IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Staw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 2:44 pm

No tak, na powrót do Akademika za bardzo nie miała co liczyć, przynajmniej ich rzeczy będą suche. W końcu był czas na postój. Tak, rzeczywiście było sucho pod tą wierzbą. Mana ściągnęła z siebie jego kurtkę, bo w tym momencie była jej nie potrzebna.. Zresztą sama zmartwiła się faktem, że przez to Mefir może być chory.. chociaż? Huh... Mana w przebraniu pielęgniareczki skacze i obsługuje Mefcia.. Byłoby to dość ciekawym zjawiskiem.

- Ta.. Lepiej nie stać pod drzewem.. może w nas piorun walnąć. - powiedziała. Troche to było dziwne.. Wampirzyca mająca umiejętność porażenia i paraliżowania boi się burzy i grzmotów. Na pewno było to związane z jakimś wspomnieniem o rodzicach, ale choćby miała znieść jajko - nie potrafiła sobie przypomnieć, dlaczego się tego bała.

- Mówiłeś wcześniej, że jeśli Ci nie wyjdzie z aktualną przyjdziesz do mnie. - poruszyła temat. Nie zniosła już dłużej tej niezręcznej ciszy. - Jak Ci się z nią układa?

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 3:42 pm

- To sobie piorun wybierze inne drzewo. - w parku byli, a choć ich wierzba była rozłożysta, to jednak wysokością nie dorównywała innym porastającym ten teren drzewom. Jeżeli więc w coś by już musiało trafić, to pewnie z te najwyżej wysunięte szpikulce. Poza tym on chętnie popatrzy, przynajmniej coś by się ciekawego działo. W każdym razie ich nowa kryjówka mu się bardzo podobała pomimo, że koroną wierzby targał bezlitośnie wiatr. Mefo usiadł sobie przy konarze, opierając się o niego plecami. Następnie zostało mu zadane pytanie, które drugie dno posiadało jak nic.
- Docieramy się. - rzekł zgodnie ze stanem aktualnym, w międzyczasie zaczynając sobie patyczkiem rysować po ziemi. Miał właśnie coś dopowiedzieć, lecz jedno kichnięcie mu w tym przeszkodziło. Potarł więc zaraz swój nos, a następnie kontynuował.
- Choć może być ciężko, bo między nami więcej różnic niż podobieństw.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 4:04 pm

- No proszę, między nami też jest mnóstwo różnic. - powiedziała z lekkim uśmiechem i podeszła do niego. Nie wiedziała w jakiej sytuacji byli. Nie wiedziała o nim niczego. Postanowiła jednak jakoś.. mu poprawić humor? Jeśli w ogóle był zdołowany. Zaraz.. jeżeli jego partnerka się dowie o nich.. No dobra Mańku - mogę z czystym sumieniem szykować Ci trumnę.

- Jeśli będziesz się nudzić.. lub po prostu będziesz chciał spędzić z kimś czas.. zawsze możesz do mnie przyjść. - powiedziała lekko zarumieniona, po czym przykucnęła i objęła Mefira. Postanowiła. Już nie będzie przesłodzoną dziewczynką - no może tylko czasem. Ale na pewno postara się zachowywać doroślej.

A wizja o pielęgniarce która służy Mefciowi chyba jednak się spełni. Już mu z noska cieknie. - No proszę, już się przeziębiłeś.. Głupolu. - zarzuciła na niego kurtkę. - Siostra Mana do usług! - zawołała po chwili wesoło. Ma nadzieje, że czuje się dobrze w jej towarzystwie.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 4:24 pm

Kiedy Manabi skończyła mówić, Mefir zaprzestał rysować sobie patyczkiem różnych dziwnych wzorów na ziemi. Przekręcił głowę i spojrzał w jej stronę, lecz jego twarz pozbawiona była konkretnego wyrazu.
- Lubisz facetów, którzy działają na dwa fronty? - zapytał nie wykonując żadnych dodatkowych ruchów, tylko wygodniej ułożył się przy konarze. Zabrał jej majteczki, zmacał, spędzili noc w jednym łóżku, a informacją o jego partnerce Mana niespecjalnie się przejęła. Chociaż właściwie to jeszcze dzieciak był, czego on od niej wymagał.
- I takie łajdaczenie się na prawo i lewo? - pytał, bo zwyczajnie chciał poznać preferencje wampirzycy. Każdy w końcu ma jakiś typ, zapewne Mana też jakiś swój posiada. A kurtką nie pogardził, skoro i tak znajdowali się w suchym miejscu.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 4:45 pm

- Najwidoczniej źle mnie zrozumiałeś. - powiedziała stanowczo. Oczywiście, że źle ją zrozumiał. To co się wydarzyło, jest nie ważne. A i owszem, wieść o jego partnerce ją dziabnęła w serce. Czy na prawdę brak okazywanych uczuć z jej strony, właśnie tak o niej świadczy?

- Nie lubię gdy faceci działają na dwa fronty. I nie miałam na myśli tego, że u mnie znajdziesz pocieszenie w postaci stosunku czy jeszcze czegoś innego. Jako przyjaciółka. Zwyczajna przyjaciółka. - jej głos lekko zadrżał. - Chłopak.. który chce się ze mną spotykać.. musi być wierny.. A ona pewnie też chce, byś był jej wierny! - wykrzyczała i spojrzała w jego stronę. Oczy miała zeszklone. Już po prostu nie wytrzymała, tyle nieporozumień..

Mana wstała i wyszła spod drzewa. Co on chciał tym osiągnąć? Chciał ją sprawdzić czy jak? Patrzyła w ziemię i zaciskała lekko pięści, po czym się odwróciła w jego stronę. Zachowywała się tak, jakby w ogóle nie płakała. A na dodatek jej uśmiech był wymuszony.- Cieszę się, że masz ukochaną. Przepraszam za tą spędzoną noc. Nie mam zamiaru być powodem waszego rozstania tak więc zachowujmy się tak, jakby tego nigdy nie było. - lepiej zapomnieć.. póki jeszcze było za późno.. nieprawdaż?
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 5:12 pm

Mefir nieco zaskoczony takim nagłym wybuchem, uniósł obie brwi i przez chwilę zupełnie się nie odzywał. Kiedy spędza się całe stulecia przy pozbawionych życia ciałach próbując je na nowo wskrzesić, późniejszy powrót do społeczeństwa może być nieco trudny. Tyle emocji, tyle gniewu, tyle żalu w zaledwie jednej wypowiedzi. Niecodzienne zjawisko. W ogóle nie był świadomy, że tak właściwie można. Spoglądał więc na wampirzyce jak na obiekt badawczy, który właśnie prezentował zupełnie obcy mu typ zachowania. Człowieczeństwo stracił ponad pół milenium temu, będąc może ze dwa, trzy lata starszym niż obecnie Manabi. Zrozumienie jej nie należało do najprostszych rzeczy, gdyż przypominała mu o tych wszystkich kruchych cnotach, jakie kiedyś miały znaczenie przy tworzeniu społecznych więzi. Przepraszała go, choć nie miała za co. Wrażliwość jej o wiele przewyższała tę jego. Dlaczego właściwie? Może ma tu znaczenie zasada, że z kim przystajesz takim się stajesz. Zadając się z zombiaczkami, może sam przypadkowo stał się jednym, upraszczając sobie postrzeganie świata do podstawowego minimum. Wiadomo, jakiego: Muuuusk, muuuuuuusk, muuuuuuuuuuuuuuuuuuuuusk!
- Man, na mamucie kły Manfreda, przecież ja nie mam żadnej partnerki. - oznajmił w końcu, prostując przynajmniej tę jedną nieścisłość. Tak to właśnie jest, że czasem ironia może nie do końca zostać odebrana tak jak powinna, po czym wychodzą właśnie takie sceny. W sumie to jednak jego wina, że odrobinę wykorzystał ten błędnie zinterpretowany przekaz. Łeh, by się może jednak lepiej tymi „muskami” zajął, a nie pchał w jakieś poważniejsze relacje, bo te jak widać nie bardzo mu wychodzą.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 5:39 pm

Jego słowa ją załamały. Po raz kolejny zrobiła z siebie idiotkę, a tym razem czuła to na własnych policzkach - które były zaczerwienione jak cała jej twarz. Powinna tak nie wybuchać.. Uhh co za dziewucha..

- P..przeprasz..a..m.. - powiedziała cicho, po czym zawstydzona usiadła na mokrą ziemię. Ejj! Bo tyłek będziesz miała mokry! Doprawdy... jak Mef może z nią wytrzymasz.. Nie wiedziała co teraz ma zrobić. Może lepiej by było, gdyby w ogóle nie zaczynała tego tematu. Siedziała sobie teraz, na mokrej podłodze i mokła na tym deszczu. Nawet jakoś nie chciała się teraz do niego zbliżać.. To wstyd.. Tak wstyd na nią działał.
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 6:15 pm

Chcąc zachować brutalną obiektywność, to nie do końca było tak, że Manabi robiła z siebie idiotkę. W końcu udział w tym Mefira był niebagatelny. Właściwie to aż dziwne, że dziewczyna miała w sobie tyle serca, aby tego mu nie wygarnąć. Obserwując więc dalszą reakcję wampirzycy, po raz kolejny doświadczył czegoś zupełnie nowego. Dziewczyna całą winę za taki stan rzeczy przypisała sobie, a nie jemu. Coś takiego. W ten sposób powoli zaczęło do niego docierać, że jeżeli nadal będzie sobie tak bezrefleksyjnie poczynać, to naprawdę może wyrządzić jej tym wiele przykrości. A Mef nie bardzo lubił przykrość innym wyrządzać, przynajmniej tak mu się wydawało. Podniósł się w końcu z miejsca i wyszedł spod wierzby, zostawiając w tamtym miejscu tylko swoją kurtkę. Mana i tak była już morka, niech więc chociaż kurtała zostanie ocalona.
- Mana, dam Ci jedną wskazówkę. - rzekł nawet całkiem poważnym głosem, siadając zaraz koło niej.
- Powinnaś złapać większy dystans, bo inaczej nerwicy przy mnie dostaniesz i psychotropy będę musiał Ci przepisywać. - szturchnął ją lekko barkiem, żeby już mu tak nie smutała. Mefira nie zawsze powinno brać się na serio, w tym był właśnie pies pogrzebany. Nawet wyjął z kieszeni zachomikowane cudeńko jeszcze z Centrum Handlowego, dzieląc się paroma sztukami z Man. Takie cukieraski w postaci małych móżdżków to były, muah!

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 7:22 pm

Może faktycznie Mańka powinna przybrać więcej dystansu.. Ale wtedy by nie zrobiła tego wszystkiego co do tej pory. Wtedy by nie odważyła się na taki "żart", nie pocałowałaby go, a już na pewno nie zobaczył by jej w bieliźnie. Czy aby na pewno tak byłoby lepiej? Bo póki co zabawnie jest, kiedy taka Mana robi z siebie idiotkę, lub nie odbiera wszystkiego tak jak powinna.

- Wracamy już? - zapytała ciumciając cuksiaki, które dostała od Mefcia. Chmury były coraz ciemniejsze, a ona już na dobre zaczęła się obawiać tej burzy. Powoli wstała i podała mu rękę, a jej mordka wciąż była zaczerwieniona ze wstydu. Mimo wszystko, w głębi duszy cieszyła się, że jednak nie ma żadnej partnerki.

_________________

#ffffff l Voice l Theme & Theme 2

You say that you're no good  for me
Cause
I'm always tugging at your sleeve
AND I swear I hate you
when you leave
But I like it anyway.
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 7:41 pm

Pewnie tak. Może gdyby Manaś była chociaż tyćkę inna, jej przypadek nigdy aż tak bardzo nie zainteresowałby Mefa. W końcu okazać się miało, że miał zbyt miękkie serce do tego typu istot. Jej intencje są tak czyste i niewinne, że Mefir zwyczajnie może tylko stanąć i wybałuszyć ze zdziwienia oczy, ewentualnie zanotować coś sobie w swoim notesiku, gdzie wypisuje wszystkie spostrzeżenia na temat społecznych zachowań żywych organizmów oraz ich zdolności łączenia się w pary. Kiedy Manabi wyciągnęła w jego stronę rękę, popatrzył na nią przez chwilę, a następnie podniósł swoją. Złapał jej dłoń, korzystając z zaoferowanej mu propozycji, lecz ta menda zamiast wstać, tylko pociągnęła dziewczynę mocniej do siebie, przez co straciła ona równowagę, a sam Mefo ją wtedy złapał i ubezwłasnowolnił w swoich ramionach.
- Zaraaaaaz, jeszcze Cię chwilę potarmoszę... - nieco rozbawiony tym haniebnym manewrem, przytulił Manasia i gdzieś w okolicę jej skroni pocałował. Co ta dziewczyna w sobie miała, że tak go do niej ciągnęło, bladego pojęcia nie miał. Wniosek ten idzie zupełnie na bakier z wszystkimi jego logicznie przetestowanymi szacunkami, więc machnął już ręką i tylko odgarnął z czoła wampirzycy pozlepiane od deszczu kosmyki jej anielsko białych włosów.

_________________
Powrót do góry Go down
Manabi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 234


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 8:06 pm

Jejciu, to nawet dobrze, że była jaka była. Póki co nikt się nie skarżył na jej przesłodzone zachowanie.. Chyba nikt. Przynajmniej do niej nic nie dotarło jak na razie.. Powracając.Tylko chwila, a Mana znów wpadła w objęcia Mefcia. Czuła się jak jakieś zwierzątko, które ciągle pieścił i przytulał. To było na prawdę przyjemne. Gdy tylko odgarnął jej włosy, Mańka spojrzała mu w oczy. Mhum. Jakoś wyjątkowo romantyczna ta sytuacja nie była. No ale dobrze.. dała mu się jeszcze chwile potarmosić.. byle nie za długo.. bo Mana mi się przeziębi!

- A.. a... a.. APSIK! - no masz... już mi się przeziębiła.. Manaś przetarła nosek i wtuliła się w niego. Byle tylko do ciepłego pokoju z wygodnym wyrkiem, ewentualnie jakaś gorąca kąpiel.. a najgorsze to, że teraz nie mogła być pielęgniarką Mefcia.. Tyle przegrać..
Powrót do góry Go down
Mefir

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t657-mefir#1723
Zarejestrował/a : 01/11/2012
Liczba postów : 109


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Sie 11, 2013 8:29 pm

Co to znaczy "ciągle pieścił i przytulał"? Naprawdę tak ciągle to robił? Mnie się wydawało, że tylko od czasu do czasu, no ale może rzeczywiście błędne mam na to patrzenie. Dobrze więc. Będzie mi musiał Mefo trochę na wstrzymanie wrzucić z tym tarmoszeniem, bo jeszcze jego podziemna krypta zmieni odcień z mhronczej czerni na wyrazisty róż i nawet łajza mi tego nie zauważy. Słysząc natomiast ten dziwny odruch organizmu Manabi, które zdiagnozował jako gwałtowne wypuszczenie powietrza z płuc w celu przeczyszczenia nosa albo jeszcze prościej - kichnięcie, był to dla niego prosty sygnał, że rzeczywiście należało się zbierać. Poza tym Mefo raczej nie choruje ze względu na krążące nad nim Fatum, no i to on z tej dwójki jest przecież Doktorkiem. W każdym bądź razie, zapakował sobie Mane na barana, zasłonił ją kurtką i śmignął w stronę akademików. Możesz w sumie napisać tam pierwsza.

2x z/t

_________________
Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 11, 2013 11:57 am

Naoto czym prędzej musiał opuścić Ponury Dwór. Nie mógł być tam ani chwili dłużej, nie potrafił znieść tego, że Natasha znajdowała się tak blisko, a zarazem była poza jego zasięgiem. Miał nadzieję, że ten cały Natsune pomoże mu odzyskać swoją zgubę, jednak wątpił w jego siły. Przecież był tylko podwładnym, nikim więcej, co mógł mieć do powiedzenia?
Szedł przez park, sam nie wiedział dlaczego. Chciał wrócić do domu, jednak nie wypadało wracać w takim stanie. Był załamany i wolał, żeby matka nie widziała go właśnie takim. Przecież Nao zawsze chodził uśmiechnięty, wesoły i pełen życia. Nie miał zamiaru burzyć tej opinii. Dlatego właśnie wracał okrężną drogą. W końcu dotarł do jakiegoś niewielkiego stawu, przez kilka chwil stał ze spuszczoną głową wpatrując się w nieruchomą taflę wody. Wszystko przypominało mu Nati, to gdy się poznali w całkiem podobnym miejscu, podczas jednej z jego podróży. Po chwili podszedł do jednego z drzew i oparł się o nie plecami. Stał tak chwilę w bezruchu, w końcu jednak zsunął się po korze w dół i oparł głowę na pniu. Drzewo zaczynało powoli usychać, ale Nao nie zdawał sobie z tego sprawy. Jego negatywne emocje wpływały na przyrodę wokół niego. Jeszcze trzy razy sprawdził telefon, oczekując wiadomości od Nadiry. W końcu schował go do kieszeni i przymknął powieki. Pozwolił białej czuprynie przysłonić mu pole widzenia i odprężył się na chwile.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 11, 2013 12:19 pm

Nie ma tak łatwo, syneczku. Ringo był w pobliżu stawu, zatem doskonale wyczuł zapach chłopaka, który to tak skutecznie w swoim życiu unikał szlachetnego. Jednooki wcale się tym nie wzruszał, skoro Syn zdołał nie przyznawać się do ojca, ten nie zamierzał być inny i odwzajemnił niechęć. Wszak ma całkiem inne dzieciaki, znacznie lepsze i mimo posiadania tak okrutnego ojca, nie opuszczały go, a on oczywiście traktował ich z wielką troską. O swych starał się dbać... No ale Naoto z matką wiedzieli lepiej.
- Nie wierzę, że wampir z mojej krwi kuli ogon i czeka na cud, zamiast stawiać czoła problemowi. - Odezwał się chłodnym głosem, choć twarz uśmiechała się wesoło. Naoto... widać gołym okiem, że Nadira zniszczyła charakter chłopca. Gdyby szlachetny go wychował, jakiś Kain Srain lizałby mu buty. No a tak? Czekał na mamusiowatego cycusia.
- Gdyby mój ojciec nakryłby mnie w tak marnym i nieporadnym stanie, spuściłby mi porządny łomot i szybko kazał się pozbierać. - Dodał, stojąc zaledwie kilka kroków dalej od syna. Chłopak powinien być mężczyzną, nie mamisynkiem...

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 11, 2013 12:34 pm

Naoto wykazał się nader głupotą i nie wyczuł swojego ojca. Słysząc natomiast jego kroki, podniósł się szybko, a jego spojrzenie stwardniało odrobinę. W mgnieniu oka zapomniał o wszystkich problemach, które nękały jego duszę. Kontakty między Ringo a swoim synem nigdy nie były zbyt dobre. To przez to, co zrobił jego matce. Nao nie potrafił mu wybaczyć, nawet jeśli ten był jego ojcem. Może właśnie dlatego, że tatuś nigdy nie postanowił przeprosić i poczuć się choć odrobinę winnym. Nadira wychowała syna na swój sposób, dając mu dużo zrozumienia, miłości i przede wszystkim rozumu, jednak nikt nigdy nie uczył go walki, czy też innych, mniej przyjemnych sposobów rozwiązywania problemów. Nao starał się załatwiać wszystko dzięki rozmowie, w pokojowych warunkach, jednak świat był okrutny i brutalny, nikt nie zamierzał słuchać takiego dzieciaka, który to jeszcze nic nie mógł zdziałać. Ci co go znali, uwielbiali jego dobre i czyste serce, inni gardzili kimś takim jak on - słabszym od siebie.
- Witaj ojcze.
Przywitał go i skinął nisko głową, jak przystało. Wiedział co to szacunek i zamierzał go okazywać. W końcu wampir przed nim dał mu życie, no i nie zapominajmy, że był o wiele potężniejszy i starszy. Tak się stało, że Ringo i Naoto nie mieli dobrego startu, Nadira wszczepiła w syna niechęć do ojca, a on sam nie próbował tego zmienić.
- Co mogę zrobić?
Wymsknęło mu się, zanim zdążył się obejrzeć. Nie chciał mówić tego na głos, nie chciał pokazywać swojej słabości, mimo to nie potrafił jej ukrywać. Nigdy nie kłamał i nie mówił złych rzeczy, wręcz przeciwnie, chciał wszystkiemu zaradzić i wszystkim pomóc. Pierwszy raz znalazł się w sytuacji, w której czuł się bezradny.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 11, 2013 2:57 pm

Dokładnie... Nie dla psa kiełbasa. Naoto wpadł w wir brutalnego świata i powoli się w nim zatraca, nie potrafiąc znaleźć ucieczki. I raczej rozmowami niczym nie zdziała, musi pokazywać swoje kły i pazury, tym, którzy urazili jego szlachetną dumę, jego krew, która mimo wszystko miała w sobie cząstkę Kuroiaishita. Ringo oczywiście nie podobało się to, że ten smark ranił jego honor. Nadira zniszczyła dzieciaka okrutnie. Ciekawe czy kiedykolwiek złamała swoją samolubność aby pomóc dziecku....Szczerze? Wątpił. Ta kobieta jesy zbyt zapatrzona w siebie i w swoje problemy, niżeli innych. No ale nie ma co głowić się nadal nad tą kwestią, jednooki mimo niechęci do dzieciaka, powinien dać mu lekcje życia i przetrwania. Toć to najważniejsze, jeżeli ma ochotę nadal bytować na tej ziemi, ot co.
I że niby przeprosić Nadire? Mwhaha, jasne. Zadziera kiece i bieganie przepraszać szlachetną za jej rozpustny charakter. Dobrze, że nie powiedział tego na głos!
Jak bardzo miło, że wampir okazał chociaż szacunek ojcu. Serio... Więc tego Nadira nie zdołała oduczyć syna. I dobrze. Oszczędziła młodemu kłopotów. Wracając jednak do sytuacji...
Chłopak nie da sobie rady z kłopotami, jeśli ciągle będzie szukał oparcia u matki. Powinien dumnie wypiąć klatę i pokazać jak bardzo potrafi być zaradny.
- Niezależnie od problemu chłopcze, musisz pokazać swoją lwią naturę i walczyć do ostatniej kropli krwi. - Rzekł wampir, nie odrywając od chłopaka uwagi. Ciekawe czy kiedykolwiek jak jego lwi ojciec, walczył.
- Ty zaraz zaczniesz beczeć... - Skrzywił się na samą myśl. Rany... ten chłopak nie ma za gorsze męskości! Szlachetny westchnął cicho i bez żadnego ostrzeżenia zaatakował chłopaka... za pomocą telekinezy rzucił chłopakiem w stronę stawu. Zdrowa kąpiel w zimnej wodzie, o tak. Powinien się po tym rozbudzić.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 11, 2013 4:00 pm

Naoto nie mógł marudzić co do sposobów wychowania go przez matkę. Dała mu wszystko czego potrzebował, obdarzyła opieką, a nawet pozwoliłaby podróżował samodzielnie po świecie i spoważniał. Mimo wszystko była kobietą i brakowało tutaj męskiej ręki. Kyubi robił co mógł, mimo wszystko nie był ojcem młodzieńca i niewiele mógł zdziałać.
Nawet jeśli urodził się niechciany ze strony ojca, ten nie powinien tak od razu go skreślać z długiej listy swoich potomków. Naoto był do niego bardzo podobny, przynajmniej z wyglądu. Jeśli ktoś znał Ringusia, na pewno poznałby go w tym chłopcu. Chcąc nie chcąc tatuś spłodził sobie mini kopię samego siebie, więc niech lepiej go nauczy tego czy owego, bo inaczej będzie musiał się wstydzić - w swoim mniemaniu. Nao nie czuł potrzeby bycia bardziej agresywnym, wręcz przeciwnie. Zazwyczaj brzydził się rozwiązaniami siłowymi. Nie znał za dobrze ojca, w końcu nie mieli zbyt wiele okazji, żeby lepiej się poznać, jednak wiedział, że nie może go lekceważyć i że proszenie go o uspokojenie się nie da zupełnie nic.
Nim zdążył się obejrzeć, stracił grunt pod stopami, a cały świat zawirował. Głośne plusk, wyrwało go z zaskoczenia, tak samo jak lodowata woda, która przemoczyła go do suchej nitki.
- Moja matka nie jest rozpustna.
Powiedział poważnym tonem i spojrzał hardo na ojca. Biedak nawet nie zdał sobie sprawy, że Ringo nie powiedział tego na głos! Miał jeszcze problemy z opanowaniem swoich mocy. Ogólnie walka wychodziła mu kiepsko, więc nigdy nie zajmował się rozwijaniem swoich umiejętności. Przecież czytanie w czyichś myślach było traktowane jak brak dobrego wychowania, dlatego nigdy nie rozwijał tej umiejętności.
Naoto nigdy się nie denerwował, dlatego też jego twarz nie zmieniła się. Mimo wszystko okropne myśli ojca i sposób w jaki go potraktował zmuszały chłopca do jakiejś reakcji. Zaczął powoli wychodzić ze stawu, ale mokre ciuchy krępowały jego ruchy, trząsł się przy tym jak osika. Nie spuszczał Ringo z oczu, mniej lub bardziej gotowy do walki - przynajmniej tak mu się wydawało. A jak było na prawdę? Zgadnijcie sami.
- Nie zawsze wszystko musi być rozwiązane walką. Przecież są jeszcze inne sposoby.
Powiedział spokojnie.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Sob Paź 12, 2013 10:45 am

I tylko z wyglądu jest podany do Ringo, nic więcej. Ani krzty z charakteru starego jednookiego, totalne dno. Ba, Ringo miał nawet nie odpartą ochotę zbicia tego chłopak na kwaśne jabłko, może wtedy coś w tym swoim (nie)męskim rozumiem odnajdzie... Co niestety jest bardzo wątpliwe, wszak Nadire go wychowała.
Najwidoczniej chłopaka rozbudziło nagłe spotkanie z zimną wodą. Jednooki czekał aż młodzieniec pozbiera się i wyjdzie z wody, a przy okazji odgadł myśli ojca. No proszę... Czyta w myślach!
- Radzę Ci nie czytać w moich myślach. - Ostrzegł syna, mając ten surowy ton. Nie żeby miał coś odkryć, ale Ringo po prostu się irytował, że ktoś bezkarnie penetruje mu umysł, a z czasem idzie to poczuć... migrena i te inne sprawy. W końcu wiek robi swoje.
Obserwował chłopaka, jak z ledwością wychodzi z wody. Biedny, cały mokry.
- Oczywiście, że są. Choć walki leżą w naturze zdrowego mężczyzny. A ich brak czyni powoli Cię... mięczakiem. - Wzruszył ramionami, wciskając łapy do kieszeni.
- I Ty już nim zostałeś. Jesteś miękkim, rozłazłym mięczakiem. - Dodał kpiąco, śmiejąc się wrednie. Wreszcie ruszył z miejsca, będąc bliżej syna. Taki on drobny...
- Twoja matka ucięła Twojego ptaka i temu jesteś taki cipowaty. - co za bezczelny drań! Ha, szlachetny nie obawiał się synalka. Co mogło mu zrobić? Zagadać na śmierć? Ha, on na pewno nawet nie umie wiązki puścić żeby zgasić ojca! Nie no seio... pipa taka!

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Paź 13, 2013 12:07 pm

Naoto nie specjalnie zagłębił się w umysł ojca. W końcu nikt nie uczył go kontroli i korzystania ze swoich umiejętności. Dotychczas nie były mu potrzebne, nie przepadał za nadmiernym wykorzystywaniem ich, a walczyć nigdy nie musiał. Cóż miał świadomość, że nie był w tym za dobry. Za to miał wielkie poczucie piękna, uwielbiał projektowanie i chciał zostać architektem. Był doskonale opanowany na widok i zapach krwi, pomimo tak młodego wieku. Nao miał dużo atutów, niestety nie takich, które zadowoliłyby jego ojca. Skąd u niego chęć akceptacji ze strony Ringo? Sam nie wiedział, może dlatego, że Naoto nie był w stanie na nikogo się gniewać i jak dotąd nie zdarzyła mu się sytuacja, żeby ktoś żywił do niego taką otwartą niechęć. Chciał wszystko i wszystkich pogodzić, więc nic dziwnego, że starał się polepszyć relacje z ojcem. Nadira nie była by z niego zbyt dumna, jednak miał nadzieję, że jakoś to przeboleje i nie będzie się długo gniewać. W końcu dała mu wolną rękę i pozwoliła podejmować  własne decyzje. Uważał, że była świetną matką, najlepszą z najlepszych.
- Przepraszam ojcze. Nie panuję nad tym.
Naoto nie miał problemu z przyznawaniem się do swoich błędów i słabości. Nie był z nich dumny, jednak nie widział celu w ich ukrywaniu. Nie należał do tych typów ze zbyt wysokim ego i bistą samooceną.  Jak zawsze zachowywał stoicki spokój. Nie był zdenerwowany, ani nie było mu przykro. Chłopak był bardzo prostym stworzeniem. Jego wypowiedzi nigdy nie były dwuznaczne i zawsze mówił to, co leżało mu na sercu. Wysłuchał opinii ojca na swój temat i musiał się nieźle pohamować, żeby nie powiedzieć, że szanuje jego zdanie.
- Mógłbyś mnie nauczyć?
Zapytał, wreszcie wychodząc ze stawu. Stał blisko ojca i patrzył mu prosto w oczy. Nie bał się, choć pewnie powinien. Nie chciał walczyć, jednak jak inaczej miał wybrnąć z tej sytuacji? Jak inaczej miał uratować Natashę? Może wtedy ojciec zechce z nim normalnie porozmawiać, nie miał nic do stracenia. Musiał spróbować, jeśli Ringo oczywiście zechce nauczyć go czegoś pożytecznego w walce i jeśli Nao podoła.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Paź 13, 2013 1:09 pm

Niech się nie dziwi niechęci do własnego syna. W końcu Ringo nie miał szansy na wspólne wychowanie dziecka, Nadira całkowicie zabroniła się zbliżać i tak właśnie pozostało. Szlachetny nie traktował go nawet jako własnego syna... i to najbardziej jest przykre. I czemu Naoto myśli, że Ringo pozwoli na poprawnie relacji? Dobre sobie... wiedział gdzie ojciec mieszka, zawsze mógł wcześnej wpadać, a nie unikać... teraz wielce chce poprawy, kiedy to potrzebujesz pomocy. Śmiechu warte. Serio.
- Zamiast mnie przepraszać, wziąłbyś się za siebie. - Oznajmił chłodno, ucinając temat. Jeny, z tym chłopakiem naprawdę było krucho, lecz jednooki nie czuł żadnej troski do chłopaka. To był wróg, wróg nastawiony przeciwko ojcu. Jego matka wszystko zniszczyła.
I co to za pytanie?! No proszę was... na co on liczył? Z jakiej racji miał mu pomagać? Skrzyżował łapy na klatce piersiowej, przekrzywiając biały czerep.
- Na naukę u ojca już za późno. Idź do matki, bo ja Ci nie pomogę. - Co jak co, dumę i honor Ringo miał nie do złamania. Niegdyś Naoto traktował go jako złoczyńce, okazywał nienawiść, a teraz kiedy kuli ogon, szuka na siłę pomocy u rodzica. To naprawdę fałszywe.
- Powiedz mi chłopcze. Na co liczysz? Że nagle zmienię stosunek do Twojej osoby i to kiedy Ty nie potrafisz rozwiązać problemu? Wybacz, Naoto. Ale nie odbieram Cię jako syna. Jesteś dla mnie nikim ważnym. - Raniące słowa, lecz co z tego. Szlachetny wzruszył ramionami, mając już chęć odejść. Chłopak go znudził...

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Paź 13, 2013 1:45 pm

Nao nie dziwił się, że ojciec odbiera go tak a nie inaczej. Cóż ich początek relacji nie był zbyt przyjemny, ale niech Ringo nie wini za to chłopaka. To nie jego wina, że została w nim wszczepiona niechęć do własnego ojca. Tak został wychowany i nic na to nie mógł poradzić. I tak starał się przecież z tym walczyć, próbując normalnie porozmawiać ze swoim tatuśkiem, obojętnie jaki był. A przecież był tym złym, no nie?
Chłopak jednak się nie poddawał. Nawet jeśli chciał dobrze, a wychodziło inaczej. Taki już był, zawzięty, w końcu płynęła w nim też Kuroiaishita, słabiej bo słabiej, ale jednak. Nie potrafił znieść faktu, że ktoś może go tak otwarcie nie znosić, bo na nienawiść to trochę za mało, w końcu Ringo był bardziej obojętny na syna, niż wrogo nastawiony. Czasem niestety obojętność bywa jeszcze gorsza. Nie wiadomo, czy uda się naprawić ten cały czas, który stracili. Ringo najwyraźniej nie wiedział, że Naoto przez ostatni czas podróżował. Wrócił niedawno i dopiero próbował się z powrotem zadomowić. To go oczywiście nie usprawiedliwiało, sam nie dotychczas nie kwapił się, żeby odnowić relacje z ojcem, ale czy można go za to winić? Nadira nie mówiła pochlebnie o tym białowłosym osobniku, zresztą jak wszyscy w domu, w których wychował się chłopak. Nigdy nie usłyszał o nim nic dobrego, a mimo to stał tutaj i z nim rozmawiał. I przede wszystkim starał się nie osądzać i patrzeć na niego obiektywnie. Oddalić od siebie pryzmat tego, co opowiedzieli mu inni. Nao nie osądzał nikogo pochopnie, dopóki sam się nie przekonał jaki ktoś jest.
- A ty, ojcze? Kiedykolwiek pomyślałeś o mnie, jak o swoim synu?
Zapytał szczerze. Nie był to żaden zarzut, czy też jakaś iskierka nadziei. Była to po prostu czysta ciekawość. Naoto był ciekawy uczuć Ringo, bo wierzył, że gdzieś tam głęboko schowane, ale nadal są. Może teraz już nie traktował dzieciaka jak swojego potomka, ale czy kiedyś tak było?
Jeśli ojciec chciał odejść, Nao mu na to n i e pozwolił. Z ziemi wynurzyło się dwa korzenie drzew, które oplotły jedną nogę Ringo. Chłopak brnął dalej w to co zaczął.
- Nie liczę na Twoją pomoc, tylko na akceptację.
Powiedział w końcu nadal patrząc na ojca. Oczywiście korzenie puścił go tak szybko, jak go oplątały. W końcu chłopak nie chciał rozgniewać starszego wampira, chciał go po prostu jeszcze chwilę przytrzymać. Działał pod wpływem impulsu, nic więcej. Jeśli mu się oberwie, to trudno. Ringo mógł zobaczyć, że Nao odziedziczył po nim nie tylko wygląd.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Sro Paź 16, 2013 6:32 pm

Zawziętość to dobra cecha, lecz stosowana bez sensu, nie przyniesie zwykle niczego dobrego.. jak na przykład w tym przypadku. Szlachetny nie miał ochoty rozmawiać z tym dzieciakiem, który to został zniszczony przez swoją samolubną matkę... Więc na co mu syn, patrzący krzywo na swojego ojca? W dodatku poza więzami krwi ich nic nie łączy, zatem chłopak jeszcze bardziej powinien wziąć na luz, serio. Lepiej nie będzie, nawet jeśli chłopak próbował odnowić relacje. Ringo całkiem skreślił go ze swojej listy potomstwa, innymi słowy nie istniał dla niego. Smutne, ale prawdziwe.
- Kiedyś tak, uznawałem Cię za syna. Niestety te czasy się zmieniły i lepiej sobie już odpuść. - Rzekł bez cienia nerwów, choć jego głos stał się już bardziej poważnym. Naoto jak widać, na siłę stara się zatrzymać ojca, żeby móc odnaleźć w nim choć odrobinę akceptacji. Awykonalne.
Kiedy chciał odejść, z ziemi tuż zanim wyrosły dwa pnącza i zanim się od nich odsunął, te zdążyły chwycić jego nogę. Jednooki karcąco spojrzał na syna, jaki najwidoczniej nie może zboleć obojętnego ojca. Trudno, C'est la vie.
- To raczej nie jest możliwe. - Stwierdził, wzruszając ramionami. I jak tylko Naoto wycofał moc, szlachetny zaatakował jego. Zamiast pnączy, zza pleców dzieciaka wyrósł ziemisty kolec, miał on przebić dolną części pleców i to na wylot. Co jak co, szlachetny nie pozwoli aby szczeniak tak go traktował.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Czw Paź 17, 2013 8:43 pm

Może i został wychowany na członka rodziny Shiroyama, nadal gdzieś tam krążyła w nim krew ojca, która przerażała jego samego. Była to część jego ciała i duszy, której nigdy się nie pozbędzie. Jak napiętnowanie. Mimo że matka chciała doszczętnie zagłuszyć tą jego część, było to niemożliwe, a Nao nigdy nie zamierzał wyprzeć się swoich korzeni, choćby nie wiem z jak mrocznego związku pochodziły. Przecież Nadira nigdy nie kochała Ringo, więc jak spłodzili dziecko? Przykra sprawa.
- Nigdy nie odpuszczę, ojcze.
Powiedział szczerze, wpatrując się niebieskimi tęczówkami w potężną sylwetkę Ringo. Wyglądał przy nim jak chucherko, ale jeszcze się wyrobi. Póki co był młody i raczej szczupły. Nie martwmy się na zapas, jeszcze przybierze masy i wyrobi muskle.
Naoto nie chciał obrazić ojca, zadziałał instynktownie i nierozważnie. Nie był zadowolony ze swojego czynu, ale co się stało się nie odstanie. Przyszło mu zapłacić za to co zrobił, nic jednak dziwnego, ze spróbował uskoczyć przed kolcem. Oczywiście nie był zbyt szybki, jego wyszkolenie w tej dziedzinie było prawie zerowe. Tak więc chyba będzie sprawiedliwie, jeśli ustalimy, że kolec przebił na wylot jego nogę?
Chłopak zawył głośno, bardziej z zaskoczenia niż bólu. Był w tej chwili pod wpływem szoku i jeszcze nie docierało do niego to co się stało. Adrenalina starannie zagłuszała ból, jeszcze przez jakiś czas. Potem chłopak jęknął, chwytając się za nogę, wygiętą pod dziwnym kątem. Krew sączyła się obficie.
- Wybacz zuchwalstwo... Jeszcze kiedyś mnie zaakceptujesz.
Wysapał, spoglądając na niego spod czupryny białych włosów, które przykleiły się do jego mokrego czoła. Mimo tego wszystkiego miał nadzieję, że zyska w oczach ojca. Czym? Użyciem mocy, staraniem się, pokazaniem zapału i byciem upartym.
Powrót do góry Go down
Ringo
Ringo
Ringo
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2163-ringo-k#44890
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 498


PisanieTemat: Re: Staw   Pią Paź 18, 2013 6:29 am

Szkoda, że nie widać pragnienia odkrycia w sobie Kuroiaishita, a żeby przybliżyć się do ojca, musi być tak jak oni. Niestety chłopak poszedł w kierunek Shiroyama i stracił możliwość widzenia się z ojcem, który nie jest już w stanie nic zrobić, aby ściągnąć chłopaka do siebie. Młodzieniec może być za bardo wpatrzony w tą samolubną i fałszywą kobietę, a wtedy trudniej dostrzec drugiego rodzica. Zresztą... on został skreślony z życia Naoto, więc o co walczyć?
- Ale jesteś uparty. - Bąknął, krzywiąc się. Ciekawe kiedy zacznie odpalać dramaty, wszak jego matka uwielbiała to robić. I może ten chłopak z nią wytrzymać? Poza tym dzieciak nie zna tej kobiety do końca... W sumie Ringo też nie, ale za to dowiedział się wiele od niej z naprawdę wiarygodnego źródła, mianowicie jej eks męża Kanibala. Ten nie ma zwykle skłonności kałamania, zresztą szlachetny po tylu latach swojej roli mafioza i jeszcze wcześniej umie wyczuć kłamstwo. Żeby być taki jak ojciec, musi porzucić matkę. Zamieszać z ojcem, poznać życie Kuroiaishita, wyprzeć się tych nadętych Shiroyama, toć to wrogowie rodu. Jednak wątpliwe żeby to się stało.
Oberwał. Nie w plecy, lecz w nogę. Wyczuł intensywnie sączącą się krew chłopca oraz ten jęk. I znając podejście szlachetnego do bliskich, coś tam się w nim skręciło. Instynkty ojcowskie od razu nim szarpnęły, męskość nie pozwalała na takową krzywdę... Niestety nie uczynił nic. To kara za brak szacunku wobec okrutnego ojca. Ten dzieciak naprawdę musi się wiele nauczyć.
Ringo o dziwi nie zostawił... syna. Podszedł do niego, stojąc przed nim twarzą w twarz, następnie przeniósł wzrok na wystający kolec z kończyny wampira.
- Zostaw matkę i chodź ze mną, jeśli chcesz mojej akceptacji. - Co uczyni? Szlachetny był śmiertelnie poważny, wszak dał Naoto trudne zadanie, zadanie które miał odrobić teraz i jego wynik będzie mieć ogromny wpływ na jego przyszłość. Ziemisty kolec powoli się cofał, zadając dodatkowy ból.

_________________
THEME RINGO

Powrót do góry Go down
Naoto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t751-naoto-shiroyama
Zarejestrował/a : 18/11/2012
Liczba postów : 80


PisanieTemat: Re: Staw   Nie Paź 20, 2013 1:17 pm

Uparty czy nie, taki już był. Nie umiał odpuścić. Nie chodziło o jakiś zwykły, młodzieńczy kaprys i zwykłą zawziętość, ale o chęć dążenia do celu. Postanowił nadrobić to co stracone w relacjach z ojcem i nie zamierzał tak łatwo się poddać.
Czy Nao będzie w stanie na zawsze porzucić matkę? Nie, to niemożliwe. Była jego rodzicielką, opoką, osobą która dała mu życie i wychowała. W tej dziedzinie Ringo był na straconej pozycji, jednak widocznie nie przejmował się tym za bardzo. Chęć poznania nowego i chęć odzyskania akceptacji ze strony ojca była jednak na tyle duża, że Nao był w stanie z nim pójść. Nie zamierzał jednak całkowicie odtrącać swojego dawnego życia, wręcz przeciwnie. Był do niego zbyt przywiązany i miał tylko dobre wspomnienia związane z matką, Kyubim, Kyuko... . Naoto postanowił dać szansę Ringo, jako swojemu ojcu, skoro ten dał ją swojemu synowi.
Mimo wszystko chciał poznać życie ojca.
- Pójdę z Tobą.
Powiedział trzymając się za przebitą nogę. Kiedy kolec wysuwał się z niej, chłopak jęczał cicho przez zaciśnięte zęby. Mimo że wszystkie jego mięśnie starały się maskować ból, był cały spięty i można z niego było czytać jak z otwartej księgi.
- Pozwól mi najpierw odzyskać moją własność.
Poprosił Ringo. Natasha czekała gdzieś tam w lochach Kaina na jego ratunek. Nao nie mógł pozwolić gnić jej tam w nieskończoność. Zresztą co był z niego za facet, który nie potrafił odzyskać kobiety? Właśnie.
Dostał gdzieś tam po drodze smsa, ale nie był w stanie w tym momencie myśleć o tym w ogóle.
Powrót do góry Go down
 
Staw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomost, na północnym krańcu jeziora
» Gabinet Pielęgniarski
» Staw
» Stary Staw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: