IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Maj 29, 2017 8:45 pm

Dostał info od Griga i cóż miał innego począć jak się nie zjawić w parku. Okazuje się, że tutejsza Oświata ma łapy pełne roboty, kto by pomyślał. Pod wejściem na ich rewir spotkał Brendę znał ją jedynie z widzenia, za krótko był jeszcze w Yokohamie by znać wszystkich. Znał jednak Esmeraldę i chciał jej pomóc więc oto znów jest! Bohater psia jego mać do wynajęcia. Sama towarzysząca dziewczyna nawet wpadła mu w oko, miała... ciekawy styl ubierania się na akcje.
-Ładnie ciuszki.- uśmiechnął się pod nosem nawet na nią nie patrząc. Mógł się zgrywać ale wiedział, że w okolicy na pewno jest coś więcej niż zwykłe wampiry kategorii E. Z takimi nawet jeśli są żarty to... nie w sumie to z takimi nie było żartów.
Eric był nieco podchmielony ale zanim opuścił mieszkanie wypił też krew wampira B, więc powinien być w stanie używalności. Ubrał to co zazwyczaj czyli jeansy, a pod nie ochraniacz na klejnoty podobny do tych hokejowych tylko twardszy. Koszula w kratę, a na to czarna skórzana kamizelka. Na łapach skórzane rękawiczki bez palców, ciężkie motocyklowe buciory na nogach, a na łbie bandamka. Dobrze, że Brenda znała się na strzelaniu, Eric też ale o wiele jaśniej błyszczał gdy mógł komuś wbić pięść w zęby. Na plecach miał swoją kuszę oraz 20 posrebrzanych i maczanych w wodzie święconej bełtów. U boku glock z nabojami na wampiry, a w kieszeni dodatkowy do niego magazynek. Nie była to jednak główna broń Erica. U prawego jak i u lewego pasa znajdowały się dwie kabury. Jednak z Pocałunkiem Teściowej, długim zatrutym nożem, oraz drugim krótszym nożem specjalnie stworzonym do walki z wampirami. Sprawiał, że rana raczej się wampierzowi nie zasklepi za szybko. Coś jeszcze? W kieszeni kamizelki miał jeszcze 3 małe na oko 200mln buteleczki z wodą święconą. Chyba był gotowy do akcji... patrolował park razem ze swoją nową partnerką i rozglądał się uważnie. Nie tylko alejka go interesowała ale i drzewa oraz krzaki. Kierował się do serca parku.
-Potrafisz dobrze strzelać? Bo wolałbym by twoje piękne bełty nie trafiły mnie w dupę.- rzucił drobnym żartem nadal się rozglądając.

ubiór: ciężkie motocyklowe buciory, jeansy, ochraniacz na jaja, koszula w kratę, skórzana kamizelka, skórzane rękawice bez palców
broń: 3x 200mln buteleczki z wodą święconą, 20 srebrnych bełtów + kusza, 9 kul srebrnych w magazynku glocka + 1 dodatkowy w kieszeni, Pocałunek Teściowej - nóż z toksyną(w kartotece), broń antywampirza - wojskowy nóż(w kp)
pasywna moc: zmniejszone obrażenia cięte i od żywiołów o 25% (kartoteka)
lokalizacja: zmierza do centrum parku, alejka

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 05, 2017 8:13 am

Park jest dość rozległym miejscem. Jednakże nawet tutaj wezwani łowcy musieli zajrzeć. Trzeba było ochraniać trasę Esmeraldy wyłapując co bardziej niepokojące wampiry. W parku znalazło się nawet kilka wampirów kategorii E czy może D, które sączyły w krzakach krew z dogorywającego ciała młodej kobiety. Wyczuli łowców zanim jeszcze ich zobaczyli  jęli uciekać. Eric jak i Brenda zauważyli tę trójkę gdy wampiry zaczęły salwować się ucieczką. Wyskoczyły jak oparzone z krzaków. Wraz z ruchem w powietrzu rozniosła się woń krwi. Odruchowo kobieta strzeliła w jednego z uciekających trafiając dość precyzyjnie, bo w kręgosłup. Wampir padł jak długi wijąc się w bólu rozdzierając cisze nocy krzykiem.
-
Jak widzisz. - odparła Brenda na jeden z najsuchszych żartów Erica ponownie obdarzając go przyjaznym uśmiechem. Gdzieś z oddali przebywających w parku dobiegł odgłos wystrzału.
Dwa uciekające wampiry minęły jasnowłosego, który na chwilę zamarł widząc jak trzeci z uciekinierów pada na kilka metrów przed nim. Kobieta z kuszą w rękach stała jakieś dwadzieścia metrów od jasnowłosego. Obok niej na dodatek stał postawny mężczyzna górujący wzrostem nad większością populacji Yokohamy.
-
Kuso... - zaklął wampir chowając się raptownie za jednym z drzew jakich pełno w parku. Najwyraźniej nie zamierzał wystawiać się na łatwy ostrzał mimo, że ludzka krew drażniła czuły węch wampira. Oczy jego zalśniły szkarłatem i... czekał. Przynajmniej na razie.



Kolejność:
Eric -> Mephisto

Warunek odpisu: Macie 48h od ostatniego postu na odpis.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 05, 2017 12:21 pm

Wydął zabawnie usta i uniósł brwi po czym kiwnął od razu głową z uznaniem.
-No proszę, proszę, ale bełtem powinnaś trafić w serducho, a teraz trzeba tam leźć i dobić gada.- powiedział uśmiechając się teraz. Wykonał ruch szyją najpierw w lewo potem w prawo, aż nie dało się usłyszeć cichego trzasku.
-Och od razu lepiej.- jęknął masując kark i idąc jednocześnie w stronę krzaków. Najpierw trzeba było sprawdzić czy ich ofiara jest w pobliżu i czy żyje. Chociaż przy trzech oprawcach było to mało prawdopodobne... sprawdzić jednak trzeba było. Jeśli Eric długo nie mógłby znaleźć pogryzionej wróciłby na ścieżkę, jeśliby jednak ją znalazł sprawdziłby czy żyje i ewentualnie zatamował jej rany za pomocą... no właśnie, w sumie to ubrania ofiary. I tak miała ciuchy w strzępach pewnie więc bardziej nadadzą się na opatrunki. Potem wyciągnąłby ją na ścieżkę i położył na ławce. To wszystko oczywiście jeśliby ją znalazł i jeśliby żyła.
-Ciężko jest mieć na oku cywili i sprzątać park. Czemu nie obwieszczono w mieście alarmu czy czegoś... przecież mogli, a bo ja wiem... powiedzieć że tornado idzie czy coś.- westchnął ciężko do swojej towarzyszki kiedy byłby już na alejce. Teraz wypadało dobić tego trafionego w kręgosłup zanim regeneracja pozwoli mu wstać. Eric mrużył oczy rozglądając się czujnie, a przy okazji... szukając po kieszeniach papierosów, mógłby przysiąc że zostałby mu chociaż jeden.
Jeśli dotarłby na miejsce wyciągnąłby z pochwy swój nóż antywampirzy i bez zbytecznego czekania wbił go w serce wampierza.
-Widziałaś gdzie uskoczył tamten cwaniak? Ej jeśli jest tu jakiś Starszak to proszony jest by wyjść! Kajdanki i te sprawy albo kosa w brzuch! Twój wybór!- krzyknął w kierunku drzew.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Cze 06, 2017 6:47 pm

Niby wszystko spoko, to dlaczego w ogóle miał złazić z tego drzewa? Mógłby wystawić tego pajaca na śmierć czy schwytanie a sam być mądry i pójść za zapachem Esmeraldy, ale widocznie coś mu przeszkadzało, co takiego? A no właśnie, przeszkadzała mu żądza krwi, jego gały lśniły już od dawna szkarłatem gdy siedział na drzewie, czekając na łowców aż podejdą bliżej, chciał zakończyć to jednym atakiem jak dobry myśliwy, ale kiedy wszystko idzie po naszej myśli? Prawie, że nigdy. No nic, czekał jak rozwinie się sytuacja i jak widać rozwinęła się bardzo dobrze, bo łowcy złapali trop jego mięska armatniego, a sam wyczekiwał dogodnego momentu. Kostur zakończony ostrzem był już rozłożony i aż nie mógł się doczekać momentu kiedy zetknie się ze skórą przeciwnika. Ponapierdalamy się trochę, świeżak. Wampir wiercił się na tym drzewie od dłuższego czasu, ponieważ zapach krwi z leżącej ofiary przeszkadzał mu w skupieniu się w stu procentach, pewnie wyskoczy za wcześnie, ale chuj tam, yolo! Czekając aż łowcy będą przechodzić pod jego drzewkiem, żeby dobić tamtego skurwysyna w końcu skoczył. Superhero landing! Jego broń była skierowana ostrzem w dół i celował w Blondyna, dlaczego? Nie będzie się bił z babą, co to za frajda, zresztą cycki go rozpraszały, z Ericiem przynajmniej dadzą sobie po mordzie i będzie git. Wiadomo, że wpakował dużo swojej wampirzej siły w to uderzenie z powietrza niczym asassyn po wylewie, celował by zabić raczej nikt nie przeżyje celnego wbicia się kostura w szyję. Halo mamy tutaj palownika! Oczywiście, los bywa kapryśny i zobaczymy jak mu to wyjdzie, tym uderzeniem miał raczej pokazać, że nie było żartów, na razie nie korzystał z żadnych mocy, bo i po co.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Cze 15, 2017 10:29 am

Nie wyglądało to ciekawie. Gdy tylko Eric skierował się ku zaroślom już po pokonaniu kilku metrów bez trudu mógł dostrzec, że ciało jest w fatalnym stanie. Denatka była wyssana niemal do czysta i miała rozdarte ubrania. Czyżby zwyrodniałe wampiry po posiłku chciały przejść do innego rodzaju konsumpcji? Kto wie? Widząc jak słabo sprawa wygląda łowca skierował swe kroki ku wampirowi niższej kategorii by dobić go jednym sprawnym ruchem. Jednakże gdy tylko zbliżył się do przyszłego truchła stanął na tyle blisko by podekscytowany Mephisto zapragnął dołączyć do zabawy. Głos w jego głowie wciąż wołał i wołał wciąż żądając krwi. Co więcej! Jego życzenie miało spełnić dzięki zdecydowanemu atakowi z zaskoczenia Zeke. Wampir wylądował gładko i dość cicho wykonując potężny zamach, który niejednego by zdekapitował. Jednakże Eric nie był sam.
-
Uważaj! - wszyscy obecni usłyszeli kobiecy krzyk po czym usłyszeć dało się wybuch. To Brenda ostrzegła Erica sprawiając, że poruszył się choć odrobinę, a gdy ostrze Mephisto ledwo dotknęło ciała łowcy eksplozja przerwała atak odrzucając wampira kilka metrów od człowieka. Co za niefart. Na szczęście dla Zeke to była prawdopodobnie ostatnia interwencja jego koleżanki ponieważ jasnowłosy wampir pozostający w ukryciu teleportował się za jej plecy i pierwsze co uczynił to wgryzienie się w jej alabastrową szyję.

Eric: Mimo Twojego doświadczenia stan okaleczonej i zdecydowanie martwej kobiety sprawiał, że o mało nie zebrało Ci się na wymioty. Nie mogłeś jej pomóc, więc postanowiłeś dobić jednego ze skurwysynów. Plan był prosty jednakże nie brał pod uwagę ukrytych sił wroga. Wampir wyskoczył wręcz znikąd i bezceremonialnie skierował ostrze wprost na twoją szyję. co zauważyłeś tylko dzięki okrzykowi towarzyszki. Poczułeś ostrze wbijające się w twardą skórę i ujrzałeś nagły błysk oraz odczułeś niedużą falę uderzeniową, która wybiła Cię z równowagi. Potem wampir leżał jakieś trzy metry od Ciebie. Niestety łowczyni teraz sama ma kłopoty.
Jesteś ranny. Twoja szyja została raniona i gdyby nie kamienna skóra oraz pomoc z zewnątrz zapewne straciłbyś głowę dla tej roboty. Zadane Ci zostało cięcie z lewej strony szyi. Boli i, przede wszystkim, szczypie jak cholera. W dodatku krwawisz.

Mephisto: Twój niewidoczny towarzysz pragnął krwi. Podobnie jak Ty zresztą. gdy tylko nadarzyła się okazja przeszedłeś do natarcia. Jak cudownie byłoby znowu móc zatopić swoje ostrze w miękkim ciele. No właśnie. Nie dość, że ciało łowcy dało znacznie większy odpór niż się spodziewałeś to jeszcze niespodziewana eksplozja odrzuciła Cię i Twoją broń trzy metry od twojego celu. Twój nomen omen przypadkowy towarzysz skorzystał natomiast z okazji by wgryźć się w atrakcyjną łowczynię. Twa broń leży tuż obok Ciebie.
Nieduże oszołomienie nieco ogranicza słuch przez szumy. Odrobinę Cię obiło, jednakże nic wielkiego Ci się nie stało.

Kolejność:
Mmephisto -> Eric
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 5


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Cze 16, 2017 4:57 pm

Zeke rzeczywiście planował tą akcje od jakiegoś czasu siedząc na tym cholernym drzewie, ale nie mógł całej sytuacji przeczekać niczym pierdolony Robin Hood. Któregoś pięknego momentu gdy dostrzegł otwarte okienko i łowcę pod sobą nie mógł opanować głosu w swojej głowie, który nakazał mu zabijać, przecież nie będzie się kłócić ze swoimi głosami prawda? Wyszedłby jeszcze na wariata hehe. Plan był rzeczywiście bardzo prosty bo zakładał skrócenie głowy, twardego chu... Twardej skóry. Nie przypuszczał jednak, że tamta suka tak szybko zorientuje się z jego obecności i niestety atak zakończył się niepowodzeniem, ale czyżby na pewno? Na szyi łowcy pojawiła się rana, która na pewno cholernie piekła, to już wystarczyło, aby wprowadzić truciznę do jego krwiobiegu, która prędzej czy później zacznie działać. Niestety, sam wampir został odrzucony w tył przez pierdoloną wiedźminkę i jej znak Aard, bo tak to wyglądało i poleciał do tyłu, trzymając swoją broń bardzo mocno w rękach, by nie uleciała zbyt daleko! Zakończyło się to sukcesem, bo sam spadł jakieś parę metrów dalej, a jego broń leżała tuż przy nim. Wampir jęknął i przeturlał się bliżej swojej broni, by wstać sprężynowym skokiem. Uśmiechnął się bardzo szeroko do obecnych po czym, aby zwrócić uwagę Erika co i tak już pewnie zrobił próbując mu uciąć łeb, no ale.. dla dodatkowego zwrócenia uwagi zawołał w jego stronę.
-Obiecałeś kosę w brzuch Ty jebany mutancie.. - po czym przyjął postawę do walki wzmocnionym kijem. Jak wyglądała ta postawa? Otóż trzymał przekręcony kij za plecami i na ugiętych kolanach wyciągnął rękę przed siebie, otwartą dłoń, zwijając palce by zachęcić łowcę do podejścia. To wydawało się jakby nie chciał pierwszy atakować, ale wampir w rzeczywistości miał inny plan, czekał tylko na moment, aż Eric spojrzy na niego gniewnie, bądź w ogólę spojrzy w jego stronę. Oczy zaświecą się na czerwono i będzie próbował złapać go w hipnozę, a jeśli to się powiedzie, to będzie bardzo nierówna walka, ponieważ pierwszy rozkaz jaki padnie z ust wampira, to włożenie tego wielkiego ostrza w jego towarzyszkę ( ͡° ͜ʖ ͡°) , ale nie wychodźmy tak daleko w przyszłość, zobaczymy jak to się potoczy.. wiedział, że miał w tym momencie przewagę, ponieważ trucizna powinna zacząć działać niebawem, już pomijając fakt, że ten skurwiel, który z nim przyszedł był nie tyle co tępy to jeszcze słaby.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 85


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 19, 2017 7:09 pm

Popatrzył na truchło kobiety nietęgą miną i westchnął ciężko czując jak kropelki potu występują na jego czoło. Widział już sporo ciał w swoim ponad 70letnim życiu ale cóż... to nigdy nie był przyjemny widok zwłaszcza, że kobitka była za życia chyba całkiem ładna. Pokręcił głową łapiąc sporo powietrza (by przestało mu się odbijać alkoholem którego wypił nieco za dużo dzisiejszej nocy) i wyszedł z krzaków. Dobra, dobić drania i dalej przez parczek. Taki był piękny i jakże prostu plan.
Taki chuj! Zawsze uważała, że powiedzonko jego ojca miało coś w sobie z prawdy... opowiedz panu bogu plan, a on będzie mógł zacząć się śmiać! Tak więc dzięki swojej towarzyszce cofnął się w tył jednak nie na tyle szybko by nie poczuć draśnięcia. O tym, że zapiekło skapnął się dopiero po eksplozji. Co do kurwy?! Padł jak śledź jednak pozbierał się jeszcze szybciej. Odwrócił się do tyłu i to co zobaczył... no cóż, średnio mu się spodobało i już ruszyłby na ratunek gdyby nie problem jaki stanowił drugi jegomość. On sobie pobiegnie do łowczyni, a ten tu kuźwa udawany Testament z Guilty Gear z dziadkową kosą na kijku od szczotki się na niego rzuci. Zacisnął zęby czując pieczenie i jasne, że obrzucił typa spojrzeniem. Czy poczuł jakąś słabość? Rozkaz? Chyba nie... ale o tym, że ktoś chciał mu rozkazywać pewnie powie mu delikatnie nagrzany artefakt który miał na palcu. Nigdy go wszakże nie zdejmował i nie uznawał nawet jako części ekwipunku na akcję... ot ozdoba na palec która przy okazji się przydawała podczas polowań. (Chyba że MG uzna inaczej to fuck that idę zabić moją kumpelę).
W zależności czy Zeke użył angielskiego, Eric go zrozumiał bądź nie. Wyciągnął z obu kabur noże, jeden długi i połyskujący metalicznie, drugi ewidentnie wojskowy i ciemny. Stanął na lekko ugiętych nogach w pozycji do walki.
-Choć do mnie, ukrócimy cierpień twojej mamie bo chyba musiała cierpieć gdy wydawała cię na świat. Swoją drogą widzisz jaki jestem miły? Myślę o twojej wampirzej suce.- uśmiechnął się pod nosem i zaczął zbliżać do wampira. Wyszkolenie w walce wręcz na pewno mu się tu przyda... musiał jedynie skrócić znacząco dystans... to też chciał uczynić. Podejść po czym skoczyć do przodu turlając się przez prawy bok dzięki czemu znalazłby się tuż przed udem wampierza w które mógłby wbić Pocałunek Teściowej!

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 596


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Yesterday at 9:12 pm

Balet czas zacząć. Wampir w stroju a'la Neo z Matrixa błyskawicznie zareagował na zmianę swego położenia i przeturlał się do broni by niemal natychmiast przejść do pozycji pionowej. Był szybki. Był szalony. Chujowe połączenie z perspektywy łowcy. Trucizna natomiast zaczynała powoli, lecz nieubłaganie rozchodzić się po ciele. Wampir wypowiedział kilka słów do mężczyzny, a ten spojrzał w jego kierunku. Oczy drapieżnika zabłysły złowrogą czerwienią, a Eric ruszył do przodu by skrócić dystans. Chciał doprowadzić do starcia i zakończyć je najszybciej jak tylko jest to możliwe. Nie było mu to jednak dane. Po kilku krokach stracił animusz i zatrzymał się skupiając swe spojrzenie na oczach zdradzieckiego wampira. Hipnoza działała. Najwyraźniej Eric zapomniał drogocennego artefaktu? Jak to się mogło stać? Być może przed ostatnią kąpielą zdjął go dla wygody i zapomniał nałożyć. Ważnym jednak było, że nic nie chroniło go przed mocami umysłowymi... no prócz nie wiedzy. O tym jednak później.
Tymczasem słabszy z wampirów wgryzł się w smukłą szyję łowczyni by spić z niej krew. Pociągnął pierwszy łyk by poczuć rozkoszny życiodajny płyn. Euforia jednak nie mogła trwać nazbyt długo bo oto kobieta postanowiła dać jasno do zrozumienia, że nie jest bezbronnym cywilem. Kilka silnych ciosów łokciami pod żebra połączone z uderzeniem w nos tyłem czaszki skutecznie odebrały apetyt krwiopijcy, który odstąpił od niej na dwa kroki w oszołomieniu. Nie minęła jednak sekunda gdy rzucił się do ponownego ataku. Na to jednak tym razem łowczyni była przygotowana. Wyciągnęła ręce przed siebie, a nocny marek odbił się od niewidzialnej przeszkody.
- Kuso... - zaklął niedoszły ucztujący. Czyżby powietrze wokół zaczęło pachnieć niczym morska bryza? Czyżby zbierało się na burzę?


Eric: Coś było nie tak. Czy ten wampir poruszał się aż tak szybko, że obraz Ci się zamazywał? Możliwe. Stanął przed Tobą i zaczął szczekać coś w tym śmiesznym japońskim języku. Nie zrobiłeś sobie z tego za wiele i postanowiłeś wykonać kilka kroków do przodu by zaatakować. Jednakże te oczy... Z powodu zapominalstwa straciłeś coś do czego nawykłeś już dawno. Ochrona mentalna nie działała i właśnie Twoja wola topniała niczym początkująca gwiazdka porno w ramionach Pana Siffredi. Wyciągnąłeś ostrza, lecz co chciałeś z ich pomocą uczynić? Zaatakować. Tylko czemu? W końcu nie musisz myśleć. Jest ktoś kto zrobi to za Ciebie. Żeby było ciekawiej usłyszałeś obok siebie ciche kobiece westchnienie.

Mephisto: Szybko poradziłeś sobie z zaistniałą sytuacją i doprowadziłeś się do porządku po niespodziewanym upadku. Tylko, że gdy zacząłeś mówić do łowcy zdałeś sobie sprawę, że niewiele zrozumiałeś z jego słów. Co to za język? Chyba angielski. Szkoda, że gdy byłeś posłusznym psem na postronku Rady nie przywiązywano za wiele uwagi do Twojej edukacji. Ojej. Mimo to miałeś zdecydowaną przewagę. Łowca dokonywał rozpędu, lecz dzięki Twoim hipnotycznym mocom nagle wyhamował. Stracił swoją wolę. Pytanie na jak długo?


Kolejność:
Mephisto -> Eric
Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: