IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Park osiedlowy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Maj 29, 2017 8:45 pm

Dostał info od Griga i cóż miał innego począć jak się nie zjawić w parku. Okazuje się, że tutejsza Oświata ma łapy pełne roboty, kto by pomyślał. Pod wejściem na ich rewir spotkał Brendę znał ją jedynie z widzenia, za krótko był jeszcze w Yokohamie by znać wszystkich. Znał jednak Esmeraldę i chciał jej pomóc więc oto znów jest! Bohater psia jego mać do wynajęcia. Sama towarzysząca dziewczyna nawet wpadła mu w oko, miała... ciekawy styl ubierania się na akcje.
-Ładnie ciuszki.- uśmiechnął się pod nosem nawet na nią nie patrząc. Mógł się zgrywać ale wiedział, że w okolicy na pewno jest coś więcej niż zwykłe wampiry kategorii E. Z takimi nawet jeśli są żarty to... nie w sumie to z takimi nie było żartów.
Eric był nieco podchmielony ale zanim opuścił mieszkanie wypił też krew wampira B, więc powinien być w stanie używalności. Ubrał to co zazwyczaj czyli jeansy, a pod nie ochraniacz na klejnoty podobny do tych hokejowych tylko twardszy. Koszula w kratę, a na to czarna skórzana kamizelka. Na łapach skórzane rękawiczki bez palców, ciężkie motocyklowe buciory na nogach, a na łbie bandamka. Dobrze, że Brenda znała się na strzelaniu, Eric też ale o wiele jaśniej błyszczał gdy mógł komuś wbić pięść w zęby. Na plecach miał swoją kuszę oraz 20 posrebrzanych i maczanych w wodzie święconej bełtów. U boku glock z nabojami na wampiry, a w kieszeni dodatkowy do niego magazynek. Nie była to jednak główna broń Erica. U prawego jak i u lewego pasa znajdowały się dwie kabury. Jednak z Pocałunkiem Teściowej, długim zatrutym nożem, oraz drugim krótszym nożem specjalnie stworzonym do walki z wampirami. Sprawiał, że rana raczej się wampierzowi nie zasklepi za szybko. Coś jeszcze? W kieszeni kamizelki miał jeszcze 3 małe na oko 200mln buteleczki z wodą święconą. Chyba był gotowy do akcji... patrolował park razem ze swoją nową partnerką i rozglądał się uważnie. Nie tylko alejka go interesowała ale i drzewa oraz krzaki. Kierował się do serca parku.
-Potrafisz dobrze strzelać? Bo wolałbym by twoje piękne bełty nie trafiły mnie w dupę.- rzucił drobnym żartem nadal się rozglądając.

ubiór: ciężkie motocyklowe buciory, jeansy, ochraniacz na jaja, koszula w kratę, skórzana kamizelka, skórzane rękawice bez palców
broń: 3x 200mln buteleczki z wodą święconą, 20 srebrnych bełtów + kusza, 9 kul srebrnych w magazynku glocka + 1 dodatkowy w kieszeni, Pocałunek Teściowej - nóż z toksyną(w kartotece), broń antywampirza - wojskowy nóż(w kp)
pasywna moc: zmniejszone obrażenia cięte i od żywiołów o 25% (kartoteka)
lokalizacja: zmierza do centrum parku, alejka

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 05, 2017 8:13 am

Park jest dość rozległym miejscem. Jednakże nawet tutaj wezwani łowcy musieli zajrzeć. Trzeba było ochraniać trasę Esmeraldy wyłapując co bardziej niepokojące wampiry. W parku znalazło się nawet kilka wampirów kategorii E czy może D, które sączyły w krzakach krew z dogorywającego ciała młodej kobiety. Wyczuli łowców zanim jeszcze ich zobaczyli  jęli uciekać. Eric jak i Brenda zauważyli tę trójkę gdy wampiry zaczęły salwować się ucieczką. Wyskoczyły jak oparzone z krzaków. Wraz z ruchem w powietrzu rozniosła się woń krwi. Odruchowo kobieta strzeliła w jednego z uciekających trafiając dość precyzyjnie, bo w kręgosłup. Wampir padł jak długi wijąc się w bólu rozdzierając cisze nocy krzykiem.
-
Jak widzisz. - odparła Brenda na jeden z najsuchszych żartów Erica ponownie obdarzając go przyjaznym uśmiechem. Gdzieś z oddali przebywających w parku dobiegł odgłos wystrzału.
Dwa uciekające wampiry minęły jasnowłosego, który na chwilę zamarł widząc jak trzeci z uciekinierów pada na kilka metrów przed nim. Kobieta z kuszą w rękach stała jakieś dwadzieścia metrów od jasnowłosego. Obok niej na dodatek stał postawny mężczyzna górujący wzrostem nad większością populacji Yokohamy.
-
Kuso... - zaklął wampir chowając się raptownie za jednym z drzew jakich pełno w parku. Najwyraźniej nie zamierzał wystawiać się na łatwy ostrzał mimo, że ludzka krew drażniła czuły węch wampira. Oczy jego zalśniły szkarłatem i... czekał. Przynajmniej na razie.



Kolejność:
Eric -> Mephisto

Warunek odpisu: Macie 48h od ostatniego postu na odpis.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 05, 2017 12:21 pm

Wydął zabawnie usta i uniósł brwi po czym kiwnął od razu głową z uznaniem.
-No proszę, proszę, ale bełtem powinnaś trafić w serducho, a teraz trzeba tam leźć i dobić gada.- powiedział uśmiechając się teraz. Wykonał ruch szyją najpierw w lewo potem w prawo, aż nie dało się usłyszeć cichego trzasku.
-Och od razu lepiej.- jęknął masując kark i idąc jednocześnie w stronę krzaków. Najpierw trzeba było sprawdzić czy ich ofiara jest w pobliżu i czy żyje. Chociaż przy trzech oprawcach było to mało prawdopodobne... sprawdzić jednak trzeba było. Jeśli Eric długo nie mógłby znaleźć pogryzionej wróciłby na ścieżkę, jeśliby jednak ją znalazł sprawdziłby czy żyje i ewentualnie zatamował jej rany za pomocą... no właśnie, w sumie to ubrania ofiary. I tak miała ciuchy w strzępach pewnie więc bardziej nadadzą się na opatrunki. Potem wyciągnąłby ją na ścieżkę i położył na ławce. To wszystko oczywiście jeśliby ją znalazł i jeśliby żyła.
-Ciężko jest mieć na oku cywili i sprzątać park. Czemu nie obwieszczono w mieście alarmu czy czegoś... przecież mogli, a bo ja wiem... powiedzieć że tornado idzie czy coś.- westchnął ciężko do swojej towarzyszki kiedy byłby już na alejce. Teraz wypadało dobić tego trafionego w kręgosłup zanim regeneracja pozwoli mu wstać. Eric mrużył oczy rozglądając się czujnie, a przy okazji... szukając po kieszeniach papierosów, mógłby przysiąc że zostałby mu chociaż jeden.
Jeśli dotarłby na miejsce wyciągnąłby z pochwy swój nóż antywampirzy i bez zbytecznego czekania wbił go w serce wampierza.
-Widziałaś gdzie uskoczył tamten cwaniak? Ej jeśli jest tu jakiś Starszak to proszony jest by wyjść! Kajdanki i te sprawy albo kosa w brzuch! Twój wybór!- krzyknął w kierunku drzew.

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Cze 06, 2017 6:47 pm

Niby wszystko spoko, to dlaczego w ogóle miał złazić z tego drzewa? Mógłby wystawić tego pajaca na śmierć czy schwytanie a sam być mądry i pójść za zapachem Esmeraldy, ale widocznie coś mu przeszkadzało, co takiego? A no właśnie, przeszkadzała mu żądza krwi, jego gały lśniły już od dawna szkarłatem gdy siedział na drzewie, czekając na łowców aż podejdą bliżej, chciał zakończyć to jednym atakiem jak dobry myśliwy, ale kiedy wszystko idzie po naszej myśli? Prawie, że nigdy. No nic, czekał jak rozwinie się sytuacja i jak widać rozwinęła się bardzo dobrze, bo łowcy złapali trop jego mięska armatniego, a sam wyczekiwał dogodnego momentu. Kostur zakończony ostrzem był już rozłożony i aż nie mógł się doczekać momentu kiedy zetknie się ze skórą przeciwnika. Ponapierdalamy się trochę, świeżak. Wampir wiercił się na tym drzewie od dłuższego czasu, ponieważ zapach krwi z leżącej ofiary przeszkadzał mu w skupieniu się w stu procentach, pewnie wyskoczy za wcześnie, ale chuj tam, yolo! Czekając aż łowcy będą przechodzić pod jego drzewkiem, żeby dobić tamtego skurwysyna w końcu skoczył. Superhero landing! Jego broń była skierowana ostrzem w dół i celował w Blondyna, dlaczego? Nie będzie się bił z babą, co to za frajda, zresztą cycki go rozpraszały, z Ericiem przynajmniej dadzą sobie po mordzie i będzie git. Wiadomo, że wpakował dużo swojej wampirzej siły w to uderzenie z powietrza niczym asassyn po wylewie, celował by zabić raczej nikt nie przeżyje celnego wbicia się kostura w szyję. Halo mamy tutaj palownika! Oczywiście, los bywa kapryśny i zobaczymy jak mu to wyjdzie, tym uderzeniem miał raczej pokazać, że nie było żartów, na razie nie korzystał z żadnych mocy, bo i po co.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Cze 15, 2017 10:29 am

Nie wyglądało to ciekawie. Gdy tylko Eric skierował się ku zaroślom już po pokonaniu kilku metrów bez trudu mógł dostrzec, że ciało jest w fatalnym stanie. Denatka była wyssana niemal do czysta i miała rozdarte ubrania. Czyżby zwyrodniałe wampiry po posiłku chciały przejść do innego rodzaju konsumpcji? Kto wie? Widząc jak słabo sprawa wygląda łowca skierował swe kroki ku wampirowi niższej kategorii by dobić go jednym sprawnym ruchem. Jednakże gdy tylko zbliżył się do przyszłego truchła stanął na tyle blisko by podekscytowany Mephisto zapragnął dołączyć do zabawy. Głos w jego głowie wciąż wołał i wołał wciąż żądając krwi. Co więcej! Jego życzenie miało spełnić dzięki zdecydowanemu atakowi z zaskoczenia Zeke. Wampir wylądował gładko i dość cicho wykonując potężny zamach, który niejednego by zdekapitował. Jednakże Eric nie był sam.
-
Uważaj! - wszyscy obecni usłyszeli kobiecy krzyk po czym usłyszeć dało się wybuch. To Brenda ostrzegła Erica sprawiając, że poruszył się choć odrobinę, a gdy ostrze Mephisto ledwo dotknęło ciała łowcy eksplozja przerwała atak odrzucając wampira kilka metrów od człowieka. Co za niefart. Na szczęście dla Zeke to była prawdopodobnie ostatnia interwencja jego koleżanki ponieważ jasnowłosy wampir pozostający w ukryciu teleportował się za jej plecy i pierwsze co uczynił to wgryzienie się w jej alabastrową szyję.

Eric: Mimo Twojego doświadczenia stan okaleczonej i zdecydowanie martwej kobiety sprawiał, że o mało nie zebrało Ci się na wymioty. Nie mogłeś jej pomóc, więc postanowiłeś dobić jednego ze skurwysynów. Plan był prosty jednakże nie brał pod uwagę ukrytych sił wroga. Wampir wyskoczył wręcz znikąd i bezceremonialnie skierował ostrze wprost na twoją szyję. co zauważyłeś tylko dzięki okrzykowi towarzyszki. Poczułeś ostrze wbijające się w twardą skórę i ujrzałeś nagły błysk oraz odczułeś niedużą falę uderzeniową, która wybiła Cię z równowagi. Potem wampir leżał jakieś trzy metry od Ciebie. Niestety łowczyni teraz sama ma kłopoty.
Jesteś ranny. Twoja szyja została raniona i gdyby nie kamienna skóra oraz pomoc z zewnątrz zapewne straciłbyś głowę dla tej roboty. Zadane Ci zostało cięcie z lewej strony szyi. Boli i, przede wszystkim, szczypie jak cholera. W dodatku krwawisz.

Mephisto: Twój niewidoczny towarzysz pragnął krwi. Podobnie jak Ty zresztą. gdy tylko nadarzyła się okazja przeszedłeś do natarcia. Jak cudownie byłoby znowu móc zatopić swoje ostrze w miękkim ciele. No właśnie. Nie dość, że ciało łowcy dało znacznie większy odpór niż się spodziewałeś to jeszcze niespodziewana eksplozja odrzuciła Cię i Twoją broń trzy metry od twojego celu. Twój nomen omen przypadkowy towarzysz skorzystał natomiast z okazji by wgryźć się w atrakcyjną łowczynię. Twa broń leży tuż obok Ciebie.
Nieduże oszołomienie nieco ogranicza słuch przez szumy. Odrobinę Cię obiło, jednakże nic wielkiego Ci się nie stało.

Kolejność:
Mmephisto -> Eric
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Cze 16, 2017 4:57 pm

Zeke rzeczywiście planował tą akcje od jakiegoś czasu siedząc na tym cholernym drzewie, ale nie mógł całej sytuacji przeczekać niczym pierdolony Robin Hood. Któregoś pięknego momentu gdy dostrzegł otwarte okienko i łowcę pod sobą nie mógł opanować głosu w swojej głowie, który nakazał mu zabijać, przecież nie będzie się kłócić ze swoimi głosami prawda? Wyszedłby jeszcze na wariata hehe. Plan był rzeczywiście bardzo prosty bo zakładał skrócenie głowy, twardego chu... Twardej skóry. Nie przypuszczał jednak, że tamta suka tak szybko zorientuje się z jego obecności i niestety atak zakończył się niepowodzeniem, ale czyżby na pewno? Na szyi łowcy pojawiła się rana, która na pewno cholernie piekła, to już wystarczyło, aby wprowadzić truciznę do jego krwiobiegu, która prędzej czy później zacznie działać. Niestety, sam wampir został odrzucony w tył przez pierdoloną wiedźminkę i jej znak Aard, bo tak to wyglądało i poleciał do tyłu, trzymając swoją broń bardzo mocno w rękach, by nie uleciała zbyt daleko! Zakończyło się to sukcesem, bo sam spadł jakieś parę metrów dalej, a jego broń leżała tuż przy nim. Wampir jęknął i przeturlał się bliżej swojej broni, by wstać sprężynowym skokiem. Uśmiechnął się bardzo szeroko do obecnych po czym, aby zwrócić uwagę Erika co i tak już pewnie zrobił próbując mu uciąć łeb, no ale.. dla dodatkowego zwrócenia uwagi zawołał w jego stronę.
-Obiecałeś kosę w brzuch Ty jebany mutancie.. - po czym przyjął postawę do walki wzmocnionym kijem. Jak wyglądała ta postawa? Otóż trzymał przekręcony kij za plecami i na ugiętych kolanach wyciągnął rękę przed siebie, otwartą dłoń, zwijając palce by zachęcić łowcę do podejścia. To wydawało się jakby nie chciał pierwszy atakować, ale wampir w rzeczywistości miał inny plan, czekał tylko na moment, aż Eric spojrzy na niego gniewnie, bądź w ogólę spojrzy w jego stronę. Oczy zaświecą się na czerwono i będzie próbował złapać go w hipnozę, a jeśli to się powiedzie, to będzie bardzo nierówna walka, ponieważ pierwszy rozkaz jaki padnie z ust wampira, to włożenie tego wielkiego ostrza w jego towarzyszkę ( ͡° ͜ʖ ͡°) , ale nie wychodźmy tak daleko w przyszłość, zobaczymy jak to się potoczy.. wiedział, że miał w tym momencie przewagę, ponieważ trucizna powinna zacząć działać niebawem, już pomijając fakt, że ten skurwiel, który z nim przyszedł był nie tyle co tępy to jeszcze słaby.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Cze 19, 2017 7:09 pm

Popatrzył na truchło kobiety nietęgą miną i westchnął ciężko czując jak kropelki potu występują na jego czoło. Widział już sporo ciał w swoim ponad 70letnim życiu ale cóż... to nigdy nie był przyjemny widok zwłaszcza, że kobitka była za życia chyba całkiem ładna. Pokręcił głową łapiąc sporo powietrza (by przestało mu się odbijać alkoholem którego wypił nieco za dużo dzisiejszej nocy) i wyszedł z krzaków. Dobra, dobić drania i dalej przez parczek. Taki był piękny i jakże prostu plan.
Taki chuj! Zawsze uważała, że powiedzonko jego ojca miało coś w sobie z prawdy... opowiedz panu bogu plan, a on będzie mógł zacząć się śmiać! Tak więc dzięki swojej towarzyszce cofnął się w tył jednak nie na tyle szybko by nie poczuć draśnięcia. O tym, że zapiekło skapnął się dopiero po eksplozji. Co do kurwy?! Padł jak śledź jednak pozbierał się jeszcze szybciej. Odwrócił się do tyłu i to co zobaczył... no cóż, średnio mu się spodobało i już ruszyłby na ratunek gdyby nie problem jaki stanowił drugi jegomość. On sobie pobiegnie do łowczyni, a ten tu kuźwa udawany Testament z Guilty Gear z dziadkową kosą na kijku od szczotki się na niego rzuci. Zacisnął zęby czując pieczenie i jasne, że obrzucił typa spojrzeniem. Czy poczuł jakąś słabość? Rozkaz? Chyba nie... ale o tym, że ktoś chciał mu rozkazywać pewnie powie mu delikatnie nagrzany artefakt który miał na palcu. Nigdy go wszakże nie zdejmował i nie uznawał nawet jako części ekwipunku na akcję... ot ozdoba na palec która przy okazji się przydawała podczas polowań. (Chyba że MG uzna inaczej to fuck that idę zabić moją kumpelę).
W zależności czy Zeke użył angielskiego, Eric go zrozumiał bądź nie. Wyciągnął z obu kabur noże, jeden długi i połyskujący metalicznie, drugi ewidentnie wojskowy i ciemny. Stanął na lekko ugiętych nogach w pozycji do walki.
-Choć do mnie, ukrócimy cierpień twojej mamie bo chyba musiała cierpieć gdy wydawała cię na świat. Swoją drogą widzisz jaki jestem miły? Myślę o twojej wampirzej suce.- uśmiechnął się pod nosem i zaczął zbliżać do wampira. Wyszkolenie w walce wręcz na pewno mu się tu przyda... musiał jedynie skrócić znacząco dystans... to też chciał uczynić. Podejść po czym skoczyć do przodu turlając się przez prawy bok dzięki czemu znalazłby się tuż przed udem wampierza w które mógłby wbić Pocałunek Teściowej!

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Cze 24, 2017 9:12 pm

Balet czas zacząć. Wampir w stroju a'la Neo z Matrixa błyskawicznie zareagował na zmianę swego położenia i przeturlał się do broni by niemal natychmiast przejść do pozycji pionowej. Był szybki. Był szalony. Chujowe połączenie z perspektywy łowcy. Trucizna natomiast zaczynała powoli, lecz nieubłaganie rozchodzić się po ciele. Wampir wypowiedział kilka słów do mężczyzny, a ten spojrzał w jego kierunku. Oczy drapieżnika zabłysły złowrogą czerwienią, a Eric ruszył do przodu by skrócić dystans. Chciał doprowadzić do starcia i zakończyć je najszybciej jak tylko jest to możliwe. Nie było mu to jednak dane. Po kilku krokach stracił animusz i zatrzymał się skupiając swe spojrzenie na oczach zdradzieckiego wampira. Hipnoza działała. Najwyraźniej Eric zapomniał drogocennego artefaktu? Jak to się mogło stać? Być może przed ostatnią kąpielą zdjął go dla wygody i zapomniał nałożyć. Ważnym jednak było, że nic nie chroniło go przed mocami umysłowymi... no prócz nie wiedzy. O tym jednak później.
Tymczasem słabszy z wampirów wgryzł się w smukłą szyję łowczyni by spić z niej krew. Pociągnął pierwszy łyk by poczuć rozkoszny życiodajny płyn. Euforia jednak nie mogła trwać nazbyt długo bo oto kobieta postanowiła dać jasno do zrozumienia, że nie jest bezbronnym cywilem. Kilka silnych ciosów łokciami pod żebra połączone z uderzeniem w nos tyłem czaszki skutecznie odebrały apetyt krwiopijcy, który odstąpił od niej na dwa kroki w oszołomieniu. Nie minęła jednak sekunda gdy rzucił się do ponownego ataku. Na to jednak tym razem łowczyni była przygotowana. Wyciągnęła ręce przed siebie, a nocny marek odbił się od niewidzialnej przeszkody.
- Kuso... - zaklął niedoszły ucztujący. Czyżby powietrze wokół zaczęło pachnieć niczym morska bryza? Czyżby zbierało się na burzę?


Eric: Coś było nie tak. Czy ten wampir poruszał się aż tak szybko, że obraz Ci się zamazywał? Możliwe. Stanął przed Tobą i zaczął szczekać coś w tym śmiesznym japońskim języku. Nie zrobiłeś sobie z tego za wiele i postanowiłeś wykonać kilka kroków do przodu by zaatakować. Jednakże te oczy... Z powodu zapominalstwa straciłeś coś do czego nawykłeś już dawno. Ochrona mentalna nie działała i właśnie Twoja wola topniała niczym początkująca gwiazdka porno w ramionach Pana Siffredi. Wyciągnąłeś ostrza, lecz co chciałeś z ich pomocą uczynić? Zaatakować. Tylko czemu? W końcu nie musisz myśleć. Jest ktoś kto zrobi to za Ciebie. Żeby było ciekawiej usłyszałeś obok siebie ciche kobiece westchnienie.

Mephisto: Szybko poradziłeś sobie z zaistniałą sytuacją i doprowadziłeś się do porządku po niespodziewanym upadku. Tylko, że gdy zacząłeś mówić do łowcy zdałeś sobie sprawę, że niewiele zrozumiałeś z jego słów. Co to za język? Chyba angielski. Szkoda, że gdy byłeś posłusznym psem na postronku Rady nie przywiązywano za wiele uwagi do Twojej edukacji. Ojej. Mimo to miałeś zdecydowaną przewagę. Łowca dokonywał rozpędu, lecz dzięki Twoim hipnotycznym mocom nagle wyhamował. Stracił swoją wolę. Pytanie na jak długo?


Kolejność:
Mephisto -> Eric
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Cze 28, 2017 11:01 pm

Wampir stał niewzruszony z tym swoim kurewskim uśmieszkiem na twarzy, bo odczuwał kontrolę nad swoim przeciwnikiem! Teraz to już wszystko pójdzie elegancko z górki. Czuł sie jak ten zły wujek na komunii, który zaprosił Cie na zdjęcia i kazał sciągnąć górę, bo ładniej wyjdzie, kiedy masz sześć lat. Na tamtego kretyna to nawet nie zwracał uwagi, bo wiedział, że zaraz przegra, więc trzeba coś zrobić, żeby przechylić szale zwycięstwa na swoją stronę, a żeby to zrobić trzeba by wyeliminować drugiego łowcę, co zamierzał uczynić z pomocą Erica. Wampir sięgnął po swój zatruty sztylet aby osłabić przeciwnika, ale.. jego cała dywersja polegała na tym, że Eric nie będzie mógł powiedzieć nic a nic, będzie mógł tylko mówić to co rozkaże mu Zeke, więc.. Zmanipulował Erica na tyle by odwrócić się w stronę łowczyni, że Niby próbuje ją chronić! Wtedy rzucił właśnie zatrutym sztyletem w plecy łowcy, trafi? No to się już okaże, był całkiem niezły w broni miotanej. Jeśli to okaże się powiedzeniem, to Eric krzyknie w stronę łowczyni -UWAŻAJ- i rzuci się na wampira odpychając go od łowczyni, a jak mu się to uda to wtedy użyje swojego noża by wpierdolić go jej w bebechy od przodu, mając nadzieję trafić w żołądek, skoro kosa była długa na pewno do tego dojdzie. Mephisto wtedy ruszy z wampirzą szybkością by swoją wielką dzidą... c: przebić ich oboje.. ciekawe czy będzie na tyle sprytna żeby się obronić, czy będzie miała w sobie tyle pomyślunku by walczyć przeciwko nie jednemu.. a trzem przeciwnikom. Wampir przed tym precyzyjnym atakiem w plecy Erica chciał ich ustawić naprzeciwko siebie, bardzo blisko. Miał zamiar wykorzystać to, że łowczyni może być lekko nieogarnięta po tym jak dostanie w bebechy od swojego kompana, żeby nadziać ich oboje za jednym zamachem, innych mocy nie używał, bo na niematerialność nie było miejsca.. a przekazywanie ran było zbędne, był nawet niedraśnięty... cóż hipnoza to bardzo zajebista rzecz, chociaż ten to mógł się ze mną nie zgodzić, biedny Eric.. Tylko cholernie twardy, wampir nie zdziwi się jak jego kostur bitewny nie przejdzie na wylot, za to broń AW w jego koleżance będzie musiała mu wystarczyć.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lip 03, 2017 10:10 pm

Co tu dużo mówić... pierdzielony pierścień faktycznie został chyba w łazience, oj trzeba było tyle nie pić. Wszystko wina tej Rudej! Zawołała go na pomoc, a potem zabrali mu ją sprzed nosa... nie to żeby nie był gentelmanem czy coś w ten deseń, przecież nie zaciągnąłby jej do swojego mieszkania. Wieczór jednak mógł się potoczyć inaczej... W każdym razie był tu i teraz, bez pierścienia i bez woli. Otumaniony jak ciele opuścił dłonie z nożami po bokach i odwrócił się tyłem do swojego oprawcy. Niech go otchłań wyrucha! Czuł myśli które pragnęły by jego pomocnica skończyła z nożem w bebechach i cóż mógł począć. Szedł sobie powoli prawie dwumetrowy cielak, z pustym wzrokiem, a zmarszczka pojawiła się na jego pysku dopiero gdyby poczuł nóż w plecach. Średnio przyjemna sprawa i raczej nie poleciłby uczucia nikomu chyba, że wampirowi. Zależnie gdzie by trafił Eric zacisnął zęby i szedł tępo dalej. Na boga odwróć się babo i uskocz. Myśli starały się jakoś przebić przez sos jakim zawalił mu umysł Meph.
Jeśli hipnoza dalej działała Eric nie powiedział nic tylko szedł na łowczynię z chęcią przebicia jej ślicznego, płaskiego brzucha nożem. W przeciwnym wypadku, jeśli jakimś cudem hipnoza by została przerwana przez rzut nożem... Eric odwróciłby się do Mepha z bardzo chłodnym wyrazem na twarzy. Użycie magii która utwardziłaby jego skórę, a potem pewny, szybki krok w kierunku Mepha celem zadziabania go nożem "teściowej". Niech się zesra bydlak!
Wszystko jednak zależało od cholernej hipnozy. Wiele więcej aktualnie zrobić nie mógł...

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lip 09, 2017 9:30 am

Ktoś tu uzyskał znaczną przewagę. Jego imię zaczyna się na literę „M” i kończy na „O”. Niezależnie od woli Eric poddał się działaniu hipnozy. Nie działała ona idealnie gdyż zdominowany i użytkownik znali zupełnie odmienne języki jednakże wystarczyła by zwrócić łowcę przeciwko swej towarzyszce. Plan Zeke był genialny w swej prostocie. Na jego sugestię umysłową Eric obrócił się w kierunku łowczyni by tymczasową częścią jego ciała stał się nóż, który bez trudu przeciął tkanki by wbić się w plecy. Mężczyzna zgodnie z mentalnym poleceniem krzyknął w kierunku dotychczasowego sprzymierzeńca ostrzeżenie, lecz uczynił to w języku japońskim. Wszak Mefisto nie był w stanie przekazać mu znaczenia tego słowa. Następnie Pan Thorne ruszył pędem odpychając zszokowanego i zaskoczonego wampira, który już przymierzał się jak sforsować barierę kobiety. Po chwili nóż poszedł w ruch, lecz niewiasta odskoczyła w porę. Prawdopodobnie tej mieszanki zdziwienia i niedowierzania Eric długo nie zapomni gdyż ten niemy wyraz zamarł na twarzy Brendy w momencie przebicia jej przez bojowy kostur. Ostrze przeszło na wylot raniąc także i Erica. Straciło jednak na impecie dzięki Brendzie i twardej skórze łowcy. Minęło wątrobę o zaledwie centymetry. Szok psychiczny i ból wystarczyły by mężczyzna uwolnił się spod kontroli wampira, którego ostrze utknęło w ciele twardego łowcy. Ten choć poraniony wciąż trzymał się na nogach. Odepchnięty uprzednio wampir trzymał się teraz na uboczu z ciekawością obserwując sytuację. Nie był głupi aby wtrącać się do zamierzeń silniejszego wampira. Nie chciał jednak odchodzić nie wiedząc jak sprawa się rozwiąże. Może będzie miał sposobność by pomóc swemu niechętnemu kompanowi?
Tymczasem do parku trafił jeszcze jeden łowca. Szamotanie nietrudno było mu usłyszeć gdyż w parku nie było już praktycznie żywej duszy. Zwierzęta dawno uciekły spłoszone zapachem krwi oraz obecnością wampirów. Większość  otumanionego pochodu przeszła dalej bądź została wyeliminowana. Tylko ta czwórka… czy raczej już trójka… pozostała w tej lokacji. Już za chwilę dołączyć do nich miał kolejny nocny marek... a nawet dwóch.


Mefisto: Szło niemal jak z płatka. Przejąłeś kontrolę nad łowcą, który wykonał polecenia tak jak chciałeś. Udało Ci się nawet nadziać kobietę na Twój sprzęt i dosięgnąłeś jeszcze i zahipnotyzowanego. Szkoda tylko, że zgładziłeś jedynie samicę, a u mężczyzny udało Ci się go jedynie poranić. Radość z sukcesu nie może jednak nie być przyprawiona odrobiną goryczki. Oczy łowcy wydają się być nieco mniej mętne.

Eric: Słyszałeś coraz wyraźniejsze szepty i jęki. W dodatku wampirza moc mentalna skierowała Cię przeciwko Brendzie. Gdy ciąłeś ją w brzuch zobaczyłeś zdziwienie połączone z przestrachem i bólem na jej twarzy. Twarzy należącej do Esmeraldy Green. Jej płomienne loki zafalowały gdy kostur przebił jej ciało z głośnym chrzęstem łamiąc kręgosłup. To oraz ból wywołany dwoma ostrzami w Twoim ciele pozwoliło Ci się uwolnić spod wpływu wampira. Wracasz do gry. Gdyby tu  jeszcze nie było tak gorąco. Czy to normalne by w nocy się tak pocić? Temperatura była jak w saunie.


Kolejność:
Mefisto -> Eric -> Cornelius-> Koi
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lip 10, 2017 3:20 pm

Cóż, najważniejsze to pozytywne podejście i umiejętność obserwacji, ale o tym dopiero zaraz, bo czuł jak zbliża się jakiś pajac do jego walki, serio? Śmierdział z daleka człowiekiem, na dodatek miał chujową wodę kolońską ala biedny singiel mieszkający w domku na plaży w Malibu, który wyrywa małolaty z pobliskiej podstawówki. Mniejsza, dał sobie rady z tą głupią kurwą, która śmiała stanąć mu na drodze, więc sobie da rady z kolejnym pajacem w tym cyrku. Ale będzie żarcia, całą ich krew zamrozi i zrobi sobie z nich krwawe lody c: No, ale najpierw trzeba było ubić to towarzystwo, jak wcześniej jedynie chciał tylko wygrać tak głos w jego głowie stał się bardziej agresywny. Twój brat by ich zabił... Jest od Ciebie lepszy, dlaczego padł tylko jeden trup, nie potrafisz nic zrobić dobrze! To słyszał w swoim łbie przez cały czas. Jego oczy zapłonęły szkarłatnie gdy padła na ziemię i wbiły się w Erica.
Hahaha, jeden, dwa, trzy.. Królik przebiegł drogę kiedy trafił na stonogę. - zaśmiał się niczym rasowy maniak i teraz przyszła pora na obserwacje. Łowczyni padła na ziemie wydając z siebie ostatnie tchnienie, głupio tak zginąć w parku, prawda? A może była matką? Może miała małe dziecko, które już nigdy nie zobaczy swojej głupiej mamusi, która postanowiła stanąć na drodze Kuroiaishita. Warto było? Osierocić dziecko, a nawet jeśli go nie miała, mogła mieć! Szansa na zwiększenie populacji umarła wraz z nią. Zeke odskoczył od Erica, bo wiedział, że tak potężny ból wytrąci go z hipnozy, ale zamierzał wykorzystać swoją przewagę, jaką? A no moi drodzy, przewagę dłuższego kija ╰( ͡° ͜ʖ ͡° )つ──☆*:・゚ . Nie będzie czekał na Erica nim ten dojdzie do siebie kompletnie, bo nawet ranny był cholernie niebezpieczny. Wampir trzymał lekki kostur w swojej ręce, który był pobrudzony mieszaniną krwi łowczyni i Eryczka. Wyciągnął jedną rękę przed siebie, a kostur miał skierowany ostrzem w dół, specjalna pozycja do walki, której został wyuczony przez mistrzów ZEN, czy whatever, robił nim dobrze, niczym artysta! Nie czekając aż łowca ocknie się kompletnie zacznie wykonywać serię szybkim ataków ciętych, pierwszy zostanie skierowany w szyję, drugi tuż pod ramieniem, zakładając że łowca przyjmie pozycje do walki i odsłoni ten punkt, a trzeci atak poleci w ścięgna. Oczywiście kij był długi na około 2m, dołączając do tego ostrze To jakieś 2,60? Zaś jeśli łowca spróbuje go zaatakować, będzie się cofał wykonując zamaszyste ataki, tóż to przewaga dłuższego kija, a mówią,że rozmiar nie ma znaczenia i co teraz? In your face naukowcy.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Wto Lip 11, 2017 3:06 pm

Rodzice nigdy nie mówili, że będzie łatwo... ba wręcz przeciwnie, dostał w kość już tyle razy, że powinien mieć psychikę bardziej zrytą niż nie jeden psychopata. Eric był jednak na to zbyt pogodny, zamienianie bólu w żart było cenną umiejętnością. Czy zaśmiał się widząc, powoli przytomniejąc... jak kobieta wyglądająca jak Esmeralda pada na ziemię martwa? To było dosyć dziwaczne i zmarszczył jedynie brwi walcząc o odzyskanie świadomości. Ból był paskudny, plecy pękały jakby ktoś wymierzył mu walnięcie młotem kowalskim nie nożem czy kosą... a może obydwoma. Chciałby wyciągnąć sobie nóż z pleców ale przez swoje barki niemożliwym było sięgnięcie za siebie. Kosa na szczęście została wyciągnięta... Eric zamrugał kilkukrotnie wpatrując się w leżącą kobietę. Powoli chyba przestawała upiornie przypominać rudą lekarkę. I dzięki bogu. Uniósł powoli wzrok na swojego wampirzego przeciwnika i... poruszył głową najpierw w prawo potem w lewo. Obaj krwiopijcy mogli usłyszeć jak coś trzaska łowcy w karku. Zacisnął dłonie na swoich nożach i wysilił się na uśmiech. Kropelki potu wystąpiły mu na czoło... kurewski wieprz musiał mieć zatruty nóż. Cholerne wampiry, nie mogą klasycznie rzucać się na szyję i chcieć pić? Pomyśleć, że to wszystko wina łowców...
Postąpił nad zwłokami kobiety. Jeśli tamten myślał, że Eric się popłacze to był w błędzie. Owszem było mu niesłychanie żal pomocnicy, jednak była łowcą. Każdy z nich musiał się liczyć ze śmiercią inaczej ich zawód nie miałby sensu, prawda? Jeśli sam przeżyje... odpowiednio ją potem uhonoruje i odwiedzi rodzinę, jeśli tylko jakąś miała.
Meph gotował się do walki i zaczął wywijać kosą? Eric w takim razie pozwolił by powietrze wokół niego zadrżało, a oczy na chwilę błysnęły. Mimo zmęczenia... potwornego bólu od dwóch ran i ewidentnej temperatury, miał tu jeszcze sprawę do dokończenia. Zebrał swoją energię i wzmocnił swoją skórę za pomocą magii. Nie miał wiele więcej do stracenia zanim trucizna walnie w niego mocniej. Tak przynajmniej mu się wydawało. Magia sprawiła, że jego skóra była nie do przecięcia, Zeke mógł więc sobie machać tym swoim patykiem z ostrzem ile chciał. Najwyżej potnie Erickowi tylko ciuchy. Łowca nie zamierzał czekać, aż Meph sobie uświadomi iż jego ostrze gówno mu teraz robiło i skoczył do przodu, upuszczając swój nóż przeciwwampirom i łapiąc za drzewce. Chciał pociągnąć kosę do przodu zmuszając zaskoczonego wampira do zbliżenia się bądź puszczenia broni. Druga ręka ściskająca "teściową" wystrzeliła do przodu po tym jak Eric pociągnąłby za kosę. Chciał chociażby zadrasnąć wampira po wierzchu dłoni. Jak to się mówi? Jak kuba bogu tak bóg kubie? Niech też się skurwysyn zatruje!

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lip 12, 2017 4:15 pm

Dzień jak co dzień, a za nim kolejny. Dla jednych nudny, dla innych pracowity w chuj. Tak czy inaczej musiał wyjść ze swojego gniazda, choć tego dnia miło by było, gdyby się pobyczył. No ale wyszedł, niezależnie co go pociągnęło do tego wyboru. Przy okazji mężczyzna zabrał ze sobą pupila, a dokładnie Layle, bo tak ją nazwał. trzymanie jej w jednym miejscu, niezbyt dobrze na nią wpływało, dlatego postanowił zabrać ją na spacer. Wierzchowca na spacer... Co za banał. Teraz to już dało się zrozumieć, dlaczego łowca wybrał park, a nie inne miejsce. Zawsze mógł iść gdzieś na obrzeża, polana czy coś, lecz to było za daleko, a aż taki chętny na nocne spacery nie był. Mniejsza.
Wyszedł idąc w kierunku parków, pozwalając samicy sobie biegać, bo tak to można było nazwać. Trochę trawy tam skubla, trochę tu, trochę tam i tak jakoś sobie hasała. Skoro mogła to korzystała z wolności. A Cornelius jednak chodził po ścieżkach rozglądając się. W ten sposób niebawem dotrze do parku osiedlowego, zaś samica chwilowo zniknęła mu z oczu.
Ze cichego spacery wyrwał go zarówno hałasy, jak ciekawość sprawdzenia ich źródła. No jego ślepią ukaże się dość nieciekawa zadyma, którą obserwował chwile, bowiem gdy dostrzegł znajomy mu ryj, postanowił wkroczyć, no bo wystarczyło an niego spojrzeć... Jeszcze zaraz wyzionie ducha, nim cokolwiek zrobi. Oczywiście zauważył iż przeciwnik łowcy, całkiem dobrze się ma, co tylko utwierdziło go w przekonaniu, by wkroczyć im w paradę. Tak też się stało, stanie.
Nie chciał się zbyt długo tutaj spędzić, a trochę do domku mu się spieszyło dlatego też postanowił bez wyjawiania się, skoczyć, używając swojego artefaktu. Teleportu rzecz jasna. A gdzie chciał skoczyć? Nigdzie indziej, jak za wampira, który pocił się wymachując kijem ku innemu łowcy. Chciał wykorzystać artefakt, jak i efekt zaskoczenia, bowiem wątpliwe było to iż w takiej sytuacji, myśli się, czy ktoś ich obserwuje czy też nie. Poza tym zapach krwi, który mógł mącić nos wampira, skutecznie powinien maskować zapach Corneliusa. Jak jednak będzie, zobaczymy.
No ale wracając. Mephisto co prawda mógł się zorientować o tym, lecz Cornelius już był przygotowany. Gdy tylko pojawi się za wampirem, miał zamiar wykonać jeden lecz precyzyjny atak. Wykorzystując moment zamachu wampira, sam też to zamierzał uczynić by następnie uderzyć w punkt witalny wampira, który znajduje się na szyi, chcąc tym samym wykluczyć go z walki. Zobaczymy jednak co się stanie...

Ekwipunek/ubiór:
 

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lip 12, 2017 8:01 pm

Słodki, maniący zmysły, zapach krwi... Tak bardzo kuszący i przyciągający wiele dzieci nocy, wyciągając je z ukrycia, by zarazem zmusić je do podążenia dalej... Aż do samego źródła... Również i nie ominęło to tego jednego wampira. Zamieszanie wybudziło go ze snu... A ta woń... Nawet jeśli chciał, nie zignorowałby jej. Krew, krew, krew... Ruszył za nią...
I tak właśnie wylądował w tym miejscu.
Gdyby nie to, że trwała już tu walka, nie zatrzymałby się. Jednak ta jedna rzecz sprawiła, że zatrzymał się, skupiając tym razem uwagę na osobnikach. Krew. Czuł ją. Nie tak kuszącą jak ta, która go przyciągała do siebie, jednak ta była bliżej... Jego oczy momentalnie zalśniły czerwienią, a w gardle odczuł drapanie. Chciał ją. Chciał napić się.
Dlatego też jego celem stała się ludzka kobieta. Jej krew była najlepiej przez niego wyczuwalna. Walka? Nie interesował się nią. Aktualnie to nie była jego bajka. Współczucia też nie będzie z jego strony. Chciał tylko się napić. Dlatego też, gdy zajęli się walką, on wskoczył i porwał ciało łowczyni, odskakując jakieś trzy metry dalej i wgryzając się w jej szyję i łapczywie spijając krew, która jeszcze nie zdążyła stężeć. Jednakże całe jego ciało było w gotowości. W razie czego, porzuciłby ciało i przyjąłby pozycję obronną. Maniakalne pragnienie krwi nie przesłaniało jednak działania instynktu, który wiódł go przez cały czas.


Strój:
 
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Lip 19, 2017 11:08 am

Fortuna kołem się toczy. Mephisto zyskał przewagę. Wszak jego towarzysz był nietknięty, za to łowczyni została wyeliminowana. W dodatku Eric był ranny choć nie tracił animuszu. Z drugiej strony do walki dołączyły czynniki, których wcześniej nie sposób było wziąć pod uwagę. Mianowicie kolejni walczący choć nie każdy potyczką był szczególnie zainteresowany. Zeke wykonał serię szybkich ataków chcąc w najgorszym przypadku trzymać go na dystans, a w najlepszym zrobić zeń termitierę. To jednak się nie powiodło gdyż magicznym sposobem ostrze kostura zsunęło się po ciele łowcy, który skrócił dystans. W tym czasie do potyczki wkroczył Cornelius chcąc ugodzić wampira, który był dość znacznym zagrożeniem. Ranny łowca chciał odpłacić wampirowi pięknym za nadobne, lecz… Nie trafił. Co prawda zatrzymał swoista włócznię i skrócił dystans, lecz jego cięcie wykonane zostało pół metra na lewo od wampira. Na lewo względem łowcy. Zwyczajnie spudłował i to tragicznie. Na szczęście dla niego w tym momencie do gry wszedł Cornelius, który uderzył Mephista od tyłu wprost w szyję. Było to bolesne nawet dla wampira. Żeby jednak wyłączyło go z walki? Niekoniecznie. Zeke upadł zaskoczony atakiem. Szyja boli, a jakże. Uderzenie lekko przyćmiło mu zmysły i sprawia dyskomfort, ale wampir wciąż pozostawał sprawny. W dodatku w okolicy pojawił się kolejny

Cornelius:
Użyty artefakt: Gdy przybyłeś na miejsce z odległości kilkunastu metrów słyszałeś jakąś szamotaninę i dźwięk ludzkiej mowy. Po zbliżeniu się mogłeś także wyczuć w nozdrzach metaliczny zapach krwi. Twoim oczom ukazali się znajomy łowca oraz próbujący go ukatrupić wampir. Nieopodal leżało ciało łowczyni, jak sądzić można po jej uzbrojeniu. Nie czekając na zaproszenie teleportowałeś się za najagresywniejszego wampira i uderzyłeś go w szyję. Niby punkt witalny, który człowieka pewnie by wyłączył. To jednakże wampir z aktywną regeneracją. Co więcej Eric z bliska wyglądał gorzej niż z odległości. Jego czoło zrasza pot, a on sam spudłował usiłując trafić przeciwnika. I to znacznie.
Użyty artefakt:
Złota opaska – 1/2 działanie, 0/3 odpoczynek

Eric: Przeciwnik nie odpuszczał usiłując wykorzystać każdą przewagę, w tym długość swego ostrza. Ty jednak miałeś na to kontratak w postaci własnej magii, której udało Ci się skutecznie użyć. Jednakże w momencie aktywacji swej magii zauważyłeś nagle, że przeciwników jest aż trzech! Czyżby jakaś diabelska sztuczka? Może trucizna? W każdym razie zaatakowałeś osobnika, którego ostrze zablokowałeś, tak przynajmniej Ci się wydawało. Przeszedłeś przez niego na wylot, a on rozleciał się na tysiące robaków wszelkiej maści. Na szczęście pozostałych dwóch powaliła na ziemię naga długowłosa blondynka o atrakcyjnych kształtach.
Użyta magia:
Twardziel – 1/3 działanie, 0/3 odpoczynek

Koi: Słodka woń zaprowadziła Cię aż do parku gdzie  z kolei uwagę zwracał silny zapach krwi oraz odgłosy szamotaniny świetnie słyszalne dla wampira. Gdy zbliżyłeś się Twoim oczom ukazało się starcie czwórki osobników choć jeden z wampirów był dość statyczny w całym starciu. Jedynie kołował wokół nich będąc jakby nie pewnym co powinien uczynić. Nie chciałeś karmazynowa ambrozja się zmarnowała dlatego dopadłeś do zwłok jak na razie nie niepokojony. Mogłeś spokojnie sączyć słodki nektar.

Mephisto: Ci łowcy byli jak muchy. Zawsze gdy padało jakieś truchło nagle zlatywali się i ten park nie był wyjątkiem. Najpierw dwójka pojawiła się przez martwą kobietę. teraz gdy jedno z nich zginęło z Twoich rąk pojawił się kolejny i jeszcze miał czelność Cię grzmotnąć! Na szczęście skończyło się na upadku i dotkliwym bólu, lecz zachowałeś pełną sprawność oraz przytomność umysłu. Czego nie można powiedzieć o Twoim dotychczasowym przeciwniku. Najwyraźniej trucizna rozeszła się już po jego ciele. W międzyczasie pojawił się kolejny wampir, ale najwyraźniej był mniej zainteresowany zdarzeniem niż blondas, który przemieszczał się od drzewa do drzewa szukając dobrego momentu do ataku, który nie przyniesie mu niechybnej zguby. Czy Ty wyczuwasz w powietrzu ozon?
Użyta moc:
Hipnoza - 2/2 działanie, 0/4 odpoczynek.


Kolejność:
Eric -> Cornelius -> Mephisto
Koi może pisać gdy będzie miał na to ochotę byle przed minięciem tygodnia.
Powrót do góry Go down
Eric
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3203-eric-thorne#68166 http://vampireknight.forumpl.net/t3212-eric-thorne http://vampireknight.forumpl.net/t3252-eric#69839 http://vampireknight.forumpl.net/t3213-eric#68451 http://vampireknight.forumpl.net/t3214-mieszkanie-erica#68475
Zarejestrował/a : 09/03/2017
Liczba postów : 101


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Lip 20, 2017 10:31 am

Jak na razie szło całkiem nieźle. Magia o dziwo zadziałała, złapanie kosy też poszło po jego myśli, a cios? Tu zaczynało się robić bardzo dziwnie. Niby trafił, niby wampir się rozsypał tworząc bardzo oryginalną kupkę z robaków ale coś było nie tak. No bo skoro się rozsypał to znaczy, że uniknął ciosu, użył mocy i zmienił się w robale. Swoją drogą urokliwa moc. Eric zmarszczył brwi nadal czując opór z drugiej strony trzymanej przez siebie kosy. Bo trzeba było zaznaczyć, że niezależnie od sytuacji nadal kosę trzymał. Robaki trzymały ją umysłem? Łowca poruszył szybko głową na boki jakby chcąc się ocknąć. No ładnie, naćpał się czy jak? Przyjrzał się robakom i zmarszczył nos. Nie był przerażony widząc ich widok... tak się składa, że był ponad 70 letnim łowcom, trochę już w swoim życiu widział. To co jednak zobaczył później... no nie.
-Kurwa Leon.- rzucił w powietrze przyglądając się chyba jędrnej pupci która zgrabnie mu mignęła przed oczyma.
Czemu powiedział na głos akurat imię swojego kumpla? Czasem się zdarzało, że palili razem zioła przyniesione od znajomego Indiańca. I co się wtedy działo? No mniej więcej to co widział teraz. Naga blondyna przyszła mu z pomocą? Musiał być naćpany aż miło! Może to ta hipnoza albo... pieczenie kiedy dostał ostrzem na początku walki. Kurwa... podstawowe błędy, jakby był szczeniakiem.
-Śliczna zajmiesz się nimi?- rzucił nagle do osoby która skrywała się pod seksowną postacią.
-Zabawiłbym się z tobą ale obawiam się, że jesteś jakimś koszmarkiem i nie chciałbym cię trafić.- dodał jeszcze marszcząc brwi. Co jeśli przez podobne "zjawiska" trafiłby znów innego łowcę? Oj będzie miał przesrane jak to całe gówno się skończy. Przesrane i gówno... heh suchary nadal się go trzymały! Co mógł więcej począć by przy okazji nie zranić kogoś niechcący? Skoro nadal trzymał kosę to spróbuje ją wyrwać z łap wampira albo chociaż złamać. Cokolwiek...

/znikam do 27.07

_________________
Eric mówi tylko po angielsku.
Powrót do góry Go down
Cornelius Weidenhards
Łowca Z-ca
Łowca Z-ca
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1356-cornelius-weidenhards#25749 http://vampireknight.forumpl.net/t1381-cornelius-weidenhards http://vampireknight.forumpl.net/t3133-relacje-corneliusa http://vampireknight.forumpl.net/t2261-cornelius http://vampireknight.forumpl.net/t2097-corn http://vampireknight.forumpl.net/t1399p25-apartament-corneliusa-weidenhards-netara#42843
Zarejestrował/a : 22/03/2014
Liczba postów : 1123


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pią Lip 21, 2017 4:23 pm

Przybył, zobaczył, wkroczył. Tak można było by wszystko opisać w jednym zdaniu. Był już starym łowcą, lecz nadal w pełni wprawnym, no prawie. Niemniej jednak, mimo płowiejącego człowieczeństwa, nadal był człowiekiem i czuwał nad swoją rosą, jak tylko mógł. W końcu do tego się urodził...
Cała ta sytuacja niezbyt wyglądała za dobrze, zwłaszcza stan drogiego łowcy nie sprawiał iż Cornelius wierzył w dobry koniec dla niego. Chłop był wytrzymały i skuteczny, ale skoro białowłosy się już pojawił, to czemu miałby nie pomóc, chociażby na fakt iż go zna? No właśnie. Czuł zapach krwi, która także budziła w nim rządzę skosztowania jej. Nie chodziło o  krew właściciela zapachu, lecz o sam fakt chęci.
Liczył się efekt zaskoczenia, który idealnie został wykorzystany przez łowce, który bez czekania sam zaatakował agresora w postaci wampira. Nie wykluczył go z walki, lecz można przyjąć iż atak dał upragniony cel Corneliusa. Miał go powalić, zdekoncentrować, co po części się stało.  
Wampir zniżył się nieco do poziomu. Cornelius nie mógł czekać, bowiem miał tą świadomość, że jeśli wampirowi pojawiły się mroczki przed oczami, to nie na długo, więc nie mógł czekać, tak też zrobił. Chcąc czy nie Cornelius zdecyduje się na sięgnięcie ręką po kajdanki, które miał za pasem, a drugą ręką złapie się ręki wampira, chcąc sprawnym ruchem założyć jedną z bransoletek kajdanek na rękę. Nie chodziło tu już nawet o unieruchomienie go, a o to, by nie mógł używać mocy. Bez mocy, wampir staje się praktycznie bezbronnym, o co też chodziło łowcy.
Gdyby jednak wampir był przyszykowany już do naskoku na łowce, ten przed próbą założenia mu blokujących kajdanek, "zamrozi" go sobie.
Nie przyglądał się póki co Erycowi, głównie dlatego by najpierw zająć się wampirowi, na którym skupił swoją uwagę.

_________________


Fragment Treningu Corna
Byłem częścią ciemności... O której nie mieliście pojęcia.
Poszukiwania



OGŁASZAM WSZEM I WOBEC. OSTATNIO PRZEZ PANUJĄCEGO GRZESIA PO POLSCE DOZNAŁEM KILKU PSIKUSÓW. ZYCIE REALNE JEST NAJWAŻNIEJSZE WIĘC BĘDĘ BYWAŁ RZADKO. NAPRAWIANIE SZKÓD JEST PRIORYTETEM.
Strój:
 
Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Lip 23, 2017 10:10 pm

Aktualne zainteresowanie Koi'a nie obejmowało walki w najmniejszym stopniu. Dla niego liczyła się krew - prawie idealna, bo w końcu aktualna ofiara nie żyła... Ale wystarczyło to, by zgasić przeklęty głód chociaż na chwilę. Nie wiadomo, kiedy nastąpiłaby kolejna możliwość pożywienia się. Trzeba było korzystać.
Jednakże i to musiało się kiedyś skończyć. W końcu czarnowłosy wyciągnął z martwej swoje kły, oblizał usta i wypuścił ciało, by bezceremonialnie opadło na ziemię, a on sam wstał, przekierowując szkarłatne ślepia na trwającą walkę, jakby próbował na swój sposób ocenić ją.
Mimo wszystko, nadal czuł ten kuszący zapach krwi, a pragnienie dotarcia do źródła i wzięcia jej dla siebie jedynie wzrosło... Lecz jednocześnie jego uwagę przykuła sama walka. Śledził z obojętnością - przynajmniej pozornie - ją.
Krew.
Kusiło go. Ludzie. Krew. Znów napicie się.
Na dodatek instynkt podpowiadał mu, że byli niebezpieczni. Nie można było zignorować tego, nawet jeśli oni to zrobili wcześniej.
Momentalnie znalazł się przy długowłosym człowieku, by podciąć mu nogi, nie żałując przy tym siły. Połamanie go? Mógł. Na dodatek zamierzał uderzyć go mocno między łopatkami, by tamten stracił powietrze w płucach, a potem go ogłuszyć.
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Pon Lip 24, 2017 10:27 am

Zeke dobrze wiedział co sie działo wokół niego, wiedział, że wampir, który sie tutaj przybłąkał wykazał większe zainteresowanie krwią niż pomocą wyższej krwi, a to będzie karane, śmiercią tylko po walce, teraz nie mógł sobie zaprzątać głowy takimi pierdołami, bo i tak uczestniczył w nierównej walce, a z nierównej walki było tylko jedno wyjście, uciekać? O nie, on nie uciekał, nigdy. Nieważne ile kolejnych lachociągów pokroju długowłosej panienki się tutaj pojawi, będzie trzymał swój posterunek niczym żołnierz w bitwie pod Wizną. Przewaga przeciwnika dała się we znaki gdy został zaskoczony od tyłu i grzmotnięty w kark i upadł na ziemię, ale nie sprawiło to upragnionej utraty przyjemności, a więc łowca popełnił błąd, jeśli mógł się zbliżyć na tyle i nie wykorzystał okazji powalenia go jednym ciosem prosił się o srogi wpierdol, a co do Erica? Nie sprawiał już problemów, był mocno pokiereszowany i to tylko kwestia czasu kiedy trucizna go wyłączy z gry, ważne, żeby nie dać trafić, bo na chwilę obecną łowca był odporny na ataki fizyczne, ale to nic nie szkodzi, wyjątkowo brzydka blondynka nie była, a więc to na nim postanowił sobie skupić swoją uwagę. Wampir tuż po uderzeniu i zaliczeniu tzw gleby zaświecił swoje oczka raz jeszcze używając kolejnej swojej mocy i zwyczajnie zamienił się w upiora, niematerialne cholerstwo, które tuż po przemianie wsiąknęło w ziemię, bo skoro Eric próbował rozbroić powietrze, to chyba mu tak można było się zachować, nie? Po wsiąknięciu w ziemie wystrzeli, materializując sobie tylko rękę z kosturem i będzie próbował wbić ostrze od dołu w krocze długowłosej blondi, tak głęboko, żeby mu to wyszło gardłem. Jeśli jednak zostanie uznane, że został rozbrojony, to pozostawał mu jeszcze zatruty sztylet. W takim przypadku pójdzie pod ziemią, materializując się za Cornem i mu ten sztylet czy też nożyk do rzucania wbije pod ramię, a następnie znowu zdemateralizuje rękę, którą wykonał ruch, nie można go trafić, co z tym idzie, nie można go zranić, a on miał możliwość materializowania sobie nawet fiuta, gdyby miał na to ochotę, latający kutas, to by było coś! Tak czy inaczej, nie przeciągając tego dalej, najpierw łowcy.. potem Koi. Zamierzał wyrżnąć wszystkich w pień i prędzej padnie niż się podda. Korzystając z okazji, że pieprzony łakomczuch zaatakował Corna, to jego cel będzie dużo łatwiejszy do trafienia.

*Użycie mocy - Upiór z Opery 1/4
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sob Sie 05, 2017 1:07 pm

Walka już miała się kończyć, a tu taka niespodzianka w postaci białego rycerza branego przez Erica za dziewoję. Gdyby nie interwencja wicedowódcy byłoby krucho. Na szczęście ten zmienił cel swego przeciwnika na siebie samego. Plan był dobry. Drastycznie spowolnić wampira by zaraz potem założyć mu kajdanki łowieckie. Na nieszczęście jednak Mephisto miał zgoła odmienny plan. Przybrał formę upiora i wnikł w ziemię. Zatrzymanie go w takiej sytuacji nie było możliwe ponieważ wszystko szłoby w piach. I to dosłownie! Na szczęście w nieszczęściu wcześniejsze uderzenie sprawiło, że Zeke upuścił swój kostur. Z drugiej strony wciąż posiadał kolejne zatrute ostrze. W międzyczasie Koi wybudził się ze swojego jakby transu by zaatakować łowcę nie spodziewającego się podwójnego ataku. Najpierw nóż pod pachę, a następnie podcięcie połączone z ciosem w łopatki załatwiły sprawę. Cornelius zaczął broczyć krwią gdyż najwyraźniej została przecięta tętnica lub żyła. Sam Eric właśnie zdał sobie z kolei sprawę, że trawa zaczyna robić się niebieska. Z kolei zza drzew zaczęły przychodzić kolejne kobiety. Piękna talia i obfite piersi zwieńczone były paskudnymi głowami wyleniałych zwierząt. Na dłoniach miały uzbrojone w zęby otwory i oczywiście wszystkie nieubłaganie zmierzały ku nieszczęsnemu Ericowi, któremu męki koszmarów skrócił okrążający wampir. Uderzył weń wiązką błyskawic, która postawiła włosy Eryka na sztorc i wyłączyła z rozgrywki w momencie gdy chciał pochwycić kostur aby wampir nie mógł go odzyskać.

Mephisto: To Twój szczęśliwy dzień. Jesteś jedynie potłuczony, ale te obrażenia znikną maksymalnie w ciągu kilku godzin, a jak się napijesz to jeszcze szybciej. Tymczasem łowcy są w zdecydowanie gorszym stanie. Co ważniejsze są na Twojej łasce.

Koi: W ostatniej chwili zdecydowałeś się pomóc czyniąc możliwą porażkę łowcy absolutnie pewną. W sumie jesteś najzdrowszy ze wszystkich, ale nigdy nie wiadomo co szalonemu wampirowi skoczy do głowy. W każdym razie Ty jesteś przy tym wszystkim opity jak bąk. Masz spore pokłady energii. Szkoda, że nie możesz ich użyć na jakąś moc czy cuś...

Eric: Niestety wizje zaczynały być coraz bardziej dziwaczne, jeśli nie upiorne. Byłeś świadom, że próba walki może kosztować niewinne życie albo samookaleczenie. Chciałeś jedynie pochwycić broń i zostałeś ukarany. Z lasu wyszły dziwaczne maszkary. Trawa zmieniła kolor. I zaraz potem dostałeś piorunem. Biednemu to zawsze wiatry w oczy i chuj w dupę.

Cornelius: Niestety miałeś pecha i Twój przeciwnik się rozpłynął znikając w glebie. Zaraz potem poczułeś ostry ból w lewej pasze po czym zostałeś podcięty i trzaśnięty z ogromną siłą.   Jesteś na wpółprzytomny, lecz niezdolny do walki.



Kolejność dowolna. Eric i Corn mogą choć nie muszą pisać. Corn ma nieobecność, jeśli Eric nie będzie pisać niech da mi znać. Czas max do 12.08.2017.
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Nie Sie 06, 2017 7:58 pm

Właściwie to już koniec zaciętej walki bestii z ludźmi, bestie zatriumfowały, bo nie został nikt, kto byłby w stanie kontynuować walkę, olbrzymi łowca padł na plecy po zwinnym i szybkim atakiem z dwóch stron, a Eric? Biedaczysko, nawet sam Mephisto nie wiedział, że jego kompozycja będzie aż tak zabójcza, a jak zaczynała się paranoja, to był praktycznie bezużyteczny, nawet ze swoją twardą skórą mógł co najwyżej przeciągać nieuniknione. Wampir w którymś pieknym momencie się zmaterializował, dosiadając Corna. ᕙ( ͡° ͜ʖ ͡°)ᕗ
Zeke gdy znajdzie się na szczycie olbrzymiego łowcy usiądzie na jego brzuchu i zacznie go okładać pięściami ze wściekłością do nieprzytomności, był niezdolny do walki, może będzie w stanie się bronić przez parę sekund, ale niepohamowanej furii Mephista nie szło już zatrzymać, najważniejsze, żeby Koi mu się nie wcinał, bo podzieli los Corneliusa i nie będzie już tak kolorowo, może wampir nie był myślący zbyt szybko, ale na pewno będzie musiał zdać sobie z siły drugiego czystokrwistego, prawda? Jak już wspominałem wcześniej, na razie był cały zmaterializowany, ale szybko mogło tu ulec zmianie, zajął się biciem łowcy do nieprzytomności, bo nie chciało mu się z nim użerać gdy będzie ciągnął jego ciężkie dwumetrowe dupsko do zamku. Jeśli odniesie to sukces, wtedy wampir zabierze kajdanki łowcy, którymi chciał go nieudolnie skuć i zakuje mu łapy na plecach, żeby przypadkiem mu się nie obudził po drodze, jeśli nie będzie żadnych komplikacji, wtedy zacznie powoli iść w stronę Erica, zamierzał jeszcze z nim się rozprawić, ale nic podobnie brutalnego, mimo ze ciężko zaufać komuś komu ręce ściekają krwią, prawda? Na razie będzie do niego ostrożnie podchodzić, żeby rzucić się na niego i obezwładnić, jednym szybkim ciosem w tył głowy, ale musi przeczekać do momentu, ponieważ jego skóra przypominała skałę i sobie biedaczek tylko zrobi kuku, zresztą nie mógł być zupełnie pewny co strzeli do łba wampirowi najniższej krwi, musiał mieć oczy szeroko otwarte i być przygotowanym na każdą ewentualność, na chwilę obecną obserwował to Erica, to Koia. Wykona agresywny ruch w stronę wampira, dematerializując się i uciekając za plecy wampira by przebić go tym samym nożem, którym ugodził Corna, ale tylko w przypadku gdy Koi się rzuci na już mam nadzieję nieprzytomnego łowcę, próbując się napić, jeśli nie.. To będzie bezpieczny.

*Upiór z opery 2/4
Powrót do góry Go down
Koi

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3190-koi http://vampireknight.forumpl.net/t3392-koi#73022
Zarejestrował/a : 20/02/2017
Liczba postów : 25


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Czw Sie 10, 2017 1:37 am

Krew. Ponownie czuł krew.
Czerwone ślepia wampira przekierowały się raz na nieprzytomnego, rannego człowieka, a raz na wampira wyższej krwi, jednak nie poruszał się z miejsca. Czekał. Jego instynkt podpowiadał mu, że ruszenie się w nieodpowiednim kierunku może skończyć się starciem. Z drugiej strony... Krew.
Słodka, kusząca krew.
W tym momencie fakt związany z tym, że dosłownie przed chwilą napił się, nie liczył się kompletnie. Chciał ją. Więcej. Więcej. Więcej. Szkarłat nie schodził z jego ślep, chociaż nie był widoczny on dla innych przez okulary.
Czekał.
Wyczuwał, że wampirzy osobnik był od niego potężniejszy... Lecz zarazem nie do końca rozumiał, dlaczego. Nie potrafił. W jego oczach wyglądał jak każda inna osoba - jak każda ofiara. Lecz jednak ten jeden aspekt...
Nie wystarczył, by zdecydował się na wycofanie.
Warknął cicho, tym razem skacząc oczami raz po jednej, raz po drugiej ofierze. Dwóch jeszcze żyjących ludzi, niezdolnych do walki, rannych... A ta krew wręcz kusiła. Powstrzymać się? Nie potrafił. Nawet jeśli mógł, nie zrobiłby tego.
Odziedziczona krew robiła swoje.
Momentalnie znalazł się przy długowłosym osobniku. Wysunął kły i zamierzał wygryź się w jego szyję/ramię, coś, co znalazłoby się jak najbliżej go. Chciał pić.
Jeśli jednak zostałby zaatakowany, zareagowałby. Moce to nie jedyny sposób na walkę... A ten osobnik nie był w niej nowicjuszem. W zależności od możliwości na ruch, albo chwyciłby go za tą rękę, w której trzymał ostrze i wymierzył mu cios z pięści prosto w twarz, albo odskoczyłby, oceniając po swojemu obrażenia i ewentualne szanse.
Powrót do góry Go down
Grigorij
Łowca (D)
Łowca (D)
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1683-vladislau-darkhawk#35268 http://vampireknight.forumpl.net/t3416-vladislau-darkhawk#73540
Zarejestrował/a : 18/02/2015
Liczba postów : 691


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Sie 16, 2017 8:37 am

I po sprawie. Cornelius i tak ciężko ranny na domiar złego został skatowany do nieprzytomności by zaraz potem dla pewności dostać stylowe bransoletki. Czyżby ktoś tu się kogoś bał? Eric natomiast nie wymagał żadnej interwencji. Po dawce energii elektrycznej jaką otrzymał osunął się na ziemię pochłonięty przez wizje jakich doświadczał. Wszystko byłoby pięknie gdyby nie niesamowite pragnienie drążące nie tylko ciało, ale i umysł niższego wampira. Dopadł on do ciała białowłosego by upić choć trochę świeżej posoki, lecz nie było mu to dane. Mephisto ruszył by przeniknąć przez Koiego i stanąć za jego plecami, lecz coś poszło nie tak. Nasz szaleniec zapomniał, że po pełnej materializacji moc przestaje działać na pewien okres co oznaczało, że był podatny na taki tak samo jak inni. Tak oto Zeke otrzymał siermiężny cios prosto w nos. Głowa aż odskoczyła, a pulsujący ból zaczął wbijać w jego nerwy. Nos z pewnością został złamany. Krew powoli zaczynałą sączyć się z uszkodzonej tkanki.


Kolejność:
Zeke -> Koi
Powrót do góry Go down
Mephisto

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t3312-mephisto-zeke-kuroaishita#71378
Zarejestrował/a : 25/05/2017
Liczba postów : 11


PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   Sro Sie 16, 2017 4:09 pm

Wampir przewidywał wiele rzeczy, potrafił wykazać się empatią, żeby przejrzeć swojego przeciwnika, jednak od Koia biła nicość, nie wiadomo czy to jego pusty łeb, że odważył się zaatakować wampira czystej krwi, czy po prostu on generalnie nie myślał i kierował się instynktem, to było godne poszanowania, w końcu wampir to drapieżnik, ale Zeke był większym, brutalniejszym i silniejszym drapieżnikiem, a wiadomo.. Takie zawsze triumfują. Faktycznie, nie docenił swojego przeciwnika co poskutkowało rozpieprzonym nosem i posłaniem o parę kroków do tyłu, jednak nie do powalenia, aż Mephisto musiał stanąć na chwile i przekręcić głowę by sprawdzić czy mu się nic do końca nie pojebało, jednak nie odczuwał żadnych efektów ubocznych, był trochę zmęczony korzystaniem z mocy, korzystaniem ze swojego refleksu, walki i tak dalej, ale daleko mu od padnięcia na kolana,a a tym bardziej przed podwampirem, o nie mój drogi. Trzymając się za nos i odsłaniając zębiska szalony wampir zrobił to co robi najlepiej, wybuchnął śmiechem, nie wiadomo czy śmieszyła go ta cała sytuacja, że dostał w pysk od poziomu E czy też całkowicie już mu przepaliło styki i teraz trzeba było tylko albo przyjąć pozycje obronną, albo spierdalać, chociaż ja bym obstawiał to drugie, bo po szybkim ciosie, który przyjął na nos, Zeke rozglądnął się za swoim kosturem, który zlokalizował i go podniósł, a jego donośny smiech ucichł, teraz było to coś bardziej w stylu cichego pomruku, śmieszkowania jak na lekcji, albo z jakiegoś pierdolonego horroru, bo jego oczy znów nabrały szkarłatnego koloru, a o ile mnie mój licznik nie myli, jest to mój czwarty post od zakończenia hipnotycznego działania na Ericu, więc co z tym idzie, w następnym możecie się już domyślać spoilerów, ale jeszcze nie mógł skorzystać ze swojego asa w rękawie. Mephisto zwinął kostur i podszedł do Erica obserwując cały czas Koia, głupio się śmiejąc, czyżby plan? A tak, zamierzał sobie zdobyć małą przewagę, więc gdy znalazł się przy łowcy przeżywającym największą fazę swojego życia, kulącym się po ziemi to położył but na jego twarzy i docisnął go do ziemi, by następnie się schylić i podnieść jego nóż, pocałunek Teściowej, tak to zwał co? Uroczo. Skoro decyzją MG, Eric mu nic nie zrobi, to uznaje, że tak właśnie się stało i przechodzę już dalej, gdy Mephisto swój kostur miał przyczepiony do pasa, zwinięty i złożony, nie był większy od zwykłej pałki, a w ręku trzymał przerażającą broń anty wampirzą. Można wiele powiedzieć o szaleńcu, ale na pewno był bardziej inteligenty od swojego przeciwnika, więc następnym punktem tego spotkania była szarża, zwykła szarża niczym jednego z beserkerów, wampir w pewnym momencie zdematerializuje swoje ciało, oprócz ręki, która będzie wystawać z duchowej postaci i właśnie tą reką wymierzy cios bronią anty wampirzą Erica w Koia, a dokładniej w mostek, chociaż oryginalne celował w gardło, próbując rozpruć je jednym ciosem, a po ataku odejdzie na bezpieczną odległość, by zmaterializować się w całości, wiedział, że musi wytrzymać tylko jeszcze chwilę, żeby zakończyć te walkę hipnotyczną nokautem, jeśli broń AW okaże się nie tak skuteczna jakby tego chciał.
Powrót do góry Go down
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Park osiedlowy   

Powrót do góry Go down
 
Park osiedlowy
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3 ... , 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Pomnik Piotrusia Pana
» Miejski park
» Park Promnitz
» Planten un Blomen
» Bryant Park

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: