IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 06, 2016 10:20 am

Po niecodziennych wydarzeniach związanych z biblioteką, jak i późniejszym skutkiem, Mei powróciła do swojego pokoju, gdzie zajęła się sobą i swoim ciałem - prysznic, przebranie w porządniejsze rzeczy i tak dalej. Nie przejmowała się zbytnio tym, co się wydarzyło. Nie pierwszy i nie ostatni raz mogła wpakować się w kłopoty.
Zanim tutaj dotarła, powróciła jeszcze raz do tamtego miejsca. Głupota? Nie, raczej chęć odzyskania własnych rzecz. I odzyskała je, więc nie ma co się dalej rozpisywać, na ten temat, prawda?
Koniec końców trafiła tutaj - do parku osiedlowego. Powód? Nic szczególnego. Raczej zachcianka, by przejść się tutaj. Również była w całkiem niezłym nastroju i wydawało się jej, że raczej nic lub nikt nie zepsuje jej go szybko.
Wyczuła nagle znajome zapachy, co sprawiło, że lekko uniosła brwi. Oho? Nie wiedziała jak zareagować na to, mając w pamięci to, co było ostatnim razem. Dobra, co mi tam - delikatnie wzruszyła ramionami, po czym skierowała swoje kroki do pewnej dwójki.
Godrica i Fergala.
- Cześć wam - przywitała się Mei, gdy podeszła już do nich na odległość około pięciu metrów. Ups, jej się wydawało, czy atmosfera tutaj nie była za miła? Może to tylko jej wyobraźnia...
Albo i nie. Bądź co bądź, nie dodała nic więcej, czekając na ich reakcję na jej widok.
Powrót do góry Go down
Fergal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 114


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 06, 2016 10:54 am

Oczywiście zwal wszystko na Rekina. Co z tego, ze łowcy bezmyślnie sprowadzili wampira na tereny akademii.
Było minęło, więc skoro Godric zaczynał się już nudzić tematem, ma się uciszyć? Skądże znowu! Ferga był wściekły, że łowca zapomniał o nim.
- W dodatku zapomniałeś o mnie.
Warknął mrużąc wampirze ślepia. Niech sobie durny człowiek nie myśli, że niemiecki wampir tak szybko zapomni. Zdrada jest najgorsza. I jeszcze bronił tą wampirzycę! No śmieszne.
Groźba kagańca? Parsknął śmiechem, obnażając obrzydliwe rekinie zębiska. Już widział jak człowiek się z nim siłuje, jak ludzki pomiot obrywa. Jednak nie stanie się tak, gdyż młódka odeszła. Szkoda.
- Nie zamierzam się ruszać, człowieku.
Zaś bąknął, oblizując się następnie. Nie odsuwał się, a na usłyszenie charakterystycznego szczęku, warknął. Celowanie z broni?
- Jesteś zdolny nawet postrzelić kompana? Wiesz co z takimi jak ty się robi za zdradę?
Podszedł zbyt blisko, nie bojąc się wystrzału. Jednakże całą akcję przerwała kolejna osoba. Mei. Niemiec odwrócił wzrok w jej stronę, a blade usta wykrzywił uśmiech. Ta czarnulka niczego sobie wpadła w rekinie oko i nie zamierzał tego ukrywać, a jak wiadomo Fergal długo już pościł.
- Jak miło cię widzieć, Mei.
Wyszczerzył się zaś, tracąc na daną chwilę zainteresowanie człowiekiem. Skierował się do wampirzycy, jaką to zaatakował w szkole. W sumie czy Mei także widzi w nim seksapil śmierdzący krwią i rozwianej, czarnej jak noc fryzurze? Podejdzie bliżej, by widzieć jej bladą, śliczną twarzyczkę.
- Powinniśmy się lepiej poznać, dziewczynko. Może dałbym się nawet pogłaskać?
Niezbyt trafny tekst na podryw, ale Fer nigdy nie omieszkał mówić szczerze. Zarechotał gardłowo, chcąc bezczelnie złapać czarną za talie, a potem objąć ją i przyciągnąć do siebie - Już mi staje na samą myśl co z tobą mógłbym robić. - głodnemu chleb na myśli. Fergal taki już jest.

_________________
mowa japońska etc || mowa niemiecka


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lis 09, 2016 8:58 pm

-Nie zapomniałem... Nie miałem pojęcia gdzie cię ten debil zabrał. Nic nie chciał powiedzieć... pieprzeni nauczyciele... Nic do niego nie docierało, do ciebie czasem też nie dociera...
Westchnął jakby zawiedziony tym, mimo wszystko Azel miał wyjebane na to co mówi do niego uczeń. Bądź może mieli tak różne temperamenty, że nie umieli siebie nawzajem zrozumieć... Dobrze że była tam jeszcze Mei... Jednak było minęło i trzeba żyć dalej...
-Poza tym... Gdybyś się tak nie rzucał a spokojnie opuścił szkolę, to by nic się nie stało, ale oczywiście wielki Fergal musi się zabawić, to dostałeś kare...
On próbował to zwalić na Godrica, a co to jego wina, że zaczęli się bić? To że niemiec nie umie się uspokoić i nie panuje nad swoją agresją, to chyba nie wina człowieka... No właśnie... Bronił wampirzyce, bo mimo wszystko z całej trójki to właśnie ona chciała dobrze, a nie dolewała oliwy, tak jak jeden drugiemu...
-Więc się nie ruszaj, sam przylecisz pod kulonym ogonem...
W sumie miał racje. Fergal nie dość że teraz go nachodził, to jeszcze mu wypominał to co zrobił Godric wobec niego... A co on go w dowodzie ma? Owszem pozwolił mu zostać u siebie, no ale bez jaj... Nie będzie chodził na rękach, by tylko mu pomóc. Coś za coś... Prosił o ochroniarza w zamian za dom, po części i krew, a póki co to Fergal sam stanowił zagrożenie dla człowieka, a nie chronił go...
-Jestem czy też nie, nie wiadomo co może zrobisz szaleniec taki jak ty... Już się o tym przekonałem...
Tak... doskonale pamiętał np. akcje z wodą. Godric chciał pomóc kobiecie, a skończył na samochodzie z wampirem na szyi... Bądź co bądź... zawsze mógł skończyć gorzej, albo i bez głowy od razu... Broń miał w gotowości, co jednak nie oznaczało że będzie strzelał. To tak na wszelki wypadek...
Mimo wszystko po chwili Fergal chwilowo zamilkł i skupił się na czymś innym a na czym? Na kobiecie o imieniu Mei. Och... Jej się tu nie spodziewał. No proszę... jest coraz ciekawiej. Oczywiście już po chwili spojrzał na kobietę i lekko się uśmiechnął do niej.
-Hej, Mei.
Przywitał się z nią i słysząc słowa wampira pokręcił teatralnie oczami. A on swoje... A potem się dziwi że kończy w piwnicy.
-Fergal... Tak to ty jej na pewno nie oczarujesz...
Oczywiście że zakpił z wampira, podchodząc nieco bliżej Mei, no i po części i do Fergala.
-On taki jest...
Mruknął jakby chcąc usprawiedliwić zachowanie wampira. Nie znał go na tyle, by móc dużo o nim mówić, ale wiedział że na pewno nie jest wzorem do naśladowania...

_________________
Powrót do góry Go down
Mei

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1873-mei-aryu#39443 http://vampireknight.forumpl.net/t1911-mei#40994 http://vampireknight.forumpl.net/t2071-mei
Zarejestrował/a : 12/06/2015
Liczba postów : 184


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Lis 10, 2016 9:37 pm

Hm... Jak na początek to nie było źle, nikt jej nie zaatakował, ani nie zdenerwował się na jej widok. Wampirzyca dzięki temu poczuła się nieco lepiej. Przynajmniej jakaś miła odmiana, jak również i nie musiała męczyć umysłu wspomnieniami z wcześniejszych wydarzeń. Ale...
Ciemnowłosa lekko uniosła brwi, widząc i słysząc zachowanie Fergala.
- Hmm...? - poczuła, jak ją obejmuje... I jeszcze z tym tekstem wyskoczył. - Zobaczymy, zobaczymy... I swoje fantazje zachowaj dla siebie, Fergal - dodała jeszcze.
W sumie, to normalnie powinien dostać w twarz z liścia za takie teksty, prawda? Mimo to, Mei tego nie zrobiła... Przynajmniej jeszcze.
- Wyjątkowo szczery - podsumowała to, delikatnie uwalniając się z jego uścisku. - Na swój sposób to ma urok, taki nietypowy - podsumowała to jeszcze.
Uśmiechnęła się delikatnie do tej dwójki, po czym skierowała spojrzenie na wampira.
- Może najpierw spróbujesz mnie zaprosić na randkę? - zaproponowała mu z nutką rozbawienia w głosie, stając jakiś metr obok niego i chowając ręce za siebie. Ciekawe, jak zareaguje na to?
Spojrzała jeszcze na Godrica z rozbawieniem, zanim ponownie skupiła wzrok na Fergalu.
Powrót do góry Go down
Fergal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1888-fergal#40176
Zarejestrował/a : 25/06/2015
Liczba postów : 114


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 27, 2016 11:14 am

Godric miał rację, ale Fergal ma swój świat. Wampir swoich błędów jest świadomy, aczkolwiek otwarcie o nich nie powie. Dlatego na jego marudzenie oraz ględzenie, warknął pod nosem.
- Też coś.
Koniec tematu. Wampir już nie chciał go słuchać, więc zatkał swoje uszy dłońmi dając wyraźnie znać, żeby człowiek zaprzestał już czynności mówienia. Ale słowa i tak dochodziły. Przeklęte, nieszczelne ręce oraz wyostrzony słuch wampirzy.
- No dobra! Już się ucisz!
Warknął po raz kolejny, machnąwszy łapą. Nie ma sensu dyskutować już o przeszłości, bo Godric ma rację.Lipa totalna.
Sytuacja uległa zmianie gdy na horyzoncie pojawiła się Mei. Fer od razu skierował swoje całe wygłodzenie na jej drobną postać. Objęcie, proste poderwanie wręcz okropne oraz nieprzyzwoite.
- Godric jest po prostu zazdrosny, że nie potrafi tak szybko podrywać i przykuwać uwagę.
Zaczął wrednie, rzucając chłopakowi dość triumfalne spojrzenie. Pozwolił na odsunięcie się, które podsumował z rechotem.
- Randka? Czyli chcesz iść ze mną do rybnej knajpy?
Zaśmiał się również, szczerząc rekinie zębiska. Na myśl o rybce aż ślinka cieknie. Właściwie gdyby trochę ogarnąć swój temperament, dałoby radę zaprzestać wojaczki z Mei oraz tym człowiekiem? Człowiek wraz z wampirem poniekąd zaczęli tolerować odchyły Rekina.
- A może zaprosimy Mei do nas?
Teraz pytanie padło do Goda. Zgodzi się na gościa? Uroczemu się nie odmawia.

_________________
mowa japońska etc || mowa niemiecka


Powrót do góry Go down
Godric

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1508-godric#30492 http://vampireknight.forumpl.net/t1528-godric http://vampireknight.forumpl.net/t2538-relacje-godrica#53827 http://vampireknight.forumpl.net/t2537-kartoteka-godric-a#53825 http://vampireknight.forumpl.net/t2098-godric http://vampireknight.forumpl.net/t1890-apartament-godric-a
Zarejestrował/a : 04/08/2014
Liczba postów : 202


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lis 27, 2016 12:06 pm

Fergal swoich zachowaniem, co cóż, nieco rozbawił Godrica, który w odpowiedzi tylko, pokręcił głową nieco rozbawionym uśmiechem. Jeszcze do niedawna tak się odgrażał. Eh... Cały Fergal. Może dlatego jeszcze nie pogonił go. Jest do zniesienia, do czasu, aż nie chce nikogo zjeść... Poza tym ciekawe czy ten pamięta, o tym dlaczego Godric pozwolił mu zostać u siebie... Miał go chronić, a jak na razie stwarzał zagrożenie.
Sytuacja się nieco zmieniła, a Fergal się uspokoił. Mei się pojawiła, choć została niezbyt ciekawie przywitana, a można śmiało rzec, że w dość nietypowy sposób. Fergal niemal od razu się do niej przykleił, a Godric co? Tylko się przyglądał podchodząc do nich, jak i również się przywitał z wampirzycą. Spojrzał na rekina słysząc jego komentarz.
-Niech i tak będzie.
No niech się cieszy, Godric przyznał mu racje, szkoda że był to sarkazm, no ale zawsze coś. Nie zrobił sobie z tego nic, a spojrzał na Mei bez wyrazu na te słowa. Chcieli się umawiać na randkę? Niech się umawiają, co mu do tego, ale słysząc o rybnej knajpie, nie obeszło się bez cichego chichotu człowieka.
-Fergal Serio?
Propozycja Rekina rozbawiła Godrica wystarczająco na tyle, by na jego twarzy pojawił się grymas rozbawienia. Takiego tekstu jeszcze nie słyszał. No ale cóż.... Taki jest Fergal. Zaciekawiła go kolejna wypowiedz chłopaka. W sumie, to nie był zły, pomysł, tylko czy tam nie będzie wyprawiał żadnych cyrków...
-W sumie czemu, nie... Zapraszam Cię zatem Mei na kawę, a ciebie Cieciu na porcje ryb.
Wszyscy zadowoleni, jednak czy na pewno? Okaże się w domu. Jeśli oczywiście, zechce się tam udać.

Z/t x3

_________________
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 28, 2016 8:21 pm

Było chłodno i wybiła godzina dwudziesta na zegarkach już. Młoda kobieta niedawno jeszcze zrobiła zakupy w dużym sklepie. Wyszła z domu nie zostawiając nawet wiadomości o tym, że wyszła do sklepu. Wiedziała, że wieczorami nie powinna sama chodzić jednak ktoś musiał zrobić zakupy. Tak więc uznała, że droga przez park osiedlowy będzie dobrym skrótem. Odczuwalne było zimno, robiło się coraz chłodniej.
Tak więc znalazła się tutaj całkiem sama. Szła swoim własnym tempem z dwiema torbami, w których znajdowały się zakupione rzeczy. Jakoś nie bała się iść tą drogą wieczorem. Powinna, ale nie mogła się bać wszystkiego po za tym wyjście na świeże powietrze było dla niej wybawieniem. Ciągle siedziała w domu. Po chwili jednak potknęła się o coś i wypuściła z rąk jedną torbę z zakupami. Wszystko się z niej wysypało.
- Ech...Demetrio jesteś świetna.
Westchnęła kucając i odstawiając drugą torbę pełna na bok. Musiała pozbierać to co jej wypadło. Wzięła torbę postawiła pionowo i zaczęła pakować do niej znowu produkty, które wcześniej wyleciały.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lis 28, 2016 9:59 pm

W którymś momencie Demetria mogła poczuć, że ktoś ją obserwuje... Gdyby uniosła głowę i rozejrzałaby się, ujrzałaby po swojej prawej stronie... Czerwone oczy, obserwujące niemalże każdy jej ruch.
Gdyby jednak przyjrzała się ciut dłużej, zauważyłaby, że owe ślepia należą do kogoś, kto swoim wyglądem przypominał nastolatka - chłopak o długich, czarnych włosach, z wypisanym rozbawieniem na twarzy.
I najwyraźniej nie miał zamiaru zostać jej osobistym bohaterem.
- Nieźle - parsknął cicho. - Niezła z ciebie niezdara, kobieto - dodał jeszcze, po czym przeciągnął się lekko.
Demi również mogła zauważyć, że nieznajomy nie był sam... Ale kto mu towarzyszył? Chwila, czy to nie czasem wilk? Wilczyca? Zwierzę było takie białe... Wręcz niespotykane Yokohamie. Więc dlaczego?
- Nie boisz się sama wychodzić? - dodał jeszcze, po czym zrobił krok w jej kierunku. Zamierzał się do niej zbliżyć, a co z tego wyjdzie... To się jeszcze okaże.
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lis 29, 2016 9:26 am

Właśnie wtedy kiedy zostało jej niewiele drogi do posiadłości, torba z zakupami musiała jej wypaść z rąk. No to pięknie. Musiała je w takim razie teraz zbierać. Miała dziwne wrażenie, że ktoś ją obserwuje, ale mogło jej się zdawać. Skupiła się na ostatnich produktach lecz uczucie obserwacji nie ustało. Poczuła aż dreszcze na swoim ciele chociaż mogło to być od zimna.
Uniosła głowę bardziej rozglądając się dla pewności, czy aby na pewno była tu sama. Myliła się bardzo. Ujrzała wpier czerwone oczy co natychmiast skojarzyło jej się z niezbyt czymś przyjemny. Jednak patrzyła w te oczyska. Przypatrzyła się o wiele dłużej zapominając na moment o zbieraniu podruktów. Stał tam chyba jakiś chłopak, ale co robił tutaj o tej porze? Wyglądał dość młodo.
- Słucham...?
Odezwała się po chwili po jego pierwszych słowach. Nie znała tej osoby, ale być może akurat przechodził tędy akurat. Po jego kolejnych słowach kobieta starała się go zignorować uważając, że po prostu chciał zrobić jej głupi żart i ją nastraszyć. Włożyła ostatnie produkty i torba znów była pewna. Kobieta wstała i dopiero teraz zauważyła zwierze obok niego. Pies...nie...wilk? Demetria przestraszyła się nieco i zrobiła krok do tyłu.
- N...nie... Powinnam jednak już wracać...
Zająkała się delikatnie. Jednak z powodu tego wilka bała się zrobić jakiś ruch, nie chciała, aby zwierze ją zaatakowało.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lis 30, 2016 7:39 pm

Obserwowanie tej osobniczki było całkiem zabawnym zajęciem. Wystarczyło właśnie tylko to robić... By zacząć wzbudzać niepokój swoją obecnością. Albo uznała go za kolejnego dzieciaka, któemu po prostu się nudziło i nie miał co robić o tej porze. Nie raz, nie dwa młodsi wymyślali różnorakie, niekiedy dziwne żarty.
Jednakże czy i tym razem na to się zbierało? A może chodziło o coś większego?
- To co słyszałaś, kobieto - odpowiedział jej Aoi, unosząc nieco brwi. Ludzie mają aż kiepski słuch, że muszę się powtarzać? Nie... Na pewno tego nie zrobię. Właściwie... Co powinien zrobić z tą osobniczką? Hm? Zostawić? Nie?
A zobaczy się w przyszłości.
Uśmiechnął się ponuro, słysząc jej kolejne słowa.
- Oh... Szkoda byłoby... - odezwał się, pochylając się nieco i klepiąc wilczycę po głowie. - Dopiero co się spotkaliśmy... A ty już chcesz uciekać?
Jego towarzyszka zawarczała cicho na nieznajomą, jednakże uspokoiła się w chwili, gdy ponownie ją dotknął.
- Spokojnie Kira, to nie jedzenie... Raczej - powiedział do niej, po czym spojrzał ponownie na tego człowieka.
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Gru 01, 2016 5:12 pm

Chłopak wyłonił się tak po prostu znikąd. Obserwował ją, a dla niej to była już oznaka ostrzegawcza, aby uważała. Przecież nikt nie patrzy na kogoś w taki sposób w jaki on patrzył na nią. Na dodatek to rozbawienie jego jej strachem. To nie było coś normalnego jak dla niej! Na dodatek jego ton głosu nie należał jakby do zbyt przyjaźnie nastawionych. Albo robił sobie żarty, albo miała poważne kłopoty.
- Jeśli to jakiś żart to nie jest on zabawny! Nie powinno się tak straszyć starsze osoby od siebie.
Powiedziała to jednym tchem, ale było słychać nieco drżenie głosu i niepewność w głosie. Nawet zmarszczyła brwi bo to wcale nie było zabawne. Dodatkowo ten duży wilk również wydał się jej groźny. Nie chciała uciekać bo uznała, że zwierze mogło by się rzucić na nią i zrobić jej krzywdę. Jego kolejne słowa sprawiły, że ciarki przeszły po jej plecach.
- Tak. Muszę się zając córką i mąż będzie się martwił.
Powiedziała po chwili myśląc, że to coś da i puści ją do domu. Gdy wilk zawarczała drgnęła stawiając kolejny krok do tyłu. To jej się wcale nie podobało. Jego następne słowa nie sprawiły, że poczuła się lepiej. Stała obserwując nieznajomego.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Gru 01, 2016 10:31 pm

Uniósł nieco brwi, słysząc jej słowa, po czym parsknął cicho.
- A co, jeśli się okaże, że to wcale nie jest żart? - spytał się jej natomiast. Ta, też wytłumaczenie z jej strony można było śmiało zaliczyć do zabawnych rzeczy... I oczywiście, nie dało się przeoczyć drżenia jej głosu. Delikatnie jego oczy zalśniły czerwienią. To dość... Ciekawe. Naprawdę.
- Kiepsko... Oj, bardzo... - mruknął jeszcze, uśmiechając się nagle szeroko. - Mąż? Córka? I puścili cię sami na zewnątrz? Cóż za nieodpowiedzialność... - nagle znalazł się przy niej. To znaczy - dla niej od tak, ponieważ Aoi poruszył się po prostu wampirzego tempa. Również i szybko znalazła się przy nim Kira, jednakże...
Nachylił się nad nią i chwycił za podbródek, tak, by musiała mu spojrzeć prosto w oczy.
- Może pójdziesz gdzieś ze mną? - powiedział do niej, jednocześnie używając swojej mocy, Uroku. Uśmiechnął się do niej, ale tym razem o wiele bardziej przyjaźniej niż wcześniej. - Twoi najbliżsi poczekają... Więc? - czekał na jej reakcję na ten temat. Co zrobi? Jak się zachowa?
Powrót do góry Go down
Demetria

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1967-demetria
Zarejestrował/a : 29/07/2015
Liczba postów : 159


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Gru 02, 2016 6:37 pm

No właśnie moja droga co jeśli okaże się, że chłopak jednak nie robi sobie żadnych żartów? Spotkała go po raz pierwszy w swoim życiu, na pewno nie spotkali się ani razu. Odwracała wzrok od jego czerwonych oczu. Już kiedyś było jej dane spotkać osobnika z takim samym kolorem oczu. Nie wiedziała nawet co zamierzał, miała prawo bać się i być niepewna.
- Zadzwonię na policję...
Wyszeptała po chwili czując jak serce nieco podchodzi jej do gardła. Miała przy sobie telefon i była gotowa go użyć. Nawet miała taki zamiar jednak chłopak nie zamierzał odpuścić tak łatwo. Nic nie odpowiedziała na jego słowa. Nagle jak piorun znalazł się przy niej nagle, dziewczyna była w szoku i zdezorientowana tym. Jak on? To stało się tak nagle. Chciała uciec nawet jednak wilczyca również miała ja na oku. Nie miała szans na ucieczkę.
Niebezpiecznie jednak nachylał się w jej kierunku, otworzyła usta chcąc coś powiedzieć. Zaprotestować, aby odsunął się od niej jednak miała wrażenie, że coś ją sparaliżowało. Czyżby strach? Kiedy dotknął jej podbródka musiała spojrzeć w jego oczy. Na jej twarzy pojawiły się nawet rumieńce gdy ją dotknął.
- Ja...
Zaczęła jednak nie skończyła gdyż poczuła się inaczej? Poczuła takie ukojenie, ogarnął ją spokój, a jej wzrok patrzył zupełnie inaczej na chłopaka. Wyglądała jakby była w nim zakochana nawet. Nagle zapragnęła z nim gdzieś iść. Zapomniała już nawet o torbach z zakupami, które zostały na ziemi.
- Chcę iść...oni poczekają...
Powiedziała po chwili nadal w niego zapatrzona. Jakby była pod wpływem miłosnego nawet zaklęcia.
Powrót do góry Go down
Aoi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2046-aoi#43640 http://vampireknight.forumpl.net/t2481-aoi#52430 http://vampireknight.forumpl.net/t2529-aoi http://vampireknight.forumpl.net/t2085-aoi
Zarejestrował/a : 23/08/2015
Liczba postów : 229


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Gru 04, 2016 10:53 pm

Tak właściwie, Demetria była już na przegranej pozycji. Nawet jeśli Aoi nie był potężnym wampirem, to... Nawet i on miał szanse, by poradzić sobie z tą kobietą. Zwłaszcza, gdy ta wpadła w sidła jego mocy. Aż uśmiechnął się z lekka ponuro.
To zdecydowanie za proste.
- Cieszę się - powiedział do niej. - Więc... Chodźmy, moja droga - rzucił jeszcze, puszczając ją. Była już jego.
To było całkiem zabawne.
I to bardzo.
- Tylko uważaj, by się nie przewrócić. I nie bój się Kiry, nie zrobi ci nic... - Póki co. Po owych słowach chwycił ją za rękę i poprowadził... Gdzie? Można by wręcz powiedzieć, że w nieznane!
Kto wie, co właściwie się stanie?


z/t x2
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lut 20, 2017 7:19 pm

Samantha, po opuszczeniu mieszkania swojego kochanego, ale zarazem nieco durnowatego braciszka, udała się na skromny spacer. Miał on na cel dostarczenie jej nowej dawki energii i pomóc w odświeżeniu umysłu, a do tego wszystko - trening! Przecież ktoś taki jak ona nie mógł się cały czas obijać!
Dlatego też, ubrana oczywiście w bardzo cieplutki strój, pojawiła się w parku! To było najlepsze miejsce do takich rzeczy. A przynajmniej tak uważała. No i widok śniegu sprawił, że jednak zrezygnowała na chwilkę z treningu, na rzecz czegoś zabawniejszego.
Tylko marudzenie na pogodę nie umiała sobie podarować.
- Ugh... Zimno, zimno, zimno - zaczęła burczeć w ojczystym języku. - W Japonii jest strasznie zimno... Mogłam wrócić do domu, tam jest cieplej - niechętnie posługiwała sięt tutejszym językiem. Po prostu... Nie widziała powodów, dla którego powinna to robić.
A co do danego miejsca...
Zdecydowała się po prostu chwilę tutaj pozostać, a potem przejść się dalej! Ale teraz... Czas na robienie aniołka w śniegu! Dlatego też, roześmiana nieco, padła na śnieg, wymachując rękoma i nogami, by stworzyć ów kształt.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lut 21, 2017 6:52 pm

Nie tylko ludzie marudzili na mróz jaki zapanował w Yokohamie. Nawet i dla wampirów był on męczący, właściwie i niepokojący. Mimo ciepłego, grafitowego płaszcza, zimowych butów oraz grubego, wełnianego szalika Ves nadal odczuwał chłód. Założył nawet na dłonie rękawiczki - I gdzie ten pacan pognał... - burknął pod nosem, mrużąc oczy. Starał się tak oddychać, by okulary za szybko nie zaparowały, toć było niemalże utrudnieniem ściągać je co chwila i przecierać. Czemuż nie wynaleźli jeszcze wycieraczek na okulary?
Ale co zrobić, musiał odszukać brata. Właściwie przypuszczał gdzie może być, lecz lepiej i tak rozejrzeć się po okolicy. Nigdy nie wiadomo kogo można napotkać... Właśnie przechodził przez park, licząc iż ta droga znacznie uprzyjemni mu spacer na granice miasta. W sumie poza zaśnieżonymi drzewami, ławkami napotkał jeszcze osobę tarzającą się w śniegu? Zasłabła? Albo dostała padaczki?
- Myślę, że tarzanie się w tak paskudną pogodę, nie wpłynie nic, a nic na Twoje zdrowie. - ton którym mówił jak zwykle był pouczający. Vestar od zawsze musi wszystkich uczyć, karcić, tłumaczy. Odruch, ot co - Czytałem, że panuje epidemia grypy. - dodał, poprawiając okulary. Stał blisko ciepłej, zaróżowionej od mrozu dziewczyny, Wydawała się zdrowa i całkiem kusząca jak na posiłek... Ale może... odpuści sobie atakowanie? Wypadałoby w końcu kogoś poznać.
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lut 21, 2017 8:32 pm

Tego typu zabawa była świetna! Aż musiała to przyznać sama sobie... I niemalże działało to rozgrzewająco. Takie machanie kończynami, by w końcu wytworzyć ślad, który chciała... Tak, to było coś! Zdecydowanie!
Jednakże, gdy usłyszała nagle głos obok siebie, momentalnie przestała...
- Hę? - prawdę mówiąc, nie zrozumiała połowy słów, jakie wypowiedział do niej nieznajomy. Dlatego też zamrugała parę razy oczami, leżąc na śniegu i próbując rozumieć, co się właściwie stało. Dopiero chwilkę potem do niej dotarło, o co chodziło. Ah. Japoński.
- Eee... - Sammy, myśl! Co mu właściwie masz powiedzieć? Ah, durny brat, obiecał, że nauczy ją tego języka, a tu figa. I weź radź sobie sama. Dobra. Starała się przeanalizować jego słowa w umyśle. Międzyczasie wstała z ziemi, otrzepując się z śniegu. - Jest miło. Zimno, ale miło - odpowiedziała mu w końcu.
Cholera, cholera i jeszcze raz cholera! - nie ciężko było zgadnąć, że język japoński nie był jej mocą stroną, a wcześniejsze słowa zawierały w sobie nutkę wahania, jakby nie wiedziała, czy dobrze wypowiadała te słowa.
- Ugh, nieważne - mruknęła jeszcze po francusku. - Nie mówię zbytnio po japońsku - zadeklarowała mu z miejsca.
Tak. Byli w Japonii i tak... Jakoś wyszło. Trudno. Co zrobi z tym nieznajomy?
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lut 22, 2017 8:46 pm

Sam przechylił głowę ba bok, widząc zdziwienie dziewczyny. Nie rozumiała go? A może on sam miał zbyt mocny norweski akcent na język japoński? Bywało i tak przecież... Ale jak widać dziewczyna miała ogólnie problem ze zrozumieniem. Vestar westchnął, krzyżując ręce na klatce piersiowej.
Miał już coś powiedzieć, gdy jednak ta dała głos! No proszę bardzo... umiała mówić - Nie oglądasz ani nie czytasz tutejszych wiadomości? Teraz panuje grypa. - na samo wspomnienie o chorobie, aż zasłonił usta szalikiem. W dodatku martwił się o brata, w końcu wybiegł nagle i nawet nie wiedział czy zabezpieczył się dobrze przed zimnem! A teraz musi go odszukać... To się dopiero nazywa utrapienie. Ale póki co napotkał dość ciekawe towarzystwo - Ojej i co będzie? - wciąż mówił w języku Japońskim. Dziewucha skoro tu mieszka, powinna trochę się więcej poduczyć - Jesteś z Francji? - podchodząc bliżej, by wbić swoje jasne oczy w jej rumianą twarzyczkę. Ludzie z fizycznie są tak ciepli... - Chociaż... Nie dbam o to. I tak nie mam czasu na zwracanie rozsądku, rudym panienkom. Twoje zdrowie. - uśmiechnął się samym kącikiem ust, wsunąwszy dłonie do kieszeni płaszcza. Właściwie może zamiast poznawać, to jednak zrobić użytek i wycisnąć odrobinę świeżej krwi? Ciężko się zdecydować. Najwidoczniej pogoda nie służyła także i umysłowi wampira.
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Lut 23, 2017 11:00 pm

Zamrugała ślepiami, wlepiając je potem w nieznajomego. Tak, chyba można stwierdzić, że jej oczy aż "świeciły", a nieco zaróżowiona twarz tylko to podkreślała. No, ale dobra, o co właściwie teraz tutaj chodziło? Czego chciał od niej mężczyzna?
- Grypa? Pff... - więc mniej więcej takie miała zdanie na temat grypy. - Nic mi nie będzie! - nie przejmowała się zbytnio ową chorobą, jakby to miało ją ominąć. Jak będzie w rzeczywistości? Nie wiadomo. W końcu ciężko przewidzieć, czy pochoruje się, czy może jej układ odpornościowy jest silniejszy.
Za to uparciuch zdecydowanie wolał chyba pozostać na języku japońskim. Ugh. Raczej nie powinno mnie to dziwić.
- Może jestem. Może nie - burknęła jeszcze po japońsku. Ciężko było zrozumieć te wszystkie słowa, naprawdę! Ale na szczęście udawało jej się wyciągać jakiś główny sens owej wypowiedzi.
I nie specjalnie jej się to podobało.
- Jak ci się coś nie podoba, to nie zawracaj mi głowy - mruknęła, tym razem już przechodząc na francuski. Irytujący!
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Mar 04, 2017 8:25 pm

Jak widać dziewczyna nie robiła sobie nic z własnego zdrowia. Ludzie najwidoczniej przeceniają swoje możliwości, więc nie było to w jego interesie. Bezinteresowna rada stała się jak widać bezużyteczna, skoro ta i tak chciała robić po swojemu. Mogła przecież zachorować i to poważnie - Jakie to upierdliwie. - miał już coś dodać odnośnie śmiertelników, ale nie wiadomo czy czerwono włosa wierzyła w wampiry, a jakoś kodeksu łamać nie chciał - Ha, jaka agresywna. - mruknął do siebie gdy Francuzka zaczęła coś burczeć w swoim ojczystym języku. Aż doznał olśnienia! Przecież może doskonale się zabawić! Skoro odmówiła pomocy, to przecież można dać jej nauczkę by oduczyła się tak zgryźliwego podejścia do chęci dobrego nastawienia - Właściwie, nie znam tak dobrze miasta. - po tych słowach, zwróci się jednak w jej stronę, mając już na swojej buźce uśmieszek. Ves potrafi umiejętnie zagrać, a tym bardziej jeśli chodzi o nieświadomą niczego ofiarę - Może zabrzmi to źle, ale chciałem po prostu do Ciebie zagadać. Nie jestem dobry w pierwsze podejścia.. - podrapie się po tyle głowy, robiąc odrobinę zawstydzoną minę. Zapewne dziewczyna odbierze go jako dziwaka, trudno. Miała prawo, ale jeśli miał cel, to trzeba brnąć ku niemu dalej - Znasz trochę to miasto? - zada ostrożnie pytanie, wsunąwszy dłonie do kieszeni. Nadal się uśmiechał, więc pozory nadal utrzymywał. Nie wiadomo w sumie jak z dziewczyną... Zechce pomóc nieznajomemu mężczyźnie?
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Mar 05, 2017 12:19 am

Nie podobało się? Więc niech nie rozmawia z nią. Z takiego oto założenia wyszła rudowłosa kobieta, którą powoli nużyło takie zachowanie... A w myślach już układała sobie opinię na temat nieznajomego i... Nie, niespecjalnie można było uznać, iż była pozytywna. No bo... Z której strony nie spojrzeć, on po prostu... Był... Aww, aż brakuje odpowiedniego słowa, by określić tego oto osobnika!
Skrzyżowała dłonie na wysokości klatki piersiowej, obserwując go. Dziwak. Ciężko było jej odnieść inne wrażenie na temat tego oto osobnika, skoro ten nagle zdecydował się prosić ją o pomoc, mimo że wcześniej po prostu miał do niej pretensje o jej beztroskie zachowanie. Troska? To jeszcze dziwniejsze.
Westchnęła cicho, pocierając policzek, by potem strzepać z siebie resztę śniegu.
- Aha, niech ci będzie - posłała mu bardzo miły i uroczy uśmiech. - Trochę niecodzienny sposób zagadywania nieznajomych - dodała nieco łamanym już japońskim.
Najprościej było założyć, że po prostu miała do czynienia z osobnikiem o dziwnym podejściu do świata.
- Nie znam tego miasta - odpowiedziała mu. - Więc nie zdołam ci w niczym tam pomóc - To co? Zwijać się? Próba gadania w tym cholernym języku mnie męczy. Nie był to prosty język, niestety.
- Więc jeśli to tyle, to pozostawię cię, nieznajomy - dodała jeszcze od siebie.
Powrót do góry Go down
Vestar

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2693-vestar-vandrad#57626
Zarejestrował/a : 06/07/2016
Liczba postów : 44


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Mar 23, 2017 7:50 pm

Nudna... Pierwsze słowa określające kobietę. Vestar jednak nie chciał jej od razu skreślać, tylko dać szansę. A może nie zechce jej krzywdy? Czy ruda nie zdawała sobie sprawy, że bycie dość mało sympatycznym może równać się z obrazą drugiej osoby?
- Naprawdę kaleczysz ten język. - oświadczył pod nosem, poprawiając okulary. Mogła chociaż udawać miłą... A tak? Vestar możliwe, że nawet zostanie zmuszony coś uczynić i to niezbyt pozytywnego oraz dobrego dla niej - Cóż, według mnie lepiej się starać i próbować, niż tracić szansę. - wzruszył ramionami. Lepiej będzie jak wróci do poszukiwań brata, tak. Ten brutal już z całą pewnością kogoś dręczy~
- Szkoda. Można byłoby razem coś ogarnąć, w końcu jesteśmy w podobnej sytuacji. Tyle że ja znam język. - zawołał za nią, przystawiając jeszcze dłoń do ust by go dobrze usłyszała. Wredne dziewczę, nic więcej. Ale co poradzić? Westchnął cicho, przyglądając się dziewczynie - A angielski? - no chyba zna! Przecież to tak popularny język, że chyba przedszkolaki o nim już słyszały - Nie, to że jestem natrętny czy coś... Ale... - i po tych słowach ruda znalazła się w wyjątkowym niebezpieczeństwie. Vestar tym swoim wampirzym tempem podszedł do niej, przykładając od razu dłoń do szyi. Opadnie jej tętno, o tak. Powali ją na nogi, niemalże doprowadzając do stanu agonalnego - Wypadałoby coś dorwać nim dotrę do tego debila. - bąknął do niej, pochyliwszy się. Czy zechce się bronić? A może już się podda? Tylko jakie ona ma szanse z wampirem?! Żadne.
Powrót do góry Go down
Samantha

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t2864-samantha-kajiyama#61046 http://vampireknight.forumpl.net/t2867-samantha#61054 http://vampireknight.forumpl.net/t2866-samantha#61053
Zarejestrował/a : 14/09/2016
Liczba postów : 35


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Mar 23, 2017 11:07 pm

Lepiej udawać miłego czy może pokazywać po sobie czystą szczerość? Rudowłosa kobieta nigdy nie zastanawiała się nad tym aspektem, a tym bardziej, by zawracać sobie głowę fałszywą uprzejmością.
-  Może kiedyś... Póki co nie czuję do tego potrzeby - ignorancja i obojętność, jak również niebawienie się w owijanie w bawełnę.
Może też dlatego nie przejmowała się zdaniem innych.
- Tylko, że się mylisz - odpowiedziała mu natomiast, powoli i ostrożnie, by móc dobrać odpowiednie słowa. -  Ja nie potrzebuję twojej pomocy.
Bo po co? Miała gdzie mieszkać, a w razie czego, zamierzała szturchnąć swojego dokuczliwego braciszka do pomocy. Nawet jeśli był strasznym i okropnym nauczycielem z tendencją do dziwnych zachowań... Ale i do tego dawało się przyzwyczajać.
I naprawdę zamierzała sobie stąd pójśc! Bo w końcu ten niedobry nieznajomy przeszkodził jej w zabawie w śniegu!
-  Tak, tak, znam angielski - wywróciła nieco oczami, już odwracając się i stawiając pierwszy krok ku wyjściu z parku...
Przynajmniej do momentu, gdy poczuła chłodny dotyk na swojej szyi.
Nie miała nawet czasu by się zdziwić, jakim cudem tak szybko zmniejszył między nimi odległość, a ona nawet tego nie usłyszała, jak się zbliża. Miała większy powód do zmartwień - tętno jej krwi opadało, sprawiając, że ona sama osłabła. Opadła na kolana, czując jednocześnie brak sił na cokolwiek... Chociaż oczywiście chciała działać. Mimo wszystko nie należała do bezradnych osób!
Szkoda tylko, że na coś takiego nie była przygotowana, przez co stała się zupełnie bezbronna i skazana  na łaskę nieznajomego.
______________
Od tamtego wydarzenia minął pewien czas, przez co dziewczyna mogła przestać odczuwać osłabienie. Dlatego też dość szybko wywinęła się, próbując zaskoczyć przeciwnika tym, że przerzuciła go przez siebie i - czy się uda czy nie - uciekłam stamtąd... Pokazując zarazem, że nie na darmo zdobyła te kilka złotych medali...
Co się też stało z tamtym napastnikiem? Rudowłosa nie wiedziała, nie oglądała się za siebie, ale raczej można założyć, że nie pozostał tutaj sam...

z/t x2 (Samantha i Vestar)
Powrót do góry Go down
Testament
Admin Kannibal
Admin Kannibal
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1743-testament#36638
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 1832


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Maj 28, 2017 10:44 am

EVENT OBŁAWA - START


Słodka woń krwi podróżowała nie tylko po ubogich slamsach. Dostała się również na dalsze dzielnice, wzbudzając przez to poruszenie wśród wampirów. Wiele nieumarłych jednostek wyszło na żer, inne wolały pozostać w ciemności. Wśród tych, które pragnęły krwi był Mephisto oraz jasnowłosy wampir słabszej krwi C (o nim niebawem).
Słabszej krwi kierował się w stronę Południowej dzielnicy, trzymając się mniej oświetlonych miejsc. Przecież wiadome jest, że im więcej wampirów wychodzi na łowy, dochodzą także do tego pogromcy.
- Jeszcze tylko trochę.
Burknął wampir pod nosem, zatrzymując się na chwilę. Musiał rozejrzeć się, wybadać teren nim przejdzie dalej. Przeczucia miał złe, zbyt bardzo złe. Zwilżył wysuszone wargi językiem. Co teraz? Czy wyczuwał tez i ludzi? Przechodnie? Zaklął pod nosem, idąc dalej. Park jest duży, więc może trochę zająć przejście przez niego. Poza tym nigdy nie wiadomo co może kogoś spotkać.
A przeczucia miał niestety z wynikiem pozytywnym. Łowcy. Erik oraz towarzysząca mu młoda wyglądem łowczyni, lecz doświadczeniem starsza niż nie jeden łowiecki kadet. Szatynka w skąpym wdzianku, dzierżąca w dłoni kawał sporego drewna - kusza nabita srebrnym bełtem z umoczonym w święconej wodzie grotem. Na plecach miała dodatkowy kołczan z dwudziestoma strzałami. Uśmiechnęła się zadziornie do kompana, jakoby miałoby go to pocieszyć przed trudną walką.
Co będzie dalej, to już od Was zależy.


* Wampir krwi C - Jason
Młody gagatek o jasnych włosach i zielonych oczach. Czarna szata z kapturem.
Broń - dwa sztylety przytroczone do rękawów płaszcza, nasączone trucizną (paraliżująca wybraną część ciała) - 1 post działania paraliżu.
Moce:
- Władza nad elektrycznością - 3/3
- Teleport - 1/2

* Łowczyni - Brenda
Kobieta o wyglądzie 20 latki, lecz naprawdę ma lat 45. Czarno brązowy strój dwuczęściowy - krótkie, elastyczne spodenki, tak samo jak koszulka - pod nią ma kamizelkę kuloodporną. Buty wojskowe z metalowymi podeszwami. Wyborowy strzelec z kuszy.
Magia:
- Blokada umysłowa - 3/3
- Odrzut - moc zdolna wytwarzać wybuchy, która ma na celu odrzucenia oraz pokaleczenia przeciwnika - 1/2
Artefakt:
- Tarcza przeciw atakom fizycznym - 2/3

Dla graczy:
 
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 10


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Maj 28, 2017 4:10 pm

Po tylu latach w końcu udało mu się wyjść z jego bezpiecznego miejsca w zamku, albo Hiro się nim znudził, albo po prostu zastosował mu kredyt zaufania, aż dziw bierze, bo jedyne co odczuwało się od wampira to niechęć i bezczelność. Oczywiście co robi każdy gdy zazna tylko wolności? A więc smakuje życie! Tak też żądza krwi opętała Zeke'a a na dodatek wyczuwał czyją obecność, nie tylko mógł to wyczuć swoim zwiększonym zmysłem węchu, ale także jego głos w głowie odzywał się bardzo głośno. Nadchodzą.... - słyszał w swoim umyśle bardzo głośno, niczym krzyk wprost do jego ucha. Wampir nie wyglądał na zdrowego przy swoich zmysłach, mimo, że poza rozległą schizofrenią nie cierpiał na żadną inną choroba, mogła to być zabójcza broń, albo jego zguba, zobaczymy co z tego wyjdzie. Tak naprawdę młodziak ubrany w szaty niczym pieprzony kapłan diabła zwrócił jego uwagę z odległości, ale nie zamierzał do niego podchodzić i zawierać znajomości, bo po co. W swoim długim życiu nauczył się liczyć tylko na siebie, a przynajmniej takie zasady miał wpojone przez swojego pana, więc zrobi to do czego go wyszkolono. Zeke czmychnie na drzewa śledząc wampira z góry, może doprowadzi go do jakiegoś ciepłego posiłku? Szedł za nim jakiś dłuższy czas, aż do momentu napotkania pierwszej przeszkody, czyli dwójki łowców, ich postawa, ich ruchy, ich nastawienie od razu zdradzało, że nie będzie tutaj łatwo odnaleźć się w tym wszystkim, jednak będzie musiał spróbować. Krzyk w jego głowie robił się coraz głośniejszy : Zabij ich, zabij.. Jesteś wolny.. - Jego ślepia błysnęły w oddali z pobliskiego drzewa, jednak na chwile obecną czekał na bardziej dogodny moment do ataku. Będąc całkowicie poważnym to po prostu czekał aż ten drugi wampir ich zaatakuje, albo sytuacja rozwinie się w drugą stronę, tak czy inaczej dobry drapieżnik wiedział kiedy ruszyć do przodu, a kiedy pozostać jeszcze w ukryciu. Sięgnął pod swój płaszcz po coś w rodzaju krótkiego kija, szarpiąc ręką gwałtownie aby rozłożyć broń w całości. Kij rozciągnął się na długość około dwóch metrów i był zakończony ostrzem czy można w takim razie nazywać to kijem? Był to bardziej kostur do walki, jednakże, chyba tego wstępu wystarczy, najważniejszymi fragmentami dla leniwych było to, że Mephisto znajdował się wysoko w tym terenie, bo siedział na gałęzi jednego z drzew czekając na dogodną okazję by wyprowadzić atak z zaskoczenia, gdy mięcho, którego nie znał zwróci na siebie uwagę.


*Lokalizacja : Wysoko nad ziemią ukryty wśród gałęzi drzew.
*Ubiór : Ubrany był w długi czarny płaszcz bez kaptura z wieloma kieszeniami, a także w napierśnik z utwardzanej skóry, reszta ubioru nie była istotna, a.. Jeszcze buty, niezbyt ciężkie które pozwalały na ciche poruszanie się po polu walki.
*Broń : 5x zatrute ostrze do rzucania ~ Trucizna w zetknięciu z krwią powoduje halucynacje.
-Długi składany kostur bitewny zakończony ostrzem, pokrytym tą samą trucizną.
-Nie posiada przy sobie broni palnej, bo i tak nie umie z niej korzystać.
Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 9 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... 8, 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: