IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Hachiko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t171-krwawa-dama http://vampireknight.forumpl.net/t588-leadris#788 http://vampireknight.forumpl.net/t3334-krwawa-dama#71600
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 917


PisanieTemat: Rzeczka   Wto Paź 23, 2012 8:30 pm

Rzeczka przecinająca niemalże całe miejsto, aż wreszcie wpada na wschodzie do morza. Miejsce dość przyjemne, bowiem porobione są zejścia do rzeki, by móc w czasie upalnych dni troszkę się ochłodzić. Przy brzegach poustawiane są ławki. Dużo zielonego terenu, gdzie można pograć w piłkę, bądź urządzić sobie piknik. W zimowe dni i wieczory, także warto tutaj wpaść, bowiem widać stąd wspaniale oświetlone centrum miasta.
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 9:34 am

Po tym jak zakończyła już swoją pracę w akademii, a w głównej mierze pomagając przy przygotowaniach do balu, postanowiła nieco odsapnąć i na spokojnie przemyśleć wszystko. Nie wiedziała, czy pojawi się na balu, wszystko zależało od tego czy będzie akurat na siłach. Zresztą jej obecność nie była tam tak pilna z kilku powodów, jednym z nich było chociażby to, że nie była nauczycielem, a jedynie pomocą medyczną, a poza tym, na balu już była całkiem dobra obstawa, bo Azel coś wspominał o pomocy przy pilnowaniu porządku. Do gabinetu medycznego już nie zachodziła, tylko opuściła teren szkoły, nieco błąkając się po mieście, aż wreszcie zaszła do parku, a konkretnie nad rzekę.
Zaczęła się przechadzać wzdłuż ścieżki, a gdy zaczęła mijać coraz to kolejne ławki, stwierdziła, że takie chodzenie nie ma zbytniego sensu i przysiadła na najbliższej ławeczce by nieco odpocząć. Zaczęła przyglądać się płynącej wodzie, która była kilka metrów przed nią. Nie spieszyło jej się nigdzie, bo po co miałaby się spieszyć do pustego domu? Na bal też jej się zachodzić nie chciało, gdyż tam z kolei będzie zbyt głośno i tłoczno. Sama już nie wiedziała czego chce. Ale zapewne było to uczucie chwilowe, spowodowane tymczasowym chaosem jaki zapanował w jej życiu. Będzie musiała spotkać się z Naizenem i porozmawiać z nim. Ale to później.
Zaczesała włosy, niedbale zarzucając je ku tyłowi. Czuła lekki głód krwi, gdyż dawno już nie piła, a do tego polowanie jakie niegdyś odbyła z (jeszcze) mężem, nieco bardziej ją pobudziło ku temu. Nie myślała teraz jednak o tym.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 10:02 am

Kyubi opuścił kancelarię prawną w dość podłym nastroju. Anioł Zniszczenia. Tak można by się do niego zwracać. Na dobrą sprawę, kiedy kupił sobie drugie piwo, wypił i zabrał się już za któreś z rzędu, zapomniał, co tak właściwie powinien zrobić. Zapomniał, że wyszedł właśnie po to, aby znaleźć Nene. Zresztą co by powiedział temu ludzkiemu dziecku, które było w niego zaślepione? Może lepiej, że wyszła. Była jeszcze młoda, ba, to dziecko, więc lepiej dla niej, jeśli będzie się trzymała z dala od wampira.
Kyubi wybrał się zatem na spacer, kończąc już siódme piwo. Nie było jeszcze żadnych efektów. Tak to właśnie jest, kiedy pije się przez siedem wieków, a potem jak chce się upić, to dosłownie trzeba wypić hektolitry wódki, aby poczuć jakikolwiek efekt. Zresztą brakowało mu kobiecego ciałka. Zastanawiał się co z Kyuko. Miał także masę innych rzeczy do załatwienia jako głowa rodu i powoli wszystkiego mu się odechciewało. Na dobrą sprawę powinien oznaczyć sobie zastępce... Ale skoro Kyuko wyrzucił z domu i stracił z nią kontakt, to nie miał nikogo innego na owe stanowisku. A do żadnych ślubów także już mu się nie spieszyło. Ochłonął po tym wszystkim. Zapomniał o Nadirze i to chyba jakimś cudem. Nawet dostał od niej zaproszenie, jednak widzieć jej nie chciał. Dla niego przestała już istnieć. Była tylko kłębkiem brudnych wspomnień o przeszłości, która już dawno minęła. Poza tym, była dla niego za młoda, taka jest prawda. I była damulką. Miał dość wszelkich kobiet na najbliższy wiek. Oczywiście seks to inna sprawa.
I tak sobie rozmyślając o pierdołach, zaszedł aż do rzeczki w parku. Całkiem zajebiste miejsce, ale wampir nie zwracał na nie uwagi. Popijał sobie piwo, wcisnąwszy drugą, wolną rękę w kieszeń płaszcza. Delikatny wiatr rozwiewał jego długie, fioletowe włosy. Bisty wieczór na małą zabawę.
Ba, nawet wyczuł znajomy, kobiecy zapach. Akurat Yuki była ostatnią osobą, którą chciał widzieć. Ich ostatnie spotkanie nie było zbyt przyjemne. Nie zamierzał więc w jakikolwiek sposób ją przepraszać, skoro nie potrafiła zaakceptować swojej własnej córki. Jej sprawa. Wampir nie chciał mieszać się w żadne sprawy pod tytułem "moda na sukces". O rozwodzie Yuki także wiedział. Ba, sam przecież wyszedł z taką propozycją na zebraniu. I każdy będzie szczęśliwy. Aby nie kusić losu, przycupnął sobie na jakiejś ławce. Rozsiadł się na niej wygodnie, zajmując niemalże jej całą powierzchnię. Upił kolejne dwa łyki alkoholu. Zamierzał tak siedzieć, póki zapach Yuki stąd nie zniknie.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 10:20 am

Ona sama nie wiedziała o czym ma myśleć. Zbyt wiele spraw zbierało się na jej głowie. Planowany rozwód, nieuchronna konfrontacja z Naizenem i ojcem, do tego zaczynała martwić się o syna i o to co on wyprawia. Nie miała nad nim żadnej kontroli, o swoim synu nie wiedziała praktycznie nic, a co gorsza, on sam jej do siebie nie przypuszczał, choć Yuki próbowała już kilkakrotnie się do niego zbliżać. Nic jednak na siłę, może kiedyś ta sytuacja się zmieni, teraz jednak musiała mieć na niego oko. Podobnie jak na Yvelin, choć ta już była dorosła. I jest jeszcze jej druga córka. Czasem o niej myślała, ale od czasu ich niefortunnego spotkania, nie widziała jej już więcej. Trzeba również dodać, że od tamtej pory nie widziała również i Kyubiego, a specjalnie ją do niego nie ciągnęło, choć nerwy, które nią kierowały już dawno opadły.
Owszem, uspokoiła się już dawno, przemyślała wszystko na spokojnie i choć była wciąż na niego zła, czy może raczej zawiedziona, to jednak rozumiała jego postępowanie, choć w oczywistych względów mogła się z nimi nie zgadzać. Myślała również o pracy, o tym co ją jeszcze czekało, wypełniania papierów, uzupełnianie leków i wszystko to, co związane jest z praca medyka szkolnego, czy w ogóle lekarza jako takiego. Zagapiła się w nurt płynącej rzeki i siłą rzeczy ona również nieco odpłynęła myślami, które nie były już tak jednolite i skupione na jednej konkretnej rzeczy, czy sytuacji.
Po jakimś czasie, może nieco zbyt późno, ale wyczuł obecność znanego jej wampira. Trochę jej zajęło oderwanie się od tego bezwładu myślowego i skupienie się na tym, co działo się wokół. Zaczęła się dyskretnie rozglądać po okolicy, jednocześnie nie zmieniając pozycji, a której się znajdowała. I tak, rzeczywiście zauważyła Kyubiego nieco dalej od siebie, który przysiadł na jednej z ławek. Niewątpliwie wiedział, że on tu jest, dlaczego więc nie poszedł dalej? A w ogóle, to dlaczego oni bawią się w takie podchody? Nie miało to żadnego sensu. Nie była pewna, czy powinna do niego podchodzić, właściwie to nie powinna, ale z drugiej strony należałoby chyba schować dumę do kieszeni i przynajmniej przez pamięć na przeszłe zdarzenia, na to jak jej pomógł i inne sprawy, chyba zwyczajne ignorowanie go, byłoby czymś zbędnym.
Dlatego też, po lekkim wahaniu, które trwało dobre kilka minut, zdecydowała się podnieść z ławki i wolnym krokiem, poczęła zbliżać się do mężczyzny. Zaraz zauważyła piwo w jego ręce i domyśliła się, iż ten usilnie stara się upić, a przynajmniej mogło tak być. W końcu stanęła na przeciw niego w ciszy. Musiała sie w końcu przełamać.
- Witaj Kyubi.
Krótkie powitanie, w dodatku, Yuki mówiła stosunkowo cicho i kompletnie bezbarwnie. Sama jeszcze nie wiedziała co czuje. Gniew? Zawód? Rozczarowanie? A może smutek? Żal? Wstyd? Trudno orzec. Zresztą nie była pewna, czy wampir w ogóle będzie chciał z nią rozmawiać i od tego chyba należałoby zacząć.

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 6:41 pm

Kyubi przestał się już zamartwiać. Miał dość ciągłego przypominania sobie o przeszłości. Był to najgorszy sposób na rozwiązywanie problemów jaki mógł kiedykolwiek istnieć. A słuchanie czyichś zmartwieć było jeszcze gorsze, bowiem jego własne powracały. Temu własnie wolał trzymać się od wszystkiego i wszystkich z daleka. Jak widać nawet od własnej córki, którą wyrzucił z domu. Swoją drogą, skoro Yuki nie mogła dotrzeć do syna, powinna spojrzeć na wszystkie pod jego kątek. Niech zacznie myśleć jak on, tylko po to, by móc się z nim porozumieć. Oczywiście nie musiała być taka sama, mogła jedynie wcielić się w taką rolę, ot, poniekąd była pedagogiem. Kyubi nigdy nie nakładał na córkę żadnych kar czy szlabanów. Była wampirem, więc wierzył, że sama sobie poradzi. Wspierał ją, to prawda, możliwe, że nawet za bardzo rozpieścił, ale przynajmniej ma z nią dobry kontakt. A przynajmniej do momentu, w którym jej nie wyrzucił z domu.
Kyubiego także nie ciągnęło do Yuki. Choć w sumie nie wiedział jak to jest dokładnie. Dawno się nie widzieli, więc wszystko jest możliwe. Kiedyś był nawet gotowy ponieść konsekwencje swojej wpadki, obecnie wolał trzymać się od blondynki z daleka. Za bardzo przypominała mu córkę, a córka za bardzo przypominała matkę. Zresztą wątpił, aby mógł uszczęśliwić Yuki. Zbyt wiele ich dzieliło, dwa różne charaktery nie mają prawa bytu. I tak było z nimi. Wątpliwe, aby Kyubi kiedykolwiek się zmienił i bardzo wątpliwe, aby był dobrym mężem. Zbyt wiele przeżył, by móc w taki sposób zobowiązać się. Nie po tym, jak po raz trzeci został odrzucony. Nawet wampiry stają w takich chwilach ostrożne, boją się sparzyć. Nic dziwnego.
Dlaczego nie poszedł dalej? Może chciał sobie posiedzieć w spokoju i upić się? Zapewne tak, właśnie o to chodziło. Bo cóż innego taki Casanova miałby robić w parku, w środku nocy, z piwem w dłoni. Usłyszał cichy szelest, więc spojrzał na Yuki. Jasne włosy wampirzycy rzucały się w oczy w tej nieprzeniknionej ciemności nocy. Zapragnął ją przytulić, objąć, poczuć "ciepło" drugiego ciała. Jednak nie będzie mu to dane. Nie mógł sobie pozwolić na chwilę słabości. Wiedział, że Yuki jest zbyt wrażliwa, zbyt delikatna. Gdyby się do niej przybliżył... zniszczyłby ją. Nie umiał robić niczego więcej, oprócz niszczenia. W tym był genialny. No i seks. W tym był mistrzem, królem, władcą. Nie było lepszych od niego. I nie będzie.
Nie spuszczał swych kolorowych oczu z Yuki, kiedy powoli zbliżała się w jego stronę. Kroczyła niczym kocica, taka delikatna, wrażliwa, niczym tchnienie samego boga. Była aniołem. Tak rzadko spotykana cecha u wampirów.
Nie zmienił swojej pozycji, kiedy podeszła. Uśmiechnął się zdawkowo, zakładając jedną z wielu masek. Yuki była matką jego dziecka i nikim więcej. Nie mogł pozwolić, aby się do siebie zbliżyli. Zresztą, kochała Naizena.
Przywitał ją jak kapitan wita swoją załogę na statku. Dość oryginalnie, trzeba przyznać.
- Przykro mi z powodu Twojego rozwodu.
Jak zawsze walił z grubej rury, prosto z mostu. Był wręcz szczery do bólu. Jednak... nie tak do końca było mu przykro z powodu jej rozwodu. Uniósł butelkę do warg, przechylił i upił kolejne dwa łyki. Nie było od niego czuć alkoholu. Nie było także widać, że miał już za sobą siedem piw.

_________________
Powrót do góry Go down
Yuki
Yuki
Yuki
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t164-yuki http://vampireknight.forumpl.net/t214-yuki
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 922


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 6:57 pm

To co zrobi z własnymi problemami, to jej sprawa. Jeszcze żadnych planów nie miała, zresztą pewnie wszystko okaże się z czasem. Innej opcji nie było, a Yuki nie była już taka sama jak jeszcze kilka, czy kilkanaście lat temu. Ciągle się zmieniała, ciągle się uczyła, a to chyba najważniejsze. Bo najgorsze co może być, to stagnacja. Jednak ona była jeszcze bardzo młodą wamirzycą, nawet setki nie miała, a co za tym idzie, wiele było jeszcze przed nią. W ramach tej ciągłej nauki, postanowiła nawet nie uciekać przed tym co ją spotyka, tylko się z tym konfrontowała. Dlatego też podeszła do Kyubiego, choć mogła zwyczajnie odejść, albo po prostu siedzieć na miejscu.
Mogła, ale nie była w stanie. Było wiele spraw jakie muszą sobie wyjaśnić. Wiele ich łączyło, tak jak wiele ich dzieliło. Ich ścieżki splatały się i rozdzielały od dobrych paru lat i niestety nie było to nic stałego. Nie było takiej możliwości. Chciała z nim jednak porozmawiać, sama nie wiedząc jak może się taka rozmowa skończyć. Ale po prostu musiała. W prawdzie nie była w stanie do niego zadzwonić, wysłać wiadomość, czy cokolwiek, by jakoś się z nim skontaktować, ale skoro już na siebie wpadli, to miała wręcz idealną okazję, której nie mogła przepuścić. Podeszła więc do Kyubiego wolnym krokiem rozmyślając nad tym jak rozpocząć rozmowę. Nie było to łatwe, nie wiedziała w jakim był nastroju, co czuł jaki miał stosunek do niej. Mógł jej nienawidzić.
W końcu jednak się odezwała, a on odpowiedział na jej słowa, dość nietypowo. Spojrzała na niego ze zdziwieniem malującym się na twarzy. O tak, on wie jak uderzyć, by wytrącić ją z równowagi. Westchnęła cicho.
- Raczej nie jest ci przykro i nie musi. Prędzej czy później musiało do tego dojść. Tak będzie lepiej i dla mnie i dla niego. Oboje się tylko męczyliśmy w tym wymuszonym związku.
Uśmiechnęła słabo. Już dawno pogodziła się z faktem, iż rozwód jest nieunikniony, a gdy już doszło do tego, że rzeczywiście się on faktem, uczuła spokój. Co ma być to będzie. Po chwili dostała sms'a. Drgnęła i wyciągnęła telefon z kieszeni odczytując wiadomość. Chyba jednak nie będzie jej dane porozmawiać z Kyubim. Powonie westchnęła i spojrzała na wampira.
- Chciałam z tobą porozmawiać Kyubi, ale chyba jednak jeszcze nie teraz. Niestety muszę cię opuścić, dostałam pilne wezwanie od Cross'a. Do zobaczenia Kyu...
Uśmiechnęła się słabo, przyglądając mu się chwile, by zaraz odwrócić się od niego i wolnym krokiem odchodząc z tego miejsca. Coś musiało się stać, że dyrektor w trybie pilnym ją wzywał. Tak więc po chwili zniknęła z parku, zmierzając ponownie do Akademii.

z/t

_________________
* * * * * * * *
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Paź 31, 2012 7:15 pm

Jak widać ich spotkanie długo nie trwało. Nie ma co się dziwić. Zapewne łączył ich także sentyment do nich samych. Nie tylko dlatego, że mają córkę, ale możliwe iż dlatego, że sporo razem przeszli. Mimo wszystko Kyubi towarzyszył Yuki wówczas, kiedy tego potrzebowała. Uratował jej życie, co było powinnością męża szlachetnej. Zresztą uratował ją dwa razy, nawet się nią zaopiekował. I pewnie z tego względu wciąż jakoś ich do siebie pchało. Było to aż zadziwiające, nie ma co.
Jestem dziś dość leniwy, więc wszystko skrócę, skoro i tak jest to post wyjściowy, ha.
Wreszcie do niego podeszła i rozpoczęła rozmowę. Wampir nie był wcale tym zniechęcony czy zdegustowany i to o dziwo. Na ogół zrażał do siebie wszystkich, a przed chwilą zrobił to nawet z Yuki, wypowiadając dość nieprzyjemne słowa. Jemu to już naprawdę wisiało z kim była czy kogo kochała ta szlachetna. Przestał już za nią nadążać. Zresztą, Yukyuko była do niej pod tym względem podobna. Delikatna, wrażliwa, szybko się rozklejała, wręcz wpadała w histerię. Ale potrafiła się bawić życiem i to było najlepsze.
- Masz mnie. Nie jest mi wcale przykro. Nawet się cieszę. Nie będziesz już przez niego cierpiała.
Kolejne szczere słowa, które możliwe zranią szlachetną. Ale cóż, taki był Kyubi, najpierw mówi i robi, potem dopiero myśli i zastanawia się, że jednak źle uczynił i zranił i to dość mocno. Taki urok bycia wrednym chujem.
- Zdążymy jeszcze Yuki. Przed nami jeszcze wiele wieków życia.
Ostatnio to on się zrobił nawet troszkę filozoficzny. Niemalże na każdym kroku wali jakąś sentencję godną Homera czy innych twórców starożytności. Niestety nie żył w tamtych czasach, przyszło mu urodzić się w średniowieczu. Jednym, wielkim syfie.
Patrzył za oddalając się Yuki, po czym sam teleportował się... do Teatru Pandora.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lis 09, 2012 9:55 pm

Szykuje się opis pogody, pory dnia? Nie! Tym razem tak nie będzie. Zacznę od okrutnie ponurego samopoczucia Kanibala, jaki włóczył się po okolicach miejsc publicznych. Dokładniej to parku. Może odnajdzie coś ciekawego na poprawę humoru? Wątpił w to, no ale nadzieję zawsze trzeba jakąś mieć. Cóż... Nie ma co dalej smęcić o jednym i tym samym, wampir dotarł sobie nad rzeczkę, która wydawała się jak najbardziej odpowiednia do spędzenia czasu w samotni. Mógł sobie przemyśleć kilka spraw, popatrzeć na najbardziej paskudne odbicie w wodzie, naprawdę... Te leki które ostatnie zostały mu podane, nie są zbytnio dobre dla jego organizmu.
Przysiadł sobie niemal przy brzegu, łapiąc w dłonie drobne kamyczki. O ta, puszczanie kaczek, odbijających się sprytnie po nawierzchni wodzi cieszy oko wiecznie nienażartego Kanibala. Uniósł kącik ust zaledwie na chwile, aby znów mogły opaść. Nie ma co się cieszyć, dopóki Hachiko przebywa pod jego dachem, nie ma co pokazywać się w we własnym Zamku, cholera... pieprznięte bezpieczeństwo. Zaklął pod nosem, kładąc się plecami na ziemię. Założył ręce za głowę, gapiąc się na ciemne niebo. Jak on po tym się pozbiera, to nie mam bladego pojęcia. Zostanie w takiej pozycji na amen? No chyba tak.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lis 09, 2012 11:06 pm

Nadira po odpoczynku w domu i zajęciu zwierzętami, zdecydowała się następnego wieczora udać na spacer. Odwiedziła Teatr po całej szalonej nocy, by sprawdzić czy zostało wszystko posprzątane. Dowiedzieć się czy łowcy ani policja nie kręcili się niepotrzebnie. Jak widać, wszystko szło po jej myśli. Nic niepokojącego się nie działo.
Samochód pozostawiła przy teatrze a sama udała się na samotny spacer po okolicach dzielnicy. Tak, że doszła aż do parku. Spokojnego miejsca z ciekawym krajobrazem jesieni. Kierowała się alejkami aż dotarła do znajomej rzeczki. Wyczuła nieopodal znajomy zapach dość dawno nie odczuwalny. Testament? Pewność swą potwierdzi zbliżając się do jego osoby. Skierowała w tamtym kierunku swoje kroki dostrzegając leżącego wampira na trawie.
- No proszę. Co za spotkanie. - Zagadała przerywając ciszę z uśmiechem na twarzy. Ręce miała wsadzone do kieszeni płaszcza, który i tak był rozpięty. Nie odczuwała zimna, ale by nie wzbudzać podejrzeń wśród ludzi, nie będzie paradować w bikini na mieście czy letnim stroju.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Lis 10, 2012 10:05 pm

Bistą ciszę miała właśnie przerwać nadchodząca Pani Zima. Wampir wyczuł ją, jak tylko pojawiła się w pobliżu, ba, nawet nie mógł się zdrzemnąć. W pobliżu rodziny Naizena trzeba być czujnym, a zwłaszcza przy jego mściwej siostruni. Nie uśmiechało mu się spotykać z tą wampirzycą, wiele złego przez nią przeszedł, w dodatku ostatni raz widzieli się spory czas temu na balu w restauracji, gdzie ta była w towarzystwie wampira krwi czystej. Ponoć nie mogła, no ale widać wszystko się zmienia. Nie podniósł się w celu ukłonu przed szlachetną, bo niby po co? Popatrzył tylko z dołu na nią, kiedy ta podeszła. Uśmiechnął się paskudnie, mrużąc gadzie oczy.
- Zemsta za braciszka? Nie, daruj sobie. Dzisiaj nie jestem w nastroju na walki.
Oświadczył już z góry, nie ukrywając niechęci do jej osoby. Ciekaw czy kiedykolwiek odnajdą wspólny język, przecież szmat czasu byli ze sobą, a tutaj? Nagła wrogość? Zdarza się, serio. Tyle przeszli.
Dalej nie wstawał z dobrego miejsca na odpoczywanie po straszliwie męczącej nocy, którą spędził na obijaniu się. Ha, obijanie też męczy!
- I będziesz tak stać?
Padło pytanie na pozór obojętne, choć co ukrywał nasz wąpierz. Ta, tęsknota zawsze pozostanie głęboko w jego czarnej duszy, tylko czy się tym ktoś przejmie? Na pewno Hachiko, jeśli dowie się że spotkał się z byłą żoną. Właściwie był zainteresowany co u tej czarnuli słychać. Tylko czy opłaca się rozmawiać... Zaś sobie powspomina i smutek murowany. Dość już cierpień przeszedł...
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Lis 10, 2012 10:19 pm

Pani Zima. Bardzo ciekawe określenie. Lepsze by już do szlachetnej pasowało Królowa Zimy. Mogłaby ubrać się w biały czy błękitny strój, posiąść berło i chodzić zamrażając okolice wokół siebie. Normalnie wyszłaby z niego czarownica z krainy Narnia.
Sporo czasu minęło odkąd się ostatnio widzieli. Fakt, przypadkowe spotkanie a ten już o zemście. W prawdzie, czemu by nie dokonać tego? Z drugiej zaś strony, obiecała Naizenowi nie interweniować i nie mieszać się do tej sprawy. Więc będzie musiała sobie walkę odpuścić. Bo nawet jeśli się zemści, to nie ukryje tego przed bratem. Za dobrze potrafił odkryć kłamstwa.
Obeszła sobie leżące ciało wampira, spoglądając na niego z dołu, aż dotarła na swojej poprzednie miejsce. Uśmiechnęła się kącikiem ust.
- Nie będę się mścić. Mam zakaz od brata. - Niech wie jaki Naizen dobry, że mimo cierpienia jakie sam przeszedł przez tego wampira, nie zamierza się odegrać. Choć mógł również planować osobistą zemstę.
- Skoro Ci przeszkadza że stoję, to sobie usiądę.
I jak na złość, przełożyła nogę przez ciało wampira i usiadła mu na klacie piersiowej pochyliła się a ręce położyła pomiędzy jego głową. W takiej zaś pozycji przyglądała się z zaciekawieniem jego gadzim oczom. Jej twarz była w miarę blisko jego.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Lis 11, 2012 11:29 pm

Czarownica? Zaraz, ona jest jak czarownica. Nie, nie z wyglądu ale z charakteru. Takie to wredne oraz samolubne, jednakże swoje plusy zawsze miała. Ba, kanibal nie leci na puste lalki, więc Nadircia pustą lalą nie jest, oj nie. W każdym bądź razie przechodzimy do fabuły.
Aż taki dobry jest Naizen? Nie pozwolił robić kuku wampirowi? No przecież, nie mógł! Bestyjka jedynie zemściła się za swoje krzywdy, zatem szlachetny powinien przyjąć z honorem akt zemsty. No ale wszystko przed nami, nie miał pojęcia czy ten coś na niego szykuje. Jak się mówi: Pożyjemy, zobaczymy.
Obserwował wampirzycę, jak to krążyła w ogól jego cielska. Kombinowała coś? Nie wiedział, a jeśli tak, to oby nie doszło do niczego złego. Jemu naprawdę nie chciało się walczyć, bowiem każdy atak jest klasyfikowany do kategorii ruch fizyczny, na co wampir jest skutecznie uczulony.
Nie będzie dokonywać zemsty za brata? To ci nowość, Nadira zwykle lubiła wtrącać się w nie swoje sprawy, siejąc zamęt w okół siebie. No i ten zakaz Blondyna. Ciekawe dlaczego...
- Jaki on dobry.
Ta, bardzo dobry... w smaku. Nie podnosił się dalej, a jedynie rozmyślał nad poprzednimi wydarzeniami w Piaskownicy, co prawda, bawił się tam świetnie, torturując szlachetnego. Tylko właśnie nie znał konsekwencji.
Ha, usiądzie. Nie spodziewał się że uczyni to na nim! Bezczelnie usiadła na jego klatce piersiowej, dodatkowo pochylając się blisko jego twarzy. Jak dobrze, że Hachiko nie ma w pobliżu, z całą pewnością dostałby godzinne kazania odnośnie spotykania się z byłymi. Ach, co za nuda.
Westchnął, jakoś nie zrzucając jej. Nerwy musiał trzymać na wodzy, nie, nie że porazi wampirzycę... Bardziej bał się o siebie, elektryczność nie jest fajną sprawą.
- No i po co to robisz?
Burknął oschle, odwracając wzrok na bok. Niech nie patrzy na jego ślepia, nie może! W dodatku jeszcze je zamknął, o! Nie popatrzy na najbardziej biste oczy na świecie.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Lis 12, 2012 12:30 am

Tak, wredna, samolubna co już wiele razy słyszała. Zdążyła się do tego przyzwyczaić. Tak samo byłoby w przypadku nazywania jej czarownicą.
Naizen już zemścił się na kanibalu a ten mu po prostu oddał. Dlatego też nie zamierzał tego ciągnąć w nieskończoność. Szlachetny chciał zakończyć wszelki spór z rodem Kuroiaishita, do czego dąży również jego syn. Nadira obecnie także mogłaby się o to postarać, skoro ma teraz przed sobą Testamenta. Swoją dawną miłość.
Usiadła sobie na nim by trochę mu podokuczać. Ale pamiętała jak się to w większości może skończyć, jeśli będzie go wnerwiać. Na razie nie robiła niczego, co by go doprowadzało do gniewu. Siedząc, patrzyła sobie na jego złote oczy. Są takie inne, wyróżniające się. Szkoda że nie przypominają kocich.
Wtem zadał pytanie i odwrócił głowę. Więc westchnęła i wyprostowała się. Dostrzegła coś, czego raczej nigdy nie widziała u Testamenta by nosił w takie miejsca. Obroża.
- Z własnego powodu... Ciekawa obroża. Nie myślałam że nawet na mieście się pokazujesz w czymś takim.
Pociągnęła ich rozmowę zahaczając o temat związany z jego obrożą. Dłonie położyła na jego barkach i zaczęła ugniatać mu dane miejsca, jakby robiła masaż. O zemście właśnie sobie przypomniała, ale w innym celu. W końcu on przecież ją lata temu porwał a jego wuj zgwałcił. Może czas się odegrać?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Lis 12, 2012 6:27 pm

Pogodzić rody? Musiałby porozmawiać z Samuru, on przecież sprawuje władzę nad Kuroiaishita. I co gorsza, sam szlachetny nie za bardzo lubi Blondyna, więc może być ciężko. Tak samo tyczy się Nadiry... pogodzić się z Kanibalem - trudne zadanie, jedyna pomoc jaka teraz się napatoczyła, to leserstwo wampira do walki. No ale nigdy nic nie wiadomo.
Dokuczanie może źle się skończyć? Dobrze myślała, ale nie w tym wypadku. Wampir nie mógł się denerwować. Musiał wszystko dzielnie znosić, poza tym co troszkę nauczył się panować nad gniewem, który to miałby stać się niebezpieczny dla kogoś, kogo nie chciał krzywdzić. Tylko szlachetna nie miała o tym pojęcia, ba, ona nigdy nie wierzyła w tego wampira. W sumie nie ma do czego wracać, chwilowo bestyjka leży spokojnie pod ciałem wampirzycy, która z całą pewnością miała zamiar poprzeszkadzać wampirowi w jego chwili odpoczynku.
Ha, nie popatrzyła sobie na piękno gadzich oczu. Dopiero uchylił jedną powiekę, po usłyszeniu słów odnoszących się obroży.
- Przecież lubię takie ozdoby.
Fuknął, jakoś dziwiąc się iż nie przypominała sobie gustu byłego męża. Zresztą, ma prawo nie pamiętać. Kiedy oni ostatni raz się widzieli? Parę lat temu? Coś w ten deseń.
- Poza tym nie zamierzam nic Ci mówić... Nie widzę powodu ani moich chęci.
Oświadczył ostro, ucinając ciekawość Nadiry. Co jak co, zwierzać się nie zamierza. Ma od tego żonę! Czy ona wiedziała, że Kanibal kogoś ma w przeciwieństwie do niej? Ha! Pewnie nie, aż sam był zainteresowany, jak ona zareaguje.
- Tylko moja żona zna przyczynę noszenia obroży.
Ach ta nuta satysfakcji. Jeśli chce może mówić w kółko "Mam żonę, mam żonę" itd. Chociaż tak z drugiej strony, jakiś tam żal odczuwał iż ta nie ułożyła sobie życia z nikim, bowiem wampirowi zależało na szczęściu wampirzycy. I o jakim odegraniu mowa? Czyżby coś Pani Lodu wymyśliła?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Lis 12, 2012 8:13 pm

Więc będzie ciężko o takowy traktat, skoro jeden nie trawi drugiego. Naizen nie zrobił Samuru niczego, bo by miało prowadzić do drogi nienawiści czy nielubienia. Również orientacja nie powinna przekreślać blondyna na takim stanowisku. Miał wpadkę. Każdemu się ta pierwsza przytrafi. Szansę jednak otrzymał.
Zbyt długo się nie widzieli i nie wiedzieli tego, ile się w sobie zmienili. Jakie zmiany zaszły w Testamencie? Tego Nadira nie wiedziała. Bo skąd? Nawet nie sądziła że ten się ponownie ożenił. Poczuła zazdrość? Owszem. Że on ma kogoś a ona nie.
- Żona... Gratuluję.
O tym że kanibal lubił takie ozdoby, wiedziała. Ale ta wydawała się być jakaś inna. Może nowy rodzaj wprowadzony na rynek? Ciekawe.
- Przyczyna. Więc coś w tym jest. - Pokiwała głową, bo już wystarczająco jej zdradził, że z własnej woli chyba tego nie nosi. A może jednak? Tylko nie chce się tym faktem pochwalić? Jego sprawa.
Podparła swoje ręce znów obok jego głowy pomiędzy jego ręce, które miał ułożone po głową. Uśmiechnęła się wrednie i zamroziła ziemię pod jego ciałem tak, że przylgnął do niej mocno. Również jego włosy.
- Tylko się nie szarp. Może i nie mogę się zemścić za brata to jednak zapewnię Ci "rozrywkę" za to, jak mnie uprowadziłeś kilka lat temu.
Miała świadomość, że wampir zechce użyć ognia by się uwolnić i nie chcieć brać udziału w jej zabawie. Ale może jednak tego nie zrobi? Wampirzyca siedziała na nim i czekała na jego reakcję patrząc znów na jego twarz.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Lis 12, 2012 8:29 pm

w tym rzecz, że Samuru nie lubił blondyna bo ten był gejem! A synalek kanibala jest wręcz przesiąknięty nienawiśnięcia do homoseksualistów, zatem naprawdę ciężko im się będzie pogodzić. Chyba że pomoże im Hiro i jego pokojowe sposoby. No ale pozostawmy już ten temat.
Biedny wampir. Nie miał pojęcia co ta pannica uszykowała sobie w tej czarnej główce. Może to i lepiej?
Ha, więc jednak poczuł zazdrość - ten ma lepiej od niej. A nie zastanawiała się dlaczego? W sumie nie obchodziło go jej zdanie, ona i tak zrobiła swoje w odległej przyszłości i niezbyt widziało mu się, aby ta wtrącała się w jego życie. Chyba że coś się stanie... Pogodzą się? Wątpliwe, lecz wszystko jest możliwe.
- Zazdrosna?
Syknął złowieszczo, pokazując swoje zębiska. Ach, jakie one bialutkie. Normalnie musi podziękować służką, że tak je wyczyściły! Poza tym jest wampirem i ma o niebo lepsze ciało od ludzkich istot.
Tak, coś w tym jest. Nie odpowie jej dalej, bo nie ma po co. I tak się nie przejmie, ba, ona nawet może to wykorzystać przeciwko niemu - specjalnie go drażniąc, wzbudzając wielkie nerwy. A wtedy... piękna fala prądu przepłynie przez cielsko wampira, kalecząc je. Kochani łowcy...
Co to za uśmiech? Czy ona coś kombinuje? Ponownie znalazła się nad nim, aż bestyjka musiała warknąć. Nie podobało mu się to co raz bardziej, jak ona mogła go tak denerwować? Ale spokojnie, zero ustępowania nerwom!
- Co Ty wyprawiasz?!
Warknął ostro, kiedy poczuł lód pod sobą. Nie mógł się ruszyć, a moce dalej zablokowane. Nie mógł się ruszyć, niestety. I zemsta za dawne krzywdy? Pogięło ją?! choć z drugiej strony... Zmarszczył brwi, patrząc wrogo na twarz szlachetnej, jednak ciekawość brała ponad górę.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Lis 12, 2012 9:26 pm

- Może... - Nie potwierdziła mu pytania. Nie przyznała się, choć po głosie można byłoby wyczuć iż tak. I coś jej mówiło, że zapewne zna tę wampirzycę, z którą Testament dzieli zamek i łóżko. Jednak o tym może później pogadają.
Siedziała na nim i przymroziła jego ciało z ubraniem od pleców do ziemi. Jako iż mają tak wspaniałą jesień. lód utrzyma się długo. A tym bardziej o nocnej porze. I owszem, nie mógł się ruszać. Nawet głowy podnieść, skoro i jego włosy przyległy do ziemi.
- Chcę się pobawić. - Udała niewinną dziewczynę. Brakowało by jej jeszcze fryzury w dwie kity i duży lizak. Ale bez tych dodatków wyglądała chyba lepiej.
Nie pozwoliła mu dalej warczeć, a to dlatego bo pocałowała go zaraz w usta. Zrobiła to z zachłannością, trzymając dłońmi jego koszulę przy szyi.
Pocałunek nie trwał długo. Oderwała się i uśmiechnęła, zaczynając rozpinać mu powoli koszulę, wyjmując ją także ze spodni. Przy czym musiała się przesunąć aż na jego uda. Wtedy miała wgląd na jego ciało. Jego klatę i brzuch. Aż dostała przypływu wspomnień z dni, kiedy to razem spędzali czas we dwoje.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 5:51 pm

No proszę, proszę. Więc jednak coś jest nie tak, skoro Nadira otwarcie nie przyznaje się do zazdrości. I pytanie: Zazdrosna o jego szczęście czy raczej o niego samego? Ciężko odgadnąć, po szlachetnej można niemal spodziewać się wszystkiego, choć Kanibal nie mógł odgadnąć co tak naprawdę ona czuje. A szkoda. Chciałby się jednak co nieco dowiedzieć o niej. W końcu sentyment małżeństwa pozostał.
Niestety nie miał, jak się obronić. Wampirzysko musiało pozostać na łasce szlachetnej, która musiała mieć kosmate myśli wobec swojej bezbronnej, wielkiej ofiary. Chyba że zamierzała go boleśnie torturować! I co tu myśleć? Nie miał bladego pojęcia. Nadira potrafiła być nieprzewidywalna.
- Pobawić? A czy ja wyglądam na zabawkę?!
Rzucił lekko zdenerwowany i lekki napływ prądu upomniał o uspokojeniu się. Kobieta mogła poczuć jakby po jej ciele przeszły małe mrówki... Ach to przebicie.
Wampir od razu chwycił nerwy za wodze, a kiedy chciał jeszcze przekląć, szlachetna wbiła się ustami w jego. Co za natarczywy pocałunek, kanibal nie chciał. Biedak nie miał jak kręcić głową na boki. Jak tylko przestała, stwór nie odzywał się. Jedynie czuł, jak ta zajmuje się jego koszulą, rozpinając ją. Czy ona chciała go wykorzystać? W dodatku w takiej chwili dopadły ją wspomnienia, natomiast kanibala nie.
- Przestań, Nadiro. To nie jest zabawne.
Odezwał się nieco ciszej... Tak właściwie czy ona wie, co będzie jak przywróci mu wszystkie dawne, miłe chwile?
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 5:53 pm

O co była zazdrosna? Zapewne o to, że jemu udało się znaleźć kogoś i wieść szczęśliwe życie a jej jeszcze nie. Z Ethanem nie wyszło. Z Kyubim? Także nie wychodziło. Lecz kto wie czy kolejne spotkanie czegoś w nich nie zmieni? Tego nie wiedziała. Obecnie zajęta była swoim byłym mężem.
- Yhym. - Pokiwała głową w zgodzie i uśmiechnęła szeroko zadowolona. Normalnie jak dziewczynka, co dostała nową zabawkę i ma ochotę na niej wszystko sprawdzić i wykorzystać. Szczęście takie, że o tej porze nikogo w parku nie było. A jak już, to zapewne uznają ich za kochanków, romansujących sobie w takim miejscu.
Podczas czynności z zamiarem pocałowania go, poczuła dziwne mrówki przechodzące po jej ciele. Prąd? Miała takie dziwne uczucie. Mimo to zignorowała ten fakt na razie i zrobiła co miała w planie. Potem siedziała mu już na udach mając przed sobą odkrytą część jego ciała. Zaczęła palcami wodzić po jego brzuchu.
- Owszem, nie jest. - Spojrzała na jego twarz. - Bywały momenty w naszym związku, kiedy to i dla mnie nie było zabawne.
Spojrzenie nagle uległo zmianie na poważniejsze. Jakby miała zamiar zrobić mu bardzo poważną krzywdę. Ale zaraz się uśmiechnęła. Na jego brzuchu zaczęła robić kółeczka i szlaczki wędrując aż na górę. I wtedy od szyi poprzez klatę aż do spodni przejechała mu mocno paznokciami zadając ranę pięciu pazurków. Normalnie jakby podrapał go tygrys. A po chwili zaczęła rozpinać mu spodnie.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 6:19 pm

Nie wychodziło? A o czym niby mogło to świadczyć? Że Nadira nie jest dla nich stworzona. Tamte palanty byli za bardzo rozpustni, śmierdzieli draństwem lub kochali się w swoich służkach (obrzydliwe romansidło). No ale szlachetna chyba nigdy do tego nie dotrze i krzyż na jej drogę, bo jedyną osobę która naprawdę ją kochała (oczywiście na swój krwiożerczy sposób), rzuciła jak bezużyteczny przedmiot! Teraz ma za swoje.
jeszcze przytaknęła?! Odgrywała bezczela czy jak? Bestia prychnęła zdumiona zachowaniem szlachetnej wampirzycy. Zaraz, zaraz... szlachetnej wampirzycy, no tak! A sama gnoiła go za niekulturalne zachowanie przy stole, za obżarstwo które nikomu tak naprawdę nigdy nie szkodziło, a sama ma zamiar obcować z byłym mężem, który jest w dodatku ponownie żonaty! Ach ta Shiroyama... Gdyby nie rozbudzona wrogość w stosunku do wampirzycy, zapewne by się roześmiał ze smutku.
Niestety nie było nikogo o tej porze, wampir nie mógł drzeć mordy jak ta kobietka zmuszana do obnażania swoich nagich piersi. Zresztą... Czy da się zgwałcić mężczyznę? Pozostawię to pytanie w formie czysto retorycznej.
Na razie ignoruje mrowienie przywołane prądem. Zobaczymy kiedy wampirka naprawdę pokopie mocna fala, a wtedy szlachetna poczuje mocniejsza dawkę. Ba, nawet i ją może nieco zaboleć. A fajnie by było popatrzeć, jak pod wpływem rażenia stają jej drobne włoski na głowie.
Zaczęła go dotykać. Nie no, bezwstydnica. Jak ona mogła mu to robić?! Dalej nie miał pojęcia czemuż to taka jest mściwa po latach. A może... Może czuje do olbrzyma mięte? Pwhehehe, niech o tym zapomni kanibal jeden. Nadira jest damulą, nie w głowie jej takie paskudne potwory jak Testament.
Musiała przypomnieć. Powaga także wymalowała się na jego twarzy, choć czym się przejmować? Było minęło. Ona wcale nie była lepsza, kto wie czy nawet nie gorsza. Bo bestia po każdym niechcianym ataku na jej osobę, żałowała jak nigdy. A ta? Wątpił, naprawdę wątpił.
- Teraz jest inaczej. Jest lepiej, choć Ty i tak masz to w dupie.
Może niech wie. Ale kanibal naprawdę się stara żyć normalnie śród istot, które coś dla niego znaczą. Oczywiście wszystko zawdzięczał Hiro. Większe szczegóły napiszę kiedy indziej.
No ładnie, ładnie. Takie "chodzenie" palcami jakoś nie zadowalało wampira, potem jednak było jeszcze gorzej! Skaleczyła jego tors, tworząc krwawe ślady... następnie dobierała się do rozporka! Normalnie zboczeniec!
- Zdałem sobie sprawę, że do Ciebie dalej nic nie dociera.
Rzucił zrezygnowany, mrużąc gadzie oczy. Nie zamierza krzyczeć, pozwalać nerwom wychodzić na wierzch. Musi przecierpieć plany wampirzycy związane z jego, (nie)skromną osobą.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 7:21 pm

Może dla żadnego wampira nie jest stworzona? Każdy w prawdzie posiada jakieś zalety i wady. O tym każdy dobrze wiedział. Nawet ona. Czasami niektóre cechy w sobie ciężko jest zmienić jak i zachowanie, nastawienie do sytuacji i tego podobne.
Bezczelna to chyba teraz potrafiła być. A na pewno szczera. Przytaknęła z własnej złośliwości na słowa kanibala. Będzie jej zabawką póki się to szlachetnej nie znudzi. Dzisiejszej nocy miała jakąś dziwną ochotę napsocić albo komuś trochę podokuczać. Padło na tego tu wampira, skoro nawinął się jej pod nogami w tym miejscu.
Zaskakujące dla niej były jego słowa, że nawet przerwała swoje czynności siedząc mu na nogach. Spodnie rozpięła a na tym się skończyło. Fakt, wampir zachowywał się dziwnie spokojnie.
- Właśnie widzę że w Tobie coś się zmieniło. Inaczej reagujesz. Nie próbujesz się nawet uwolnić i mi oddać. Twoja żona ma taki na Ciebie wpływ?
Spytała patrząc cały czas na niego. Z zaciekawieniem i powagą. Kto wie czy całe chęci na zabawę jej przeszły. Może jednak się dogadają? Teraz to byłoby chyba ryzyko go uwalniać. Bo jeszcze się rzuci na nią i co będzie? Choć zastanawiało ją, czemu do teraz nie użył swoich mocy. Poddał się jej?
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 8:01 pm

Prawda, bardzo ciężko zmienić cechy, które potrafią siać zniszczenie. Zatem powinni się rozumieć nawzajem, no ale niestety do tego nigdy nie dochodziło. W każdym bądź razie owe spotkanie może się całkowicie zmienić: zamiast złośliwości, przejdą do normalnej rozmowy. Chociaż... Kanibal ostatnio cierpi na niedosyt swoich męskich potrzeb, gody i te inne sprawy. A z kim miałby to niby robić? Z ciężarną Hachiko?!
No cóż... ofiarą był, jest i będzie. Wszyscy się nim bawią, stalkują, biją, szczują. Takie bestia życie ma, może powinien oddać się do Zoo? Tam będą go karmić, dbać, pokazywać ludziom. Słodkie życie wampira odmieńca.
Przerwała swoje zabawy, patrząc na wampira. Ten uśmiechnął się krzywo, choć w cale do śmiechu mu nie było.
- Dlaczego tak nagle zacząłeś się mną interesować? Nie miałaś zamiaru zemścić się za dawne krzywdy?
Podpuszczał ją, o tak. Chciał zobaczyć czy rzeczywiście Nadira jest zdolna do takich ruchów, jak gwałt na kimś kto już dawno stał się jej obojętny. Westchnął cicho, patrząc sobie na ciemne niebo. Nie spodziewał się takiej nocy, ba nie spodziewał się żadnych akcji na dzisiaj. A tutaj taka niespodzianka w postaci szlachetnej.
Cóż... Gdyby przyznał się iż łowcy zablokowali mu moce, ta mogłaby to wykorzystać przeciwko niemu. Lepiej niech tam sobie myśli o chce, byleby nie dowiedziała się o prawie całkowitym braku mocy. Choć kto wie, kiedy one całkowicie na nowo się obudzą.
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 9:11 pm

Niedosyt męskich potrzeb? To je zaraz zaspokoimy. Ale to po kolei. Na obecną chwile szlachetna zaprzestała swoich czynów zadając pytanie wampirowi, który udzielił odpowiedzi.
- Przyznam, że jesteś interesującą osobą... z jajami. Być może błędem było... to nasze rozstanie. No ale masz już kogoś, więc nie będę się mieszać w Twoje życie. Tylko skończę to co zaczęłam teraz.
Odpowiedziała szczerze, a na koniec się uśmiechnęła po czym zsunęła trochę jego gacie wyjmując na wierzch jego męskość. Przesunęła rękę niżej by zahaczyć o jego "piłeczki" które zaczęła masować i zaciskać na zmianę. Czy mu było dobrze, czy nie, ją to nie interesowało. Nawet czy tego chciał i miał na to ochotę. Ile razy nawet ją wykorzystywał do zaspokojenia swoich potrzeb wbrew jej woli. To teraz ona mu się tym odwdzięczy.
Przyznawać się nie musiał. Nawet było Nadirze na rękę że nie używał swoich mocy. Ewentualnie mogła go podpuszczać, lecz wiedząc jak niebezpieczny jest jego ogień, wolała nie ryzykować.
Jedna ręka zajęta była jego męskością, zaś drugą wodziła po jego ciele wbijając pazurki i robiąc mu szlaczki bądź inne wzroki na brzuchu. Czerwone odciski były widoczne. Nie przesadzała za bardzo by ciachać go aż do krwi. Znała jego słabość do tejże cieczy.
Powrót do góry Go down
Go??
Gość



PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 10:29 pm

Nie no, wolałby robić to z Hach, nie ze szlachetną. Ale jeśli dojdzie do gwałtu, kanibal nie ma jak się obronić, a poza tym zostanie zaspokojony do końca miesiąca. Oby tylko Ruda nie dowiedziała się o takim wykorzystaniu, źle wpłynie na jej zdrowie.
Ha, słowa wampirzycy nieco zbiły go z tropu. Rozzłościł się? Nie, wręcz zasmucił. Nie powinna w ogóle tak mówić, skoro zostawiła wampira... nie wolno wzbudzać nowych nadziej, zwłaszcza gdy ten ułożył sobie swoje życie. Choć co gorsza, mogła być to kolejna jej sztuczka, aby go jedynie zgnoić, okłamać i wykorzystać.
- Wolałaś iść do kogoś kto Cię wykorzystał, więc teraz nie żałuj.
Szorstko odpowiedział, nie chcąc oczywiście wyciągać żadnych wspomnie szlachetnej. Sam także nie chciał do tego wracać, bowiem ten rozdział miał już zamknięty i daleko za sobą.
Chciała dalej się bawić? Proszę bardzo, on i tak nie ma nic do gadania. Zacisnął zębiska, kiedy ta zaczęła obmacywać jego męskość. Doprawdy, ona zawsze miała te zboczone fazy. Czy chciał tego? Szczerze... to nie. Jedynie ta zwierzęca natura rozpaczliwie wołała o uspokojenie żądzy, a jeżeli jej nie zaspokoi, może nie być bardzo ciekawie dla otoczenia. Zresztą... O czym tutaj biadolić.
Po krótszej chwili stwór zaczął się najwyraźniej podniecać: szybciej dyszał, co do pragnienia na ekhym ekhym - wzrastało do maksimum. Szlachetna mogłaby się nim wreszcie zająć, a nie tak gnębić. Ileż to roboty wskoczyć, ujeżdżać, następnie zejść i normalnie porozmawiać? Poza tym czemu ma ją atakować? Chyba że pogryzie dla zabawy, powyzywa a potem ucieknie, bo moc jeszcze nie raczyła wrócić. Zwilżył wargi, zagryzając mocniej zębiska, aż biedak warczał poprzez oddychanie, a cholerna obroża zaś zaczęła działać. Nadira mogła nawet dostrzec te delikatne błękitne iskry, by następnie ponownie poczuć mrowienie. Ach te kochane nerwy...
Powrót do góry Go down
Nadira
Panda
Panda
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t165-nadira-shiroyama#187 http://vampireknight.forumpl.net/t168-nadira-shiroyama#190
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 1218


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Lis 13, 2012 10:52 pm

Nie żałowała. Przywykła już do takiego losu, że być może nie jest jej dane posiadać kogoś obok, jako swojego partnera. Poprzednie związki to jej uświadomiły. A nawet pokazały jej słabość a także błędy. Te doświadczenia ją nawet wzmocniły.
- Wtedy... To nawet nie wiedziałam co zamierzał ze mną zrobić. Byłam zaślepiona miłością jaką mnie oszukiwał. No ale było minęło. - Wzruszyła ramionami i zaczęła się bawić dalej.
Odgłosy wydawane przez kanibala były przyjemne. Dawno nie słyszała jakby facet jęczał, sapał i odczuwał przyjemność. Aż wzmocniła swoje ruchy dodając mu więcej przyjemności i bólu. Starała się robić tak mocno i długo aż dojdzie on do finału. Choć w którymś momencie znów poczuła dziwne mrowienie. Spojrzała na Testamenta dość uważnie. Skąd to się bierze? Nawet iskierki dostrzegła jakby materiał był przecierany.
- Nie wiem czemu, ale odczuwam dziwne mrowienie. Skąd ono się bierze? Nie przypominam sobie byś posiadał moc związaną choćby z elektrycznością. - Zaciekawiło ją to, dlatego spytała. Tym samym pewnie chciała podtrzymać z nim rozmowę. To nie tak, że zrobi jeden numerek a potem sobie porozmawiają. Nawet podczas tego mogą wymienić parę zdań ze sobą.
Powrót do góry Go down
 
Rzeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 10Idź do strony : 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Rzeczka
» Zamarznięta rzeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: