IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Sie 13, 2016 8:43 am

Może rzeczywiście nie powinna była tego robić? To znaczy, dotykać go. Jeśli mu to nie odpowiadało, przecież mógł powiedzieć! Chociaż reakcja Midori mogła być taka, że zrobiłoby jej się przykro. Mimo to, starała się też mentalnie nastawiać na to, że nie będzie mogła do końca go tak traktować jak wcześniej. Nie chodzi o zmianę relacji, a fakt, że nie wszystko teraz mógłby tolerować.
Uniosła lekko brwi, słysząc jego słowa, jak i widząc jego zachowanie. Szczerze mówiąc, nie bardzo jej się spodobało to i upewniło w jednym - miał przed nią jakąś tajemnicę. Oczywiście, każdy człowiek mógł je mieć, ale... Dlaczego nie chciał jej powiedzieć? Naprawdę nie chciał jej na coś narażać czy kwestia kręciła się wokół innego tematu?
No skończyło się to wszystko na tym, że jak mu wygarnęła to, co sądziła, zaczął ogarniać ją smutek i poczucie winy. Wiedziała, że nie powinna tego pokazywać po sobie, dopuszczać emocje do głosu i przez to narażać osoby, które również były jej bliskie. Ale z drugiej strony, Zyuu również się zaliczał do nich... I nie chciała, by dowiedział się przez przypadek prawdy o niej. Już wolała sama mu powiedzieć i zmierzyć się z skutkami tego. Nawet takimi, że ich relacje pogorszą się i więcej go na oczy nie zobaczy.
Poczuła jego dotyk na dłoniach. Chciał ją uspokoić? Trochę słabo, bo nie udało mu się pozbyć tych wszystkich emocji, które kłębiły się w jej wnętrzu. Przełknęła ślinę. Łzy nie znikały, ale świadomość tego, że był blisko niej sprawiała, że czuła się odrobinkę lepiej.
Dała mu się dotknąć, więć skończyło się na tym, że oczy pełne łez wpatrywały się w niego.
- N-nie powinnam ci mówić o tym - wyszeptała cicho. - Inaczej naraziłabym wiele osób, ale... Zaufam ci, Zyuu - może uznać to za głupotę, ale z drugiej strony też zrozumieć motyw jej działań. Chociażby to, że chciała chronić innych.
Spuściła wzrok, nie mając odwagi patrzeć wprost na niego. Jej serce biło szybciej, zdradzając, że się bała.
- Zajmuję się polowaniem na wampiry - wyszeptała niebywale cicho. - Muszę ukrywać własną tożsamość, by nie narażać innych na niebezpieczeństwo związane z tym - wymamrotała jeszcze. Powinnam? Boję się. Może nie powinnam jednak. - Jednak tobie powiem i nawet jeśli nie chcesz potem mieć ze mną do czynienia, to mam prośbę. Zachowaj to jedynie dla siebie - urwała na chwilę. - Yukari Sukerī - ostatnie dwa słowa były już ledwo słyszalne. Midori zaś chciała wyrwać się i uciec, by nie musieć widzieć ewentualnej miny jasnowłosego. Zawiódł się na niej? Zdenerwuje się? Uderzy? Zdradzi? Nie wiedziała, mogła się jedynie domyślać.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Sie 14, 2016 4:49 pm

Ogromny szok. Jeszcze większe niedowierzanie. Jeszcze mocniejsze zagubienie się w sytuacji. Jak to? Midori, a właściwie Yukari, cały czas go okłamywała? Tylko w kwestii swojej profesji, z własną tożsamością czy z czymś jeszcze? Czy nawet ich przyjaźń była udawana? Nie, przyjaźń musiała być autentyczna. Przecież nie zaangażowałaby się tak bardzo w ich kumpelski związek, żeby mieć przykrywkę. Zresztą wyznała mu więcej niż powinna ze względu na swój prawdziwy, łowczy charakter pracy. Nie musiałaby prowadzić tej chorej gry, gdyby przyjaźń między nimi okazała się stekiem bzdur.
Coraz więcej brutalnych prawd wyszło na jaw, i poniekąd był wdzięczny dziewczynie, że uświadomiła go, na jak grząskim gruncie oboje się poruszają. Można by rzec, że są po pas w bagnie. Jakby chodziło tu tylko o ich osoby, to może przywyknęliby do siebie. Nie mniej po tym, co usłyszał z ust Czarnowłosej...
-Midori... -wyszeptał równie cicho co rozmówczyni i z nutą przygnębienia przybrane imię dziewczyny, bo nawet nie potrafiłby ją nazywać inaczej, gdyby dostał pozwolenie- Doceniam, że przełamałaś się i uchyliłaś rąbka tajemnicy o sobie, jednakże... wszystko się skomplikowało.
Dłonie, które cały czas trzymały dziewczynę, zakleszczyły się bardziej na jej smukłych rączkach, więc tym bardziej nie miała jak teraz uciec. No chyba, żeby użyła siły wobec Hybrydzie. Nie musiała się mu patrzeć w twarz, by wiedzieć co czuje. On także. Byli mimo wszystko dobrymi przyjaciółmi, i znali swoje codzienne zwyczaje, jak i te, gdy ktoś z nich miał gorszy dzień. Dzisiaj oboje mieli koszmarnego pecha, w dodatku nie z własnej winy. Tak chciał kapryśny Los.
-To już nie tylko dotyczy nas... ale także naszych środowisk... Jesteśmy przez to sobie wrodzy, lecz nie obchodzi mnie to. Wprost przeciwnie - czuję, że właśnie teraz oboje potrzebujemy się nawzajem bardziej niż kiedykolwiek. Jeśli jednak... przyjdzie do konfrontacji... nie wiem... nie wiem, co zrobię. Nie wiem, co Ty zrobisz... cholera...
Czuł jej strach na całym sobie, sam także piekielnie obawiał się, co dalej. Stłumiony gniew zaczynał o sobie znać, gdy jeszcze mocniej zacisnął dłonie Midori, którą wreszcie puścił. Mogła poznać po jego minie, zwłaszcza rozrośniętych kłach, pazurach i nienaturalnie nawet jak na kota wąskich źrenicach, że młodzieniec tracił nad sobą panowanie. Zapaliła się w nich furia, a Blondyna poniosły rozszarpane nerwy. Na szczęście nie na przyjaciółce, o ile pozwalała się tak określać, a na latarni za nim. Wystarczył ułamek sekundy, aby tak diametralnie zmienił swoje zachowanie.
-GRHAAAAAAAAAA!
Ryknął i rzucił się w jednym skoku na niczemu winną latarnię, by rozprawić się z nią zarówno rękoma, jak i nogami. Wykrzywił ją w oka mgnieniu w czterech miejscach, rozbił światło, a i tak było mu mało. Tak był nabuzowany, że aż drżał ze wściekłości okładając latarnię, nawet jak już dawno była znokautowana. Zwierzęcy amok sprawił, że pragnął kłami rozerwać stal, co przecież nie było możliwe. Hybryda nie potrafiła się pohamować. A co gorsza... na oczach Midori. Jedynej osoby, dla której chciał żyć.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 15, 2016 7:11 am

Midori zrozumiała jedno z tego - nie powinna jednak wyjawiać mu tajemnicy o sobie. Teraz była pewna tego, że to nie miało ujrzeć światła dziennego. Czuł się oszukiwany? Okłamywany? Ale gdyby się zastanowić... To z czym? Gdyby mu powiedziała wcześniej, ze jest łowcą wampirów, nie uwierzyłby. Przecież wtedy nie wiedział o tym, że istnieją. Imiona? Wiele osób musi ukrywać swoją tożsamość z jedynie znanych sobie powodów. Zresztą... To tylko imię. Midori i Yukari to ciągle jedna i ta sama osoba, tutaj nic się nie zmieniło w tej kwestii. I tylko tyle. Czy dotrze do niego, że zależało jej na nim, więc nie chciała go narażać na nic niebezpiecznego?
Czarnowłosa naprawdę pokładała w niego zaufanie. Zdradzając o sobie owe informacje, naraziła wiele osób na niebezpieczeństwo, nawet jeśli tego nie było widać na pierwszy rzut oka. Dlatego nie wyrywała się i nie okazywała niczego innego po sobie, mimo że coraz mocniejszy uścisk sprawiał nie tylko ból, ale również fundował ślady na kilka dni.
- Nie rozumiem cię - powiedziała do niego. - Dlaczego uważasz, że jesteśmy przez to wrodzy? - nie potrafiła zrozumieć tego toku myślenia. No i oczywiście - nie interesowało ją to, że mogli stać po przeciwnych stronach. Kilka wiadomości nie zmieni niczego. Wierzyła w to. - Co ma się stać? Zyuu...
Jednak nie zdołała nic więcej dodać. W jej mniemaniu, zachowanie jasnowłosego nagle zmieniło się. Był wkurzony na nią z tego wszystkiego? Może tak naprawdę przeliczyła się z tym i okazuje się, że on przestał ją lubić? Nienawidził ją? Jego wygląd zrobił się groźniejszy niż wcześniej był. Gdzie zniknęła jego łagodność?
Biedna latarnia. Czarnowłosa obserwowała przez chwilkę to, co robił Zyuu, zanim ogarnęła się i wybudziła z szoku. Przygryzła dolną wargę, po czym podeszła do niego błyskawicznie, podcinając mu nogi, by obalić na ziemię, po czym objęła go, przyciągając do siebie i przytuliła. Ryzykowne działanie, ale prawdą było to, że nie chciała mu zrobić krzywdy. To działanie powinno się udać, jeśli był nadal skupiony na latarnii.
- Uspokój się, Zyuu - powiedziała do niego stanowczo. Cóż, Midori trochę brakowało umiejętności porozumienia się z zwierzętami, ale cii... Może się uda. - Jeśli czujesz gniew z mojego powodu, to wyżyj się na mnie, a nie na martwym przedmiocie - dodała. - Przestań myśleć o przyszłości, która i tak nie jest pewna! Nie ma sensu zadręczać się tym, co będzie - miała nadzieję, że zrozumie jej tok myślenia. Ona sama po sobie nie okazywała strachu. Wychwyci swoimi zmysłami, że martwiła się o niego? Zrozumie z jej słów, że zależało jej na nim? Czy może odtrąci ją i zaatakuje lub co gorsza - ucieknie? Jeśli planował to ostatnie, to mógłby się śmiało przeliczyć. Midori mu tak łatwo nie da zwiać, póki wszystko się nie wyjaśni.
- Nie odpuszczę sobie. Nawet jeśli miałbyś mnie skrzywdzić z tego powodu - zapowiedziała mu. Łowczyni była bardzo uparta o niektóre sprawy.
A co do Aku, to warczał cicho na Zyuu, obserwując go uważnie. W pamięci malucha jeszcze tkwiły wcześniejsze słowa Hybrydy i to był jedyny powód, dla którego jeszcze go nie zaatakował.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 15, 2016 10:41 am

Będąc na służbie u wampirów musiał cechować się hardością i skrywać swoje zmartwienia pod płaszczykiem milczenia oraz powagi, która w krytycznych momentach miała objawiać się nabytą siłą i umiejętnościami. Musiał być także gotowy na każde skinienie, aby nie sprawiać kłopotów i nie napytać sobie biedy. Mimo, iż wampiry, wśród których zamieszkał, nie wymagali od młodzieńca zbyt wiele, to i tak wiedział, że aby być szanowanym, musiał dwoić się i troić we wszystkich sprawach, nawet tych najmniejszych. Przecież nie był tak silny i wytrzymały jak Krwiopijcy, nie żywił się krwią tylko mięsem, na które musiał sam sobie zapracować. Najczęściej poprzez polowania, a jak mu się nie szczęściło - zadowalał się innymi produktami leśnymi.
Wracając, nie mógł więc być spokojny wiedząc, że jego przyjaciółka mogła wraz z innymi jej kolegami po fachu wkroczyć i wszcząć walkę z wampirami. Z automatu musiałby i on stanąć we szranki, bo na pewno za dezercję uśmiercono by go. Z kolei jakby wyniknął konflikt, nie jest na tyle zaprawiony w boju, by przetrwać. Jako, że nie rozumiał zadań łowców... przestraszył się biorąc skrajnie złą myśl na ich temat. Z jednej strony musiał być lojalny wobec Nieśmiertelnych, ale z drugiej strony gdyby widział na linii wroga Midori...
W gruncie rzeczy wcale nie wpasował się dobrze w środowisko wampirów, może i polubił parę osób, lecz... czuł się wyrzutkiem. Kojiro-sensei wiele czasu spędzał z podobną mu Hybrydą, jednak wiedział, że nie wszystko ich łączy. Zyuu wspominał mu kilkakrotnie o Midori, ale pewnego razu przestał, gdy Cyjon wyraźnie mu dał do zrozumienia, aby przestał myśleć o ludzkiej dziewczynie. Dlatego jak tylko mógł, uciekał nad rzeczkę i wypatrywał Czarnowłosą z ukrycia. Aż kiedy ziściło się życzenie...
Wpadł w szał, z latarni już niewiele zostało, kiedy Łowczyni zainterweniowała i podcięła mu nogi. Stracił równowagę, i był bliski ponownego jej odzyskania, gdyby nie kolejne chwyty sprawnej wojowniczki. Wzięła go wnet z ziemi i zamiast go związać lub otumanić... przytuliła go. Dzikie ślepia wpatrywał w przyjaciółkę, gdy ta odezwała się i starała się go uspokoić. Uszy bez problemu wychwyciły cały przekaz, chociaż z początku dwa nerwowe szarpnięcia wskazywały, że nie za bardzo rozumiał. Dopiero, kiedy Midori powiedziała mu, żeby wyżył swoją złość na niej... donośne sapanie ucichło, a wraz z nim i spokojną aurą towarzyszki, która najzwyklej w świecie martwiła się o niego. Wąskie źrenice rozszerzyły się, kiedy Yukari wyznała coś jeszcze. Jej determinacja w uspokojenie młodzieńca mogłaby przelać nawet na własną krzywdę.
Nie... nie chciał jej skrzywdzić. Nie mógłby...
Napięte mięśnie drapieżnika rozluźniły się, a Zyuu przez kilkanaście sekund wpatrywał się na Midori jak zaczarowany. Aż w końcu nie wytrzymał, kiedy jego oczy zaszkliły się zupełnie od łez, i objął prędko rękoma Łowczynię wtulając ją do siebie, a sam przewiesił swój uszaty łeb przez jej bark. Po raz pierwszy od roku mógł wreszcie cichym płaczem wyrzucić z siebie ból po przemianie, niepewność jutra, ogromną samotność, niezrozumienie własnych zachowań, a przede wszystkim troskę o Midori, którą dzisiaj o mało co nie skrzywdził. Jak on mógł chociaż przez chwilę wątpić w jej dobre intencje? Co się z nim działo... aż tak bardzo przeżywał spotkanie z przyjaciółką, że nawet najmniejszy fakt niepasujący do idealnego spotkania wprawiał go w złość? Przecież powinien być wdzięczny Miodowookiej, że mimo tak fatalnego przywitania się po roku nieobecności, pomimo że mogłaby go ukarać za stwarzanie niebezpieczeństwa dla otoczenia... nie tylko została przy nim, lecz dawała mu wsparcie. Tuliła go, a on ją wylewając masę gorących łez na jej ramię, w towarzystwie cichych pisków i skomlenia, bo na ludzkie słowa nie potrafił się wydobyć. Trząsł się coraz mniej, lecz nadal wyczuwalnie, zwłaszcza jak starał się coś powiedzieć przyjaciółce, a nie był w stanie. Chciał przede wszystkim przeprosić... za siebie. Nie tak wyobrażał sobie ów chwilę ze swojej strony, wszak codziennie ćwiczył mowę, żeby mogli się porozumieć. Uczył się hamować zwierzęce nawyki czy odruchy, a i tak dał "wspaniały" pokaz kiedy przyszedł kulminacyjny moment.
Jedna ręka dalej mocno trzymała za ubranie dziewczyny dzięki pazurom, które kurczyły się z minutę na minutę, tak jak i jego kły. Druga zaś drżąca odkleiła się od pleców towarzyszki, by powędrować na tył jej głowy i głaskały ją delikatnie. To niewiele, aby dać do zrozumienia, że też mu zależy na jej dobru, dlatego starał się powstrzymać kaskadę łez i spojrzeć jej w oczy. Nie, nie mógł jeszcze oderwać wtulonej głowy od jej ramienia, jedynie ciche mruczenie mogło potwierdzać, żeby się już nie martwiła. Coś wymyślą wspólnie, jak tylko Zyuu odzyska bardziej ludzkie myślenie i mowę.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Sie 18, 2016 12:22 am

Bała się. Naprawdę, bardzo się bała. Postawiła wszystko na jedną kartę, ryzykując wystarczająco wiele, by mocno odbiłoby się to na jej przyszłości. Jej wiara w Zyuu w tej chwili była bardzo wysoka. Mógł ją skrzywdzić. Pozostawić trwałe ślady. A nawet zabić. Czarnowłosa pozbawiła się wszelakiej ochrony w chwili, gdy go objęła, tuląc do siebie. Własny lęk schowała w głąb siebie, pozostawiając jedynie zaufanie zdobyte przez te lata przyjaźni. Bardzo jej zależało na jasnowłosym, bo mogła od tak zrezygnować, by jedynie zapewnić sobie bezpieczeństwo. W końcu, mając swoją magię, mogła go z łatwością unieruchomić... Lub też z zastosowaniem sztuk walki.
Delikatnie głaskała go po plecach, gdy zaczął się uspokajać. Nie kłamała. Naprawdę bardzo zależało jej na przyjacielu, któremu los zgotował nietypową przyszłość, jako połączenie człowieka z zwierzęciem... A nawet kilkoma. Midori nie rozumiała tego, a nie zostało jej to wyjaśnione do końca. Mimo to uważała, że to nie jest powód, dla którego powinna nagle powiedzieć "Nie. Nie chcę się z tobą więcej widzieć." Czy coś w tym stylu.
Jego bliskość wydawała się być niezwykłym doświadczeniem. Jego uszy delikatnie łaskotały ją, jak i czuła łzy, coraz bardziej moczące jej ubranie. Mocny uścisk budził wcześniej ból przez ślady spowodowane dzięki rytuałowi, ale nie odezwała się ani słowem skargi. Starała się własną obecnością i bez żadnych słów przekazać mu, że nie jest sam. Że czarnowłosa nie podda się, nawet jeśli on by to zrobił. Jeśli będzie trzeba, to zaryzykuje i poświęci się dla niego.
Uśmiechnęła się delikatnie, czując, że trząsł się coraz mniej. Wyczuwała, że trzymające ją pazury zmniejszały się, chociaż zapewne zostanie po tym ślad na stroju. Skomlenia i piski świadczyły o tym, że nie zapowiadało się, by chciał nagle ją rozszarpać. Łzy już mocno ją zmoczyły. To było całkiem nietypowe doświadczenie. Sama nie była pewna, czy dobrze robiła. Czy właściwie nadawała się na osobę, która jest zdolna pocieszać innych.
- Spokojnie... - wymamrotała cicho. - Nie musisz nic teraz mówić...
Yukari była zmęczona. Jej ciało zdradzały oznaki znużenia i braku doskonałej formy. Senność była uczuciem, które nasilało się coraz bardziej, a nie można zapomnieć, że w perfekcyjnym stanie się tutaj pojawiła.
Jej oddech zwolnił. Przestała go głaskać po plecach, czekając, aż uspokoi się na tyle, by mogli się rozdzielić. Nie była pewna, czy chciał jeszcze coś więcej dodać, ale jeśli tak - postanowiła go wysłuchać. Ten dzień raczej nie dało się zaliczyć do szczęśliwych, ale zarazem jednak się dało. Trochę nielogicznie, prawda? Mimo to sprowadzało się to wszystko do jednego - tajemnice, które dotyczyły tej dwójki zostały po części wyjawione, co wpłynie na ich przyszłość.
A tak nawiasem mówiąc, jeśli czarnowłosa dowiedziałaby się o jakimś złym traktowaniu Zyuu przez wampiry... Cóż, pijawki mogłyby się wtedy spodziewać nalotu w postaci małej łowczyni z włócznią. A jak się jeszcze okaże, że Kojiro coś by źle robił... Oj nie będzie miło, nawet jeśli go zdołała jakimś cudem polubić, mimo że był straszny!

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Sie 18, 2016 4:14 pm

Czasami lepiej podejmować ryzyko, postawić na ów jedną kartę. Jaka jest wtedy wielka satysfakcja z wygranego zagrania... Łowczyni wampirów mogła podświadomie czuć, że postąpi słusznie. Albo miała ogromne szczęście, jak chociażby z przetrwaniem rytuału, którego skutki uboczne jeszcze przeżywała na sobie, bo były świeże. Zresztą twarda z niej kobieta! W małym, uroczym ciałku drzemało więcej ducha walki niż w młodzieńcu. W dodatku miała wiele talentów, o których nie chciała wspomnieć.
Jak chociażby podnoszenie na duchu. Oj była zdolna do okazywania wsparcia, oj była! Mogła tego nie wiedzieć, lecz była jedyną osobą, która w ten sposób zdjęła z Zyuu ciężar niewypowiedzianych i nieokazywanych, negatywnych uczuć. Gromadziły się one w młodzieńcu i skutek był taki jak na załączonym obrazku. Dobrze, że Czarnowłosa nie zostawiła go w potrzebie, a miała do tego prawo. Przyjaźń ponad wszystko i mimo wszystko.
Dzielnie znosiła kaprysy futrzaka, którego na tyle uspokoiła, że już nie drżał zauważalnie i wreszcie odważył się odlepił łeb od zalanego łzami ramienia Łowczyni. Przetarł nadgarstkiem nadmiar łez, próbując wziąć się w garść. Przecież nie było tak źle, prawda? Nawet lepiej - Midori pokazała prawdziwą wolę walki o zaufanie, o samą osobę Zyuu. Był jej bardzo wdzięczny za lekcję, której postara się nigdy nie zapomnieć.
Musiało minąć kilka minut, zanim zdołał odszukać w chaotycznych myślach odpowiednie słowa, które bardzo trudno z początku napływały i transmitowały przez gardło.
-Midi... -wyszeptał cicho spoglądając dziewczynie w oczy- ...gdzie... możemy... spotykać się?
Zapytał nieśmiało, bo wiedział, że dzisiaj nie dał najlepszego popisu manier, nie mniej czuł, że przyjaciółka mogłaby zechcieć mieć go na oku - tak jak i on ją. Tylko nie teraz... coś przeczuwał, iż Yukari potrzebowała ciszy i spokoju, przede wszystkim wytchnienia, a Zyuu nie posiadał żadnego odosobnionego zakątku. Zaprowadziłby Miodowooką na spoczynek i zregenerowałaby siły, które z niej ubywały. Dlaczego? To z jego winy, czy już wcześniej... no tak. Pamiętał, już wtedy nie wyglądała na w pełni swoich możliwości. Hybryda odczytywała jej aurę jak z ręki, przecież zwierzęta są na to szczególnie wyczulone.
-Chciałbym też... odwiedzić Cię później... jeśli chcesz.
Dodał z lekkim rumieńcem skrępowania, bo trochę to brzmiało, jakby wpraszał się na siłę. Słowa dobierał coraz płynniej, ale i tak jeszcze musiał ochłonąć, zapewne jak Czarnowłosa, z wrażeń i emocji, jakie im towarzyszyły. A dziewczyna dodatkowo z ran, którymi nie chwaliła się, a Blondyn nie naciskał, żeby wyjawiła więcej. Może i powinien, lecz gdyby pragnęła - zrobiłaby to samodzielnie.
Nie, nie potrzeba było interwencji (póki co!) u Kojiro-senseia. Po prostu on i jego pobratymcy mieli zupełnie inny styl życia, do którego Ogoniasty nie mógł przywyknąć nawet dzisiaj. Jako, że wcześniej w ogóle nie wierzył w istnienie Krwiopijców - a przynajmniej tak dobrze jak obecnie - trudno było mu patrzeć, jak piją ludzką krew, jacy są silni, z jakich mocy potrafią korzystać. Musi się ogarnąć, Midori już go postawiła bardziej do pionu, aby nad sobą panował i nie dostał ochrzanu za swoje niebezpieczne wybryki.

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Sie 21, 2016 2:24 pm

Ulga spłynęła na nią, gdy okazało się, że to co poczyniła, podziałało. Zyuu uspokajał się i aktualnie nie pragnął jej rozszarpać, co akurat teraz miałby możliwość, gdyby zechciał. Mimo to, nie zrobił tego... Dziewczyna miała wrażenie, że z niej również schodzi ciężar. Czy teraz może być jedynie lepiej? Pozostawało się jedynie przekonać, ponieważ nikt z nich owej przyszłości nie potrafił przewidzieć.
Nie wiedziała ile czasu minęło, gdy tkwili w tej pozycji, zanim jasnowłosy podjął się dalszych działań. Zamrugała oczami, patrząc na niego. Nie wiedziała, jak teraz się prezentowała, ale zmęczona i z opuchniętymi oczami przez łzy... Zapewne nieco jak nieszczęście.
- Spotykać? - powtórzyła po nim. - Gdzie chcesz. Gdzie będzie ci dobrze?
Postanowiła się dostosować do niego, domyślając się, że w kawiarence czy tego typu miejscach byłoby mu ciężko. No i nie zamierzała od tak odpuścić, skoro spotkali się w końcu, a on jest w takim stanie... O nie, trzeba go pilnować! A jak ktoś z niego zrobi swój cel? Może też trzeba by wybadać, jaka jest różnica pomiędzy "nim" z przeszłości, a teraźniejszym "nim".
Oczywiście, jeśli chciał, dziewczyna pomogłaby mu z ukrywaniem zwierzęcych elementów, gdyby byli wśród ludzi czy innych istot. Posiadała swoje umiejętności, które Zyuu znał bardzo dobrze. Tak, chodziło tutaj o cosplay'e i różnego typu przebieranie się.
Uśmiechnęła się lekko, słysząc jego kolejne słowa. Uniosła dłoń i lekko pogłaskała go po głowie.
- Pewnie. Nie widzę problemu - odpowiedziała mu bez wahania w głosie. Nie okazywała po sobie własnego stanu, zachowując się, jakby to było nic. Dobrze, że on nie wypytywał ją o to, bo niestety, ale nie odpowiedziałaby na to. Z kilku różnych powodów, a najważniejszym był fakt, że nie chciała go jeszcze bardziej zamartwiać. Nie było im to teraz potrzebne do szczęścia.
Zabrała rękę i przetarła nią oczy, pozbywając się już ostatnich łez. Aku natomiast obserwował tą dwójkę, czekając na ewentualny rozwój wydarzeń. Po tym co się działo, postanowił przypilnować sobie Zyuu, gdyby ten chciał zaatakować jego pani.
- Masz jakieś plany na teraz? - spytała się go. Pomimo tego stanu, Yukari była gotowa na to, by ewentualnie pozostać z nim i spędzić trochę czasu. Mieli go trochę do nadrobienia, jak i może pogadać o tym, co się działo z nimi przez ten czas? O ile oczywiście i on by chciał.

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Sie 21, 2016 5:46 pm

Całe szczęście, że nie rozeszli się za wcześnie - w niezgodzie i krzywdzie. Że udało im się porozumieć w podstawowych wątpliwościach, chociaż każdy z nich miał setki pytań wobec drugiej osoby. Rzeczywiście, Czarnowłosa potrafiła uspokoić Wybryk Natury i sama mogła odetchnąć. Na jak długo? Czy ktoś im przeszkodzi? Ich środowiska, skąd się wywodzą, będą mieć pretensje do tej dwójki przyjaciół? Nie wiadomo. W tym momencie o tym nie myśleli, a przynajmniej nie młodzieniec, któremu nastrój zmieniał się gorzej niż kobiecie w ciąży. Oby już nie dawał pokazu swych skrajności.
Padło logiczne pytanie, jakie miejscówki nadawałyby się do spotkań. Ze strony chłopaka, którego samoocena była bardzo niska, widział sporo ograniczeń co do swobodnego przemieszczania się, a tym bardziej zwierzeń czy zwykłych pogaduch.
-Gdzieś, gdzie nie jest zbyt dużo hałasu... -lekko klapnęły mu zajęcze uszy zawiedziony z własnych ograniczeń; wypady do kina odpadały, chyba, żeby nosił grubaśne słuchawki tłumiące nadmiar dźwięków- ...ani ludzi. Gomene.
Wycofany z poprawnego funkcjonowania w społeczeństwie być może za bardzo przejmował się swoim wyglądem, albo ubzdurał sobie, że nie da się wpleść w zwykłe życie codzienne. Przyjaciółka mogłaby mu pokazać, że się mylił, tylko czy aby od razu wrzucać na głęboką wodę, czy stopniowo? Wszak nie będą zawsze widywać się po parkach czy lasach - jest się bardziej narażonym na ataki ze strony wampirów. Niby miał do czynienia z Łowczynią, lecz wolałby sam ją obronić, niżeli sprowadzać na nią dodatkowy obowiązek chronienia go przed Krwiopijcami. Wiedział, że muszą się wzajemnie wspierać, dlatego nie będzie na siłę wprowadzać Yukari w niebezpieczne sytuacje.
Plan? Czy Blondyn miał plan? Miodowooka zapewne tak, lecz on... żył chwilą, nie umiał planować. Jedyny schemat postępowania, jaki udało mu się wypracować i stale go wdrążał, to wyszukanie Midori i sprawdzenie jej stanu zdrowia. A skoro już miał to za sobą... mógł odpowiedzieć jedynie szczerze:
-Właściwie to nie. Chociaż... zjadłabyś coś ze mną? Tylko co o tej porze jest czynne...?
Dał nura dłonią do kieszeni w poszukiwaniu pieniędzy, których miał tyle co nic. Odkąd stał się Hybrydą i zgubił aparat, nie pracuje w zawodzie. A za dach nad głową i jedzenie pracuje inaczej. Nie że z wyzyskiem, tylko bez pieniędzy nie miał co pokazywać się na mieście i cokolwiek kupić. Zresztą nie miał śmiałości z powodu aparycji. W dłoni ulokował kilka monet, co nawet na bułkę nie starczało, a co dopiero na porządne, ciepłe danie. Schował czym prędzej marne miedziaki i westchnął cicho. Będą musieli wymyślić coś innego, ale co? Chyba, że...
-Midi, a lubisz ryby? -zapytał przyglądając się uważniej tafli wody w rzeczce, a uszy stanęły do góry wychwytując pluskanie się tych morskich zwierząt z łuskami- Mógłbym upolować jakieś i em... przygotować je u Ciebie? Albo skołować ogień i tutaj zjeść? Co Ty na to? Co ja plotę... przecież widzę, że ledwo stoisz na nogach. Może... odprowadziłbym Cię chociaż kawałek do domu?
Już sam nie wiedział, jakie rozwiązanie byłoby lepsze. Ewidentnie Zyuu miał problem z podejmowaniem decyzji, które jedne były nad wyraz odważne, a drugie nieśmiałe i proste. Tak samo odzwierciedlało się to w charakterze. A może to tylko wpływ chwili z Midori, której tyle czasu nie widział? Do której tęsknił?

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Sie 22, 2016 11:15 pm

Możliwe, że gdyby rozeszli się bez wcześniejszego uspokojenia się - inaczej, przepełnieni gniewem, żalem i innymi negatywnymi emocjami - to nie skończyłoby się dobrze dla żadnego z nich i mogłoby wpłynąć mocno na ich przyszłość i zachowanie... Nie mówiąc o samych relacjach. Lecz nie było co się zamęczać, udało się pozbyć tamtego, by teraz nastał pokój.
Odpowiednie miejsce... To rzeczywiście byłby problem, by wziąć jedno z tych "klasycznych", nadających się na spotkania towarzyskie. Midori skupiła na nim swoje oczy. Może spróbować go powoli przyzwyczajać do społeczeństwa? Tylko jak... Hm... Warto spróbować zastanowić się nad tą kwestią i dobrze ją rozważyć.
- Nie przejmuj się - powiedziała do niego. - Wymyślimy jakieś odpowiednie miejsca, które będą ci odpowiadać. Na pewno w tym mieście nie jest ich mało.
Nie przejmowała się również atakami wampirów. Przegoni się każdego...! Chyba. Nawet jeśli nie, wystarczyłoby kupić odpowiednią ilość czasu, by zarządzić taktyczny odwrót. Do tego dochodził fakt, że Midori nie pozwoliłaby Zyuu na to, by ją chronił. Nawet jeśli aktualnie przewyższał ją w aspektach fizycznych, nie był łowcą wampirów. Nie zajmował się tym od wielu lat i brakowało mu doświadczenia. I... Czy właściwie, jeśli doszłoby do tego, by zabić krwiopijcę, wydobyłby się na to? To też jest zastanawiające.
Zamrugała oczami, wyrzucając z głowy kwestię dotyczącą spotkania. Jedzenie?
- Umm - przekrzywiła nieco głowę, obserwując jego zachowanie i czując się ciut skołowana. Przekrzywiła nieco głową, zastanawiając się krótką chwilkę. Po czym uniosła dłoń i delikatnie go pogłaskała po głowie. - To ja mam inny pomysł. Może zjemy coś u mnie? - zaproponowała mu takie wyjście. Ogniskowanie na świeżym powietrzu jak na razie mogli sobie odpuścić, zwłaszcza, że w tym miejscu to niekoniecznie dobrze na to mogły zareagować służby porządkowe. Może w lesie? O, mogliby się dzięki temu umówić na spotkanie!
Uśmiechnęła się do niego delikatnie.
- Co ty na to? - tylko, czy odpowiadała mu takie rozwiązanie? Może za wcześnie z tym wyskoczyła?

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Zyuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2081-zyuu-volt
Zarejestrował/a : 29/08/2015
Liczba postów : 84


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Sie 28, 2016 9:57 am

-Zawsze lubiłem Twój optymizm.
Uśmiechnął się łagodnie do przyjaciółki, ale bez okazywania kłów. Nie tylko optymizm, ale jej determinacja stanowiło źródło pozytywnej zazdrości. Powinien nauczyć się od Łowczyni nie tylko cierpliwości, ale i jej umiejętności. Ciekawe jak wysoko stoi w kręgach Łowców, skoro po dotychczasowych spostrzeżeniach widział jej ogromne ambicje. Zapewne i tam zajmuje wysokie miejsce. Wierzył w nią, chociaż raczej nie powinien o to pytać. Nie w miejscu publicznym i chyba nie w tej chwili. Było przecież im teraz dobrze - po co psuć atmosferę drobiazgami?
Dobrze, że Złotooka miała głowę na karku i w porę przejęła inicjatywę, gdy młodzieniec zakręcił się zupełnie w swoich propozycjach. Wbrew swojemu zmęczeniu, zdecydowała się zaprosić Zyuu do siebie, przy tym nie bała się go pogłaskać po głowie. Bezwiednie rozluźnił się po tym geście i wysłuchał propozycji towarzyszki.
-Jeśli to nie będzie dla Ciebie kłopot, to bardzo chętnie. Dziękuję.
Skinął głową i jeszcze bardziej poszerzył uśmiech. Lekko zarumienił się, kiedy dopiero teraz zauważył, że Midori głaskała go po głowie jak pieska, lecz nie cofnął się nie nic. Jak dziewczyna skończyła go rozpieszczać, to nałożył z wolna kaptur chowając długie uszy. Naciągnął też bluzę, by skryć kitkę, która była dość duża i nie zmieściła się w całości. Nie chciał narażać Yukari na nieprzyjemności.
Ruszyli przed siebie - w jednej linii. Aku czasem wędrował na boki, żeby wybadać teren tu i ówdzie. Pięć minut później natknęli się na psa, który najpierw obserwował ich z daleka, ale zaczął biec w ich stronę. A że był duży i zaczął donośnie szczekać - mógł przestraszyć każdego. W dodatku nie wiadomo jakie były jego zamiary. Nie! Zyuu nie pozwoli na narażenie swojej grupy! Wyszedł dwa kroki przed towarzyszami wędrówki i zasłonił do nich dostęp przed Rotweilerem swoim ciałem. Jednocześnie wbił ślepia w jego oczy i rozchylił usta ukazując troszkę kły.
~~~Cicho, piesku. Nie denerwuj się, już stąd idziemy. Na Ciebie też już czas. Właściciel pewnie się o Ciebie martwi.~~~
Nadał wiadomość na ultraniskiej częstotliwości, aby tylko ów pies i Aku mogli usłyszeć. Nieznany czworonóg uciekł w popłochu skąd wybiegł, prawdopodobnie skołowany, że Blondyn odezwał się do niego w zrozumiałym przez niego języku. Upewniwszy się, że przybysz już nie powróci, spuścił ręce wzdłuż ciała, a jedną ręką poprawił kaptur, aby rzucić cień na nienaturalne oczy, które przecież zawsze mogły udawać udziwnione soczewki kontaktowe. Jakaś część Zyuu pragnęła przegonić na dobre tamtego psa, może nawet rozerwać na strzępy, lecz uspokoił się, gdy przypomniał sobie w czyim jest towarzystwie. Poczekał, aż Czarnowłosa dorównała mu kroku i szedł w jednej linii z dziewczyną. Powinien coś zjeść, bo już głupieje do reszty, więc po prostu skupiał się na tym, żeby żaden element z otoczenia nie przypominał mu o jedzeniu. Oraz na tym, by nie wyszedł mu ogon spod bluzy.
Przez resztę drogi nie odzywał się do przyjaciółki. Nie chciał jej martwić, że nawet jej zwierzak - Aku - zrobił się dla niego apetyczny.

z tematu -> tam gdzie Midori wskaże

_________________

#FFCC00 - dialog
Powrót do góry Go down
Midori
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1998-yukari-sukeri#42877 http://vampireknight.forumpl.net/t2018-midori#43120 http://vampireknight.forumpl.net/t2263-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2076-midori http://vampireknight.forumpl.net/t2814-mieszkanie-midori#59996
Zarejestrował/a : 13/08/2015
Liczba postów : 474


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Sie 28, 2016 5:49 pm

Optymizm? Midori nie była pewna, czy powinna być zaliczana do osób optymistycznych. Po prostu na swój sposób starała się przedstawić to, co myślała... I właściwie to było tyle. Nic więcej szczególnego... Chociaż nie wiedziała, jak to zaś wyglądało w oczach innych. Najczęściej nie wnikała w to, dlatego też uśmiechnęła się delikatnie do niego, w ten sposób komentując jego słowa.
- Nie ma sprawy - rzuciła, nawiązując do jego kolejnych słów. Nie widziała problemu w tym, by go ugościć u siebie, jak również i uznała, że to będzie najlepsze rozwiązanie aktualnie. Może tam porozmawiają trochę więcej?
Nie było co więcej dodawać. Widziała jak poprawia swoją bluzę i już zakrywa swoją twarz, ale to, że zarumienił się nie zarejestrowała... A może zarejestrowała, ale po prostu nic z tym nie zrobiła? Ba, nawet nie zauważyła, że mogłaby go głaskać jak psa. Po prostu chciała mu dać tym gestem trochę otuchy i nic więcej. To chyba nie było coś złego, prawda?
Ruszyli przed siebie... A raczej czarnowłosa trochę prowadziła go w stronę jej zamieszkania. Obserwowała co jakiś czas zachowanie Aku, jak również jego osobę, by mieć pewność, że Sungura nigdzie się nie zgubił.
Trasa do domu jednak nie była tak spokojna jakby chciała. Minęło zaledwie kilka minut, gdy usłyszała najbardziej złowrogi dźwięk na świecie - szczekanie psa. Momentalnie zamarła, niezdolna, by poruszyć się chociaż krok. Nawet Aku zatrzymał się, by spoglądnąć na swoją panią, jakby nie rozumiejąc, co się dzieje.
Lecz jednak tutaj objawił się bohater! Gdy już pojawił się pies, będący w zasięgu jej wzroku, Zyuu wystąpił przed tą dwójką i sprawił jakieś czary, by tamto zło poszło gdzieś dalej. Dopiero, gdy zniknął zwierzak, odetchnęła z ulgą. Dogoniła jasnowłosego i już w milczeniu, jak i nie niepokojona, udała się do domu.

z/t

_________________

~ Song of Midori ~
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 10:47 am

To nie tak, że urządził sobie spacer. Właśnie szedł na spotkanie ze swoim znajomym, z którym miał obgadać pewien projekt. Naiwnie więc zaufał swoim nogom i dał się ponieść skrótami tuż przy rzece, będąc zapatrzony w kartki papieru, na których były jakieś bazgroły. Szedłby tak dłużej, gdyby nie zadzwonił telefon. Niestety przez kaca, jaki wciąż dawał o sobie znać typowym dla zatrucia alkoholowego bólem głowy. Skacowany człowiek to nielogiczny człowiek, a tym bardziej Sei, który często nie zachowywał się w pierwszym odruchu normalnie. Przystanął od razu i upuścił na chwilę projekty w prawej dłoni w przekonaniu, że upadną na zieloną trawkę. Bo przecież nie ogarnął, że jego druga ręka była wolna. Sięgnął do kieszeni i wyjął z niej wibrujący telefon komórkowy.
- Halo? No, no, zaraz będę na miejscu. Co? No tak, mam... C-co - urwał, kiedy kartki wesoło popłynęły gdzieś przed nim. - ... Zaraz oddzwonię. - dodał, cały już blady i zaczął biec przy wzdłuż brzegu.
No tak. Przecież to Sei. Gdyby coś takiego mu się nie stało, zachwiałoby to chyba równowagę całego świata. Dla słowa "pech" powinno przypisać mu synonim, który brzmiałby "Seisou Tanuki". Był teraz tak zdołowany, że miał wrażenie, że projekt, który właśnie mu odpływał dostał cech ludzkich i nawet mu pomachał na drogę. W dodatku ten wysiłek fizyczny... Czuł jak parują z niego resztki alkoholu z organizmu. Przynajmniej nauczył się jednego - nie mówić "nie może być gorzej". Wtedy życie zaskakuje jeszcze bardziej.
Nadzieję w jego sercu wskrzesiło to, że projekt zatrzymał się na jakimś wystającym z wody kamieniu. Przystanął. Nie był pewien, co przetrwało na kartkach, ale był zdeterminowany, by cokolwiek odzyskać. No, problemem mogła być ewentualnie głębokość rzeczy akurat w tym odcinku rzeki. Teraz zastanawiał się, czy jakaś złośliwa siła wyższa się z nim bawi i właśnie dała mu do zrozumienia, że coś ma właśnie niemalże na wyciągnięcie ręki, ale jednocześnie niemożliwe.
Albo możliwe. Pod warunkiem, że Sei się zamoczy do pasa i na spotkanie przyjdzie ewentualnie mokrych gaciach. Rozejrzał się o okolicy w poszukiwaniu jakiejś gałęzi. Podszedł do jakiegoś drzewa i rozpoczął walkę z kolejnymi siłami natury, stanowiąc jednocześnie niezłe widowisko dla innych ludzi. Gdy wreszcie udało mu się posiąść dłuższą gałązkę, przykucnął przy brzegu i wyciągnął przed siebie rękę, chcąc sięgnąć kawałkiem drewna główne ucieleśnienie nieszczęścia.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 11:18 am

Nie tylko młody człowiek znalazł się w pobliżu płynącej rzeczki. Suiren także spacerował, kojąc swoje wampirze jestestwo widokiem naturalnego krajobrazu. Nieważne, że był on po części dziełem człowieka, najważniejsze, że był w stanie odnaleźć tutaj spokój. Obserwował też przechodzących ludzi, słuchał czasami ich rozmów. Niektórzy zwracali uwagę na długowłosego wampira o nadnaturalnej urodzie i w stroju jakim on się znajdował - odświętne kimono odrobinkę splamione czerwienią. Przez własną nieostrożność na materiale zostały ślady krwi jego dawnej dziecięcej ofiary. Paroletni chłopczyk bawiący się w ogródku swoich dziadków został porwany, a potem zamordowany z zimną krwią. Ciało porzucił w śmietniku.
A teraz wędrował koło wody, obserwując przyrodę. Właściwie teraz jego zimne spojrzenie zawisło na postaci chłopaka który daremnie walczył ze zgubą. Ta natomiast niczym złośliwy duszek trzymała się kamienia. Los bywa złośliwy.
Suiren nie uczynił nic, poza małym drobnym użyciem energii. Mocniejszy podmuch zerwał się nagle, pchnąwszy projekty w stronę właściciela. Ciekawe czy człowiek dostrzeże, kilka małych płatków wbitych niczym ostrza w kamień. Gdy sięgnie dalej patykiem, powinien bez problemu dopaść swoją zgubę. Wampir nie robił tego dla dobrego uczynku, po prostu obserwowanie czyjejś niezdarności było naprawdę z deka denerwujące.
- Rzeka bywa naprawdę złośliwa. - odezwał się nagle, wpatrując się w postać chłopaka swoimi rubinowymi oczami. Dłonie trzymał schowane pod długimi rękawami, nie trzymając oczywiście nich w nich. Nie musiał się zatem obawiać nieznajomego. Jeszcze...
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 11:44 am

Czuł się źle. Niepotrzebnie pił poprzedniego dnia. Z pewnością nie zauważył nic. Jego spostrzegawczość w tym stanie leżała i błagała o pomoc. Jednakże w pewnym momencie dosięgnął gałęzią swojej zguby i ostrożnie starał się doprowadzić do brzegu i przy okazji jej nie uszkodzić. Gdy wreszcie sięgnął po to dłońmi, usłyszał jakiś głos. Zanim jednak odpowiedział i zareagował, zerknął smutnym wzrokiem na zmoczone kartki. Nawet jeśli mógł nie dopuścić do żadnej z tych rzeczy, przerwać ten efekt motyla na samym początku i nie pójść na imprezę, to i tak nie zapowiadało się na to, by Sei kiedykolwiek zmienił swój sposób życia.
- To nie rzeka. To się nazywa kompletny brak zorganizowania i pojmowania życia. - mruknął pod nosem, dopiero po chwili obdarzył nieznajomego spojrzeniem. W pierwszym odruchu się wystraszył. Potem przeszło mu przez myśl, że nie jest najwyraźniej jedynym dziwakiem w okolicy. Potem znów skupił się na tym, że się boi. Rzadki kolor oczu, to zimne, opanowane spojrzenie, blada cera... Odwrócił wzrok od jego oczu. Od tego mężczyzny biła niezwykła, niebezpieczna aura. Przyjrzał się jemu kimono, które było splamione... Czymś. Sei był zdolny do panikowania i paranoicznych myśli, a ten wizerunek nie wyglądał zbyt przyjaźnie. Stał i czuł, jak się zawiesił. Co miał zrobić? Uciekać od razu, czy może uciąć przemiłą pogawędkę zanim ucieknie, żeby ewentualnego psychola nieco troszeczkę uspokoić? Nie wiedzieć czemu, wydawało mi się, że w starciu z tym mężczyzną, cokolwiek nie zrobi, nic mu się nie uda.
- Mam de ja vu. - odezwał się w końcu niemrawo. - To dość ciekawe zjawisko, zważywszy na to, że mam je rzadko. - odsunął się krok w tył. - Przepraszam, czy Pan się tak ubiera na co dzień? - spytał zaraz poprzedzony ciekawością, nie zastanawiając się, czy takie otwarte pytanie mogło mężczyznę rozjuszyć. Przełknął głośno ślinę i znów cofnął się w tył, wciąż trzymając w dłoni swój mokry projekt.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 2:48 pm

Chłopak znalazł się na tyle w dobrym położeniu, że nie musiał się obawiać aż nadto o swoje życie. Suiren polował głównie na dzieci, dorosłych zabijał jeśli ci stanęli na jego drodze i to nieproszeni. Ten młody mężczyzna nie zrobił póki co nic, co mogłoby rozzłościć wampira. Poza tym Suiren zechciał mu jakby pomóc.
- Skoro tak uważasz. - nie przykładał zbytnio uwagi do tej rozmowy. Wolał przyglądać się człowiekowi oraz jego mimice twarzy, jego gestach czy ruchach. Wydawał się zmęczony? A może sam Sui czuł się odrobinę senny? Właściwie jego wyraz twarzy wyglądał jakby właśnie miał niebawem zasnąć, a to tylko pozory. Wampir wciąż pozostawał czujny, tak samo jak chłopak.
Wyczuł niepokój, który nagle zabił od człowieka. Dostrzegł jego spojrzenie filtrujące postać odzianego w kimono. Kilka plam krwi i już się boi?
- Dlaczego tak sądzisz? - no proszę, zaciekawił jednak Sui. De ja vu? Niech wyjaśni więcej! Nawet przesunął się o krok bliżej, chcąc lepiej widzieć. Rubinowy wzrok nadal pozostawał zimny - Widziałeś mnie już kiedyś? - może i złe pytanie, ale warto wiedzieć. Poza tym za chwilę usłyszał słowa odnoszące się do ubioru. Suiren skinął wolno głową - Przeważnie tak. - żadna tajemnica. Blado różowe wargi zamknęły się, teraz oczekując aż to chłopak zacznie mówić. Chyba, ze był zbyt zajęty... Nie szkodzi! Suiren zechce za nim iść, chociażby do samego domu! Musi więcej wiedzieć o tutejszych mieszkańcach. Może ułatwi mu to polowanie na dzieciątka? W sumie śmiertelnik miał też prawo czuć się przytłoczony, wampir może wyglądał na kogoś kto może być oazą spokoju, nadal jednak pozostaje śmiertelnie niebezpieczny.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 3:52 pm

Dziwnie się czuł, będąc ciągle lustrowany przez obcego faceta w białym kimono. Nie dość, że kontakty normalnymi ludźmi mu kiepsko szły i starał się od nich stronić, to jeszcze musiał wdać się w rozmowę z kimś naprawdę specyficznym. Co prawda nie mógł odczytać jego prawdziwych zamiarów, ale nie zmieniało to faktu, że gdzieś cały czas w jego głowie świeciła się czerwona lampka. Zresztą, ze względu na to, jak w jego życiu nieszczęścia chodzą parami, nie sądził, by dzień się skończył tylko na jednym incydencie, jakim było nieświadome wyrzucenie projektu w rzekę. Jego brwi lekko się zmarszczyły, co wyraźnie świadczyło o jego skrępowaniu i zmęczeniu z samego faktu, że dziwak dalej go lustrował. Ba, nagle wydał się zainteresowany tym co Sei powiedział. Kompletnie zignorował dźwięk wibrującej w kieszeni komórki, bo bardziej skupił się na fakcie, że facet się nieco do niego przybliżył. Mimo wszystko chciał zachować dystans.
- Przepraszam, raczej nie... Chodzi bardziej o sytuacje. Może mi się śniło.- odpowiedział szczerze, po czym znów zrobił krok oddalający go nieco od mężczyzny i... Rozległo się dość głośne "plum", kiedy właśnie jedną nogą wylądował w rzece, gdzie woda sięgała mu lekko poniżej kolana. Dziw, że zdążył złapać równowagę i nie zanurzył się cały w wodzie.
Był teraz kompletnie zdarty ze swojej godności, ale nie chcąc tego pokazać, postanowił zachować kamienną twarz i zwyczajnie stał w tej rzece, jakby tak właśnie miało być, że to była jego własna, kontrolowana decyzja. Wcale nie był niezdarny. Poza tym każdy przecież może zachcieć sobie postać jedną nogą w rzece i prowadzić świetną konwersację z nieznajomym w białym kimono.
- Chociaż bardziej byłoby Panu do twarzy z kaftanem bezpieczeństwa, nawet kolory te same. - stwierdził głośno, nie mając w intencji obrażenia go, nic z tych rzeczy. Sei po prostu był szczery i zdecydowanie za szczery na tę sytuację, która tutaj się odbywała. Ale skoro jego życie to jeden wielki cyrk... Czemu miałby zaprzestać go cały czas rozkręcać. Może zachowywał się tak, bo czuł zbyt wielką presję i nacisk na jego własną osobę. Był tak tym pochłonięty, że nawet wręcz zapomniał jak ważne dla jego reputacji było to spotkanie. - Czy te plamy to po barszczu? Takie ciężko schodzą, lepiej je jak najszybciej uprać.

_________________




          "Nie jestem protagonistą książki, czy czegoś innego... Jestem studentem, który lubi czytać, którego mógłbyś znaleźć wszędzie. Jednakże... jeżeli, dla przykładu, miałbyś napisać historię ze mną w roli głównej, z pewnością byłaby to... tragedia."





Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 7:09 pm

Co raz bardziej wpadał w niepokój, Suiren na szczęście ignorował póki co ogarniające uczucie. Bardziej był zainteresowany skąd ów człowiek go zna. Może to tylko przypadek? Ale jak to możliwe? Sui w końcu wyróżnia się wśród innych wampirów. Może nie tyko sposobem bytu, opanowaniem ale także i gustem kulinarnym.
- Sen? Śniłeś o podobnej osobie do mojej? - naprawdę zaintrygował wampira! Coś mogło się wydawać, że Suiren tak szybko sobie nie pójdzie, dopóki nie uzyska wszystkich odpowiedzi. Poza tym ileż pytań się namnożyło! Niech chłopak się przygotuje... Tak dla jego dobra.
Do jego uszu doszedł także odgłos wody. Człowiek wylądował jedną nogą w wodzie, zupełnie nieświadome. Niechcący? Aż tak zaczynał się bać? Sui nadal nie odrywał od niego oczu. Najgorzej,  że od momentu lustrowania, ani razu nie zamrugał. Był jak ruchoma figura woskowa - Kaftan bezpieczeństwa? Wyjaśnisz mi dlaczego akurat to? - lepiej mów człowieku. Suiren wciąż stał, wciąż się patrzył. Budował dookoła siebie aurę niepokoju. Był jak zjawa w paru! A człowiek? Tylko człowiekiem - śmiertelnym, przerażonym i nieświadomym tego, co może się wydarzyć.
- To krew. - szczerze, bez ukrycia - Przeszkadzają Ci te plamy? - spytał jeszcze, ciągnąc dalej swoje poznawanie ludzi. Jakie ogromne szczęście ma chłopak, naprawdę! Co by było gdyby był dzieckiem? Już dawno pożegnałby się z życiem - Sui zabiłby w bezlitosny sposób, jak to czynił z wieloma swoimi ofiarami. Nigdy nie okazywał łaski. A jak będzie w przypadku tego człowieka - to się dopiero okaże. Chociaż z drugiej strony, szkoda zabijać nie dla krwi.
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Wrz 03, 2016 7:49 pm

Sei paplał, a ten człowiek jeszcze tak uporczywie dociekał. To, że miał de ja vu to prawda, ale wzmianka o śnie to przymusowe ubarwienie tej dość niezręcznej rozmowy. Zwykły napływ spontanicznej gadki. Jego brwi znów delikatnie się zmarszczyły. Gdyby nie to, że w jakiś sposób czuł od Pana Kimono coś niebezpiecznego, to rzuciłby tutaj nawet złośliwą uwagą, ale nie. Nie teraz, gdy jego postawa powoli zaczynała wskazywać na to, że nieznajomy jest coraz bardziej zainteresowany odpowiedziami na pytania.
- Nie... Po prostu przypuszczam, że możliwe, że mi się przyśniła kiedyś sytuacja podobna do tej. Nie umiem tego wyjaśnić. - odpowiedział w końcu. Zaczął błądzić wzrokiem po okolicy i zdał sobie sprawę, że ich dwójka przyciągała trochę uwagi. Gdy usłyszał pytanie o kaftan bezpieczeństwa, skierował spojrzenie na nieznajomego, ale zaraz się peszył, gdy tylko dochodziło do kontaktu wzrokowego.
- To... Bo wyglądasz jak zbiegły pacjent z psychiatryka. No może trochę za przystojny jak na świra. - odpowiedział znów całkiem szczerze, nie usiłując trzymać języka za zębami. Gdy jednak usłyszał o tym, że to, co ubrudziło jego kimono, to krew, od razu oprzytomniał. Wyszedł z rzeki i stanął cały na normalnym gruncie i sięgnął do kieszeni. - No nie... Przecież ja jestem teraz skończony. - mruknął nagle nieco spanikowany sam do siebie i przeczesał niedbale swoją grzywkę. Po części improwizował. Spóźnienie na umówione spotkanie to nawet dobra wymówka, tym bardziej, że jest ona prawdziwa. - Przecież ja miałem ważne spotkanie, moja reputacja spadnie, zaczną się plotki, że nie wyrabiam. - mruczał pod nosem, spoglądając na projekt, który przez cały ten czas trzymał w dłoni. - Nic do odratowania... - jęknął. - Chyba już pójdę pogrążyć się we własnej porażce. - dodał szybko i zaczął kierować się w pierwszym odruchu nie w tę stronę co trzeba. Był tak skacowany i zmęczony, że jego orientacja w terenie naprawdę była słaba. Zresztą, w kwestiach orientacji zawsze był jakiś dziwny. Miał tylko nadzieję, że ten nieznajomy go nie zatrzyma, ani nie podąży.
Powrót do góry Go down
Suiren

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2666-suiren#56870 http://vampireknight.forumpl.net/t2669-suiren#56894 http://vampireknight.forumpl.net/t3216-tradycyjny-dom#68513
Zarejestrował/a : 25/06/2016
Liczba postów : 39


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Wrz 04, 2016 2:28 pm

Oszukiwał? A może faktycznie mówił prawdę? Póki co Suiren myślał, że ów człowiek zaczyna gubić się we własnych słowach byleby uciec i nie drażnić groźnego osobnika jakim był mężczyzna w kimonie. Chłopak postępował mądrze, ze nie chciał już tu przebywać, ale chwilowo od złowrogiej strony nie przychodziło Nic co mogłoby komuś zagrozić.
- Może przewidziałeś Nasze spotkanie? Masz wrażenie, że może zmienić ono Twoje życie? - zabrzmiał troszkę dziwacznie, ale taki jest Sui. Ma swój świat, światopogląd i nie wpuszcza tam nikogo. Właściwie każdego nieporuszonego gościa skutecznie usuwał, a ten tutaj nie wydaje się na kogoś, kto mógłby z butami wejść w życie wampira.
- Naprawdę tak wyglądam? - znowuż pytanie. Pacjent z psychiatryka? Suiren wzbudzał aż taką grozę? Wyczuł znowu strach, gdy ten usłyszał o krwi. Przecież nie było to nic dziwnego według wampira, pytał to mu odpowiedział. Czemu ma kłamać?
- Boisz się krwi? Ona płynie w każdym. - kontynuował. Czyżby człowiek naprawdę poczuł się zagrożony? Su chciał jedynie porozmawiać, a ten już się cofa? Wampir póki co nie ruszał się, tylko obserwował, dopiero jak ten znacząco zaczął się oddalać... Su sam się ruszył. Kilka kroków z wampirzym tempem i już był blisko chłopaka. Złapał go za ramię, wymuszając zatrzymanie.
- Bardzo się mnie boisz? - proszę o szczerą odpowiedź. Sui zaciskał palce na jego ramieniu, dając delikatnie do zrozumienia, że jednak mu nie odpuści. Mimo iż ten człowiek nie leży w menu Długowłosego, to i tak zechciał się z nim pobawić. Diametralna zmiana decyzji? Bywa tak u psychopatów. Sui można śmiało do takiego grona zaliczyć, mimo wewnętrznego spokojnego ducha. Wpatrywał się w jego twarz wciąż niewzruszonym wzrokiem, a mimika nadal pozostawała bezwyrazowa. Kamienny posąg - najlepsze określenie.

_________________

color=#eb0165 color=#0BAEF5
Powrót do góry Go down
Sei Tan

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2845-seisou-tanuki http://vampireknight.forumpl.net/t2861-sei-tan#60969 http://vampireknight.forumpl.net/t2878-relacje-sei-a#61222 http://vampireknight.forumpl.net/t2850-sei-tan#60547 http://vampireknight.forumpl.net/t2846-sei-tan#60400
Zarejestrował/a : 01/09/2016
Liczba postów : 122


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Wrz 04, 2016 3:03 pm

Im bardziej brnął w odpowiedzi na pytania nieznajomego, tym bardziej wymagały one większej kreatywności. Gdyby nie fakt, że czuł się jak dzisiaj bardzo źle i nie znał swojego rozmówcy, może mógłby pogrążyć się w dalszej rozmowie. Różowowłosy zdążył zauważyć, że w sumie pod względem dziwactwa byli nawet całkiem podobni.
- Nie przewidziałem... - mruknął niemrawo słysząc kolejną część pytania dodał: Sądzę, że ty potrzebujesz większej zmiany niż ja.
W końcu w nieznajomym znajdowało się parę widocznych cech, które świadczyły o tym, że jest jakiś... Inny. Ba, sprawiał wrażenie, jakby był nowy w tym otoczeniu. Takie były odczucia Sei'a. W analizowaniu i obserwowaniu zachowań ludzi był naprawdę dobry, czasami robi to już odruchowo.
- Tak. - potwierdził krótko. I gdy zdawało się to może być na tyle, nieznajomy dalej dopytywał. Niewiele brakowało, żeby Sei westchnął z poddaniem, ale jednak uparł się, by stąd jednak zmiatać. Czy bał się krwi? Nie. Widok krwi jest mu znajomy. Bał się zagrożenia, a bynajmniej nie chciałby znowu coś się wplątać, kiedy miał do tego duże tendencje.
Minęła może sekunda, jak obejrzał się za siebie, by się upewnić, że dziwak go nie śledzi, a ten był już tuż za nim. Następnie poczuł uścisk na jego ramieniu. I to wcale niedelikatnie. Od razu jego serce zaczęło kołatać jak szalone. Dlaczego ten mężczyzna posunął się do tego, by naruszyć jego przestrzeń osobistą i cielesną? Przełknął głośno ślinę, słysząc pytanie. Nie starał się nawet wyrywać. Odwrócił głowę powoli w jego stronę i znów spojrzał w jego oczy. Przeszedł go dreszcz. Przyznawać się do strachu? Jak bardzo się go bał? Nigdy w życiu. Zmarszczył brwi, gdy nagle doszedł do wniosku, że wkurza go ta obojętność mężczyzny.
- Wdepnąłeś w psie gówno. - poinformował nagle nieznajomego. Oczywiście skłamał, ale chciał sprawdzić, czy na jego twarzy pojawi się jakakolwiek emocja. Dalej się bał i w sumie miał ochotę teraz uciekać za to, że pozwolił sobie na taki żenujący test nieznajomego. Teraz mógł naprawdę rozjuszyć tego specyficznego typa, dlatego postarał się jakoś rozluźnić z jego uścisku, o ile to było możliwe.
Korzystając z chwili dezorientacji nieznajomego, ruszył biegiem przed siebie jak najdalej.

zt.
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Maj 14, 2017 10:48 pm

Spokojny, aczkolwiek pochmurny późny wieczór zapowiadał się zostać jednym z lepszych. Szczególnie, że ciemnowłosy nie spotkał na drodze nikogo, kto mógłby mu ten wieczór popsuć. Park był niemalże opustoszały, dzięki później porze, jak również ostrzeżeniom o nocnych deszczach. To śmieszne, jak mało wystarczyło, by poczciwi imprezowicze, zamknęli się gdzieś po domach organizując bardziej zamknięte spotkania. Oczywiście od każdej reguły były wyjątki i naprawdę zagorzali koneserzy trunków przewijali się tu i ówdzie.
Suzaku wcisnął dłonie w kieszenie swojego płaszcza, to będzie chłodna noc. Z przyzwyczajenia wymacał trzy tabletki ze sztuczną krwią. Nie przepadał za nimi, jednak nie miał zamiaru dzisiaj polować. Chciał po prostu zwiedzić miasto, póki miał jeszcze ku temu okazję, później mogło mu zabraknąć czasu, a im lepiej znasz okolicę tym lepiej.
Obecnie wybierał miejsca z jakimkolwiek dostępem do większych zbiorników wody, nie było to spowodowane strachem samym w sobie, po prostu lubił mieć jakiekolwiek zabezpieczenie. Przeciągnął wzrokiem po otaczającym go terenie, rzeka, ławki i widniejące drzewa. Dość spokojne miejsce, mogło być dobrym miejscem do polowania. Latarnie oświetlały teren wzdłuż rzeki bladym nikłym światłem, niektórzy ponoć lubią takie miejsca, z drugiej strony były też duże nieoświetlone połacie ziemi. Chłopak zatrzymał się przy jednej z ławek i rozsiadł się wygodnie. Zamknął oczy i odchylił głowę lekko do tyłu, wsłuchując się w szumy i pluski wydające przez rzekę.
To będzie długa i nudna noc.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Maj 15, 2017 10:36 pm

Niedobrze, niedobrze, niedobrze - wystraszony, zmęczony i głodny wampirek właśnie tutaj wpada! Cała akcja z Zelem wystarczająco wpłynęła na niego, by miał kilka... Może nawet kilkanaście nocy pełnych koszmarów. Do tego jeszcze dochodził głód, nagle atakujący go, niczym wściekłe zwierzę.
Cóż, rudowłosy został zarażony i zdecydowanie nie miał o tym pojęcia.
Cholera. Chce mi się pić... - to nie było coś, co by tabletki krwi od tak powstrzymały. Przynajmniej tak teraz się czuł.
W końcu trafił i tutaj. Nieco nieprzytomnie rozejrzał się, wciągając powietrze do płuc. Jego oczy zalśniły szkarłatem. Nie jestem tutaj sam. Wampir. Ale. Nie... Myślenie już mu się wyłączało, nie zastanawiał się nad tym, że to cholernie zły pomysł, by zaatakować tą samą rasę. A na dodatek ten sam poziom...
Głód. To on dyktował teraz warunki. Nie było czasu na myślenie nad tym... Trzeba było... Po prostu działać.
Momentalnie znalazł się przy nieznajomym. Stając dokładnie przed nim. Nie zamierzał mu dawać czas na reakcję - po prostu zaatakował go mocą usypiania.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Maj 18, 2017 7:08 pm

Wiara w to, że spędzi chociaż kilka chwil z własnymi misjami przeminęła gdy tylko wyczuł innego wampira w okolicy. Westchnął ciężko, nie zamierzał spotykać się z kimkolwiek. W końcu to by mogło wymusić na nim jakąś interakcję, na którą po prostu nie miał teraz ochoty. Otworzył lekko oczy, kompletnie nie tak wyobrażał sobie tę noc...
Obcy znalazł się tuż przed nim... zbyt szybko, wampir instynktownie wybił się, uderzając butem w postać przed nim, chciał przeskoczyć ławkę i oddalić się od niej byle jak najszybciej. Dodatkowo wywołał krótki błysk światła, by powstrzymać atak. Zatrzymał się kilka kroków od ławki.. i zachwiał się niebezpiecznie na nogach. Noc ledwo się zaczęła, a on poczuł nagłe zmęczenie.
Potrząsnął głową by chociaż trochę się rozbudzić i wbił złote tęczówki w przeciwnika.
- Nie wiem kim jesteś, ale podziwiam twoją pewność siebie. - widział niewyraźny kontur postaci, cały czas próbując utrzymać otwarte oczy. Szczęście w nieszczęściu, im dalej od ławki tym ciemniej... im ciemniej tym bardziej odczuwany niepokój, który pozwalał na zachowanie trzeźwości umysłu. Musiał zidentyfikować oponenta... skupił się na wodzie za nim, unosząc krople wody nieco nad powierzchnię tafli, chciał być gotowy na każdą ewentualność, ale nie mógł odsłonić od razu wszystkich kart.
- Nie jesteś jednym z "dzikich", a mimo wszystko zaatakowałeś, godne pożałowania - ton jego głosu był chłodny niczym grobowa płyta, chciał go sprowokować, wymusić na nim jakikolwiek błąd, wtedy będzie mógł działać...
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1089


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Maj 20, 2017 12:26 am

Nie myślał nad tym, jakie konsekwencje będą przynosiły teraz jego czyny. Po prostu... Jego umysł był skupiony wokół jednego aspektu - możliwości pożywienia się świeżą krwią. Już pomijając wszystkie aspekty dotyczące tego, jak bardzo beznadziejny wybór dokonał Shiro... Ale cóż, teraz przecież i tak nie był zdolny od tak, by myśleć nad tym, o!
Z jego ust wyrwało się warknięcie. Kto powiedział, że będzie palił się z radości przez to, że jego "jedzenie" próbowało się bronić? I w sumie, właściwie ośmielało się uciekać. No jak tak można... Bądź co bądź, to nie znaczyło, że zamierzał odpuścić.
W chwili, gdy tamten zastosował ruch z butem, kotowaty odsunął się gwałtownie. Sprawiło to też, że przy ponownym wyprostowaniu się, kaptur zsunął mu się z głowy na tyle, by ukazać jedno... Z kocich uszów. Od tak. Żółtooki jednak nie zwrócił na to uwagę, mając dalej wbite spojrzenie w osobnika.
W innych warunkach, Shiro nie zareagowałby na jego słowa, obmyślając bardziej odpowiedni plan na działanie. W innych... Gdzie jego zachowanie nie wyglądało jak jednego z zdziczałych, zapomnianych przez wszystkich wampirów.
Więc... Jedynym jego działaniem było ruszenie przed siebie, przeskoczenie przez ławkę i z całą wampirzą prędkością - nie używał mocy jakby co - rzucenie się na nieznajomego!

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Maj 22, 2017 10:41 pm

Ofiary zawsze miały to do siebie, że nie chciały być ofiarami. Dlatego też walczyły by nie osiągnąć takiego statusu, a samopoczucie drapieżnika nie było czymś, czym należałoby się przejmować w takiej sytuacji. W końcu mieliśmy tutaj skonfrontowane MOJE samopoczucie z JEGO. Decyzja wydawała się więc oczywista...
Ketun nie odrywał wzroku od napastnika, jego osoba była swoistą zagadką dla wampira. Zaatakował go, zachowywał się bardziej jak zwierzę niż osoba rozumna, mimo wszystko krew zdradzała, że nie był dziki... miał tylko ucho. Wszystko byłoby w porządku gdyby nie to, że ucho definitywnie należało do zwierzęcia. Sposób w jaki się poruszało i trzymało głowy wykluczał opcję naprawdę dobrego przebrania. Wampir potrząsnął lekko głową by odrzucić od siebie resztki snu i znów spojrzał przed siebie.
Kocie ucho nie było sennym omamem i dalej znajdowało się na głowie atakującego. Uformowane wcześniej krople wody znikły pochłonięte przez nurt rzeczki. Plany się zmieniły, osobnik wydał się o wiele bardziej interesujący niż mogłoby się przypuszczać na początku. Chwilowa fascynacja tą niecodzienną osobą przyćmiła ogarniający go lęk. Chociaż nie trwało to długo, jego ciało przeszedł nieprzyjemny dreszcz dokładnie w momencie gdy nieznajomy ruszył do ataku. Pstryknął palcami odskakując lekko w lewą stronę, a między nimi pojawiła się kula rozbłyskując oślepiającym światłem. Chłopak liczył, że to da mu sposobność na wyminięcie kota i złapanie za jego kaptur. Musiał mieć pewność, że to co widzi nie jest jedynie złudzeniem.
Może nie udało mu się złapać i utrzymać materiału w ręku, ale zerwał kaptur z głowy napastnika. Zamarł w chwilowym bezruchu widząc drugie kocie ucho. Więc to nie był jedynie zwid.
- Kot..? - mruknął jedynie pod nosem, niemalże całkowicie zapominając, że nazwany "Kotem" przed chwilą próbował go zaatakować.
Powrót do góry Go down
 
Rzeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Rzeczka
» Zamarznięta rzeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: