IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Rzeczka

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11
AutorWiadomość
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t3634-mariko http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Sro Sty 31, 2018 6:22 pm


Biegła. Malutkie ślady stóp odznaczały się na śniegu i tworzyły ścieżkę, która zdradzała skąd uciekała. Chwila moment. Uciekała? A może po prostu wybrała się na popołudniowy jogging? Jej strój wskazywałby jednak na pierwszą opcję. Nie posiadała sportowych butów, wygodnych spodni, ani niczego w tym rodzaju. Ubrana była w dziewczęce, nawet nieco zbyt mało lolitkowe jak na nią, odzienie. Bufiasta zazwyczaj suknia została zastąpiona przez dość prostą haleczkę, rozkloszowaną przy ramionach. Fartuszek o czarnym kołnierzyku i kokardce dopełniał ubioru. Na ten moment nie widać było jednak tych elementów, bo przysłaniał je obszerny płaszcz, spod którego wystawał tylko materiał białej spódniczki oraz grubych rajstop o tym samym kolorze. Czoło pannicy ozdabiała przeurocza czapa z bąblami, które przywodziły na myśl zwierzęce uszka. Szalik zawiązany wokół postaci był jakoś niechlujnie, jakby robiła to w pośpiechu.
Mariko zatrzymała się, bo rzeczka zagrodziła jej drogę. Rozejrzała się na boki i rzuciła krótkie, nerwowe spojrzenie za plecy. Czyżby ktoś ją gonił? Tak musiało być, w istocie. Długie westchnięcie wydobyło się z jej ust. Jakże melodyjne, delikatne, no po prostu miód na uszy! Czyżby to jakaś wokalistka?
Przypominająca porcelanową laleczkę postać przestąpiła z nogi na nogę, rumieniąc się intensywnie. Czy to z zimna? A może już zdała sobie sprawę z tego, że będzie musiała poprosić kogoś o pomoc i się zawstydziła? Aj, tyle niewiadomych!
Nie czekała długo, jakby nie miała czasu do stracenia. Podbiegła do osoby, która siedziała na ławeczce. Od razu zauważyła, że ma intensywnie niebieskie oczy. Przyjemne, dobre, takie… miłe. Otworzyła usta, by zamknąć je i zaczerwienić się jeszcze bardziej.
- Wygląda Pan jak Kapelusznik z Alicji w Kranie Czarów. – To miało być „dzień dobry”, ale oczywiście musiała paplać to co ślina jej na język przyniesie. Najpierw mówiła, potem myślała. Niestety, ale tak to u niej działało.
- Chciałam zapytać, boo... – zacięła się – bo… ja nie wiem gdzie jestem? Tak trochę zabłądziłam! Zgubiłam też telefon i portfel.
No chodzące nieszczęście!
Powrót do góry Go down
Akashi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3445-odokuro-akashi#74177
Zarejestrował/a : 13/08/2017
Liczba postów : 15


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lut 02, 2018 8:46 pm

Nawet Gabriel sobie nie zdawał sprawy, jak zbawienna w skutkach była sama jego obecność. Zapewne jednym z powodów był fakt, że rudowłosy bohater jeszcze nie odkrył tożsamości swojego rozmówcy. Był zbyt zaślepiony tym, że miał w końcu do kogo otworzyć gębę.
- Aby na pewno? - zaśmiał się figlarnie, kątem przymrożonych oczu patrząc podejrzliwie na rozmówcę.
Wiedział już jedno: towarzysz był singlem. Albo tak wstydził się swojej drugiej połówki, że bez zająknięcia potrafił udawać kawalera. W drugim wypadku Akashi będzie musiał sobie zanotować, że jego nowy-stary znajomy jest dobrym aktorem i trzeba będzie brać na to poprawkę. Dla własnego dobra.
Gdy rozmówca zwrócił się do niego po imieniu, zrobił zdumioną minę. Szybko jednak pojął, że miał do czynienia z nikim innym jak Gabrielem. Wstyd było bohaterowi jego niedomyślności, choć wiedział, że to przez wszechogarniającą radość i minimalny kamuflaż wampira nie udało mu się go szybciej zdemaskować. Nie miał zamiaru przepraszać za ten błąd. Może to Gabriel wtedy pomyśli, że Odokuro tylko udawał nieświadomego?
- Nie jestem w najlepszej relacji z alkoholem. - oznajmił, choć uśmiechem na twarzy dawał do zrozumienia, że nie była to odmowa - Ale jeżeli znasz miejsce, gdzie podają napoje tak dobre z voltami, jak i bez nich, to jestem bardziej niż chętny.
Entuzjazm Akashiego zdawał się zniknąć, gdy z jego głowy zostało zdjęte jego ulubione - przynajmniej tymczasowo - nakrycie głowy. Przymrużył oczy i widocznie spoważniał, groźnym wzrokiem niemalże przebijając wampira na wylot.
- Teraz zaczynam być już tylko chętny - burknął, oznajmiając tym swoje niezadowolenie.
Nie miał zamiaru ani się szarpać, ani inaczej kombinować, by ku uciesze Gabriela - bo niby z jakiego innego powodu odebrałby bohaterowi kapelusz - próbować odzyskać swoją własność. Może jakby to nie o nią chodziło, to bardziej ochoczo brałby udział w tego rodzaju zabawach.
Nagły telefon odwrócił uwagę Akashiego. Szczęście w nieszczęściu, można by rzec. Choć dźwięki dochodzące z aparatu zapowiadały rychłą rozłąkę z Gabrielem, to również oznaczały odzyskanie fedory. Przecież wampir nie był aż tak wredny, żeby iść załatwiać swoje sprawy z kapeluszem rudowłosego, prawda?
...prawda?
Przypuszczenia bohatera były słuszne. Stety albo nie.
- Do następnego - pożegnał wampira z wymuszonym, serdecznym uśmiechem.
Gdy Gabriel zniknął za horyzontem, a Akashi skończył poprawiać kapelusz, westchnął ze zrezygnowaniem. Łatwo przyszło, łatwo poszło. Stary problem braku rozmówcy powrócił i tym razem niemalże przekonał bohatera, żeby opuścił te okolice i próbował znaleźć szczęścia gdzie indziej. Myśl jednak nie zdążyła przekształcić się w czyn, gdy niedaleko rzeki zaczęła kręcić się tajemnicze, niepozornej budowy dziewczę. Bohater zainteresował się nią dosłownie sekundę przed tym, nim ona sama postanowiła zwrócić na siebie jego uwagę. W duchu powstrzymywał się, żeby nie zapytać nieznajomej, gdzie to podziała swoich rodziców.
Akashi mimowolnie uśmiechnął się na jej komentarz. Machinalnie też odpowiedział:
- Tylko jestem od niego przystojniejszy.
Mógłby pogratulować sobie samokontroli, gdyby nie kolejna wypowiedź rozmówczyni, która okazała się być wystarczającą prowokacją.
-...i rodziców? - dokończył jej zdanie, a następnie odwrócił spojrzenie i skarcił sam siebie.
Przynajmniej próbował. Ale skoro nieznajoma rzeczywiście szukała pomocy, to Akashi - z braku lepszych rzeczy do roboty - prawdopodobnie mógłby tutaj coś zaradzić. Głównie dlatego, że na różnego rodzaju ofertach przy słowie "pomoc" stoi jakaś cena. I choć o ewentualnym honorarium nie było napomknięcia, to rudowłosy uważał to za oczywistą oczywistość. A nawet przez ułamek sekundy zaczął się zastanawiać, co by mógł sobie za to kupić.
- Do miasta raczej bez trudu trafisz - powiedział, po czym wstał z ławki i oparł sobie prawą dłoń na biodrze - Jeżeli chodzi o portfel, to może masz jakieś przypuszczenia, gdzie mógł Ci wypaść, albo gdzie mogłaś go zostawić? A może masz go przy sobie, tylko nie tam, gdzie trzeba? Nie zrozum mnie źle, ale czasem i mnie zdarza się schować coś do innej kieszeni.
Przypomniał sobie, jak za każdym takim razem serce niemalże wyskakiwało mu z piersi, kiedy chodziło o rzecz szczególnie ważną. I czemu bohater nie wspomniał jeszcze o telefonie białowłosej?
- Ah, i mów mi Akashi. Odokuro Akashi. - przedstawił się, uchylając kapelusz tę samą ręką, która chwilę temu spoczywała na jego biodrze.

_________________
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t3634-mariko http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 503


PisanieTemat: Re: Rzeczka   Pią Lut 23, 2018 5:41 pm

Białogłowa zmarszczyła brwi i wytknęła swój różowy jęzor na wierzch. Rodziców? Skąd w ogóle wniosek, że zgubiła rodziców? Pokiwała głową na boki. Przecież nie wyglądała jak dziecko. Może była trochę bledsza, o dziwnych, ba, unikatowych tęczówkach. Szczuplejsza, drobniejsza, no i… niższa. ALE! Czy to wykreślało ją z bycia zaliczonym do grona nastolatków? Gdyby tylko wiedziała! Gdyby tylko pamiętała wszystkie przeżyte 700 lat! Ah! Jakżeby inaczej się czuła, a nie jak teraz. Mianowicie jak nieudolne dziecko.
Przekręciła głowę na bok, spoglądając na swojego rozmówcę spod czarnych, gęstych rzęs. Czy był przystojniejszy niż kapelusznik z Krainy Czarów, hmm… Ciężko jej było ocenić kogokolwiek w kryteriach seksualności, bo sama nie miała w tej kwestii doświadczenia. Nawet nie odczuwała pociągu do nikogo. Była jednak artystką, a przynajmniej próbowała nią być. Widziała więc świat w sposób trochę inny niż przeciętny zjadacz chleba. Ona doceniała ładne rysy twarzy jakby oglądała okaz w zoo lub rzeźbę na wystawie. Przyglądała się więc rudemu mężczyźnie dość długo, nie mówiąc nawet słowa. Przejechała wzrokiem od czoła aż po brodę. W końcu utkwiła spojrzenie w jego niebieskich oczach, przy których zatrzymała się na chwilę.
Od razu zauważyła, że nie był od niej wiele starszy. Przynajmniej wizualnie. Nie zareagował też zbytnim zaskoczeniem na charakterystyczne cechy jej wyglądu. Wiedział więc o istnieniu wampirów, nawet zdawał się być z nimi obyty. Czyżby trafiła na łowcę? Taka była jej pierwsza myśl.
Niezależnie od profesji, jaką posiadał lub też nie rudzielec, powinni byli się stąd czym prędzej wynosić. Przecież nie bez powodu uciekała. Ktoś ją gonił. A ona nie miała czasu na ucinanie sobie miłych pogawędek o pogodzie i rozprawianiu na temat kapelusza.
Pierwsze słowa, jakie wypowiedziała, były rzecz jasna nieprzemyślane. Ona już taka po prostu była. Dziecinna, chaotyczna i nieokrzesana. Dopiero, gdy minęła chwila zdołała ogarnąć swym ciasnym umysłem co się właściwie wydarzyło.
Co takiego, zapytacie. Otóż, Mariko została napadnięta.
- Później go znajdziemy – powiedziała stanowczo, a jej mina stała się nad wyraz poważna. – Musimy stąd iść i to szybko. Grozi nam niebezpieczeństwo!
Nawet nie dała Akashiemu szansy na jakąkolwiek reakcję. Złapała go za przedramię, na które wywarła stosunkowo niewiele siły. Choć było to w jej mniemaniu bardzo dużo. Celem wampirzycy było zmuszenie mężczyzny do powstania, a w najlepszym wypadku ruszenia z nią w stronę miasta – czyli tą, którą uprzednio wskazywał.
- Ja nazywam się Mariko… - bąknęła. Miała dość duże problemy z tożsamością. Tak. No cóż, to skomplikowana historia. – Fiora... da' Broise. Jestem uczennicą Akademii Cross, uczęszczam do Nocnej Klasy i mieszkam w Akademiku.
Ktoś jeszcze dziwi się, że ta młoda Panna ściąga na siebie tyle kłopotów i nieszczęść? Właśnie wyjawiła obcemu facetowi, gdzie dokładnie może ją znaleźć. Ale… chyba tym razem nie było w tym nic złego?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Rzeczka   

Powrót do góry Go down
 
Rzeczka
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 11 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: