IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Gru 26, 2013 1:50 pm

Całodobowy alkoholowy przy parku osiedlowym dla japońskich dzieci. Naprawdę Fergal nie pojmował tutejszej ludności, nie... on nie pojmował zupełnie nikogo. Zaślepiony swoimi ideałami, które nadal istniały wśród ludzi oraz wampirów, nie potrafił zrozumieć kogoś, kto zupełnie się od niego wyróżniał. Chory Niemiec, chory umysł osoby nasiąkniętej nienawiścią żyjącej jeszcze zza czas drugiej wojny światowej. Stał na środku chodnika, wlepiając złowrogi wzork w dwie postacie młodych ludzi. Kupowali alkohol. Oczywiście... Młodzi tylko piją, palą i ćpają. Zero wartości, zero w ich żyłach patriotyzmu. Zapomnieli jaka dawniej była Japonia? A przynajmniej jej cesarstwo. Chrząknął, żeby za chwilę wyzywać w swoim ojczystym niemieckim języku ową parę. Zapewne wzięli go za osiedlowego pijaka, w końcu chodziło w zniszczonym płaszczu, zakrwawionej koszuli, obdartych i brudnych spodniach. Choć niemieckie buty pozostawały w całości, idealnie wypastowane, ani jedej skazy. Wszak to jedyna część ubrania, jaka pozostała mu z Niemiec, nie licząc oczywiście okrągłych okularów, które poprawił i szmaragdowych kolczyków. W każdym bądź razie ludzie wampira minęli, zostawiając w spokoju. On stał i tylko patrzył, mając ogromną chęć skręcić im karki. Ale nie uczynił tego... A czemu? Po prostu nie miał na to ochoty. Ruszył dalej mijając sklep, jaki niedawno sprzedał kolejne butelki taniego wina. Fergal nawet nie spojrzał... wolał krew.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Gru 26, 2013 9:09 pm

Zima choć dla wielu ludzi jest najbardziej znienawidzoną porą roku to dla naszej bohaterki była obojętna jak każda z 3 pozostałych. Śnieg i wiatr kontra plucha lub palące słońce połączone z dusznym powietrzem. Chociaż każda z wymienionych kombinacji miała swoje plusy i minusy to teraz wcześniej zapadał zmrok. Istniały większe szanse na przyłapanie malucha lepiącego bałwana pod klatkę osiedlowego bloku lub starszej pani idącej ciemną ulicą z zakupami do domu. Tak czy siak nadszedł czas polowania. Zbyt wiele chwil minęło od momentu kiedy usta wampirzycy poza ostatni zaznały smaku wyssanej z tętnicy krwi. Głód był tak wielki, że nawet krew z woreczka choć prawdziwa nie dawała tej chorej satysfakcji poczucia władzy. A tokowe wywierała jedynie sytuacji, w której można decydować o czyimś życiu lub śmierci.
Zachodnia dzielnica miasta. Ta, w której mieszka najwięcej osób a przypuszczalnie tak uważała Omitsu. Z tego względu właśnie tutaj postanowiła zaspokoić to co zdawało się pociągać za sznurki. Uporczywy wiatr wiejący prosto w twarz zmuszał kobietę do zarzucenia na głowę dużego kaptura. Chociaż godzina nie była późna to panujące warunki atmosferyczne nie sprzyjały spacerom a tym bardziej wojażom zapominalskich bachorów. Wszak już dawno po bajce na dobranoc. Świst przedzierającego się uliczkami wiatru skutecznie utrudniał skupienie jednego ze zmysłów na wybranych obszarach otaczającej całości.
Nagle ślepy traf losu a może prezent na dobry początek nocy ? Gdzieś przed nią jak gdyby znikąd wyrosła postać. Nie było to kilkuletnie dziecko ale z bliższej perspektywy nastolatek. Młodzieniec krzyczący coś przez telefon. Wyraźnie sprzeczał się z kimś aż w końcu będąc jakieś 5 metrów od blondynki cisnął w nerwach aparat do kieszeni klnąc pod nosem. Najbliżej znajdująca się niego latarnia migała wstrętnie zwiastując ostatnie sekundy starej żarówki. W tym odnalazła szanse nasza spragniona ludzkiej posoki pijawka. Wystarczyło przyspieszyć kroku aby spotkać się centralnie pod miejskim oświetleniem z defektem. Błyskawicznie i bez żadnej zapowiedzi złapała chłopca tak jakby go chciała do siebie przytulić.
Nie opieraj się i nie krzycz. Choć dla kogoś stojącego obok mogłoby się wydawać, że to jedyne co zrobiła wampirzyca aby złapać swa ofiarę to o wiele więcej stało się tam gdzie ludzki wzrok nie sięga... chodzi mianowicie o podświadomość. Bo ta złamana przez moc nie stawiała żadnego sprzeciwu. Młodzieniec stał prosto niczym posąg obejmując kobietę tak jak ta jego. Z zakapturzoną głową wyglądała tak jakby szeptała mu coś na ucho. W rzeczywistości już od kilku chwil nie mogła nasycić się czerwoną cieczą, która wręcz ożywiała jej wszystkie wnętrzności po kolei. Karmazynowe puste oczy podobne w swym szale do poziomu E wychwyciły w końcu nieprzyjaciela. Kolejna osoba maszerująca chodnikiem... jeszcze kilka sekund, jeszcze chwila i będzie na tyle blisko aby wszystko zobaczyć. Powstrzymać się ? To jest zbyt trudne.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Gru 27, 2013 1:56 pm

Zapach krwi rozniósł się, docierając do wrażliwego zmysły węchu wampira. Zmarszczył brwi, brnąc dalej ku przodowi i wtedy dostrzegł ten zarys postaci. Były dwie? Jedna? Nie, nie miało znaczenia. Niemiecki wampir był coraz bliżej i to się liczyło. Wreszcie się zatrzymał.
- Ile trudu włożyłaś żeby się ukryć? - Kolorowo włosa mogła usłyszeć japoński z dobrze słyszalnym niemieckim akcentem. Fergal nie ukrywał swojego pochodzenia, był z niego dumny. I warto wspomnieć, że nie ukrywał ironii. Atak na środku ulicy? Może szary człowiek nie zauważy tak lekkomyślnego aktu przemocy, ale łowca... oni jak psy, wywęszą wszytko. Podszedł bliżej żeby móc przyjrzeć się chłopakowi pozbawionego woli życia. Niebawem umrze. Poddawał sie, a przynajmniej tak mogło to wyglądać. Wampirzycę na razie zostawił w spokoju. Zabójstwo jakie miało nadejść pochłonęło go o wiele bardziej, niż można byłoby przypuszczać. Sam bywał sprawcą wielu okrutnych śmierci, sam stanowił kogoś kto może nosić miano Mordercy ludzkości, wszak jako eks gestapo... zadał mnóstwo bólu oraz śmieci.
Oblizał usta, unosząc górną wargę przy kąciku ust, prezentując rekinie zęby. Wreszcie jego lodowaty wzrok wbił się w postać drapieżcy. Co uczyni? Fergal nic, a nic się nie lękał, bowiem strach został w nim usunięty raz na zawsze. Istna maszyna do mordu wyhodowana na niemieckich ziemiach. Wcisnął łapy do kieszeni płaszcza, czekając na dalszy rozwój wydarzeń.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Gru 27, 2013 2:48 pm

Minut, dwie, trzy może już wystarczy ? Przecież ona nie chciała nikogo zabijać. Nie należała do tych co nie znają umiaru. Raz tknięta ofiara może przydać się wielokrotnie. Tyle że tym razem coś nie szło po jej myśli. Zbyt długa przerwa i łapczywość z jaką wysysała życie z chłopca sprawiało, że jego tętno słabło coraz bardziej. Pod koniec każdy kolejny haust krwi był wyciśnięty jakby z wysuszonej już cytryny. Policzek, którym przylegał do niej młodzieniec stał się chłodny, zupełnie jak kosteczka lodu. Dopiero głos nieznajomego mężczyzny wyrwał ją z obłędu i sprawił, że końcu zauważyła jedną drobną rzecz. Mianowicie człowiek już od dawna nie stał o własnych siłach ale dłonie pijawki podtrzymywały go w pionie.
Piętno faktu morderstwa bardzo szybko ostudziło zapał bohaterki. Bez chwili wahania ulokowała ciało w pozycji siedzącej w cieniu pod jakiś krzakiem. Co prawda zwłoki mogły przypominać nietrzeźwego bezdomnego ale ubiór i młoda twarz wskazywało na zupełnie coś innego. W pewnym stopniu przerażona swoim zachowaniem kobieta zakryła rozchylone usta dłonią. Nic Ci do tego. Wymamrotała w amoku chcąc jednocześnie jak najszybciej opuścić to miejsce. Sama nie wiedziała jak do tego mogło dojść. Wydarzenie kłóciło się z jej całym światopoglądem.
Ucieczka... jedyne co jej teraz pozostało. Najchętniej znalazłaby się o całe mile stąd. Gdzieś gdzie opuści ją widok truchła młodzieńca wyssanego z życia. Już nieważne Pokiwała głową niczym obłąkana i odwracając się na pięcie ruszyła szybkim krokiem. Chciała minąć ów nieznajomego, który przerwał ten fikcyjny pocałunek ale w chwili kiedy dzieliło ich zaledwie kilka centymetrów wyczuła coś złego. To uczucie niezwykle podobne do instynktu przetrwania kazało jej iść w zupełnie innym kierunku. Sprzężone ze zwolnieniem kroku działanie wlepionego w twarz wampira oczu ukazało coś dziwnego. Kolejny twór majstrujący coś przy zębach ? Przyjaźń z pilnikiem była dość powszechna w dawniejszych czasach ale o aktualnych przypadkach nic jej nie było wiadomo. Czym lub kim do cholery jesteś ?
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Gru 28, 2013 7:48 am

Nie wnikał co uczyniła kobieta, po prostu się przyglądał śmierci przypadkowej osoby. Śmierć fascynuje, zaskakuje, bowiem nikt nigdy nie odgadnie co może go spotkać. Oczywiście Fergal zna wiele przyczyn śmierci, jaką on może zadać. Jednak wracając... Wampirzyca najwidoczniej zaczęła się obawiać Niemca. I bardzo dobrze. Uwielbiał czuć strach u innych, to zaniepokojenie jego osobą. W tej chwili ubogą z zewnątrz.
- Zabiłaś człowieka. A to zakazane. - Burknął, wskazując na krzaki w których spoczywał mężczyzna, a raczej jego truchło. Uśmiechnął się naprawdę szpetnie, prezentując w pełej krasie rząd zębisk. Nie ma co się dziwić Omitsu. Nie pierwsza reaguje tak na widok rekiniego wampira, najlepsi i tak są zwykli ludzie.
Poprawił okulary, nie mogąc powstrzymać rechotu. Jej pytanie naprawdę go rozbawiło. Czym był? Kim? Tym co ona do cholery.
- Jestem wampirem tak jak Ty. - Odparł dumnie, patrząc na kobietę. Wreszcie zaczął się i jej przyglądać. Ufarbowane włosy... źle, bardzo źle. Farba kojarzy mu się z brudem, więc ta kobieta jest brudna. Na głowie... Aż splunął, marszcząc za chwilę brwi.
- Wszystko byłoby dobrze, gdybyś nie ufarbowała głowy. Masz coś na sumieniu? - Spytał z lekką pogardą i tym przeklętym niemieckim akcentem. Chętnie przesłuchałby tą... wampirzycę, używają do tego swoich drastycznych metod. W każdym razie zęby wampira nie były dziełem pilnika. On już ma takie od urodzenia.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Gru 28, 2013 2:20 pm

W końcu jednak zrobiła jeden, ten najtrudniejszy krok do przodu. Będąc już na wysokości ramienia wampira zarzuciła duży kaptur na głowę. Wiatr wiał z coraz większą siłą i targał jej włosy na wszystkie strony. Nie omieszkam się za to wychłostać. Rzuciła broniąc wewnętrznie własnej osoby. Aby społeczeństwo mogło dać rozgrzeszenie z jakiegokolwiek czynu najpierw trzeba oczyścić swą duszę przed samym sobą. Bycie w zgodzie z własnym "ja" to podstawa harmonii, którą przed chwilą Omitsu znacznie zachwiała. Spory moralniak toczący bitwę o byt marnie wychodził na tle wszystkich usprawiedliwień jakie już wysnuła wampirzyca. Z nieznaczną bez urazy różnicą. Jej głos pomimo hulającej zamieci był dobrze słyszalny. Co nie zmieniało jednak faktu, że zaczęła się oddalać. Żaden morderca nie stoi przecież nad swą ofiarą czekając aż zbierze się tłum gapiów albo co gorsza łowcy wywęszą pijawkę na swym terenie.
Kobieta nie odwracając się kontynuowała wypowiedź. Czy jej słowa trafią do podążającego za nią wampira czy też zostaną rozmyte przez hałas, tego nie widziała. Nie odwracała głowy chcąc już teraz zapomnieć. Poza tym ostatni długi pobyt w więzieniu oświaty uświadomił jej, że nie chce tam szybko wracać. I tak i nie. Ten kolor to moje przekleństwo. Bo jakby na to nie patrzeć to właśnie z jego powodu została tak długo w lochach. Farbowany kolor był jedyną poszlaką bo nawet nie dowodem dla którego ślęczała w wilgotnej celi. Aż dziw bierze, że jeszcze nie zrobiła z tym porządku. Zaraz po opuszczeniu tego obleśnego miejsca powinna wrócić do swego naturalnego blondu i raz na zawsze urwać powiązanie z niedoszłą zabójczynią wariatką co to chciała przelecieć jej syna na truchle dziewczyny łowcy imieniem Raven ? Tak to leciała lub podobnie. Jak na osobnika w takim wieku nasza pani O. miała fatalną pamięć.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Gru 29, 2013 7:22 am

Śmieszna osoba. Fergal nie ukrywał ani pogardy ani rozbawienia. Wampir mający na sumieniu czyjeś życie, jakby zapomniał kim jest. Na świecie najwidoczniej roiło się od dobrych wampirów, które próbowały żyć w zgodzie z pokarmem - człowiekiem. To tak jakby wpuścić wilka wśród owce, które miałaby pilnować... prędzej czy później zabiłby jedną sztukę, a później następne... natury się nie oszuka.
- Nędzny wampir. - Rzekł ponuro Niemiec, nie zostawiając w spokoju biednej wampirzycy. Wciąż dotrzymywał jej kroku, obserwując uważnie. Może nawet spoglądał na nią, jak na ofiarę? Kto wie... W końcu Fergal jest nieprzewidywalnym typem. Nie zawacha się zaatakować.
Przekleństwo? Aż brew uniósł, rechocząc gardłowo. Nieco się zirytował, kiedy kobieta zaczęła się oddalać, a do niego mówiła. Rozmawiał z jej plecami, czy jak? Przyspieszył kroku, żeby wreszcie zagrodzić drogę. A jeśli przypadkiem na niego wpadnie, ten się odsunie, wszak nie lubi być dotykany przez "gorszych".
- A dlaczego? Masz więcej grzechów na sumieniu? - Nieco się nachylił żeby widzieć twarz, którą ukrywał kaptur. I tak właściwie, chwycił w dwa palce owy materiał, odsłaniając głowę wampirzycy. Niech się hańbi. Dobrze jej tak.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Gru 29, 2013 1:56 pm

Facet różni się tym od baby, że nie posiada czegoś takiego jak instynkt macierzyński... oraz biustu i kilku innych anatomicznych dodatków ale nie o tym teraz mowa. Posiadanie własnego potomstwa zmienia spojrzenie na świat przynajmniej u części tych, którzy owe mają w ilości sztuk jednej lub więcej. Z wampirami tak jak i z ludźmi. Ilu ich jest każdy zareaguje inaczej, w inny sposób podejdzie do sprawy czy też problemu. Jednak co się tyczy naszej wampirzycy to sprawa wcale nie była taka prosta. Pierwszym powodem jej zmieszania był fakt, że zazwyczaj nie zabijała swych ofiar. Od dłuższego czasu wychodziła z przekonania, że pojedyncza ofiara może służyć wiele razy. Zabita nadaje się wyłącznie do piachu. Chociaż podejście było logiczne to Fergal miał rację, naturę nie zawsze da się wykiwać. Drugim powodem, dla którego tak szybko chciała się stąd ulotnić był wiek dzieciaka. Przypominał trochę jej własnego syna i co byłoby gdyby jego ktoś zamordował ? Tyle wysiłku, pracy i miłości włożonej w wychowanie i reszta banalnego podejścia bo to przecież krew z krwi. Widocznie nie dla niej uśmiercanie młodych mężczyzn. Za bardzo brała sobie to wszystko do serca a z takim podejściem daleko nie ujdzie. Do tej grupy wiekowej pewnie z czasem dołączyliby starcy bo przecież tak bardzo upodobnią się z jej ojcem. Chociaż podejście dla osoby patrzącej z boku nie jest dobre to trudno wyzbyć się uczucia współczucia dla kogoś takiego jak my.
Dobry wampir... taki przecież nie istnieje. Bo prędzej czy później skrzywdzi kogoś a przy okazji złamie własną psychikę. Nie masz prawa mnie oceniać W końcu uszła na tyle aby pojedyncza dróżka parku zniknęła gdzieś w ciemnościach. Stąd było już bliżej do ruchliwej ulicy a niżeli parkowych ławek i miejsca gdzie doszło do błędu.
Gwałtowne zahamowanie było wynikiem wyrośnięcia niespodziewanej przeszkody w postaci owego mutanta ? Tak można nazwać kogoś z częścią ciała zapożyczoną od zwierzęcia. Na całe szczęście w wampirzycy było jeszcze tyle powściągliwości, że nie miała zamiaru głośno wypowiadać swych słów. Jakoś rzucanie obelg nie leżało w jej naturze dopóki ktoś jej zdrowo nie wkurwił.  W momencie kiedy mężczyzna zdejmował z jej głowy spory kaptur dostał po łapach. Nie dotykaj mnie ! Krzyknęła zbulwersowana robiąc przy tym automatycznie krok do tyłu. Nienawidziła gdy ktoś obcy w jakikolwiek sposób próbował wywrzeć kontakt fizyczny. I nie miało znaczenia czy będzie to ciało czy chociażby rąbek kaptura od płaszcza. Nie chciała i już. Dlaczego sądzisz, że zechce opowiadać Ci o swoim życiu, nawet nie wiem kim jesteś. Ona również nie szczędziła pogardy w swym głosie. Oplatając spojrzeniem natarczywego osobnika od góry do dołu na 100% upewniła się, że nigdy go tutaj nie widziała.
Gdyby sytuacja była inna zapewne wyżaliłaby się że przez podobny kolor włosów została ofiarą fatalnej pomyłki ale w panujących okolicznościach należało uważać. Przecież każde słowo mogło zostać użyte przeciwko Tobie. Kolejny dziwak. Przyciągam Was czy co ? Odetchnęła bezradnie ponownie zarzucając na głowę tak często wspomnianą cześć garderoby. Tym razem nie tak głęboko ale w takim stopniu aby sięgał na równi z grzywką. Czego chcesz. Zadała w końcu pytanie, które tak naprawdę powinno paść na samym początku tego feralnego spotkania. A ona bardzo chciała wierzyć, że to zbieg okoliczności.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Gru 30, 2013 11:39 am

Dzieci... Więc i wampir potrafi odkryć w sobie naturę matki? Ciekawe czy męskie osobnicy także czują instynkt ojcowski? Sam Fergal nie miał o tym zielonego pojęcia, wszak nie posiadał dzieci. Nie potrzebował ich, a chęć poznania tajemnicy miłości do rodziców i dzieci była naprawdę kusząca. Mógłby porwać jakiegoś wampira posiadającego potomstwo, albo odwrotnie i zobaczyć jak bliskie są więzi. Zwykle gnębił ludzi wampiry bardzo rzadko.
A co do zamordowania? Fergal po prostu nie umiał jej zrozumieć, że nie potrafiła przyjąć do siebie czegoś tak naturalnego dla wampira. Śmierć dla ofiary. Najwidoczniej nie wszystkie takie były, nie chciała żyć zgodnie z naturą. I czy taka odmienność nie powinna zostać ukarana? Niemiecki wampir chętnie zada ból koleżance.
- Czyżby nasza zabójczyni z sumieniem obawiała się krytyki? - Rzekł wrednie wampir, żeby za chwilę wymusić na niej zatrzymanie. I pomyśleć, że on sam niedawno był tak silnej krwi jak ona. Odczuł ogromną chęć złapania tejże kobiety i zabawienia się z nią, nie, nie chodzi o seksualność, ale o eksperymenty!
- Uznaj że jestem Sędzią, który ocenia cudze życie. - Nachylił się ku niej, patrząc prosto w ślepia. Odsunął się, poprawiając zaś okulary.
- Fergal Shlecht. - A jednak się przedstawił. Choć niechętnie ale mimo wszystko lepiej jakby znała wampira o niemieckim pochodzeniu. Kto wie czy nie raz o nim usłyszy.
Dziwak? Fergal absolutnie. On jest zajebiście idealny. Czy ona o tym nie wie? Wyjebista niemiecka rasa, ha! Wolne żarty... moim skromnym zdaniem. Ale wracając do fabuły.
- Raczej dziwakiem jest ten, który ukrywa się przed swoją naturą i farbuje kudły, jak jakiś pedał. - Warknął ostrym tonem, a rekinia morda aż się rozgniewała. Fergala nie trudno wyprowadzić z równowagi.
- W sumie to nic. Idź dalej przed siebie. - Wzruszył ramionami, nie ruszając się z miejsca. Może zechce coś jeszcze mu dopowiedzieć? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Gru 30, 2013 1:05 pm

Instynkt ojcowski u panów szczególnie gdy są z gatunku o powszechnie używanej nazwie "wampir" nie występuję. Przynajmniej tak uważała Omitsu, która za swej kadencji na tej planecie nie spotkała przedstawiciela płci brzydkiej szczególnie truchlejącego na wzmiankę o chorobie lub krzywdzie, która mogłaby spotkać jego pociechę. Nie wliczając w to wszystko swego ojca bo wiadomo, że staruszkowie to już wiekowe pokolenie i oni często, gęsto odstają od normy. Zależy jak ostra ma być. Nie oszukujmy się, nikt jej nie lubi. Wzruszyła ramionami poprawiając nieco wyżej szalik zakrywający jej twarz do wysokości ust, które jeszcze nie tak dawno temu były jedynym miejscem na jej całym ciele skąpanym niemal w całości czerwienią krwi ofiary.
Zabrakło by nam nocy na taką zabawę. Rzuciła bez namysłu omijając delikatnym łukiem wysokiego mężczyznę. Usłyszawszy jego godność powtórzyła zarówno imię jak i nazwisko dodając Zapamiętam. Omitsu. Obróciła się przodem do rozmówcy idąc ku tyłowi niczym rak. Jej kroki były drobne i wolne. Chociaż wewnętrzna ciekawość nakazywała zostać i zająć rozmową nieco dłużej tego oto osobnika to skrzywiony instynkt macierzyński pchał ją w stronę swego syna. Po tym wszystkim musiała go zobaczyć a dlaczego ? Na to pytanie nie umiała udzielić odpowiedzi bez dłuższego zastanowienia.
Też nie lubię gdy faceci farbują włosy. Jestem kobietą. Tak jak gdyby była to niesamowita nowość. A co do farbowanych włosów - nie każdemu musi się podobać. Tak samo jak każdy ma prawo do wyrażenia swojego zdania na ten czy inny temat.
Spytaj o mnie w apartamentowcu. Niebawem chętnie dokończę to co zacząłeś. Dobranoc. Ostatnie słowo niemal całkowicie zniknęło w jednym z silniejszych podmuchów wiatru a nie zatrzymywana przez nikogo Omitsu mogła oddalić się tam gdzie zamierzała od tej złej chwili. Musiała zobaczyć własne dziecko i przekonać się, że nic mu nie jest. Wtedy będzie zdolna myśleć o czymkolwiek innym.
z\t
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 03, 2014 6:36 pm

Is trochę zmęczona dobrnęła aż tutaj. Nie znała zbyt dobrze miasta, a jej wiedza o Japonii była równa zeru. Jednak wciąż nie chciała się zmusić do zapytania o drogę. Niby miała gdzieś, to co, ostatnio się wydarzyło, gdy próbowała porozmawiać z obcą osobą, ale nadal nie potrafiła o tym zapomnieć. Postanowiła przestać rozdrapywać dawne rany, choć okazało się to trudniejsze, niż na początku mogłoby się zdawać. W jej głowie rodziły się pytania bez odpowiedzi, zaś przez ich nadmiar Ismenę rozbolała głowa. Pomasowała lekko skronie. A nich diabli wszystkich gburów tego świata! Blondynka zaczęła iść coraz szybciej, i szybciej... Świat zaczął wirować... Strasznie bolały ją nogi. Wreszcie przystanęła i wzięła głęboki oddech. Postanowione: Zapyta o drogę pierwszą osobę, jaką spotka. Nieważne, czy będzie wyglądała na jakiegoś obskurnego pijaka czy dziecko. Przynajmniej uwolni się od konieczności łażenia w tą i z powrotem, bez jakiegokolwiek celu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 03, 2014 8:54 pm

Na szczęście czy też nieszczęście Amai, wampirzyca także postanowiła zrobić sobie niedługi spacerek po Parku Osiedlowym. W sumie nie planowała tego. Po prostu zabłądziła i jakoś tak wyszło, że przypadkowo znalazła się tam gdzie Is. Idąc powolnym krokiem, patrzyła pustym wzrokiem przed siebie. Całkowicie pochłonęły ją myśli. Przestała zwracać uwagę na coś tak prymitywnego jak ludzie. Przynajmniej teraz tak myślała o nich. Aktualnie traktowała ich jako zwykłe pachołki, które mogą do czegoś posłużyć. Przez to wszystko wpadła na jakąś dziewczynę. Nieco oszołomiona tym zdarzeniem, zaczęła się przyglądać nieznajomej. Co Ismena robiła na jej drodze? Nie spodobało jej się to. Warknęła coś niezrozumiałego. Patrząc tak na postać przed siebie dostrzegła, że jest niewiele większą blondynką.
- Co jest? - burknęła.
Miała zły humor, co nie wróżyło niczego dobrego. No cóż miała i takie dni. Ciekawe co z tego wyniknie...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 04, 2014 7:27 am

O cholera! Omitsu dała nogę przed niemiecką pokraką, a niemiecka pokraka została. Odprowadził ją wzrokiem, prychając z pogardą. Najwidoczniej stchórzyła i bardzo dobrze. Wzruszył ramionami, nie mając nawet zamiaru uganiać się za czymś gorszym od niego, a przecież każdy wie, że niemiecka rasa, nawet wampirza, była ponad inne wszystkie. A przynajmniej tak to widział Fergal, który został w parku. Wszak rekin nie ma dokąd się udać i zakładał, że zostanie zmuszony znaleźć jakąś dostępną piwnicę, żeby móc się ukryć przed słońcem. W kanałach spać już nie miał ochoty, jego płaszcz zniszczy się już na dobre, choć i tak najbardziej bał się o swoje niemieckie buty, oraz kosztowne kolczyki, których nigdy nie zamierzał sprzedać, chociażby za cenę własnej śmierci.
I kto by przypuszcza, że nocą ktoś odważny się wkroczyć na tereny parku. Niemiecki wampir dostrzegł niego w oddali dwie osoby. Wampirzyca i człowieka. Oczywiście nie zdradzał się jeszcze ze swoją obecnością, na razie je sobie poobserwuje. Jednakże jego blade lico i tak wyrażało już szeroki, rekini uśmiech.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 04, 2014 6:36 pm

- Ojć... Przepraszam. - wyjąkała błagalnie Ismena i odsunęła się na krok od poszkodowanej. W końcu nie wiedziała jeszcze na kogo wpadła, a gdyby to była jakaś starsza pani, mogłaby mieć nie lada kłopoty. Niby trochę przesadzała, ale wolała zachować ostrożność, zwłaszcza, że znajdowała się wśród cudzoziemców, przez co zhańbiłaby nie tylko siebie, lecz także i kraj, w którym się urodziła i wychowała. Na szczęście dla niej nieznajoma wyglądała na dziewczynę w jej wieku.
- Ja... Ehehehe... - zaśmiała się nerwowo blondynka, po raz pierwszy nie wiedząc, jak zacząć rozmowę. Normalnie to by się wściekła i nakrzyczała na obcą osobę (w końcu to ona na nią wpadła), jednakże nie Is nie chciała jej urazić, bo być może była jedyną osobą, która mogłaby wskazać jej drogę. Tak jej się przynajmniej wtedy zdawało...
- No... Nie znasz przypadkiem położenia Akademii Cross? - spytała bez ogródek. Nigdy nie owijała w bawełnę... Chyba, że celowo. Nastolatka nie przypominała wyglądem cudzoziemki, przynajmniej według Is.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 04, 2014 8:35 pm

Słysząc przeprosiny dziewczyny, wampirzyca uśmiechnęła się kwaśno. Westchnęła w myślach, kiedy nieznajoma zapytała o Akademię. Wiedziała, gdzie ta szkoła jest zbudowana, ale nie mogła jej wskazać kierunku, gdyż sama zabłądziła i nie bardzo wiedziała, w którym miejscu na tym pustkowiu się znajduje.
- Wiesz radziła bym ci iść cały czas przed siebie, a może znajdziesz taki wielki budynek. Śmiało możesz uznać to za szpital psychiatryczny albo szkołę. W sumie to się wiele nie różnią - odpowiedziała beznamiętnym tonem.
Zerknęła na pole za Amai. Dostrzegła tam jakąś wielką, czarną plamę. Miała nieco problem z określeniem wyraźnego kształtu, gdyż owe coś w ogóle się nie ruszało. Przypatrując się jednak kilka sekund, zorientowała się, że to jakiś człowiek. Wampir. Że też wcześniej go nie dostrzegła? Najwyraźniej szwankowała jej czujność.
- Twój znajomy? - zapytała, wskazując głową postać stojącą kilka metrów od nich.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sty 05, 2014 7:41 pm

Usłyszawszy nieprzychylne dla siebie wieści, Is westchnęła zrezygnowana. Więc tylko po to łasiła się przed nieznajomą, żeby usłyszeć tak mało szczegółowe informacje? Cóż... Nie spodziewała się, że dziewczyna zaprowadzi ją za rączkę do szkoły, ale mogłaby chociaż przyznać się, iż się zgubiła. Na to przynajmniej Ismenie wyglądało. No bo co za głupole latają w nocy po parku?!
- Heh... Tak właśnie szłam i się zgubiłam. - dodała od niechcenia.
Spostrzegłszy, iż jej rozmówczyni wpatruje się w coś i to bynajmniej nie w nią, zaciekawiła się nieco.
- Na co tak patrzysz? - zapytała lekko poirytowana. Nie cierpiała, kiedy ktoś nie zwracał na nią uwagi. Pierwsza zasada inteligentnego dialogu: Utrzymuj kontakt wzrokowy.
Ismena trochę zdziwiła się, słysząc pytanie nieznajomej. Znajomy? Zmrużyła oczy i spojrzała na punkt, w który wpatrywała się dziewczyna. Nic nie widziała w ciemności, nie była nietoperzem, ani żadnym innym stworzeniem nocnym.
- Co? - spytała zaskoczona blondynka. Nie mogła niczego dojrzeć... Chyba faktycznie potrzebowała okularów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sty 05, 2014 8:14 pm

Dziewczyna zachichotała cicho pod nosem. No tak nieznajoma była człowiekiem i miała nieco gorszy wzrok, ale wampirzycy wydawało się, że i Ismena powinna dostrzec chłopaka. Chwyciła ją za nadgarstek. Skoro ona nie widziała, to powinna podejść bliżej. Pociągnęła ją za sobą.
- Teraz widzisz? - zapytała, na nowo wskazując już dość wyraźną sylwetkę wampira.
Przypatrywała się chwilę postaci, aż straciła zainteresowanie obcym. Przekierowała spojrzenie na Amai. Zajęło jej kilka sekund, aby zorientować się, że patrzy na jej szyję. Uśmiechnęła się blado. Nie była głodna, ale czasami nie można było oprzeć się pokusie. Zganiła siebie w myślach za to. Nie miała zamiaru robić uczennicy krzywdy.
- Jak ci na imię?
Zobaczyła, że kilkanaście metrów przed nimi jest mała ławeczka. Skierowała się w jej stronę, cały czas zmuszając Is aby podążała za nią. Dopiero kiedy usiadły, puściła jej rękę.
- Jesteś w klasie dziennej, co nie?
W sumie i tak znała odpowiedź na pytanie, zadała jej po prostu z nudów.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Sty 06, 2014 5:36 pm

Oczywiście zauważyła go wampirzyca, co niestety nie było na rękę Fergalowi. Ale w końcu powinien to przewidzieć! Ach ten stary Niemiecki umysł. Nie działał widocznie już tak sprawnie jak dawniej. No cóż... nie pozostawało mu nic innego, jak ruszyć się i podejść do owych panienek. Wyszczerzył się wrednie, kiedy tylko było w ich pobliżu.
- Damskie spotkania? A znajdzie się i miejsce dla bezdomnego wampira? - Odezwał się, patrząc na ludzką dziewczynę, to na wampirzycą. Taka sama krew jaką on ma... przykre, wszak kiedyś był poziom wyżej, ale dzięki jeden kobiecie, stracił swoją moc oraz siłę. Wepchnął łapy do kieszeni, na razie nie zamierzając ponownie udawać się cień. O dziwo Rekin potrzebował towarzystwa...
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Sty 06, 2014 7:42 pm

- Z czego się tak śmie... - Is nie zdążyła dokończyć, gdy nieznajoma nagle chwyciła ją za nadgarstek i pociągnęła za sobą. Jak ona w ogóle śmie ją dotykać?! Czyżby Ismena naprawdę straciła swój autorytet, czy może po prostu trafiła na równie dumną dziewczynę, co ona?
Teraz blondynka już wszystko widziała. Co prawda spojrzała tylko kątem oka, ale zawsze mogła wlepiać gały w obcego jak jakaś nienormalna. No, jakiś gość... I co z tego? Podobał jej się czy jak...? Według młodej Sang nic szczególnego raczej go nie wyróżniało. Przynajmniej na pozór. Choć... Is kiedyś jeden okulista powiedział, że ma nosić okulary, ale ona na to nie zareagowała i nadal chodziła bez. Teraz były tego skutki...
- Ta... - potwierdziła piętnastolatka, powstrzymując się od zbędnych komentarzy. Jeszcze chwila, a jej rozmówczyni doprowadziłaby do wybuchu wulkanu... Jakim była Is. Znowu skupiła uwagę na swojej rówieśniczce. Z tym, że ona jakby nie patrzała jej w oczy... Blondynka wywróciła oczami. Czy nikt nie potrafi spojrzeć jej w te granatowe tęczówki?!
- Ismena. A ty? - odpowiedziała dumnie. Wreszcie ktoś, kto ma dobre maniery i spyta się jej o imię, zanim na dobre rozgorzeje rozmowa! Is skrzywiła się trochę, ponownie czując na swojej ręce dotyk jasnowłosej, ale posłusznie poszła za nią. Nie lubiła kiedy ktoś obcy ją dotykał... Gdy usiadły na ławce wzięła głęboki oddech.
- Tak, jestem uczennicą Klasy Dziennej. - odparła, wzruszając ramionami. - Skąd wiedziałaś? - spytała podejrzliwie. Przesadzała czasami z ostrożnością to fakt, lecz tutaj naprawdę należałoby ją zachować.
Dialog ktoś przerwał. Is podniosła wzrok na nieznajomego. Ekstra... Jak to jeden z tych ludzi, co to gwałcą dzieci (Ismena oczywiście zapomniała tego słowa na "p"), ucierpi nie tylko ona, ale też jej towarzyszka.
- Pff... Damy nie zadają się z plebsem. - odparowała. Miała rację, z książek akurat dobrze pamiętała kobiety w wytwornych sukniach, których miłość z biedotą była zakazana. - Wampir? Chyba żeś się za dużo "Zmierzchu" naczytał. - zripostowała zadowolona. Gdyby przypadkiem z jej torby wyleciała ta właśnie książka... Spaliłaby się ze wstydu.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Sty 06, 2014 8:16 pm

Blondynka patrzyła jak nieznajomy się zbliża. Gdy był już dość blisko, zauważyła u niego skrzela. Uniosła jedną brew, tym samym zadając niewerbalne pytanie. Ten osobnik był drugim wampirem, u którego widziała coś odmiennego pierwszy był Akumu z lisimi uszami oraz ogonem. Dała nogi na ławkę i oparła się rękami o kolana. Przekręciła lekko głowę w prawo.
- Jasne, miejsce wolne dla pobratymców - powiedziała, uśmiechając się szeroko, tym samym pokazując duże kły.
Nie musiała się przesuwać, na ławce było wystarczająco dużo miejsca, aby chłopak mógł się bez trudu zmieścić. Słysząc pytanie Ismeny, zachichotała. Doszła do wniosku, że uczennica nic nie wie o istotach jakie mogą czaić się za każdym rogiem. Odgarnęła włosy do tyłu.
- No cóż, bo ja jestem w klasie nocnej - ostatnie słowo specjalnie podkreśliła francuskim akcentem.
Teraz przypomniała sobie kogoś kto został zabity przez jednego szaleńca. Na to wspomnienie zaświeciły jej się oczy. Nagle poczuła wielką ochotę, aby ugryźć piętnastolatkę. Wzięła głęboki wdech, by się uspokoić.
- "Zmierzch" weź mi nawet nie wspominaj o tej żenadzie. To coś nas tylko obraża. Jak wampir może się świecić w słońcu? Przecież to obraza po całej linii.
Wstała i podeszła do Is. Stanęła tak aby ta nie mogła nigdzie uciec. Sięgnęła do kieszeni, po zapalniczkę. Zaczęła obracać ją w palcach.
- Nie wyglądasz na głupią. O niczym nie wiesz co nie? Pozwól, że cię uświadomię, a następnie zrobię coś co ci może być w nie smak. Ile dała byś mi lat? Nie więcej niż siedemnaście albo szesnaście? Otóż chodzę już po tym świecie prawie sto lat. Sporo czasu, biorąc pod uwagę twój wiek. Wiesz, mam taką dziwną, małą zachciankę, o której się niebawem dowiesz, więc dobrze by było abyś coś wiedziała, zamiast napychać sobie głowę durna sieczką, którą piszą o nas. - jej ton nie zawierał ani odrobiny wrogości, był po prostu obojętny, bez emocji.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Sty 07, 2014 11:33 am

Niezbyt chętnie będzie siadał obok tych dam. Jak na razie woli sobie postać i popatrzeć na nastoletnie panny, choć wampirzyca tylko z pozoru była młoda, w każdym bądź razie nie przejmował się tym.
- Tak szybko zgadzasz się na towarzystwo nieznanych. Jesteś gościnna? - Nuta ironi nie zaszkodzi. Choć lekko się uśmiechnął. Ta pogarda, obojętność... Była naprawdę zaskakująca jak na kogoś z gorszych narodowości. Zmrużył oczy, przenosząc się teraz na ludzką śmiertelną. Aż parsknął na jej słowa.
- Plebs? - Rzekł cicho, unosząc brew. Cóż... Może i jest nim, wszak wszytko stracił, nie ma domu, a jego ubranie prócz butów jest zniszczone,
nadające się jedynie do śmieci. Ale mimo wszystko nie była tak miła, jak jej koleżanka. I zaraz, zaraz... Czemu Zmierzch?
- Ja nawet nie wiem co to jest ten Zmierzch. - Oburzył się, choć na serio... brak wiary czasami jest tak bardzo przydatny. Świecić w słońcu jak psu jajca. No ale mniejsza o to, dziewczyna najwyraźniej nie wiedziała o wampirach.
- Nastolatki mają taką pustkę w głowach. - Wzruszył ramionami i o dziwo usiadł na wolnym miejscu na ławce. Wyciągnął nogi przed siebie, krzyżują je. Ciekawe co takiego knuja wampirzyca. Może Fergal także się odrobinę zabawi? Kto wie...
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 09, 2014 4:15 pm

Ismena aż otworzyła szerzej oczy ze zdziwienia. Czy ona właśnie jej się sprzeciwiła?! Wyraziła tylko odmienne zdanie, ale Is już się wkurzyła. Odwróciła głowę w bok i wymruczała jakieś francuskie przekleństwa pod nosem, tak, żeby żadna z otaczających ją osób, nie zrozumiała, jak bardzo ją to zdenerwowało. Jej rozmówczyni wykazała się brakiem wyrafinowania i już nie można było tego zmienić... Blondynka postanowiła, że nie będzie zwracać na nich uwagi. Kto z kim się zadaje, takim się staje, a ona nie chciała być plebsem jak oni.
- Tak, plebs. Przespało się lekcje historii, co? - odparła uszczypliwie. Zależało jej na tym, żeby go wnerwić, odstraszyć, zrobić tak, żenu na zawsze ją popamiętał.
Ismena wydęła wargi z obrzydzeniem. Czy ta dziewczyna sobie z niej żartuje, udając francuski akcent? Is miała uczulenie na takich, co to się uważają za lepszych, bo mają arystokratyczne korzenie. A ona... Ona przecież obraziła jej przodków! Bo bynajmniej na Francuzkę nie wyglądała...
- Jak się nie czyta książek, to tak to jest. Nie jesteś na topie. - odpowiedziała neutralnie nieznajomemu. Sama uważała, że czytanie wszystkich książek to strata czasu, bo jedynie kilka z nich zawiera ważne informacje.
- Aha... Więc sądzisz, iż jesteś wampirem? - nastolatka wyraźnie znudzona, z trudem zdobyła się na to pytanie. No... A więc nasza droga Panna Nie Wiem Kto, podrabia nieskazitelny francuski akcent, a także podważa fakty! Znała dobrze legendy o wampiryzmie, lykanotropii, czarownicach... Dlatego rzadko co spodziewała się takich oświadczeń, za to wiedziała, jak się one zazwyczaj kończą. Krew, mord... I ewentualnie gwałt w zaawansowanych przypadkach.
- Powiedz mi wpierw, jak się nazywasz... Gdyż czuję się jak w kiepskiej dramie. - tu Ismenie troszeczkę zabrakło pomysłów, więc musiała wysilić nieco mózgownicę i jakoś pozbierać myśli.
Gdy usłyszała tekst nieznajomego, zerwała się z ławki.
- Mów za siebie stary pierniku! Nie nauczono cię nawet dobrych manier! - odpysknęła dumnie. Chyba słusznie wyczuła aluzję...
Kiedy nieznajoma do niej podeszła i zaczęła coś nawijać o jakiś sekretach czy coś, Is uniosła jedną brew w geście zapytania. Czyżby ta dziewczyna faktycznie była chora psychicznie? Owszem, jeśli ma problem z Ismeną.
- Fakt, nie wyglądam, ale pozory mylą. - westchnęła, wywracając oczami. Nie bardzo chciało jej się wierzyć osobie, której imienia nawet nie znała. Zresztą nie traktowała jej zbytnio poważnie, może to przez wzrost, lecz tak było w istocie. - Dałabym ci jakąś stówę. - uśmiechnęła się złośliwie. Robiła sobie z niej żarty, zwykłe żarty. - No, to się nieźle trzymasz. - raz po raz przerywała jej, aby tak po prostu prostacko ją zirytować i zniechęcić. To ona tu zadaje pytania, a nieznajoma ma się zachowywać jak na spowiedzi!
- Wiesz, ja również jestem fanką "Pamiętników Wampirów", ale w przeciwieństwie do ciebie, moja droga, umiem odróżnić fikcję od rzeczywistości. - powiedziała to tonem matki, karcącej dziecko. Chciała ją speszyć. - Cóż... Nic tu po mnie, chyba się nie dogadamy. - odrzuciła włosy na bok i odeszła kilka kroków.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 10, 2014 4:32 pm

Wampirzyca uśmiechnęła się nieco. Nie był to przyjazny uśmiech. Puściła wszystkie słowa mimo uszów. Po prostu ich nie słuchała. Nie chciała marnować czasu na przekomarzanie się z uczennicą. Zaśmiała się chłodno. Już wiedziała, że zmusić tą dziewczynę do posłuszeństwa nie będzie łatwo. Odgarnęła włosy do tyłu, pozwalając aby Ismena się oddaliła. Spojrzała kątem oka w stronę nieznajomego. No cóż zapowiadała się długa noc i zabawa z Is. Kiedy nastolatka oddaliła się kilka metrów, Meli niespodziewanie ruszyła za nią. Oczywiście odbyło się to w wampirzej szybkości. Stanęła przed blondynką i złapała ją za nadgarstek, trzymając w żelaznym uścisku. Nie obchodziło ją, że to może boleć.
- Kurdę, jednak się pomyliłam. Jesteś głupsza niż myślałam - powiedziała szyderczym tonem.
Oczywiście było słychać francuski akcent, chociaż już nie tak bardzo. Wampirzyca nie wyglądała na typową Francuzkę, nie było to dziwne, gdyż tylko jej matka wywodziła się z Francji.
- Głodny? - zapytała.
Pytanie było skierowane do Niemca. Ismena miała wystarczająco dużo krwi, a tyle ona sama nie potrzebowała, więc równie dobrze mogła się podzielić z swoją zdobyczą. Wróciła do miejsca przy ławce, ciągnąć za sobą Is. Była od niej silniejsza, przez co nie interesowało ją czy ofiara będzie sprawiać kłopot.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 11, 2014 6:55 pm

Zaczęło się. Bardzo szybko można urazić niemiecką dumę, zwłaszcza eks gestapo. Mężczyzna zmierzył ponurym wzorkiem śmiertelną dziewczynę, która najwidoczniej nie miała pojęcia z kim tak naprawdę ma do czynienia. Niemiecki Stwór prychnął przekleństwo po niemiecku, nie odzywając się. Nie warto prowadzić dyskusji ze śmieciem, wszak nigdy nic wartościowego nie mają oni do powiedzenia. Poza tym wampirzyca także nie wyglądała na zadowoloną. Tak brzydko zignorowana. Nie żeby Fergal się tym specjalnie przejmował, po prostu obserwował zachowanie dziewcząt.
Dopiero jak akcja rozwinęła się dalej, niemiecki wampir postanowił jednak się dołączyć. Tak za te wszystkie jej marne słowa.
- Stary piernik chyba rozprostuje stare, piernikowe kości. - Odezwał się, strzelając kośćmi paliczków u dłoni. Podszedł do Meli i jej złapanej dziewczyny, jeżeli ta się oczywiście nie wyrwała. Fergal bez skrupułów chwycił dziewczynę za włosy, odchylając jej głowę boleśnie do tyłu.
- Takie szczeniackie pruchno jak Ty, nie będzie mnie obrażać. Naprawdę nie masz bladego pojęcia z kim zaczynasz. - Syknął złowieszczo Niemiec, naciskając na swój niemiecki, ostry akcent.
- Za moich piernikowych czasów, taka pyskata panienka, bez żadnej litości zostałaby wpakowana do komory gazowej włącznie z Twoją durną rodziną. - No i co ona na to? Fergal nie bywa łagodny, wszak służył niemieckiej władzy, zajmującej się najbardziej przerażającą pracą, mianowicie mordowaniem niewinnych ludzi uznanych za brudnych. Biedni Żydzi.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Sty 15, 2014 3:10 pm

Młoda Sang uśmiechnęła się do siebie. Tego impertynenta już złamała, a teraz przyszedł czas na jego koleżankę, która wcale się tak łatwo nie dawała.
- Goń się! - wrzasnęła Is, żeby ta zeszła jej z drogi. Nieznajoma pojawiła się tuż przed nią z zadziwiającą szybkością... Na pewno musiała mieć w szkole szóstkę z biegów. Ismena jeszcze bardziej się zezłościła, kiedy dziewczyna złapała ją za rękę. Nie życzyła sobie jej obrzydliwego dotyku.
- Tak jak ty... - Is złośliwie się uśmiechnęła, kiedy jej rozmówczyni, zresztą po raz kolejny, ją obraziła. Cóż, w końcu obydwie były blondynkami, więc teoretycznie rzecz biorąc, jechały na tym samym wózku. Ale nie tym razem. Słysząc głos nieznajomego, zwróciła głowę w jego stronę. Jeszcze się odzywa? Myślała, że go zjechała, na tyle, że aż zaniemówił... No nic, będzie więcej zabawy.
- Ach tak? I to mówi ktoś, kogo MAMUSIA wyrzuciła z domu! - odparła wrednie, kiedy odchylił jej głowę.
Nie wiedziała, czy jego rodzice czasem nie zmarli, ale w owej chwili liczyło się tylko to, by dopiec mu do żywego. Na polu bitwy nie istnieją żadne zasady. - W moich czasach takie panienki jak ja, szanowano, uwielbiano i podsuwano im wszystko pod nos. - powiedziała, przedrzeźniając jego akcent. - A męki takich jak ty... Skracano natychmiast. - popatrzyła na niego z pogardą.
Is, spostrzegłszy, że jej rozmówczyni wręcz ją ciągnie, oczywiście wyrywała się, ale nie za bardzo, bo kto wie, może okaże się jej sojuszniczką w tej nierównej walce... Nagle coś sobie przypomniała. Coś, co miała w torebce mogłoby jej pomóc w ucieczce! Ale musi bardzo szybko potem biec...
- Czekaj. - po chwili wyrwała jej się znacznie. -Jeśli mam paść ofiarą okrutnego gwałtu zbiorowego, muszę ładnie wyglądać! Tylko przypudruję nosek, dobrze? - zrobiła maślane oczy do nieznajomej. Jak zwykle grała na zwłokę, bo jej wypowiedź była pewnego rodzaju prośbą, żeby ta ją na moment puściła. A potem? Zobaczy się. Jeśli się zgodzi, Is zacznie realizować swój plan. A jeżeli nie... Wtedy wymyśli coś innego.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   

Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: