IndeksFAQSzukajRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Plac zabaw

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 20, 2013 7:04 am

Nene nie zwróciła uwagi na jego słowa o śmierci. Sama dobrze wie co dla niej najlepsze i nie trzeba jej naprawdę zmuszać do niczego, zresztą instynkt wampira zmusi ją do picia krwi jeśli poczuje taką potrzebę, ale jak na razie tak się nie działo. Dziewczyna czuła się nader wspaniale.
Sprawa chorego wampira w taksówce miała im umożliwić bezpłatną podróż. Nene tak zbajerowała poczciwego taksówkarza, że aż ten nie wziął od nich ani jednej monety oraz zawiózł na Plac, jak najszybciej, o nic nie pytając. Wracając...
Dziewczyna obserwowała swojego lubego, jak wpada powoli w swój szał, oczywiście zanim zaczął swoje przedstawienie, ucałował ją w czoło, na co Nene tylko się uśmiechnęła.
Usiadła sobie na huśtawce, mając doskonały widok na szalejącego Mochi'ego. Brakowało jej muzyki! Najlepiej klasycznej! Bacha albo Mozarta! Przecież ten wampir tak nastrojowo zabijał... pełen brutalności i braku litości. Miłość do jego osoby rosła z każdym łykiem krwi ofiary i ciekawe czy mógłby ugryźć Nene! Aż zagryzła dolną wargę, trzymając się kuroczowo łańcucha huśtawki. Ten mężczyzna nadzwyczaj ją kręcił!
Dostrzegła nawet jak trzecie dziecko nadchodzi, nieświadome aktu przemocy i ono także padło ofiarą. Mochi pochłonął trzy ofiary jednej nocy, prezentując swoje potworne, lecz nader seksowne oblicze.
Kiedy trzeci dzieciak odbił się od drzewa i upadło na ziemię, Lelek spojrzała na jego ciało bez cienia wzruszenia. Fioletowo włosy wampir to istny potwór, a Nene jak wiadomo, takich lubi najbardziej. Zeszła z huśtawki, idąc śmiałym krokiem w stronę zdziczałego wampira. Czy się bała? No proszę was... Nene i strach? Dobre sobie. Stanęła naprzeciw niego, łapiąc za koszulę i zmuszając by się pochylił. Czarne ślepia, ostre,wystające z ust zębiska, nie odstraszały wampirzycy, ta jeszcze uśmiechnięta pewna swego, szepnęła mu lubieżnie do ucha.
- Pocałuj swoją panne młodą. - Odrobina rozkazu w głosie. Lelek wprost nie mogła się mu oprzeć i to było widać, naprawdę. Zlizała językiem krew z jego policzka, zresztą... ubrudził się nią cały. Jak wrócą, czeka go długa kąpiel.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 20, 2013 7:05 pm

Nie miał pojęcia jak zachowa się instynkt dziewczyny, kiedy faktycznie zapragnie krwi. A co jeśli w ogóle nie zapragnie posoki? Możliwe, że zapadnie w letarg, a wówczas Mochi będzie wychodził z siebie, żeby tylko się nią zająć, napoić krwią i czekać, aż poczuje się lepiej. A jeśli zajdzie potrzeba, zdobędzie dla niej krew jakiegoś szlachetnego wampira. Może dzięki temu poczułaby się lepiej. MIał w nosie, że mógłby go zabić za chęć odebrania krwi, utargowałby się albo zapłacił! Dosłownie zrobiłby dla niej wszystko, a pamiętać trzeba, że był kurewsko leniwy. Nie chciało mu się robić wielu rzeczy, a łażenie za szlachetnym było nie tylko czasochłonne, ale także zagrażające życiu Mochiego. Ale w takiej chwili, gdyby chodziło jego Nene, nie uląkłby się niczego! Sam nie rozumiał dlaczego miał taie, a nie inne odczucie. Była dla niego ważna, ale nie spodziewał się, że pobudzi w nim tak silne uczucia.
Mochi zabijał dziecko jedno po drugim, nie zważając na krzyki, błagania, prośby czy ucieczki. To się nie liczyło. Chciał sprawić Nene przyjemność, więc zapolował. Wreszcie pozbył się ostatniego bachora. Nene najwyraźniej była bardzo zadowolona z jego szalonych poczynań.
Z twarzy Mochiego ściekała jeszcze krew. Ubrani także miał porządnie zabrudzone, ale nie przeszkadzało mu to. Oczy wciąż pozostawały czarne niczym otchłań i nie zapowiadało się na to, aby moce i szał go opuściły.
Kiedy wstała z huśtawki i podeszła do niego, warknął, obnażając złośliwie zębiska. Ruszył na wampirzycę, obejmując ją brutalnie w pasie, by przytulić i w wampirzym tempie rzucić ją na drzewo. Dobrał się do niej od razu, unieruchamiając biodrami tak, że przycisnął ją do kory, sam zaś złapał ją za nadgarstki nad głową dziewczyny i spełnił jej kolejną zachciankę. Nachylił sięku niej i złożył na wargach Nene krwisty pocałunek. Bawił się jej dolną wargę, nagryzając ją, językiem wpychał się brutalnie do ust Nene, kosztując miejsca pod wargami, na podniebieniu. Był zachłanny.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 23, 2013 3:30 pm

Ależ nie musi się aż tak poświęcać! Nene sobie poradzi. Kiedy złapie ją dziwne pragnienie, nie ukryje się pod stołem czy w szafie, zacznie szukać od razu rozwiązania, ot co. Ona ma więcej rozumu, niż nie jedna panienka o wiele od niej strasza. Choć z drugiej strony... miło, że Mochi troszczył oraz martwił się o małą demonice głęboko ukrytą w dziewczęcym, nader uroczym ciele. Oczywiście Nene także nie pozwoli na żadną krzywdę Fioletowego, a każda myśl o skoku na kogoś silniejszego, byłaby szybko wybijana mu z głowy.
Mord czas zacząć. Lelek patrzyła z fascynującą na śmierć niewinnych dzieciaków zadaną szponami i kłami wampira. Choć bardziej podniecił ją widok takiego groźnego stwora, niż masakry tych nic niewartych ludzkich prostaków. Po wszystkim musiała podejść... dotknąć tego zakrwawionego pyska wampira, a także zajrzeć w otchłań czarnych oczu.
Szybko wykonał jej rozkaz. Rzucona na drzewo z brutalną siłą, obnażyła kły, choć w szczerym, aczkolwiek subtelnym uśmiechu. Pozwoliła sobie chwycić ręce i obdarować krwawym pocałunków z niebezpiecznie groźnym wampirem. I to właśnie było to - znaleźć się w niebezpieczeństwie i to nie z byle kim. Przejechała prowokacyjnie językiem po jego zębiskach, chcąc aby i zasmakował jej krwi. Ryzyko? O tak! Ale to Nene, ona nie myśli na zapas. Woli się zabawić chwilą, niż martwić.
- Jesteś teraz paskudny, Mochi. Ale własne tacy są najlepsi. - Co za śmiały komplement! I chulaj dusza, Nene przylgnęła do jego ciała, swoimi piersiami, dalej zmuszając do zabawy. Ciekawe co takiego sprezentuje jej ten fioletowo włosy ciastek.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Lip 23, 2013 8:20 pm

Jeszcze w życiu dla nikogo się tak nie poświęcał, więc mogłaby mu się oddać i pozwolić się sobą zająć. O ile w połowie mu się nie odechce, bo wiadomo straszny z niego leń i wiele rzeczy mu się nie chciało. Zaczynał coś robić, odechciewało mu się nagle i wiadomo, porzucał to co robił. I ani razu nie powrócił do tego, co już zdążył uczynić.
Wiadomo, dzieci leżały już martwe na chłodnej, wiczornej ziemi. Policja zapewne odkryje zwłoki późną nocą, kiedy rodzice zaalarmowani nieobecnością dzieci, powiadomią odpowiednie służby. Zapewne będą sprawdzać takie miejsca parki, place zabaw, szkoły, miejsca, które były oczywiste dla dzieci. Rodzice na pewno będą wstrząśnięci wieścią o brutalnej śmierci swoich pociech. Widać, że Mochi nie przejmował się czymś takim, jak odebranie rodzicom ich dzieci. Zero litości, co było już wiadome. W dodatku, wpadł w swój szał.
Mochi nie bardzo przejął się tym, że wampirzyca obnażyła kły. Sam na nią zawarczał, ukazując swoje, jakby chciał pokazać jej kto tu rządzi. Musiał uświadomić Nene, że był starszy, silniejszy i to jego teren. Zaś się do niej dokelił. Warknął, przysysając się do niej mocniej, kiedy ta zaczęła lizać jego kły. Przebił nimi wargi dziewczyny, ssąc delikatnie krew. Dziewiczą krew. Normalnie nic lepszego nie mogło spotkać go w życiu!
Kiedy zaś przylgnęła do wampira piersiami ten jęknął. Normalnie miał na nią chętkę, ale... ale mu się nie chciało! Mógłby się położyć na trawie i pozostawić resztę roboty wampirzycy. Mogłby z nim zrobić, co tylko jej się zamaży! Był zbyt leniwy.
- Nie chce mi się, mam lenia.
I to by było na tyle! Wampir sobie odpuścił. Nene będzie go zmuszać do czegoś?

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Lip 24, 2013 6:41 am

Oczywiście, że da się sobą zająć, tylko właśnie ten wampir jest naprawdę leniwy i Nene miała obawę: jeśli by zaczął coś robić, mógł tego nie skończyć z powodu lenia. Wiele razy tak było i zwykle to Nene musiała być za wszystko odpowiedzialna, a z nią także różnie bywa, w końcu to szalona dziewczyna. Śmierć bachorów... W te tereny o tej porze rzadko kto zapuszcza się, nawet w grupach. Szaleje zaraza, dziwne morderstwa. Policja także ma dosyć narażenia życia na tak tajemnicze oraz nieustępliwe zgony. Poza tym Mochi'ego nikt nie widział, może być zatem spokojny.
Po całej akcji przyszła pora na amory. Lelek bawi się wprost idealnie. Mogła być tak blisko swojego wampira i dotykać tych szponów zboczonych krwią, kłów jakie lgnęły do niewinnego ciała wampirzycy. Także spróbował jej dziewiczej krwi, choć zabrudzona już krwią wampira, więc nie była już tak dobra... Jako człowiek mogła nawet uzależnić.
Pozwalała mu na wszystko, samej głaszcząc go po włosach i po plecach. Pierwszy raz w życiu otrzyma coś tak wspaniałego i odkryje fale rozkoszy, przyjemność! Odda się w potężne ramiona silniejszego wampira... Nie żałując. Miała już szepnąć do ucha poganiające "Bierz mnie", kiedy ten przerwał nagle. Przerwał, mówiąc o leniu. Czy to było do niej? A może po prostu się przesłyszała... albo to ktoś inny powiedział do swojej dziewczyny na której wcale mu nie zależy, wstydzi się. Mina Nene wyrażała ogromne zażenowanie, wstyd. Patrzyła na Mochi'ego, jak na jakiegoś paskudnego robala. Nie powiedziała nic, odepchnęła go jedynie od siebie, chcąc złapać oddech. W końcu podnieciła się ogromnie i brakło jej tchu, kiedy Mochi tak ładnie się do niej dobierał. A może... Może jest za brzydka? Kyubi od niej uciekł, jasno włosy rycerz więcej się nie pokazał. Stała przez dobrą chwilę w takim niemym osłupieniu, nie mogąc oderwać pustego wzroku od wampira. W końcu otrząsnęła się i powróciła dawna ona... bez kociego uśmiechu. Raczej na jej twarzy pojawiło się zmęczenie, no i oczywiście smutek.
- To wracamy do domu. - Stwierdziła cicho, nie słuchając żadnych słów, jeżeli Mochi miał chęć coś powiedzieć... ach, o ile mu się chciało. Wszak mowa to też ruch. Ruch języka, strun głosowych oraz umysłu. Niech się nie przemęcza. Mało tego, nie wróci o własnych siłach. Nene dostrzegła kobietę z wózkiem dziecięcym. Ono nie spało. Gaworzyło, poruszało grzechotką i śmiało się wesoło na dźwięki wydane przez zabawkę, a na widok Nene jeszcze bardziej się rozpromieniło. Kobieta nie miała nic przeciwko, aby taka urocza osoba jak ta nastolatka, zajrzała do jej uroczego dziecka, oczywiście nie zauważyła Mochi'ego ani nie znała prawdziwych zamiarów Lelka. Dała się poprowadzić jak zahipnotyzowana w ociemnione miejsce parku, na końcu nie mogąc zorientować się, kiedy dziewczyna zgrabnie wylądowała na jej plecach i kłami wbiła się w szyję. Kobieta cicho krzyknęła, tracąc szybko siły. Nene zabiła ją szybko i skutecznie. Porzuciła truchło kobiety pod drzewem, po czym zawołała do siebie Mochi'ego. Za karę nie pozwalała mu do siebie podchodzić, dopiero teraz... jak miał przyjść do niej.
- Skoro jesteś tak leniwy, to masz wejść do tego wózka. Zawiozę Cię do domu... I bez gadania! - Na końcu krzyknęła pełną gniewu, nie mając pojęcia iż jej otrzymana moc aktywowała się i jej pisk mógł wydać się bardzo... bolesny. Aż dziecko wybuchnęło płaczem, na co Lelek zareagowała od razu. Wyjęła ostrożnie malucha z wózka, owinęła go szczelniej kocykiem, a stopą przy okazji, zablokowała za pomocą pedała kółka wózka. Wbudowane blokady, ot co. Głową wskazała mu wózek, czekając aż wejdzie. Jeśli to zrobi (w końcu darmowa przejażdżka), dostania nagrodę, mianowicie położy mu tego dzieciaka na jego cielsku. Niech się wypcha, paszczur jeden. Na pewno jest dla niego za mała, za brzydka i... i już brak jej argumentów. Zła jak osa, ot co.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 25, 2013 6:14 pm

Skoro tylko odda się w jego ręce, żeby porządnie się nią Mochi zajął, to wampir da z siebie wszystko. Pokona nawet swojego lenia, jeśli dziewczynie będzie zagrażało jakiekolwiek niebezpieczeństwo. Wiadomo, wówczas włącza się czerwona lapka i chęć obrony drugiej osoby. Zresztą nie ma o czym mówić, możliwe, że mimo wszystko wampira złapie tak wielki leń, że nawet nie będzie mu się chciało utoczyć sobie własnej krwi, aby napoić ukochaną. Nie należał do gatunku Romeo czy Tristana, był raczej kimś, kto żyje dla samego siebie. Nie umiał poruszać się w stadzie, mając przy boku drugą osobę, nie umiał się zajmować nikim, ani imś opiekować. Był zbyt leniwy, to prawda, ale także nikt nie wpoił mu takiej wartości, a samodzielnie, po tylu latach, tym trudniej szło się czegokolwiek nauczyć.
Wiadomo, że nawet policja miała dość zamieszek, dziwnych rytualnych mordów, jakichś nagłych i tajemniczych zaginięć. Ale jeśli zmartwieni rodzice powiadomią odpowiednie służby, to nawet jeśli są na usługach burmistrza, muszą pomóc potrzebującym, inaczej zapewne zwrócą na siebie uwagę niepowołanych jednostek.
Wampirowi nie przeszkadzało to, że wampirzyca błądziła dłońmi po jego włosach, plecach. Nawet musiał przyznać, że bardzo przypadło mu to do gusty i podniecało. Ale do namiocika było jeszcze troszkę czasu. Szczególnie, że już po chwili wdarł się leń, kiedy pomyślał, że przed nim aż tak wiele ruchu!
Nie. Mochi uważał, że wampirzyca była naprawdę ślicznym... dzieckiem. Przerażała go ta różnica wieu, to prawda, ale za żadne skarby świata nie odmówiłby jej urody. Była niczym mała Afrodyta, przypominała Claudię. O tak, Mochi miał chęci na czytanie Kronik!
- Nie patrz tak na mnie... Złapł mnie leń na samą myśl o tak wielkiej ilości ruchu, jeśli wiesz o czym mówię.
Popatrzył na dziewczynę znacząco, nie mogąc sobie poradzić z leniem. Chyba, że sama wzięłaby wszystko w swoje łapki, ale to raczej nie wchodziło w grę...
- Jak chcesz...
Wzruszył ramionami obojętnie. Nie chciał wracać, było mu tutaj dobrze, wygodnie i na łonie natury, obok swoich ofiar. Zamordowanych dzieci.
Patrzył jak wampirzyca podchodzi do kobiety z wóziem i zaprowadza ją w ciemniejsze miejsce. Kobieta szybko padła trupem, a Mochi obserwował jak Nene spija krew. A przynajmniej miał taką nadzieję, kiedy Nene wbiła kły w szyję dorosłej kobiety.
Podszedł do niej, gdy go do siebie przywołała. Zmarszczył brwi, słysząc gdzie ma wleźć, ale już po chwili skulił się z powodu wysokich tonów dziewczyny. Chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, że może ranić przy jego pomocy.
- Nie krzycz tak... Ogłuszasz...
Wampirzyca chyba odkryła swoją moc, ale nie do końca zdawała sobie z tego sprawy.
- Nie... zmieszczę się... tu.
Powiedział Mochi, wyraźnie lekko ogłuszony wysokimi tonami głosu Nene. Zresztą nie bardzo podobała mu się przejażdżka w wózku.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Lip 25, 2013 7:58 pm

Nie wątpi, że mógłby się zmienić, gdyby potrzebowała pomocy z jego strony. Choć właśnie nie wiadomo jak z jego leniem. Powiedzmy... Nene mogłaby się wykrwawiać, a temu nie chciałoby się nawet pomyśleć o założeniu opatrunku. No ale, nie należy oceniać. Zostawmy ten temat na przyszłe czasy...
To, co się tutaj stało, utknie w pamięci młodej wampirzycy. Mochi naprawdę musiał jej nie lubić, skoro odpychał ją przy bliskich kontaktach. Nene to czuła, ona po prostu o tym wiedziała i ciężko przez to jej przejść. Nawet przestała się interesować zwłokami dzieciaków, jakie leżały w bezwładzie na ziemi. Teraz miała umysł przy swojej paskudnej osobie. Dokładnie, w końcu zacznie w to wierzyć.
- Nie, Mochi. Ty po prostu mnie nie chcesz. - Poprawiła go swoim bezemocjionalnym głosem. Choć tam w jej środku, łamała się jak mały kwiatek. Każdy ją odpycha.
Nieważne czy wypiła lub nie. Wampirzyca nie dbała o swoje pragnienie, skoro miała tak kiepski humor, właściwie nie wiadomo czy w ogóle spojrzy na krew.
Spojrzała na niego zdziwiona, kiedy tak skulił się pod wpływem jej krzyku. Nie wiedziała, że ma jakąś moc. Chociaż... to całkiem przydatne. Kuli się pod krzykiem Nene, niech ma za karę.
- Aż nie możesz słuchać mojego głosu? Zapewne wolałbyś starszą, no popatrz... To po co zaczepiałeś Nene w tym barze? Tam było więcej kobiet. Dorosłych kobiet. - Burknęła chłodno, mając nieco zadumaną minę. Wierzyła w fakt, że ten kiedyś opuści Nene... jak Kyubi.
- Zmieścisz! Masz tam wejść! I to jazda! - Zaś krzyk, ale tym razem bez mocy. Lelek dostała nerwów! Aż normalnie miała chęci skarcić wampira swoim płaskim. Oczywiście powstrzymała się, lecz za to... podeszła do niego i zaczęła ciągnąć za rękę w stronę wózka. Niech włazi!

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Lip 26, 2013 10:22 pm

Wampirzyca była bardzo pamiętliwa, jej pamiętać była doskonała, jakby żywiła się wyłącznie rybami. Powinna ją jakoś wykorzystać, przyczynić się dla ludzkości, a przynajmniej poczynić coś w kierunku wampirów. Zadziwiające było to, że odrzuciła od siebie swój wampiryzm, uznając, że nic dziwnego się nie stało. Jakby nie odczuwała żadnej różnicy. Nie miał pojęcia jak to jest być człowiekiem, ale zapewne gdyby była taka możliwość z chęcią by tego wypróbował. Lubił coś nowego, lubił poeksperymentować, szczególnie na sobie.
Mochi ją lubił, ale był leniwy! Tak trudno i ciężko było jej to zrozumieć? Ona lubiła się sadyzmować na mężczyznach, a wampir lubił się lenić, prosta sprawa! Jeśli chciała, mogła wziąć interes w swoje sprawy w swoje ręce. Ale znając wampirzyce, w życiu się do tego nie posunie.
– Ty lubisz rządzić, ja lubię się lenić.
Odrzekł naburmuszony i to wyraźnie! Normalnie uczył się od swojej ukochanej i kto wie, może pewnego wieczora uczeń przerośnie swojego mistrza? To było bardzo możliwe, acz w przypadku Nene mowy nie było, aby ktokolwiek pokonał ją, jeśli w grę wchodziły fochy i dąsy.
Jeszcze był ogłuszony, kiedy wampirzyca zaczęła coś do niego mówić. Nie słyszał początku dialogu, zamrugał parę razy powiekami, spojrzał na nią i dopiero wówczas, od połowy jej zawiłej wypowiedzi, słowa nabierały jakiegoś znaczenia.
– A na co mi stary babsztyl? Pomarszczony, obwisłe cycki… aż z lenistwa bym ją obrzygał.
Skrzywił się i ponownie pokręcił przecząco głową, nie zgadzając się na wejście do wózka. Nie chciał Tam włazić, nie i już. Nie ma bata, żeby tam wlazł!
– Nie. Nie wejdę. Nie chcę. Tu mi dobrze.
Odmówił kategorycznie. Zawsze może zamówić taksówkę, wrócić i zabić kierowcę, bo przecież jest zbyt leniwy, żeby pamiętać o noszeniu jakichś drobnych na takie wydatki.

_________________
Powrót do góry Go down
Nene

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t440-nene
Zarejestrował/a : 28/03/2013
Liczba postów : 128


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 27, 2013 6:57 am

Niby na co pomagać komuś innemu? Ona pomaga wyłącznie tylko swoim, reszta nie ma dla niej znaczenia... No chyba że takowa osoba jaka miałaby dostać od niej pomoc, musiałaby pierw się jej spodobać. A tak? Nie ma! Nene uznaje tylko swoich pupili, jak na przykład tego lesera, który naprawdę był słodki i Lelkowi nie przeszkadzał jego leń. Temu też nadal sobie chodził żywy! Ona umie zrobić kuku i to bardzo bolesne kuku.
Eksperymenty na sobie? Po trupie Nene, gdzie jeszcze by mu się coś stało, a ona by mogła tego nie znieść.
Lubił? Oj chyba nie. Nie obdarzył Lelka miłością, jak ona jego. Również mógł się nią tylko bawić i grać dobrego rycerza na czarnym koniu. Tak, Nene tak właśnie myślała po kolejnych jego słowach. Nawet nie zaprzeczył jej przemyśleń... jakby, jakby potwierdził słowa dziewczyny. Odwróciła szybko od niego wzrok, nie czując się najlepiej.
Dokładnie, Nene nikt nie jest w stanie pokonać z fochami, po prostu nie ma lepszych.
Nie miała już ochoty z nim rozmawiać. Nie patrzyła nawet na jego osobę, która wyraźnie... potwierdzała jej obawy. Odpowiedź odnośnie kobiety... co miało sugerować? Bo nie było lepszej? A jakby trafiła się seksowna blond laska +18, to kogo by wybrał? Na pewno nie Nene.
Nie chciał do wózka. Nie ma sprawy. Wampirzyca machnęła tylko ręką, wrzucając później z powrotem dzieciaka na swoje miejsce. Chwyciła za raczkę wózek, pchając go w stronę ulicy. Oczywiście zostawiła w tyle Mochi'ego... no nie mogła na niego patrzeć. No i trzeba rozładować gniew na kimś, kto zostanie ofiarą? Niemowlak. Nadjeżdżał tir... Dziewczyna pchnęła wózek prosto pod jego koła. Nastąpiło trąbienie, gwałtowny pisk lecz nie zdążył wyhamować. Wózek poleciał parę metrów dalej razem z zawartością, jaka wypadła, ginąc na miejscu. Świadkowie nie zdążyli zauważyć Nene, która grzecznie wróciła w pobliże wampira. Tym razem swój morderczy wzrok utkwiła w jego osobie, jakby to on miał być następny, lecz zamiast krzywdy, dostał słowa.
- Skoro jest Ci tu tak dobrze, to śpisz tutaj, na tym placu zabaw... Przy tych zwłokach. Policja się ucieszy, gdy złapie sprawcę. - Stwierdziła władczo, odwracając się na pięcie i idąc przed siebie. Nie była sobą, temu musi jak najszybciej położyć się spać. W dodatku miała mocno zranione serduszko. Widzisz Mochi, tak bardzo szybko zraniłeś to młode serduszko.

_________________

Aktualny Ubiór: Takie o to nosi na sobie strój. Bielizna - klik.
Mnóstwo błyskotek na łapach, na szyi, na uszach - chodząca choinka. Na serdecznym palcu lewej ręki pierścionek
Dwa zakręcone kucyki.
Powrót do góry Go down
Kyubi
Casanova
Casanova
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t473-casanova http://vampireknight.forumpl.net/t621-kyubi
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 843


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Lip 27, 2013 10:55 am

Nene zawsze musiała sobie coś ubzdurać, nieważne jak bardzo było to dalekie od prawdy. Dziewczyna wiedziała lepiej i nikt nie miał racji. Było jeszcze wiele przed niąi musiała się sporo nauczyć, acz na to przyjdzie zapewne jeszcze czas. Mochi nie był tak delikatny na jakiego faktycznie wyglądał, więc to bolesne kuku jego zapewne nie dotyczyło. Umiał się bronić, był silniejszy, starszy i bardziej doświadczony od Nene. A teraz, kiedy była już wampirzycą, nie musiał się martwić, że zrobi dziewczynie jakąś wielką krzywdę. Nie musiał się już z nią obchodzić jak z jajkiem. Miało to swoje plusy.
Skoro wampirzyca nie wierzyła w uczucia Mochiego, to znaczy, że przed nią jeszcze daleka droga, aby nauczyć się akceptować i przede wszystkim żyć w związku. Na dobrą sprawę była dzieckiem, cóż mogła wiedzieć o miłości? Nawet nie zaznała jej z rąk rodziców biologicznych, o czym wampir dowiedział się podczas ich wspólnego wyjazdu na Sycylię. Była zbyt młoda, żeby faktycznie nadawać się na dziewczynę i móc funkcjonować w związku. I uwaga, Mochi to rozumiał, dlatego wolał się z niczym nie spieszyć. Co nagle, to po diable.
Mochi nie zaprzeczał słowom wampirzycy, bo sam postrzegał to całkowicie inaczej, przedstawił jej swoje racje, ale najwyraźniej dziewczyna wiedziała lepiej i słuchać go nie chciała. Nic już na to nie poradzi, nie wpłynie na decyzje Nene, choć bardzo by tego chciał w tej chwili.
Jasne, Mochi to przecież Casanova, playboy, pies na baby, wywala jęzor na wierzch i zapierdala przez pół miasta za pół nagą blondynką +18. Nie miał co robić, tylko oglądać się za jakimiś kobietami. Przecież jemu nie chciało się tego robić! Wampirzyca powinna się cieszyć, bo przynajmniej miała pewność, że przy tak leniwym mężczyźnie, ten nie pójdzie w tango i nie będzie jej zdradzał. Ale nie! To było przecież takie złe i za żadne skarby świata nie wpadła na pomysł, by pomyśleć o tym w taki sposób.
Mochi stał wciąż pod drzewem, obserwując z kwaśną miną swoją ukochaną. Z obojętnością przyglądał się nadjeżdżającej ciężarówce i moment, kiedy dziewczyna rozpędziła wózek i puściła go. Nie bardzo obchodziło go życie jakiegoś obcego smarka. Był jedynie wściekły na siebie i na Nene.
– Jak sobie życzysz, Moja Pani.
Mochi odsunął się od niej, siadając sobie pod drzewem, w towarzystwie własnych trupów. Nie przeszkadzało mu to. Kiedy wampirzyca już poszła, wampir poczekał, aż po kilku minutach rozległy się sygnały karetki i policji. Wiadomo, przed chwilą doszło do wypadku. Wstał, otrzepał się leniwie i zniknął w mroku, nim policja zdążyła go dostrzec.

[zt x2]


_________________
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sie 25, 2013 4:26 pm

Droga z centrum aż na plac zabaw nie była taka długa. Chłopak odpowiedział na jej sms'a, to nawet dobrze. Ale nazwał siebie za starym na takie miejsce do spotkania - no więc ile on ma lat?! Rozejrzała się - chłopaka jeszcze nie było. Jakaś dziwna pustka na tym placu zabaw, aż przemknęło jej przez oczy pewne wspomnienie z dzieciństwa, kiedy to bawiła się z Miurciem w takowym placu zabaw. Czyżby wspomnienia zaczęły jej wracać? Jeśli tak, to może w końcu się dowie ile ma w rzeczywistości lat i co się stało z jej rodzicami. Usiadła na jednej z huśtawek i zaczęła się bujać. W przód i w tył, żeby zbić czas. Już ją ciekawiło, jak będzie wyglądać jej towarzysz. A jeżeli będzie stary - nie przestrasz się. Chociaż w przeciwnym wypadku może zniknąć i znów się pojawić dwadzieścia metrów od niego - taki tam plan B.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sie 25, 2013 4:39 pm

Nie można powiedzieć by się spieszył. Szedł sobie po mieście jakby nigdy nic kiedy po pewnym czasie doszedł do wniosku, że się zgubił. Zaklął szpetnie pod nosem po czym rozejrzał się za taksówką. Musi poprosić rodziców o jakieś auto. Ile można wlec się taksówkami... W dodatku nie znał miasta, wszystko wydawało mu się tutaj takie samo i bez sensu. Ludzie też jacyś dziwni. Pomijając to, że zdecydowanie duża większość przechodniów to Azjaci to wszyscy wyglądali na bardzo zajętych i ciągle się gdzieś spieszyli. Nie było tu jak w Amsterdamie, w którym się wychował. Tam wszystko miało swoje miejsce a ludzie w dnie takie jakie jak ta ciepła niedziela, raczej się relaksowali. Chadzali całymi rodzinami na spacery, wpadali do klubów, barów czy znajomych. Tutaj, w Japonii wszyscy ciągle pracowali. Jak tak można żyć? Musi sie poważnie zastanowić nad tym czy nie wrócić do Holandii.
Taksówkarz podwiózł go za jakieś drobne do parku. Tam już raczej nie powinien się zgubić. Odpalił więc papierosa i rozpoczął poszukiwanie placu zabaw. Co to za niedorzeczny pomysł by spotykać się w miejscu zabaw dla dzieci? Z resztą... cała ta sytuacja była groteskowa. Mama załatwiła mu towarzystwo... Głupio się z tym czuł choć nie mógł powiedzieć, że nie był choć trochę zadowolony. Nudził się tu cholernie a spotkanie może być chociaż namiastką rozrywki. W dodatku czuł, że zbliża się pora posiłku więc może skorzysta i kogoś upoluje.
Wreszcie panicz Asmodey zjawił się na miejscu spotkania. Obojętny, znudzony wyraz twarzy, papieros w zębach i ręce w kieszeniach. Zmierzył wzrokiem obecną tu dziewczynę. Młoda.
- Ty jesteś Manabi? - jego głos był opanowany i wydawał się nieco wyniosły, mimo wszystko całkiem przyjemny dla ucha - Szczerze mówiąc spodziewałem się kogoś bardziej wyrośniętego - skomentował badając ją wzrokiem z góry na dół.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sie 25, 2013 4:51 pm

A może jednak plac zabaw był złym pomysłem. Bujała się na huśtawce i czekała - spokojna, opanowana. Gdy już chłopak dotarł na miejsce spojrzała na niego swoimi dużymi, karmazynowymi oczami. Był wysoki no i dużo starszy od Mańki. Czyli jednak.. plac zabaw był złym pomysłem. Dziewczyna zaczerwieniona spojrzała w dół - taki wstyd.
- Tak,to ja jestem Manabi. - odpowiedziała na jego pytanie, po czym westchnęła. No tak.. małolata nie dla niego. Znów pomyłka. No ale skoro już tu jest, wypadałoby się.. jakoś dostosować do towarzysza. Wstała i powoli do niego podeszła, po czym się słodko uśmiechnęła.
- No więc, gdzie chciałbyś pójść?- patrzyła na niego z oczekiwaniem na odpowiedź. Teraz on tu rządzi, dostosuje się do niego. Może za bardzo nie zna miasta, ale co nieco może mu pokazać.. co nieco okolicy. Żeby nie było.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sie 25, 2013 5:08 pm

Nie wiedział jak dokładnie opisała go jego matka ale musiała to zrobić dość nieudolnie. Widać to było po reakcji dziewczyny na jego widok. Chyba się zawstydziła, że wybrała akurat takie a nie inne miejsce na miejsce spotkania. No cóż, nie ma co do tego wątpliwości, że mogła wybrać lepiej. Ale w końcu nie wiedziała kim on jest i ile ma lat. Mała gafa na początek. On nie traktował tego jakoś poważnie. To miało być zwykłe spotkanie dla zabicia nudy i może dla poznania choć odrobiny tego miasta. Póki co nie był jeszcze w żadnym charakterystycznym miejscu. Zdążył się tylko zgubić w plątaninie ulic i tłumie małych, skośnookich ludzików.
Obserwował ze stoickim spokojem jak dziewczyna wstaje z huśtawki i zmierza w jego stronę. Zaciągnął się mocno papierosem.
- Samael - przedstawił się krótko. W odpowiedzi na jej pytanie wzruszył tylko niedbale ramionami - Nie wiem. Nie znam tego miasta, dopiero przyleciałem z Holandii. Myślałem, że Ty znasz jakieś ciekawe miejsce - wlepiał w jej buzię swoje szkarłatne oczy przypominające ślepia wygłodniałego zwierza. Miał takie naturalne, chociaż trzeba przyznać, że apetyt też miał wilczy.
Powrót do góry Go down
Manabi
Manabi
Manabi
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1111-mana#15966 http://vampireknight.forumpl.net/t1117-mana#16206 http://vampireknight.forumpl.net/t3322-wee-woo#71568
Zarejestrował/a : 04/08/2013
Liczba postów : 252


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Sie 25, 2013 5:47 pm

- Miło mi Cię osobiście poznać. - uśmiechnęła się. Omitsu już zdążyła jej powiedzieć, jak syn ma na imię. Ale powracając.. Co by mogła mu pokazać.. Jedyne miejsca w jakich na razie była to park, centrum no i akademia. Ewentualnie rynek. Rozejrzała się lekko przygryzając wargę. Może na dobry początek zabrać go do centrum, pokazać mu te wszystkie bary, restauracje. W sumie dla takiego dojrzałego osobnika, to będzie napewno korzystne - wiecie, imprezy, melanże.
- No więc.. myślę, że najpierw pokażę Ci centrum. - podrapała się po głowie, po czym słodko się uśmiechnęła. Pociągnęła go lekko za koszulkę za sobą i ruszyła w stronę wyjścia z parku. Możliwe, że długo z nią nie wytrzyma. Z takim dzieciakiem to kto by wytrzymał.. no nie? Tak więc szła sobie powoli, rozglądając się po okolicy. Cóż niezręcznie było.. Nie mieli o czym rozmawiać.. ani nic. To smutne.. ale taka prawda.. Tak sobie szli i szli, aż w końcu opuścili park.
[z/t x2]
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Wto Wrz 24, 2013 11:23 am

Sahal dośćdługo męczył biedną Serafinę, żeby wyszła z nim na dwór. Miał przecież wyraźny zakaz, od Hiro, na opuszczanie Zamku. Mógł się bawić w ogrodzie, na tyłach, ale nie mógł wystawić nawet małego paluszka za bramę zamczyska. Wiadomo, chłopiec jednak chciał się bawić, biegać, wyjść trochę do świata zewnętrznego. Może poznałby inne dzieci, które, jeśli nadarzy się dobra okazja i będzie sprzyjało mu szczęście, będzie mógł pogryźć i skosztować ich krwi. A może, jeśli stanie się cud, spotka znów Natashę? Byłby bardzo szczęśliwy, gdyby tak się stało. Nie wiedział czemu, ale tęsknił za tą jasnowłosą dziewczyną, która uratowała mu życie z rąk niewydarzonej łowczyni.
Wreszcie namówił Serafinę na wyjście do parku. Wampirzyca nie była z tego zbyt zadowolona, ale jej naiwność i głupota sprawiły, że szybko uległa małemu dziecku. Wzięła go za rękę i cichaczem wyprowadziła z Zamku, żeby nikt ich nie przyłapał. Dosłownie mały wampirek czuł się, jakby wyruszył na jakąś mission imposible! Ciekawe tylko, kiedy dostanie takie super odlotowe gażety i wypasiony samochód z GPS i minami kierunkowymi. Nie wspominając już o czarnych, kuloodpornych szybach. Nie dość, że można czuć się w środku bezpiecznie, to jeszcze można się wozić po mieście z przyciemnionymi szybami!
I tak spacerkiem dotarli do parku. Chłopiec nie wytrzymał już i wyrwał się z uścisku biednaj Serfainy, pędząc między drzewa! Od razu zaczął się na jakieś wspisać, gubiąc przy tym biedną wampirzycę. Zapewne wpadła w przerażenie, nie mogła znaleźć syna Ringo. Szybko wróciła do Zamku, żeby kogokolwiek powiadomić, iż zgubił jej się Sahal.
Sam wampirek za to, zwiedzał sobie korony drzew. Zajrzał nawet do jakiegoś gniazda z małymi ptaszkami, ale kiedy matka szkrabów wróciła, zaraz go podzibała i biedny Sahal musiał się wycofać i zejść z drzewa. Na rączkach miał wiele śladów po dziobie ptaka, skóra przebita aż do krwi!
- Ser...afina! Gdzieee? Seraaa!
Wampirek krzyczał głośno, chcąc znaleźć swoją opiekunkę, ale zorientował się, że chyba ją gdzieś zgubił. I był sam w parku, między drzewami! A jeśli coś mu się stanie? Hiro znowu się zdenerwuje i będzie krzyczał! A co jeśli skraci chłopca karą cielesną? Znów się skulił w sobie z przerażenia na samą myśl o takim biciu.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sro Wrz 25, 2013 8:31 pm

Okolice parku były patrolowane przez dwóch łowców. Blondwłosego i szatyna. Odkąd James miał kilka spraw na swojej głowie, Michael dostał innego partnera. Sytuacja w mieście za ciekawie się nie przedstawiała. Mimo to byli w dobrym kierunku do odzyskania szpitala dzięki Gerardowi. Takich łowców im tutaj szczerze brakuje. I aż dziw bierze, że najgorzej z takimi istotami jest tylko w tym kraju.
Słysząc wołanie dziecka, mężczyźni spojrzeli po sobie, po czym ruszyli w stronę dźwięku. Przed nimi ukazał się mały chłopiec i to jeszcze wampirzy. Wyglądał na zagubionego. Opiekunowie coś nie dbają o czyjeś dzieci.
- Zgubiłeś się mały? - Zapytał Michael, a jego towarzysz zaczął rozglądać po terenie, w poszukiwaniu kogoś, kto być może zapomniał o dziecku. Ale niestety żadnego innego wampira w pobliżu nie było.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Wrz 26, 2013 12:34 pm

Sahal chyba nie bardzo zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa, jakie może na niego czyhać wieczorem, w parku. Nie wiedział, że oprócz innych wampirów, jakie mogą go napaść, są także łowcy. Zresztą, nie przejmował się nawet wampirami, bo któżby chciał zrobić krzywdę dziecku? Oczywiście inną kwestią był fakt, że wampirem zdążył zrobić krzywdę już komuś innemu. Nauczył go tego ojciec, wpajając, że to właściwe i odpowiednie zachowanie dla wampirów. A przecież słowa ojca były świętością, nie wolno ich nie wprowadzać w życie.
Wampirek stał pod drzewem, ale zaraz ruszył się z tego miejsca, wciąż nawołując do siebie służkę. Nie lubił samotności, chciał się pobawić i wysłuchać jakiejś opowieści na świeżym powietrzu. Poza tym, pragnął spotkać inne dzieci, ale najwyraźniej nie bardzo się to udało. O tej porze późnego wieczora, wszystkie ludzkie dzieci już dawno śpią w łóżeczkach. A może… tata Ringo już nie chciał Sahala i specjalnie dopuścił do tego, żeby chłopiec zabłądził w niedużym parku?
Gdy tak sobie myślał na różne smutne tematy, wyczuł ludzkie zapachy, a już chwilę później jeden z nich się odezwał. Nie miał na tyle rozwiniętego jeszcze zapachu, by wyczuwać nadchodzących ludzi już z daleka. Przestraszył się i zadrżał, ale gdy dostrzegł długie i jasne włosy Michaela, od razu do niego podbiegł ufnie, rączkę zaciskając na jego włosach. Lubił długie włosy.
– Tata? Zabierz do taty!
Skakał wokół biednego łowcy, wciąż trzymając go mocno za włosy. Wreszcie się uspokoił i skupił swoje czynności na okręcaniu włosów wokół nadgarstka. Ach, kły Sahala były na wierzchu, nie ukrywał ich, nie wiedział, że tak należy czynić, by ludzie nie dowiedzieli się o istnieniu krwiopijców.
– Pachnieć!
Rozradował się, ukazując bardziej swoje kiełki. Nie atakował łowcy, po prostu Sahalowi bardzo podobał się jego zapach. Nawet wcisnął swój nosek w ubranie mężczyzny, by poznać zapach. A w jego głowie już powstały obrazy zwierząt i roślin jakie znał, a które mu się skojarzyły z tym osobnikiem. Póki co, nie zwrócił jeszcze uwagi na drugiego mężczyznę, będąc całkowicie pochłonięty jasnymi włosami.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Czw Wrz 26, 2013 6:04 pm

Pora wieczorna jest niebezpieczna dla wampirów, szczególnie w bardzo młodym wieku. Nie wiadomo na jak groźnego osobnika swojej rasy się trafi, albo bardzo wkurzonego łowcy, którego celem jest dosłowna eliminacja wampirów.
Michael patrzył ze zdziwieniem na chłopaka, który najwyraźniej nie matkę zgubił ale ojca. Z tego co widać, polubił jego długie blond włosy. A żeby wampirek mógł się nimi nacieszyć, łowca musiałby się pochylić by ten mógłby dosięgnąć. No ale jak już to zrobił, blondyn musiał się pochylić.
- Nie ciągnij. - Złapał ostrożnie jego rączkę i zmusił do puszczenia swoich włosów, przy okazji kucając przed nim.
- Jak Twój tata ma na imię? - Zapytał, może i nazwisko mu chłopak zdradzi? Przynajmniej będą wiedzieli czyje to dziecko. Drugi łowca nie dostrzegając żadnych wampirów w okolicy, przeniósł spojrzenie na małą scenkę. Scenka niespodziewana, gdzie to mały wampirek przytula się do Michaela. Sam mężczyzna był w szoku, ale nie tracił czujności. Chłopak miał wysunięte kły i nie wiadomo kiedy mógłby go zaatakować. Póki co, czekali na jego odpowiedź.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pią Wrz 27, 2013 9:46 am

Jak widać dzieci bywają bardzo naiwne. Sahal po prostu nie rozpoznawał jeszcze różnicy między dobrem, a złem, przed nim jeszcze daleka droga. Zresztą, każdy miał inny punkt dostrzegania rzeczywistości czy prawdy. Dla łowców, zabicie człowieka albo picie jego krwi, jest złe. Ale dla wampira to jak najbardziej normalna rzecz pod słońcem. Człowiek był w roli zwierzęcia dla wampira, na ubój i nic więcej. Niczym taka hodowla, ale rozleźli się i rozpanoszyli po świecie niczym mrówki.
Matkę? Wampirek nawet nie chciał o niej myśleć. Zapewne, gdyby się zgubił u jej boku, nie szukałby jej, nie tęsknił i nie chciał wrócić. Wszędzie było lepiej niż u jej boku. Ale nikt tego pewnie nie zrozumie. Na ogół to przecież ojcowie byli tymi gorszymi, bili dzieci albo wymagali od nich rzeczy nie raz niemożliwych. W przypadku tego chłopca rzecz się miała na odwrót. Wolał schować się w ramionach ojca, niż przytulić do piersi matki, nie czuł się przy niej spokojnie.
Na słowa łowcy Sahal się uspokoił i przestał ciągnąć, ale wciąż trzymał włosy. Bawił się nimi, owijał sobie wokół palców kosmyki, przesuwał między paluszkami, dotykał, sprawdzając ich miękkość. Nie pozwolił sobie na odebranie nowego nabytku. Były tak piękne i delikatne, że nie chciał ich oddać właścicielowi. Ba! Nawet wymógł na nim zgodę swoim spojrzeniem zbitego psa. Spoglądał na niego maślanymi oczkami, poruszając wargami w udawanym napadzie płaczu.
– Cem tykać. Mooogę?
Przechylił zabawnie łepek na lewą stronę, nie spuszczając wzroku z łowcy. Uśmiechnął się doń szczerze, ukazując znów swoje kiełki. Wydawać by się mogło, że są w ogólnie nieszkodliwe, ale pozory mylą. Są ostre jak żyletki. Już po chwili zresztą wtulił się w ciało mężczyzny, rozkoszując się niebiańskim zapachem. Nie atakował go, czuł się dobrze, a i zapach mu się podobał.
Na słowo tata uniósł główkę do przodu, z zamyślonym wyrazem twarzy. Wsadził znów paluszka do buzi, co miało oznaczać u niego wielką koncentrację. Tak swoją drogą, jak się nazywał jego ojciec? Ha! Imię znał, ale nazwisko? Jakieś… takie… dziwne, długie i językołamacz! Wampirek miał przecież jeszcze pewne problemy z japońskim, a to nazwisko, jakie nosił po ojcu sprawiało mu nie lada problem.
– Papa Ringo i Papa Hiro!
Nie, nie że para gejów. Boże, to dziecko jeszcze nawet nie wiedziało, kim są homoseksualiści. Po prostu swoją matkę zastąpił Hirem, uznając, że pasuje do tej roli o wiele lepiej niż ta biologiczna. Poza tym, przywiązał się już do długowłosego, uznając go za swojego drugiego ojca, okazując mu niemniejszy szacunek niż biologicznemu.
– Wiesz, gdzie oni są? Zaprowadź mnie do nich… Nie wiem jak tam trafić.
Smutek w głosie chłopca, a na dodatek łowcy na pewno się zdziwili słysząc niezrozumiały, wręcz prawie wymarły język afrykański.
Powrót do góry Go down
Marcus
Łowca Wampirów
Łowca Wampirów
avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t202-marcus-namikaze#228 http://vampireknight.forumpl.net/t203-marcus-namikaze#230 http://vampireknight.forumpl.net/t1644-dom-marcusa
Zarejestrował/a : 22/10/2012
Liczba postów : 884


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Sob Wrz 28, 2013 8:33 pm

Z rodzicami czy opiekunami różnie bywało. A najbardziej w rodach wampirzych. Tam to nikt nie pojmie kto zajmuje dzieckiem i jak one są wychowywane. Podobno tak samo jak ludzkie.
Małemu wampirowi spodobały się włosy blondyna. Michael widocznie ma pecha, przyciągając uwagę wampirów. Ale to też dobrze, przynajmniej łatwo ich zwabić do siebie a potem zrobić z nimi to co trzeba.
- Nie możesz. Dostaniesz inną zabawkę. - Pogłaskał go po głowie uśmiechnąwszy lekko. Zabijać go nie będą, ale mogliby mu pomóc poszukać zaginionego rodzica. Kiedy zaś mały Sahal wypowiedział dwa znane im imiona, oboje zastygli na chwilę i spojrzeli na siebie.
- Ringo i Hiro? Mówi Ci to coś? - Rzekł blondyn do kolegi.
- Owszem. Tylko jedne osoby mi przychodzą do głowy. Powiadomię szefa.
Michael się zgodził a kolega odszedł na kilka kroków. Żeby chłopak im nie uciekł, Michael postanowił zająć się nim.
- Ten Pan zadzwoni do znajomego i wypyta o miejsce przebywania Twoich tatusiów.
Rzekł powoli aby chłopak mógł go zrozumieć. Co prawda nie ukrywali także zaskoczenia mową chłopca. Michael z afrykańskiego kompletnie nic nie rozumiał. Za to kolega parę słów wyłapał. Musiał się chyba skąd tego nauczyć. Ale nie pytał o to. Nawet nie odezwali się na pytania małego.
Szatyn wykonał telefon do Marcusa, w celu przedstawienia sytuacji i zapytania co mają zrobić z synem Ringo i Hiro. Nie ma co ukrywać, że i Marcus był zaskoczony tą wiadomością. Dlatego też kazał sprowadzić chłopca do Oświaty. Jack wrócił więc do Michaela i tego małego wampira.
- Mamy zabrać go do siedziby. - Przekazał koledze informacje, po czym spojrzał na chłopaka. Michael widocznie musiał zabrać chłopca.
- Zabierzemy Cię do siebie. Dobrze? Znamy kogoś, kto wie gdzie jest Twój tata. - I tu uśmiechnął do chłopca ciepło, ukazując tym dobrą swoją stronę i opiekuńczą.
Powrót do góry Go down
Sahal

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1050-sahal#13771
Zarejestrował/a : 06/06/2013
Liczba postów : 172


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Nie Wrz 29, 2013 12:07 pm

Sahal raczej nie narzekał na opiekę ze strony swojego ojca czy też służek. Po prostu Serafina była bardzo płocha i uległa napadom radości Sahala, gubiąc go w parku. Był także wychowywany na modłę ludzi. Miał przecież opiekunkę w roli nauczycielki, która pomagała mu się uczyć, głównie japońskiego. Zapewne chłopca poślą do jakiejś szkoły albo może sprowadzą jakiegoś prywatnego nauczyciela. W końcu stać ich było na taki luksus, chyba, że chłopiec będzie ciekaw świata, ucząc się w różnych krajach, by zebrać jak największą ilość wiedzy.
Od razu pecha. Sahal po prostu lubił jasne włosy, pewnie dlatego, że były całkowitym przeciwieństwem koloru włosów jego matki. Nie znosił czarnego koloru, przyprawiało go o niemały strach i palpitacje martwego serca, gdyby mu oczywiście biło.
Wampirek wyraźnie się zasmucił, słysząc odmowę z ust jasnowłosego mężczyzny. Zbił usteczka w podkówkę, a w oczach pojawiły się łezki. Normalnie miał minkę zbitego psa, a wargi drgały jakby w płaczu. Rączką przetarł sobie nosek, jakby ścierając gluty, z niego spływające. Już po chwili położył swoje chłodne rączki na policzkach ciepłego człowieka, zamykając oczy. Rozkoszował się tym dotykiem.
– Taaaki ciepły! Ciepły i miły!
Zakrzyczał chłopiec, nie ściągając łapek z twarzy łowcy, wsunął za to swój łepek pod jego ramię, wtulając się mocniej w to ciepełko. Wsłuchiwał się w miarowe bicie serca łowcy. Ten dźwięk bardzo go uspokajał. Rączkami, na policzkach Michael’a, zaczął wystukiwać rytm zgodny z rytmicznym biciem serca łowcy.
Sahal nie bardzo rozumiał słowa łowców. Były one skomplikowane i Alex nie nauczyła go jeszcze takich trudnych. Może gramatyka japońskiego nie była aż taka trudna, to chłopiec miał jeszcze kłopoty momentami.
– Zabierzecie? Do taty?
Odpowiedział na słowa, odnośnie dzwonienia. Nie rozumiał o co chodzi. Nie znał świata telekomunikacji, więc nie zorientował się w czym rzecz.
– A są zabawki? Mogę misia?
Zapytał nieśmiało, mając ochotę na pluszowego misia! Takiego dużego. Uchwycił się ręki Michaela i udał wraz z łowcami do Oświaty.

[zt wszyscy]
Powrót do góry Go down
Lucinda

avatar

http://vampireknight.forumpl.net/t1342-lucinda-dumberville#25297
Zarejestrował/a : 03/03/2014
Liczba postów : 262


PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 28, 2014 8:34 pm

Wszystkie dzieci lubią place zabaw, zarówno te małe jak i te duże, a skoro o dużych dzieciach mowa, to takie jedno właśnie tu przybyło.
Lucinda jakoś nigdy nie mogła sobie odpuścić okazji zaliczenia jakiejkolwiek napotkanej huśtawki, czy karuzeli. Szybko popędziła w stronę huśtawki i od razu zaczęła się huśtać na niej w międzyczasie zajadając się biszkoptowymi paluszkami, oblanymi czekoladową polewą. Tyle szczęścia, tyle radości, po prostu żyć nie umierać. Huśtała się tak dobre pół godziny, aż się zmęczyła i po prostu siedziała, podziwiając widok zachodzącego słońca.
Wieczór był nieco chłodny, a ona miała na sobie jedynie sukienkę na ramiączkach. Co niektórzy nigdy nie potrafili ubrać się zgodnie z panującymi warunkami pogodowymi, ale na to już nikt nic nie poradzi. Jeśli zachoruje, to będzie miała nauczkę.
Niestety na jej bladej buźce pojawił się grymas niezadowolenie wynikający z faktu, iż właśnie miała w ustach ostatni paluszek, a nie chciało jej się iść znowu do sklepu, by zakupić kolejne opakowanie.
Życie jest takie złe...
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 28, 2014 8:50 pm

Plac zabaw był chyba ostatnim miejscem, do którego wampirzyca świadomie by się wybrała. Jak to się stało, ze z Macu aż tutaj przywędrowała? Wspominać wcześniejsze wydarzenie, poczuła nieprzyjemny uścisk w brzuchu. Może teraz będzie mogła się jakoś zrelaksować? Odpocząć? Wyczuwając obecność jakiegoś człowieka, zapragnęła zawrócić. W tym czasie zdecydowanie ostatnią rzeczą jaką by chciała, było spotkanie kogoś. Co jeśli ten ktoś okaże się psychopatą, tak jak pozostali? Mimo to przeszła parę metrów. Z daleka zauważyła, że owa nieznajoma osóbka jest dziewczyną. To chyba dobry znak? Podeszła do czarnowłosej.
- Cześć.
Czemu w ogóle zagadała? Miała zobaczyć kto to i odejść w spokoju. Byłoby teraz niezręcznie, odwrócić się i pójść sobie. Co miała powiedzieć? Sorry, zostawiłam włączone żelazko na desce do prasowanie. Zdecydowanie takie coś nie wchodziło w grę. Usiadła na sąsiedniej huśtawce. Zaczęła się lekko bujać.
Powrót do góry Go down
Gość
Gość



PisanieTemat: Re: Plac zabaw   Pon Kwi 28, 2014 9:07 pm

Opuściwszy zamek, Roksana podjechała taksówką do miasta. Nic ze sobą nie brała. Żadnych dokumentów, pieniędzy. Po co jej? Nie da się ukryć, że taksówkarz zadowolony nie był z faktu, że kobieta nie miała przy sobie pieniędzy. Co zatem zrobiła? Skasowała mu pamięć, jakoby zawoził ją do miasta. Była wkurzona, ale wewnętrznie. Z zewnątrz tego nie okazywała. Spacerując ulicami, zaszła aż do samego parku dzielnicy zachodniej. Szła dosłownie bez celu. Przed siebie, nie zważając na to, gdzie nogi ją niosą. W taki oto sposób zaszła aż do placu zabaw. Późna godzina, dzieci niemal już nie było, poza dwiema nastolatkami. Obie dziewczyny. Wampirzyca i człowiek. Srebrnowłosa zmarszczyła brwi, przyglądając się im czerwonymi tęczówkami. Stała od nich z daleka, jakieś kilka metrów. Co z nimi zrobić? Przygarnąć? Pobawić się z nimi? Ojca tutaj nie ma, ale miała dziwne wrażenie, że jego zapach z jakiejś odległości dochodzi. Może to wina tego, że siedzieli razem w jej komnacie i zapach uczepił się jej ubrania? Wszystko jedno. Wolnym krokiem ruszyła w stronę dziewczyn.
Powrót do góry Go down
 
Plac zabaw
Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 11Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6 ... 9, 10, 11  Next
 Similar topics
-
» Plac zabaw
» Opustoszały plac zabaw
» Plac przed Akademikiem
» Czerwony pokój zabaw

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Vampire Knight :: Yokohama :: DZIELNICA MIESZKALNA (ZACHÓD) :: PARK-
Skocz do: