IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Wrz 03, 2015 6:04 pm

Pokiwała lekko głową, nie mówiąc już nic więcej na ten temat. Wiedziała, że pomogłaby mu odzyskać pamięć, gdyby nagle w jakimś wypadku lub zdarzeniu ją utracił. W końcu jako przyjaciółka... Od czegoś jest! Zyuu nie był jakimś wrednym wampirem, więc nie miał czego się obawiać. Ale… Trudno powiedzieć jak zachowa się wtedy, gdyby on zostałby przemieniony w krwiopijcę. Nie chciała, by go to spotkało. Nikomu tego nie życzyła.
Może trochę ryzykowała, chcąc być nauczycielką. W końcu nawet nie miała świadomości jakie były wymagania, by ją przyjęli. Zobaczy się… Co tam szkodzi? Tylko pytanie – kto jest dyrektorem? Człowiek? Wampir? Kto to by tam wiedział… No i też musiałaby pomyśleć o alternatywie, gdyby jednak by się nie udało.
Uśmiechnęła się do niego uroczo, słysząc jego próbę wypowiedzi. Właściwie to zaśmiała się cicho, widząc jego minę. Nie, nie była złośliwa, po prostu przybierał taką minę, że nie potrafiła inaczej. Oczywiście, szybko zasłoni swoje usta, by nie obraził się na nią. Nie chciałaby czegoś takiego.
- Dobrze ci idzie - pochwaliła go. Naprawdę, nie spodziewała się, że zrobi tak szybkie postępy w wymowie tego słowa. Przecież nie należało to do jednego z prostszych, ze względu na znajdujące się tam "sz", które nie było tak proste do wypowiedzenia. Już również pomijając sam akcent, ale... Teraz to nie jest ważne. Przecież nieumiejętność wypowiedzenia słowa "gruszka" nie spowoduje jakiegoś nieszczęścia! Spokojnie! No... Chyba nie... Nigdy nie wiadomo, co się dzieje na tym świecie. I nawet takie drobnostki byłyby istotne!
- Obiecaj mi to - poprosiła go. Naprawdę się martwiła o jasnowłosego. Złe wampiry mogą go dorwać, gdy będzie zajęty fotografowaniem! I skończy jako ich ofiara... A tego nie chciała. Naprawdę. Martwiła się o niego.
- Hm? No dobrze... - postanowiła go posłuchać i wykonała polecenia, które skierował do niej. Ściągnęła również z ramion pokrowiec i położyła go na trawie. Sesja sama jej nie przeszkadzała, ale sam fakt, że ją chciał, mocno ją zaskoczył. Ale co tam szkodziło?
Na jego kolejne słowa zareagowała z małym zaskoczeniem.
- Miłość? Nie... Nadal jestem sama - trochę smutne, ale i prawdziwe. W najgorszym wypadku skończy jako stara panna i w dodatku dziewica. - A ty? Jesteś z kimś? - skoro on się pytał, to czemu i ona by nie mogła? Chyba nie uraziłoby go takie pytanie. - Czy coś ciekawego... Chyba nie - wzruszyła ramionami, nawiązując do owego pytania. Oczywiście nie licząc pewnych spraw związanymi z nieśmiertelnymi. Ale o tym ciemnowłosa nie powiedziała. Nie ma po co psuć sobie dnia.
Nie wiedziała ile czasu minęło. Jedynie co mogła zauważyć, że niebo zaczęło ciemnieć. No tak. Koniec dnia. Przynajmniej dla ludzi.
- I jak? - spytała się go, odwracając własną uwagę od myśli. Pytanie dotyczyło oczywiście owych zdjęć.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Wrz 03, 2015 8:46 pm

Gdyby znał powód zmartwienia dziewczyny, oszczędziłby jej niespokojnych myśli. Tak to jest jak się nie jest uświadomionym w pewne sprawy. Znał tę stronę Midori, którą pokazywała mu, i wiedział, że faktycznie stanęłaby na głowie i wywróciła świat do góry nogami, by tylko pomóc drugiej osobie. Nawet w najtrudniejszych chwilach. Miała anielskie serce, chociaż sama nie zaznała takiej dobroci, ale o tym później.
Ciężko było mu przyjmować komplementy, zwłaszcza za takie drobnostki, nie mniej jednak każda taka uwaga budowała w nim większą pewność siebie. Aż chciał przytulić dziewczynę do siebie niczym pluszaka, lecz powstrzymał się. Mógł odwdzięczyć się podobnym gestem, i nie wypadł ani trochę sztucznie, gdy powiedział:
-Dziękuję. Bo wiesz... mam dobrą nauczycielkę.
Puścił oczko w jej stronę i śmiało dał znać, że ma w sobie dar nauczania. Być może dzięki "gruszce" zdobędzie dodatkową moc na zmierzenie się z samą sobą i pokazania, iż jest wartościowym nabytkiem dla Akademii Crossa. Jak z taką łatwością przekazała może i drobną wiedzę na temat wymowy obcego słowa, jak dała nadzieję Zyuu na dalszy rozwój słownictwa zagranicznego, to mogło dawać powody do dumy.
-Obiecuję, Midi.
Odniósł się do fotografii późną nocą, pod gołym niebem. Chciała jego obietnicy, to złożył, a że nie lubił zakłamań - dał słowo i je dotrzyma. Może teraz odetchnie z ulgą i rozluźni się odrobinę? Nie po to spędzali ze sobą wolną chwilę, by nękać się myślami krążącymi wokół wampirów. Nie wypadało na nich marnować czasu, a skoro przyjaciółka zgodziła się na zdjęcia, trzeba było przystąpić do akcji!
Patrzył przez obiektyw na modelkę i gdy tylko znalazł odpowiednią klatkę, pstrykał zdjęcie. Oczywiście próbował zagadywać, by Midori nie nudziła się i nie myślała tylko o tym, czy dobrze wypadnie przed fotografem. Zwłaszcza, że zawsze wychodziła cudnie na zdjęciach. Trochę więc przygryzł wargę, gdy akurat trafił w zły temat, gdyż jego muza nie zaznała miłości. Aż trudno było w to uwierzyć, lecz ufał jej i jej słowom. Dlaczego miałaby kłamać, zwłaszcza, że raczej byłoby powodem do dumy pochwalenie się chłopakiem, narzeczonym czy mężem.
-Niemożliwe. Eh, nie powinnaś być sama... -ostatecznie westchnął cicho, lecz zaraz dodał podobnym tonem odpowiedź na pytanie przyjaciółki- Nie licząc Fotografii, też nie mam nikogo.
Trochę zbity z rytmu zaraz powrócił na tory myślenia o zdjęciach i w mig wykonał dziesięć różnych, chociaż będących wykonanymi pod różnym kątem (dosłownie, krążył wokół Midori i szukał ciekawej perspektywy) to i tak skupiające się tylko na Czarnowłosej ślicznotce. Nawet w codziennym ubraniu wyglądała świetnie. Aparaty ją kochają. Na końcu podszedł za plecy dziewczyny i z uśmiechem strzelił dwa zdjęcia wspólne, coś jak selfie, tylko profesjonalnym sprzętem.
-Wybierz, które Ci się podobają najbardziej. Wywołam je jutro z rana i przy kolejnym spotkaniu będziesz mogła je odebrać.
Przekazał aparat do rąk przyjaciółki i później przy niej usuwał te fotki, które najmniej przypadły do gustu. Jak tak był blisko niej, bo siedział tuż obok, przyglądał się w milczeniu Złotookiej. Coś mu zajmowało myśli, i rzeczywiście - wnet podzielił się swoim spostrzeżeniem na głos. Chociaż... mógł sobie oszczędzić wstydu.
-Tak sobie pomyślałem, że... no... że możemy pójść na pewien układ. Jak ani Ty, ani ja nie znajdziemy drugich połówek po skończeniu trzydziestki, może umówimy się na randkę? Znaczy się wiesz... nie żeby zmuszał, tylko... ekhm... -zmieszał się całkowicie i spuścił wzrok na trawę- ... przepraszam, z-zapomnij o tym co mówiłem.
To było głupie, dlaczego pozwolił sobie na takie słowa?! Przecież Midori była jego przyjaciółką, i tak bardzo cieszył się, że zacieśnili relacje do tego stopnia, by móc określać się jej przyjacielem! Nie chciał przekreślać związku takim nieodpowiedzialnym zachowaniem! Ale serce mu się krajało na myśl, że taka urocza Midori nie miała przy sobie ukochanej osoby, która wspierałaby ją zawsze. Kto miałby na nią oko, czułe serce, opiekuńcze ręce, a także mogła ów osoba czuć z podwójną mocą wzajemną miłość dziewczyny. Nie może być sama, lecz czy akurat ewentualny związek z Zyuu byłby lepszą alternatywą? Stąd to końcowe zmieszanie i milczenie.
-To... to tak jak mówiłem... jeszcze tutaj będę chwilę, ale Ty powinnaś już wracać. Sama mówiłaś, że o tej porze jest niebezpiecznie. Poza tym musisz wyspać się i przygotować się do castingu, prawda?
Uśmiechnął się lekko mrużąc oczy. Co jak co, ale nie pozwoli, by Złotooka była narażona na jakieś zagrożenie, bo Zyuu chce sobie dorobić ekstra pensję. Musiał iść za nurtem potrzeb i wymagań pracodawcy, gdyż nie miał stabilnie płatnej roboty. To nie oznaczało, iż poświęciłby życie Midori za kilka fotek. Nie musi ją w to angażować.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 05, 2015 11:45 am

Im więcej lat, tym więcej zmartwień... Smutne, ale prawdziwe. Dorosłość nie jest tak fajna jak się wydaje za dziecka. Za dużo rzeczy, które chętnie chciałoby się ominąć. Z daleka. Jednakże i dzieciństwo nie jest miłe. Przynajmniej nie zawsze. Ona niestety napotkała się na jedno z tych złych wydarzeń, przez co narodziła się niechęć do większości przedstawicielek tej samej płci.
Uśmiechnęła się po raz kolejny. Przy przyjaciołach nie było trudno zachować pogodność ducha. Jednakże i ona potrafiła stać się zupełnym swoim przeciwieństwem... Chociaż słyszała już od starszego brata, że jest zbyt łagodna. I to może się odwrócić przeciwko niej w przyszłości. Ale na daną chwilę... Nic z tego złego jeszcze nie wychodziło.
- Oh, przesadzasz - wymamrotała, trochę zaskoczona i zmieszana owym komplementem. - Ja wiele nie zrobiłam... To twój sukces... - powiedziała mu tylko, jakby to wypowiedzieć... Dlatego też była zaskoczona jego słowami.
Odetchnęła natomiast z ulgą, gdy usłyszała jego obietnicę. Zwykłe słowa, ale poczuła się o wiele lepiej. Nie chciała, by ryzykował swoim życiem dla kilku zdjęć. Wampiry nie miałyby oporów, by zaatakować niewinnego człowieka. A przecież aparat nie zdoła obronić przed nieśmiertelnym. Chyba, że użyje go, by walnąć kogoś w głowę... Ale nawet nie wiadomo, czy coś takiego by zadziałało.
Samo pozowanie było całkiem fajne. Chociaż i tak nie zwracała na to większej uwagi, bo Zyuu skutecznie odwracał jej uwagę od obiektywu. Ale zauważyła jego reakcję, przez to westchnęła cicho.
- Zyuu, nie przejmuj się tym - powiedziała do niego wesoło. Czy to był dla niej smutny temat? Niespecjalnie. Nawet jeśli powinien, ciemnowłosa wierzyła, że kiedyś w jej życiu pojawi się ten "jedyny". Póki co, miłością obdarzała członków swojej rodziny. - Ty również sobie znajdziesz kogoś - dodała jeszcze, wkładając w te słowa całą swoją wiarę, co też mógł wyczuć. Nikt nie powiedział, że teraz kogoś muszą znaleźć. No i też nie była pewna, czy chciałaby partnera na daną chwilę. Mógłby on być ciągle zagrożony przez jej zajęcie. Zemsty i takie tam. Mają różne dziwne wyobrażenia i będą chcieli też wykorzystać jakieś rzeczy by zranić.
Wzięła do rąk aparat i przyglądała się zdjęciom. Szczerze mówiąc, to nie bardzo mogła się zdecydować na jakiekolwiek. Wiele zdjęć jej się bardzo podobało. Dlatego też przygryzła dolną wargę, po czym pokazała mu trzy z zdjęć. Na jednym z nich byli we dwójkę.
- Zgoda - mogło i tak być. Zdjęcia to takie miłe pamiątki. Mogły się zachować naprawdę długo.
Ale zmieniając temat, to jasnowłosy zupełnie ją zaskoczył. Nie spodziewała się tego, jednakże... O ile dobrze zrozumiała, chciał się z nią umówić na randkę... Za kilka lat? Całkiem zabawne. Ale również...
- Dobrze - zgodziła się. Pogłaskała go po ramieniu. - Wyluzuj trochę, Zyuu - widziała jego zachowanie. - Nie musisz tak się stresować. I jestem pewna, że do tego czasu znajdziesz jakąś dziewczynę - dodała jeszcze. Wyglądał tak uroczo ze swoim dziecięcym zmieszaniem...
Westchnęła cichutko na jego słowa.
- Nie chcę, byś tutaj zostawał - wymamrotała. Jednakże nie mogła przecież na niego naciskać. No i też, czy już wracać? - Spokojnie. Zdążę się przygotować. Chyba mam nawet pomysł na strój - przyznała się. Oczywiście pozostawało wszystko zaprojektować... Ale o ile dobrze pamiętała, wiele z strojów posiadała. Innym faktem jest to, że potrzebowałaby mieszkanka, by to tam wszystko umieścić.
Przeciągnęła się lekko i znów założyła na plecy ów pokrowiec. Póki co było bezpiecznie... Ale jak będzie później.
- No chyba, że chcesz, bym poszła... - zaczęła cicho. Może nie chciał, by mu przeszkadzała w pracy? Tutaj o ile dobrze kojarzyła też trzeba było sporo skupienia, by pochwycić dany element pod dobrym kątem.
- Właśnie! - zawołała, jakby sobie coś przypomniała. - Może po prostu wymienimy się numerami? Będzie prościej by skontaktować się w przyszłości - o ile oczywiście chciałby. Nic na siłę!

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 05, 2015 1:35 pm

Zalewanie komplementami drugą osobę jest o tyle dobre, że uodparnia na kolejne, aczkolwiek gdy ktoś jest nieśmiały. Ani on, ani Midori nie tolerowali za dobrze dobrych słów, chociaż sami siebie nimi bombardowali. Zyuu natychmiast na takie oskarżenie wskazał palcem dziewczynę, że to ona zaczęła, a potem zaśmiałby się i tyle. W ogóle ciekawie, iż zwalali na drugą osobę czyny, które właściwie dotyczyły kogoś lub coś innego. Midi nauczyła mówić po polsku Zyuu, ale to jemu przypisuje zasługę. Byli pod tym względem tacy sami.
Nawet podczas sesji bawili się świetnie, pomimo z lekka dołującego tematu o samotności, albo inaczej: o braku osoby w sercu w swoim życiu. Czarnowłosa wiedziała jak pocieszyć kolegę, no i po części samą siebie, gdyż i ona była w tej samej sytuacji. No, niezupełnie, miała o wiele większe atuty i zalety, by mieć swoją połówkę... nie mniej jednak zażegnała skutecznie kryzys dołka, za co jej serdecznie podziękował.
-Dzięki, że we mnie wierzysz.
Objął ją lekko ramieniem, i wtedy pstryknął wspólną fotkę. Tak z zaskoczenia, no i wypadli całkiem naturalnie. Od razu poprawił mu się humor, gdy miał w osobie Midori wsparcie. To miłe uczucie, którego nie chce się zapomnieć, i o które trzeba dbać. Sam będzie opoką dla przyjaciółki, chociaż to śmieszna deklaracja, zważywszy, że nie wie o dodatkowej działalności Złotookiej.
Kiedy koleżanka wybrała zdjęcia i zgodziła się na ich wydrukowanie, a Zyuu wypsnęło się o kilka zdań za dużo... cóż... miewał gadatliwą naturę, lecz rzadko ją pokazywał. I już było wiadomo dlaczego. Nabrał lekkich rumieńców, jak Midori zaczęła go uspokajać i głaskać po ramieniu.
-Yhm... dobrze...
Mruknął cicho próbując dojść do ładu, chociaż usłyszał mamrotanie koleżanki na temat tego, że zostanie na nocne safari. Podniósł wyżej wzrok patrząc się na nią, gdy powiedziała o swoim pomyśle na ubiór na cosplay. Przekręcił głowę na bok i zapytał:
-Zdradzisz tematykę stroju, czy to słodka tajemnica?
Za chwilę jednak ponownie musiał wybić koleżance z głowy, że wcale nie miał zamiaru jej wyganiać, bo nie podobało mu się jej towarzystwo czy coś w tym stylu. Dlatego powiedział w moment:
-Sama wiesz, że nie o to chodzi -zerknął na nią z poważniejszą miną niż dotychczas- gdyby coś Ci się stało, nie wybaczyłbym sobie tego do końca życia. Nie zamierzam wciągać Cię w takie ryzyko. Zresztą mówiłem, że zrobię co do mnie należy i wracam do siebie.
Uparł się i nie zmieniał zdania. Jak sobie taki durny cel postawił - zamiast szukać bezpieczniejszego zlecenia - to już niech spadnie na jego barki odpowiedzialność. Nie musi dzielić się z nikim czymś, co mogłoby zaszkodzić. Inna sprawa, że jak mu się powiedzie, to będzie skuszony na kolejne wypady i kolejne zastrzyki gotówki. A wiedz, drogi Czytelniku, że chłopak miał pomysły na zainwestowanie sporej kasy. Przede wszystkim kupić sobie większe mieszkanie, by móc myśleć przyszłościowo, no i szczerze powiedziawszy - spodobało mu się na Yokohamie na tyle, by zostać na dłużej w tej metropolii.
Kiedy usłyszał zawołanie dziewczyny i ofertę wymiany numerów między sobą, skinął głową powoli zyskując radośniejsze oblicze.
-Dobry pomysł -wyciągnął zaraz z torby bajerancki IPhone 6s i najechawszy w menu kontaktów na swój numer podyktował koleżance- 600-xxx-006. Puść mi sygnałka, to zapiszę i Twój, Midori. A teraz chodźmy, odprowadzę Cię do bramy parku. Już jest ciemno.
Jak powiedział, tak też zrobił. Zabrał swoje bambetle i szli wzdłuż rzeczki mieniącej się od pojawiających się na niebie gwiazdeczek. Już była noc praktycznie, lecz nie przejmował się sobą, co koleżanką. Powinni jak najszybciej wyjść z ciemnego zakątka, by ruchliwe ulice z pewnością odgoniły potencjalnych złoczyńców czy krwiopijców. Tacy wolą działać, kiedy nie ma świadków. Przy okazji, dla zabicia czasu i chwilowej ciszy, oznajmił Midori:
-Nie wiem jak długo zostanę w Yokohamie, ale na tyle, by jeszcze Cię odwiedzić. Może już zobaczę Cię w profesorskiej todze? -uśmiechnął się lekko, nie wiedzieć czemu przypomniał mu się Harry Potter i jego szkolny światek z dala od Mugoli- Poza tym jak już zdecydujesz się na udział w Cosplayu, to tam też się spotkamy. Zaprosiłbym Cię do mieszkania, ale moi współlokatorzy... cóż... nie chciałabyś ich poznać. Prawdopodobnie omijali jakąkolwiek edukację w swoim życiu.
Podrapał się w tyle głowy i jeszcze trochę rozmawiali ze sobą, aż dotarli do mety ich dzisiejszego spotkania. Bo naprawdę wierzył, iż podzielenie się numerami kontaktowymi miało głębsze dno niż tylko znajomość numeru. Że nie minie tak wiele czasu i ponownie pogadają, tym razem już bez całego ekwipunku fotografa, tylko całkowicie prywatnie. Hm, może zabrałby Midori na przejażdżkę nowiutkim motorem, jaki sobie sprawił, by przemieszczać się swobodnie po Yokohamie?
Nim puścił dziewczynę wolno, jeszcze na chwilę ją zatrzymał. Nie dosłownie, lecz skierował następujące słowa "na dobranoc":
-Midi... będę trzymać mocno kciuki, żeby Ci się powiodło. Chyba, że to za mało, i chcesz jeszcze kopniaka na szczęście.
Pojawił się chytry uśmieszek zwiastujący, że obu stronom taka forma wsparcia przypadłaby do gustu, lecz bez zgody dziewczyny przecież na nią nie napadnie! Przyjaciółka mogłaby przez niego nie móc usiedzieć na castingach w Akademii i słusznie mogłaby go obwiniać za porażkę życiową. Z drugiej strony wszak nie zamierzałby kopnąć z całej siły, tylko symbolicznie. Eh, to i tak tylko głupie zabobony, ufał jej zdolnościom, także cała ta otoczka życzenia powodzenia nie miała większego sensu. Poza jednym - że i jemu zależało na szczęściu Midori.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Wrz 06, 2015 5:29 pm

Komplementy? Niby rzadkość, ale są często słyszane. Jednakże wiele z nich były fałszywe, przez to te prawdziwe są niekiedy pomijane. Albo brane negatywnie. Jednakże w przypadku owej dwójki raczej to nie byłoby możliwe. Oboje znali się na tyle i lubili się, by wiedzieć, że nie były kłamstwami. Inną kwestią był fakt, że owa dwójka nie za dobrze przyjmowała owe słówka. Wywoływało to w nich niemałe zmieszanie... Ale tak już niekiedy jest w owym życiu.
Uśmiechnęła się do niego. Kwestia samotności i tak istniała, ale lepiej nie przejmować się nią na daną chwilę, prawda? Po co sobie psuć ten dzień... A raczej jego końcówkę. Dlatego też nie wspomniała nic na ten temat, jedynie się uśmiechając. Niekiedy nie zawsze dawało się o tym zapomnieć. Ale jeśli teraz się dało... To było dobrze.
Na pytanie o strój uśmiechnęła się tajemniczo.
- Nie powiem. Nie zepsuję niespodzianki - zadecydowała. Musiała pomyśleć jeszcze nad tym, a nie chciała dawać niepewnego pomysłu. No i też kwestia tego, czy weźmie udział, czy też nie. Nigdy nie wiadomo, co też przydarzy się w życiu.
Możliwe... Że miał rację. Ale gdyby znał prawdę, wiedziałby, że to by działało inaczej. Jednakże widząc jego minę, po prostu westchnęła głęboko. I weź jakoś mu to wybij z głowy! Nie mógł zostać tutaj sam! Ale... Rany, z drugiej strony będzie tym bardziej nalegać, by poszła. Troska o jej bezpieczeństwo... Miła sprawa, ale również nieciekawa. Ponieważ ciemnowłosa uważała, ze mogło się to źle skończyć.
Wyjęła komórkę i wpisała jego numer. Zapisała go sobie i wysłała mu sygnał. I oczywiście ją schowała. No i skończyło się na tym, że nie odpuścił i postanowił ją kawałek odprowadzić. Wysłuchiwała jego słów, kiwając lekko głową i uśmiechając się.
- Rozumiem - wzięła głębszy wdech. - Może zobaczysz. Nie wiem co przyniesie przyszłość - tak, tutaj było wszystko możliwe.
Zaśmiała się cicho.
- Nie musisz mnie kopać. Wystarczy trzymanie kciuków. Póki co, to się zobaczy, czy się uda. Jeśli nie, to brak umiejętności, a nie szczęścia się do tego przyczyniło - przynajmniej tak uważała.
Nie rozpisując się już dalej, pożegnała się z przyjacielem i życzyła mu powodzenia. I w duchu miała nadzieję, że naprawdę mu się tutaj nic nie stanie.

z/t

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Lip 27, 2016 9:25 am

Przez ten rok, który minął, Uszaty przychodził tutaj pod osłoną nocy kilkanaście razy. To tutaj ostatni raz widział Midori, swoją przyjaciółkę. Tęsknił za nią, i chociaż od czasu do czasu zażywał życia towarzyskiego w rezydencji Cyjona, to nic nie wypełniało pustki. Wiedział, że tylko Złotooka mogłaby tchnąć w Zyuu więcej wigoru i pewności siebie niż ktokolwiek inny. Blondyn nie zapuszczał się dalej wgłąb miasta w obawie przed zasianiem paniki. Co prawda udało mu się raz w akcie desperacji przebrnąć jednego dnia przez całą Yokohamę w poszukiwaniu znajomej, przyszłej - jak nie już - nauczycielki, ale najadł się mnóstwo stresu. Uszy i wszelkie zmysły miał zbyt wrażliwe na miejski hałas. Tylko fakt, że po mieście akurat w tym czasie przechodziła chmara przebierańców, mógł pozwolić sobie na odrobinę więcej swobody. Kupił sobie nawet jakiegoś fast-fooda, a to miła odmiana od "owoców z runa leśnego". Mimo wszystko najbardziej skupiał się na jakiejś wskazówce, gdzie mogłaby pracować jego przyjaciółka, lecz to był okres wakacji, a więc większość szkół była pozamykana na cztery spusty. Nie dowiedział się, do jakiej szkoły Midori miała zamiar kandydować, a nawet jeśli - czy wreszcie nie zdecydowała się na inną.
Także do dnia dzisiejszego nie udało mu się odnaleźć przyjaciółki.
Jak jest ciemno, mało kto zwraca szczegóły na detale mijających sylwetek. Co prawda chłopak musiał spuścić uszy po sobie, nie mniej w ciemnościach wydawały się dwoma kucykami. Dobrze, że on miał doskonały wzrok, więc mrok mu nie był straszny. Gorzej, żeby nie wpadł w tarapaty, stąd zachowywał czujność. Kierował się w stronę rzeczki, do miejsca, gdzie spotkał się z przyjaciółką. Może i był naiwny, lecz i sentymentalny. Lubił przycupnąć sobie na trawie i zamyślić się, miło wspominając każdy detal rozmowy między nimi. Chociaż z czasem zapominał coraz więcej elementów, dlatego starał się pielęgnować to, co tkwiło jeszcze w pamięci. I teraz także, usiadł na trawie i tam, gdzie niegdyś kierował obiektyw aparatu, tam patrzył się złotymi tęczówkami. Kojiro i Lucjusz na pewno w tym czasie nieźle się zabawiają, to nawet nie zauważą braku hybrydy. A Zyuu przynajmniej w ciszy i w spokoju zanurzy się w przeszłości. Bardzo dobrej przeszłości.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Lip 27, 2016 7:39 pm

Chyba do reszty oszalałam, że wychodzę, gdy jest ciemno - pomyślała ponuro kobieta. - Z drugiej strony wymaga to moja praca. Póki mam jeszcze możliwość, będę robiła więcej zdjęć i zyskiwała więcej dowodów dla szefostwa, zanim ponownie się mną nie zainteresują... Cholerne wampiry.
Jeśli ktokolwiek uważał, że Mikoto przez ten cały czas się leniwa, powinien zostać wyprowadzony z tego błędu. Dziewczyna starała się pracować ostrożnie, nie zwracając tym samym na siebie niepotrzebnej uwagi. Oczywiście, było to niemożliwe... Ale jednak minął rok od jej przybycia tutaj i nadal żyła. To był swego rodzaju sukces.
Jasnowłosa zdecydowała się wybrać na rzeczkę, jako opcję w miarę neutralną. Niebezpieczeństwo nadal istniało, ale... Właściwie, czy gdziekolwiek byłaby bezpieczna? Raczej nie. Więc równie dobrze mogła być i tu.
Oczywiście, nie zapomniała aparatu! Ale światło było tragiczne, co podsumowała głębokim westchnieniem.
- Masakra... Może lepiej powrócić? - mruknęła międzyczasie do siebie. Jednak zamiast to zrobić, ruszyła dalej. Wtedy właśnie kogoś dostrzegła na trawie. Zmrużyła nieco oczy, zastanawiając się, kto o tej porze byłby tutaj. Nie widzę dobrze. Eh... Nie podoba mi się to. A co, jeśli to jakiś upierdliwy wampir? Ciężko jest mi ich odróżnić od ludzi.
Przeciągnęła się nieco i wzięła głębszy wdech, po czym ruszyła bliżej, wpychając aparat do torby na ramieniu.
- Ano ne... W porządku? - zwróciła się do niego, znajdując się już bliżej niego, o ile ten wcześniej nie wykonał jakiegoś ruchu polegającego na ucieknięciu stąd. W jej głosie było słychać pewnego rodzaju troskę. No i zaznaczę od razu, aktualnie nic nie zdradzało tego, że mogła być kobietą.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Lip 27, 2016 8:26 pm

Bezwiednie miętosił w palcach sznurówkę od swojego buta myśląc o Midori, kiedy usłyszał dziwny dźwięk. Zasunięcie zamka na ubraniu? Drgnął odrobinę, lecz bardziej wzdrygnął się, gdy padły słowa skierowane w jego stronę. Prędko podniósł się na równe nogi i okręcił się wokół własnej osi, by zakryć za sobą puszystą, krótką kitkę (którą notabene nie skrywał pod ubraniem w tej chwili zapomnienia o rzeczywistości) i móc zmierzyć się wzrokiem z...
...ludzkim młodzieńcem?
Odrobinę niższy od niego mężczyzna o dość delikatnych rysach twarzy i subtelnym głosie zaczepił Hybrydę, a właściwie chciał wiedzieć czy wszystko grało. Co by tu zrobić, co zrobić? Dać susa na bok? Bez sensu, zrobi więcej zamieszania niż powinien. Odchrząknął mocno, wszak dawno nie używał strun głosowych, i odezwał się z odrobiną niepewności.
-T-tak... -podrapał się w tyle głowy jedną ręką, a drugą machał uspokajająco przed obliczem Zielonookiego człowieka- ...w porządku.
Wymusił nawet lekki uśmiech na nieco pobladłym licu z obawy, że ktoś mógłby podejść bliżej i przyjrzeć się, czy rzeczywiście zdrowie dopisywało. Z tonu, jaki wychwyciło wrażliwe ucho, dało się wywnioskować, iż akurat natrafił na osobę, której los kogoś obcego nie był zupełnie obojętny.
Może, żeby nieco odciągnąć uwagę od siebie, rzekł znienacka:
-N-nie za późna pora na spacery po parku?
Zapytał, po czym odrobinę znieruchomiał. Baka, a co niby sam robił?! Ciekawe czy widać było po nim, że zreflektował się na głupią treść pytania, ale słowo się rzekło. Jakby się przyjrzeć, troszkę zarumienił się, nie mniej przytuszował to kolejnym, nie za bardzo genialnym pomysłem. Nie ma to jak nieudana improwizacja Zyuu z pełnego zaskoczenia.
-N-nie podchodź za blisko, bo zarazisz się jeszcze - khe, khe, khe -w tym miejscu udawał, że coś go przytyka- ...niby mały kaszel, aa-ale na pewno nie chcesz pochorować się, prawda?
Odrobinę cofnął się do tyłu, żeby jak najmniej szczegółów było widocznych, bo i może miał do czynienia z człowiekiem, jednak nie ufał nikomu. Nawet i oni mogliby mu przysporzyć kłopotów, a nie chciałby widzieć później częstych nocnych patroli policyjnych w tym miejscu, gdzie jeszcze mógł zażyć wspomnień związanych z przyjaciółką.
Po złapaniu spokojniejszego oddechu mógł przyjrzeć się osobie, którą widzi. Wielkie, zielone oczy na smukłej twarzy ewidentnie wyróżniały tego człowieka z tłumu. Jasno-płowe włosy były podobnej długości co te, które miał Zyuu, nie mniej bardziej ulizane. Utkwił też wzrok w ubiorze, nie rzucał się w sportowym ubraniu, które w zasadzie pasuje jak ulał jak na zwykły spacer po parku. I tak nie tracił czujności, raz sparzył się przed nieznajomym, i od tej pory zachowywał ostrożność. Gorzej, jak ktoś będzie w stanie go zdemaskować, bo Hiro-senpai nie będzie tryskał radością. A ten ktoś to osoba, która za bardzo troszczy się o przypadkowych przechodniów.
Może to jakiś utajony wampir? Nie miał ze zbyt wieloma osobnikami tego gatunku do czynienia. Nie potrafił ich rozróżnić, mimo wyostrzonych zmysłów. Do tej pory sami zdradzali swoje pochodzenie, lecz przecież musi być w końcu ten pierwszy raz, co nie?
Nie mniej trzeba przyznać, że Ogoniasty nie umiał kłamać. Midori kiedyś już to zauważyła, i to niemalże po pierwszym kłamstwie. Czy i w tym przypadku Blondyn przed nim odkryje kręcenie już po pierwszym stwierdzeniu Uszatego?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Lip 28, 2016 7:30 pm

Ta... To ją zdecydowanie nie przekonało co do tego wszystkiego. Nie wiedziała z kim miała do czynienia, a nawet gdyby nie było tak ciemno, szansa, że rozpoznałaby dokładniej rasę nieznajomego była bardzo bliska. Człowiek niebędący łowcą nie posiadał takich umiejętności pomimo samego szkolenia. A przynajmniej tak właśnie było z Mikoto.
Co z nim? Wystraszyłam go? A może... Może robił coś tutaj podejrzanego, a ja go przyłapałam? Meh, oczywiście, dziwne myśli musiały zacząć ją nachodzić. No bo dlaczego nie? Pora była wręcz idealna, by podejrzewać, że nie miała z kimś dobrym do czynienia. A może... To duch? I co wtedy biedna zrobiłaby?
Uniosła lekko brwi, słysząc jego... Niecodzienne pytanie.
- To również ja odbiję pytanie i zadaję ci takie same. Nie za późno jest? - Nie zachowuje się naturalnie. Tak jak sądziłam. Albo mam do czynienia z świetnym aktorem, albo zupełnie go zaskoczyłam. Jednak jeśli chodziłoby o to drugie, to oznaczałoby, że nie jest wampirem... A z człowiekiem w najgorszym wypadku dam sobie radę. Trzeba przyznać, idąc tym tokiem myślenia, jasnowłosa odczuwała ulgę. Nawet nie wzięła pod uwagę, że mogłaby błędnie ocenić sytuację.
- Jeśli jesteś chory, to nie powinieneś tak późno być na zewnątrz - zauważyła, zatrzymując się, gdy zobaczyła, że on zaczął się cofać. Podejrzany. Albo naprawdę go mocno zaskoczyłam. W tych ciemnościach nie bardzo mogła dostrzec z kim miała do czynienia, jedynie po głosie rozpoznawała, że był to mężczyzna. Raczej on. Nigdy nie wiadomo.
- Eh. To nie ma sensu. Jeśli uważasz, że wszystko jest dobrze, to nie będę naciskał - rzuciła, unoszą prawą rękę i podrapała się po karku, zerkając gdzieś w bok.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Lip 28, 2016 8:27 pm

-M-może odrobinę.
Nerwowo drapał się dłonią ozdobioną w rękawiczkę po przedramieniu i paląc lekkiego buraka na twarzy. Cholera, żaden z niego aktor, a krętacz! Naprawdę nie chciał kłamać, lecz jak miał zrzucić podejrzenia, iż nie jest w pełni człowiekiem? Chyba już nim nie był, ciężko stwierdzić. A takim zachowaniem jeszcze bardziej wkopał się w tarapaty. Nawet nie umiał skontrować własnego pytania, które padło rykoszetem.
Musiał akurat wpaść na kogoś, kto łapał za słówka? Cóż, dzisiejsze czasy są niebezpieczne, więc zachowanie czujności to podstawa. Jak mógł myśleć, że bzdury przejdą obojętnie obok słuchacza? Z początku dość dociekliwego słuchacza?
-Etto...
Zająknął się już wyraźnie zbity z tropu. Nie obronił swojego argumentu co do tego, aby utrzymać dystans. Nawet nie udawał już więcej kaszlu, i tak zrobił z siebie idiotę. Możliwe, iż nim był, nie mniej sam dawał ku temu powody. Tylko prawda mogłaby być zgubna. Nawet nie dla społeczeństwa ludzi, co kłopotliwa dla swojego Pana, a ten mógłby bardzo łatwo "pozbyć się" dowodów.
Nawet młodzieniec o zielonych tęczówkach znudził się głupotą Hybrydy, bo nie naciskał, chociaż stwierdził, że wypowiedź Zyuu nie trzyma się kupy. A jeśli... a jeśli ta osoba mogłaby mu pomóc? Wydawał się być spostrzegawczy, mógł coś zanotować, zapamiętać nietypowego. Jak urodę koleżanki Uszatego, która mogła go szukać w tymże miejscu przez wiele dni. Tak jak on teraz.
-Zaczekaj... -zdawał się przez ułamku sekundy nabrać sporo odwagi, bo nawet głos brzmiał inaczej; mnie niej pewność siebie niemal natychmiast zmalała wraz z kolejnymi słowami- ...wiem, że graniczyłoby to z cudem, ale muszę o coś zapytać. Znasz kogoś o imieniu Midori? Nauczycielkę... najprawdopodobniej.
Mogło to zabrzmieć znów podejrzanie, skoro już wcześniej strugał durnia, jednak słychać było w jego głosie wyraźną nutę niepokoju. Tak, naprawdę bał się o zdrowie i życie jedynej osoby, dla której wracał co którąś noc do Yokohamy. Tak to zapewne zaszyłby się na stałe w lesie i odciął się od ludzkich korzeni. A on, będąc odrobinę naiwny, starał się pielęgnować przyjaźń i możliwość komunikacji. Jakby spotkał kiedyś Midori, a zapomniał języka w gębie... nie darowałby sobie tego.
-Od roku nie mogę jej spotkać. To tu widzieliśmy się po raz ostatni. Martwię się o Nią... strasznie martwię...
Dodał jeszcze ciszej niż przedtem, i z jeszcze większym smutkiem. Nie wiedział skąd nagle rozwiązał mu się język, lecz chyba potrzebował się komuś wyżalić. Nawet jakby machnęła ta osoba ręką, lub miała go w nosie. Ale nieznajomy Blondyn wcale nie wydawał się być zimno duszny. Jak jednak zareaguje po takiej spontanicznej spowiedzi?
Bo sam Grzesznik otworzył szerzej oczy i zadrżał na ciele. Przecież miał być ostrożny, a właśnie mógł podać komuś namiary na jedyną osobę, na której mu zależało. W jego ocenie Midori była bezbronna, a jeśli właśnie zdradził Złotooką przed jegomościem, z którym rozmawiał?
-Prz-przepraszam, przecież to nie Twoja sprawa... A-ale chciałeś wiedzieć, co mnie tu sprowadza. Ciebie zapewne coś innego niż...
Załamał mu się głos w gardle, aż zakrył usta dłonią i spuścił wzrok. Zyuu wciąż wierzył, że odnajdzie Midori, nawet jakby miałaby go odrzucić po tym, jak wyglądał. Wszak kto z ludzi zechciałby zadawać się z takim pchlarzem? Tylko wiedział gdzieś podskórnie, że przyjaciółka zachowa się inaczej, że nie odtrąci go tylko z tego powodu. Chociaż... z każdym dniem rosły i takie obawy.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lip 29, 2016 8:20 pm

Rozmowa z nieznajomym mogła śmiało zaliczać się do... Dziwnych. Przynajmniej teraz z takiego wniosku wychodziła kobieta, która słuchała odpowiedzi ze strony chłopaka. Jednak uznała, że to całkiem zabawne, widząc jego zmieszanie i brak umiejętnego wybrnięcia z tej sytuacji. Gdyby nie ta ciemność, mogłaby również zobaczyć, jak bardzo robił się czerwony z tego powodu. Nie widząc reakcji ciała, jedynym dowodem, który pozwalał jej wysunąć taki wniosek to jego słowa. Jasnowłosy miał w jednym szczęście, że Mikoto założyła, iż jest zwykłym człowiekiem, przez co przestała dalej wnikać w to wszystko. Miała również zamiar odejść. Nie widziała powodu, dla którego miałaby pozostać z nim, a przecież zdjęcia same się nie zrobią!
Już miała się kierować dalej, gdy została zatrzymana przez jego jedno słowo. Uniosła lekko brwi, zastanawiając się, czym aktualnie się kierował. Jeszcze chwilę wcześniej próbował sprawić, by odeszła, a teraz zrezygnował z tego?
- Hmm - Determinacja? Chwila odwagi? - Nie znam nikogo takiego - odpowiedziała mu. Nie zwracała aż takiej uwagi na ludzi, skupiała się bardziej na pracy. - Najprawdopodobniej? Eh, nieważne. Ale skoro jest nauczycielką, to powinieneś sprawdzić Akademię Cross. Albo jakieś inne okoliczne szkoły, jeśli ona jest stąd.
Nie wiedziała, co go tak wzięło, by zacząć ją wypytywać o jakąś osobę. Jednak wyjaśnienie nadeszło wraz kolejnymi jego słowami, a jego głos zdradzał wystarczająco wiele, by Mikoto zdołała sobie nakreślić sytuację. Mniej więcej tak jej się przynajmniej teraz wydawało, że mogłaby.
- Rozumiem... - Nie boisz się, że ona zapomniała o tobie? Że mogłaby nie chcieć cię spotkać? Że może tak naprawdę jej tutaj od roku mogłoby nie być? - w tej sytuacji nasuwało jej się na myśl wiele pytań, których nie wypowiedziała na głos. Westchnęła cicho. - Zdajesz sobie sprawę, że jest mała szansa, że pojawiłaby się akurat tutaj? Jeśli jej szukasz, powinieneś iść w miejsca, gdzie znajduje się o wiele więcej ludzi. Miałbyś wtedy większą szansę na jej znalezienie - zauważyła, dając mu dość oczywistą radę. Sama nie wiedziała, co ją skłoniło do tego. Zrobiło jej się go żal? Przez ten smutek w głosie?
Westchnęła cicho, drapiąc się po policzku, zanim zerknęła gdzieś w bok.
- Ano ne... - nie była pewna, czy naprawdę go o to pytała, ale postanowiła się nie spierać w tej kwestii. - Nie wiem jak ci poradzić, oprócz tyle, byś się nie poddawał - skupiła na nim swoje oczy. Przez późną porę było jej ciężko dostrzec go dokładniej, ale takiej reakcji nie dawało się przeoczyć. I jak tak trochę robiło się jej go żal... Pierwszy charakter, który posiadała i ukazywała światu, ujawniał w niej tą miłą osobowość. Dlatego zachowała się teraz tak, a nie inaczej.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Lip 30, 2016 3:38 pm

Dziwnym w tym spotkaniu też był fakt, że rozmówca, a raczej rozmówczyni, nie chciała poprawić młodzieńca co do określenia płci. Niby Zyuu miał dobry wzrok, nie mniej nie na tyle, aby rozróżnić drobne ciało skryte w specjalnie szerokiej bluzie. Poza tym sama zwracała się w taki sposób, iż trudno było wywnioskować, iż rozmawia z kobietą. Co prawda głos nie wydawał się być bardzo męski, lecz także nie za cienki, aby tylko i wyłącznie sprecyzować płeć.
A i to, że człowiek miał chyba okazję spotkać się z Hybrydą, wprawiając tego drugiego w mocne zakłopotanie. To raczej nie zdarza się często. Z drugiej strony Blondynka odniosła się do jego dość spontanicznej spowiedzi na temat Midori. Nie znała nikogo takiego... niedobrze. Wydawała się na osobę w wieku szkolnym, więc istniał cień szansy, że Złotooka mogła ją uczyć w szkole. Niestety, aż takiego farta nie miał. Mimo wszystko dostał cenną wskazówkę.
-Akademia Cross?
Coś mu mówiła ta nazwa... hm... czy takiego określenia użyła Midori mówiąc, gdzie złożyła papiery na nauczycielkę? Postara się zapamiętać nazwę instytucji, aby już jutro spróbować zlokalizować placówkę edukacyjną. I może w okolicy, bo najwyraźniej przedtem poszukiwał nie tą stronę Yokohamy co trzeba.
Co więcej, zaproponował/a (czasem nie wiem jak lepiej pisać w tej sytuacji), aby poszukiwania poszerzyć o inne miejscówki. Tam, gdzie więcej istot, tam większa szansa powodzenia. Niby tak, ale...
-To nie takie proste...
Powiedział cicho, jakby do siebie, także westchnął. Mimo wszystko docenił rady troskliwego, anonimowego człowieka, który nawet na pytania bez odpowiedzi potrafił podnieść na duchu Hybrydę. Liczyło się też dla niego okazane zainteresowanie sprawą, którą mógł mieć w głębokim poważaniu. I nawet jak wyczerpał się temat, ten człowiek nie odszedł. Utkwił w posturze Zyuu spojrzenie, ale chyba nie widział na tyle dobrze, by czegoś się domyślić złego w wizerunku młodzieńca. Volt poczuł się przez chwilę jak zwykły człowiek, to miłe uczucie.
-Dzięki, stary. Pomogłeś bardziej niż myślisz. -posłał szczery uśmiech i widać było, że przemieściła się ręka na tył łepetyny, aby ją podrapać; kaptur tutaj nie przeszkadzał- Słuchaj... może wyjdziemy razem z parku? Zawsze to raźniej, poza tym... jest bezpieczniej.
Zaraz jednak zapaliła mu się żarówka, która to sygnalizowała, iż użyte słowa można zinterpretować na opak. Odchrząknął cicho i dodał naprędce nie pozwalając dojść do głosu towarzyszce, którą wciąż uważał za faceta:
-No chyba, że nie chcesz, albo czekasz tu na kogoś.... zresztą nieważne. Dzięki raz jeszcze, kolego.
Po raz pierwszy zbliżył się na tyle, by spod cienia kaptura Hybrydy dało się dostrzec wyraźny uśmiech (bez pokazywania zębów). Zdecydował się na podejście bliżej tylko po to, by klepnąć jak kumpla po ramieniu, bo nic więcej zaoferować nie mógł za okazane wsparcie. Zaraz też cofnął się wgłąb cienia i poprawiwszy kaptur z wolna ruszył przed siebie. Musiał sobie przemyśleć słowa nieznajomego na spokojnie. Niewiele jednak kroków zrobił do przodu. Gryzło go sumienie. Młodzieniec o zielono-soczystych oczach bezinteresownie okazał pomoc, nawet jeśli polegała na rozmowie. A Zyuu co? Egoistycznie wypytał się i wyżalił nic nie oddając w zamian?
Jakiś błysk determinacji pojawił się w jego spojrzeniu. Dość tchórzostwa! Chociaż jedną osobę ocali od zguby.
Z pewnego dystansu było słychać przyspieszony krok, niemal identyczny jak ten, który jeszcze dwie minuty temu zanikał w ciemności. Na szczęście Hybryda szybko zlokalizowała cel, który trzymał się jeszcze w jednym kawałku.
-Nie, jednak nie mogę Cię tu zostawić samego... -oznajmił stanowczo, i z ni gruszki ni z pietruszki wyłoniła się jego ręka z mroku; pochwyciła pewnie, ale nie za mocno przedramię kobiety- Im szybciej znajdziesz się poza bramą parku, tym lepiej. To nie czas na spacery. Chłopie, nie szkoda Ci życia, żeby tak się narażać?
No i pociągnął za sobą koleżankę, chociaż powinien to zrobić jakoś subtelniej. Jakby jeszcze jedna osoba, z jego winy została w coś zamieszana, miałby ogromne wyrzuty sumienia. Teraz powoli do niego docierało, że Midori mogła szukać Uszatego, i wpaść w niego w poważne tarapaty. Albo została zabita, albo tak jak on przemieniona. Może to było naiwne myślenie, iż historia mogła powtórzyć się na jej osobie, a nie, że najzwyczajniej nie splotły się ich ścieżki - nie mniej był naprawdę wzburzony możliwym scenariuszem. Tak jak teraz tajemniczy nieznajomy pragnął kogoś wypatrywać o tej porze, i jednocześnie stać się obiadem dla wampira, lub coś jeszcze gorszego. Swojego Pana cenił i dziękował w duchu, że oszczędził mu życie, nawet ceną odwrócenia go do góry nogami, jednak temu komuś mogło się nie poszczęścić na tyle.
Hehe ciekawe ile kroków zdołali zrobić, zanim pochwycona za rękę osoba zareaguje... no i to jak?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Lip 31, 2016 3:33 pm

Nie chciała, nie zamierzała i tego nie zrobiłaby. Gdyby chciała zdradzać, że est kobietą, darowałaby sobie ukrywanie własnej płci, nie tylko przez ubrania, ale równie zachowanie, słowa czy sam wygląd. Sam nieznajomy musiałby się wysilić, by odkryć jej płeć. Jej głos można było przypisać do młodego młodzieńca, jak również i wiek. Cóż, coś w stylu "delikatnej" osoby. Dla zwykłego człowieka to byłoby trudniejsze do rozpoznania, ale cóż... Rozmówca nim nie był.
A właśnie tego nie zdawała sobie sprawę. Pomimo wszystkiego, nie miała dużych szans by zauważyć, że on miał jakieś zwierzęce elementy. Widoczne rzeczy zaś, które dostrzegłaby, według psychologii ludzkiej, zwalała na normalne zjawiska, istniejące w ludzkim świecie.
Westchnęła cicho, zastanawiając się, dlaczego właściwie wysilała się i próbowała mu w jakikolwiek sposób pomóc. Właściwie, tyle powinno wystarczyć, więc dlaczego nadal tutaj była? Tego zaś nie umiała zrozumieć. Chyba naprawdę zrobiło się jej żal tego osobnika.
- Oki, oki - mruknęła. - Proszę bardzo.
Niech robi to co chce, a ona nie będzie się do tego wtrącać! Ani trochę, zobaczycie! Jasnowłosy był dużym chłopcem, więc powinien dać sobie od teraz radę i dzięki czemu odnajdzie tamtą dziewczynę. O ile jeszcze oczywiście tutaj była.
Skrzywiła się mimowolnie.
- Nie przejmuj się mną, mam jeszcze coś do załatwienia - odezwała się do niego. Cóż, czyli koniec tego spotkania? Nawet nie najgorzej, teraz będzie mogła skupić się na innych zajęciach, jak chociażby własnej pracy. I bez żadnych komplikacji.
Ale czy na pewno?
Zobaczyła, jak podszedł do niej i lekko zamarła. Dziwne, jednak zdecydował się podejść! No, ale to jego decyzja, a ona sama lekko się do niego uśmiechnęła w chwili, gdy ten ją dotknął. Nie dostrzegła teraz za wiele, ale po prostu wzruszyła ramionami i ruszyła przed siebie, zaczynając powoli grzebać w torbie. Nie zwracała uwagi na otoczenie... Aż do chwili, gdy poczuła, że ten ją łapie za przedramię i na dodatek pociągnął ją za sobą. Zaskoczył ją tą siłą, ale co najważniejsze... Pazury?
Mimo to, nie zamierzała się dawać gdziekolwiek zaciągnąć. Dlatego też sama go chwyciła i z wykorzystaniem umiejętności, podcięła mu nogi, uderzając z tyłu w zgięcia kolan, tak, by na nie upadł. Po czym wyrwałaby się z jego uścisku, odchodząc na jakieś dwa metry od niego.
- Pogrzało cię? Co ty chcesz zrobić? - jeśli dostrzegłby jej oczy teraz, ujrzałby jedynie złość i zdenerwowanie. No... Ale patrząc na tą całą sytuację, takie zachowanie było podejrzane.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Lip 31, 2016 6:15 pm

Oj trochę pojawiło się komplikacji. Okazuje się, że zawód fotografa przyciąga pecha i nieszczęścia, a niektóre z nich mają pazury i siłę, by pokrzyżować plany. Oczywiście nie bez protestów, które właściwie miały prawo egzystencji. Jakby jakiś obcy facet zaczął na siłę kazać iść w przez niego wybranym kierunku, to łatwo o prowokację do nabicia guza. Nie mniej wtedy tylko Volt myślał o jednym aspekcie tejże spontanicznej decyzji... i przeliczył się. Oponent zwinnie zwalił niczego niespodziewającą się Hybrydę na ziemię, a sam odskoczył na dwa metry, żeby wyrwać się z uchwytu. Podniósł się powoli z ziemi bardziej zdziwiony niż obolały patrząc się na mocno wkurzoną osobę przed nią. Nie mniej Zyuu poczuł otarcie na policzku, które zwilżył śliną, którą nawilżył rękę, a później ręką przemył krwiste rysy na twarzy. Zagoi się, chociaż nie na tym chciał skupić uwagę.
-Zabrać Cię z parku, tu jest niebezpiecznie!
Rzeczywiście, nie przemyślał tego wszystkiego. W dodatku nadal nie ostudził się jego zapał, który rozpalił się niczym żywy ogień. Zwierzęce instynkty będące uparciem się na swoją wersję racji musiały chyba za bardzo dać się we znaki, skoro nadal chciał wypaść na tego dobrego.
Ciężko, kiedy zaprzepaszcza się szanse na sprostowanie kolejnymi, nie do końca przemyślanymi zagraniami. Zaczął się więc bronić.
-Chciałem tylko pomóc, żebyś nie padł ofiarą wampirów, albo...
Cofnął się o krok w stronę, gdzie stała oświetlona latarnia. Rzucała dość dużo światła, ale najintensywniejsze było tuż pod nią. To tam wykonał zgrabny (niemal zajęczy) skok w tył, i wyszło na jaw coś więcej niż kolejne słowa Zyuu.
-...nie skończył jak ja.
Zdjął z głowy kaptur gwałtownym ruchem ręki, na co uszy odruchowo pomknęły ku górze jak u królika. Wreszcie Mikoto mogła zobaczyć rozmówcę tak dobrze, jak on ją przez cały czas (mimo, iż nie dostrzegał jej płci). Stał wyprostowany, chociaż ruszała mu się mocno klatka piersiowa od głębokiego oddychania, aż zaciskał pokaźne zębiska. Prócz blond uszu, mogła dostrzec w tyle nerwowo kołyszący się ogon przypominający złocisty krzaczek lub jeżyk niżeli kitę. Złote tęczówki tonęły w smolistych białkach oczu i nie odrywały się przez kilka sekund od człowieka. Przez chwilę naprawdę tonął w gniewie - bardziej na samego siebie - że nie tylko nie zdołał odwieść kolegi od pomysłu pozostania w parku, ale pokazał przed nim swoje prawdziwe, zwierzęce oblicze. Oblicze, które do tej pory, mimo upłynięcia roku, starał się skrywać przed ludźmi. I które w sercu nienawidził, chociaż musiał przywyknąć do tego, kim się stał.
Ta złość, która w nim siedziała przez kilka sekund, wyparowała wraz z opamiętaniem się i kolejnym głębszym wdechem powietrza. O cholera... czy on... właśnie samego siebie zdradził przed twarzą nieznajomego? Przełknął głośno ślinę. No trudno... już lepiej, żeby nie pogarszał swojej sytuacji. Wytrzepał spodnie, które ubrudził przy upadku z tytułu podcięcia mu nóg, po czym nałożył kaptur na głowę chowając uszy i położył płasko dłonie wzdłuż spodni. Zaraz też odwrócił się plecami do człowieka i usunął się spod światła latarni, by zacząć biec. Biec przed siebie. Tak mu było wstyd. Zalśniły mu łzy w oczach, bo wiele emocji i zachowań - niekiedy bardzo sprzecznych ze sobą - w nim siedziało, i miał już dość ciągłych niepowodzeń. A kiedy zdawało mu się, że zgubił trop, znalazł odpoczynek i kucnął pod jednym z drzew w parku obejmując kolana rękoma. Nie tylko nie odnalazł Midori, ale jeszcze udało mu się nastraszyć niczemu winną osobę. I w zasadzie w drugą stronę - nieznajomy okazał się znać kilka sztuczek samoobrony, co zaskoczyło Hybrydę.
A co, jeśli jego przyjaciółka ... nie zaakceptuje go? Czy warto ją odnaleźć? Jak nawet normalnie pogadać z Zielonookim nie był w stanie dłużej niż pięć minut?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 01, 2016 8:49 pm

Bardziej zaskakujący był fakt, iż uznał, że reakcja Mikoto mogła zaskoczyć. Jest ciemno, są praktycznie sami, nie znają się... A ten nagle gdzieś ją zaciąga. To wręcz odruchowe, że chciało się bronić przed czymś, co wyglądało podejrzanie jak ta sytuacja. Nawet jeśli chodziło o chęć pomocy, w takiej sytuacji mogło się to kojarzyć ze wszystkim. Również z tym, że wyższy mógłby chcieć wykorzystać niższego w celach seksualnych.
Wiem, że jest niebezpiecznie.
Nie powiedziała tego na głos. Po prostu skupiała na nim zielonkawe oczy, w których nie mógłby aktualnie zobaczyć ani krzty ciepłego uczucia.
- Taaa? A skąd mam niby mieć pewność, że chodzi ci o moje bezpieczeństwo? - zero litości. - Równie dobrze możesz mieć niecne plany wobec mnie.
Nie spodziewała się jednak tego, co nastąpiło po nieudanej próbie pomocy. Widziała, jak odskoczył do latarni z zwinnością, którą sama by nie pogardziła. Posiadała własną, ale w tym momencie ujrzała jak daleko jeszcze miała do niej.
Nie zdążyła się odezwać, albowiem w chwili, gdy zdecydował się ujawnić, zatkało ją. Pierwszy raz widziała kogoś takiego. Człowiek... Jeśli naprawdę mówił prawdę, to człowiek wymieszany z zwierzęciem? Kilkoma? To było coś, co przekraczało poza ludzką logikę. Mikoto zbladła i cofnęła się mimowolnie o krok. Obserwowała go uważnie, jakby ten miał zamiar zaraz ją zaatakować. Przygryzła dolną wargę. Widziała jego gniew. Nie wiedząc, dlaczego go czuł, uznała, że to jej wina, ponieważ go wcześniej powalił na ziemię. I co zrobić? Uciekać? Walczyć?
Odpowiedź znalazła się kilka sekund później. Nieznajomy sam zdecydował, że opuści to miejsce... Po prostu uciekł.
- Huh - nie ruszyła za nim, był o wiele szybszy niż mogła się spodziewać. I trochę ją zatkało to wszystko, jak i wzbudziło niepokój. Wzięła głębszy wdech i uderzyła się dłońmi w policzki, by się otrząsnąć. - Szkoda, że nie zrobiłam zdjęcia - żachnęła, wyciągając aparat z torby. O ile mówił prawdę, jego istnienie byłoby czymś, o czym chciałby się dowiedzieć rząd. Jednak teraz mogła tylko o tym pomarzyć, bo okazja umknęła jej z rąk.
Westchnęła głęboko i ruszyła w przeciwną stronę.
- I tyle z jego chęci "ochrony". Głupota - burknęła cicho, idąc. Niedługo potem zatrzymała się przy samej rzeczce i zaczęła ustawiać aparat, by móc zrobić dobre zdjęcia pomimo nikłego światła.
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Sie 02, 2016 5:37 pm

Nie winił go za taką reakcję, przynajmniej jak ochłonął w ustronnym miejscu, czyli za sprowadzenie Blondyna na ziemię, za gniew w jego jabłuszkowych oczach. Te oczy... mina... wzburzona postura... jakoś jak tak siedział sam pod drzewem, to zdawał sobie sprawę, iż na swój dziwny sposób polubił typka. Czy to przez samotność i chęć zapełnienia pustki? Kto go wie, po prostu nie tak chciał zakończyć znajomość z Bezimiennym. Dla własnych potrzeb w myślach nazwie go Erykiem, bo może. Jego zwoje w mózgu, chyba.
Uniósł jedno ucho do góry, bowiem usłyszał kroki. Jego płochliwa część wzięta z genów królika kazała mu czmychnąć w zarośla, i tak zrobił. Dopiero po minucie lub dwóch mógł ujrzeć, kto go tak nastraszył. O ironio, to był Blondyn, przed którym uciekł z bezsilności swoich poczynań. Ale co on tu robił? Widział go, jak przybiegł tutaj? Aż przekręcił głowę na bok i zamyślił się na sekundkę, lub dwie. To nie był przypadek. Zrządzenie Losu? Bez powodu nie wpadliby znów na siebie. Może nie tak bezpośrednio jak przedtem, nie mniej... uznał to za znak. A co mu zależy.
Nie wiedzieć po kiego grzyba, lecz zdecydował się na ostatni gest dobrej woli ze swojej strony na dziś. Siedząc w krzakach będzie pilnować nieznajomego znajomego aż do wczesnego świtu. Chyba, że ten zdecyduje opuścić wcześniej park, to i tak będzie go śledzić, żeby nikt oprócz Zyuu nie dręczył go tej nocy. Nie mniej na tym się jego rola skończy - już dość ostrzeżeń przekazał młodzieńcowi, który... zaraz...
Oczy Uszatego zrobiły się tak wielkie jak talerze, a błyszczące jak setka gwiazd. Aparat! I to pełna profeska! Nosz masz Ci los, trafił akurat na fotografa! Kiedy Hybryda widziała ostatnio, a tym bardziej miała w dłoniach ulubioną, elektroniczną zabawkę!? Wieki temu. Aż w tyle merdał mu radośnie ogon... ah... ile by dał, żeby sprawdzić właściwości tego cudu technologii! Nie, opamiętaj się! Eh! Potarmosił rękoma swój zakuty łeb, by doprowadzić się do ogłady, jako takiej. Chyba świruje od nadmiaru miejskiego powietrza, bo niby wszędzie dookoła zieleń jak w lesie, a wariuje. Musiał zadowolić się z obserwowania z dystansu i nadstawiał czujnie uszy, by wychwycić każdy dźwięk pokrętła na obiektywie, każde szurnięcie nogą statywu, każde wykonane zdjęcie.
Jeśli osobnik z aparatem był ostrożniejszy niż przed spotkaniem Hybrydy, zapewne miał wrażenie, że ktoś go obserwuje. Zyuu zanurzył się w kolejnej nostalgii dotyczącą jego dawnej pracy. Jedno zdjęcie zaważyło na tym, kim się stał. A w zasadzie brak posłuchu u Midori. I znów przyjaciółka zawitała w jego głowie. Eh, to nie najlepszy dzień dla Zwierzaka. Niech chociaż nie straci wojowniczego kumpla z oczu i strzeże przed możliwym zagrożeniem. I tak szczerze to wolał nie rozdrapywać już więcej ran, i odrobinę cieszyć się teraźniejszością. Bo o przyszłości też nie ma co gdybać. A zawsze może troszkę wspomóc Eryka, by nie wpadł w kłopoty gorsze od spotkania z Zyuu.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Mikoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2509-mikoto-minoru#53432 http://vampireknight.forumpl.net/t2512-mikoto-minoru
Zarejestrował/a : 17/04/2016
Liczba postów : 54


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Sie 03, 2016 7:25 pm

Nie już co wiele tutaj pisać. Mikoto nie mogła dostrzec niecodziennego ochroniarza, ale wrażenie, że ktoś ją obserwuje. Próba ujrzenia nie działała, był zbyt szybki i zwinny jak na jej ludzki wzrok. Dlatego też, nie pozostawało jej nic innego, jak skupienie się na danej sytuacji, jaką teraz było robienie zdjęć. Niedużo ich robiła.
W którymś momencie westchnęła cicho i uniosła dłoń, by potrzeć policzek. Żałowała ciągle, że nie udało jej się sfotografować nieznajomego. Może będzie miała okazję, by to zrobić innym razem? Byłoby całkiem miło!
- Ale to męczące... - mruknęła do siebie.
Skończyło się to na tym, że dziewczyna nie spędziła tutaj dużo czasu. Niedługo potem schowała aparat i nie niepokojona przez nikogo wyszła z parku, by udać się do mieszkanka, które wynajmowała przez ten rok. Tam zamierzała zająć się własnymi zdjęciami, by sprawdzić, czy coś jest wartego wysłania dla szefa.

z/t
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 08, 2016 2:39 pm

Po całym wydarzeniu, dziewczyna wróciła na chwilę do domu. Tam pozostawiła rzeczy, które dostała od lekarza w widoczny miejscu dla siebie, przebrała się w ciuchy, które pasowały do niej o wiele lepiej niż otrzymane w Oświacie. Nakarmiła również Aku międzyczasie i zaczęła zgarniać rzeczy. Skrzywiła się nieco, widząc, w jakim jest stanie. Wiedziała, że potrzebowała trochę czasu, by całkowicie zaleczyć rany.
- Część da się ukryć pod ubraniem, ale jest inna kwestia... Czy dam radę teraz walczyć? - mruknęła do samej siebie. Westchnęła cicho. - Nie ma czasu, by się zastanawiać. Nic mi nie będzie - wymamrotała sama do siebie. Dziwne, by ktoś zastanawiał się nad taką niecodzienną kwestią, ale Midori wiedziała, że nie zawsze musi być bezpiecznie.
Wzięła ze sobą torbę, a w niej miała złożoną włócznię i kilka innych rzeczy. Również do rąk zabrała Aku, samca Sungura. Postanowiła go wyprowadzić na nieco późniejszy spacer. Podrapała stworzonko po szyi i zawinęła w nieduży kocyk, by nie zamarzł, po czym wyszła z domu.
Celem jej podróży był park. Zatrzymała się niedaleko rzeki, dwa metry koło jednej z latarni. Tam przykucnęła i postawiła na ziemi zwierzątko, by mogło rozejrzeć się dookoła, poznając nowe miejsce i zapachy.
Dziewczyna była sama... A przynajmniej tak się jej zdawało. Nie wyczuwała obecności innych osób. Westchnęła cicho i syknęła z bólu. Cholerna magia... Po jaką cholerę ja się na to jeszcze raz zgłosiłam?!
Przy okazji przypomniała sobie pewne wspomnienie... Dotyczącego innego świata. Może to był jedynie sen? A może nie. Nie wiedziała tego i nie była pewna. Wszystko wydawało się być bardzo realne. Jej złote oczy skierowały się na rękę. Pamiętała, jak pojawiły się na niej runy. Teraz... Teraz znała je bardzo dobrze. Kolejna broń na wampirów...
- Aku, nie tam - zawołała nagle, a z jej głowy zniknęły szybko wcześniejsze myśli. Wyciągnęła dłonie, by wziął do nich stworzonko, które potem zaczęła drapać po brzuszku. Zamierzała tutaj spędzić chwilę, zanim udałaby się z powrotem do domu.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 08, 2016 4:02 pm

Aku rozpoznawał zapachy otoczenia, w tym istot przebywających. Zapewne gdyby nie zmęczenie Złotookiej, to i ona dostrzegłaby w krzakach kogoś przyczajonego. W sumie nie tyle przyczajonego, co skrytego, bo właściwie siedział tam cały czas. Dopóki Eryk nie schował aparatu i nie oddalił się z tego sacrum dla Zyuu, Hybryda pilnowała jego zdrowia. I zanurzała się w myślach, które w głównej mierze dotyczyły przeszłości. Nie mniej dumał nad słowami Blondyna, który trochę zasiał w nim niepewności, chociaż z drugiej strony także podsunął pomysł na miejsce dalszych poszukiwań.
Szelest drobnych łapek zwierzątka i jego specyficzny, nieznany aromat, wytrąciły młodzieńca z zamyśleń i skierował ślepia na... na sam nie wiedział co. Przecież nigdy nie widział Sungura, prawda? Zaciekawiony odrobinę wysunął się zza zarośli i wystawił głowę z gęstwiny roślinnej. Niestety odwagę stracił, gdy usłyszał czyjś głos. Dał ponownie nura w krzaki, bardzo cicho, i wypatrywał z bezpiecznego schronu źródła kobiecego głosu. Skądś... skądś kojarzył ten ton. Trochę za krótkie zdanie, by pochwycić wszystkie charakterystyczne wydźwięki, lecz na tyle dużo, by zechcieć przyjrzeć się ów osobie z bliska.
No dobrze, panie Tchórzu, trzeba pokazać, że można umieć ryzykować. Ponownie wyściubił głowę z krzaków i rozglądając się za zwierzątkiem szukał także tej osoby, która go wołała. W pierwszej chwili nie patrzył się pod światło latarni, miał dość wrażliwe źrenice na wahania odcieni jasności. Nie mniej kiedy skończyły się opcje w wypatrywaniu w ciemnościach, skierował oczy pod latarnię i... aż go zamurowało. Dreszczyk przebiegł od stóp do czubka głowy i uszu. Nie... to niemożliwe... po tylu miesiącach poszukiwań, po tylu miesiącach nieudanej próby nawiązania kontaktu... spotkał ją...
Mi...Midori?!
Zawołał do siebie w myślach, a ślepia otworzyły się na oścież. Czy on śnił?! Nie, doskonale wyczuwał jej nutę zapachową, widział ją w całej okazałości. Jej aura wskazywała na zmęczenie, nie mniej nie widział żadnych skaz na ciele, ani uszczerbku na zdrowiu, chociaż wyczuwał zapach naruszonego naskórka, być może nawet krwi. Nie, nie był pewien, musiał to zbadać osobiście! Oczywiście, że chciał się przywitać z Czarnowłosą - tylko dla niej wracał do miasta, w zasadzie w to jedno miejsce. Problem tkwił w nim samym. Nie tylko wyglądzie, który zmienił się dość widocznie, jednak jak już miał okazję przekonać się Eryk - także w zachowaniu. Wahania z jednej skrajności w drugą mogą źle wpływać na przebieg samej rozmowy, a co dopiero na coś więcej. No w sensie... przytulenie, zaproszenie na kawę czy coś w ten deseń. Nie zrezygnuje jednak z nadarzającej się okazji, sprawa może rozwiązać się już od pierwszego kontaktu po roku nieobecności, albo i trwać miesiące. W większości zależało to od Midori, czy pragnęłaby utrzymania kontaktu z Wynaturzeniem.
Ostrożnie zbliżał się do celu, aż zamarł mu dech w piersiach. Może nie powinien się tak skradać, jednak przynajmniej... miał okazję poczuć lepiej jej zapach, wyostrzyć wzrok na detalach... a przede wszystkim być tuż obok niej. Bardzo za nią tęsknił. Przeszkodą mógł być zwierzaczek należący do dziewczyny, który mimo tarmoszenia po brzuszku trochę burczał gardłowo. Zaraz wkroczył do akcji Zyuu używając sztuczki, którą nauczył go Kojiro-sensei.
~~~Spokojnie, Aku. Nic złego nie zrobię Twojej Pani.~~~
Odezwał się w niskiej częstotliwości do zwierzęcego krewniaka, który chyba uspokoił się widząc kogoś pośredniego między jego właścicielką a nim samym. Ni to pies, ni to kot, ni to królik. Zrobił jeszcze kilka bezszelestnych kroków i stał tuż za przyjaciółką. Wahał się odrobinę, ponieważ tak bardzo wyczekiwał tego spotkania, ale i tak nie mógł przewidzieć zachowania Czarnowłosej. A co, jeśli postąpi z nim tak samo jak kilka godzin przedtem Eryk? Nie... Midori jest inna.
Aż sam nie wiedział, że miał rację, tylko nie w jakim zakresie.
Subtelnie wyciągnął ręce przed siebie i ostrożnie zasłonił palcami, a później całą ręką widoczność bliskiej znajomej. Przypomniało mu się ich pierwsze spotkanie po dwóch latach rozjazdów. I ten moment przywitania. Teraz zamienili się rolami. To on mógł zakryć dłońmi oczy Midori, bardzo delikatnie, i z lekkim uśmiechem, z nutką tajemniczości w głosie, powiedzieć:
-Zgadnij kto to.
Stał tak za dziewczyną, z jednej strony spięty jak struna, z drugiej strony wielce szczęśliwy, iż mógł wreszcie dowiedzieć się prawdy. Midori żyła, to dla niego liczyło się najbardziej. Naprawdę martwił się o jej los, że nie znajdzie już jej nigdy. Złotooka jednak zechciała wrócić w to miejsce, które dla Zyuu stało się miejscem ostatnich chwil pięknego człowieczeństwa. I czegoś więcej.

Ooc: Witaj znów, Midori!

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 08, 2016 9:20 pm

Aku, w oczach Midori, zachowywał się dość nietypowo. Najpierw zaciekawiony rozpoznawał zapachy, po czym był zły, aż w końcu się uspokoił. Czarnowłosa nie wiedziała co myśleć o tym, ale wiedziała dobrze, że jej wiedza na temat zwierząt była niewielka. A jeszcze mniejsza o legendarnych stworzeniach. Może powinna zadzwonić do kogoś z prośbą o poradę? Tylko do kogo... Chyba, że do Emmanuela. W końcu od niego miała Sungura.
Westchnęła cicho, zastanawiając się nad tym, co powinna zrobić. Może tak po prostu miało być? I tak było cudem, że nie uciekała przed nim z wrzaskiem. Chyba spowodowały to dwa czynniki - uroczość stworzenia i fakt, że nie przypominał do końca psa. Do tego dochodziło przyzwyczajenie się już do jego obecności. Przecież nie miała Aku od wczoraj.
Wracając do danej sytuacji, drapała go po brzuszku aż do chwili, gdy poczuła, że ktoś zasłania jej pole widzenia. Zamarła momentalnie, będąc gotowa, by przerzucić napastnika przed siebie czy też spróbować chwycić go za nogę i przewalić na ziemię.
Powstrzymało ją jedynie... Głos. Kilka słów wypowiedziane z nutką tajemniczości przez jedną osobę... Na jej twarzy mimowolnie zagościł uśmiech, a ona uniosła dłonie i delikatnie zacisnęła na jego.
- Zyuu - odezwała się, odsuwając jego ręce od swojej twarzy. - Nie strasz mnie tak. Już myślałam, że to jakiś gwałciciel - wymamrotała jeszcze. Nie... Nie spodziewała się, że akurat na niego natrafi. W tym miejscu, po tak długim czasie... Zniknął bez słowa, nie dawało się z nim skontaktować. I teraz tak nagle się pojawiał...
Chwila. Coś jest nie tak. Pomimo zmęczenia, jej umysł nie był jeszcze w najgorszym stanie. Dlaczego nie usłyszałam, że się zbliża? Przecież człowieka nie da się od tak pominąć... Nie, może chyba zaczynam popadać w paranoję?
- Co robisz tutaj o tak później porze?
Zaczęła odwracać głowę, by spojrzeć na chłopaka.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Sie 09, 2016 5:10 pm

Jej dotyk... nie przypuszczał, że będąc Wynaturzeniem będzie odbierać tak dokładnie bodźce z otoczenia, nawet delikatne zaciśnięcie smukłych dłoni przyjaciółki na jego rękach. Mógł wyczuć różnicę, intencje tego dotyku, fakturę palców Midori, a nawet więcej, lecz ciężko było Zyuu nazwać co po niektóre doznania. Węch także stał się ostrzejszy, zintensyfikował zapachy, jakimi dziewczyna przesiąknęła, i jakie sama produkowała. Słyszał jej bicie serca, przez moment silnie pracujące i dudniące, a z chwili na chwilę łagodniał.
No tak, zbyt spontaniczne działania nie leżały w dotychczasowej naturze Blondyna, który mając obecnie w sobie tyle genów różnych zwierząt do dzisiaj nie panował nad skrajnościami, jakie w nim przebywały. Powinien już wiedzieć po spotkaniu z Erykiem, aby nikogo nie straszyć, nie mniej nie takie były intencje Uszatego. I tym bardziej nie gwałt na kimś, na kim mu zależy.
-Przepraszam, Midi. Nie mogłem się oprzeć.
Wyznał szczerze z lekkim uśmiechem na twarzy. Tak bardzo chciał ją widzieć, spotkać, porozmawiać, dowiedzieć się, że wszystko u niej w porządku... a przecież póki co stał za jej plecami i pozwolił jej na odsunięcie rąk z jej twarzy. Żeby jak najmniej krępowała się jego wizytą, żeby mogła być w pełni sobą. Chociaż jej głos zdradzał objawy zmęczenia. Czyżby wzięła nadgodziny w placówce edukacyjnej? Albo wcale tam nie pracuje i musi tyrać, aby wreszcie spełnić marzenia? Tak bardzo pragnął ją o to wszystko i inne rzeczy wypytać, nie mniej rzeczywistość chciała inaczej.
Zdecydował się odpowiedzieć na pytanie Czarnowłosej, które z jej punktu widzenia musiało wglądać jak najbardziej logicznie. Choć i jej obecność w tym miejscu była zagadką, tak jak i jej nietypowy zwierzak - Aku.
-Czekałem... na kogoś. A Ty? Wyprowa-...
Nie dokończył zdania. Cień strachu pojawił się w jego dzikich źrenicach, które momentalnie zawęziły się, widząc jak przyjaciółka już miała spojrzeć na jego oblicze. Musiał szybko reagować, i zrobił to. Zbyt szybko jak na zwykły refleks.
-Poczekaj moment... -objął samymi palcami jej owal twarzy, zza jej pleców; starał się nie dotykać pazurami jej miękkiej skórki- ...zanim się zobaczymy twarzą w twarz, wiedz, że to właśnie na Ciebie czekałem. Czekałem, bo martwiłem się o Ciebie, i tęskniłem za Tobą. Nie mniej... rok temu, kiedy rozstaliśmy się w tym parku...
Zamarł mu głos w gardle i nie zdołał z siebie więcej wykrztusić słów wyjaśnień. Ostrożnie zjechał palcami z jej twarzy, chociaż powinien powiedzieć coś więcej o swojej przemianie. Mimo wszystko nie widział sensu dłużej trzymać Midori w niepewności. Niech sama spojrzy i oceni, jak bardzo zdarzenie sprzed roku może ich połączyć lub rozdzielić. Był jej to winien, jak przyjaciel przyjaciółce. Stał akurat w takim miejscu, gdzie latarnia nie tylko go oświetlała, lecz nie powodowała cieni na twarzy czy ubiorze, więc w zasadzie podał się Złotookiej jak na tacy. Zacisnął usta w linii prostej, dłonie swobodnie położył wzdłuż ciała, a długie uszy nieśmiało uniosły się ku górze. Ogon znieruchomiał, jak i sama Hybryda, ale nie odrywała czujnego spojrzenia z przyjaciółki. Bardzo się bał tej chwili, ale nie miał co odwlekać. Wszystko musiało zostać wyjaśnione i wyjawione, tu i teraz. Wiele ryzykował, mógł albo wiele zyskać.
Albo wiele stracić.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Sie 10, 2016 6:02 pm

Skoro tak dobrze wyłapywał te bodźce, to pewnie mógł zauważyć, że nie w każdym miejscu palce czarnowłosej były delikatne. Niekiedy skóra była twardsza, chociaż Zyuu nie mógł wiedzieć, że to przez władanie włócznią... I to nie z wykorzystaniem do cosplay'u. Walka z wampirami? Posądziłby o coś takiego dziewczynę, która zajmowała się tworzeniem wymyślnych strojów?
Natsu jeszcze nie wiedziała, że coś nie tak mogło być z jej przyjacielem. Owszem, pojawiło się pierwsze ukucie niepokoju w chwili, gdy uświadomiła sobie, że nie usłyszała, jak się zbliża, ale to potrafiła wytłumaczyć zmęczeniem. Nie była to odpowiednia pora dla ludzi, a Midori zaczęła się zastanawiać, czy dobrym pomysłem było wyjście tak późno. Będzie zdolna walczyć z ewentualnym przeciwnikiem...? Zastanowiła się chwilkę. Jedynie z wyższą krwią. Tak pomyślała.
- Nic nie szkodzi - odpowiedziała mu z nutką wesołości w głosie. Nie była zła na niego... Ale odczuwała zaskoczenie. I niepewność. Dlaczego? Nie widzieli się tak długo, a tutaj nagle napotyka się na niego... Bez słowa wyjaśnień. Bez żadnej wiadomości. Nie było go na konkursie, gdzie sobie obiecali, by się spotkać. Sama martwiła się o niego, ale nie widziała nigdzie wiadomości o jego śmierci...
Już chciała się obrócić, by spojrzeć na niego, gdy została nagle zatrzymana. Zawahała się na chwilę, ale pozwoliła się przytrzymać. Sama przygryzła dolną wargę.
- Zyuu? - wymamrotała, jakby jego imię było zarazem pytaniem i prośbą o wyjaśnienia. I doczekała się tego... Przynajmniej częściowo. Ścisnęło jej na chwilkę serce. Słowa brzmiały... Niezwykle. Wzruszająco... Ale zarazem smutno. O co chodzi? Nie wiedziała jeszcze. Za to pozwoliła sobie na delikatny uśmiech, którego nie mógł dostrzec.
- Mówiłam ci wiele razy. Nie musisz się o mnie martwić, dam sobie radę - odezwała się do niego. - Ja się martwiłam o ciebie... I tęskniłam.
Urwał wypowiedź, zanim sama się odezwała. I to znów dawało do myślenia. Kolejne ukucie niepokoju. Co się działo?
Wstała z podłoża, czując, jak Aku ociera się o nią delikatnie. Pogłaskała stworzonko, które potem wzięła do rąk i odwróciła się w stronę Zyuu. To co zobaczyła...
Przeszło jej najśmielsze oczekiwania. Co jest? Co to? Kim on? Jak? Gdzie? Tysiące pytań cisnęło się jej na usta, ale nie zostały przez nią wypowiedziane. Dzięki światłu latarni widziała doskonale, jak bardzo różnił się od siebie z przed roku. Przełknęła ślinę, robiąc krok do przodu.
- Nie ruszaj się - powiedziała do niego. Wyciągnęła ręce i... Siup! Złapała delikatnie za uszy i pomacała je. Potem wzięła do łapek jego rękę, przyglądając się pazurom i delikatnie musnęła palcami jego ogonek. Ucieknie od takich zabiegów tak międzyczasie?
Jeśli nie, to dziewczyna odsunęła się od niego kawałek. Powiedziałabym, że to bardzo udany cosplay, gdyby nie to, właśnie próbował mi przekazać, że spotkało go coś niezwykłego.
- Pierwszy raz widzę coś takiego - rzekła w końcu. Nawet jego oczy nie były już ludzkie. Zachowały swój miodowy kolor, ale... Były zarazem czarne. - Nie rozumiem. Jak to właściwie jest możliwe? - spytała się go. Nie ukazywała strachu po sobie, bardziej niepewność.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Sie 10, 2016 9:31 pm

Dzielna z niej kobieta. Stawiła czoła niejednokrotnie przed własnymi słabościami, przed wampirami, i nadal odważnie brnęła przez życie. Pamiętał jej hart ducha, jej pogodę i w przewadze optymistyczne myślenie pełne błyskotliwości. Miała dobre serce, co słowa o tęsknocie za Blondynem tylko to potwierdzały. Możliwe, że i ona go poszukiwała, ale był zbyt skryty, zwłaszcza w Yokohamie, aby dał się odnaleźć. Mijali się, aż do dzisiaj. Los tak chciał. Może mały Aku maczał w tym palce?
Jak więc ta nietuzinkowa dziewczyna zachowała się w sytuacji odkrycia nowej tożsamości Zyuu? Wiadomo, nie była zachwycona, jednak chłopak myślał, że zaczną się krzyki z paniki lub coś w tym guście. Okazało się, że Midori wolała zbadać autentyczność nowych atrybutów Hybrydy, zanim cokolwiek więcej powie. Rozkazała mu tylko nie ruszać się, a młodzieniec spełnił jej życzenie. Co prawda nawet jej najdelikatniejsze oględziny nie były przyjemne dla młodzieńca (ponieważ miał bardzo wrażliwe narządy, do których nie mógł przywyknąć), to tolerował macanie uszu, zabawę z jego pazurami u rąk, nawet muskanie palcami kolczastego ogonka, który bezwiednie drgnął na samo dotknięcie. Dziwnie się czuł będąc badanym, nie wiedział czy się cieszyć czy złościć... z punktu widzenia przyjaźni to okazywał radość. Ale dzikie zwierzęce instynkty nie przepadały za bliskością. Jedno było pewne - uciekł wzrokiem na bok, żeby nie mogła ujrzeć w nich skoków napięcia i rozluźnienia. Mogłaby źle odczytać nieprzypilnowane sygnały chłopaka.
Podniósł jedno ucho wyżej i spotkały się ich spojrzenia, kiedy Midori stwierdziła, że po raz pierwszy ma do czynienia z kimś takim jak on. Nie dziwota. Ale co dziwniejsze... przyjaciółka wydawała mu się o wiele piękniejsza niż we wspomnieniach. Przypadek? Czy taka wielka tęsknota? A może...
-Nie wiem Midori... nie pamiętam tego momentu. Wiem tylko tyle, że gdybym Cię wtedy posłuchał...
Strasznie trudno było mu dobrać odpowiednie słowa, a tyle ćwiczył na tę jedyną okazję! Skrył na moment ślepia pod grzywką z lekko skrzywionymi ustami od gorzkiej prawdy, którą posmakował aż nazbyt dobrze na własnej skórze. Własna zachłanność za zdjęciem spowodowała, że został o te kilkanaście minut dłużej w parku, i spotkał nietypowego Białowłosego, który dał mu nowe, zupełnie inne życie. Szczegóły operacji zostały mu wymazane w pamięci, jedyne wspomnienia to rozmowa i sesja zdjęciowa w parku, potem ciemność i o... już był Hybrydą.
Zacisnął pięści, by zebrać w sobie więcej krzepy i ogarnąć się, bo przecież miał inny powód szukania dziewczyny niż użalanie się nad sobą.
-Najważniejsze, że wróciłaś bezpiecznie do domu. Fakt, powtarzałaś mi wielokroć o swojej zaradności, ale... nie darowałbym sobie, gdybyś znalazła się na moim miejscu, albo co gorsza - straciła życie. Dlatego starałem się Cię odszukać, żeby wiedzieć, że u Ciebie wszystko w porządku.
Ostrożnie sięgnął ręką w stronę dłoni dziewczyny z zamiarem pochwycenia jej, lecz odważył się tylko lekko, delikatnie przejechać czubkiem palca po jej rączce. Sam nie wiedział, czego bardziej się bał: samego siebie czy reakcji Midori na odważniejszy gest. Nie chciał jej skrzywdzić, fizycznie czy psychicznie, chociaż szczerze powiedziawszy, to było o wiele łagodniej niż sobie wyobrażał. Dziewczyna naprawdę cechowała się niezwykłą odwagą, taką jakby dodatkowo wzmocnioną specjalnymi ćwiczeniami. Może taka musi być prawdziwa nauczycielka z powołania?
Zmobilizował się i postanowił jeszcze coś rzec, nim Długowłosa wyda na ich relację wyrok.
-Midori... -powiedział cicho w podobnej intonacji, jak przedtem przyjaciółka chcąc wyciągnąć zeznania z młodzieńca- ...ja... ja mogę jedynie domyślać się, co o tym wszystkim myślisz. Masz prawo być na mnie zła, że nie posłuchałem Cię... że nie broniłem się przed eksperymentem, że tak długo trwała nasza rozłąka... ale wystarczyła chwila nieuwagi, by życie odwróciło się do góry nogami. Masz czas... ile tylko zechcesz... ale proszę... nie podejmuj zbyt pochopnie decyzji... nie skreślaj mnie od razu...
Jego wypowiedź była chaotyczna i przesiąknięta desperacją, lecz naprawdę zależało mu na utrzymaniu kontaktu z przyjaciółką. Nawet jeśli należą do dwóch różnych światów... jakoś da się to wszystko scalić razem, prawda? Jak razem będą się trzymać, mogą to sprawdzić. Tylko czy słowa Blondyna nie były kłamstwem? Czy Zyuu umiałby symulować drżenie ciała i głosu? Midori znała ludzkiego Złotookiego, który nie miał za grosz talentu aktorskiego. Ale czy aby Hybryda nie stała się kimś zupełnie innym? To już musi sama Czarnowłosa wydedukować.
Wynaturzenie po chwili milczenia i kłopotliwej sytuacji, w jaką postawił przyjaciółkę, dodał cicho:
-G-Gomenasai...
Opatulił się rękoma, ze spuszczoną twarzą i uszami, wiele emocji w nim siedziało, naprawdę wzruszył się obecnością jedynej osoby, którą miał blisko w pamięci dzięki dobroci i niezłomnemu charakterowi. Inna sprawa, że nie wiedział, co pocznie Midori - czy zechce go kiedykolwiek jeszcze spotkać, czy tylko po to, by wydać go jakiemuś wędrownemu cyrkowi. Mózg mu się przegrzewał, że wymyślał absurdalne pomysły, których na całe szczęście nie przelewał an słowa. I tak już nie był w stanie z siebie więcej rzec. Poza tym był głodny i nerwy mu puściły, dlatego po drżącym policzku ruszającym się przy donośnym, odrobinę chrapliwym oddychaniu, potoczyły się pojedyncze łzy. Przetarł je ukradkiem nadgarstkiem i ponownie objął się rękoma za ramiona. Było mu ciężko, zwłaszcza że sprawił zawód Bursztynookiej. Bo przecież myślała, że nic się Zyuu nie stało. A jednak stało.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 486


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Sie 11, 2016 8:07 am

Nie rozumiem tego... - pomyślała Midori podczas badania dodatków u chłopaka. - Nigdy nie widziałam czegoś takiego u ludzi... U ludzi... Niemożliwe, mógł stać się wampirem? - na myśl przyszedł jej Kojiro, u którego widziała psie uszy. Ale to było wywołane jego mocą i o tym wiedzę również posiadała. - Inaczej nie potrafię sobie tego wytłumaczyć, ale.. Jest ciepły. Czuję to. Również jego bicie serca... Ale nie jestem pewna. Nie wydaje mi się być jedną z pijawek, ale... Pewnością jest to, że nie jest już w pełni człowiekiem. Uśmiechnęła się do niego łagodnie, gdy już przestała go dotykać. Nie umiała poprawnie dopasować, co stało się z jej przyjacielem. Nie widziała jeszcze na oczy Hybrydy. I... Pewnie, gdyby to był ktoś inny, zareagowałaby negatywnie.
- Przeszkadza ci mój dotyk? - spytała się go jeszcze międzyczasie, gdy go badała. Powód? Wydawało jej się, że niekoniecznie chciał, by ona dotykała go.
Ale wracając do sytuacji... Nie zdążyła się jeszcze odzywać. Nie było jej to dane. Dlatego też skupiła swoją uwagę na Zyuu, słuchając jego wypowiedzi. Widziała jego reakcje. Jest tą samą osobą, ale zarazem inną - taki nasunął się jej wniosek. Więc... Czy to oznaczało, że będą musieli jeszcze raz się zaprzyjaźnić? Poznawać się od nowa? Skoro tak...
- Powinnam była z tobą zostać - odezwała się po chwili, gdy zamilkł po przeprosinach. - Albo zabrać cię ze sobą. To nie jest twoja wina, Zyuu - Powinna być moja. Powinnam tam zostać, dobrze wiedziałam, że zrobiło się już późno... Nie wiedziała natomiast, kto był zdolny do takich rzeczy. - Przestań się obwiniać i żałować tego - no, chociaż wychodziło tutaj, że kobieta ma zawsze rację. Ale cii... - Nie darowałbyś sobie? Przecież ciebie to spotkało. Mogłeś nawet zginąć... I to tylko dlatego, że poszłam, zamiast pozostać z tobą - wychodziło na to, że czarnowłosa brała na siebie też winę. Jednak blondyn mógł nie zrozumieć jej toku myślenia, nie wiedząc o kilku szczegółach dotyczących Midori. - Kim był ten ktoś, kto ci to zrobił?
Uniosła lekko brwi, po czym postawiła Aku na ziemię. Gdy wyprostowała się ponownie, skrzyżowała dłonie na wysokości klatki piersiowej.
- Zgłupiałeś do reszty? Dlaczego mnie przepraszasz? To ja powinnam cię przeprosić. W końcu, jestem bardziej tchórzliwa niż ty - nie odwracała wzroku. - Miałeś odwagę, by pokazać mi się, co się z tobą stało. Mogłeś tego nie robić. A jednak zrobiłeś. Dlaczego zaś też miałabym być zła? Że nie broniłeś się? Nie wiem nawet komu stawiłeś czoła. Mogę się jedynie domyślać, że to była sytuacja bez wyjścia, więc pozostaje się cieszyć, że żyjesz. Rok czasu rozstania? Powinnam ci skopać za to tyłek, ale możliwe, że to też moja wina. Powinnam była bardziej skupić się na poszukiwaniach, gdy nie dawałeś o sobie znać.
W jej oczach była widoczna determinacja. I... Cóż, chyba pewnego rodzaju smutek.
- Nie wierzę - odezwała się. - Po prostu nie wierzę. Uważasz, że jestem tak płytką osobą, że skreśliłabym cię od razu? - brać pod uwagę to, że mógłby ją chcieć uważać? Ona mu zaufała w tej kwestii, więc nie myślała, że to może być nieprawda. Jego reakcje, zachowanie... Ale jeśli będzie, to kto wie, jak zachowa się ona sama? - To, że ubieram się w różne stroje, maluję się, czy inne rzeczy, sprawia, że stawiasz mnie jakoś niżej? - fuknęła. - Reagujesz jakby tyloletnia przyjaźń nic nie znaczyłaby w tej sytuacji. Może miałabym zacząć piszczeć i uciekać?
Poczuła zrezygnowanie i przykrość. Widziała jego reakcje, przez które żal ściskał jej serce, ale... Czy miał w nią małą wiarę?
- Naprawdę jesteś niekiedy głupiutki, Zyuu. Podnieść głowę i spójrz na mnie. Nie masz czego się wstydzić czy bać.
Przełknęła ślinę, spuszczając ręce wzdłuż bioder, jak i wbiła wzrok w ziemię. Czuła się coraz gorzej.
- Naprawdę jestem godna pożałowania, prawda? Nie ufasz mi... I pewnie masz rację. Jestem tchórzem - w jej oczach zaczęły pojawiać się nieposłuszne łzy. - Powinnam ci była już dawno powiedzieć o sobie prawdę, ale... Nie chciałam, by ktoś dla mnie tak ważny był narażany na niebezpieczeństwo. I co mi to dało...? - pociągnęła noskiem. I jakimś cudem sytuacja z tej, gdzie Zyuu obawiał się o reakcję Midori zmieniło się, że to ona znalazła się na jego miejscu.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Sie 11, 2016 7:12 pm

-Nie jestem przyzwyczajony, ale... nie krępuj się.
Tak powiedział wciąż mając problemy z utrzymaniem kontaktu wzrokowego, gdy dziewczyna wykonywała dokładne oględziny. Pragnął w ten sposób zapewnić, że mimo zmiany wyglądu i zachowania, potrafi być miłym i przychylnym dla odpowiednich osób. A dla Midori w szczególności.
Na pytanie, kto przyczynił się do tego, kim się stał, cicho westchnął w bezradności. Znalazł się w patowej sytuacji, ponieważ Hiro-sensei był jego Panem, któremu bezwzględnie podlegał, zaś Czarnowłosa była najbliższą mu osobą, nawet jak nie widzieli się przez rok czasu. Jedyne, co mógł zrobić, to podać powód, dla którego nie wyjawi imienia sprawcy.
-Nie chcę Cię narażać na nieprzyjemności.
Powiedział stanowczo, ponieważ czuł, że jego Pan miał niejednego sługę w terenie, a za niesubordynację i rozgadywanie o czynach Szlachetnego na pewno nie dostałby pochwały. Później, jak wylał z siebie słuszne i mniej słuszne uwagi, oraz mocne spekulacje na temat wiary w Midori, dziewczyna nie pozostawiła na nim suchej nitki. Broniła go przed samym sobą, jednocześnie była bardzo przygnębiona i smutna, że młodzieniec tak powierzchownie założył z góry reakcję wieloletniej przyjaciółki. Co jakiś czas zaprzeczał energicznym kręceniem łba na boki, albo uciekał wzrokiem zupełnie zmieszany z błotem. Nie ma co, Czarnowłosa nie patyczkowała się, by postawić młodzieńca do pionu. Nawet kazała mu na siebie patrzeć, gdy ten ze wstydu patrzył się gdzieś na bok.
I nagle role się odwróciły, co zaskoczyło mocno chłopaka. Nie przypuszczał, że w jakiś sposób Midori mogłaby być winna czy współwinna tego, co się stało. Że jest godna pożałowania? Że jest tchórzem? Moment, moment, moment, coś nie grało, i to porządnie. Dlaczego przyjaciółka tak bardzo stara się wybielić czyny kolegi, a samą siebie dołuje i wskazuje na osobę, która mogła coś zdziałać, aby nie doszło do przemiany Zyuu? Nie rozumiał. Ale wiedział, że nie może zostawić w takim stanie swojej Midori.
Sięgnął ostrożnie po ręce, które spuściła wzdłuż bioder i uniósł je odrobinę wyżej swoimi dłońmi ozdobionymi w pazury. Musiał sprawić, by czuła prawdziwie, że chłopak nie chciał się w żaden sposób od niej odciąć. Wręcz przeciwnie - gdyby była taka możliwość, starałby się być przy jej boku na dobre i na złe.
-Spokojnie Midi...
Delikatnie głaskał jej wierzchnie części obu dłoni swoimi kciukami, a reszta palców trzymała jej rączki w lekkim uścisku. Spuścił uszy po sobie nie mogąc pogodzić się z tym, że wpakował przyjaciółkę w taką huśtawkę nastroju swoimi chaotycznymi, nie do końca przemyślanymi wypowiedzeniami. Rzeczywiście dość mocno pozwolił sobie na wysuwanie hipotez, które nie miały szanse bytu. Musiał bardziej ochłonąć, co w tejże wzruszającej chwili nie było proste.
-To nie tak, że Ci nie ufam. Nie z odwagi, a z tego, że mnie zrozumiesz, ujawniłem się przed Tobą. Na tym polega przyjaźń, sama to powiedziałaś. Bo jesteś mądra, przynajmniej sporo mądrzejsza ode mnie.
Postarał się nawet odrobinę uśmiechnąć, żeby dodać otuch dziewczynie. Po czym zrobił pół kroku do przodu, by zbliżyć się do Długowłosej i ostrożnie objął palcami za owal jej twarzyczki. Bardzo smutnej w tej osłonie. W pierwszej chwili zastanawiał się, czy nie powstrzymać słów, które miały paść za kilka sekund, lecz nie rozumiał Bursztynookiej we wszystkich jej myślach wypowiedzianych na głos. Jak niby mogła jej obecność sprawić, że nie stałby się Wybrykiem Natury? O jakiej prawdzie nie wspominała młodzieńcowi? Nie miała obowiązku tłumaczyć mu się ze wszystkiego, nie mniej podzieliła się wątpliwościami, które kisiła w sobie panna Natsu. A to przecież nie jest zdrowe!
Trzymał dalej spracowane rączki Czarnowłosej, aż odezwał się nieśmiało:
-Trzeba sobie wzajemnie zaufać. Dlatego jeśli jest coś, co chciałabyś powiedzieć... sądzę, że to najlepszy moment. Jesteś w stanie powiedzieć, co Cię dręczy, Midori?
Spojrzał jej głęboko w oczy swoimi ślepiami, które również lśniły od łez, ale tkwiły tym razem w czarnych białkach. Czy jej strach przed powiedzeniem prawdy miało związek z tym, że coś przed młodzieńcem ukrywała? Ale co mogło być jeszcze gorszego od tego, co działo się obecnie między nimi?
Zaiste, czasami Zyuu był głupiutki, albo naiwny jak dziecko.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
 
Rzeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Rzeczka
» Zamarznięta rzeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: