IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Maj 23, 2017 9:45 pm

Shiro momentalnie się zatrzymał i zaczął przecierać oczy. Gwałtowny rozbłysk światła oślepił na moment rudowłosego i sprawił, że zamiast ponownie próbował nieskutecznie - lub też nie - atakować, zatrzymał się w miejscu. Przez to wszystko został również zdemaskowany przez nieznajomego. Nim się spostrzegł, jego kaptur został ściągnięty, a kocie cechy ukazane.
W końcu jednak przestał przecierać ślepia i spojrzał na ciemnowłosego. Jego oczy zmieniły barwę na czerwoną, potem na żółtą, potem znów na czerwono. Również przez kilka sekund było widać, że źrenice zwężały się tak, że ślepia Shira przypominały te kocie. Jedno mrugnięcie powiekami, by wszystko powróciło do normy... No prawie.
Mimo wszystko jego spojrzenie zdradzało wyraźnie, że chce krwi.
Na nieszczęście nieznajomego, pragnął najwyraźniej jej...
Poruszył uszkami, ale nie przystąpił jeszcze do ataku. Z jego zachowania dawało się wywnioskować, że niespodziewany rozbłysk rozproszył go.
Dlatego tez w tym krótkim momencie wampir miał spokój od atakującego kotołaka.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Maj 24, 2017 11:16 pm

Ketun nie był osobą, która zatrzymywała się na ulicy by obejrzeć coś co mogło się wydawać interesujące. Miał stanowczo lepsze rzeczy do roboty. Jednak tym razem chłopak stojący przed nim był w stanie sprawić by się zatrzymał, a co lepsze... nawet zaprzestał walki, chociażby na chwilę. Złotooki przyglądał się uważnie zmianą zachodzącym w tęczówkach napastnika, czyżby fakt, że w jakiejś części był on zwierzęciem wpływał na jego zachowanie podczas głodu? To i wiele innych pytań mogłoby paść w tej sytuacji, ale nie było na nie czasu. Ketunnahka sięgnął do kieszeni by wyciągnąć jedną z tabletek krwi, Kot na pewno dobrowolnie nie przyjmie tego marnego substytutu prawdziwej krwi, ale nie zaszkodzi spróbować. Chłopak wbił paznokieć w jeden z palców trzymających tabletkę, po chwili po tabletce spłynęła samotna strużka krwi. Zapach z tej odległości musiał być naprawdę silny, prawda?
Zamknął tabletkę w pięści wyciągając ją w stronę Kota. Cóż za dobroduszna oferta... czy jego usta drgnęły lekko w uśmiechu?
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Maj 25, 2017 9:10 pm

Krew. Słodka, czerwona, krew. Aż momentalnie spojrzenie Shiro skupiło się na osobniku, a całe jego ciało zdradzało zaciekawienie, wymieszane z chęcią spróbowania tego. Prawdziwa krew. Potrzebował jej. Pragnął. Chciał. Aż zapiekło go w gardle. Nie myślał nadal. Nie... Rzucić się? Tak? Nie?
Ten objaw choroby zdecydowanie był męczący.
Zmrużył oczy, a z jego ust wydobyło się ciche warknięcie. Było widać, że przybrał pozycję gotową do ataku, ale... Jego uwaga była skupiona właśnie na tej cieczy. Nie na samym osobniku.
Znalazł się przy nim, ale nie zaatakował go. Patrzy na rękę, by potem próbować ją... Ugryźć. Serio. Po prostu był głodny, a tam coś tak miło pachniało!
I mimo wszystko, proces myślenia nadal u niego nie działał, lecz wychodziło na to, że wcześniejszy szał jakby złagodniał - może dzięki temu, że został rozproszony?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Maj 28, 2017 10:07 pm

Jakby wiedział, że spotka taką jednostkę na dzisiejszym spacerze, pewno by sobie nie uwierzył dopóki by nie zobaczył. To całkiem fascynujące jak głód mógł zawładnąć wampirem, a może to za sprawą jego zwierzęcych aspektów? Z drugiej strony gdyby ktoś mu powiedział o wampirze z kocimi uszami... Ten świat jest pełen niespodzianek.
Obserwował uważnie reakcje kota na krew, jego usta wykrzywiły się w wzór uśmiechu, gdy zaobserwował reakcję na krew.
- Nie chcesz? - ponaglił, a w jego głosie odczuwalna była nuta drwiny, potrząsnął lekko dłonią sprawiając, że kolejna kropla wsiąkała w ziemię. Ani drgnął w momencie gdy Kot znalazł się przy nim, musiał jedynie odczekać na odpowiedni moment, aż ten będzie chciał go ugryźć...
Wolną ręką złapał go za szczękę i przytrzymał w bezpiecznej odległości, równocześnie starając się wepchnąć zakrwawioną tabletkę w jego usta. Krew na niej powinna przynajmniej na chwilę go zainteresować, a kto wie? Może nawet go za bardzo nie rozjuszy?
Odskoczył zaraz po tej akcji w tył, nie ważne czy jego akcja się powiodła czy nie. Wolał z większej odległości doglądać swojego królika doświadczalnego... znaczy kota.
Nie zamierzał na tym zaprzestać, powoli na tafli rzeczki zaczęła zbierać się woda, nie chciał marnować dodatkowej siły by stworzyć ciecz do walki, szczególnie, że zasób miał niemalże pod ręką.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Maj 29, 2017 10:10 pm

No i kotowaty dał się zupełnie zaskoczyć... Cóż, kto by się spodziewał, że nieznajomy mógłby mieć aż takie niecne plany? Na pewno nie on! Cóż, z tego wszystkiego powstał tutaj niemały mętlik.
Końcowy efekt był taki, że Shiro siedział na ziemi i wyglądał na dość oszołomionego. Najprawdopodobniej jedna tabletka krwi to za mało, by zaspokoić jego głód, ale jednak wystarczyła, by siedział i by jego uwaga została całkowicie przez nią pochłonięta. Lecz... Nieduża ilość krwi jedynie pobudzała jego apetyt, a jedna tabletka krwi... Zdecydowanie mało. Przynajmniej zdołał ją połknąć.
Na dodatek nieznajomy był bardzo brutalny w swoich działaniu!
- M-meow? - wydobył z siebie jedynie tyle, spoglądając ponownie na Keta. Poruszył uszkami, machnął ogonkiem, ale nie ruszył się jednak z miejsca. Po prostu patrzył na niego.
Najwyraźniej rudowłosy zaczynał odzyskiwać zdolność przetwarzania informacji.
Przekrzywił nieco głowę, ale...! Nie można tracić czujności, ponieważ w jego oczach zdecydowanie było widać, że nadal był głodny.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Maj 30, 2017 8:29 pm

Wygłodniałe wampiry stanowią wielki problem dla ludzi. Ludzie stawali się posiłkami, a wampiry najedzone mogły sobie dychać do woli. Belet był właśnie po to, by wampiry jedzące swoje ofiary miały nałożone kagańce i wiedziały ile sobie mogą wziąć. Albo jeszcze inaczej - wziąć jeśli ich Pan pozwoli.
Przemierzał nieopodal rzeczki, gdy usłyszał miauk? Jakiś zgubiony kotek? Niemiec nie miał nic do zwierząt, właściwie lubił je i chętnie miałby jakiegoś kudłacza w domu, gdyby nie to, że trzymał w nim z reguły nocne stwory. Więc nie chciał aby Azorek lub Puszek miał stać się potencjalną ofiarą dla wygłodniałej bestii. Nigdy nie wiadomo kiedy zerwie się z łańcucha. Niemniej jednak zamiast kotka dostrzegł dwie istoty. Blade, kocie uszy. No, chociaż u jednego zdołał zauważyć ten nietypowy dodatek do urody. Zwierzęce cechy...  Moc? A może eksperymenty? Wydobył z kieszeni prochowca paczkę fajek mentolowych aby zapalić. Trzeba się machnąć nim podejdzie do bestii z czego ta jedna chyba była głodna.
- Hej wam.
Zawołał naturalnie przyjaznym tonem. Machnął nawet na przywitaniem, kierując się do owej dwójki. Wampiry teraz mogły ujrzeć oblicze Beleta. Faceta wyglądającego na kogoś kto miał już ponad trzydzieści lat. Szrama na twarzy pozszywana srebrnymi szwami. Czarny prochowiec i te wojskowe, gestapowskie buty.
- Szukam przystanku autobusowego, a zamiast niego spotykam... ślady krwi?
Chyba jeden z nich krwawił. Łowca uśmiechnął się, zagryzając filtr papierosa, a łapska po prostu wcisnął do kieszeni. Ciekawe do jakiego stopnia oba osobniki martwej społeczność zareagują na wścibskiego człowieka. Wspomnę też, że gdy Łowca mówi, słychać wyraźny niemiecki akcent.
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Cze 01, 2017 8:02 pm

Wszystko zaczynało się powoli układać, a wszelakie plany zostały zaktualizowane. Kot wylądował na ziemi zajmując się chwilowo otrzymaną tabletką krwi. Musiał mu wybaczyć tą nagłą przemoc, jednak w obecnej sytuacji był to jeden z najlepszych i o dziwo najbezpieczniejszych sposobów.
NAWET ZADZIAŁAŁO!
Oczywiście, że zadziałało, przecież to był jego pomysł, jak mogło nie zadziałać? Śmieszne.
Kotowaty wydawał się wyciszać swoje zwierzęce instynkty, przestał być zatem aż tak agresywny. Ketunnahka przykucnął i sięgnął do kieszeni po kolejną tabletkę, by rzucić ją kotu.
- Widzę, że zacząłeś kontaktować... - powiedział cicho, jednak wystarczająco głośno by Kotowaty go usłyszał. Zadrżał lekko i podniósł się powoli. Ktoś się zbliżał... człowiek. Ketun stłumił chęć westchnięcia, gdy tylko owy intruz znalazł się na tyle blisko by dojrzeć jego posturę.
Nie zareagował na powitanie, raczej nie przepadał za tłumami. Jedna osoba w jego otoczeniu była wystarczająca, a teraz kolejna.
Dodatkowo dostrzegł ślady krwi? Brew wampira uniosła się niemal niezauważalnie. Przez późną porę i zachmurzenie byli raczej otoczeni przez narastający półmrok, dodatkowo Ketun nie krwawił jakoś obficie, a rany po paznokciach już zaczynała się zasklepić. Kilka kropel, którym udało się umknąć z dłoni chłopaka może i zabarwiły jakieś źdźbła trawy, ale czy człowiek mógł widzieć tak dobrze i zwrócić na to uwagę zaraz po przybyciu?
- Wróć na ścieżkę przy rzeczce i idź nią cały czas przed siebie w końcu wyjdziesz z parku. Tam zapewne łatwiej będzie ci znaleźć przystanek. - Powiedział spokojnym głosem, nie znał jeszcze za dobrze tego terenu, aczkolwiek tą trasą tutaj przyszedł więc wiedział jak wrócić. To była jedna z tych nielicznych dłuższych wypowiedzi chłopaka, niech ktoś to zapiszę, zapewne nie będzie to częste. Sprawę aż tak rzucającej się w oczy krwi przemilczał. Co miał tutaj powiedzieć? ... No właśnie! Swoją drogą postać człowieka nieco go niepokoiła, nie każdy podejdzie do dwójki nieznajomych w takim miejscu, szczególnie gdy słońce było w trakcie swojej podróży po drugiej stronie globu.
- Wstawaj Kocie, koniec spaceru. - nie odrywał spojrzenia od nieznajomego człowieka. Co zrobi dalej? Pójdzie w swoją stronę, czy raczej postanowi drążyć temat dalej? Im szybciej się rozejdą tym lepiej... jeszcze chwila i chłopakiem ponownie wstrząśnie nieprzyjemny dreszcz, a to będzie jeden z ostatnich sygnałów, że trzeba przytulić się do latarni.
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Cze 03, 2017 12:21 am

Jeśli chłopak zdecydował się mu dać kolejną tabletkę krwi, to wtedy Shiro szybko by ją dorwał i wpakował sobie do ust; kiepski zamiennik prawdziwej krwi, ale... Jeśli nie było czegoś, co się chciało...
Ale co właściwie dalej?
Cóż... Rudowłosy nie zareagował na słowa wampira, ponieważ jego uwaga została przykuta przez... Przybyłego. Mężczyzna. Człowiek. Świeża krew...?
Przekrzywił nieco głowę, zastanawiając się nad tym. Już docierało do niego to, co się działo w okolicy, a to sprawiło właśnie, że nie rzucił się na nieznajomego. Za to patrzył na niego ze swojej pozycji, zastanawiając się jednocześnie, czemu wcześniej nie zauważył, że się zbliża. Skinął również głową na znak przywitania się.
Uniósł dłoń i przetarł prawe oko, starając się wybudzić. Jestem głodny. Głodny. GŁODNY!!! Rany. Co mi odwala? - nie rozumiał tej dziwnej zachcianki. Również i swojego wcześniejszego zachowania, w którym zdecydowanie brakowało samokontroli. - Dziwnie się czuję. Może za mało pożywam?
- Etto... - Tak właściwie to on wygląda ciut strasznie. Co to za strój? Przypomina ten z książek o historii... O... Niemcach? Chyba. Jakiś fan? - Chyba... Przy północnym wyjściu z parku jest jakiś przystanek - bąknął w końcu. Szczerze mówiąc, samemu Shiro było ciut ciężko zrozumieć nieznajomego człowieka ze względu na akcent. I tak. Nie mówiło mu to nic, że to może być właśnie niemiecki.
Jego żółte oczy skupiły się na... W sumie to, na drugim z nieznajomych. Mimo wszystko, nawet nie wiedział, kim była jego prawie ofiara.
- Huh...? - wyraźnie nie załapał tego. Jednakże wstał na obie nogi, po czym w tym właśnie momencie dotarło do niego, że nie miał na głowie kaptura. Lekko się zmieszał, po czym sięgnął po kaptur, który nasunął na głowę. Coś jeszcze się miało szykować?

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Cze 03, 2017 10:21 am

Rudy wampir wyglądał na wyraźnie zdezorientowanego. Może sama obecność Bereta tak wpłynęła? Łowca uśmiechnął się do kocura który jak widać zapomniał o zakryciu kocich uszu.
- Te japońskie gadżety. Nigdy nie jestem w stanie pojąć dlaczego młodzież nosi takie śmieszki. Ale korzystajcie dzieciaki, póki czas was nie dogonił.
Krótki śmiech od strony niemieckiego typa. Wtrącił oczywiście nim dostał odpowiedź o przystanku. Coś za miłe te wampiry. Może już knują jak upolować bezbronnego człowieka? Beret wbił zgniłe spojrzenie w postać drugiego.
Zbyt spokojnie.
- Pomogliście odnaleźć właściwą ścieżkę, staruszkowi. Nadal uważam, że wiele starszych osób niesłusznie ocenia młodych jako całkiem zepsutych.
Odparł, pocierając palcami małą, drapiąca bródkę. Krew spokoju nie dawała, właściwie to nawet ją wyczuwał. Picie krwi od szmat czasu, daje ciekawe umiejętności. Metaliczna won drażni nie tylko wampirze zmysły, lecz także zepsutych przez nią ludzi.
- Jeśli któreś z was jest ranne, powinno udać się do lekarza.
Zatroskany głos łowcy nie zdradzał żadnych oznak chorym zainteresowaniem, zwłaszcza ten z kocimi cechami. Istne piekielne pragnienie dopadnięcia do obu i pokazania im lekcji anatomii wampirów, a gwoli ścisłości to, do czego wampirzy organizm jest zdolny.
- Ostatnio kręciło się tutaj wiele zbirów, no i ten rozpraszający zapach. Nie czujecie go?
Trochę nietypowo mówił, co poradzić. Krew znanej łowczyni Green docierała do wszelkich zakątków. Nie czuli tego?

_________________
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Cze 07, 2017 11:14 pm

Pomimo ogólnego zrozumienia Koto-wampir stanął na nogi i nie wykazywał agresywnie-dzikiej postawy sprzed chwili, więc można powiedzieć, że wszystko toczyło się zgodnie z jakoś ogólnie ustalonym planem. Ketun jednak nie mógł opuścić gardy ze względu na obecność nieznajomego człowieka. Pomimo jakże psiego zmysłu do krwi, Niemiec uznał uszy Kota za jeden z wielu japońskich gadżetów. Pewnie nie miał okazji się im przyjrzeć wcześniej, albo jego umysł w taki sposób wytłumaczył sobie niecodzienne zjawisko.
Wytrzymał wzrok nieznajomego, nigdy nie miał oporów przed pojedynkiem spojrzeń, chociaż faktycznie, wolał całkowicie unikać innych istot bardziej lub mniej żywych, ale gdy przychodziło co do czego, nie miał w zwyczaju cofać się lub odwracać wzroku.
- Nie wrzucajmy wszystkich do jednego worka, nie ma co osądzać po okładce - odrzekł powoli, coś mu się zdawało, że zbyt szybko nie pozbędzie się niechcianego gościa. Mimowolnie poświęcił krótkie spojrzenie rudowłosemu. Widocznie druga część zdania odnosiła się do niego.
- Jeśli zajdzie taka potrzeba, nie omieszkam udać się do niego - szybko urwał wypowiedź o ranie, wyglądało na to, że nie zejdą z tematu. Pozwolił sobie przekrzywić lekko głowę w bok unosząc jedną brew.
- Potrafię o siebie zadbać, nie musicie się martwić. - to ciekawe, ten człowiek potrafił się zgubić w parku, a pomimo to, wiedział dość dużo o tym miejscu. Więc albo miał fatalną orientację w terenie, albo kłamał. Podejrzenia Ketuna odnośnie tej osoby mogą mieć solidne fundamenty.
- Rozpraszający zapach? O co dokładnie ci chodzi? Poza standardowym odorem miasta, jest tu całkiem normalnie... - Krew szybko wsiąka w ziemię, a ona potrafi się w niej trochę utrzymać. Fakt, że ta osoba była tego świadoma, sprawił, że Ketun poczuł dreszcz na plecach. To sprawiło, odczuł wręcz namacalną chęć wycofania się w stronę najbliższej latarni. Zerknął szybko na Kota, by zająć czymś myśli - A ty coś czujesz?
O ciemności.
Ty suko.
Tik tak, właśnie kończy ci się czas...
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Cze 09, 2017 12:18 am

Nie bardzo wiedział, jak mężczyzna zareagował na jego uszy... No dobra, przynajmniej do momentu, w którym to mógł usłyszeć jego słowa. Co zrobił? Cóż... Niepewnie skinął głową, jednocześnie przypominając sobie, że nie on jeden zareagował w ten sposób na taki widok. No, ale też plusem było to, że nie zechciał sprawdzić, co do za "zabawka".
A... I oczywiście, dlaczego nagle miałby mieć jakieś niecne plany? Ale cóż... Może i lepiej, że tamten nie widział zachowania rudowłosego z przed chwili... Wtedy kto wie, co by się stało... A tak? Po prostu stał, nieco zagubiony, zdezorientowany...
I nadal głodny.
Nie odzywał się przez ten czas, patrząc po prostu raz na jednego, raz na drugiego... No i by móc też międzyczasie spróbować rozszyfrować słowa starszego mężczyzny. Serio! Nie wiedział jak Ket, ale samemu rudowłosemu nadal było trudniej zrozumieć, o czym on mówił. Nieznany - aktualnie - akcent powodował, że z pozoru normalne wypowiedzi, w uszach Shiro zabarwiały się na nieznane barwy. Inaczej? Po prostu nie rozumiał niekiedy sensu wypowiedzi. Aż w którymś momencie jego ogonek drgnął nieco.
Kiedy dopiero zareagował?
Gdy usłyszał pytanie, przekrzywił nieco łebek, po czym na jego twarzy odmalowało się lekkie zdezorientowanie.
- A co powinienem? - spytał się natomiast go. Prawdę mówiąc, wyczuwał wiele zapachów. Chociażby tej dwójki. - Nie wiem o co chodzi - powiedział z rozbrajającą szczerością w głosie. Rudowłosy nie przeczuwał niczego złego, nie zachowywał się jakoś ostrożniej - no, nie licząc faktu, by nie ujawniać własnej rasy. A to, że łowca już wiedział to od dawna, to inna kwestia. W końcu żółtooki nie wiedział, że tamten wiedział.
- Przepraszam za takie zachowanie - bąknął jeszcze. - Ale przez ten akcent ciężko mi zrozumieć, o czym Pan mówi - dodał, delikatnie kręcąc głową. Nie wiem... Chyba gadanie nie sprawi, że odechce mi się jeść. Ale nie mogę atakować. Nie. Niewolno.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Cze 11, 2017 12:04 pm

Jedno było pewne: Rudy jest rozkojarzony przez głód. Beret nie raz obserwował wampiry, więc szybko może wywnioskować po ich najdrobniejszych szczegółach w zachowaniu co im dolega. Poskramiacze wampirów mieli od groma plusów, wszak to oni traktowali nocnych wyjadaczy jako pupile domowe a nie istoty o wyższym mniemaniu nad resztą.
Zresztą obydwa wampiry nie wyglądały na zbyt dobrze nastawione, zwłaszcza ten ciemniejszy. Nie ma co się im dziwić. Jakiś obcy facet zagaduje, zachowując się przy tym co najmniej dziwnie. Ale czy świat nie składa się w większości z dziwaków?
- Słuszna uwaga.
Zgodził się na słowa Ketuna. Może nie wyglądali na nocnych morderców i przede wszystkim było im daleko do stereotypowych, złych wampirów atoli trzymał ich na uwadze. Teraz są takie czasy, że najmocniejsza bestia będzie przechadzała się w sweterku w renifery, stanowiąc z pozoru mizerną ofiarę losu niż krwiożerczego potwora.
- Bardzo dziwne. Czuję zapach metalicznej juchy, a wy nie. Ponoć nawet człowiek z uszkodzonym zmysłem węchu, może wyczuć krew.
Zmyślał? A kto go tam wie. Beret zmarszczył brwi, lecz uśmiechał się nadal. Zaś jego uwagę przyciągnął koci wampir. Typek niedługo wybuchnie z pragnienia. Tak, niemiecki łowca na to czekał.
Głośno się roześmiał na wzmiankę o braku zrozumienia. Aż tak źle mówił? A może rudy wampir już przestał dobrze kojarzyć słowa?
- Aż tak źle? Wydaję mi się, że staram mówić wyraźnie. No cóż, wybacz jeśli tracę odpowiednią wymowę przez mój akcent.
Wzruszył ramionami. Łowca nie udawał dobrego wujka, taki bywa. Poza tym Ketun ciągle go obserwował, więc też wyciągał wnioski. Co raz bardziej podejrzliwa ta bestia.
- Chyba zabieram wam czas, dzieciaki. Noc młoda, a wy stoicie ze staruchem i słuchacie jego wypocin.
Przeczesał dłonią ciemne włosy, rzucając też długie spojrzenie ciemniejszemu. Cwane z nich dzieciaki. Przebiegłe oraz bystre, ale w tych czasach także i łowcy posunęli się na przód. Kilka słów wypowiedzianych pod nosem i pod nogami Ketuna pojawił się błyszczący jaskrawą poświatą krąg. Umieszczone w nim znaki poruszały się na przemian: raz zgodnie ze wskazówkami zegara, raz w przeciwnym. Wampir może odczuwać jak jego wola walki opada, a siły uchodzą wraz z mocniejszym jarzeniem się okręgu. Beret cały czas szeptał, lecz drugiego krwiopijce nie pozostawił bez opieki. Gdy zechce się rzucić, łowca wydobędzie z paska pod płaszczem kuszę i postara się wycelować bełtem wprost w klatkę piersiową młodzika - toć łatwiejszy cel. Ruchy szybkie, przemyślane. Byleby te zwierzęta powalić, zmuszając do posłuszeństwa.
Zresztą, Ketun raczej nie miał wyjścia.

Użycie magii: Poskramiacz 1/2

_________________
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Cze 15, 2017 6:05 pm

Miła przyjemna noc, powoli spadająca temperatura zbliżała się do tej idealnej, którą ciemnowłosy preferował nad życie... śmierć... no po prostu ta jedyna temperatura była przez niego akceptowana. Dodatkowo uspokajający szum wody. Co mogło popsuć ten jakże idealny moment?
Obecność faceta, który w żadnym stopniu nie przypominał poczciwych starszych, którzy zgubili się w jakże wielkim parku. Ten "staruszek" jak też sam siebie opisywał bardziej sprawiał wrażenie wyrwanego z książki od historii, albo lepiej... z tych śmiesznych gier, w których to masakrowało
się hordy monstrów stworzonych przez szaloną nazistowską machinę wojenną - jak i tych którzy je tworzyli. Śmieszne, bo w obecnej czuł się wciągnięty w taką grę... dodatkowo mając przy boku tykającą bombę głodu.
Trzeba dodać, że fakt iż wyczuwał krew dość wyraźnie była dość... niepokojąca. Obecnie Ket nie krwawił tak obficie, by w powietrzu unosiła się wyczuwalna dla człowieka woń, może ostatnio w tym miejscu doszło do krwawego starcia, jednak niemożliwym było dla ludzkiego nosa by wyczuć to od tak...
Chłopak zacisnął pięść w kieszeni płaszcza i przeszył obcego spojrzeniem. To już nawet przestało być zabawne. Ten człowiek był niebezpieczny. Szczególnie, że nie bał się dwóch obcych o tej porze.
Bez słowa wysłuchał wymiany zdań między pozostałą dwójką, jednak nie marnował czasu by śledzić wzrokiem aktualnego mówcę, jego celem był Beret i już nic tego nie zmieni... no chyba, że Kot dopadłby mu się do szyi, ale takiego scenariusza nie szło przewidzieć...
W momencie gdy usta nieznajomego drgnęły by wyszeptać jakieś słowa, Ketun przeklął w myślach, wywołał rozbłysk światła, tuż przed mężczyzną by go oślepić i instynktownie odskoczył w tył... w stronę mroku. Skupił się na rzeczce niedaleko, dzięki niej w powietrzu była wyczuwalna wilgoć, którą zamierzał wykorzystać.
Ciemnowłosy zerwał się do biegu, korzystając z mroku chciał jak najszybciej okrążyć mężczyznę i znaleźć się w dogodnej mu pozycji. Chciał stanąć równolegle do rzeki, tak by między nimi mieć swój cel. Wyciągnął rękę w kierunku łowcy tworząc przy dłoni kulę wody, z której wystrzeli strumień pod ciśnieniem, o ile będzie miał czyste pole do strzału... w końcu nie wiadomo jak zachowa się Kot.
Powrót do góry Go down
Esmeralda
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1678-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t1704-esmeralda-green http://vampireknight.forumpl.net/t2181-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/t3301-esmeralda#71193 http://vampireknight.forumpl.net/t2074-esmeralda http://vampireknight.forumpl.net/f31-posiadlosc-greenhall
Zarejestrował/a : 05/03/2015
Liczba postów : 1725


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sob Cze 17, 2017 10:40 am

Walka OP Beret vs Ketunnakha vs Shiro
MG: Esmeralda ~


Park i z pozoru zwykły, nie różniący się od innych wieczór. Ale czy na pewno? Przez niebo przemykały ciemne chmury, dając znak, że lada chwila może lunąć. Powiew wiatru przynosił ze sobą woń wielkomiejskich ulic, a także coś, co odróżniało tę noc od wszystkich innych. Dziwny metaliczno-słodki zapach… krwi? Dręczył zmysły jednocześnie powodując zmniejszoną możliwość pełnego skupienia. Właśnie w taką noc przyszło się spotkać trójce nieznanych sobie osób. Wampirowi, hybrydzie i łowcy. Czyż to nie ironia losu? Przywiedzeni własnymi powodami stali prawie, że naprzeciw siebie. Czy jednak wampir może zaufać człowiekowi, który nagminnie majaczy coś o krwi? A łowca? No cóż, nie należał do pierwszych lepszych adeptów i było to widoczne gołym okiem.

Belet – byłeś tylko zbłąkanym turystą, który znalazł się w złym miejscu i czasie (pytanie tylko czy zły dla Ciebie, czy dla wampirów, ale to materiał na inną historię). Zwykle parki o tej porze przepełnione są pustkami, gdyż okoliczne żuliany już dawno pochowali się pod wiatami przystanków, lub też z podkulonymi nogami wrócili do swoich wrednych żon. Nie miałeś pojęcia, że krótka wycieczka skończy się napotkaniem dwóch wampirów, z czego jeden bardziej przypominał kota niż dziecię nocy. Po krótkiej wymianie zdań postanowiłeś wysłać krwiopijcom sprzeczny komunikat, po czym zabawiłeś się w poskramiacza, chcąc zniewolić ciemnowłosego wampira. Jak na zawołanie na około Twojej przyszłej potencjalnej ofiary zaczęły się pojawiać znaki. Krąg się utworzył, gdy nagle wampir oślepił Cię światłem… Straciłeś kontakt wzrokowy i przez chwilę nie byłeś w stanie uciec. Wampir zwiał i co więcej, teraz już wie, że nie jesteś zwykłym Kowalskim.

Beleth – oślepienie trwało krótką chwilę, ale wystarczyło by wytrącić Cię z równowagi. Nie odczuwasz jednak żadnych negatywnych skutków z tego tytułu. A wampir? Widać, że skubany coś kombinuje.

Ketun – chciałeś tylko świętego spokoju, ale nawet o tak później porze w parku nie ma co na to liczyć. Nie spotkałeś co prawda żadnej hałaśliwej i wnerwiającej grupki, ale kotołaka to żeś się na pewno nie spodziewał! Kiedy więc do zbioru dzisiejszych niefartów dołączył człowiek, już wiedziałeś, że nie masz najmniejszej ochoty na dalszą konwersację. Facet był dziwny i pierwszym co zwróciło Twoją uwagę była jego gadka o krwi. Czuł ją. Człowiek. Słodko- metaliczny zapach rzeczywiście unosił się w powietrzu, przez co trudniej było się skupić. A wieczór? No tak, to nie był dostatecznie dobry czas na piesze wędrówki, zwłaszcza że tej nocy niebo było dość zachmurzone. Człowiek pożegnał się z Wami i zaczął zbierać się do wyjścia. W końcu wlepił w Ciebie wzrok i zaczął poruszać ustami. Język jakiego użył nie był dla Ciebie znany, ale bez tego wiedziałeś, że należy brać nogi za pas. Wytworzyłeś nagły rozbłysk i część parku na krótką chwilę   wypełniło światło. Uskoczyłeś, jednak przez cały czas miałeś wrażenie, że coś jest nie tak. Wystarczyła chwila by dziwna magia zdążyła odcisnąć na Tobie swoje małe piętno. Nie miałeś szansy skupić się na rzece, bowiem mieszanka zapachu w powietrzu i otaczającego Cię mroku skutecznie utrudniła te działania. Adrenalina…

Ketun, znajdujesz się pół metra od okręgu w którym chciał Cię zamknąć łowca. Wciąż jednak masz wrażenie, że dziwny twór ciągnie z Ciebie energię i powoduje ogólne osłabienie.

- użycie rozbłysku
Jeśli mrok jest Twoją słabością, próba wykorzystania go do przejęcia przewagi może być dla Ciebie problematyczna.


Shiro – ty również trafiłeś do tego miejsca za sprawą czystego przypadku. Najpierw wampir, potem przybycie dziwnego człowieka, o jeszcze gorszym akcencie. Naprawdę ciężko zrozumieć tego typa, ale z wyglądu nie przypominał on raczej miłego Pana z lodziarni. W pewnym momencie między mężczyznami rozpoczęła się walka, a ty… znalazłeś się między młotem a kowadłem.


Kolejność: Shiro → Belet → Ketun

Każdy ma 48h na napisanie posta.
Uprzejmie proszę o podanie w poście od myślników pełnego ekwipunku oraz stroju. Przypominam też o szczegółowym opisywaniu ruchów i pamiętaniu by nie przesadzić z ilością podjętych działań w poście, bo część z nich może nie zostać zaliczona (ze względu na chociażby czas potrzebny na ich wykonanie).
W razie pytań zapraszam na pw.


_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Cze 18, 2017 9:08 pm

- Proszę się nie przejmować tym, że nie umiem zrozumieć pana słów. Zazwyczaj mam problem, gdy ktoś ma akcent - odpowiedział rudowłosy. Ile prawdy było w jego słowach? Cóż, ciężko stwierdzić, ale zdecydowanie nie można był powiedzieć, iż kłamał. Z drugiej strony... To chyba wszystko zależy od tego, jak właściwie to zinterpretuje.
Przekrzywił łebek. Rzeczywiście, ten pan nie wyglądał na kogoś milutkiego, ale z drugiej strony, rudowłosy nie chciał oceniać po wyglądzie. Przecież tak nie wolno. Zwłaszcza, że wygląd nie musiał wcale wskazywać na jakiś straszny charakter.
- Do... Dobranoc - również pożegnał się, gdy dotarło do niego, co tamten powiedział.
I co właściwie dalej? Chyba to, że chciał się zabrać stamtąd i... Iść coś zjeść. Tak. Jedzonko to zdecydowanie było coś wartego uwagi. Zwłaszcza, że co jakiś czas przypominał sobie o tym podczas samej rozmowy.
I pewnie dlatego nie spodziewał się samego ataku.
Nie rozumiał, co mężczyzna robił, ale i kotowatemu nie umknęło to, że nagle rozbłysło się światło, jak i na ziemi pojawił się dziwaczny krąg, a do wyczulonych uszów dobiegło mamrotanie ciemnowłosego człowieka. Chyba. Raczej mógł to zobaczyć i usłyszeć? Chociaż nagłe pojawienie się światła mogło być ciut dezorientujące.
W końcu jednak dość szybko się ogarnął i rozejrzał. Swoje żółte ślepia skupił na łowcy, z jego ust wyrwało się warknięcie - nie myślał teraz o krwi, dzięki tabletce, ale i tak spostrzegł go jako zagrożenie. Więc zdecydował się użyć na nim mocy usypiania.
Również podbiegł do wampira, z zamiarem chwycenia go za ramiona i odsunięcia od dziwnego kręgu. Jeżeli jednak łowca nagle zdecyduje się zbliżyć lub zaatakować rudowłosego - ten, wykorzystałby szafirowy ogień by trzymać go z dala od siebie.
Bo kto powiedział, że owa hybryda chciała się bić?


Informacje:
 

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Cze 21, 2017 2:58 pm

No trochę nie poszło po myśli starego wyjadacza. Wampir który miał paść ofiarą magii, okazał się niebywale spostrzegawczy i chuchającym na zimno nieumarłym wypierdkiem. Beret nie odczuwał żadnego wzgardzenia ani podwyższenia ciśnienia, doskonale wiedział że stwór nocy będzie się bronił i musiał być gotowy nawet na nieudane łowy.
Ale bez ryzyka nie ma zabawy! Od lat powtarzał sobie owe słowa i trzymać się ich zamierzał do końca swoich marnych dni.
Nagły błysk oślepił łowcę, na co ten zaklął w swoim ojczystym języku. Cholerne wampiry i ich moce, no ale właśnie gdyby nie one nie byłoby sensu je poskramiać.
Pierwszy ruch? Szybkie potrząśnięcie ręką, by sięgnąć do małego ustrojstwa z czterema guzikami. Wciśnięcie jednego spowodowało, że ktoś w pobliżu wiedział o działaniu. Szybko wrzuci na miejsce pilot, by nie stracić. Walić te dwa wampiry, pomocnika tracić nie mógł.
Drugi ruch? Chwilowe zdezorientowanie od Ketuna przez co magia przestała działać. Nic nie szkodzi, może nawet i lepiej że krąg został przerwany bo... Zawsze można spróbować drugi raz! Tylko że:
- Beret kolejny raz zacznie szeptać i wyciągając dłoń ku niemu. Zaś rzucenie magii? Mogło się tak wydawać osobie obserwującej, natomiast chodziło o to by zmylić wampira. Jeśli nocny skupiłby się na ponownym uniku, Beret wtedy wydobędzie kuszę. Wtedy wymierzy w wampira celując w jego najczulsze punkty. Postara się też go w jakimkolwiek ataku wyprzedzić.

Co do kotołaka...
Dostanie on Raka - za pozwoleniem MG.

Wampir zawsze krążył w pobliżu swojego pana, wiedząc że musi być na straży. Poza tym kto mądry skakałby na dwa wampiry wyższej krwi? Beret wiedząc, że poza bronią ma wampira, nie wychylałby się tak śmiało. Dlatego Sługus był szybciej.
Kot nie będzie miał łatwego dostępu do ataku, gdyż w pewnym momencie mógł poczuć jak jego nogi są oplatane przez tajemną siłę lecz gdy spojrzy ku dołowi, ujrzy cienie tworzące się na kształt cierni. By nie było naciągania, Cancer skorzystał z mocy, będąc zaledwie kilka metrów od trójki. Poruszał się w miarę bezszelestnie, mimo dość pokaźnych rozmiarów. Ale jeśli Shiro odwróci się, ujrzy ogromnego typa odzianego na czarno z jednym, białym wyróżniającym punktem a mianowicie białą maską.

- użycie mocy: Maska cierniowa



Dla Beletha:
 

Dla Cancera:
 

_________________
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Cze 22, 2017 10:58 pm

Padło to już tutaj kilka razy, ale zapewne nie będzie przesadą, by rzucić to jeszcze raz.
To miał być spokojny wieczór.
Intuicja wampira nie zawiodła, niezrozumiały bełkot człowieka przesiąknięty był mocą, mocą wystarczającą by pożegnał się ze swoim jakże pasjonującym nie-życiem. Dziwne, że krąg jeszcze przez chwilę pozostał i chciał wyszarpać z niego siły, skoro wydarzyło się tak wiele.
Niemiec był niebezpieczniejszy niż mogło się wydawać. Udało mu się go oślepić i wskoczyć w mrok. To było tylko chwilowe rozwiązanie, musiał działać szybko.
Sięgnął do kieszeni i wyciągnął jedną z tabletek, szybko wsunął ją w usta, by stłumić żądzę krwi. Dziwne, bo nie był głodny, ale nie mógł pozwolić, by to mu przeszkadzało w skupieniu się na przeciwniku.
Przywołał jaśniejącą kulę światła kawałek od siebie, by przypadkiem nie podświetlić swojej pozycji, kula po prostu delikatnym łukiem zbliżała się szybko w stronę Bereta, kto wie czym to może się skończyć? On sam klepnął Kota w ramie, poruszył ustami z cichym "biegnij" i sam poderwał się do biegu jakby zmotywowany swoimi myślami, byle tylko zbliżyć się do lamp i rzeczki. Cały czas miał oko na Niemca i zbliżającą się do niego kulę światła.

Pojawienie się kolejnej postaci nie zwiastował niczego dobrego, jednak to nie było teraz jego zmartwienie, jeśli nie zbliży się do odpowiedniego miejsca, będzie miał większe problemy niż jakiś randomowy wampir z kieszeni.

Jeśli uda mu się dostać w pobliże rzeczki, bardzo chętnie zsunie się lekko po skarpie by się nieco zamoczyć..

Bip bop:
 
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Lip 09, 2017 11:43 am

Kilka informacji ode mnie.:
 

Noc pełna może być słodyczy~
Tej nocy jednak to zupełnie nie dotyczy...
Rudzielec o kocich uszach wreszcie postanowił cokolwiek uczynić, ażeby pomóc 'kilentowi', który ciskał światłem. Zaskakujące jest to, iż kompletnie nie zignorował tej walki i po prostu się nie wycofał (jak postąpiłby każdy racjonalny nastolatek)... Jako wampir, czy tam jakaś przedziwna hybryda- lubił widocznie dreszczyk emocji i adrenalinę, która w jedno uderzenie serca(nie jego oczywiście) pojawiła się w statycznym krwiobiegu. Czy warczenie było dobrym pomysłem? Raczej zdradzało złe zamiary wobec łowcy, który dzięki temu miał przynajmniej jasność sytuacji. Użycie mocy było jak najbardziej poprawne, chociaż warunki w których ją rzucał z pewnością mogłyby być spokojniejsze...
Niemiecki łowca był akurat po całej akcji z przywoływaniem swojego sługi, który akurat podążał już na pole walki. Bądźmy jednak realistami- podążanie za swoim panem tylko kilka metrów za nim, byłoby zbyt wyczuwalne dla pozostałych wampirów, dlatego też pojawienie się "Raka" opóźniło się nieco. Moc usypiająca złapała Bereta. Mężczyzna ledwie uniósł rękę i zabełkotał, a następnie zaczął osuwać się na kolana. Jego ślepia ciążyły, aż wreszcie się nie zamknęły- to bardziej przypominało omdlenie, niż sen tak na prawdę.
Ratunek nadszedł w momencie w którym Shiro odwrócił się w stronę drugiego wampira i po prostu przestał się skupiać nad używaniem mocy usypiania (o moc psychiczną trzeba dbać, a nie rzucić i spierdzielać). Pojawił się kolejny oponent, który natychmiast wziął się do działania, a jego cel- Shiro- zaczął się oddalać, a więc moc go goniła jeszcze przez chwilę, aż nie osiągnęła swoich granic i po prostu zniknęła bez większych obrażeń na ciele hybrydy. Rudzielec jednak z pewnością zauważy goniące go ciernie i wywrze to na nim taki efekt, że po prostu zerwie tą delikatną nić podtrzymywania mocy usypiania.
Ostatnia persona tego miejsca była nieco zdziwiona tym, że jej moc kuli światła po prostu się nie pojawiła, a sam Ketun stał w mroku, który był jego słabością. Może być tak, że wampir pokrzepił się tabletką ze sztucznej krwi, ale pozostałe jego działania były znacznie bardziej ukierunkowane.
Skoro łowca i jego sługus stali w mroku to chłopak ich widział, ale jednak jego wzrok kierował się przede wszystkim w stronę 'bezpiecznego' światła latarni. Skończyło się na tym, że klepnął swojego tymczasowego sojusznika w ramię i pobiegł w stronę światła lamp.
Beret w tym akurat czasie wreszcie się ogarnął. Otrzeźwiał i podniósł się do klęczek. Zdążył nawet wyciągnąć kuszę, ale odrętwienie nie pozwoliło na natychmiastowy strzał, ponieważ potrzebował skupić wzrok na uciekającym w stronę latarni chłopaku.


Shiro:
Twoja moc usypiania była skuteczna i obezwładniła łowce na tyle, ażeby was nie niepokoił przez pewien czas. Trzeba jednak pamiętać, że wciąż należy skupiać się na tym co się robi...
Podbiegłeś do czarnowłosego jegomościa i zostałeś pozostawiony nieco z tyłu, zaraz po tym jak Twój sojusznik klepnął Cie w ramię. Szafirowy ogień był Ci zbędny, a więc i nie używałeś go. Twoja pozycja: 10 metrów od Bereta, 7 metrów od Raka, 3 metry od Ketunnahka
Użyłeś:Usypianie- 3 posty cooldown

Beret:
Udało Ci się przyzwać swojego sługę, który dla własnej przezorności trzymał się kilkanaście metrów dalej, niż byś sobie tego życzył. To i tak cud, żeś zdążył schować pilota zważając na szybkość wampirza samego Shiro. Na Twoje jednak szczęście- kotek nie był na tyle skupiony, ażeby trzymać moc, a raczej na tym, ażeby spierdzielać wraz z drugim wampirem.
Twój sługa chyba nie spodziewał się tego, iż jego ofiara będzie akurat odbiegać w momencie w którym użyje mocy- stąd też spudłowanie "Raka".
Powstałeś i wyciągnąłeś kuszę w momencie w którym Shiro dopiero ogarniał gdzie Ketunnahka biegnie.
Twoja pozycja: 10 metrów do Shira, 13 metrów od Ketunnahka(i szybko rośnie), około 4 metry od Ciebie jest Rak.
Magia/moce:Poskramiacz-1 post cooldown ; Maska Cierniowa- 3 posty cooldown

Ketup(Boże, zmień ten dziwny nick):
Chyba nie do końca pamiętałeś o tym, że Twoje moce potrzebują czasu, ażeby się zregenerować, stąd też Twoja kolejna moc z puli światła nie była w stanie się pojawić. Niedługo jednak myślałeś nad tym co się stało, ponieważ nie minęła chwila, a Ty już postanowiłeś wycofać się w stronę światła, który mógł z pewnością ułatwić Ci walkę, ale również odsłaniał Cie.
Pamiętaj również o tym, że kula światła to kula światła- świeci we wszystkie strony, więc jej pojawienie się w jakimkolwiek miejscu- przy Tobie, nad Tobą- nie ma znaczenia. I tak Cie odsłoni, dopóki nie postawisz czegoś pomiędzy źródłem a samym sobą.
W przeciągu kilku uderzeń serca pojawisz się obok latarni, ale mrok jakoś nie ciągnął Twojego wzroku za siebie- biegłeś więc bez spoglądania za siebie(skutek słabości).
Twoja pozycja:3 metry od Shira, około 10 metrów od Raka, 13 metrów od Bereta, który właśnie unosił kuszę(ale nie widziałeś tego już)
Moce:Światło-2 posty cooldown



Ketunnie: Twoje moce są rozbite na kilka podrzędnych, ale nadal czas odpoczynku jest liczony od każdego użycia podrzędnej jako że wchodzą w skład 1 mocy.

Kolejność odpisów:Beret/Rak >>Shiro>>Ketunn

Wyznaczanie wam czasu na odpisy mija się z celem i wszyscy dobrze o tym wiemy.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
OP Beret
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3315-pan-smierc#71458
Zarejestrował/a : 28/05/2017
Liczba postów : 22


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Czw Lip 13, 2017 6:54 am

Pierdzielone wampirze moce. Użycie usypiania w środku walki powinno być karalne przez Boga, jak i Szatana. Przez to cholerne nagłe uczucie senność nie mógł prawidłowo wykonać ataku. Naprawdę skoro ten kot odczuwał głód powinien się poddać dobrowolnie a nie jeszcze kombinować.
Opadł na kolana odczuwając odrętwienie. Chciałby coś powiedzieć Rakowi lecz senność niestety zabroniła cokolwiek zrobić.

Co z Rakiem? Wampir biegł ile sił w nogach, tylko cała ta sytuacja nie wyglądała tak jak chcieli tego napastnicy. Ketun oddalał się do światła, Shiro zdołał uciec mocy tym samym uwalniając starego z uśpienia. Zawsze to jakiś plus. Tylko czy Rak odpuścił? Musiał. Usłyszał dźwięk przedstawiający swoje imię, co mogło oznaczać że Beret powoli wracał do zdrowia. Zatrzymał się, lecz do łowcy nie odwracał.

Beret podnosił się powoli mając w pogotowiu kusze. Nie celował jednak już w wampiry.
- Wycofujemy się.
Rozkazał, usilnie starając się stanąć o własnej sile. Nie było sensu dalej walczyć ale za Shiro będzie puszczona nagonka wszak nadal ta bestia była głodna. Liczył w duchu iż ten dziwak zaspokoi pragnienie w sposób pokojowy.
Więc za pozwoleniem. Beret wraz z Rakiem odejdą z miejsca potyczki.

*proszę o ZT dlatego że w najbliższym czasie nie będę miał w ogole czasu na żaden odpis.

_________________
Powrót do góry Go down
Shiro Fuyuki
Admin
Admin
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1865-shiro-fuyuki#39065 http://vampireknight.forumpl.net/t1920-shiro-fuyuki#41130 http://vampireknight.forumpl.net/t2244-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t2057-shiro-fuyuki http://vampireknight.forumpl.net/t3292-pokoj-shiro-i-naissankariego#70977
Zarejestrował/a : 31/05/2015
Liczba postów : 1164


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lip 14, 2017 1:08 pm

Był głodny, jak i był zarazem przerażony. To drugie uczucie zaś powodowało w nim odruchowe używanie mocy, byle by przetrwać. Niespodziewana sytuacja rzeczywiście mogla napędzić strachu... I to nie mało. Mimo wszystko miał do czynienia z kimś o tajemniczej umiejętności, która pozwoliła mu na powalenie wampira.
Na dodatek widok towarzysza człowieka nie sprawił, że nagle poczuł się lepiej. Ba. Po prostu się bał. Dlatego też, im dalej się od niego znalazł, tym lepiej też dla psychiki Shira. A co do uśpienia... Po prostu chciał sprawić, by tamten pan nie używał swojej dziwnej mocy! I tyle.
Zdecydowanie to nie była zbyt przyjemna sytuacja.
Celem rudowłosego było dobiegnięcie do samego wampira, z którego nie tak dawno chciał zrobić posiłek. Co dalej? Cóż. Nie chciał się  wdawać w tą walkę. Ba. Nie chciał tu być. Uciekać. Jak najdalej. Od tych dziwnych osób. Pić. Pić. Pić...
Zdecydowanie ciężko nakierować na coś swoje myśli. Wahania pomiędzy głodem a strachem i instynktem wywoływały mętlik. Uciekać. Uciekać. Zdecydowanie. Potem znaleźć coś do picia. Oni nie nadają się do picia. Są straszni.
Jednak... Nastał cud. Cud w rodzaju takiego, ze tamci najwyraźniej chcieli się wycofać. Jeśli to zadziałało, to kotołak upadłby na kolana i zacząłby brać do płuc głębsze wdechy. Niby krótka sytuacja, ale...
To naprawdę było straszne.
Zerknął w stronę czarnowłosego, na moment skupiając swoje myśli na tym, by zastanowić się, co zrobi on... I co właściwie dalej. Może rzeczywiście samemu uciekać?
No i skończyło się na tym, że zwiał.

z/t
Pytałem MG o zgodę jakby co.

_________________

~ We are the Warriors that built this town from dust. ~  
Ekwipunek: Sześciocentymetrowy kolec. Osoba, która zostanie nim ukłuta - nawet lekko - momentalnie zasypia na dwa posty. Działanie jednorazowe.

Halloween:
 
Powrót do góry Go down
Ketunnahka

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3250-ketunnakha#69826
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 12


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Sie 09, 2017 10:12 pm

To nie wyglądało najlepiej, zupełnie nie był przygotowany do jakiejkolwiek konfrontacji. Musiał się dostać do najbliższej latarni, zanim strach uderzy w niego ze zdwojoną siłą. Tam również będzie miał źródło wody niemalże pod ręką. O dziwo udało mu się dobiec do upragnionego światła, wtedy też na szybko odwrócił się w stronę przeciwnika. Oczekiwał ciosu, pościgu, czy też ogólnie rozumianej agresji. Jego zmysły były wyostrzone. Jednak to co zauważył... a raczej to czego nie widział, wywołało co najmniej zdziwienie. Jeszcze przed chwilą, ten dziwny koleś chciał jego głowy, a teraz jakby wszystko się zatrzymało...
Odwrót.
Wykorzystując tę chwilę, Ketun zerwał się do ucieczki, co innego pozostało? Innej szansy mógł nie dostać.
[zt]
Powrót do góry Go down
Akashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3445-odokuro-akashi#74177
Zarejestrował/a : 13/08/2017
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Wto Sie 29, 2017 9:34 pm

Akashi nie należał do osób, które nie potrafiły sobie znaleźć zajęcia. Zgodnie z powiedzeniem "ludzie inteligentni nigdy się nie nudzą". Zakładając też, że praca i zajęcie to dwie różne rzeczy. Jeżeli bohaterowi chciało się spędzić czas w jakiś sensowny sposób, to znał kilka miejsc, gdzie raczej na pewno będzie miał co robić. Znał też kilka innych miejsc, gdzie łatwo wpaść w tarapaty, a wychodzenie z nich też można było traktować jako specyficzny sposób na nudę. Czasem jednak rudowłosy podchodził do sprawy w nieco inny sposób. Zamiast aktywnie szukać jakiegoś ciekawego zajęcia, pozwalał zajęciu poszukać jego. Wiązało się to z chwilowym (albo nieco dłuższym) oddawaniu się mniej intrygującym aktywnościom, jednak była to dość niewygórowana cena w stosunku do nieskończonych możliwości, które czekały tuż za rogiem.
By być jak najbardziej na widoku dla dobrodusznego/wrednego Losu (niepotrzebne skreślić), Akashi postanowił skierować się w stronę parku. Te okolice raczej cieszyły się dość sporą sławą wśród mieszkańców Yokohamy, którym zbrzydło ciągłe spędzanie czasu w betonowym lesie. Albo znudziło im się oglądanie w kółko tych samych reklam w telewizji. To przecież idealna odskocznia od bardziej miejskich rozrywek, które choć nie były niczym złym, to mogły wydawać się sztampowe jak "Kevin sam w domu" w święta. Spędzanie czasu na łonie natury, w poczekaniu na interesujący i wciągający rozwój wydarzeń, miało też swoje dodatkowe plusy. Człowiek mógł zapomnieć o troskach codziennego życia, odetchnąć pełną piersią i oczyścić swój skołatany umysł od wszelakich myśli. Przynajmniej w teorii.
Akashi szedł wolnym krokiem w kierunku jednej z wolnych ławek. Miał przewieszony płaszcz przez prawe ramię, lewą dłoń trzymał schowaną w kieszeni, a na twarzy miał nietęgą minę. Choć chciał zapomnieć o tych wszystkich problemach, z którymi borykał się każdego dnia, tak - o ironio - sama ta chęć wystarczyła, by sobie o nich wszystkich przypomniał. Na raz. Nie kolidowało to specjalnie z jego misternym planem, ażeby zajęcie samo go znalazło. Ale czyniło czas oczekiwania mniej komfortowym.
Bohater usiadł ciężko na ławce, westchnął głośno i położył sobie płaszcz na kolanach. Pomasował się prawą dłonią po czole, jakby chcąc zetrzeć z głowy te wszystkie złe myśli. Wtedy zaczął powątpiewać w skuteczność swojego genialnego pomysłu i zaczął rozważać zmianę strategii. Bezczynne siedzenie i bezsensowne gapienie się na płynącą w rzece wodę tylko wzmagało negatywne nastawienie mężczyzny, który preferował dawać na siebie wpływać swoim problemom, gdy spędzał czas w samotności, z dala od publiki. Ułożył dłonie na płaszczu, oparł się wygodniej i z pokerową miną przechylił głowę do tyłu, ustawiając twarz prostopadle do nieboskłonu. Postanowił jeszcze trochę zaczekać, nim sam się ruszy, by zawrócić cztery litery jakiejś nieznajomej osobistości.

_________________
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 466


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Wrz 04, 2017 12:56 am

Cóż, to chyba nie był pierwszy raz, kiedy musiał zmienić swoje plany przez nawalenie osoby trzeciej. Początkowa złość i frustracja przerodziły się w kolejne rozczarowanie, które minęło, gdy uświadomił sobie, że nie pierwszy i nie ostatni raz został wystawiony do wiatru. Prawie do tego przywykł. Chodzenie między uliczkami i obserwowanie śpieszących się ludzi nie było zbyt fascynującym oraz porywającym zajęciem. Niby miał pełno opcji, z których mógł skorzystać, ale im dłużej nad nimi myślał, tym bardziej dochodził do wniosku, że żadna z nich nie rozwieje znudzenia na dłużej niż kilkanaście minut. Nie chciał wracać do siebie i znowu przesiedzieć parę godzin wśród czterech ścian, bezczynnie patrząc się na puste płótno, na którym od kilku dni nie zakreślił nawet jednej kreski. Chyba powinien poszukać jakiejś inspiracji. Czegoś, co ponownie rozbudziłoby w nim chęć malowania. Już wcześniej szukał natchnienia w książkach i muzyce, ale nie potrafił znaleźć niczego na tyle interesującego, aby zatrzymać się przy tym na dłuższą chwilę.
Słońce chyliło się już ku zachodowi, kiedy Gabriel postanowił zrobić coś bardziej ambitnego i poszukać inspiracji w parku. Pomysł doskonały, tym bardziej że o tej porze nie powinno być już prawie żadnych ludzi z małymi, hałaśliwymi, wrzeszczącymi potworkami zwanymi dziećmi. Naciągnął kaptur na głowę, dbając o to, aby żaden zdradziecki promień słońca nie dosięgnął jego ciała. Poprawił pasek torby na ramieniu, rozglądając się wokół siebie w poszukiwaniu wolnej ławki. Nie było to specjalnie trudne. Park wydawał się prawie opustoszały. Jedynie cichy szelest liści, poruszanych przez lekki wiatr, burzył ciszę. Zmarszczył nos, gdy wyczuł znajomą woń. No proszę, nie spodziewał się ujrzeć kogoś znajomego i to na dodatek pewnego ludzkiego chłopaka. Przekrzywił głowę, wpatrując się w niego.
To jednak piękny dzień na denerwowanie innych. A skoro już napotkał idealnego kandydata, to aż szkoda przejść obok niego obojętnie. Wsunął ręce do kieszeni, zmierzając w stronę Akashi'ego. Żwir cicho chrzęścił pod butami wampira, zdradzając jego obecność.
- Można się przysiąść? - zapytał, zatrzymując się przy ławce. Nie czekając na pozwolenie czy też jego brak, usiadł obok chłopaka. Odchylił się do tyłu, splatając palce za głową.

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Akashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3445-odokuro-akashi#74177
Zarejestrował/a : 13/08/2017
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pon Wrz 11, 2017 11:18 pm

Akashi miał ciężki orzech do zgryzienia. By trzymać się ustalonych samemu sobie zasad, musiał ignorować wszelakich przechodniów, którzy kręcili się w jego zasięgu. Jakby usilnie nie chciał samemu do żadnego nie zagadywać, to pewnie już dawno byłby w trakcie mniej lub bardziej przyjemnej konwersacji, być może z jakąś urodziwą panną. A tak to musiał się męczyć. Nawet jego wyraz twarzy, z minuty na minutę, dawał coraz bardziej znać o tym, jak bohaterowi trudno było wytrzymać w tej bezczynności. Może jednak lepiej było spróbować dać odszukać się zajęciu w mieście?
Po kilkunastu myślach o chrzanieniu tego szalonego pomysłu, kilkunastu pomysłach na dzisiejszą kolację i kilku myślach samobójczych, męki Akashiego zostały przerwane. Aż kapelusz mu się z głowy zaczął zsuwać, na co zareagował gwałtownym ruchem ręki dla przytrzymania nakrycia głowy na swoim miejscu. Słowa przybysza brzmiały dla bohatera równie wspaniale, jakby jakaś dziewczyna zadeklarowała mu "zrobiłam Ci kanapkę". Nic więc dziwnego, że młody Odokuro chwilę potem wyprostował się, poprawił kapelusz i zmierzył wzrokiem swego wybawcę. A tak przynajmniej mogło się wydawać, bo w rzeczywistości zbyt dokładnie to się nie przyjrzał.
- A nawet trzeba! - odpowiedział rozentuzjazmowany, odsuwając swoje cztery litery nieco w bok, by zrobić ciut więcej miejsca dla przybysza.
I nagle czas, który dłużył się w nieskończoność, gdy Akashi oczekiwał na zbawienie, zdawał się skondensować w jeden, nic nieznaczący moment. Całe to cierpienie uleciało prawie jak powietrze z przekłutego baloniku - równie szybko, ale z mniejszym hukiem. Bohater odnosił jednak wrażenie, że gdzieś już słyszał głos swego rozmówcy. Może u jakiegoś aktora w telewizji?
- Też Cię tutaj sprowadza brak lepszych rzeczy do roboty, czy szukasz chwili wytchnienia od swojej dziewczyny?
Czym prędzej rozpoczął rozmowę. Nie było mowy, żeby nie skorzystał z okazji, która mu się trafiła. Nie po to tyle czekał, żeby tylko pozwolić mężczyźnie usiąść obok i mieć go potem w głębokim poważaniu. Szkoda tylko, że nie zwrócił jakiejś szczególnej uwagi na to, z kim miał przyjemność. Bo ten szczegół mógłby znacząco wpłynąć na podejście Akashiego do swojego rozmówcy.

_________________
Powrót do góry Go down
Gabriel
Gabriel
Gabriel
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t815-gabriel#5085 http://vampireknight.forumpl.net/t1186-gabriel#19652 http://vampireknight.forumpl.net/t3479-gabriel#75036 http://vampireknight.forumpl.net/t2102-gabriel#44102
Zarejestrował/a : 07/12/2012
Liczba postów : 466


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Nie Paź 08, 2017 10:53 pm

Brew wampira odruchowo uniosła się, ujawniając zdziwienie wymalowane na twarzy Gabriela, kiedy Akashi ochoczo zgodził się na jego towarzystwo. Kto by pomyślał, że chłopak tak szybko puści w niepamięć pewne wydarzenia. Może nuda doprowadziła go do takiej desperacji, że byłby gotowy spędzić miły wieczór w obecności chmary os, aby tylko zaznać trochę zabawy? Obrócił głowę w kierunku znajomego, przypatrując się mu wnikliwie.
- Raczej to pierwsze - odpowiedział. Zasłonił usta dłonią, ziewając cicho. Siedzenie na ławce i przeskakiwanie wzrokiem z Akashi'ego na rzeczkę nie było tak ekscytujące, jakby mogło się wydawać. Zdecydowanie musiał wymyślić inny plan na spędzenie tej nocy. Obecne zajęcie groziło mimowolnym zaśnięciem, a mimo wszystko spędzenie nocy na ławce w parku nie było szczytem marzeń czarnowłosego. Preferował sypianie we własnym łóżku w miękkiej pościeli, w której mógł się zakopać i spędzić długie godziny.
- Widzę, że też się nudzisz, Akashi - mruknął, prostując się. - Co powiesz na mały wypad na piwo czy dwa? - zaproponował, choć ton jego głosu dawał do zrozumienia, że nie oczekiwał na decyzję współtowarzysza, podejmując ją za niego. Przysunął się bliżej i bez żadnego ostrzeżenia sięgnął po kapelusz chłopaka, zabierając go. Zakręcił nim, po czym położył na ławce za sobą na tyle daleko, aby Odokuro nie mógł sięgnąć po swoją własność. Ale niech się za bardzo nie martwi. Prędzej czy później odzyska swój skarb. Prawdopodobnie. Gabrielowi fedora nie była do niczego potrzebna. Nawet nie wyobrażał sobie, aby coś takie nosić. Taki kapelusz kojarzył mu się z starszymi panami w filmach amerykańskich.
- Wyglądasz w tym trochę staro, bez tego ci lepiej - odparł, unosząc kąciki ust w kpiącym uśmiechu. Chciał się trochę podroczyć ze znajomym. Tak dawno się nie widzieli! Aż szkoda przegapić taką okazję i pozwolić Akashi'emu na spokojny odpoczynek. Może gdyby sam nie odczuwał zabijającego znudzenia, to ominąłby młodego nawet nie zwracając na niego uwagi.
Z.t - uznajmy, że komórka zadzwoniła i musiał iść, tak. ~

_________________


How could you live with all of my weakness?
All of the times I ran pushing you away.
All I do is hurt you I never deserved you.
Never aware of all I’ve put you through.
Then I remember you said you’d never leave.
Do you remember you said you’d never leave?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczka   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Rzeczka
» Zamarznięta rzeczka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: