IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 18, 2014 3:56 pm

Garruch obserwował odejście Testament'a i nawet się nie wzruszył widząc jego kły. Nawet nie krył się z tym, że się wpatruje w jego ślepia i jedynie się uśmiechnął ukazując swoje, podrobione kły.
-Oby...-Odpowiedź była prosta, aby kanibal usłyszał ją pomiędzy zgrzytem zębów, a jego ciężkimi krokami. Gabriel nawet obrócił się za nim, aby patrzeć gdzie odchodzi. Dopiero po dłuższym czasie, kiedy po wampirze pozostała jedynie paskudna woń jego krwi, stary łowca się odwrócił w stronę dziewczyny.
-To niebezpieczne miejsce, dziecko. Powinnaś wrócić do domu...
Nie miał w zwyczaju tak podchodzić do osób, które spotykały wampira, ale tą tutaj bardziej martwił jej wygląd i brak zainteresowania ze strony samców, niż niebezpieczna sytuacja w którą brnęła.
Na jej szczęście wampir po prostu zrezygnował.
-Jedynym moim celem są takie... osoby jak tamten co poszedł...
A skąd mógł wiedzieć, że ta panienka próbuje wejść w szeregi łowców...? Dla niego na tą chwilę... była niczym więcej niż... zdesperowaną kobietką, bez urazy.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Asami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1524-asami-chisato#30772 http://vampireknight.forumpl.net/t1527-asami-chisato
Zarejestrował/a : 07/08/2014
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 18, 2014 8:39 pm

Ojć... Chyba Asamiś coś sknociła i Kanibal się "po kryjomu" (bo tak naprawdę zrobił dość duże widowisko, "wyjście smoka" - chciałoby się powiedzieć) ulotnił. No nic, trzeba się zająć chociaż tym przemiłym nowo przybyłym panem.
NUDNĄ? NUDNĄ?! Ona nienawidzi NUDY. Zawsze pierwsza zaczyna, wpieprza się w nie swoje sprawy i usiłuje zapełnić czas najbardziej ekstremalnymi czynnościami. Tutaj akurat próbowała zwrócić uwagę potężnego zawodnika Sumo, lecz niestety w walce z Samurajem wypadł blado i gra z nią się dla niego niestety skończyła. Bez większych łupów wojennych czy trofeów w postaci ładniutkich pucharów o kształcie cycków Aśki.
Hahaha, o tak! Nie da się ukryć, że Tesso wydał się brunetce facetem... Dość przy sobie. I nie, nie tłuściutkim prosiakiem ze świńskim ryjkiem, tylko słodkim, choć trochę oschłym, puszystym mamutem Mańkiem, wprost z "Epoki Lodowcowej". Taki samotnik, ale jaka by była z niego kareta! Normalnie pełen wypas, może by go nawet mogła czesać! Ech, Asamiś, Asamiś, o czym ty myślisz... Zdecydowanie za dużo oglądalności Polsatu z jej strony jak na jeden dzień.
Ale przechodząc do tematu.
Asami miała ochotę pobawić się Testamentową główką w piłkę nożną.
Jak to? ONA? Pani Wszelkiej Fajności i Oryginalności, której tytułu i Rejnbołka z Poniaczy mogłaby jej zazdrościć?!
Jej buzia przybrała purpurowy kolor z powodu malującej się stosunkowo widocznie złości.
- Uważaj sobie, nie jestem twoją koleżanką. - Zawołała do niego w odpowiedzi.
W sumie nie wiedziała, czemu się tak wobec niej zachował i ulotnił się jak kamfora. Dopiero, gdy spojrzała na Garnka przyszła jej do głowy pewna myśl.
- Jest pan Łowcą Wampirów? - Zapytała prosto z mostu. Tak ni z tego, ni z owego. Przecie, jeśli nie ma zielonego pojęcia o wampirach, wykpi ją, uzna za wariatkę, odwróci się i zwieje w popłochu, o nie? Mała strata, choć wolałaby mieć kogoś do rozmowy.
A, i jeszcze jedno. Zwracała się do niego per "pan" z czystej grzeczności. Której akurat nie miała w zwyczaju nadużywać.
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 18, 2014 10:52 pm

Zachowanie wampira było tak typowe...
Jednak porównanie Testamentu do sumo, a jego do samuraja... było jeszcze dziwniejsze. Nie używał katan. Ogółem miecze były przereklamowane, bawiły się nimi dzieci za czasów dzieciństwa Gabriela. Broń której używał, była ponadczasowa... Potrafiła zabijać tak samo skutecznie ludzi jak i wampiry. I nie trzeba było za bardzo podchodzić do wampira...
No ale to nieważne. Niech uznaje go choćby za rycerza w lśniącej zbroi, chodź płytowe rękawice i buty były zadbane... Nie lśniły. Były prawdopodobnie specjalnie przyciemnianie, aby nie odbijały za dużo światła...
Poza tym ten cały strój... Zapewne taka dziewczyna nie znała przeszłości łowców. Nie znała czaszki, która miał wszytą w swój nietypowy strój... Czaszka nietoperza. Oczywiście była jak najbardziej prawdziwa... Z mijającymi latami musiał je wymieniać.
No i dziewczyna okazała się bardziej nietypowa, niż wydawało mu się na początku.
-Tak, jestem łowcą wampirów...Skąd o nas wiesz? Jak masz na imię...?
Nie było co się czarować. Pytanie nie padło znikąd. Już zaczynał nawet podejrzewać, że zna odpowiedź. Czy na prawdę przyjmowali w szeregi łowców, takie panienki? Powinna uciekać przed wampirem wielkości tamtego. Albo przynajmniej spróbować walczyć.
Walka. Nie rozkosze. Jeśli młoda kobieta liczyła na coś ze strony Gabriela- człowieka i zarazem potwora- mogła jedynie stąd iść i szukać innej rozkoszy na tą noc. On mógł jej jedynie umilić czas rozmową, ale i zapewne niezbyt szczerą. Nie znał jej i nie ufał. Wypowiadanie ważniejszych kwestii o sobie, mogłoby zagrozić jego życiu...

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Asami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1524-asami-chisato#30772 http://vampireknight.forumpl.net/t1527-asami-chisato
Zarejestrował/a : 07/08/2014
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 21, 2014 7:16 pm

Oj tam od razu dziwne. Trochę wyobraźni, no! Ona miała jej niezliczone pokłady, co chyba nietrudno było zauważyć... Poza tym nie rozwódźmy się nad jej porypaną osobowością, bo i tak się jej nie da zrozumieć.
I nie, nie uznała go za faceta w lśniącej zbroi - jak na księcia z bajki zdecydowanie był za stary. I za bardzo rozważny, a przynajmniej na takiego wyglądał - największe ciacha zawsze się buntowały i postępowały głupio, więc się stanowczo na takiego nie nadawał.
ŻE NIBY ONA JEST ŹLE UBRANA?! To chyba jakaś kpina! Człek raz wychodzi na miasto luźniej ubrany i od razu go za jakiegoś pojebanego dresa bez najmniejszej odrobiny klasy biorą! Hejterzy, wszędzie hejterzy... Choć fakt, faktem nie wiedziała, co on tam pod ubraniem ukrywał... Może nawet karabin maszynowy, kij wie, nie interesowało jej to.
Przechodząc do tematu. Jej twarz zrazu pojaśniała, jak tylko dowiedziała się, że Garneczek należy do zastępu Łowców - sądząc po jego wyglądzie, który z kolei określał wiek - doświadczonym. Ale niestety, gdy Garruch nie zorientował się, że ona pochodzi od nich, mocno się wkurzyła. Czy tego nie widać?! Żadna seksbomba nie mogła się marnować w byle burdlu!
- Domyśl się. - Prychnęła na niego ostrzegawczo. Niech lepiej się wysili i pokaże, jaki to jest błyskotliwy, bo inaczej ta panna zwieje mu sprzed nosa! - Asami Chisato - oświadczyła dumnie, nawet nie myśląc o podaniu swojej przykrywki. Po co? Przecie on z jej drużyny!
Odgarnęła zadziornie grzywkę, która akurat jej spadła, jak się zaaferowała. Co on na to?
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 23, 2014 10:30 am

Doświadczony i dziwnie ubrany może jeszcze? Hah. Na kogoś kto żył kilka pokoleń, na człowieka, który tyle żył! Wyglądał całkiem przyzwoicie. Jego strój nawet odrobinę nie stracił koloru. Być może wymieniał go co jakiś czas polecając krawcowym z kościoła, aby zrobiły mu nowe wdzianko...?
Różnie to bywało. Był rozważny poniekąd. Niemniej w jego żyłach płynęła domieszka krwi wampirów. Zawdzięczał jej więcej niż ta dziewka sobie mogła to wyobrażać.
-Pewnie używasz pistoletu jako swojej broni. To tak typowe przy miernotach, które teraz się bierze w szeregi łowców. Kiedyś byś nie przeżyła nawet jednej walki z wampirem, pani Asami Chisato...
Czy starał się ją znieważyć? Może po prostu tutejsze stroje i zachowania były zbyt dalekie, aby się doń przyzwyczaił. Poza tym błędem było szeregowanie go z łowcami tego kraju. Marcus coś o tym już wiedział...
-Ty możesz mnie nazywać Garruch... Pochodzenie tego przydomku... Zresztą nieważne. Stare dzieje... Skoro jesteś z oświaty to powiedz mi jaka jest obecna sytuacja w mieście i co robi Marcus?
Może chłodny ton wyrażał znudzenie jej osobą i chęć szybkiego zakończenia rozmowy?
A może po prostu nie odczuwał zbyt dużej przyjemności z powrotu do tego miasta? W każdym razie wielkolud podszedł bliżej małej-jak dla niego- kobietki. Czasami niestety odczuwał taką samą chęć zabijania wampirów jak ludzi...


//Pragnę dodać, że za Twoje odpisywanie rzadziej niż 3 dni, po prostu zmywam się z tematu w następnym poście. Jeśli chcesz z kimś fabulić, musisz poświęcić chociaż 20 minut dziennie, aby chociaż 1 raz przez ten 1-2 dni odpisać >.

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Asami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1524-asami-chisato#30772 http://vampireknight.forumpl.net/t1527-asami-chisato
Zarejestrował/a : 07/08/2014
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Sie 27, 2014 10:51 am

Eeee, nie. Jej się on wydawał po prostu staroświecki. Normalnie żywcem wyjęty ze średniowiecza! Zresztą, zamiast do rycerza mogła go przyrównać do zardzewiałej puszki, i też by było dobrze.
Na jego słowa aż się cała zapeszyła.
Ledwo co się powstrzymała od wycelowania w jego arogancką mordę. I co z tego, że w torbie miała pistolet, którym właśnie powinna zabijać wampiry?! Ten czort uważa się za lepszego, a i tak się sam za niedługo rozleci!
- Sam jesteś miernotą i w dodatku jeszcze ślepcem! I będę nazywać cię Garncorz, czy ci się to podoba czy nie! - wydarła się na niego, aż dopadła ją lekka chrypa. On był po prostu bezczelny! Jak on w ogóle śmiał ją oceniać, skoro nawet jej nie znał?! Toż to karygodne zachowanie wobec obcej osoby, no ludzie!
- J-ja nie jestem stąd - powiedziała cicho i lekko się zarumieniła. - I na dodatek nie zdałam ostatecznego testu na łowczynię. - Dodała ledwo słyszalnie. Musiała się przyznać, bo jak zacznie kłamać, to raczej jej to na dobre nie wyjdzie... Głos rozsądku wygrał.
- Więc nie mam pojęcia, co się tu wydarzyło. - wyjaśniła rzeczowo. Uniosła jedną brew lekko zdziwiona. - Ale zdaje się, że pan tutaj mieszka, czy raczej mieszkał, dlatego może mnie pan zaprowadzić do budynku Oświaty? - Co z tego, że gość dopiero co zakończył swoje "wakacje"! Ona musi wreszcie coś zrobić. Coś ciekawego. Coś niesamowitego. Coś...! Niebezpiecznego. Tak, ona przecież kocha adrenalinkę. Polowanko na wampa się by się przydało, o! Fakt, nigdy tego nie robiła, jednak szczerze mówiąc wątpiła, czy mają tu inną rozrywkę. Skok z urwiska na starcie odpadał, ponieważ miała lęk wysokości. Nie ma bata, musi się zgodzić, bo Aśka mu flaki rozpruje, haha! - Swoją drogą, też jestem ciekawa, co się tu dzieje... - popatrzała gdzieś w bok. Nie żeby coś, ale... Pomyślmy jasno: Czy taki wielki wampir jak ten, co czyhał na nią przy moście powinien sobie ot tak chodzić na wolności? Asami skojarzyła, że coś jest nie tak, zatem powinna się dowiedzieć, co. Jak Garruch jej nie pomoże - trudno, sama uderzy do Łowców, bez łachy.

//Przepraszam, miałam problemy z internetem (cały czas wyłączali, a potem mój lap się zepsuł...) x.x'
Powrót do góry Go down
OP Garruch
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1166-garruch http://vampireknight.forumpl.net/t2942-czarna-vip-lista http://vampireknight.forumpl.net/t3003-garruch#63208 http://vampireknight.forumpl.net/t3321-op-garruch#71567
Zarejestrował/a : 17/09/2013
Liczba postów : 1011


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 28, 2014 6:37 pm

/0.o/

Garruch pod pewnymi względami się zmienił, ale nie tolerował osób, które próbowały mu udowodnić swoje siły, kiedy ich nie mieli. Jak mały, zaszczuty piesek, który szczeka, aby pokazać zęby. Robi to jednak ze strachu przed większymi.
Stary inkwizytor podszedł do Asami, która po chwili poczuła, że ciężar jej ciała się zmniejszył. Wisiała przez chwilę w powietrzu nie mogąc nic zrobić! Po chwili zdała sobie sprawę z tego, iż wielki mężczyzna zniknął, chodź dopiero co był przed nią!
Uderzenie serca później coś ją chwyciło bardzo mocno za ramię, o mało go nie miażdżąc.
-Jesteś jedynie liściem, który powiewa na wietrze... Jeśli jedynie będziesz gadać, a nie ćwiczyć... W końcu znajdziesz się na ziemi i tam po prostu umrzesz...
Potem znów poczuła, że jej ciało odzyskuje ciężar, a wielka łapa Gabriela ją puszcza. Nie uniósł ją wyżej niż na pół metra, więc chyba nóg nie połamie...?
-Więc znajdź jakiegoś innego łowcę, który Cie poprowadzi. Oświata i tak na razie jest dla Ciebie nieosiągalna... Niemniej dziękuję za rozmowę...
I po chwili ta świadomość, że jest tu z inkwizytorem znikła. On znów znikł. Pojawił się kawał drogi dalej, kierując się gdzieś w swoją stronę, bliżej nie znaną mu i Asami...
[zt]

//Ogółem mam robotę od dziś do niedzieli, więc dla tego nie będę Cie blokował. Inaczej może jeszcze bym się skusił na kilka postów...//

_________________

What a timely coincidance! I'm Dying for a little drop of blood...
Płaszcz, który obecnie nosi Garruch
Powrót do góry Go down
Asami

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1524-asami-chisato#30772 http://vampireknight.forumpl.net/t1527-asami-chisato
Zarejestrował/a : 07/08/2014
Liczba postów : 41


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 30, 2014 6:19 pm

Nie kuźwa, magia!
Aśka po chwili poczuła, jakby ważyła tyle co piórko. Przysięgam, że myślała, iż lewituje jak te wampy w simsach! Dopiero po chwili zorientowała się, że ta akcja to mogła być tak naprawdę iluzja albo coś w ten deseń, jak pamiętała z niegdysiejszych lekcji łowieckich.
Nie powiem, wystraszyła się, jak Garnek ścisnął ją mocno za ramię. Serio. Myślała, że to "Pan Pirat" (czyli Testament, bo nie znała nawet jego imienia, więc postanowiła tak go nazywać) wrócił i zacznie się do niej przystawiać, a raczej do jej szyi. Właściwie to by jej to trochę schlebiało, gdyby domniemanym napastnikiem okazał się Tesso... Przynajmniej miałaby pewność co do wspaniałości swojej krwi i jej dobrego smaku. W końcu zdarzają się też ludzie o mało wartościowej posoce, prawda?
Ale przejdźmy do realiów.
Na słowa Garruha milczała (co nie zdarzało się jej często, lecz tym razem po prostu nie wiedziała, co powiedzieć i tylko kropelka potu wystąpiła na jej czoło); właściwie to bała się nadal, że to owy nieznajomy dopatrzył się okazji, gdy jej nowy koleżka znikł.
Kiedy otrząsnęła się z szoku, dotarł do niej pewien pomysł do usprawiedliwienia tej dziwnej sytuacji: Łowca musiał być głęboko zamieszany w porachunki z krwiopijcami i innymi znajomymi "po fachu", i potrafić się teleportować. Słyszała o tej umiejętności, podczas swojego "krótkiego" pobytu w domu.
Jednak jeśli chodzi o jej odpowiedź...
- Cham! Potrafię więcej, niżbyś mógł sobie wyobrazić!
To była krzycząca. Krzycząca z bezsilności. W środku As dusiła się i nie mogła temu zaradzić. Facet miał rację. Była do bani.
Odpędziła od siebie przykre myśli. Jeżeli chce dostać się do budynku Oświaty, nie może się dać takim idiotom zepchnąć z przeznaczonej jej ścieżki.
Westchnęła ciężko.
Będzie musiała znaleźć jakiegoś innego przewodnika...
Zeszła wolnym krokiem z mostu, po czym uderzyła w nią fala nagłego ogarnięcia się, a jej oczy rozszerzyły się w osłupieniu.
... albo przewodniczkę.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Maj 03, 2015 7:40 pm

Wyszła ścieżką parkową, aż nad niewielki staw znajdujący się w centrum. Anais nie wyglądała już tak jak kiedyś. Odkąd została sama, nie radziła sobie z niczym. Nie miała domu, pracy, pieniędzy i co gorsza powoli przestawała czuć jakąkolwiek potrzeby by zmienić ten stan rzeczy. Była sama bez nikogo, rodziny i bliskich i czułą się coraz gorzej. Odkąd wróciła do miasta wszystko przelatywało jej przez ręcę, rozbijało się jak domek z kart, niczego nie umiała ułożyć. Żyją wygodny, pewnym życiem, zapomniała zupełnie jak wygląda rzeczywistość, a ta wcale nie była wesoła.
Usiadła smętnie na brzegu ławki wpatrując się w tafle wody. Ludzi nie było wielu, praktycznie nikogo, jedynie od czasu do czasu ktoś przechodził, ale nikt nie zwracał na nią uwagi. Nie ma się co dziwić. Jej ubrania wyraźnie stały się brudniejsze, a w dodatku, gdyby się przyjrzeć bliżej, była widoczna na nich krew, je uroda również gdzieś sniknęła pod warstwą brudu i smug krwi. Anais nie miała pieniędzy na tabletki krwi, musiała się więc posilać, nikogo nie zabijała, ale mimo wszystko stała się niechlujna. Zaczęła się bać, że jak tak dalej pójdzie, to całkiem się poniży, a może i przestanie na cokolwiek zwracać uwagę i stanie się jak poziom E. Straszna myśl, ale powoli traciła nadzieje na jakiekolwiek zmiany. A może prędzej dopadnie ją jakiś łowca? Może było by to i lepsze...
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Maj 03, 2015 10:13 pm

Vladislau przechadzał się parkiem. Ot wybrał się na spacer wraz ze swoim psim towarzyszem. Była to krótka przerwa podczas patrolowania miasta toteż był w pełnym rynsztunku łowcy z maską wilka na czele. Szedł nieśpiesznym krokiem, a wraz z nim jego Kres do czasu aż ten ostatni nie wyczuł zapachu wampira i krwi. Wielki przedstawiciel psowatych zaczął węszyć i zmarszczył nos z cicha powarkując co było znakiem, iż złapał trop wampira. Oczywiście nie znaczyło to, iż przed nimi czai się morderca, lecz sprawiało, że Vlad musiał być przygotowany na najgorsze. W tych parszywych czasach wampiry ot tak włóczą się po ulicy polując na Bogu ducha winnych ludzi. Natomiast Vlad i Kres polowali właśnie na te wampiry. Taki wielki krąg życia. Białowłosy zdjął z pleców swój granatnik i odbezpieczył go. Dzierżąc tę broń posuwał się dalej alejką parkową aż dotarł nad staw. Tu natomiast na ławce siedziała nieco umorusana młoda kobieta, którą Kres wskazał jako wampirzycę. Nie atakowała nikogo i nawet nie była przyczajona choć oczywiście wygląd zagubionej dziewczyny może być tylko ułudą, przynętą na ludzi dobrej woli. Zabezpieczył jednak broń i przerzucił ją sobie przez ramię by ponownie spoczęła na plecach. Gdyby była silnej krwi Kres by go ostrzegł. Natomiast jeśli jest poniżej kategorii B Vlad wbrew pozorom miał bardzo duże szanse w starciu. Podszedł do ławki za wampirzycą i spojrzał w jej odbicie. I tak zapewne go już wyczuła, choć może nie?
- Późna pora na spacer po mieście. Samotna kobieta w tych czasach mogłaby paść ofiarą wampirów. - stwierdził, a w jego głosie nie można było poznać czy był to żart, złośliwość czy forma zagajenia. Jak zwykle głos jego był chłodny i niemalże pozbawiony emocji.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Maj 04, 2015 10:50 am

Siedziała ot tak sobie, bo nie miała nic innego do zrobienia. Nie polowała, bo nie czuła głodu, jakiś czas temu spożywała i przez kolejne dni to jej wystarczy. Po tym, co zaczęło się dziać w mieście, należało bardzo uważać. Anais nie bardzo chciała objawiać światu kim jest, a i polowanie przez to stały się trudniejsze. Wielu ludzi uwierzyło w wampiry i chodzą przygotowani, nawet się bronią, a ona nie chce nikogo krzywdzić, po prostu chce ulżyć pragnieniu. To jednak jest nieważne, w oczach ludzi będzie potworem, mordercą bez serca, demonem, albo nie wiadomo kim jeszcze. Teraz natomiast odpoczywała i zastanawiała się, co ma ze sobą zrobić. Jej ostatnie oszczędności niedługo przepadną. Nie miała planu na życie, bo po prostu był jej niepotrzebny... no to teraz ma za swoje.
Westchnęła ciężko, zastanawiając się nad tym, czy się stąd nie zwinąć. Prędzej czy później ktoś zwróci na nią uwagę, a nie chciała, aby wynikły z tego kłopoty. Gdyby to był jakiś zatroskany człowiek, to jeszcze pół biedy, gdyby jakiś podły drań, wtedy gorzej, nie bała się oczywiście, gorzej byłoby po prostu dla tej osoby. Wyczuwała wokół siebie zapachy ludzkie, ale były one dość odległe, nie zwracała na nie uwagi, aż do momentu, gdy wyczuła jeden, wyraźnie się zbliżający. Nie ruszyła się z ławki, ani nie wykonała żadnego ruchu, siedziała jak przedtem i czekała. Mężczyzna odezwał się za jej plecami. Nie widziała go, ale wyczuwała. Kim byłi czego chciał? Tego się pewnie wkrótce przekona, ale wspomniał o wampirach, więc albo był jednym z tych ludzi będących na fali niesamowitych wieści, albo był to łowca.
- Nie boję się. Może to ja jestem wampirem i to mnie powinno się bać? - odparła cicho.
Póki co jeszcze nie wiedziała z kim ma styczność, więc na razie wolała nie za wiele mówić o sobie i jedynie podała przypuszczenie, które równie dobrze można ny uznać za żart. W końcu ruszyła się i odwróciła w stronę mężczyzny i jego psa. Pora może i była późna, ale nie dla niej. Dostrzegła jego ubiór oraz uzbrojenie. Łowca. To musiał być łowca, ale oczywiście jeszcze wszystkiego nie przesądzała, możliwe, że sam się przedstawi.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Maj 05, 2015 12:39 am

Odpowiedź dziewczyny nie wywołała żadnych emocji we Vladzie. Pokręcił jedynie zamaskowaną głową. Gdyby należało się jej bać najprawdopodobniej sama by go zaatakowała. Nie była wygłodniałym wampirem kategorii E. Niemniej nie była też tak dufna w sobie jak większość wampirów wyższych sądząc po jej wyglądzie. Nie było więc powodu by ją eliminować.
- Dzięki Burmistrzowi nawet samotny wampir powinien się obawiać. Jego poplecznicy nie szanują swoich. - stwierdził w odpowiedzi. Kres w takich sprawach się nie mylił toteż wiedział, iż ma do czynienia z wampirzycą. Nie był tylko jeszcze do końca pewien czy powinien bronić ją przed ludźmi czy ludzi przed nią. Nie wydawał się zagrożeniem, lecz trzeba było ją nieco sprowokować. Koniecznym jest sprawdzenie czy jednak nie zaatakuje lub nagle nie ucieknie. Kres odszedł na bok zostawiając Vlada i wampirzycę samych. Pies także ma potrzeby, które wolał załatwić kilka metrów od nich.
- Nazywają mnie Wampir. Jak Ciebie nazywać? - zapytał, a jego głos jak zwykle brzmiał beznamiętnie i był pozbawiony obcego akcentu. Mimo to nawet się uśmiechnął choć maska oczywiście sprawiała, iż nie było to widoczne.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Maj 05, 2015 12:25 pm

On chciał się przekonać czy Anais nie stanowi zagrożenia, które należałoby wyeliminować, a ona chciała się zorientować czy człowiek ten i łowca w jednym nie będzie chciał jej zabić, bo tak. Bo jest wampirem i już sam ten fakt stawia ją na pozycji straconej... łowcy bywają różni, a choć mężczyzna nie przejawiał żadnej agresji, nie wymachiwał bronią, ani jej nie groził, to przecież mogła to być przykrywka. Ci, którzy są spokojni i opanowani, nie okazujący żadnych emocji, bywają o wiele groźniejsi od narwańców. Co do jego słów, pewnie by się nawet zaśmiała, gdyby nie byłaby to gorzka prawda. Pokręciła głową i westchnęła ciężko. Stary ludzki nawyk, człowiekiem nie była już tak dawno, a nadal coś tam w środku w niej tkwi.
- Tak... obecnie nikt nie może czuć się bezpiecznie.
To co działo się w mieście zakrawało na jakąś paranoję. Czyn burmistrza można nazwać nie inaczej, jak zwykłą głupotą czy nawet debilizmem. Anais chciała żyć spokojnie, nieniepokojona przez nikogo, a w tej chwili aż strach wyjść między ludzi, bo a nuż ktoś ją wypatrzy? Albo jak ktoś ją zaatakuje i będzie musiała się bronić? Nie znosiła zabijać, ale czasem nie było innego wyjścia...
- Ciekawy pseudonim. Skąd się wziął? - jak na człowieka i to łowce, bycie nazywanym wampirem, to coś niecodziennego. - Anais. Jestem Anais. Jeżeli starasz się mnie wybadać, to nie masz się czym martwić. Nie zaatakuje Cię. Nie jestem głodna... i nie przepadam za przemocą.
Naprawdę tego nie znosiła, choć umiała walczyć, była wyszkolona, jej Pan o to zadbał, zresztą stała u jego boku w niejednej bitwie, którą wypowiadał on przeciwko swoim wrogom. To jedna z tych rzeczy, które cieszyły ją, że ma je już za sobą.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Maj 06, 2015 9:24 am

Nie wyglądała na zagrożenie. I nie zachowywała się jak agresor. Vlad jak to łowca nadal byłby skłonny szybko zareagować na jakąś zmianę w jej zachowaniu jednakże jak na razie nie jest to konieczne. Spojrzał na nią jeszcze raz lustrując z bliska. Światło wieczorne było mikre, lecz z tej odległości nawet człowiekowi łatwo było zauważyć wiele szczegółów. Anais wydawała się mieć długą i ciężką przeprawę.
- By walczyć z potworem musisz się nim stać. Ja to w pewnym sensie zrobiłem. Bez urazy, to tylko taka fraza. - rzekł w odpowiedzi na zapytanie o swój pseudonim. Mało komu tłumaczył działanie magii krwi, a co dopiero ledwo poznanej wampirzycy. W jego głosie jak zwykle próżno było szukać emocji wskazujących na żart czy też śmiertelną powagę.
- Czyżbyś miała już jakąś utarczkę z poplecznikami Samuru? - zapytał nie zdejmując z niej spojrzenia chłodnych stalowoszarych oczu. Jak wcześniej było wspomniane wyglądała jak po przeprawie. Gdzieniegdzie jakaś smuga. Trochę plam krwi. Większość wampirów, podobnie zresztą jak i ludzi, jest nazbyt dumna na tego typu brak estetyki. Czyżby w przypadku Anais było inaczej? Dla Vlada wątpliwe choć i to brał pod uwagę. Jednakże bardziej prawdopodobne było, iż coś się wydarzyło w stosunkowo niedawnym czasie.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Maj 06, 2015 11:32 am

Nie była zagrożeniem, przynajmniej ona tak uważała, bo kto inny mógłby mieć zupełnie inne zdanie na ten temat i raczej jej tłumaczenia na nic by się nie zdały. W tym przypadku chyba jednak nie musiała niczego udowadniać, a o tajemniczy łowca i dość dziwnym pseudonimie, który raczej mógłby świadczyć o dość brutalnych upodobaniach, nie wydawał się być kimś, kto w każdej chwili miał ją zaatakować, bo tak. Anais mogła więc wrzucić na luz, uspokoić się i pozwolić na chwile rozluźnienia, choć z drugiej strony zdawała sobie sprawę z tego jak wyglądała i że mogło to być podejrzane, ale nie czuła się niczemu winna. Wszystko też oczywiście zależy od tego jak łowca na to spojrzy.
- Rozumiem... coś w tym jest. - mruknęła,
Spojrzała na staw, przez moment nie zwracając żadnej uwagi na mężczyznę. Była nieco otępiała i kompletnie bez sił. Nie była ranna, ani tym bardziej chora, po prostu czasem przychodzą takie momenty w życiu, gdy zwyczajnie wszystko się odechciewa i cała energia ulatuje. Ona obecnie czuła się kompletnie wyprana z sił i chęci do czegokolwiek. Może dlatego, że akurat straciła cały swój sens istnienia. Może kiedyś to się zmieni, znajdzie co innego, ale póki co przechodziła prawdziwy kryzys i Samuru ani jego poplecznicy nie mieli z tym nic wspólnego.
Zerknęła na mężczyznę i pokręciła przecząco głową.
- Nie. Nie miałam z nimi żadnego starcia. Pewnie pytasz o krew na moim ubraniu i w ogóle tego jak wyglądam... To skomplikowane.
Westchnęła ciężko i znów przeniosła wzrok z łowcy na staw oraz najbliższą okolicę. Nie była pewna czy taka spowiedź przed nieznajomym i to jeszcze łowcą, to najrozsądniejsze wyjście. Z drugiej strony i tak nie miała już nic do stracenia.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Maj 07, 2015 9:34 am

Vlad usiadł na ławce. Po co miałby stać nad nią jak kat nad dobrą duszą? Gdyby miała zaatakować najwyżej się przemieni i zeżre ją wysysając szpik kostny. Niemniej na taką konieczność się nie zapowiadało. Kres, wielki niczym mały byczek pies, wrócił ze swojej krótkiej przechadzki za potrzebą i położył się na glebie blisko Pana. Oczywiście byli na akcji toteż jego futro było przefarbowane na czerń by i tożsamość psa była względnie chroniona.
- Nie ma rzeczy nieskomplikowanych. Mów. - stwierdził lakonicznie. Tak, on sam raczej się nikomu nie uzewnętrzniał gdyż taką miał naturę. Niemniej Anais ewidentnie potrzebowała porozmawiać, a przynajmniej by ktoś ją wysłuchał. Natomiast Vladislau miał trochę czasu i gdyby opowiedziała mu co się stało mógłby upewnić się co do jej osoby, a może i pomóc. Może i nie. Z pewnością nie zaszkodzi jeśli z jej opowieści nie wyniknie coś co mu się nie spodoba. Vlad zdjął swój niepowtarzalny granatnik i położył go na kolanach by móc się oprzeć o oparcie ławki. Patrzył na staw i czekał. Jak dla niego mogła nic nie mówić, nie będzie jej do niczego zmuszał. Najwyżej sobie po prostu posiedzą.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Maj 08, 2015 3:23 pm

Nigdy by się nie spodziewała tego, że tak po prostu będzie sobie rozmawiać z łowcą, jak gdyby nigdy nic. Oczywiście nic do nich nie miała i raczej nigdy z żadnym z nich w konflikcie nie była, ale wiadomo, gdy jest się wampirem, pewne uprzedzenia względem tych ludzi są nieuniknione i podobnie wygląda to po stronie przeciwnej. Zerknęła teraz na łowcę, który postanowił się przysiąść. Żadne z nic nie zamierzało atakować drugiego, więc można uznać, że z nich nie stanowiło dla drugiego zagrożenia, choć z oczywistych względów i ona i on zapewne mimo wszystko mieli się na baczności i nie zamierzali spuszczać gardy. Pewne niewielkie napięcie więc istniało i było całkiem normalne w tej sytuacji, ale może z czasem zniknie.
Westchnęła cicho na jego słowa. Naprawdę chciał tego słuchać? A ona? Czy naprawdę powinna zwierzać się łowcy? Jak na jej gust było to raczej mało rozsądne, ale z drugiej strony dlaczego nie? Pod tym względem nie miała żadnych tajemnic, nie było to też nic bardzo złego, za co łowca zaraz miałby ją zaatakować. Pokręciła głową, chwilę walcząc ze sobą i wpatrując się w staw, aż w końcu się odezwała.
- Skoro tego chcesz... Od czego zacząć... może od tego, że nie zawsze byłam wampirem, urodziłam się i dorastałam jako człowiek. Mój Pan... przemienił mnie dla swojego kaprysu, ale w gruncie rzeczy nie był złym Panem. Nawet bardzo dobrym. Jak ojciec. - zaczęła swoją wypowiedź trochę ni to z gruchy, ni z pietruchy, ale uważała, że to istotne. - Było mi całkiem dobrze. Zawsze była blisko niego, u jego boku stawałam do walki, wychowywałam również jego syna, ufał mi, mogę nawet stwierdzić, że byłam jednym z najważniejszych jego sług i równocześnie powierniczką i strażniczką. Miałam cel i byłam naprawdę szczęśliwa... aż do czasu...
Znów westchnęła i spojrzała na łowcę, żeby sprawdzić czy przypadkiem go nie zanudza swoją opowieścią. Może zdążył już zasnąć i odpłynąć w niebyt? Byłoby to najmniej nietaktowne, ale z drugiej strony potrafiłaby to zrozumieć. Jeżeli jednak nie zauważyła żadnych przeciwwskazań, kontynuowała.
- W każdym razie pewnego dnia się to skończyło. Mój Pan miał wielu wrogów, jeden z nich go zaatakował. Było naprawdę ciężko. Stanęłam do walki razem z nim, ale szybko padłam, straciłam przytomność, nie wiem na jak długo, a gdy się obudziłam... jego już nie było. Nie zginął, wiem to... po prostu zniknął i mnie zostawił. Nie wiem dlaczego, nie wiem co się stało, jak straciłam przytomność. No i tyle. Szukałam Go, ale w końcu przestałam. Teraz zostałam sama, bez nikogo, bez celu w życiu i bez środków do życia. Wygodny, choć czasem niełatwy byt się skończył. Chyba przechodzę kryzys. - na ostatnie zdanie zaśmiała się ochryple, choć wcale nie było jej do śmiechu. Było coś w tym smutnego, prawie rozpaczliwego.
Czasem się zastanawiała, czy nie została porzucona, a jeżeli tak, to dlaczego się to stało? Czym się kierował jej Pan? Mnóstwo pytań i żadnej odpowiedzi i to ją dopijało oraz sprawiało, że coraz bardziej zaczynała się staczać. Zamilkła więc już ostatecznie, nie patrząc na mężczyznę, zupełnie jakby o nim zapominając.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Maj 09, 2015 11:38 pm

Łowca słuchał wampirzycy. Wprawdzie nie przejawiał żywego zainteresowania tym co ma ona do powiedzenia, lecz jednocześnie nie wykazał się w żadnym wypadku nietaktem. Opowieść nie była szczególnie długa ani specjalnie zaskakująca dla Vlada ponieważ znał kilka wampirów pokroju jej pana... większość gryzie już nie ludzi, a piach. Zabawa czyimś żywotem jest jedną z najgorszych rzeczy jakie wampiry czynią. Przemieniają ludzi dla kaprysu. Z tego samego powodu zabijają, gwałcą i kradną. Uważają, że skoro natura dała im zdolności, których próżno szukać u ludzi mają prawo do takich czynów. Najgorsi są właśnie krwi szlachetnej. Ponieważ są silniejsi od swoich współbraci często nie mają poszanowania nawet dla nich. Oczywiście to generalizacja, której Vladislau jest świadomy. Gdy Anais zakończyła swoją wypowiedź nerwowym chichotem odczuła ponowne spojrzenie chłodnych oczu Łowcy.
- Celem jest życie. Nie jesteś niczyją własnością i sama wybierasz cel. Wybierz go mądrze mając na względzie swoje umiejętności i pragnienia. Kryzys nie jest sytuacją. Jest wytworem umysłu. Zawsze jest jakieś wyjście. - stwierdził siląc się na dłuższą wypowiedź niż miał zwykle w zwyczaju. Generalnie zwykle mawia na temat, a w kwestii poruszonej przez wampirzycę wypowiedzieć się mógł. Wie czym jest utrata bliskiej osoby choć on nigdy nie zatracił celu, może dlatego iż zawsze był go świadom. Ponadto uczono go, że zaniechanie i poddanie się nie są dopuszczane. Nauki przyjął sobie do serca do tego stopnia, iż zabił własnego ojca gdy była taka konieczność. Generalnie przesłanie jego wypowiedzi jest proste... Życie to K***a. Albo napluje Ci w twarz albo ją usidlisz.
Powrót do góry Go down
Anais

avatar

Zarejestrował/a : 11/11/2012
Liczba postów : 153


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Maj 11, 2015 3:25 pm

Sama nie wiedziała po co w ogóle mu się zwierza. Po pierwszy to była jej prywatna sprawa, a po drugie zwierzać się łowcy? Czy kiedykolwiek miało coś podobnego miejsce, by wampir zwierzał się łowcy jak gdyby nigdy nic? To było nieco porąbane. Do tego mężczyzna ten był dość specyficzny, dosyć dziwny. Wydawał się być kompletnie wyprany z emocji i Anais nie potrafiła go rozszyfrować, co ją trochę drażniło. Mimo wszystko w pewien sposób się cieszyła, że mogła coś komuś powiedzieć, nawet gdyby miała zostać wyśmiana, albo coś w ten deseń. Przetarła nerwowo twarz zastanawiając się, co ona właściwie wyprawia? Nie tylko teraz, ale w ogóle, co ona robi ze swoim życiem? Wszystko to było nazbyt porąbane, a ona czuła, że traci nad wszystkim kontrole.
Czekała teraz na reakcję łowcy. Nie sądziła, że doczeka się swego rodzaju pogadanki motywacyjnej. Czuła się prawie jakby siedziała u psychologa na kozetce. Było to dziwne, ale z drugiej strony czasem łatwiej otworzyć się przed obcą osobą, niż przed znajomymi.
- Łatwo ci powiedzieć Łowco. Polujesz na nas, masz jakiś cel i do niego dążyć. Ja swój straciłam, a do domu nie wrócę, moja rodzina sądzi, że nie żyję.
To było bolesne. Przemiana w wampira sprawiła, że w jednej chwili straciła wszystko. Nie chciała, by rodzice dowiedzieli się o tym kim się stała, więc dla nich "umarła" zaczynając nowe życie jako wampir. Nie miała już starej rodziny, ale zyskała nową, którą również zdążyła stracić.
- Co ty mi możesz poradzić Łowco? Gdzie mam szukać nowego celu? Co mam zacząć robić? Nie posiadam niczego, jestem goła jak święty Turecki, pomieszkuje w dziurach, ukrywam się, poluje, ale nie zabijam, moje życie się stacza i niedługo mogę stracić nad sobą kontrolę... może wtedy mnie zabijesz.
Wzięło ją ostro na smuty, a może po prostu chciała go sprowokować. Naprawdę miała wszystkiego dość i choć chciałaby wziąć się w garść, to nie wiedziała od czego mogłaby zacząć, czym się zająć. Po co w ogóle rozmawiała z łowcą? Przecież on jej nie pomoże w niczym.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 692


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Maj 13, 2015 8:47 pm

Nie odpowiadał. Wampirzyca była na swój sposób drażniąca, w ten typowo dziewczęcy, zły sposób. Spojrzał jej prosto w oczy uśmiechając się cynicznie, choć uśmiechu nie sposób było dojrzeć.
- Jesteś bardzo płytka jeśli uważasz, że moim celem życiowym jest zabijanie wampirów. I nielogiczna. Już byś była martwa. - stwierdził zwięźle, a w jego zimnym głosie dostrzec można było nutę znużenia.
- Co masz zacząć robić? Nie użalaj się nad sobą. Skamlesz. Nie masz pieniędzy ani zatrudnienia? Idź do urzędu miasta lub popytaj choćby w barach czy nie potrzebują kelnerki. Ty się tułasz. Zrobisz te dwie rzeczy, a reszta sama się ułoży. - stwierdził wstając. Gdy Vladislau podniósł się na cztery nogi zerwał się i Kres wywieszając jęzor na bok. Dość stracili tu czasu, a noc jeszcze młoda i trzeba z niej skorzystać. Kobiecie próbował pomóc na tyle na ile potrafił. Nie był Czerwonym Krzyżem czy psychologiem toteż nie miał zamiaru jej wspierać. Może z czasem zrozumie jego słowa i weźmie je sobie do serca zamiast się przed nimi bronić. Wbrew pozorom nie atakował jej werbalnie. Zwyczajnie wyraził swoje zdanie, a że jest chamem to już insza sprawa. Skinął jej głową na pożegnanie.
- Na mnie czas. Bywaj. - rzekł i ruszył w swoją stronę jedną z wielu parkowych ścieżek, a wraz z nim wierny pies.

[ zt ]
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Lip 24, 2015 2:26 pm

Droga z lasu do miasta była w jej umyśle rozmazana...Miała wrażenie że z każdą chwilą coraz bardziej traci kontakt z rzeczywistością. W tym stanie zdecydowanie nie mogła się pokazac między ludźmi, wybrała zatem najmniej uczęszczaną drogę przez park. Zaczynało świtać (wraca z nocnej lekcji w lesie), co wcale nie pomagało w obecnej sytuacji. Nie dosyć, że jej ubranie znów było ubabrane we krwi przez wilka, którego rozszarpała w jakimś przedziwnym napadzie szału, to jeszcze utrata krwi pchała ją na granicę świadomości. Czy to oznaczało, że hibernacja przyjdzie dużo wczesniej? Zapadnie w wiekowy sen tu, w środku parku? Potrzebowała krwi...wampirzej...i to szybko. W innym wypadku, może pożegnać się z wolnością, jesli łowcy ją tu znajdą, zakrwawioną, nieprzytomną, to raz dwa przetransportują ją do siedziby, a stamtąd kolejny raz już się nie wydostanie. Nie pozwolą jej na to.
- Cholera...Akademia jest jeszcze daleko... - szepnęła w myślach, idąc bardzo wolno między drzewami, trzymając się z dala od głównych alei by uniknąć spotkania z ludźmi. Musiała przystanąć, bo obraz przed oczyma znów zasnuła mgła. Oparła się o najbliższe, rozłożyste drzewo, które dawało dużo cienia i zastygła tak na dłuższą chwilę, by wziąć się w garść.
- Jeszcze trochę...proszę, jeszcze tylko trochę... - błagalny szept wypłynął z jej ust.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4


Ostatnio zmieniony przez Reina dnia Pon Lip 27, 2015 6:46 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Lip 27, 2015 2:55 pm

Wiliam miał różnorakie zwyczaje i obyczaje, dlatego też dopiero teraz wracał do domu. Wiadomo, był piekielnie leniwym stworzeniem, dlatego też wcześniej nie chciało mu się ruszyć dupska, by udać się domu i skryć przed światem. Zresztą kiedy wstawał dzień, słońce stawało się dla niego wręcz mordercze, co odziedziczył po rodzie swojego ojca, którego tak nie znosi, wręcz nie trawi! Może prócz samego Testamenta, którego tolerował i akceptował, a nawet polubił. Ten wampir miał swoje ciekawe poczucie humoru i wbrew pozorom można z nim było porobić wiele ciekawych rzeczy. Miał tylko niedorobionego syna-psychopatę, któremu brakowało piątej klepki w mózgu!
Wiliam narzucił kaptur na głowę i schował ręce w kieszenie kurtki, byle przetrwać jakoś ten szybki marsz w stronę swego sportowego samochodu. Na szczęście zaparkował w pobliżu, a że do swojego apartamentu miał nico dalej niż do Zamku przyrodniego brata, zamierzał wybrać się właśnie tam, korzystając przy okazji z jego starego zaproszenia. Nie będzie się narzucał! Chciał jedynie przeczekać najgorsze słońce, by po zachodzie słońca pojechać do swego domu. Miał tylko nadzieję, że nie zastanie w Zamku Samuru… inaczej znów darliby koty i miał pewność, że tym razem szlachetnokrwisty zaciągnąłby go przed oblicze ojca – Barabala. A widzieć to go jednak nie chciał…
I gdy był tuż tuż od swojego auta, zauważył słaniającą się na nogach wampirzycę. Widać, że nie tylko on był na tyle leniwy, żeby wcześniej nie schować się przed słońcem. Jednak w grę musiało wchodzić coś innego. Z tego co widział, to bardzo niewielki procent wampirów cierpiało tak bardzo na działanie słońca – bo głównie ród Kuroiaishita, co było dziedziczne. Zignorował ją jednak i przyspieszył.
– Pieprzyć to.
Obejrzał się jednak i zauważył, że wampirzyca musiała się aż oprzeć o drzewo, żeby się nie przewrócić. Zaklął pod nosem i mimo wrodzonego lenistwa, zawrócił i w wampirzym tempie pojawił się przed nią.
– Uciekasz przed słońcem? W pobliżu mam samochód, jeśli chcesz… mogę Cię gdzieś podrzucić.
Zaproponował niezobowiązująco, bo przecież mogła go zaraz obrzucić mięsem. A w takim wypadku nie zamierzał marnować swojego leniwego i jakże cennego czasu!
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Lip 29, 2015 4:11 pm

Jej zmysły były już przytępione, zarówno przez osłabienie związane ze słońcem, jak i przez utratę sporej ilości krwi. Nawet nie zwracała uwagi na kogokolwiek kto mógłby przechodzić obok, będąc zbyt skupioną na utrzymaniu się na nogach. Wkrótce jednak usłyszała męski głos, bardzo blisko, gdzieś przed sobą. Uniosła zmęczony wzrok, a dojrzawszy wysokiego osobnika, widząc jego poruszające się usta, przez chwilę próbowała skupić się na tyle by zrozumieć co do niej mówi. I nawet usłyszała prawie całe zdanie...samochód? Chyba proponował podwózkę gdziekolwiek gdzie nie ma słońca.
No właśnie, usłyszała prawie całe zdanie, miała odpowiedzieć, mruknąć cokolwiek, podziękować, lecz gdy jej wampirze oczęta dojrzały długą szyję nieznajomego, jej mózg zarejestrował tylko jedno: KREW. Tęczówki zaiskrzyły szkarłatnym blaskiem, a jej oddech stał się bardzo głośny...nawet kilka kropel potu można było dostrzec na jej porcelanowym czole.
- Nie...nie mogę już... - szepnęła i w tym samym momencie rzuciła się wprost na chłopaka, powalając go na ziemię. Spragniona i lekko "szalona" Rei zdążyła zrobić mu niewielką ranę na szyi, nim znów napłynął do jej umysłu zdrowy rozsądek, który pociągnął ciało do tyłu. W jednej sekundzie odskoczyła znów do drzewa, uderzając weń mocno plecami, wczepiając kurczowo palce w korę i obserwując nieznajomego z dystansu, upewniając się resztkami świadomości czy żadem człowiek tego nie widzi.
- Ja przepraszam...ja...ja nie chciałam...po..potrzebuję transf... - nie dokończyła ostatniego słowa, bo świat przed oczyma zawirował, rozmazał się, aż w końcu zaszedł kompletną czernią, a ciało dziewczyny osunęło się na trawę. Nie była kompletnie nieprzytomna, nadal ciężko oddychała, zdecydowanie nie była w stanie już zaatakować...Boże, czy to już ten moment? Czy znów zaśnie na sto lat?

//wybacz że dopiero teraz, miałam kocioł przez dwa dni//

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Lip 30, 2015 4:27 pm

Wiliam spoglądał obojętnie na tę wampirzycę. Była cała we krwi, ale wampirowi nie odbijało. Właściwie nie wiedział czy to była jej krew, czy innego wampira albo może jakiegoś człowieka. I nie bardzo go to interesowało. Zresztą był zbyt leniwy, żeby się nad tym zastanawiać! Ale za to dostrzec można było, że ledwo trzymała się na nogach, wręcz słaniała. W takim tempie mogłaby szybko stracić przytomność, a wtedy słońce po prostu by ją zżarło. Miał nawet wrażenie, jakby nie bardzo nadążała za tym, co do niej mówił. Jeśli w ogóle cokolwiek słyszała!
Nie uszło jego uwadze także to, że wampirzyca zaczęła dziwnie przyglądać się jego szyi, a ponad to jej oczy zaświeciły się karmazynem, więc był to sygnał do tego, że cni jej się do krwi, którą pompuje wampirze serce. Była ranna, zmęczona, wyczerpana przez słońce, ledwo trzymała się na nogach, zatem jej zryw na Wiliama nie mógł być tak szybko czy skuteczny, jak jej się wydawało. Wampir zrobił dwa kroki w bok, by uniknąć jej durnego rzucenia się na zdrowego i w pełni sił wampira. Zaśmiał się jedynie, niezależnie od tego, czy wampirzyca zdołała utrzymać równowagę czy też wyrżnęła o glebę. W każdym razie nie ugryzła go ani, tym bardziej, nie przewróciła z nim na ziemię.
– Proponowałem pani pomoc, a tu, o, proszę, tyle werwy i sił! Chyba jednak poradzi sobie panienka sama.
Wsadził ręce do kieszeni i wzruszył ramionami. Nie zamierzał się narzucać, bo był na to zbyt leniwy i samolubny. Wampirzyca osuwała się ku ziemi po korze coraz bardziej, aż ostatecznie na niej wylądowała. Wiliam wciąż stał nad biedaczką, wytrzeszczając oczy. Ale że co miał zrobić? Schylić się, sięgnąć po nią i wziąć na ręce?! Przecież to tyle wysiłku i roboty! Na pewno nie była tak leciutka i milutka jak Nene, więc nie zamierzał tego robić. Podszedł do kobiety i czubkiem buta zaczął ją delikatnie szturchać po żebrach.
– Hola, hola, jak odlecisz w krainę Nibylandii, to umrzesz.
Ostrzegł? No ostrzegł! Więc jego sumienie zostało uciszone, bo przecież zrobił wszystko, co tylko było w jego mocy!

[Zaatakowałaś moją postać i użyłaś aspektu dokonanego, zatem MG udzielił mi zgodę, żebym mógł obronić się swoją postacią.][/b]
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Lip 30, 2015 6:06 pm

//spoko, nie zamierzałam jakiejś walki wywoływać czy coś, tylko taki punkt zaczepienia na jakichś krwawych efektach mi nie zależało ^^//

Nie miała siły podnieść się z tego upadku. Nawet ulżyło jej przez chwilę, że nie trafiła, że osłabione ciało nie miało swojej normalnej sprawności. Nie chciała upaść tak nisko jak poziom E, by rzucać się na kogokolwiek, kto stanie jej na drodze. Przecież przed chwilą widziała takiego osobnika, widziała to szaleństwo w oczach, nic tylko pragnienie krwi. Nie była i nie chciała być taką bestią, nigdy w życiu. Mogła stracić wszystko, lecz nigdy nie chciała stracić siebie.
Poczuła lekkie szturchnięcie z boku, więc resztkami sił lekko uniosła głowę, a jej powieki uniosły się, ukazując burgundowe oczęta - nie świeciły, to była naturalna barwa jej oczu...no właśnie, to była Rei, a nie spragniony potwór w niej siedzący. Wzięła głębszy oddech, jakby chciała nabrać energii z tlenu by móc wykrztusić jakiekolwiek słowo. Jej bladoróżowe usta wykrzywiły się w bardzo nikłym, zbolałym uśmiechu - Tak...coś w tym rodzaju. - z ust wypłynęło kilka słów z lekkim, właściwie bezgłośnym "parsknięciem", jakby sama z siebie chciała zakpić.
- Wolałabym zasnąć w mniej... - musiała zrobić pauzę na oddech czy dwa - ...publicznym miejscu...ale w tym stuleciu... - znów pauza - ...chyba mam mniej szczęścia - rzekła do nieznajomego.
Własciwie trochę szczęścia miała, bo chłopak mógł okazać się nie tak litościwy i po jej próbie ataku mógł ją równie dobrze rozerwać na strzępy. Niejeden wampir by tak zrobił.
No tak, hibernacja najwyraźniej postanowiła wybrać sobie mniej spodziewany moment w tym wieku. Szkoda, bo jedna czy dwie transfuzje i częstsze posiłki mogłyby nieco przedłużyć jej okres świadomości, a tak zaśnie sobie w parku w środku miasta...w końcu jakiś człowiek zobaczy jej ciało, stwierdzi, że dziewczyna nie żyje i takiego wampira w stanie hibernacji wpakują do kostnicy...spalą...kto wie.
- Pozytywna strona jest taka, że to będzie koniec mojego żywotu w kratkę. Po drugiej stronie albo znajdę spokój, albo piekło, albo nic... - mówiła do siebie w myślach, tylko tam była w stanie jeszcze złożyć całe zdanie.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 8 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: