IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Gru 23, 2012 10:43 pm

Nadymała policzki, ale szybko zmieniła minę na bardziej poważną. Czy zawsze lądowała naga na pierwszej randce, raczej trudno stwierdzić bo randek w życiu to ona nie wiele przeżyła. Wynikało to raczej z jej niechęci do płci przeciwnej, a może z obyciem. Zawsze otaczali ją sami kuzyni, w szkole również miała w większości kolegów, co wiązało się z tym, że większość z nich traktowało ją jak równemu sobie.
Teraz to ona założyła ręce na piersi patrząc na niego trochę spod byka. Przymknęła oczy, a następnie zaśmiała się wesoło.
-Nie no przestań. Tak łatwo się nie rozbieram, może kiedyś za dzieciaka... - rzeczywiście trochę za dużo tu gadania o rozbieraniu a za mało czynów by do czegoś takiego doprowadzić, co nie znaczy że w ogóle by chciała. Tok rozmowy zszedł na ten temat a ona przyparta do muru po przez brak towarzyszy próbowała się w topić. Przecież nikt nie mówił o jakiś zobowiązaniach po tej konwersacji, prawda?
Widząc że chłopak nie podjął jej dość ryzykownej zabawy, chociaż dla niej bardzo rozrywkowej i nie wszedł na lód postanowiła wrócić na ląd. Nie była osoba tańczącą na linie nad przepaścią czy chętną do zabaw pobudzających trzustkę czy nadnercza. Adrenaliny w żadnym przypadku jej nie brakowało. Wystarczył samotny spacer o 3 w nocy slumsami Paryża by miała już dosyć. Ale trzeba przyznać, była z tych osób które najpierw robią a później myślą.
-Jak tam wolisz. - uśmiechnęła się delikatnie.- Nie martw się już nie będę nadwyrężała twojej osoby.
Zaczęła czuć pewien dyskomfort w wykorzystaniu go, nie znali się długo. Minęło zaledwie 5-10 minut rozmowy, a ona z zbyt nerwowej przeszła w zbyt rozluźnioną. To nigdy nie świadczyło w jej oczach o czymś dobrym.
- Dziękuję za pomoc. Z tym towarzystwem żartowałam, pewnie gdzieś się śpieszyłeś, nie chcę byś miał problemy czy spóźnienie. Gdybyś tylko jeszcze mi wskazał drogę.- uśmiechnęła się delikatnie, mając tę świadomość, że w jego oczach - miłego, pomocnego chłopaka własnie zmieniała się w nastolatkę z zaburzeniami psychicznymi.
- Idę do Akademii Cross, nie wiesz może którędy tam dojdę, albo złapie jakąś taksówkę. - oczekiwała odpowiedzi, ba była jej nawet pewna że chłopak wie gdzie jest szkoła, kiedy go "mierzyła" za pierwszym razem dostrzegła spodnie typowe dla tej szkoły, choć zawsze można się mylić.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Sro Gru 26, 2012 7:45 pm

To była idealna chwila, żeby móc przypomnieć sobie o pewnej pracy artystycznej na kolejne zajęcia z Minako. Bo kiedy uczeń ma rozmyślać o tym, w jaki sposób wykaraskać się z niezbyt dla niego komfortowej sytuacji, a związanej ze szkołą, jak nie przy luźnym konwersowaniu z urodziwymi blondynkami? Ta dziwna myśl sprawiła, że Kouga zapomniał nawet się martwić o swoją nową koleżankę, która ryzykowała zdrowiem dla głupiego ślizgania się po lodzie. Jakby się rozejrzeć, to znajdzie się gdzieś zamrożoną kałużę, której rozwalenie doprowadzi co najwyżej do mokrych butów. Problemem może być wielkość takiego lodowiska. w porównaniu do stawu może nie spełniać oczekiwań pewnych użytkownik, być może nawet właśnie samej Caroline.
Poszło po myśli bohatera. Chyba dał jasno koleżance do zrozumienia, że mogła sobie zrobić krzywdę. Mogła, ale nie musiała. Poza możliwością, że zamarznięty staw może się dosłownie pokruszyć pod stopami, istniała szansa niezaistnienia niebezpiecznej sytuacji. Białowłosy wolał być jednak ostrożny. Miał znajomą od kilku minut i jakoś nie widziało mu się, żeby równie szybko ją stracić.
- Nieładnie jest kłamać~ - stwierdził melodyjnie, puszczając dziewczynie oczko.
Chciał jej delikatnie zasugerować, żeby nie robiła z siebie super-zabawowej dziewczyny, jeśli taką nie była. Kouga zna ją od kilku chwil. Czy zaskarbiła sobie jego sympatię tym, że się rozbiera na pierwszej randce? Nie. Dobrze, że się w końcu przyznała. Przynajmniej taką nadzieję miał bohater. Nie byłoby miło, jeśli Caroline dopiero teraz kłamała i rzeczywiście wolała ubierać się "na Adama i Ewę".
Zaśmiał się, do tego dość głośno. Aż musiał zasłonić usta prawą dłonią.
- Mnie? Nadwyrężyć? - Kouga wyszczerzył zęby w zadziornym uśmiechu - Musiałabyś się bardziej postarać. Śmiem twierdzić, że jestem...nienadwyrężalny!
Nie było szans, żeby obecność blondynki w jakiś niekomfortowy sposób oddziaływała na osobę białowłosego. Przynajmniej nie tak długo, jak nie zacznie go atakować, albo okazywać brak szacunku. Caroline okazała się zbyt obytą niewiastą, żeby nie chcieć z nią spędzać chwili czasu. Problem pojawiłby się, jeśli to ona miała dosyć Lorda i chciała dać o tym znać w jak najmilszy sposób. Tutaj jednak wyjdzie na to samo: jeśli go nie lubiła, to Kouga zrobi jej na przekór i da szansę, żeby go polubiła. Proste.
- To nawet Cię nie wyprowadzę, tylko zaprowadzę prosto do Akademii. - zaproponował, uśmiechając się tym razem serdeczniej - To nie problem.
Powrót do góry Go down
Caro
Caro
Caro
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t836-caroline-louise-roux#5546 http://vampireknight.forumpl.net/t1161-caroline-telefon#18207 http://vampireknight.forumpl.net/t3169-cleo-aka-pax-aka-caro#66850
Zarejestrował/a : 14/12/2012
Liczba postów : 112


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Gru 26, 2012 11:59 pm

Nie wiedziała co sądzić o tej całym tym zajściu. Zmieszanie i nawet zawstydzenie wymalowało się na jej twarzy, a potem to już samo zaskoczenie. Szybko pokiwała głową na boki, może i jest nie do nadwyrężenia, ale jednak są pewne granice, a jej rodzice stawali na rzęsach by wyzbyć się u córki nawyków z sierocińca i wbić do łba podstawowe zasady etykiety osobistej. Może dlatego miała trudności w porozumiewaniu się z dziewczynami? Zawsze targały nią sprzeczności, kobiety są bardziej wyczulone na dobre maniery niż faceci... Daleko nie trzeba szukać przykładów... Jej dziadkowie, dziadek pozwalał jej na wszystko, rabanie drzewa, lekkie przekleństwa natarczywość, a babcia... Oj o babci lepiej nie mówić, bo ta to najchętniej dziewczynę do klasztoru wsadziła.
- Rozumiem, nienadwyrężalny. - potaknęła głową - A dlaczego taki jesteś, jakie masz w tym wszystkim korzyści? - nim skończyła zaczęła karcić się w głowie, że zamiast jaka ją matka uczyła odmówić znów wlazła w rozmowę i to jeszcze z takim pytaniem. Ale stało się Caro uniosła wyżej głowę przyglądając się jego reakcji.
Skąd u niej taka ciekawość względem chłopaka, już chyba tłumaczyć nie trzeba... jednak skoro nasza Lordowska mość twierdzi, że cierpliwość ma ze stali i nie da się nadwyrężyć jego osoby warto wiedzieć dlaczego. Czy każdy ma taki przywilej, czy trafiło akurat na niską blondynkę o wielkich zielonych oczach.
- Skoro chcesz mnie odprowadzić, proszę bardzo, prowadź. - starła się teraz trzymać na dystans by nie wleciało jej znów coś głupiego. -A, skoro to nie problem. - dodała i po chwili namysłu zapytała - Właściwie dlaczego mi pomagasz? Dlaczego jesteś tutaj o tak później porze?
Powoli stawiała krok za krokiem nie podnosząc wzroku z butów, zaczęła chorobliwe analizować ta cała sytuacje w kółko i w kółko. Nie chodzi, że znów naszły ją myśli o rychłym gwałcie i morderstwie, lecz postawie i "byciu" chłopaka.
-To bardzo miła ale nie spotykana sytuacja... Dlatego pytam, nie miej mi za złe.

_________________


Sam napisał:
[19:30:28] Samael : Żodyn we internetach nie wie że Caro pudlem. Żodyn ;o

Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Staw   Czw Gru 27, 2012 1:32 am

Bohater stał wyprostowany, uśmiechał się mile, patrzył w oczy swojej rozmówczyni i oczekiwał jej odpowiedzi, nawet nie drgając. Na zewnątrz tworzył więc obraz osoby opanowanej i potrafiącej słuchać. Najpewniej też taki był. Wewnątrz jednak tańczył na różnorakie sposoby, nieśniące się żadnym mistrzom aerobiku. Sam sobie podawał dłoń i gratulował, że był tak strasznie zacny. Gdyby Caroline wiedziała, jaką frajdę Kouga miał z możliwości poznania jej i uczynienia jej swoją - przynajmniej miał taką nadzieję - dobrą znajomą, to pewnie uznałaby go za wariata i zwiała jak najdalej, żeby się od niego przypadkiem czymś nie zarazić. Poszedł na miasto w dobrym humorze, żeby spróbować zapoznać się z jakimś totalnym randomem. Może to przez jego spodnie stał się dla dziewczyny obiektem "bezpiecznym", skoro skojarzyła go z Akademią Cross. On jednak zaczął wierzyć, że te psychiczne bariery typu "nie podejdę, nie zna mnie, pewnie mnie wyśmieje i spławi" nagle zaczęły stawać się coraz mniej zarysowane. Lord chwalił rasę ludzką, która - świadomie czy nie - wyprowadziła go z błędu, że musi mieć "coś", żeby zwiększyć sobie ilość znajomych na Facebook'u. Teraz o wiele chętniej będzie zagadywał byle kogo, żeby dać mu szansę poznania zacnego Lorda i stworzenia jakiejś ciekawej relacji. Wcześniejsze znajomości były typowo szkolne - to się nie liczy. To naturalne zaznajomić się z osobami "w tej samej piaskownicy". Wypad na miasto, ryzyko - to było wyzwanie!
- To w sumie proste. - odpowiedział, wystawiając lewą dłoń przed siebie, na wysokości klatki piersiowej, na linii barku - Wyobraź sobie, że z jednej strony masz dom. Ma drewniane ściany i dach z metalowej płyty, która nawet nie jest spójną częścią konstrukcji. Tak sobie po prostu leży, żeby grać rolę dachu.
Wtem białowłosy uniósł prawą dłoń, w podobny sposób do poprzedniej.
- Z drugiej strony masz jeszcze jeden dom. Ściany z cegły, dach z ładnych dachówek. Wszystko spójne i mocne. Wyobraź sobie, że nadchodzi burza. Możesz schować się w jednym z tych domków. Pierwszy rozwali się po jakichś piętnastu sekundach. Najpierw wyrwie dach, który nawet nie był odpowiednio przybity do reszty konstrukcji. Drewniane ściany zaczną się chwiać, aż w końcu padną. Przez chwilę będzie OK, ale potem będzie Ci zimno i mokro. Jak się schowasz do drugiego domu, to będziesz mogła mieć totalną zlewkę na zewnętrzne warunki. Jedna burza przeminie, druga, trzecia. Ty w środku możesz spać, oglądać telewizję, zaprosić kolegów i koleżanki na piżamowe party. Który dom byś wybrała?
Opuścił dłonie, by swobodnie zwisały wzdłuż tułowia. Po takiej wypowiedzi Lord sam musiał złapać tchu. Sam się zdziwił, że potrafił tyle powiedzieć.
- Ja jestem takim domem z cegły. - dokończył i zaśmiał się - Albo przynajmniej chcę taki być. Chcę, żeby wszyscy czyli się we mnie...tfu, przy mnie bezpieczni.
- "NO KURDE GENIUSZ!" - przeszło przez myśl bohatera - "Genialne porównanie! Aż chcę sam siebie poklepać po ramieniu!"
Najwidoczniej tak długa gadanina była sposobem na okazanie radości płynącej z tego, że Caroline nie spławiła białowłosego na starcie. Może zaczęła dawać mu sygnały, że ma go dość, jednak on wolał to usłyszeć bardziej...dobitniej, jak "spieprzaj dziadu" albo "Mam Cię dość, wypad". Nie ma zabawy w zgadywanki z Lordem. Jak ma się odwalić, to niech dostanie o tym konkretny komunikat.
- Możemy powolutku się tam kierować. - stwierdził, odwracając się na pięcie i wolnym spacerkiem idąc w odpowiednim kierunku.
Póki blondyna nie stwierdzi, że musi się znaleźć w Akademii w pięć sekund, to nie ma sensu wszystkiego przyśpieszać. Noc jest jeszcze młoda, tak samo jak nowa znajomość białowłosego. Woli jeszcze ją trochę podbudować, żeby jutro, po jutrze, czy kilka dni potem nie spotkać Caroline, przywitać się i zobaczyć jej zdziwioną minę z zapytaniem "My się znamy?". Był zbyt ostrożny? Może. Przynajmniej swoim brakiem pośpiechu da dziewczynie znać, że nie chce się od niej odczepić w trybie natychmiastowym. Jeśli jej również się nigdzie nie śpieszy i kontakt z Lordem jak najbardziej odpowiada, to może się co najwyżej tylko ucieszyć z takiej okazji.
- Niespotykana? - zapytał, odwracając głowę w kierunku blondynki - To Ty chcesz cały czas żyć według schematów? Daj spokój! Może tak jest bezpieczniej, ale niekoniecznie ciekawiej!!
Caroline znalazła się w niecodziennej sytuacji? Tak. Ucierpiała na tym w jakimś stopniu? Raczej nie. Wniosek - niespotykane sytuacje nie muszą być złe, a na pewno są ciekawe. Drugi wniosek: czasem trzeba chrzanić codzienność, bo jest nudna. Ostatni: Kouga jest idiotą. Pozytywnym idiotą.

Podobno "to co dobre, szybko się kończy". Zadowolony z towarzystwa Karoliny postanowił jej dłużej nie wystawiać na działanie własnej fajności, żeby się dziewczynie przypadkiem nie zakręciło w głowie. Sam nie mógł też spędzać zbyt dużo czasu w jednym miejscu, bo na Świecie istniały jeszcze setki innych osób, które - chcąc lub nie - domagały się obecności Lorda. Dlatego też ten postanowił wyprowadzić swoją towarzyszkę z tych okolic i zorganizować jej taksówkę do Akademii Cross. Pomachał jej na pożegnanie, po czym sam poszedł swoją drogą.
Nie martwił się kolejnym spotkaniem z Karoliną. Zwykle miał szczęście, że na starych znajomych natrafiał prędzej czy później. Z blondyną będzie mu łatwiej, bo przecie on też chyba jest uczennicą Akademii.

[z/t]
Powrót do góry Go down
Sheyira



http://vampireknight.forumpl.net/t883-sheyira
Zarejestrował/a : 14/01/2013
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Mar 12, 2013 2:54 pm

Sheyira powoli zaczynała wątpić, iż jej plan dojdzie do skutku. Co prawda spotkała już swego ojca, który w ogóle nie uwieżył jej, iż jest jego córką, a do tego ją namiętnie pocałował, jednakże nie o to jej oczywiście chodziło. Miała nadzieję, że chociaż ją zaakceptuje. Nie oczekiwała pieniędzy, bądź też przyjęcia pod swój dach. Po prostu chciała mieć w końcu ojca. Każda córka wolałaby siedzieć z ukochaną mamą, ona również by tak chciała... Niestety to życie pisze scenariusze...
Blondynka znudzona patrzeniem się w tętniące życiem miasto, oraz telewizję postanowiła się gdzieś przejść. Zresztą, przecież chciała spotkać ojca, a raczej mało prawdopodobne było, iż znajdzie ją w jakimś nędznym, tanim hotelu. Jako iż fundusze tej uroczej blondynki były dość... szczupłe, jej celem był jakiś park, bądź też nawet las. Lubiła naturę, szczególnie wodę. Godzinami mogła się w nią wpatrywać. Nie dziwne więc, że bardzo ucieszyła się, gdy natknęła się na staw. Cisza, spokój, piękna pogoda. Dziewczyna usiadła na ławce tuż koło zbiornika wodnego, po czym odpłynęła myślami do swej przeszłości.
Zwykle, gdy matka zostaje sama z dzieckiem, udaje przed nim, że nic się nie stało. Nagle to owe dziecko staje się centrum jej wszechświata. Niestety nie było tak w przypadku Sheyiry. Jej matka zmieniła się, szczególnie gdy dziewczyna dorosła. Oczywiście o ojcu nie chciała przez dłuższy czas wspominać, młoda blondynka musiała to z niej wyciągać, jednakże stała się jakaś... inna. Z kobiety poważnej, trochę rozrywkowej, która mogła być dla wielu przykładem, zmieniła się w zwyczajną dziwkę, która zmieniała facetów jak rękawiczki. Nie dziwne więc że puściła córkę do swego prawdziwego ojca. Nawet jej pomogła, dając jej sygnet. Shey mimo wszystko kochała matkę. Rozumiała, przez co przeszła i jak ją to zmieniło. Dlatego też postanowiła nie wracać i wymazać z umysłu obraz tej złej, a pozostawić tylko obraz tej dobrej matki. Nie wiedziała jeszcze, co zrobi, gdy jej ojciec postanowi ją olać. Jednakże byłą pewna, iż do domu nie wróci. Zresztą, miasto jej się bardzo podobało, kto wie, może dostanie tu pracę, zacznie zarabiać na siebie. Zawsze chciała stać się kimś ważnym, lecz nie w oczach innych, a swych rodziców. A miasto dawało wiele możliwości, by to osiągnąć. Tak więc błękitnooka postanowiła zostać w mieście, nawet jeśli jej ojciec nie zechce mieć z nią cokolwiek wspólnego. Mimo to nadal siedziała na ławeczce, szukanie pracy nie ucieknie, a tak piękny dzień nad stawem może się już nie przytrafić...
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Staw   Wto Mar 12, 2013 8:26 pm

Kyubi był zadowolony. W sumie nie wiedział, że dzisiejszy wieczór przyniesie mu tak urokliwe spotkanie. Dziewczyna doprawdy była rozkoszna, aż dziw bierze, że nie został z nią dłużej. Wiedział jednak, że jeśli wciąż by ją uwodził w taki sposób, długo by nie wytrzymał. A przecież nie mógł. Przywykł do takiego życia. Do uwodzenia, dawania przyjemności kobiecie, niezależnie czy ją lubił i cenił czy po prostu chciał przelecieć. Zawsze musiał zaspokoić kochankę, inaczej nie odczuwał satysfakcji ze stosunku. Ta dziewczyna przypominała mu pewną osobę. Nawet z tego temperamenciku. Tak, była zupełnie jak ona i nie wątpił w to, że jeszcze ją spotka. Znajdzie ją. Miał swoje sposoby. A ten zapach i sposób myślenia, pozostał przy nim. Ot co.
Teleportował się gdzieś. Nie ważne gdzie. Pierwsza wizja w jego umyśle to był park, to miejsce w którym spotkał ostatnio Yuki. Nie wiedział czemu akurat tutaj trafił podświadomie. Może chciał spotkać blondynkę? Swoją drogą ciekawiło go, jak sobie radziła. Zresztą nie ważne.
Ciekawe czy w parku znajdował się jakichś sklep z alkoholem. Z chęcią zaopatrzyłby się w butelkę czegoś mocniejszego, choć i tak idąc ścieżką w pustym parku wyglądał jak jakiś zboczeniec. Kolorowe, świecące w ciemności oczy, rzucające się nawet z daleka. Czarny płaszcz, rozpięty całkowicie, postawiony kołnierz. Luzacki, ale mający w sobie pewną groźbę chód... Nic tylko zboczeniec. Z łatwością można by go tak okrzyknąć. I nie czuł się z tym źle, nie ukrywał przecież, że uwielbiał macać, dotykać, całować i kochać się aż do utraty tchu. Po ponad siedmiu wiekach nadal mu się nie znudziło! Ten to miał zdrowie.
Z bocznej kieszeni płaszcz wyjął paczkę papierosów. Otworzył ją i z przerażeniem stwierdził, że został mu właśnie ostatni papieros. Zaklął siarczyście, wyjmując go, a puste pudełko zgniótł i cisnął niedbale za siebie. Przystanął na dróżce, żeby odpalić fajkę, rozglądając się mimochodem dookoła. Nagle dostrzegł rozwiane na wietrze, blond włosy. Zamarł, na sekundę. Więcej czasu nie potrzebował. Miał przecież wielką słabość do blondynek. Tylko nie pamiętał czy od wieków czy odkąd poznał tamtą dziewczynę. Nie ważne. Przyjrzał się uważniej dziewczynie siedzącej na ławce, nie rozpoznając jeszcze tej, która ośmieliła się nazwać go ojcem! Śmieszne. Nie warta jego uwagi. Niech wraca lepiej do mamusi. Każdy może przecież powiedzieć "jesteś moim ojcem!" i to tylko dla kasy.
Podszedł więc bliżej i wreszcie skojarzył tę całkiem ładną twarzyczkę.
- Śledzisz mnie?
Kij z tym, że on dopiero tutaj przylazł, a ta siedzi tu już jakiś czas. Zaciągnął się fajką, delektując się smakiem. No szlag go trafiał jak pomyślał, że to był ostatni.

_________________
Powrót do góry Go down
Sheyira



http://vampireknight.forumpl.net/t883-sheyira
Zarejestrował/a : 14/01/2013
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Mar 13, 2013 9:54 am

Pogoda była piękna. Lekki wiatr, śpiew ptaków i do tego szum wody. Dzięki temu miejscu Shey opanował spokój, poczuła, że już nie jest ważne co przyniesie przyszłość. Oczywiście do czasu. Z zamyślania wyrwał ją jakby znajomy głos. Dziewczyna otworzyła powoli oczy, by sprawdzić kto się do niej dosiadł, po czym jakby automatycznie odsunęła się od mężczyzny na sam koniec ławki. To był on, jej ojciec. Do tego wyglądał jak jakiś zboczeniec. Ciągle pamiętała to zdarzenie w klubie, a że nie była do czegoś takiego przyzwyczajona, wolała uniknąć ponownego pocałunku. Chwilę zajęło jej opanowanie swego ciała, które drżało. Czemu? Czyżby jednak nadal miała nadzieję, iż ten akceptuje jej istnienie? A może to była chęć kolejnego pocałunku, zbliżenia? Kyubi był przystojny, nie ma co zaprzeczać, lecz czy byłaby zdolna zapomnieć o fakcie, kim był dla niej?
Sheyira westchnęła, po czym spojrzała mu w oczy. Zarzucono jej śledzenie, też coś. Przecież siedzi tu od dłuższego czasu, na dodatek z zamkniętymi oczami. No i mimo wszystko miała jakąś tam godność, aż tak nie zależało jej na tym, by jej uwierzył.
Gdy dziewczyna w pełni już kontrolowała swoje ciało, sięgnęła do torebki, by wyjąć nieszczęsny sygnet. Nie obchodziło ją już, czy uwierzy jej, czy też pośle z powrotem do mamy. Teraz chciała po prostu oddać mu jego własność. Pewnie normalna dziewczyna zostawiłaby sobie ten pierścień na pamiątkę, lecz nie ona. Zresztą, po co jej pamiątka żyjącego członka rodziny? Takie rzeczy zbiera się raczej po czyjejś śmierci. Jeśli Kyubi kiedyś umrze, to pewnie zgłosi się po ten sygnet ponownie, lecz teraz nie ma co o tym myśleć. Gdy wyjęła już pierścień z torebki, wstała, po czym wzięła jego rękę, położyła pierścień na otwartej dłoni, po czym złożyła jego palce w pięść. Zrobiła, co miała zrobić, a co on z tym zrobi, to jego decyzja.
-To twoje, mama dała mi ten sygnet, żebym miała jakiś dowód na to, kim dla ciebie jestem. Oddaję ci go, a ty zdecyduj, co chcesz z tym zrobić.- rzekła do niego. Oczywiście nie miała na myśli samego pierścienia, ale i ją samą. Jeśli ją akceptuje, pozwoli zostać przy niej, to oczywiście się ucieszy. Rzecz normalna. Jednakże, jeśli karze jej spadać, to uszanuje jego decyzję i odejdzie. Oczywiście nie wyniesie się z miasta, zadecydowała przecież, że poszuka tu jakiejś pracy, lecz na pewno będzie go w tedy unikać.
Sheyira stała teraz przed Kyubim, oczekując jakiejś wypowiedzi z jego strony, bądź też decyzji. Spodziewała się oczywiście najgorszego. Nie jest jakąś tam pesymistką, po prosto z opowiadań mamy, oraz tego co widziała stwierdziła, że nie będzie miał ochoty mieć z nią cokolwiek wspólnego.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Mar 13, 2013 10:45 am

Pogoda jak pogoda, po wielu latach można przyzwyczaić się do każdej i przestaje się już zwracać uwagę czy świeci słońce czy pada deszcz. Zresztą później wszystko wydaje się być takie monotoniczne i bez wyrazu, jakby nabrało obojętności i wyblakło. I pomyśleć, że mowa tutaj wyłącznie o pogodzie.
Kyubi się do niej nie dosiadł. Podszedł jedynie, zachowując dystans, stał przed nią, popalając sobie w najlepsze. Jakby nic innego na tym świecie nie było dla niego ważniejsze. Przyglądał się blondynce, jakby doszukując się jakichś podobieństw do samego siebie. Jakby miała fioletowe włosy, to pewnie szybciej by jej uwierzył. Ale jakoś nie był skory do uwierzenia. Zawsze przecież był ostrożny, nie licząc jego wpadki, jaką okazała się być Yukyuko. Czy ta dziewczyna, siedząca przed nim, także miała okazać się być jego wpadką? Na dobrą sprawę nic o niej nie wiedział. Zawsze zostawiał swoje kochanki, opuszczał je i wyjeżdżał. Nie miał do czego wracać. Jednorazowy, niezobowiązujący seks, nic więcej, a kobiety zawsze żywiły tę pustą nadzieję, że jak dadzą się przelecieć, to zmuszą faceta do pozostania z nimi przez najbliższą, nudną wieczność.
Jego uwadze nie uszło także to delikatne drżenie ciała dziewczyny. Jakby się czegoś bała albo jakby pragnęła, by znów ją dotknął. Kyubiego nie trzeba dwa razy prosić, wiadomo. Nie dało się także ukryć, że owa panna była ładna, a przede wszystkich miała jasne, blond włosy.
Chwyciła jego dłoń, więc pozwolił jej na to, przyglądając się z obojętnością poczynaniom młodej wampirzycy. Wypalił papierosa i wyrzucił peta na ziemię, ach, szkoda że był ostatni. Na te nerwy na pewno by mu się przydało zapalić jeszcze raz, a potem zapić tę śmiesznie irracjonalną wiadomość. Otworzył zaciśniętą dłoń i spojrzał na sygnet. Rozpoznał go. Od razu. Każdy głupi rozpoznałby rzecz, która była z nim od wieków, a którą w tajemniczych okolicznościach zgubił. Po chwili schował sygnet do kieszeni i spojrzał na małolatę, wykrzywiając wargi w lubieżnym uśmieszku.
- Skąd ten pomysł, że uwierzę iż jesteś moją marnotrawną córką? Chcesz zniszczyć mi życie? Po to się tutaj pojawiłaś? Czy może chcesz czegoś innego?
Nie wiedział, po co się pojawiła po takim czasie. Żadna matka nie puściłaby swojego dziecka do takiego drania jakim był Kyubi. A przynajmniej nie z własnej woli. Może Sheyira uciekła z domu? Zresztą, co go to obchodziło?
Nachylił się do niej jeszcze bardziej, aż wreszcie zagrodził jej drogę ucieczki, opierając obie dłonie o oparcie ławki, tuż obok głowy wampirzycy. W dodatku stanął tak, że napierał lekko swoim ciałem na ciało dziewczyny, aby przypadkiem nie wpadła na pomysł, by wymknąć mu się pod ramionami. Była w pułapce.
- Uparta jesteś.
Wypowiedział szeptem, jednak na tyle, by mogła go usłyszeć.

_________________
Powrót do góry Go down
Sheyira



http://vampireknight.forumpl.net/t883-sheyira
Zarejestrował/a : 14/01/2013
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Mar 13, 2013 11:06 am

No się zaczęło. Dziewczyna bardziej spodziewała się tego, że każe jej odejść, spadać czy też coś innego, lecz zbliżonego do tego typu wypowiedzi. Powinna przewidzieć iż ten będzie doszukiwał się jakiegoś spisku bądź też ukrytej intencji w jej działaniu. Przecież biedny to on nie był. Bez problemu mogła mu zaszkodzić swym istnieniem. No tak, o tym nie pomyślała. Zaślepił ją jej egoizm, chęć posiadania ojca, a nie tylko matki z... ojć, miała wymazać to z pamięci.
Gdy Kyubi zaczął przywierać ciałem Sheyira spojrzała na niego spłoszona. Za blisko podeszła! Może i gdzieś głęboko w swojej podświadomości pragnęła tego, jednakże teraz, gdy rozmawiali o temacie ojciec - córka, to raczej nie wypadało! No ale co ona mogła teraz zrobić? Próbowała się szarpać, po czym, gdy zrozumiała że to nic nie da, po prostu schowała twarz w jego klatce piersiowej. O tak, tak jest bardzo bezpiecznie.
-Nie chcę ci zaszkodzić. Moja matka zmieniła się i to bardzo. Nie jestem już dla niej ani potrzebna, ani ważna. Dlatego postanowiłam poznać mojego ojca, którym jesteś. Teraz zrozumiałam, że mogę ci zaszkodzić. Wybacz, puść mnie, już nie będę zawracać ci głowy, skoro tego sobie życzysz
Jej głos drżał. I znowu nasuwa się pytanie - strach czy pożądanie? Prawdopodobnie jedno i drugie. W końcu praktycznie go nie znała. To, że coś tam jej matka naopowiadała guzik daje, sama go prawdopodobnie mało znała. Był więc powód do strachu. Do tego był przystojny, a Sheyira dawno już nie spędziła czasu z jakimś mężczyzną, więc podświadomie może być to też pożądanie. Mimo to dziewczyna nadal twarz miała wtuloną w jego klatkę piersiową. Rozum ciągle aż krzyczał, by nie dała ponieść się emocjom. To jej tata! Tak się nie robi. Chyba...
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Mar 13, 2013 7:53 pm

Oczywiście, że doszukiwał się spisku. Miał niegdyś i nawet teraz bardzo wiele kochanek, które pewnie szukały sposobu na zemstę. Nikt nie lubi być wykorzystywanym, choć w sumie wampir do niczego ich nie zmuszał, same podjęły taką, a nie inną decyzję. Teraz pewnie żądałyby jakiegoś zadość uczynienia. Czemu więc by nie użyć do tego własnej córki czy też siostry albo jakiejś innej, młodej damy, żeby wrobić wampira w ojcostwo. Ale on nie da się na to nabrać. Był zbyt twardy, silny i miał sporo koneksji i znajomości, aby najzwyczajniej w świecie dać się zaszantażować.
Gdyby faktycznie była jego córką, w niczym by już nie mogła zaszkodzić. Sam sobie zaszkodził, będąc ileś tam lat wstecz za mało ostrożny, podczas kochania się z jedną z wielu swoich kochanek. Nawet, gdyby Sheyira wypowiedziała teraz imię i nazwisko swojej matki, Kyubi za żadne skarby by nie skojarzył imienia z twarzą wampirzycy. Albo nie przykładał do niego wagi, albo wampirzyca była tak łatwa, że nawet zapomniała się przedstawić. Może była prostytutką? Nie miał zielonego pojęcia, bo przecież tyle było tych kobiet, że już nie pamiętał i nie kojarzył wszystkich sprzed iluś tam lat. Nawet nie pamiętał kogo zaliczył rok temu, a gdzie tam cofać się pamięcią kilkanaście lat wstecz.
Kyubi napierał na nią ciałem, zmuszając do cofania się, aż wreszcie z powrotem klapnęła na ławeczkę. Wampir nachylił się i zagrodził młodej wampirzycy wszelką ucieczkę, swoimi ramionami. Była teraz w potrzasku.
Zaszkodzić? Puścić? Mogła wcześniej o tym pomyśleć, wampir nie daje łatwo za wygraną, kiedy już dostrzeże w czymś jakieś plusy. W dodatku była podniecona. Wyczuł to. Był Casanovą, znał się na tym. Poza tym, myśli ją zdradzały. Kyubi pociągał dziewczynę i właśnie zdał sobie sprawę, że dziewczyna mówiła prawdę. Była jego córką. Niech to szlag wszystko trafi. Jednak czemu by nie podjąć dalej tej gry?
- Nagle się wycofujesz, zmieniając zdanie? Przyznajesz się do wina, moja droga. Czego więc pragniesz?
Podchwytliwe pytanie, ale przecież oboje doskonale wiedzieli czego chciała ta mała, śliczna blondyneczka, która siedziała przerażona jak trusia, między ramionami wampira.

_________________
Powrót do góry Go down
Sheyira



http://vampireknight.forumpl.net/t883-sheyira
Zarejestrował/a : 14/01/2013
Liczba postów : 14


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Mar 14, 2013 11:29 am

A ona dalej trzymała głowę blisko jego klatki piersiowej. Czuła, że pcha ją do tyłu, aż nagle znalazła się z powrotem na tej nieszczęsnej ławeczce. No i co teraz? Nie mogli przecież znowu się całować, co by sobie ktoś o nich pomyślał? Oczywiście, słyszała o opowieściach, gdy to rodzeństwa wampirze stwarzały związki, ojcowie całowali się z córkami, ale to przecież tylko opowieści. A może tu właśnie tak się robiło? Bo w sumie czemu nie? W końcu Kyubi na jej ojca nie wyglądał, musiałby zostać ojcem w wieku... jakichś 6 lat, co było niemożliwe. Ludzie nie dowiedzieliby się o ich prawdziwych relacjach, inne wampiry pewnie miałyby to gdzieś, lecz czy to jest normalne? Nie potrafiła o tym zadecydować, dlatego odpowiedzią na jego pytanie było to, co podpowiadał umysł, a nie ciało czy też serce.
-A czy istotne jest, czego pragnę? Zresztą już mówiłam, chcę mieć w końcu ojca, który choć trochę się mną zainteresuje
Mówiąc te słowa spojrzała na niego. Wiedziała, że mógł ją teraz znowu pocałować, no ale w sumie gdyby chciał, to i tak złapałby ją za podbródek, czy też znalazł inną metodę, a mówiąc do niego chciała patrzeć mu w oczy, w końcu tego wymaga kultura osobista, którą dziewczyna posiadała. Mimo to, dla ochrony swe dłonie położyła na klatce piersiowej, dokładnie tam, gdzie przed chwilą leżała jej głowa. Oczywiście co ona mogła, była nie dość że dziewczyną, to jeszcze drobniejszą od niego. Mimo to czuła się lepiej w takiej pozycji. Ah, gdyby nie byli rodziną, na pewno wtedy sama rzuciłaby się na niego...

[sorka że tak krótko, brak weny]
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Mar 17, 2013 1:34 pm

Nie przeszkadzało mu w ogóle, że dziewczyna trzymała głowę na jego klace piersiowej, przytulając się doń mocniej. Czuł to "ciepło", jakie od niej biło, delikatny, nerwowy oddech na swojej szyi. Aż wreszcie klapnęła za powrotem na ławce, a wampir nad nią zawisł. Jego długie włosy muskały twarz i szyję dziewczyny, opadając dalej na ławkę. Sam w końcu westchnął i odsunął się od niej, zasiadając obok dziewczyny, która najprawdopodobniej była jego córką. Ale jako głowa rodu musiał mieć pewność. Nie mógł przecież przyjąć jakiejś dziewczyny z ulicy do rodu, nie wiedząc czy mówi prawdę. Zresztą wszystko zaczęło się już komplikować.
Wampiry nie ocenia się po wyglądzie, było to bardzo względne pojęcie, ponieważ mogą mieć kilka wieków, a wciąż młodo wyglądać. Temu szybko da się oszukać ludzi, wzrok jest mylnym zmysłem.
Wampir rozsiadł się wygodniej, prostując nogi, ramiona zaś oparł o oparcie ławki i kątem oka spoglądał na wampirzycę. W sumie brakowało mu jakiegoś alkoholu i poczułby się od razu lepiej, a tak musiał spojrzeć prawdzie w oczy na trzeźwo.
- Jestem głową rodu. Nie mogę przyjąć Cię do rodu ot tak. Muszę mieć dowód na to, że jesteś moją córką. Wystarczy badanie DNA i Twój akt urodzenia. Prawdziwy.
Czemu wspominał o prawdziwym? Ponieważ wampiry co jakiś niedługi czas musiały fałszować daty swoich narodzin i wielokrotnych śmierci, aby ukrywać się wśród ludzi. Kiedyś nie było z tym problemu, bowiem nie prowadzono aktów narodzin i śmierci na taką skalę. Wszystko się pozmieniało w jakimś XIX wieku, utrudniając życie krwiopijcą. On sam, jako że urodził się na początku XIII wieku nie posiadał aktu narodzenia, nie prowadzono takich rzeczy. Poza tym był z nieprawego łoża, nie miał więc pojęcia czy widniał także w księgach rodowych. Możliwe, że ojciec dopisał go dopiero wówczas, kiedy Kyubi przyjął jego nazwisko.
- Jeśli badania potwierdzą moje ojcostwo, przyjmę Cię.
Odpowiedział beznamiętnie, spoglądając przed siebie w ciemność. Ciekawe, co go jeszcze zaskoczy w najbliższym czasie.
W każdym razie poczekał, aż dziewczyna da mu kilka swoich włosów. Więcej nie potrzebował. A jeśli się ku temu nie spieszyła, sam pozbawił ją kilku włosów, żeby później wykonać badania. Sam był ciekaw, co mu powiedzą. Może dowie się także coś na temat matki tej dziewczyny. W ogóle, jak ona miała na imię? Nawet jeśli wypowiedziała, to już dawno zapomniał.
- Znajdę Cię, jak będę miał wyniki. Pogadamy wtedy.
I najzwyczajniej w świecie teleportował się, znikając.

[zt]

_________________
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 2:04 pm

Yuu musiała w końcu dostać się do któregokolwiek miejsca, gdzie zostawiła swoje ciuchy, czy to apartament syna, czy też jaskinia tego psychola z literką  co imię zaczyna się na A. Coś w tym być musiało, że swoje bagaże rozmieściła na trzy fronty, bo w sumie jeszcze jeden miała w schowku w bagażowni zamknięty na kluczyk. No ale jebać to, bo aktualnie przy sobie nie miała nic, a była głodna. Żadnej tabletki krwi, żadnej broni, nawet najmniejszej, tylko męska koszula i koronkowe, czarne majteczki, no po prostu wybornie, wzięliby ją za jakąś zboczoną babę, albo lunatyczkę, co łazi nawet za dnia jakby dopiero co wstała z wyra, przynajmniej blond włosy nie były jakoś nader rozczochrane, więc jak zawsze prezentowała się kusząco. Och i ach, jakaż ona była przepiękna, no po prostu cud nad Wisłą, a raczej w tym przypadku, to nad stawem. W końcu musiała wybierać ścieżki rzadziej uczęszczane, a potem co, no trzeba do apartamentu się wybrać, albo gdziekolwiek gdzie da się zdobyć jakieś ubranie, bo ileż można łazić tak wpół nago, prawda?
Dlatego szła sobie ścieżką, mijając płaczącą wierzbę rzuciła nawet okien na staw i rozwalające się dechy imitacji mostku nad stawem, który był po prostu w każdej chwili w stanie rozpaść się na drobne kawałki. Strasznie zapuszczone miejsce, nic tylko westchnąć ciężko~ Oby nikt jej nie dopadł w tym stroju, bo się zacznie śmiać i się panienka naburmuszy.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 2:18 pm

Przykro mi, już właśnie ktoś ujrzał Yuu w tym tak śmiałym stroju i nie mógł oderwać swoich paskudnych oczu. Dokładnie moi drodzy, szedł za nią kanibal! Może wybrał ją sobie jako ofiarę? Nie, nie w tej chwili. Szedł za nią z nudów, liczył iż zaprowadzi go w jakieś rozkoszne miejsce i będzie mógł wykpić jej ubranie, ha! Na pewno uciekła z cudzego łóżka!
Jak tylko znaleźli się w pobliżu stawu, Wampirzysko przyspieszyło kroku, aby zrównać się z byłą małżonką i to chyba była jedna jedyna była to jakiej mógłbym dać posłusznie głos.
- Yuu, Yuu! Nie masz kasy na ubranie?
Zawołał wrednie za nią, rechocząc niczym paskudna ropucha. Oczywiście zmierzył ją od stóp aż po głowę, oblizując się z wyraźnym smakiem. Ciałko ona to ma... I te blond kudły.
- Pobawimy się we fryzjera?
Zaś wredny żart kanibala. Wcisnął łapy w kieszenie płaszcza i szedł dumnym krokiem przed siebie. Jakby gruby dziad nie mógł dać jej plaszcza do okrycia, no ale to Tesu, cham jakich mało. A to, że Yuu się wkurzy, jedynie podnieci naszą bestyjkę.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 2:33 pm

Gad.
Jedyne określenie które przyszło Yuu na myśl, po usłyszeniu tego jadowitego głosu. Tego głosu, którego kiedyś słuchała przez wiele lat, który momentami ją wkurwiał, a czasami był dla niej kojącą melodią. Ale, to to było kiedyś, teraz jedynie ją drażnił.
Już nawet nie chodziło o to, co powiedział, bo marna prowokacja na poziomie dziecka z zerówki, ale KTO to powiedział. Kto?
Gad.
Kiedy zrównał z nią krok zmierzyła go lodowatym spojrzeniem swych złotych ocząt, których barwa powinna być ciepła, a emanowała jedynie zimnem metalu.
- Idź się wypałuj, złamasie. - warknęła wściekle i fuknęła. Wypuściła parę z nosa po czym niczym obrażona na cały świat księżna pani odwróciła gwałtownie głowę przed siebie, zadarła nosek w górę i machnęła blond włosami. Foch po całości.
- Weź spadaj, Tess. Chyba już sobie wszystko wyjaśniliśmy... - burknęła i szybko pochwyciła swe włosy zaczesując je na bok odległy od wampira i pogładziła je nerwowo. Wolałaby, by ich nie dotykał, jeszcze zniszczy jej fryzurę... Damulka się wścieknie jeszcze bardziej.
-... W ogóle... Czy ty mnie śledziłeś?! - uniosła się stając w miejscu i odwracając się przodem do byłego męża z wyraźnym przytupem swej bosej stópki. Jej groźne spojrzenie penetrowało jego gadzie oczy z niebywałą zawziętością.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 2:58 pm

Teksty z podstawówki to największa piłeczka Olbrzyma! Nie ma równych w jego dziecinnych tekstach, no i samego gnojowatego zachowania. Jednak Yuu mu to wybaczy, wszak zna swojego eks i już powinna być dla niego mocno wyrozumiała... No ale do rzeczy.
Nie przestraszy się wzroku tego małego szkraba. Wielki gad wybuchł jeszcze glosniejszym śmiechem i aż musiał zasłonić usta. Przecież jakby go łaskotała tym spojrzeniem. Po czasie się uspokoił, ocierając łezkę radości.
- Jak ty mnie pragniesz, Yuu.
Palnął z gruchy, pietruchy. Nie zamierzając zostawiać samej dziewczyny. No jak on mógł! A jak rzucała włosami. Gdyby był kawalerem to pewnie, by za nią latał.
- No i co z tego. Mam prawo rozmawiać z tobą i towarzyszyć ci w twoich pół nagich spacerach.
Rzucił, wzruszając ramionami. Co jak co i tak na złość będzie robił eks, dopóki się mu nie znudzi, ot co. Ale jak na razie nic ku temu nie zamierzało. Ach warto dodać iż jej foch był nader uroczy, że aż poprawiło apetyt kanibalowi. Co do włosów... Dotknie jak uzyska ochotę, o.
Po jej pytaniu dosyć nerwowym, także się zatrzymał. Czy ją śledził? Podrapał się po głowie, mlasnął jęzorem i krótki chichot zaś wydobył się z jego gardła. Pokiwał głową na znak potwierdzenia jej przypuszczeń. Bystre tuż to dziewczę.
- Nie mogłem stracić takiej okazji abyś dzięki mojej osobie mogła lepiej zabłysnąć. Spojrz jak promnieniejesz przy mnie.
Wyjaśnienie, nie ma co. Co poradzić, ten potwór rozumiem nie ma. On jak ten piesek, gdyby miał też z tyłu ogonek, merdałby nim jak oszalały.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 3:15 pm

Znowu jedynie fuknęła, niczym kot, któremu zabrało się spod dupy poduszeczkę. Bo przecież, wszelakie wygody i komforty są dla niej przeznaczone, proste. Nie można drażnić, denerwować, obrażać, zaczepiać, dotykać... No po prostu trzeba być grzecznym i posłusznym przy tej blond damulce, bo inaczej jak jebnie fochem, to się nie pozbierasz, ot co. Aż dziw, że po przemianie w wampira nie otrzymała mocy "zabójczy foch z przytupem"... Choć w sumie, ma coś zbliżonego, bo jak tupnie to ziemia może się rozstąpić i bynajmniej nie chodzi tutaj o wagę ciała naszej laleczki, a po prostu władze nad ziemią, która sama w sobie jest mocą nader kiczowatą i dupną, ale jak dobrze wykorzystasz, to możesz się przynajmniej dobrze pobawić i tyle... Ale, dobre i to, czyż nie?
- Pragnę Cię jak żołnierz na warcie sraczki. Pff~ - znowu się naburmuszyła i zapewne jeszcze wielokrotnie to powtórzy, bo po prostu łatwo było ją rozdrażnić, szczególnie gdy nie była w nastroju, a jeszcze bardziej, gdy ten nastrój chrzanił się przez nieproszone osoby, nad którymi już nie mogła mieć władzy. Bo co? Ani go nie uwiedzie, ani nie omami swą tajemniczą aurą. No dupa blada, u ex-męża spalona, rządzić się nie może, despotyczna też nie. No po prostu... Wkurwiało ją to. Zarzuciła ręce krzyżem pod piersiami na znak większego focha, co by wielkolud zrozumiał jak wielki i karygodny błąd popełnił drażniąc laleczkę i sprawiając, że czuła się urażona, jakby jeszcze było czym. W sumie, nie obraził jej, ani nic, a ta już cyrki robi, jakieś sceny odwala... Księżniczka na ziarnku grochu.
- To nie jest żaden półnagi spacer! - tupnęła nogą, że aż ziemia pod ich stopami lekko zawibrowała. No cóż, niewarto wyprowadzać ją z równowagi... Żart, kiedyś nie było to warte, bo nie panowała nad mocą, ale teraz nic jej się nie wymsknie spod kontroli, więc śmiało można rozkładać czerwoną płachtę w kierunku miauczącego byczka. - Chodzę tak, jak mi się żywnie podoba i tyle. Nic Ci do tego jak się ubieram, nie masz do mnie żadnych praw, jak będę miała ochotę to ściągnę to głupią koszulkę i będę paradować z cycami na wierzchu~! - oburzyła się chcąc, a nawet czując się zmuszoną, do pokazania swojej władzy, że może robić to na co ma ochotę i tyle, co go to obchodzi! Ale mu nagadała, aż dumnie wypięła pierś do przodu, trochę spuściła powietrze i zeszła z agresywnego tonu, od razu poczuła się jakby była Panią tego Stawu.
- Pewnie, Kochanie... Przy Tobie zawsze prezentowałam się lepiej - zadrwiła, czy mówiła szczerze? No trudno odgadnąć, bo naprawdę głos miała już spokojniejszy, bardziej opanowany i pewny siebie. Odetchnęła głęboko, aż piersi się uniosły i znowu poprawiła swoje włosy. No teraz z anielską twarzą była jak do rany przyłóż, choć pewnie nie minie 30 sekund i znowu się wkurzy.... Ta baba~

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 3:48 pm

Co za foch! I zadzieranie nosa przy każdym wybuchu nerwów! Co za widok... Temu też zawsze uwielbiał wyprowadzać swoją eks z równowagi, świetnie się przy tym bawiąc. Oczywiście teraz nie wypada, co jak co, małżeństwem już nie są, a sama ucieczka mogłaby się się okazać niemożliwa, w końcu w dawnych czasach i to tych akademickich, był o wiele, wiele sprawniejszy. Lepsza kondycja i w ogóle szybki jak ten struś. Po obcych dziurach (koleżanek ze szkoły) chował się śmiało przed wybuchem złości i przemocy Yuu. Jednak kiedy dostał po mordzie od Królowej Złości, świat jakby nagle nabierał wszystkich barw. Co za wspomnienia...
No wiecie co?! On jej tak ładnie mówi, a ta pyskuje. Nie ma zmiłuj, powaga. Choć naprawdę... Yuu i wyzwiska - wszytko idzie w parze.
- Jasne skarbie. Płoniesz tam w środku, ja to wiem.
Powiedział swoje, kiwając przy tym głową, jakby właśnie palnął jakąś mądrość.
Ach, bolesny fakt niemożliwość zapanowania nad wampirem. Gdyby byli razem, z całą pewnością ustawiła by bestię do kąta za tak brzydkie zachowanie, no ale że nie są, może mu naskoczyć, ha! A to, że się obraziła, nie zniechęciło kanibala, wręcz jeszcze bardziej zmusiło do swoich gimnazjalnych tekstów. I już miał coś rzec, kiedy do jego gadziego ucha dotarło słowo na C! Wampir uśmiechnął się od ucha do ucha, zacierając łapami.
- No to na co czekasz? Postaw się i pokaż swoje cyce!
Zawołał pełen chęci. Cóż, zachowanie nader normalne. Męskie, ot co. Zresztą... jak tupnęła nogą to aż ziemia zadrżała, ach ta moc żony. Kanibal umie tak bez używania zdolności.
- Ależ, Yuu. Ty o tym doskonale wiesz, że ze mną było ci najlepiej. Zwłaszcza w akademii.
Rzekł spokojnie i już bez głupich śmiechów, wszak i blondyna zeszła z nerwów trochę.
- Więc jak? Poczesać twoje piękne, blond włosy?
I po tych słowach, nachylił się niebezpieczne do wampirzycy, patrząc prosto w jej duże oczy. Pokazał zębiska w grymasie wcale nie przyjaznym.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 4:08 pm

- Płonę, gdy mnie wnerwiasz. - odparła prawie, że z obojętnością, bo jednak aż zgrzytnęły jej na moment ząbki. No bo weź i bądź spokojnym gdy ktoś Ci wmawia jakieś głupoty, a Yuu... No cóż, na aktualny moment była mocno zainteresowana pewnym Łowcą... Jak widać, zawsze lubiła niebezpieczne zabawy, takie też niegdyś dostarczał jej kanibal, wieczna wojna z nim jak i z łowcami, którzy chcieli go ukatrupić za wszystkie złe występki jakich się dopuścił. Ach, to były czasy, no nie mogła powiedzieć, że źle wspomina, bo była to barwna i ciekawa młodość obojga wampirów.
- Sam pokaż swoje cycki może, na pewno masz równie dorodne. - odgryzła i ni chu chu nie zamierzała czegokolwiek pokazywać. Złą taktykę obrał wampirek, bo Yuu lubi robić wszystko na przekór innym, byle tylko nie to, co ktoś chciałby od niej. Taka wredota, a co. Jednakże była z siebie co raz bardziej dumna, lubiła gdy ją podziwiano, kochano i gdy wszyscy jej pragnęli. Aż jej się ryjek cieszył delikatnie. 
- No było dobrze, ale się skończyło, bywa. Uwielbiałam trzaskać Ci plecy batem, szczególnie gdy byłeś nieposłuszny, pewnie dalej taki jesteś, bo Cię nie ma kto wychować. Żonka Ci luzy daje. - bąknęła od niechcenia i dmuchnęła sobie w blond kosmyki które lekko opadały jej na bok twarzy. Ach, nie dałaby ich dotknąć, więc kiedy się zbliżył ta po prostu dała szybki krok w tył i ustawiła ręce w pozycji obronnej, na wprost swej osoby.
- Nie ma mowy, nie dotkniesz ich swoimi brudnymi i tłustymi łapskami! 

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 4:33 pm

Ha! Więc jednak w jakiś sposób płonie. Wampir aż uniósł się dumą, kiedy tylko o tym wspomniała. Chociaż gdyby powiedziała głośno o łowcy, potworka by coś tam wkurzyło, no bo sorry, łowcy to wrogowie, zabijają wampiry! Nie do miziania! A na dodatek to była! Nuta zazdrości zawsze się pojawi.
- I chociaż tyle w tobie wzbudzam!
Skomentował krótko, mając uśmiechniętą japę do chwili jej tekstu z piersiami... To, to nie było już zabawne.
- Gówno prawda.
Warknął już chłodno, gapiąc się na Yuu z pod byka. On jej nie obrażał! I w ogóle bardzo łatwo jest zranić kruche ego wampira, wszak to porcelanowa duszyczka... I lipa, nie ma już komplementów. Zaraz wróci do Hach, ona go tylko rozumie i akceptuje!
- I co z tego?! Ja chociaż kogoś mam!
Wypalił sucho, krzyżując łapy. Gorszy nie będzie, wkurwić to i on się potrafi! Yuu zresztą wie jak to jest, kiedy bestyjka wpada w swój gniewny szał.
Po tym jak się cofnęła, Stwór już się nie zbliżał. Spoko, spoko... Nie dotknie!
- Ty jesteś gorzej brudna ode mnie! I to tam, między nogami, wywłoko.
O zgrozo... I jak nasz wampirek był w wesołym humorze, to szybko go stracił. Zwykłe zdenerwowanie potwora doprowadzi do horroru! Zabrał szybko swoje łapy, odsuwając się od Yuu. Przy okazji kopnął jakiś kamień, kierując go w stronę nóg wampirzycy. Jakoś już nie miał pomysłów na teksty. Stary, ponury Tesiu powrócił i szybko nie odejdzie.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 4:55 pm

Haha, wkurzyła go, jaka ona zdolna <3 No i co, miała teraz go przepraszać? A w życiu! Jak chce iść niech idzie, w końcu Yuu też musi isc i sie ubrać jak człowiek, a nie tak paradować pięć lat. Przynajmniej udało jej się osiągnąć cel i Tess już nie dotknie jej włosów, więc miło. A te foszki to on sobie może strzelać do woli, Yuu jedynie byłą z siebie mocno dumna, że udało jej się sprawić, by i wampir był troszkę podirytowany, ha. Czuła się ważna i władcza.
- Ja też kogoś mam, ale po prostu tak się tym nie chwalę, bo nie muszę sobie wmawiać, że ten ktoś jest dla mnie dobry, po prostu jest i tyle - odburknęła jak dziecko dorównując poziomowi zaczepek Tessa z początku spotkania. Bo przecież, nie miała nikogo, po prostu mogła udawać, że ma, mogła go zakręcić wokół palca i takie tam... Mogłaby go mieć! Mogłaby?
No ale ten pocisk na końcu był już... straszny. Yuu jedynie zaśmiała się z początku słyszalnie, a na koniec po prostu zachichotała pod nosem. Brudna wywłoka, dobre dobre.
- Och, mój ex-mężu... - westchnęła sobie kręcąc z politowaniem głową -... Tym to ty mnie nie urazisz, bo dobrze wiem, że to nie jest prawdą i już. - skwitowała.
- Już, naburmuszyłeś się? - dodała po chwili ciszy patrząc na niego z odpowiedniej odległości. Sama już nie była zła, ale też nie skakała z radości jak siedmioletnia dziewczynka, po prostu... Kącik jej ust uniósł się w lekkim uśmiechu gdy tak patrzyła na wielkoluda. Strasznie drażliwy na temat tuszy.

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 5:24 pm

Bardzo śmieszne. Kanibal nie lubi kiedy ktoś drwi z niego, przecież to było naprawdę podłe ze strony Yuu. On do niej tak przyjaźnie, a ta już skoki. Tak rozmawiać nie zamierza, nawet eks wytyka go paluchami. Ta która za nim latała! Phew, szybko zmyła z ryja grymas, w sumie od zawsze ona to umiała. A jak się dzięki temu poczuła, miał to głęboko w poważaniu.
- Nie wierzę ci! Taka paskuda z charakteru jak ty, szybko kawalera nie znajdzie.
No i co? Nie wciśnie mu kitu. Wampirek już skończył z nią rozmawiać, a liczył na jakiekolwiek powiązanie, chociaż znajomość. Wszak Tesiu znajomych prawie nie miał.
- Przestałem cię lubić.
I ten ton, taki naburmuszony kanibal. Niemal już pękał od tego zirytowania. Takie dużo dziecko, nuż wampir nigdy się nie zmieni.
Zdziwił się na jej słowa. Nie prawda? Uniósł kącika ust i po prostu fuknął. Nie ma sensu już nic mówić. Dopiero jak zapytała, uraczył ją krzywym spojrzeniem.
- Daj mi spokój!
Ach, kto jak kogo, ale to bestyjka zaczepiła najpierw Yuu, a teraz przez nią się złości. Choć no skąd mógł wiedzieć? Nie miał pojęcia, że wampirzyca od razu mu tak chamsko przygada. I tak, zaraz sobie stąd pójdzie.
Powrót do góry Go down
Yuu

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t840-yuu#5626 http://vampireknight.forumpl.net/t844-yuu
Zarejestrował/a : 15/12/2012
Liczba postów : 284


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 5:37 pm

No i UJ, ten jak się obrazi to już nie przegadasz, po prostu jak dziecko. Yuu jedynie machnęła na to ręką, że niby jej nie lubi już, tak?
- Lubisz lubisz, a nawet i więcej - rzuciła niedbale, jakby wypowiadała jakąś oczywistą oczywistość, co przecież jest niezaprzeczalne jak 2x2=4 i takie tam inne banały. No po prostu cały świat o tym wie, tak jest i koniec kropka, nie ma co się sprzeczać, blondyneczka wie lepiej, przecież jest tak do porzygu idealna, że każdy ją kocha i jej pożąda, a jeśli gad chce iść, niech idzie. Kiedyś Yuu będzie w humorze to go odnajdzie i szala się przechyli na stronę gada, wtedy to on potraktuje ją tak, jak ona jego teraz, no bo przecież miły był, wesoły i w humorku, a ta jednym tekstem mu wszystko zjebała po prostu i jeszcze jędza, perfidna wiedźma się z tego nieskrywalnie cieszyła. Zołza.
- No okej, dam Ci spokój, proszę bardzo! - mówiąc to dała kolejny krok w tył, a potem jeszcze jeden, jednakże nie spuszczała ex ze swych złotych oczu, tak w razie co.
- Ale jakby co to zadzwoń, Serdelku - posłała mu zalotne oczko jak i całuska na odległość, ho ho ho, no teraz to humorek jej dopisał, nie ma to tamto.

[zt]

_________________
Zaklepuję! [x] [x] [x] [x] [x]


Ostatnio zmieniony przez Yuu dnia Sob Cze 15, 2013 5:51 pm, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1848


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Cze 15, 2013 5:49 pm

Guzik prawda, nie lubił jej już. Wszystko się tak szybko się zmieniło i się za prędko nie odmieni. Yuu zawesze taka była, nie obdarzyła kanibala żadnym szacunkiem i wysyłała mu różne wrednego teksty pod jego adres, a później szok że zdradzał!
Zacisnął szczęki, nie pozwalając sobie na żadne słowa. Nie ma zamiaru dłużej z nią przebywać, wściekł się okrutnie. Zaraz zacznie obroża go pieścić i co będzie? Klops!
Odnajdzie, ta? O ile wampir da się znaleźć. W końcu zraziła go do siebie po raz kolejny, więc lipa, no. I tak, humor mu ona skutecznie zniszczyła.
Ho, zaś kpi. Odsuwała się na kroki, spełniając jakby polecenie wampira. Ten prychnął zły i odwrócił się na pięcie, nie zwracając już uwagi na wygłupy blondynki. Ma przecież tą cząstkę honoru, ana dodatek machnął łapą, by zbyć jej słowa, jak ona jego dobre samopoczucie. No i tak jakoś poszedł sobie.

z/t
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 10:10 am

Zupełnie nie zrażony faktem, że wszystkie jego ciuchy przylepiły się do jego ciała pod naporem deszczu, nadal spacerował sobie w poszukiwaniu interesujących scenek. Jak na złość jednak nikt nikogo nie atakował, nie próbował wyssać całej krwi, dać w pyski albo chociaż utopić w stawiku. Cisza i spokój, poza burzliwymi pomrukami zapowiadającymi ostre oberwanie chmury. No cóż, przynajmniej Mana miała kurtałę, która chroniła ją od zupełnego przemoknięcia. Uznając, że będzie to dobry moment na postój, wszedł on pod rozłożystą wierzbę, pod którą zresztą było zadziwiająco sucho. Wracając jeszcze natomiast do tej uwagi dziewczyny odnośnie burzy oraz konfrontując ją z mimiką twarzy młódki, trafnie chyba odczytał, ze nie przepada ona za tymże zjawiskiem pogodowym.
- Podczas burzy to tylko Aniołowie grają w kręgle, robią sobie zdjęcia, a jak trzaśnie piorun to raczej ze złości  jak któryś przegra. - walnął co mu pierwsze do głowy przyszło, a co pamiętaj jeszcze z prastarych czasów. Tak właśnie uspokajano wszystkie pędraki, które tego fantastycznego niebiańskiego przedstawienia się bały.

_________________
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Staw   

Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: