy skończyła swoją ucztę puściła go i mocnym kopnięciem zmusiła żeby położył się na ziemi. A gdy to zrobił wymierzyła broń prosto w tył jego głowy i pociągnęła za spust śmiejąc się jak psychopatka. Rozbryzgała się krew, która trafiła na jej twarz, ale nie przejmowała się tym zbytnio. Bardziej interesowało ją to, co powiedziała dziewczyna. Zastanawiała się, czy zdradzić jej prawdziwe nazwisko. Nie, za mało jej ufała. Powie jej jak zobaczy, że można na niej polegać.
- Yuriko Ishikawa.
Nie mogła zdradzać byle komu, że jest od Kuroaishta. Poza tym jest ścigana za posiadanie narkotyków i broni palnej bez zezwolenia, ale to zbyt długa historia żebym mogła ją teraz opowiedzieć. W każdym razie nie wolno jej mówić jak się nazywa naprawdę, bo może to się źle skończyć. Mimo iż była tak dumna z nazwiska.
Westchnęła cicho i kopnęła zwłoki. A potem wpadła na kolejny świetny pomysł! Mężczyzna nie ważył więcej niż 100 kilogramów, więc używając mocy telekinezy uniosła jego ciało, a potem jednocześnie używając drugiej mocy, która pozwalała jej panować nad lodem sprawiła, że spod ziemi wyrosły olbrzymie sople lodu na które go nadziała. Ach, jaki piękny widok! Choć kosztowało ją to trochę sił. Usiadła na ławce z dumą przyglądając się swojemu dziełu. Ale dość używania tych mocy - teraz musi odpocząć. Sople po chwili zniknęły, ale zmasakrowane ciało zostało.
- Bez obaw, jak odzyskam trochę sił to teleportuję się z nim i wrzucę go do rzeki.
Uśmiechnęła się do dziewczyny łagodnie pokazując białe kły. Chciała, żeby wiedziała, że Lilith na razie nie ma żadnych wrogich zamiarów wobec niej, ba, może ją nawet polubi. Tak, Lilith potrafiła kogoś lubić jeśli spełniał jej kryteria, a dziewczyna jest na dobrej drodze żeby stać się kimś z jej bliskiego otoczenia. Posunęła się na ławce wskazując jej miejsce obok siebie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lip 16, 2014 12:19 pm

Yvelin uwielbiała takie brutalne zabawy. Jeszcze jakiś czas temu miała do tego świetnego kompana, ale na dzień dzisiejszy okazało się, że została z tym całkiem sama i musi w pojedynkę praktykować taki zabijacz czasu. Niezmierne szczęście ją spotkało, bardzo dobrze, że dziś miała ochotę na taki niewinny spacerek. Być może znalazła kogoś z kim będzie mogła od czasu do czasu wyskoczyć na małą rzeź. Zwłaszcza, że teraz współpracowało się im dobrze.
Była młodym wampirem, może i miała nieco więcej latek niż osiemnaście, ale w oczach innych krwiopijców dalej była raczkującym dzieckiem nocy. Było jej już bliżej niż dalej do półwiecza, ale to i tak zaledwie jak jeden dzień w porównaniu do tego jak długo mogli żyć. Acz nawet jak na tak młodziutką osóbkę była nieźle doświadczona przez życie, miał co nieco za sobą i to wcale nie takie kolorowe sytuację, ale to nie bajka na dziś. Poza tym nie można mieć wszystkiego i wiecznie cudownego życia, byłoby to do zarzygania nudne. Grunt, że się nad sobą nie rozczulała i nie płakała z byle niepowodzenia, bo i tacy się zdarzali, uh... Znacznie bardziej wolała wyładować swoje frustrację na jakiś ludziach rozrywając ich i najadając się ich krwią. Było to bardzo terapeutyczne zajęcie, a że łowcy mogli się tym zainteresować to już inna, znacznie mniejsza sprawa. Miała już okazję gościć w skromnych progach łowców i nie będzie się smucić jak jeszcze raz zostanie tam zaproszona. Nie było oczywiście tam takich rozrywek jakie przeżyła Lilith swego czasu, ale lepsze to niż nic. Tak czy siak miała pamiątkę po spotkaniu z pewnym Rosjaninem. Wąska, ale jak dla niej wręcz śliczna blizna na policzku dumnie się prezentowała. Nie miała już tak nieskazitelnej twarzy jak za bachora, świadczyło to jednak o jakiś ciekawych przeżyciach i jakże miłych przeżyciach. O tym, że Yv jest nie tylko sadystka, ale i masochistką, mało kto wie, ale może to i lepiej? Ma więcej zabawy i przyjemności w wielu sytuacjach.
Z szerokim uśmiechem patrzyła na to co robi druga wampirzyca, z każdą chwilą banan na jej twarzy się poszerzał ukazując pobrudzone nieco krwią kły. Kiedy ciało mężczyzny finalnie zostało nabite na lodowy pal blondynka aż zaklaskała w dłonie śmiejąc się przy tym wesoło. Psychika młodej dziewczyny została w ostatnim czasie nieźle zachwiana, cholera wie jak może zareagować.
- Cudowny widok Yuriko.
Przyjęła jej imię bez żadnego ale, z jednej strony bardzo dobrze, że chroni w ten sposób swoją tożsamość. Yv nie miała tego problemu, długo jej w mieście nie było, wszyscy o niej zapomnieli, miała czystą kartę. Z tego jednak co widać szybko znajdzie sobie jakiegoś upierdliwego łowcę, który będzie ją ganiać.
Z każdą chwilą utwierdzała się, że obecnie nie ma wroga w wampirzycy, oczywiście jak to w życiu bywa może się wszystko zmienić. Takie myśli są jednak odrzucane przez młody umysł, co będzie to będzie. Zaproszona na ławkę z wielką chęcią usiadła. Wpatrywała się jak lód powoli topniał.
– O to się nie martwię.
Zerknęła w stronę Lilith z zadziornym uśmieszkiem. Coś jednak nie pozwoliło jej odprężyć się i rozkoszować chwilą. Do jej nozdrzy doszedł ledwo wyczuwalny zapach człowieka. Oho, robi się tu zbiorowisko, ale może to i lepiej. Nie panikowała, nie miała też zamiaru zbytnio się spieszyć do nieproszonego gościa. Baaa pozwoliła mu nawet podejść całkiem blisko i zorientować się, ze znalazł się w niezbyt komfortowej sytuacji. I dopiero kiedy człowieczek zabierał się do ucieczki sparaliżowała go, ofiara zastygła w pół kroku.
- Przekąski same do nas przychodzą.
Zaśmiała się głośno.
- Masz może ochotę?
Wskazała dłonią na smaczny kąsek.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Lip 18, 2014 8:36 am

Przepraszam, ze tak późno, nawet nie zauważyłam, że odpisałaś T^T

Skoro Yvelin lubiła tego typu zabawy, to nie widzę żadnych przeszkód do tego, aby stała się kimś bliższym z otoczenia Lilith. Ona też nie miała nikogo z kim mogłaby się pobawić, w Akademii Cross nie było wampira, który by chciał brać udział w takim czymś. Taa... Patrzyli na nią z politowaniem kręcąc głowami i mówili, że "Krew B, a zachowuje się gorzej niż poziom E." Takie porównanie naprawdę mocno ją zabolało, jak można twierdzić, że zachowuje się gorzej niż poziom E? Jak w ogóle można ją porównać do tego pomiotu wampira? I jak śmiały to mówić wampiry krwi C i D, które mogłaby zabić bez mrugnięcia okiem? Miała ochotę je zniszczyć, ale najpierw powiedzieć, że jest jedną z Kuroaishita. Tak, zaczęli by drżeć na dźwięk nazwiska. Ale tym razem postąpiła wbrew sobie i zignorowała uwagę. Nie mogła pozwolić, by wydała się jej prawdziwa tożsamość. Może powie Yvelin, jeśli okaże się godna zaufania. Na razie miała u niej same plusy.
Fakt, dla Lilith również była jeszcze dzieckiem. Ale to w sumie dobrze. Można pobawić się z jej psychiką, naprawdę ją zjebać. Zrobić z niej drugą siebie, tylko silniejszą, w szlachetnej wersji. O tak, ona już się o to postara. Nie chciała nią manipulować, albo coś, nic z tych rzeczy. Po prostu chciała jej pokazać dużo różnych fajnych rzeczy i sztuczek żeby umilić sobie czas.
Co do nazwiska - przez łowców ścigana nie była, ale przez policję. Taki tam handel narkotykami i różne zabójstwa. Co prawda miało to miejsce jakieś piętnaście lat temu, może trochę mniej, ale już wtedy środki odurzające były znane, a handel nimi karalny. Lilith poczeka jeszcze kilkanaście, może kilkadziesiąt lat, aż uznają ją za martwą i będzie mogła z powrotem swobodnie wrócić do rodowego nazwiska. Tak tak, już nie mogła się doczekać kiedy będą nazywać ją jednym z największych przestrachów, a samo nazwisko będzie sprawiało, że ludzie będą wpadać w panikę. Ona na to pracuje od wielu lat.
Uśmiechnęła się zadowolona słysząc, że Yvelin się podoba. Tak, mów jej tak dalej, to ją rozkochasz w sobie. Nie, "rozkochać" to złe określenie. Zdawać by się mogło, że ona nie umie kochać. Więc raczej pasowałoby tu słowo "uwieść". Tak, Lilith lubiła dziewczynki. Tak samo jak chłopców. Nie bez powodu na swoje fałszywe imię wybrała właśnie Yuriko. Yuri - lilia, czy w ten sposób nie określa się właśnie anime/mang opowiadających o związku dwóch kobiet? Tak tak, niech Yv sobie uważa, bo Kuroaishita jeszcze zacznie się do niej kleić.
- Dziękuję.
Odpowiedziała jej pokazując białe kły. Jeden człowiek jej nie wystarczył, chciała ich więcej, dużo więcej. I to nie po to, żeby się najeść, tylko zabawić. Miała nadzieję, że nie przypałętają się tu łowcy, nie chciała mieć z nimi styczności. Ponoć jeden schwytał Testamenta, silniejszego od niej wampira! A skoro jemu się udało, to niebezpieczeństwo może też grozić Lilith, więc jak tylko pojawi się jakiś łowca w pobliżu zabiera Yvelin i stąd znika. O, jak miło, pomyślała też o dziewczynie. No bo skoro tak im się miło rozmawiało i współpracowało, to czemu nie?
Tak więc siedziała obok niej na ławce i patrzyła na nią, wyraźnie oczarowana. To znaczy spodobał jej się jej wygląd i zachowanie. Już wyciągnęła dłoń żeby pobawić się jej blond włosami, kiedy ta się do niej odwróciła. Szybko cofnęła rękę uśmiechając się. Tak, ona też wyczuła zapach człowieka, ale nie zwracała na niego szczególnej uwagi. Bardziej interesowała ją młodziutka wampirzyca.
- Z chęcią.
Opowiedziała, kiedy zapytała, czy ma ochotę na kolejną przekąskę. Jasne, że miała ale najpierw się z nią trochę pobawi. Mamusia mówiła, że nieładnie bawić się jedzeniem. Głupia krowa, która zepsuła jej krew. Kiedy Lilith podrosła zrozumiała, że jej ojciec ożenił się z nią dla pieniędzy. Nie kochał jej, ani nawet nie szanował. Ona też zaczęła go naśladować. Nie miała żadnych skrupułów, choć wiedziała, jak matka bardzo ją kocha. Matki zawsze kochają swoje dzieci, prawda? A Lilith i jej ojciec ją zabili.
Leniwie wstała z ławki. Wyciągnęła z kieszeni nóż motylkowy i szybko go rozłożyła. Zaczęła biec przed siebie, w stronę ofiary. Wbiła nóż w brzuch człowieka z całą swoją siłą, mało tego, jeszcze go przekręciła kiedy był w środku i wyciągnęła. Trysnęła krew, która pobrudziła jej ręce. Zlizała szkarłatną ciecz z dłoni i zatopiła kły w szyi swojej ofiary. Piła łapczywie, dużymi łykami. Półprzytomną ludzką istotę pchnęła prosto w ramiona Yvelin.
- Mhm, dobrze smakują.
Uśmiechnęła się wycierając zakrwawione usta dłonią, która również była zakrwawiona.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Lip 18, 2014 9:15 pm

Takie zabawy są najlepsze. Nie warto słychać tego co mówią te wszystkie wystraszone wampirki. Niestety, ale takie słabe poziomy jak D i C robią to ze strachu, trzęsą portkami na samą myśl, że łowcy mogliby się do nich dobrać. Pytanie tylko po co nam w społeczeństwie krwiopijców tacy tchórze? W tej sytuacji obie miały szczęście trafiając na siebie. Lilith miała kogo kształcić, a Yv autorytet. Miała bardzo pojętny umysł i z wielką chęcią zapozna się różnymi ciekawymi, krwawymi zabawami.
Nie tylko Yvelin musiała uważać, ciekawe co robi blondyneczka kiedy młodsza z wampirzyc zauważy jej nieco bardziej maślany wzrok. Może podchwycić zabawę i zacznie specjalnie ją uwodzić. Shiroyama nie miałaby nic przeciwko takiej sytuacji, po ostatnim zawodzie z facetem, chyba miała ich dość na jakiś czas. Miło jest być porzucona narzeczoną. Choć to uświadomiło jej, że została potraktowana zupełnie tak samo jak ona przed laty potraktowała Dastana. Życie jednak weryfikuje wiele rzeczy. Dostała to co sama kiedyś z siebie dała... Może jakiś romansik z kobietą przyniósłby jej ukojenie i rozkosz na jakiś czas? W końcu upojna noc z niedoszłą teściową wywarła na niej pozytywne wrażenie, szkoda tylko, że o tym nie pamięta, niestety pamięć została jej skasowana. Mimo to jest to jakieś potwierdzenie, że ma predyspozycje do takich romansów.
Mimo iż człowiek przerwał im tą chwilę wpatrywania się w siebie, to nic straconego. Mają przed sobą całą noc i wiele miejsc do wyboru. Oczywiście jeżeli chodzi o krwawe zabawy, co z tego wyjdzie to się zobaczy. Nie można wiele wymagać po pierwszym przypadkowym spotkaniu.
Rodziny się nie wybiera, sama też nie miała kolorowo, zwłaszcza jeżeli chodziło o jej ojczulka. Nie ma to jakby być u własnego rodziciela w niewoli. Na szczęście udało się jej wydostać i teraz mogła wieść... inne życie. Nie było ono normalne, ale zacznie lepsze niż to, które miała zafundowane w dzieciństwie.
Znów zajęły się biednym człowieczkiem, miał pecha, trzeba było nie wychodzić po zmroku z domu. W każdym razie przyjęła podarek wprost w objęcia. Wyszczerzyła kły i zbliżyła się do szyi ofiary. Wcześniej zdążyła nawet pogładzić swój posiłek czule po policzku, wszystko po to by brutalnie wbić się w szyję i wyssać krew do ostatniej kropelki. Jasne włosy spłynęły na jej twarz i częściowo przykryły również wykrzywione w bólu i agonii lico człowieka. Kiedy było po wszystkim pchnęła zwłoki na ziemię.
- Mniam, smakowity kąsek.
Kocie oczy skierowały się na drugą wampirzycę. Uważnie się jej przyglądała, kiedy językiem powoli i dość dwuznacznie zlizywała krew z warg. Można było odnieść wrażenie, że wcale nie komentowała smaku krwi, a towarzyszkę. Yvelin należała do tych istot, które uwielbiają słowne gierki, kuszenie niezależnie od rasy i płci. Może wciąż sprawdzała swoje umiejętności... Któż to wie? Miała kilka swoich tajemnic i powodów, miała to we krwi, w swojej naturze.

_________________
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Lip 19, 2014 11:46 am

Ależ nie przejmowała się słowami tych kruchych istnień. Denerwował ją to, że rozmawiali o niej za jej plecami. I jeszcze śmiali krytykować jej zachowanie! Jak można się tak zachowywać wobec silniejszego od siebie wampira? Toż to nie do pomyślenia! Ale pocieszała się faktem, że kiedyś sama ich zabije albo dowiedzą się kim jest naprawdę i będą przed nią klękać. Zresztą, czuła, że niedługo ich stosunek wobec niej się zmieni. Akademia Cross podupadała, wciąż brakowało nauczycieli. Zamierzała pójść do Kaiena i zaproponować mu swoją pomoc. Przecież miała ponad dwieście lat, powie mu to. Ale że jest od Kuroaishita... Nie, za nic w świecie mu tego nie powie. Tak więc Lilith miała w planach zostanie nauczycielką. Och, już wyobrażam sobie jak lekcje z taką wredną suczą jak ona będą wyglądać.
O tak, pokaże Yvelin kilka fajnych zabaw. Na przykład sposób w jaki może zadawać swojej ofierze jak największy ból. A potem... Jeśli panienka pozwoli, to pokaże jej kilka zabaw w łóżku. Taak, przyglądając się blond wampirzycy miała na nią coraz większą ochotę. Co z tego, że szlachetna? Już wcześniej sypiała ze szlachetnymi.
Ona także nie miała obecnie nikogo. Swojego ostatniego kochanka krwi C zabiła kilka miesięcy temu, z prostego powodu. Zaczął ją nudzić, w łóżku było nudno, nie wprowadził nic nowego, wszystko Lilith spotkała już wcześniej. Tak więc teraz udawała grzeczną uczennicę i uwodziła młodych wampirów i ludzi. Może i miała lekkie obyczaje, jednakże jeśli miała z kimś romans, była z kimś związana, to była tej osobie wierna. Pokręcona z niej istota. Ale kochanek lub kochanka jej wystarczali, więc po co szukać dodatkowych wrażeń? A że teraz nie miała nikogo, to robiła sobie co chciała. I nikt jej nie mógł zabronić, pełnoletnia była.
Romans, mówisz? Hah, zobaczymy jak to się wszystko rozwinie, jednak Lilith nie miałaby nic przeciwko. Pociągała ją. Nie tylko przez jej charakter, zamiłowanie do sadyzmu, zabijania. Pociągała ją również fizycznie. Haha, może nawet Lilith się zakocha? Byłoby bardzo ciekawie, ona i uczucia!
- Ludzie dobrze smakują.
Przyglądała się dziewczynie pijącą krew z szyi człowieka. A potem sposób w jaki oblizała wargi. Spodobało jej się to. Przyprawiło ją o szybsze bicie serce. W głowie miała tysiące brudnych myśli. Przecież ona jawnie ją uwodziła! A Lilith wcale nie zamierzała protestować. Chwiejnym krokiem podeszła do wampirzycy, bo miała wrażenie, że nogi ma jak z waty i że zaraz się przewróci. W jej szkarłatnych oczach pojawił się dziwny błysk. Nie mówiła nic, nie uśmiechała się. Wyglądała śmiertelnie poważnie kiedy szła w jej stronę, przy okazji oczywiście musiała zdeptać zwłoki. Yvelin mogłaby pomyśleć, że Lilith chce jej coś zrobić. Ale nie, nic z tych rzeczy.
Pochyliła się nad nią i odsłoniła kosmyk blond włosów z jej twarzy i założyła go za jej ucho. Potem ujęła jej bladą twarz w dłonie i spojrzała jej prosto w oczy. Zbliżyła swoje usta do jej ust i musnęła je delikatnie. A jeśli szlachetna nie protestowała to złożyła na nich pocałunek. Taki delikatny i ostrożny, choć można w nim było wyczuć jak bardzo się powstrzymuje. Po wszystkim usiadła obok niej na ławce i udawała, że nic się nie stało. Ale stało się, przecież nawet siedząca wampirzyca mogła wyczuć szybkie bicie jej serca.
Bawiła się swoimi jasnymi lokami, co chwila spoglądając na wampirzycę, jednak nie odważyła się jej spojrzeć w oczy. Czekała, aż to ona zrobi kolejny ruch. Nie chciała jej się narzucać w żaden sposób. Jeśli będzie chciała, sama coś zrobi. Chyba, że jest nieśmiała. Wtedy to nic z tego nie wyjdzie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yvelin
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t633-yvelin-shiroyama http://vampireknight.forumpl.net/t1148-yvelin#17606 http://vampireknight.forumpl.net/t2137-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/t2096-yvelin http://vampireknight.forumpl.net/f79-posiadlosc-sharp
Zarejestrował/a : 28/10/2012
Liczba postów : 537


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Lip 19, 2014 1:37 pm

Świat wariował, wampiry wyższej krwi już coraz rzadziej były traktowane z należytym szacunkiem. I Yvelin to zauważyła, co niemiłosiernie ją denerwowało, jak tak w ogóle można? Jak były ludzki pomiot mógł się w ogóle tak zachowywać, gdyby nie jakiś miłosierny wampir taka istota skończyłaby jako szalona namiastka dziecka nocy. Trzeba będzie im pokazać gdzie ich miejsce! No nic Yvka była agresywna, wiele napatrzyła się w dzieciństwie na tatusia, na przyrodniego brata, który zawsze miał okrucieństwo we krwi, na swoich facetów. I oto teraz stała taka istota z wyglądu czysta jak anioł, w głębi martwego serca zdziwaczała i agresywna. Lilith naprawdę może ją wiele nauczyć, do tego już ma podstawy, dobrze ukierunkowana psychika.
W romansach statut krwi nie przeszkadza, zwłaszcza, że miała się związać małżeństwem z wampirem krwi B. Tak dokładnie, nie miała wiązać przyszłości ze szlachetnym wampirem, aż dziwne.
Jak się jest samemu trzeba z tego korzystać i nie ma się co wstydzić swojej natury, Yvelin uwielbiała uwodzić, flirtować więc może i wyszło jej na lepsze to porzucenie. Nie mogłaby tak przyjemnie spędzać czasu nowo poznaną wampirzycą. Zaczęła dostrzegać plusy sytuacji w której się znalazła, w końcu trochę dobrej zabawy jeszcze nikomu nie zaszkodziło.
- Och tak, zdecydowanie.
Nie spuściła czystokrwistej z oczu. Języczek może i już zniknął za ostrymi kłami, ale wyzywający wzrok był niezmienny. Tak, chciała ją uwieść, zaczęła to robić specjalnie, z premedytacją. Jak widać zadziałało idealnie. Kiedy Lilith szła całkiem poważna w stronę młodziutkiej kusicielki, ta uśmiechała się subtelnie czekając na ten odważny krok. Kiedy miała już jasnowłosą przed sobą, uniosła nieco głowę. Zielone oczy lśniły, odbijało się w nich zniecierpliwienie i ciekawość. Kiedy drobna twarz nachyliła się nad nią, usteczka szlachetnej delikatnie się rozchyliły, a delikatne muśnięcie przyjęła z ochotą. Miała wielką ochotę przytrzymać jej głowę przy sobie. Dała jej jednak usiąść i przez chwile udawać, że się nic nie stało. Panienka Shiroyama przeciągała tą chwilę niepewności w nieskończoność. Nie wstydziła, się ona wręcz była wyprana z takich uczuć. Nieśmiałość, a co to takiego? Nie było takiego słowa w jej słowniku. Powolutku odwróciła się w stronę kobitki, ciężko było wyczytać co chciała zrobić, wyglądała poważnie, jakby miała za złe ten pocałunek. I owszem tak było, był zbyt krótki. Jasną dłoń wyciągnęła w stronę wampirzycy i chwyciła ją za kark. Cóż z tego, że była starsza? Yvelin lubiła nieco dominować i stawiać na swoim, a w takich sytuacjach szczególnie. Zbliżyła się do blondynki i mocno przycisnęła swoje usta do jej warg. Czuła na nich resztki zaschniętej krwi, co tylko mocniej ją pobudzało. Nie czekała na pozwolenie, pocałunek był mocny. Uznała, że pierwsze zagranie było pozwoleniem na rozwój sytuacji w tę stronę. Przez chwilę smakowała jej ust, a kiedy pozwoliła na chwilę odpoczynku szepnęła w jej stronę.
- Jesteś jeszcze smaczniejszym kąskiem.
Oczy jej zalśniły.

_________________
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Lip 19, 2014 3:18 pm

Zachowanie wampirzych kobiet raczej nie zostanie odłożone na bok. Niszczenie porządku, łamanie kodeksu było czymś, czego obecny burmistrz sobie nie życzył. No chyba, że on wyda zlecenie aby zabić, a wtedy to już coś innego. Ale owe panie nie mają nic wspólnego z zabijaniem na zlecenie ani pozwolenia na zabawę w miejscu publicznym i to jeszcze otwartym! Temu patrolujący teren szarzych zwrócił uwagę na spory zapach krwi w powietrzu. Obie panny mają pecha no szarzy to z reguły wampiry i to nie byle jakiej krwi. Owy patrol składał się z trzech funkcjonariuszy. Dwóch krwi czystej C i B. Moce trzech panów podam od razu. Pierwszy krwi C - łamanie blokad umysłowych, czytanie w myślach; Drugi - przenikalność, telekineza; Ostatni krwi B - władza nad ziemią, blokada umysłowa, paraliż do Trzech postów. Dodajmy do tego uzbrojenie w karabinki uzi po 60 naboi w magazynku i po sztuce Desert Eagel z wbudowanym celownikiem - 12 naboi oraz 6 usypiających. No i dla ochłody kajdanki blokujące moce. W dodatku byli umundurowani w maskach (opis znajduje się w temacie przeznaczonym dla Organizacji). Innymi słowy uzbrojeni po zęby.
Musieli podejść do pań, w ogóle nie ingerując w ich macanki. Widok zwłok dwóch mężczyzn mówił. im jedno. Winne.
- Dobry wieczór, panie.
Zaczął jeden z nich, a dokładniej wampir krwi B. Dwóch pozostałych wyjęli bronie, będąc oczywiście w pogotowiu. Bowiem wiedzieli z kim mają do czynienia. Jedna szlachetna i krew B.
Może wezwać inny patrol?
- Jest wyraźny zakaz mordowania mieszkańców na terenach publicznych. Muszą panie iść z nami.
Jakieś ale? Lepiej niech będą grzeczne. Szarzy w koncu to nie jest byle jakie mięso armatnie, ale wyszkoleni komandosi i zabójcy. Samur byle kogo. nie bierze i nie pozostawia swoich Szarych bez żadnych dodatkowych treningów czy szkoleń.
Powrót do góry Go down
Lilith

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1453-lilith-kuroaishita#29202
Zarejestrował/a : 03/07/2014
Liczba postów : 81


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Lip 19, 2014 6:39 pm

Masz rację, żeby te słabiutkie wampirki krytykowały silniejszych i jeszcze miały czelność im mówić co mają robić? Haha, oni istnieją tylko po to, aby im służyć. Jeśli zapomną gdzie jest ich miejsce ich egzystencja może szybko się skończyć. Ale zdaje się, że o tym nie pamiętają, dlatego trzeba im to wciąż przypominać. Lilith też była agresywna, jeśli coś jej się nie podobało sprawę załatwiała przemocą. Czy to znęcała się psychicznie, czy fizycznie, to już od danej istotki zależało. A raczej od tego, co ją mocniej zrani. Najczęściej wybierała publiczne ośmieszanie. Taak, te łzy w oczach sprawiały, że uśmiechała się zadowolona. Niejednego mężczyznę doprowadziła do płaczu urażając jego męską dumę na oczach świadków.
Tak, w romansach krew nigdy nie przeszkadzała. Przecież jej ojciec, szlachetny, związał się z wampirzycą krwi B, sama więc była owocem takiego związku. Choć było to bardziej dla pieniędzy, niż uczuć. Megumi, bo tak miała matka Lilith, była zbyt słaba żeby dalej istnieć. Taka czuła, kochana... Aż robi się niedobrze. Jak każdy Kuroaishita, ona także nie miała w sobie żadnych ciepłych uczuć. No, chyba, że znajdzie się ktoś, kto to zmieni. Ale przez ponad dwieście lat swojego żywota nie spotkała nikogo takiego, dlaczego więc teraz miałoby być inaczej?
Oczywiście Yvelin może ją w zamian nauczyć zrozumieć uczucia. O ile takowe posiada. Nawet jeśli, to niech nie pokazuję swojej słabości przy Lilith. Szlachetna, czy nie, taką słabością gardziła. I z wielką przyjemnością niszczyła każdego, kto jej ją pokazał. Nie miała żadnych złych zamiarów wobec wampirzycy, tylko nie znosiła kiedy ktoś okazywał uczucia. Ble, paskudne słowo!
Jedynie co czuła Lilith to wieczna chęć mordowania, jej żądza krwi nigdy nie była zaspokojona do końca. Mogłaby wymordować całą wioskę, tylko dla zabawy! Tylko żeby patrzeć na strach i cierpienie. Słyszeć błagalne jęki, żeby zostawiła, żeby dała spokój. O tak, miała kiedyś w planach taki wypad, ale został on zepsuty przez wsiowych "łowców" wampirów. Ahahaha, odprawiali nad nią egzorcyzmy, to się nazywa byciem łowcą? Pozerstwo w najczystszej postaci. Ale dała im się złapać, głupie człowieczki mieli jakąś radość. Ostatnią w swoim życiu, warto wspomnieć. Tak, tak Lilith miała pełno takich historii, kiedyś jakąś opowie Yvelin.
Była zaskoczona kiedy wampirzyca znów ją pocałowała. Minęło trochę czasu i bała się, że w ogóle nie chciała tego robić. A jednak, była mocno zdziwiona kiedy poczuła jej dłoń na swoim karku, a potem jej usta na swoich. Oczywiście, że odwzajemniła pocałunek. Czuła narastające pożądanie.
- Przestań, bo się zarumienię.
Oczywiście, to prawdą nie było. Nie znała takiego uczucia jak wstyd. Miała ochotę zabrać ją do hotelu, albo do swojego pokoju w akademiku i bawić się z nią całą noc. Ale ta piękna chwila musiała zostać przerwana. Puściła wampirzycę. Czy ona też wyczuła trójkę wampirów zmierzających w ich stronę? Z pewnością musiała ich wyczuć. Starała się zachować spokój, ale kiedy zobaczyła, że są z szarej policji zadrżała. Udawała wyluzowaną, ale naprawdę się stresowała. Ona nie chciała zadzierać z rodzinką, nie kiedy dopiero co przybyła do miasta. Czy Yv zobaczy, jak bardzo się denerwuje? Żeby jeszcze było czym, dwa wampiry C i jeden B. Jednakże nie miała pojęcia jakimi mocami i bronią dysponują. Złapała dziewczynę za rękę kiedy mężczyzna do nich podszedł, a dłoń jej drżała.
- Spierdalaj.
Starała się brzmieć naturalnie, jednakże przychodziło jej to z trudem. Czuła, że gardło ma ściśnięte, nie mogła przełknąć śliny. Nie było to spowodowane strachem, tylko stresem. Nie chciała zadzierać z Samuru (bo wiedziała, że szaraki są od niego, przecież obserwowała trochę familię zamieszkującą zamek), ale jednak musiała. W dodatku ma teraz pokazać Yv jak walczy.
Przytuliła ją mocno do siebie i razem z nią teleportowała się kilkanaście metrów dalej. Zaraz potem użyła swojej drugiej mocy tworząc jakby lodowy klosz nad nimi. Jeśli będą do nich strzelać, to trochę to zajmie zanim rozbiją lód. Teleportować się do nich też nie za bardzo mogli, za ciasno.
- Uciekamy, czy chcesz się z nimi zabawić?
Drżącą dłonią wciąż trzymała ją za rękę i patrzyła jej prosto w oczy. Bardziej martwiła się nią niż sobą.

Ale dziewczyna chyba miała to gdzieś i się długo nie odzywała, więc Lilith kazała pomyśleć o jej o jakimś miejscu w okolicy i teleportowała się z nią. Yvelin "wyrzuciło" do miejsca o którym pomyślała, a ją w miejsce tylko jej wiadome. Lodowy "klosz" który zrobiła nad nimi pękł, jeśli jakiś Szary stał za blisko to mógł oberwać kawałkiem lodu.

[z/t] x2 Możesz robić co chcesz...

Kiedy obie wampirzyce zniknęły Szarzy uznali, że nic tu po nich, więc zajęli się ciałami i również sobie poszli.

[z/t] Szarzy
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Kwi 04, 2015 9:23 pm

Rukia zmierzając w kierunku miasta postanowiła przejść sobie przez park idąc nieznaną jej dróżką. Nie powinna się zgubić tym bardziej, że dróżka jest mocno wydeptana przez innych więc pewnie pełno osób tedy przechadza. Rozglądała się wokoło. Nie widziała żywej duszy, od czasu do czasu jakieś małe zwierzątka ale tak to jedna wielka pustka. Tak idąc się trochę zmęczyła, nie była przyzwyczajona do dalekich wędrówek. Przystanęła i usiadła na jednej z ławek by chwilę odpocząć
A mogłam pojechać samochodem. Mruknęła cicho pod nosem
Zaczęła się rozglądać na około, nic tylko widać było same drzewa. Przymknęła na chwilkę oczy by dać im chwilkę odpocząć. Po chwili je otworzyła i zdecydowała, że posiedzi troszkę dłużej sobie tutaj
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Kwi 04, 2015 10:00 pm

Mogła jechać samochodem... Ale nie pojechała! Najwidoczniej była skazana już na los napotkania na swojej drodze osoby niezbyt przychylnej dla bycia przyjaznym nieznajomym. Chodziło dokładniej o Samuru. Zdążył już przekazać odpowiednim członkom rodu o wydaleniu z rodziny Elliota oraz Gabriella, co niestety równało się kłopotami dla obu wampirów. Ale czy Sam zechciał w to ingerować? Skądże znowu! Chętnie zniszczy życie tym dwóm szczeniakom za brak okazywania szacunku Głowie Rodziny. O ile też mu się to uda. Acz wierzy w swoje siły bardzo mocno, właściwie nigdy nie myślał o swojej przegranej. Nie dopuszczał jej.
Szedł zatem przed siebie, mając już w planach udanie się do Akademii Cross w celu omówienia paru spraw z jej dyrektorem. Potrzebował wielu cennych informacji dla własnego rozwoju. Wszakże jest bliski udoskonalenia swoich umiejętności, a przede wszystkim ciała. Chciał być gotowy na każdą walkę. Ale do tego potrzeba materiałów do badań. I możliwe, że właśnie taki napotkał. Młoda dziewczyna. Nastolatka? Bardzo możliwe. Szlachetny przyjrzał się jej uważnie gadzim wzrokiem, po czym bez oporów podszedł. Wyglądała na zagubioną.
- Te, zgubiłaś się?
Rozpoczął, nie mając oczywiście tonu odzianego w troskę. Chłód i obojętność. Samuru był jedynie tym obdarzyć ludzką dziewoję. Jak to odbierze? No i jak odbierze samego burmistrza! Blada twarz, żółte, gadzie ślepia wyrażające jakikolwiek brak zainteresowania. W dodatku czarna grzywka nieco opadła na ślepia. Musi ją w końcu przystrzyc.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Kwi 04, 2015 10:14 pm

Gdy tak sobie siedziała i myślała o nowej szkole to z toku myślenia wybił ją głos nieznajomego. Skrzywiła minę słysząc jakim tonem, no i jakimi słowami się odezwał.
Żadna te. Nie jestem Twoją koleżanką żebyś się tak do mnie odnosił. Powiedziała rozdrażnionym głosem.
No, a czy się zagubiła? Niby szła dobrze ale nie była tego pewna.
Może się zagubiłam, a może nie. Nie Twój interes. Powiedziała po czym zaczęła się przyglądać nieznajomemu. Wyglądał trochę inaczej niż wszyscy, których dotąd spotkała w życiu, a wszystko przez jego oczy. Jej wzrok przykuły jego gadzie, żółte ślepia i to tak bardzo, że patrzała się nachalnie. Do tego jego bardzo blada cera. Była niemal pewna, że mogła spotkać wampira.
Od urodzenia takie oczy masz czy jakąś operacje sobie zrobiłeś? Zapytała wprost.
Rukia zawsze mówiła wprost to co ma w głowie, nie zastanawiała się nad tym czy wypada wypowiadać dane słowa czy nie. Po prostu mówiła.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Kwi 04, 2015 10:39 pm

No proszę, pyskujący człowiek. Samuru patrzył w milczeniu jak ten daremny przed nim człowieczek nie okazuje należytego szacunku głowie miasta! Czy ona zdaje sobie sprawę z tego, ze jest to bardzo mocno karalne? Aż uniósł jedną brew! Niska, pyskata i bezbronna. Aż się prosi by tylko wyrządzić krzywdę.
- Jesteś strasznie bezczelna jak na prostego człowieka.
Odparł sucho, wyciągając z kieszeni paczkę fajek. Szybko zapalił, wracając swoją uwagą na małolatę. Naprawdę nie powinna aż tak skakać, tym bardziej wiedząc z czym ma do czynienia. Ale czy wiedziała, że stoi przed nią szlachetny? Szlachetny który jest bardzo głodny i nie omieszka przed wypiciem jej krwi bez przemiany? Bardzo łatwo to uczynić. Wystarczy odpowiednio naciąć skórę ofiary.
- Nie Twój interes.
Rzucił, odbijając tak zwaną piłeczkę. Co prawda nie zamierzał cackać się z marnym ludzkim istnieniem, dziewczyna za długo wpatrywała się w gadzie ślepia. Samuru wykorzystał to i złapał małolatę w swoją moc Iluzji. Cóż nasze dziecko ujrzało? Jak nieznajomy gadziooki wyciąga broń i zaczyna do niej mierzyć. Później naciska spust. Ta obrywa prosto w głowę, a mózg z częściami czaszki rozbryzguje się na drobne części. Oczywiście wszystko działo się na niby. Młoda stała jak stała ale oczyma umysłu widziała swoją śmierć. Sama iluzja trwała zaledwie parę sekund, więc jeśli doszło do upadku, powróci do rzeczywistego świata cała i zdrowa. Jak zareaguje na tak krótki obraz? Nadal będzie skakać do Samuru, który w try miga może urzeczywistnić poprzednie nieprawdziwe wydarzenie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Kwi 04, 2015 10:52 pm

Gdy ten jej tak odpowiedział jej mina wyrażała całe niezadowolenie z braku odpowiedzi na pytanie, które zadała. Nie miała pojęcia jakiego typu jest wampirem, tak więc nie wiedziała też, że ma jakiekolwiek moce. Po chwili jej umysł spłatał figle przez iluzję, którą rzucił Samuru na nią. Wizja dla niej była bardzo realna i bardzo okrutna. Przez swoją słabość do widoku krwi Rukia padła na ziemię. Przewróciła się do tyłu uderzając mocno o ziemię. Mała ilość krwi nie sprawiłaby takiego biegu wydarzeń, lecz widok swej śmierci i mnóstwa krwi spowodował, że Rukii mózg po prostu musiał wypocząć od takiego widoku przez co zemdlała.
Powrót do góry Go down
Samuru
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1717-samuru#36236 http://vampireknight.forumpl.net/t501-samuru
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1029


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Kwi 05, 2015 8:08 pm

Dziewka padła. Samuru nie poruszył się nawet aby jej złapać. Postał tak przez chwilę, przyglądając się leżącemu ciału. Co z nią zrobić? Mógłby wszystko! Przemienić w wampira, wyssać krew do ostatniej kropli i pożreć ciało, bo coś ostatnio wampirzy głód dawał mocniej we znaki albo po prostu zakopie ją żywcem! Jednak jak na szczęście nieprzytomnej, Samuru wolał pierw udać się do Crossa niżeli komuś wyrządzić krzywdę. Nie, nie okazał żadnej litości. Po prostu nie miał czasu, a tą małolatę może wykorzystać i podrzucić do Akademii. Zanim jednak podniósł ją z ziemi, przyłożył dłoń do jej głowy i usunąć pamięć z wydarzenia odnoszącego się do jej śmierci. Miała tylko ujrzeć Samuru i po prostu nagle zasłabnąć. Następnie zabrał ją, biorąc na ramiona i udał się w stronę szkoły.
Pora odegrać scenkę.

zt x2
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 22, 2015 7:44 pm

Rukia wróciła w dane miejsce aby sobie cokolwiek przypomnieć z tamtego dnia. Co się mogło takiego wydarzyć, że straciła przytomność. Próbowała znaleźć ławkę na której siedziała, a potem spotkała tamtego wampira. A może go spotka i się dowie co się dokładnie stało. Rozglądała się porządnie więc nic jej nie uciekało uwadze i była do tego bardzo ostrożna. Czuła się dobrze tylko co jakiś czas czuła bóle głowy. Aby nie przemęczać organizmu co jakiś czas siadała na napotykaną ławkę by odpocząć. W końcu dotarła na konkretne miejsce. Nie widziała nic coby mogło ją nakierować na cokolwiek. Usiadła bezsilna na ławce dalej patrząc wokół. Zastanawiała się co chwilę, przecież zawsze była zdrów jak woda, nigdy nie mdlała. Tylko jak widywała za dużo krwi ale zawsze to pamiętała, a teraz? Teraz nie miała pojęcia dlaczego tak się stało przez co czuła się częściowo zagubiona. Wsłuchała się w szum liści by się trochę odstresować ale była również skupiona by ją nic nie zaskoczyło.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 22, 2015 8:31 pm

Garruch wcale nie starał się ukrywać swojej obecności, a poza tym jego płytowe buty szurały po żwirowej drodze. To nie wszystko. Battle cross zwinięty przy pasie brzęczał również, wystukując melodię niczym z pogrzebowej muzyki. Chłop rosły porównywalny nawet do Testamtenta. Jego strój był dziwny, bo dziewczyna raczej nie zdawała sobie sprawy z jakiego czasu jest to strój.
Godzina była późna... A rosły mężczyzna utkwił wzrok czerwonych ślepi na małej dziewczynce. Zbliżał się niezbyt szybkimi, ale zarazem zdecydowanymi krokami.
-Godzina późna. Nie powinnaś być w akademii?
Zagaił wielkolud, kiedy był raptem dwa metry od dziewczyny. Patrzył na nią z góry, ale jego 'maska' nie pozwalała na odczucie żadnych uczuć... A tak na prawdę czuł obrzydzenie. Takie dziewczynki były niczym dziewki na rogach klubów. Nic tylko by brać. Istne kuszenie losu, aby zakończyć swój żywot w rękach jakiegoś wampira.
Czy tak trudno było pojąć tym nastolatkom, że nie powinni ryzykować?
A może w tym mieście to teraz moda, aby dawać się zamienić w wampiry?

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 22, 2015 8:54 pm

Wejrzała w kierunku z którego dochodził odgłos czyichś kroków. Ujrzała po chwili sylwetkę postaci po czym jak już była dość blisko widziała go dokładnie. Gdy przystanął przy niej nie miała zamiaru wstawać z ławki. Dopiero co wyszła z akademii ale nie musiała o tym wspominać.
A skąd wiesz czy w ogóle należę do akademii? Odpowiedziała pytaniem na pytanie.
To była jej sprawa gdzie i o której się włóczy.
Mam swoje powody by tutaj przebywać i nie musisz się tym przejmować.
Nie miała zamiaru wracać do akademii bo nie czuła się tam dobrze. Nikogo nie znała, a do tego miała nakaz od doktorka siedzenia w pokoju i odpoczywania ale ile tak można? Musiała znaleźć sobie jakieś towarzystwo jej pokroju by się nie nudzić. Gdy mówiła do niego to musiała spoglądać w górę bo był dużo wyższy od niej.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 22, 2015 9:12 pm

Garruch nie wyraził swojego niezadowolenia mimiką twarzy. Po prostu westchnął przeciągle i rzekł:
-Mamusia Cie nie uczyła, że to nieładnie odpowiadać pytaniem na pytanie?
Typowe zagranie. Dlaczego młodzież bywała tak opryskliwa. Tą dziewczynę należało nauczyć odrobiny pokory. Za mało w dupę dostała od rodziców... Zginęli? Jaka szkoda. Powinna zginąć razem z nimi, przynajmniej nie trułaby powietrza innym.
-Słuchaj, dziecko. Wracaj do akademii, albo zamknę Cie za układanie się z wampirami.
Skąd takie wnioski? Ano Samuru jasno określił, iż wampiry żyją. Teraz każdy już o tym wiedział, choć czasem zdarzały się przypadki osób, które po prostu nie wierzyły. Poza tym wszyscy w wieku tej dziewczyny uczęszczały do akademii. Szczególnie licząc te masowe wyjazdy poza miasto w którym panowały takie warunki dla ludzi.
-Noc w tym mieście to nie czas dla Ciebie...
Ostatnia wypowiedź była znacznie bardziej oschła od pozostałych.
Gabriela nie da się udobruchać. Był bezwzględny, a szczególnie dla ludzi, którzy odpieprzają głupoty, takie jak siedzenie w parku nocą.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Czw Kwi 23, 2015 8:01 pm

Na słowa o matce spuściła wzrok na ziemię. Nie miała ochoty nikomu opowiadać o swoim życiu z rodziną. Jej mina spoważniała skoro on rozgrywa to w taki sposób.
Nie możesz mnie zamknąć za to, że sobie spaceruję. Kim Ty w ogóle jesteś?
Zapytała niezadowolonym tonem głosu. No i jakby miał niby dowieź, że zadaję się z wampirami skoro ona z nikim tutaj nie jest.
Nie zostałam poinformowana, że nie mogę sobie wychodzić kiedy chcę i gdzie chce. To jest decyzja każdego z osobna. Dodała po chwili. Jakby nie chciał jej odpuścić to miała już główce plan jak robić co jej się żywnie podoba tak by on myślał, że już jest w akademii. Nagle zadzwonił jej telefon z sygnałem przypomnienia. Z torebki wyjęła telefon i go wyłączyła. Przypomnienie aby zabrać witaminy. Wyjęła z torebki buteleczkę z tabletkami i wyjęła jedną po czym schowała buteleczkę do torebki i wyjęła butelkę niegazowanej wody. Połknęła tabletkę wypijając resztę wody.
To są witaminy na odporność. Powiedziała.
Mógłby nawet sobie sprawdzić lub mogłaby powiedzieć żeby zapytał się również medyka z gabinetu lekarskiego.
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Kwi 26, 2015 10:14 pm

Kilka dni odpoczynku po wyjściu May ze szpitala była bardzo jej potrzebnych by wrócić do siebie, zdrowia i pełni sił. Dziewczyna nie odwiedziła tej lekarki od toksyn, nie śpieszyło jej się zbytnio, zwłaszcza, że wszystko wróciło do normy. A skoro tak się stało należało również wrócić do formy czyli zacząć treningi. Wcisnęła się więc w strój sportowy zabrała kilka niezbędnych rzeczy przez złymi ludźmi i nieludźmi po czym poczęła biec sobie swoją ulubioną dróżka. Na niej to zauważyła dziewczynę, która również jeszcze niedawno leżała w gabinecie na łóżku. Widząc, że stoi i rozmawia z jakimś facetem postanowiła się zatrzymać. Hej.-uśmiechnęła się wycierając pot z czoła i łapiąc oddech. Spojrzała na dziewczynę potem na chłopaka. -Jak się czujesz? Jak Ci dzień mija.-od zadała standardowe pytania, po czym spojrzała na mężczyznę.-Dobry wieczór.przywitała się również z nim.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Kwi 26, 2015 10:32 pm

Rukia ucieszyła się na widok dziewczyny, którą już widziała. Zastanowiła się przez chwilę by przypomnieć sobie jak miała na imię, w końcu parę ich leżało w gabinecie.
Ooo, cześć May. W końcu Ciebie spotykam. Miała nadzieję, że to się uda i, że May załapie o co się rozchodzi Rukii. Szukałam Ciebie bo miałyśmy skończyć razem projekt na zajęcia. Powiedziała szybko tak by wyszło to bardzo naturalnie. Zauważyła, że May jest sportowo ubrana więc to również miała zamiar wykorzystać. A, że wiem jak bardzo lubisz ćwiczyć to pomyślałam, że właśnie tutaj Ciebie znajdę. Czuje się świetnie, trochę jedynie głowa mnie pobolewa. A Ty już dochodzisz do siebie widzę? Zapytała lekko się uśmiechając. Spojrzała teraz na Garruch. Teraz już pan widzi, że nie zadaję się z krwiopijcami więc nie zamkniesz mnie. Prawda? Powiedziała.
May spadła jej z nieba. Przynajmniej miała taką nadzieję. Nie chciała narobić dziewczynie problemów, dopiero co wyszły z gabinetu.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1010


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 29, 2015 5:41 pm

Garruch nie wyglądał na przekonanego tą wymianą zdań, ale widocznie dwie dziewczyny się znały...
Pominął ich wymianę zdań, pominął też przywitanie się z nim. Jedynie spojrzał czerwonymi ślepiami na May oceniając ją bardzo szybko. Kolejna dziewczyna i to z akademii.
-Obie nie powinnyście wychodzić na miasto o tej porze, ale skoro chcecie być 'ofiarami'...
Powiedział nieczułym i chłodnym tonem po czym po prostu się obrócił, czemu towarzyszył charakterystyczny dźwięk łańcucha. Kilka kroków zrobił tak samo dźwięcznym okuciem butów i niedługo potem zmył się, ponieważ miał ciekawsze rzeczy do roboty. W końcu i tak dopadnie jedną z nich, jeśli będzie się która układać z wampirami...
[zt]

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
May

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1693-may#35543 http://vampireknight.forumpl.net/t3449-may-phone#74199 http://vampireknight.forumpl.net/t3447-may#74197 http://vampireknight.forumpl.net/t3448-may#74198 http://vampireknight.forumpl.net/t1695-pokoj-may-i-candice
Zarejestrował/a : 16/03/2015
Liczba postów : 277


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 29, 2015 11:27 pm

May posłuchała dziewczyny potakując głową, kiwając od czasu do czasu spoglądając na rosłego mężczyznę. Zmarszczyła brwi kiedy ten odezwał się. Wiedziała, aż za dobrze o co mu chodzi ale od bardzo, bardzo dawna biegała i ćwiczyła wieczorami, szczególnie że za dnia miała mało czasu,a i tak większość czasu zajmowała jej szkoła i zajęcia w niej. Tak czy siak mężczyzna sobie poszedł a May uśmiechnęła się do dziewczyny. -Trochę miał racji wampiry są niebezpieczne ale nie martw się nie zapuszkują nas.-potargała dziewczynę po tych jej kłaczkach.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Kwi 29, 2015 11:43 pm

Cieszyła się, że nieznajomy zostawił je w spokoju. Poprawiła szybko fryzurę. Co do wampirów to May miała rację ale Rukia miała zbyt wiele do czynienia z wampirami w przeszłości więc wie, że są różnego typu wampiry więc się nie bała, a może była zbyt pewna siebie. Dla niej również ludzie byli podobnie do wampirów z wyjątkiem, że nie piją krwi ale są tacy którzy bez wahania mordują.
Nie miałam ochoty bezczynnie siedzieć za kratami. Co do wampirów to chciałam znaleźć jednego by się dowiedzieć co się wydarzyło. Ale chyba dam sobie spokój. Powiedziała zmarnowanym głosem. Pora ruszyć dalej swym życiem, a nie stać w miejscu przez jeden wieczór. Ona nie miała stroju do biegania więc nie miała zamiaru się przyłączać.
Jestem Tobie bardzo wdzięczna, że zatrzymałaś się, gdyby nie Ty to nie wiem co by było. Powiedziała delikatnie się uśmiechając. Jestem Rukia. Nie miałyśmy okazji same się sobie przedstawić. Dodała króciutko. Miała dość kłopotów jak na jeden dzień więc usiadła sobie na ławce by chwilę odetchnąć przed ruszeniem dalej w nieznane lub do akademii, sama jeszcze nie wiedziała gdzie się udać. Znasz jakieś ciekawe tutaj miejsca? Zapytała dziewczyny. Może następnym celem właśnie okaże się miejsce, które wskaże jej May.
Miała nadzieję, że nie spotka już go kiedy będzie w towarzystwie jakiegokolwiek wampira. Bo sama pragnie decydować z kim się zadaje. Chociaż w tej kwestii czasem posłuchałaby może rodzeństwa.
Powrót do góry Go down
 
Dróżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: