IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
AutorWiadomość
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 16, 2014 5:30 pm

Wampirzyca uśmiechnęła się wrogo, pokazując długie, ostre kły. Trafiła jej się osóbka, która najwyraźniej miała tak wąskie poglądy, że nie przyjmowała niczego nowego.
- Za to w moich czasach takie bezużyteczne dzieci jak, przypiekało się na stosie - westchnęła.
Nie było to prawdą, ale dziewczyna zaczynała ją już irytować, a to nie wróżyło zbyt dobrze. Meli w ogóle nie poluźniła uścisku, kiedy blondynka się wyrywała, wręcz złapała ją mocniej. Uniosła jedną brew, kiedy Ismena powiedziała, że chce przypudrować nosek. Nie wierzyła w jej ani jedno słowo. Niespodziewanie zerwała torebkę z ramienia dziewczyny. Nie obchodziło ją czy to będzie ją boleć.
- Zobaczmy co nasza panienka tutaj trzyma - powiedziała szyderczo.
Otworzyła torebkę i wysypała zawartość na ziemie. Widząc tylko książkę poczuła zawiedzenie. Spodziewała się czegoś innego. Wytężyła wzrok, aby przeczytać tytuł.
- Od razu można poznać, że nie masz gustu.
Kopnęła książkę, a ta poleciała kilka metrów dalej. Skoro Is miała już głowę odchyloną do tyłu, przez Niemca, ona miała doskonałe dojście do jej szyi. Wbiła kły w jej skórę. Czując smak krwi od razu poprawił jej się nastrój. Jednak nie oznaczało to, że będzie aktualnie inaczej traktować uczennice. Kiedy skończyła oblizała usta, aby nie zostawić śladów po posiłku.
- Twoja kolej, ale żeby nie zemdlała, mam jeszcze pewne plany.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 17, 2014 7:45 pm

Wampir jakoś niespecjalnie miał chęć pić z tego badziewia krew, niech się wampirzyca nią nacieszy. Niemiecki wampir dał jedynie pstryczka w nosz, po czym uśmiechnął się do Meli.
- Nie, bierz ją całą. Widać że jest bardzo słaba. - Rzekł przymilnym głosem, a następnie udał się w swoją stronę. Nie zamierzał nikomu przesadzać, a ta ludzka dziewczyna pasuje na kogoś do zabawy. Fergal znikł w ciemnościach.

zt
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 18, 2014 5:48 pm

- Czarownice, stara sklerotyczko - Poprawiła ją Is.
Na początku nieznajoma nawet nie wyczuła podstępu, jaki dla niej szykowała. Do czasu... A miało być tak pięknie! Ismena zamierzała naśladować ucieczkę jak w tych filmach akcji, a tu co? Nico, bo uczennica Nocnej Klasy wszystko zepsuła! Nie uwierzyła jej... Co Ismena zrobiła nie tak? Była przecież urodzoną aktorzyną! Nie spodziewała się, że zerwie jej z ramienia torebkę. Odruchowo odskoczyła w bok. Niestety, torebka nie została uratowana i jej zawartość wysypano ni stąd, ni zowąd na ziemię.
- Powiedziała Baba Jaga, która wyżywa się po dzieciach - mruknęła niezadowolona, gdy blondynka usiłowała jej dopiec, mówiąc, iż nie ma gustu. Sang nigdy nie liczyła się z opinią innych, więc tym bardziej nie obchodziło ją zdanie obcej osoby. Nie chciało jej się nawet tego badziewia, podnieść z ziemi.
Wzdrygnęła się, kiedy czyjeś kły wbiły się jej w skórę. Dotąd nikt ją jeszcze nie ugryzł... Ale i tak miała to głęboko gdzieś. Żyła we własnym świecie chorych uczuć, błędnych decyzji i tajemnic. Ukrywała to przed wszystkimi, żeby choć na moment się w nim zatracić i nie myśleć o przyszłości. Blokowała do niego dostęp nie tylko przyjaciołom, lecz także i rodzinie, przez co wiele dalekich krewnych mówiło, że sprawia kłopoty wychowawcze. Smutne, bardzo smutne. Dopiero teraz coś do niej dotarło - zawsze, gdy okrywała się pychą, wpędzała się sama w kłopoty. Widocznie, taki sens jej istnienia. Odgoniła negatywne myśli i, kiedy wampirzyca się od niej oderwała, Is wciąż w nic nie wierzyła. Nic się nie zmieniło. Dawno temu przysięgła sobie, że już nikt, ani nic nigdy jej nie złamie. Ani śmierć bliskiej jej osoby, ani jej własnej. Toteż na jej twarzy nadal pozostawał pusty wyraz. Spokojny i dumny. Jakby nic ją to nie poruszyło.
Zabawa się skończyła, Niemiec na szczęście się oddalił i nie było już, czego się bać. Przynajmniej na razie.
- Czego ode mnie chcesz? - Spytała ją, patrząc wampirzycy prosto w oczy.
Gardziła nią jak gestapowiec Żydem, ale i tak piorunowała ją swoim poważnym wzrokiem, nie pokazując oznak jakiegokolwiek lęku.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 18, 2014 10:44 pm

- Nie, chodziło mi o takich smarkaczy jak ty, a nie o czarownice - sprostowała.
Złapała dziewczynę za ramię. Spojrzała na dwie dziurki na szyi, z których jeszcze leciała niewielka ilość krwi. Ismena mogła mieć w jednym pewność - krwotoku z tych ranek nie dostanie. Meli westchnęła. Co ona chciała od takiego człowieka? Dwóch rzeczy. Jedna już sobie wzięła, druga miała nadejść za parę chwil.
- Zostaniesz moją służką - syknęła.
Ta dziewczyna znakomicie nadawała się do poleceń typu, przynieś, zamieć, posprzątaj oraz w razie braku innych środków żywność, może posłużyć jako posiłek.
- I nie przyjmuje odmowy. Możesz zawsze trafić na kogoś gorszego ode mnie, a uwierz w tym mieście jest takich na pęczki.
Poluźniła trochę uchwyt, ale nie na tyle aby ta mogłaby się wyrwać. W ogóle nie obchodziło ja to, że blondynka się stawia, udaje dumną, spokojną. Była tylko człowiekiem, a niestety dla Sang ich rany tak szybko się nie goją, więc ona mogła to wykorzystać, co się stanie jeśli Ismena nie zmieni zdania.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Sty 20, 2014 1:11 pm

Coś gorszego? Czemu nie? Coś właśnie nadchodziło i to Coś było jeszcze bardziej głodne niż wampirzyca, zajmująca się biedną nastolatką. Nie żeby miał ku temu jakiś interes, wszak należy do istot obojętnych na cudzy byt, a głównie tyczy się do nieszczęsnych jego ofiar.
Szedł wolnym krokiem, z wciśniętymi dłońmi w kieszeniach czarnego płaszcza. Ospały i ociężały Stwór szukał... ofiar. Czując głęboki smutek, apetyt rósł szybciej niż zwykle i stawał się nie znośny. Jak tylko kogoś dopadnie... biada mu. Biada i Bóg na drogę. Może właśnie dlatego nie było z nim najlepiej? Ostatnimi czasy bardzo mało polował, wszak zwykle dostaje wszytko pod nos. I właśnie miał zejść na inną ścieżkę, kiedy dobiegła go woń. Wampir zmrużył gadzie ślepia, nie zważając nawet na czarny kosmyk włosów, który opadł mu na twarz. Meli i ta dziewczyna. Bez zastanowienia ruszył w ich stronę, uśmiechając się szerzej. Zadyszki o dziwo nie było. Najwyżej podniecenie rozbudziło niewielką dawkę adrenaliny. Chwilowo nie mówił nic, wolał żeby obie panny pierw zwróciły uwagę na olbrzymiego wampira, obnażające swoje potworne, ostre zębiska gotowe do zadania bolesnego ciosu.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Sty 21, 2014 2:53 pm

Służką? Ismenę, ani trochę to nie zdziwiło. Słyszała już gorsze rozkazy, takie jak "Bądź moim lustrem", "Bądź moim sobowtórem", czy "Bądź moją przekąską". To ostatnie właściwie nie usłyszała, a doświadczyła. Przed chwilą.
- A na czym ta "praca" miałaby polegać? - spytała Is obojętnie, jak gdyby miała wybór.
Oczywiście zgodziwszy się na jej propozycję, mogłaby przecież zdobyć pewne ważne informacje... Po raz pierwszy z uwagą i to do końca wysłuchała nieznajomej. Jak na zawołanie pojawił się kolejny - wampir, sądząc po wyglądzie.
- Chyba mamy towarzystwo. - Wyszczerzyła się wrednie do swojej rozmówczyni.
Czyżby następny nieznajomy chciał posmakować jej krwi? Na to wyglądało. Uśmiechnęła się do siebie. Chyba miała prawo czuć się wyróżniona? Is zadumała się. Może lepiej taki "pakt" zawrzeć z nowym nieznajomym, niż z nią? Wydawał się większy, silniejszy... Mógłby ją obronić przed takimi jak ta okropna wampirzyca. Ale... Nie wiadomo jeszcze było, czy nie są w zmowie. Lepiej zaczekać, niż potem żałować. Poczeka, aż się rozwinie akcja, a potem w razie czego do niej się włączy. Póki co pozostanie bierną obserwatorką. Tak będzie dla niej bezpieczniej. No bo cóż powinna zrobić, uciec z podkulonym ogonem? To nie wchodziło w rachubę. Nie zamierzała oddać pola bitwy ot tak. Poza tym... Oczy tego faceta... Odznaczały się wyjątkową barwą. Przeznaczenie? Nie jej zadawać takie durne pytania. Już dość poświęciła czasu na takie bzdury, jak czytanie książek. Spojrzała z niechęcią na leżący na ziemi przedmiot... Niepotrzebnie go ze sobą wzięła. Wciąż nasuwały jej się wątpliwości, dotyczące ucieczki, lecz nie chciała uciec. Instynkt nie przejmie nad nią kontroli. Jedno wiedziała na pewno: Będzie się działo, oj będzie się działo.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Sty 21, 2014 5:31 pm

- Zwykłe prace gosposi i pożywienia. Choć i tak nie masz wyboru - odpowiedziała.
Wszelki upór z strony uczennicy Klasy Dziennej, był odbierany przez wampirzyce jako przelatująca mucha, którą trzeba odgonić. Spojrzała za siebie, słysząc jakiego kroki. Na początku nie rozpoznała przybysza. Jego postura i styl poruszania się był dla niej znajomy. Odruchowo mocniej złapała dziewczynę. Przeniosła wzrok na blondynkę. Widząc jak się ona szczerzy, potrząsnęła nią lekko.
- Nie będzie ci do śmiechu. Właśnie nadeszło to coś gorszego ode mnie i jego wizyta nie wróży nic dobrego. Wcześniej to on zjadł po prostu mojego rozmówce - szepnęła.
Nie za bardzo wiedziała co zrobić. Uciekać? Przecież tamten wampir był szybszy od niej, więc z łatwości by je dogonił. Zostać? Dość dziwny pomysł.
- Czego chcesz? - zapytała, widząc, że tamten zmierza prosto do nich.
Pytanie było skierowane do przybyłego. Może się okaże, że po prostu tędy przechodził? Chciała aby jej nie pamiętał. Może był wtedy był pijany lub wstawiony i wszystko zapomniał? To by mogło tłumaczyć jego wcześniejsze zachowanie.
- Chcesz to idź - powiedziała do Ismeny, puszczając ją.
Nie było sensu aby ją tutaj trzymać. Nie cieszyła ją perspektywa patrzenia jak ta piętnastolatka zostaje wyssana do ostatniej kropli krwi.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Sty 21, 2014 6:03 pm

Ale, ale no jak można nie chcieć obecności Kanibala? Przecież bez niego nie ma imprezy! Dziewczyny przynajmniej się rozwerwą (i to w dosłownym znaczeniu) w towarzystwie Olbrzyma, który łypał wzorkiem głodnego zwierza. Jedna śmiertelna i nowa służka. Znał jej imię? Jeśli tak, to z całą pewnością zapomniał, jednakże niestety nie zapomniał tamtego feralnego dla niej wydarzenia. Wszak dlatego podszedł w miarę spokojnie, nie rzucając się od razu na jej ludzką towarzyszkę. Czy ta blond śmiertelna cizia zdawała sobie sprawę, jak bardzo niebezpieczne jest obracanie się wśród wampirów? I czy aby na pewno chciała wybrać większego przedstawiciela gatunku wampira? Nie jemu decydować. On po prostu ma przed oczami kolejną ofiarę, w sumie nawet i wampirzyca może przypaść do gustu potwora, który już snuł w głowie wizje gryzienia obu pań.
- Pomyślałem, że za mną się stęskniłaś i szedłem za Twoim zapachem.
Blef. Wampir kłamał, ale tak skutecznie, że ciężko było wyczuć jakikolwiek fałsz. Trafił tutaj przypadkiem, co oczywiście nie idzie na rękę służce. Jednak, co go to obchodziło? Grunt, że panna go nakarmi i to bez protestów.
- Ej, nie wyganiaj jej. Skoro tutaj jestem, masz wykonywać moje polecenia, a przecież nie rzekłem nic w stylu "Zwróć wolność człowiekowi". Ona jest moja.
Bąknął wyraźnie zirytowany samą myślą wygnania tak kuszącego kąska. Olbrzym raz jeszcze wbił ślepia w postać ludzkiej nastolatki żeby posłać naprawdę paskudny uśmiech. I kiedy Mel postanowiła puścić małolatę, Stwór wykonał szybko ruch w stronę Is i chwycił ją dosyć mocno za rękę. Dotyk lodowatej łapy na pewno nie zadziała kojąco. O ile wcześniej nasza główna przekąska nie postanowi walczyć, chociażby krzykiem. Wtedy zastosuje bardziej radykalne środki.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Sty 22, 2014 6:17 pm

- Oj, nasza mała kizia-mizia się boi? - Zaszydziła z niej blondynka, widząc jak nieznajomą wprost strach obleciał. Is nawet nie zastanowiła się nad powodem, niezwykłego zachowania jej rozmówczyni. Tak była pewna siebie. Wręcz... Pyszna, aż zanadto. Jeżeli przeznaczone jej było tu umrzeć, to przynajmniej zginie z honorem, a ściślej mówiąc z dumą. Usłyszawszy pytanie wampirzycy, trochę się zmieszała. Zna go i to osobiście? To nie mogło wróżyć nic dobrego. Ismena trochę się zdziwiła, gdy wampirzyca puściła ją wolno. Na widok swojego koleszki nagle stchórzyła? Nie wyglądał zbyt strasznie. Fakt, Is woli młodszych, i to takich ukesi, co się jej podporządkują, ale on też może być. Byłby idealnym informatorem... O ile powstrzyma się przed nadmiernym gryzieniem jej. Nie dosłyszała słów nieznajomego, więc odwróciła się i odeszła parę kroków, ale ją zatrzymał, bo pochwycił jej rękę. To ją naprawdę zdumiało. Przeszły jej ciarki po plecach… Pierwszy raz, zawahała się. Co jeśli ten nieznajomy faktycznie jest gorszy od tej wampirzycy? Co jeżeli dokonała złego wyboru i lepszym wyjściem była ucieczka? Postanowiła postawić wszystko na jedną kartę – siebie. Stawką w tej grze było jej własne życie. Nie było odwrotu… Jeśli przegra, umrze. Choć, jakby nie patrzeć jej los mógłby się odmienić, gdyby tylko go odpowiednio nakierowała...
Jednym zdaniem...
- Jeśli chcesz, możesz zawalczyć, o to abym została. - uśmiechnęła się sprytnie. Wóz albo przewóz.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Sty 22, 2014 7:17 pm

- Doprawdy? Jak pospolity kundel za zapachem - powiedziała szyderczym tonem.
Widząc, jak wampir zatrzymuje dziewczynę warknęła. Jak śmiał tak wtrącać się do jej zdobyczy? Podeszła bliżej tak, że dzielił ich nieco ponad metr. Nie chciała aby uczennica Klasy Dziennej została pożarta przez Tessa, tym bardziej, że to ona pierwsza ją *upolowała*.
- Odwal się od niej, znajdź sobie kogoś innego - syknęła.
Meli brak wyraźnej odpowiedzi z strony blondynki, brała jako odpowiedź twierdzącą. Jeśli Sang nie wyraziła zgody na to by zostać służką, mogła wcześniej protestować.
- Nie słyszałam też abyś mówił "nie wypuszczaj człowieka". Ona należy do mnie.
Była zła, że kolejny raz ten Stwór zepsuje jej wieczór. Był on już tak zaprogramowany czy co? Wiedziała, że rzucenie się na niego nie ma większego sensu. Przewyższał ją siłą, szybkością oraz zręcznością.
- Masz jakiś konkretny cel, czy chcesz po prostu mnie wkurzać?
Nadal liczyła na to, że wielkolud zmieni zdanie i odejdzie, zostawiając je w spokoju. Może przypomni mu się, że zostawił załączone żelazko lub też światło w domu, a jak wszyscy wiedzą, powinno się oszczędzać energię...
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 23, 2014 9:30 am

Pyskata... I to strasznie. Wampir bez cienia urażenia patrzył na Meli, która najwidoczniej jeszcze nie zdawała sobie sprawy z tego, że może spotkać ją identyczny los co tamtego wampira, zamordowanego na jej oczach. Stwór bez skrupułów może odgryźć jej głowie i nawet się przy tym nie zmęczy.
- A nie powinnaś się obawiać? Znajdę Cię wszędzie i będę pożerał, zaczynając od paluszków.
Warknął ostro, będąc gotowym do kolejnego ataku, dyskusji i wszystko co podobne, a na zakończenie zrobi jej mocną krzywdę. Wszak już raz się zmierzyli i kto przegrał?
Złapana dziewczyna wreszcie nie poczuła się swojsko. Kanibal skierował na nią swój wzrok, żeby za chwilę przyciągnąc do cielska. Niech walczy, niech bluzga... Skończy gorzej, niż może zdawać sobie z tego sprawę. I na co mu walka? Był zbyt głodny, żeby bawić się z ofiarą. Wreszcie odezwała się Meli. Stwór mimowolnie zarechotał, zaciskając mocniej palce na drobnych rękach śmiertelnej dziewczyny.
- Zapamiętaj raz, a dobrze. Co Twoje to moje, a co moje to nie ruszać.
Delikatny uśmieszek wstąpił na twarz wampira. Nie odda nastolatki, co to, to nie. Przystawił twarz do jej włosów, biorąc głęboki wdech. Pachnąca świeżością, kusząca jak Zakazane jabłko.
- Jestem po prostu głodny. A Twoja ofiara będzie mi jeszcze bardziej smakować, niż sama przeze mnie upolowana.
Rzekł spokojnym głosem, odgarniając włosy z szyi małolaty. Jeśli nie miała nic przeciwko, Stwór zatopił swoje ogromne zębiska w delikatną szyję Is. Jak zwykle, chciał zadać mnóstwo bólu, a po tak wielkich klach rany nie są malutkie ale za to bardzo bolesne oraz mocno krwawiąca, więc Stwór krwi napije się sporo. Najwidoczniej nie miał ochoty na żadne zabawy, ot co.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 23, 2014 2:46 pm

- A kto powiedział, że ja do kogoś należę?! - syknęła wkurzona Is. Perspektywa oglądania wszystkiego z założonymi rękami była kusząca, ale nigdy w życiu nie pozwoliłaby na wyrażanie się o niej jak o czyjejś własności. Nikt nie dał im takiego prawa! Niestety oni chyba nie uznawali czegoś takiego jak "prawo", ani nawet władzy zwierzchniej.
A to dziwne... Ismena pogrążyła się w swoich zamyśleniach. Wampirzyca ugryzła ją, jednak nie przemieniła ją w wampira. Przynajmniej na to wyglądało. W końcu młoda Sang nie czuła pragnienia, nie zauważyła u siebie kłów... Więc wszystko wskazywało na to, że nie zrobiła z niej wampira. Szybko pojęła jeden fakt: Jest pewna grupa wampirów, które nie przemienią człowieka w wampira. Czyli nie miała, czego się obawiać ze strony swojej rozmówczyni. Tylko... Czy ten gość, gdyby ją ugryzł, przemieniłby ją w wampira? Ciągle jej ta myśl po głowie chodziła i z trudem dziewczyna się od niej oderwała. Właściwie to wyrwało ją z zamyśleń postępowanie nieznajomego. Trochę jej się nie spodobało to, że ją tak tarmoszono i przenoszono z rąk do rąk, w końcu nie była jakiś szczeniaczkiem, ale cóż zrobić? Musiała zachować spokój. Odrzucił jej propozycję? Chyba tak... Znaczy, że będzie coraz gorzej.
- A nie mógłbyś poczekać, aż...? - szybko urwała wypowiedź, bo doszła do wniosku, że nic tym nie wskóra. I tak wampir zrobi, co chce. Wiedziała, że nie ustąpi.
Blondynka tuż przed ugryzieniem jej przez tego okropnego faceta, przymknęła niecierpliwie oczy z cichym westchnięciem. Poczuła jeszcze silniejszy ból, ale nawet nie drgnęła. Nie miała zamiaru dać mu tej satysfakcji. Czekała, aż się od niej oderwie. Rany na pewno będą klawe, bo jeszcze poprzednie blizny po ugryzieniu się nie zagoiły, a potwór miał zębiska dorównujące zębom rekina... Choć te parę sekund mogło się okazać dla niej niebezpieczne, wolała odczekać, niż na próżno do niego przemawiać. Lepiej rozmawia się przecież z sytym potworem.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 23, 2014 4:23 pm

- Wiesz gdzie mam twoje groźby? W głębokim poważaniu. Możesz sobie łazić za mną ile chcesz, ale kilka kilometrów za mną do cholery - warknęła.
Była wściekła, że ten wampir przyszedł sobie tutaj i psuje jej plany. Życie jednak nie jest sprawiedliwe. Nie cieszyła ją opcja poddania się. To ona się tyle natrudziła, aby choć trochę przemówić do rozsądku tej ludzkiej dziewczyny, a taki ci przyjdzie i zepsuje. W tej chwili żałowała, że nie ma przy sobie czegoś co mogło by go oszołomić. W myślach snuła piękne plany zgładzenia Olbrzyma, do czasu aż z zadumy wyrwał ją głos.
- Nie należysz do mnie, jesteś moją służką, a to dwa inne pojęcia. Chyba, że wolisz zdać się całkowicie na niego? Tym bardziej kolorowej przyszłości nie wróżę
Musiała przeboleć fakt, że Tess dobierze się do jej zdobyczy. Jak miała go niby pokonać? Patykiem z drzewa? Teoretycznie istniało jedno wyjście, ale wolała z niego zrezygnować. Ten moment zdecydowanie nie był najlepszy na to. Po co odkrywać przed wrogiem możliwości? Choć Stwór dysponował ich większą ilością.
- Zapamiętaj, nikt ci nie dawał prawa, rządzenia moimi rzeczami lub osobami - syknęła.
Nie obchodziło ją to, że wampir jest głodny. Dla niej równie dobrze mógłby teraz usychać z pragnienia w rozwalającym się budynku. Czekała, aż Potwór się pożywi, siadając na oparciu ławki.
- Masz jeszcze coś w planach czy tylko wpadłeś aby uprzykrzać mi życie?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 23, 2014 5:22 pm

Wściekłość od Meli buchała jak dym z komina! Niebawem pęknie jej żyłka, a wtedy już nie będzie tak wesoło. Co prawda, Kanibal się jej nie bał, była dla niego smakowitą przekąską, łatwą zdobyczą. Zdawała sobie z tego sprawę?
Dziewczyna która została przejęta przez Olbrzyma, naprawdę nie miała wiele do powiedzenia. Naiwne, pewne siebie stworzenie.
- Twoja służka?
Ileż śmiechu włożył we własne słowa. Wampirzyca naprawdę miała ciężko, wielki wampir nawet przypadkiem stąpał po jej drodze, psując uknuty plan. Nie, nie przejmował się tym, liczy się tylko i wyłącznie zaspokojenie własnych naturalnych potrzeb. Dlatego wampirzyca powinna wziąć luz i cieszyć się, że to nie ona została pierwszą ofiarą.
Na co ma czekać? Wampir nie może czekać. Póki żądza krwi jest w miarę spokojna, ma szansę zaspokoić ją i normalnie funkcjonować. Pił szybko krew ofiary, przytrzymując ją w żelaznych objęciach. Rany będą paskudne, a te które podarowała jej Meli... Z całą pewnością się różnią. Stwór wreszcie wyciągnął kły z ciała małolaty, następnie zgrabnym ruchem języka zlizał resztki krwi. Pchnął ją w stronę ławki, żeby sobie odpoczęła. Nie, nie był to objaw żadnej troski.
- Twoja kolej, gaduło.
Fuknął groźnie, robiąc krok w jej stronę. Wielkie zębiska raz jeszcze zalśniły w dzikim grymasie. I naprawdę, niech się nie opiera. Zrobi swoje i wszytko będzie w porządku, nikt głowy nie straci. Poza tym dobrze myślała, że Olbrzym ma coś jeszcze w zanadrzu.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sty 23, 2014 8:43 pm

Tam gdzie wampiry, tam i łowcy. Gerard, który zamierzał zrobić obchód po okolicy, upolował sobie tym razem dzielnicę zachodnią. Zaparkował swojego grata gdzieś na parkingu osiedlowym i wziął swoją broń. Pierw sprawdził czy je naładowana i schował ją do kabury, zabezpieczając by czasem nie wystrzeliła nie proszona. Z artefaktem się nie rozstawał, zawsze go miał na dłoni, nawet gdy spał. Już bardziej bezbronny był podczas kąpieli, pod prysznic ciężko wciąż broń. Jeszcze by się poślizgnął i przestrzelił sobie fujarkę.
Zamknął samochód i ruszył w stronę parków, gdzie było najciemniej, a więc ulubione miejsce dla wampirów. Później pewnie pozostaną mu slumsy, a wreszcie odnalezienie syna, który mu zaginął. Idąc tak przed siebie nie spodziewał się, że usłyszy znajomy, wampirzy głos. Jego zmysły były wrażliwe oraz wyczulone dzięki szlachetnej krwi, jaką spożywał. Zresztą po kilku następnych krokach dostrzegł wielką sylwetkę kanibala, odzianego w czarny płaszcz. Poznałby go już po samych kudłach. Najwyraźniej miał ostatnio mało przygód, skoro właśnie osuszył biedną, ludzką dziewczynę. Najwyraźniej Gerard się spóźnił…
Przeklął pod nosem, wyciągając swoją broń. Lufę wymierzył w plecy kanibala. Jednak jako honorowy mężczyzna, nie strzela nigdy do czyichś pleców.
– Testament. Mamy chyba do pogadania, nie? Zostaw teraz tę przemiłą wampirzycę.
Rozkaz. Przyszedł Pan, Sługa ma słuchać, czyż nie? W Meli bez trudu rozpoznał wampira. Musiał jeszcze zająć się biedną Ismeną. Możliwe, że była uczennicą szkoły. Jeśli będzie na tyle przytomna by odpowiedzieć Gerardowi, zabierze ją wówczas do szkoły, gdzie zajmą się nią tamtejsi medycy. W szpitalu… cóż, to wciąż nie było zbyt bezpieczne.
– Cofnij się, Testament. Chyba, że mam Cię postrzelić.
Groźba, a zarazem przestroga. Chyba że woli rozwiązać to siłowo. Gerard nie widział żadnego problemu. Parę ćwiczeń mu przecież nie zaszkodzi.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 24, 2014 3:29 pm

Dziewczyna puściła mimo uszu słowa wampirzycy. Jednym uchem wleci, drugim wyleci. Zresztą... To już i tak nie miało znaczenia. Dla Is nie było ratunku. Zapłaciła za swój błąd krwią. I chyba jej się należało, choć nie chciała tego głośno przyznać.
Ismena stała spokojnie, nie wierzgała, ani nie szarpała się. Wiedziała, iż to i tak by nic nie pomogło, a potwór mógłby się zrobić jeszcze bardziej wściekły i brutalniejszy. Czekała, aż się wystarczająco pożywi. Nie obchodził ją nawet stan jej już i tak słabego zdrowia. Kiedy wreszcie ją puścił i pchnął na ławkę, uśmiechnęła się nieco. A więc to koniec... Na to przynajmniej wyglądało. Jej wzrok mimowolnie padł na książkę, leżącą na trawę. Kompletna propaganda... Najpierw jej rozmówczyni sponiewierała ją, jak i jej właścicielkę, a teraz to ona zostanie upokorzona. A Ismena teraz sobie poleży w spokoju i na to wszystko popatrzy...
Nastolatka podniosła głowę, słysząc obcy głos. Jakiś mężczyzna... I nie wyglądał na wampira. Ale dziewczyna i tak się wściekła. Serio?! W takiej chwili?! To już nie mógł przyjść "odrobinkę" wcześniej?! Ona tu cierpi, a przez niego dwa razy jest jej gorzej! Jak widać, facio miał opóźniony zapłon jak na... Policjanta? Nie, to nie był policjant. Ismena szybko skojarzyła fakty: Nie zdziwił się na widok obnażonych kłów tego wampira i rozpoznał w nieznajomej wampirzycę. Znaczy, że był... Łowcą?! Jezu, czy ci łowcy są serio tacy beznadziejni, czy tylko jej się tak w tej chwili zdawało?
Nieistotne... Ważne, że chociaż wiedziała, jak nazywa się jeden z jej oprawców. Testament. Imię drugiego (a właściwie drugiej) pozna później. Is z zaciekawieniem spojrzała na broń nieznajomego. Ledwo widziała na oczy, jednak wciąż wlepiała gały w scenkę, która rozgrywała się tuż przed nią. W końcu chwiejnie podniosła się i podeszła do Gerarda.
- Ta tutaj jest z nim w zmowie, proszę jej nie puszczać wolno. - wskazała na Meli ze wstrętnym uśmieszkiem. Niech się tych dwoje pogryzie w tej izolatce, ot co! Sang to nic nie obchodziło.
- W ramach spóźnienia... - Ismena zamierzała tego faceta jakoś skarcić, wyżyć się po nim, pochwalić się pewnością siebie, jakiej brakowało większości młodzieży, ale jej organizm nie wytrzymał i padła jak długa na ziemię, jeżeli nikt jej wcześniej nie złapał.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 24, 2014 4:51 pm

Przez trzy sekundy wydawało jej się, że się przesłyszała. Miała nadzieję, że Tessowi do pożywienia się starczy jedna osoba. I w tym oczywiście nie mogła mieć racji. W sumie nie musiała go w tym słuchać. Przecież ją tylko poinformował. Nie wydał żadnego rozkazu. Wstała w tym samym czasie, kiedy Tess zrobił krok w jej stronę.
- Taki pazerny jesteś? Znajdź sobie kogoś inne ty gnido - warknęła.
Cofnęła się kilka metrów do tyłu. Gdzie mogła by się ukryć? Może znajdzie coś co mogło by jej pomóc? Była wkurzona na siebie i Potwora za swoją bezsilność. Jej uwagę przykuła postać zbliżająca się do ich grupki.
Kogo tym razem niesie? pomyślała.
Kolejny wampir? Człowiek? Ktokolwiek to był, wyglądał na pewnego siebie. Widząc, jak nieznajomy wyjmuje broń przeciw wampirom, westchnęła. W tej chwili miała wrażenie, że przyciąga wszystkie kłopoty w tym mieście. Była by milionerką, gdyby za coś takiego pobierała opłaty.
- Właśnie idź i zabaw się z nim, a mnie zostaw w spokoju.
Chyba pierwszy raz w życiu zgadzała się z łowcą. Zapiszcie to w kalendarzu, następna taka okazja może się już nie powtórzyć! Nie zatrzymywała Ismeny, kiedy ta chciała podejść do łowcy. I jak widać nie opłacało jej się to.
- W zmowie? Dobre sobie, masz za bujną wyobraźnię. Nie słuchaj jej, gada od rzeczy. To nie ja tego Testamenta tutaj przywołałam, bierz go sobie i najlepiej nie wracajcie.
Po tych słowach, zaobserwowała jak uczennica Klasy Dziennej pada na ziemię. No i co teraz będzie?
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Sty 24, 2014 5:51 pm

Nieee ma bata żeby wampirzyca miała mieć spokój. Kanibal nadal miał ochotę na krew, a że Meli już raz była smakowana przez niego, dosłownie jest zmuszony ponownie się pożywić. Na wyzwisko zareagował dosyć nerwowo. Zmrużył ślepia, marszcząc brwi. Ma też czelność pyskować. Stwór przyspieszył i jeśli wampirzyca nie wycofa się, wyciągnie łapę ku niej i pochwyci chociażby za ubranie, włosy cokolwiek! I to nawet kosztem swojego zdrowia. No i właśnie dotarła do niego ta woń. Oczywiście, na początku nie zwrócił uwagi, może sobie pójdzie, może odpuści. Niestety nie, Gerard przybył na jego nowy teren łowiecki. Warknął coś pod nosem, dosłownie gotując się w środk. Akurat teraz! Koleś naprawdę ma wyczucie czasu, jakby nie mógł przyjechać trochę później. A wściekłość dalej rosła.
- Zmuszałeś mnie do polowań na wampiry zagrażające ludziom. A ta rzekoma "miła" wampirzyca chciała zagrozić tej oto śmiertelnej dziewczynie. Ma nawet ślady jej kłów. Możesz sprawdzić.
Głos wampira okropnie drżał, nie tyle co z nerwów, ale i głodu. Gniew potęguje żądze krwi, żądze nad którą nie umie zapanować. Zresztą głosy dziewczat także brzmiały irytująco. Dwie młode istoty. Może są koleżankami? W każdym bądź razie Kanibal nie zaatakował Gerarda, celem była Meli. Stwór warknął głośno i w kilku sekundach pojawił się błysk czarnego ognia na ubraniu wampirzycy. Usunięcie konkurencji to podstawa, poza tym bestia od wieków woli opychać się wampirzym mięsem, niżeli ludzkim. A także warto wspomnieć, czarne płomienie słuchają się swojego pana, znacznie silniejsze od zwykłego, no i jak każdy gorący żywioł - zabójczy dla wampira. I biedna ludzka dziewczyna, tak naprawdę została w porę ocalona, wszak mogło być znacznie gorzej, wszak ludzka wątroba to niebyle jaki przysmak Olbrzyma.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 25, 2014 11:36 am

No jasne, przecież Gerard miał wbudowany nadajnik do każdego wampira, na każdej ulicy, dodatkowo jeszcze kamery w całym mieście co pięćset metrów. Nie musiał spać, jeść, wykonywać innych czynności związanych z byciem łowcą, tylko chodził jak to zombie po mieście w poszukiwaniu głupich nastolatek, które w bezmyślny sposób dają się zeżreć wampirom. Była uczennicą Akademii Cross, gdzie istnieje zakaz opuszczania szkoły po godzinie dwudziestej. Co z tego, że były już wakacje? Regulamin jest niezmienny, jeśli spędza wakacje w budynku szkolnym. Więc powinna się zastanowić czyja to wina, że padła ofiarą wampirów.
Zerknął na ludzką dziewczynę, która właśnie wstała ze swojej ławki, by zbliżyć się do łowcy. Wszystko byłoby pięknie, gdyby nie fakt że osłabiła swój organizm. Lekarze na pewno będą mieli co robić. Gerard wyciągnął w jej stronę swoją dłoń, żeby mogła się na niej wesprzeć, by bliżej podejść. Nie mógł jej jednak trzymać, więc podprowadził ją w stronę innej ławki, która była dalej od wampirów, a jeszcze po drodze musieliby zabić Gerarda, co już takie łatwe nie było.
Znów spojrzał na młodą wampirzycę, która była w „zmowie” z Kanibalem. W to akurat nie wierzył, znał zbyt dobrze kanibala, by wiedzieć, że ten łączy się w grupy, by polować na ludzi. Był pazerny i chciwy i zgarniał wszystko dla siebie.
– Po pierwsze nie pamiętam, by był z panienką na „Ty”. Po drugie, proszę nie udawać niewiniątka, dziewczyna ma ślady kłów na szyi, które nie należą do Testamenta.
Odpowiedział poważnie, acz nieco chłodno, wpatrując się uważnie w sylwetkę Meli. Nie zawracał sobie głowy Testamentem. Chyba nie był na tyle głupi, by zaatakować Gerarda?
– A zatem wiesz co robić, Testament? Wystarczy Ci pięć minut?
Spytał, zerkając na niego. Tak, pozwolił mu zająć się Meli, nie będzie ingerował w to, co zamierzał z nią zrobić. To wampir. Nie obchodził ją jej żywot. Im mniej wampirów na tym świecie, tym lepiej. Za to podszedł do ludzkiej dziewczyny.
– Chodzisz do Akademii Cross?
Spytał, przykładając jej dłoń do tętnicy na nadgarstku, by sprawdzić puls. Cóż, medykiem to on nie był, ale wiedział już, że nie wykrwawi mu się na tej ławce. Testament za to miał czas dla siebie i swojej wampirzej ofiary.
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 25, 2014 4:33 pm

Jak zwykle wpadła w kłopoty. Widocznie Is miała taki magnesik w główce, co przyciągał do niej obcych z prędkością światła. Na szczęście, nie weszła w ostry konflikt z prawem, więc nie było się czym martwić... Prócz niestabilnego stanu jej zdrowia, nic nie wskazywało na to, że będzie z nią marnie. Czemu? Testament rzucił się na jej prześladowczynię, a "Pan Niby-Stróż" na niego. A ona sobie grzecznie to poobserwuje. No bo cóż innego jej zostało robić? Chyba nie wejdzie w sam środek bitki i ich tam nie porozdziela, jak kiepsko opłacana niania...?! Ale kusiło ją, aby się wtrącić... Minimalnie, ale jednak. Taki to rodzaj charakterku. Niby na nic nie zwracała uwagi, bo uchodziła za niezależną, choć kryło się za tym całkiem co innego. Nie interesowała się niczym, gdyż od pewnego czasu zauważyła, iż każdemu, komu zależy często zostaje dotkliwie zraniony. Dlatego Is nie zamierzała popełniać tego błędu, co większość ludzi. Co do regulaminu szkolnego... On też jej nie ograniczał. Żyła własnymi zasadami, z dala od ludzi i nikt nie mógł jej tego zabronić. Mimo to, czasami przydałby jej się rachunek z zewnątrz, choćby na wszelki wypadek, gdyby znowu kogoś "przypadkiem" rozgniewała.
Is leciutko się uśmiechnęła, gdy wampirzyca zaczęła się bronić i mówić, że to właśnie Ismena kłamie. Udało jej się to wszystko sprowokować, a teraz za to zapłaci. Zasłużyła sobie na to. Można by nawet stwierdzić, że gdyby wampirzyca ja nie zaatakowała, sama nie sprowadziłaby szkody na swoją osobę. No i jak by się można było tego spodziewać nieznajomy uwierzył nie kłamczusze, a poszkodowanej, czyli Is. Zjechał wampirzycę, więc teoretycznie Sang wygrała.
Dała się mężczyźnie posłusznie podprowadzić pod ławkę i usiadła. Nawet nie podziękowała. Pff... Już i tak miała na jeden dzień wszystkiego dość, żeby zaprzątać sobie głowę takimi błahostkami!
Oczywiście, kiedy Łowca ujął jej nadgarstek, instynktownie się wyrwała. Naprawdę nie miała już ochoty czuć na sobie kolejny raz obcego dotyku. Trochę się zdziwiła, gdy usłyszała jego pytanie. Skąd on to wiedział?! Jest empatą, czy jak? Albo po prostu jest dobrze poinformowany...
- A ma pan jakieś przykre wieści z mojej szkoły, czy co...? - spytała lekko zdezorientowana.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 25, 2014 7:16 pm

Wszyscy zmówili się przeciwko niej? Ona zdecydowanie na takie coś nie zasługiwała. To wina Tessa. W końcu to on wprawił ją w zły humor, przez co ona odreagowała to na Ismenie. Niestety kolejny raz Olbrzym nie odpuścił sobie okazji zepsucia jej wieczoru.
- Z tego co pamiętam, to ty też piłeś ją krew i na pewno nie mniej ode mnie - warknęła.
Spojrzała na dziewczynę. Nie żałowała jej. Do obecnego stanu Is przyczynił się także Kanibal. Więc czemu tylko ona miała za to odpowiedzieć?
- Wcale nie udaje niewiniątka. Ugryzłam ją, to normalne dla wampirów, a wielkiej krzywdy jej nie zrobiłam.
Niespodziewanie poczuła ciepło na swoim ciele. Spojrzała na ubranie. Płonęło! Wampirzyca momentalnie wrzasnęła. Przypomniało jej się, jak Testament trzymał ją pod woda, a ona chciała się wydostać. Teraz dała by wiele aby znaleźć jakiś zbiornik wody. Próbowała w jakiś sposób zgasić ogień. Przejąć nad nim kontrolę, ale w ogóle jej się nie udało.
- Zgaś to! Zgaś, kurna! Co ty robisz!? Zgaś! - krzyczała.
Zrobiła pierwsze co przyszło jej do głowy. Był to zupełnie desperacki i nieprzemyślany pomysł. Rzuciła się na Olbrzyma, próbując trafić pazurami w jakąkolwiek część jego ciała. Głównym celem ataku była twarz.
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1820


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sty 25, 2014 8:18 pm

Wampirzysko zmarszczyło brwi na słowa Meli. Tak więc, otwarcie mówiła o zaatakowaniu śmiertelnej... Zresztą, zakładał że Gerard domyślił się, a nawet zauważył po samych śladach kłów, że wampir wcale bez winy nie jest. Zresztą, i tak ma ostro przechlapane. Całe zajście zakończy się jego powrotem do celi w Oświacie, chyba że, ucieknie i zaszyje się w jakimś ponurym miejscu, żeby ta cała nagonka na jego osobę ucichła. Ale to chyba byłoby zbyt piękne... Tak czy inaczej musi stanąć twarzą w twarz z łowcą, który tak naprawdę przybył po niego, a nie te dwie panny, znajdujące się w nieodpowiednim dla nich czasie.
- Tak, tyle wystarczy.
Odparł już spokojnie, żeby po chwili zacząć na nowo całą akcję. Wampirzyca została podpalona, a jej szok działał tylko przeciwko niej. Bezpośrednie zaatakowanie wampira równało się zakończeniem walki, wszak kiedy ona cała w ogniu rzuciła się, stwór wykonał krok w tył i chwycił wampirzycę w swoje szponiaste łapy. Drobne dłonie zaciśnięte w żelaznym imadle nie miały szans na ucieczkę. Ogień zgasł pozostawiając po sobie ślady spalenizny oraz smród, nie, nie przeszkadzało mu to. Od razu nakierował swoje zębiska ku szyi, zatapiając je naprawdę głęboko, jakby chciał samym kłapnięciem odgryźć jej głowę. Pierwsze łyki krwi o mało nie doprowadziły do udławienia się. Na szczęście opanował sytuację i począł powoli pić krew kolejnej ofiary. Zatemczas Gerard zajmował się śmiertelną, co ciekawe... co się dalej stanie? Warto też wspomnieć, iż olbrzym swojej wampirzej ofiary nie oszczędzał. Pił bez opamiętania, dosłownie wpadł w trans. Czyżby sama myśl, że u łowców spędzi o głodzie rozbudziła jego apetyt? Czy to po prostu było łakome pragnienie. A może oba na raz? Nieważne. Meli po prostu ma pecha.
Powrót do góry Go down
Gerard
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1105-gerard-trizgane http://vampireknight.forumpl.net/t3348-gerard#71804
Zarejestrował/a : 31/07/2013
Liczba postów : 318


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sty 26, 2014 10:33 am

Testamenta kara i tak nie ominie. Popełnił znacznie gorsze przestępstwa niż picie krwi uczennicy. Na dobrą sprawę nad jego głową zawisła kara śmierci, którą Marcus wyda z wielką chęcią. Gerard go ostrzegał, że jeśli się nie uspokoi, pogorszy swoje stanowisko w Oświacie. I tak jego cała rodzina była poszukiwana, dołożył im jeszcze kilka przestępstw na kark. Dlatego Gerard nie bardzo przejmował się tym, że Meli stanęła w płomieniach. Nawet się cieszył. Krwiopijca zawsze pozostanie krwiopijcą i będzie atakował ludzi wbrew ich woli. Dlatego Meli zasłużyła na karę. Zresztą jeśli przeżyje spotkanie trzeciego stopnia z kanibalem, wyląduje w celi w Oświacie, w dodatku w celi razem z Testamentem. To może ją czegoś nauczy.
Nie zwracał uwagi na krzyki czy swąd palonego ciała. Był do tego przyzwyczajony, sam przecież kiedyś palił zwłoki wampirów. Był to najszybszy sposób na pozbycie się wampirów. Ogień. Ewentualnie słońce, choć z jego czasów, ponad sto lat temu, nie było co marzyć o ultrafiolecie, więc ciężko było nocą walczyć przy pomocy „promieni słonecznych”.
– Gdy robi się coś, przeciwko woli człowieka, nazywa się to „gwałt”. A gwałt to krzywda dla człowieka.
Nie miał nawet siły, by rozmawiać o tych sprawach z wampirzycą, która była święcie przekonana o swojej niewinności. Zresztą uciął już temat, zajmując się całkowicie ludzką dziewczyną. Meli i tak miała świetne towarzystwo.
Gerard stanął zatem przy dziewczynie i nie pozwolił jej, by wyrwała nadgarstek z jego uścisku.
– Nie mam pojęcia. Nie pracuję dla Akademii. Zawiozę Cię tam, zajmą się Tobą w gabinecie medycznym.
Będzie zaprzeczać? Trudno, nie bardzo się tym przejmie. W tej chwili Akademia była najbezpieczniejszym miejscem, gdzie mogą jej pomóc na ugryzienie wampirów.
– Zostały Ci trzy minuty.
Niedługo po tym poinformował wampira, by wiedział ile czasu mu pozostało, by mógł spokojnie skonsumować. Nacieszy się nią zresztą w celi.

_________________
Powrót do góry Go down
Ismena

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1290-ismena-sang#23080 http://vampireknight.forumpl.net/t1358-is-sang#25751
Zarejestrował/a : 22/11/2013
Liczba postów : 248


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sty 26, 2014 3:37 pm

Ismena kompletnie nie zwracała uwagi na to, co się dzieje wokół niej. Ocknęła się, gdy poczuła zapach spalenizny. A więc Testament jest obdarzony taką oto mocą... Nie obchodziło ją zbytnio, co się stanie z wampirzycą. W końcu to ona pierwsza zaczęła i powinna Is chociaż przeprosić. Może wtedy poprosiłaby łowcę o mniejszy wymiar kary dla niej. Ale skoro tego nie zrobiła... Nie było co liczyć na litość. Pewnie Meli będzie wzywać pomocy i drzeć się jak na babkę przystało. Widocznie tak już musiało być. Zaśmiała się chłodno, kiedy wampirzyca na nowo zaczęła się bronić. Zgrywała niewiniątko, choć powinna ponieść odpowiedzialność. Żałosne. Dopiero, kiedy mężczyzna jej odpowiedział, odezwała się cicho:
- Tylko zabiorę swoje rzeczy. - wzięła z ziemi swoją torebkę i z niekrytym niesmakiem należącą do siebie książkę. Spojrzała na Łowcę i lekko się uśmiechnęła.
- Należy pan do jakiejś tajnej organizacji? - spytała lustrując Gerarda wzrokiem. - A mogę chociaż poznać imię mojego "wybawcy"? - miała już go wcześniej o to zapytać, ale jakoś nie było okazji... Wypadałoby chociaż znać imię swojego błędnego rycerza, co ją przed wiedźmą i smokiem uratował...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sty 26, 2014 5:35 pm

Wampirzycy skończyły się pomysły na cokolwiek. Wiedziała, że nie wydostanie się skąd. Czując jak Testament chwyta ją za ręce, westchnęła. Syknęła cicho, gdy Olbrzym wbił zęby w szyję. Nie potrafiła się wyrwać, a nawet nie próbowała. Cieszyła się, że przynajmniej płomienie zniknęły, choć nadal po nich pozostawał swąd spalenizny i poparzona skóra. Żałowała jedynie tego, że Olbrzym nie zakrztusił się od picia jej krwi.
Jak ja cię nienawidzę, pomyślała.
Nagle poczuła jak ogarnia ją zmęczenie. Powieki dosłownie same jej się zamykały. Przez pewien czas walczyła z tym uczuciem, jednak wiedziała, że długo tak nie wytrzyma. Marzyła teraz o odpoczynku, na który nie miała co liczyć. Im dłużej Tess pił, tym bardziej Meli traciła energię i ostrość widzenia. Kolory i kształty całkowicie zlewały się w jedną rozmytą plamę, nie była w stanie rozpoznać ławki od chodnika. Zamrugała kilka razy, ale to nic nie pomogło. W końcu straciła przytomność oraz kontakt z rzeczywistością.
Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: