IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dróżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8
AutorWiadomość
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Paź 05, 2016 6:42 pm

-Chyba śnię...
Mruknął cicho pod nosem, kiedy usłyszał kogoś tuż obok. Jak wyostrzył wzrok, ujrzał bardzo cukierkową istotkę, która zainteresowała się Czerwonowłosym. Zbliżyła się z do ledwie kontaktującego wampira i zaczęła dzielić się swoimi trafnymi, niektórymi oczywistymi faktami. Ale to, że potraktowała mężczyznę jako kogoś, kto przejadł się fasolą rozsadzającą brzuch - to szczerze był zdziwiony. Aż ożywił się nieco i otworzył szerzej powieki.
-Ciasto tuńczykowe?
Już zupełnie zgubił trop, tok myślenia nieznajomej wydawał się być jak z innej bajki. Gdyby była do tego głupiutka, to pewnie nazwałaby krwawienie Lyuu dżemem truskawkowym, ale i tak ociekała czymś, czego dawno nie uświadczył. Była beztroska - w stosunku do samej siebie, bo jednak zainteresowała się Złotookim. To taki inny rodzaj wewnętrznego ognia, od którego można przyrumienić się. Lecz nie mężczyzna - przynajmniej nie w tej chwili. Spoglądał uważnie na każdy gest z jej strony i dostrzegł plasterek, jaki wydobyła z torby. Nim odniósł się do niego, zdecydował się skomentować jej słowa o zaproszeniu. Jak mogła od tak chcieć zgarnąć menela i zaprowadzić do siebie? Może jednak dzisiaj uśmiechnął się los? Jak nie w postaci Eirin... nie, nie bądź naiwny!
-Nie powinnaś zapraszać obce osoby do domu.
Co prawda to prawda, inna sprawa, że sam zraził się do jakiejkolwiek pomocy. Tylko, że teraz był w trudnej, niekomfortowej sytuacji. Na rozładowanie napięcia dodał jeszcze: -Troszeczkę za mały.
Wskazał na plasterek. Starał się jak najdelikatniej dać do zrozumienia, że niestety jej podarek na nic się zda. Spróbował jeszcze obrócić tak plasterek, aby zajął jak największą powierzchnię uszkodzonego ciała. Na próżno. Oddał nastolatce jej własność, a sam zaparł się mocniej o ławkę. Teraz odczuwał ulgę, kiedy miał nad sobą schron z parasolki Blondynki.
Próbował się ruszyć, lecz całkiem zdrętwiał od nadstawienia się na deszcz. Nawet pod drzewem docierały do niego krople wilgoci, i dopiero interwencja nieznajomej pozwalała mu na stabilizację stanu zdrowia. Na kiepskim poziomie, ale zawsze to lepiej niż ciągłe pogarszanie. Przytknął przedramieniem ranę na brzuchu, która nie mogła zasklepić się, jednocześnie spojrzał na towarzyszkę. Nie wyglądała groźnie, lecz po tym wszystkim, co go spotkało, nabrał dystansu nawet do niepozornych dziewcząt. Ale z drugiej strony coś należało się błękitnookiej Wampirce. Przecież zawsze mogła odejść, a jednak zdecydowała poczekać, aż piroman chociaż dojdzie do siebie.
-Powiesz mi, jak Ci na imię?
Zapytał kompankę, po czym odrobinę poprawił się na ławce i nie uciekał wzrokiem. Może dlatego, że kiedy zbliżyłaby się... nie, nie zrobi tego. Jakoś inaczej podleczy rany. To nie w jego stylu, aby napastować słabszych od siebie. Objął się rękoma, jego organizm wychładzał się.
-Możesz mi mówić Lyuu, nie Pan. Aż taki stary nie jestem.

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Paź 24, 2016 6:20 pm

Często brano Nene za wariatkę lub dziwaczkę, a to tylko dlatego, że miała swój szalony świat - kolory, miód i mrok. Wbrew słodkości oraz pozytywnego podejścia do świata, młoda wampirzyca miała swoje ponure dno, chociaż nie okazywała go osobom które potrzebowały pomocy. Czasami nieświadomie działała, czasami przemyślała wszystko. Póki co miała przed sobą rannego wampira od fasoli - więc nie musiał mieć w obawie iż ta nagle wyciągnie nóż, by wydobyć jego wątrobę. A taka okazja~
- Tak, ciasto! Ono leczy wszystkie rany, choroby, nowotwory... - i powoduje rozległe zatrucie - ale tego już nie dodała. Bo po co? Według niej ciasto pomaga wszystkim! Nawet zmarłym.
Może plasterek był za mały, ale lepsze to niż nic! Chociaż ten wampir potrzebował specjalnej pomocy, a nie chorych trosk Nene. Zresztą, chciała go w domu! Powinien znaleźć się pod jej opieką! Odkąd William sobie poszedł, Nene była samotna jak paluszek.
- No właśnie. Gdybyś poszedł ze mną do mojego domkuuu, dałabym Ci mnóstwo plasterków! Mam takie w tygryski! - nie, wampirzyca się nie obrazi. Pogłaskała biedaczka po mokrej główce i oczywiście dostał schronienie w postaci parasola. Wiadomo, nie ufał jej, lecz młoda jakoś się zbytnio tym nie przejmowała.
- Jestem Nene! - szybko odpowiedziała nim ten dokończył. A on Lyuu? Cudownie! Wampirzyca wyciągnęła do niego rączkę by ją ujął - Mogę dać Ci mojego soczku. Ale niezbyt wiele, bo jak za dużo się go bierze, mam miękkie nogi!  - i mdleje. Dziewczyna czekała na decyzję. Niech zregeneruje swoje siły, ona jak troskliwa matka wszystkich rannych - poczeka. Więc jak tylko ten się odrobinę napije, będą mogli ruszyć do mieszkanka. Już tam ona o niego zadba.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Lyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2267-lyuu#47813
Zarejestrował/a : 22/11/2015
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Paź 28, 2016 5:23 pm

Taka mieszanka musiała zaintrygować Rudzielca, i tak też było. Osoba Nene z początku była brana jako postać ze snu, wszak krwawienie nie ustępowało, a deszcz dał się w kość. Dopiero soczyście rozłożysty parasol Różówowłosej dał ukojenie i pewność, że rozmawia z prawdziwą dziewczyną. Z samej rozmowy trudno doszukiwać się odniesienia do rzeczywistości. Słyszał o pizzy z tuńczykiem, lecz o cieście po raz pierwszy. I mimo swoich leczniczych właściwości - nie brzmiało apetycznie. Ale ciasto ciastem, nie dla niego podjął próbę rozmowy z wampirzycą z błękitnymi oczkami. Zaintrygował go fakt, że żarliwie wręcz chciała wziąć Lyuu do domu. Jakby był rannym zwierzątkiem, a nie zupełnie obcym, możliwe że nieobliczalnym, wampirem. Chyba, że pod tą słodką buźką krył się wybitnie genialny umysł, który rozszyfrował mężczyznę. Wszystko możliwe, bo nawet nie drgnęła jej dłoń z nerwów przy głaskaniu wysokiego Krwiopijcy.
W dodatku nie zawahała się z podzieleniu się krwią, na co pieszczotliwie określiła piciem soczku. W pierwszym odruchu był gotów do ugaszenia pragnienia, lecz odezwała się jego nadszarpnięta, męska duma.
-Skosztuję pysznego soczku w Twoim "domku". Będzie bezpieczniej.
Trzeba przyznać, że Lyuu był uparty, nawet jeśli Cukiereczka przejrzała go na wylot i zdiagnozowała, że potrzebowałby jej krwi do poprawnego funkcjonowania. Mimo wszystko nie puścił dłoni dziewczyny, o którą delikatnie otarł się policzkiem. Już z samego tego gestu uwolnił zapach jej skóry, który skrywał w swoich komórkach cząsteczki krwi. Pachniała wybornie, może dlatego nie mógł uspokoić głodnego spojrzenia tonącego w czerwieni od pobudzenia samą wonią. Był w stanie wykorzystać naiwność kobiety i od razu wbić kły w jej nadgarstek żłopiąc ile popadnie, lecz tak jak wspomniano - miał swój honor. Resztki, ale coś tam leżało na dnie ze szlachetności. Nie mógł więc pozwolić, by Panienka padła ofiarą własnej dobroci. Mimo wszystko był jej ogromnie wdzięczny za poświęcenie uwagi i chęć pomocy. Ciekawe... czy wpadłby w tarapaty drugi raz w tym dniu? Mając takiego pecha - istniała wielka szansa.
Oderwał się wreszcie policzkiem od jej szczupłej dłoni, którą puścił na rzec pochwycenia za rączkę parasolki. Jej towarzystwo motywowało mężczyznę do konkretnych działań niż nieme narzekanie na uciążliwy deszcz i ostrze w brzuchu. Powoli podniósł się z parasolką z ławki i okrył nim zarówno siebie jak i słodką właścicielkę.
-Prowadź, Nene.
Zawsze mógł w tej chwili zwiać z parasolem nowo poznanej wampirzycy, ale skoro zapraszała go do siebie... Powinien być czujniejszy, mniej ufny, lecz coś w tej kobiecie sprawiało, że chciał poznać ją bliżej. Albo kompletnie mu odbiło, albo rzeczywiście coś było na rzeczy. To ona skróciła jako pierwsza dystans chociażby pogłaskaniem po głowie Lyuu. Może to drobnostka, jednak jak kogoś prześladuje pech i nieszczęście - doceniał każdą dobrą, miłą chwilę, jaką otrzymywał z rączek i gestów Różowowłosej.
Tak więc mając parasol w ręce i towarzystwo uroczej panienki bardzo wolno szedł za Nene. Po pierwsze nie miał zbyt wielu sił, po drugie mógł dokładniej przyjrzeć się kompance i jej zachowaniu. Miała w sobie coś niewyjaśnionego. Mieszanka cukierkowej fantazji z tajemniczością. Była przy tym aż za bardzo otwarta wobec rannego, jednak jej głos koił zszargane nerwy, chociaż niespecjalnie okazywał to po sobie. Mimo, że szli pod jedną parasolką, zdawało się, że Złotooki bywał myślami nieobecny, bo milczał. To dlaczego wpatrywał się ukradkiem w wampirzycę?

z tematu - gdzie Nene wskaże

_________________

#FF6600 - kolor dialogu
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 123


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 7:56 pm

Zostawiając auto po drugiej stronie parku Omitsu nie przypuszczała, że zejdzie jej tak długo. Patrząc na okalający nadgarstek zegarek jedynie przewróciła oczami. Dobrą godzinę temu powinna być w drodze do hotelu. Tymczasem szła parkiem, i to żeby była gdzieś blisko auta, gdzie tam! Zostało jej z piętnaście minut nim dotrze na parking. A co ją podkusiło żeby porzucać brykę taki hektar stąd? A no po pierwsze miejsca parkingowe w centrum, w godzinach popołudniowych to tylko legenda, a po drugie sprawa miała potrwać o wiele szybciej. Po drugiej stronie wydzielonej zieleni miejskiej stał budynek. Nie był bardzo stary ale wymagała powierzchownego remontu. Omlet miał zamiar odkupić od starego właściciela część kamienicy i urządzić w niej piętrowy bar. Niestety sprawa własności była tak skomplikowana, że ten zakup byłby jednym, wielkim, niekalkulującym się problemem. Oto cała przyczyna rezygnacji kobiety i powód jej spóźnienia.
A może by tak skrócić sobie drogę? Park pełen był wyłożonych kostką ścieżek. Pomiędzy wysokimi drzewami i równo przyciętymi krzewami kryły się też skróty. A co tam! Omlet przeciął dwie alejki dzięki czemu znalazła się bliżej swojego celu. W sumie trochę szkoda wychodzić z tego parku. Wszędzie spokój i cisza, nawet jednego człowieka. Do tego taka piękna, bezchmurna noc. Na niebie prócz ogromnego księżyca połyskiwało tysiące gwiazd. To wszystko działało bardzo uspokajająco, a nawet dawało odprężenie. No może gdyby nie ogromna kupa problemów jaka nieustannie siedziała z tyłu głowy blondyny. Czemu ona ma tak dużego pecha? No czemu.

_________________


Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 8:14 pm

To był jeden z gorszych dni Vergila. Jego ciało domagało się przemocy, a raczej to Legion się jej domagał. To był jeden z tych gorszych momentów, do których już w sumie przywykł. Już od dawna przestał zwracać uwagę czy kogoś krzywdzi czy nie. Pakt trzeba było wypełniać i trudno. Im bardziej by się opierał, tym w większym stopniu Legion by przejmował kontrolę nad jego ciałem więc i tak by sobie wziął co mu się należy i tak.
Vergil dotknął swoich policzków. No tak, już się zaczął pokaz że byt się denerwuje i niecierpliwi. Z jego oczu spływała czarna ciecz która była substancją z której utwardza się jego zbroja. Ostatnia walka przyśpieszyła czas następnego naładowania akumulatorów. Musiał szybko znaleźć nową ofiarę i w miarę możliwości okaleczyć ją bez używania mocy.
Idąc dróżką kątem oka zauważył jakąś postać idącą na przełaj. Oczywiście wyczuł że to wampir, więc nie będzie zbyt prosto. Ale legionu nie obchodziło czy ofiara będzie człowiekiem czy nie.
W pobliżu nie było nikogo więc naciągnął kaptur na głowę i ruszył za swoją ofiarą. Czekał na dogodny moment. Wampiry są butne, wiec tamten na pewno nie będzie uciekał, a za chwilę pewnie wykryje, że ktoś za nim idzie.
W pewnym momencie przyśpieszył kroku i zbliżył się do ofiary tak że nie było możliwości by go nie zauważyła.
- Zgubiłaś się mała ? - rzekł głośno zatrzymując się za nią, a jego głos rozległ się echem po otoczeniu.

_________________
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 123


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 8:44 pm

Chodzenie po parku ciemną nocą jest bardzo nierozsądne. No chyba, że żyjemy na tej planecie "set" lat i nie grozi nam śmierć od przeciętnego nożownika ani gwałt psychopaty. Bo jakie byłoby zdziwienie gdyby napastnik stał się nagle ofiarą? Mina zapewne bezcenna a i zachowanie bardzo ciekawe. Przed i po Omi na 100% przejdzie tędy jeszcze kilka, a może nawet kilkanaście osób, ale akurat jej zdarzyło się, że nie była sama. Nim usłyszała, a nawet zobaczyła tajemniczą osobę, wpierw poczuła obcą obecność. Zapach był delikatny a aura niezbyt silna. Łowca? Nie, to co innego. Wampir, być może słabej krwi. Poziom E? Tak wiele pytań i znikąd odpowiedzi.
Na słowa padające zza pleców, przystanęła. Unosząc wymownie lewą brew obróciła się przodem do gagatka.
Nie jestem mała.
Odpowiedziała swobodnie chociaż w jej głosie dało się wyczuć nutkę złości. Jak się ma prawie 170 cm wzrostu to nie jest się małym! No chyba, że to tekst na tani podryw, tym gorzej dla Ciebie. Czyżby szykowały się kłopoty?
I nie, nie zgubiłam się. Znam to miasto lepiej niż Ty.
Rzuciła chociaż tak naprawdę w ogóle nie miała pojęcia z kim rozmawia. Przecież równie dobrze wampir mógł mieszkać w Yoko od urodzenia i co wtedy cwaniaro? Omitsu była zadufana w sobie i nieco zbyt pewna ale to przez swojego męża. Żyjąc kilka lat u boku szlachetnego obrosła w piórka co nie do końca kontrolowała. To przyszło samo, nie wiadomo kiedy i już zostało. Kiedyś chyba taka nie była ale nie tylko ludzie się zmieniają, wampiry również, niekoniecznie na dobre.
Jej lekko pogardliwy wzrok spłynął niemal po mężczyźnie. Jak śmiał ją zaczepić i czego chciał? Bo nie wyglądał na rządnego rozmowy na wysokim poziomie. Wręcz przeciwnie. Wyglądał na takiego co szuka zaczepki.

_________________


Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 9:14 pm

Vergil przekrzywił głowę i uśmiechnął się pod nosem. No tak. Wyższa krew to i buta wylewa się jak woda z durszlaka. Tego nienawidził w wampirach wyższej krwi. Zawsze myśleli że są panami sytuacji. Traktowali niższych jak śmieci. No tak, w końcu to przecież logiczne, że silniejsi pożerają i kontrolują słabszych. Ale czemu zakładać że ktoś jest słabszy na podstawie grupy krwi. Żałosne. I kilku wyższych się już o tym przekonało.
- Może tak... może i nie... Jak przystało na wyższego krwią, każdy z was jest taki sam... ten wzrok mówi sam za siebie. - Ceremonialnie zdjął kaptur z twarzy tak by promienie księżyca odsłoniły jego czarne w tej chwili jak pustka oczy z których spływała krwisto czarna ciecz. - Dlaczego wszyscy jesteście tacy butni... Dlaczego patrzycie na nas jak na nic nie znaczące śmieci.... Ale to bez znaczenia... Każdy z nich myślał tak samo zanim ich wypatroszyłem.
Uniósł teatralnie rękę do twarzy i wytarł czarną ciecz spod oczu, ale po chwili wypłynęła tam nowa. Westchnął i spojrzał znów na kobietę. takiej postawy nie cierpiał najbardziej.
- Nie bierz tego do siebie królowo... - rzekł pogardliwie, a zza płaszcza wyciągnął dwa, ostre noże. - Ale tak po prostu musi być. Legion żąda ofiary, a tylko ty jesteś w pobliżu.

_________________
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 123


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 9:47 pm

Tu o dziwo się zgodzę. Nie należy oceniać książki po okładce i chociaż to żadna tajemnica, to i tak dla większości wysoko urodzonych wampirów ów przysłowie było nieznane. W tym przypadku wrzucanie wszystkich do jednego worka było uzasadnione, niestety. Jak już wspominałam Omlet wpadł w towarzystwo, które nauczyło go co znaczy wysoka pozycja w stadzie i jak z niej należycie korzystać. Dodając do tego prestiżowe stanowiska takie jak właścicielka hotelu czy dyrektorka szkoły w minionych latach, wyszło to co reprezentuje sobą teraz. Faktycznie, jej postawa dla postronnego obserwatora mogła być zaskakująca. Tym bardziej, że osobnik, który postanowił ją zaczepić nie należał do zwykłych przedstawicieli gatunku. Pomimo dzielącej ich odległości Omi doskonale widziała co dzieje się z jego twarzą i wcale jej się to nie podobało. O ile wujek Testament robił rzeczy okrutne to wyglądał w miarę normalnie. Podświadomie liczyła, że za tym przedstawieniem nie kryje się nic gorszego. Myliła się?
Źle robisz.
Wycedziła przez swoje pełne usteczka wyciągając sprawnie broń. Mało to honorowe ale coś takiego dla tej kobiety nie istniało. Przynajmniej w kwestii obrony własnego zdrowia i życia. Chociaż? Zamiast ładować w delikwenta z grubej rury może warto spróbować starych sztuczek? Odkurzmy trochę moce i sprawdźmy z kim się dziś bawimy. Czy nasz przeciwnik posiada barierę chroniącą go przed atakami mentalnymi. Na pierwszy ogień wypuśćmy iluzję. Zacznijmy od początku czyli od tego co Omi chce żebyś zobaczył, poczuł, o ile nie będziesz wstanie się przed tym uchronić. Może ogień? Tak, żywioły zawsze będą na topie. Twoje stopy, buty, później nogawki na wysokości łydek, kolan, ud-zaczynają zajmować się żywym ogniem. Płomienie parzą Twoje ciało wywołując ogromny ból. Czujesz dochodzący do nozdrzy swąd pieczonego mięsa, to skóra płonie żywcem.

_________________


Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 10:17 pm

Kobieta wyciągnęła Pistolet, a Vergil tylko westchnął widząc broń palną. To był taki przeżytek. On sam mógł ukraść snajperkę i zdejmować swoje cele z jakiegoś wieżowca czy coś. Jednak nie o to tu chodziło. Tu musiało iść cierpienie i ból. Zabicie swojej ofiary, zanim ta będzie mogła doświadczyć cierpienia nie wchodziło w grę.
- Obrażasz mnie królowo, wyciągając pistolet. Naprawdę tak nisko mnie cenisz? - wysyczał patrząc na nią świdrująco.
Zrobił krok w jej stronę z piekielnym uśmiechem na ustach. Postawił pierwszy krok gdy nagle jego noga stanęła w płomieniach.
- Cholera... - warknął i patrzył jak jego części ciała powoli zajmują się płomieniami. bardzo szybko zajął się nimi po chwili płomienie zaczęły trawić jego włosy oraz twarz. Po chwili Vergil zaczął wyć z bólu przymykając jedno oko. Ból był nie do zniesienia ale z wysiłkiem spojrzał na kobietę.
- Znowu... znowu mnie nie doceniasz.... - krzyknął po czym rzucił jeden z noży w stronę kobiety, zanim płomienie pochłonęły go do końca.
Następnie padł na ziemie i zaczął się miotać chaotycznie jak człowiek palony żywcem. Niestety w takim stanie Vergil nie posiadał żadnej ochrony przed zaklęciami mentalnymi.
Nie zdążył dojrzeć czy sztylet trafił celu, ponieważ po chwili stracił przytomność. Padł nieruchomo na ziemie i leżąc na ziemi nie okazywał znaku życia poza urywanym oddechem. Nie zmieniało to sytuacji, że na pewno jest nieprzytomny.

_________________
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 123


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 10:49 pm

Strzelanie do przypadkowych ludzi z dachu wysokiego budynku byłoby istną głupotą. Głównie dlatego, że szło w parze z marnowaniem jedzenia. Jeśli już coś trzeba ustrzelić to tylko po to żeby później z tego skorzystać. No chyba, że strzela psychopata ale to zupełnie inna historia.
Ona nie dbała o zdanie obcych. Szczególnie tych, którzy chcieli ją skrzywdzić, tak jak Ty teraz. Na szczęście spór, bo walką nie można było tego nazwać, skończył się równie niespodziewanie co i rozpoczął. Młody mężczyzna o niskiej krwi nie posiadał żadnej bariery zabezpieczającej go przed niezbyt przyjemną wizją samozapłonu. Przez wyobrażenie bólu i ognia, których tak naprawdę nie było, najzwyczajniej stracił przytomność. Nim jednak runął bez ruchu na ziemię zdążył pozbyć się jednej ze swoich zabawek rzucając nią w Omi. Ostry nóż wbiłby się w klatkę piersiową wampirzycy gdyby nie to, że niemal w ostatniej chwili obróciła się bokiem. Dzięki temu zamiast dziury w płucu miała rozcięty rękaw od płaszcza i piekącą, cienką ranę na ramieniu. Zaciskając zęby rozchyliła ostrożnie podarty materiał aby popatrzeć na własną krew. Cięcie chyba nie było głębokie i powinno się zagoić bez konieczności szycia. A cały proces dokonałby się znacznie szybciej gdyby uzupełnić braki czerwonej, życiodajnej cieczy. Najpierw jednak Omi podniosła leżący na ścieżce nóż, który w jej dłoni zmienił zupełnie kształt. Zamiast standardowego przedmiotu do krojenia chleba, stał się szpikulcem do lodu. Idealne narzędzie do wykonania lobotomii.
Co teraz?
Zadała retoryczne pytanie stając nad nieprzytomnym blondynem. Po pierwsze i najważniejsze, nim przejdzie do czegokolwiek, trzeba rozbroić delikwenta. Tak więc zabrała drugi nóż i cisnęła nim gdzieś daleko w krzaki. Mrucząc pod nosem radiowy hit usiadła na udach biedaka okrakiem, złapała w garść jego górę koszuli i uniosła wiotkie ciało do siadu. Z lewej strony szyi przyłożyła ostry szpikulec, z drugiej zaś wbiła swoje długie kły. Nie piła zachłannie delektując się każdym łykiem. Przy okazji prześledziła dokładnie wszystkie wspomnienia ofiary. A to co zobaczyła było dla niej niemałym zaskoczeniem. Chyba z tego względu postanowiła odpuścić jasnowłosemu, pozwalając aby znów opadł na ziemie. Cóż, poczeka chwilę aż odzyska przytomność. Chyba, że ktoś będzie tędy szedł, wtedy zmyje się.

_________________


Powrót do góry Go down
Vergil

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t886-vergil-startess#7238
Zarejestrował/a : 15/01/2013
Liczba postów : 342


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 11:18 pm

No cóż. Nóż nie trafił tam gdzie trzeba było, no trudno. Gdyby tak się stało to może moc zostałaby przerwana zanim mężczyzna stracił przytomność. Jednak nie udało się i padł nieprzytomny na ziemię. Co jak co ale ognia się nie spodziewał. Nie mógł nic robić gdy Omi siadała na nim i wgryzała mu się w szyję. W innym wypadku uznałby to może za Sexi, no ale nie teraz. Szkoda, szkoda. Tak czy inaczej Omi piła jego krew delektując się smakiem wampira i powoli poznawała wspomnienia wampira. Trochę to niegrzeczne z jej strony ale cóż. Miała prawo. W sumie jego historia jest smutna. Przez całe życie był kontrolowany przez życie. Najpierw choroby i niemożliwość normalnego życia, potem przemiana wampira i problemy z przystosowaniem się. Następnie poznanie swojej mocy którą było....
Tu musiała raczej przerwać, bo usłyszała mocniejsze... kapanie..
Kap...Kap...Kap...Kap... Kap,Kap,Kap,Kap....
Jeśli wyciągnęła kły z jego szyi, zobaczyła że spod zamkniętych powiek coraz szybciej wydobywa się czarna, kleista ciecz. Nim Zdążyła się zorientować, ta ciecz otoczyła ciało Vergila jakby w ochronie i uformowała na nim gęstą, czarną zbroję.
Na jego głowie pojawił się hełm całkowicie zasłaniając dostęp do jego twarzy. Miejsca na oczy w hełmie przez chwile czarne, teraz rozgorzały czerwonym blaskiem i zwróciły się w stronę kobiety.
Bezceremonialnie, nie zważając na kolec przy jego, opancerzonej teraz twarzy sięgnął pancerną, wielką łapą do jej szyi.
Niezależnie od efektu Vergil wstał (jesli trzyma kobietę za gardło to razem z nią, jeśli odskoczysz to bez ciebie).
- Niegrzecznie tak grzebać w czyichś wspomnieniach. - należy wspomnieć, że głos Vergila uległ dramatycznej zmianie. - Nie czuję obrażeń od ognia, a więc oszukałaś Vergila iluzją. Sprytnie samico. Teraz jednak Legion przejął to ciało, a na Legion takie sztuczki nie zadziałają. Zabawmy się!
Jeśli trzymał Omni w uścisku to teraz puścił ją, by następnie kopnąć opancerzonym butem w brzuch i odrzucić ją do tyłu.

Rozdwojenie jaźni czy może coś głębszego?

_________________
Powrót do góry Go down
Omitsu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2945-omlet
Zarejestrował/a : 11/10/2016
Liczba postów : 123


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Lis 23, 2016 11:48 pm

Rzeczywiście historia tego tutaj nie była wesoła. Każdy przeszedł w życiu gorsze chwile. Niestety są tacy, co od życia obrywają podwójnie i nie ma reguły na kogo wypadnie. Najważniejszą klatką z całego seansu dla Omi była ta, na której dojrzała znajomą twarz. O ile wspomnienia nie są zawsze przejrzystym filmem, tak moment przemiany był w miarę klarowny. Kto by pomyślał, że dobroduszna Yuki zechce interweniować i mieszać w ludzkich losach. To chyba pierwsze spore zaskoczenie od momentu przyjazdu do miasta. Reszta była równie pasjonująca gdyby nie ten niepokojący dźwięk. Wszystko co nie jest standardowe przy dobrze znanych czynnościach powinno wzbudzać niepokój. Tak było i tym razem kiedy to Omi przerwała nieco wcześniej niż planowała. Przeczuwając, że stanie się coś złego, zakończyła posiłek, a raczej w ostatniej możliwej chwili odskoczyła od delikwenta. Obserwując co dzieje się z Vergilem konsekwentnie szła do tyłu niczym rak, trzymając go na muszce. Szczerze rana na ramieniu chyba była głębsza niż mogła to określić na pierwszy rzut oka ponieważ ciepło i wilgoć czuła już na wysokości łokcia. Znaczy, że cały czas krwawiła. Nic, nie będzie się w to dalej mieszać. Zwłaszcza, że dopiero przyjechała do miasta.
Jeszcze się spotkamy.
Zakomunikowała dość głośno znajdując się na szczęście, na skraju parku. Przechodząc przez ulicę szybko wsiadła do auta i odjechała. Przez cały czas miała przed oczami to dziwne coś co spowiło górną część ciała wampira. Co tu się do cholery wyprawia?!

z/t

_________________


Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Dróżka   

Powrót do góry Go down
 
Dróżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: