IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Dróżka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Dróżka   Czw Mar 21, 2013 5:04 pm

Takashi myślał, że zabawa dobiegała końca? Ależ nie! Przecież wszystko dopiero się rozkręcało. Amelie nie zamierzała ot tak przestać. Jeśli mężczyzna nie zauważył jak do tej pory - to ona tutaj rozdawała karty. Nawet jeśli miał coś w zanadrzu i za pewne lepiej walczył niż dziewczyna, phew. Ta Szlachetna nie była również bezbronna. Potrafiła zrobić znacznie więcej z lodem, nie użyła jeszcze telekinezy i cóż. Następnym razem nie przerwałaby kontrolowania jego umysłu. Na kilkanaście minut stałby się bezmózgim zombie całkowicie podatnym na jej wpływy i żądania. Gdy by się ocknął (zakładając oczywiście, że przeżyłby ten incydent) Aimi już dawno nie byłoby na miejscu zbrodni! Tak to wszystko wyglądało oczami młódki, ale czy rzeczywiście tak potoczyłaby się sprawa? Cóż nigdy nie wiadomo, a jak tak dalej pójdzie to dowiemy się wkrótce. Za pewne nie wiele brakowało, żeby Takashiemu poszły nerwy, a potem mogłoby być już tylko gorzej. Aimi
w ogóle nie była cierpliwa i robiła zawsze to co chciała w danym momencie. Tak więc niech się nikt nie dziwi, że nagle zmieniła zdanie i nastawienie o sto osiemdziesiąt stopni. Nie zwalniała ucisku rąk, które były mocno zaciśnięte na gardle białowłosego, ale zamiast kucać - usiadła na nim okrakiem. Na jej czerwone usta wrócił ten zadziorny uśmiech, tak bardzo charakterystyczny dla wampirzycy. Od razu jej twarz przybrała mniej ponury wyraz, była jaśniejsza, jak gdyby ta wpadła na jakiś genialny pomysł. A tak przecież rzeczywiście było! Postanowiła pobawić się w trochę inny, nowy sposób, żeby urozmaicić sobie te wszystkie gierki, które prowadziła z Takashim.
Przez chwile jeszcze spoglądała w jego oczy, następnie ponownie zadrapała jego szyję paznokciem. Gdy pojawiła się cienka, czerwona ranka, zniżyła głowę. Jej czarne, długie włosy opadły kaskadamina Takasia, a sama Aimi zlizała delikatnie kropelkę krwi z jego szyi. Jeśli wampir się nie wkurzył i nie przerwał jej zabawy, całą sytuację powtórzyła jeszcze raz. Zadrapała ponownie i znów zlizała, zatrzymując swój mokry języczek może odrobinkę za długo przy jego skórze? Po chwili odsunęła się chichocząc słodko.
- Na pewno mam Cię puścić?
Zapytała przykładając palec do jego ust. Trolololo zmiana zabawy na trochę inną! Z walki i dogryzania do ...

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Elliot

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t278-elliot-kuroiaishita#313
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 623


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Mar 22, 2013 3:43 pm

Elliot znudzony ciągłym siedzeniem w apartamencie - bo do szkoły nie chciało mu się chodzić - postanowił w końcu się przewietrzyć. Wreszcie miał czas wyjść gdzieś, bez obecności Elaine! Nie, to że mu jakoś szczególnie przeszkadzała.. w końcu czasem wpadali na siebie przypadkiem, czasem się spotykali, aby lepiej poznać skoro mają razem żyć, a czasem bo nie mieli nic lepszego do roboty. Ale tego dnia Elliot nie chciał nikogo znajomego widzieć. Pragnął w końcu iść własną ścieżką, nie stykać się z tym co wszyscy za niego z góry planują. Może w końcu pozna kogoś nowego, bo ostatnio ciężko z tym. Otacza go tylko ta sama hołota. A on jest jeszcze młody, kiedy będzie szalał, jak nie teraz?
Skierował się do innej dzielnicy niż tej w której ma swój apartament, czy jego dziadek zamek. Uznał, że tutaj nie natknie się na matkę, której kij wie co strzeli do głowy. W końcu dawno do niej nie dzwonił i ta zacznie się coś czepiać, czego Elliotowi nie chciało się słuchać, ani tym bardziej tłumaczyć. Może i polubił Eli, ale nadal miał do rodzicielki żal, że ta go zaręczyła z zupełnie obcą mu babą, i to w tym wieku!
Idąc przed siebie szlachetny wyczuł zapach innego wampira, jego pokroju, oraz o dwa stopnie niższego. Skierował się za tym zapachem, bo ostatnio już czuł podobny i zaczął się zastanawiać kogo tu przywiało. Kiedy znalazł czarnowłosą dziewczynę i towarzyszącego jej mężczyznę, przez chwile próbował sobie przypomnieć z kim ma do czynienia. Ah, to ta przyjaciółka Lucrezi! Wampir wzruszył ramionami i podszedł do Aimi. Swoją drogą to była nawet ładna panna. Czemu siedziała okrakiem na tym czymś? Kiedy ostatnio ją widział była przecież zaręczona. No i wydawała się wyniosłą osobą, która nie zainteresowałaby się czystokrwistym. Ell zmrużył oczy i skierował wzrok na faceta, leżącego pod dziewczyną.
- Z tymi babami to tylko same problemy, prawda? - zapytał i stwierdził, że chętnie pomoże chłopczynie. Wraz z wiekiem Ell przestał być, aż tak dumny i wyniosły w stosunku do gorszych od niego. Nie raz poznał wampiry tejże krwi, które były rozsądniejsze i silniejsze od szlachetnych, którzy to tylko szczycili się większą ilością mocy. Najzwyklej w świecie. Wziął i złapał Aimi za ramiona, unosząc ją do góry. Był facetem. Wysokim facetem. A co za tym idzie.. miał tyle siły, aby bez problemu ściągnąć szlachetną od Takashiego, nie ważne jak ta by się zapierała.
- Swoją drogą czarnulko... myśmy się ostatnio widzieli, ale nie przedstawiliśmy się sobie. Nazywasz się Amelie Hiou? Widziałem twoje zdjęcia w internecie i podobno razem mamy pracować przy pewnym videoklipie.. - zaczął temat. Przypomnę Ci złotko, że się umawialiśmy na wspólną pracę Aimi i Ell'a, temu ten temat poruszyłam, o!

_________________
Artefakt: Złoty sygnet na środkowym palcu lewej dłoni z wyrytym smokiem na jego wierzchu. Po wewnętrznej stronie pierścienia, jest wyryte imię 'Elliot'. Kiedy zastuka się w pierścień, jego moc się uaktywnia przywołując wilka - większego i sprawniejszego od typowego zwierzaka tego gatunku. Trwa 8 postów, z jednym/dwoma odpoczynku.
***

Rozłóż przede mną księgę zaklęć i wróżb
Okutą w obwolutę twoich ramion i ud
I czaruj we mnie, na ołtarz duszę złóż
I w dusznym kącie, rzuć na mnie urok swój


ElliotxYvelin
ElliotxChizuru
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Mar 25, 2013 11:12 pm

Ojej, chyba się troszeczkę zbyt rozkręciła nasza kochana Aimcia. A może od początku jej o to chodziło? Nie, pewnie to tylko takie tam zabawy. Ot, żeby wnerwić Takasia. Ciekawe dlaczego jeszcze jej łba nie urwał? No właśnie, bardzo ciekawe.
Kiedy go tak za szyjkę mocno złapała i nie puściła, to się nieco już wkurwił. Telekinezą po prostu odepchnął jej dłoń od swojego gardła, a i rozwalił lód, który skuł jego dłoń. Chciał ją już z siebie zwalić, jednak nagle poczuł jakiegoś innego wampira co się zbliżał. Ano też był szlachetny, cóż za zbieg okoliczności. Takashi powinien chyba w totka zacząć grać, bo szczęściarz z niego, nie? "Elita" chyba go odwiedzić postanowiła, hah.
A więc nici z obijania Aimi. Przecież te szlachetniaki to jedno i to samo - zaraz się we dwóch na niego rzucą i tyle będzie. Co prawda mógł sobie w kółko złapać jednego z nich, a potem rozdupczyć, ale... No właśnie, co potem? Potem mogą go bezproblemowo złapać i na tym skończy się zabawa. Ukręcą mu łeb, zasrane małolaty.
- Ta... - rzucił jakoś niechętnie i spojrzał się na przybysza nieco chłodno. Zmrużył przy tym swoje czerwone ślepia. Co to za synek postanowił mu pomóc? Kiedy zdjął z niego tę jędzę, wampir przeciągnął się leniwie i wstał. Nie będzie przecież przed nimi tak siedział. Brakowało jeszcze, żeby gapili się na niego z góry. Nadęciaki jedne.
No i bardzo dobrze, że dorastał. W końcu nie można być gnojem przez całe życie, nie? Chociaż Takaś znał takich co niby byli starsi od niego samego, a zachowywali się jak rozpieszczone gnojki. Ojej. W sumie to sam siwek był nieco rozpieszczony. Albo może inaczej - on po prostu robił to, co mu się podobało. Gdyby teraz zapragnął jebnąć w pysk Elliota to by to zrobił. Co z tego, że będzie miał potem przerąbane? Żyj chwilą, ot co.
- Uważaj na tę jędzę... Zaraz Ci się do łóżka wpakuje. - powiedział i posłał kobietce wredny uśmieszek. W końcu tak to wyglądało, nie? To ona na nim siedziała, a przecież on jej do tego zmusić nie mógł. A to, że lubi "na ostro" to jej problem. Każdy ma jakieś zboczenia, nie? Hyhy.
Powrót do góry Go down
Aimi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t590-amelie#790 http://vampireknight.forumpl.net/t793-aimi
Zarejestrował/a : 23/10/2012
Liczba postów : 317


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Mar 29, 2013 3:07 pm

Phew, a że niby Aimi miała się przejąć tym, że jakiś tam plebs się wkurwił? Jeszcze czego! Trzymała go mocno za szyję, bo tak jej się podobało i już. Wielkie mi rzeczy, Takaś powinien przywyknąć, że ta wampirzyca miała manię wyższości. Krew A, była szlachetna i to jest coś z czym powinien się liczyć. Cóż mógł pluć sobie w brodę i przeklinać, że urodził się jako marna, typowa ranga C, ale to już nie był problem naszej księżniczki. Może i ten białowłosy osobnik był ciekawą postacią, okey pewnie potrafił dobrze walczyć jak na takiego krzepkiego faceta przystało, jednak Amelie po prostu wkradłaby się ponownie do jego głowy i tym razem nie oddała dobrowolnie kontroli. Byłby wtedy jej marionetką, nikim więcej. Cóż poradzić, gdy się nie ma ochrony na swój umysł. Takaś miał zwyczajnie pecha, że na nią trafił.
Aimi była dzika, lubiła takie zabawy, jakich nikt normalny by nie lubił. Może dlatego przyciągali się tak i nienawidzili za razem z Dastanem? Byli dosyć podobni, pewnie to ich odpychało i denerwowało najbardziej. Tak samo nienormalni i tak samo pojebani. Tak więc wampirzyca nie potrzebowała wiele czasu, żeby jej się zachciało skosztować krwi Takasia. W końcu już trochę czasu minęło odkąd coś, a raczej kogoś sobie przekąsiła. I znów kolejny argument na to, że miał dziś cholernego pecha! Tak więc wampirzyca po raz kolejny przejechała paznokciem po jego skórze, żeby zlizać kropelki krwi. Nie była jednak na tyle pochłonięta, żeby nie wyczuć zapachu Szlachetnego wampira, który swoją drogą okazał się dosyć znajomy. Widocznie czas jej się kończył, tak więc bez większych ceregieli postanowiła wbić się w szyję białowłosego, a tu nagle została siłą zabrana ze swojej ofiary! Aż warknęła cicho spoglądając karmazynowymi ślepiami na Elliota. Z uniesieniem jej za pewne nie miał problemu. Może nie była tak malutka i drobna jak Elaine, ale nadal szczupła, jak na modelkę przystało.
- Nie słyszałeś chłopczyku, żeby nie przeszkadzać damą podczas posiłku?
Zapytała Szlachetniaka posyłając mu ten swój kochany i dobrze znany zadziorny uśmieszek. Całkowicie straciła zainteresowanie Takashim, który w sumie teraz wydawał jej się jedynie hmm.. kimś kto zajął jej te kilka nudnych chwil.
- Zamknij się dziadku. Już nie mam dla Ciebie czasu.
Rzuciła jedynie w stronę Kazuhiro i gdy spojrzala w jego stronę uśmiechnęła się, o dziwo! Mógł zauważyć ten dziki błysk w jej oku. To jeszcze nie był koniec. Aimi wytropi go i przy następnym spotkaniu nie będzie już tak miło.
- Nie wyglądasz na gwiazdę rocka!
Zażartowała, a jej dźwięczny śmiech rozdarł chwilę ciszy. Cóż Amelie lubiła śmiać się ze swoich własnych dowcipów, nawet jeśli dla reszty globu śmieszne nie były, muahah! Póki co jednak nie zamierzała tracić na niego swojego cennego czasu. Tak więc chwyciła Elliota za koszulę i poprowadziła przez park. Pamiętam, pamiętam Elliotowa <3

zt x2

_________________
Amelie
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Dróżka   Pią Mar 29, 2013 4:45 pm

No tak, w końcu Takaś to była nudna osoba dla takiej damulki jak ona. I dobrze, następnym razem ją dopadnie i nie będzie miły - po prostu jej wsadzi miecz w dupie i na tym się skończy. Niech sobie nie myśli, że następnym razem jej się uda. Nie będzie już miłego Takasia, oj nie.
Tak jak sie spodziewał - zostawili go. No, wiadomo. Po co marnować czas na takiego typka, nie? Lepiej sobie uciec.
- Suka... - bąknął pod noskiem i wstał. Przeciągnął się leniwie i ziewnął, zasłaniając dłonią usta. Miał ochotę zjeść sobie pizzę i chyba tak właśnie zrobi. Miał w końcu kilka drobnych w kieszeni. Białowłosy dotknął swojej szyi. Miał na niej kilka zadrapań i nacięcie. On już jej się odwdzięczy. Chciał być miły, ba! Nawet jej pozwolił na dużo! A ona co? Spiprzyła ze swoim lalusiem, ot co. Nie ładnie.



zt.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Maj 26, 2013 5:10 pm

Kyubi odwiózł z lotniska Nadirę pod jej dom. Sam był za tym pomysłem, żeby kupić nowy, bo przecież dom szlachetnej był za mały dla ich dwójki plus dzieci, jakie posiedli przez cały swój żywot. Kyubi na dobrą sprawę nie wiedział ile jeszcze dzieci miał, możliwe, że były one rozproszone po niemalże całym świecie, więc ciężko będzie je znaleźć. Wolał o tym nawet nie myśleć, szczególnie że teraz czekało go spotkanie z Nene. Musiał jeszcze spotkać się z pozostałymi córkami. Dawno nie kontaktował się z Kyuko, nie wspominając już o jego ostatnio odnalezionej córce. Tyle piwa naważył, że aż było mu ciężko wypić do dna, mimo alkoholizmu w jaki popadał.
Postanowił spotkać się pierw z Nene, zastanawiając się, co tym razem mała, ludzka poczwarka wymyśliła. Nie znał się w ogóle na dzieciach, a największy problem stanowiły dla niego te ludzkie dzieci. Jednak chciał się starać. Nigdy nie wychodziło mu to za dobrze, stronił od takich rzeczy, nie wspominając już tego, iż nie umiał okazywać, ani mówić o miłości. Potrzebował na to sporo czasu, a Nene znał zaledwie kilka miesięcy. I tak dobrze, że nie wykasował jej pamięci i nie wsadził do samolotu, aby odesłać do biologicznych rodziców. Postanowił się nią zająć, dał dach nad głową, adoptował i starał się spędzać z nią choć trochę czasu mimo swojej pracy i Nadiry. Zdziwił się trochę, kiedy nie przyszła na koncert, a jeszcze bardziej, gdy stwierdziła iż wyjeżdża. Wiadomo, ten facet myślał wyłącznie dołem, więc czasami nie docierały do niego błędy, jakie popełniał świadomie bądź nieświadomie.
Przyjechał więc do parku, gdzie miał się spotkać z dziewczynką. Ciekaw był czy się pokaże. Rozłożył koc, żeby miała na czym usadowić swój ludzki. Wieczory wciąż pozostawały chłodne, mimo iż za dnia było całkiem przyjemnie. Następnie wyjął jakieś ciasteczka i postawił sok pomarańczowy i szklaneczkę, dla Nene. Dla siebie wziął coś mocniejszego. I rozsiadł się, zastanawiając się czy dziewczynka w ogóle odważy się przyjść. Czas najwyższy, aby poznała prawdę, a w razie jakichś kłopotów, będzie zmuszony do wykasowania wspomnień o prawdzie. Nie mógł pozwolić sobie na to, aby Nene zaraz wybiegła na ulice i zaczęła wykrzykiwać wampiry wśród nas! ratuj się kto może!. Zostałaby bardzo szybko uciszona przez resztę drapieżników. A jej śmierci to raczej nie życzył.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Maj 26, 2013 5:50 pm

Nie przybyła na koncert bo nie widziałem w tym najmniejszego sensu, głównie dlatego, że nie lubiła zespołu eks idola. Poza tym byłaby odepchnięta na drugi, nie... na ostatni plan. On zajęty swoimi znajomymi, żoną i innymi, którzy dziewczynę wcale nie interesują, nie miałbym czasu na nic. Skąd ona to wie? Stąd, że nie mówi jej o niczym, zapomina o niej jakby była tylko starymi skarpetami. W dodatku zaś samą ją zostawił w domu pod opiekę Poziomu E, co zresztą rozsądne nie było (szczerze, gdyby nie sympatia Lisa do człeka, już dawno by ją rozszarpał). No ale Kyu ma to głęboko w dupie dopóki ma kogo rżnąć oraz żyje wśród swoich. Nene doskonale o tym wiedziała mimo, że ma strasznie dziwny widok na świat.
Czas spotkania nadszedł. Kyubi powinien dziękować wampirowi krwi E, że namówił dziewczynkę do rozmowy z przebranym ojcem. Ona chciała odjechać.
I wkrótce czysto krwisty mógł dostrzec w oddali zbliżającą się postać człowieka w fioletowym płaszczyku i kapeluszu. Gęste, bujne falowane włosy opadły luźno na ramiona. Obok Nene szedł rudy chłopak odziany w czarną bluzę oraz spodnie w moro - trzymał bagaże.
- Widzę, że już się przygotowałeś. - Odezwała się chłodno, kiedy tylko podeszła do miejsca na którym widniał koc. Nie siadała. Powód prosty - nie spędzi z nim nocy. Niedługo ma pociąg.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Maj 27, 2013 8:41 am

Skoro nie przybyła na koncert, to już nic się na to nie poradzi. Nikt nie kazał jej lubić zespołu, w którym grał wampir. Ważne, że on lubił członków, którzy tworzyli owy zespół. A przecież obojętność i temperament Kyubiego nie raz doprowadzał do tego, że ciągle się kłócili i to o pierdoły. Tak samo było z nim i Nene. Nie umiał dać dziewczynce tego, czego potrzebowała. I mimo, iż dał jej dach nad głową, nie umiał okazać, iż mu na niej zależy. Na dobrą sprawę nie musiał się nią w ogóle zajmować. Zrobił to… w sumie nie wiedział z jakiego powodu to zrobił. Polubił ją. Była taka niewinna i naiwna w całej swojej dziecięcej prostocie. Jednak wszystko było bardziej skomplikowane, niż oboje chcieliby w to uwierzyć.
Wreszcie pojawiła się Nene, a za nią człapał wampir targający walizki dziewczynki. Wampir powstrzymał się przed westchnięciem na ten widok. Kto wie czy nie robiła tego specjalnie, jednak wolał tego nie komentować. Przyjrzał się jej swoimi kolorowymi źrenicami, po chwili klepiąc miejsce obok siebie.
– Siadaj. Musimy porozmawiać.
Ton głosu wyraźnie nie znoszący sprzeciwu. Rzucił okiem ponownie na poziom E, zastanawiając się czy ten nie jest przypadkiem zbyt niebezpieczny. To był tylko wampir, pozbawiony rozumu, a jak widać Nene wciąż nie zdawała sobie sprawy, że takie szkarady chodzą po świecie i spokojnie sobie spała u boku czegoś takiego. Może zamiast tego powinien jej kupić szczeniaczka albo wziąć jednego od Nadiry. Choć na dobrą sprawę, jeśli zamieszkają razem to będzie tam tyle szczeniaków, że Nene sama nie będzie wiedziała z kim bawić się najpierw. O ile ich nie zamęczy na śmierć.
– Siadaj.
Ponaglił ją, gdyby ta jeszcze stała. Proste, póki nie usiądzie, nie zaczną rozmowy. A tak szybko to wampir nie pozwoli jej odejść.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Pon Maj 27, 2013 2:04 pm

Ależ oczywiście, że specjalnie. Niech widzi jak jego pseudo córka ma zamiar wyjechać i nie wrócić. Miała tak potężnego focha i kto wie czy w ogóle jej to wszystko przejdzie. W zasadzie nie powinna tu przychodzić, ale jęki Lisa szybko ją przekonały - męczący pies.
Stała tak sobie, patrząc na to wszystko co przygotował wampir. Ruszało ją to, owszem! Najchętniej rzuciła by się na te ciastka, wypiła cały sok i później leżała na wznak, gapiąc się w ciemne niebo. Ale foch to foch! Zagryzła wargę, ścisnęła mocniej ramię torby i milczała jak grób! Sługa stał sobie z boku, przyglądając się całemu zdarzeniu. Jeśli Kyubi chciał odebrać "psa" od Nene, niech zapomni. Lis mocno przywiązał się do dziewczyny i to ze wzajemnością. Pomagał jej, a ona jemu. Dlatego jego wzrok jaki tylko padał na Lelka, był pełen miłości, a do Kyu... wrogi.
Usiąść? Co ona... suka?
- Nie mam czasu! Zaraz mam pociąg, więc się streszczaj! - Krzyczała, a owszem. Nene ma swój charakter, nie jest płytka jak dynko od słoika. Skrzyżowała ręce pod biustem, czekając.
Znowu siadaj! Dziewczynka zawarczała i wreszcie uklękła na kocu. Psi poziom E stał posłusznie blisko swojej pani.
Uniósła swoje miodowe oczy na twarz Kyu. Mega śmiertelnie poważny, Lelek też no ale te ciastka, sok... Pachną! Sięgnęła po jedno bez pytania, wlała sobie soku i bez wstydu, wypiła do dna.
- Jeśli chcesz bym została, odpada. Nene straciła zaufanie do Kyubiego. - Rzekła tym swoim piskliwym głosem, lecz zachowała zimną krew. Ten facet już stracił jej w oczach i ma śmiałt przykład, że nie każda panna będzie jego.
Wzięła następne ciastko lecz nie dla siebie, a dla Lisa. On chętnie się poczęstował, choć jego zielony wzrok pozostał na wampirze czystej krwi.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Maj 28, 2013 7:14 pm

Nene zdecydowanie powinna zacząć uczyć się cierpliwości i zrozumienia. Kyubi nie był idealnym ojcem, nawet jeśli miałby go jedynie zastępować, jednakże nie zostawił dziewczynki samej, kiedy ta tego potrzebowała. A wielokrotnie czyhała na jego życie, mimo iż ją prosił i ostrzegał, czego ma nie robić. Zrobiła to i nawet nie przeprosiła. Skąd miał mieć pewność, że nie chciała zabić go specjalnie? Przygarnął całkowicie obce mu dziecko, którym się zajął. Niech Nene się nie dziwi, że wampir czasami od niej stronił. Tak się ma, kiedy ktoś usiłował zabić cię po raz kolejny. Jednak nic już nie mówił. Z męską dumą przyjął na siebie caluteńką winę za zachowanie dziewczynki, choć ona także była w jakimś stopniu winna.
Kyubi nie zamierzał odbierać jej Lisa, chyba że nie miałby inne wyjścia, jeśli wampir zacząłby się zachowywać nieodpowiednio, czyli zagrażałby życiu Nene. Oczywiście wówczas dziewczynka by mu nie wybaczyła tego i dopiero poznałby, co to znaczy „foch”. Jednak były ważniejsze rzeczy, niż obrażenie się Nene za uratowanie jej życia, o czym jak zawsze nie zdawałaby sobie sprawy. Najlepiej obwiniać wszystkich dookoła. Wampir przywykł już do tego, że kobiety zawsze zwalają na niego winę. Wszak nie był czuły, opiekuńczy i nie umiał okazywać uczuć.
Kiedy wampir odczuł na sobie wrogi wzrok poziomu E, odwzajemnił się, ukazując na krótką chwilę kły. Niech wie, kto tutaj rządzi i najlepiej niech mu zejdzie z oczu, nim coś się komuś stanie. Kyubi mu nie ufał, proste. Takie wampiry albo powinno się eliminować albo dotrzeć do jego stwórcy. Ciekawe któż taki stworzył tego „psa”. Może powinien się o tym dowiedzieć, ale to w swoim czasie.
Wampir nie reagował na krzyki Nene, choć ton głosu dziewczynki nic a nic mu się nie podobał. Chciała jechać? Niech jedzie! Skoro było jej tak źle i wolała wrócić do rodziców, którzy wciąż się o niąnie zamartwiali, ani nie dzwonili do niej, niech jedzie. Cierpliwie poczekał, aż wreszcie usiądzie. Obserwował jak zajada się ciastkiem, nalewając sobie soku do szklaneczki, którą od razu opróżniła. Wampir także upił kilka łyków ze swojej butelki z piwem.
– Rozumiem. Zapewne tęsknisz za rodzicami. Szkoda, że przez ten cały czas Twojej nieobecności, nie zadzwonili ani razu.
Trzeba przyznać, że Kyubi mimo wszystko martwił się o Nene. Temu dzwonił, zabierał ją gdzieś i inne pierdoły. Jak widać i to jest złe! Jednak najwyższy czas, aby pokazać dziecku prawdę. Nie miał nawet pomysłu jak przeprowadzić z nią takową rozmowę. Musiał działać delikatnie, choć właśnie z tą delikatnością miał problem. Westchnął, przeczesał dłonią włosy i poprawił kapelusz, naciągając głębiej na oczy.
– Wierzysz w wampiry?
Zaczął od najprostszego pytania. Kyubi był całkowicie poważny.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Czw Maj 30, 2013 2:04 pm

Jaaaaasne! Kyubi i nie zostawianie Nene samej sobie z wampirem krwi I... i jak mógł być on taki samolubny! Zostawił dziewuchę samą w domu, nie poinformował jej gdzie leci. Kompletne zero! No narodzie! Czy on nie rozumie za co Nene strzeliła focha? Potraktował ją jaj jakąś zabawkę! W dodatku mało ważną. Ona może też się martwiła? Ale gdzie tam. To jej cała wina, że nie umie być cierpliwa. Ach, gdyby powiedział to otwarcie.
A co do morderstwa jakie to ciała mu rzekomo wyrządzić... Nie wie o istnieniu wampirów, to tym bardziej nie jest świadoma co może mu zagrażać. Zresztą i tak Lelek będzie wszystkiemu winna.
Zajadała się ciastkamiz zagryzając swoje nastoletnie nerwy. Długo nie był z nią i to stanowczo za długo! Dziewczynka nie czuła się przy nim tak otwarta jaj dawniej. Mimo bycia szaloną, czasem dopada ją smutek oraz samotność. Liczyła, że znajdzie zainteresowanie ze strony idola. Niestety się okropnie myliła. Już nie widziała sensu aby się dłużej zatrzymywać.
Po słowach Kyubiego, Nene uniósła na niego wzrok.
- Sam nie jesteś lepszy. - Rzuciła szorstko w odpowiedzi, karcąc go swoim spojrzeniem. Co jak co, Nene to kobieta, swój charakter ona posiada.
Co dalej? Będą tak siedzieć? Najwidoczniej zabrakło im wspólnych tematów. I skoro było to wszystko, zaś ma siedzieć obok niego jak głupia małpka, to niech sobie odpuści. Lelek nie będzie jego zabawką.
Pytanie wcale nie zaskoczyło nastolatki, jedynie poziom E się nieco zdziwił, choć nie wtrącał.
- Nie mam ochoty z tobą rozmawiać. Musimy już iść. - Poważna się zrobiła okrutnie. Wstała z koca, otrzepała ubranie z okruchów na trawie, by odwrócić się na pięcie i ruszyć przed siebie. Lis oczywiście szedł za nią. Dziewczyna postanowiła opuścić miasto. Oczywiście Kyu dostanie ostatnią szansę zatrzymania jej, jeżeli i to zaprzepaści - pożegna się z nią.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 01, 2013 1:16 pm

Nikt nie był idealny, a już na pewno nie Kyubi, który pomimo wielu lat na karku, wciąż nie umiał radzić sobie w takich chwilach. Oczywiście on wychodził z założenia, że nigdy nie jest winny. Przecież jest idealny, on błędów nie popełniał. Każdy tylko nie on. Kyubi na ogół nie spędzał czasu z ludzkimi dziećmi, nie wiedział czego potrzebują, jak się zachowują, a już tym bardziej, że nie należy zostawiać ich samych w domu. Wampir poziomu E nie miał prawa tknąć dziewczyny, już Kyubi się o to postarał przy ich pierwszym spotkaniu. Wampir złożył mu obietnicę i nie mógł jej złamać, choćby głód zżerał go od środka i pochłaniał.
Wampir także miał swoje życie, pracę i masę innych bachorów, którymi musiał się zajmować. Na dodatek teraz postarał się o żonę, więc dorzucił sobie więcej obowiązków. A żeby było śmieszniej, jego żona nie pochwalała faktu o zaadoptowaniu ludzkiego dziecka. Wampir powoli zaczynał rozumieć dlaczego. Były o wiele bardziej wymagające niż wampirze dzieci, a także ich życie bardzo się różniło. Możliwe, że nawet bardziej niż sam przypuszczał. Jednak nie mógł jej teraz porzucić, bo cóż ta dziewczyna sama pocznie?
Nie skomentował słów Nene. Nie wnikał w to czy był lepszy czy nie, bo prawda była taka, że o milion procent był lepszy od jakichś ludzi.
Wampir zatem rozpoczął swój temat, co Nene uznała za zwykły żart bądź brak tematu do rozmowy. Nie tego się po niej spodziewał. Sądził raczej, że odpowie swojemu ojcu (bądź co bądź prawnie wciąż nim był), co o tym myśli. Wstała nagle i postanowiła udać się na stację. Nie wiedziała nic o istnieniu wampirów, więc trzeba jej to pokazać. Kyubi przeleteportował się i pojawił tuż przed nią. Położył swoje lodowate dłonie na ramionach Nene i nachylił się niebezpiecznie w jej stronę.
- Nie skończyliśmy rozmawiać, Nene. Musisz zrozumieć, że nie jestem taki jak Ty. A na pewno nie wiem jak wychowywać ludzkie dzieci.
Nałożył na nacisk na słowo "ludzie". Nie miał pojęcia czy dziewczyna mu uwierzy czy też nie. Udowodnił, że posiada pewne nadprzyrodzone moce. W dodatku powiedział jej samą prawdę, bo nie miał pojęcia jak wychowuje się takie dzieci. Nie pozwolił jej także na to, aby go wyminęła i udała się gdzieś, gdzie chciała. Wciąż ją mocno trzymał za ramiona. Czekał na jakąś reakcję ze strony dziewczynki.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Cze 02, 2013 10:38 am

Nie ma idealnych, taka jest prawda.
Skoro nie ma czasu na kolejne dziecko, to po co ją przygarniał? Nene sobie umie poradzić. Wróci do domu i już więcej się nie odezwie. Kyu sobie zostanie z osobami swojej rasy i może zapomnieć o ludzkiej nastolatce. Poza tym ona już nie będzie przy nim taka jak dawniej, bowiem po raz kolejny zostawił ją samą, a teraz to przerósł samego siebie. Zresztą on już o tym powinien wiedzieć.
Lepszy od ludzi? No proszę! Nene też jest człowiekiem. Kyu nie zasługuje na jej uwagę, nawet na krótką chwilę. Wyjedzie, tak postanowiła i nie zmieni zdania nigdy. Nawet jakby nie wiadomo co jej obiecał. Stracił swoją szansę. No i nie należy zapominać, że jego świeża małżonka nie zaakceptuje dziewczynki. Na sto procent ją porzuci.
Nie miała ochoty z nim rozmawiać, a tak w ogóle niedługo ma pociąg. Zatem tym bardziej nie może zostać bo brak na to czasu, no ale ten się uparł. Tak nagle się przed nią pojawił? I guzik! Zagryzła dolną wargę i wymierzyła mu kopniaka w krocze. To był cios odruchowy, nawet o nim nie pomyślała. Ale unikł czy te nie. Nieważne.
- To po co mnie trzymasz?! Nie zamierzam być balastem i nie chcę cię znać. Zejdź mi z drogi. - Najwidoczniej nie przejęła się faktem iż ten jest wampirem. Dla niej to kosmita, i tyle. Teraz czekała aż ją przepuści. Chciała już iść i odjechać. Poziom E także czekał aż ten uparty samolub ją zostawi.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Cze 04, 2013 7:56 pm

Krąg się zatacza. Kyubi nie miał limitu posiadania dzieci. Polubił Nene, była specyficzna i zaradna mimo swojego wieku. Wciąż nie mógł zrozumieć własnej decyzji, co do zostawienia Nene przy sobie czy też zaopiekowania się dziewczynką. Uznał to za stosowne, ale tym samym po prostu tego chciał, nie traktował tego jak niechętny obowiązek. Nie umiał rozmawiać z obrażonymi kobietami, zawsze je zostawiał, więc jego doświadczenie było marne w takich sytuacjach. Nie wiedział co mógłby zrobić, żeby dziewczynie przeszło. Może faktycznie powinna wreszcie powrócić do rodziców, zapewne martwią się o córkę. Już od kilku dobrych miesięcy nie ma jej w domu.
Między ludźmi a wampirami zawsze dochodzi do konfliktów, których nie da się zażegnać w prosty sposób. Niestety, ale takie różnice zawsze będą występowały.
Pojawił się tuż przed nią, co nie zaskoczyło w żadnym razie dziewczynki. Wykonała odruchowy kop w krocze, ale wampir uniknął kopniaka, wciąż trzymając dziewczynkę w żelaznym, niebolesnym uścisku. Nie pozwoli jej uciec. Była za bardzo w gorącej wodzie kąpana, powinna trochę ochłonąć i zjeść więcej ciastek.
- Bo gdybym Cię nie chciał, to w ogóle bym się Tobą nie zajmował. Musisz dać mi cierpliwość. Nigdy nie umiałem okazywać uczuć.
Całkiem poważny! Niemalże ją błagał, aż wreszcie puścił. Nie widział sensu w trzymaniu dziewczyny. Oczywiście nadal nie pozwalał jej opuścić tego miejsca. Zastawiał jej drogę swoją jakże zajebistą osobą.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sro Cze 05, 2013 6:44 pm

Kyubi to tchórz skoro nie potrafi porozmawiać z obrażoną kobietą, w dodatku uciekał od nich! Nene nie mogła na to wpaść, bo jeszcze wampir w stosunku do niej tak się nie zachował, no ale jeśli by było inaczej, mógłby z dziewczyną pożegnać się bez rozmowy.
Jak widać uparł się okrutnie i wypuścić Lelka nie zamierzał. Ta westchnęła ciężko, kręcąc oczyma. Facet uparty jak jakiś osioł, no ale taki biedny się jej wydawał. A jeśli sobie nie poradzi bez niej? Ach no i uniknął kopniaka w krocze! Młoda tym bardziej sobie odpuścił.
- Nooo dobrze. Daję Ci ostatnią szansę, ale jeśli znowu ją stracisz, wyjadę bez słowa. - Rzekła w odpowiedzi, glaszcząc rękę wampira. Uśmiechnęła się po kociemu, wpuszczając na zewnątrz prawdziwą Nene, czyli wyminęła go i napadła ciastka, siadają sobie na kocyki.
- Nene nie kłamie, pamiętaj. - Dodała, grożąc mu palcem. Niech się ma na baczność, wszak Nene umie dotrzymać słowa, a nawet okrutnie się zemścić. Rozsiadła się wygodnie, a Lis obok niej. Także poczęstował się ciastkami. I Kyu się nie dziwi? Że ona nie przeraziła się, kiedy wyznał jej prawdę o sobie?

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 08, 2013 6:48 pm

Kyubi miał awersję do kobiet. Można to nazwać tchórzostwem, ale wolał unikać obrażonych kobiet. Z własnego, sporego zresztą doświadczenia wiedział, że nigdy nic dobrego z tego nie wychodzi. Obrażona kobieta zawsze miała rację, szczególnie gdy jej nie miała. Nie należało wówczas tego takowej damie wypominać, tylko przytakiwać, zgadzać się z każdym jej słowem i nie naginać prawdy. A kiedy nie patrzy, brać nogi za pas i spieprzać jak najdalej. Zresztą Kyubi się jedynie zabawiał, gdy robiło się zbyt poważnie albo zbyt nudnie, kiedy kobieta zaczynała stawiać warunki i żądać rzeczy niemożliwych, po prostu takową zostawiał i szukał następnej, którą mógłby wykorzystać do seksu. Tak, umiał podrywać, flirtować i w sumie tylko to wychodziło mu najlepiej, nie licząc samego seksu i muzyki jaką tworzył. Podsumowując, wampir po prostu unikał wszelkich zezłoszczonych kobiet, które były jedynie problemem i nic więcej.
Jasne, Kyubi wręcz nie wiedział jak żyć bez zwariowanego, wiecznie naburmuszonego, czyhającego na biedne życie wampira, Lelka! Nie umiał wytrzymać bez niej ani minuty, a gdzie tam dopiero całą wieczność. Właśnie... dziewczynka miała dopiero czternaście lat, jednak czas szybko pędzi. Nim się zorientuje, jego córka (kij, że nie jest biologiczną córką) się zestarzeje, a w ostateczności umrze. Chyba, że chciałaby dostąpić zaszczytu uwampirzenia. Choć z drugiej mieć taką złośnicę już do końca życia na wychowaniu?
Zerknął na nią zaskoczony, hamując wybuch śmiechu. Ona daje mu szansę? A myślał, że już w życiu go nie zaskoczy. Przecież to ON dawał szansę KOBIETOM! Nigdy na odwrót. Chyba była pierwszą, która mu tak przygadała.
Wziął ją zaraz za rękę i pociągnął w stronę samochodu, który miał gdzieś tam przy parku zaparkowanego.
- Dziękuję za Twą łaskę, o Wielmożna Damo. Pomożesz mi znaleźć dla nas nowy dom. Byle duży. I nie różowy, bo zamorduję!
A walizki pozostawił do taszczenia biednemu Lisowi. Pomógł wsiąść do samochodu Nene, po czym sam zajął miejsce kierowcy, czekając aż Pies - Lis zapakuje bagaże do bagażnika. Po czym odjechali wszyscy.

[zt wszyscy]

_________________
Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 08, 2013 10:34 pm

Ryu podróżował piechotą po dróżce bez większego celu. Czego szukał? Szczęścia przede wszystkim. W nocy to miejsce nie było zbyt dobre na szukanie ofiar. A wampir miał ochotę się zabawić swoją mocą. Chciał patrzeć na strach osoby, którą zaatakuje! Ha! Ale czy znajdzie się osobnik tak odważny, aby stanąć mu na drodze!?
To się jeszcze okaże. Ryu był cierpliwy. To znaczy obdzwonił po kilku osobnikach, aby się nie nudzić, poczytał ebooki na komórce i potem grał jeszcze na niej...
Czas leciał, ale nikt się nie zjawiał. W końcu kontynuował swoją podróż, przez cały ten park. Dalej szukał. Myśli piętrzyły mu się w głowie i już wymyślał jaką to śmierć zafunduje osobie, która stanie przed jego licem!
Nikogo nie wyczuwał w pobliżu. No nic. Ponudzi się znów. Znów włączył komórkę i pograł w jakieś Frut ninja albo coś w ten deseń. Potem posłuchał sobie muzyki. Dość rytmiczne dźwięki. Ryu lubił kluby. Przede wszystkim w nich załatwiał swoje biznesowe plany. Po co w ogóle przybył do kuzyna Samuru? Słyszał, że jest burmistrzem. Może to pomoże na rozprzestrzenienie jego firmy. W końcu wszystko zostaje w rodzinie!
Jako diler, nigdy nie zażywał swojego towaru. Robił jedynie za dostawcę, potem jako główny strażnik przy przekazywaniu towaru, a potem już nawet jako szef, robił interesy na wielką skalę. Policja była bezradna. Działał na tyle ostrożnie, że nikt nigdy go nie przyłapał. A jeśli ktoś się kręcił to ginął w męczarni jego mocy i talentów do tortur. W końcu nie od dziś był sadystą. Czego się spodziewać po nim? Był w końcu z porządnej rodziny i musiał podtrzymywać swoje korzenie...
Ale mniejsza o to. Najgorsze było to, że żony sobie nie znalazł. Przez tyle lat! Nawet cholerny Samuru miał już dzieciaka, a on w tym czasie, kiedy znacznie młodszy kuzyn bawił się z żoną w łożu, on siedział pewnie za biurkiem i czekał na pieniądze z transakcji. Bolało go to, że był tak niskim wampirem, ale wiedział, że przynajmniej może załatwić sobie wszystko. Żonę mógłby kupić od biedy. Ale po cholerę? Przecie pewnie zginęłaby zanim w ogóle dałby się zaciągnąć z nią do łóżka!
Nie. Ryu był wolnym strzelcem i bajerował baby tylko do jednego celu. Ale bajerował przede wszystkim ludzkie kobiety. Bo one zajść w ciążę z wampirem nie mogły! I to był właśnie problem. Tyle stuleci, tyle bab i same ludzkie kobiety! A reszta zginęła pod sadystycznymi batami!
Czy to teraz na prawdę ważne? Lepiej myśleć ile kroków się zrobiło do przodu. Ten park nie miał końca. Pewnie przede wszystkim dlatego, że Ryu wcale nie miał zamiaru z niego wychodzić. Po prostu robił kółka dookoła całego parku, który był w cholerę duży!

_________________
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 08, 2013 10:50 pm

Dziewczyna po opuszczeniu już całkowitym apartamentowca postanowiła się najnormalniej w świecie przejść. Gdziekolwiek. Dokądkolwiek. Byleby tylko mieć co ze sobą zrobić, pomyśleć o tym wszystkim. Trochę czuła się z tym wszystkim dziwnie - ledwo co się otworzyła na nowe znajomości, a już posiadała tyle relacji z kimkolwiek. Frik nawet stał się jej partnerem, co trochę było chyba za szybkim działaniem. Według jej mało mniemania. Naturalnie, najgorsze było to, że nie dało się tego wszystkie odkręcić. Nie miała po prostu pomysłu i bała się jego gniewu oraz jeszcze Bóg wie czego. Najlepiej, jak będzie siedziała cicho, najdłużej jak tylko się da. Co pewnie będzie ciężkie w jej przypadku - zbyt przesadna szczerość, która się w niej ukrywa, w końcu wychodzi na światło dzienne, prędzej czy później. Jak będzie w tym przypadku? Aż strach pomyśleć kiedy i z jakim skutkiem może się to przydarzyć.
Wracając do znajomości - Jej lokatorka, Lollie. Powinna jej zaufać? Tak, no w końcu mają mieszkać razem na jakiś bliżej nieokreślony czas. Nie wyglądała na kogoś, kto jest szurnięty bądź nieogarnięty. Ale coś ją w niej martwiło, nie mogła tylko jedynie rozszyfrować co. Może na przykład to, że jest ładniejsza od niej, co może przytłoczyć Megumi? Tak, to pewnie to, szczególnie, że jasnowłosa jest znacznie odważniejsza od niej i kto wie, może odbić biednej Meg, pewnego dnia, faceta. Ach, te kobiety!
No nic, na razie nie zawracajmy sobie tym głowy - jeszcze jest czas na przemyślenia. Właśnie teraz, podczas tego spaceru, miała zamiar to załatwić sama ze sobą.
Przez to wszystko nawet nie zauważyła, że trafiła do miejskiego parku. No tak, rzeczywiście - to jednak idealne miejsce na takie rozmyślania o życiu i śmierci. Od czego najpierw? Zbyt dużo tego wszystkiego było, że nawet nie wiedziała na czym rozpocząć. Chyba najlepiej będzie na samym początku sobie siąść. Znalazła jakąś wolną ławkę, jak najdalej od ludzi, chociaż dużo ich nie było, po czym przycupnęła na jej deskach, poprawiając swoje jeansowe spodnie. Zaciągnęła się świeżym powietrzem i zaczęła sobie wszystko układać w głowie. Jedyny pomysł, jaki jej wpadł na obecną chwilę. Co dalej? Przekonamy się.

_________________


Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 08, 2013 11:16 pm

Krew! Ludzka! Wampir wyczuł ją od razu w powietrzu i rozglądał się uważnie za osobą, która tak ładnie pachniała!
Nie było trudno odszukać kobietę. Ryu wcale się nie krępował. Biegł w jej stronę i już przygotował swoją moc. Ależ miał pomysł! Pasowało wszystko pięknie! Noc, park! No może w parku nie ma wilków, ale skąd mogła to wiedzieć kobieta? Może wampiry zaczęły polowanie?! Może zmieniały się w wilki.
-Skąd tutaj wilki?!-Krzyknął chłopak biegnąc przed siebie, aż pod nogi dziewczyny. Wtedy dość szybko wyhamował i złapał za ręce dziewczyny. Był taki zimny...
-Panienko! Uciekaj!-Wtedy złapał Meg za ramiona i potrząsnął. W jego głosie brzmiał strach. Zmusił wręcz dziewczynę, aby spojrzała w jego ślepia... Miał prawe czarne ślepie, a lewe krwiste... z gadzią źrenicą... Takie hipnotyzujące...
-Wilki...!- I wtedy użył swojej mocy... Dziewczyna nawet nie zauważyła jak zmieniła się rzeczywistość... Ryu ją puścił i zaczął biec przed siebie jak najdalej z parku. Chwilę później i znikł w ciemności...
Meg usłyszała głośny szelest, a po nim szybkie kroki... Po chwili znów rozległ się szelest i trzask łamanych gałązek. Spomiędzy drzew wyszedł ogromny podpalany wilk. Miał żółte, błyszczące oczy. Między zębami drgał szary język, z pyska unosiła się para, choć było dość ciepło. Stał jakieś dziesięć metrów na wprost od niej, wbijając wzrok w Meg.
Chwilę później usłyszała znów trzask gałęzi, dochodzący z prawej strony od ławki. Pojawił się drugi wilk, po nim kolejny i jeszcze jeden. Wyszły spomiędzy drzew i stanęły w kręgu. Wyglądały jak duchy na jakimś upiornym sabacie. Jeśli Meg chciałaby policzyć to mogła na szybko wykalkulować, że jest ich tuzin...

_________________
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Dróżka   Sob Cze 08, 2013 11:37 pm

Dziewczyna po prostu przyszła sobie spokojnie siąść na ławce w parku i pomyśleć o byle czym, jak to kobiety potrafiły, aby tylko się nie nudzić. I rzeczywiście - teraz nie nudziła się, bo jej myśli był pokręcone i strasznie głupie bądź smutne. Wiedziała wszystko, a zarazem miała pustkę w głowie, chcąc się zastanowić, czy ma jakiekolwiek informacje o czymkolwiek. Nie ważne, to było nie ważne, wszystko nie ważne! Cholera jasna! Czemu to takie trudne? Szczególnie, że w parku już nie było tak cicho, niestety.
Usłyszała szelest, który był niedaleko niej. Następnie szybko podbiegł do niej jakiś facet, który ośmielił się ją złapać za barki. Przeniosła najpierw na jego ręce swój wzrok, nie wiedząc o co mu chodzi. Coś tam słyszała, ale jakby przez mgłę, dopiero gdy zwróciła na niego szczególną uwagę, dotarł do niej jego głos. Głęboki, strasznie męski, ale to też nie było nic ciekawego. Po prostu skupiła się na słowach.
Czarnowłosy, z tego co udało jej się zauważyć, zaczął nią trząść, wpatrując się w jej oczy. Miał... Na prawdę dziwny kolor tęczówek. Czarny i czerwony. Soczewki? A może wampir? Obydwie wersje pasowały idealnie, ale nie wiedziała w którą uwierzyć tak na sto procent. To była trudna zagadka, nad jaką się nie mogła zastanowić ani nawet przez chwilę!
Uciekać? Ale dokąd? Po co? Dlaczego? Przecież tu nikogo i niczego nie ma! No ok, może jednak jest człowiekiem, który ucieka przed wampirem? Bardzo, bardzo interesujące. Wzięła głęboki wdech, starając się opanować, co nie należało do prostych czynności. Wstała z miejsca, chcąc znaleźć "drogę wyjścia", ale jak widać, było za późno. Jedynie co udało jej się na koniec od niego pochwycić, to "wilki!", co jedynie jej pomogło w rozszyfrowaniu tych bestii.
Tak, była miłośniczką tych zwierząt, uwielbiała ich wygląd, charakter, ale i także wierność, jeśli się je wychowywało od małego wśród ludzi, pokazując, że nie są tylko i wyłącznie posiłkiem. Te jednak nie były aż takie przyjazne. Ich ślepia, ich wrogość na pysku przeraziła dziewczyną, która wręcz zdębiała. Jedynie ruszała oczami, aby zaobserwować ilość tej zwierzyny, która ją otoczyła. Kolejny głęboki oddech. No to pięknie, koniec z jej żywotem.
Nie miała pojęcia co zrobić. Tak, umiała walczyć, może by jej się udało z paroma wygrać, ale z tuzinem? Nie wiedziała ile ich jest, nie było sensu nawet tego zliczać. Sama sobie z taką liczbą nie poradzi. Wszystko sprowadzało się do tego, że to ostatni raz, kiedy wybrała się do tego parku.
Jedynie, co można przyznać dziewczynie przed śmiercią, to to, że nie stała się panikarą, na pewno nie widać tego było na zewnątrz. Starała się trzymać gardę, jak to się mówi, nie dając się ponieść emocjom. Podobno ukazywanie negatywnych uczuć wobec agresywnych zwierząt pogarsza ich zapał do działań, jakie mają w planach. A szczególnie specjalnie nie chciała ich prowokować do czegokolwiek, na prawdę.
A może się jednak rozmyślą i znajdą sobie lepszą ofiarę, bądź też dalej będą gonić "króliczka", jakim był tego dziwny nieznajomy?
Oby tak!

_________________


Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Cze 09, 2013 12:02 am

Przecież normalnie wilki nie atakują ludzi. Przynajmniej większość ludzi tak uważa. Te tutaj wyglądały jak straszny wyjątek. Zaciągnęły kobietę w pułapkę- nieco dziwna sprawa. Ktokolwiek kiedyś słyszał o tym, aby wilki zaciągały ludzi w pułapkę? A może po prostu nikt nie przeżył spotkania, aby się takimi sprawami podzielić?
Skoro Meg lubiła te zwierzęta to doskonale znała możliwości wilków, szczególnie tych, które działały w grupie. Na myśli spływało pytanie. Czy wilki zaatakują? Stały w miejscu, dysząc bez przerwy, ale nic nie wskazywało na to, że sobie pójdą.
To normalne, że dziewczyna stała w miejscu... Ale... Ryu nie był pocieszony. Jego scenariusz obejmował jej ucieczkę pomiędzy zębiskami wilków... A co robił teraz Ryu? Już nie trzymał dziewczynę za ramiona, ale nadal utrzymywał z nią kontakt wzrokowy. Widział to drżenie w oczach, które zdradzało strach i to dość mocny. Bo kto się nie boi? Tylko ktoś niepoczytalny...
U każdego można wywołać strach. Trzeba jedynie wiedzieć jak!
Ale wracając do zabawy.
Chwilę wilki jeszcze dyszały, aż ten, który pojawił się pierwszy, podszedł trzy kroki do przodu. Reszta powtórzyła jego ruch i wtedy alfa- bo prawdopodobnie nim był ten przed Meg- zaczął warczeć.
Dziewczyna jednak nie mogła mieć oczu z tyłu głowy i gdy tylko nie rozglądała się, wtedy wilki za jej plecami zaczęły podchodzić. Zbliżały się nieuchronnie... Teraz już nawet nie było co próbować ucieczki w park. Zacieśniły się na tyle, że przerwa pomiędzy nimi wynosiła jedynie pół metra. Wtedy wystrzelił pierwszy z wilków. Meg nie była powolna, ale nie mogła spodziewać się, że zza jej pleców rozpoczyna bieg kolejny z nich. Gdy tylko wbiła wzrok w tego, który był pierwszy, zza jej pleców wyskoczył drugi, który przeskoczył z dziwną łatwością ławkę i skoczył na jej plecy, przewracając ją. Jedyne co mogła zauważyć to wirujące, upiorne drzewa i poczuła, że kosmate cielsko opada na nią, warcząc. Było ciężkie i pachniało łojem... Poczuła, jak w jej prawy policzek wbijają się pazury... Przecięły skórę tuż pod okiem, odrywając ciało od kości...

_________________
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Cze 09, 2013 12:22 am

No i co teraz miała najlepszego zrobić, no co? Mogła jedynie tak stać i czekać na śmierć, która ją czekała. No tak, ktoś mógłby powiedzieć, że i tak kiedyś umrze, ale żeby aż tak młodo? Tego się najmniej spodziewała w swoim scenariuszu, to było coś, czego nie chciała, co było ostatnim wydarzeniem w jej planach. Taka młoda, a taka już narażona na niebezpieczeństwo oraz utratę żywotu!
No trudno.
Pozostało jej po raz ostatni oglądać sobie park, który znajdował się wokół niej, oraz watahy wilków, która również nie opuszczała dziewczyny na chociażby najmniejszy krok. Co z tego, że nie wyglądały na te normalne, które znała, ani też tak się nie zachowywały? I tak priorytetem było dla niej to, że może w każdej sekundzie zaatakowana, czy jej się to podoba, czy też nie. Tak bardzo smutne.
Megumi dostrzegła, że całe zbiorowisko zaczęło się do niej zbliżać. Przysunęła się bardziej do ławki, jakby miała w ten sposób się poczuć lepiej, po czym nie spuszczała z oczu samca alfę, którego nie trudno było zauważyć - wielkością oraz swoim przywódczym odruchom zdradzał się bez problemu.
Wilk znajdujący się przed nie rozpoczął atak, skacząc w jej kierunku. Zrobiła przed nim unik, ale nie udało się niestety też to wykonywać z tym drugim - atakującym ją za jej osobą. Jak to? Co one, umówiły się kurcze na jakiś sygnał, czy jak? Na prawdę tak to wyglądało.
Nic nie mogła zrobić.
Była bezradna.
Zginie jak tchórz.
Jak człowiek bez honoru.
Nawet nie się próbuje bronić.
Jakie to żałosne...
Leżała na brzuchu, czując, że jej policzek zostaje brutalnie zraniony, a kręgosłup posiada o wiele, wiele, wiele większa obciążenie na sobie, niż to zwykle bywa. Co teraz? Nie miała czym go przepłoszyć ani jak go z siebie zrzucić - waga, jaką osiągnęło zwierze, przekroczyło już dawno granice możliwości Meg. Co nie znaczyło, że się nie wierciła i kręciła, z nadzieją, że wilk odpuści, choć doskonale wiedziała jak to będzie wyglądać. . Sprowokuje go do działań jeszcze takich i będzie w kawałkach. Ale co mogła poradzić, co zrobić? Był lepszy pomysł? Nie, nie w tej sytuacji.
Jest po prostu w czarnej dupie, jeśli mamy określać rzeczy "po imieniu".

_________________


Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Dróżka   Nie Cze 09, 2013 12:50 am

Sceny drastyczne. Nie liczcie na nic więcej ; )

Spoiler:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Megumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t994-megumi#10991 http://vampireknight.forumpl.net/t997-megumi
Zarejestrował/a : 20/04/2013
Liczba postów : 169


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Cze 11, 2013 4:55 pm

Dziewczyna była zbyt przybita tym wszystkim, co tutaj się działo, aby racjonalnie myśleć. Żaden plan działania nie wpadł jej sensowny do głowy, tak więc pozostało jej to poruszanie się po ziemi, aby pozbyć się z siebie tego bydlaka. Nie sądziła kiedykolwiek, że spotka wilki w takiej krwiożerczej formie. Naturalne jest, że raz miała okazję widzieć tego pięknego osobnika, jednak na odległość, a także kiedyś poznała, dzięki pomocy ojcu, człowieka, który posiadał własną hodowlę tych zwierząt. Nie miała pojęcia skąd on je posiadał, ale sama też, do dnia dzisiejszego, pragnęła takiego posiadać! Kto wie, może jakby miała takiego, to by ją obronił? wiadome by było, że żeby ogarnąć taką masę, jaka ją otoczyła, potrzebne by były jeszcze jakieś super moce, aby dał radę samemu. Nie, nie snujmy żadnych marzeń, zatrzymajmy się na tym, co się działo z dziewczyną, która właśnie straciła policzek, a raczej skórę, która się na nim znajdowała. Krzyknęła z bólu, gdy ta drastyczna chwila się działa, po czym poczuła, jak na jej ciało nic już nie napiera. Podniosła jedynie oczy, no, może jeszcze lekko głowę, ku górze, czując na sobie czyiś cień. Tak, to ten cały samiec alfa. Wzięła głęboki wdech. Wiedziała już co się zaraz stanie, pozostało jej ostatnie spojrzenie na park, na ostatnie miejsce, które widzi na oczy. Przełknęła ślinę, nie spuszczając zwierzęcia wzroku. Oby jak najszybciej pozbawili ją żywotu, nie chciała czuć więcej cierpienia.
Atak na nos pozbawił ją na zawszę oddechu, choć wiedziała, że to nie koniec. Jednak nie stanie się tak, jak chciała. Będzie to bardzo powolna śmierć...
Czuła, jak jej kości się łamią we wszystkie możliwe strony, jak traci ubranie, która na sobie posiadała, jak skóra się od niej odrywa wraz z mięśniami... Cóż za okropieństwo, przy okazji tego zaczęła się krztusić i dusić własną krwią, starając się chociaż na sekundę nie oddychać, co było niebywale trudne.
Nie patrzyła nawet na to, co się z nią dzieje. Przymknęła oczy, nie chciała tego widoku znosić, nie, na pewno nie. Nie była masochistką, po prostu pragnęła umrzeć w spokoju, chociaż nie będzie co chować do grobu. Co najwyżej może jakiegoś palca czy oko, jeśli wilki pozwolą sobie na takie pozostawienie śladu po jej osobie. Ale, kto miałby ją pochować? Frik? Pewnie szybko o niej zapomni. Lollie? Nie znały się w ogóle jeszcze. Ten cały muzyk? Nie, to też nie był ktoś, kto by mógł chociaż uronić jedną łzę za nią. I to ją najbardziej przerażało. Ojciec nawet pewnie się nie dowie o jej śmierci, to też jest straszliwie okrutne!
Ale... Zaraz... Przecież... Przecież... Traciła żywot, traciła ducha... Jak ona dalej mogła myśleć o tym wszystkim i kontrolować swoje ciało, a raczej twarz, by móc je zamknąć, skoro praktycznie z niej nic nie pozostało? Dobre pytanie! No i jeszcze w dodatku dalej pluła krwią! To było strasznie dziwne, że aż nieprawdopodobne. Nie, to nie ważne, pewnie to jakieś omamy pośmiertne. Niektórzy widzą białe światło, ona najwidoczniej rozmawia ze swoją świadomością, czy czym tam innym można porozmawiać w takiej sytuacji.

_________________


Powrót do góry Go down
Ryu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1051-ryu#13821
Zarejestrował/a : 07/06/2013
Liczba postów : 38


PisanieTemat: Re: Dróżka   Wto Cze 11, 2013 5:22 pm

Ryu najpierw się uśmiechał, a potem zaczął śmiać. Upajał się tym strachem, tym bólem, który wprawiał w ruch jej oczy. Czuł szybszy oddech, ciśnienie skoczyło w górę. Serce biło jak najęte i groziło wręcz nieprzyjemnym bólem, jakby chciało się wyrwać z klatki piersiowej!
A jednak. Po pewnym czasie strach jej nieco opadł. Widocznie myślała o czym innym niż o tym co się działo.
A to wcale nie wróżyło dobrze na całą wizję. Cholerne myśli przerwały to co starał się dokończyć. Wilki praktycznie zakończyły swoją ucztę. Chciał jeszcze jej pokazać jak umiera z braku powietrza w płucach, jako ironicznie zakończenie historii, że została rozszarpana, a zginęła jedynie przez udławienie się własną krwią. Chciał jej pokazać jej własne serce, które w kilku kęsach zostaje zjedzone przez wilki...
Ale Ryu Kuroiaishita nie ma w zwyczaju kończyć czegoś, co powoli zaczyna się sypać. Zwyczajnie ze znudzenia przerwał swoją moc i wymierzył jej soczyste uderzenie z otwartej ręki w twarz. Czemu? Po pierwsze to ją lepiej ocuci, po drugie chciał choć trochę wyżyć się na tym, że skopała jego plan. Ryu musi jeszcze poćwiczyć tą moc, aby nie pozwalać ofiarom na myślenie! Ale co tam...
W wizji, którą widziała Meg, mogła jedynie zauważyć czarniejący obraz przed jej oczami, aż w końcu zrobiło się ciemno jakby zamknęła oczy. I właśnie wtedy nadeszło bardzo mocne uderzenie. Wampir wcale nie był delikatny. Wręcz uderzenie przypominało kopnięcie w twarz!
-Znudziłaś mnie-Rzekł tylko i wyprostował się. Stał chwilę nad kobietą i ruszył w swoją stronę bez pośpiechu.
Pomimo uderzenia jeszcze chwilę pewnie będzie dochodzić do siebie. Wizja byłą praktycznie rzeczywistością, choć teraz przyszło samouwielbienie dla własnego ciała! Kto nie tęskni za ciałem, które przed chwilą się widziało w kawałkach...?
[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
 
Dróżka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: