IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 449


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 06, 2015 9:39 pm

Dante nie był w stanie przeteleportować się wraz z rudowłosą dziewczyną. Jego priorytetem była jednak ochrona rodu Hiou, a raczej ich najmłodszych przedstawicielek. Mimo, że jego głównym zajęciem było szpiegowanie Mariko, od czasu do czasu interesował się również jej starszą siostrą.
Mężczyzna pojawił się znikąd przy stawie, a na jego rękach leżało maleńkie ciało ledwo przytomnej wampirzycy. Dziewczyna pojękiwała i szeptała słowa przeprosin. Szlachetny ułożył ją na własnym płaszczu, a następnie rozpoczął proces leczenia. Krew wypłynęła z jego własnych ust, gdy przejmował na siebie obrażenia białowłosej. Przez chwilę zamknął powieki, gdy ujrzał przed nimi twarze jej rodziców. Nagły atak złego samopoczucia był bowiem wynikiem nawracających wspomnień. Natłok wrażeń okazał się zbyt wielkim obciążeniem dla maleńkiego ciałka wampirzycy.
Dante westchnął ciężko i przełknął własną krew, po czym rzucił krótkie spojrzenie na otoczenie. Mariko była blada jak trup, co oznaczać mogło jedynie tyle, iż należała do rasy krwiopijców. Leżała spokojnie na płaszczu mężczyzny i wyglądała tak, jakby spała.
Biednej dziewczynie nie dany był jednak spokojny odpoczynek. Dan sięgnął po swój miecz i przeciągnął nim wzdłuż jej uda. Krew wydobyła się z rany, która zaczęła się szybko zasklepiać. Mężczyzna zdążył jednak zebrać czerwony płyn do fiolki.
Podszedł pewnym krokiem do Reiny, niemalże zupełnie ignorując jej towarzysza. „Niemalże”, gdyż przez cały czas był czujny i miał go na oku. W tym momencie ważniejsza była dla niego dziewczyna. Nachylił się nad nią, zajrzał pod powieki i potrząsnął jej ciałem. Widział jednak, że to nie zwykłe omdlenie czy osłabienie, a brak krwi. Pociągnął dziewczynę za brodę, aby rozchylić jej usta i wlał do nich buteleczkę pełną Marikowego osocza. Przyglądał się jej uważnie i dopiero wtedy przeniósł wzrok na fioletowowłosego mężczyznę.
- Domyślam się, że to nie ty ją tak urządziłeś – zmarszczył groźnie brwi, a następnie rzucił okiem na Mariko. Dziewczyna wyglądała nadzwyczaj słabo, ale podnosiła się już do pozycji siedzącej.
Co on kurna, dobra wróżka? I jeszcze ten typ…
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 08, 2015 5:33 pm

//wybaczcie, że dopiero teraz, miałam troche zajęć ostatnio//

Wszystko w jej głowie wirowało, nie była w stanie rozróżnić co jest rzeczywistością, a co wytworem jej otępiałych myśli. Gdy poczuła słodki zapach krwi, była przekonana, że niewyobrażalne pragnienie wampirzego osocza zaczęło już mącić jej zmysły, kreując fałszywe zapachy, by ją jeszcze bardziej torturować. Choć oczy miała przymknięte, objawił jej się obraz jej małej siostry, gdy miała kilka lat...mała Mariko stała dosłownie kilka metrów przed nią z czerwoną piłką w rękach, śmiała się i machała do niej, wołając do zabawy. Potem zaczęła odbiegać w ciemność. Rei sięgnęła ręką do przodu, uchylając powieki, lecz wciąż widziała ów iluzję.
- S-stój..n..nie tam... - mruknęła mało wyraźnie, po czym znów opuściła bezwładnie rękę, której po prostu nie miała już siły utrzymać w górze.
W tym stanie zawieszenia, gdy już zdążyła przestać walczyć i zaakceptować fakt, iż czeka ją sto lat w sennym więzieniu, nagle poczuła silną dłoń, która uniosła jej podbródek, odchyliła głowę, a następnie wlała do jej ust słodki płyn. Wszędzie rozpoznałaby ten zapach, tą słodką woń...wszak w jej żyłach płynęła w połowie ta sama krew. Mariko...to krew jej młodszej siostry. Zmysły zaczęły jej wracać...i nie spodobało jej się to co poczuła. Skoro to była krew Mari, oznaczało to, że jakaś łajza postanowiła ją skrzywdzić, zranić! Ooo nie, co to, to nie!
Natychmiast otworzyła szeroko oczęta, które ponownie zaświeciły karmazynowym blaskiem, a z ich głębi biła aura wściekłości. Zobaczyła przed sobą białowłosego mężczyznę pokaźnego wzrostu, lecz nie zwracała teraz na to uwagi. Jej pierwszą reakcją było chwycenie go mocno za ramię, gdyby była w pełni sił pewnie udałoby jej się wbić w jego skórę paznokcie aż do krwi, lecz w tym momencie jeszcze była za słaba. Jej kły nadal były wysunięte, więc po wizerunku bezbronnej, prawie nieprzytomnej damy nie było śladu.
- Gadaj co zrobiłeś mojej siostrze!!! Jeśli ją skrzywdziłeś, przysięgam, że rozerwę cię na strzępy...choćbym sama miała przy tym zakończyć żywot. - warknęła przez zaciśnięte zęby.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 449


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 08, 2015 8:38 pm

Mariko podniosła się do pozycji pionowej, a jej fiołkowe oczy zlustrowały otoczenie. Spojrzenie miała mętne i zagubione. Wyglądała, jakby nie była w pełni świadoma sytuacji, w której się znalazła. Lecznicze umiejętności Dana sprawiły jednak, że powoli odzyskiwała siły. Rozmasowała delikatnie skronie i dopiero wtedy utkwiła wzrok w trzech postaciach. Znajdowały się parę metrów od niej, a jedna z nich leżała na ziemi…
- Rei… na? – Spytała cicho, próbując podnieść się na nogi. Poczuła wtedy doskwierający ból w prawym udzie. Nie miała jednak czasu na przejmowanie się własnymi obrażeniami, gdyż jej koleżanka była najwyraźniej w tarapatach.
Podeszła do grupki i ujrzała, że ciemnowłosa szarpie się z jakimś typem, a na dodatek wykrzykuje groźby.
- Rei-chan… - Odezwała się po chwili i poczuła, że co najmniej dwie pary oczu zostały skierowane w jej stronę. Spłonęła więc rumieńcem. – Coś się stało twojej siostrze? Pomogę Ci ją uratować!

Dante przyglądał się całej scenie z pewną dozą zirytowania i dezaprobaty. On ratuje dwie księżniczki z opresji, przypłacając to jeszcze na dodatek własnym zdrowiem, a tu takie podziękowanie… Złapał Reinę za dłoń i ścisnął ją znacznie, wlepiając w nią swe tęczówki koloru płynnego złota.
- Nic jej nie jest, spokojnie… - Odparł. Naprawdę nie miał ochoty na szamotanie się i walki, zwłaszcza, że wciąż nie czuł się najlepiej po niedawnym kurowaniu małej Mariko. -  Powinniśmy udać się w bardziej ustronne miejsce. Nie, żebym nalegał, ale przydałby się Wam porządny odpoczynek. Hm, a tak nawiasem mówiąc… to dość ciekawe, że czujecie się źle w tym samym czasie. To pewnie jakiś rodzaj siostrzanego powiązania.


Oczy białowłosej zmieniły się w spodki, gdy przyglądała się to mężczyźnie, to Reinie.
- Siostrzanego? O czym ten pan mówi, Rei-chan?
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 08, 2015 9:30 pm

Skrzywiła się gdy chłopak ścisnął jej dłoń, nie podobała jej się ta sytuacja i wcale nie uspokoiły ją słowa nieznajomego. O czym on do cholery mówił? Skoro nic jej nie jest to czemu wspomniał o tym, że czuje się źle?! Jeśli zaraz jej nie powie gdzie jej mała siostrzyczka, to oszaleje!
- Dlaczego niby miałabym z tobą... - nie dokończyła, gdyż jej uszu dobiegł delikatny ton głosu Mariko. Czym prędzej zwróciła wzrok w kierunku, z którego dochodził, a zobaczywszy drobną, białowłosą dziewczynę, z tym jej niewinnym wyrazem twarzy, nie mogła się powstrzymać. Jej nogi same ruszyły do biegu i sekundę później znalazła się przy dziewczynie, przytulając ją mocno.
- Całe szczęście! Nic ci nie jest... - szepnęła, mocno obejmując Mari - Nic ci nie zrobił? Wszystko okej? - zaczęła wypytywać. Jednak potok słów znów został przerwany, gdy białowłosa zapytała o siostrzane powiązanie. Spojrzała Mariko prosto w oczy nie wiedząc jak jej to wyjaśnić, widać było, że bije się z myślami, ale postanowiła chwilowo odwrócić od tego faktu uwagę. Obróciwszy się ponownie w kierunku nieznajomego, który nakarmił ją krwią Mariko, Rei stała tak, że zasłaniała siostrę własnym ciałem, jakby chciała być tarczą w razie ewentualnego ataku.
- Nigdzie z Tobą nie pójdziemy. Żądam za to wyjaśnień, kim jesteś i co robiłeś z Mari. - jej głos nabrał wreszcie mocy, dzięki energii odzyskanej po wypiciu wampirzej krwi.
- Wybacz, ale zdrowy rozsądek z reguły nakazuje wystrzegać się nieznajomych...zwłaszcza jeśli przynoszą ci pod nos nieprzytomną sio...koleżankę i rozcinają jej udo by pozyskać krew. - jej zmysły wreszcie powróciły, mogła wreszcie patrzeć na wszystko trzeźwo.

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Mariko

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1710-mariko#36095 http://vampireknight.forumpl.net/t1779-mariko#37399 http://vampireknight.forumpl.net/t2579-mariskowe-budowa http://vampireknight.forumpl.net/t1718-pokoj-mariko
Zarejestrował/a : 30/03/2015
Liczba postów : 449


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 08, 2015 10:19 pm

Dante westchnął ciężko i wyprostował się. Spojrzał na obie panienki z góry (te 197 cm wzrostu robiło wrażenie, nie da się ukryć). Nie planował ujawniać się, ale skoro sytuacja zaszła już tak daleko to… chyba nie miał wyboru. Skinął głową w stronę starszej wampirzycy i uśmiechnął się, ukazując swoje śnieżnobiałe kiełki.
- Nazywam się Dante i pochodzę z rodu Hiou. Otrzymałem niewątpliwie chlubną misję piastowania nad wami pieczy. Właściwie to tylko nad nią. – Tu wskazał głową Mariko, która przyglądała się całej sytuacji z otępieniem w oczach. Dziewczyna wtuliła się w Reinę, chcąc lekko się podeprzeć, gdyż znowu zaczynało brakować jej sił.
- Jej złe samopoczucie nie jest wynikiem moich działań. Możesz mi wierzyć bądź nie, ale gdyby nie ja to pewnie już byś tu grzecznie chrapała. – Wzruszył ramionami. – Krew tej małej jest w stanie przywrócić Cię do używalności, zauważyłaś? Pewnie nawet moja, szlachetna, nie byłaby w stanie tego zrobić. Przynajmniej nie w tak małych ilościach.
- Ten pan mnie nie zaatakował, Rei. Ja… zemdlałam na korytarzu. To nie jego wina. – Białowłosa odezwała się, jakby nagle przypomniała sobie, co się wydarzyło.
- Wolałbym jednak uniknąć udzielania dyskretnych informacji przy światkach. Jeżeli masz jakieś pytania, droga Reino, to zmuszony będę wyegzekwować zmianę lokacji albo nici z dalszej rozmowy…
Mariko usiadła na ziemi i zaczęła masować się po głowie. Dopiero teraz dotarło do niej to, co nie tak dawno widziała. Twarze jej… rodziców? Wydawało się, że to jej rodzice, ale to nie mogła być prawda. Przecież jej opiekunowie wyglądali inaczej. Miała naprawdę wielki mętlik w umyśle i nie wiedziała o co chodzi. Jeszcze ten dziwny facet, który zdaje się dużo o niej wiedzieć… Reina, która leżała na ziemi… To wszystko było takie dziwne.
- Rei-chan, dlaczego leżałaś na ziemi? Ty też zemdlałaś? Wszystko w porządku? – Zapytała, wpatrując się w złote oczy Dantego. Jego twarz nie wyglądała groźnie, ale ten miecz już owszem. Z pewnością mógł rozciąć je obie jednym machnięciem, a to nie byłoby z jego strony zbyt miłe. Zdecydowanie.
Powrót do góry Go down
Reina

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1706-hiou-reina#35981
Zarejestrował/a : 01/04/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 08, 2015 11:03 pm

Jej oczy zwęziły się, rzucając podejrzliwe spojrzenie wampirowi. Informacja o jego pochodzeniu z tego samego rodu wcale nie łagodziła sytuacji. Jej usta wykrzywiły się w ponurym uśmiechu, z lekką nutą drwiny.
- Każdy może sobie biegać po mieście krzycząc, że pochodzi z naszego rodu...nie ma symbolu, nie ma dowodu. - oczywiście nawet, jeśli mężczyzna miał na ciele znak Hiou, nie oznaczało to, że jej stosunek w jakikolwiek sposób się zmieni. To nie było takie proste.
- Poza tym, żyję na tyle długo, by wiedzieć, że ród Hiou to banda zdradzieckich gnid...w końcu to oni wpakowali mnie do laboratorium łowców, a potem z komory do komory, gdzie przesypiałam kolejne stulecie. - niemalże warknęła. Czy on na prawdę sądził, że da się znów wciągnąć w intrygi jej psychicznej rodzinki? Pozbyli się jej rodziców, a teraz chcą wykorzystać ją i jej siostrę? Nie wierzy...po prostu nie wierzy w bajeczkę o ochronie! A nawet jeśli, to ich motyw nie może być z "dobroci serduszek".
Miał jednak rację w jednym - wyraźnym połączeniu między nią, a jej siostrą. Czyli obie słabły w tym samym momencie i tylko krew Mari była dla niej antidotum...środkiem pobudzającym? Dopiero zapewnienia białowłosej o tym, że Dante jej nie skrzywdził były w stanie nieco ją uspokoić. Wciąż jednak stała tak by osłaniać siostrę, ostrożności nigdy za wiele.
- Nie martw się, ze mną już wszystko dobrze. - posłała jej zapewniający uśmiech, kładąc delikatnie rękę na ramieniu - Dzięki twojej krwi, choć nie jestem szczęśliwa, że w ten sposób ci ją odebrano. - rzuciła chłopakowi ostre spojrzenie. Dalsza rozmowa na wampirze tematy w publicznym miejscu i przy świadkach faktycznie nie była najlepszym pomysłem, to musiała przyznać.
- Dobrze, przenieśmy się w inne miejsce, lecz nie myśl, że obdarzam cię zaufaniem...wysłucham cię, ale nie zamierzam ponownie pakować się w interesy Hiou...i nie pozwolę w to wciągać... - zrobiła małą pauzę, po czym wyraźnie i stanowczo wypowiedziała - ...mojej siostry - obejmując protekcyjnie Mariko.
- Idziemy. - rzuciła niczym rozkaz i szczerze, miała gdzieś czy mężczyzna będzie na to kręcił nosem czy nie. Cała trójka po chwili zniknęła z tego miejsca.

z/t Rei, Mari & Dante

//wybacz Will, może jakoś nam się uda popisać jeszcze jak wrócisz, jak będziesz chciał ^^//

_________________
Rei's songs: 1ll2ll3ll4
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sie 29, 2015 4:58 pm

Jak co dzień, Nene wymaszerowała z domu w celu zrobienia zakupów. Zakupy oczywiście zrobione na rachunek Williama, bo gdzieżby Lelek miała pieniądze! Ona i praca? Jasne! Ale tylko stanowisko kierownicze a najlepiej szefowa! Na robola to ona się nie zapowiadała, co to, to nie. William mógłby wziąć się za porządną pracę, a nie wiecznie zwijać bąki mając wyjebane na system. Nene musi wydawać! Same prześliczne, koronkowe biustonosze się nie kupią! Nie rosną na drzewach! I z takowym nastawieniem upierdliwej materialistki nadchodziła do wspaniałego ser Williama. Miała swoje dwie torby zakupów wypełnione po brzegi ubraniami. A dla Wila? Para skarpet! Więcej nie potrzebował skoro cały jego świat stanowiła urocza Nene.
- Mochi! Do cholery, zobacz ja się męczę z torbami, a Ty się opierdzielasz nad tym feralnym stawem! Co do licha robisz? Może łowisz ryby?! - zapiszczała swoim dziewczęcym głosikiem, tupnąwszy zgrabnie nóżką. Nadymała poliki i oczywiście na siłę wcisnęła dwie torby biednemu wampirowi.
- Rusz dupsko i trzeba iść do domu! Mam nadzieję, że zrobiłeś porządek. - wypaplała swoje, poprawiając makijaż. Miała szybką okazję na wyciągnięcie z torby małego lustereczka i pędzelka do pudru. Musiała wyglądać seksownie o każdej porze. Mimo że przez ostatnie czasy Lelek dojrzała fizycznie, nadal była tą samą małą, wredną, sadystyczną, przeraźliwe uroczą dzieweczką dziewico. NO BO DUPY NIE DAŁA!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 31, 2015 3:05 pm

Wiliam jedynie przysłuchiwał się temu dość dziwnemu trójkącikowi. A skoro panna Reina znalazła sobie nowe towarzystwo, które z taką chęcią jej pomoże, to wampir mógł się już stamtąd ewakuować. Tyle że… no właśnie, tutaj pojawił się pewien haczyk. Wampirowi nie bardzo chciało się ruszać z tego miejsca, więc udał się centralnie nad staw, znajdując jakąś ławeczkę pod drzewkami. Miał nadzieję, że kiedy wzejdzie słońce całkowicie, co będzie miało miejsce za kilka minut. Usiadł zatem na ławce i zaczął się wpatrywać w taflę wody… Po co? A czy Wiliam potrzebował do tego celu? Ot, po prostu siedział i… uwaga… nic nie robił! Nawet nie rozmyślał nad niczym, bo mu się zwyczajnie w świecie nie chciało. Do domu niedaleko, ale samochód zaparkowany tak bardzo daleko (nieprawda, był może jakieś sto kroków od ławki, na której siedział. Ba! Nawet było go widać bardzo dobrze z tego miejsca!).
Nene również mogła wreszcie zacząć na siebie zarabiać. Nie miała znikąd pieniędzy, nie licząc malejącego już majątku swojego chłopaka. Przecież jego matka już stwierdziła, że nie da kieszonkowego (około dwóch milionów rocznie… zajebiste kieszonkowe) darmozjadowi! A ostatnie pieniądze Wiliama szły na kolejne staniki koronkowe, które po jednym założeniu znikały w głębinach szuflad po to, by ich miejsce zajęły nowe…
– Męczysz? Od samego początku wydajesz moje pieniądze na swoje zachcianki…
Wymamrotał znużony pod nosem, ale na tyle głośno, by mogła to usłyszeć! Niedawno wrócił z rodzinnej posiadłości w Anglii, upraszając matkę o zgodę na jego związek z Nene, jednak rozważywszy to tak uważniej… młoda wampirzyca była cholerną materialistką! A co jeśli Wiliamowi skończą się kieszonkowe od matki? Nene wówczas zniknie wraz z nimi!
– Nie, nie zrobiłem. Przed chwilą wróciłem z lotniska, Nene.
Zresztą po co miał sprzątać? Jemu tam odpowiadał burdel! Był leniwy… Przeszkadzało jej? Mogła spakować swoje rzeczy i się wynieść. Wiedział, że tego nie zrobi, bo… to on miał pieniądze, ha!
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Wrz 11, 2015 10:26 am

Gówno prawda. Nene nie była z nim dla pieniędzy, tylko dla niego samego. Wiedziała, że bez niej Mochi umarłby z głodu, z braku kąpieli i przede wszystkim mógłby spłonąć na słońcu gdyby któregoś feralnego dnia, potknął się o wystający konar i by tak został! A potem co? Jajco! Przyjdzie słońce i spali biedaka! O nie, nie. Nene nigdy na to nie pozwoli. Wydymała usteczka, patrząc nienawistnie na leżące cielsko na ławce. I pomyśleć, że chciała mu dzisiaj dać, a przede wszystkim zaprezentować się w najnowszej bieliźnie na którą wydała kupę hajsu. Robiła to wszystko dla niego! że jak wyjdzie na ulice nie będzie musiał się wstydzić swojej panienki i chętnie pochwali się nią wśród kumpli! Czy on o tym ani razu nie pomyślał?
- A kto Ci gotuje obiadki? Kto pierze Twoje brudne gacie? I KTO MACHA CI CYCKAMI PRZED TWARZĄ?! - wydarła się na pól dzielnicy, podchodząc do ławki na której leżały żywe nieżywe wampirze zwłoki.
- MOOOCHI! Ty byś poszukał roboty. Jesteś lordem! Masz plecy, wtyki! Możesz mieć wszystko! A ja? Taka mała słodka kruszynka? No popatrz! Mam dłonie pianistki, nie do pracy fizycznej! - i wyciągnęła łapki przed siebie, trzepiąc nimi i prezentując ich delikatność. A jakie przyjemne dzwonienie rozległo się od uderzanych o siebie bransoletek.
I jak? Jak to nic nie zrobił?! Jak on mógł?! Nene tupnęła nogą i chwyciła się ławki, przeskakując ją zwinnie. Bezceremonialnie wbiła się kolanami w brzuch wampira byleby zadać mu jak największy ból! Chwyciła jego ubrania przy szyi, przyciągając ku sobie. Na buźce wampirzycy malowała się przez chwilę złość, lecz w mgnieniu oka przybrała ona typowo dla Lelka koci wyraz.
- Biedactwo moje. I leżysz tutaj tak całą noc, mając gdzieś że Twoja śliczna Nene włóczy się sama po mieście narażona na gwałty. Moje malutkie. - a na domiar złego, tulneła jego ryjek do swoich wielkich piersi. Jednak to nie wszystko! Długie pazury wampirzycy boleśnie wbiły się w plecy wampira. Nene jest ostro wkurwiona!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Wiliam

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1323-wiliam
Zarejestrował/a : 01/02/2014
Liczba postów : 66


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Wrz 11, 2015 12:17 pm

Sprzątanie, pranie, robienie zakupów (spożywczych, bo kwestia ubrań i bielizny była w rękach Nene), zajmowała się służka Mochiego. Po to ściągnął ją z Anglii, aby tutaj miała co robić przy swoim panu i władcy. Zatem nie zdechłby z głodu. Po prostu William wolał, kiedy to jego urocza dziewczyna dla niego gotowała, bo wiedziała po prostu jak zadowolić jego dość dziwne upodobanie kulinarne. Ale nie kazał jej tego robić! Nie zawsze przecież młoda wampirzyca to robiła. Przez większość czasu wyręczała ją Lucy. Biedna, mała Lucy…
– Lucy gotuje i sprząta. Wiesz dobrze, że uwielbiam Twoja kuchnię, temu sama Ty się tym zajmujesz. Ale nikt Cię do tego nie zmusza.
Odpowiedział leniwie, wpatrując się bezmyślnie w staw. Właśnie nadleciały dzikie kaczki, które wylądowały na wodzie. Jedna z nich zanurzyła łepek pod taflę wody w poszukiwaniu pożywienia lub dla zabawy.
– Nie machasz cyckami. Nawet nie dasz się dotknąć, więc przestałem próbować. Daj spokój, Nene.
Taka prawda. Nene była jak… jak… psychopatka! Osaczała i powoli wykańczała od środka niezauważalnie. Biedny Mochi stał się tak obojętny na świat, że nawet żyć mu się odechciało! Temu nie uciekał przed słońcem, bo było mu naprawdę obojętne, co się z nim stanie.
– Roboty? Jeśli przestaniesz wydawać moje pieniądze jak nałogowa zakupokoholiczka, mielibyśmy znacznie więcej pieniędzy… To są Twoje wydatki i nie zamierzam więcej płacić za Twoje kolejne bzdety.
Może i kupowała dla siebie nową bieliznę, ale Mochi nie mógł nawet na nią popatrzeć, nie wspominając o tym, żeby dotknąć swoją „dziewczynę”.
Wampir spojrzał się wreszcie na wampirzycę, która zamierzała wskoczyć nań i uderzyć go kolanami. Zasłonił się ramionami, niwelując kopnięcie i następnie zrzucił ją z siebie.
– Rety, przestań zachowywać się jak rozkapryszone dziecko. Nie zachowuj się tak w stosunku do mnie.
Łypnął na nią spode łba i wstał z ławki. Zgarnął jej wszystkie torby w jedną rękę i przerzuciwszy sobie je przez plecy, ruszył powolnym, leniwym krokiem w stronę samochodu.
– To przestań się w końcu szlajać, proste!
Oboje jednak udali się razem do domu. Tak, Mochiemu udało się zebrać dupę i dotrzeć z Nene do domu!

zt x2
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 04, 2016 6:33 pm

Zero w końcu zdołał się zaklimatyzować w Japonii, choć do tej pory jakoś nie znalazł sobie żadnego miejsce do którego by chciał wracać. Jednak w końcu przydałoby się mieć jakiś dom, ne? No właśnie jakby tak miał kogoś zaprosić "na kawę" to przecież nie będzie biegał ciągle do hotelu.
Dlatego też przyszedł w okolice domostw zwykłych ludzi, a może wampirów też. Niby miał mnóstwo kasy, jednak jakoś nie miał ochoty się tym za bardzo afiszować, więc zwykły dom zupełnie by wystarczył... a jednak...
Łaził po okolicy dobre parę godzin niczym jakiś podejrzany typ, może nawet mógłby za takiego uchodzić, szczególnie że jakoś ostatnio spodobał mu się styl który zapoczątkował u niego nieznajomy mianem Red.
Ubrał się w wojskowe spodnie i szarą bluzę z długim rękawem. Może i było ciepło, ale wampir i tak nie czuł wielkiej różnicy, sam się nie grzał więc i bluza go nie grzała. Mimo to, że łaził długo, jakoś nie umiał sobie znaleźć tego czego potrzebował, żaden dom nie spełniał jego "obniżonych" oczekiwać, a to mu nie pasował kolor dachówek, a to okna były za duże, za małe, za okrągłe, czy za kanciate.... mówiąc wprost marudził niczym typowy paniczyk. Ostatecznie zaniechał przyglądania się domom i znalazł sobie ustronne miejsce przy wodzie. Staw może nie był duży, most był dawno zepsuty, ale zapuszczone miejsce z jakiegoś powodu się przypodobało temu upierdliwcowi. Nic mu się nie chciało już dziś robić, więc usiadł pod jedną z płaczących wierzb i zaczął się gapić na wodę która działa nań kojąco i niezwykle usypiająco.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 04, 2016 7:46 pm

Czas  na zaczniecie szukać kota można uznać za rozpocząwszy, jednak czy Durzo się irytował iż kot mu zwiał? Nie. PO prostu to wydarzenie pokazało wampirowi iż chłopak zachował jeszcze rozum i instynkt który zmusił go do działania, w tym wypadku ucieczki. To dobrze. Durzo miał wtedy pewność, że w skrócie nie spierdolił chłopaka. Początkowo zajął się niemal banalną rzeczą, namierzenia go a mianowicie zadzwonił do niego. No nie on, ale kobieta wynajęta przez niego. Shiro jednak nie odebrał. Nie ma co się  zniechęcać. Znajdzie inny sposób, dla niego to nie problem. Ewentualnie znajdzie chłopaka osobiście, jednak wtedy może być z nim źle, ale może być z nim też dobrze, kto wie.
Pomijając ten fakt skupił się na odpoczynku od kobiety którą przygarnął do swojego domu. Az się uśmiechnął pod nosem wiedząc jak naiwną kobietę spotkał i owinął ją sobie wokół palca. Był niemal pewny, ze gdyby się jej ukazał jako wampir, ta niemal z przyjemnością odchyliła by dla niego głowę, pozwalając się skosztować. Ludzkie kobiety są jednak naiwne... Wystarczy im nieco pomóc, nieco się nimi zainteresować by były mu lojalne bez użycia niepotrzebnej siły.
Po odwiezieniu kobiety postanowił iż nieco się rozerwie, bądź tez połazi beztrosko tu i tam. W sumie to by nawet coś zjadł. Hymm czemu nie skoro żarcie łazi niemalże wszędzie. Wystarczyło tylko wyciągnąć dłoń. Zagadać, zauroczyć, by złapać ofiarę w swoje sidła.
W tym celu skierował się do parków, tam wieczorami zawsze można było znaleść pojedyncze sztuki. tutaj też po ataku można było być pewnym iż mało kto zauważy. Łowcy to byli łowcy i niestety można ich było spotkać wszędzie, ale takla ich chyba natura...
Nie miał pojęcia gdzie idzie, a raczej dlaczego tu. Po prostu szedł gdzie go instynkt prowadzi i jak widać i tym razem instynkty go nie zawodzą. Co prawda nie trafił na człowieka, ale krew to krew. A jak nie to chociaż będzie mógł się nieco rozerwać, bądź poćwiczyć. Spojrzał zatem na swoją ofiara stając niedaleko i powoli zaczął się jednak zbliżać do siedzącej postaci.
-Chodzenie w takich miejscach o takiej porze jest ryzykowne nawet dla wampira, nie sadzisz?
Zapytał standardowo z chłodem, podchodząc do swojej ofiary na odległość do 2 metrów. Jak na razie stał spokojnie i czekał na reakcje ofiary.
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Sie 04, 2016 8:15 pm

Wampir sobie przysypiał w najlepsze, taka cisza i spokój, szum wody, szum liści.... i czyjeś ciche kroki, na pewno nie człowieka, człowiek nie potrafił tak chodzić, to były kroki drapieżnika. Niechętnie Reiotworzył ślepia po chwili już patrząc na obcego wampira o niezbyt kuszącym dla zwykłego śmiertelnika wyglądzie, noo pięknie kolejny typ spod ciemnej gwiazdy. Do tego to tak przewidywalne pytanie, na które wampir westchnął z istnym zirytowanym znudzeniem
-Ja pierdole ile razy można słyszeć to samo pytanie w ciągu kilku tysięcy lat...
Powiedział znudzonym głosem nie kierując tego nawet w stronę potencjalnego rozmówcy, a gdzieś w stronę leniwego stawu.
-Chłopie, życie całe jest ryzykowne, chuj z byciem wampirem, czy też nie. Jak ma coś szlag trafić to trafi tak czy inaczej. Chcesz coś konkretnego ode mnie, czy przyszedłeś tylko zadawać głupie pytania?
Może kto inny zachowałby dystans, albo i trochę rozsądnego podlizostwa widząc kogoś kto raczej nie wyglądał na chcącego pomóc. Jednak Zero było wszystko jedno, czy typ był spod ciemnej gwiazdy, czy też mu się zwyczajnie nudziło, nic go to nie obchodziło. Był zawiedziony tym, ze nie umiał sobie znaleźć żadnego sensownego miejsca. Patrzył na Durzo niemal beznamiętnie, co ten miał zamiar zrobić za taką pewność siebie i jakby nie było trochę zlewanie go? Rei tylko się przyglądał, w sumie ciekawie się patrzyło na reakcje innych, a ten? wścieknie się, uśmiechnie, albo zostanie sztywny jak grób? zazwyczaj te reakcje nie różniły się zbyt wiele, ale z niektórych był fajny ubaw sam w sobie.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Sie 19, 2016 11:27 am

Piękna noc, spokojna gwieździsta, której towarzyszył letni wiatr pozwalający ochłodzić się powietrzy, jak i poruszał powierzchnią wody w stawie. Wszystko pięknie ładnie, a mimo to, musiał się pojawić ktoś, kto zaburzył tą całą harmonie. Nikt inny jak Durzo, który chciał odrobinę pomęczyć innych...
-Oj pryku... Bo jeszcze nabiorę pokory i cię przeproszę...
Zdecydowanie zakpił z chłopaka, który niezależnie od wieku w oczach Durzo był ofiara dzisiejszego wieczora. Tak... Zamierzał mu podokuczać, skoro już go spotkał. Zagadał. Czemu by tak go nie pomęczyć nie? Na kolejne słowa wampira uśmiechnął się pod nosem z chłodem jednocześnie.
-Pytania to tylko początek zabawy chłopie.
Czy wampir tego chciał czy nie, wpadł w tarapaty. Może wyjdzie z nich nie tknięty, za to Durzo zostanie poturbowany... A może na odwrót... Przekonamy się pewnie za niedługo, zwłaszcza iż wampir podszedł wampirzym krokiem do Zero i jeśli ten w jakikolwiek nie uniknie łapy Durzo, zostanie złapany za ramie po czym gwałtownie pociągnięty. Siłą charakterystyczną dla jego rasy, no ale wracając. Łapiąc słabszego za ramie wykona krok w tył, po czym pół obrót, chcąc tym samym pchnąć chłopaka na po bliższy pień. Ten na pewno po zderzeniu zadrży, lecz nie powinien się przewalić... Ewidentnie prowokował, dlatego też po wykonanej oczywiście silnej zaczepce, zacznie się przyglądać temu jak odbierze ją jego ofiara... Może zaatakuje, a może będzie czekała na kolejny cios?
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 28, 2016 7:55 pm

Nabierze pokory? Dobry mi żart, wampir prychnął tylko zdawkowo
-Wątpliwa przyjemność. Nie wyglądasz na kogoś kto by miał kogokolwiek przepraszać.
Spojrzał na zakłócającego spokój kątem oka.
Być może wampir który tu przyszedł nie miał za bardzo dobrych zamiarów, jednak Rei jakoś.... niekoniecznie się tym przejął. Właściwie to nudziło mu się cholernie, a póki co uważał, że całe to naigrywanie się Durzo z niego było strasznie nudne. Ot zwykły upierdliwy koleś który być może po prostu też się nudził. Wspomniał coś o zabawie? no dobrze, zobaczmy co tam ma za asa w rękawie.
Dał się złapać za ramię samemu łapiąc się wampira, kontakt z nim był kluczem do wykorzystania jego mocy więc mógł w ten sposób dowiedzieć się jaką niespodziankę mógłby dla niego przygotować obcy wampir (wybierz X, Y czy Z). Właściwie siłą byli podobni, bo Zero był może niższej krwi, lecz był dużo starszy, więc wyrównywało się trochę, jedyne pytanie jakie powstawało w tym wypadku to... kto będzie sprytniejszy, ewentualnie który jest w stanie więcej zaryzykować. Reiowi nie zależało na życiu więc tym ryzykował do granic możliwości, nie zmieniło się to również tego dnia. Jednak była sprawa jedna... Durzo go nie zainteresował, więc nie był dla niego zbyt przychylnie nastawiony. Jego przeciwnik pociągnął go najpierw by później pchnąć na pień pod którym sobie leżał? Nie tak prędko kotku, Rei nie pokazywał po sobie złości, ani nawet odrobiny irytacji. Kiedy Durzo zrobił krok w tył ten wyćwiczony staruszek wykorzystał wręcz to że ten chciał go popchnąć, uderzył nawet nie myśląc o tym w bok przeciwnika obracając przeciw niemu jego własny ruch. Może i sam wylądował na drzewie, lecz co to było w porównaniu z skupionym w jednym miejscu ciosie
-Wybacz, ale niezbyt ze mnie taneczna istota, raczej nie pobujam się z tobą.
Uśmiechnął się z lekkim znudzeniem widocznym na twarzy
-Gdybyś zaprosił na porządnego drinka, to może inaczej by sprawa wyglądała.
Sam również potrafił kpić i żartować z innych, może nie najlepszym pomysłem było to robić z kimś w teorii silniejszym, jednak ... Nudziło mu się cholernie. Póki co nie robił nic czego nie musiał, ani nie uciekał, ani się nie szarpał, za to dokładnie śledził ruchy wampira i odpowie na nie, to już Durzo wiedział, nie atakował najpierw ale nie zostanie mu dłużny, to na pewno. No chyba, że znajdzie jakiś sposób którego Zero nie będzie mógł przewidzieć.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 29, 2016 1:54 pm

-Bo nie mam zamiaru przepraszać za nic... Kompletnie za nic.
Odparł do niego monotonnym głosem, a można rzec śmiało, że nawet nieco psychopatycznym tonem. Tak na prawdę lał na to co się tak na prawdę stanie. Nawet jeśli by oberwał, to co z tego? Zawsze może oddać... No ale wracając złapał wampira za ramie, i go chciał dźwignąć, pociągnąć jeden chuj.
A miej Z
Niezbyt się udało jego posunięcie, jednak ani nie upadł, ani w sumie nic się nie stało, a co z uderzeniem w bok wampira? Oczywiście odczuł je doskonale, ale jak miał na to zareagować nie raz dostał mocniej, na tyle by zostało mu coś złamane, a tu? Ten mały pokaz tylko nieco rozbawił wampira.
-A może jednak?
Odparł pytanie na pytanie Zero. Ten wylądował na pniu, a ręka Durzo na boku masując go lekko. Nie musiał tego robić, no ale skoro mógł to czemu nie? Oczywiście i tu był myk. Zero po chwili zobaczy jak napastnik sięga po broń, jednak wyglądała ona nieco inaczej. Mniejsza, a lufa na pewno nie wypuszczała kul, bo otwór był mały. Bez zastanowienia pociągnął za spust, a w kierunku Zero została wypuszczona igła.
-Stój spokojnie bo nie trafie...
Jak to się będzie toczyło, to zależy od Zero, czy przyjmie igłę, która nawet wampirowi będzie ciężko zlokalizować. Jeśli dostanie, to na pewno poczuje solidne ukłucie.
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Paź 22, 2016 8:08 pm

Zero prychnął niczym znudzony kot którego się obudziło z drzemki
-Szybciej słońce zmieni się w księżyc niżbym po tobie się spodziewał czegoś innego.
Stwierdził to z takim zrezygnowanym już przekonaniem, skoro to była oczywista oczywistość, to co tu dalej o tym mówić? Durzo zaczął masować sobie boczek? oj biedny, czyżby jednak trochę to poczuł? Zero to kompletnie lało.
Jednak skoro ten jedną ręką się zajmował czym innym to i Zero nie miał zamiaru czekać cierpliwie na to aż tan coś znów wymyśli. Jego napastnik jeszcze nie zdąży powiedzieć by się nie ruszał a ten już dawno to zrobił uginając się i umykając w bok. Naprawdę Durzo myślał że będzie czekał aż ten mu coś zrobi? Chyba go pogrzało... Cokolwiek Durzo trzymał w ręce i czymkolwiek strzelał to jakoś nie bardzo przekonywało Reia by stać spokojnie
-Zdecydowanie nie jesteś w moim typie. Idź lepiej poszukać innego partnera do tańca.
Może i cięzko było zlokalizować Reiowi pocisk, ale przecież ślepy nie był, wiedział w którą stronę idzie "lufa" zabaweczki Durzo. Po za tym Zero nie miał zamiaru dawać mu sobie strzelać do siebie i zasadził mu zwyczajnie kopa w drugi boczek, bo czemu by nie? Akurat nogi Zero miał bardziej wyćwiczone niż ręce więc tym razem nawet dziad klasy B to odczuje... szkoda tylko, że wampir miał większą regenerację. Dla utrudnienia jeśli Durzo nie uda się go trafić od razu igiełką to wampir zniknie mu z oczu.

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Lis 09, 2016 8:33 pm

Bolało czy nie, no ale warto pomasować. A jeśli Zero myślał, że to zabolało wampira, to dobrze, niech myśli jaki wrażliwy jest pewniak, który zakłócił jego spokój, co oczywiście prawdą nie było. No ale mniejsza o to.
-Taki jestem i taki już zostanę...
Odparł jakby znudzony. Oczywiście można by było pracować nad swoim charakterem i takie tak, jednak czy Durzo chciał? Nie. Był taki bo sam się taki stał, to była jego decyzja i nie zamierzał za to przepraszać. Zawsze mogło być gorzej, nie?
Durzo nie chciał by Zero stał i ze spokojem czekał na pocisk. To by było zbyt nudne, a tak to się chociaż jakoś rozerwą, a każda mała, bądź wielka przepychanka dawała jakąś lekcje. Mężczyzna nie obawiał się takich sytuacji, nawet jeśli miałby przegrać i takie tam. We wszystkim da się ujrzeć jakieś plusy, o ile się tego chce. Reszta to tylko szczegóły układanki.
-Marudzisz przyjacielu...
Przyjacielu? A to dobre... Jednak może dzięki tego Zero domyśli się, ze Durzo nie atakował go dla zemsty, bólu, czy jakiś innych złych emocji. Atakował go dla rozrywki. Do tego w taki sposób, że pozwalał rywalowi na unikanie jego ataków.
Zero nie chciał stać w miejscu, a broń wystrzeliła, a igła poszła w sumie gdzieś w dal i pewnie żadne z nich teraz jej nie znajdzie. Po chwili jednak wampir postanowił go zaatakować kolejnym kopniakiem, którego postanowił przechwycić. Pozwolił się kopnąć w bok, jednak wolną ręką złapał za nogę wampira, nie pozwalając mu na uciecze nogą. W ten sposób miał łatwy dostąp do niego. Nie strzelał jednak w niego ponownie, a wykonał sam wykom, jednak centralnie w krocze wampira.
-Bądź grzeczny...
Odparł do mężczyzny po czym go odepchnie od siebie nieco, by nie był za blisko. Broń była zbędna, dlatego zechce ją zabezpieczyć, patrząc na wampirka.
-Durzo jestem...
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Lis 12, 2016 11:01 pm

Zaczęło się robić zabawnie. Jego atak został przechwycony i nawet niecnie wykorzystany... cios Zero oczywiście odczul przez co z jego ust wydobył się jęk... choć trudno było stwierdzić czy więcej w nim bólu, czy może raczej przyjemności. Wampir odepchnięty od Durzo miał w oczach łezki lecz na paszczy uśmiech
-Ja mam być grzeczny? To nie ja tu tak niegrzecznie prowokuję.
Oblizał się i spojrzał zawadiacko na Durzo jak już stanął stabilniej na nogach. Właściwie to przez krótką chwilę się zastanawiał, czy by nie pobawić się z Durzo trochę dłużej. Skoro ten robił to tylko dla zabicia czasu to czy nie był tym samym bardzo podobny do niego nieszwendającego się wielokroć bez celu?
-Ja maniery to ty masz ciekawe, przedstawiać się tak późno... ale co tam niech stracę. Zwą mnie Zero. I co ja mam z tobą zrobić Durzo? W moim typie nie jesteś, ale wygląda na to, ze umiesz się nieco zabawić.
Uśmiechnął się zawadiacko. A jeśli Durzo go nie złapie to Zero tym razem faktycznie mu zniknie z oczu, wręcz dosłownie. Ale gdzie był? trudno było określić, bo Zero doskonale wiedział jak się poruszać by być niezauważonym podczas swej niewidzialnej formy. Przynajmniej więc z początku Durzo może mieć problem z jego lokalizacją. Tymczasem złośliwy stary wampir postanowił się znaleźć.. nad nim... a dokładnie na jednej z gałęzi drzewa pod którym to cały czas stali. Złośliwe wampirzysko niczym kot z Chershire zawiśnie z gałęzi tuż obok głowy Durzo ze swoim durnym uśmiechem
-A może jednak się zastanowię i dam ci szansę? Ciekaw jestem czy dałbyś radę mnie wystarczająco zabawić
Zreo wyraźnie go prowokował, za równo zawadiacką postawą jak i dwuznacznymi hasełkami. Tylko czy Durzo w ogóle byłby zainteresowany "zabawą" z masochistą jakim był staruszek Zero.
O ile Durzo udawał fałszywy ból, to Zero nawet jeśli go bolało... to nie tylko bolało, albo raczej po prostu to lubił. W końcu jak boli to żyjesz, prawda?

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Lis 13, 2016 4:08 pm

Zero odczuł kopa, jednak nie wydawał się być złym. Durzo pewnie by się wkurzył, jakby ktoś kopnął go w to miejsce, no ale każdy jest inny. Może taka agresja podobała się wampirowi? Młodszy jednak niezbyt to wnikał... Takie szczegóły go niezbyt interesowały, a co go interesowało? Na pewno to, co się dzieje z hybrydą, którą kiedyś mu się udało złapać, może kiedyś uda mu się go ponownie złapać, albo złapie jeszcze inną Hybryde? Kto to wie...
-Bądź grzeczny, bo zrobię cz Ciebie królika doświadczalnego...
Odparł do niego ze spokojem, lecz z nutką znudzenia. Choć wizja zero jako królika doświadczalnego, była dość koszącą. Mógłby się pobawić z nim na wiele sposobów, nie wykluczając że mógłby z tego nie wyjść calutko...
-Cóż... Czym są maniery w tym zgniłym świecie... Zero umiem się bawić... W zależności, jak rozumiesz sam termin „zabawa”...
Mruknął cicho, bo jednak mogło być różnie. To co by bawiło Durzo, nie koniecznie musi Zero, no i na odwrót, nie? Mimo wszystko, ten mógł mu zniknąć, lecz to nie zaniepokoiło wampira, który stanął tylko słuchem niemal automatycznie lokalizując położenia wampira, który nawet mu się ukazał. Oczywiście, nie lokalizował go w chwili, kiedy ten używał mocny, a sama gałąź, na której się pojawił nakierowała młodszego wampira nieco.
Spojrzał na wampira, którego łeb miał tuż tuż koło siebie, po czym uniósł brew.
-Nie wydaje mi się...
Odparł bo jednak to co miał w głowie, raczej nie przypadło by mu do gustu, przyjemniej tak myślał Durzo, który po chwili złapie za szkucie wampira, póki co nie ciągnął, ale zaczął pleść warkocza, aż dziwne że potrafił. Kiedy skończył złapał za końcówkę i zechce po miziać lekko wampira po szyi, po czym wykonał mocne szarpnięcie w dół, które miało na celu zrzucenie wampira na ziemie!
-Co ty małpa, by na drzewie pawiana strugać?
Powrót do góry Go down
Zero

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2241-zero#47044
Zarejestrował/a : 11/11/2015
Liczba postów : 51


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Lis 13, 2016 4:33 pm

Zero się zaśmiał na ową groźbę, królik doświadczalny? no ciekawie ciekawie, Zero jednak jakoś niezbyt przestraszyła ta groźba
-Cóż to trafiłem na odkrywcę? Tylko wiesz ze mnie to raczej średni materiał na badania. Jestem tylko zwykłym wampirem, nawet nie z górnej półki.
Stwierdził cynicznie, w końcu czym był więcej niż jednym z wielu podobnych?
Durzo twierdził, że nie umiałby go zabawić? a to szkoda, a już Zero miał nadzieję, że się jednak Durzo do zabawy nada, no cóż mówi się trudno? prawda?
-Cóż to masz tak mało wiary w siebie? Aż tak kiepski z ciebie tancerz, ze nie nadajesz się do tanga? No trudno, moja strata.
Zupełnie nie przejmował się ani zaplataniem warkocza ani pociągnięciem za niego, pociągnięty odbił się spokojnie od gałęzi i wylądował na ziemi po małym salcie tuż za Durzo, pomasował lekko łepetynę czując krew na części która przyjęła największą część szarpnięcia, czy bolało? z pewnością, jednak Zero dalej uśmiechnięty po prostu oblizał palce z krwi która na nich pozostała.
-Pawian nie pawian, jakby każdy był tak poważny i sztywny jak ty teraz to nic by nie było zabawnego w tym chorym świecie o którym tak pięknie się wyraziłeś
No i pomyślał tylko jeszcze, że mu się pewnie ładnie włosy skleją od posoki, ale tego już nie mówił bo po co, było to raczej wiadome.
-Ehh dobra młody, trzymaj się ściany, na mnie już pora, jak sam zauważyłeś, przydałoby się jakieś cholerne lokum.
Po tych słowach Zero znów się uśmiechnął i zamierzał sobie zwyczajnie pójść, bo czemu by nie? Spotkał kumpla pogadali se poszarpali się, ale przydałoby się znaleźć te cholerne mieszkanie. Pytanie czy Durzo go czasem nie zatrzyma?

z.t jeśli Durzo go nie zatrzyma

_________________

W wypadku odpisania mi Proszę o info na GG.

Wygląd Zero podczas nowiu
Powrót do góry Go down
Durzo Anterkiotri

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1697-acaelus-thorne-znany-tez-jako-durzo-anterkiotri#35701 http://vampireknight.forumpl.net/t2088-durzo#43931
Zarejestrował/a : 15/03/2015
Liczba postów : 131


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Lis 13, 2016 7:04 pm

-Zwykłym wampirem... Tacy jak ty to idealne króliki...
Odparł nie ukrywając tajemniczości swoich słów, bowiem można było je zrozumieć, odebrać na wiele równych sposobów, a jak zrozumie to Zero? Tu tylko i wyłącznie jego sprawa, Durzo niezbyt to interesowało.
-Nie nadaje się do tańca jakiegokolwiek... I raczej mój styl zabaw, nie przypadłby Tobie...
Mruknął w odpowiedzi, nie robiąc sobie nic z jego słów. Nie miał się z kim bawić? No co za pech...
Postanowił ściągnąć wampira na ziemie, nieco zadając mu bólu, jednak ten mimo go, nadal się uśmiechał, co niestety było nieco irytujące. Bowiem co by nie zrobił, ten się głupkowato śmieje i tak dalej. Durzo mógł z tym zrobić jednak, tylko jedno, a mianowicie, olać co też robił.
Ten postanowił odejść, a wampir co na to. Wzruszył ramionami i pozwolił mu na to, samemu zmieniając się w cień, którym popełznął w niewiadomym kierunku.

Z/t
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Nie Gru 11, 2016 1:45 pm

- Czy nie ma tutaj odpowiedniej szkoły tanecznej? - warknął jasnowłosy chłopak, kopnąwszy kamień który znalazł się przy jego nodze. Nie żeby odczuwał złość, tylko potrzebował rozluźnić się po przeprowadzce, a tance są najlepszym sposobem na wyładowanie emocji. Narzucił na głowę kaptur, gdy tylko zerwał się mocniejszy wiatr. Kolejna rzecz? Czemu nie zabrał cieplejszej kurtki ze sobą? W końcu jest grudzień!
Westchnął cicho, spuściwszy głowę i wędrował przed siebie. Ogarnięcie lokum nie było najtrudniejsze, ale znalezienie zajęcia - to dopiero wyzwanie. Szkoda też, że nikogo nie zna, kto mógłby umilić czas chłopaczkowi. W dodatku zawsze mógł spotkać złego wampira! A te chętnie pijał krew nieskalanych seksualnym dotykiem młodzików, zwłaszcza tych ludzkich.
Wsunął zimne łapki do kieszeni bluzy, kuląc się odrobinę. Chłód zdawał się być co raz bardziej nie do zniesienia, co było jednak najgorsze. Aż musiał wziąć oddech, bo przecież nawet oddychanie zaczynało sprawiać problemy. Czemu nie został w domu? Zresztą! Gdy tylko wróci na pewno będzie z dodatkowym balastem, a mianowicie z katarem. Już zaczynał pociągać nosem, o. Chociaż zawsze mógł gdzieś przystanąć na boku, by wykonać kilka pajacyków! I tak też oczywiście zrobił - zszedł z dróżki, kierując się nieopodal stawu. Kilka wdechów oraz wydechów i już mógł zacząć powolne skoki, pierw niewielkie, a potem szybsze. Od razu było cieplej!
Powrót do góry Go down
Harumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2933-harumi-minami#62048
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Gru 23, 2016 8:44 pm

Zima, kolejna pora roku, w której pełno jest tego całego klimatu i wszystkiego. Prawie tak okropne jak lato, lecz tutaj jest mniej Słońca, w sumie prawie w ogóle go nie ma. Jednakże cóż to za różnica dla bezsennego artysty, który tak czy siak szlaja się wszędzie o zmroku?
W takim razie co tutaj robił za dnia? Co go tutaj sprowadzało? A randka, przynajmniej tak zostało to nazwane przez dziewczynę, jednak on nazwałby to prędzej pożegnaniem. Cały on, nie minął nawet miesiąc od tegoż związku, a już go kończy. Co tym razem powie?
- Wiesz, może jutro wpadnę do Ciebie i coś ugotujemy razem, co? - zapytała słodkim głosem szatynka o zielonych oczach. Już samym stylem odchodziła od chłopaka bardzo, taka typowa słodka dziewczyna – pastelowe barwy, dużo falbanek, po prostu chodzący cukiereczek.
- Wiesz... - odparł cicho, opierając się plecami o stojącą za nim wierzbę. - Nie musisz już przychodzić czy się fatygować... - mruknął ciszej, spoglądając na nią swymi oczętami.
- Ranyy, Haruś, jesteś naprawdę słodki, ale to żade- - urwała w połowie, bo przed jej głos wyszedł głos chłopaka, który wcale nie mówił tego ze słodyczy.
- Zrywam z tobą... Przepraszam, po prostu... Nie pasujemy do siebie... - powiedział bez większego wzruszenia na twarzy, po którym rozniósł się tylko dźwięk plaskacza. - Ał... - mruknął cicho, spoglądając na dziewczynę, która bez słowa poszła w swoją stronę.
Harumi zrobił podobnie, ruszył przed siebie. - Dziewczyny... Są dziwne. - mruknął do siebie, masując zaczerwieniony polik, któremu się oberwało. - Może miałem to ciągnąć, co? - przecież to nie jego wina, po prostu... Było to co zawsze. Dlaczego tak trudno jest znaleźć ten element, który by faktycznie pasował do niego? Wszystkie te dziewczyny były zawsze takie... Niepasujące po czasie. Z początku można by pomyśleć „To ta jedyna.”, a po kilku tygodniach była już „Jedną z wielu.”. I tutaj już nawet nie chodziło o zdrady, po prostu o to by była.
Szedł trochę zamyślony, może i rozkojarzony, wpatrując się w telefon, usuwając z niego kolejny kontakt, który jeszcze niedawno musiał dodawać. Dużo chyba tym razem nie stracił, żadnego natchnienia od niej nie dostał. Westchnął jeszcze cicho, robiąc kolejne kroki, aż w końcu... Bam! Wpadł na coś, przewracając się na ziemię z nieznaną mu przeszkodą. - Co do... - warknął niezadowolony, masując głowę. W co wpadł? A może lepiej pytanie – w kogo? - O, sorki. - mruknął od niechcenia, masując dalej głowę. No super, najpierw twarz, a teraz cały. Co jeszcze?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sty 08, 2017 9:00 pm

Wielka szkoda, że Jori nie mógł być świadkiem zerwania pary zakochanej, a raczej dawno zakochanej. Od zawsze rozśmieszały go takie rozłąki, młodzieńcze miłości i późniejsze załamania jakby się utraciło co najmniej kilkunastoletni związek! Ale do rzeczy... Jori żadnym świadkiem nie był, usłyszał jedynie poprzez echo odgłos tak zwanego plaskacza. Czyżby jakaś przemoc? A może jedynie się przesłyszał? Ułożył usta w dzióbek, patrząc w przestrzeń. A później mógł dalej ćwiczyć rozgrzewkę...
Niestety nagle została ona brutalnie przerwana gdyż ktoś wpadł na jego osóbkę! Oczywiście został wywalony bo przecież blondasek żadnym wielkoludem nie jest. Upadł na otwarte dłonie, syknąwszy z bólu. Przecież jest zimno, a jego łapki nie mają żadnej ochronnej odzieży!
- Cholera... - warknął powoli się zbierając z ziemi. Otrzepał spodnie i rozmasował obolałe dłonie. Obejrzał się na człowieka, który to go wywrócił - N-nic Ci nie jest? - spytał, patrząc jak sierotka życiowa masuje sobie głowę. Wstrząs mózgu? Oby nie! Jori na pomocy się nie zna, chyba że miał pomóc przedostać się na tamten świat... wykona w to sposób nieświadomy.
Wstał na proste nogi, nie odrywając oczu od chłopaka. Zauważył czerwony mocniejszy ślad na policzku i od razu skojarzył plaskacza! Czyli... No proszę!
- Wygląda jakby Cię ktoś pobił... jakieś zwierzę czy coś... - bąknął niby zmartwiony, bo przecież poza wywróceniem i zdartej skórki na palcu wskazującym u lewej dłoni, żadnych urazów nie doznał. Lepiej pomagać niż unikać, chociaż Jori wcale takim święty nie był.
I jakby się tak przyjrzeć, to ów chłopaczek obcy wcale taki odpychający nie był. Może faktycznie zalazł komuś za skórę?
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: