IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Harumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2933-harumi-minami#62048
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sty 16, 2017 8:55 pm

Chyba obydwoje nie byli zbyt przygotowani do zimy, na dodatek razem wylądowali, a jedno było pewne – za ciepły to on nigdy nie był, a tym bardziej dziś!
- Nie, nic. - odpowiedział na troski skierowane w jego stronę, podnosząc się powoli z ziemi. Raczej ma już za twardą głowę, by ledwo upadek miał mu coś zrobić, ha! Znaczy... Lekko się obtłukł, ale i tak nie jest tak źle, jak mogłoby być. I raczej nie upadek był teraz u niego w głowie, a osoba, która wytworzyła mu na twarzy ten pulsujący z bólu, czerwony ślad.
- Aż tak widać? - baknął w odpowiedzi, układając dłoń na śladzie, by znów rozmasować polik. Chyba trochę słabo to rozegrał... Albo to ona nie zrozumiała? Chyba faktycznie do siebie nie pasowali. Ciche westchnienie wyszło z ust blondyna, który powoli spojrzał się na swoją ofarę. O, dobrały się najwidoczniej dwójka blondi w tym momencie, na dodatek drugi blond zdawał się kojarzyć fakty, z tego co się wydarzyło jeszcze kilka minut temu.
- Hmm... Na pewien sposób dziewczyny są jak dzikie zwierzęta... Dzikie krowy... Czasem mamuty... - mógłby jeszcze wymieniać, ale raczej nie o to chodziło już w tej rozmowie, znajomość fauny chyba się nie przyda w tej chwili.
- Ach, właśnie... Nic Ci nie jest? - zapytał lekko obojętnym tonem, lecz przyjrzał się znowu przy okazji chłopaczynie. Urodziwy to trochę był, trzeba przyznać. Aż żałuje, że nie ma przy sobie niczego, do nabazgrania chociaż szkicu! Przecież to prawdziwa chrapka dla takich artystów amatorów, którzy wciąż szukają jakiegoś modelu piękna, który faktycznie będzie pasować do rysunków!
- Raczej nie jesteś za dobrze ubrany na zimę... Nie przemokły Ci ubrania? Zdałeś się też nieźle wygrzmocić przeze mnie. Niczego chyba Ci nie zepsułem... Chyba... - w kwestii ubioru raczej nie jemu było pouczać, ale wbrew pozorom zamartwił się odrobinę o nieznajomego. Zresztą chyba myślenie o czymkolwiek wyjdzie mu na lepsze, niż rozmyślanie o dawnych miłostkach! Trzeba tylko usunąć kolejną z listy... Ile to już ich będzie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sty 23, 2017 10:44 am

Najważniejsze, że jegomość z czerwonym polikiem był cały i zdrowy. Nie ma złamania, nadal może chodzić oraz oddychać! Nigdy nie wiadomo z jakimi delikatesami można się spotkać.
- Co za ulga. - westchnął, uśmiechnąwszy się lekko. Może nie wyglądał na takiego, który lubi okazywać jakieś pozytywne emocje, to jednak Jori czasami aż za bardzo szczerzył swoje białe jak śnieg uzębienie. Jednak co do chłopaka z piekącym policzkiem... - Taa, widać że dziewczyna musiała mieć mocną rękę. Może ćwiczyła jakieś sztuki walki? - nie pora na żarty prawda? Chłopak podrapał się po główce, przyglądając twarzy młodemu. Co jeśli cierpiał po zerwaniu? Wiadomo jak bolesne bywają takie spotkania, nawet jeśli to on jest sprawcą rozpadu związku - Bez przesady... W końcu to słaba, delikatna płeć. Alee... fakt, może niektóre są tak straszne, że bywają silniejsze od mężczyzn. - może troszkę brutalnie określił cycate. Jori nie znał się na płci przeciwnej, nie miał nigdy żadnej dziewczyny bo tego nie potrzebował. Żył twórczością, żył tańcem. Potrzeby seksualne były daleko poza jego pragnieniami. Zauważył też, że blondyn przyglądał się jego twarzy. Owszem, Jori ma urok w wyglądzie. Taki niecodzienny... Czy pochodził z Japonii? Mieszkał, ale rodziców miał z Irlandii - Och? To tylko ubraniem wyschnie. - machnął łapką, a co do stanu zdrowia. Uśmiechnął się zaś, robiąc zgrabny piruet, dając w ten sposób znać że był cały oraz zdrowy. Gdy się zatrzymał stanął przodem do chłopaka - Jestem Jori Hagusi i byłby szczęśliwy gdyby Twoje złamane serce zalała gorąca czekolada w kawiarni. Zechcesz się udać? - wystawił dłoń w geście przywitania, oczekując iż młody chłopak uczyni tak samo. Mało zna tutaj ludzi, a ten wyglądał także na osamotnionego, mimo iż niedawno porzucił swoją drugą połówkę.
Powrót do góry Go down
Harumi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2933-harumi-minami#62048
Zarejestrował/a : 03/09/2016
Liczba postów : 6


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Sty 28, 2017 9:36 pm

- Ewentualnie po prostu była wkurwiona... - odpowiedział krótko, rozmasowując wciąż poczerwieniały polik. Pierwszy raz dostał w pysk od dziewczyny, na dodatek pierwszy raz nie mógł oddać jak dostał! Ponoć jego wina to będzie, tak czuł... Ciekawe jak tym razem będzie? Wykorzystał ją i porzucił? Jedynie chciał się zabawić? Ona po prostu... Nie była wystarczającym natchnieniem dla niego, nie miała czegoś tego, co pobudziłoby jego duszę do malowania kolejnych obrazów, chciał swej muzy, lecz żadna nie okazała się być nią...
- Ale nie przemarzniesz? Za ciepło to teraz nie jest, a nie chcę mieć Cię później na sumieniu. - mruknął w stronę chłopaka, ale jeżeli nie domagał się żadnej rekompensaty, to nie miał chyba co narzekać. Na dodatek sam chłopak udowodnił, że nic mu się nie stało, wykonując zgrabny piruet. Oczy blondyna odrobinę się rozszerzyły, przyglądając się wszystkiemu co wykonywał.
- Harumi, Harumi Minami. - odpowiedział łapiąc lekko dłoń chłopaka. - Czy ja wiem, takie złamane to ono nie jest. Ale chyba nie jest to miejsce na pierdolenie o takich sprawach, możemy pogadać przy tej czekoladzie... Czy czymś. - rzekł dalej. Przyglądając się jeszcze chwilę blondynowi. Ten niby znał mało ludzi? Harumi mieszka już tutaj trochę czasu, a dalej nie zna praktycznie nikogo!
- Ale w zamian ja Ci stawiam... Czekoladą. - dodał, żeby nie było, że cokolwiek sugeruje! A jeżeli nic się nie działo, to ruszył z Jorim, gdzie ten chciał.
- Więc... Co Cię tutaj sprowadza? Szukasz czegoś konkretnego w tym mieście? - zapytał, by jakoś skleić rozmowę z chłopakiem. W sumie wypadałoby jakoś się zapoznać, może jakaś znajomość z tego wyjdzie?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Pon Mar 20, 2017 6:56 pm

Ta, kobiety bywają naprawdę okrutne. Jori nigdy nie miał z nimi bezpośredniego kontaktu, tak dobitnego jak jego nowy znajomy, ale mimo wszystko wiedział jakie są. Wykorzystują często swoją wrażliwość do manipulowania prostym, męskim umysłem. Jedna na milion się zdarzy, że będzie normalna oraz szczera - Jak widać nie była Ci pisana. - uśmiechnął się jakoś lekko i w miarę przyjaźnie. Chłopak nie wydawał się zbyt przejęty zerwaniem, chociaż... nigdy nic nie wiadomo.
- Nie, chyba nie. A przynajmniej mam taką nadzieję. - krótki śmiech wydobył się z ust chłopaka. Coś czuł, że w tym osobniku znalazł by bratnią duszę... a może nawet i więcej? Jori starał się odpowiednio dobierać przyjaciół, nie wspominając już o drugich połówkach.
Przyjemniej się zrobiło gdy Harumi odwzajemnił gest uściśnięcia ręki. Takie ciepłe, miłe dłonie w dotyku... Może także wykonywał jakąś sztukę?
- Jeśli tego chcesz, to możesz postawić! Ale ja za to kupię Nam po ciastku. -przysunie się nawet w stronę chłopaka, mając cichą nadzieję, że jednak go nie odsunie. Blondyn wyglądał wyjątkowo uroczo... Może się okaże, że także lubi w odpowiedni sposób zaszaleć?
- Właściwie szukałem zajęcia. Zajmuję się nowoczesnym tańcem... i podobno gdzieś w okolicy ma być szkółka... Ale ile w tym prawdy? - podrapał się po blond czuprynie, rozglądając po okolicy - Ej, to może pójdziemy już do kawiarni? Czy czekasz na kolejną dziewczynę, z którą chcesz zerwać i Ci przyłoży? - aż musiał sprzedać mu kuksańca pod żebro!

z/t
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Lip 20, 2017 10:49 am

Zaraz po wyjściu z domu okazało się, że już wcale nie pada. Ponoć powroty to zła wróżba ale Molly nie chciała spacerować z dodatkowym balastem jakim jest parasolka, więc podchodząc pod swój balkon, po prostu przerzuciła przedmiot przez metalowe szczebelki. Wyposażona w swój podstawowy ekwipunek ruszyła dziarskim krokiem w stronę pobliskiego parku, który widziała poprzedniego dnia jadąc samochodem. Szerokie alejki pomimo dość wczesnej pory, a była zaledwie 19, świeciły pustkami. To pewnie wszystko wina niezachęcającej do spacerów pogody. Co chwila na niebie pojawiały się ciemne chmury, z których o dziwo już nie padało. To w żaden sposób nie przeszkadzało młodej dziewczynie w spacerze. Jedynym minusem tak wilgotnej pogody było to, że jej zazwyczaj NAWET proste włosy, zaczęły skręcać się w loki. Jeszcze z godzina, może trochę więcej, a będzie wyglądała jak mała murzynka o zadziwiająco jasnej karnacji. Kiedyś by się tym przejmowała. Teraz to było nawet zabawne.
idąc bez celu przed siebie, natknęła się na jedyną otwartą budkę z lodami. Po krótkim zastanowieniu kupiła średniej wielkości kubeczek wiśniowego przysmaku, przy okazji zabierając dwa patyczki do jedzenia. Zawsze brała dwa ponieważ ten kolejny zazwyczaj namiętnie gryzła. Głupie przyzwyczajenie z najmłodszych lat. Miejsce do delektowania się zakupioną k-o-l-a-c-j-ą odnalazła dość szybko. Nieopodal jakiegoś jeziorka stało kilka ławek. Ta pod dużym, rozłożystym dębem była sucha. Właśnie tam siadła otwierając plastikowe wieczko. No to smacznego.

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Sie 16, 2017 9:46 pm

Percival nigdy specjalnie nie przejmował się zmianami zachodzącymi w pogodzie. Ba, wręcz wybywał z domu kiedy tylko miał na to ochotę, często wracając przemoczonym do suchej nitki czy jak to mówią. Tak właściwie, to gdzieś w jego głowie tliła się myśl, że śmierć na deszczu, podczas sztormu z ręki jakiegoś pieprzonego psychopaty była niezwykła, w jakiś sposób cudowna. Brakowało mu zabawy przez te choróbsko które się za nim ciągnęło przez ostatnie dwa tygodnie, a dodatkowo nadal osłabiony fizycznie nie mógł się dojebać wyjściem w taką pogodę. Jednym słowem, usłuchał starszego, Amadeus miał swoje racje które w jakiś sposób jednak wpływały na wampira. Chaeyoung też się przyczyniła do utrzymania młodego panicza przy zdrowych zmysłach, bo gdy się nudzi to łapie go kurwica.
Burzliwe niebo, piękne przebłyski na niebie go fascynowały jak i nakręcały. Nie mógł się doczekać kiedy to wystawi łeb poza drzwi wielkiego domu, wsiądzie do jednego ze swoich samochodów i ruszy na polowanie, żeby się czymś zająć - bo głodny to on nie był! Tak więc gdy doszedł do niego głos różowowłosej służącej od razu uniósł kąciki ust w krzywym uśmiechu. Przebrał się, przemknął korytarzami spokojnym krokiem, nie utrzymując kontaktu wzrokowego z nikim a gdy znalazł się w końcu w rozległym garażu, który mieścił około sześciu pojazdów różnej marki i różnego koloru - popędził wyjeżdżając w miasto. Czapka jak i maska były przygotowane już w samochodzie. Przeczesał palcami typową dla niego grzywę na grzybka, założył na łebek czapkę z daszkiem która osłaniała jego dzikie oczy a i maskę która osłaniała połowę jego twarzy.
Doprawdy trzeba przyznać, że dotąd nie znalazł ani jednej interesującej osobistości tutaj. Na pewno nie takiej którą uraczyłby którąkolwiek ze swoich narzędzi jakie miał przy sobie. Znaczy - przy sobie. W aucie, bagażniku. Sam chował tylko kilka drobiazgów  które posłużyłyby mu jako narzędzie zbrodni. Pierwszymi jego ofiarami był naćpany facet i kobieta, która chciała się z nim puścić na masce Park'owego samochodu. Jego mina kiedy wrócił... Cóż wzbudził nie małą panikę skręcając jemu kark, a ją nadziewając na płot w pobliżu. Drugą był jakiś random, napatoczył się po prostu a on zabił ją bez powodu. Rozszarpał na strzępy jak zwierzę nawet nie kusząc się na krew tego człowieka. Później znudzony brakiem interesujących ofiar trafił na staw. Ubranie splamione krwią aż tak nie wpadało w oczy. W końcu Noname był ubrany na czarno za każdym razem kiedy atakował. Przechadzając się wokół małej wody zauważył tu kobietę.
Kobietę... która jadła lody.
Wampir podszedł powoli wsuwając łapy do kieszeni i usiadł obok poprawiając maskę na mordce. - Nie sądzisz, że pogoda na lody nie jest zbyt odpowiednia? - zapytał, wlepiając ślepia w ziemię.

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Sie 22, 2017 3:09 pm

Plastikowe wieczko kryło jeszcze jedną przeszkodę, a właściwie zabezpieczenie nie wiadomo przed czym, w postaci cienkiej, aluminiowej folii. Ów zdarta w niedbały sposób folia posłużyła do wyprodukowania niewielkiej, za to dość proporcjonalnej kulki, która została umieszczona w koszu obok ławki. Oczywiście całą czynność wykonano z gracją godną najlepszego koszykarza. Bo kto nie lubi rzucać do celu na odległość? Zwłaszcza, że kulka ma wielkość pół centymetra, za to otwór w  koszu dobre pół metra. Małe zwycięstwo dnia dzisiejszego. Jupi.
Wbijając drewniany patyczek w zbytnio zmrożoną, jednolitą, lodową skałę, kątem oka Molly zauważyła posuwającą się w jej kierunku postać. Lód mógł poczekać. I tak aktualnie nie nadawał się do jedzenia. Szczególnie przy użyciu tak lichego potyka. Z uniesioną do góry głową niemal przywiodła chłopaka wzrokiem. Jego ubiór nie był przeciętny. Wzbudziło to w ciemnowłosej daleko idące podejrzenia. Czy już nikt w tym mieście nie ma dobrych intencji? Ciemny strój to nic złego ale maska na twarzy? Nikt o dobrym sercu i szczerych chęciach niesienia pomocy nie zasłania twarzy.
Dzięki jej niesamowitemu szczęściu, a jakże, chłopak zajął miejsce na końcu tej samej ławeczki. To nic, że wokół stało kilka identycznych, pustych, idealnych na chwilę odpoczynku lub dłuższą zadumę ławek. On wybrał tą.
Nic mi nie będzie. Nie jest zimno.
Odpowiedziała i dość niepostrzeżenie odsunęła tyłek w kierunku skraju ławki. Przez chwilę nie mogła się zdecydować czy zacząć dziabać lód patyczkiem. Czy może pilnować każdego ruchu tajemniczego chłopaka. Jedzenie w stresie powodu wrzody. Przynajmniej mama tak zawsze mówiła. To już drugi raz kiedy próbuje cokolwiek zjeść i ktoś jej przeszkadza.
Nie mogąc się skupić na słodyczy, przeniosła ukradkiem wzrok na nieznajomego. Przez moment miała wrażenie, że jego ubrania noszą ślady dziwnych plam, których nie mogła jednoznacznie określić.
Wracasz z meczu?
To jedyne co przyszło jej do głowy w tej chwili. Kilka razy widziała w telewizji fanów różnych drużyn, którzy idąc na ustawkę, ubrani byli w podobne maski, kominiarki czy szaliki zasłaniające twarz. Bo czemu innemu miało to służyć?

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Pon Sie 28, 2017 2:17 pm

Nie bez powodu jego widok w kobiecie wzbudził niepokój. Percival nie był facetem któremu można było ufać pomimo tego, że czasem wzbudzał bardzo pozytywne odczucia. Zwłaszcza, kiedy nie miał maski, wyglądał całkiem normalnie. Mężczyzna przysiadł obok ludzkiej kobiety z prostego powodu - oznaczył ją jako swój następny cel. Jeszcze musi się zastanowić jak to wszystko rozegrać, jak powinien wzbudzić w sobie zaufanie. W jego poschizowanym mózgu powoli zaczęły się pojawiać odpowiednie plany które albo podniecały go bardziej albo sprawiały że jego zapał stygł tak szybko jak się pojawił. Potrzebował rozrywki a działanie ciągle tym samym schematem było nudne. Tak jak zostało powiedziane wcześniej, wpatrywał się jakiś czas w bliżej nieokreśloną stronę, a gdy w końcu zdecydował się ją zaczepić to bardzo sprawnie złagodził ton swojego głosu. Już wzbudził w niej podejrzliwość, odsunęła się od niego.
- Jesteś w stu procentach pewna? Teraz mówisz, że nic Ci nie będzie a potem skończy się zapaleniem migdałów. - powiedział wlepiając w nią swoje smoliste ślepia, jednak po nich jak i po tonie głosu dało się zauważyć, że się uśmiechał. Martwił się? Tylko fałszywie. Nie był zbytnio wrażliwy na ludzką krzywdę. Czy wracał z meczu? To w zasadzie było dobrym pytaniem, mógł albo zrobić z siebie palanta który lata za bandą debili z maczetą lub mógł wyjawić swoje prawdziwe intencje. Chociaż... może wymyślenie czegoś trudnym nie było, tym bardziej że zawsze ton w którym mówił był spokojny i nie zdradzał jego prawdziwych intencji.
Tak więc Koreańczyk spojrzał po sobie i zaraz pokiwał przecząco głową. - Nah, nie chodzę na takie świetne eventy. Pytasz, bo jesteś ciekawa czemu jestem w ten sposób ubrany? - zapytał zakładając ręce za głowę i się przeciągnął zaraz. - Powód jest prosty: mam słaby organizm. - skłamał uśmiechając się na tyle szeroko, że przymkną nawet swoje skośne ślepia. - Mam alergię na pyły i łapią się mnie różne choróbska z prędkością światła. Na dodatek mam strasznie wątłą budowę ciała, czego pewnie nie widać pod tą szeroką bluzą. Dobrze się kryje. - powiedział z uśmiechem, choć jego ton zmienił się na taki który wzbudzał opiekuńcze uczucia. Była czujna i pewnie nie na wszystko mu uwierzy. Chociaż kto wie? Chory człowiek nigdy by wprost nie powiedział o tym, że jest chory, a zdrowy nigdy się nie przyzna to tego że coś knuje, jeśli tak jest.
- Przeszkadzam Ci? Chciałem porozmawiać z kimś... kto nie powie mi jak to niebezpiecznie jest wychodzić o tej porze na dwór. Dziś nie jest tak bardzo chłodno, ale jednak mam przewrażliwioną rodzinę. Zamierzali mi wcisnąć do łap zimową kurtkę bojąc się, że znowu mnie coś dopadnie przez co w szpitalu wyląduje. Swoją drogą czujesz się nieswojo, że tak nawijam od rzeczy?

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Sie 29, 2017 9:48 pm

Molly sama w sobie nadawała się na ofiarę. Przynajmniej tak mógł stwierdzić ktoś, kto jej zupełnie nie zna. Przypadkowy starszy pan, który okazuje się zboczeńcem czyhającym w ciemnym zaułku czy młody chłopak w chuście zakrywającej twarz. Są kobiety, a nawet młode dziewczyny, które przez sam makijaż czy styl ubioru wyglądają na agresywne. Do takich z reguły nikt nie podchodzi. W większych grupach stanowią  zagrożenie. A taka Molly w swoich lekko skręconych włosach, z piegami pokrywającymi nos i oczach niewinnego cielaka, nie wzbudzała w nikim grozy. To straszne jak bardzo można się pomylić, zwłaszcza, że pod tą postacią mógł równie dobrze kryć się potwór krwi E. Krwiopijcy pewnie wyczuwają z kim mają do czynienia. Gdyby ten tutaj wywąchał przedstawiciela swego gatunku, najpewniej poszedłby dalej nie zwracając nawet uwagi na siedzącą postać.
Pozory mylą a ona była na to dobrym przykładem i chociaż nie miała silnej osobowości to nadrabiała umiejętnościami i sprawnością, których pozazdrościłaby jej niejedna nastolatka. Tym zapewne świata nie podbije ale zawsze pomoże sobie w jakimś stopniu.
Co więcej, Molly nigdy nie była zbytnio pewna siebie. Raczej zamknięta i nieco wycofana, nigdy nie odnalazła się w świcie rówieśników. Przez to też zawsze trzymała spory dystans. Nigdy nie nawiązywała łatwo kontaktów i nie ufała na wyrost nowo poznanym. Bez względu na ton i barwę głosu, Percy nie zdobędzie jej przychylności. Zwłaszcza z tą chustą na buźce. Już sam fakt zasłaniania twarzy uruchomił w głowie dziewczyny system ostrzegawczy.
Nie jestem z tych chorowitych.
Nie chcąc wdawać się w zbędną dyskusję z nieznajomym, zbyła temat spożywania loda w tak paskudny dzień jak ten. W sumie to nawet odechciało jej się go jeść. Jeśli miała go w siebie wcisnąć, to tylko pod wpływem stresu, który powoli oplatał ją swoimi mackami. Strasznie nieprzyjemne uczucie. Dopiero po następnych słowach chłopaka zrobiło jej się nieco głupio. Nie ma to jak chwalić się dobrym zdrowiem przy kimś kto cierpi na jego brak. Przez tą niezręczną sytuację wynikającą z podstępnego kłamstwa wampira, Molly się nieco zmieszała. Zrobiło jej się w pewnym sensie go żal.
Rozumiem, przykro mi.
Metoda na litość? W jej przypadku o wiele lepsza niż wersja poprzednia, na troskę. Dziewczyna należała do tej dobrodusznej grupy ludzi z serce na dłoni więc automatycznie cała akcja nabrała nieco innego rozwoju niż miałoby to miejsce jeszcze parę chwil temu.
Nie, nie przeszkadzasz mi.
Pokręciła przecząco głową zerkając co jakiś czas w stronę chłopaka. Chociaż jego historia zaczynała ją urzekać (XD) to cięgle nie dawała jej spokoju jedna rzecz. Mianowicie te mocne plamy na ubraniu. Z największa ochotą przejechała by po takiej jednej palcem żeby sprawdzić czym są. Jak duże byłoby jej zdziwienie, kiedy odkryłaby, że to krew.
Rzeczywiście są przewrażliwieni. W końcu mamy lato.
Mówiąc to, powinna spojrzeć w stronę prażącego słońca ale dzisiaj nie było ani wysokiej temperatury, ani słońca. Niebo zakrywały gęste chmury, z których co jakiś czas padał deszcz.
Nie mówisz od rzeczy, lubię słuchać i ze względu na dzisiejszą pogodę możesz zdjąć maskę. W deszczowe dni alergicy nie cierpią tak jak zazwyczaj.
Dzieląc się swoją wiedzą, miała nadzieję, że w pewnym stopniu ulży podrabianemu alergikowi w jego zmyślonej drodze przez mękę.

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Wrz 01, 2017 12:39 pm

Głupotą by było nie przyznanie temu racji, że ta dziewczyna jest idealną ofiarą dla potencjalnego psychicznego wampira, chociaż też trzeba przyznać, że ona mogła trafić jeszcze gorzej od niego, dla Percivala wszystko zależy od jego poczucia humoru, od jego aktualnej zachcianki bo gdyby w jego mózgu pojawiła się naprawdę zła wizja, to dziewczyna już dawno byłaby martwa, a jej truchło rzucone gdzieś w krzaki, by potem pojawiły się pytania i panika wśród ludzi bo kolejny atak. Rzeczywiście niewinny wygląd mógł być bardzo mylny zwłaszcza wtedy kiedy ktoś był wampirem o problemach psychicznych. Na tą chwilę mężczyzna cierpliwie wyczekiwał momentu w którym ewentualnie coś z tym dziewczęciem zrobi lub po prostu odejdzie znudzony. WSZYSTKO OD NIEJ ZALEŻY, NIE?
Cóż, nie ważne jak człowiek jest sprawny fizycznie, jakie ma umiejętności to i tak szanse na to, że wygra z wampirem wysokiej krwi są bardzo marne. No ale jak to mówią: jak nie spróbujesz to się nie dowiesz? W każdym razie mężczyzna przez cały czas rozmowy badał teren, jakby chciał sprawdzić na jaką bajeczkę ta dziewczyna się nabierze. Czy będzie bardziej z tych nieczułych, jak długo będzie musiał ją zagadać żeby mu zaufała, a i kiedy straci czujność. Nie zapowiadało się, ale ta sytuacja nie zaczęła go stresować. Wiedział, że powoli zaczyna mu się palić pod tyłkiem, ale zamiast strachu i paniki ogarnęło go większe podniecenie niż wcześniej. W każdej chwili może się pojawić ktoś, kto najzwyczajniej w świecie wyczuje intencje mężczyzny lub go widział wcześniej i rozpocznie tą panikę. Wtedy nie będzie miał wyboru, jak zrobić coś szybkiego.
Trzeba przyznać, że Molly była niezłym ziółkiem, trudnym do rozgryzienia. Skoro troska jej nie podeszła... dotąd niektóre kobiety ulegały temu podejściu, rozpływając się w myśląc bo spotkały tak czułego faceta. Zabawne, nie? Kiedy powoli zaczął obmyślać zupełnie nowe podejście do sprawy, zauważył jej reakcję na jego historyjkę o byciu chorowitym. Bingo. Skoro podziałał trochę na jej współczucie, to teraz wystarczy w to grążyć i dobrze to wykorzystać... i jeszcze dobrze przemyśleć każdy ruch który od tej pory wykona.
- Niepotrzebnie, jakoś radzę sobie. Muszę. - powiedział dosyć wesołym tonem i przymknął na chwilę oczy unosząc brodę bardziej do góry. Dłonią delikatnie odchylił maskę, by wziąć jeden, płytki oddech. Przez to na pewno nie mogła zobaczyć jego twarzy. Nie dało się, zwyczajne delikatne naciągnięcie maski która nawet nie miała prawa przy czymś takim się "urwać". - W zasadzie to bardzo mi miło, że mnie wysłuchałaś. Ech... Znalezienie rozmówcy o tej porze jest trudne. - powiedział znów pochylając się do przodu i wsunął łapy do kieszeni. Wlepił ślepia w swoje buty. Jak to wszystko rozegrać? Nie do końca mu ufa skoro tak bacznie obserwuje jego plamy na ubraniu. Trochę go to zaczynało drażnić, że była taka ciekawska tego.
- Mojego starszego brata traktowali w ten sposób. - kontynuował swoją bajeczkę nadal wpatrując się w buty i gdy tylko jego wzrok przybrał znów bardziej przyjaznej "barwy" to wlepił w nią spojrzenie. Też po oczach było widać, że się delikatnie uśmiecha. - Ach... bardzo bym chciał ale jednak.. Trochę mnie to przeraża. Nie chcę się podkładać. Brat o którym mówiłem nie uważał tak na swoje zdrowie, zmarł dwa tygodnie temu. Też był bardzo chorowity jak ja... byliśmy bliźniakami tylko on się urodził o dziesięć minut wcześniej. Nie potrafiłem nic z tym zrobić... Gdybym go przypilnował... - i lecimy z bajeczką dalej, opowiedział wszystko cichym, drżącym głosem. Ba, nawet brzmiał jakby zaraz się miał rozpłakać, taka aktorzyna. Nagrodę jakąś mu przyznać, za takie profesjonalne odegranie roli którą sobie wymyślił. - Aish... Nie potrzebnie zaczynałem temat, przepraszam. - powiedział pociągając nosem i otarł fałszywe łzy dłonią. Muszę wyglądać trochę żałośnie, prawda? - dodał zaraz nerwowo się śmiejąc i ponownie pociągnął nosem.
Czy w to uwierzyła czy nie, to chyba nadszedł czas by przejść dalej?
- Nie ważne, dość o mnie... - przerwał na chwilę, by zakasłać jakby chcąc pozbyć się śluzu osiadłego w drogach oddechować. - Przepraszam, chyba coś mnie łapie. Nazywam się Bayne, a Ty? - oczywiście, że skłamał. Przecież nie powie swojej ofierze prawdziwych danych, nie? No i tak poza tym to wyciągnął do niej dłoń. Krew na rękawach nie była tak dobrze widoczna, a i trzeba przyznać że wyschła więc jeśli przypadkiem zahaczyłaby z ciekawości o ubranie "zupełnie przypadkiem", to i tak by jej to nic nie dało. Jego wcześniejsze mordy miały miejsce stosunkowo dawno, jakby nie patrzeć.

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Wrz 01, 2017 8:32 pm

Troska o drugiego człowieka była czymś naturalnym. Szczególnie przewrażliwione na tym punkcie były rzeczywiście kobiety, które robiąc duże oczy ze współczucia, o wiele częściej chciały oferować pomoc. Rzadziej zdarzało się to facetom. Wiadomo, oni są silniejsi i nieco inaczej zaprogramowani przez naturę. To pewnie głównie dlatego płeć piękna stawała się ofiarami różnych rabunków, gwałtów i oszustw. Nie trzeba było przeglądać żadnych statystyk żeby wyciągnąć podobne wnioski.
Molly, która była wstydliwa i małomówna posiadała dobrze rozwinięty instynkt opiekuńczy. Prawdopodobnie byłaby świetną matką, która nie tylko kochałaby własne dzieci ponad wszystko ale byłaby zdolna oddać za nie życie. Krzywda innych, nawet obcych ludzi, zawsze robiła na niej wrażenie. Często wywoływała skrajne emocje, a te przekładały się na humor czarnowłosej. Słuchając co mówi chłopak automatycznie ściszyła głos i nieco posmutniała. Starała dopasować się do sytuacji i wczuć w jego rolę. To co właśnie przechodził musiało być okropne a wszystkie pytanie jakie zadawała sobie do tej pory zaczęły nasuwać jej samoistne odpowiedzi.
Nie jest jeszcze aż tak późno. To wszystko przez chmury I dzisiejszą paskudną pogodę.
W dzisiejszych czasach kiedy wszyscy dążą do doskonałości, trudno zaakceptować ludzki odbiegających od przeciętnej, często tylko dlatego, że są np. chorzy. Dziewczyna nie chciała pytać, po prostu sama wyciągnęła taki wniosek… Chłopak przez nadopiekuńczość swoich rodziców pewnie w ogóle nie miał przyjaciół a nawet kolegów czy znajomych. To straszne bo akurat tej sytuacji nie musiała sobie wyobrażać. Wiedziała jak to jest nie mieć wokół siebie zaufanych osób.
Dlatego nosisz ciemne ubrania, masz żałobę.
Stwierdziła zaczynając dłubać patyczkiem w lodzie. Robiła to zupełnie na przymus bo chęć na zimną przekąskę odeszła bezpowrotnie kilka sekund temu. Ciemnowłosa nienawidziła marnować i wyrzucać jedzenia dlatego bez entuzjazmu wlepiła wzrok w słodycz, którą wolno wciskała sobie na siłę.
Nawet nie umiem sobie wyobrazić jak bardzo musi być Ci ciężko.
Niecodziennie przychodzi nam wysłuchiwać i komentować tak zły, człowieczy los. Tym ciężej odnaleźć odpowiednie słowa, które nie urażą rozmówcy, a dodadzą mu otuchy. Bóg jeden raczy wiedzieć jak bardzo zawiedziona poczuje się Molly kiedy wyjdzie na jaw, że wszystko czego słucha jest jedną, wielką bajeczką dla naiwnych dziewczynek. Oj po tym wszystkim już nigdy nie będzie taka głupiutka. Ale może odłóżmy gdybanie na później.
Nie wyglądasz żałośnie, poza tym nie zwracam uwagi na to jak, kto wygląda.
Percy powinien się zacząć zastanawiać gdzie chowają takie łatwowierne okazy. Widać, że dziewczyna nie pochodzi z tak dużego miasta jakim jest Yokohama i nie została jeszcze zepsuta, obdarta z wszelkich uczuć i emocji.
Molly
Odpowiedziała pospiesznie chcąc zmienić temat dla dobra samego chłopaka. Podejrzewała, że odciągnięcie go od tematyki choroby i śmierci chociaż na chwilę pozwoli mu zapomnieć. Co do wyciągniętej dłoni, naturalnie została grzecznie uściśnięta.
Od zawsze mieszkasz w tym mieście?
Dziewczyna szybko chciała przeskoczyć na jakiś neutralny teren ożywiając nawet przy tym nieco swój głos. Wszystko było bardzo naturalne, bo SZCZERE!

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Wrz 06, 2017 8:44 pm

Daww, to takie urocze, kiedy ktoś próbuje się nim zaopiekować, no. Czysto teoretycznie wcześniej również pojawiły się osoby, które usilnie próbowały go przytrzymać przy zdrowych zmysłach, jak dotąd jednak nic takiego się nie stało. Wciąż go ogarniały nerwy zwłaszcza w momentach kiedy to ta piękna bezużyteczność brała nad nim górę. Oj naprawdę, żadna z kobiet z którymi wcześniej rozstał się w dobrych stosunkach nie widziała go w chwili kiedy to miał prawdziwą chwilę słabości. Nigdy dotąd... Chociaż. CHOCIAŻ NIE. Rzeczywiście kiedyś pojawiła się pewna samica, która przyprawiła go o tak mocny ból głowy, że skończyła połamana w jego piwnicy. Wtedy to była całkiem nieśmieszna dla niej sytuacji, bo zaczął dziczeć, a ją to w chuj kręciło. Umarła, hehehe.
Właściwie to nie było powiedziane, że ten instynkt doprowadzi ją do zguby, bo kto wie? Może Molly zajmie w jakiś sposób miejsce tamtej wkurzającej laski a i przy okazji nie skończy w piwnicy jak tamta? I będą żyć szczęśliwie razem z jednorożcami i kolorowymi kotami! WIZJA BARDZO MIŁA I PRZYJEMNA, NIE? Chociaż bardziej nastawiajmy się tutaj na to, że Percival jest trudnym przypadkiem i gdyby rzeczywiście zdecydowała się na mamkowanie takiemu samcowi, to mogłoby się to skończyć źle psychicznie, przynajmniej dla niej. W jego przypadku i tak nie ma już czego ratować.
Koreańczyk może trochę przesadził z wymyślaniem takiej szczegółowej historii, choć to ona sobie dopowiedziała całą resztę, on tylko improwizował. Improwizował i wykorzystywał swoje zajebiste umiejętności aktorskie. Biedna ludzka dziewczyna wlazła w jego kłamstwa jak w masło które ją otuliło zresztą swoimi złowrogimi mackami, czy coś! Zresztą w tej historii to ona sobie resztę dopowiedziała, nie musiał nic specjalnego robić.
- Fakt, późno nie jest, ale jak sama widzisz... Ludzi za wielu tu nie ma. Więc tym bardziej jestem wdzięczny, że na Ciebie trafiłem. - powiedział przyciszonym, acz wciąż przyjacielskim tonem głosu. Jasna cholera, jeszcze dosłownie chwila i porzuci swoje szalone pomysły na dzisiejszą noc. Powinien się trochę ogarnąć i skupić na rzeczach ważniejszych. Jeśli dzisiaj nie zaspokoi swoich potrzeb... nie powinien ryzykować kolejnym napadem szaleństwa, tym razem silniejszego. Ryzyko tego, że zabije któreś ze swoich służących nasila się, kiedy dziecko nie wybawi się na swoim placu zabaw. Powiedzmy, że można podać tu przykład... Psa, który niewypieszczony przez właściciela znajduje sobie kogoś innego, kto okaże mu trochę czułości, no.
- Dokładnie tak. - potwierdził jej słowa pociągając nosem. W zasadzie to w tym momencie wszystko załatwiło się samo. Dziewczyna wpadła i to konkretnie. Co za komedia! Nie musiał za wiele robić, rzucił tylko płaczliwą historyjkę... Biedne dziewczę takie naiwne. Nawet tak wpatrując się w buty uniósł lekko kąciki ust czując, że powolutku, powolutku zaczyna triumfować. Czas na... DRZEMKĘ ZWYCIĘZCY! Kłamię, nikt tu spać nie będzie, to nawiązanie do super elo bajeczki którą userka widziała ostatnio, ok.
- Wiesz... Jakoś daję radę. Staram się nie przejmować. - odparł cicho nawet decydując się na świetny ruch z jego strony... Bo pogładził ją czule po włoskach. Psze pani, kiedy pani ulegnie? Pomimo dopisującego humoru nie dawał po sobie poznać, że jest zwyczajnym oszustem z którym lada chwila pójdzie po dobroci lub nie!
- To miłe, naprawdę. - odparł znowu obracając się teraz trochę bardziej w jej stronę. Dotąd siedział bokiem i tylko na nią zerkał co jakiś czas. Teraz wpatrywał się w nią intensywnie i ludzka dziewoja mogła bez problemu dostrzec jego czarne jak smoła oczy. Zaciekawione, lekko opuchnięte. Wręcz przeszywały na wylot. Na nie opadały lekko czarne włosy.
- Molly... Całkiem ładnie, podoba mi się. - choć lepiej brzmiało by jeszcze coś krótszego od tego... Jakiś Pimpek. Pusia? ( XD) Coś pomyślimy jeszcze, żeby wszyscy byli zadowoleni! HA!!
- Nie... niedawno się wprowadziłem. Opowiedziałem Ci trochę o swoim życiu... Więc co Ty na to, żebyś i Ty coś powiedziała? - spytał, opierając się lekko o oparcie i przechylił główkę. - Powiedz, masz jakieś rodzeństwo? - bo trzeba obadać teren, ha!!

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Wrz 08, 2017 5:42 pm

Molly było naprawdę bardzo przykro. W takich chwilach jak te, pod wpływem negatywnych emocji była bardzo wdzięczna za to, że sama jest zdrowa. Jej rodzina miała się dobrze, życie do tej pory układało się po jej myśli. Istna sielanka w porównaniu z tym co musiał przechodzić teraz ten młody mężczyzna. Borykanie się z własną przypadłością i śmierć w najbliższej rodzinie to coś strasznego. Pomimo ogromnej fantazji jaką Percy włożył w całą bajeczkę, jak do tej pory ani razu się nie pomylił. Bo każdy przecież wie jak to jest. Spirala kłamstw sama się nakręca aż w pewnym momencie autor gubi się w zeznaniach myląc nieistniejące fakty. Aktor był z niego świetny, to trzeba mu doprawdy przyznać. Tak samo jak ogromną naiwność głównej bohaterce. Gdyby tylko Esmeralda widziała na co nabiera się młodsza siostra, upadłaby z wrażenia jak można być tak ślepym.
Może powinieneś o tym porozmawiać z jakimś specjalistą? To przecież żaden wstyd.
Próbowała pomóc podsuwając pomysł, który jako pierwszy przyszedł jej do głowy. Sama nigdy nie korzystała z usług psychologa ale jeśli zaszłaby taka potrzeba to czemu nie? To w końcu lekarz jak każdy inny, którego obowiązuje tajemnica zawodowa. W dzisiejszych czasach dużo ludzi potrzebuje się wygadać a mało kto chce lub umie słuchać. Wszyscy gdzieś gnają, pędzą nie mając kompletnie czasu dla innych. To smutne (tak samo jak jej naiwność).
W momencie gdy Percy zdecydował się na pierwszy, bardzo subtelny kontakt fizyczny, Molly zdrętwiała. Ten stan trwał bardzo krótko bo nim chłopak zdążył cokolwiek powiedzieć, ona odsunęła się spuszczając głowę do dołu. Teraz czarna kurtyna włosów zasłoniła jej purpurowe ze wstydu policzki. Czuła jak skóra na nich piecze a rytm serca odczuwa prawie w gardle.
Tak, mam dwójkę rodzeństwa ale są starsi ode mnie.
Odpowiedziała szybko na pytanie nie chcąc żeby chłopak wyczuł jej nieco drżący głos. Absolutnie nie miała śmiałości spojrzeć mu w twarz po tym co zrobił. Ze wzrokiem wbitym w czubki swych butów skubała wystrzępiony materiał spodni w okolicy uda. Rozumiała, że był samotny i potrzebował się do kogoś zbliżyć ale pod tym względem nie trafił dobrze. Prędzej spali się ze wstydu niż pozwoli mu na coś więcej. Albo co gorsza, wstanie i po prostu odejdzie nie mogąc znieść tej presji potrzeby bliskości z jego strony. Taka już była, może miała za dobre serce ale przy okazji była niesamowicie wstydliwa. Ciężki orzech do zgryzienia.

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Wrz 17, 2017 10:36 pm

Molly rzeczywiście beznadziejnie trafiła, ale niech się nie martwi. Już niebawem tej smutek wywołany kłamstwami zniknie a zastąpi go strach. Dlaczego? Bo Percy zaczynał się nudzić. Zabawa w kłamstwa nie była dla niego taka zajmująca jak polowanie na nowe ofiary które jakoś mu zagospodarowały czas. Nie dowierzał w to, jak głupi i naiwny był człowiek. A i rzeczywiście, nie pomylił się ani razu, ponieważ nie był typem osoby która się gubiła we własnych kłamstwach. Był raczej cwany i doskonale wiedział jak uniknąć jakichkolwiek potknięć. Mniej więcej dlatego też zmienił temat na zupełnie inny, co nawet nie miało prawa zasygnalizować kobiecie, że to co ten osobnik wyczynia to zwykła gra z jej uczuciami. Jakby nie było, sama uznała, że ten temat dla niego jest trudny ze względu na to, w jakiej sytuacji jest. Panie i panowie, czyż to nie sztuka?
- Trochę mnie to przeraża, ale myślę, że to mi rzeczywiście pomoże. - powiedział siląc się na uśmiech i podrapał się po głowie wbijając smoliste spojrzenie w ziemię. Czas leciał, tik tak a on nadal tu siedział jak ten tłuk. Jak ten tłuk i bajerował lasie w najlepsze, jeśli tak dalej pójdzie to będzie musiał czym szybciej zgarnąć manatki i wrócić do domu, nim słońce wzejdzie.  
Jej reakcja na ten kontakt fizyczny już sama z siebie uświadomiła go o tym, że teraz dziewczyna na pewno zacznie być jeszcze bardziej czujna. Zacisnął mocno zęby i niczym speszony chłopak od razu wstał. - Przepraszam, nie chciałem naruszyć Twojej przestrzeni osobistej. - powiedział zbolałym głosem spuszczając nisko, niziutko łeb. Pokora, czy coś.
- Rozumiem... - odparł. Dwójka rodzeństwa... starsze. Jeśli zniknie to na pewno będzie szukana. Patrząc na jej zwiększoną czułość może być albo świadoma istnienia wampirów albo cierpi na paranoję. Jeśli chodzi o to drugie, to może od razu to wykluczyć, dziewczyna nie spełnia warunków na typowego paranoika - nie ma objawów. Czujność... Zmarszczył nieznacznie brwi intensywnie nad czymś się zastanawiając. To czy ma rację czy nie dopiero się okaże. Czas przejść do następnego etapu tej znajomości.
- Więc Molly, chciałabyś może pójść ze mną na spacer? Tu po okolicy, a potem jeśli pozwolisz to odprowadzę Cię do domu. - powiedział z szerokim uśmiechem, przy którym przymknął wesoło oczy. Ona nie wróci dziś do domu, chociaż nie był pewny czy ten ruch nie był nieodpowiedni. Zresztą, kogo to obchodzi. Nie w takich rzeczach się brało udział, right?

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Molly
Mistrz Gry (MG)
Mistrz Gry (MG)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3344-molly#71753 http://vampireknight.forumpl.net/t3347-molly http://vampireknight.forumpl.net/t3345-molly#71754 http://vampireknight.forumpl.net/t3356-mieszkanie-molly#71918
Zarejestrował/a : 26/05/2017
Liczba postów : 77


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Wrz 23, 2017 10:36 am

W momencie Molly poczuła, że jej rady są naprawdę trafne i chłopak weźmie je pod uwagę. W końcu w przeciwieństwie do niego, ona była szczera i naprawdę chciała mu pomóc.
Gdy ciemnooki wstał tak gwałtownie, serce dziewczyny zaczęło automatycznie szybciej bić. To chyba kwestia delikatnego stresu i strachu. W końcu zawsze gwałtowne ruchy wywołują u nas szybsze tętno. Ciekawe jednak czy wampirzy, doskonały słuch i inne wyostrzone zmysły sprawią, że młody mężczyzna wyczuje zmiany. Co jak co ale pędząca w żyłach krew powinna podkręcać całą atmosferę a co za tym idzie wyprowadzić nieco z równowagi rzekomo chorego.
To ja przepraszam ale….
Uniosła do góry nieco jedną dłoń ale konsekwentnie upuściła ją na udo zaciskając palce w pięść. Westchnęła głęboko układając w głowie to co chciała powiedzieć. Nigdy rozmowa z drugą osobą nie przychodziła jej łatwo. Tym bardziej z płcią przeciwną więc było jej naprawdę ciężko. Takie kwestie zrozumie tylko osoba wstydliwa i zamknięta. Reszta mogła uważać ją za gbura.
Ja taka już jestem.
Wypuściła powietrze z płuc przygryzając policzek od środka. Powoli zaczynała mieć tego wszystkiego dość. Ta cała rozmowa męczyła ją nie pod względem braku tematu ale przez jej charakter. Na propozycję zareagowała o wiele intensywniej niż powinna. Natychmiast wstała i wciskając dłonie do kieszeni kiwnęła twierdząco głową.
Chodźmy może w stronę osiedla, tam mieszkam.
Obróciła się w kierunku swojego strzeżonego blokowiska, które znajdowało się jakieś pięć minut stąd powolnym spacerkiem. W sumie zrobiło się trochę chłodno a ostatnie o czym teraz marzyła to infekcja czy zapalenie. Jeszcze tego jej brakowało.

_________________
W sprawie MG zapraszam na GG:55737633




Ten, który wal­czy z pot­wo­rami po­winien zad­bać,
by sam nie stał się pot­wo­rem.
Gdy długo spogląda­my w ot­chłań,
ot­chłań spogląda również w nas.
Powrót do góry Go down
Percy
Percy
Percy
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3171-there-was-no-start-so-there-will-be-no-end#66858 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/02/2017
Liczba postów : 53


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Paź 01, 2017 7:14 pm

No weźmie je pod uwagę, czysto teoretycznie. W końcu wszystko co jej naopowiadał mija się z prawdą najbardziej jak tylko może, więc no. Udawanie pizdy jest w sumie zabawne, chłopak o ciężkim życiu, słabym organizmie - taki bezbronny a jednak troskliwy. Jego magiczny język (c:) zrobił swoje, teraz wystarczy przejść do działania.
- Nie przejmuj się, to naprawdę nic takiego. - powiedział z szerokim uśmiechem, aczkolwiek te cholerę bicie serca powoli zaczęło odbierać mu zmysły. Słyszał je tak dokładnie, każdy normalny wampir złapał by się na to szybko i zaatakował. Tymczasem Percival starał się uspokoić przymykając na moment oczy. Dominował tym, że w jakiś sposób potrafił jeszcze nad sobą zapanować. Prostsze by to było oczywiście, gdyby przy jego boku stał Amadeus lub Chaeyoung - mniej skuteczna ale jednak potrafiąca go jeszcze postawić do pionu. Teraz? Musiał sobie radzić sam.
- W porządku. - uspokoił ją jeszcze wpatrując się w nią. Czyżby dziewuszysko uległo jego urokowi osobistemu? Tak intensywnie i energicznie zareagowała, a na dodatek popełniła jeden błąd. Telefon który zadzwonił do dziewczyny nie wyprowadził go z równowagi bardziej niż jej bicie serca. Już sobie wyobrażał jak smaczną dziewczyna ma krew i jak długo ją przetrzyma w swojej posiadłości. Najzabawniejsze, że po paniczu nikt się tego nie spodziewa, że jest jaki jest. Kiedy odwrócona do niego tyłem rozmawiała z kimś tam, mężczyzna wyszukał wzrokiem jakąś belkę oderwaną najprawdopodobniej z ławki która jest trochę dalej.
Mężczyzna wlepił w dziewczynę rozwścieczone spojrzenie i uniósł lekko kąciki ust w krzywym uśmiechu którego najpewniej widać nie było. Po cichu zaszedł ją od tył i z całej siły (a miał jej dużo) uderzył dziewczynę w głowę. Utrata przytomności tutaj była przewidywana, rozwalenie czaszki.... Ciężko stwierdzić.
Kiedy dziewczyna padła na ziemię a telefon wypadł jej z ręki, najpewniej z nadal trwającym połączeniem - zagwizdał . Dopiero wtedy nadepnął mocno na ekran kilka razy, rozwalając go doszczętnie, aż zepsuty telefon się po prostu wyłączył i wziął dziewuchę na plecy. Zaprowadził na parking, gdzie władował ją do bagażnika, uwiązał jej oczy żeby niczego nie widziała i wywiózł do swojej posiadłości. Oczywiście, narzędzie zbrodni zabrał ze sobą.

z/t x 2

_________________
#CD5C5C ll NONAME

All of you are so weak, such losers, crybabies and idiots
Has nothing to do with me
cuz I’m sick with hope haha
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: